56; Trącenie przeszkody podczas skoku;
b) powodujące konieczność odbudowy przeszkody.
113; Dekoncentracja; na terenie na którym odbywają się zawody, panuje okropny hałas, ruch, błyszczą lampy błyskowe, ujadają gdzie nie gdzie psy; to wszystko doprowadza do dekoncentracji pary, zmniejszenia ich uwagi.
46; Szybko zmieniające się warunki pogodowe; poprawa pogody (zwiększenie widoczności/komfort jazdy/wyższa, przyjemniejsza temperatura);
102; Czysty przejazd; Niczym nie zakłócona pierwsza połowa przejazdu, zero błędów, zero komplikacji.
Opis
Zrzutka na 1 przeszkodzie.
INSTRUKCJE
• Na początku swojego posta (dotyczy to zarówno jeźdźca, jak i konia) należy napisać w jakiej klasie się startuje i z jakim koniem/jeźdźcem.
• Jest to konkurs zwykły, co oznacza, że wygrywa ten, kto ma najkrótszy czas przejazdu (statystyki konia) spośród tych, którzy najlepiej pokonali parkur.
Nemo nigdy przedtem nie miał do czynienia z tak młodą zawodniczką, ale mimo wszystko nie traktował przez to Adele jak dziecka. Wręcz przeciwnie, zdawał się nie dostrzegać różnicy, choć dziewczyna z pewnością została uprzedzona o kłopotliwych zachowaniach ogiera, które mogły wystąpić w najmniej oczekiwanym momencie i z którymi mogła sobie nie poradzić, biorąc pod uwagę jego zaciętość i siłę. Niemniej rozprężenie przebiegło im w spokojnej atmosferze. Wylonżowany przed jazdą Nemo nie szukał sobie rozrywki i do rozpoczęcia przejazdu nie sprawiał osiemnastolatce większych problemów, będąc też dobrze przygotowanym do rozpoczęcia startu.
Wkrótce wyczytano ich na parkur, na który Nemo wbiegł raźnym kłusem, nieco zadzierając łeb i mocno rozwierając nozdrza. Wyglądał na pobudzonego, ale zatrzymał się się we wskazanym przez Adele miejscu i ruszył dopiero w odpowiedzi na łydkę, po której zakłusował. Mijając dwie przeszkody z rowem, odchylił lekko jedno z uszu i łypnął okiem na wodę, nie próbując jednak od niej uciekać. Nigdy nie zauważono jakoby miał problem z tego rodzaju przeszkód, ale jak słusznie zauważyła Adele, lepiej dmuchać na zimne. Kilka sekund później Nemo zagalopował w odpowiedzi na łydkę, ruszając z lewej nogi. Miał to do siebie, że lubił dyskutować w kwestii tempa, ale jednak miał trochę respektu do silnego kiełzna, które miał w pysku, więc podporządkował się dziewczynie. Zaczął okrągłą, aktywną foule, zaokrąglając lekko całą sylwetkę. Takim równym, parkurowym tempem zmierzył ku pierwszej przeszkodzie, która powitała go przyjemnym, zachęcającym wyglądem. Lekko podniósł łeb, by lepiej przyjrzeć się okserowi, po czym zgodnie z sugestią Adele nieznacznie dodał, co później umożliwiło mu oddanie dobrego skoku. Były to już wysokości, które zachęcały do odbijania się, więc młoda zawodniczka mogła poczuć pod sobą siłę ogiera, który pokonał przeszkodę z zapasem. Co prawda nie próbował zamykać stojaków, mając już na tyle doświadczenia by wiedzieć, że nie jest to konieczne, ale jednak zostało pod nim sporo pustej przestrzeni, czego był doskonale świadom - niechętnie podciągnął nogi, pozwalając im nieco wisieć. Wylądowawszy, kontynuował galop z lewej nogi na wprost, by dopiero po paru krokach wejść w łagodny zakręt prowadzący go na sam środek stacjonaty. Uważne, przykładne postępowanie Adele zapobiegło komplikacjom podczas najazdu i Nemo utrzymał stałe tempo galopu, z którego wkrótce oddał kolejny skok, wybijając się ze wskazanego przez zawodniczkę miejsca. Skorzystał z tego, że była skłonna oddać mu rękę w skoku i lekko się podczas niego wyciągnął, za chwilę lądując po drugiej stronie. Zamortyzował lądowanie, przyjmując ciężar na przednie nogi, które wraz z rosnącą wysokością dostawały coraz większe obciążenia. Nikt jednak jeszcze nie pomyślał o podkowach dla niego, które mogłyby mu pomóc i odrobinę go odciążyć. W zakręcie także galopował chętnie, nie spłaszczając galopu i aktywnie pracując zadem. Wygięty w łydkach poprawnie wpisał się ciałem w łuk, pozostając rozluźnionym i przepuszczalnym, co pozwalało Adele na wprowadzenie dowolnych zmian. Gdy wskazała mu przeszkodę, nastawił uszy i wbił w nią wzrok, po czym skoczył ze wskazanego przez dziewczynę miejsca, sprężyście wybijając się w górę, a potem rozciągając w locie adekwatnie do szerokości przeszkody. Po wylądowaniu uległ niedużemu rozkojarzeniu, spowodowanemu mnogością przeszkód, które się przed nimi znalazły. Adele jednak wskazała konkretnie jedną z nich, więc to na niej Nemo skupił swoją uwagę, tym razem jednak próbując nieco swojego charakteru, czyli próbując złapać za wędzidło i rozwiązać sprawę po swojemu. Zawodniczka nie dała się jednak temu zwieść i umiejętnie zapobiegła temu działaniu, stawiając na swoim i doprowadzając konia do przeszkody zgodnie ze swoim, a nie jego planem. Nawet jeśli przez to nie weszli w doskonały punkt odbicia, to Nemo siłą nadrobił te brakujące centymetry, podnosząc w dodatku nogi, co uchroniło ich od błędu. Za przeszkodą kontynuował galopadę w stronę szeregu. Podobało mu się, że Adele pozwalała sobie i tym samym jemu na zdecydowaną, ale opanowaną jazdę, zamiast kurczowo trzymać go za pysk i bać się dodań, gdy były potrzebne. Taki temperament zawodniczki sprawił, że Nemo chętnie z nią współpracował, i co więcej, sprawiało mu to swego rodzaju przyjemność. Widział, że za pierwszą przeszkodą stoją jeszcze kolejne, więc nie szarżował. Zamiast tego pozwolił na to, by to Adele zdecydowała o miejscu odbicia i skorzystał z jej wiedzy, odbijając się dokładnie wtedy, gdy sobie tego zażyczyła. Ze wzrokiem utkwionym w kolejną przeszkodę, przefrunął nad okserem, by po wylądowaniu sprawnie się podnieść i z powrotem przenieść ciężar ciała na zad. Zrobił to zaledwie podczas tego jednego kroku galopu między przeszkodami, co w zupełności mu wystarczyło, by nad drugim członem szeregu także oddać lekki, płyny skok. Identyczna sytuacja miała miejsce także nad trzecim członem. Po skoku chętnie dodał w przód, wyczuwalnie zwiększając dynamikę ruchu. Adele jednak zaskoczyła go dość nagłym zakrętem, którego chyba sama się do końca nie spodziewała. Wywołało to nieprzewidziane komplikacje w postaci zaburzonej odległości, gdzie jedynym wyjściem stało się odbicie z bliska. Niestety, chociaż Nemo spróbował się skrócić, a potem nie naruszyć przeszkody, to i tak trącił pierwszy drąg przodami, ściągając go. Wywołało to nieco zamieszania, któremu para jednak nie uległa, mając przed sobą kolejną przeszkodę, na której powinni się skupić, zamiast roztrząsać wcześniejsze błędy. Teoretycznie miał powód by zrobić bunt na pokładzie, ale to nie byłoby w jego stylu, więc nawet przez myśl nie przeszła mu odmowa. Chętnie pociągnął Adele w stronę przeszkody, ale nie wymknął się spod jej kontroli, co poskutkowało harmonijnym skokiem nad stacjonatą z rowem. Tym razem wysokim i starannym, bo uderzony drągiem po nogach nie miał ochoty tego powtarzać, więc teraz wysoko podciągał nogi. Nie zmieniło się to przy ósmej przeszkodzie, po pokonaniu której zatoczyli zakręt na kolejną przeszkodę z rowem, tym razem znacznie szerszym. Nemo zadarł lekko łeb i w dużym skupieniu ruszył na przeszkodę, wyciągając przynajmniej ostatnie dwie foule galopu, co pozwoliło mu na komfortowe pokonanie tej szerokiej przeszkody. Lot był długi i dość wysoki, podczas niego belgijczyk chętnie wyciągnął szyję i mocno podciągnął nogi pod sam mostek. Wylądował daleko, cicho przy tym stękając, po czym pozbierał się po skoku. Konieczne było lekko zawładnąć nad tempem galopu przed najazdem na ostatnią przeszkodę, którą swoją drogą, również pokonali bez problemu, ostatecznie kończąc parkur z zadowalającym wynikiem.
Minąwszy celowniki, zwolnił do kłusa i opuścił nim parkur, poparskując i wyciągając lekko szyję.
_________________
~*~
imię; Kaept'n Nemo
po Kick the Clouds i Cachaca
ksywki; Nemo, Kapitan Nemo moje; paszport, sprzęt skokowy
uwagi; niezostawiaj mnie samego i
przywiązanegobo się zdziwisz.
mam smaka na banana. i nie lubię nudy na jeździe.
nie chciej się o tym przekonać...
właściciel; takich trzech jak nas dwoje
to nie ma ani jednego, ? lubiani; od razu milej, prawda?
nielubiani; oszczędź namczasu i nie pokazuj
mi się więcej na oczy.
osiągnięcia; od zera do bohatera [kiedyś będą]
potomstwo; mój powód do dumy
Tym razem, głównie ze względów finansowych i logistycznych, wraz z właścicielką Angela Naomi zdecydowała, że lepiej będzie wystartować w zawodach "na miejscu" niż tłuc się tysiące kilometrów do Niemiec. Nic dziwnego, że atmosfera towarzysząca wyjazdowi i samym zawodom była dużo lżejsza - Angel zdawał się być wręcz nieporuszonymi tymi zmianami, przynajmniej do czasu, aż nadeszła pora na pokazanie parkuru. Już podczas rozprężenia był lekko rozproszony, w konsekwencji czego Naomi również uległa zdenerwowaniu, choć całkiem dobrze sobie z nim radziła. Na parkur wjechała skupiona, ale bardziej niż na przeszkodach, koncentrowała się na zachowaniu Angela, który trochę się wiercił nawet podczas zatrzymania do ukłonu, po którym Naomi od razu zagalopowała czując, że ogier jest spokojniejszy mogąc się ruszać.
Zanim najechała na pierwszą przeszkodę, zdążyła ustalić z ogierem adekwatne tempo galopu, z którego skakanie było nie tylko łatwe, ale też bezpieczne. Podniosła Angela, zachęcając go do głębszego wejścia zadem pod kłodę i jednocześnie dania przodom większej swobody, która miała mu pomóc w oddaniu skoku nad okserem otwierającym parkur. Nakierowała siwego oldenburga na sam środek przeszkody, zamykając go w łydkach i prowadząc go na na dwóch równych wodzach, które napięte tworzyły niejaki korytarz wraz z domkniętymi łydkami. Wskazała mu miejsce odbicia, a gdy wyszedł do skoku, blondynka przeszła za nim do półsiadu, oddając ogierowi rękę. Już w trakcie skoku sięgnęła wzrokiem drugiej przeszkody, co stanowiło dla oldenburga podpowiedź, gdzie będą kierować się dalej, z racji na to że jej ciało podświadomie ułożyło się tam, gdzie prowadził wzrok. Po wylądowaniu podniosła konia po skoku i w razie potrzeby wyregulowała tempo galopu, najpewniej musząc go lekko zaokrąglić i uspokoić, jeśli dojrzała, że nie zmieszczą się w linii do dwójki. Dzięki temu, że pomyślała o tym w porę, bez komplikacji doprowadziła siwego do przeszkody i wysłała do skoku, który także zakończył się powodzeniem. Nie inaczej było w przypadku trójki, w skoku nad którą Naomi poprosiła Angela o zmianę nogi, sugerując mu to podczas lądowania poprzez położenie minimalnie większego nacisku na prawe strzemię. Następnie rozjechała linię na wyliczoną wcześniej ilość foule, tym razem musząc poprosić konia o łagodne poszerzenie wykroku. Tym samym weszli w pasujący odskok do oksera, nad którym Naomi oddała Angelowi trochę więcej wodzy, umożliwiając komfortowe rozciągnięcie szyi. Nie straciła przy tym kontaktu z pyskiem, nie chcąc go uderzyć wędzidłem po zębach przy lądowaniu czy stracić nad nim kontroli po skoku. Wiedząc, że zbliżający się szereg składa się z trzech członów, w dystansie do niego postawiła na kontrolę tempa. Pozwoliła sobie jednak na łagodne ścięcie zakrętu, zostawiając siwemu dwie foule na wprost oksera. Niestety podprowadziła go minimalnie za blisko. Zdała sobie z tego sprawę momentalnie, ale niewiele mogła już na to poradzić, wzmocniła więc sygnał łydką do odbicia i zabrała się za ruchem konia do półsiadu, oddając mu rękę. Pokonał okser prawidłowo, ale lądowanie za nim pokazało Naomi, że skomplikowało to sprawę jeszcze bardziej, niż mogłaby z początku przypuszczać. Chciała wyjść z tego obronną ręką, więc po skoku prędko odchyliła plecy, podniosła konia i zdążyła nawet na chwilę wsiąść w siodło, chcąc go trochę skrócić, lecz nadaremnie. Oldenburg ponownie wybił się w górę, pokonał drugi człon szeregu, ale przy trzecim zabrakło im już tego szczęścia i niepasująca odległość wreszcie się na nich zemściła, w ten sposób, że siwy nie zdołał wyratować skoku i strącił drąg.
Na twarzy Naomi przez chwilę pokazał się zawód, ale prędko zwalczyła to uczucie, sprawnie odchodząc spod przeszkody i przechodząc w lekki półsiad, w którym pokonała zakręt na szóstkę, dopiero w końcówce zakrętu siadając w siodle by skłonić konia do mocniejszego podstawienia zadu. Naprostowała go na okser i zamkniętego w pomocach doprowadziła do przeszkody, a potem posłała do skoku i zgrała się z nim w locie. Po wylądowaniu podtrzymywała ten pewny galop i zamkniętego w pomocach siwka doprowadziła do stacjonaty z imitacją rowu. Pamiętając, że woda czasem sprawia im problem, dała oldenburgowi mocniejszą łydkę i po udanym skoku zdążyła go krótko pochwalić głosem za to, że skoczył bez większego zastanowienia, choć naturalnie był to bardziej okrągły i wyższy skok. Problemów nie napotkali także przy ósmej przeszkodzie, za którą Naomi zatoczyła szeroki łuk na dziewiątkę, rów z wodą. Już w zakręcie dbała o wyprodukowanie dobrego galopu, przejeżdżając ewentualne spięcia i podstawiając konia. Następnie wyjechała na wprost przeszkody, pokazała ją ogierowi, podnosząc jego głowę, po czym usiadła w siodle i zamknęła go w łydkach, dosiadem "napychając" do ręki, którą na tę okazję lekko podniosła i rozstawiła. Ostatnie cztery foule galopu wyraźnie poszerzyła, po czym z pasującego miejsca posłała oldenburga do skoku. Gdy się odbił, wyszła za jego ruchem do półsiadu, pochylając się nad jego szyją i oddając mu wodze. Po długim locie wylądowali na prawą nogę. Naomi od razu, ale bez gwałtownych ruchów wycofała lekko sylwetkę i wzięła konia na siebie, z powrotem zaokrąglając jego galop, ale zostawiając go takim wesołym i aktywnym. Wykręciła na ostatnią przeszkodę, do której doprowadziła siwka bez większych problemów i tutaj także wskazała mu miejsce odbicia, nie zostawiając go z tym samego. Pokonawszy przeszkodę, podniosła konia po skoku i podparła go łydką, zapewniając sprawne odejście spod stacjonaty. Gdy minęli fotokomórki, poluźniła wodze w galopie i poklepała Angela po szyi, mogąc też odetchnąć. Zwolniła do stępa i zjechała z parkuru.
Płeć: kobieta Wiek: 26 lata Zawód: Pracuje jako wsparcie graficzne w Riot Games UK Partner: Nikolaj Właściciel: Diabeł Podopieczny: Falling Away, Aventador Pieniądze: £85 Punkty doświadczenia: 32 Skoki: 21 Ujeżdżenie: 6 Cross: 1 Wyścigi: 3
Reprezentowanie King Dice'a na zawodach przypadło Tate do gustu. Rozumiała obawy Charlotte oraz fakt, że chciała rozwoju kariery konia pod kimś, to ma wiecej umiejętności i odwagi. A Tate na to, jak na lato. Zapisała na zawody Kinga i Aventadora i pierwszy przejazd stanowił problem i została zdyskwalifikowana, dlatego postanowiła skupić się maksymalnie na drugim, tym z Kingiem.
Do zawodów przygotowywała go Charlotte, łącznie z rozstępowaniem, dlatego Amerykanka wzięła go na samą rozgrzewkę w kłusie i galopie oraz kilka skoków. Kiedy zaś trafili na parkur zapoznała ogiera zaledwie z rowem wodnym, udając się pod budkę sędziów, gdzie po ukłonie zagalopowała na prawo, wykręcając za rowem i dwójką w stronę jedynki. Tuż przed linią startu wyprostowała ogiera w łydkach na okser. Zebrała ogiera mocniej, przysiadła głębiej, by w odpowiednim momencie przejść z wypchnięciem miednicy w półsiad, przesuwając dłonie wzdłuż szyi Kinga, pozwalając mu tym samym na wybicie się nad okser. Podczas niego stale współgrała z ciałem ogiera, tym samym bez problemów zbierając wodze, prowadząc ogiera dalej w galopie na prawą nogę. Przykleiła się do piątki, zakręcając dość ostro koło elementu na parkurze, by dodać łydkę przed stacjonatą, którą pokonali na czysto. Podczas lądowania obciążyła lewą stronę ciała, by w galopie na lewą nogę skierować się w stronę oksera. Pomoce Tate skupiły się na przyśpieszeniu do oksera po drugiej stronie parkur. Na trzy foule przed przeszkodą wzmocniła kontakt z pyskiem, przycisnęła łydkę i skróciła foulę, kumulując siłę ogiera w zadzie poprzez usniesienie przodu, aby w odpowiednim momencie puścić go do skoku odpowiednimi pomocami. Następnie po trójce wzięła Kinga mocniej na siebie na szybkim i ostrym zakręcie, by najechać szybko szereg. Mimo lekkich obaw nie zwolniła specjalnie przed okserem, posyłając ogiera do lotu ze sporego rozpędu. Mogła sie więc obawiać pokonania drugiego członu, było wręcz czego, gdyż mimo skrócenia fouli i mocniego dociążenia zadu, ogier podczas skoku trącił drążek nad stacjonatą. Niewiele brakowało by spadł, udało się jednak tego nie zrobić, a Tate kontynuowała przejazd galopem na prawą nogę, ponownie szybkim tempem. Przed samą przeszkodą skróciła foule i usiadła w siodło, by wybić ogiera nad piątkę z pomocą ruchu miednicy, łydki i przejścia w półsiad. 1/2
Płeć: ogier Wiek: 10 lat Rasa: SWB Właściciel: Charlotte Thorsdatter Cena: £2300 Doświadczenie w skokach: 65 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10 Doświadczenie z lonżowania: 10 Kondycja: 30 Szybkość: 45 Klasa startów: Skoki: P
Przed samym przejazdem dużo czasu spędził z Lottie, która dodatkowo uspokajała go w razie jakichkolwiek spięć podczas stępowania, bo jak wiadomo, było tam obecnych sporo innych koni. Nie robił jej jednak wielkich problemów, w końcu było to tylko wstępne rozstępowanie.
Na resztę rozgrzewki przesiadła się na niego Tate, która dobrze kojarzył, bo to właśnie ona zazwyczaj prezentowała go w zawodach. Wiedział więc, na ile może sobie chłopak pozwolić podczas współpracy z instruktorką, nie przekraczając przy tym granic. Rozgrzanie nie należało do najprzyjemniejszych, bo King jak zwykle bił w rękę jeźdźca i nazbyt gwałtownie podchodził do przeszkód, po skokach zazwyczaj oddając z zadu. Kobieta jednak nie przejmowała się tym i robiła to, co do niej należało, skrupulatnie przygotowując go do występu.
Wjechał na parkur z uniesioną kitą w górę, widocznie podekscytowany i lekko rozkojarzony, przez co niezbyt uśmiechała mu się wizja bliskiego podjechania do przeszkody ze sztucznym rowem, spływając na boki. Po ukłonie przeszedł do galopu, mocno akcentując pierwszą foule i zakręcił w prawo, tak by móc dostać się do pierwszej przeszkody.
Wyprostowany, z lekko uniesionym łbem spoglądał na okser, do którego zbliżał się w dobrym tempie i po chwili skrócił się bardziej, jednocześnie przenosząc swój środek ciężkości bardziej na tył. Odbił się na taką wysokość, by spokojnie mieć w zapasie te kilka dodatkowych centymetrów, na treningach wypracowując kwestię ekonomicznego skakania z Charlotte. Zebrał się prędko po lądowaniu i żywym galopem wjechał na zakręt, wyginając się od łydek kobiety. Niedługo po minięciu owego elementu, wyprostował się i wyszedł nieco w przód do stacjonaty, zadzierając łeb. W locie zabaskilował, zaokrąglając już umięśnioną szyję, którą dodatkowo wyciągnął w przód. Lądowanie przypadło na lewą nogę, po którym dodał w dystansie do trójki, przed nią dopiero zmniejszając foule. Wyskoczył zaraz po dostaniu łydki, mocno podciągając kończyny, które z powodzeniem nie dotknęły drągów. Nie zmieniając już nogi, wrócił na ziemię i wszedł w następny, ostry zakręt, odpowiednio wpisując się w jego łuk. Zdecydowanie taki styl jazdy nie należał do najbezpieczniejszych, ale pani instruktor pewnie uznawała zasadę kto nie ryzykuje, ten szampana nie pije . Odbicie wypadło nieco dalej, niż powinno przez zachowanie dużej prędkości, ale to też nie było problemem dla ogiera. Odległość nie za bardzo pasowała mu pomiędzy oba członami, więc oddał skok z piątej nogi, jednocześnie trącając drąg, który niebezpiecznie rozbujał się w kłódkach. Do piątki poruszali się po delikatnym łuku, by dosyć wcześnie się wyprostować, co ułatwiło późniejszy i się okazało udany skok nad okserem.
