NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
The Griddle Cafe
Autor Wiadomość
Seth Cherone
Mieszkaniec
nobody understands


Płeć: mężczyzna
Wiek: 28 lat
Właściciel: We've been dancin' with Mr. Brownstone
Pieniądze: £75
Wysłany: 2014-07-24, 17:04   The Griddle Cafe



_________________
    Welcome to the jungle it gets worse here everyday
    Ya learn to live like an animal in the jungle where we play
    If you got a hunger for what you see, you'll take it eventually
    You can have anything you want but you better not take it from me

    imię: We been dancin' with
    Mr. Brownstone {Seth Lionel}
    dla przyjaciół: But that old man he's a real
    mothafucker [Lio, Rudy, Eron]

    Welcome to the jungle, we got fun n' games
    We got everything you want, honey we know the names
    We are the people that can find, whatever you may need
    If you got the money, honey we got your disease

    przyjaciele: Don't ever try to tell me
    How much you care for me {Vivianne, Matthew}
    miłość: I know that you can love me
    When there's no one left to blame
    (heroina, alkohol, hardrock)
    ex: Cause nothin' lasts forever
    And we both know hearts can change

.......................................................... x x x x x
Rezerwuję wizerunek Axla Rose || Gallery x x x x x x x
    You know where you are?
    You're in the jungle baby,
    You're gonna die!


 
     
Seth Cherone
Mieszkaniec
nobody understands


Płeć: mężczyzna
Wiek: 28 lat
Właściciel: We've been dancin' with Mr. Brownstone
Pieniądze: £75
Wysłany: 2014-07-24, 17:38   

Przyszedł tu wraz z Viv. Zajęli miejsce w środku, w jakimś cichym koncie, gdzie światło dziennie aż tak nie raziło po ich zmęczonych oczach. Moment po tym, jak usiedli, zjawiła się kelnerka w charakterystycznym dla minionych lat czerwonym fartuszku z kartką i długopisem w ręce. On zamówił dla siebie jajecznice, burgera i piwo, a Viv wybrała, co tylko chciała.
- Naleśniki tutaj są zajebiste. - powiedział wiarygodnie.
Rozejrzał się krótko po lokalu, czy może nie siedzi nieopodal jakiś jego stary znajomy. Przyzwyczajenie, kiedy jeszcze mieszkał na dłużej w wielkich miastach. Wystarczyło wyjść z domu, aby się napotknąć na jakąś znajomą mordę. Na jego szczęście nikogo nie rozpoznał, nie chciało mu się teraz z nikim gadać, poza Viv.
- Długo już jesteś w tym mieście? - Nie to, żeby przykładał do tego jakąś wagę, może po prostu dzięki temu, że była tutaj dłużej, znała od niego więcej fajnych miejsc, aby ciekawie spędzić wieczór. On znał kilka knajp i barów na krzyż, to zazwyczaj w nich przesiadywał wieczorami, kiedy nie miał co robić. Od kilku tygodni, bo on tutaj właściwie tylko tyle jest.
Rozsiadł się wygodniej spoglądając z ukosa na brunetkę.
_________________
    Welcome to the jungle it gets worse here everyday
    Ya learn to live like an animal in the jungle where we play
    If you got a hunger for what you see, you'll take it eventually
    You can have anything you want but you better not take it from me

    imię: We been dancin' with
    Mr. Brownstone {Seth Lionel}
    dla przyjaciół: But that old man he's a real
    mothafucker [Lio, Rudy, Eron]

    Welcome to the jungle, we got fun n' games
    We got everything you want, honey we know the names
    We are the people that can find, whatever you may need
    If you got the money, honey we got your disease

    przyjaciele: Don't ever try to tell me
    How much you care for me {Vivianne, Matthew}
    miłość: I know that you can love me
    When there's no one left to blame
    (heroina, alkohol, hardrock)
    ex: Cause nothin' lasts forever
    And we both know hearts can change

.......................................................... x x x x x
Rezerwuję wizerunek Axla Rose || Gallery x x x x x x x
    You know where you are?
    You're in the jungle baby,
    You're gonna die!


 
     
Vivianne Feron
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 26
Podopieczny: White Chocolate, Chilli Child, Unexpected, Clair de Lune
Pieniądze: £3590

