NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Starbucks
Autor Wiadomość
I So Bad
Multichampion
Ujeżdżeniowiec
Devil in disguise.


Płeć: klacz
Wiek: 16 lat (22.01.2004)
Rasa: Koń holsztyński
Wzrost: 176 cm

Ostatni trening: 02.02 - teren - Tony
Właściciel: Jessie
Cena: £6950

Doświadczenie w skokach: 90
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 349
Doświadczenie z lonżowania: 100
Kondycja: 107
Szybkość: 64
Klasa startów: Ujeżdżenie: CS

Wysłany: 2013-01-23, 17:42   Starbucks

    Kawiarnie takie jak ta są nieodłącznym elementem niemalże każdego większego miasta! Starbucks okazuje się idealnym miejscem na wszelkiego rodzaju spotkania! Do miasta przyjechała kumpela, której nie widziałaś już całe wieki? A może po prostu chcesz zaznać chwili odprężenia ze znajomymi, po tygodniach przepełnionych treningami? W tej niewielkiej kawiarence z pewnością zrelaksujesz się, jak nigdzie indziej! A do tego przemiła, profesjonalna obsługa!
    Usiądź w wygodnym fotelu i przejrzyj menu. Na co dziś się zdecydujesz? Kawa przygotowywana przez zaawansowanych baristów? Może słodka muffinka, bądź ciasto truskawkowe? Jeśli nie masz czasu przesiadywać w lokalu, śmiało poproś o zamówienie na wynos (ten charakterystyczny kubek z kawą z pewnością poprawi Twój imidż)!
 
     
Amy
[Usunięty]

Wysłany: 2013-01-26, 12:52   

//pierwszy post
Weszła do Starbucksa jak ostatni hipster. Wokół aż roiło się od dzieciaków z IPhonami czy innymi smartfonami. Jarały się kubkiem z zieloną syrenką jakby dostały nie wiadomo co. Ale czy to Amy wina, że sama była amatorem dobrej kawy?
Podeszła do lady i poprosiła o latte macchiato. Aż dziw, że nie było kolejek. Nie czekała też długo, aż przystojny facet w zielonym fartuszku podał jej kubek z wystającą łyżeczką. Dziewczyna dała mu należną kwotę i usiadła na twardym krześle przy pustym stoliku.
Wyglądała tak, jakby czekała na kogoś, ale wcale nie było to prawdą. Po prostu przyszła się napić kawy w hipsterskim Starbucksie chcąc odpocząć od wszystkiego. Od koni, od znajomych, od treningów.. Ostatnio często tak robiła, więc nikt zapewne nie był zbytnio przejęty jej tymczasową nieobecnością. Wyjęła swojego starego Samsunga i zaczęła grać w Snake'a. Powoli stawała się jak te dzieciaki wokół. Niedługo nie będzie mogła obejść się bez najnowszej generacji telefonu i starbucksowej kawy.
 
     
Hantley
[Usunięty]

Wysłany: 2013-01-26, 13:03   

Przechadzając się po okolicy zmarzła bardzo. Z radością więc wstąpiła do kawiarenki. Kolejki co prawda nie było, ale wszystkie krzesła były zajęte. Dostrzegła jednak jedno w kącie. Zamówiła średnie Carmel Machiato, zapłaciła i zaczęła przedzierać się przez tłum młodzieży pijącej kawę, rozmawiającej czy sms'ującej. Dotarła do stolika. Siedziała przy nim dziewczyna w podobnym wieku. Piła kawę i robiła coś na telefonie. Jedyne wolne miejsce w Sarbucks'ie. Może jeszcze wypić na stojąco i wyjść...
- Przepraszam? - zapytała uprzejmie - mogę się dosiąść?
 
     
Amy
[Usunięty]

Wysłany: 2013-01-26, 13:18   

Oderwała się od fascynującej rozgrywki w Snake'a, bo jakaś kobita do niej podeszła. Zmierzyła ją wzrokiem. Brunetka w jej wieku. Typowy jeździec, nawet chyba gdzieś ją widziała. Z drugiej strony nie zdziwiłaby się, gdyby była tylko przebranym za koniarza hipsterem, ale nie wyglądała na takiego kogoś. Ach, to przewrażliwienie na punkcie hipsterów.
Amy nie była pewna, czy na pewno chce, by ktoś mącił jej ciszę i spokój, których i tak tutaj nie było zbyt wiele. To tak, jakby ktoś ci właził pod prysznic pytając, czy może się dosiąść. Ona jednak nie należała do aż takich aspołecznych, żeby zbyła stojącą obok dziewczynę.
-Jasne, siadaj, nie gryzę- powiedziała z uśmiechem na twarzy i wskazała jej krzesło. Sama wzięła łyk kawy i starła śmietankowe wąsy z twarzy.
 
     
Hantley
[Usunięty]

Wysłany: 2013-01-26, 13:27   

- Dziękuję - uśmiechnęła się.
Postawiła kawę na stoliku, zdjęła kurtkę, położyła na oparciu fotela i usiadła. Nie wiedziała czy zagadać. Nie chciała przeszkadzać nieznajomej. Jednak po dłuższym siedzeniu (i popijaniu raz po raz kawy) nieznajoma wydawała się być znajoma. Chyba widziała ją w stajni. A może to była inna osoba? Ostatnio po mieście chodzi sporo osób z taką fryzurą.
- Jeździsz może konno? - zapytała w końcu. Miała tylko nadzieję, że dziewczyna nie ma jakichś dziwnych przeżyć z końmi, bo nie wiedzieć czemu, Han wydawało się, że bez problemu tamta ją może udusić Oo Ale w końcu powiedziała, że nie gryzie. Miała coraz dziwniejsze przeczucie i z niecierpliwością czekała na odpowiedź. Wypiła duży łyk kawy i usadowiła się wygodniej na fotelu.
 
     
Amy
[Usunięty]

Wysłany: 2013-01-26, 13:39   

Tamta odnosiła wrażenie strasznie zestresowanej i wystraszonej. Czy Amy na prawdę tak źle działa na ludzi? Przecież stara się być miła i dobra, a nawet się uśmiecha! No ale nie wszystkim można dogodzić.
-Tak, jeżdżę już ładnych parę lat- mruknęła do nieznajomej. Taaak, faktycznie parę lat. To już z 7 czy 8 będzie, kiedy Amy męczy koniki swą obecnością. Na szczęście tamte jakoś nie pokazywały po sobie, że są zasmucone tym faktem, więc i ona nie była z tego powodu smutna. Bez koni nie wyobrażała sobie życia.
Siedziały przez chwilę w ciszy. Przepraszam, ciszy nie było, bo wokół dzieciaki chwaliły się, jakiego to właśnie fajnego muffinka dostały od swoich starszych. One po prostu nie odzywały się, co było dla Amy straszną męczarnią. Obmyślała krótką taktykę, jak tu rozkręcić rozmowę.
-Przepraszam, nie przedstawiłam się. Amy jestem- rzekła wyciągając rękę w stronę kobiety, której imienia jeszcze nie znała.- Ty również jeździsz, prawda?- zapytała jeszcze. Nie byłaby sobą, gdyby nie zaczęła wypytywać o różne dziwne rzeczy. Chociaż odpowiedź na jej zapytanie była wiadoma, to ona wolała się upewnić.
 
     
Hantley
[Usunięty]

Wysłany: 2013-01-26, 13:52   

- Hantley - przedstawiła się. - Jeżdżę, ale dopiero 3 lata.
Hmm, chyba nie musiała się tak stresować. Amy była naprawdę miła. Może kiedyś wybiorą się na przejażdżkę? Miło było poznać kogoś o podobnych zainteresowaniach. Co prawda, mogła zaprzyjaźnić się z kimś z Orchard Stable, ale... Nigdy nie było okazji. Miała dopiero zamiar tam jeździć.
Zajrzała do kubka i z przykrością stwierdziła, że kawa się skończyła.
- Pójdę zamówić jeszcze kawę - wstała. - Chcesz coś? - zapytała niepewnie.
Może nie powinna pytać jej o to, ale jak mają siedzieć sztywno przy stoliku, to lepiej żeby każda wyjęła komórkę i siedziała pogrążona w internetowym świecie, korzystając z Wi-Fi w kawiarni. A tak to może się zaprzyjaźnią. Ciekawe jest to, że coraz więcej ludzi poznaje się właśnie w Sturbucksie. Może to i lepiej, niż żeby poznawać się w necie. Ale zdarza się tak, że ludzie pozanają się w necie, siedząc w Starbucksie, a tak na prawdę, ta druga osoba siedzi na fotelu obok. Ciekawe.
 
     
Amy
[Usunięty]

Wysłany: 2013-01-26, 16:25   

Zerknęła do kubka. Miała jeszcze pół kubka kawy, a nie chciała wyrzucać kasy na więcej. Jeszcze jej brakuje, żeby po nocach nie mogła zasnąć przez nadmiar kofeiny we krwi.
-Nie, dzięki- mruknęła więc.
Mamusia Amy uczyła ją, żeby nie bawić się telefonem, jak się z kimś rozmawia. Amy słucha mamusi, więc sama nie wyjmuje telefonów podczas rozmów. Tego samego wymaga od innych, dlatego uniosła brew widząc, iż tamta włącza wi-fi, a ją samą olewa. Nie ładnie.
-A gdzie jeździsz? Orchard Stable, zgadłam?- zapytała próbując rozluźnić atmosferę, która aktualnie była gęstsza niż końskie łajno. Usiadła wygodniej, jej plecy opadły lekko na oparcie krzesła, a ona sama splotła ręce na piersi i założyła nogę na nogę. Jak już ma rozluźnić atmosferę, to sama musi się rozluźnić. Dlatego wolała usiąść wygodnie w oczekiwaniu na odpowiedź tamtej. Amy miała nadzieję, że Hantley w ogóle raczy się oderwać od wirtualnego świata i jej odpowiedzieć.
 
     
Hantley
[Usunięty]

Wysłany: 2013-01-26, 18:59   

- Przepraszam - powiedziała z zawstydzoną miną, chowając telefon do kieszeni. - Mam zamiar tam jeździć i trzymać tam mojego konia. Chociaż jeszcze zastanawiam się nad zakupem. - Usiadła wygodniej. - Chyba nie mam ochoty na kawę. Jest cholernie droga.
Dobra, wyciągnęła telefon, ale bez przesady! Mimo to, była wesoła. Ciekawe, czy ona też jeździ w Orchardzie. Amy mogłaby może pomóc jej zaaklimatyzować się tam.
 
     
Amy
[Usunięty]

Wysłany: 2013-01-26, 19:44   

Nie wydawało jej się, żeby dziewczyna miała wystarczająco dużo pieniędzy na konia, jeżeli twierdziła, że kawa jest droga. Przecie taki zwierzak jest TROCHĘ droższy od takiego kubka kawy. Już nie warto wspominać o kosztach kwaterunku i osprzętu. Amy postanowiła jej jednak nie uświadamiać i nie niszczyć cudzych marzeń. Hantley chyba wiedziała, na co się porywała.
-Orchard jest chyba najlepszą znaną mi stadniną. A uwierz mi, bywałam w wielu- powiedziała uśmiechając się- Przynajmniej mają tu bardzo kompetentnych ludzi.
Mówiąc o kompetentnych ludziach oczywiście miała na myśli między innymi siebie, ale to tylko taki mały szczegół. Amy nie lubiła się specjalnie afiszować z tym, jak obchodzi się z końmi. Po prostu robiła to, co miała robić i tyle. A takie myśli na temat swojej osoby zachowywała dla siebie, bo nie chciała wychodzić na jakiegoś pustego chwalipiętę. Kto jak kto, ale ona nie była w stanie powiedzieć o sobie zbyt wiele dobrego w towarzystwie nieznajomych, a Hantley w sumie taką osobą była. Nieznajomą koniarą z hipsterskiego Starbucksa.
 
     
Hantley
[Usunięty]

Wysłany: 2013-01-27, 10:24   

- Mhm - mruknęła. Spojrzała na dziewczynę. Amy chyba źle zrozumiała ją w kwestii kawy... - Wiem, że to dziwnie wygląda, że jęczę, że kawa droga, a chcę konia, ale... Wiesz kawę można wypić i za funta, a nie za kilka, dlatego, że kawiarnia ma taką a nie inną nazwę.
Marzyła o koniu od dzieciństwa, jak każdy koniarz. I w końcu mogła go mieć. Ale to, że miała, a w zasadzie jej rodzice, więcej pieniędzy, nie oznaczało, że wydawała kasę tylko na kawę, ciuchy, manicure i inne podobne. Lubiła oszczędzać, a co jakiś czas wydawać pieniądze na potrzebne rzeczy, chociaż, musiała przyznać - kawa w Starbucksie do nich nie należała. Mimo to, czasem człowiek potrzebuje czegoś innego.
Amy była taka normalna, pogodna. Nie, jak inne osoby, które znała: źle wychowane, włóczące się z piwem po ulicy. Albo te rozpuszczone, chodzące na drugą lekcję do szkoły i wychodzące po piątej, aby zdążyć do centrum handlowego, a potem do mamusi, po usprawiedliwienie. Może dlatego ta dziewczyna wydawała się Hantley dziwna..? Może teraz normalność jest tak postrzegana.
 
     
Amy
[Usunięty]

Wysłany: 2013-01-27, 10:45   

Czyli jednak nie była hipsterem. Amy odetchnęła z ulgą. Popierała dziewczynę w kwestii wysokich cen tutejszej kawy. Płaciło się nie za jakość, a za zielono-czarne logo na opakowaniu. Kawa z McDonalda smakowała podobnie, ale bez fajnego kubeczka nie było lansu. Szpan kubeczkiem, a to ciekawe.
Jeżeli Hantley myślała, że Amy nigdy nie chodziła z szemranym towarzystwem na piwo, to na prawdę jej nie znała. I faktycznie, trudno ją postrzegać jako całkowicie normalną. Aż jej się wymiotować chciało na widok morza plastików wożących się różowymi mercedesami, ble. Właśnie tym Amy różniła się od większości tutejszego społeczeństwa- nie ulegała dziwnym modom i zwyczajom. Była po prostu sobą, chamską i nieraz wredną Amy Rosenfield.
-Teoretycznie własny koń również należy do rzeczy zbędnych, i bez niego można jeździć. Ale jak chcesz- rzekła. Pewnie, koń, marzenie każdego jeżdżącego dzieciaka. Ale do tego potrzeba czasu i przede wszystkim pieniędzy, czego Amy na serio brakowało. Jasne, fajnie by było, ale to trzeba przemyśleć. Wolała nie rzucać się z motyką na słońce, choć nie da się ukryć, że fajnie by było mieć takiego własnego konika.
 
     
Hantley
[Usunięty]

Wysłany: 2013-01-28, 16:14   

- To też racja - zamyśliła się na chwilę.
No tak. To prawda, ale... Nic już nie chciała mówić. Poglądy są różne, chociaż na pewno Amy miała rację.
Popatrzyła dookoła. Minęło sporo czasu, ludzi przybywało co raz więcej. Spojrzała ukradkiem na zegar przy kasie - lepiej nie wyciągać już telefonu.
"Już tak późno?" - zdziwiła się.
- Wybacz - powiedziała. - Zrobiło się późno, muszę już iść - uśmiechnęła się życzliwie, sięgnęła po kurtkę. Ubrała się, powiedziała jeszcze raz "Do widzenia" - wyszła, przeciskając się znów przez tłum dzieciaków. Dotarła do drzwi. Obejrzała się i wyszła na chłodne powietrze. Eh, nie pamiętała już zimnego powietrza, zbyt przyjemnie spędziła czas.../zk
 
     
Amy
[Usunięty]

Wysłany: 2013-01-28, 17:26   

-Sayonara- mruknęła w stronę Hantley.
Skoro nie miała co tutaj robić, a w kubku nie zostało właściwie nic, więc również postanowiła powoli się zwijać. Schowała leżący na stole telefon do kieszeni ukradkiem zerkając na godzinę. Lekko się zasiedziała.
Wstała z krzesła i rozprostowała kości, a kolana strzyknęły jej jak u starej babci. Starość nie radość- pomyślała z ironią. Włożyła pod kubek banknot, skromny napiwek z jej strony, i wybyła ze Starbucksa. Ulżyło jej, gdy nie musiała już słuchać tych rozpieszczonych nastolatów z IPhone'ami. Polazła gdzieś w cholerę, gdzie pieprz rośnie.
/zk
 
     
Ethan
[Usunięty]

Wysłany: 2013-01-29, 19:39   

Ethan nie zamierzał siedzieć ani w pustej stajni, ani w pustym domu. Postanowił w końcu gdzieś się ruszyć, pozwiedzać miasto, którego nie miał dotychczas okazji zobaczyć w pełnej okazałości. Odziany praktycznie na czarno ruszył ulicami oświetlonego centrum. Kaptur naciągnięty na jego gęste włosy ochraniał przez zamoczeniem, a także przed wychłodzeniem, którego Drumheller nienawidził. Jednak mimo to, jego dłonie wystawione były na destrukcyjną dla skóry działalność mrozu, gdyż nieustannie towarzyszył mu papieros między dwoma palcami. Rytmicznie unosił go do rozchylonych warg, z których nieustannie wydobywała się szara smuga dymu.
Dziś jego twarz wyglądała znacznie zdrowiej niż poprzedniego dnia. Zniknęły fioletowe cienie pod oczami, a skóra nabrała żywego koloru świadczącego o dobrym samopoczuciu Ethana.
Wracając do jego wędrówki, zatrzymał się aktualnie pod drzwiami Starbucksa. Zajrzał do środka, dostrzegając niewielki tłok. No tak, ciekawe kto poza Drumhellerem wpadłby na taki kretyński pomysł żeby poić organizm kawą o tej godzinie. Wyrzucił niedopałek w śnieg, wydmuchując ostatnie skrawki smugi z ust i pchnął dłonią drzwi. Uderzył go gorący podmuch powietrza i zapach świeżo parzonej kawy. Uśmiechnął się do siebie dość machinalnie i zsunął kaptur z głowy. W drodze do stolika zamówił czarną z cukrem, siadając w najdalszym kącie kawiarni, przy oknie. Z tego miejsca doskonale mógł obserwować ulicę, a co lepszego mu pozostało skoro siedział zupełnie sam?
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,17 sekundy. Zapytań do SQL: 10