NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Ławki
Autor Wiadomość
Jillian
Mieszkaniec


Płeć: kobieta
Wiek: 27 lat [24.11.1993]
Pieniądze: £4775
Wysłany: 2016-03-12, 21:55   

Naprawdę nie miała psu za złe tego, że akurat zareagował w taki, a nie inny sposób. To tylko zwierze, a w obronie własnej ratował się atakiem tuż po tym jak niefortunnie wpadł brunetce pod nogi. Była osobą naprawdę wyrozumiałą i potrafiącą wybaczać błędy, każdemu w końcu należy się druga szansa i możliwość zrehabilitowania się. Nie miała pretensji zarówno do nieznajomego jak i do Farciarza, którego imię zdołała zakodować podczas tej krótkiej lecz intensywnej akcji ratunkowej ze strony właściciela.
Poczekała aż Bastian pomoże jej z obwiązaniem nogi i dojściem do ławki, podpierając się o jego ramię, odczuła, że mężczyzna jest nie tylko wysoki ale i dobrze zbudowany, siła z jaką trzymał jej chyboczące się ciało była imponująca. Dopiero teraz, siadają na ławce, mogła dokładniej mu się przyjrzeć. Śledziła ukradkiem rysy jego twarzy oraz sylwetkę, kątem oka zerkając na ujadające psisko.
- W takim razie powinno samo się zagoić.- przyznała zerkając na ranę, na szczęście pies nie wgryzł się mocno ani nie zaczął szarpać co pozwoliło uniknąć uszkodzenia nerwów i poważniejszych obrażeń. - Trzeba to tylko opatrzyć.- nie bardzo wiedziała jak wróci do domu, po czymś takim. Miała jeszcze spory kawałek do przejścia, ale zawsze można zadzwonić po taksówkę. Nigdy się nie poddawała, myśląc trzeźwo w sytuacjach podbramkowych potrafiła wyjść z nich obronną ręką.
- Może mam teraz płakać i użalać Ci się nad tym, że mam dziurę w nodze ?- odpowiedziała z przekąsem, widząc ten kpiący uśmieszek. Wcale nie prosiła go o zainteresowanie tym co się stało, ale fakt był taki, że to jego pies postanowił ją zaatakować. Teoretycznie powinien mieć kaganiec, a takiego tu brak. Mimo to Jill była nie tylko spostrzegawcza ale i bystra, mężczyzna najpewniej nie chciał mieć żadnych problemów, a w takim przypadku pozostaje „dogadać się”.
_________________
 
     
Bastian Collins
Jeździec zaawansowany


Płeć: mężczyzna
Wiek: 31
Podopieczny: Who Knows, Chaos Amir, Mr Heisenberg, Milky Way
Pieniądze: £6803