Punkty doświadczenia: 163

Wysłany: 2014-07-24, 17:57   

Kiedy weszli do knajpki Vivianne rozejrzała się po niej ciekawsko. Faktycznie nigdy wcześniej tutaj nie była, a miejsce zrobiło na niej pozytywne wrażenie. Było ładnie urządzone, wszystko zdawało się być takie czyste i porządne i już w tym momencie wiedziała, że chętnie będzie tu wracać. Oczywiście jeśli jedzenie będzie smaczne, ale wierzyła, że akurat w tej kwestii Seth miał dobry gust i skoro zapewniał, że gdzieś dobrze karmią, to faktycznie tak było. Problemem mogło być jedynie to, że mężczyzna mógł nie przywiązywać aż tak dużej wagi do smaku, choć ruch jaki panował w pomieszczeniu świadczył raczej dobrze o jakości wykonywanych przez bar usług.
Uniosła nieco brew w górę, kiedy chłopak zamówił dla siebie jedzenie, a kiedy oświadczył, że naleśniki są pyszne, od razu odnalazła je w menu. Miała ochotę na coś naprawdę dobrego, ale była tak głodna, że nie wiedziała czy naje się naleśnikami. Przygryzła policzek od środka, zastanawiając się co wybrać, ale w końcu jej wzrok dopadł najbardziej interesujące ją danie – fileta po hawajsku z ryżem. Zamówiła więc obiad, a do niego sok i kelnereczka z uśmiechem opuściła ich stolik, podając karteczkę gdzieś na kuchnię.
Vivianne zarzuciła nogę na nogę i splotła ze sobą palce u rąk, łokcie układając na blacie stolika. Ona także rozejrzała się jeszcze po knajpce, nadal oceniając jej wygląd, aby po chwili wrócić wzrokiem na swojego towarzysza, w którego zielone ślepia znów wbiła swój wzrok.
- Jakieś dwa miesiące – odpowiedziała, przysuwając kciuki do swoich warg. Chętnie zachowałaby się jak dziecko, pytając ile czasu zajmie im czekanie na posiłek, ale ostatecznie zrezygnowała z tego, upominając się w myślach, że poczeka ile trzeba. O ile oczywiście nie będzie to jakoś specjalnie długi okres czasu.
Uważnie przyjrzała się mężczyźnie, wiodąc wzrokiem po jego rękach by móc obejrzeć jego tatuaże. Już wcześniej miała zwrócić na to uwagę, ale w biegu zdarzeń jakoś wyleciało jej z głowy. Szczególnie zaintrygował ją jeden z nich, na przedramieniu mężczyzny, na którym wytatuowana była kobieta. Zainteresowało ją kim może ona być choć muszę przyznać, całkiem nieskromnie z resztą, że strasznie przypominała jej… po prostu ją. Przesunęła językiem po dolnej wardze.
- Naprawdę nie musiałeś mnie sobie rysować na ręce – uśmiechnęła się łobuzersko.
_________________
 
     
Seth Cherone
Mieszkaniec
nobody understands


Płeć: mężczyzna
Wiek: 28 lat
Właściciel: We've been dancin' with Mr. Brownstone
Pieniądze: £75
Wysłany: 2014-07-24, 18:13   

Obserwował dziewczynę, ale nie był to wzrok natarczywy. Po prostu, przyglądał się jej, bo była ładna i w sumie nie miał nic innego do roboty.
Jeśli chodzi o jedzenie to faktycznie, miał bardzo dobry gust a ta knajpa z pewnością nie powinna rozczarować brunetki. Pojawia się tutaj mniej więcej co drugi dzień, aby porządnie nasycić żołądek i jeszcze nie zdarzyło mu się, aby coś mu jakoś okropnie nie smakowało. Dodatkowo kelnerki były całkiem ładne i przychylne.
- To następnym razem Ty mnie gdzieś wyciągasz. - oznajmił nie uznając odmowy z jej strony. Liczył na jakieś ciekawe miejsce godne jego uwagi, w którym będzie dobra muzyka i coś do roboty, bo najbardziej, czego nie lubił, była bezczynność i popadanie w nudny letarg. (no i dyskoteki z wieśniacką muzyką.)
Pokazał szereg zębów w uśmiechu, kiedy ta zagaiła go ponownie. Odruchowo spojrzał na tatuaż, a następnie przerzucił spojrzenie na towarzyszkę.
- Od zawsze wiedziałem, że jesteśmy sobie pisani. - Uniósł brew uśmiechając się kącikiem ust, jakby lustrując ją, czy wyłapie ironię w jego głosie.
Po jakimś tam czasie kelnerka przyniosła ich dania. Seth zabrał się za jajecznicę, bo miał na nią straszną ochotę od samego rana. No i to do niego przemawiało - duża porcja, mała cena, wszystko git.
Spojrzał na jej fileta.
- Nie sądziłem, że przepadasz za takimi wykwintnymi daniami. - Zagwizdał pod nosem. Dobrze, że jego pierwszy plan zabrania jej do McDonalda nie wypalił.
_________________
    Welcome to the jungle it gets worse here everyday
    Ya learn to live like an animal in the jungle where we play
    If you got a hunger for what you see, you'll take it eventually
    You can have anything you want but you better not take it from me

    imię: We been dancin' with
    Mr. Brownstone {Seth Lionel}
    dla przyjaciół: But that old man he's a real
    mothafucker [Lio, Rudy, Eron]

    Welcome to the jungle, we got fun n' games
    We got everything you want, honey we know the names
    We are the people that can find, whatever you may need
    If you got the money, honey we got your disease

    przyjaciele: Don't ever try to tell me
    How much you care for me {Vivianne, Matthew}
    miłość: I know that you can love me
    When there's no one left to blame
    (heroina, alkohol, hardrock)
    ex: Cause nothin' lasts forever
    And we both know hearts can change

.......................................................... x x x x x
Rezerwuję wizerunek Axla Rose || Gallery x x x x x x x
    You know where you are?
    You're in the jungle baby,
    You're gonna die!


 
     
Vivianne Feron
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 26
Podopieczny: White Chocolate, Chilli Child, Unexpected, Clair de Lune
Pieniądze: £3590

Punkty doświadczenia: 163

Wysłany: 2014-07-24, 18:25   

Kiwnęła głową w odpowiedzi na jego propozycje. No jasne, odwdzięczy mu się, w końcu od wczoraj to on kupował im jedzenie, a ona nie lubiła gdy się za nią płaciło. To znaczy jasne, lubiła to, w końcu nie musiała wydawać swoich pieniędzy i był to miły gest ze strony mężczyzny, ale jednak czuła się głupio, kiedy przyjaciel wszystko miał stawiać. Ona także znała kilka klimatycznych miejsc w tym mieście i już powoli zaczęła kombinować gdzie mogłaby wybrać się z Sethem.
- Nie ma problemu – puściła mu oczko i jeszcze raz spojrzała na tatuaż mężczyzny, kiedy ten skomentował jej wypowiedź. Zaśmiała się krótko i kiwnęła głową. Oczywiście, że rozumiała ironię. Czasem myślała, że tak właśnie powinno brzmieć jej drugie imię, ale niestety było odrobinę inne. Sarkazm i ironia towarzyszyły dziewczynie na co dzień i czasami nawet nie potrafiła się wysłowić nie używając obu tych form. Szczególnie, kiedy była podenerwowana lub ktoś konkretnie ją zdenerwował.
- Też tak uważam, chociaż wiesz. Będziesz miał problem żeby poderwać inne dziewczyny. Jak zobaczą taką piękność na Twoją ręce popadną w kompleksy – tym razem to ona wyszczerzyła zęby w jego stronę, ale po chwili kelnerka przerwała im tę miłą chwilę przynosząc dania. Brzuch Vivianne zaburczał głośno, wyrażając w ten sposób aprobatę posiłkowi jaki przed nią stanął, ale zanim w ogóle zaczęła go jeść wzięła łyk soku. Najpierw napój, potem jedzenie. Mniej się zmieści do żołądka i całkiem możliwe, że się nie przytyje. A ona bardzo dbała o swoją sylwetkę.
- Filet z szynką i ananasem to wykwintne danie? – spytała, uśmiechając się do niego łagodnie i wzięła pierwszy kęs do swoich ust. –Masz rację, smakuje prawie jak kawior – ponownie wyszczerzyła zęby, kiedy tylko przełknęła i spojrzała na jego burgera. Wyglądał naprawdę smakowicie, trzeba było przyznać.
- Dzięki, znalazłeś mi nową knajpkę.
_________________
 
     
Seth Cherone
Mieszkaniec
nobody understands


Płeć: mężczyzna
Wiek: 28 lat
Właściciel: We've been dancin' with Mr. Brownstone
Pieniądze: £75
Wysłany: 2014-07-24, 18:46   

- Chyba nie zachowuję się jak zajęty facet? - Posłał jej dość jednoznaczne spojrzenie, po czym wziął gryza burgera. Dla niego wszystko, czego nie przyrządzało się krócej niż piętnaście minut, było już daniem z wyższej półki. Chociaż faktycznie, może wypadałoby się przerzucić z fastfoodów i szybkich dań na coś bardziej porządnego. Spojrzał z zainteresowaniem na filet.
Jak przeczytałam, że Viv dba o swoją linię, to powiedziałam sobie na głos, że przecież ja też dbam o swoją linię, po czym wybuchnęłam śmiechem opluwając monitor ciastem czekoladowym które właśnie wpieprzam. :lol2: Poza tym aż przypomniało mi się to zimne spagetti, które jadłam dzisiaj o drugiej w nocy popite sprite. Faktycznie, dbam jak cholera, a potem narzekam.
Jadł kiedyś kawior na jakimś pieprzonym balu i niespecjalnie mu smakował. Faktycznie ma chłop wyrafinowany gust jeśli chodzi o jedzenie.
- Polecam się na przyszłość. - Powinien mieć jakieś zniżki w tym barze! W końcu jest chodzącą reklamą i ściąga tu nowych klientów. Ah, życie jest takie niesprawiedliwe. - Daleko stąd mieszkasz? - zagaił ciekawsko spoglądając nań znad burgera.
_________________
    Welcome to the jungle it gets worse here everyday
    Ya learn to live like an animal in the jungle where we play
    If you got a hunger for what you see, you'll take it eventually
    You can have anything you want but you better not take it from me

    imię: We been dancin' with
    Mr. Brownstone {Seth Lionel}
    dla przyjaciół: But that old man he's a real
    mothafucker [Lio, Rudy, Eron]

    Welcome to the jungle, we got fun n' games
    We got everything you want, honey we know the names
    We are the people that can find, whatever you may need
    If you got the money, honey we got your disease

    przyjaciele: Don't ever try to tell me
    How much you care for me {Vivianne, Matthew}
    miłość: I know that you can love me
    When there's no one left to blame
    (heroina, alkohol, hardrock)
    ex: Cause nothin' lasts forever
    And we both know hearts can change

.......................................................... x x x x x
Rezerwuję wizerunek Axla Rose || Gallery x x x x x x x
    You know where you are?
    You're in the jungle baby,
    You're gonna die!


 
     
Vivianne Feron
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 26
Podopieczny: White Chocolate, Chilli Child, Unexpected, Clair de Lune
Pieniądze: £3590

Punkty doświadczenia: 163

Wysłany: 2014-07-24, 19:00   

Posłała mu łagodny uśmiech.
- Z pewnością – puściła chłopakowi oczko i dalej zajadała się swoim obiadem. Do wykwintnych jakoś specjalnie nie można go było zaliczyć i wiem z własnego doświadczenia, że piętnaście minut w zupełności wystarczy aby przygotować tego typu obiad. A doświadczenie mam, bo jestem menadżerem restauracji, w której takie oto danie jest serwowane. Swoją drogą całkiem niezłym menadżerem, skoro potrafię spędzić czas w pracy na graniu na forum. :D Ale to już inna sprawa, najważniejsze, że jestem świetna w tym co robię. I skromna prawie tak jak Vivianne.
Kiedy zjadła już połowę dania poczuła jak jej brzuch robi się pełny. Napiła się jeszcze kilka łyków świeżego soku i postanowiła zrobić przerwę przed kolejnym podejściem do jedzenia, a w tym czasie ponownie mogła zwrócić swój wzrok na mężczyznę.
- Jakieś dziesięć minut piechotą – oświadczyła, opierając się wygodniej na metalowym krzesełku i zastanowiła się dlaczego właściwie nie wiedziała o tej knajpce, skoro mieszkała naprawdę niedaleko. Ciężko się jednak było dziwić, gdy dookoła było na tyle dużo ciekawych miejsc, że nie sposób było je wszystkie zwiedzić. Szczególnie, że Vivianne lubiła wracać w miejsca, które już znała i były przez nią sprawdzone, choć akurat chętnie poszła z mężczyzną w nowe. W końcu on je już znał i mógł polecić.
Bardzo ciekawił ją jedzony przez mężczyznę burger. Na tyle mocno, że mimo pełnego żołądka postanowiła podkraść mu kawałeczek i uczyniła to przy pomocy widelca, którym „oddziubała” od niego kawałek mięsa z jakimiś warzywami i wsunęła do ust. Uśmiechnęła się niewinnie, przeżuwając jedzenie, które także było całkiem niezłe.
- Wiesz, powinniśmy się kiedyś wybrać razem w jakiś wspólny teren na koniach – sama nie wiem czemu nagle naszła ją ta myśl. Ale skoro już wpadła jej do głowy, postanowiła się nią podzielić z mężczyzną.
_________________
 
     
Seth Cherone
Mieszkaniec
nobody understands


Płeć: mężczyzna
Wiek: 28 lat
Właściciel: We've been dancin' with Mr. Brownstone
Pieniądze: £75
Wysłany: 2014-07-24, 19:18   

Hmm, to w sumie blisko, może nie będę musiał jej odprowadzać, przeleciało mu przez myśl. Ah, Seth - romantyku.
Jezu, jak ty jesteś już menadżerem to ile Ty masz lat jeśli można spytać?! I dobre podejście do tego typu rzeczy to podstawa :p
- Dobry pomysł. - skwitował jej wypowiedź. Oj tam, że zajumie komuś konia ze stajni bo swojego nie ma, to chyba żaden problem. Brakowało mu takich swawolnych wypadów, gdzie jedzie się z koniem przed siebie mając wszystko, co dzieje się dookoła głęboko w dupie. Wtedy twoim największym zmartwieniem jest tylko to, żeby koń nie spłoszył się w razie, gdyby pod jego kopyta nagle wyleciała jakaś kuropatwa czy inna taka pierdoła.
Podsunął jej bliżej burgera, żeby sobie mogła kawałek wziąć, po czym dojadł go do końca i popił piwem. Fajnie by było jeszcze dodać, że sobie siarczyście beknął, ale nie zrobił tego, jakieś granice znał. Może zrobiłby to będąc z kumplami, ale raczej nie z Viv. Widzisz, jak się poświęca? Pf.
Zaczepił przechodzącą obok kelnerkę i zapłacił jej za ich posiłek. Domówił jeszcze tylko paczkę gum do żucia, żeby nie śmierdziało mu z gęby kotletem.
- Jak będę wyjeżdżał z tego miasta, to pojedziesz ze mną? - spytał niespodziewanie, waląc dość konkretnie; od kotleta do wyprowadzki. Nie zamierzał się stąd jeszcze ruszać, chciał tylko wiedzieć, co brunetka sądzi o takiej radykalnej zmianie sposobu życia na koczowniczy, który on wiedzie od paru lat. Na zwiedzał się niezły szmat Ameryki, choć nie był na to nastawiony. Chciał odnaleźć siebie w różnych środowiskach i zobaczyć, co ma mu do zaoferowania życie.
_________________
    Welcome to the jungle it gets worse here everyday
    Ya learn to live like an animal in the jungle where we play
    If you got a hunger for what you see, you'll take it eventually
    You can have anything you want but you better not take it from me

    imię: We been dancin' with
    Mr. Brownstone {Seth Lionel}
    dla przyjaciół: But that old man he's a real
    mothafucker [Lio, Rudy, Eron]

    Welcome to the jungle, we got fun n' games
    We got everything you want, honey we know the names
    We are the people that can find, whatever you may need
    If you got the money, honey we got your disease

    przyjaciele: Don't ever try to tell me
    How much you care for me {Vivianne, Matthew}
    miłość: I know that you can love me
    When there's no one left to blame
    (heroina, alkohol, hardrock)
    ex: Cause nothin' lasts forever
    And we both know hearts can change

.......................................................... x x x x x
Rezerwuję wizerunek Axla Rose || Gallery x x x x x x x
    You know where you are?
    You're in the jungle baby,
    You're gonna die!


 
     
Vivianne Feron
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 26
Podopieczny: White Chocolate, Chilli Child, Unexpected, Clair de Lune
Pieniądze: £3590

Punkty doświadczenia: 163

Wysłany: 2014-07-24, 19:37   

Vi była już dużą dziewczynką i potrafiła odprowadzić się sama. Choć pewnie po prostu złapałaby jakąś taksówkę, jeśliby stała pod knajpką, gdyż jak wcześniej mówiłam, noga mogłaby odmówić jej posłuszeństwa, a nie chciałaby na ulicy robić z siebie pośmiewiska.
O tak, podejście do pracy zawsze mam prawidłowe. Nie można się przemęczać, prawda? Można spytać, mam trzydzieści cztery lata.
Kiedy mężczyzna zgodził się na wypad w teren, dziewczyna uśmiechnęła się delikatnie. Ona także nie myślała wtedy o niczym innym, a jedynie o tym by panować nad koniem lub dziko galopować przez cudze pole. Ona także nie miała swojego czterokopytnego, ale stajnia była w tym mieście na tyle elastyczna, że pozwalała brać ludziom konie. Nie wiem czy można to nazwać odpowiedzialnością, ale takie właśnie były realia. Spróbowała od niego kawałek burgera, ale kiedy podsunął go bliżej, podziękowała. Zdecydowanie nic więcej nie zmieściłaby w swoim brzuchu gdyż napchała się już do syta filetem.
Jego następne słowa natomiast strasznie ją zaskoczyły. Sama nie wiedziała czy traktować je jako propozycję czy zwykłą wyprowadzkę z kimś, kogo się po prostu zna. Prawdę mówiąc nie zastanawiała się jeszcze nad wyprowadzką, gdyż miała w tym mieście do załatwienia swoje sprawy i nie spocznie póki nie osiągnie obranego sobie celu, a na to musiała niestety poświęcić jeszcze sporo czasu. Kiedy w grę wchodziły uczucia i ogólnie inne osoby trzeba było brać poprawkę na to, że sprawy przeciągną się w czasie. Ale ona była cierpliwa. Szczególnie, kiedy na czymś bardzo jej zależało.
- Wystraszysz się jeśli odpowiem, że tak? – zagaiła, chcąc ugryźć sprawę od drugiej strony. Obdarzyła mężczyznę cwanym uśmieszkiem i dokończyła swój sok. Oh, naprawdę jestem wdzięczna, że przy niej nie beknął! To było naprawdę duże poświęcenie.
Wyczekując jego odpowiedzi ponownie oparła się plecami o krzesełko, gdyż aby ukraść mu kawałek posiłku, musiała się nieco pochylić. Pomachała nogą, którą miała w górze, spoglądając na niego bystro. Dobra, żartowałam. We wrześniu kończę dwadzieścia trzy.
_________________
 
     
Seth Cherone
Mieszkaniec
nobody understands


Płeć: mężczyzna
Wiek: 28 lat
Właściciel: We've been dancin' with Mr. Brownstone
Pieniądze: £75
Wysłany: 2014-07-24, 20:15   

Weź ty mnie nie strasz. :lol2:
Cierpliwość i zrozumienie w związku to podstawa. Dwie osoby powinny się wzajemnie wypełniać, dlatego on nie widział siebie w bliskiej relacji z tępą blondynką, która wielbi dyskotekowe rytmy i ten tryb życia. On lubił się zatrzymać i porozmyślać, ewentualnie zaćpać się lub upić do nieprzytomności, a najchętniej z drugą osobą, która uważa podobnie jak on.
Oparł łokcie na stole i zbił dłonie w pięści opierając na nich brodę. W pierwszej chwili nie wiedział, jak dyplomatycznie wybrnąć z zadanego pytania, więc tylko się na nią patrzył w zamyśleniu. Kilka sekund później odpowiedział; - Byłbym rad. - I zrobił minę w stylu i co teraz zrobisz?
On nic jednak nie sugerował - wbrew jej obawą. Po prostu pytał chcąc zbadać, jakie są ich relacje po dzisiejszej nocy, choć nie mogły być złe, skoro dziewczyna wciąż siedziała naprzeciwko niego.
W radiu sączyła się jakaś spokojna muzyczka z lat osiemdziesiątych nadając temu miejscu wspaniały klimat. Właśnie dlatego tak lubił to miejsce, czuł, jakby się urodził w złym czasie i nie pasował tutaj - w XXI wszystko działo się za szybko, każdy gonił za pieniędzmi, gdzieś zniknęły te braterskie spotkania w knajpach, zastąpiono je facebookami i skype. Dla niego było to nie do pojęcia, nienawidził tego i starał się od nich jak najbardziej stronić, choćby nie wiadomo jak miało mu to komplikować życie.
_________________
    Welcome to the jungle it gets worse here everyday
    Ya learn to live like an animal in the jungle where we play
    If you got a hunger for what you see, you'll take it eventually
    You can have anything you want but you better not take it from me

    imię: We been dancin' with
    Mr. Brownstone {Seth Lionel}
    dla przyjaciół: But that old man he's a real
    mothafucker [Lio, Rudy, Eron]

    Welcome to the jungle, we got fun n' games
    We got everything you want, honey we know the names
    We are the people that can find, whatever you may need
    If you got the money, honey we got your disease

    przyjaciele: Don't ever try to tell me
    How much you care for me {Vivianne, Matthew}
    miłość: I know that you can love me
    When there's no one left to blame
    (heroina, alkohol, hardrock)
    ex: Cause nothin' lasts forever
    And we both know hearts can change

.......................................................... x x x x x
Rezerwuję wizerunek Axla Rose || Gallery x x x x x x x
    You know where you are?
    You're in the jungle baby,
    You're gonna die!


 
     
Vivianne Feron
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 26
Podopieczny: White Chocolate, Chilli Child, Unexpected, Clair de Lune
Pieniądze: £3590

Punkty doświadczenia: 163

Wysłany: 2014-07-24, 20:23   

A dlaczego miałyby być złe? Jak wspominałam Vivianne była już dużą dziewczynką i umiała sobie poradzić z takimi sytuacjami. Brała odpowiedzialność za swoje czyny i znała ich skutki. Wiedziała, że ich relacja może się nieco skomplikować, ale ani on ani ona nie doprowadzili do takiej sytuacji, więc chyba nie mieli się czym martwić. Brunetka jest świadoma wszystkiego co robi – albo przynajmniej większości, dlatego wszystko co zdarzało się po jej decyzjach przyjmowała na klatę i stawiała temu czoła, nie obawiając się konsekwencji. Nie wykluczała, że ich relacja w jakiś sposób się rozwinie, choć pewnie nie przeszkadzałoby jej gdyby została taka, jaka była. Każdy potrzebuje chwili odstresowania się, a wiedziała, że na taką mogła liczyć ze strony chłopaka i sama taką chętnie jeszcze raz by mu zaserwowała. Miał w sobie coś, co ją pociągało. Był niemalże identyczny jak ona i czuła, że w końcu znalazła bratnią duszę w takowych sprawach. I dlatego właśnie rozważyłaby wyjazd z nim z miasta. Przynajmniej nie byłaby sama, a z osobą, która doskonale ją rozumie.
Uśmiechnęła się krótko, kiedy mężczyzna wyraził zadowolenie. Co teraz zrobi? Z pewnością nie będzie płakać czy zamartwiać się z tym, że mogliby mieć takie plany. Prawdę mówiąc, jeśli nie wyjdzie jej to co planowała sama przybiegnie do Setha i zaproponuje my przeprowadzkę. Zawsze byłoby to nowym doświadczeniem, a taka tułaczka przez świat mogłaby dostarczyć nowych, ciekawych przygód.
- W takim razie, ustalone – odparła tajemniczo, ponownie obdarzając go tym swoim niewinnym uśmieszkiem. Jej także odpowiadał klimat tej knajpki, dlatego gdy wypowiedziała swoją kwestię także na moment się zamyśliła, zasłuchując w rytm spokojnej, fascynującej melodii.
_________________
 
     
Seth Cherone
Mieszkaniec
nobody understands


Płeć: mężczyzna
Wiek: 28 lat
Właściciel: We've been dancin' with Mr. Brownstone
Pieniądze: £75
Wysłany: 2014-07-24, 21:13   

Czyli jak spadać na samo dno to z Vivianne. Ustawił się chłopak!
- Wyjdziemy zapalić? - zaproponował, bo już nikotynowy głód dawał o sobie wspomnieć. Podniósł się z krzesła i poprawił skórzaną kurtkę na ramionach, od razu wyciągając paczkę papierosów z kieszeni. Wszystko zapłacone, można spadać.
Wyszedł przed pub popychając szklane drzwi i oparł się o metalową barierkę. Zrobiło się nieprzyjemnie chłodno i zerwał się wiatr, poza tym chyba zbierało się na jakiś niewielki deszcz. Uwielbiał taką pogodę, w powietrzu dawało się odczuć napięcie i oczekiwanie na coś wielkiego, aż w końcu zawsze kończyło się najwyżej ulewą. Ludzie wtedy szybko zbierali się z ulicy i zwiewali do domów w popłochu, na uliczkach stawało się pusto, jakby przynajmniej Ziemię atakowało ufo. Niebo spowielało się ciemnymi chmurami, a najlepiej w ogóle, jak jeszcze w tle horyzont przecinały samotne błyskawice.
Zaciągnął się takim powietrzem aż z przyjemnością i uśmiechnął się sam do siebie. Zapalił papierosa, choć nie było to łatwe, bo wiatr gasił płomień i rude włosy wpadały mu na twarz. W końcu mu się udało, więc podał papierosy i ogień Viv, pomagając jej zasłaniając płomyk dłonią.
_________________
    Welcome to the jungle it gets worse here everyday
    Ya learn to live like an animal in the jungle where we play
    If you got a hunger for what you see, you'll take it eventually
    You can have anything you want but you better not take it from me

    imię: We been dancin' with
    Mr. Brownstone {Seth Lionel}
    dla przyjaciół: But that old man he's a real
    mothafucker [Lio, Rudy, Eron]

    Welcome to the jungle, we got fun n' games
    We got everything you want, honey we know the names
    We are the people that can find, whatever you may need
    If you got the money, honey we got your disease

    przyjaciele: Don't ever try to tell me
    How much you care for me {Vivianne, Matthew}
    miłość: I know that you can love me
    When there's no one left to blame
    (heroina, alkohol, hardrock)
    ex: Cause nothin' lasts forever
    And we both know hearts can change

.......................................................... x x x x x
Rezerwuję wizerunek Axla Rose || Gallery x x x x x x x
    You know where you are?
    You're in the jungle baby,
    You're gonna die!


 
     
Vivianne Feron
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 26
Podopieczny: White Chocolate, Chilli Child, Unexpected, Clair de Lune
Pieniądze: £3590

Punkty doświadczenia: 163

Wysłany: 2014-07-24, 22:38   

Kiwnęła głową w zgodzie na słowa chłopaka i podniosła się z krzesełka, poprawiając przy tym sukienkę. Ruszyła zaraz za nim a kiedy przeszli przez szklane drzwi niemalże od razu skrzyżowała ręce i potarła dłońmi swe ramiona. Na dworze faktycznie zrobiło się zimno, a ona miała kuse odzienie, które okalało ją jedynie ramiączkami, miało głęboki dekolt i wycięcie ku dołowi pleców. Trzeba szybko spalić papierosa i ulotnić się stąd, albo dziewczę zamarznie. Mimo tego, że była najedzona jej odporność była nieco osłabiona po nieprzespanej nocy, a jak wiadomo wtedy człowiekowi szybciej robi się zimno.
Przyjęła od chłopaka papierosa i przy pomocy jego dłoni sprawnie go sobie odpaliła. Wciągnęła mocno dym do płuc, rozglądając się po okolicy. Ludzie wystraszeni nadchodzącą burzą pędzili w stronę swoich samochodów czy klatek bloków, a niektórzy osłaniali głowy gazetami przed nadchodzącą ulewą. W zasadzie zaczęło już mżyć, więc i ona schowała się pod niewielki daszek, aby zbytnio nie zmoczyć włosów słonymi, brudnymi kropelkami. Ona lubiła taką pogodę. Kochała zapach nadchodzącej burzy, ale najbardziej pasowało jej powietrze zaraz po niej. Było takie świeże, rześkie, aż chciało się nim oddychać pełną piersią. Lubiła oglądać pioruny, lubiła ich trzaskający dźwięk. Może to dlatego, że sama była jak taka burza. Wszędzie gdzie się pojawiła siała zamęt.. oczywiście kiedy była wyspana i wypoczęta oraz pełna energii. Zawsze było jej pełno, pojawiała się w każdym kącie i znikała niepostrzeżenie, przesuwając się dalej. Czasami z oczu także strzelała piorunami, ale to zdarzało się tylko wobec innych dziewczyn, które jakoś specjalnie jej nie podpasowały. Ale dość już o tym.
Dziewczyna przysunęła się bliżej rudowłosego, idąc za przysłowiem „w kupie siła”, a może lepiej „w kupie cieplej”. W mojej głowie właśnie pojawiły się dziwne skojarzenia, ale nie mam na tyle siły aby się głębiej nad nimi zastanawiać. W każdym razie oparła się plecami o jego klatkę piersiową i schwyciła wolną rękę mężczyzny, aby objąć nią swoje ciało. Ponownie zaciągnęła się papierosem, z którego zaraz strzepała popiół.
- Po co oni tak biegną? Jeśli ma ich zabić i tak zginą – cóż za trafne spostrzeżenie, Viv. Nie warto uciekać przed losem. Jeśli jest zapisane, że umrzesz, to umrzesz, nie ważne czy zabije Cię burza, czy jakiś kabel w domu, który pod jej wpływem zostanie ożywiony i będzie miotał się po całym pokoju niczym w filmie the Ring. Tylko po dworze. Każdy i tak kiedyś zginie.
Spaliła papierosa już do końca, przez chwilę jeszcze milcząc. Dopiero po jakimś czasie, kiedy na ulicy zrobiło się niemal pusto obróciła głowę w stronę mężczyzny, a właściwie odchyliła ją w tył by móc go zobaczyć.
- Dzięki za zaproszenie. Tym razem już naprawdę będę się zbierać – to były naprawdę przyjemne dwa dni. A w zasadzie wieczór i dzień. Obdarzyła mężczyznę szczerym uśmiechem, choć w jej oczach było coś łobuzerskiego. Jakaś iskierka cwaniactwa. Nikt nie wiedział czy przypadkiem czegoś nie kombinowała.
_________________
 
     
Seth Cherone
Mieszkaniec
nobody understands


Płeć: mężczyzna
Wiek: 28 lat
Właściciel: We've been dancin' with Mr. Brownstone
Pieniądze: £75
Wysłany: 2014-07-24, 23:01   

- W dzisiejszych czasach ludzie są w ciągłym biegu. Jedni popędzają drugich w gonitwie o nic. - mruknął z irytacją w głosie, ale taka była prawda. Wyścig szczurów, jaki toczył się na co dzień nie miał całkowicie żadnego sensu. Bo i jaki miałby mieć? Jeden chce zaimponować drugiemu, który i tak ma to w dupie, ale działa na niego presja wytwarzana przez wszystkich dookoła. On jest z dala od tego okręgu i każdego dnia stara się jeszcze bardziej od niego odsuwać. Wciąż otrzymuje dochody z płyty - z każdym miesiącem coraz mniejsze, no ale starcza na utrzymanie kawalerki, alkohol i dragi. Nic mu więcej do szczęścia nie jest potrzebne, a jeśli potrzebuje więcej pieniędzy, z łatwością dorabia grając w pobliskich klubach z jakimiś zespołami bądź robi jako techniczny. Nie jest to może praca marzeń, ale przynajmniej nikt mu nie stoi nad głową i nie biczuje go po plecach, żeby przez osiem godzin wykonał swoją pracę, dodatkowo przyodziany w białą, swędzącą i niewygodną koszulę, a może jeszcze i krawat do tego. Po cholerę to? To jest jego życie, jedno jedyne - dlaczego ma robić coś, co kłóci się z jego ideologią? Tak samo krytykował ustroje polityczne i polityków. Jedynym programem, jaki oglądał w telewizji, były mecze, bo nawet jak przełącza na stacje muzyczne, to chce mu się rzygać od tego, co jest tam puszczane. "Chciałbym doczekać się takiej sytuacji, kiedy włączę sobie radio i nie będę miał ochoty się zrzygać po tym, co usłyszę. " - tak jak to mówi sam Axl, a ja całkowicie popieram jego zdanie, bo nie ogranicza się to tylko do muzyki, ale do otaczającego nas świata. Seth całkowicie izoluje się od społeczeństwa i wybiera z niego tylko pojedyncze sztuki, które nie mają klapek na oczach i są w stanie zauważyć, co się dzieje. Mamy to nieszczęście, że żyjemy w Polsce, gdzie po szkole - kiedy nawet studiujemy to, co lubimy (czyli mamy szczęście) - idziemy do z góry wyznaczonej pracy, bo innej nie ma! Totalna paranoja, jestem w szoku że ludzie sami zgotowali sobie taki los, zaprzepaszczając jedyną daną im na świecie szansę na szczęśliwe życie, a nie jako księgowa, sprzątaczka czy kasjerka na ladzie. Właśnie ten temat był najczęstszą przyczyną jego wahań nastroju, kiedy przez mgłę dostrzegał, w jak popieprzonym świecie przyszło mu żyć. Kiedyś tego nie było, bynajmniej nie w Ameryce, gdzie jak mniemam dzieje się akcja. Tam, jak ktoś się postarał, mógł być tym, kim być chciał - muzykiem, właścicielem sklepu, menadżerem, kimś docenionym. Byłeś kowalem swojego losu, a teraz tego nie ma. To wszystko zmierza w nieodpowiednim kierunku i będzie tylko gorzej, bo czasu nie da się cofnąć. Czasy dzieci-kwiatów nigdy już nie powrócą, bo ludzie w wieku osiemnastu lat już zamartwiają się o to, czy będą mogli się usamodzielnić, czy mają na to warunki i wystarczająco silny charakter, aby ich nie złamać. Paranoja. Poniosło mnie, wiem, przepraszam.
Kiedy ta się do niego przykleiła, on po prostu zdjął swoją skórzaną kurtkę i zarzucił jej na ramiona. Nie był to wielki gest, chyba każdy by tak zrobił, poza tym on był cieplej ubrany i nie miał gołych pleców i cycków.
- Odprowadzić Cię, czy weźmiesz taksówkę? - Byłby szczerze zdziwiony, gdyby ta postanowiła iść z buta, choć on chętnie wybrałby się na samotny spacer. Lubił samotność.
_________________
    Welcome to the jungle it gets worse here everyday
    Ya learn to live like an animal in the jungle where we play
    If you got a hunger for what you see, you'll take it eventually
    You can have anything you want but you better not take it from me

    imię: We been dancin' with
    Mr. Brownstone {Seth Lionel}
    dla przyjaciół: But that old man he's a real
    mothafucker [Lio, Rudy, Eron]

    Welcome to the jungle, we got fun n' games
    We got everything you want, honey we know the names
    We are the people that can find, whatever you may need
    If you got the money, honey we got your disease

    przyjaciele: Don't ever try to tell me
    How much you care for me {Vivianne, Matthew}
    miłość: I know that you can love me
    When there's no one left to blame
    (heroina, alkohol, hardrock)
    ex: Cause nothin' lasts forever
    And we both know hearts can change

.......................................................... x x x x x
Rezerwuję wizerunek Axla Rose || Gallery x x x x x x x
    You know where you are?
    You're in the jungle baby,
    You're gonna die!


 
     
Vivianne Feron
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 26
Podopieczny: White Chocolate, Chilli Child, Unexpected, Clair de Lune
Pieniądze: £3590

Punkty doświadczenia: 163

Wysłany: 2014-07-24, 23:22   

Akcja dzieje się w Anglii. Tak mi się wydaje.
Nie, nie poniosło Cię. Właściwie sama podzielam tę opinię. Ludzie są tacy, jak kreuje ich Państwo, w którym mieszkamy. I nie chodzi tu wcale o jego położenie czy zwyczaje a ludzi, którzy nami rządzą. Ciągłe rzucanie kłód pod nogi owocuje tym co widzimy na co dzień – każdy żyje w biegu, w pogoni za pieniądzem, a potem przychodzi do domu po dwunastu godzinach pracy wypruty z jakiejkolwiek energii i ma ochotę jedynie położyć się do łóżka, aby rano wstać i zapieprzać na kolejnym etacie. Po co nam pieniądze, skoro nie możemy ich wydać? Po co pieniądze, skoro nie mamy KIEDY ich wydać. Po co zarabiamy, skoro ciągle odkłada się na coś, czego tak się pragnie bo inni ludzie to mają? Dlaczego ludzie nie robią tego czego pragną? Taki świat byłby idealny i dlatego też nie może być realistyczny. Mamy na sobie zbyt dużo odpowiedzialności i zbyt mało środków pomocy aby je osiągnąć. Po co programy pomagające młodym się usamodzielnić, skoro i tak muszą mieć 50 tysięcy zaliczki. Życie jest chore, a my musimy się do niego dopasować. Tylko nieliczni wyłamują się poza ten obraz i ci są najbardziej szczęśliwi. Ci którzy nic nie muszą i cieszą się każdym dniem swojego życia. Żyją z dnia na co dzień. Bez zmartwień.
Kiedy mężczyzna zarzucił na jej ramiona kurtkę, obróciła się w jego stronę, a drobne dłonie zacisnęła na materiale jego koszulki. Pokręciła głową, komentując niejako wypowiedziane przez niego słowa i oblizała wargi nim mu odpowiedziała.
- Nigdy nie bądźmy jak oni – tylko tyle udało jej się wykrztusić, spoglądając w jego oczy, a na jej ustach pojawił się delikatny, choć nieco zmieszany uśmiech. Owinęła się szczelniej kurtką mężczyzny i odeszła od niego kawałek, bliżej ulicy, aby sprawdzić czy są przy niej zaparkowane jakieś taksówki. Na jej szczęście akurat niedaleko miały postój, więc miała okazję porwać jedną z nich i dać się zawieźć do domu, gdzie padnie na łóżko i nie podniesie się zapewne do jutra. Może ewentualnie zapali jeszcze jakiegoś blanta, choć nie wiem czy i na to starczy jej sił.
- Odprowadź mnie tylko do taksówki – odparła, chwytając chłopaka pod ramię i nawet jeśli nie wyraził aprobaty tego pomysłu, już ciągnęła go w stronę postoju. Po drodze zgasiła także papierosa, a kiedy dotarli do jednego z aut, nachyliła się do okna, rozmawiając przez moment z kierowcą. Ustaliwszy wszystkie szczegóły otworzyła tylne drzwi, ale jeszcze na moment oparła dłoń na ich górnej krawędzi. W tym momencie rozpadał się już konkretny deszcz, a więc niezbyt miała ochotę przedłużać tę chwilę.
- Do zobaczenia, Seth – stanąwszy na palcach złożyła pocałunek na jego policzku i zdjęła z ramion kurtkę, którą oddała mężczyźnie. Wsiadła do samochodu i zamknęła go, ostatni raz spoglądając na chłopaka, po czym po prostu odjechała. Niemniej jednak czuła się dość dziwnie. Przez tę krótką rozmowę w jej głowie pojawiały się przeróżne filozoficzne myśli na temat poprawienia tego, co dzieje się na świecie. Jak można byłoby to wszystko naprawić? Dlaczego ludzie byli jacy byli? Chyba naprawdę była bardzo zmęczona i musiała położyć się spać. Nie mogła zadręczać się losem innych. Gdyby to robiła, nie miałaby sił na nic innego..

Zt.
_________________
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,13 sekundy. Zapytań do SQL: 9