_________________
I WON'T LET YOU FORGET ME
II msc zawody skokowe L Charlotte Thorsdatter II msc zawody skokowe L Tate Vardas II mac zawody skokowe P Tate Vardsas
Płeć: kobieta Wiek: 26 lata Zawód: Pracuje jako wsparcie graficzne w Riot Games UK Partner: Nikolaj Właściciel: Diabeł Podopieczny: Falling Away, Aventador Pieniądze: £85 Punkty doświadczenia: 32 Skoki: 21 Ujeżdżenie: 6 Cross: 1 Wyścigi: 3
Po piątce kontynuowała galop na prawą nogę, objeżdżając przeszkodę z numerem 10, by udać się do stacjonaty z numerem 6. Przed nią pozwoliła ogierowi przyśpieszać i na dwie foule przed skokiem lekko skróciła foule, uniosła mu przody i przysiadła w siodle, by pchnąć go do skoku nad stacjonatą z ponownym lądowaniem na prawą nogę. Do okseru pozwoliła mu się rozpędzić, aby mógł go pokonać wręcz z rozpędu, bez większych problemów się to jednak odbyło, chociaż Tate bardziej skupiała się na czasie niż dokładności. Podczas lądownia z siódemki dociążyła lewą nogę rozpędzając ogiera na szereg, jechała jednak całkiem sporym zakrętem, obawiając się tego, że nie skoczy nawet pierwszego członu. Przed stacjonatą rozpędziła jednak ogiera w ostatnich kilku foulach, by podczas lądowania szybko zebrać wodze, dociążyć zad i posłać nad okser. Ponownie lądowanie na lewo i galop na rów z wodą. Pozwoliła mu poszerzyć lekko foulę, nie zmieniając tempa, by przed rowem dać mu kilka półparad i zamykając w korytarzu pomocy posłać Kinga nad przeszkodę chyba najbardziej straszącą. Po dziewiątce był ostry zakręt, na który dziewczyna wzięła ogiera bardziej na siebie, lekko zwalniając, by przyśpieszyć po minieciu piątki, do której się przykleili, aby z rozpędu pokonać dziesiątkę, kierując się już do ostatniej przeszkody, którą także pokonali na czysto.
zt 2/2
Płeć: kobieta Wiek: 26 lata Zawód: Pracuje jako wsparcie graficzne w Riot Games UK Partner: Nikolaj Właściciel: Diabeł Podopieczny: Falling Away, Aventador Pieniądze: £85 Punkty doświadczenia: 32 Skoki: 21 Ujeżdżenie: 6 Cross: 1 Wyścigi: 3
Pierwszym przejazdem Tate był ten z Aventadorem, toteż przygotowanie ogiera zostawiła sobie. Wyczyściła go porządnie, rozgrzała i po sygnale od sędziów wjechała, zapoznając z rowem wodnym i szeregiem 8ab, następnie ukłoniła się sędziom i zagalopowała na prawo, objeżdżając rów wodny i 11, by najechać aktywnym galopem na pierwszy okser. Od początku Aventador był jakiś nieswój, ciężko było uzyskać na nim odpowiednie zachowanie, mimo to nie przeszkadzało to Tate, by trzymać szybkie, aktywne tempo. Przed pierwszą przeszkodą zamknęła konia w korytarrzu pomocy, pozwalając na czysty skok, zaś lądowanie ponownie na prawo, by skierować się na stacjonatę. Przed nią pozwoliła mu się rozpędzić, lekko tracąc kontrolę nad tym poprzez jego spięcie, mimo to udało się skoczyć stacjonatę, z której pojechała sporo na wprost do oksera 3. Ten nie stanowił problemlemum, prócz spięcia ogiera. Przed nim samym Tate usiadła w siodło głębiej, mocniej ścisnęła ogiera kolanami, by udać się do skoku przejściem w półsiad i łydką. Następny był szereg, którego pierwszy człon pokonali na czysto, drugi zaś ogier wyłamał, nie mieszkąc się przez zbyt szybkie tempo, którego nei do końca umiała kobieta kontrolować. Tym samym zostali wyemilinowani.
Zdecydowanie nie był to jego dzień, nawet na rozprężalni stawiał straszny opór i niechętnie wykonywał jakiekolwiek ćwiczenia, nie nadrabiając nawet podczas próbnych skoków. Nic dziwnego więc, że nawet nie chciał na dobrą sprawę wyjechać na parkur, cofając się i rolując mordkę.
Będąc już na placu, obejrzał przedstawione mu przeszkody i następnie pozwolił jej się ukłonić do dotarciu w dobrego do tego miejsca. Jego niezadowolenie było wymalowane na pysku, nawet podczas chwilowej nieruchomości przytupnął jedną z nóg, zagryzając wędzidło.
Zagalopował, wkrótce uzyskując dobre tempo, ale trudno było to nazwać okrągłym krokiem, bo ogier poruszał się tak, by zbytnio się przy tym nie wysilać. Nawet, to, że bardzo lubił skoki nie pomogło na jego chwilową "dolegliwość". Zamknięty w korytarzu pomocy, nie miał innego wyjścia jak oddać skok nad jedynką, lądując na lewo. W odległości do dwójki dodał, poruszając się po dość łagodnym zakręcie. Tak mu się nagle wesoło zrobiło, że za bardzo przyspieszył, podrzucając jednocześnie łbem. Jakoś udało mu się przeskoczyć stacjonatę bez wpadnięcia w nią, po tym kontynuując galop do stojącej po lekkim łuku trójki. Blokował się bardzo przed odbiciem, będąc na granicy kombinowania, ale Tate doprowadziła go do końca. Kolejno czekał ich szereg, w który ogier jakoś wszedł, ale przez zwiększone tempo nie udało mu się zmieścić i zrezygnował ze skoku, zatrzymując się gwałtownie przed okserem. Wycofał się i po tym wyskoczył w bok, zrobił parę kroków w galopie i dopiero wtedy zwolnił i wyjechał z parkuru.
Płeć: ogier Wiek: 10 lat Rasa: SWB Właściciel: Charlotte Thorsdatter Cena: £2300 Doświadczenie w skokach: 65 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10 Doświadczenie z lonżowania: 10 Kondycja: 30 Szybkość: 45 Klasa startów: Skoki: P
Sprawnie minął dziesiątkę, równocześnie jadąc na zakręcie, na którego końcu czekała ich stacjonata, do której w odpowiednim momencie się wyprostował. Wedle sugestii, skrócił się przed nią i nieco bardziej uniósł na przodzie, zadnimi kończynami mocniej wkraczając, co tworzyło potrzebną do skoku energię, którą ogier uwolnił wraz z odbiciem. Parsknął cicho przy lądowaniu i odalopował szybko od przeszkody, tutaj również wybierając dalsze miejsce odbicia z wiadomych przyczyn. Ogierowi zupełnie to nie przeszkadzało, szczerze to czuł się w swoim żywiole, mogąc dynamicznie nadrabiać czas pomiędzy przeszkodami. Tym razem sugerując się tym, że obciążyła bardziej lewe strzemię, King wylądował na lewo, dla odmiany odbijając na łagodniejszy zakręt, dzięki czemu mógł spokojnie wejść w szereg, bez obaw o niepowodzenie tej operacji. Poszerzył chętnie ramy przed samym skokiem, w efekcie wybijając się z dużą siłą, nie zapominając też o prawidłowym wygięciu szyi i ułożeniu kończyn. Bezproblemowo poradził sobie także z drugim członem, wykonując szerszy, ale nie płaski skok, harmonijnie lądując. Nie był zbyt pozytywnie zastawiony do oksera z rowem, ale konkretne dojechanie go łydkami i co najważniejsze zamknięcie go w pomocach dało zadowalający efekt, wysokiego skoku nad oba drągami przeszkody. Po lądowaniu oddał z zadu i kontynuował galop, zaraz wchodząc w ciasny zakręt, na którym już musiał zwolnić, ale pozostawał uniesiony na przodzie. Dziesiątkę pozostawił szybko za sobą, więc została im jeszcze jedna przeszkoda.
Poprowadzony po łuku, ogier już z daleka obserwował okser, przed którym jeszcze bardziej się otworzył, dokładnie w ostatnich dwóch foule, odbijając się siłowo i składając w locie. Po udanym lądowaniu przekroczył celowniki i następnie opuścił parkur.
_________________
I WON'T LET YOU FORGET ME
II msc zawody skokowe L Charlotte Thorsdatter II msc zawody skokowe L Tate Vardas II mac zawody skokowe P Tate Vardsas
Płeć: ogier Wiek: sześć Rasa: koń holsztyński Ostatni trening: Odznaka - próba skokowa [Yukio, 25.02] Właściciel: Mia Cena: £3400 Doświadczenie w skokach: 160 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 33 Doświadczenie z lonżowania: 28 Kondycja: 91 Szybkość: 100 Klasa startów: Skoki: C
Choć na większość koni nerwowa atmosfera zawodów, krzątający się dookoła jeźdźców i personel czy dobiegające z odległych końców stajni nerwowe rżenie wywierały wrażenie, Contendro tego poranka pozostał raczej zrelaksowany; oszczędznie przywitał właścicielkę pod własnym boksem, aby w pełnym opanowaniu przetrwać wszelkie zabiegi pielęgnacyjne, z jakimi wiązał się start w zawodach. Naturalnie, im bliżej samego startu, tym bardziej zaczynała ukazywać się jego prawdziwa natura - już samo wejście na rozprężalnię, pośród masę innych wierzchowców, wzbudziło w nim dużo emocji, nie mówiąc już o samej pracy pod siodłem, podczas której dużo częściej miał tendencję do nerwów i nadmiernej ekscytacji. Mimo tego, rozgrzewka przebiegła im raczej pokojowo: Contendro raz po raz wyraźnie dawał do zrozumienia, ile siedzi w nim energii i ekscytacji, ale szczędził jakichkolwiek złośliwości względem amazonki, z każdą minutą coraz bardziej skupiony.
