NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Boksy
Autor Wiadomość
I So Bad
Multichampion
Ujeżdżeniowiec
Devil in disguise.


Płeć: klacz
Wiek: 16 lat (22.01.2004)
Rasa: Koń holsztyński
Wzrost: 176 cm

Ostatni trening: 02.02 - teren - Tony
Właściciel: Jessie
Cena: £6950

Doświadczenie w skokach: 90
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 349
Doświadczenie z lonżowania: 100
Kondycja: 107
Szybkość: 64
Klasa startów: Ujeżdżenie: CS

Wysłany: 2013-01-23, 00:10   Boksy

    Boksy wykonano według międzynarodowych norm. Są wygodne i przestronne, a ich konstrukcja zapewnia koniom bezpieczeństwo. Boksy podzielono na sektory, te z kolei są podzielone na te dla ogierów i klaczy. Są także specjalne większe boksy dla klaczy ze źrebakami. Boksy przylegające do ścian zewnętrznych są wyposażone w otwierane okna, a przezroczyste pokrycie dachu zapewnia zwiększony dostęp naturalnego światła. Ponadto, dzięki naturalnej wentylacji, w stajni nie występują przeciągi. System wentylacji grawitacyjnej spełniający wymogi unijne temp. nie spada zimą poniżej 5°C, a latem nie wzrasta powyżej 25°C. Wszystkie boksy wyposażone są w indywidualne zestawy środków pielęgnacyjnych dla koni, a o czystość zwierząt i dobre samopoczucie dba specjalnie wyszkolony personel, który oprócz profesjonalizmu posiada także dużo życzliwości dla "pensjonariuszy" ośrodka.
 
     
Szerker
WKKW'ista


Płeć: ogier
Wiek: 19 lat
Rasa: Koń oldenburski
Cena: £1650

Doświadczenie w skokach: 95
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 94
Doświadczenie z lonżowania: 33
Kondycja: 72
Szybkość: 71
Klasa startów: WKKW: 3*

Wysłany: 2013-01-23, 21:16   

Dobrze, nie ma co się lenić. Przed ową stajnię zajechał srebrny samochód z dużą przyczepą granatowego koloru. Zatrzymał się on wolno, bez żadnych zarzuceń, bez żadnego pisku opon, czy czegoś tam podobnego. Z wnętrza pojazdu wyszła szczupła, blond-włosa kobieta o całkiem niskim wzroście. Z lekkim zamyśleniem widocznym na twarzy opuściła rampę, zdjęła ogierowi kantar i wycofała go do tyłu. W pewnym momencie zaraz po tylnych, także i przednie kopyta dotknęły ziemi. Gniada sierść błyszczała lekko, sylwetka odpowiednio umięśniona. Spokojne, brązowe ślepia oraz masywny łeb o charakterystycznym wyrazie pyska co niektórym osobom mógł być znanym. Bez żadnych oporów Szerker ruszył za kobietą, obijając ogonem po stawach skokowych. Brak uwiązu, a nawet kantara niczego nie zmieniał. Wchodząc do stajni ogier zawahał się, stąpając nieco ostrożniej i uważniej. Cisza wydawała mu się dziwna po tak długim przebywaniu w otoczeniu dzieci, które albo odzywały się rzadko, acz wtedy niezrozumiale lecz głośno, bądź też mamrotały coś cały czas. Rozszerzone lekko źrenice oraz chrapy świadczyły o tym, że już dawno gniadosz nie znajdował się w takim ośrodku. Żwawym krokiem podążał on za kobietą, strzygąc intensywnie uszami i rozglądając po bokach. Z cichym odgłosem przypominającym westchnienie ogier wszedł do swojego boksu, gdzie wisiała już jego tabliczka. Dziewczyna pogładziła go krótko po pysku, mówiąc coś w stylu "będzie nam ciebie brakowało" i odeszła, zamykając uprzednio jego boks. Wyraźnie smutniejąc wsiadła do samochodu odjeżdżając zaraz po tym. A co zrobił siedemnastoletni oldenburg? Z pewną dozą niepewności podszedł do drzwiczek boksu i wyjrzał na zewnątrz.
 
 
     
Jackson
Jeździec zaawansowany


Płeć: mężczyzna
Wiek: 25
Rasa: ---
Podopieczny: LUXIO
Pieniądze: £3540

Punkty doświadczenia: 174
Wysłany: 2013-01-23, 21:27   

My tu śmiechy chichy, a nową stajnie odwiedzić trza! No więc chłopaczysko, a raczej dorosły mężczyzna, wszedł do nowo wybudowanych murów z walizką wypełnioną sprzętem. Rozpakował się w nowej szafce, co zajęło mu jakiś czas, a następnie zabrał z niej kilka smakołyków i ruszył w stronę boksów, zapoznając się z nimi. Już na wejściu zastał znajomy, gniady łeb. Podszedł do Szerkera i podał mu smakołyka witając się z nim w postaci poklepania po szyi.
-Jak się podoba nowy dom, kolego? - zapytał jednego ze swych ulubieńców. Nie wiedział do końca dlaczego, ale na prawdę bardzo polubił tego z pozoru przeciętnego koniucha. Jeszcze jeden smaczek wylądował pod pyskiem rumaka, a potem brunet zaczął dalej się rozglądać po nowym budynku.
_________________

> 3 miejsce na koniu Lux, skoki klasa P
> 4 miejsce na koniu Desperado, cross
> 2 miejsce na koniu Sleepwalker, ujeżdżenie klasa P
> 5 miejsce na koniu Monte Casino, skoki klasa P
> 7 miejsce na koniu Monte Casino, skoki klasa L
> 2 miejsce na koniu Desperado, skoki klasa N
 
     
Moorlands Totilas
[Usunięty]

Wysłany: 2013-01-23, 21:33   

Na Toto wizyta w nowej stajni nie zrobiła jakiegoś wybitnego wrażenia. Boks był większy niż w Agromerze (może dlatego, że mu się troszku przytyło?). Stał w nim jednak spokojnie szukając szczęścia w ściółce. Trocin podjadać nie będzie, ale może znajdzie się tam jakieś sianko? Miał na sobie stajenną derkę, która mimo, że niedawno przyjechał już była brudna, bo przecież chłopaczyna musiał na "dzień dobry" się wytarzać. Nie byłby sobą przecież. Widząc wpadające do stajni dodatkowe światło postawił uszy i podniósł głowę. Nie bał się, bo już wyrósł z bania się obcych. Miał styczność z wieloma ludźmi. Widząc, że facet rozdaje smaczki oczywiście, że taki łasuch jak on musiał wystawić łeb i machać głową, żeby zwrócił na siebie uwagę. Uwielbiał jedzenie. Właściwie to nie samo jedzenie, a dostawanie czegoś. Czasami pomamlał w pysku i wypluł, jak było niedobre, bo nie wszystko smakuje jak ciastka od Rene, które pamiętać będzie do końca życia, ale zaraz i tak chciał następne. Po prostu lubił być w centrum uwagi i lubił dostawać prezenty Niektórzy wolą kupić koniowi kantarek, ale np. taki Toto zdecydowanie wolałby cukierka, bo wisi mu w czym chodzi, ale nie wisi to co je.
 
     
Jackson
Jeździec zaawansowany


Płeć: mężczyzna
Wiek: 25
Rasa: ---
Podopieczny: LUXIO
Pieniądze: £3540

Punkty doświadczenia: 174
Wysłany: 2013-01-23, 21:44   

Zauważył karą bestię, którą nie ukrywając, pamiętał doskonale. Co prawda miał z nim do czynienia raz jeden, ale to nie prowadziło do zapomnienia. Podszedł do niego, pamiętając, iż ogier nie jest agresywny.
-Cześć Czarnuchu.- przywitał się z Toto i wyciągnął doń dłoń, aby także i koń mógł sobie chłopaczyne przypomnieć, bądź też nie. Kiedy ten "sztachnął" się wonią Jacksona, ten poczęstował go wypatrzonymi cukierkami o smaku bananów. Może i nie były to ciastka, a Jack nie był Rene, ale smakowały nieźle, jak na koński gust.
Gdy zwierzak konsumował smakołyka, zawodnik podszedł nieco bliżej i poklepał go po szyki, miziając co jakiś czas. Jeszcze nie wszystkie konie udało się przewieść do nowej stajni, ale to chyba nie stanowiło przeszkody do pierwszego treningu?! Hmm?
_________________

> 3 miejsce na koniu Lux, skoki klasa P
> 4 miejsce na koniu Desperado, cross
> 2 miejsce na koniu Sleepwalker, ujeżdżenie klasa P
> 5 miejsce na koniu Monte Casino, skoki klasa P
> 7 miejsce na koniu Monte Casino, skoki klasa L
> 2 miejsce na koniu Desperado, skoki klasa N
 
     
Insostenible
Skokowiec


Płeć: klacz
Wiek: 17 lat
Rasa: Koń hanowerski
Właściciel: Jessie
Cena: £7700

Doświadczenie w skokach: 368
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 47
Doświadczenie z lonżowania: 32
Kondycja: 121
Szybkość: 163
Klasa startów: Skoki: CS1

Wysłany: 2013-01-23, 21:47   

No i czas nadszedł aby to kolejny koniowóz podjechał pod świeżo upieczoną stadniną <3.Na parkingu zawitał dużo mieszczący dwa konie wóz koloru ciemno zielonego z różnobarwnymi reklamami na jego tyłach. Z przodu wyszedł dosyć dużo mężczyzna który na pewno da sobie radę z nowym gościem.
Ruszył energicznym krokiem ku klapie po czym opuścił ją wolno coby nie wypłoszyć śpiącego insiaka który trwał dzielnie zapuszkowany w samotności.W ten kobyła otworzyła swe ślepia z początku ładując swój mózg który pojął ,że już nie wróci do starego domu.Klacz przy wyjściu stawiała "lekki" opór , jednak po kilka minutach dało się ją sprowadzić na ziemię ,gdzie od razu zarżała unosząc ogon u nasady tym samym także zadzierając dumnie łeb coby przypomnieć nowemu stajennemu kto tu rządzi .On jedynie pociągnął uwiąz w dół , rzeczywiście nowy.Jednak ona nie trawiła takich ludzi, jej Mieczysławek ją opuścił więc była strasznie smutna :C , co na teraz zrobi bez ukochanego człowieka który ją rozumiał ? Wracając jednak do ów pary który na razie stała przed stajnią , inso próbowała galopować co całkiem nieźle jej szło , mężczyzna jedynie ciągnął nieszczęsny sznur nie myśląc nawet o uspokajaniu klaczy.W końcu wparowali do stajni, kobyła powitała wszystkie konie jak i ludzi melodyjnym jak i miarowym rżeniem które rozniosło się po dużej , estetycznej stajni ,która spodobała jej się elektryczce .Gdy było już po sprawie ,a raczej gdy inso znalazła się w boksie mężczyzna odszedł nie żegnając się z nią .Skierował się podpisać papiery o obierze i innych takich sprawach.
Nowy dom,jednak że w dali ujrzała znajomego konia jak i człowieka . Wyjrzała na korytarz patrząc swymi ciemnymi ślepiami w ich stronę, także chciałaby z kimś pobyć <3 , zmieni się niech tylko nie została sama z sobą.Zmartwiło ją tylko to że boks nie pachniał jakoś znajomo i że nie miała przy sobie najbliższych , przyzwyczaiła się do innych a teraz pozostało jej czekanie ,być może na nikogo jednak w ciąż będzie miała nadzieję . Nie była na tyle mądra by zrozumieć że przenieśli wszystko do innej stajni, noo innsiak ;d . Cofnęła się i zajrzała do żłoba,zjadła wnet szybko swą miarę i popiła sporymi łykami tym samym uwalniając się od pragnienia . Nie minęło dużo czasu a ona sama zaczęła także jeść sobie sianko i powoli przyzwyczajając się do otoczenia.
 
     
Moorlands Totilas
[Usunięty]

Wysłany: 2013-01-23, 21:53   

Postawił uszy słysząc znajomy głos. Po wyglądzie nie rozpoznał chłopaka, ale głos brzmiał znajomo. Przyjrzał mu się swoimi inteligentnie wyglądającymi oczami. Charakterystyczne u niego było to, że patrzył się tak jakby rozumiał wszystko, co ludzie mówią mimo, że na prawdę oprócz swojego imienia, rozumiał kilka słów, z których ulubionym było "masz". Widząc dłoń najpierw ja polizał jakby w poszukiwaniu cuksa, a potem powąchał już wiedząc z kim ma doczynienia. Może i pracowali ze sobą tylko raz, ale ogier pamięć miał dobrą, a chłopak pozostawił po sobie na tyle dobre wrażenie, że teraz jakieś tam zaufanie już do niego miał. Wziął od niego szybko cukierka jakby myślał, że facet się rozmyśli. Cukierek był dobry dlatego od razu zaczął obwąchiwać go jak tylko mógł w poszukiwaniu większej ilości. Bo co to taki jeden dla takiego dużego konia. On chce duuuużo i tyle. Wyjść z boksu i trochę popracować też by oczywiście chciał, ale teraz jego myśli zaprzątały cukierkiiii. Nie zwrócił nawet uwagi na głaskanie, bo chciał jeszcze. OK, to przyjemne, ale daaaaaaj.
 
     
Jackson
Jeździec zaawansowany


Płeć: mężczyzna
Wiek: 25
Rasa: ---
Podopieczny: LUXIO
Pieniądze: £3540

Punkty doświadczenia: 174
Wysłany: 2013-01-23, 22:03   

-A masz łakoma małpo ! - podał mu jeszcze jednego smaczka, aby zaspokoić konia, choć pewnie mimo to tak się nie stało. No nic, pomiział go jeszcze chwilę, pomówił nieco do konia, bo tak miał od małego. Bablał coś pod nosem do większości zwierząt, nie było nawet ważne co to mówił, ważne że w ogóle coś się odzywał, to często wzbudzało większe zaufanie ze strony czworonożnych. No nic, czas nagli a praca czeka. Zdjął z haczyka kantar i podał karemu grubaskowi do obwąchania owego przedmiotu. Gdy ten już był gotów na odzianie się w to dość dziwne ustrojstwo zbudowane z kilku pasków, chłopak wstąpił czujnie i z wyczuciem do lokum konia i zbliżył się do niego, klepiąc gdy był już przy nim. Nałożył kantar na łeb Totka i podpiął uwiaz, a następnie po prostu zabrał go na myjkę.
Myjka w Oechard była większa niż w Agromerze, co było korzystne dla oporządzających konie. Przywiązał ogiera do dwóch uwiązów, a następnie wstąpił do siodlarni po szczotki i wrócił zabierając się do czyszczenia zakurzonego cielska, uprzednio zdejmując z niego derkę. Porządnie szorował każdy zakątek konia, tak aby nie pozostała na nim ani jedna zaklejka. Zabrał się po tym do kopyt, przy których równie porządnie się przyłożył. Rozczesał grzywkę i ogon, a przy okazji podciął go do połowy stawu skokowego. Poklepał murzyna, który nieco był podobny do jego Desia, a następnie ruszył do szafki po siodło, ogłowie, ochraniacze, jakiś czaprak z podkładką, popręg. W to wszystko "ubrał" dressażystę i wyruszył na halę.
_________________

> 3 miejsce na koniu Lux, skoki klasa P
> 4 miejsce na koniu Desperado, cross
> 2 miejsce na koniu Sleepwalker, ujeżdżenie klasa P
> 5 miejsce na koniu Monte Casino, skoki klasa P
> 7 miejsce na koniu Monte Casino, skoki klasa L
> 2 miejsce na koniu Desperado, skoki klasa N
 
     
Luke
Trener
★


Płeć: mężczyzna
Wiek: 27 lat
Wzrost: 189 cm
Zawód: jeździec & trener
Partner: Liska

Ostatni trening: 02.2020 - teren z Integrity Promise
Podopieczny: Integrity Promise, Krugerrand, Licorne, Lysander, Olympique of Rohan, Royal Charming, Saver, Scandic, So Hell
Pieniądze: £12235

Punkty doświadczenia: 437
Skoki: 133
Ujeżdżenie: 253
Cross: 35
Obycie z koniem: 17


Wysłany: 2013-01-23, 22:07   

Pan Sugarman dorobił się ostatnimi czasy. Najzabawniejsze jest to, że nikt nie wie właściwie, w jaki sposób. Czyżby wygrał na loterii? Najwyraźniej miał większe szczęście do pieniędzy, niźli do miłości. Ale czy to źle? Drugie zawsze może się gdzieś czaić.. A fortuna ci nagle z nieba nie spadnie. Taka prawda, takie życie. Życie jest okropne, czasami.
Czarny jeep z przyczepą do przewozu koni podjechał pod stajnię. Luke, idealny kierowca, wykonał z nieopisaną precyzją niezwykle skomplikowany manewr, a w efekcie ustawił auto wraz z przyczepą tak, aby konia można było wyprowadzić i wprowadzić zaraz prosto do stajni, a jednocześnie jej nie zastawiać. A to ci geniusz za kierownicą, może powinien być jakimś rajdowcem?
Nie.
Chłopak wyłączył silnik, zapiął zamek kurtki pod samą szyję, którą dodatkowo owinął jeszcze szalikiem. Tak przystrojony wysiadł z samochodu, od razu kierując się do przywiezionego z sobą balastu. Tak, Wisienko, do Ciebie. <3 Mężczyzna otworzył klapę zamykającą niezwykle luksusową przyczepę, po czym zawędrował do jej przedniej części, coby móc odwiązać swego podopiecznego i ze stoickim spokojem zacząć go powolutku cofać. Klapa opadała na ziemię pod możliwie najniższym kątem, a podłoże na zewnątrz nie było śliskie. Ale przecież i tak zawsze musi być jakieś "ale", co nie, Wisienko? ;>
_________________



so i am mr fucking awesome
~ luke sugarman ~

przyjaciele: ... things that we can't deny! ~ ryan & lisa ~
pms: come on baby tell me what's the word . ~ one & only ~
druga połówka: method to the madness. ~ ... ~
ex: i will never regret, but you can. ~ suzame ~
podopieczni: through the laughter and the tears
~ krugerrand, royal charming,
licorne, olympique of rohan, scandic, so hell,
lysander, integrity promise, saver ~
it's my dream team

        »» so i run and hide and tear myself up


          start again with a brand new name
          ....................and eyes that see into
          ....................................i n f i n i t y

          osiągnięcia & kp.............................∞

× garderoba × jesień/zima × zawody × skrzynka × torba ×
equip | × | × | × | × | × | × | x | ment

× g a l l e r y ×
× look: Adam Gallagher's ×

 
 
     
Royal Cherry
WKKW'ista


Płeć: ogier
Wiek: 9 lat (ur. 12.06.2004r.)
Rasa: Koń Hanowerski
Właściciel: Luke Sugarman
Cena: £3600

Doświadczenie w skokach: 69
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 70
Doświadczenie z lonżowania: 21
Kondycja: 40
Szybkość: 26
Klasa startów: WKKW: 1*

Wysłany: 2013-01-23, 22:15   

Nu jasne, że tak <3
Inaczej nie byłoby duetu Lukaczello i Wisień. Ach, jej, ile to już czasu. Dwa, albo trzy lata tak razem pomykali. A gdzie był początek? Na zenith ; o Pamiętam jak jeszcze Luczek jeździł jako niewidomy na Royal'u! :lol: Ach, stare dobre czasy.
I tak po raz kolejny nasze chłopaki razem przenieśli się do kolejnej stadniny. Karus jechał spokojnie, prawie, że przesypiając całą podróż. Stał grzecznie opatulony w cieplutką derkę, strzygąc uszami dookoła. Dopiero kiedy jego właściciel dojechał na miejsce i zatrzymał auto, obudziło go jakieś mocniejsze szarpnięcie. Poderwał łeb i czekał, aż mężczyzna wejdzie do przyczepy i zacznie go wyprowadzać. Ogier zaczął się cofać powoli do tyłu, aż w końcu jego tylne kończyny dotknęły podłoża. Roy nadął chrapy i parsknął kilkakrotnie, unosząc wysoko łeb. Napiął mięśnie szyi oraz brzucha, po czym zarżał głośno, wręcz tubalnie, chcąc zaznaczyć, że Czarny Książę dojechał na miejsce. Zerknął na Luczka i puknął go pyskiem w ramię, obijając ciemnym ogonem o swoje boki.
_________________
    »» { ~ Wychodzę znów z cienia w roli huntera ~ } ««

    imię: czy to diabeł jest zły, czy my? »» royal cherry ««
    vel wiśniu, żelek & wiśniowiec
    rasa: koń hanowerski. posiada palenie na lewym udzie.
    wiek: siedem lat; Niemcy Lucchetti Ranch ~ { 12.06.2004r. } ~
    dyscyplina: wkkw {.medium.} - skoki {.CS3.} - dressage {.C.}

    ..........Betonowe lasy mokną, wiatr wieje w okno,
    .....Siedzę w oknie i wdycham samotność

    ....................*~*~*~*~*~*~*~*~*

    potomstwo: zmarli przodkowie patrzą, gniewnie brwi marszczą
    .... perrault  orchid of rohan  »» i so bad ««
    .... stradivarius  »» shallow star ««
    .... don diablo  »» donna hirtin ««
    .... xxx  »» seacookie ««
    ulubieni ludzie:  luke  camillie  joseph  ginger 
    właściciel: »» luke sugarman ««
    trening/lonża/teren/karuzela/korytarz: 22/03/02/01/00

    ....Chodziłem gdzieś i wąchałem świat
    ..........Do drzwi pukałem, szukałem sensu
    Śmiałem się, płakałem, padałem, wstawałem brat


    ....paszport/karta zdrowia/bonitacja
    sprzęt: skokowyujeżdżeniowystajenny
    ...........do lonżowaniakompletyakcesoria

    osiągnięcia:
    ......» II msc. (dressage kl. L) luke ~ zenith
    ......» II msc. (WKKW kl. L) luke ~ agromer
    ......» I msc. (pokaz ogierów) ~ agromer
    ......» II msc. (dressage kl. L) luke ~ agromer
    ......» I msc. (dressage kl. P) luke ~ agromer
    ......» III msc. (skoki kl. N1) luke ~ agromer
    ......» III msc. (wkkw kl. P) jessica ~ orchard
    ......» I msc. (ujeżdżenie kl. N) luke ~ orchard
 
     
Moorlands Totilas
[Usunięty]

Wysłany: 2013-01-23, 22:19   

Komunikat koń uznał za pozytywny, bo wystąpiło w nim jego ulubione słowo z zakresu słów, które rozumiał. Zjadł szybciutko cukierka i już był szczęśliwy. Z postawionymi uszami patrzył się na Jacksona. Chciał jeszcze. I akurat w jego przypadku nie oznaczało to, że jakoś wybitnie mu smakuje, bo on zawsze chciał jeszcze nawet jak wypluwał. I chyba jedynym takim koniem nie był. Podniósł głowę wyżej widząc jak chłopak zdejmuje kantar z haczyka. Potem nadstawił pyszczek tak, żeby było mu łatwiej go włożyć. Nie wiedział, że idą na myjkę, bo jeszcze nie znał rozkładu tej stajni, ale zaczął caplować, bo był podekscytowany. Czyszczenia nie lubił jak mało czego, bo mu się wtedy zwyczajnie nudziło. Wiercił się więc niemiłosiernie. Coponiektórych próbował nawet kopnąć, czy lekko ugryźć, ale akurat Jack miał u niego autorytet i koń po prostu uważał go za wyższego rangą i tylko trochę przeszkadzał mu przy czyszczeniu. Po wszystkich zabiegach wyglądał świetnie. Jeszcze koreczki i możemy iść na zwody jednak koń oczywiście tego nie doceniał. Przy ubieraniu był już spokojny, bo wiedział, że to koniec i już niedługo pójdą na trening i nudzić się nie będzie. Dawno nie trenował właśnie przez tę przeprowadzkę. Idąc przez stajnie usiłował caplować, żeby zrobić wrażenie na innych koniach, ale potem szedł już grzecznie widząc, że Jack zachwycony jego zachowaniem to nie jest. Dobrze, że nie zwrócił uwagi na Wiśnie, bo znów cało by z tego nie wyszedł <zt>
 
     
Luke
Trener
★


Płeć: mężczyzna
Wiek: 27 lat
Wzrost: 189 cm
Zawód: jeździec & trener
Partner: Liska

Ostatni trening: 02.2020 - teren z Integrity Promise
Podopieczny: Integrity Promise, Krugerrand, Licorne, Lysander, Olympique of Rohan, Royal Charming, Saver, Scandic, So Hell
Pieniądze: £12235

Punkty doświadczenia: 437
Skoki: 133
Ujeżdżenie: 253
Cross: 35
Obycie z koniem: 17


Wysłany: 2013-01-23, 22:21   

Jakiś uprzejmy stajenny, który zauważył ich przyjazd, otworzył im szeroko drzwi do budynku, coby mogli jako tako swobodnie doń wejść. Chłopak pogładził karusa po kości nosowej, zaraz to dając mu w nią całusa, póki jeszcze nikt nie widzi. XD Cóż Luczkowi zostało, kroczył dzielnie ze swoim pięknym ogierem, co jakiś czas najprawdopodobniej szarpnięciem zwracając mu uwagę na tempo. Zazwyczaj go to irytowało, kiedy koń caplował, wyprzedzał, ciągnął, cokolwiek. W przypadku Royala, chyba się przyzwyczaił, pogodził. Cóż.
Luke zaprowadził Wiśnię na myjkę, głównie ze względu na fakt, że w tym miejscu istniała możliwość przypięcia konia na dwa uwiązy, czego, oczywiście, nie omieszkał. Zabrał się za zdejmowanie ochraniaczy i derki transportowych, czyszczenie i zakładanie ogierowi sprzętu stajennego, Po tych czynnościach odpiął Wisienkę od jednego uwiązu i tylko z tym łańcuchowym zaprowadził go do nowego boksu. Do żłobu wrzucił swemu podopiecznemu dwie soczyste marchwie i jabłko.
Teraz wszystko inne - znoszenie sprzętu, którego, szczerze mówiąc, było od cholery. Właściwie, to Luczkowo-Wiśniowy sprzęt ledwo co zmieścił się w i tak pojemnym bagażniku, zajmując jeszcze tylne siedzenia, jak i jedno przednie. Kiedy z tym skończył, usiadł na chwilę i zabrał się do wypełniania tabliczki, która to później wylądowała na drzwiach Królewskiego boksu.
- Muszę się zbierać, miśku pyśku. Czuj się jak u siebie. Wiem, że będziesz. - Pogładził go po czole i cóż, wyszedł. :c
_________________



so i am mr fucking awesome
~ luke sugarman ~

przyjaciele: ... things that we can't deny! ~ ryan & lisa ~
pms: come on baby tell me what's the word . ~ one & only ~
druga połówka: method to the madness. ~ ... ~
ex: i will never regret, but you can. ~ suzame ~
podopieczni: through the laughter and the tears
~ krugerrand, royal charming,
licorne, olympique of rohan, scandic, so hell,
lysander, integrity promise, saver ~
it's my dream team

