NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Jessie
2020-01-06, 22:06
Zawody krajowe w skokach
Autor Wiadomość
Jessie
Zawodnik
Ujeżdżenie
Mrs. Wrens


Płeć: kobieta
Wiek: 27 lat
Wzrost: 168 cm
Zawód: żona bogatego mężczyzny :P
Partner: I may not ever get my shit together but ain't nobody gonna love you better - Jonah

Ostatni trening: ujeżdżeniowy - Bloo
Podopieczny: Abaddon, Blooregard Q. Kazoo, Charleston Disasterpiece, Sternkämpfer CS, Insostenible, Duran Duran, Fandango, Foudre Rouge, I So Bad, Lavard Sontesique, Maven, Notesique Nox, Red Hot Chili, Sambuca, Strawberry Wine, War Admiral, Watchman, Valiente, Veuve Clicquot, Visueno
Pieniądze: £4270

Punkty doświadczenia: 635
Skoki: 200
Ujeżdżenie: 249
Cross: 77
Wyścigi: 4
Obycie z koniem: 105


Wysłany: 2017-08-15, 22:46   
   Tytuł: Hodowca


Chociaż Jess uparcie zabierała Foudre na wyjazdowe zawody i stawiała przed nim niecodzienne wyzwania na treningach, to wciąż nie mogła się oprzeć wrażeniu, że Wątrobę trochę to wszystko przerastało. Podczas gdy jego umiejętności wciąż rosły, charakter pozostawał niemal bez zmian. Dzisiejszy konkurs był z tego względu sporym wyzwaniem dla zawodniczki i jej konia, bowiem każda z przeszkód była ciekawie zdobiona i usytuowana, raczej nie będąc przez to zachęcającą dla Foudre.
Już z chwilą wejścia na parkur czuła, że ogier jest naładowany i patrzący, dlatego podczas gdy poprzedzająca ich para zmagała się jeszcze z parkurem, Jessie wykonała parę przejść, zabiegając o skupienie i rozluźnienie Foudre. Następnie nadeszła ich kolej, dlatego zatrzymała konia, ukłoniła się sędziom i zanim zagalopowała, poprosiła by wykonał trzy-cztery kroki do tyłu, co miało pomóc w brunetce w zapanowaniu nad ogierem.
Zanim najechała na pierwszą przeszkodę, zadbała o okrągły, dynamiczny galop, cały czas zabiegając o rozluźnienie. Galop Foudre był wyjątkowo wydajny, co udało się Jessie wykrzesać pomimo tego, że wyczuwała w koniu sprzeczne emocje. Z jednej strony zdawał się chętnie iść do przeszkód, ale z drugiej czuła, że jeżeli go nie przypilnuje, to prawdopodobnie wykorzysta to na jej niekorzyść. W zakręcie do jedynki podparła konia łydką, po czym wyprowadziła go na wprost stacjonaty, której pojawienie się mogło być dla Wątroby pewnym zaskoczeniem - gospodarz parkuru zadbał o to, aby na parkurze było stosunkowo ciasno i rozrywkowo.
Niemniej "dopchnęła" konia do przeszkody, udzielając mu niezbędnego wsparcia, ale też nie wywierając przesadnej presji, która mogłaby zniechęcić Foudre do współpracy. Wskazała ogierowi miejsce odbicia i posłała go do skoku, w którym przeszła do półsiadu, elastycznie pracując ręką i oddając ją ogierowi w koniecznym stopniu. Była przyzwyczajona do jego wysokich lotów i siły, dlatego w przypadku takiego skoku nie dała się zaskoczyć czy wytrącić z równowagi.
Po skoku pojechała na lewo, w niewielkim dystansie do drugiej przeszkody ponownie "walcząc" o dobry galop. Oczekiwała od konia, że będzie szedł aktywnie i jednocześnie nie będzie spłaszczał przesadnie galopu, szczególnie teraz, gdy nie było wiele miejsca. Zakręt do dwójki zdecydowała się lekko ściąć kosztem zyskania większej przestrzeni, oczywiście nie zapominając o tym, by pomóc wątrobianemu we wpisaniu się w zakręt. Wychodząc na wprost oksera, zachęciła konia do poszerzenia wykroku, przy czym cały czas pilnowała go w pomocach by nie odebrał tego jako okazji do spłynięcia z najazdu. Ponownie pomogła mu z oceną miejsca wybicia, tym razem będąc gotową na obszerniejszy skok, dla odmiany zakończony lądowaniem na prawo.
Już po trzech foule galopu z powrotem usiadła w siodle, by wprowadzić Foudre w zakręt, w którym ponownie podparła go łydkami, chroniąc przed utratą tempa. Kolejno naprostowała konia na przeszkodę i spokojnie, bez walki dojechała do końca linii, nie tracąc czujności. Zaowocowało to kolejnym udanym skokiem, po którym zadaniem zawodniczki było wykonanie kolejnego, jeszcze ostrzejszego niż dotychczasowe zakrętu. Ponownie podparła konia w zakręcie, pozwalając na zachowanie tempa i naprostowała go na okser, przed którym planowo chciała trochę dodać w galopie. Tutaj jednak dało się we znaki rozkojarzenie ogiera, który potknął się i tym samym pokrzyżował Jess plany, zmuszając do szybkiej reakcji. Właściwie nie miała już za dużego pola manewru i nie zostało jej nic innego niż podnieść konia, domknął go dołem i lekko wycofać ramiona z nadzieją, że uda im się pokonać okser na czysto pomimo zaburzonej odległości. W rezultacie koń skoczył z niewielkiej odległości, ale okazał się na tyle wygimnastykowany, by poradzić sobie z tym faktem i pokonać przeszkodę przy minimalnym otarciu się o pierwszy drąg, który niebezpiecznie zadrżał, ostatecznie pozostając na swoim miejscu. Dalej pojechała na lewo i zawróciła na piątą przeszkodę, w zakręcie starając się o dobrej jakości galop. Tym razem bez niespodzianek dojechała do kolejnego z rzędu oksera i wysłała Foudre do skoku, w którym weszła w niespóźniony półsiad z oddaniem ręki. Po wylądowaniu pozostała na chwilę w półsiadzie, wzrokiem szukając kolejnej, szóstej przeszkody.

/1-5
_________________




 
 
     
Be My Valentine
Skokowiec


Płeć: ogier
Wiek: 10 lat [12.05.2008]
Rasa: Selle Francais.
Wzrost: 176 cm
Właściciel: Orchard Stable
Cena: £2850

Doświadczenie w skokach: 185
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10
Doświadczenie z lonżowania: 10
Kondycja: 40
Szybkość: 78
Klasa startów: Skoki: C1

Wysłany: 2017-08-16, 15:27   

Ogier nie poczuł jakoś znacząco zmiany właściciela, traktując go jak każdego innego dwunoga. Obecnie dalej nie był zbytnio problematycznym koniem, podporządkowywał się, jedynie kwestia nieznacznego wypadnięcia w treningach mogła robić tu problem - zrobił się zbyt energiczny, atakujący przeszkody i czasami przesadzający w parkurze, choć osoba pokroju Jona nie powinna mieć z tym problemów.