Na samo skrócenie wcześniej wydłużonych wodzy zareagował ożywieniem, unosząc łeb i strzygąc uszami, w pełni świadomy, z czym się ten ruch wiązał - niedziwne więc, że właściwie nawet nie zaczekał na sygnał do kłusa, już spiesząc aby sprężystym krokiem ruszyć w stronę parkuru, od pierwszych chwil spędzonych na placu konkursowym rozglądając się z wielkim zaciekawieniem, mierząc wzrokiem każdą mijaną konstrukcję. Choć nigdy nie był koniem specjalnie nieufnym, a w zwyczaju miał skakać wszystko, co było mu pokazane, wykorzystał czas otrzymany na zapoznanie się z poszczególnymi przeszkodami, przyglądając się im uważnie, choć zachowaniem nie przejawiając obaw ani strachu - po prawdzie wiercił się i odmawiał nieruchomości, przy każdej próbie zatrzymania usiłując uciec do tyłu, unieść się na tyłach albo skręcić, ale wiązało się to wyłącznie z jego ogromnym zniecierpliwieniem, a nie lękiem. Analogicznie zachował się bowiem pod budką sędziowską: sprawnie odpowiedział na półparadę, tylko po to, aby po zaledwie sekundzie czy dwóch próbując raz jeszcze ruszyć, ponownie wstrzymany reagując jedynie podskoczeniem przodami i próbami ucieczki na bok. Rozwiązaniem tego problemu okazał się sygnał do zagalopowania, na który Contendro odpowiedział błyskawicznie, natychmiast ruszając obszernym, okrągłym i sprężystym krokiem. Nie miał kłopotu z mocnym tempem, w swoim galopie kryjąc sporą ilość terenu, odpychając się mocno zadem od ziemi i z wysoko uniesionym łbem wypatrując pierwszej przeszkody, wiedząc dobrze, po co tu był. Namierzywszy okser, zarzucił łbem, mocniej wchodząc w rękę, wstrzymany nie awanturując się, aczkolwiek wyraźnie "ciągnąc" właścicielkę ku przeszkodzie, aby z niezmiennie wyrazistego tempa oddać skok we wskazanym przez nią miejscu, swobodnie wyciągając przed siebie szyję. Tuż po lądowaniu ponownie poszerzył wykrok, chętnie korzystając z możliwości nabrania prędkości w dystansie, w istocie mając wystarczające duże doświadczenie na parkurach, aby czuć się pewnie w takim dodaniu. Dzięki temu skok przez drugą przeszkodę przebiegł analogicznie do lotu nad jedynką - mocniej przygryzł wędzidło podczas przytrzymania, odpowiadając jednak bez większego protestu, aby mocno przysiąść na zadzie i zabrać się na kolorową stacjonatę, płynnie podkurczając nogi i w locie pociągnąć delikatnie kłąb do góry. Zgodnie z sugestią wylądował na lewą nogę, wznawiając swoje poprzednie tempo, choć za chwilę wyhamował go zakręt; mimo tego, nie tracił jednak na sile, energicznie i w równowadze pokonując łuk, z którego poprowadzony został w stronę trzeciej przeszkody, mając raczej niewiele czasu na zapozanie się z nią, a więc dając właścicielce "kredyt zaufania", tym razem w stu pięciu procentach polegając na sugestiach Mii, w efekcie oddając skok dokładnie tam, gdzie otrzymał wyraźny impuls łydką. Wówczas pospiesznie zabrał się do lotu, w końcowych jego fazach obijając nerwowo ogonem o zad, rozglądając się również na boki, jako że otaczało go kilka przeszkód. Szczęśliwie nie próbował zgadywać, pozwalając Mii całkowicie objąć stery, dzięki czemu mogli płynnie wpisać się w zakręt i znaleźć się w korzystnym ustawieniu do kolejnego oksera, w którego kierunku Contendro raz jeszcze pociągnął właścicielkę, bez krzty zawahania poszerzając wykrok na tyle, aby móc w pełni komfortu oddać obszerny, długi, ale i odpowiednio wysoki skok. Jak można było tego się spodziewać, po wylądowaniu ponownie spróbował wejść na pełne obroty, wyraźniej napierając na kiełzno, po kilku krokach walki z ręką jeźdźca która powstrzymywała go przed szaleńczym tempem jedynie zarzucając kilkukrotnie łbem, choć nie zamierzając się poddać, najwyraźniej gotowy do końca próbować narzucić Mii swój pomysł na szereg; mimo, że rzucanie łbem nie sprzyjało zachowaniu dynamiki i równowagi, ta niesubordynacja nie zdawała się go w jakimkolwiek stopniu z niej wytrącić i nawet pomimo niej, bez większych turbulencji znaleźli się na wprost szeregu, w którego stronę Contendro natychmiast zwrócił uszy, mierząc pierwszą przeszkodę uważnym spojrzeniem. Znów, wyraźnie wchodził w rękę, gotowy w każdej chwili z okrągłego galopu wejść w obszerny, bardziej płaski wykrok, ostatecznie nie dostając polecenia aby to zrobić i musząc zadowolić się dużo mniej wygodnym dla niego odbiciem - należał do koni, którym wygodniej było dalej niż bliżej, stąd też brało się jego zawahanie w pierwszej sekundzie skoku nad pierwszym członem szeregu. Chwilowe zwątpienie nie odbiło się jednak negatywnie na stylu w jakim pokonał którąkolwiek z trzech przeszkód kombinacji: w zwyczaju miał oddawanie skoków z delikatnymi zapasami. Pozostawał uważny i karny także w dystansach pomiędzy nimi, nie próbując narzucić właścicielce swojej woli i urywać lub dodawać kroków, w efekcie czego zakończyli szereg bez żadnych błędów. Wylądował na prawo, wznawiając aktywny galop i chętnie nadając mu nawet więcej impetu z chwilą wejścia w zakręt, jako koń naturalnie bardzo zwinny i silny nie mając większego problemu ze ściętym zakrętem, w pewnym momencie spektakularnie "przysiadając na zadzie" aby w ledwie dwóch krokach wyraźnie ściąć łuk, samoistnie "atakując" szóstą przeszkodę, zabierając się na okser widowiskowym skokiem, odbijając się trochę wcześniej, więc musząc mocno wysilić się aby przypadkiem zadnich nóg nie zostawić na drągu. Myślami jednak nie pozostał na długo przy szóstce, już zwracając się w stronę stacjonaty z imitacją rowu, na którą zastrzygł uszami, teraz dużo bardziej czujny - błyskawicznie zareagował na półparady, wysoko unosząc łeb i wbijając wzrok w podmurówkę, ale zapominając o niej dokładnie z chwilą, w której otrzymał impuls do lotu, nie roztrząsając obecności straszaka pod drągami i bez zająknięcia kumulując całą swoją energię, aby mocno odbić się od podłoża i złożyć się do lotu, ciągnąc kłębem do góry, a kształtnym pyskiem przed siebie dla lepszej równowagi. Po lądowaniu momentalnie wszedł w dodanie, spektakularnie rozciągając się w zakręcie, z głośnym furkotem i jednorazowymi parsknięciami przemierzając kolejne metry parkuru, choć ta przyjemność nie miała prawa trwać długo. Mimo, że dużo bardziej odpowiedziało mu tak dynamiczne tempo, sprawnie odpowiedział na działania wstrzymujące, nie "dyskutując" z zawodniczką i z wskazanego tempa oddając skok, słusznie wybierając miejsce odbicia, zabierając się do lotu w miejscu dość optymalnym i dzięki temu bezbłędnie pokonując ósmą przeszkodę. Chętnie nadrobił te kilka cennych sekund w obszernym łuku, nie mając jeszcze świadomości, że za chwili mieli zmierzyć się z przeszkodą będącą źródłem największych parkurowych obaw Mii, z tego też względu idąc pewnie, w pełnej gotowości na kolejne wyzwanie. Wyprostowany, momentalnie zauważył jaskrawe kolory krzaków i basenu, mocno zadzierając łeb i zagryzając się lekko na kiełźnie, czy to w bezwarunkowym odruchu, czy w kolejnej nieudanej próbie przyspieszenia. Wbrew obawom właścicielki, bez najmniejszego zawahania zabrał się do lotu we wskazanym przez nią miejscu, nie pierwszy raz mając styczność z tego typu przeszkodą, a więc intuicyjnie rozciągając się maksymalnie, podczas odbicia postawiwszy nie na wysokość i parabolę, a na długość ich wspólnego lotu. Asekuracyjnie podkurczył pod siebie nogi, na tyle późno, aby stuknąć w jeden z drągów, ale na tyle sprawnie, aby uniknąć zrzutki, lądując i oficjalnie zostając z czystym kontem po przedostatniej przeszkodzie. Pozostawał jednak w skupieniu, wszak przed nimi rosło ostatnie już dzisiejsze wyzwanie. Mocno pogalopował na prawo, tak jak i w wypadku reszty przeszkód, zwłaszcza stacjonat, chętnie ciągnąc w ich kierunku i mimowolnie wręcz atakując rzeczoną przeszkodę, choć nie wymykając się właścicielce spod kontroli - nie na tyle, aby odbić się w niewłaściwym miejscu. Zabrał się więc do lotu, zaokrąglając plecy i wyciągając pysk, aby po wylądowaniu wykonać jeszcze kilka kroków i wkrótce zostać zwolnionym do kłusa. Na etapie podjeżdżania do sędziów i zjazdu z parkuru był jeszcze w dużych emocjach, a więc zwalniany caplował lub tańczył, ale chętnie przyjął pochwały, na rozprężalni wkrótce uspokajając się po ekscytującym parkurze.
/zt
_________________
CONTENDROBOY a refined athlete of outstanding quality
ambitious, talented, well-trained, a true fighter around courses
high level of training. placed 1.25 m, a scopey showjumper ready
for 1.40 m and more, eye-catching and always keen to please
Płeć: klacz Wiek: 8 lat Rasa: KWPN (Vancouver x Devilish) Wzrost: 174 cm Partner: Jesteś tak samo pojebany jak ja - Lavard <3 Właściciel: Lisa Austen Cena: £3550 Doświadczenie w skokach: 204 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 31 Doświadczenie z lonżowania: 34 Kondycja: 63 Szybkość: 80 Klasa startów: Skoki: CC
Wysłany: 2019-07-05, 13:36
NICOLE VELIEN & LEGALLY DEVOCATIS - N
Wbiegła na parkur energicznym kłusem, idąc w ustawieniu i miękko niosąc Nicole na swoim grzbiecie. Gdy podeszły do wybranych dwóch przeszkód, postawiła na nie uszy i uważnie się im przyjrzała, nie wynajdując jednak żadnego strasznego elementu. Kilkanaście sekund później Nicole zatrzymała ją w innej części parkuru. Gdy po ukłonie przesunęła łydki za popręg, prowokując klacz do cofnięcia się, ta momentalnie stuliła uszy i szastnęła wściekle ogonem, robiąc jednak tych parę kroków w tył. Zamiar Nicole miała słuszny, ale Devocatis nie cierpiała cofania, a konkretnie takiego użycia łydek, czego nie omieszkała dosadnie "powiedzieć", po zagalopowaniu nisko podrzucając zadem. Był to jednak jedyny eksces, na jaki się zdobyła, po nim już galopując równo i pod całkowitą kontrolą Nicole. Naprowadzona na pierwszą przeszkodę, podniosła lekko łeb i przyjrzała się okserowi, oceniając jego wysokość. Ostatnio skakała już regularnie parkury wyższych klas, ale obniżenie poziomu nie sprawiło, że Devo zaczęła lekceważyć przeszkody. Wręcz przeciwnie, doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że stojące tutaj 120 to nie żarty, więc pewnie dogalopowała do przeszkody i bez wahania weszła w odskok. Wybiła się w górę, wysoko podnosząc nogi i przyciągając je do mostka, a także pociągnęła szyją w skoku, korzystając z hojnie oddanej wodzy. W ostatniej fazie skoku otworzyła się zadem i za chwilę wylądowała, miękko amortyzując skok na stawach pęcinowych. Następnie łagodnym łukiem z lewej nogi pogalopowała ku drugiej przeszkodzie, przed którą także weszła w poprawny odskok zakończony czystym skokiem nad stacjonatą. Kolejno weszła w stosunkowo ciasny zakręt prowadzący do trzeciej przeszkody, w którym wygięła się w łydkach Nicole i w celu zachowania lepszej równowagi, mocniej weszła wewnętrzną, tylną nogą pod kłodę, tym samym mocniej podstawiając zad. Nic dziwnego, że z takim przygotowaniem skok nad trójką także nie był siłowy i raczej nie sprawił Devo większego kłopotu; choć skakała ekonomicznie, to trzymała bezpieczny zapas, choćby z szacunku dla drągów, których nie chciała nieumyślnie strącić. Korzystała ze swojej siły, której nabyła wraz z wiekiem i treningiem, ale był to mądry użytek, a nie skakanie "byle wyżej". Skok nad trójką wykończyła lądowaniem na prawo, w które po łuku pogalopowała na okser, zachowując równą, okrągłą foule w wyniku podstawionego zadu. Zadarła lekko łeb, gdy Nicole mocniej ją przysiadła w najeździe do oksera, ale mimo wszystko pozostała pod jej kontrolą i skoczyła dopiero wtedy, gdy dziewczyna ją o to poprosiła, nie urywając nieoczekiwanie fouli ani nie wycinając jej żadnego innego numeru. Lekko się wyciągnęła w skoku, choć skoczyła lekko spięta, w rezultacie nie ciągnąc szyją aż tak mocno. Jednak nawet to nie sprawiło, że przeszkoda była zagrożona, bowiem Devo wylądowała w bezpiecznej odległości za okserem, ponownie wybierając prawą nogę. Trójczłonowy szereg, który na nie czekał, dosłownie obnażał wszystkie niedoskonałości. Stąd też tak ważne było by nie popełnić błędu podczas najazdu, bowiem wejście w szereg mogło być decydujące. Klacz już z daleka przyjrzała się kombinacji, uświadamiając sobie, że za okserem stoją jeszcze inne przeszkody. Współpracując z Nicole, w odpowiedzi na działanie dosiadu poszerzyła lekko ostatnie trzy foule przed skokiem, tym samym z energią wchodząc w szereg. Skok nad pierwszym członem był długi, w przeciwieństwie do kolejnych dwóch nad stacjonatami, które wymagały od Devocatis bardziej okrągłej, krótszej paraboli lotu. Nie wahała się między członami, przed czym zresztą chroniło ją obustronne domknięcie w pomocach. Nawet nie miała szans pomyśleć o ewentualnym wyłamaniu. Taka opcja zresztą nie wchodziło w grę, bo Devocatis skakała z wyraźną przyjemnością, niczego się nie bojąc. Wylądowawszy za ostatnim członem szeregu, dodała w galopie, szerokim łukiem kierując się na pierwszą przeszkodę w kolejnej linii, czyli na szóstkę. Odkąd wspólnie trenowała z Nicole, przekonała się, że dziewczyna wie, co robi, więc zaufała jej w kwestii odbicia i wybiła się ze wskazanego miejsca, znowuż wychodząc energicznie w górę, daleko wyciągając szyję i wysoko podnosząc nogi. Dopiero po wylądowaniu bardziej przyjrzała się drugiej przeszkodzie w linii i choć ta miała pod sobą imitację rowu, Devocatis nie dostrzegła w tym niczego niepokojącego. Niestety Nicole trochę się pospieszyła z wysłaniem jej do skoku, ale Devo spokojnie temu zaradziła, po prostu wkładając w odbicie trochę więcej siły i mocniej się wyciągając w skoku. W jego końcowej fazie jeszcze mocniej podkuliła tylne nogi, tym samym zapobiegając naruszeniu przeszkody. Wyczuła lekką utratę równowagi jeźdźca, ale po skoku wręcz odruchowo sama minimalnie zwolniła, pozwalając Nicole odzyskać pewną pozycję w siodle, która później umożliwiła im lekkie dodanie do ósemki, nad którą także oddały czysty skok. Kolejno pogalopowała na lewo, trochę za głęboko wyjeżdżając zakręt na przeszkodę z rowem. Być może gdyby ujrzała ją wcześniej, lepiej oceniłaby jej szerokość, a tymczasem poszerzyła wykrok i pewnie weszła w odskok, skacząc wysoko i daleko. Niestety niewystarczająco, by wylądować suchą nogą po drugiej stronie - nieznacznie depnęła w wodę, po czym mocniej odepchnęła się od ziemi, podnosząc się po skoku i galopem z prawej nogi idąc na ostatnią już przeszkodę. Ją także przeskoczyła poprawnie, zgrywając się z Nicole w locie i dobrze prezentując się w skoku.
Minąwszy celowniki, zaczęła zwalniać aż do stępa, którym opuściła parkur energicznym, sprężystym stępem, bawiąc się wędzidłem i jeszcze mocniej pieniąc się w pysku.
Płeć: mężczyzna Wiek: 29 lat (30.01) Wzrost: 178 cm Zawód: szlachta nie pracuje, szlachta jeżdzi konno Partner: the pain and the pleasure all come together Ostatni trening: skokowy z Bolero Podopieczny: Blue Moon, Bolero de Ravel, Chaos Amir, Jackpatches, Sensationet | Samson Pieniądze: £2384 Punkty doświadczenia: 187 Skoki: 69 Ujeżdżenie: 25 Cross: 18 Wyścigi: 62 Obycie z koniem: 15
Cieszyłem się z każdej możliwości startu z Sensationet, tak więc, pomimo, że ostatnio startowaliśmy głównie w drużynie, mając możliwość startu w zawodach skokowych w klasie N, chętnie z tego skorzystałem, zapisując się oczywiście ze wspomnianą Sensationet. W dniu zawodów przyjechałem pod stajnię, zostawiłem rzeczy i zająłem się najpierw sprzętem Sensationet, czyszcząc go i ogólnie przygotowując do użytku. W pewnym sensie następnie to samo zrobiłem z Sensationet. Po chwili zaległego miziania poczęstowałem ją marchwią i wyprowadziłem na korytarz. Na myjce dokładnie ją wyczyściłem, następnie osiodłałem i zostawiłem na chwilę pod okiem luzaka, żeby samemu się przygotować. Po kilku minutach ruszyliśmy na rozgrzewkę. Na miejscu poprawiłem sprzęt i znalazłem się na jej grzbiecie, na samym początku rozgrzewki dając jej możliwość, żeby się ciut wyszalała i spuściła trochę pary, podejrzewając, że tak po prostu będzie wygodniej. Hamowałem ją jednak w razie potrzeby i w końcu wyczułem odpowiedni moment, prosząc ją o zwolnienie. Najpierw w stępie kręciliśmy się po rozprężalni na luźnej wodzy. Prosiłem Sensationet o zejście łbem w przód - dół, starając się u niej o rozluźnienie. Po kilku minutach nabrałem wodze na kontakt i zaczęliśmy jakieś konkretne ćwiczenia rozluźniające: kręciliśmy koła, zmieniając kierunek jazdy, ćwiczyliśmy przejścia, w końcu dałem jej łydkę do kłusa, aby w nim rozgrzać się na podobnej zasadzie. Po podobnej rozgrzewce z kolei w galopie skoczyliśmy ustawione tu właśnie dla takich celów przeszkody i mogłem uznać, że jesteśmy dobrze przygotowani, a Sensationet właściwie rozgrzana. Zwolniliśmy do stępa, w nim klucząc po rozprężalni do momentu wywołania.
Gdy nas wywołano pozbierałem gniadą do wcześniej wypracowanego ustawienia, nabierając wodze na kontakt i prosząc ją o kłus, którym ruszyliśmy na parkur. Kończyła go poprzednia para, co wykorzystałem na to, aby zapoznać Sensationet z parkurem i jego trudniejszymi przeszkodami, tak aby poprzedniej parze nie przeszkadzać. Zwróciłem szczególnie jej uwagę na rów, czyli przeszkodę numer 9, oraz na szereg 5abc. Następnie, gdy tamta para zakończyła skierowałem ją w stronę stanowiska sędziów, cały czas kontrolując (mniej lub bardziej) tempo, z jakim się poruszała. Zatrzymaliśmy się w odpowiednim miejscu, ukłoniłem się i z pomocą łydek i dosiadu poprosiłem zangersheide o ruszenie ponownie kłusem. Jednak po kilku krokach cofnąłem zewnętrzną łydkę i dodałem obie, prosząc ją o galop, przy tym obciążając bardziej lewą stronę. Chwilę poświęciłem na dogadanie się z Sensationet co do tempa, wcale nie wymagałem od niej wiele, po prostu trochę rozwagi (ktoś ją mieć musiał). Zakręciliśmy z resztą zaraz w lewo, poruszając się pod ogrodzeniem i zmierzając na pierwszą przeszkodę. Poza pilnowaniem jej w tempie posyłałem jej też półparady, dla stałego skupienia. W pewnym momencie lekko zakręciliśmy spod ogrodzenia w lewo, już bezpośrednio na okser. Na tym niewielkim zakręcie podniosłem ją do przeszkody, wziąłem ją bardziej na siebie. Naprostowaliśmy i siedząc głęboko w siodle, dla większej kontroli, zamknąłem ją w pomocach, doprowadzając na środek oksera, gdzie lekko ją wspomogłem w znalezieniu jak najlepszego miejsca do wybicia, dodając jej łydkę. Po wybiciu oddałem jej wodze przy szyi, przeszedłem w półsiad i wyszedłem za jej ruchem, zostawiając lądowanie na lewo. Nie wypuszczałem jej za bardzo do przodu w tempie po pokonaniu pierwszej przeszkody na czysto, bo nasze tempo jak na razie było dość dobre, a druga przeszkoda nie była daleko. Pozostałem na razie w półsiadzie i ruszyliśmy po prostej, aby znowu w pewnym momencie lekko odbić w lewo. Posyłałem jej półparady, pilnowałem by tempo było równe. Naprostowaliśmy do stacjonaty, więc wróciłem w siodło, zamknąłem ją w pomocach, aby później wyrównać ją nieznacznie do dwójki i podprowadzić do dwójki, gdzie znowu lekko pomogłem jej w odnalezieniu dobrego miejsca do wybicia, dodając łydkę. W ten sposób na czysto, w ładnym stylu i można by powiedzieć, że prawie jak na całkowitym luzie pokonaliśmy dwójkę. I tym razem podyktowałem lądowanie na lewo.
Mieliśmy zakręcić niemalże półwoltę na trójkę, która leżała mniej więcej na tej wysokości co dwójka. Nie skracałem nam drogi, ale po odejściu spod przeszkody postanowiłem o przyspieszeniu w tempie. Poprowadziłem Sensationet kawałek po prostej, po czym zakręciliśmy w lewo, rozpoczynając tak na dobrą sprawę kręcenie tej półwolty. Posyłałem jej półparady i wyginałem od wewnętrznej łydki, aby prawidłowo wyjechać ten łuk, z zachowaniem równowagi. To nam się udało i zaraz naprostowaliśmy, zmierzając na stacjonatę. Tu znowu w odpowiednim miejscu się wybiliśmy, po czym oddałem jej wodze zostając na kontakcie, zaprezentowałem prawidłowy półsiad i zgrałem się z nią, co przyczyniło się, że nasz skok nie tylko został wykonany na czysto, ale też w ładnym stylu. Przestawiłem jeszcze pomoce na prawą stronę przy lądowaniu. Kierując się na czwórkę postawiłem na stałe przecież bardzo przyzwoite tempo i znowu precyzyjny najazd do czwórki. Po chwili galopu po prostej, zakręciliśmy stopniowo w prawo. Posyłałem jej półparady, dla stałego skupienia, pewnie prowadząc ją z wykorzystaniem pomocy na tym łuku do czwórki, wyginając ją od wewnętrznej łydki. W końcówce zakrętu podniosłem ją do oksera zaraz bardziej precyzyjnie naprostowaliśmy. Zaraz wróciłem w siodło i zamknąłem ją w pomocach, dalej posyłając jej kilka półparad, pewnie ruszając na samą przeszkodę, gdzie też w pełnym porozumieniu z nią wskazałem jej miejsce do wybicia, z siłą z zadu. To nam się udało, wznieśliśmy się dynamicznie nad czwórkę, chwilę później pokonaliśmy ją na czysto i wylądowaliśmy na prawą nogę. Najazd na kolejną przeszkodę był szczególnie ważny, bo był to trójczłonowy szereg. Dlatego znowu trzymaliśmy się dotychczasowego tempa, posyłałem jej też często półparady. Pogalopowaliśmy najpierw po prostej, w stronę ogrodzenia, aby przed nim zakręcić w prawo. Skupiłem się na dokładnym wygięciu gniadej na tym zakręcie, z zachowaniem równowagi. W końcówce podniosłem ją, głównie do oksera 5a, ale też żeby miała nieco lepszy pogląd na resztę szeregu. Naprostowaliśmy, mając do 5a jeszcze dość dużo miejsca, na właściwe rozjechanie linii. Zamknąłem ją pomocach, posyłając jej jeszcze półparady, biorąc ją bardziej na siebie i prowadząc dokładnie na środek 5a. Byłem czujny jeśli chodzi o moment wybicia, mając w myśli gdzie wylądujemy za przeszkodą. Tak więc wskazałem Sensationet dokładniej to miejsce, dodając jej łydkę. Oddałem jej nieco więcej wodzy podczas skoku, przechodząc w półsiad i wyciągając nadgarstki, za jej ruchem. Lądowanie wyszło wcześnie za przeszkodą, więc posłałem jej kolejną półparadę odniosłem ją nieco po lądowaniu, zaraz zamykając w pomocach i doprowadzając do miejsca wybicia. Również człon b został przez nas pokonany na czysto. Do ostatniego członu było jeszcze mniej miejsca, ale udało nam się zmieścić i wybić we właściwym miejscu, aby cały szereg pokonać na czysto. Przy lądowaniu za 5c przestawiłem jeszcze pomoce na prawo.
Nie omieszkałem jej pochwalić po pokonaniu 5c i ruszyliśmy po prostej, dałem jej też możliwość lekkiego dodania w tempie. Teraz zmierzaliśmy na przeszkodę 6 i 7, bo stały one w zasadzie w jednej linii. Przed ogrodzeniem zakręciliśmy w prawo. Posyłałem jej półparady, podpierając ją w pomocach i odpowiednio wyginając od łydki, tak, że nawet przy nieco zwiększonym tempie udało nam się precyzyjnie wyjechać ten zakręt. I tym razem podniosłem zangersheide do przeszkody, nie tylko dlatego, że był to okser, ale też, żeby wcześniej zobaczyła siódemkę. W czasie naszego najazdu na szóstkę dosyć nagle zaczęło popadywać, jednak utrzymaliśmy tempo bez żadnych wypadków po drodze, aby naprostować na linię tych dwóch przeszkód. Zamknąłem Sensationet w pomocach, posyłając jej jeszcze półparady, aby w odpowiednim miejscu wyrównać ją do przeszkody i nieco osadzić na zadzie, po czym wspomogłem ją w znalezieniu właściwego miejsca do wybicia, przez dodanie łydki. W locie oddałem jej nieco więcej wodzy, zaprezentowałem odpowiedni półsiad i zdążyłem za jej ruchem, od razu celując wzrokiem w siódemkę. Nieco zwolniliśmy za szóstką, po pierwsze przez deszcz, po drugie bo siódemka nie była daleko, a chciałem ją odpowiednio do niej przygotować. Posyłałem jej często półparady, wcześniej siadłem w siodło, aby mieć nad nią większą kontrolę i zamknąłem ją w solidnie w pomocach zmniejszając możliwość, że mogłaby mi spłynąć z tej przeszkody i ją wyłamać. Zamkniętą w pomocach doprowadziłem ją pod tą "wodną" przeszkodę i z większym zdecydowaniem dodałem jej łydkę we właściwym miejscu, co przyczyniło się do pokonania jej na czysto. Uff. Przy lądowaniu przestawiłem pomoce na lewo i odważnie ruszyliśmy najpierw po prostej, aby zakręcić na ósemkę. Jednak podczas zakrętu musiałem trochę zrewidować nasze tempo, przez mokre i śliskie podłoże, pozwalając Sensationet na bezpieczne, ale przy tym tak aktywne i energiczne jak się tylko dało tempo. Posyłałem jej półparady, starając się dokładnie wyjechać ten zakręt i zaraz wziąłem ją bardziej na siebie, naprostowaliśmy do ósemki, która leżała przy ogrodzeniu. Wróciłem w siodło, zamknąłem ją w pomocach i tak doprowadziłem pod przeszkodę, wsparłem w znalezieniu jak najlepszego miejsca do wybicia i dodałem łydkę. Ten skok również nam się udał, pokonaliśmy okser czysto, ale też w ładnym stylu, znów podyktowałem też lądowanie na lewo. Chociaż czekał nas obszerny najazd to od razu skupiłem się na dokładnym wyjechaniu go, w odpowiednim tempie. Po odjeździe spod przeszkody powróciliśmy do poprzedniego tempa, dodatkowo delikatnie poprosiłem ją o dodanie, chociaż nadal pamiętałem, że podłoże nie jest do końca suche. Mimo to dobrze sobie na nim poradziliśmy, przynajmniej jak dotąd. Dziewiątą przeszkodą był rów, więc nic dziwnego, że starałem się jak najlepiej przygotować Sensationet do tej przeszkody, bo rzadko skakała przez rowy o takich gabarytach. Pogalopowaliśmy kawałek po prostej, wedle ogrodzenia. Posyłałem jej dość często półparady, a gdy w końcu zakręciliśmy w lewo, pilnując równego tempa, wyginałem ją też odpowiednio na tym zakręcie, z zachowaniem równowagi. W końcówce podniosłem ją do dziewiątki, żeby przeszkoda ukazała jej się wcześniej. Chociaż może wcale nie było to takie dobre posunięcie. Po naprostowaniu zamknąłem ją w pomocach, ale wtedy zaczęły się kłopoty, klacz zaczęła okazywać niechęć wobec przeszkody, usiłując zwalniać w tempie. Starałem się ją zachęcić do dziewiątki, aby i na tą przeszkodę popędziła odważnie, przepychając ją do bardziej optymalnego tempa, jednak wcale nie szło to w dobrą stronę. Ponieważ i tak wcześniej galopowaliśmy nieco wolniej niż w bardziej korzystnych warunkach pogodowych, a ja nie do końca byłem w stanie przekonać Sensationet w tej końcówce do dodania, stanęło na tempie, które nie było odpowiednie do przeszkody. Starałem się ją przepchnąć do tego optymalnego tempa i doprowadzić do wbicia, jednak częściowo przez niechęć Sensationet do dziewiątki, a częściowo przez niedostateczne dopilnowanie, gdy doprowadziłem ją do miejsca wybicia, już czując, że z tego chyba nic (dobrego) nie będzie, Sensationet.. no właśnie wyłamała się, hamując przed rowem. Spokój mógł nas w tej chwili uratować, więc go zachowując utrzymałem się na jej grzbiecie, ze zdecydowaniem prosząc ją o odbicie w lewo, aby nakręcić znowu do dziewiątki. Jednak tym razem od początku dawałem jej mocniejsze pomoce, jeszcze bardziej pilnując na wykręcaniu półwolty, do ponownego naprostowania na dziewiątkę. Tu znowu jeszcze solidniej zamknąłem ją w pomocach, posyłając jej półparady, napędzając ją stanowczo do rowu, dając jej znacznie mniej miejsca na niepewność i dłuższe zastanawianie się. Tym samym sam bezpośredni najazd do dziewiątki był spokojniejszy, dodałem jej łydkę w odpowiednim miejscu, ewentualnie wspomagając się bacikiem i w ten oto sposób przy drugiej próbie pokonaliśmy rów. Nie był to może tak ładny skok jak przy poprzedniej przeszkodzie, ale pokonaliśmy ostatecznie dziewiątkę. Oczywiście nie zmieniało to faktu, że zdobyliśmy tym wyłamaniem kilka punktów karnych. Lądowanie podyktowałem tym razem na prawo, podczas najazdu na ostatnią przeszkodę skupiając się głównie na jak najmocniejszym tempie, bo jednak straciliśmy czas podczas ponownego najazdu na tą nieszczęsną dziewiątą przeszkodę. Posyłałem jej przy tym półparady, wyginając na łuku, po którym naprostowaliśmy do stacjonaty. Ona nie wzbudziła obaw gniadej, więc pewnie ruszyliśmy na tę przeszkodę, po czym w odpowiednim miejscu dodałem jej łydkę do wybicia, nie natykając się przy tym na problemy. W skoku oddałem jej wodze przy szyi, przeszedłem w półsiad i wyszedłem za jej ruchem, zgrywając się z nią w skoku. Popędziłem ją ten kawałek do celowników, co i tak dało nam niewiele. Potem stopniowo zwolniliśmy do stępa. Pochwaliłem klacz, głaszcząc ją też po szyi, bo przecież wyłączając dziewiątkę mieliśmy całkiem dobry przejazd. W stępie dałem jej długą wodzę i opuściliśmy parkur.
zt
Płeć: mężczyzna Wiek: 33 Lat Wzrost: 185 cm Podopieczny: G-Dragon ll Little Parrish ll Machiavellian Z ll Take It Now Pieniądze: £1905 Punkty doświadczenia: 155 Skoki: 79 Ujeżdżenie: 31 Cross: 23 Wyścigi: 3 Obycie z koniem: 18
Diego postanowił wystartować w nadchodzących zawodach krajowych w jednej z angielskich stajni. Z racji braku odpowiedniego konia w swojej stawce, a raczej takiego którego mógłby na nie zabrać postawił na coś spoza. Ponownie zwrócił się do Paula i zagadał o ogiera z którym już miał styczność i jak na razie współpraca nieźle im się układała, mowa oczywiście o Machiavellian Z. Na dzień przed zawodami zawiózł go do docelowego miejsca zawodów, by ulokować go w tamtejszej stajni i zostawić do dnia kolejnego. W dniu zawodów pojawił się dość wcześnie w stajni, by po krótkiej wizycie w tamtejszym socjalu udać się pod boks gniadosza. Tam się z nim przywitał, by po chwili już z nim wylądować na myjce. Tam dokładnie wyczyścił ogiera oraz osiodłał, by po krótkiej wizycie w socjalu gdzie sam do końca się ogarnął wylądować z ogierem na rozprężalni. Tam zaczął od rozgrzewki w stępie od kręcenia się wokół placu na dłuższej wodzy, dopiero po pewnym czasie pozbierał go do wyższego ustawienia i wtedy zaczęli kręcić różne figury na obie strony. Wplótł w to zmiany kierunków oraz zatrzymania, by kolejno przejść do kłusa i tutaj rozgrzewkę jak i kolejno w galopie wykonać w ten sam sposób. W tym ostatnim chodzie skoczyli też kilku krotnie ustawione tutaj stacjonatę i okser na rozgrzewkę, by zwolnić do stępa i w nim oczekiwać na swoją kolej.
W końcu usłyszał jak ich wywołują na parkur konkursowy. Pozbierał ogiera z powrotem na kontakt, dociążając jego zad i pracując dosiadem oraz łydkami starał się o zachowanie poprawnego ustawienia. W stępie pojawił się z gniadym na parkurze, okrążając go dookoła i zapoznając się z ustawionymi tutaj przeszkodami w czasie kiedy poprzednia para kończyła swój przejazd. Szczególny nacisk położył na pokazanie 9 przeszkody, by w końcu zatrzymać Machiavellian i ukłonić się w kierunku sędziów. Wysłał mu zaraz półparadę, dociążył prawą stronę siodła i wypchnął z krzyża do galopu z prawej nogi podpierając sygnały dołożeniem łydek do jego boków. Utrzymując odciążający dosiad starał się ustalić z ogierem optymalne, równe tempo galopu po parkurze. Wyczuwał jednak że ogier jest jakiś rozkojarzony i nerwowy, Poprowadził go po zakręcie na prawo jadąc między szeregiem 4ab i 3 na prostą do oksera, który rozpoczynał ich parkur. Zetknęli się przy tym z długą ścianą parkuru, gdzie Diego powrócił w siodło i wycofał ramiona biorąc konia na siebie, podnosząc go przy tym do przeszkody. Zamknął go w łydkach po bokach,prowadząc w równym korytarzu z wodzy z półparadami do miejsca wybicia. Czuł że ogier niechętnie wykonuje ostatnie foule, więc łydką go podgonił i ruchem dłoni do zaatakowania odważniej tej przeszkody. Wyszli do skoku w wyznaczonym przez Diego miejscu, gdzie po podniesieniu się gniadosza do skoku Diego podążył od razu za jego ruchem. Przeszedł do półsiadu i oddał mu stosowną ilość wodzy do skoku, by wraz z lądowaniem odchylić się i wrócić w siodło. Lądowanie pozostało na prawo, by dalej z tejże nogi kontynuować galop w kierunku dwójki. Zdecydował się wysiedzieć w siodle dystans, by nie ryzykować jakąś wpadką po drodze. Jednocześnie nie skracał sobie najazdu do przeszkody, by w zakręcie wygiąć go od wewnętrznej łydki i poprowadzić na zewnętrznej wodzy na prostą do stacjonaty. Naprostował go zaraz do przeszkody i zamknął w korytarzu z pomocy, ponownie musząc go nieco dopchać do przeszkody. Udało im się jednakże dojechać do miejsca wybicia ostatecznie, by w nim wyjść do skoku i Diego podczas lotu konia nad przeszkodą zgrał się z jego ruchem. Podczas lotu przestawił pomoce i dociążył lewą stronę siodła, by na szereg 4ab pojechać z tejże nogi. Po lądowaniu za przeszkodą pojechali na wprost w kierunku krótkiej ściany, gdzie pod nią zakręcili na lewo do ów szeregu. W zakręcie podparł go pomocami, aby wyjechać go w równowadze i z zachowaniem tempa. W końcowej fazie zakrętu już wziął ogiera na siebie i podniósł do przeszkody, podnosząc mu też wyżej łeb by mógł zobaczyć obie przeszkody. Nie chcąc aby ogier mu zgasł w tym momencie posyłał mu półparady w zamkniętym korytarzu pomocy, jednocześnie podnosząc go do przeszkody. Dopchnął go do miejsca wybicia, by wyjść zaraz do skoku nad okser. Udało im się na czysto przefrunąć nad nim, by podczas lądowania od razu podnieść go do stacjonaty i dopchnąć go też do przeszkody. Szczęśliwie i nad tym członem przefrunęli na czysto, gdzie Diego poprosił w locie ogiera o zmianę nogi prowadzącej na prawą. Po lądowaniu poprowadził go po łagodnym łuku na tą że stronę w kierunku oksera, zamykając go od razu w łydkach i prowadząc w korytarzu z wodzy. Wysyłał mu skupiające półparady, a także podniósł go do przeszkody poprzez wzięcie go na siebie. Dopchnął ponownie do miejsca wybicia, które wskazał znaczącą łydką. Podążając za jego ruchem podczas lotu podniósł się do półsiadu i oddał mu znaczącą ilość wodzy do skoku. Lądowanie pozostało dalej na lewo, by skupić się na wyjechaniu dystansu do szóstki. Poprowadził go w kierunku krótkiej ściany parkuru, jadąc po łuku za przeszkodą numer dziesięć. Podparł go w zakręcie wewnętrzną łydką, prowadząc na zewnętrznej wodzy i prostując po chwili stacjonatę. Zamknął go w pomocach do przeszkody, wysyłając mu kilka półparad i dopychając pod przeszkodę. W miejscu wybicia odesłał go do skoku, zgrywając się zaraz z jego ruchem w locie. Lądowanie pozostawił na prawo, by od razu wbić wzrok w siódmą przeszkodę - okser. Naprostował po lekkim łuku ogiera do przeszkody, zamknął w pomocach, podniósł do przeszkody wraz z wysłaniem kilku półparad. Dopchnął zaraz Machiavelliana do miejsca wybicia, by w końcowym efekcie pokonać przeszkodę na czysto. Przestawił w locie pomoce na lewo z dociążeniem lewej strony siodła, by postanowić pojechać szerzej na kolejny szereg 8ab. Poprowadził go po obszerniejszym łuku do dwóch przeszkód, starając się jak najdokładniej wyjechać zakręt. Naprostował go zaraz do przeszkód, by podnieść go i doprowadzić w ten sam sposób do członu A co zawsze. Jedyna różnica jaka była, to taka że wybrał dalsze miejsce do odskoku spod przeszkody by wylądować za nią bliżej i zmieścić się ze skokiem nad członem B. Udało się bezbłędnie pokonać im człon pierwszy, by podnieść się do drugiego i jego również pokonać na czysto. Lądowanie dalej na lewo, by zmierzyć się w sumie z najtrudniejszą przeszkodą na tym parkurze. Wyginając go jak najlepiej w zakręcie naprostował go zaraz do oksera z imitacją wody, prostując do przeszkody i wysyłając mu kilka półparad. Nie zapominając przy tym o podniesieniu go do oksera, a także zamknięciu w pomocach. Nie obyło się bez dopchnięcia ogiera do miejsca wybicia, gdzie na szczęście jak do tej pory za każdym razem wychodził do skoku. Podążając za jego ruchem przeszedł do półsiadu i oddał mu wodze, przestawiając pomoce i dociążając prawą stronę siodła jeszcze podczas skoku. Dzięki temu po lądowaniu z prawej nogi kontynuowali dalej galop w kierunku dziesiątej przeszkody, jadąc na nią obszernie po łuku za piątką. W zakręcie podparł go stosownymi pomocami, by naprostować zaraz do stacjonaty i już po chwili galopować za nią po pokonaniu jej na czysto na prawo w kierunku jedenastki. Była to ostatnia przeszkoda na ich trasie, a Diego skupił się na jak najlepszym doprowadzeniu gniadego do niej i pokonaniu jej. Poprowadził go starannie w zakręcie tak by w ostatniej fazie niego podnieść go do przeszkody, zamknąć w pomocach i wraz z półpradami doprowadzić do miejsca wybicia. Udało im się to po raz pierwszy o dziwo na tym parkurze bez szarpania, gdzie Diego po raz ostatni odesłał go do skoku łydką i zgrał się w locie z jego ruchem. Po lądowaniu pogonił go jeszcze do celowników, by po ich minięciu zwolnić stopniowo przez kłus do stępa. Przejechali ostatecznie parkur na czysto, ale poza normą czasu. Diego jednak i tak był zadowolony z niego mega, co okazał przez należyte pochwały pod adresem ogiera. W sumie to dopiero pierwszy ich oficjalny start, kto wie może nie ostatni.
z.t
_________________
Debo confesarque Solo pienso en ti.
personalia: Tu mirar tu caminar » Diego Montana wiek: Eres muy timida lo se » 33 lata.
partnerka: Dime lo que so » xxx.
pms: Ver tu voz de terciopelo » 0.
ex: Cuando me hablas ya yo toco el cielo » Lara.
przyjaciele: Pienso en ti por darte un beso » Brian.
wrogowie: Dime si tu te sientes asi » brak.
Tym razem na zawodach startowała tylko na jednym koniu ze swojej stawki, a dokładnie na urokliwej Pancie, z którą to coraz odważniej wkraczały w świat sportu. Sprawiło to, że Kanadyjka w pełni mogła się skupić na swojej podopiecznej, przygotować ją i odpowiednio rozgrzać przed ostatecznymi zmaganiami.
Na wywołanie nie musiały wcale długo czekać, więc White kłusem wprowadziła siwą na parkur konkursowy, krótko omiatając go czujnym spojrzeniem. Wierzyła w swoją podopieczną i dobrze wiedziała, że ta doskonale sobie poradzi, ale mimo to postanowiła zaprezentować jej najbardziej straszące obiekty, jak i przeszkody do których najazd był mniej dogodny, niżeli by tego chciała.
Finalnie zatrzymały się przodem do jury, a brunetka krótkim aczkolwiek wyraźnym skinięciem głowy, potwierdziła swoją gotowość do startu. Następnie, z półparady posłała siwą do galopu, w pierwszych jego chwilach starając się ustawić odpowiednie tempo jak i samo ustawienie. Nie było to szczególnie łatwe, bo aura była wyjątkowo niesprzyjająca. Widownia zachowywała się głośno, mniej lub bardziej profesjonalni fotografowie strzelali zdjęcia jak opętani, często w nieumiejętny sposób, dekoncentrując konie swoimi lampami błyskowymi, a co jakiś czas ujadały zaaferowane tym zgromadzeniem psy. To wszystko sprawiło, że Elizabeth czuła jak jej kopytna skupia się na otoczeniu zamiast na przeszkodach, które były tutaj kluczowe. Starała się sprowadzić ją na ziemię półparadami, ale te przynosiły dość chwilowy efekt.
W końcu, po dogodnym najeździe, naprowadziła Pantę na pierwszą z przeszkód. Klacz w dalszym ciągu zdawała się trochę odpływać myślami poza parkur, co finalnie wywowało u niej lekkie zawahanie tuż przed oddaniem skoku. Prawie udało jej się wyratować tą niefortunną sytuacje, gdyby nie felerny drąg, który spadł trącony kopytem. Cóż, mówi się trudno. Zawodniczka od razu skupiła się na tym żeby podnieść Pantę do drugiej przeszkody, odbudować tempo i nie pozwolić jej się spłaszczyć. Na szczęście pierwsza zrzutka zadziałała jak kubeł zimnej wody i teraz już w pełnym skupieniu rozprawiły się ze stacjonatą, lądując na prawą nogę. Dalej White poprowadziła Rhei wzdłuż bandy, pozostając w niskim odciążającym półsiadzie. Na kilka fouli wróciła w siodło i od razu zamknęła klacz w korytarzu utworzonym z łydek oraz wodzy, chcąc w ten sposób zapobiec nieoczekiwanemu spłynięciu w bok. Wspomogła swoją podopieczną w doborze prawidłowego miejsca do wybicia, po czym bez zwłoki zgrała się z nią w locie, wraz z lądowaniem sugerując w dalszym ciągu prawą nogę. Wtedy po lekkim łuku pogalopowały na kolejny okser, w drodze do którego Elizabeth zadbała o odbudowanie tempa, bez spłaszczania fouli. Nie pozwoliła na przedwczesne wyrwanie się do przeszkody, w wybranym przez siebie momencie posyłając klaczy łydkę i chwilę później składając się z nią w kolejnym, niezaburzonym niczym skoku. Dalej kontynuowały galop na lewą nogę, a Kanadyjka wspomogła swoją kompankę w prawidłowym wyjechaniu łuku, bez nadmiernej utraty tempa, czy równowagi. Tuż po wyjechaniu naprzeciwko trójce, zachęciła klacz do delikatnego dodania, w myślach licząc foule, by rozegrać ów starcie jak najlepiej. A chwilę dalej po piątce, czekał ich pierwszy dwuczłonowy szereg. Brunetka starała się zapewnić im dobre wejście w tę kombinację, trzymając klacz w aktywnym galopie i na bieżąco korygując wszelakie zmiany w jej sylwetce. Dopiero gdy nadszedł na to czas, wypuściła ją do skoku, od razu podążając za nią z półsiadem i oddając rękę. Po lądowaniu wróciła na chwilę w siodło, by zaraz na nowo wznieść się z kopytną ponad drążki, tym razem w drugim członie. Całość zwieńczyły lądowaniem na lewą nogę, a amazonka wprowadziła siwą w zakręt na siódemkę. Nawet przez moment nie zapomniała, że równowaga Panty w dalszym ciągu wymaga uwagi, więc nie utrudniała jej w żaden sposób zadania. Poprowadziła ją możliwie łagodnie, przez cały czas podpierając stabilnie łydkami. Jako że podczas tego manewru wytraciły lekko prędkość, zmobilizowała ją do dodania na ostatnie foule, nad przeszkodą zmieniając nogę na prawą. Teraz prawie jak po ósemce pojechały na stacjonatę, która nie okazała się niczym, co mogłoby sprawić im trudności. I takim sposobem dotarły pod kolejny szereg, poruszając się równym, aktywnym i okrągłym galopem. Zawodniczka odpowiednio wcześniej uniosła swojej klaczy głowę, zachęcając do zapoznania się również z drugą przeszkodą i uprzedziła ją półparadą, cierpliwie wyczekując w siodle na skok. Finalnie posłała siwej łydkę i uniosła się w strzemionach, przesuwając ręce wzdłuż linii grzywy, ale nie tracąc kontaktu na pysku. To sprawiło, że bez nieporozumień wyszły z tej kombinacji, teraz jadąc na dziesiątkę. A gdy już i ów stacjonata pozostała w tyle, El po raz ostatni zmobilizowała Rhei i odpowiednio ją przygotowała do 11. Dalej już tylko niezaburzony niczym, książkowy skok i bezpieczne lądowanie po drugiej stronie. Po minięciu fotokomórek, White pozwoliła na przejście do kłusa, a późnej również do stępa i pochwaliła kopytną za dzisiejszą współpracę. Następnie zjechały na rozprężalnie.
_________________
...............Breakfast at Tiffany's and bottles of bubbles ...............G i r l s..w i t h..t a t t o o s..w h o..l i k e..g e t t i n g..i n..t r o u b l e
..............................» E L I Z A B E T H..W H I T E «
T H E Y..C A N..S A Y..W H A T ..T H E Y ..L I K E
I just want you close where you can stay forever
You can be sure that it will only get better. it's complicated » Bastian
So I love when you call unexpected, cause I hate when the moment's expected.
..............................pms » 1
Płeć: kobieta Wiek: 27 Lat Wzrost: 175 cm Partner: Love is growing around us! On a calm, bright night, finally the world begins to live in harmony, magic feeling power - Drew Podopieczny: Nearly Perfect ll Ricochet Fire Pieniądze: £2595 Punkty doświadczenia: 106 Skoki: 44 Ujeżdżenie: 14 Cross: 22 Obycie z koniem: 26
Caroline dowiadując się o zawodach skokowych bez wahania sprawdziła możliwości startu w nich. Oczywiście okazało się że możliwość istnieje więc zapisała się na nie wraz z Nearly Perfect, co wcale nie było aż takie dziwne. Zawody odbywały się w jednej z angielskich stajni, więc na przed dzień zawodów dostarczyła siebie i klacz na ich miejsce. Po ulokowaniu klaczy w stajni zostawiła ją do dnia kolejnego w świętym spokoju. W dniu zawodów dość wcześnie zawitała do stajni, by po krótkim pobycie w socjalu udać się pod boks kasztanki. Tam po krótkiej chwili przywitania się zabrała ją na myjkę, gdzie ją dokładnie wyczyściła oraz osiodłała. Wtedy zostawiła ją na moment pod okiem luzaka, by sama się przygotować do startu i wtedy ruszyć z rudą na rozprężalnie. Tam zaczęła od dużej ilości stępa najpierw na luzie, potem zbierając klacz na wyższe ustawienie. Wtedy zaczęły też kręcić wolty, serpentyny czy węże ze zmianą kierunku przez środek rozprężalni. Wplatając w to także zatrzymania, natomiast podobnie rozgrzewka też miała miejsce w kłusie i galopie. Przy czym podczas jazdy w ostatnim chodzie skoczyły kilkukrotnie ustawione tutaj stacjonatę i okser na rozgrzewkę, by po wszystkim zwolnić do stępa i w nim oczekiwać wezwania na parkur.
W końcu Caroline usłyszała jak ich wywołują, także trzeba się zebrać i wykonać ów zadanie. Kobieta pozbierała ją do wcześniej wypracowanego ustawienia, wchodząc z nią na kontakt i prosząc o zaangażowanie zadu w pracę. Oczywiście pilnowała tutaj klacz łydkami i dosiadem, aby uzyskać pożądany efekt. Pojawiły się w stępie na parkurze okrążając go dookoła i zapoznając się z ustawionymi tutaj przeszkodami, podczas kończenia parkuru przez poprzednią parę. Szczególnie pokazała Caroline jej przeszkody numer 9 i 7 czyli rów z wodą i przeszkodę z jej imitacją a także potrójny szereg 5abc, która mogła sprawić największe problemy. Kobieta jednak czuła że ruda jest dziś wyjątkowo spokojna jak na nią i skora do współpracy, więc ta zamierzała to odpowiednio wykorzystać. W końcu pojechała pod budkę sędziowską, by tam zatrzymać klacz i ukłonić się w kierunku sędziów. Zaraz dołożyła łydki do boków Perfect wysyłając jej kilka półparad, dociążyła lewą stronę siodła i wypchnęła z krzyża do galopu. Poprowadziła ją dalej na wprost wzdłuż ściany na której stał potrójny szereg, by wyjechać poniekąd narożnik i wyjechać pod przeciwną jadąc tak jakby na ósemkę dalej na wprost. W dystansie utrzymywała niski półsiad, narzucając klaczy aktywne parkurowe tempo jednak nie od razu z pełnej pary. W końcu miało starczyć im sił do końca przejazdu, więc tak rozsądnie prowadziła klacz naprzód. Mniej więcej na wysokości czwórki wróciła w siodło, cofnęła ramiona i wzięła klacz na siebie podnosząc ją do jedynki. Tak by po delikatnym łuku na lewo najechać na środek oksera, który zaczynał ich przejazd. Zamknęła ją w łydkach po jej bokach, prowadząc w równym korytarzu z wodzy do miejsca wybicia wypadającego dalej od przeszkody. W nim odesłała rudą klacz do skoku dokładając łydkę do jej boku i wypychając z krzyża do skoku, by bez spóźnienia podążyć za jej ruchem w locie. Podniosła się wtedy do półsiadu i oddała jej stosowną ilość wodzy do skoku, by podczas lądowania odchylić się i wrócić w siodło. Po lądowaniu została w nim dalej, jadąc do dwójki dalej na lewo. Dosłownie wyjechały z Perfect delikatny zakręt do stacjonaty numer dwa, która stała w bliskiej odległości od oksera. Dlatego też Caroline postawiła na równe tempo najazdu, by po naprostowaniu klaczy do przeszkody zamknąć ją w pomocach i doprowadzić do miejsca wybicia. Tym razem wypadało ono bliżej pod przeszkodą, gdzie odesłała ją do skoku łydką i wypchnięciem z bioder i od razu podążając za jej ruchem zgrała się z nią w locie. Lądowanie pozostało na lewo, a kobieta już po nim wbiła od razu wzrok w trójkę. Zdecydowała się na ciasne pojechanie zakrętu do stacjonaty numer trzy, bez konieczności wydłużania najazdu. To też po lądowaniu od razu zaczęła kręcić z Perfect na lewo do ów przeszkody, podpierając w zakręcie klacz wewnętrzną łydką od której ją wyginała i prowadząc na zewnętrznej wodzy. Szybko naprostowała klacz do przeszkody i w zamkniętych pomocach doprowadziła rudą do miejsca wybicia, by już po kilku sekundach przefruwać nad nią na czysto. Podczas lotu jeszcze zmieniła ustawienie pomocy i dociążyła bardziej prawą stronę siodła, prosząc klacz o galop po skoku z tej nogi dalej przed siebie. W duchu jednocześnie pochwaliła klacz za dobrze wykonane zadanie i wbijając od razu wzrok w czwartą przeszkodę, która stała również blisko. Wyjechały do niej kawalątek najpierw na wprost, zakręcając zaraz na prawo po delikatnym łuku do oksera. Jednocześnie w dystansie Caroline już cofnęła ramiona, biorąc Perfect na siebie i podnosząc do przeszkody. Jednocześnie trzymała ją w zamkniętych łydkach po bokach i w korytarzu z wodzy, wysyłając jej kilka skupiających półparad. Doprowadziła ją do miejsca wybicia, gdzie łydką i wypchnięciem z bioder odesłała ją do skoku. Podążając za jej ruchem przeszła do półsiadu i oddała jej stosowną ilość wodzy do lotu, by podczas lądowania odchylić się i wrócić w siodło. Lądowanie pozostało na prawo, a jej myśli już krążyły wokół potrójnego szeregu 5abc. Jedno z pierwszych trudności na parkurze, trzeba było się teraz mocno skupić. Poprowadziła ją po zakręcie na prawo blisko krótkiej ściany, aby dać im jak najwięcej miejsca i czasu do najazdu do przeszkód. W zakręcie podparła ją pomocami, tak aby wyjechać zakręt w równowadze i z zachowaniem tempa. W ostatniej fazie podniosła klacz do przeszkody, biorąc ją bardziej na siebie z wycofaniem ramion. Zamknęła ją w łydkach i w równym korytarzu z wodzy wraz z półparadami poprowadziła do miejsca wybicia, by odesłać ją do skoku nad okser łydką i wypchnięciem z bioder. Zgrała się z jej ruchem podczas lotu, by po lądowaniu nieco ją podnieść do drugiego członu. Udało im się rozjechać za równo linię między członami a i b, a także b i c i pokonać wszystkie trzy przeszkody w sekwencji potrójnego szeregu na czysto. Caroline normalnie rozradowała się w duchu i była mega dumna z klaczy, ale nie spoczywała na laurach bo to nie koniec trudności. Lądowanie dalej na prawo, by skierować się na linię dwóch przeszkód 6 i 7 z czego ta druga nie była wcale taka prosta. Najpierw jak najdokładniej poprowadziła ją po zakręcie do ów linii, podnosząc ją też w zakręcie do pierwszej z przeszkód - oksera. Zamknęła ją też w korytarzu z pomocy i doprowadziła po naprostowaniu od razu do miejsca wybicia, gdzie odesłała do skoku i zgrała się w locie z jej ruchem. Po lądowaniu za przeszkodą zaczęła od razu podnosić klacz do stacjonatą z imitacją wody, wysyłając jej kilka półparad zamknęła ją w pomocach i doprowadziła do optymalnego miejsca wybicia pod przeszkodę. Odesłała w nim klacz do skoku łydką oraz wypchnięciem z bioder, by podążając za jej ruchem przejść do półsiadu i oddać jej stosowną ilość wodzy podczas skoku. Podczas lotu jeszcze przestawiła pomoce i dociążyła lewą stronę siodła, prosząc klacz o zmianę nogi prowadzącej. Lądując już za przeszkodą kobieta odchyliła się i wróciła w siodło, namierzając spojrzeniem przeszkodę numer osiem. Minimalnie pozwoliła klacz w dystansie dodać w tempie, zachęcając ją do tego łydką. Mieli do przeszkody ósmej nieco więcej miejsca, no i teraz mogły sobie na to dodanie pozwolić. Poprowadziła ją na lewo po lekkim łuku na jedną ze ścian parkuru, która prowadziła do ósemki która pod nią stała. W zakręcie podparła klacz pomocami, prostując zaraz klacz do oksera. Podniosła ją do przeszkody i zamknęła w korytarzu z pomocy, by wraz z półparadami doprowadzić do miejsca wybicia. W nim odesłała klacz do skoku łydką i wypchnięciem z bioder, by zgrać się zaraz z jej ruchem w locie. Lądowanie dalej na lewo, by przygotować się mentalnie do skoku nad kolejną trudną przeszkodą. Poprowadziła klacz w kierunku kolejnej ściany parkuru na wprost, by pod nią zakręcić obszernie na lewo do stacjonaty z rowem z wodą. Naprostowała klacz do przeszkody, zamykając ją w łydkach i prowadząc w równym korytarzu z wodzy wraz z półparadami do miejsca wybicia. Na trzy foule przed odskokiem zachęciła ją łydką oraz zdecydowanym ruchem rąk do wyciągnięcia fouli, a także zaatakowania przeszkody z "przytupem". Na szczęście klacz nie miała obiekcji i wykonała polecenie kobiety, dzięki czemu udało im się przefrunąć nad przeszkodą na czysto. Podczas lotu przestawiła po raz ostatni pomoce i dociążyła prawą stronę siodła, prosząc klacz o zmianę nogi prowadzącej. Po lądowaniu postanowiła sporo zaryzykować i poprowadziła kasztankę ciasno do dziesiątki, przyklejając się z nią wręcz do przeszkody numer sześć. W zakręcie podparła ją wewnętrzną łydką i poprowadziła na zewnętrznej wodzy. Naprostowała ją zaraz do przeszkody, zamykając w korytarzu z pomocy i doprowadzając szybko do miejsca wybicia i tam odsyłając po raz ostatni rudą łydką i wypchnięciem z bioder do skoku. W locie zgrała się z jej ruchem, a po lądowaniu za przeszkodą na czysto pogoniła Perfect jeszcze do celowników. Po ich przekroczeniu jeszcze w galopie poklepała klacz po szyi, była z niej niesamowicie dumna. To ich pierwszy oficjalny start w tej klasie i należał do naprawdę udanych, a Perfect przeszła dziś chyba samą siebie i dała z siebie wszystko. W końcu kobieta zwolniła ją do kłusa, a potem stępa i sprowadziła z parkuru.
z.t
_________________
Friends till the end Never break never bend.
personalia: Now we're standing together » Caroline Hathaway wiek: we're never alone Our dreams are alive, wherever we may go » 27 lat.
partner: Finding my feet the right melodies to key » Drew ♥
pms: Now we're standing together, we're never alone » 1.
przyjaciele: Friends understand make your smile, hold your hand » brak
wrogowie: The friendship like the like the music we love » brak.
moje:Mazda RX, Kia Ceed, fone, house, gallery osiągnięcia: The first friend that I l' d go to
When I reached out you'd always be there for me » link
Nie możesz pisać nowych tematów Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum