NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Parkur piaszczysty
Autor Wiadomość
Mistrz Gry


Wysłany: 2015-05-02, 22:07   


    18; Opór; za opór uważa się każdy przypadek w którym koń – bez względu na powód – odmawia poruszania się naprzód, zatrzymuje się, wykonuje regularne lub nieregularne półwolty, wspina się lub cofa.

    Opis
    Champagne od początku wyraźnie rwała do przeszkód, nad czym zawodniczce udawało się zapanować bez komplikacji tylko do pewnego momentu. W trakcie najazdu na trzecią przeszkodę, gdy koń zaczął nakręcać się na przeszkodę, Jessie za mocno go przytrzymała, co poskutkowało nagłą odmową ruchu naprzód. Klacz okazała się być wyjątkowo delikatna w pysku, co poskutkowało buntem, objawiającym się próbami wspinana się czy nawet w dalszej części - ponoszenia. Niemniej zawodnicze udało się zapanować nad wierzchowcem i ostatecznie oddać skok, a także ukończyć pierwszą połowę parkuru bez żadnych przeszkód, nie licząc dużej utraty czasu na wcześniejszą 'walkę'.



    UWAGA:
    Od tego momentu proszę o nie edytowanie swoich kolejnych postów!
 
     
Taylor
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 23
Wzrost: 162 cm
Partner: your face is like a melody, it won't leave my head

Ostatni trening: Zawody ujeżdżeniowe z Escudero & Michelangelo [18.05.2019]
Podopieczny: Echo D'Arsouilles, Escudero IV, Michelangelo, Quarantino
Pieniądze: £11500

Punkty doświadczenia: 153
Skoki: 42
Ujeżdżenie: 40
Cross: 13
Wyścigi: 17
Obycie z koniem: 34


Wysłany: 2015-05-02, 22:19   

Po wyjeździe z szeregu delikatnie klepnęła konia w okolicach grzebienia grzywy {robiąc to w dystansie, nie w łuku, oczywiście} i wzrokiem odszukała kolejną przeszkodę. Najazd na stacjonatę mógł byc prosty, pod warunkiem, że Taylor nie zechciałaby nadrabiac na czasie, na co jednak się zdecydowała. Wykonała bardzo ciasny, dynamiczny zakręt, wchodząc w niego wykonując nieznaczne dodanie. Nie była pewna co do odległości, mimo wszystko zdołała wyratowac się z tej sytuacji; aktywne tempo pozwoliło im na nieco dalszy, ale mimo wszystko precyzyjny skok. Wraz z koniem złożyła się do lotu, wybicie poprzedzając łydką a podczas samego skoku oddając sporą ilośc wodzy. Zrobiła to jednak na tyle dobrze, by na lądowaniu nie uderzyc konia w pysk z pustego, jak niekiedy robili to zawodowi skoczkowie. Kolejna przeszkoda - tym razem okser - nie wprawiła jej w panikę czy zakłopotanie. Nie wydawała się ciemnowłosej wyzwaniem, więc pewnym, mocnym galopem podjechała pod okser, tym razem nieco 'spłaszczając' skok za pomocą właściwego miejsca odbicia; miała w zwyczaju robic to nad każdym okserem czy inną przeszkodą szeroką, w tym także nad rowami z wodą, którego imitację będą mieli przyjemnośc skakac za kilka chwil. Była w pełni skoncentrowana na zadaniu, które oni, to znaczy ciemnowłosa i jej podopieczny, mieli do wykonania. Tak jak już pisałam we wcześniejszym poście - nie zależało jej na wygranej, a na przejeździe, który uświadomiłby jakie dokładnie popełnia błędy i nad czym będą musieli popracowac. Niesamowite, że mimo to szło im tak, jakby od pierwszych sekund walczyli o pierwsze miejsce. Po odbyciu standardowej procedury skoku, tj. zabrania się z koniem, oddania wodzy i harmonijnego lądowania, przeniosła wzrok na kolejną przeszkodę, czyli okser o jedną dziurkę wyższy. Pewnośc siebie nie opuściła dwudziestolatki, do tej przeszkody dogalopowała bowiem w równie pewnym, ale nie morderczym tempem. Pilnowała, żeby z mocnego galopu nie weszli w niekontrolowane, chaotyczne coś, co mieliby przypłacic zrzutką. Koń nie miał galopowac szybko, tylko mocno, używając zadu i robiąc to tak, żeby w późniejszym czasie miał się z czeog odbic. W miejscu, które uznała za idealne do wybicia posłała gniademu krótki, bardzo czytelny sygnał, prosząc o oderwanie się od ziemi; w tej samej chwili podążyła za ruchem konia, wysuwając nadgarstki nieco do przodu i cofając biodra, czyli innymi słowy, wchodząc w książkową pozycję skokową. Nie pozwalała sobie na wyprzedzanie, zostawanie z ciałem czy innego typu zaburzanie równowagi wierzchowca - w tej kwestii pilnowała się najbardziej, bo wiedziała, że może to zrujnowac niemal cały skok. Po wylądowaniu odnalazła kolejną przeszkodę: tym razem stacjonatę z wcześniej wspominaną imitacją rowu. Tym razem nie ścięła zakrętu tak, jakby to zrobiła do zwykłej przeszkody. Wyjechała go nieco dokładniej, choc nie tak, jakby to robiła, gdyby zdawała licencję czy jechała konkurs z oceną stylu jeźdźca. Kiedy znaleźli się w linii prostej do przeszkody, utrzymała gniadego w równym tempie, z dwóch stron ograniczając go równym, stabilnym kontaktem. Dzięki nieco szerszemu zakrętowi uniknęli wyłamania, co jak się okazało, było niemal zbawienne. Po wylądowaniu wysłuchała uważnie ich not, będąc niezwykle zadowolona z czasu i ilości punktów jaki uzyskali.
Po zjeździe z parkuru rozkłusowała i rozstępowała konia, a po ewentualnej dekoracji udała się z Unem do stajni.
/zt.
_________________

loteria 28.05 - czysty przejazd w zawodach skokowych/próbie skokowej
 
     
Adele
Zawodnik
WKKW


Płeć: kobieta
Wiek: 18 lat [04.06.2001]
Wzrost: 160 cm
Zawód: studentka inżynierii, zawodnik
Partner: Augustus

Ostatni trening: Skokowy z Naughty Boy'em [26.04.2020]
Podopieczny: Blue Velvet, National Anthem, Naughty Boy
Pieniądze: £3495

Punkty doświadczenia: 139
Skoki: 40
Ujeżdżenie: 33
Cross: 38
Obycie z koniem: 28


Wysłany: 2015-05-02, 22:40   
   Tytuł: Hodowca


Dzień poprzedzający zawody blondynka spędziła na przygotowywaniu wszystkiego do konkursu; nie była zestresowana, przestraszona ani nawet specjalnie podjarana tym, że dosiada nowego konia. Zachowywała wewnętrzny spokój, mając nadzieję, że dzięki temu uda jej się osiągnąc sukces. W ów feralne południe przelonżowała swojego wierzchowca, przy okazji zapoznając się z jego usposobieniem, zachowaniem - to stanowiło dla niej swego rodzaju podstawę, dzięki której mogła podejmowac właściwe decyzje. Nie omieszkała także uciąc sobie krótkiej pogawędki ze stajennym, którego wypytała dokładnie o zachowanie konia: stosunki z innymi końmi, odczucia wobec ludzi i o to wszystko, co można stwierdzic obserwując zwierzę z ziemi.
Warto napomknąc, że o przygotowaniu samego rumaka nie zapomniała - na myjce wraz ze swoim wierzchowcem spędziła dobre czterdzieści minut, pucując go i zaplatając grzywę. Dawało jej to kolejną okazję do większego zżycia się {oczywiście nie mówiąc dosłownie, bo ów relacja na to nie pozwalała} z nowym koniem. A kiedy i wierzchowiec, i sprzęt był gotowy, udała się z nim na trawę, coby i jej nowy czterokopytny znajomy miał szansę na relaks przed 'wielkim dniem'. Niestety jej czas był ograniczony, a co za tym idzie - kiedyś musiała przerwac te przyjemne chwile. Przed wyjściem zadbała o to, by do kolacji Carthago zostało dorzucone kilka przysmaków - marchewek, jabłek czy buraków.

p r z y g o t o w a n i e


Gdy rano stawiła się w stajni, nie miała zbyt wiele do zrobienia. O wszystko zadbała w przeddzień zawodów, a więc bieganie po stajni w celu znalezienia czystego czapraka ją ominęło. Co więcej, z domu zabrała ze sobą swój sprzęt - pasujące kolorystycznie strzemiona, naczółek, czaprak, nauszniki oraz oczywiście odświętne ubranko. Wszystko leżało w podobnej gamie kolorystycznej, także takiej, która nie gryzła się z maścią konia. Jako perfekcjonistka mała Adele nie mogłaby dopuścic do tego, by wyglądali niestarannie, niechlujnie, etc.
A więc po tradycyjnym rozczyszczeniu konia sprawnie osiodłała go, dbając o to, by każdy element rzędu był we właściwym miejscu i właściwie zapięty. Skontrolowała wszystkie sprzączki, sprawdziła, czy ogłowie się dobrze układa i upewniła się, że napierśnik nie jest zbyt luźny. Na kilka chwil oddała Carthago pod opiekę stajennemu, sama zaś szybkim krokiem kierując się do socjala, gdzie w miarę sprawnie ubrała się w swoje zawodowe ciuchy. Po chwili powróciła do ogiera, dziękując pracownikowi placówki za pomoc i kierując się w stronę rozprężalni.

r o z p r ę ż ę n i e


Blondynka postanowiła, że najlepszym rozwiązaniem będzie dosiąśc konia przed wjazdem na rozprężalnie; tak też więc postąpiła, na stajennym placu dociągając popręg, regulując strzemiona i kierując się w stronę schodków, za pomocą których szybko znalazła się na grzbiecie siwego. Nie wchodziła od razu na kontakt, starając się za sprawą tego dac Carthago do zrozumienia, że właśnie teraz jest chwila na odpoczynek: jeśli nie umiał go wykorzystac, trzynastolatka bez momentu zawahania zwyczajnie skróciła wodze. To był swojego rodzaju krótki komunikat - jeśli daję Ci na coś czas, wykorzystaj go sensownie, a nie robiąc głupoty. Kiedy wraz z C. znaleźli się w okolicach rozprężalni, nie pokierowała go bezpośrednio na plac, pozwalając sobie na rozstępowanie po łące znajdującej się nieopodal; zauważyła, że kilka par podjęło już podobną decyzję i dobrze na tym wyszło i to głównie dlatego postanowiła pójśc w ich ślady. Skoro na tej polanie, o ile można to tak nazwac, podłoże było równe, czemu mieliby we dwójkę przeciskac się między pracującymi parami?
Ostatecznie po upływie dobrych 20 minut {z czego około 7 ostatnich na kontakcie, lekko pracując ze szczękami} skierowała się w stronę rozprężalni, na którą wjechała zaraz po krótkim 'Uwaga!'. Rozejrzała się uważnie, szukając sobie bezpiecznego miejsca pracy. Upolowała sobie sporych rozmiarów koło w narożniku placu, na którym pozostała dopóty nie stwierdziła, że zarówno ona, jak i Carthago, są gotowi na zakłusowanie. Gdy tak też było - delikatnym, aczkolwiek czytelnym sygnałem poprosiła konia o przejście w wyższy chód, początkowo nie działając półparadami nazbyt nachalnie i kłusując po całości rozprężalni, a zatem dając siwemu chwilę na rozruszanie się. Mimo wszystko po przejechaniu dwóch kół zmuszona była zacząc nieco intensywniejszą pracę z pyskiem konia, a więc 'zapraszając' półparadami go do wejścia we właściwe ustawienie zaczęła wyjeżdżac koła i inne figury - początkowo o bardzo dużych średnicach, z upływem czasu coraz ciaśniejsze. Nie kończyło się to jednak tylko na kółkach i woltach: jasnowłosa nie zapominała o serpentynach, wężykach, a także ósemkach. Nie omieszkała także wykonac wielu zmian kierunku, w tym nie tylko tych najpopularniejszych, to jest półwolt czy przekątnych, ale także zmian przez koła. Bardzo istotnym elementem, o który młoda Solve bardzo dokładnie zadbała, były przejścia; zaczęła od przejśc kłus-stęp i na odwrót, podczas których sygnały były bardzo czytelne, dokładne i jasno wskazujące rumakowi na dany chód. Pilnowała się jednak, by działania wstrzymujące nie były zbyt mocne; z czasem dołączyła zatrzymania, w których pełne parady były wykonywane równie czytelnie, co i półparadki, którymi je poprzedzała.
Adele kontrolowała czas - zegarek był nieodłącznym elementem ekwpiunku, a więc po upływie około 15 minut, w których to pracowała z koniem w kłusie, pozwoliła sobie na zagalopowanie. Zaczęli od lewej nogi; powtórzyła ten sam schemat, co w kłusie - pierwsze dwa do trzech okrążeń bez żadnej ambitnej pracy, dodatkowo w lekkim siadzie, coby tymczasowo odciążyc grzbiet gniadosza. Po tych zapoznawczych okrążeniach znów zaczęła pracowac, podobnie jak i w kłusie: wszelkie koła, serpentyny, etc, włączając w to lotne zmiany nogi i, pod warunkiem, że koń potrafił je zrobic, jednorazowo łopatka do wewnątrz. Nie chcę nazbyt ciągnąc tego postu, więc powiem, że wszystko odbywało się tak samo, ot.
Korzystając z okazji i tego, że są w galopie, skierowała konia na niewielką stacjonatkę rozprężeniową, mianowicie sięgającą 80 cm. Na dwóch równych wodzach podprowadziła wierzchowca pod przeszkodę, we właściwym miejscu posyłając mu łydkę i zabierając się z nim do skoku, również oddając wodze. Powtórzyła ten skok dwa razy - na obie nogi - a następnie poprosiła stajennego o podwyższenie do wysokości równej 100 cm. Miała nadzieję, że z tą wysokością Amir nie będzie miec problemu - tutaj również zadbała o to, by nie przyszło mu do głowy w ostatniej chwili zmieniac toru jazdy. Niezależnie od tego, czy dogadali się w sprawie odbicia, czy też nie, Adele zabrała się z koniem, w fazie lotu odciążając jego grzbiet i wysuwając nadgarstki do przodu w celu oddania mu wodzy. Jeszcze dwa razy skoczyli stacjonatę, tym razem finalnie podwyższoną do wysokości 115 centymetrów, a następnie skierowali się w stronę oksera liczącego sobie 110 x 100 cm. Tu nieco pewniej dojechała ogiera do przeszkody, nie chcąc, by ten miał jakikolwiek opór przed oderwaniem się od ziemi. Ten schemat nad okserem powtórzyła jeszcze dwa razy, by następnie oddac ostatni, podsumowujący całe rozprężenie skok, czyli stacjonatę 120 centymetrów. Wiedziała, że na pakurze nie pojawi się przeszkoda o tej wysokości, ale doskonale wiedziała, że skakanie wyżej przed wjazdem na parkur tylko ułatwi im to wszystko.
Następnie przeszła do kłusa, w którym spędziła dłuższą chwilę. Przeszła do stępa, podczas oczekiwania na wywołanie oglądając przejazdy innych i powtarzając trasę parkuru. Miała ogromną konkurencję złożoną z dużo starszych i bardziej doświadczonych zawodników.
_________________
you're talking to me like a child
hey i got news, i'm not a little girl
and no, i won't give you a little twirl
    ________i do a lot of stupid stuff, but don't act like you're so tough [ ... ]
    fight fire with fire and you'll get burned [ 1 ]

galeria + wizerunek lydii night + karta postaci
podwójne funty za kolejny trening [28.05 loteria]
    ___well at least i'm not six feet in the dirt and i
    ___can still kick your ass, i even in my skirt [ 4x Im || 1x IIm || 3xIIIm ]
    __i_that you're alowell i'm not a baby
    __i_that yowaiting for you to save me. i'm like nobody else

 
     
Amelie
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 22 lata {28.03}
Wzrost: 164 cm
Zawód: jeżdziec, tłumaczka
Partner: tell me when you hear my heart stop, you'r the only one who knows, tell me when you'll hear my silence, there's a possibility I wouldn't know

Ostatni trening: skokowy z Fleau de Baian
Podopieczny: Carthago Z, First Night, Little Bit Of Spice, Victim of Virtue | Xavior
Pieniądze: £734

Punkty doświadczenia: 109
Skoki: 56
Ujeżdżenie: 15
Cross: 14
Wyścigi: 2
Obycie z koniem: 23


Wysłany: 2015-05-03, 10:01   
   Tytuł: Hodowca


PRZEJAZD


Amelie oprowadzała Deadię w ręku po rozprężalni, dopóki nie usłyszała, że mają się przygotować do wjazdu na parkur. Zatrzymała klacz, pomiziała ją za uszami, jakby jej samej pomogłoby to się odstresować.
- Damy radę. - zapewniła swoją ukochaną karuskę. Czy była tego taka pewna? No, na pewno dadzą z siebie wszystko. Mel sprawdziła, czy wszystko jest zapięte na przysłowiowy ostatni guzik i dosiadła klaczy. Poprosiła ją o stęp i niemal od razu weszła na kontakt, po czym wjechały na parkur. Dziewczyna poprosiła hanowerkę o przejście do kłusa, co poprzedziła półparadą, po czym zrobiły okrążenie wokół parkuru, żeby Duma zapoznała się z ustawieniem i rodzajami przeszkód. Po zrobieniu okrążenia zatrzymała się przed budką sędziowską i ukłoniła, jednocześnie pokazując, że jest gotowa.
Następnie pokierowała dziewięciolatkę po lekkim łuku w lewo na pierwszą przeszkodę: okser 100 x 100, prosząc ją o aktywny galop w pośrednim tempie. Do tej pory nerwy strasznie ją zżerały, jednak gdy znowu znalazła się w siodle jakoś jej przeszło: miały w końcu robić z Deą to co obie lubiły najbardziej: skakać przesz przeszkody. Przed okserem naprostowała karą, tak aby najechała prostopadle na okser. Przed okserem pomogła jej w ocenie miejsca do wybicia, dodając jej łydkę, a gdy klacz oderwała się od ziemi, Mel oddała jej stosowną ilość wodzy, zostając na kontakcie i przeszła do półsiadu, zgrywając się z koniem w skoku. Po lądowaniu wróciła w siodło i pochwaliła krótko dziewięciolatkę.
Poprowadziła hanowerkę przez chwilę po linii prostej, potem, gdy nieco zbliżyły się do barierek skręciła z nią, naprowadzają Dumę po łuku na stacjonatę 110 cm. Najechały ładnie na środek stacjonaty, gdzie wszystko odbyło się podobnie: łydka do wybicia, oddanie wodzy, półsiad, lądowanie z nakierowaniem na trzecią przeszkodę na parkurze.
Znowu przez chwilę pojechały naprzód po linii prostej, po czym jasnowłosa skręciła z Deą ku okserowi, tym razem o wysokości 110 x 100. Tu wszystko odbyło się podobnie, dziewczyna zwłaszcza starała się by przy pierwszej części skoku nic się nie stało, bo w tym miejscu okser był wyższy o 10 cm. Znowu jednak pokonały przeszkodę bez błędów. Na dotąd bladej od stresu twarzy Niemki pojawił się lekki uśmiech, nie zapomniała też pochwalić Dumy po lądowaniu.
Pojechały po linii prostej, a gdy zbliżyły się do barierek skręciły po łuku w lewo, prostując przed czwartą przeszkodą: stacjonatą 115 cm. Przed przeszkodą białowłosa pomogła hanowerce w ocenie miejsca do wybicia, zaznaczając je łydką, a po odbiciu oddała wodzę przy szyi karuski, przeszła do półsiadu stając w strzemionach, pochylając się nieco do przodu i zgrywając się z koniem w skoku, by po lądowaniu wrócić w siodło, pochwalić swoją podopieczną i nakierować na przeszkodę numer 5a. Cały czas starała się utrzymać Dumę w aktywnym galopie w pośrednim tempie, wyliczała foule między przeszkodami, a przed kolejną przeszkodą lekko zamykała hanowerkę w pomocach. Co prawda jeszcze nigdy dziewięciolatka jej się nie wyłamała przed przeszkodą, jednak przezorny zawsze ubezpieczony, jak to mówią. Na razie szło im chyba dobrze, nie popełniały błędów, dziewiętnastolatka była jednak cały czas czujna, skupiona i zaangażowana. Trzeba jednak przyznać, że poza tym miała z tych zawodów dużo radochy.
_________________

Walls I've built up became my home.
? ? A M E L I E H A L L E Y ? ?

I found a man I can trust, and boy I believe in us
my love » xxxx
I will scream it loud tonight
Can you hear my voice this time?

pms » 1
Starting right now I'll be strong. I'll play my fight song.
friends » Anna Friedrich
Like a small boat on the ocean. Sending big waves into motion.
horses » Carthago Z First Night Little Bit Of Spice

results gallery

@edit by Delfin only for Melka
 
 
     
Brian
Zawodnik
Allrounder
randomly awesome


Płeć: mężczyzna
Wiek: 29 lat (30.01)
Wzrost: 178 cm
Zawód: szlachta nie pracuje, szlachta jeżdzi konno
Partner: the pain and the pleasure all come together

Ostatni trening: skokowy z Bolero
Podopieczny: Blue Moon, Bolero de Ravel, Chaos Amir, Jackpatches, Sensationet | Samson
Pieniądze: £2384

Punkty doświadczenia: 187
Skoki: 69
Ujeżdżenie: 25
Cross: 18
Wyścigi: 62
Obycie z koniem: 15


Wysłany: 2015-05-03, 11:13   
   Tytuł: Hodowca


PRZYGOTOWANIE


Jedyne, czego Brian nie lubił z zawodach, to to, że musiał wstać wcześniej, a jako osoba, która lubi siedzieć do póżna i spać do dwunastej, było mu to ciężko wykonać. Niemniej po wypiciu hektolitra kawy pojawił się łaskawie w stajni. Kręciło się w niej sporo ludzi, jak to przed zawodami. Brytyjczyk najpierw poszedł sprawdzi czy wszystko jest gotowe. Zostawił swój strój na zawody w socjalce, przytargał na stanowisko na myjce przybory do czyszczenia, a także sprzęt, który poprzedniego dnia wyczyścił, a dziś sprawdził tylko,czy każda część sprzętu jest czysta i nic się nie popsuło.
Gdy to wszystko miał już przygotowane poszedł po konia, na którym miał dziś startować - Savera. Miał tylko nadzieję, że ogier już wstał. Zatrzymał się przed boksem konia, z początku jak zwykle zachowując pewien dystans. Zajrzał do boksu i zacmokał, by zwrócić na siebie uwagę karosza.
- Cześć Saver. - przywitał się, jeśli hanower zwrócił na niego uwagę. Jego tabliczkę przestudiował dokładnie już wcześniej. Gdy ogier przyzwyczaił się do obecności Briana, mężczyzna wyciągnął do niego nieśpiesznie dłoń, aby Saver mógł się zapoznać z jego zapachem, po czym po chwili poprosił go o cofnięcie się i zrobienie mu miejsca. Nie znał konia, dlatego na początku dawał mu czas, by przyzwyczaił się do niego.
Wślizgnął się do boksu siedmiolatka, zatrzymał się na progu i zamknął drzwiczki. Dopiero po chwili podszedł do Savera. Na dłoni podsunął mu ćwiartkę jabłka, a jeśli kary się zainteresował owocem, pogłaskał go lekko po szyi drugą ręką. Późnej zgarnął z haka kantar i uwiąz należące do ogiera, pokazał mu kantar i spróbował założyć, nie poddając się, jeśli za pierwszym razem hanower nie chciał współpracować. Ostatecznie ubrał siedmiolatkowi kantar i zaprowadził na myjkę, na której wszystko było już gotowe.
Na myjce Brytyjczyk przywiązał Savera i zaczął od czyszczenia, pokazują mu w razie potrzeby szczotkę, czy zgrzebło, z którego akurat korzystał. Donney porządnie wyczyścił ogiera, pozbywając się kurzu, brudu, czy zaklejek, rozczesał też grzywę i ogon karusa i spryskał je sprayem nabłyszczającym. Zostało mu tylko wyczyszczenie kopyt. Ustawił się plecami w stronę pyska hanowera, położył swoją dłoń poniżej pęciny i poprosił Savera o podniesienie nogi i przeniesienie ciężaru na te kończyny, które miały pozostać na ziemi. Jeśli ogier nie chciał współpracować, dwudziestosześciolatek trochę się natrudził, ale ostatecznie skłonił konia do uniesienia nogi lub sam to zrobił i wyczyścił jego kopyta.
Zostało mu tylko osiodłanie Savera. Najpierw założył hanowerowi czaprak i siodło. Popręg zapiął, ale nie docisnął. Dalej na nogach ogiera pojawiły się ochraniacze, Brian zastąpił kantar ogłowiem, pomagając karemu w przyjęciu wędzidła w razie potrzeby, a na łbie konia pojawiły się nauszniki. Saver prezentował się bardzo dobrze, Brytyjczyk poprosił więc stajennego, żeby zerknął na ogiera, a sam poszedł się przygotować. Założył na siebie strój przygotowany na zawody, a jego zwykle artystycznie rozczochrane włosy dały się podporządkować jego woli. Wrócił na myjkę, odwiązał Savera i wyprowadził ze stajni.

ROZGRZEWKA[/


Wszedł z Saverem na rozpręzalnię, rozejrzał się po obiekcie, po czym oprowadził Savera po rozprężalni, żeby karus zapoznał się z obiektem. Następnie zatrzymał ogiera w narożniku, poprawił popręgi wyregulował strzemiona, po czym korzystając ze schodków znalazł się na grzbiecie konia.
Po chwili dodał łydki, dając hanowerowi sygnał do ruszenia kłusem Na razie zostawił mu luźną wodzę, chciał, żeby koń się rozgrzał, rozciągnął mięśnie, ale chciał też zobaczyć, jak zachowuje się pod siodłem. Jeżeli nie kombinował zostawił mu luźną wodzę. Zrobili kilka okrążeń w stępie roboczym, po czym Brian wszedł na lekki kontakt z Saverem i poprosił go o wyjechanie do środka, gdzie zrobili figury: woltę, koło, wężyka i serpentynę. Na razie średnice figur były duże i nie sprawiały trudności, mężczyzna jednak i tak pilnował wygięcia karego i tego, żeby nie wypadał. Działał jedną łydką na popręgu, a drugą za nim.
Po powrocie pod ścianę znowu zrobili dwa okrążenia w stępie, na luźnej wodzy i Brytyjczyk znowu poprosił hanowera o wykręcanie figur, na środku rozprężalni. tym razem wykonali koło, półwoltę i wężyka, jednak zarówno łuki i średnice były ciaśniejsze, przez co nieco trudniejsze do wykonania.
Gdy znowu wrócili na ścianę dwudziestosześciolatek poprosił hanowera o wyciąganie kroku na długich ścianach, a skracanie go i podstawianie zadu na krótkich. W ten sposób pokonali kolejne dwa okrążenia i siedmiolatek już pewnie trochę rozgrzał i rozciągnął mięśnie. Brian więc dał mu łydkę do kłusa, ewentualnie dodając wypchnięcie jeśli Saver nie zareagował na samą łydkę. Przejście do kłusa poprzedził półparadą. Jeżeli do tej pory karus nie nadużywał luzu na wodzach, Brian nie skracał wodzy. Znowu zrobili kilka okrążeń w kłusie, po czym tak jak wcześniej w stępie, Brian poprosił Savera o wyjazd na środek do figur, na razie o większych średnicach, wcześniej wchodząc na lekki kontakt z jego pyskiem. Podczas wykręcania figur starał się o dobre wygięcie ogiera i pilnował jego łopatki i zadu, żeby nie wypadały. Mimo wszystko jeśli coś im nie wychodziło nie przejmował się tym, to był tylko rozgrzewka, i to do zawodów skokowych, nie ujeżdzeniowych. Po powrocie pod ścianę mężczyzna dał karemu sygnał do wydłużania wykroku na długich ścianach i skracania kroku oraz podstawiania zadu na krótkich W ten sposób pokonali kolejne dwa okrążenia, potem znowu wyjazd na środek do figur, tym razem o ciaśniejszych łukach i mniejszych średnicach. Po powrocie pod ścianę zrobili kolejne okrążenie, po czym Brytyjczyk pokierował hanowera ku czekającym już na nich drągom. Drągi były ustawione w średnie odległości między sobą, a za zwykłymi drągami stały dwa cavaletti o niskiej wysokości. Brunet nakierował ogiera na drągi, dając mu pomoce do wysokiego podnoszenia nóg. Przejechali przez drągi i cavaletti, po czym po chwili nawrócili i pokonali je jeszcze raz. Brian nie zapomniał pochwalić Savera. Po pokonaniu drągów Brian dał siedmiolatkowi łydkę do przejścia do galopu. Ćwiczenia były podobne jak wcześniej: okrążenie pod ścianą na luźnej wodzy w pośrednim tempie, jeden wyjazd na środek do figur, galop wyciągnięty na długich i zebrany na krótkich ścianach. Gdy wrócili do galopu roboczego, Brytyjczyk pokierował hanowera ku przeszkodom. Wcześniej ustawiony mini tor składał się z koperty 50 cm, dwóch bliźniaczych stacjonat 60 cm i oksera 70 cm. Dwudziestosześciolatek nakierował Savera prostopadle na kopertę, dał mu łydkę do wybicia w odpowiednim miejscu, kiedy kary oderwał się od ziemi oddał mu wodze na kontakcie i przeszedł zgrabnie do półsiadu, po czym pokierował wierzchowca ku następnej przeszkodzie, gdzie wszystko odbyło się podobnie. Pokonali przeszkody jeszcze raz zaczynając od oksera, po czym ćwiczyli przejścia:galop - kłus - stęp, stęp - galop - kłus - zatrzymanie, stęp - kłus - galop - stęp. Następnie zostali w stępie, na luźnej wodzy niespiesznie okrążali rozprężalnię, czekając na swoją kolej. Brian nie zapomniał pochwalić Savera za dotychczasową pracę i poczęstował go kostką cukru.
 
 
     
Fleau de Baian
Skokowiec
this is all happening so fast


Płeć: klacz
Wiek: 14 lat
Rasa: koń hanowerski
Wzrost: 172 cm

Ostatni trening: Karuzela - maj 2020.
Właściciel: Oliver Pelerieux
Cena: £2500

Doświadczenie w skokach: 215
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 55
Doświadczenie z lonżowania: 22
Kondycja: 79
Szybkość: 101
Klasa startów: Skoki: CS

Wysłany: 2015-05-03, 14:45   

>>> PRZEJAZD <<<

Chuchnęła właścicielce ciepłym powietrzem w twarz, potem dając jej spokojnie wsiąść na grzbiet, wcześniej sprawdziwszy czy wszystko jest okay. Poczuwszy łydkę od niej, ruszyła stępem na kontakcie, mieląc w pysku wędzidło. Płynnie przeszła do kłusa, ani trochę nie robiąc tego z opóźnieniem. Podczas oglądania parkuru i ona przyglądała się poszczególnym przeszkodom, a w duchu cieszyła się, że to skoki, a nie ujeżdżenie - po kolorowych przeszkodach domyśliła się, że to zawody. Pewnie gdyby tylko miała taką możliwość okazałaby jakoś swoją radość, ale wiedząc, że jest pod oceną zachowywała się wręcz idealnie, szybko i sprawnie wyłapując pomoce od Amelie. Zaokrąglona w grzbiecie uderzała co chwila ogonem o boki, a uszy osłonięte nausznikami podobnie jak na rozgrzewce wirowały na wszystkie strony, wyłapując nowe dźwięki. Pomimo hałasów starała się skupić na jeźdźcu, żeby go nie zawieść.
Nakierowana na linię zatrzymania, zrobiła to równo niczym ujeżdżeniowiec, chociaż w tym mistrzem naprawdę nie była. Kiedy tamta się ukłoniła, ruszyła spokojnym galopem, takim, jakim narzuciła jej białowłosa. Co prawda nie mogła się doczekać pierwszej przeszkody, ale i tak wiedziała, że marne szarżowanie nic tu nie da. Całą przeszkodę para pokonała bezbłędnie, kara odbiła się pierw przodami, potem tyłami, aby podczas lotu złożyć nogi i zabaskilować. Wylądowawszy parsknęła, zadowolona ze swojej pracy - bo pracy białowłosej bała się podważać. Pokierowała się tam, gdzie była prowadzona, na każdej prostej linii o dziwo nie spływając na boki. Może to była sprawa podporu od dziewiętnastolatki, a może kara zaczęła się szkolić w ujeżdżeniu. Energicznie stawiała nogi na podłożu, a przed samą stacjonatą nieznacznie skrócić krok. Znowu odbiła się mocno od ziemi, nawet nie potrzebowała sygnałów od amazonki, bowiem sama dokładnie wiedziała gdzie to zrobić. Wyciągnęła szyję, która nadal była wygięta i obniżona. Wpatrywała się gdzieś daleko przed siebie pewnym wzrokiem, jedynie już za niestrąconą przeszkodą spojrzała momentalnie na ziemię, aby nie spowodować wypadku jakimś brakiem umiejętności przy lądowaniu.
Zmotywowana dobrą passą śmiało najechała na kolejną przeszkodę, a pomimo połowa zawodów była coraz bliżej na jej karku zaczęły pojawiać się plamy potu, chociaż nawet w głowie nie było jej przestać teraz skakać. Dorwała trzecią przeszkodę, wyższy od poprzedniego okser. Tak jak poprzednio odbiła się mocno od ziemi, skacząc zarówno wysoko jak i daleko. Zaokrągliła grzbiet i złożyła nogi, przybierając wzorcową postawę konia podczas skoku. Wyczuła, że stres, który towrzyszył Amelie na początku, zaczął się ulatniać, czyli odznaczyła w głowie, że prawdopodobnie idzie im dobrze - no i szło dobrze. Do tej pory nic nie strąciły, a koniec nieubłaganie się zbliżał, a hanowerka coraz bardziej starała się skupiać na dziewczynie. Zakręciły prawie o 90 stopni, aby na polu widzenia Deadii pojawiła się druga stacjonata, której się nieźle obawiała - nigdy tak wysokich przeszkód nie skakała. Ale nieprzerwanie galopowała na przeszkodę, pilnując swojego pośredniego tempa. Była równie uważna jak Amelie, żeby też po otrzymaniu łydki znowu odbić się mocno, potem też przelecieć nad stacjonatą. Pomimo, że nie udało się jej zostawić specjalnie dużo zapasu, nawet kopytem nie dotknęła drąga. Znowu parsknęła, kiedy tylko wylądowała. Minęły szereg i okser z rowem, żeby ustawić się prostopadle do drugiego szeregu.
_________________

I fought my way up from the ground
now at this moment, the crowd acclaim us.




_______________możesz mówić mi: Fleur
_______________potomstwo: Dirty Vibe {og. Desperado}
_______________potomstwo: She's Marvelous {og. Stradivarius}

    osiągnięcia:▴ II msc w zawodach skokowych kl. CS z Oliverem Pelerieux
    osiągnięcia:▴ III msc w drużynowych zawodach skokowych kl. P z Amelie Halley
    osiągnięcia:▴ III msc w zawodach skokowych kl. P pod Amelie Halley

    dokumenty: paszport, karta postaci

______________________sprzęt: stajenny • treningowy

rezerwuję tę galerię oraz
wizerunki koni Tripple X i Ringwood Mississippi
 
 
     
Christian Levrull
Zawodnik
Allrounder


Płeć: mężczyzna
Wiek: 29 lat [13.05.1990r.]
Podopieczny: Ruitershoeve. ll Lockhard. ll Orchid of Rohan. ll Bremen Star. ll Momentum. ll Questionable. ll Dante Weltino. ll Imagination Sontesique. ll Broyer du Noir. ll Nymphomane. ll El Dorado. ll Pandemonium. ll Cameleon. ll Ravallo's Queen. ll Viviance Roscoe. ll Vemmekeshoeve. ll Axel du Beaumon. ll Krakatau. ll Carte Blanche. ll Corleone Olshansky.
Pieniądze: £9485

Punkty doświadczenia: 463
Skoki: 237
Ujeżdżenie: 135
Cross: 65
Obycie z koniem: 26


Wysłany: 2015-05-03, 15:53   
   Tytuł: Hodowca


Nie był to ich pierwszy raz, ba, nawet mógł pomału powiedzieć, że z karusem znają się już dość dobrze. Wiedział, że ogier jest pobudzony, ale nie udzielała mu się jego nerwowość, starał się tak jak zawsze podchodzić do niego sposobem, nie nerwami - w jego przypadku inaczej się nie dało. Każda (bezpodstawna!) walka robiła w jego mniemaniu krechę jeźdźcowi, więc nie dał się prowokować. Kiedy więc oczekiwali na start, stępowali już gdzieś w odosobnieniu wyciszając się przed startem. Wreszcie wywołani ruszyli energicznym kłusem już na wcześniej złapanym kontakcie, prezentując się nienagannie już od samego przekroczenia terenu parkuru.
Kiedy para przed nimi właśnie była w trakcie przejazdu on sam zagalopował sobie, przejeżdżając obok największych straszaków, dając karemu możliwość oswojenia się z tym wszystkim, a sobie dać możliwość już wstępnego "utemperowania" przed rozpoczęciem startu. Ogier cały czas mógł czuć przesyłane przez niego półparady, każda pulsacja na wodzy miała swoje potwierdzenie w przymkniętej łydce i dosiadzie, by nie wahał się iść w jego stylu mocno na przód, ale sugerując mu jednak zejście do pomocy i pokazanie, że lekką reakcją, zdziała tyle, że będzie mu o wiele przyjemniej na pysku.
Po dzwonku przeszedł na chwilę do stępa, następnie ukłonił się i zagalopował na lewo tak, by wjechać na jedynkę za rowem z wodą. Od samego początku mógł czuć jego pewną rękę, która jednak była na tyle szybka w swej elastyczności, że było mało prawdopodobieństwo by nadział się na wędzidło. Cały czas rozmowa ręka-pysk konia, kontrola fouli co krok, od początku narzucił dość mocne tempo, w końcu jechali po wygraną. Skupił się na podnoszeniu jego przodu, tak by to zad miał ową siłę w skoku i lekkość przodu. Nie zależało mu na jakimkolwiek ustawieniu, miał tylko odpuścić w potylicy minimalnie (umożliwiał mu "patrzenie", ale bez przesady - nie miał udawać lamy) oraz tego by kontakt był stabilny, tu zganaszowanie etc. nie było potrzebne.
Kontrolował prosty dojazd do przeszkody, bez żadnych skrętów w szyi, ot miał być prosty, stąd prowadził go równomiernie na dwóch łydkach i dwóch wodzach, osobno działając dopiero wtedy kiedy miały przypadkiem spłynąć. Christian usiadł w siodło zbliżając się do oksera 100x100, dał mu minimalnie się wydłużyć tylko po to, by skok nie był oddany za mocno w górę, tak by parabola nad szerszą przeszkodą nie była zachwiana. Zamknął go w pomocach przed przeszkodą, szukając już odbicia. Kiedy się "w nim" znaleźli karosz od razu mógł poczuć jego pozwolenie mocniejszą łydką do skoku. Ręka chłopaka podążyła za ruchem konia, a równowagę w półsiadzie łapał przede wszystkim w stabilnej nodze opartej w strzemieniu. Przy lądowaniu delikatny powrót w siodła i od razu kontynuacja rozmowy z pyskiem ogiera. Od razu wycofał swoje ciało mimo, że wszedł w lekki półsiad jako, że mieli teraz trochę nadgonić.
Dojazd do dwójki nie był idealnym łukiem, pozwolił sobie ściąć nieco najazd łapiąc kolejne sekundy. Kiedy zbliżali się do linii najazdu od razu siadł w siodło, mimo zmiany dosiadu dając mu pomoce do kontynuuacji tempa. Dopiero parę fouli przed mocniej wziął ogiera na siebie na kontakcie znów podnosząc go bardziej i cały czas działając półparadami kontrolował by ten przypadkiem "nie wypruł" przed siebie atakując przeszkodę w za bardzo swoim stylu. W żadnym bądź razie nie gasił jego stylu atakującego, po prostu trzymając go maksymalnie w pomocach regulował go tak, by wszystko wyglądało dobrze, a zarówno odskoki jak i same skoki pasowały. Stacjonata 115 nie powinna stanowić dla nich żadnego problemu wysokościowo, wiadomo jednak, że zawsze może coś nie wyjść: to przesadnie go przytrzyma, to za szybko wyjdzie do skoku, źle wymierzy odskok itd. Tym razem jednak znów płynie wszedł na jego rękę dając mu możliwość wymierzenia do przeszkody. Tak też uczynił, dając mu sygnał do skoku w planowanym miejscu, ponownie wszedł za nim w półsiad od razu ręką z kontaktem podążając za jego pyskiem. Nie tracił wodzy, najgorszy błąd to wypuszczenie ich z ręki tym samym zaburzając równowagę konia w skoku, nie wspominając o braku możliwości korekcji po lądowaniu. Miękko wszedł po skoku w siodło od razu dając sygnał do galopu we wcześniejszym, mocniejszym tempie, nadal jednak w kontroli jego dosiadu i ręki.
Trójka prosiła się o skrót, który już przy oglądaniu parkuru zaplanował, dlatego po dwójce od razu wziął go na siebie wchodząc w mocniejszy zakręt w lewo na okser 110x100. Bez ryzyka nie ma zabawy, a on je teraz podjął. Nie wahał się jednak przekazując pewność siebie ogierowi działaniem pomocy, od razu mógł poczuć pomagające mu półparady, łapiącą równowagę zewnętrzną wodzę dla niego i za każdym razem łydkę dającą sygnał do ruchu na przód, by nie stracić równowagi. Prze krótki najazd było mało czasu do odskoku, ale weszli w niego bez problemu wchodząc z dość widowiskowego ścięcia zakrętu pewnie w oksera i pokonując ją na czysto od razu po lądowaniu pewnie ruszył z nim na przód, naprawdę jak na razie dobrze mu się na nim jechała. Mógł poczuć jego zadowolenie w tym momencie.
Trochę dodał w galopie jadąc w stronę czwórki, znów jak przy dwójce ścinając nieco łuk. Parę fouli przed stacjonatą 115 ponownie rozmowa z pyskiem i ogólne działanie półparad korygujące jego tempo i skracające go do przeszkody. Podniósł go i trzymał na mocnym, elastycznym kontakcie, by wejść pewnie w stacjonatę. Tu tak samo udało się wymierzyć chłopakowi w dobry odskok, więc po chwili stacjonata w dobrym stylu pokonana była już za nimi. Lekki półsiad i mocniejszy galop w prawo w stronę szeregu.
_________________

 C h r i s t i a n L e v r u l l 

I just want you to make me feel how I wanna feel.
And tell me all the things that I wanna hear.
And make me lose control,
And make me go insane,
I want a girl that does cocaine.




.Best of the best.
Gniade, kare, izabele, ponoć przecież ich tak w i e l e!
[Ruitershoeve, Lockhard, R.I.P, Krugerrand, Insostenible]
[I So Bad, Orchid of Rohan]

.Something e l s e.
Będę udawał lub po prostu będę [..?..],
ale czasami ktoś [z Tobą 3] namąci mi w głowie.
ex. Lorien.

.Maybe a drink for you.
Usiądźmy, pogadajmy, robiąc z siebie idiotów nie udawajmy!
[Nicol, Jimmy, Lorien, William & James {bracia}]

.I'm your champion.
Osiągnięcia: 36 x Im; 21 x IIm; 17 x IIIm; 11 x IVm;
4 x Vm; 5 x VIm; 1x VIIm; 1 x VIIIm.
[podgląd wszystkich]

.It's only me.
Rezerwacja wizerunku: Jon Kortajarena
Telefon ll Karta Postaci ll Relacje


Wygrane:
Loteria urodzinowa Jessie '18: czyste losowanie dla wybranego konia w zawodach skokowych.
Loteria urodzinowa Jessie '20: Otrzymujesz zniżkę -50% na zakup konia w cenie do £4000.

 
     
Theo
Jeździec zaawansowany


Płeć: mężczyzna
Wiek: 27 lat
Pieniądze: £1940

Punkty doświadczenia: 14
Wysłany: 2015-05-03, 16:46   

>>> PRZEJAZD <<<

.....Wraz z wyczytaniem jego stres wrócił, ale i tak zebrał konia i kłusem wjechał na parkur. Zatrzymał równo konia na linii startu, gdzie sztywno ukłonił się sędziom. Wziął głeboki wdech i dał łydkę aktywizującą do kłusa, żeby obejrzeć parkur. Wszystkie przeszkody wydawały się mu być trudne, co przeklinał w myślach.
.....Ostatecznie jednak, gdy obejrzał wszystkie przeszkody, przyspieszył do galopu i najechał na pierwszą stacjonatę. Ustawił konia prostopadle do niej, także starając się ocenić najlepsze miejsce do wybicia. Przygryzając dolną wargę dał łydkę do odbicia, a gdy tylko siwy oderwał się od ziemi, mężczyzna przeszedł w półsiad i podążył za nim nadgarstkami. Obciążył też lewe strzemiono, żeby tuż po wylądowaniu w miarę prostopadle najechać na okser. Zamknął konia w pomocach, żeby jechał po idealnie prostej linii na kolejną przeszkodę. Przed nią wydłużył krok konia i podparł go łydką, żeby ogier mógł odbić się wystarczająco daleko do pokonania przeszkody. Analogicznie do poprzedniego skoku podniósł się z siodła, żeby odciążyć grzbiet Contendro oraz oddał mu wodzę do wyciągnięcia szyi. Używając tego samego sposobu co poprzednio, to jest obciążenie jednej strony, wylądowali na prawo, od razu kierując się na szereg. Mężczyzna był tym wyraźnie spięty, tripplebarre nie wyglądał wesoło. Wystarczyło jednak pokładać nadzieję w tym, że chociaż siwy odbije się daleko, żeby przykładowo nie wylądować na ostatniej stacjonacie. Wydłużył krok konia, lecz jego obliczenia były błędne i w tym momencie, gdzie się znaleźli, te całe dodanie było zdecydowanie niepotrzebne. Jednymi słowy Theo jak na szpilkach dał łydkę za późno, lecz oczywiście sierota XXI tego nie zauważyła i myślała, że będzie to skok jak skok.
.....Nastąpił chaos, para straciła kontakt, Contendro całkowicie nie posłuchał błędnych co prawda pomocy od dwudziestosiedmiolatka, a zamiast skoczyć – zatrzymał się przed przeszkodą tak mocno, że Courtney o mało nie wyleciał przodem. Jego nieogarnięcie w sytuacji mówiło tylko „Fuck, fuck, fuck”, podczas gdy próbował wrócić na kontakt z sześciolatkiem i cofnąć go, żeby powtórzyć skok. Przeklinając w myślach tylko i wyłącznie siebie i swój nieogar, poklepał holsztyna i spokojnym głosem powiedział:
.....- Spokojnie, stary, to moja wina... - zaraz też zawrócił konia i znowu ustawił prostopadle do nieszczęsnego tripplebarre. Posłał serię półparad, żeby koń się uspokoił i zwrócił uwagę na tę ciemną masę na swoim grzbiecie.
.....Tym razem dużo bardziej skupiony na wymierzeniu odpowiedniej odległości do przeszkody, już wcześniej wydłużył krok, żeby skok był dalszy, a w dobrym miejscu podparł konia łydką. Po oderwaniu się siwka od ziemi, odetchnął z ulgą, mechanicznie wstając z siodła i oddając mu wodze. Ku zdziwieniu mężczyzny strącenia nie było, na co zapewne zareagowałby teatralnym otarciem potu z czoła, ale dalej wodze trzymał w obu dłoniach. Czekała ich tylko jedna przeszkoda w tym szeregu, „zaledwie” metrowa stacjonata. Tym razem wziął głęboki wdech, odliczył jedną foule i znowu dał łydkę do wybicia + półsiad + oddanie wodzy. Wszystko jak poprzednio, znowu nie było żadnego strącenia, ale zbyty czas na ponownie skoku przez tripplebarre raczej już nie odrobią, chociaż dla Theo raczej nie liczyło się miejsce na podium, tylko, żeby skończyć przejazd jako żywy.
 
     
Saver
WKKW'ista


Płeć: ogier
Wiek: 12 lat (ur. 15.09.2007)
Rasa: Hanowerska
Wzrost: 185 cm
Właściciel: Luke Sugarman.
Cena: £4850

Doświadczenie w skokach: 162
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 147
Doświadczenie z lonżowania: 110
Kondycja: 115
Szybkość: 115
Klasa startów: WKKW: 4*

Wysłany: 2015-05-03, 17:43   

PRZYGOTOWANIE

Tak zdecydowanie wstawanie wcześnie i przygotowania to najgorsza część tej zabawy, ale co poradzić? Nie ma czasu na obijanie się czy zastanawianie po co czy dlaczego tylko czas brać się do pracy. Ogier od wczesnego rana nie spał bo udzielał mu się klimat zawodów, nie wiedział wtedy jeszcze że sam będzie w nich brał udział. Stał tyłem do drzwiczek kiedy chłopak stanął pod jego boksem, obrócił pysk na dźwięk cmoknięcia w jego kierunku. Kiedy tamten chciał nawiązać bliższy kontakt karosz obrócił się w boksie do niego przodem opierając się klatą o drzwiczki. Zapoznał się z jego zapachem by kolejno zrobić miejsce w boksie, nie miał problemów z akceptacją człowieka to też nie musiał się obawiać nie przewidywanych reakcji ze strony konia. Dał sobie założyć kantar by wybyć za facetem na myjkę, bez trudu dał się wypucować i przy niczym Brian nie musiał się trudzić więcej niż było to konieczne. Z ubraniem go w sprzęt też nie było żadnych trudności wszystko gładko i szybko potoczyło się by wyjść za Brianem na rozprężalnie.

ROZPRĘŻENIE

Weszli na obiekt po którym karosz się tylko rozejrzał badawczo ale nie ekscytował zbyt przesadnie. Potulnie się zatrzymał, poczekał aż facet wszystko poprawi oraz go dosiądzie by po sygnale ruszyć stepem. Dość grzecznie szedł na luźnej wodzy, po czym weszli na kontakt by zjechać do środka i wykonać kilka figur: woltę, koło, wężyka i serpentynę. Na razie wszystko na luzie o większych średnicach by się dobrze rozgrzać, karosz ładnie się wpisywał w koła wyginając na nich wokół łydek chłopaka oraz trzymając tempo. Po powrocie na ścianę ponownie zrobili dwa koła by zjechać do środka i wykonać te same figury co wcześniej tylko ciaśniejsze. Po powrocie na ścianę wyciągali lub skracali wykrok w zależności od ściany, by ostatecznie po dwóch kółkach przejść do kłusa. Tak jak w stępie zrobili dwa koła w kłusie po czym zjazd do środka i wykonanie kilku figur. Po zjeździe na ślad ponownie wyciągali lub skracali wykrok, potem zjazd do środka i kreślenie figur o ciaśniejszych średnicach. Po powrocie na ścianę zrobili kolejne okrążenie by najechać na drągi leżące na podłożu a potem cavaletti gdzie unosił wysoko nogi by nie dotknąć żadnego z nich. Wykonując dwa razy na każdą ze stron, po czym przeszli do galopu. Wszystko wykonali jak wcześniej koło, figury o szerszej średnicy, chody wyciągnięte zebrane, figury o ciaśniejszej średnicy po czym skierowali się ku mini torowi. Wszystko pokonał tak samo po sygnale wybił się z zadu podciągając przód który zaraz złożył, kolejno tył, wyciągnąć się nad przeszkodą i wylądować. Poćwiczyli jeszcze przejścia galop - kłus - stęp, stęp - galop - kłus - zatrzymanie, stęp - kłus - galop - stęp. By zostać w stępie na luźnej wodzy i czekać na wezwanie.
_________________
I'm not afraid
To take a stand.

imię: I ain't playing around - Saver
właściciel: we walk this road together, through the storm - Luke Sugarman.

rodzice: Aspan x Elandra
dokumenty: passport
moje: gallery


[img]xxx[/img]

potomstwo: I feel I got a tear in my eye - brak
osiągnięcia: Ain't no way I'mma let you stop me from causing mayhem - link
 
     
Mistrz Gry


Wysłany: 2015-05-03, 17:46   


    76; Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca); Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca.


    Opis
    Zdawało się, że już nic wam nie stanie na przeszkodzie. Przez kolejne przeszkody szłyście jak burza, pokonując je bez najmniejszego wahania czy też problemu. Dopiero na ostatniej przeszkodzie Deadia odmówiła współpracy, prawdopodobnie ze względu na imitację rowu z wodą, która często okazywała się problematyczna. Nie był to jednak jedyny czynnik - w trakcie najazdu na przeszkodę, hanowerka potknęła się parokrotnie, co dodatkowo ją zdekoncentrowało. Bez względu na starania jeźdźca, odmówiła skoku w ostatnim momencie, wyłamując spod samej przeszkody i uskakując na lewo. Jeśli Amelie podjęła kolejną próbę, kara tym razem oddała skok poprawnie.

    UWAGA:
    Od tego momentu proszę o nie edytowanie swoich kolejnych postów!
 
     
Mistrz Gry


Wysłany: 2015-05-04, 10:31   


    109;
    Czysty przejazd; Niczym nie zakłócona pierwsza połowa przejazdu, zero błędów, zero komplikacji. ; do kolejnego postu MG.


    Opis
    Przez pierwszą połowę parkuru nie napotkaliście żadnych trudności, chociaż warunki pogodowe także dla was nie były najkorzystniejsze. Mimo to ogier nie dekoncentrował się i wyraźnie oboje byliście w formie, dzięki czemu wasza jazda wyglądała po prostu ładnie, poza tym, że była prawidłowa i jak na razie kierowała was w stronę sukcesu.

    UWAGA:
    Od tego momentu proszę o nie edytowanie swoich kolejnych postów!
 
     
Lockhard
Multichampion
WKKW'ista


Płeć: ogier
Wiek: 12 lat [13.04.2007]
Rasa: KWPN
Wzrost: 170 cm

Ostatni trening: 02.2020 - teren - Aaren
Właściciel: Christian Levrull
Cena: £7850

Doświadczenie w skokach: 212
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 221
Doświadczenie z lonżowania: 72
Kondycja: 120
Szybkość: 114
Klasa startów: WKKW: 4*

Wysłany: 2015-05-04, 12:43   
   Tytuł: Puller


Także ogierowi coraz lepiej współpracowało się z Christianem. Nie było to bez znaczenia, bo w pewnym sensie nawet go polubił, choć może niekoniecznie pokazywał to po sobie w trakcie jazdy - niezmiennie pozostawał temperamentny, lubiąc pokazać swoje racje. Niemniej mężczyźnie udało się wypracować pewien system pracy z karusem, który odnosił oczekiwany efekt. Nie dawał mu się prowokować, więc Lockhard najczęściej gotował się sam w sobie, aż wreszcie odpuszczał widząc, że to bezcelowe. Mimo to każdego razu próbował na nowo.
Po wywołaniu na parkur przeszedł do elektrycznego kłusa, w którym wszedł na parkur, stawiając uszy na sztorc i furkocząc nerwowo chrapami. Następnie przeszedł do galopu, w którym poruszał się dookoła przeszkód, każdej z nich poświęcając jednakowo wiele uwagi. Łypał na nie ślepiami, nakręcając się coraz bardziej i bardziej, ale pozostając pod kontrolą jeźdźca. W odpowiedzi na półparadę wycofywał się odrobinę, kumulował w sobie energię i nieco rolował szyję, mieląc zawzięcie pyskiem. Sprawiał wrażenie okropnie rozdartego, ale zdołał zapanować nad swoimi emocjami i nie odstawić żadnej maniany.
Później przeszedł do stępa, w którym parsknął przeciągle, jakby otrząsając się z negatywnych emocji. Niemniej "zapalił" się na nowo wraz z przejściem do galopu. Dopóki nie znalazł się na wprost przeszkody, galopował stosunkowo spokojnie. Dopiero na widok oksera nakręcił się, próbując wymknąć się spod kontroli, do czego jednak nie doszło. Christian pozwolił mu na mocne tempo, w którym czuł się najlepiej, ale też nie pozwalał mu na zapomnienie - odpowiadając na najmniejsze sygnały jeźdźca, odważnie szedł na okser, już z daleka uważnie mu się przyglądając, ale nie zadzierając przesadnie łba. Galopował lekki przodem, ciężar ciała osadzając na tyłach, co było w dużej mierze zasługą Christiana, bo sam zapewne zawaliłby sprawę. W każdym razie nawet nie pomyślał o tym, aby spłynąć z wyznaczonej linii i do samego końca galopował bez wahania na okser. Po tym, jak jeździec umożliwił mu na wydłużenie ostatniego kroku, zebrał się do odbicia, nie wyprzedzając działań zawodnika. Dopiero w odpowiedzi na łydkę odbił się prężnie od ziemi, jak zawsze podczas pierwszych skoków skacząc z zapasem. Przy całej swojej dynamiczności pozostawał cholernie staranny i precyzyjny, z tym, że po prostu działał błyskawicznie. Nie dawał zawodnikowi czasu na myślenie, ten musiał zawczasu mieć pomysł na dany i następny ruch. Tak więc po odbiciu wyszedł w górę, składając równo przednie kończyny, które podciągnął niemal pod mostek, jednocześnie daleko wyciągając szyję. Oddał szeroki i dostatecznie wysoki skok, bez problemu kryjąc całą szerokość oksera i po chwili wylądował dość miękko, zapominając już o pokonanej przeszkodzie. Błyskawicznie odzyskał równowagę będąc gotowym do dalszego działania. Skierował się na dwójkę, znowu podejmując się stałej 'rozmowy' z jeźdźcem, chociaż z zewnątrz wcale na to nie wyglądało. On naprawdę pędził do tych przeszkód, szczególnie w takich dystans, jak ten. Był dobrym koniem na konkursy, w których liczył się czas, bo pomimo wrodzonej zwrotności i prędkości, był też stosunkowo staranny, o czym świadczyło przede wszystkim to, że już kolejną - drugą - przeszkodę również pokonał na czysto. Niemal do samego końca szedł na stacjonatę w tym samym, mocnym tempie, by dopiero na parę foule przed stacjonatą zaokrąglić galop, skumulować w krokach więcej energii, co miało im zapewnić to, że skok nie będzie płaski, a raczej wysoki. Tego dnia słuchał Christiana, co dlań nie powinno być wcale takie zaskakujące. Umiał z nim postępować, więc miał tego efekty - ogier nie tracąc zapału, wciąż myślał, dzięki czemu nie stwarzał ryzykownych sytuacji i jak dotąd swobodnie pokonywał kolejne przeszkody. Jemu samemu odpowiadał taki stan rzeczy, bo jeździec nie tłamsił w nim wrodzonej chęci do atakowania przeszkód, co zapewniało mu spokój umysłu, chociaż wcale na spokojnego nie wyglądał. Jednakże gdyby Christian próbował z nim walczyć wszyscy prędko przekonaliby się, jak wygląda niezadowolenie ogiera. Niemniej dostosowując się do żądań jeźdźca, w oczekiwanym momencie oddał skok, wychodząc bardziej w górę, aniżeli przód. Znowu skoczył z zapasem, nic sobie nie robiąc z wysokości - nie na takie konkursy był przygotowany, więc dopóki wszystko inne będzie ze sobą współgrać, nie powinni mieć żadnych trudności i rzeczywiście połknąć konkurencję. Lockhard wyraźnie dopasował się z jeźdźcem, bo sadził kolejne skoki z wyraźną lekkością. Jak na razie nie dochodziło do żadnych zgrzytów w ich parze. Ogier zachowywał niezaburzoną równowagę w skoku, prezentując nie najgorszą technikę. Tuż po wylądowaniu zrobił mocny skok galopu, spodziewając się kontynuowania jazdy na wprost, gdy nagle został poproszony o dość gwałtowny zakręt. Nie było to dla niego nowością, radził sobie podczas takich manewrów, toteż bez większego problemu wykręcił. Poskutkowało to jedynie skokiem adrenaliny, bo mimo wszystko wymagało to od Lockharda sporo wysiłku w zachowanie równowagi i nieutracenie prędkości. Ponadto wyraźnie zaoferował się tym działaniem. Nie utracił pewności siebie, ba, wręcz przeciwnie, na widok niewielkiej odległości do oksera jeszcze bardziej się zmobilizował, tuż po wyjściu z widowiskowego, ciasnego zakrętu w paru skokach galopu dopadając przeszkody i oddając następny skok równie widowiskowo co dwa poprzednie. Właśnie taki sposób jazdy, momentami wręcz agresywny, najbardziej odpowiadał karusowi. Być może tym razem skoczył z mniejszym zapasem, ale wciąż pozostawał daleki od chociażby muśnięcia drągów. Rozciągnął się nad nimi, już teraz wybiegając myślami do tego, co będzie następne. Nie zastanawiał się za dużo przy skokach. Po skoku kontynuował galop w bardzo mocnym tempie, które chciało już dojść do głosu przed okserem. Prawdopodobnie wyglądał na bardziej zmęczonego niż inne konie, nie tylko za sprawą wysiłku, ale też spalających go emocji. Jego sierść lśniła od potu, a piana z pyska obficie kapała na pierś i nogi. Niemniej jego zapał nie gasł, jakby zupełnie tego nie dostrzegał. Najpewniej niedługo miał nadejść w moment, w którym ogier chociaż odrobinę się wyciszy, co jednak nie wpłynie na prędkość, a raczej na łatwość w dalszym prowadzeniu go. Odczuwalne zadowolenie jeźdźca dodatkowo go mobilizowało, toteż wręcz w szampańskim humorze pogalopował do kolejnej przeszkody, by w momencie postawienia nowych oczekiwań, zareagować na nie poprzez subtelne wycofanie się i uniesienie przodu. Co prawda reagował na to dopiero po którejś z rzędu półparadzie, ale Christian za każdym razem przewidywał taką ewentualność, po prostu dając im czas na uzyskanie pożądanej reakcji. Mocno bijąc kopytami o piaszczyste podłoże, w równych krokach galopu zbliżał się do stacjonaty, by wreszcie dostać pozwolenie do oddania skoku. Po raz kolejny wykazał się eleganckim odbiciem, płynnie wchodząc w górę, składając się i balansując ciałem tak, aby zachować niezachwianą równowagę. Wylądował szybko, zdecydowanie i zaraz znowu wykonał obszerny skok galopu, po którym utrzymał narzucone tempo aż do szeregu.
_________________
‘ Bycie skromnym i pokornym?
Te cechy mnie nie kręcą ‘

imię: a imię jego 666 - Lockhard
pseudonimy: Lock, Loczek
właściciel: wydaje mu się, że złapał
byka za rogi… :> ~ Christian Levrull
moje: paszport, sprzęt skokowy,
ujeżdżeniowy, stajenny, galeria
uwagi: przygotuj się na krew, pot i łzy.
osiągnięcia: jestem zdeterminowany do
łamania swoich granic ~ tutaj
pms: okrutna, zła i podła :> [2]
lubię: chodź ze mną na ciemną stronę
[Liska <3, Sayen, Christian]
nie lubię: czujesz już oddech śmierci na plecach?
[Caroline H.]

I'm so excited we had a clear that I might try to kill you!

potomstwo:
▴ Notesique Nox po Not So Hell
▴ Little Bit of Spice po Spice Girl
▴ Lavard Sontesique po I So Bad
▴ Licorne po Petit Coeur

‘ Czas dorzucić do ognia…
Niech skurwysyny płoną‘

…………………………………………………………………………….. wścieklik ©


ostatnio przekuty (na 4): 20.04.2020
 
     
Mistrz Gry


Wysłany: 2015-05-04, 13:00   


    71; Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca); Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca.

    Opis
    Przed samym odbiciem przed szóstą przeszkodą koń potknął się o nierówność, co zaburzyło dotąd idealny przejazd. Przez potknięcie doszło do opóźnienia reakcji, co poskutkowało zrzuceniem najwyższego drąga; chociaż koń oddał skok, to niestety nie zdołał zrobić tego tak dobrze, jak dotąd. Reszta przeszkód została pokonana bez problemu.


    UWAGA:
    Od tego momentu proszę o nie edytowanie swoich kolejnych postów!
 
     
Contendro Boy
Skokowiec


Płeć: ogier
Wiek: sześć
Rasa: koń holsztyński

Ostatni trening: Odznaka - próba skokowa [Yukio, 25.02]
Właściciel: Mia
Cena: £3400

Doświadczenie w skokach: 160
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 33
Doświadczenie z lonżowania: 28
Kondycja: 91
Szybkość: 100
Klasa startów: Skoki: C

Wysłany: 2015-05-04, 17:37   

Pozbierany na dobry początek przygryzł wędzidło, przez moment opierając się jego działaniu, ale ostatecznie odpuszczając w potylicy {po kilku chwilach pracy, co jasne} i ruszając kłusem w stronę parkuru. Zatrzymał się dokładnie tam, gdzie poprosił go o to Theo, niecierpliwiąc się, gdy ten kłonił się sędziom. Ostatecznie bardzo chętnie wyrwał do przodu wyższym chodem - skoki rozprężeniowe nie do końca spuściły z niego parę - gapiąc się na wszystkie przeszkody z mieszanką strachu i ekscytacji. Był tak podjarany nowymi wyzwaniami do skakania, że przez krótki moment w ogóle ignorował swojego jeźdźca, z postawionymi uszami tylko drepcząc po parkurze. Z letargu wyrwał go dopiero mocniejszy sygnał ze strony mężczyzny, o ile na taki się zdecydował. Zagalopował z furkotem, wydając z siebie rozmaite dźwięki - fuknięcia, parsknięcia, także ciche, basowe rżenie. Niepewnie błyskając białkami na boki wszedł w mocne, parkurowe tempo, już w pierwszej sekundzie szukając przeszkód. Był typem konia, który atakował wszystko - chyba, że przeszkoda była na tyle straszna, a najazd na tyle kiepski, by nie potrafił się wyratowac. Stacjonata, która była pierwszą w parkurze, nie zrobiła wrażenia na Siwym, co publicznośc mogła wychwycic w pierwszej chwili: stawiając uszy ruszył na przeszkodę, niemal perfekcyjnie znajdując właściwie miejsce odbicia i wysadzając z impetem w górę. Na dosyc długi moment zawisł w powietrzu, dokładnie tak, jak to miał w zwyczaju - robił to zawsze, kiedy nie był wyraźnie upominany o właściwe tempo. Zawiśnięcie miało miejsce także nad okserem, który Contendro w wyniku niejasnego sygnału mężczyzny przeskoczył z bliska, mimo to na tyle dobrze się składając, by nie puknąc drąga. W locie wykorzystał maksimum oddanych wodzy, wyciągając szyję przed siebie i łapiąc równowagę, coby lądowanie nie było nazbyt bolesne czy też nieprzyjemne - zarówno dla jeźdźca, ale też dla niego. Z nieznanych przyczyn wylądował na złą nogę, mimo to samoistnie się poprawiając, zapewne dlatego, że kontrgalop był niewygodny przy tym tempie.
Nie rozumiał, dlaczego mężczyzna oczekuje od niego, że ma dodac - sam uważał, że bliski skok będzie bezpieczniejszy. Mimo wszystko, jako koń bardzo czuły na pomoce, wykonał bardzo wyraźne dodanie, po drodze w tym chaotycznym biegu gubiąc kończyny i generalnie tracąc równowagę. Był dobrym koniem, z wielu sytuacji potrafił się wyratowac, ale nie z tej. Już w ostatniej foulee Theo mógł poczuc zawahanie z jego strony, tj. próbę ucieczki na bok. Ostatecznie Boy zatrzymał się, niemal wpadając klatą w drągi, czego na całe szczęście udało mu się uniknął. Przysiadł na zadzie, zadzierając łeb, a następnie w panice usiłując się cofnąc; uspokojenie go z całą pewnością nie trwało kilka sekund, bo był wyraźnie zdenerwowany jak i przestraszony. Chwilę się opierał, ale jeśli jego jeździec był na tyle inteligentny, żeby chociaż starac się zachowac zimną krew, sam wkrótce się uspokoił, znów wchodząc w galop i tym razem nieco niepewnie podchodząc do trippla. Ostatecznie odbił się, zostawiając po sobie spory zapas - zrobił to naturalnie, po prostu nie mając ochoty na ponowienie bliskiego kontaktu z przeszkodą. Po wylądowaniu skrócił swój wykrok, tym razem samemu podejmując decyzję; odbił się z daleka, nie zwracając uwagę na jeźdźca, zwyczajnie obawiając się polegania na nim. Wrócił do mocnego galopu dopiero w dystansie.
_________________

CONTENDRO BOY a refined athlete of outstanding quality
ambitious, talented, well-trained, a true fighter around courses




high level of training. placed 1.25 m, a scopey showjumper ready
for 1.40 m and more, eye-catching and always keen to please

passport | gallery | cashmoaker & cornet d'amour

 
     
Mistrz Gry


Wysłany: 2015-05-04, 18:26   


    39; Szybko zmieniające się warunki pogodowe; Nagłe wahania pogodowe w postaci; urwania chmury/opady śniegu.

    Opis
    Kolejna niespodzianka czekała na was dosłownie tuż za rogiem. Przy poprzedniej sytuacji doszło do niezgrania jeźdźca z koniem, które teraz odzywało się echem. Ogier nie reagował na pomoce jeźdźca tak, jak powinien, więc przed piątą przeszkodą odbił się przedwcześnie, co niestety zaowocowało zrzutką. Po prostu jeździec nie zdołał go wycofać, uspokoić mocnego tempa galopu, które koń narzucił po poprzednim skoku.


    UWAGA:
    Od tego momentu proszę o nie edytowanie swoich kolejnych postów!
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,18 sekundy. Zapytań do SQL: 8