I So Bad Multichampion Ujeżdżeniowiec Devil in disguise.
Płeć: klacz Wiek: 16 lat (22.01.2004) Rasa: Koń holsztyński Wzrost: 176 cm Ostatni trening: 02.02 - teren - Tony Właściciel: Jessie Cena: £6950 Doświadczenie w skokach: 90 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 349 Doświadczenie z lonżowania: 100 Kondycja: 107 Szybkość: 64 Klasa startów: Ujeżdżenie: CS
Wysłany: 2013-01-23, 00:36 Tor wyścigowy Belmont Park
Tor trawiasty, o wysokiej klasie podłoża. Barierki wykonane są z żeliwa, tak samo i wytrzymałe bramki z dodatkami z drewna i ocynkowanej stali. Tor jest pod stałą opieką personelu; nawadniany, sprzątany i pielęgnowany.
Płeć: mężczyzna Wiek: 25 Podopieczny: Encore Papillon, Seiguento ~ Pieniądze: £2510 Punkty doświadczenia: 42
Wysłany: 2013-05-27, 22:03
Może i głupi pomysł, ale tu przynajmniej nic im nie wyskoczy ani takie tam historii. wszedł z ogierem na krążek do rozstępowania, wsiadł ze stołka i od razu zamknął go w pomocach, półparada+łydka A do stępa, powoli, zamknięty w pomocach, pilnowany. Przestępował go na lewą nogę, na prawą, półparada+łydka A do kłusa i chwila luźnego kłusa na jedną, na drugą nogę i potem do stępa, zaczął delikatnie zbierać ogiera oczywiście za pomocą dosiadu, łydki i lekkiej zabawy nadgarstkiem.
*idę na szybki prysznic, wracam 6, więc pewnie 7 będę na kompie ;D Teraz jestem zapewne w czwartek, piątek, sobotę wieczór*
_________________
OSIĄGNIĘCIA:
I miejsce w zawodach skokowych kl. P na ogierze Salazar
II miejsce w zawodach skokowych kl. P na ogierze Salazar
I miejsce w zawodach skokowych kl. N na ogierze Vertical Limit
I miejsce w zawodach ujeżdżeniowych kl. P na ogierze Encore Papillon
Płeć: ogier Wiek: z tego co pamiętam to 7. Rasa: KWPN Właściciel: Noa Cena: £2200 Doświadczenie w skokach: 57 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 46 Doświadczenie z lonżowania: 10 Kondycja: 30 Szybkość: 26 Klasa startów: WKKW: 1*
Wysłany: 2013-05-27, 22:14
Wszedł na nieznany mu teren z łbem zadartym wysoko jak u lamy. Nastawił uszyska, rowierając płatki nozdrzy, az ukazała się ukrwiona tkanka. Brał głębokie wdechy, przezywając już teraz swoją obecnośc w tym miejscu. Przystanął dośc sztywno, napinając mięsnie tułowia. Gdy tylko poczuł Vicka na grzbiecie, zrollował mordę, robiąc kilka kroków do boku a nastepnie do tyłu. Dopiero wysłany konkretną łyda i biodrem do przodu, wyszedł z rolla idać bardzo obszernym krokiem przed siebie. Na pocżatku nie mógł się zgrac jakoś z kontaktem reki Vicka na wodzy, odbijając się od niego jak piłeczka to za, to przed kiełzno, zgryzając metal nadmiernie. W kłus wszedł zrywem, acz nie pruł za mocno, bardziej się spinając w górę, zadzierając szkity ku niebiosom nie wiadomo po co, nadal obijając się od ręki.
W step przeszedł gładko, stopniowo na mordzie odpuszczając i zaczynając kontaktować z Vickiem.
_________________
. IF THEY'VE EVER TOLD YOU THAT "you won't do it" s h o w.t h e m.t h a t.t h e y.w e r e.w r o n g
zdrobnienia: Papi, Papilot, Pulchniak.
nałogi: żarełko, zgrabno-zadnekruszyny, gryzanie drzwiczek, maliny.
więcej niż znajomi:Nightin', Welt, Choco
dama mego serca: {...} tknij a wyrwę aortę <3
'ex: none'
kocham:"Posłuchaj, chodź ze mną, chociaż zupełnie nie wiem dokąd. Chodź ze mną by sens nadaćżycia krokom." przyszłe drwiny, kpiny, kopaniny --- z mr. Visyoner'em
treningi | lonże | tereny: 7 . 0 . 0
właściciel:braczek
{ex: Victor}
osiągnięcia:▴I msc ujeżdżenie kl. P pod Victorem
Płeć: mężczyzna Wiek: 25 Podopieczny: Encore Papillon, Seiguento ~ Pieniądze: £2510 Punkty doświadczenia: 42
Wysłany: 2013-05-27, 22:21
Gdy złapali kontakt pokierował ogiera na tor, oczywiście bramki ominęli, co chciał zrobić? Spuścić nieco pary i tle, trochę radochy i zabawy im przecież nie zaszkodzi, hacele są, fartuch i ochraniacze też więc....
Wyjechał na prostą i półparada, łyda A do kłusa, zebranym kłusikiem chwilka, no może z 1/3 okrążenia, potem 1/3 stępem wiadomo przejście itd, potem siadł mocno w siodło, łydka z półparadą, zamknięta ręka na wody, kilka taktów kłusa i ponownie półparada z łydą A do galopu nadal na zamkniętej dłoni, oczywiście dupę oderwał od siodła, spokojne tempo, bardziej naturalne, wybrane przez ogiera, ale SPOKOJNE!
następnie ponownie 1/3 stępem, a potem 1/3 galopem spokojnym, 1/3 stępem, 1/3 spokojnym galopem, ale po połowie przejechanego dystansu chłopak otworzył rękę (nadal na zebraniu).
idę pod prysznic! xD
_________________
OSIĄGNIĘCIA:
I miejsce w zawodach skokowych kl. P na ogierze Salazar
II miejsce w zawodach skokowych kl. P na ogierze Salazar
I miejsce w zawodach skokowych kl. N na ogierze Vertical Limit
I miejsce w zawodach ujeżdżeniowych kl. P na ogierze Encore Papillon
Płeć: mężczyzna Wiek: 25 Podopieczny: Encore Papillon, Seiguento ~ Pieniądze: £2510 Punkty doświadczenia: 42
Wysłany: 2013-05-27, 22:41
yh... muszę lecieć, skończymy jutro, pojutrze ;<
_________________
OSIĄGNIĘCIA:
I miejsce w zawodach skokowych kl. P na ogierze Salazar
II miejsce w zawodach skokowych kl. P na ogierze Salazar
I miejsce w zawodach skokowych kl. N na ogierze Vertical Limit
I miejsce w zawodach ujeżdżeniowych kl. P na ogierze Encore Papillon
Płeć: ogier Wiek: z tego co pamiętam to 7. Rasa: KWPN Właściciel: Noa Cena: £2200 Doświadczenie w skokach: 57 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 46 Doświadczenie z lonżowania: 10 Kondycja: 30 Szybkość: 26 Klasa startów: WKKW: 1*
Wysłany: 2013-05-27, 23:07
{ok, też byłam pod prysznic }
Wjeżdżając na długa połac przestrzeni majaczącej przed nim wprost stworzonej do biegu, zarżał tubalnym basem, kitą szastnąwszy na bok niczym czarnym wachlarzem.
Przy ruszeniu do kłusa nastąpiło chwilowe nieporozumienie, gdyż konisko pragnęło wyrwac sie spod tyłka, a napotykając wyraźny opór ze strony chlopaka, uniósł łeb, cofając potylice przy niewielkim odsadzeniu się na tyły. Zrobił dwa foule czegoś zbliżonego do galopu, względnie w miejscu - zanim trzepiąc na boki pyskiem nie przeszedł w kłus. Chód miał jak zwykle bardzo elektryczny, o kadencji, jeszcze bardziej podsyconej napalaniem się Papka. Oparł się po chwili na obu wodzach, ubijając w pysku pianę, acz zad w górze trzymał bijąc na boki ogonem. Bystre oko łypało białkiem na otoczenie, a płuca działając jak miechy, wciągały ogromne ilości powietrza.
Do stepa gładko. Uspokoił się nieco, przyjmując już kiełzno i kontakt w całości.
Przy kolejnym acz mocno ograniczonym w pomocach ruchu do przodu, w kłus wszedł bardzo miękko i elastycznie, za sprawą półparady oraz zamkniętego kontaktu i krzyża ze strony Belfasta. Nie pruł, stapając po równo przystrzyżonej trawie jak baletnica. Czując jednak kolejny impuls, ryja troche wyżej zadarł, kierując uszy na sztorc z myślą że to już ten moment. Przez to pierwszy takt był bardzo zrywczy; Papek mocno obciążył tyły, przodami ziemie atakując, pchając się do przodu. Chłopak jednak hamował go mocno, toteż po dwóch foule, konisko szarpnąwszy raz niezadowolony zaplutym ryjem, zwolnił tępa, po czasie spuszczając z nerwów robiąc chód elastyczniejszym, spokojniejszym i bardziej okrągłym.
Kolejne przejścia wychodziły coraz lepiej, spokojniej i staranniej, przy całkowitej kontroli bruneta nad Holendrem <3
Przy ostatnim galopie, gdy konisko poczuło otwarte nadgarstki, mało się nie zakwiczało ze szczęścia. Uniósł łeb wyżej z uszmai na sztorc, z foule na foule, coraz to miarowo przyspieszając, rasowo napędzając sie od pracującego w pocie czoła zadu.
_________________
. IF THEY'VE EVER TOLD YOU THAT "you won't do it" s h o w.t h e m.t h a t.t h e y.w e r e.w r o n g
zdrobnienia: Papi, Papilot, Pulchniak.
nałogi: żarełko, zgrabno-zadnekruszyny, gryzanie drzwiczek, maliny.
więcej niż znajomi:Nightin', Welt, Choco
dama mego serca: {...} tknij a wyrwę aortę <3
'ex: none'
kocham:"Posłuchaj, chodź ze mną, chociaż zupełnie nie wiem dokąd. Chodź ze mną by sens nadaćżycia krokom." przyszłe drwiny, kpiny, kopaniny --- z mr. Visyoner'em
treningi | lonże | tereny: 7 . 0 . 0
właściciel:braczek
{ex: Victor}
osiągnięcia:▴I msc ujeżdżenie kl. P pod Victorem
Płeć: mężczyzna Wiek: 25 Podopieczny: Encore Papillon, Seiguento ~ Pieniądze: £2510 Punkty doświadczenia: 42
Wysłany: 2013-05-28, 12:06
Pilnował, by gniadosz szedł mocno od zadu, nadal na otwartej dłoni, acz wiadomo, to była praca a nie swawolne hasanie po torze Pilnował aktywności i siły stawianych kroków, acz tempo było mu obojętne (w granicach rozsądku, żeby czasami Papiś nóg nie pogubił... ). Tak sobie galopowali do momentu, aż wyczuł, że ogier słabnie, wtedy jeszcze pół okrążenia kłusem, aktywnym, acz nadal grzbiet mu odciążał i potem koło stepa na luźnej wody, poklepał i występował ogiera do sucha <3
Gdy już był niejako wypoczęty po owym spacerku, oddech mu się wyrównał, a główka zaczęła kombinować od nowa skierował się do stajni.
JUTRO WIECZOREM ODZNAKA ;D
->STAJNIA
_________________
OSIĄGNIĘCIA:
I miejsce w zawodach skokowych kl. P na ogierze Salazar
II miejsce w zawodach skokowych kl. P na ogierze Salazar
I miejsce w zawodach skokowych kl. N na ogierze Vertical Limit
I miejsce w zawodach ujeżdżeniowych kl. P na ogierze Encore Papillon
Płeć: ogier Wiek: z tego co pamiętam to 7. Rasa: KWPN Właściciel: Noa Cena: £2200 Doświadczenie w skokach: 57 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 46 Doświadczenie z lonżowania: 10 Kondycja: 30 Szybkość: 26 Klasa startów: WKKW: 1*
Wysłany: 2013-05-29, 17:18
A jakże, bo czując iż nic go nie blokuje, dodawał systematycznie do pieca, zagarniając teren coraz mocniej i szybciej. Ostro atakował podłoże kopytami, wbijając tym samym hacele wgłąb nawierzchni a odrywając odnóże, wyrywając jej kawały, które z impetem wystrzeliwały w powietrze, tworząc za ogierem istne kratery po kopytach. Szedł bardzo mocno, ale równie pewnie i stabilnie - jak rozpędzona lokomotywa. Pomagał sobie lbem i szyję, które lekko opuścił dla lepszej aerodynamiki. Uszy schował przy szyi, rozwartymi do ukrwionej tkanki nozdrzami, łapiąc duże wdechy. Mięsnie ogiera pracowały widowiskowo pod skórą niczym boa wijące się w kadzi z olejem, odkształcając się w formie bardzo przyjemnych dla oka wybrzuszeń i załamań, pod lśniącą w słońcu ciemną sierścią.
Konisko jednak nie było maszyną ani wyścigowcem, więc po czasie poczęło się męczyć. Poczatkowo oznaką był stopniowo zalewający Papka pot wypływający spod czapraka i pokrywający jego pierś, szyję i słabiznę. Siateczka żyłek pokryła strategiczne miejsca na ciele ogiera a wskaźnik energii począł wskazywać rezerwę. Trzeba zatankować.
Skarogniady zaczął wyraźnie zwalniać, wkładając duzo siły w dalszy galop, zaczynając prychać co foule. Łeb uniósł, lekko dziąsła odsłaniając a uszy kierując w stronę Victora. Z ulgą przyjął przejście do kłusa, choć nie obraziłby się o całkowite zatrzymanie i porządny roll na ziemi <3 Poparskując głosno, schylił łeb na wysokość własnej rosłej klaty, równając oddech. A potem srututu, występowany, wyschnięty siup do stajni.
/zt
_________________
. IF THEY'VE EVER TOLD YOU THAT "you won't do it" s h o w.t h e m.t h a t.t h e y.w e r e.w r o n g
zdrobnienia: Papi, Papilot, Pulchniak.
nałogi: żarełko, zgrabno-zadnekruszyny, gryzanie drzwiczek, maliny.
więcej niż znajomi:Nightin', Welt, Choco
dama mego serca: {...} tknij a wyrwę aortę <3
'ex: none'
kocham:"Posłuchaj, chodź ze mną, chociaż zupełnie nie wiem dokąd. Chodź ze mną by sens nadaćżycia krokom." przyszłe drwiny, kpiny, kopaniny --- z mr. Visyoner'em
treningi | lonże | tereny: 7 . 0 . 0
właściciel:braczek
{ex: Victor}
osiągnięcia:▴I msc ujeżdżenie kl. P pod Victorem
reserved
Sonja Jeździec zaawansowany jedna taka szansa na sto
Przyjechała na Frycie, wpierw ją rozstępowując pod stajnią i po drodze. Coby za szybko tu nie dojechać to na tor zmierzały trasą okrężną. W pewnym momencie dziewczyna pomajtała lekko wodzami i zebrała je, prosząc Aferę o wolny kłus. takim tempem pociulały na spokojnie do wejścia na tor. Tam ktoś ją wpuścił i zamknął za nimi i tak dalej. Powiedzmy, że Sonja poprosiła stajennego o ciągłą asystę, bo nie wiedziała, co wstąpi w Aferę w tym, prawdopodobnie nowym, miejscu.
Gdy tylko znalazły się tam gdzie znaleźć sie miały, Saara zaczęła kłusować Aferę znacznie szybciej wzdłuż zewnętrznej linii toru. Najpierw po prostu jechały na wprost. Potem w pewnym momencie półparada i łagodne wejście w woltę, z mocniejszym dociśnięciem wewnętrznej, lewej, łydki i przesunięciem zewnętrznej za popręg. Również nieco mocniejszy nacisk na lewą stronę wędzidła i ustawienie głowy Afery tak, coby Sonja mogla spokojnie widzieć chociaż część jej chrapki podczas wolty. Wstrzymała ją także teraz krzyżem do roboczego i usiadła delikatnie w ćwiczebnym, pracując ciągle biodrami, by amortyzować grzbiet klaczy od uderzeń jej [Sonji] ciała.
Potem tuz przed końcem wolty półparada i gwałtowne odbicie w zupełnie innym kierunku i prośba o mocne wyciągniecie kłusa, również przejście w anglezowanie, sprawdzenie nogi. Potem delikatne wstrzymanie, potem nieco mocniejsze i znów w roboczym przekrzywienie bioder i ustawienie głowy oraz silna praca łydek wprowadzająca w ciąg. Jak najdłuższy, ile wytrzymają!
Potem poklepanie, polzuwanie wodzy i przejście na parę minut do stępa. Odpoczynek na jakieś pięć minut, a potem w tył zwrot i zagalopowanie z miejsca, najpierw roboczym tempem, dla dobrego ustawienia się i ogarnięcia. Wodza już na dobrym kontakcie, oczywiście.
Panna Sundqvist pilnowała także dzisiaj mocno zamkniętych nadgarstków! <3
Przegalopowały tak chwilę, a potem Sonja stopniowo prosiła o przyspieszanie, jednak nie gwałtownie, tylko tak o, delikatnie. Raczej na razie zwiększenie wykroku niż szybsze machanie kończynami.
_________________
---[ Co dzień wspinałeś się na stryczek
---stałeś przy elektrycznych krzesłach ]
agrafobia:: lęk przed wykorzystaniem seksualnym ::
---[ Ty w tym wszystkim zapomniałeś jak wygląda słońce ]
Pękają kałamarze i wcale nam nie wstyd
[ przyjaciele :: oby was przybyło ]
Niesie nas śpiew
[ podopieczni :: Afera, Armagedon ]
Nie potrzebujemy nut
[ ukochany :: nieprędko do tego]
Płeć: klacz Wiek: 10 lat Rasa: koń pełnej krwi angielskiej Właściciel: Sonja Cena: £2200 Doświadczenie w skokach: 93 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 62 Doświadczenie z lonżowania: 10 Kondycja: 46 Szybkość: 34 Klasa startów: WKKW: 2*
Wysłany: 2013-06-07, 23:09
Podczas drogi była spokojna, nie wygłupiała się. Cud, miód i orzeszki. Poproszona o kłus niemal że automatycznie przyspieszyła i przeszła do aktywnego kłusa. Takim tempem dotarły na tor, na którym Afera jeszcze nie miała okazji być.
Głośno prychnęła rozwierając chrapy. Gdy Sonja poprosiła o kłus wzdłuż toru, Fryta ładnie wydłużając krok, a tym samym znacząco przyspieszając poruszała się przy zewnętrznym brzegu toru. W końcu wprowadzona na woltę ładnie się wygięła nie wypadając niczym (czyt. ani łopatką, ani zadem ) i posłusznie wykonując niemal podręcznikowo ową figurę. Przy tym starała się nie tracić tempa, choć Sonja poprosiła o coś innego. Jak się raz nie posłucha, to się nic nie stanie.
Po wykonaniu wolty, a raczej przed nim klacz wykonała to, o co prosiła ją amazonka, czyli gwałtownie odbiła się w zupełnie inną stronę i w miarę możliwości wyciągnęła krok, który i tak był już niemalże na maxa wyciągnięty. Potem wejście wciąg, a następnie przejście do stępa i poluzowanie wodzy. Skarogniada tradycyjnie skorzystała z tego i spuściła łeb w dół znów głośno prychając i rozwierając nozdrza.
Długi odpoczynek jednak nie był dany folblutce, bowiem zaraz trzeba podnieść łebek, wykonać zwrot i zagalopować z miejsca. Skarogniada od razu wyrwała pełnym galopem mocno wyciągając zarówno krok, jak i szyję. Uprzednio oczywiście strzeliła sobie baranka małego, a co!
Poproszona o przyspieszanie nie mając już jak wydłużyć kroku zaczęła przebierać nóżkami i pędzić jeszcze szybciej. Na razie spokojnie. Słychać jedynie stukot kopyt i prychnięcia skarogniadej, które wydobywała z siebie co foule.
_________________
Imię:Niektórzy mówią, że nie pasuje ~Afera~
Ksywki:Bonus! ~Fryta, Fryt~
Właściciel:Mój człowiek ~Sonja~
Znani ludzie:Może wrócą? ~Lukas~
Ulubieni ludzie:Przyjdziecie jeszcze raz, prawda? ~Sonja~
Przyjaciele:Moje ziomki kochane ~Who Knows~
Wrogowie:Zgłoszenia mile widziane ~brak~
Potomstwo:Małe biegające stworki ~Armagedon o. Desperado~
Papiery:One na prawdę są takie ważne? ~paszport~
Sprzęt:Mój i tylko mój! ~stajennyxskokowy/crossowyxujeżdżeniowy~
~I msc. w crossie kl. P pod Sonją~
Sonja Jeździec zaawansowany jedna taka szansa na sto
Pff, raz nie posłucha to nic sie nie stanie? Rozbestwi się, ot co!
Sonja zadziałała mocnymi półparadami, spinając maksymalnie klacz krzyżem. Jeśli nastąpił jakiś bunt, to ostrzegawczy, leciutki kopniaczek i dalej ćwiczenia tak jak miały być.
Gdy Afera tak wypruła w galopie, Saara znów mocno natarła na nią, zwalniając ją. Najlepiej do kłusa i potem znów wejście do galopu. I jak znowu za szybko i nie reagowała na prośbę o roboczy, to kłus i znów zagalopowanie, aż się przełamie. c:
Gdy w końcu udało im się wystartować powoli, Sonja i tka po jakiejś chwili mocno przycisnęła klacz. - Jak chcesz, to masz! - zagrzała ją i mocno pogoniła łydkami, bacikiem nawet dotknęła po zadzie, ignorując wszelkie kopy w miarę możliwości. Po pewnie jakieś tam były po jej metodach wychowawczych i tym pacnięciu batem.
Przejście w półsiadzik, na razie mocno wyprostowany i "wysoki", a wraz ze wzrostem tempa amazonka nieco skuliła sie, jednak nie garbiąc sę zanadto. Przy tym lekko oddała jej wodze, by wyciągnęła sobie główkę jak chce.
I łyda, łyda, łyda!
_________________
---[ Co dzień wspinałeś się na stryczek
---stałeś przy elektrycznych krzesłach ]
agrafobia:: lęk przed wykorzystaniem seksualnym ::
---[ Ty w tym wszystkim zapomniałeś jak wygląda słońce ]
Pękają kałamarze i wcale nam nie wstyd
[ przyjaciele :: oby was przybyło ]
Niesie nas śpiew
[ podopieczni :: Afera, Armagedon ]
Nie potrzebujemy nut
[ ukochany :: nieprędko do tego]
Płeć: klacz Wiek: 10 lat Rasa: koń pełnej krwi angielskiej Właściciel: Sonja Cena: £2200 Doświadczenie w skokach: 93 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 62 Doświadczenie z lonżowania: 10 Kondycja: 46 Szybkość: 34 Klasa startów: WKKW: 2*
Wysłany: 2013-06-07, 23:47
Przed przejściem do kłusa klacz uniosła wysoko łeb i ułożyła tak, jakby chciała dotknąć szyją do grzbietu. W takiej nie najlepszej pozycji przebiegła kilka foule w bardzo drobniutkim galopie, a następnie przeszła do kłusa szastając ogonem na boki. Znów czując łydkę do galopu ponownie wypruła niemal dzikim galopem przed siebie, jak poprzednio na początek strzelając baranka. Za kolejnym razem przy przejściu do kłusa stanęła jak wryta, jakby musiała się zatrzymać, a nie zwolnić do kłusa. Po chwili po raz kolejny wyrwała czymś w stylu dzikiego galopu. Dopiero za kolejnym razem w miarę dobrze przeszła do kłusa, a i do galopu. Wystartowała co prawda nieco za szybko, ale zaraz się opanowała i przybrała robocze tempo. Jeśli Sonja uznała, że już wystarczy tego przechodzenia do kłusa, to klacz stosowała się do dalszych poleceń. Jeśli jednak nie, po raz kolejny zwolniła, ale teraz wszystko wyszło dobrze.
Po jakimś czasie galopu czując, że właścicielka ją pogania strzeliła barana i zaraz wystrzeliła z całym impetem przed siebie i szybko przebierając nogami i w miarę możliwości wydłużając krok. Głowę wyciągnęła w przód i znów zaczęła prychać co foule nie tracąc tempa, które teraz było dość szybkie. W każdym razie udogodnieniem nie było siodło skokowe, ale to akurat dało się znieść.