Energicznie wjechał kłusem na parkur łypiąc ostrożnie na prawo i lewo, pochłaniał nie tylko zapachy, ale każdy dźwięk i ruch w okolicy. Na początku był wyczuwalnie rozkojarzony, ale później odpuścił, jako, że Jon nie dawał mu spokoju półparadami i tym, że zwracał na siebie uwagę działaniem pomocy. Przeżył wędzidło zaokrąglając szyję i mijając każdą s przeszkód obserwował ją wyzywająco. Czując pełną paradę zatrzymał się nerwowo obijając ogonem na boki, łypnął ślepiami na prawo i lewo kiedy ten skłonił się ku sędziom. Następnie bez dyskusji ruszył stępem nieznacznie się wyryjając, by przy zagalopowaniu ponownie nieznacznie się zaokrąglić.
Prowadzony blisko widowni spiął się wyczuwalnie, ale zreflektował się po serii mocniejszych pomocy, poprawnie wpisał się w łuk do jedynki odpowiadając na pomoce jeźdźca. Widząc przed sobą przeszkodą automatycznie spiął się od razu odpalając wrotki, na przytrzymanie zareagował jedynie ucieczką od jego ręki - choć na kontakcie pozostał - i jazdą z łbem w chmurach i z zagryzionym wędzidłem. Odbił się urywając foulę i nawet spokój Jo nie mógł tego zmienić. Mimo to starannie poskładał się nad przeszkodą raczej szanując drągi i na czysto pokonał jedynkę po lądowaniu dwa razy oddając z zadu. Oczywiście Jo bez problemu wysiedział takie numery, ale na pewno wyglądało to dość nieprzyjemnie dla obserwatora.
Po jedynce jeszcze przez 4 foule nie dał się ogarnąć dopiero porządna ostroga opamiętała go i mocniejsze przytrzymanie na ręce. Wtedy przemielił niechętnie wędzidło skracając się nieznacznie. Nakierowany na lewo nieco spuścił z tonu, ale widząc oksera znów zechciał odpalić. Jeździec jednak nauczony doświadczeniem dość dosadnie skrócił go, a on praktycznie usiadł na zadzie nerowo galopując do przeszkody, ale nie wyrywając. Ogier nie był z tych co wyłamują czy robią stopki. Ktoś musiał zrobić naprawdę fatalny najazd by do czegoś takiego doszło. Kładąc po sobie uszy dał się owym nerwowym krokiem doprowadzić do miejsca wybicia i wszedł skok mocno baskilując i z niemałym zapasem. Po lądowaniu znów podbił zadem, choć znacznie delikatniej niż wcześniej i pod większą kontrolą pogalopował z mężczyzną dalej na prawo.
Dobrze, że nie pokusił się o ostre zakręty, bo na pewno by zaliczyli glebę, biorąc pod uwagę w jakim tempie ogier szarżował po parkurze. Próby rozluźnienia go nieco przyniosły skutek, ale tuż po wyprostowaniu go na trójkę znów spiął się stając się nieprzyjemny w doprowadzeniu do przeszkody. Był na tyle doświadczony i bystry, by wiedzieć kiedy się wybić z pomocą czy bez pomocy jeźdźca, na pewno poczuł sygnał do skoku, ale w głowie już wcześniej wiedział, gdzie się odbije. Znów wszedł z mocny skok pokonując kolejną przeszkodę z łatwością na czysto i po lądowaniu parsknął niezadowolony galopując dalej.
Po zakręcie na czwórkę faktycznie znów rozpoczął szarżę, ale coraz bardziej zaczął się skracać na działanie Zawodnika stąd tym razem w miarę płynnie dojechali do przeszkody, mimo to galop był urywany i technicznie i jakościowo pozostawiał wiele do życzenia. Wszedł w skok nurkując mocno nad przeszkodą i korzystając z oddanej ręki jeźdźca. Poprawił zadem w trakcie skoku, by po lądowaniu zaczekać tym razem na pomoce jeźdźca.
Po okserze nakierowany na dość ostry zakręt musiał zwolnić osadzając się bardziej na zadzie. W trakcie zakrętu wrócił jego dobry, parkurowy galop, ale w momencie naprostowania go na oksera nr 5 od razu zagryzł wędzidło wciągając Jo w przeszkodę, którą pokonał bez problemu - mniejsza, że z chorym odbiciem, gdyż urwał foulę.

[1-5]
_________________

~ * ~



Ogier jest kuty na 4, ostatnia wizyta: --.--.----

Osiągnięcia:
1 x Im ll 0 x IIm ll 3 x IIIm


Wygrane:
Kalendarz adwentowy 2019 - anulowanie jednej zrzutki na kolejnych zawodach skokowych/WKKW (próba skokowa).

 
     
Ariana
Champion
Skokowiec


Płeć: klacz
Wiek: 8 lat
Rasa: koń hanowerski
Cena: £4700

Doświadczenie w skokach: 222
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 41
Doświadczenie z lonżowania: 23
Kondycja: 91
Szybkość: 87
Klasa startów: Skoki: CS

Wysłany: 2017-08-17, 12:13   

Insomnia od samego rana kręciła się po boksie, doskonale wyczuwając panującą dookoła atmosferę. Była niebywale podekscytowana, kiedy w końcu zobaczyła Harleya i wraz z nim opuściła swój boks. Mimo tej nagromadzonej energii i uskrzydlenia, które zwykle towarzyszyło jej podczas takich dni, jak ten, podczas czyszczenia i siodłania zachowywała się naprawdę grzecznie. Pochwała jak najbardziej się tutaj należała i klacz jakby zdawała sobie z tego sprawę, więc z zadowoleniem parsknęła cicho, a potem sprężystym krokiem ruszyła na rozprężalnię. Kiedy mężczyzna już stabilnie siedział w jej siodle i pozwolił ruszyć, klacz od razu weszła w bardzo aktywny chód, o który jeździec nawet nie musiał się dopominać. Posłusznie wykonywała wszelkie prośby Davidsona, angażując się w tę rozgrzewkę. Bez trudu odnalazła z mężczyzną wspólny język, bez oporów weszła na kontakt, chętnie dążąc do wędzidła. Podczas kilku próbnych skoków nie usiłowała stawiać na swoim, ufając brunetowi na tyle, by spokojnie odczekać na jego sygnał i dopiero później oddać skok. Tak czy inaczej mężczyzna już w tym momencie mógł odczuwać ogromne podniecenie karej, kiedy zbliżali się do jakiejkolwiek przeszkody. Z trudem powstrzymywała się od zbyt energicznego parcia naprzód, ale w każdej chwili mogło to ulec zmianie - na lepsze lub gorsze. Po skończonej rozgrzewce Voice trochę niechętnie przeszła do stępa, żeby odrobinę odpocząć przed ostatecznym startem. Już nie mogła się doczekać, kiedy wkroczy na parkur, bo to, że na zawodach czuła się jak ryba w wodzie to szczera prawda.

Po otrzymaniu łydki klacz sprawnie przeszła do wyższego chodu, na nowo łapiąc pyskiem bardzo stabilny kontakt. Dosłownie chwila wystarczyła jej na dostosowanie się do jeźdźca, tudzież poprawienie swojego ustawienia.

edit.
_________________
A R I A N A
autumn de sprit x awalon
» 04 VII 07 «

discipline is just choosing between what
you want now and what you want most



» dokumenty «

klacz o wielkim zamiłowaniu do skoków i ogromnych
ambicjach, niebywale prezentująca się na parkurach
wysokich klas. charakteryzuje ją niebywale lekki i płynny
ruch, genialnie zaokrąglony galop i naturalnie podstawiany
zad. w stosunku do ludzi neutralna, wyrozumiała dla
początkujących jeźdźców i bardzo ufająca wcześniej poznanym
osobom. od kontaktu z innymi końmi nie lgnie, ale
nie bywa również agresywna.

7 x I msc | 1 x II msc | 3 x III msc

potomstwo: valkyria o. sternkämpfer
potomstwo: viceroy o. desperado .....


sprzęt treningowy | na zawody | sprzęt stajenny

moje
 
     
Foudre Rouge
Skokowiec


Płeć: ogier
Wiek: 9 lat [2.08.2009]
Rasa: KWPN
Wzrost: 172 cm
Właściciel: Jessie
Cena: £3950

Doświadczenie w skokach: 151
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 14
Doświadczenie z lonżowania: 10
Kondycja: 82
Szybkość: 125
Klasa startów: Skoki: C

Wysłany: 2017-08-17, 23:24   

Pomimo umiejętności, które nie tylko zachwycały, ale i robiły apetyt na więcej wciąż brakowało mu obycia, po części wynikało to z jego charakteru, lubił się rozglądać i zajmować głowę tym, czym nie powinien. Dzisiejszy parkur był wymagający nie ze względu na wysokości, które na ogierze nie robiły większego wrażenia, liczyła się jego oprawa i mnóstwo straszaków, które już od wejścia na parkur zaczęły rozpraszać Wątróbkę. Wyraźnie pobudzony przyglądał się przeszkodom niechętnie skupiając się na zadaniach stawianych mu przez Jess. Wykonując cofanie niechętnie stawiał kroki w tył i poproszony o galop ruszył nim bardzo energicznie.
Pomimo prób rozluźniania tuż przed przeszkodą usztywniał się cały i choć nie próbował uciekać to widoczny był jego brak pewności, co do tego, czy oddać skok czy jednak nie. Dopilnowany skrupulatnie przez brunetkę dotarł do przeszkody z racji ciasnego zakrętu przed nią oddając skok z niemałym zapasem Wyraźnie skakał nad wyrost tak jakby drągi miały go poparzyć. Zwykle skakał czysto tym samym ratując z opresji jeźdźca, aczkolwiek zdarzały mu się błędy wynikające ze zbyt dalekiego skoku lub zbyt bliskiego podejścia pod przeszkodę.
Oddając skok elastycznie wyszedł do góry prosząc o oddanie ręki w locie gdzie mocno pracował szyją, lądując opadł miękko na kwarcowe podłoże szybko zbierając się z powrotem do góry.
Po oddanym skoku konieczny do wykonania był zakręt w lewo, który prowadził do kolejnej z przeszkód o numerze drugim. Pomimo ściętego zakrętu zachował dynamiczne tempo, wydajnie galopując do oksera, który pokonał z solidnym zapasem wychodząc spod przeszkody odpowiednio wcześnie.
Lądując na prawo kontynuował ten szybszy galop zbliżając się, do stacjonaty po nieco łagodniejszym łuku. Musiał mocniej się wycofać przed stacjonatą, którą udało im się pokonać lekko i sprawnie, nie pozostawiając przy tym żadnych drągów na ziemi. Doświadczenie Jess mocno pomagało mu w parkurze, słuchał się właścicielki i często pozwalał jej decydować za siebie, sam czując się znacznie pewniej, gdy to robiła.
Kolejny ostry zakręt przed okserem wymusił na kasztanie utratę tempa, którą zmuszony był nadrobić na parę kroków przed pokaźnym okserem, do którego mocno galopował po drodze potykając się o nierówności w podłożu tuż po tym jak zapatrzył się na przeszkodę. Szybka reakcja zawodniczki pozwoliła uniknąć upadku, odpowiednio wcześnie podniesiony do góry zdążył wybić się do góry i pokonać przeszkodę wysokim skokiem wynikającym ze zbyt bliskiego podejścia do przeszkody. Na szczęście był na tyle wygimnastykowany, aby pokonać ją na czysto.
Po kolejnym zakręcie w lewo, czekał na nich kolejny z okserów, gdzie spokojnie doprowadzony w równym tempie pod piątkę oddał prawidłowy skok, pozbawiony większych niespodzianek.

/1-5
_________________
 
     
Windsor
Emeryt


Płeć: wałach
Wiek: 20 lat [01.06.2000]
Rasa: belgijski koń gorącokrwisty
Wzrost: 167 cm
Właściciel: Lorien
Cena: £2650

Doświadczenie w skokach: 152
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 145
Doświadczenie z lonżowania: 71
Kondycja: 68
Szybkość: 66
Klasa startów: Niestartujący

Wysłany: 2017-08-17, 23:26   

Wreszcie nadeszła chwila, w której Harley wraz z Windsorem zostali poproszeni na parkur. Wałach bez wahania ruszył we wskazanym kierunku, nie zdradzając większego niepokoju ani przeszkodami, ani atmosferą otoczenia. Po wstępnym obejrzeniu parkur, zatrzymał się we wskazanym przez jeźdźca miejscu, skąd ruszył galopem kilkanaście sekund później. Dzięki poprawnie przeprowadzonej rozgrzewce, był dobrze przygotowany do zmierzenia się z przeszkodami; przejawiało się to przede wszystkim w energicznym, stałym tempie galopu, który najwyraźniej nie sprawiał wałachowi trudności.
W takim właśnie tempie został naprowadzony na pierwszą przeszkodę. Już z daleka uważnie przyjrzał się okserowi,oceniając jego wysokość, szerokość, a także poziom trudności. Doświadczenie pomogło mu w poprawnym podejściu pod przeszkodę, nawet jeśli Harley wykazał się nieco spóźnioną i osłabioną reakcją. Windsor był szczerym i oddanym koniem, więc nie odmówił mężczyźnie skoku. Zamiast tego przejął w pewnym sensie stery i postawił na własne umiejętności - wyszedł do skoku z obranego przez samego siebie miejsca, co okazało się być dobrą decyzją, bowiem bez problemu nakrył całą przeszkodę, mimo iż sam skok był wykonany z niewielkim zapasem. Harley na szczęście umożliwił mu swobodne rozciągnięcie się nad przeszkodą, także nie miał problemu z zachowaniem właściwej równowagi. Za przeszkodą kontynuował galop z lewej nogi i raczej nie przejął się tym, że Harley nieopatrznie skrócił najazd do drugiej przeszkody. Dla siwka to wciąż było wystarczająco dużo czasu, by przygotować się do skoku, toteż zgodnie z sugestią jeźdźca, przeniósł ciężar ciała na zad, tym samym dając większą swobodę przodom. To pomogło mu się z powodzeniem odbić do stacjonaty i pokonać ją na czysto. Tym razem wylądował na prawo, w które pogalopował na następną przeszkodę. Przez swoje rozkojarzenie Harley ponownie zafundował mu dosyć krótki najazd, a że przeszkoda była szeroka, Windsor poczuł się podwójnie zmobilizowany. Wyraźnie głębiej wszedł zadem pod kłodę, nabierając w ten sposób zwiększonej dynamiki, po czym wyszedł do skoku ze wskazanego miejsca. W locie wyraźnie zanurkował nosem, starannie i wysoko podnosząc nogi, byle tylko nie dotknąć wiszących pod nim drągów.
Podejście do czwartej przeszkody okazało się znacznie bardziej przemyślane, co też zaowocowało mniejszym "stresem" - Windsor nie musiał podejmować decyzji samodzielnie i wobec tego mógł ukazać współpracę z jeźdźcem. Tym razem skoczył z miejsca wskazanego przez Harley'a, i tę przeszkodę pokonując poprawnie. Po skoku pokierował się łagodnym łukiem na okser stojący pod piątką, ponownie nie spiesząc się nadmiernie do przeszkody, ale zdecydowanie chętnie na nią idąc. Biorąc pod uwagę szerokość przeszkody, ponownie lekko rozciągnął foule, nie tracąc jednak zaangażowania zadu, dzięki czemu miał sporo siły by wykonać mocne odbicie, które zagwarantowało mu kolejny udany skok.
_________________

imię: prawdziwie królewskie - Windsor
płeć: nie potrzebuję nabiału żeby być męskim ~ wałach
właściciel: rozumiemy się bez słów ~ Lorien
moje: paszport, sprzęt skokowy, ujeżdżeniowy, stajenny, galeria
uwagi: zaleca się dużo stępa na długiej wodzy
zarówno na początku jak i na końcu pracy
osiągnięcia: kręta droga prowadzi do zwycięstwa ~ kliknij

klacz: moje oczko w głowie <3
lubię: poważni będziemy po śmierci ~ Mia, Lorka
nie lubię: wierz mi, że nie chcesz mi zajść za skórę
źrebaki: niestety... jestem jedyny w swoim rodzaju x3

…………………………………………………………………………….. wścieklik ©
 
     
Harley Davidson
Jeździec zaawansowany
let's get party started!


Płeć: mężczyzna
Wiek: 27 lat
Podopieczny: Joy & Stradivarius & Valkyria
Pieniądze: £12788

Punkty doświadczenia: 144

Wysłany: 2017-08-19, 14:12   
   Tytuł: Hodowca


Po lądowaniu mężczyzna od razu dopasował tempo klaczy do najazdu na szóstą przeszkodę, pozwalając jej wyciągnąć krok i nabrać mocy. Jednocześnie cały czas działał na nią łydkami "od dołu" i obciążał bardziej jej tył, pilnując, by zaangażowanie zadu nie ucierpiało na tym manewrze. Przed wybiciem na oksera posłał jej oczywiście półparadę i dopełnił swoją część zadania, wskazując klaczy także miejsce wybicia i nogę do lądowania (lewą). Złożył się nad jej grzbietem w półsiadzie, przygotowując się do kolejnego najazdu.
Wiedział, że kara nie jest panikarą, płochliwym koniem, ale nie chciał ryzykować, toteż już po skoku, gdy wszedł w pełen dosiad, przymknął ją w pomocach, aktywizując do ruchu naprzód. Starał się odwrócić jej uwagę od małego jeziorka po lewej stronie, które mogło denerwująco migotać i rozproszyć jego zawodniczkę. Zadbał o to, by najechali naprostowani na środek drąga przeszkody numer 7. W końcu jakikolwiek skok z ukosa, mógłby mu utrudnić późniejszy najazd na kolejną stacjonatę... Standardowo przygotował karą do skoku, ze swojej strony informując ją o wszystkim, co powinna wiedzieć - o tempie, wybiciu i kierunku kolejnego najazdu. W locie uchylił palce, pozwalając wodzom swobodnie przepływać wraz z ruchem szyi hanowerki. Zaczął je zbierać, dopiero, gdy klacz zaczęła składać się do lądowania. Gdy jej kopyta uderzyły o ziemię, od razu poprowadził ją po zaokrąglonym C do ósemki. Po drodze przypilnował, by nie spłynęła mu do piątki i nie rozproszyła się mijaną, nieprawidłową przeszkodą. Przy tym najeździe szczególnie skupił się na dojechaniu jej do samego końca aktywnym podparciem z biodra i łydki, nie chciał, by zwalniała do zapoznania się z rowem z wodą. Szczególnie, że przy najeździe po prostu lunęło. Deszcz wcale Harłakowi nie pomógł - osłabił widoczność, więc mężczyzna zmuszony był do jechania trochę na czuja. Dlatego też nie najechali idealnie na środek ósemki, ale nieco bardziej z lewej.
Dla karej taka zmiana pogody pewnie też nie była błogosławieństwem - w końcu woda mogła wydać się teraz tym straszniejsza, bo halo, ruszała się! Wypuścił więc klacz przed samą przeszkodą, unosząc dłonie i wchodząc w półsiad, nie mógł dać dojść do głosu lękowi (którego nadal nie spodziewał się po karusce, ale kilka razy przecież zgotowała mu nieprzewidziany lot solo nad przeszkodą, więc... :lol: ). W locie wygiął ją lekko na prawo, sugerując nieco skośne lądowanie i oczywiście po nim galop na prawą nogę.
Deszcz jak padał, tak padał, więc jeździec zdecydował się lekko wydłużyć C prowadzące do dziewiątej przeszkody, by nie wylądować tuż przed nią i spokojnie zawrócić. Po wykonaniu łuku od razu posłał Voice łydkę i energiczniej posłał ją do przodu, pozwalając wyciągnąć tempo i nadgonić nieco czas. Kontrolował ją i pilnował, by nie przesadziła, bo mimo wszystko była dziś trochę hej do przodu. Skrócił ją na dwie foulee przed skokiem, aktywizując w ten sposób jej zad i dobierając lepszy punkt do wyskoku. Uniósł dłonie, wspomagając się impulsem łydki i już właściwie lecieli nad dziewiątką... Teraz mocniejsze bicie serca, bo przed nimi ciężki wybór.
Po lądowaniu mężczyzna prawie od razu przysiadł w siodło, nie pozwalając hanowerce spłynąć i ruszył na jokera. Ryzykant, nie ma co! Serce mu w klatce piersiowej zamarło, wstrzymał oddech, dojeżdżając do przeszkody i dając pomoce do wybicia się... Miał tylko nadzieję, że Voice nie umknie, nie popełni błędu!

Niezależnie od wyniku poklepał klacz i sowicie nagrodził ją słowem, przysiadając po chwili w siodło i zwalniając do kłusa a następnie do stępa. Już przy zjeżdżaniu z parkuru zaczął stopniowo oddawać jej wodze, pozwalając karusce na rozluźnienie szyi i odpoczynek. Występował ją w ręce, na zadaszonej hali, gdzie mogli trochę przeschnąć po deszczowej końcówce parkuru.
Przy odstawianiu wierzchowca do boksu nie zapomniał o dorzuceniu jej słodkiego co nieco do posiłku i o wysuszeniu jej. Przecież nie mogła się przeziębić! Teraz chwila na odpoczynek i obserwowanie cudzych zmagań z parkurem!

//6-joker

[z/t]
_________________


    I never knew perfection 'till
    I heard you speak, and now it kills me
    Just to hear you say the simple things
    Now waking up is hard to do
    And sleeping is impossible too
    Everything is reminding me of you
 
     
Mistrz Gry


Wysłany: 2017-08-19, 15:42   

HARLEY DAVIDSON & VOICE OF INSOMNIA - LOSOWANIE DO JOKERA


6; Nieudane pokonanie przeszkody.

Opis
Niestety ciężkie warunki pogodowe stanęły parze na drodze do sukcesu. Nie tylko przeszkoda sama z siebie była ciężka w odbiorze, ale jeszcze zacinający deszcz pogorszył widoczność, sprawiając, że Voice co prawda oddała skok, ale zrzuciła drąg.

 
     
Jonah Wrens
Jeździec zaawansowany


Płeć: mężczyzna
Wiek: 27 (07.02.92r.)
Wzrost: 190 cm
Zawód: piłkarz - napastnik
Podopieczny: Marshmallow
Pieniądze: £12980

Punkty doświadczenia: 240

Wysłany: 2017-08-20, 20:59   

Półparada po fouli galopu żeby ogarnąć ogiera na nowo po skoku i lekki półsiad, by pokonać dzielący dystans od piątki do szóstki. Trzymając równo wodze, poruszyłem tą wewnętrzną przy okazji dociskając łydki by wgonić Be na wędzidło. Wtedy dawałem mu oparcie na obu wodzach trzymając je i cały czas jadąc łydką do momentu odbicia. Zamykając go w łydkach, rozluźniłem się i pozwoliłem mu wyciągnąć swoją rękę razem z wodzą na tyle, na ile tego chciał. Jednocześnie zrobiłem półsiad, spokojnie czekając na koniec lotu, gdzie przyjąłem lądowanie na nogi, by nie uderzyć dupą w siodło. Nie wracając nawet w siodło, trzymałem niski półsiad, opierając nogi na strzemionach. Nogi przyklejone do konia i ciągła łydka, która prowadziła go do wędzidła. Dzięki temu trzymałem impuls ale nie pozwalałem mu rzucić się do przodu. Kolejny sygnał do skoku i powtórka z rozrywki w postaci rozluźnienia i podążenia razem z gniadym. Przejeżdżając za jedynką, trzymałem się jej jak najbliżej, jednocześnie całość jadąc w siodle z towarzyszącym zakrętowi łydkom. Prostując go na stacjonatę nr 8, przypilnowałem aby moje ręce trzymały się w jednym miejscu nie pozwalając na ich wyciągnięcie przez ośmiolatka. Kolejny skok oddany na plus i już galopowaliśmy na prawo do dziewiątki. Jeszcze przez chwilę zastanawiałem się czy ryzykować Jokerem, czy pojechać na spokojnie dziesiątkę, jednak to ambicje bardziej przeze mnie przemawiały. Dlatego po pokonaniu na czysto dziewiątki, zwolniłem troszeczkę konia i trzymając wodze w jednym miejscu, patrzyłem się już na Jokera. Pilnowałem jednego tempa, łydką wyznaczając kroki Valentine. Biodra miałem rozluźnione, by swobodnie galopować z nim i tak czekałem. Czekałem do momentu odbicia się. Będąc już pod przeszkodą zamknąłbym ogiera i się rozluźnił pozwalając całej sile skoku ustawić mnie w półsiadzie. Poddając się temu, podążyłbym razem z koniem, nie ważne jak miałoby się to skończyć.

||6-Joker||
_________________
KIEDYŚ MIAŁEM ZŁOTE SERCE ORAZ ZŁOTY DOTYK
TERAZ TYLKO PARĘ ZŁOTYCH MONET


Znowu śledzę cię w snach, ale nie ma cię, nie ma nas
W moim sercu nie ma miejsca, chyba nie mam szans
pms: 3
Mógłbym tutaj osiem kobiet mieć jak ozon
Osiem kobiet, osiem kobiet, czemu tęsknie wciąż za tobą
żona: Jessie Wrens
Starych znajomych ciągle tracę, a nie znoszę nowych
przyjaciele: Jessie, Lorien, Olivia
Szok w milionera z kundla w rok, żyje jakbym wygrał w lotto
konie: Shockwave || Marshmallow ||
Rezerwuję wizerunek Anthonego G.
 
     
Mistrz Gry


Wysłany: 2017-08-20, 21:20   

JONAH WRENS & BE MY VALENTINE - LOSOWANIE DO JOKERA


22; Udane pokonanie przeszkody.

Opis
Jeździec do samego końca trzymał poziom; mimo podjętego ryzyka, jakim było pokonanie tej niełatwej przeszkody, zdołał ukończyć parkur bezbłędnie, z najwyższą możliwą ilością punktów.

 
     
Jonah Wrens
Jeździec zaawansowany


Płeć: mężczyzna
Wiek: 27 (07.02.92r.)
Wzrost: 190 cm
Zawód: piłkarz - napastnik
Podopieczny: Marshmallow
Pieniądze: £12980

Punkty doświadczenia: 240

Wysłany: 2017-08-20, 21:37   

Już podczas rozgrzewki wiedziałem, że Shock da mi popalić w tym przejeździe, nie znałem tego powodu jednak nie szczędził mi swoich bryknięć czy kulenia się. Normalnie zwaliłbym to na obce konie i jego gorszy dzień, jednak coś mi nie pasowało.

Wjeżdżając na parkur, nawet nie siliłem się na zatrzymanie jeżeli wiązałoby się to z tańczeniem przez siwego, dlatego może mniej elegancko, a w stępie skinąłem, trzymając wolną ręką daszek kasku. Ruszając na lewą stronę galopem tuż przy jakimś krzaczku miałem sporo czasu na wyrównanie tempa i uspokojenie rozbrykanego siwka. Trzymając równo ręce, cały czas przylegałem łydkami do jego boków, dociskając je w rytm tempa, które sobie obrałem. Nie dając mu się wciągnąć cały czas pilnowałem, aby galopował nie mając czasu na wymyślanie dziwnych rzeczy. Stąd udało mi się dojechać do pierwszej przeszkody bez szczególnych komplikacji. Zamykając go dołem, rozluźniłem się i wyszedłem razem z nim w skok, który zakończył na czysto. Po skoku niestety nie było już tak łatwo, gdyż siwens ponownie się rozbrykał ewidentnie pokazując mi, że coś jest nie tak. Brykał, ale to już było przesadą i pojawiało się zbyt często. Pogłaskałem go po szyi jedną ręką, by troszeczkę uspokoić holsztyna co okazało się marną próbą, gdyż coś go mocno zdekoncentrowało gdy fotografowie skupili się na nas, robiąc nam dużo zdjęć, a młodsza część widowni robiła niepotrzebny hałas. Wszystko wpłynęło na prowadzenie ogiera i niestety z lekkim opóźnieniem odpowiedział na sygnał, bądź za dużo ze mną wojował do momentu odbicia się. Wytrącony z równowagi puścił którąś z nóg strącając górnego drąga przeszkody. Prawdopodobnie musiałem się teraz zmagać z tym, żeby galopować dalej prosto i w jednym tempie, jednak starałem się to ogarnąć nie burząc się w żaden sposób. Zachowałem spokój i myślałem trzeźwo. Odciążyłem jego grzbiet robiąc lekki półsiad i znowu łydkami prowadziłem go do wędzidła, które kończyło drogę na moich rękach. Przejeżdżając blisko siódemki zaoszczędziłem czasu i jednocześnie miejsca do buntowania się przez Shocka. Dzięki temu ponownie dał mi się idealnie doprowadzić do przeszkody i oboje na siebie zaczekaliśmy. Oddając spektakularny skok, podążyłem razem z nim, umożliwiając mu wyciągnięcie wodzy tak jak sobie tego życzył. Po skoku, zostałem w lekkim półsiadzie, nawet nie dotykając siodła, co ewidentnie przynosiło niejaką ulgę ogierowi. W końcu swoje ważyłem, a siodło było dociskane przeze mnie, przez co uwierało ogiera. Właśnie w tej chwili do tego doszedłem, gdy Holender naskakiwał na odskok. Już wcześniej było czuć pewien dyskomfort, który ogarnął siwego będąc kolejnym nieszczęściem w dzisiejszym przejeździe. Jakiś skurcz zablokował zad holsztyna i sprowokował go do lżejszego odbicia się mimo szczerych chęci. Konsekwencją tego była druga dzisiaj zrzutka, jednak nie tym się przejmowałem. Znowu pogładziłem jego szyję, odciążając jego tył, żeby mógł się ustabilizować chociaż nie miał na to zbyt wiele czasu. W dodatku gdzieś po drodze się potknął, co na szczęście nie wpłynęło na oddany skok chociaż morale leciały w dół. Po sygnale do skoku i sekundzie niepewności udało się Shockowi przełamać skurcz, który mu przez chwilę towarzyszył i oddał czysty skok. Dalej galopowaliśmy na prawo, może już bez takich przygód?

||1-5||
_________________
KIEDYŚ MIAŁEM ZŁOTE SERCE ORAZ ZŁOTY DOTYK
TERAZ TYLKO PARĘ ZŁOTYCH MONET


Znowu śledzę cię w snach, ale nie ma cię, nie ma nas
W moim sercu nie ma miejsca, chyba nie mam szans
pms: 3
Mógłbym tutaj osiem kobiet mieć jak ozon
Osiem kobiet, osiem kobiet, czemu tęsknie wciąż za tobą
żona: Jessie Wrens
Starych znajomych ciągle tracę, a nie znoszę nowych
przyjaciele: Jessie, Lorien, Olivia
Szok w milionera z kundla w rok, żyje jakbym wygrał w lotto
konie: Shockwave || Marshmallow ||
Rezerwuję wizerunek Anthonego G.
 
     
Jessie
Zawodnik
Ujeżdżenie
Mrs. Wrens


Płeć: kobieta
Wiek: 27 lat
Wzrost: 168 cm
Zawód: żona bogatego mężczyzny :P
Partner: I may not ever get my shit together but ain't nobody gonna love you better - Jonah

Ostatni trening: ujeżdżeniowy - Bloo
Podopieczny: Abaddon, Blooregard Q. Kazoo, Charleston Disasterpiece, Sternkämpfer CS, Insostenible, Duran Duran, Fandango, Foudre Rouge, I So Bad, Lavard Sontesique, Maven, Notesique Nox, Red Hot Chili, Sambuca, Strawberry Wine, War Admiral, Watchman, Valiente, Veuve Clicquot, Visueno
Pieniądze: £4270

Punkty doświadczenia: 635
Skoki: 200
Ujeżdżenie: 249
Cross: 77
Wyścigi: 4
Obycie z koniem: 105


Wysłany: 2017-08-24, 18:08   
   Tytuł: Hodowca


Niepewność ogiera była trochę kłopotliwa, Jessie trudno było poczuć się pewnie na koniu, który do samego końca wahał się, czy skoczyć, czy nie. Niby decydowała za niego i swoich zachowaniem nie dawała mu podstaw do innego postępowania, ale czasami i to nie wystarczało.
Niemniej na razie jakoś to wyglądało, pomimo skoku adrenaliny po poprzednim skoku Jess pozostała skupiona na swoim zadaniu i łagodnym łukiem na lewo pokierowała ogiera na kolejną stacjonatę. Jak wszystkie inne była bogato zdobiona, ale tym razem ogier stosunkowo chętnie podszedł pod przeszkodę, motywowany przez zawodniczkę. Nieco gorzej wyglądało podejście pod okser stojący w tej samej linii, ustawiony na publiczność. W przypadku tej przeszkody wyczuła wyraźne spięcie i rozkojarzenie ze strony ogiera, którego była zmuszona mocniej rozjechać w przód, jeżeli nie chciała popełnić błędu na tej przeszkodzie. Na szczęście mimo wahania Foudre posłuchał jej i wyszedł do skoku ze wskazanego przez Jess miejsca, pokonując przeszkodę na czysto. Pochwaliła go głosem, od razu biorąc na siebie i wprowadzając w zakręt na prawo. Tutaj też było niełatwo, wciąż głównie ze względu na dekoncentrację ogiera, która tym razem stanęła im na przeszkodzie we wspólnej komunikacji. Jess nie zdołała się dogadać z Wątróbką w kwestii galopu, a raczej szerokości jego foule, co poskutkowało oddaniem skoku pomimo jawnie niepasującej odległości. Niestety tym razem gibkość Foudre nie wystarczyła, bo zawodniczka usłyszała charakterystyczny dźwięk towarzyszący uderzeniu i upadnięciu drąga na ziemię. To jednak nie stanęło jej na drodze do kontynuowania przejazdu; kolejno pojechała na lewo, do dziewiątej przeszkody, tutaj już podejmując bardziej stanowcze działania mające na celu utrzymanie ogiera przy sobie. W rezultacie skoczył ze wskazanego przez nią miejsca, w czym mu pomogła wyraźnie zaznaczając ten moment łydką, a potem przechodząc do półsiadu z oddaniem ręki. Zasugerowała wątrobianemu lądowanie na lewą nogę, na którą kontynuowała galop do jokera, postanawiając postawić wszystko na jedną kartę. Wygląd przeszkody zapewne nie przypadł Wątróbce do gustu, ale Jess do samego końca jechała aktywnie, pilnując konia w pomocach, co miało ograniczyć ryzyko ewentualnego wyłamania. Jej celem był prostopadły, rytmiczny najazd na stacjonatę, przy której także pomogła ogierowi w ocenie miejsca wybicia. Kiedy już wyszedł do skoku, postarała się nadążyć za jego ruchem i nie ściągnąć go na dół, co przecież byłoby możliwie gdyby odbił się nie do końca tak, jakby się tego spodziewała.
Niezależnie od wyniku i tego, jak wyglądało pokonanie tej ostatniej przeszkody, Jess przekroczyła celowniki i zwolniła stopniowo do stępa, w którym pochwaliła konia i opuściła parkur. /zt
_________________




 
 
     
Mistrz Gry


Wysłany: 2017-08-24, 18:28   

JESSICA REESE & FOUDRE ROUGE - LOSOWANIE DO JOKERA


12; Udane pokonanie przeszkody.

Opis
Pomimo braku pewności ogiera i niewielkich problemów w prowadzeniu go, decyzja o skoku nad jokerem okazała się słuszna, bo parze udało się pokonać go na czysto.

 
     
Brian
Zawodnik
Allrounder
randomly awesome


Płeć: mężczyzna
Wiek: 29 lat (30.01)
Wzrost: 178 cm
Zawód: szlachta nie pracuje, szlachta jeżdzi konno
Partner: the pain and the pleasure all come together

Ostatni trening: skokowy z Bolero
Podopieczny: Blue Moon, Bolero de Ravel, Chaos Amir, Jackpatches, Sensationet | Samson
Pieniądze: £2384

Punkty doświadczenia: 187
Skoki: 69
Ujeżdżenie: 25
Cross: 18
Wyścigi: 62
Obycie z koniem: 15


Wysłany: 2017-08-25, 20:02   
   Tytuł: Hodowca


Na zawody krajowe Brian bez większego zastanowienia postanowił się wybrać - i to wybrać z Sensatonet, z którą miał przerwy w startach, ale wciąż była jego podstawowym koniem, chociaż jego stawka urosła. Spokojnie przetransportował ją do Birmingham i zaaklimatyzował w stajni, na ile to było możliwe. W dniu zawodów zjawił się wcześniej w stajni. Zostawił swoje rzeczy i poprosił luzaka o przyniesienie sprzętu Sensationet, który wcześniej został przez niego pieczołowicie wyczyszczony. Następnie ruszył pod boks gniadej. Przywitał się z nią, pogłaskał po kości nosowej i poczęstował marchewką, próbując też wyczuć jej nastrój. Po pieszczotach i przywitaniu poprosił ją o miejsce w boksie. Dzierżąc w ręku jej kantar i uwiąż wszedł do jej boksu i zamknął za sobą drzwi. Podszedł bliżej do klaczy, by po chwili założyć jej kantar, do którego dopiął uwiąż. Kolejno opuścili boks i udali się na myjkę, gdzie brunet przywiązał ją i skorzystał z przyborów, by zabrać się za jej czyszczenie, nie pomijając niczego, szczególną uwagę przykładając również do kopyt. Kiedy zangersheide lśniła czystością i prezentowała się jak milion dolarów, poczęstował ją kolejnym kawałkiem marchwi i zabrał za siodłanie. Czaprak i siodło wylądowały na jej grzbiecie. Brytyjczyk zapiął, ale nie docisnął popręgu. Podobnie stało się z ochraniaczami i ogłowiem. Następnie luzak odprowadził ją na rozprężalnię. Kiedy Donney sam był gotowy dołączył do nich, przejął Sensationet. Rozpoczęli rozgrzewkę i przygotowanie od stępa, najpierw na luźnej wodzy. Stopniowo nabrał kontakt i zaczęli wykręcać figury i trochę ćwiczyli przejścia. Podobnie postępowali w kłusie i galopie. Dodatkowo przećwiczyli drągi a w galopie kilka teoretycznie nieskomplikowanych, chociaż adekwatnych rozmiarami przeszkód, które jednak zostały dodatkowo udziwnione, bo to samo czekało ich na parkurze. Na koniec zwolnili do stępa, w którym sześciolatka trochę odpoczęła, pozostając rozgrzaną i miejmy nadzieję również skupioną i rozluźnioną.

Gdy przyszła ich kolej Brian ostatecznie sprawdził sprzęt i gdy ta kontrola go zadowoliła nabrał wodze na nieco wyraźniejszy niż wcześniej kontakt, Poprosił Sensationet o kłus, którym wjechali na parkur. Okrążyli go, brunet chciał, aby klacz zapoznała się z przeszkodami tak dobrze, jak to tylko było możliwe, jemu także bliższe zapoznanie się z nimi nie zaszkodzi. Następnie zatrzymali się w pobliżu budki sędziowskiej, gdzie Brytyjczyk się ukłonił, i dodał gniadej łydki. Wrócili do kłusa, ale tylko na chwilę. Cały ten czas posyłał jej półparady, otrzymała więc od niego kolejną, po czym we właściwym momencie dodał jej łydki i lekko wypchnął do galopu na dowolną nogę i ruszyli ku pierwszej przeszkodzie. Nie rozpędzali się za bardzo, ale Donney starał się o właściwe, aktywne tempo i okrągły, optymalny dla parkuru galop. Będąc coraz bliżej pierwszej przeszkody posłał jej półparady, dbając o zachowanie koncentracji. Usiadł w siodło, chcąc zyskać większą kontrolę i zamknął zangersheide w pomocach, doprowadzając ją na środek przeszkody. Wspomógł ją w znalezieniu właściwego miejsca do wybicia dodając jej łydkę. Bez trudu wybili się we właściwym miejscu, po czym dwudziestoośmiolatek oddał Sensationet wodze przy szyi, przeszedł w półsiad, wyszedł za jej ruchem i zgrał się w nią skoku, pokonując stacjonatę na czysto i w dobrym stylu. Przy lądowaniu dociążył lewą stronę, by n tą stronę bardziej wylądować. Zaraz też odbili po lekkim łuku na drugą przeszkodę. Na wspomnianym łuku mężczyzna nadal posyłał sześciolatce półparady, pozwalając jej nieco przyspieszyć. W pobliżu ściany odbili ku dwójce, po czym znowu naprostował ją na przeszkodę, ponownie usiadł głębiej w siodle i zamknął ją w pomocach, chociaż nie podejrzewał, że mogłaby mieć jakiś problem z pokonaniem dwójki. Wziął ją bardziej na siebie, przyhamowując nieco przed przeszkodą, by znowu we właściwym miejscu dodać jej łydki do wybicia z siłą z zadu. Energicznie się wybili, ładnie układając się w skoku. Brian oddał jej stosowną ilość wodzy, uniósł się z siodła w półsiadzie i zdążył za jej ruchem. W ten sposób, również na czysto pokonali dwójkę. Przy lądowaniu tym razem obciążył prawą stronę. Zdawało się, że nawet pogoda im sprzyjała czyniąc jazdę przyjemniejszą i bardziej komfortową. Najpierw ruszyli po prostej, by nieco dalej skręcić w stronę trójki. W tym czasie Brian posyłał Sensationet regularne półparady, pozwolił jej także nieco przyspieszyć, mając na uwadze limit czasu. Naprostowali spokojnie wcześniej na stacjonatę. Brunet znowu usiadł głębiej w siodle i zamknął klacz w pomocach, doprowadzając do miejsca wybicia, gdzie dodał wyważoną łydkę. Na ten sygnał gniada poderwała się do skoku, unosząc najpierw przody potem tyły. Tymczasem oddał jej wodze przy szyi, obrał właściwą pozycję w półsiadzie, podążył za jej ruchem, by po raz kolejny - i miejmy nadzieję, że nie ostatni - pokonać tym razem trójkę na czysto. Tym razem zasygnalizował jej galop z lewej nogi. Znowu na początku ruszyli po prostej, zachowując aktywne tempo, Brytyjczyk posyłając zangersheide półparady. We właściwym momencie skręcili ku okserowi, na który Donney naprostował Sensationet. Następnie usiadł w siodło, zamknął ją w pomocach i wziął bardziej na siebie, nieco zwalniając przed przeszkodą, do której ją zaraz odprowadził. Ponownie wspomógł ją w znalezieniu właściwego miejsca do wybicia, dodając jej łydkę. Wybili się z siłą z zadu. Podczas skoku dwudziestoośmiolatek oddał jej wodze na kontakcie, przeszedł w półsiad i bez problemu zdążył za jej ruchem, zgrywając się z gniadą w skoku. Czwórka została przez nich pokonana na czysto. Tym razem przy lądowaniu obciążył prawą stronę i odbili na łuk ku piątce. Łuk wydawał się dość spory, a ponieważ nie miał zamiaru go ścieśniać, pozwolił klaczy przyspieszyć, po czym naprostował ją na piątkę. To dodanie w tempie nie wyszło im jednak szczególnie na dobre. Naprostował zangersheide do przeszkody, usiadł głębiej w siodło i zamknął ją w pomocach, chcąc jednocześnie nieco ją zwolnić, na co widocznie nie miała ochoty. Zwolnili tuż przed samym wybiciem. Udało im się wybić, Brian oddał jej wodze przy szyi, przeszedł w półsiad, ale nie wyglądało to już tak płynnie. Udało mu się zdążyć za jej ruchem, jednak przypłacił brak takiej płynności jak przy poprzednich przeszkodach, skurczem w plecach, chociaż pokonali piątkę na czysto. Ruszyli dalej nieco wolniejszym galopem, co było spowodowane dokuczającym mu skurczem.

(1-5)
 
 
     
Sensationet
Skokowiec


Płeć: klacz
Wiek: 8 Lat
Rasa: Zangersheide
Wzrost: 170 cm
Właściciel: Brian
Cena: £3150

Doświadczenie w skokach: 114
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 71
Doświadczenie z lonżowania: 61
Kondycja: 101
Szybkość: 103
Klasa startów: Skoki: N

Wysłany: 2017-08-25, 20:26   

Klacz jak zwykle była pobudzona perspektywą zawodów. Ostatnio dopisywała jej forma, a także charakterek. Klacz ostatnio startowała pod Elką z którą miała całkiem udany start, a teraz znowu brała udział w zawodach pod Brianem. Jego stawka urosła, ale to klacz w sumie jak na razie górowała w niej jeśli chodzi o starty i więź. Spokojnie zniosła transport do miejsca docelowego, gdzie w samej stajni jednak była dość humorzasta i dała w kość stajennym. Nie lubiła obcych i zbliżał się jej ciężki okres. W dniu zawodów była pobudzona i gotowa do działania, a na widok właściciela zarżała donośnie. Przywitała się z nim, nie mogąc się doczekać tego co się wydarzy potem. Dała mu wejść do boksu bez przeszkód, by zaraz ruszyć za nim na myjkę. Nie przeszkadzała mu w czasie ogarniania jej, by pożreć od niego smakołyk. Szybko i sprawnie została wyczyszczona i osiodłana. Luzak też dostał po kościach od niej w drodze na rozprężalnie, gdzie poczekała na właściciela. Powitała go znacznie radośniej niż luzaka, by zabrać się za rozgrzewanie się do zawodów. Odpowiednio we wszystkich chodach przygotowali się do zawodów w stępie, kłusie i galopie. Skacząc też kilka przeszkód przy tym. a koniec zwolnili do stępa, gdzie klacz nieco ochłonęła przed konkursem.

W końcu nadeszła ich kolej. Klacz niecierpliwiła się pod facetem, tańcząc nieco pod nim przy tym. Jednak właściciel znał ją na tyle, że wiedział jak ją ogarnąć. Co nie zmienia faktu że nieco się gorączkowała. Wjechali zaraz na parkur konkursowy, który okrążyli dookoła w celu zapoznania się z przeszkodami. Zatrzymali się pod budką sędziowską, by po chwili przejść na moment do kłusa i zaraz do galopu. Klacz od razu mocno i pewnie zagalopowała naprzód, by ruszyć w kierunku pierwszej przeszkody. Galopowała bez cienia zawahania przed siebie, biorąc pewne foule i skupiając się na zadaniach. Spojrzała na przeszkodę, nie myśląc nawet o wycofaniu się. Dojechała na środek przeszkody do miejsca wybicia, by w nim po łydce wyjść do skoku nad przeszkodą. Ładnie w locie złożyła i wyciągnęła się nad przeszkodą, lądując za nią na czysto i w dobrym stylu. Wylądowała na lewo, by pojechać po łuku na drugą przeszkodę. Nieco dodała w tempie na nim, by w pobliżu ściany odbić ku dwójce. Naprostowała się z pomocami na przeszkodę, osiadając w dojeździe do przeszkody na zadzie. Jednocześnie uniosła się na przodach, by dojechać ponownie pewnie do miejsca wybicia. Wybiła się z mocą z zadu do lotu nad przeszkodą, wykonała poprawny baskil nad przeszkodą i wylądowała zaraz po drugiej stronie. Wylądowała na prawą nogę tym razem, by pojechać kawałek po prostej i zaraz skręcić na trójkę. Nabrała ponownie nieco tempa do przeszkody, zaraz prostując się jednak do przeszkody - stacjonaty. Pewnie pojechała do przeszkody, przyglądając się jej krótko przed skokiem. Bez wahania oderwała się w miejscu do skoku, wykonując ponownie baskil nad przeszkodą. Wylądowała na lewo i pojechali po prostej kawałek, zachowując jednocześnie stałe tempo galopu. We właściwym momencie skręcili ku okserowi do którego klacz ponownie się podniosła. Dojechała ponownie do miejsca wybicia, gdzie wyszła ponownie z siłą zadu do skoku. Złożyła i wyciągnęła się nad przeszkodą, by przelecieć nad czwórką na czysto. Wylądowała na prawo i pojechała po łuku na piątkę. Pojechali dość obszernie po nim do przeszkody, przyspieszając nieco w dystansie. Naprostowała się do przeszkody, nie reagując na zwalniające pomoce od chłopaka. Udało im się to na krótko przed wybiciem, udało im się wyjść do skoku lecz sam skok nie był już taki efektowny. Po lądowaniu nieco wolniej ruszyli na kolejną przeszkodę.
_________________


I will fight, I will love
...........I will fight for you


S E N S A T I O N E T • L O V E • M E
Zangersheide « Lover Boy x Sevaritza » 170cm

I still have a little space, for explosions, words of contrition
For this anxiety state »
Brian Donney

Despite the cuts despite the wounds
Somehow I'm pushing everything forward

»results » documents » gallery »

Somewhere, there is a formula for everything
Nothing is going to surprise me
best
» xxx » xxxx

Despite the reefs despite the rocks
Despite the hundred-meter waves

» ludź » koń




@edit by Delfin ♥ only for Sensationet
 
     
Foudre Rouge
Skokowiec


Płeć: ogier
Wiek: 9 lat [2.08.2009]
Rasa: KWPN
Wzrost: 172 cm
Właściciel: Jessie
Cena: £3950

Doświadczenie w skokach: 151
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 14
Doświadczenie z lonżowania: 10
Kondycja: 82
Szybkość: 125
Klasa startów: Skoki: C

Wysłany: 2017-08-25, 23:45   

Zdecydowanie brakowało mu jeszcze więcej obycia na zawodach tej rangi, jak na siedmiolatka i tak dobrze sobie radził. Zwykle nie odmawiał skoku, choć wahanie się było jego znakiem firmowy. Często przejmował się wszystkim wokół, ale nie przeszkodą, co przekładało się na trudności w jego prowadzeniu.
Galopując równym tempem dotarł do stacjonaty z numerem szóstym, która swoim wyglądem robiła wrażenie. Na szczęście Foudre zaaferowany skakaniem i znacznie ambitniejszą wysokością śmiało poszedł na przeszkodę odbijając się lekko od ziemi i oddając okrągły skok, który pociągnął do góry składając się mocno w locie tak, aby przypadkiem nie zahaczyć o drąg.
Po wylądowaniu dostrzegł czekający na nich okser, stojący w tej samej linii, co stacjonata. Zbyt mocno patrząc się na publikę zaczął powoli zwalniać i pływać na boki, co jednocześnie przekładało się na dojazd do przeszkody. Na szczęście Jessie wykazała się szybką reakcją mocniej dojeżdżając kasztana do oksera, dzięki czemu miał, z czego oddać skok wyraźnie mając ambicje na więcej. W dzisiejszym konkursie naprawdę pokazywał, na co go stać, chociaż był znacznie mniej pewny w prowadzeniu. Atmosfera zawodów i stres udzielały się też panu Wątróbce, który po pokonaniu przeszkody wylądował na prawo. Galopując zmuszony był wykonać ciasny zakręt, który nie bardzo mu odpowiadał, zainteresowany publiką robił się sztywny i nie chciał giąć się od łydek.
Parskając głośno wyprostowany na przeszkodę urwał foul'e tuż przed nią oddając skok, co prawda wysoki i ale płaski, ale nie zdołał się wyratować w tej sytuacji i strącił drąg przodami. Znów kierując się na prawo, ale po dużo łagodniejszym łuku zdecydowanie galopował, do oksera choć nie był głuchy na działania Jess, która odpowiednio wcześnie zaczęła go przytrzymywać. Skacząc dziewiątkę zgodnie ze wskazówką wylądował na lewo, pokonując przeszkodę na czysto.
Był zaskoczony, gdy w oddali ujrzał dwie stojące obok siebie przeszkody, lecz mimo to nie kombinował oddając Jess całkowite dowodzenie. Pomimo wyglądu przeszkody Foudre nie zawahał się przed oddaniem skoku, do którego brunetka mocno go zmotywowała. Skoczył ze sporym zapasem i co najważniejsze na czysto, gdzie pochwalony razem z zadowoloną właścicielką opuścił parkur.

/zt
_________________
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 9