Punkty doświadczenia: 113

Wysłany: 2016-03-12, 22:23   
   Tytuł: Hodowca


Po prawdzie nie mogła mieć mu tego za złe. Pies nie był prowodyrem całej tej sytuacji, biegał bez kagańca bo był niegroźny i przyjacielski względem ludzi, ale jak każde zwierzę czy człowiek zareagował w obronie własnej. Oczywiście nie powinien w ogóle latać bez smyczy, ale Bastian nie miał serca zabraniać mu tego widząc ile pies czerpie radości z tak prostych zabaw do jakich bieganie i gryzienie patyków z pewnością się zaliczało.
- Zamówię Ci taksówkę – mruknął, podając sobie ostatni raz papierosa do ust, a kiedy dobrnął z paleniem do samego filtra odrzucił peta na ziemię, nie kłopocząc się nawet o przydeptanie go butem. Nie było sensu – podłoże było mokre, więc nawet jeśli coś jeszcze się tliło, to nie miało możliwości wzniecenia pożaru. Wyciągnął z kieszeni komórkę i kiedy już miał wybierać numer, przerwał mu najpierw żałosny skowyt psa, a potem słowa brunetki, które wywołały na twarzy bruneta miksturę niedowierzania z niekrytym wkurwieniem. Nie dość, że stresował się przez to, że to dziewczę napadło na jego psa, to jeszcze teraz musiał wysłuchiwać jej chamskich odzywek, na które zdecydowanie nie miał ochoty. Jasne – ona mogła być zdenerwowana bardziej od niego, ale to Bastian był wybuchowy i z pewnością nie zamierzał dać sobie w kaszę dmuchać. Próbował być miły, ale jak widać nie powinien się w ogóle silić na coś, co nie leżało w jego naturze.
- Nie, kurwa, najlepiej psuć nerwy komuś kto chciał Ci pomóc – mruknął zaciskając przy tym jedną z pięści tak mocno, że wbił sobie w skórę paznokcie i odpuścił dopiero kiedy ból zaczynał być doprawdy nie do zniesienia. Jego oddech przyspieszył nieco, a twarz nie wyrażała nic poza złością.
Nie mogąc wytrzymać jęków skomlącego Farciarza, szybkim, niemal agresywnym krokiem, ruszył w jego stronę, odwiązał smycz od ławki i zepchnął z siebie zwierzę, kiedy to wskoczyło na niego w powitalnym geście. „Hej, stary, nie widzieliśmy się przecież tyle czasu!” zdawał się mówić jego pysk, zadowolone oczy i merdający ogon.
_________________
 
     
Jillian
Mieszkaniec


Płeć: kobieta
Wiek: 27 lat [24.11.1993]
Pieniądze: £4775
Wysłany: 2016-03-12, 22:44   

Przez tyle lat życia nauczyła się samodzielności, dlatego też sama chciała poradzić sobie z sytuacją w jakiej się znalazła, oczywiście także samodzielnie, dlatego na słowa mężczyzny zareagowała zwykłym. - Poradzę sobie.- wypowiedzianym nieco nieśmiało, jego oświetlona przez latarnię twarz wydawała się być co raz bardziej wzburzona, a zmarszczki świadczące o zdenerwowaniu pogłębiały się z minuty na minutę. Naprawdę nie chciała tu być, w nocy, w parku i w towarzystwie nieznajomego, który nie wyglądał na zachwyconego zaistniałą sytuacją. Nie miała pojęcia kim jest ten człowiek i jakie są jego zamiary, czuła się niepewnie, a najwidoczniej zwykłe pyskówki zamiast odstraszyć mężczyznę, jeszcze mocniej go zdenerwowały.
Zamilkła momentalnie, widząc jak brunet staje się nie tylko wyraźnie wzburzony ale i agresywny w pewnym sensie, drżąc z zimna siedziała na tej przeklętej ławce, nie wiedząc co właściwie powinna zrobić.
- Przepraszam.- szepnęła spuszczając wzrok na ziemię, nie chciała go prowokować, przerażał ją swoich zachowaniem. Pierwszym odruchem była chęć ucieczki, co z krwawiącą nogą nie było najlepszym pomysłem, odprowadzając wzorkiem mężczyznę, delikatnie potarła dłonią swoje ramie próbując się rozgrzać. Było jej nie tylko zimno, adrenalina powoli przestawała krążyć w żyłach przez co ból zaczął nieuchronnie się nasilać, w dodatku mocno bijące ze strachu serce nie pozwalało o sobie zapomnieć.
Była zdana na jego łaskę i jednocześnie pragnęła stąd spieprzać jak najdalej, sytuacja bez wyjścia. Była uwięziona na tej ławce, sama mogąc tylko zadzwonić po taksówkę, co uznała za jedyne rozwiązanie.
_________________
 
     
Bastian Collins
Jeździec zaawansowany


Płeć: mężczyzna
Wiek: 31
Podopieczny: Who Knows, Chaos Amir, Mr Heisenberg, Milky Way
Pieniądze: £6803

Punkty doświadczenia: 113

Wysłany: 2016-03-12, 23:02   
   Tytuł: Hodowca


Po prostu Bastian nie należał do osób, które wystraszą się czegoś bez powodu, za to z łatwością popadał ze skrajności w skrajność i czasem trudno było za nim nadążyć i przewidzieć jego reakcje. Tym razem także z łagodności, która rzadko mu się zdarzała, wpadł we wściekłość i w tej chwili zdawał się zupełnie nad sobą nie panować.
- Zosia samosia, pierdolona, się znalazła – przekręcił oczyma bardziej mówiąc w stronę psa niż dziewczyny, ale ta z pewnością mogła go usłyszeć. Uspokoiwszy Farciarza zwrócił się w powrotem w stronę brunetki, której rana zdawała się nie wypuszczać już krwi – choć w tym świetle tak naprawdę niewiele mógł dostrzec – i na której kolejne słowa zwyczajnie uniósł brew. Jeszcze przed chwilą próbowała podskakiwać a teraz go przepraszała? Niewiele osób chciałoby się znaleźć sam na sam po ciemku z Bastianem (i mówię o miejscach publicznych, nie o jego sypialni) i dziewczyna najwyraźniej zdała sobie sprawę z tego, że lepiej nie zadzierać z typami jego pokroju. To jednak nawet w najmniejszym stopniu nie uspokoiło mężczyzny, który zaśmiał się histerycznie, kręcąc przy tym głową.
- Nie mam czasu na takie pierdoły – oświadczył, przyciągając do nogi psa, który wyrywał się w stronę Jillian aby trochę ją pouściskać i obślinić. Najwyraźniej przeszła mu cała wrogość i chciał ją zabić miłością, która ciągle w nim rosła i której nie mógł spożytkować na Bastianie. Aż dziw, że nie zaczęła mu się wylewać uszami – Mam dzwonić czy nie? Zdecydujesz się w końcu? – mruknął, coraz bardziej poirytowany tą pieprzoną sytuacją. Nie będzie tu tkwił, a brunetka nie zrobiła jeszcze nic w celu zamówienia taksówki. Jeśli nie zrobią tego za chwilę, to zwyczajnie ją tu zostawi, nawet jeśli miałaby się wykrwawić na śmierć. Ba, przecież nie byłby to jego pierwszy raz.
_________________
 
     
Jillian
Mieszkaniec


Płeć: kobieta
Wiek: 27 lat [24.11.1993]
Pieniądze: £4775
Wysłany: 2016-03-12, 23:41   

W jej oczach stał się nieobliczany, nie była w stanie przewidzieć tego, co zrobi za chwilę, a w dodatku stała się całkowicie od niego zależna. Ucieczka jak i samodzielny powrót do domu może i były doskonałą opcją, ale najpierw musiała w jakiś sposób dotrzeć do tej taksówki, utykając z krwawiącą nogą nie miała ku temu najmniejszych szans. Szczególnie, gdy ból co raz mocniej się nasilał, a krew zdawała się sączyć jeszcze obficiej.
Słysząc jego słowa przełknęła głośno ślinę, drążącymi rękoma trzymając ten przeklęty telefon. Powinna już dawno zadzwonić po kogoś bliskiego, kogoś kto zabrałby ją stąd, niestety była tu sama jak palec i dopiero poznawała Eastbourne.
- To mnie tu zostaw.- szepnęła nieśmiało, spoglądając na pocieszny pysk psa, wyciągnęła nawet w jego stronę zziębniętą dłoń pokrytą zaschniętą krwią. Mimowolnie się uśmiechnęła czując jak ciepły język muska subtelnie jej skórę.
Czy taki drań na jakiego wyglądał Basitan, mógł mieć takie urocze zwierze jak Farciarz, ten zadaje się ufał mężczyźnie bezgranicznie, może ona też powinna dać mu chociaż niewielki kredyt zaufania.
- Możesz zadzwonić. – dodała, nieśmiało podnosząc na niego spojrzenie przestraszonych bursztynowych oczu, które świeciły się w nikłym świetle latarni. Gdyby mogła to rozpłakałaby się tu i teraz z powodu swojej beznadziejnej sytuacji, mimo to starała się trzymać dzielnie i jakoś przetrwać ten felerny wieczór w takim, a nie innym towarzystwie.
_________________
 
     
Bastian Collins
Jeździec zaawansowany


Płeć: mężczyzna
Wiek: 31
Podopieczny: Who Knows, Chaos Amir, Mr Heisenberg, Milky Way
Pieniądze: £6803

Punkty doświadczenia: 113

Wysłany: 2016-03-12, 23:56   
   Tytuł: Hodowca


Im dłużej jej słuchał tym bardziej nie mógł się nadziwić jej niezdecydowaniu. Kobieta nie wyglądała na nastolatkę, a Bastian uważał, że dorosłe kobiety potrafiły podejmować decyzje w rozsądny sposób. Najwyraźniej albo zamroczyło ją na czas spotkania z kłami Farciarza, albo po prostu taka już była – nie zamierzał tego rozstrzygać w tym momencie, dużo bardziej zajmując się tym, aby wydostać się z tego cholernego miejsca. Nawet on miał wyrzuty sumienia – gdyby jego pies nie zaatakowałby Jillian to ani chwili nie wahałby się przed zostawieniem jej tutaj samej. Najwyraźniej kobieta potrzebowała solidnej ręki i męskiej decyzji… Albo po prostu kogoś, kto zadecydowałby za nią co w tym momencie jest dla niej najlepsze.
Nie zastanawiając się dłużej nad tym co działo się w parku, w końcu postanowił zadzwonić po taksówkę, która obiecała być w parku za dziesięć minut. Tyle mieli czasu by dojść do głównej drogi, a biorąc pod uwagę stan kobiety, która ledwo mogła ustać na własnych nogach, mogli być nieco opóźnieni. Bastian nie rezygnował – nie należał do osób, które łatwo się poddają, toteż podszedł do kobiety i wyciągnął w jej stronę rękę, chwilę później decydując się po prostu wziąć ją na ręce, jeśli tylko zbyt mocno się nie wyrywała.
- Przecież za godzinę tam nie dojdziemy jak będziesz szła sama – warknął w jej stronę mając dosyć jej niezdecydowania i kobiecych humorków. Powinna być mu wdzięczna za to, że w ogóle chciał jej pomóc. Zanim jednak Jillian wylądowała w jego ramionach, Bastian ponownie puścił psa wolno, nie mając ochoty siłować się ze zwierzęciem kiedy potrzebne będą mu obie ręce. Wierzył, że zwierzę tym razem nie będzie miało okazji nikogo zaatakować i wiedziony tą myślą zwyczajnie mu zaufał.
Podróż trwała około ośmiu minut. W tym czasie Bastian nie odezwał się ani słowem. Nie dlatego, że był zbyt zmęczony niesieniem kobiety czy skupiony aby się nie potknąć. Nie miał najmniejszej ochoty z nią rozmawiać. Zamierzał zająć się jej raną i odesłać z kwitkiem. Działała mu na nerwy jak żadna inna istota, którą dane było mu do tej pory poznać.
Chwilę po tym jak dotarli do głównej drogi pojawiła się taksówka. Mężczyzna kierujący pojazdem albo nie zauważył rany Jillian albo zwyczajnie nie chciał jej zauważyć, co właściwie było im na rękę. Collins pościelił pod tyłkiem dziewczyny swoją kurtkę, aby nie zapaskudziła tapicerki i pomógłszy jej wejść do wozu na tylne siedzenie sam zajął miejsce pasażera, uprzednio wpuszczając jeszcze Farciarza, który spoczął na podłodze obok brunetki. Podał kierowcy adres i już po chwili jechali do jego domu.

zt.
_________________
 
     
Jillian
Mieszkaniec


Płeć: kobieta
Wiek: 27 lat [24.11.1993]
Pieniądze: £4775
Wysłany: 2016-03-13, 00:31   

Z reguły nie miała problemów z podejmowaniem decyzji, jako osoba prowadząca swoją własną firmę, była zmuszona do nieustannego wybierania pomiędzy jedną, a drugą opcją. Tym razem jednak zdenerwowana, a właściwie przestraszona i zdezorientowana nie była w stanie racjonalnie kontrolować sytuacji. Powoli też opadała z sił, upływająca krew sprawiała, że powoli zaczęła mieć nawet zawroty głowy i choć ugryzienie z pozoru nie wydało się głębokie to po kilkunastu minutach zaczynało dawać się we znaki i to solidnie.
Mając co raz większe problemy z utrzymaniem pionu, podparła się dłonią o ławkę, słuchając rozmowy Bastiana z kierowcą, słowa powoli zaczynały się zlewać i brzmieć niewyraźnie, a właściwie to przypominając bełkot, którego za nic nie mogła zrozumieć choć usilnie starała się zachowywać trzeźwość umysłu.
Podała mu dłoń, skoro poprosił w tej chwili nie bardzo kontaktowała toteż nie miała większych oporów przed tym jak uniósł jej filigranowe ciało do góry, był w końcu mężczyzną i to silnym, poradzi sobie i przy okazji nie wypierdoli się pod drodze, taką miała cichą nadzieję.
- Mhym.- przytaknęła odruchowo i miało świadomie na jego owiane wściekłością słowa, nie ważne co do niej mówił, miał naprawdę wygodnie ramię na którym teraz spoczywała jej głowa, a w zapach perfum skutecznie mącił w jej i tak już mało przytomnej główce.
Niesiona przez osobistego tragarza, słabła mu w ramionach co raz bardziej, było jej nie tylko zimno i słabo, ale też przyjemnie i tak dziwnie lekko. Nie był to stan w którym musiała koniecznie trafić do szpitala, chwilowe osłabienie organizmu dało o sobie znać w taki, a nie inny sposób.
Wsadzona do taksówki, usiadła na tylnym siedzeniu tuż za kierowcą i obok psiska, które podczas podróży okazało się być znakomitym kompanem i podgłówkiem w jednym. Kładąc głowę na jego ciepłym cielsku przymknęła oczy oddając się chwilowo w objęcia morfeusza, w tej chwili było jej wszystko jedno, pragnęła tylko własnego łóżka.
/zt
_________________
 
     
Dylan
Mieszkaniec


Płeć: mężczyzna
Wiek: dwadzieścia jeden
Wzrost: 182 cm
Pieniądze: £2010
Wysłany: 2016-03-15, 22:18   

- Mia, jesteś beznadziejna. - oznajmił, kiedy jakimś cudem (sama sobie myśl w jakich okolicznościach, bc ja się już nagimnastykowałam nad tym postem) Mii udało się go wyciągnąć na dwór. Że niby tak do ludzi? W tą piździawę? Fuj. :v Wolał nerdzić sobie spokojnie przed telewizorem/komputerem/konsolą i egzystować we względnym spokoju, ale nie, że niby zaraz będzie wyglądał jak typowy Amerykanin. Halo, narodowość do czegoś obowiązuje. :<
Stojąc w parku nasz autystyczny Dylan z niezadowoleniem rozglądał się po ludziach. Jego osoba póki co nie przyciągała spojrzeń, ale wiedział, że te kije które niosła Mia przyniosą mu wiele, wiele wstydu. :lol2:
- Musimy? - upewnił się jeszcze raz, zerkając na dziewczynę. Nie wierzył, że w ogóle dał się namówić na wyjście z domu, a co dopiero zrobienie z siebie takiego pośmiewiska. Na ogół nigdy mu to nie przeszkadzało, ale dziś jakoś niespecjalnie był w humorze na robienie z siebie idioty. Tak dla odmiany. Zimno, pizga złem, Anglia dookoła... Jak tutaj żyć?
_________________

oh, Miss Believer :: my pretty sleeper
issiii your twisted mind :: is like snow on the road
your shaking shoulders :: prove that it's colder ss
vii inside your head :: in the winter of dead




we get...colder...as we grow
o l d e r
galeria zdjęć / wizerunek Dylana O'Briena
na wyłączność tylko dla mnie <3

 
     
Mia
Zawodnik
Ujeżdżenie


Płeć: kobieta
Wiek: 25 lat
Wzrost: 164 cm
Zawód: zawodniczka ujeżdżenia, studentka psychologii
Partner: i fall in love too easily

Ostatni trening: teren z Sheridanem
Podopieczny: Contendro Boy, Dies'irae, Eponine, Papillon Rouge, Renaissance, Sheridan
Pieniądze: £910

Punkty doświadczenia: 194
Skoki: 69
Ujeżdżenie: 80
Cross: 17
Obycie z koniem: 28


Wysłany: 2016-03-15, 22:31   
   Tytuł: Hodowca


....- Wow, też cię kocham - odpowiedziała, nie tracąc swojego pozytywnego podejścia.
....Z jej twarzy nie znikał delikatny półuśmiech, który towarzyszył jej od wpadnięcia na ten poje... wspaniały pomysł. Bo w końcu co mogło nie pójść po ich myśli? W końcu Dylan podobno był *powiedz, że nie pierdolą mi się fakty* kapitanem drużyny lakros, więc w końcu postanowiła sprawdzić te jego całe umiejętności i jakim cudem dostał tę pozycję. Bardziej zastanawiało ją, jakim prawem udało jej się wyrwać go z domu, ale mniejsza. Ostatnia próba wyrzucenia go na uniwersytet zakończyła się w dość nieoczekiwany sposób, więc tym bardziej było zdziwiona :lol2: .
....- Naprawdę zaraz ci ten kij w dupę wsadzę - powiedziała żartem, dla podkreślenia swoich słów delikatnie klepiąc go po seksownym tyłku swoim kijem. Tak, kijem, niczym innym i bez skojarzeń proszę :lol2: .
....Zdawała się całkowicie nie zwracać uwagi na obecnych tutaj ludzi i ich świdrujące spojrzenia. Przecież to całkiem normalne, by przyjść do parku pograć sobie. Podobno zdrowe odżywianie i te inne bzdury były modne, prawda? :>
_________________




loteria Jess '20: darmowa stanówka wybranym koniem
 
 
     
Dylan
Mieszkaniec


Płeć: mężczyzna
Wiek: dwadzieścia jeden
Wzrost: 182 cm
Pieniądze: £2010
Wysłany: 2016-03-15, 22:36   

- Nie wkurwiaj mnie, dobrze? - rzucił tonem Kamila Durczoka, łącząc te słowa z oburzonym spojrzeniem. Nie dość, że musiał wyjść z domu, to Mia wymagała od niego bardzo wielu rzeczy. A fakt, że był tym kapitanem czy innym grzybem był mocno losowy i myślę, że wbrew woli Dylana już niedługo dwudziestolatce przyjdzie się o tym przekonać. :lol2:
Jego twarz wyrażała jeden wielki protest. Po prostu nie. Tak bardzo nie miał ochoty na ruszanie się w jakimkolwiek innym kierunku niż dom, że cały ten jego "seksowny tyłek" aż żal ściskał. No nic, sport wymaga wyrzeczeń! Spiorunował Mię i spojrzeniem i w akcie desperacji zrobił krok do przodu, o dziwo jeszcze dzierżąc kij. Lada moment miał nim rzucić w losową stronę, ale postanowił, że to dopiero za moment. Zdemotywowany, pozbawiony chęci do życia usiadł na ziemi z bardzo, ale to bardzo niezadowoloną miną.
- Bądź przekonująca - odparł szybko, kładąc kij obok siebie. Alight nie powinna liczyć na cud, nie w jego wypadku. Podparł się dłońmi o brudną ziemię i wlepił w twarz blondynki wyczekujące spojrzenie.
_________________

oh, Miss Believer :: my pretty sleeper
issiii your twisted mind :: is like snow on the road
your shaking shoulders :: prove that it's colder ss
vii inside your head :: in the winter of dead




we get...colder...as we grow
o l d e r
galeria zdjęć / wizerunek Dylana O'Briena
na wyłączność tylko dla mnie <3

 
     
Mia
Zawodnik
Ujeżdżenie


Płeć: kobieta
Wiek: 25 lat
Wzrost: 164 cm
Zawód: zawodniczka ujeżdżenia, studentka psychologii
Partner: i fall in love too easily

Ostatni trening: teren z Sheridanem
Podopieczny: Contendro Boy, Dies'irae, Eponine, Papillon Rouge, Renaissance, Sheridan
Pieniądze: £910

Punkty doświadczenia: 194
Skoki: 69
Ujeżdżenie: 80
Cross: 17
Obycie z koniem: 28


Wysłany: 2016-03-16, 00:28   
   Tytuł: Hodowca


....- Boże, zachowujesz się gorzej od Pleasure - godzinami opowiadała mu o swoich koniach, więc z pewnością zrozumiał przesłanie jej słów. A jeśli nie to bardziej lub mniej świadomie przekreślił się u niej, bo to mogło tylko znaczyć o tym, że jej nie słucha, a to było haniebna zniewaga! :lol2:
....Przewróciła oczami w reakcji za ten cały jego foch. Korzystając z jednej wolnej dłoni, sprzedała mu sójkę w bok, chcąc go jakoś rozpogodzić. Coraz bardziej denerwował ją tym swoim obrażeniem na cały świat i, co najgorsze, na ją samą. Westchnęła, niemniej dalej nie zniechęcona swoim postanowieniem, kiedy ten postanowił z dupy usiąść na ziemi.
....- Jestem przekonująca, ale to ty jesteś bardziej uparty niż osioł - powiedziała, stając naprzeciw niego i patrząc na niego z góry z rękami założonymi na piersi. Wkrótce jednak zrezygnowała z tego i podeszła do jego pleców, po czym pochyliła się i objęła go ramionami od tyłu, tym samym przytulając się do niego <3. - No nie bądź taki - mruknęła mu na ucho. Starała się rozkojarzyć go poprzez złożenie kilku pocałunków na jego szyi, korzystając z tego, że szopa bujnych włosów przysłoniła ją nieco. - A może jesteś tak beznadziejny, że boisz się ze mną przegrać? - Zapytała, stawiając teraz na prowokację. Jakoś go jeszcze przekona B)
_________________




loteria Jess '20: darmowa stanówka wybranym koniem
 
 
     
Dylan
Mieszkaniec


Płeć: mężczyzna
Wiek: dwadzieścia jeden
Wzrost: 182 cm
Pieniądze: £2010
Wysłany: 2016-03-16, 18:07   

Nie rozróżniał tych jej koni, bo każda jej opowieść była na tyle chaotyczna, że rozumiał tylko słowa typu "zrzutka", "grzeczny", "kabanosy" i tak dalej. Niemniej jednak był na tyle błyskotliwy, żeby po tonie jej głosu wywnioskować, że to co właśnie powiedziała było ogromną zniewagą. Nie żeby brał to sobie specjalnie do serca. W przeciwieństwie do Mii nie widział niczego złego w swoim zachowaniu, bo i czemu? Skoro ona mogła mieć fochy podczas okresu, to jemu też od czasu do czasu wolno było potruć innym, a w tym wypadku jej, dupę. :lol2: Porównany do osła zwyczajnie przewrócił oczami, nawet nie siląc się (o dziwo) na żadną ciętą ripostę. Niemniej pomysł z przytulaniem spodobał mu się o wiele bardziej, więc nie minęła chwila, a po chwili na jego twarz mimowolnie wkradł się uśmiech.
- Ta, chciałabyś - odparł pewnym tonem, by po dobrych dwóch minutach wreszcie ulec i podnieść się z ziemi. Otrzepał się ostentacyjnie, przeczesując włosy palcami i zawieszając na niej spojrzenie. Nie byłby sobą, gdyby nie odwalił czegoś głupiego, więc zupełnie bez powodu dźgnął ją kijem w bok (jako pięcioletnie dziecko nie znał umiaru, więc nawet nie próbował być delikatny), radośnie zakrzykując "berek!" i chwilowo mając wyjebane na ludzi zawieszających na jego osobie swoje oburzone spojrzenia, ruszył przed siebie, nawet nie przejmując się, czy dwudziestolatka za nim biegnie. Chce zagrać, to musi go złapać, duh. :lol2:
_________________

oh, Miss Believer :: my pretty sleeper
issiii your twisted mind :: is like snow on the road
your shaking shoulders :: prove that it's colder ss
vii inside your head :: in the winter of dead




we get...colder...as we grow
o l d e r
galeria zdjęć / wizerunek Dylana O'Briena
na wyłączność tylko dla mnie <3

 
     
Black
[Usunięty]

Wysłany: 2016-03-17, 20:42   

Nadya napisał/a:
[...]


No tak, pecha nie ogarniesz albo go masz albo nie masz. Ewentualnie przychodzi raz na jakiś czas, kocica raczej była w miarę spokojnym kotem, choć miewała humorki jak każda kobieta. Kocica była chuda (nie wychudzona) dość zadbana, więc albo ktoś ją wyrzucił, albo komuś uciekła. Ta jej właściciel nie silił się zbytnio by wymyślić coś twórczego, więc ma takie, a nie inne. Mruczała pod wpływem dotyku kobiety, który był całkiem przyjemny, prawie wyginała się po więcej. Może jak będzie przymilna to coś dostanie? Nie odpowiedziała na jej słowa, bo ich nie rozumiała, krótkie miauknięcie dostała jedynie w odpowiedzi. Sklep zoologiczny był chyba w pobliży, może tam coś?
 
     
Logan Lerman
Jeździec zaawansowany


Płeć: mężczyzna
Wiek: 19
Pieniądze: £2225

Punkty doświadczenia: 18
Wysłany: 2016-03-17, 21:01   

Przebiegałem przez park, desperacko szukając kogoś, kto mógłby zaprowadzić mnie do mieszkania. Byłem tu pierwszy raz, nie znałem nikogo, a drogi już tym bardziej. Zrezygnowany, usiadłem na ławce. Butem stukałem o chodnik, wybijając rytm ulubionej piosenki. Zapomniałem też o lekach. Świetnie. Po prostu świetnie.
Nerwowo rozglądałem się po parku. Zapadł już zmrok. Mogłem tylko zadzwonić po taksówkę i liczyć na to, że do czasu jej przyjazdu nie zarobię od jakiegoś pijanego osobnika w twarz.
_________________
Osiągnięcia:
VI miejsce w zawodach crossowych klasy beginners na ogierze Lux in Tenebris
IX miejsce w zawodach crossowych klasy beginners na ogierze Dante Weltino
XII miejsce w zawodach crossowych klasy beginners na ogierze Lamborghini Aventador


 
     
Maurice
Jeździec zaawansowany


Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Pieniądze: £2225

Punkty doświadczenia: 6
Wysłany: 2016-03-17, 21:13   

Jako,że wieczorne spacery były nieodłączna częścią jego życia,postanowił właśnie udać się do tutejszego parku,w celu wyciszenia się po przeprowadzce. Również nie znał okolicy,aczkolwiek posiadał mapę,która dostał gdzieś na stacji benzynowej,na której zrobił sobie jedna z wielu przerw podczas wyjazdu do owego miasta. Szedł spokojnym,aczkolwiek nie za szybkim krokiem,co chwila zerkając ciekawie na niebo,w poszukiwaniu gwiazd. Z pewnością intrygowały go wszystkie rzeczy znajdujące się w kosmosie,w młodości uczył się nawet gwiazdozbiorów. Jego uwagę zwrócił chłopak,kory wyglądał na widocznie zdenerwowanego i roztrzęsionego. Maurice byl raczej skory do pomocy,wiec postanowił podejść do nieznajomego.
-Coś się stało?-Przyjrzał mu się i wyjął w razie czego telefon,coby poświecić mu na twarz :lol: .
_________________
    S W E E T.. N O T H I N G


 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 8