        »» so i run and hide and tear myself up


          start again with a brand new name
          ....................and eyes that see into
          ....................................i n f i n i t y

          osiągnięcia & kp.............................∞

× garderoba × jesień/zima × zawody × skrzynka × torba ×
equip | × | × | × | × | × | × | x | ment

× g a l l e r y ×
× look: Adam Gallagher's ×

 
 
     
Royal Cherry
WKKW'ista


Płeć: ogier
Wiek: 9 lat (ur. 12.06.2004r.)
Rasa: Koń Hanowerski
Właściciel: Luke Sugarman
Cena: £3600

Doświadczenie w skokach: 69
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 70
Doświadczenie z lonżowania: 21
Kondycja: 40
Szybkość: 26
Klasa startów: WKKW: 1*

Wysłany: 2013-01-23, 22:34   

Mmm buziaczki :lol: <3
Ruszył posłusznie za Luczkiem, o dziwo jakoś specjalnie nie szarżując. Jedynie to podcaplowywał co kilka kroków jak to on, prężąc swe szyjsko w wielki łuk oraz poparskiwał. W końcu zatrzymał się na myjce, gdzie stanął nieruchomo na wszystkich czterech kończynach, rozglądając się na wszystkie strony. Cierpliwie czekał, aż jego właściciel zdejmie z niego ochraniacze oraz wyczyści go po podróży. Po drodze do boksu zobaczył Totka, na którego skulił uszyska i klapną zębami, nadymając chrapy ze złości. Wszedł z Luczkiem do boksu i od razu zanurzył pysk w żłobie, chrupiąc marchewki i jabłko. Zapienił się cały, oblizując japę, kiedy to Luke nosił ich cały sprzęt. Trochę tego było, biedaczek :lol:
Pożegnał swego właściciela i sam zasnął, bo co mu było tu robić samemu.
_________________
    »» { ~ Wychodzę znów z cienia w roli huntera ~ } ««

    imię: czy to diabeł jest zły, czy my? »» royal cherry ««
    vel wiśniu, żelek & wiśniowiec
    rasa: koń hanowerski. posiada palenie na lewym udzie.
    wiek: siedem lat; Niemcy Lucchetti Ranch ~ { 12.06.2004r. } ~
    dyscyplina: wkkw {.medium.} - skoki {.CS3.} - dressage {.C.}

    ..........Betonowe lasy mokną, wiatr wieje w okno,
    .....Siedzę w oknie i wdycham samotność

    ....................*~*~*~*~*~*~*~*~*

    potomstwo: zmarli przodkowie patrzą, gniewnie brwi marszczą
    .... perrault  orchid of rohan  »» i so bad ««
    .... stradivarius  »» shallow star ««
    .... don diablo  »» donna hirtin ««
    .... xxx  »» seacookie ««
    ulubieni ludzie:  luke  camillie  joseph  ginger 
    właściciel: »» luke sugarman ««
    trening/lonża/teren/karuzela/korytarz: 22/03/02/01/00

    ....Chodziłem gdzieś i wąchałem świat
    ..........Do drzwi pukałem, szukałem sensu
    Śmiałem się, płakałem, padałem, wstawałem brat


    ....paszport/karta zdrowia/bonitacja
    sprzęt: skokowyujeżdżeniowystajenny
    ...........do lonżowaniakompletyakcesoria

    osiągnięcia:
    ......» II msc. (dressage kl. L) luke ~ zenith
    ......» II msc. (WKKW kl. L) luke ~ agromer
    ......» I msc. (pokaz ogierów) ~ agromer
    ......» II msc. (dressage kl. L) luke ~ agromer
    ......» I msc. (dressage kl. P) luke ~ agromer
    ......» III msc. (skoki kl. N1) luke ~ agromer
    ......» III msc. (wkkw kl. P) jessica ~ orchard
    ......» I msc. (ujeżdżenie kl. N) luke ~ orchard
 
     
Weltstar
[Usunięty]

Wysłany: 2013-01-23, 22:49   

Och, z niewielkimi komplikacjami pod stajnię podjechała i przyczepa wraz z Karym Koniem.
Ową podróż, ogier przebył w niebywałym spokoju, choć poprzez warunki atmosferyczne nieco
szlachetnym ciałem zarzucało :c
Widząc, czując zatrzymanie się, bystrzej wyjrzał zza szklanego okna w przyczepie. Momentalnie dostrzegając mężczyzny wychodzących z wozu, napiął karą posturę, memłając nogami w podłodze.
Niecierpliwiąc się, uderzył kilkakrotnie o gumową posadzkę przodem, zaraz to wydając z siebie głośne, gardłowe rżenie. Słysząc szmery z tyłu, a także i przodu otwieranych naraz drzwiczek & trapu, łypnął ślepiami to tu, to tam.
Zaraz obok niego znalazł się tęgi brunet, rozwiązujący węzeł. Gdy tylko chwycił go w dłonie, Welt z niecierpliwości zdołał capnąć go w ramię. Ostatecznie otwarte tylne wrota, zwiastowały dynamiczne, acz ostrożne zejście Gwiazdora na ziemię.
Stojąc czterema kończynami na podłożu, napiął całą posturę, wydając z siebie kolejne dźwięki. Uważnie obserwując okolicę, ruszył za człowiekiem do stajni, caplując.
Machając łbem na boki, kłusował, wysoko unosząc nogi z powodu ochraniaczy.
Będąc od razu zaprowadzonym do boksu, zdjęto mu je, zostawiając w zimowej derce. Skontrolował lokal, okrążając kilkakrotnie nowy boks, rozwierając szeroko chrapy, sążnie zaciągając się powietrzem.
 
     
Riley
Jeździec zaawansowany

Płeć: mężczyzna
Wiek: 30 (23 grudzień)
Rasa: ndt.
Pieniądze: £4180

Punkty doświadczenia: 62
Wysłany: 2013-01-23, 22:52   

Spojrzał nerwowo na tarczę zegarka na swoim nadgarstku. Cholera, już 23. Niepotrzebne nerwy. Zebrać się szybko, pakować i wyjeżdżać. Jeszcze ta dziwna sytuacja przed samom ucieczką. Córka, jaka córka?! Do teraz nie potrafił się otrząsnąć. Rozbiegane, nerwowe spojrzenie, ciągle drgające źrenice. Ciężko było mu się skupić na jezdni. Miał nadzieję, że Bad jeszcze nie przyjechała. Nie mógł jej osobiście odebrać. Mocniej dociskając pedał do samochodowej podłogi wjechał na parkin, ostro hamując i prawie nie uderzając czołem w kierownice. Prowadził jak pijany; cieszył się, że nie spotkał na swojej drodze żadnego radiowozu. Zgasił silnik, odpalił papierosa swoją nieśmiertelną zippo, grzejąc jeszcze swoje obolałe ciało. Zastanawiał się co teraz ciekawego czeka go po uwiciu nowego gniazda... Kiedy dym podrażnił jego bursztyny, szybko zsunął powieki na taflę tęczówek. Parsknął coś poirytowany pod nosem, po czym wysiadł z samochodu, rzucając niedopałek na ziemię. Wyciągnął kluczyki, zamknął lekko obitego Astona Martina. Obitego... z wklęsłymi drzwiami od strony pasażera i nieświecącą przednią lampą.
Przełknął głośno ślinę opierając się o jakąś belkę przed wejściem do budynku. Poczeka tutaj, nie musiał na razie wchodzić. Otulił twarz ciaśniej czarną chustą, torując sobie nosem miejsce między fałdami ciepłego materiału. Dziwnie wyglądał. Jak nie on. Ciemno, nijak, bez wyrazu. Materiał chusty odcinała się ostro od kolorytu skóry, marmurowej, matowej twarzy, z coraz to głębiej osadzonymi oczami, zmartwionym czołem i wyraźnymi kośćmi policzkowymi. Dłonie włożył pod pachy, chcąc je troszeczkę ogrzać; zapomniał rękawiczek, cóż, będzie musiał kupić nowe.
_________________

    _____________ Hello. I'm hypocrite!

    ________________RELATIONSHIT

    The on I'm afraid of the most...
    _____________________Is MYSELF.
    ___________________Oh, really? empty
    Heartbreak changes people.
    __Harllow Winter & Nevan & Robert.
    Oh darling, go buy a personality! - -
    ______________People come and go...
    ________________Noa, Nesajem, Robert.
    You say you love the sun,
    but you find a shadow spot; Coleen.

    ________________DREAM ON

    ___________.__DREAMER


    My sunshine, my dear - I So Bad.
    _____The best is yet to come;
    _____________e m p t y.

    ____________________WHAT IF?

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,8 sekundy. Zapytań do SQL: 9