_________________
Imię:Niektórzy mówią, że nie pasuje ~Afera~
Ksywki:Bonus! ~Fryta, Fryt~
Właściciel:Mój człowiek ~Sonja~
Znani ludzie:Może wrócą? ~Lukas~
Ulubieni ludzie:Przyjdziecie jeszcze raz, prawda? ~Sonja~
Przyjaciele:Moje ziomki kochane ~Who Knows~
Wrogowie:Zgłoszenia mile widziane ~brak~
Potomstwo:Małe biegające stworki ~Armagedon o. Desperado~
Papiery:One na prawdę są takie ważne? ~paszport~
Sprzęt:Mój i tylko mój! ~stajennyxskokowy/crossowyxujeżdżeniowy~
~I msc. w crossie kl. P pod Sonją~
Sonja Jeździec zaawansowany jedna taka szansa na sto
Wytrzeszczyła oczy, patrząc jakiego debila robi jej klacz. Sonja pogłaskała ją jędrną łapą po chrapach, gdy ta tak odkręciła łeb do niej. - Dzikusie, pod nogi patrz! - nakazała Aferze i spięła ją lekko łydka, by sie garnęła z tym łbem i nie poleciała na ziemię.
Gdy tak głupio stawała z tego galopu i potem wyrywała, Sonja w końcu nieco zirytowała się i dała jej lekkiego kopa. W sumie nie tyle co kopa, tylko ją tam ubodła piętą nieco bardziej z tyłu. - Kauneus, ogar!
Gdy w końcu udało im się wykonać to w miarę poprawne i pożądane przez Saarę przejście do galopu, czyt. to nie za szybkie, finka już nie zwaliła klaczy. Przeleciały takim tempem paręnaście metrów, po czym jak wyżej, przyspieszenie!
Gdy poczuła baranka pod sobą, po prostu rozluźniła się i nieco mocniej przeniosła ciężar ciała na tyły, powstrzymując skarogniada przed takimi wybrykami. - Pilnuj się! - syknęła, jednak z rozbawieniem,. No taktak, ciekawa jazda, nie ma co. <3 Sonja ostatnio takie dzikusy objeżdża tylko. ;-;
Gdy już klacz ładnie zaczęła wyciąga nogi, Saara zaczęła ją spychać prawą łydką bardziej do środka toru, na wewnętrzne linie. Tam ją jeszcze bardziej zaczęła poganiać, kurczowo łapiąc się kolanami siodła i mocno zaciskając ręce na wodzach. Paroma palcami też owinęła się na grzywie klaczy... A nie, nie owinęła, bo zrobiła koreczki. ;-;
I pilnowanie, by kontakt był mocny, acz elastyczny i nie przeszkadzał klaczy w ruchu pyskiem i tym podobnych czynnościach. Zero zbytecznego nacisku na wędzidło.
Tak więc tylko mocno trzymała wodze, starała się pozostać rozluźniona w dolnych partiach ciała, by nie speszyć klaczy jakimś niezdecydowanym naciskiem. Tylko zdecydowane, mocne łydki. Mobilizacja i naprzód!
Również pochwała głosem jeśli nie było źle. <3
I teraz już rozkręcamy prędkość na całego! Dawaj Fryta, dawaj!
_________________
---[ Co dzień wspinałeś się na stryczek
---stałeś przy elektrycznych krzesłach ]
agrafobia:: lęk przed wykorzystaniem seksualnym ::
---[ Ty w tym wszystkim zapomniałeś jak wygląda słońce ]
Pękają kałamarze i wcale nam nie wstyd
[ przyjaciele :: oby was przybyło ]
Niesie nas śpiew
[ podopieczni :: Afera, Armagedon ]
Nie potrzebujemy nut
[ ukochany :: nieprędko do tego]
Płeć: klacz Wiek: 10 lat Rasa: koń pełnej krwi angielskiej Właściciel: Sonja Cena: £2200 Doświadczenie w skokach: 93 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 62 Doświadczenie z lonżowania: 10 Kondycja: 46 Szybkość: 34 Klasa startów: WKKW: 2*
Wysłany: 2013-06-08, 19:26
Gdy Sonja zaczęła spychać ją bardziej do środka, Fryta już posłusznie, stopniowo przesunęła się na tor biegnący bliżej wewnętrznej linii. Oczywiście tempa nie traciła, żeby nie było. W dalszym ciągu pracowała rzecz jasna nóżkami oraz szyjką mocno wyciągniętą w przód. Przez jakiś czas poruszała się galopem w takim tempie, ale skoro na maksa, to na maksa! Pochwalona oczywiście nie zrobiła nic złego jedynie spokojnie przyjmując pochwałę, a następnie jeszcze mocniej wyciągnęła nóżki. Teraz Sonja nie poganiaj, bo nie ma jak!
Skarogniada teraz już poruszała się pełnym galopem nie szarpiąc łbem, ani nie szastając ogonem. Ciągle co foule prychała raz głośniej, a raz ciszej. Po prostu biegła tam, gdzie jej kazano. Cud, miód i orzeszki.
_________________
Imię:Niektórzy mówią, że nie pasuje ~Afera~
Ksywki:Bonus! ~Fryta, Fryt~
Właściciel:Mój człowiek ~Sonja~
Znani ludzie:Może wrócą? ~Lukas~
Ulubieni ludzie:Przyjdziecie jeszcze raz, prawda? ~Sonja~
Przyjaciele:Moje ziomki kochane ~Who Knows~
Wrogowie:Zgłoszenia mile widziane ~brak~
Potomstwo:Małe biegające stworki ~Armagedon o. Desperado~
Papiery:One na prawdę są takie ważne? ~paszport~
Sprzęt:Mój i tylko mój! ~stajennyxskokowy/crossowyxujeżdżeniowy~
~I msc. w crossie kl. P pod Sonją~
Sonja Jeździec zaawansowany jedna taka szansa na sto
Cóż dużo gadać. Sonja się ucieszyła, że Fryta już się ogarnęła. Także naszczebiotała tam z góry wesoło, jak to jest jej klacz jedyna i najlepsza i posłuszna. <3 No, zwykle bardzo posłuszna!
Jak, że już podobno skrzydełka rozwinęła na maksa i prędkość się miała ku szczytom, to Saara odpuściła sobie gonienie skarogniadej. Tylko pilnowała, by ta gdzieś tam nie gasła. I mord. <3
To znaczy, biegniemy do końca i jeszcze dalej!
Póki Ferrercia miała siłę by biec jak najszybciej, to finka ją w tym tempie trzymała. Gdy jednak zobaczyła, że zaczyna się zbyt przemęczać czy coś, to pozwoliła jej powoli odpuszczać, jednak konsekwentnie czuwała nad tym, by to nadal aktywny galop.
Dopiero później już zaczęła tak na prawdę zwalniać i Saara obrała robocze tempo, poprosiła o lotną, o ile Afera miała siłę na to. I tak sobie odjechały od środkowego toru w przeciwną stronę, zmieniają kierunek obszerną półwoltą w galopie. Jak to wykonały, to kłus, luźniejsza wodza i wieeelka pochwała i przytulamy! <3
Trochę w tym chodzie potupały, powolutku, po jakichś serpentynach i woltach. Potem tylko rozstępowanie, doczłapanie do wyjścia, podziękowanie stajennemu który miał na nie oko i zejście z konia. I tu stajenny okazał się znów bardzo pomocnym człowiekiem, bo zaoferował się do poniesienia siodła klaczy, na rzecz tego, coby grzbiet Afery odpoczął. Sonja oczywiście przystała na to i wręczyła mu sprzęt z plecków Fryty i narzuciła jej jakąś lekką derkę, którą powiedzmy, że wcześniej jeszcze zabrała ze stajni.
I opuściły teren toru, szczęśliwe mam nadzieję. <3
Ach, no i bym zapomniała. Toż to stajenny, a agrafobia Sonji?
Tyle, że finka zdążyła się już dogadać z tym człowiekiem i nie ma już ku niemu większych obaw, ot. c:
zt.
_________________
---[ Co dzień wspinałeś się na stryczek
---stałeś przy elektrycznych krzesłach ]
agrafobia:: lęk przed wykorzystaniem seksualnym ::
---[ Ty w tym wszystkim zapomniałeś jak wygląda słońce ]
Pękają kałamarze i wcale nam nie wstyd
[ przyjaciele :: oby was przybyło ]
Niesie nas śpiew
[ podopieczni :: Afera, Armagedon ]
Nie potrzebujemy nut
[ ukochany :: nieprędko do tego]
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum