Rosjanka nadal rozglądała się póki nie podszedł do niej mężczyzna, przedstawiający się jako Diego Montana. Pokiwała głową. Mówiła lepiej w swoim języku, jednak angielski nie był dla niej całkowicie obcy. Na całe szczęście wszystko zrozumiała z wypowiedzi ciemnowłosego.
- Анна, miło mi pana poznać osobiście. Фрейя, czyli Freyja jest tutaj - powiedziała, wskazując odpowiednią klatkę. Suczka była jeszcze bardziej przerażona, kiedy Diego zainteresował się jej osobą. W tej chwili wolałaby siedzieć z rodziną, ukrywać się za mamą i co jakiś czas dręczyć swoją milusią podusię. Klatka poza miękkim kocem, żeby umilić suczce podróże - miała również ową podusię serduszko. Blondynka wzięła do ręki mały pakunek.
- W tym są rzeczy Фрейя, kiedy była z nami. Czyli jej smycz, miska i zabawkowy różowy królik. Do tego jest koc oraz poduszka. I pudrowa obróżka na jej szyi. A tutaj mamy wszystkie papiery. Rodowód i te sprawy - powiedziała, uważnie przyglądając się mężczyźnie. Chciała dać mu obejrzeć suczkę, odebrać małą wyprawkę i chwilę poczekać, zanim przejdzie do płacenia. W końcu odezwała się: - 1200 ze względu na jej charakter.
| Oczywiście nie płacisz pieniędzmi os, tylko tak wiesz... formalności z hodowli xD |
Płeć: mężczyzna Wiek: 33 Lat Wzrost: 185 cm Podopieczny: G-Dragon ll Little Parrish ll Machiavellian Z ll Take It Now Pieniądze: £1905 Punkty doświadczenia: 155 Skoki: 79 Ujeżdżenie: 31 Cross: 23 Wyścigi: 3 Obycie z koniem: 18
Wysłany: 2015-02-21, 17:49
Tytuł: Hodowca
Na szczęście coś umiała po angielsku to i on ją zrozumiał Wysłuchał słów kobiety zerkając ukratkiem na psa, cóż w domu już wszystko czekało na ich przybycie.
-Piękna jest. - skwitował wygląd suczki, wiedział o jej zachowaniu ale nie przerażało go to w ogóle. Lubił trudne zwierzęta ale ona nie była zła tylko bardziej przestraszona, słysząc o pakunku spojrzał na kobietę to na pakunek zakodował wszystkie informacje w głowie. Zakładam że dała mu owy pakunek to też odstawił go na klatkę chwilowo, wykopał z szaszetki kopertę którą podał kobiecie.
-To należność za suczkę, będziemy pomału lecieć żeby się nie stresowała bardziej. - zakładając że kobieta przeliczyła pieniądze i nie chciała nic więcej wypchał klatkę suczki z lotniska i wpakował do auta.
z.t
/wiem kapłam się /
_________________
Debo confesarque Solo pienso en ti.
personalia: Tu mirar tu caminar » Diego Montana wiek: Eres muy timida lo se » 33 lata.
partnerka: Dime lo que so » xxx.
pms: Ver tu voz de terciopelo » 0.
ex: Cuando me hablas ya yo toco el cielo » Lara.
przyjaciele: Pienso en ti por darte un beso » Brian.
wrogowie: Dime si tu te sientes asi » brak.
Płeć: mężczyzna Wiek: Dwadzieścia. Pieniądze: £2995 Punkty doświadczenia: 16
Wysłany: 2015-02-21, 18:03
....Wszedł na lotnisko pospiesznym krokiem, był już spóźniony - powinien stawić się tu nieco wcześniej, by odebrać psiaka. Kątem oka zerknął na tablicę przylotów, gdzie odczytał, do której hali ma się udać.
....Gdy znalazł się już we właściwym pomieszczeniu odszukał wzrokiem kobiety z transporterem. Oto i ona. Ochoczo ruszył w jej kierunku, a gdy był około dwóch metrów od niej, uśmiechnął się.
- Witam, przyjechałem odebrać psa. Niech pani wybaczy spóźnienie, ciężko się podróżuje pieszo przez całe miasto. - rzucił w jej kierunku, skupiając cały swój wzrok na klatce. W sumie trochę brał w ciemno, ale to nic, raz się żyje.
....Zawiesił brązowe oczy na Rosjance i z uśmiechem na twarzy wyczekiwał odpowiedzi. Oby tylko mówiła po angielsku
Shila [Usunięty]
Wysłany: 2015-02-21, 18:28
Pies leżał w swoim transporterze na kółkach obserwując otoczenie, obrzucił spojrzeniem wpierw faceta który zabrał jej siostrę a potem drugiego który przyszedł po niego.
-Witam jestem ****, a to Bay. - wskazała na klatkę z psem, jak se nie da wejść na głowę to będzie miał z górki. Kobieta podała mu teczkę z dokumentami psa, wyprawka wisiała na klatce szczeniaka.
-To jego papiery, mała wyprawka jest w tej torbie więc życzę powodzenia. - zabrała "zapłatę za psa" i jak nie było pytań odeszła.
Freyja [Usunięty]
Wysłany: 2015-02-21, 18:45
Cóż... Frey nie miała nic do powiedzenia. Co jakiś czas wbijała się bardziej w kąt klatki, piszcząc przerażona. Do tego jeszcze rozglądała się, szukając wzrokiem Rosjanki. Niestety niedługo po tym nie mogła już jej dostrzec, piski nie działały, a sama została włożona w klatce do samochodu. Tam z szybko bijącym sercem nie przestawała piszczeć.
Płeć: mężczyzna Wiek: Dwadzieścia. Pieniądze: £2995 Punkty doświadczenia: 16
Wysłany: 2015-02-21, 19:24
....Po załatwieniu nudnych formalności, gdy zostali sam na sam, przykucnął przy klatce swojego nowego pupila i cmoknął doń, prosząc choćby i o krztę jego uwagi.
....Przy okazji z uwagą zmierzył psa wzrokiem, nie świdrując go nim jednak - tak, by nie odebrał tego źle. Podsunął pod kraty dłoń, delikatnie zgiętą w palcach i pokazaną maluchowi grzbietem; doskonale wiedział, że psy widzą inaczej niż ludzie i rozumiał to, że psiak musi najpierw oswoić się z jego zapachem.
....Przejrzał papiery psiaka, sprawdzając, czy wszystko się zgadza i nie chcąc przedłużać - pochwyciwszy transporter niespiesznym ruchem ruszył przed siebie przez lotnisko, kierując się prosto do domu.
/zt.
Shila [Usunięty]
Wysłany: 2015-02-21, 21:30
Słysząc cmoknięcie chłopaka pies zwrócił na niego uwagę i nawet zamachał ogonem, ale nim do niego przywyknie pewnie minie dzień może dwa. Widząc dłoń chłopaka przed klatką wyciągnął smukły pysk ku niej by obwąchać ją i zapamiętać zapach. W końcu został wywieziony z.t
Björn [Usunięty]
Wysłany: 2015-03-01, 14:59
Na lotnisko przybył starszy mężczyzna, z siwymi włosami. Nie wyglądał na jakiegoś przyjaznego, wręcz niezadowolonego z przybycia. Obok swojej nogi stał duży pies, CAO, w kagańcu. Nawet jak był biały to widać, że miał swoje lata. Mężczyzna wziął tabliczkę z imieniem dziewczyny, która miała zabrać psa, zanim ten został wywieziony do schroniska.
"ANNA ROSS"
Stał zniecierpliwiony, trzymając hardo smycz z Björnem.
Płeć: kobieta Wiek: 22 Lat Wzrost: 175 cm Podopieczny: Unannounced Pleasure Pieniądze: £4060 Punkty doświadczenia: 68 Skoki: 23 Ujeżdżenie: 16 Cross: 9 Obycie z koniem: 20
Wysłany: 2015-03-02, 18:12
Kobieta przyjechała autem na lotnisko, postawiła je na parkingu blisko wejścia do budynku po czym weszła. Rzuciła okiem na tablicę przylotów by udać się we właściwym kierunku, zauważyła faceta z białym owczarkiem cao więc dobrze trafiła. Podeszła do owej dwójki lustrując oboje wzrokiem i wyciągnęła dłoń do mężczyzny w geście powitania.
-Dzień dobry, Anna Ross miałam odebrać psa. - miała przygotowany dokument jakby chciał zweryfikować tożsamość itd.
_________________
Podemos pintar colores al alma Podemos gritar iee eé.
personalia: No soy ave para volar » Anna Ross wiek: Y en un cuadro no sé pintar » 20 lat.
partner: No soy poeta escultor » xxx.
pms: Tan sólo soy lo que soy » 0.
ex: Las estrellas no sé leer » Brian.
przyjaciele: Podemos volar sin tener alas » Amelie.
wrogowie: Ser la letra en mi canción » brak.
Mężczyzna pochwycił jej dłoń. Następnie przedstawił się z lekką nutką irytacji, powoli przeglądając dokumenty dziewczyny. Kiedy już zweryfikował, że to ona, poklepał psa po plecach, sprawdzając czy wszystko ma zapięte. Kaganiec - jest. Obroża - jest. Smycz - jest. Wyszeptał mu coś na uszko, na co ten tylko szczeknął smutno. Pogłaskał go już trochę bardziej delikatnie, powoli przekazując dziewczynie smycz.
- Jego właściciel zmarł, trochę go szkoda, ale sam nie dałbym rady mieć trzech psów policyjnych. Chyba o wszystkim została pani poinformowana? - spytał troskliwie, zmieniając się natychmiast. Podał jej jeszcze mały kuferek z wyprawką, listą rzeczy, które pies lubi i czego nie lubi oraz potrzebne papiery. Nawet rodowód, bo CAO był psem z bardzo dobrej hodowli.
Płeć: kobieta Wiek: 22 Lat Wzrost: 175 cm Podopieczny: Unannounced Pleasure Pieniądze: £4060 Punkty doświadczenia: 68 Skoki: 23 Ujeżdżenie: 16 Cross: 9 Obycie z koniem: 20
Wysłany: 2015-03-04, 15:06
Skąd ta irytacja? Kobieta chyba wolała się nie wdawać w szczegóły, pokazała mu dowód czekając cierpliwie aż skończy sprawdzać jej wiarygodność.
-Tak, już wszystko czeka na niego w domu a ja sama się nie mogę doczekać nowego życia z nim. - powiedziała uśmiechając się, ni to do faceta ni to do siebie samej po prostu cieszyła się na wspólne życie z psem. Przydałoby się wiedzieć co lubi co nie bo userka nie doinformowana jest Odebrała od mężczyzny kuferek z rzeczami psa, wyciągnęła dłoń po smycz psa odbierając ją od faceta.
-Będzie miał dobre i wygodne życie, jak wspomniałam telefonicznie/mailowo będę przesyłać co jakiś czas państwu zdjęcia z jego udziałem oraz co u niego nowego. - uznała że to fair wobec ludzi którzy się nim zajmowali, no i chciała by wiedzieli że pies ma dobre życie bez stresu.
_________________
Podemos pintar colores al alma Podemos gritar iee eé.
personalia: No soy ave para volar » Anna Ross wiek: Y en un cuadro no sé pintar » 20 lat.
partner: No soy poeta escultor » xxx.
pms: Tan sólo soy lo que soy » 0.
ex: Las estrellas no sé leer » Brian.
przyjaciele: Podemos volar sin tener alas » Amelie.
wrogowie: Ser la letra en mi canción » brak.
- To dobrze. Jeszcze sobie staruszek pożyje - powiedział mężczyzna, śmiejąc się cicho. CAO przeciętnie żyją 10 lat. Więc Anna będzie miała psa policyjnego na karku przez dobre cztery lata. Przy dobrych wiatrach - będzie musiała koniecznie uważać na wszelkie choroby psów tej rasy. Może wtedy pożyje sobie dłużej? Björn podniósł łeb, aby spojrzeć smutnym wzrokiem na dziewczynę. Mężczyzna pożegnał się, jeszcze raz głaskając psa po mordce. Zaraz po tym zaczął się zbierać i odchodzić. Owczarek szczeknął, jakby zdesperowany, ciągnąc z wszystkich sił w stronę osobnika płci męskiej. Rwał się w tamtą stronę, szczekając. Dostrzegł, że odwrócił głowę na moment, aby przyspieszyć kroku. Björn nie dawał za wygraną, jeszcze bardziej ciągnąc do przodu. Chciał być z nim! Nie mógł go zostawić!
Płeć: kobieta Wiek: 22 Lat Wzrost: 175 cm Podopieczny: Unannounced Pleasure Pieniądze: £4060 Punkty doświadczenia: 68 Skoki: 23 Ujeżdżenie: 16 Cross: 9 Obycie z koniem: 20
Wysłany: 2015-03-08, 22:13
Uśmiechnęła się tylko w odpowiedzi na słowa mężczyzny, na weterynarzu czy lekach nie będzie szczędzić także nie ma co się martwić o zdrowie psa. Dziewczyna spodziewała się takiej reakcji psa na odejście faceta to też trzymała smycz obiema rękami dość mocno by pies nie szarpnął jej przez 3/4 lotniska za facetem ani by go nie puścić przypadkiem. Dlatego krótko przywołała psa do porządku, miała okazję być przy tresurze psów w dzieciństwie więc to i owo wiedziała.
-Chodź Björn idziemy do domu. - powiedziała łagodnie do psa po czym zdecydowanie obróciła się na pięcie i skierowała w drugą stronę z psem.
z.t
_________________
Podemos pintar colores al alma Podemos gritar iee eé.
personalia: No soy ave para volar » Anna Ross wiek: Y en un cuadro no sé pintar » 20 lat.
partner: No soy poeta escultor » xxx.
pms: Tan sólo soy lo que soy » 0.
ex: Las estrellas no sé leer » Brian.
przyjaciele: Podemos volar sin tener alas » Amelie.
wrogowie: Ser la letra en mi canción » brak.
Rwał się wyjątkowo mocno. CAO były bardzo silne, a ten wykorzystywał maksimum swojej siły. Zrobił kilka kroków do przodu, powodując, że dziewczyna przesunęła się razem z nim. Był bardzo dobrze trenowany. Z tego powodu na jasną komendę, zaskowyczał za mężczyzną, podchodząc do nogi dziewczyny. Obrócił jeszcze na moment łeb, aby szczeknąć i pisnąć. Zaraz potem udał się z Anną Ross. Nie sprzeciwiał się. Nie miał po co. Björn już był jej. Nie ma odwołania.
zt
Varda [Usunięty]
Wysłany: 2015-03-24, 19:31
Rannym lotem przyleciała w średnim wieku kobieta, miała tu dostarczyć tylko suczkę. Więc u jej boku można było zobaczyć dumnie kroczącą siodłatą suczkę owczarka niemieckiego długowłosego. Suka szła na grubej parcianej smyczy, obroży pół-zaciskowej i obowiązkowo w kagańcu bo inaczej nie mogła podróżować po lotnisku. Parka usiadła na stołku czekając na faceta który miał odebrać sukę, kobieta pokazała suce otwartą dłoń a ta na to natychmiast położyła się na ziemi czekając.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum