NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Abacus Bar
Autor Wiadomość
Riley
Jeździec zaawansowany

Płeć: mężczyzna
Wiek: 30 (23 grudzień)
Rasa: ndt.
Pieniądze: £4180

Punkty doświadczenia: 62
Wysłany: 2013-01-23, 17:18   Abacus Bar

    Na pierwszy rzut oka zwykły club w którym podają wyśmienite drinki i gra dobra muzyka. Po wejściu możemy się nieco zdziwić widząc tłumy mężczyzn różnych maści i ani jednej kobiety. Dopiero po kilku minutach dochodzimy do wniosku, że niektórzy panowie przytulają się czulej niż bracia czy po prostu przyjaciele. Przyciemnione światła, pulsujące basy i mocny zapach papierosów oraz ciężkich, męskich perfum.
 
     
Jimmy
Mieszkaniec
no regrets, straight to hell


Płeć: mężczyzna
Wiek: 25
Właściciel: [1]
Podopieczny: 2275
Wysłany: 2013-07-24, 00:53   

A on sobie akurat wybrał się na spacer bo mieście. Miły, fajny wieczór, nie? Zajebisty wręcz, dlaczego więc nie pokazać się ludziom? Ludzie cie uwielbiają przecież, prawda? Tyle spojrzeń, och i ach!
To pewnie wcale nie z powodu nowej fryzury, skądże znowu. Nigdy w życiu! Toć ty po prostu ociekasz aura zajebistości. A twoje włosy zawsze były interesujące, więc każdy powinien się przyzwyczaić, że może sie coś nowego z nimi stać.
Ale nie no. Chodziło w pewnym stopniu o to, by się pochwalić światu tym blond uczesaniem. :lol:
Poza tym jego dobór ciuchów jak zawsze mógł zwracać uwagę, prawdaż? I pewnie zawsze w jakimś stopniu będzie. chyba, że ludzie rzeczywiście sie przyzwyczają. Ale teraz to próba zupełnie nowego stajlu! Przynajmniej w pewnej części. Bo takie nieodłączne elementy garderoby jak mitenki, luźno zawiązany pod szyja krawat, czy czarny, długi płaszcz to stały element w tym feralnym przypadku. Tym razem krawat w biało-czarną kratkę, dość drobną. Koszulka biała, bez rękawów. Na niej duża, czarna plama układająca się kształt szczupłej Buki. A na tej plamie biała pięcioramienna gwiazda. Taka z liniami w środku, biegnącymi od jednego wierzchołka na ramieniu, do drugiego w kolejności za tym ramieniem.
Ja nie mogę, jakże perfekcyjny opis. :lol2: Ale wszyscy wiedzą o co chodzi, cii :lol: !
Poza tym białe spodnie, z szerokimi, czarnymi paskami po bokach nogawek. Czarny pasek do nich. Na nogach jakieś Najeczki biało-czarne.
w sumie wszystko w tej czarno-białej kolorystyce. Tylko słuchawki fluorescencyjne pomarańczowe, z kablem w takim samym odcieniu. Od uszu Jamesa biegł prosto do kieszeni płaszcza.
No i fryzura, ale jej opisywać nie będę, bo i tak nic nikt nie zrozumie. Na avie jest. :lol2:
Tak czy siak, owy pan sobie żwawo i podreptał chodnikiem. Oczywiście lejąc na wszystkich, tańczył sobie do aktualnie lecącej w jego głowie piosenki. Kręcił nawet czasem piruety i obroty, często chodząc na palcach. Przy tym generalnie zamykał oczy, mimo wszystko dzielnie nie wpadając na tłum idący przez chodnik. Ten jednak i tak wolał sie przed nim rozstąpić, pozostając na baczności przy tymże dziwnym typie. :lol: Bo kto normalny w jego wieku pozostaje tak beztroskim? Toć wszyscy teraz "praca, praca i praca", zero czasu dla ciebie. Trzeba sie śpieszyć. Gówno prawda!
W sumie to trwałoby bez końca, takie wesołe tańcowanie Jimmy'ego przy ulicy (dobrze, że nie na latarni jak na rurze :lol2: ), ale usłyszał zaraz jakiś pisk gdzieś niedaleko. Bardzo wysoki, wyraźnie kobiecy. W sumie przysiągłby, że jego źródłem mogła być muzyka ale był pewien, że podobny element w owej piosence nie wystąpił. Stanął więc z miejsca sztywno, aż ktoś na niego wpadł. Owy osobnik zaklął pod nosem na Euringera i pośpieszył dalej, ale Jamesa to ani ciut nie ruszył. Wyjął szybko już słuchawki z uszu, nasłuchując uważnie. I pośród tego zgiełku udało mu się usłyszeć jeszcze jakiś wrzask i stwierdził trzeźwo, że chyba jakaś pani w opałach potrzebuje pomocy.
Tak więc rycerz mode on :lol2: !
Logicznie rozumując zajrzał za najbliższy zakręt i gdzieś dalej zauważył niefajnie wyglądającego pana jak dobierał sę do spanikowanej kobiety. Chyba szukała czegoś w torebce, pewnie gazu pieprzowego.
Jimmy bez większego zastanowienia ruszył przed siebie, zaczynając działać na trybie "akcja-reakcja". Skorzystawszy na zgiełku ulicznym docierającym w pewnym stopniu również tutaj, udało mu się od tyłu dotrzeć do faceta. Tym bardziej, że on zajął się kobietą, to Jamesa zbytnio nie zauważył. A Euringer także palcem na ustach pokazał Abby coby zamknęła japę.
Po drodze James wyłapał wzrokiem jak coś wystaje panience z kieszeni płaszcza. Po krótkim namyśle stwierdził, że to coś wygląda jak coś do psikania. Może gaz pieprzowy, którego tak z nadzieją szukała w torebce? Może on albo jakiś inny dezodorant czy coś znalazła się poprzez roztargnienie w torebce. Warto próbować, nie?
także znajdując się już blisko, James doskoczył do boku do dziewczyny, szybkim i sprawnym ruchem wyciągnął ową rzecz z kieszeni kobiety i jednym ruchem kciuka zrzucił wieczko/otworzy. Chyba, że było gotowe do użytku. Wtedy więc po prostu psiknął tym kolesiowi po oczach, jak najszybciej, zanim ogarnął co się dzieje. I tak był pijany, więc Euringer miał raczej stuprocentowe szanse na powodzenie akcji, bo pan reagował dość powoli i niewiele myśląc. Z resztą co mu się dziwić.
Gdy tylko gość zajął się swoimi oczami, James złapał Abby za rękę i wybiegł z nią z uliczki. Bez słowa skierowali się do pierwszego lepszego wnętrza, jakim był Abacus Bar. Dopiero gdy się tam znaleźli, James poznał, że to jednak nie jest zwykły lokal, a miejsce schadzek homoseksualnie ukierunkowanych mężczyzn.
[i]Och crap[i/], a on tu z kobietą! :lol:
W sumie co za różnica gdzie są, toż ta pani musi być cała zestresowana! ;c Dlatego też jeśli zdarzyło się dostała jakiegoś wybitnego ataku paniki, to i James ją nawet przytulił. Taki ot, pocieszny uścisk. .uj że laski nie zna, ale takiemu otwartemu człowiekowi nieciężko na taki gest się zdobyć.
Jeśliby jednak kobieta była w stanie myśleć i mówić, to Euringer po postu sie przedstawił.
Kuźwa kończę, za długi post, przepraszam. :lol2:
_________________
    This will seem like a memory of Heaven
znajomi ::I'm socially unacceptable:: Nina, Harley, Sayen, Abby, Mirabell
    feeling unknown-----------i------i-------------------TAKE SECOND BEST
    and you're all alone-------i---------------------------Put Me To The Test
    -----flesh and bone--------------------------------things on your chest
    -----by the telephone-----------ii------------------you need to confess
    -----------LIFT UP THE RECEIVER-----------------i--------I will deliver
    -----------I'll make you a believer--------ii-----you know I'm a forgiver
przyjaciele ::Mary and me were both fucked by God:: Noa, Christian
This is a heart attack waiting to happen
Love me hard till I break inside, Anne



---------THE DEEPER YOU GO ,---------THE BETTER YOU FEEL .
-------ii------------------------ii------AND BETTER YOU FEEL ,------THE DEEPER YOU GO .

 
 
     
Jimmy
Mieszkaniec
no regrets, straight to hell


Płeć: mężczyzna
Wiek: 25
Właściciel: [1]
Podopieczny: 2275
Wysłany: 2013-07-24, 02:05   

Gdy pierwszy raz usłyszał jej jakże wspaniały monolog, po prostu westchnął, dalej ją odciągając jak najdalej od tego miejsca. W sumie nie musiałby sie nigdzie z nią chować i nawet teraz ją zostawić. Ale jakby facet poszedł za nimi... Chociaż przy takim tłumie ludzi jaki był teraz na mieście, czy coś by się mogło stać? Pewnie mogłoby, skoro nikt oprócz Jamesa mężczyzny zaciągającego kobietę w ciemną alejkę nie dostrzegł. Ludzie bywają okropnie zaślepieni i ograniczeni. Zwłaszcza w grupie. Samotnie ot jeszcze coś tam coś. Ale gdy jest ich więcej w jednym miejscu, zachowania przechodzą z jednego na drugiego. Dlatego dobrze jest się oddzielić czasem od tego świata i nauczyć się zauważać nieco więcej rzeczy poza czubkiem własnego nosa i celem podróży.
Wracając jeszcze kilak zdań wcześniej - mógłby ją zostawić teraz także, ale po prostu nie miał serca do tego. Była teraz pewnie w szoku, co tłumaczyłoby te potoki słów. Pewnie typowa reakcja na nadmiar stresu. Szczerze jej James współczuł, bo jakoś tak miał wrażenie, że przez to w ogóle nie zwraca uwagi na to co się wokół niej dzieje. To z pewnością nie jest plus. Bo gdyby znajdowała się już w takim stanie i wtedy ktoś by ją dopadł? W ogóle by się chyba nie wybroniła. No chyba, że napastnik darowałby sobie ze względu na tę paplaninę jej. Równie dobrze można wyzbyć się języka damy, ale... :lol2:
W pewnym momencie dziewczyna chyba w końcu zauważyła, że znalazła się w objęciach Jamesa. Chyba jednak sobie za wiele tego nie zrobiła, a Jimmy tylko pobłażliwie na nią spojrzał i uśmiechnął się nieco. Odsunął ją na długość własnej reki, pozostawiając dłonie na jej ramionach. Miał nadzieję, że stojąc tak na wprost neigo, jakoś skupi się na tym co mówi, bo inaczej to by szczerze zwątpił... :lol2:
- Heej, dziewczyno, zluzuj. Zawsze tyle nawijasz? - uśmiechnął się i zdjął jedną łapkę z niej, spiesząc z jakąś odpowiedzią, coby zaraz znowu się nie rozgadała przed nim:
- Też nie znam tego miejsca, ale wygląda na... gej-bar - stwierdził, końcówkę zdania wypowiadając ciszej, chcąc tym samym pokazać, że to tylko domysł. W zasadzie był juz tego prawie pewien, gdy rzucił okiem na otoczenie. Wszędzie tylko sami faceci, w dodatku raczej nie jako kumple.
- Poszukajmy jakiegoś miejsca, usiądziemy, ochłoniesz i opowiesz mi co się stało - zaproponował, a w zasadzie bardziej nakazał. Bo gdyby poprosił, miałabym obawy, czy dziewczyna by go posłuchała. Osobom nie do końca trzeźwo myślącym lepiej wydawać polecenia, prawda? Tak mi się wydaje. :lol:
no chyba, że dziewczyna już otrzeźwiała, to no problem!
Jak wszystko ok, to poszli sobie do jakiegoś stolika gdzieś w jakimś kącie. James poprosił o wodę dla siebie. Jeśli dziewczyna nie wtrąciła się w zamówienie, to jej także wodę wziął.
- Okej co sie stało z twoi samochodem? - zapytał wprost, oparłszy się łokciami na stole, na dłoniach opierając podbródek.
_________________
    This will seem like a memory of Heaven
znajomi ::I'm socially unacceptable:: Nina, Harley, Sayen, Abby, Mirabell
    feeling unknown-----------i------i-------------------TAKE SECOND BEST
    and you're all alone-------i---------------------------Put Me To The Test
    -----flesh and bone--------------------------------things on your chest
    -----by the telephone-----------ii------------------you need to confess
    -----------LIFT UP THE RECEIVER-----------------i--------I will deliver
    -----------I'll make you a believer--------ii-----you know I'm a forgiver
przyjaciele ::Mary and me were both fucked by God:: Noa, Christian
This is a heart attack waiting to happen
Love me hard till I break inside, Anne



---------THE DEEPER YOU GO ,---------THE BETTER YOU FEEL .
-------ii------------------------ii------AND BETTER YOU FEEL ,------THE DEEPER YOU GO .

 
 
     
Jimmy
Mieszkaniec
no regrets, straight to hell


Płeć: mężczyzna
Wiek: 25
Właściciel: [1]
Podopieczny: 2275
Wysłany: 2013-07-24, 03:02   

Och, więc ona się jednak zdążyła naprawdę ogarnąć! :lol: James zauważywszy to, że już tak nie nagli ze swoimi wypowiedziami uśmiechnął się lekko do siebie. Najgorsze minęło, pacjent w stanie stabilnym.
Słuchając jej wyjaśnień pokiwał głową powoli, przyglądając się jej uważnie. Na wieści o pozostawieniu samochodu przy budce telefonicznej uniósł jedną z brwi do góry w zupełnie naturalnym dla neigo odruchu.
Westchnął i podniósł się z łapskami ze stołu. Odchylił się do tyłu, opierając plecami o oparcie krzesła. Nogi wyprostował pod stołem i otaksował Abby spojrzeniem raz jeszcze.
- Wiesz, w okolicy jest dużo budek telefonicznych - odparł z uśmiechem, tym samym w zasadzie wykazując się sporą znajomością najbliższego otoczenia. W zasadzie więc potwierdził podejrzenia dziewczyny, które z resztą i zaraz wyraziła w pytaniu. Gdyby jednak nie pozostało to jasne, dodał:
- Mam takie skromne mieszkanie jakieś dwie czy trzy ulice stąd - poprawił się na krześle i zmienił nieco pozycję, siadając nieco okrakiem. Pozycja w której nie powinna siadać żadna przyzwoita dziewczynka. Zwłaszcza, jeśli jest w spódnicy bądź sukience. :lol: No chyba, że tylko siedzi i czeka na kolegę "cześć, jestem Wojtek i też mam 12 lat"... :lol2:
Jimmy sięgnął po swoją szklankę z wodą, upijając ze dwa łyki z niej. Odstawiając ja ponownie już pozostawił rękę na stole. Drugą więc coby tak po prostu nie znikała bez celu pod stołem również zgarnął na blat i splótł dłonie. Przy tym wyswobodził stamtąd małego palca i zaczął nim delikatnie postukiwać o stół, wybębniając tak jakiś rytm. Wzrok skierował wtedy na swoje mitenki, trwając w milczeniu aż do wybrzmienia ostatnich nut tej dynamicznej melodyjki. Tak o, zamyślił się na krótką chwilę.
- Często bywam sobie ot tak na mieście, więc dobrze znam te okolice. mógłbym ci pomóc w poszukiwaniach twojego samochodu. Mam nazbyt wiele wolnego czasu i całkiem trochę chęci - uśmiechnął się szczerze do dziewczyny, podnosząc spojrzenie ciemnych oczu na nią.
- Ale to raczej na spokojnie. Jeśli jest zamknięty, to raczej nie powinien z miejsca w którym go zostawiłaś "zniknąć w tajemniczych okolicznościach" - stwierdził i znów sięgnął po wodę.
_________________
    This will seem like a memory of Heaven
znajomi ::I'm socially unacceptable:: Nina, Harley, Sayen, Abby, Mirabell
    feeling unknown-----------i------i-------------------TAKE SECOND BEST
    and you're all alone-------i---------------------------Put Me To The Test
    -----flesh and bone--------------------------------things on your chest
    -----by the telephone-----------ii------------------you need to confess
    -----------LIFT UP THE RECEIVER-----------------i--------I will deliver
    -----------I'll make you a believer--------ii-----you know I'm a forgiver
przyjaciele ::Mary and me were both fucked by God:: Noa, Christian
This is a heart attack waiting to happen
Love me hard till I break inside, Anne



---------THE DEEPER YOU GO ,---------THE BETTER YOU FEEL .
-------ii------------------------ii------AND BETTER YOU FEEL ,------THE DEEPER YOU GO .

 
 
     
Jimmy
Mieszkaniec
no regrets, straight to hell


Płeć: mężczyzna
Wiek: 25
Właściciel: [1]
Podopieczny: 2275
Wysłany: 2013-07-24, 20:04   

A czy ja wiem czy to taka zwyczajna kobieca zmiana zdania? Myślę, że po prostu po tym co się stało każde w miarę bezpieczne miejsce by jej pasowało, nawet takie zaludnione. Właściwie w szczególności zaludnione, bo jednak wtedy jest szansa, że napastnik odpuści sobie atak przy świadkach, albo chociażby ktoś pomoże.
Nie wiem czemu, ale samo wyjęte z kontekstu określenie "banalna budka telefoniczna" niezwykle mnie rozbawiło... :lol: Czy konstrukcja budki telefonicznej jest skomplikowana? :lol2:
James na te słowa dziewczyny także się cicho zaśmiał. Ze względu jednak na całość jej wypowiedzi. Nie był aż takim przygłupem, by śmiać się z "banalnej budki telefonicznej". :lol:
Kurcze, to brzmi tak, jakby budki telefoniczne były łatwe. W sensie, że dają dupy na każdym rogu. :lol2: Ktoś kiedyś próbował z takową? To może dostaniemy odpowiedź, czy faktycznie są :lol2: !
- Wszystko jest możliwe. Akurat nasz problem nie należy do tych z największej skali. A za jakiś czas o tej porze powinno być mniej ludzi i przynajmniej go gdzieś zobaczymy - odparł z najszczerszym przekonaniem, że poszukiwanie samochodu Abby faktycznie pozostanie tylko małą przeszkodą dzisiejszego wieczoru.
Nadal jednak wydawał mu się zabawny fakt, iż dziewczyna zapamiętała tylko to z otoczenia gdzie pozostawiła swój wóz. Troszeczkę ironia losu i w ogóle nie fair, jak dla mnie. :lol:
Usłyszawszy kolejne pytanie brunetki uśmiechnął się może nieco tajemniczo. - Masz mnie! - zaśmiał się i znów odchylił do tyłu na krześle, krzyżując jednocześnie ręce gdzieś na poziomie klatki piersiowej. - Pochodzę z Nowego Jorku - objaśnił i uciekł wzrokiem gdzieś w bok. Przygryzł górna wargę, nadal jednak pozostając w uroczym półuśmiechu.
- Jednakże Amerykę zostawiłem za sobą... Nie żebym sie jakoś izolował od mojej przeszłości. Po prostu zapragnąłem poszukać tutaj nowych doświadczeń - stwierdził nieco przygaszony i powrócił spojrzeniem do twarzy Abbs. - Na razie jednak nic nazbyt interesującego mnie nie spotkało - westchnął i opuścił nieco ramiona, które dotychczas pozostały w jakimś napięciu.
- Trzeba przyznać, że ludzi których tam zostawiłem już nie spotkam, a to zwykle z nimi robiło się te najbardziej szalone rzeczy - mruknął cicho, jakby bardziej do siebie. Tak mu sie zebrało na wspominanie czasów jego własnego zespołu. ale w sumie czemu się dziwić, skoro faktycznie na razie jego życie tylko schodzi na psy a okres jego świetności na razie minął już jakiś czas temu?
No cóż. Oby nadszedł kolejny!
Na kolejne słowa dziewczyny na temat jej zaginionego samochodu tylko uśmiechnął się. Na jej podziękowanie za oferowaną przez neigo pomoc odpowiedział tylko lakonicznym "spoko". Cóż to się dzieje, że nie zebrał się na jakieś bardziej typowe dla niego słowa typu "cała przyjemność po mojej stronie", albo chociażby "nie ma sprawy"?
Świat upada. Świat Jamesa upada!
_________________
    This will seem like a memory of Heaven
znajomi ::I'm socially unacceptable:: Nina, Harley, Sayen, Abby, Mirabell
    feeling unknown-----------i------i-------------------TAKE SECOND BEST
    and you're all alone-------i---------------------------Put Me To The Test
    -----flesh and bone--------------------------------things on your chest
    -----by the telephone-----------ii------------------you need to confess
    -----------LIFT UP THE RECEIVER-----------------i--------I will deliver
    -----------I'll make you a believer--------ii-----you know I'm a forgiver
przyjaciele ::Mary and me were both fucked by God:: Noa, Christian
This is a heart attack waiting to happen
Love me hard till I break inside, Anne



---------THE DEEPER YOU GO ,---------THE BETTER YOU FEEL .
-------ii------------------------ii------AND BETTER YOU FEEL ,------THE DEEPER YOU GO .

 
 
     
Jimmy
Mieszkaniec
no regrets, straight to hell


Płeć: mężczyzna
Wiek: 25
Właściciel: [1]
Podopieczny: 2275
Wysłany: 2013-08-09, 23:44   

No raczej trudno, coby się takiego obrotu sprawy spodziewała, prawda? :lol: Wręcz bym się zdziwiła. Ale w sumie od czego są niektóre paranoiczne damusie które unikają ciemniejszych zakątków miasta z racji tego, że gdzieś na świecie kręcą się zboczeńcy? Serio, znam takie sztuki i nie sposób ogarnąć czasem.
Ja tam rozumiem jak tam czasem mają jakieś szczególne powody: bo wspomnienia, bo złe doświadczenia, bo przesądy. Ale jak tak bez powodu niektóre panikują to wiele znajomych mi osób ze mną na czele miewa ochotę by takowe w takich sytuacjach udusić wręcz.
A tak coby nie nabijać posta pierdzieląc o sobie, to powiem, iż James też tak ma. I chyba nie należy do mniejszości. I w międzyczasie trochę się zastanawiał, czy zdarzenie sprzed tych doprawdy paru chwil nie odbije się jakoś negatywnie na psychice Abby. Ale nie wyglądało na to na razie, więc Euringer postanowił odrzucić takowe obawy.
Pomijam kwestię większego uważania w przeszłości i przezorności dotyczącej uprawnienia się, że nasz gaz pieprzowy n a p e w n o jest na swoim miejscu w torebce, pod ręką. Oby nam Abson nie panikował w przyszłości jak tylko zobaczy krzywo uśmiechającego się faceta, czy coś.
Dobra, wracając do komentowania twojego posta może. :lol:
Kulminacyjny imprez w jeden weekend? A ja tu siedzę bite 15 dni w hotelu z rodzicami i ich przyjaciółmi, z cholernym all inclusive, przez co starsi mają alkoholu za darmo w bród, codziennie wielkie imprezy hotel urządza i non stop spotykasz na drodze kogoś narąbanego.
I co ma tutaj robić tak pokornie dziecko jak ja? ;-; :lol2:
(Ej tylko nie myślcie, że jestem w jakiejś pijackiej rodziny :lol2: !)
...
Jimmy spojrzał po Abby z uniesioną do góry jedną brwią i uśmiech zatańczył mu w kącikach ust. Chciał ją najpierw zapytać gdzie idzie jak tylko zobaczył, że wstaje, ale gdy ogarnął o co tak naprawdę chodzi, siedział w skupieniu obserwując ruchy dziewczyny.
Zaśmiał się cicho, bo gdy czarnowłosa w swoim pokazie pokazała na coś wyimagowanego palcem, w rzeczywistości wymierzyła w jakiegoś pana akurat przechodzącego obok. Owy osobnik zmarszczył zatroskane czoło i zaraz wzruszył napakowanymi botoksem ramionami, uznając najprawdopodobniej, że wariatów zostawi wariatom i nie wtrącał się w rozmowę Jamesa i Abby.
A Jimmy tylko pobłażliwie się do niego uśmiechnął i zaraz powrócił w pełni do czarnowłosej.
- Dobry sposób - stwierdził najpierw krótko. A gdy tylko Abby wróciła do baru i spojrzała na niego, przybrał szczery, zadowolony wyraz twarzy. - Chyba kojarzę fioletowe kwiatki... - zaczął z rozbrajającym uśmiechem nr. 3 i odchylił się na krześle do tylu, krzyżując luźno ręce na piersi, by zaraz kontynuować:
- Z balkonu takiej niemiłej starszej pani, która mieszka parę piętr pode mną - objaśnił i sięgnął po to co tam miał do picia. Nie pamietam już co to było.
Napił się także tego, oczywiście.
- Także wiem, gdzie możemy zacząć poszukiwania. A zważywszy na późną godzinę i bliskość twojego samochodu względem mojego domu, mógłbym ci zaproponować nawet nocleg - stwierdził całkiem ochoczo. Odrobina towarzystwa zawsze się przyda, prawda? Zwłaszcza, że Jimmy według samego siebie zaczynał popadać w jakąś małą depresję. Potrzebuje nowych przyjaciół, zdecydowanie!
- Także ten, mógłbym? - dodał po krótkiej chwili, mając nadal na myśli możliwość przenocowania czarnowłosej u siebie.
Cały czas pozostawał w szczerym uśmiechu. Czasem szerszym, czasem mniejszym. Ale zawsze tym takim prawdziwym. Bo dziewczyna była na swój sposób kolorowa i nietrudno było zarazić się od niej tą barwnością, chociażby na chwilę. Nawet na jeden dzień! Wystarczyłoby!
_________________
    This will seem like a memory of Heaven
znajomi ::I'm socially unacceptable:: Nina, Harley, Sayen, Abby, Mirabell
    feeling unknown-----------i------i-------------------TAKE SECOND BEST
    and you're all alone-------i---------------------------Put Me To The Test
    -----flesh and bone--------------------------------things on your chest
    -----by the telephone-----------ii------------------you need to confess
    -----------LIFT UP THE RECEIVER-----------------i--------I will deliver
    -----------I'll make you a believer--------ii-----you know I'm a forgiver
przyjaciele ::Mary and me were both fucked by God:: Noa, Christian
This is a heart attack waiting to happen
Love me hard till I break inside, Anne



---------THE DEEPER YOU GO ,---------THE BETTER YOU FEEL .
-------ii------------------------ii------AND BETTER YOU FEEL ,------THE DEEPER YOU GO .

 
 
     
Jimmy
Mieszkaniec
no regrets, straight to hell


Płeć: mężczyzna
Wiek: 25
Właściciel: [1]
Podopieczny: 2275
Wysłany: 2013-08-29, 20:19   

Mi za to internet tak robi z prywatnymi wiadomościami - raz wysyła, raz nie. Albo dwa czy trzy razy. Taka swawola do bólu. Nie ukrywam, że pewnie równie irytujący co wysyłanie postów. Ja myślę, że ktoś nie odpisuje, a tu się okazuje, że ja nawet nie wysłałam. ;-;
Internet mnie nie lubi. Zapewne.
Dziwni ci ludzie. Och tak, zapewne. :lol: Ale każdy wyjątkowy. Zwłaszcza tacy jak Gejms i Abbs, czy inni wariaci. Bez nich świat nie byłby taki znowu kolorowy, co?
- Nie mówię, że wiem gdzie jest samochód... - zaczął zaczepnie prostować wypowiedź dziewczyny, gdy t nagle nie dała mu skończyć i wypaliła do niego z radosnym uściskiem. Uch, ma mocne ręce, aż Jimmy'emu zabrakło tchu! Ale nie przeszkodziło mu to. Poprzytulać się zawsze można, on lubi! :lol:
- Mówiłem tylko, że wiem gdzie jest balkon i kwiatki - dokończył i uścisnął Abby z uśmiechem. "Coca-Cola! Podziel sie radością!"
- Oczywiście jest to tylko jedna z opcji, ale chyba bardzo prawdopodobna - dodał jeszcze nieco ciszej. I tu chyba zauważył, że dziewczyna przyćmiła go swoim entuzjazmem. Niemożliwe. On się na prawdę wypala. Trzeba wzniecić ten ogień w nim! :lol:
Skąd wiesz, że Dżejms nie ma trumien? On jest seryjnym mordercą i musi jakoś chować truchła! Więc chowa w trumnę i na cmentarz, do jeszcze niezakopanych grobów, tak żeby widać nie było! :lol: A żeby było zabawniej, to takie trumny półmetrowe, bo on dzieciaki zabija. Fetysz taki. :lol2:
- Spoko, mam kilka miejsc do spania. Zawsze jest dla kogoś miejsce - uspokoił dziewczynę i tylko uniósł podejrzliwie jedną brew do góry, słysząc tekst o trumnach. Zignorował go na razie. Jeszcze się dowie o co chodzi. :lol:
- Także możemy iść - stwierdził po chwili, już będąc w jakiejś odległości do dziewczyny i sprawdzając, czy swoich manatków gdzieś nie pozostawiła przy stoliku. Dopił to co tam zamówił jeśli wcześniej szklanki nie opróżnił. I spojrzał wyczekująco na dziewczynę. Gotowa?
A końcówki twojego posta nie ogarniam i nawet jej nie skomentuję. :lol:
_________________
    This will seem like a memory of Heaven
znajomi ::I'm socially unacceptable:: Nina, Harley, Sayen, Abby, Mirabell
    feeling unknown-----------i------i-------------------TAKE SECOND BEST
    and you're all alone-------i---------------------------Put Me To The Test
    -----flesh and bone--------------------------------things on your chest
    -----by the telephone-----------ii------------------you need to confess
    -----------LIFT UP THE RECEIVER-----------------i--------I will deliver
    -----------I'll make you a believer--------ii-----you know I'm a forgiver
przyjaciele ::Mary and me were both fucked by God:: Noa, Christian
This is a heart attack waiting to happen
Love me hard till I break inside, Anne



---------THE DEEPER YOU GO ,---------THE BETTER YOU FEEL .
-------ii------------------------ii------AND BETTER YOU FEEL ,------THE DEEPER YOU GO .

 
 
     
Jo
Mieszkaniec
Open your mind.


Płeć: mężczyzna
Wiek: 27
Wzrost: 175 cm
Wysłany: 2013-09-01, 22:26   

Jo latał przez tak okropnie długi czas wśród czeluści swojej ukochanej Zosi, że niechcący natrafił na jedną ze ścieżek do miasta. Mordka nadal mu się nie zamykała. Opowiadał masę swoich historii z dzieciństwa, które jak się potem okazały, przez ogromną pomyłkę, były rozprawami na temat bajek. Żwiruś i muchomoruś, smerfiki. Uwielbiał to ! Szukał jakiegoś superaśnego klubu, coby jego najukochańsza Zosieńka mogła się z nim pobawić. Po drodze wstąpił nawet do jakiegoś chińczyka, którego krzykiem i płaczem mu otworzono. Kupił dla Żulka jakieś seksowne ubranka. Przecież musiał się jakoś pochwalić. Była jego kobietą ! Z ogromnym pokłonem i piosenką o miłości podarował jej owe szmatki. Biegał dookoła niej, pilnując żeby jej przestrzeń osobista została przez niego porządnie naruszona. Ostatecznie wszedł jeszcze do sklepu, do którego zaciągnął za rękę ukochaną i kupił dwa najtańsze wina. Po wyjściu, połowę swojego opróżnił, popijając kilka tabletek obcego pochodzenia, po czym wręczył obydwie butelki w rączki koleżanki, z całej siły ją obejmując. Jezusie, jak ja Cię kocham, ślicznotko ! Podniósł przyjaciółkę, biegiem ruszając w stronę Abacus Bar. Był święcie przekonany, że to normalny klub, z super muzyczką. Ale przecież, żeby życie miało smaczek [...]. Wbił tam biegiem, odstawiając Zosię dopiero przy jednym z wolnych stolików. Nie zauważył, że wszyscy patrzą się na nią jak na obcą. Zamówił cztery najmocniejsze drinki, obdarowując dwoma z nich Żulka. Kochanie, będziemy się bawić ! Stanął blisko niej, nie zważając na mężczyznę który zaczął do niego nawijać różne zbereźne słówka.
_________________
 
 
     
Żulietta
Stajenny
chujwiecodalej


Płeć: samica
Wiek: stara dupa
Właściciel: poszukiwany
Podopieczny: pies obronny ->Jo
Wysłany: 2013-09-03, 20:33   

Żulik obdarowany tym i owym w spokoju sobie promieniał. Zosiek był szanującym się egoistą, więc nic w tym dziwnego.
Potężne chusty winy pozwoliły jej się pozornie rozgrzać, zadowolona szła dalej pozwalając się prowadzić. Ona do klubowi też nic do zarzucenia nie miała, także śmiało przestąpiła próg. Otoczenie interesowało ją obecnie w stopniu znikomym, nie mogła przecie oderwać wzroku od wodopoju i wszystkich stojących tam smakołyków. Ksywa żula nie wzięła się w końcu z niczego, ale to inna historia.
Jabol skończył się już daawno..przynajmniej tak się jej wydawała. Siedziała więc grzecznie na wysokim stołku zachwycona nową porcją procentów.
Było jej miło, sucho i wesoło. Jo zapunktował jednym słowem. Zwróciła się ku niemu z rozanielonym uśmiechem, który przerodził się w chichot szaleńca, gdy spostrzegła jego adoratora. Jej kupił ubrania, a sam chodził pół nagi.
Coś kazało jej się rozejrzeć. W końcu nie wszędzie facet miał by odwagę by podbijać do kolesia. Nieomal wylała się siebie drinka, ujrzawszy sparowane samce pochowane po kątach.
-Czyżby wychodziła na wierzch Twoja prawdziwa natura ?
Rzuciła do swego pupila rozbawiona, i na powrót przyssała się do szklanki.
_________________


 
     
Jo
Mieszkaniec
Open your mind.


Płeć: mężczyzna
Wiek: 27
Wzrost: 175 cm
Wysłany: 2013-09-03, 20:50   

Jo roześmiał się razem z Żulkiem, już w tej chwili wesoło podtańcowując. Kiedy zauważył minkę swojej ukochanej przyjaciółki, odwrócił się do typa stojącego za nim. Posłał mu radosny uśmieszek, mierząc go wesoło wzrokiem. Niemalże zaśmiał się owemu mężczyźnie w twarz. Był grubo starszy od niego, a do tego nosił brodę. Jo opróżnił swoje super drinkowe szklanki, od razu po tym łapiąc Żulka za rączkę. Idziemy się bawić ! Let's go, kochanie ! Dopiero teraz dotarły do niego jej słowa. Oczywiście ! Jestem małym gejuszkiem, ale i tak możesz mnie pocałować ! Zachwiał się, upadając mimowolnie na ziemię. Leżał tak kilka sekund nie ruszając się, aż tu nagle się obudził. Jezusie, chyba zapomniał oddychać. Zrobił aniołka na ziemi, zupełnie zapominając po co tu przylazł. Kiedy jednak muzyczka dotarła do jego uszu, momentalnie się podniósł, ponownie zabierając dłoń kobiety. Będziemy się bawić! Nie zastanawiał się czy już to mówił. Po prostu wziął i poszedł na parkiet, ciągnąc dziewczę za sobą. Od razu się tam odnalazł, wywijając wesoło w rytm różnorakich rytmów. Można powiedzieć, że biodrami ruszał jak kobieta. Pasował tu. Starał się jednak trzymać jak najbliżej Zosi. Jeszcze mu ją któryś zabierze. A tylu ich tu było !
_________________
 
 
     
Żulietta
Stajenny
chujwiecodalej


Płeć: samica
Wiek: stara dupa
Właściciel: poszukiwany
Podopieczny: pies obronny ->Jo
Wysłany: 2013-09-03, 21:28   

Nie miała nic przeciwko wywijaniu na parkiecie, więc ruszyła swe dupsko. W tym ogólnym harmiderze, nie dosłyszała większości słów. Zakładała, że mówiły o miłości do niej, i całowaniu.
Gdy Jo padł jak długi, Żul myślał, że się wygłupia. Nie podniósł się jednak od razu. Zośce ciśnienie podskoczyło gwałtownie, myślała, że pikawa jej pęknie. Poczęły jej drżeć kolana.. on jednak drgnął, a po chwili się podniósł. Sam wyglądał, jakby nie do końca kminił co się stało.
-Kurwa.
Tylko to udało jej się wykrztusić. Przyłożyła dłoń do piersi, nadal czując to anormalne bicie serca. Spojrzała na niego poważnie, gdy ten ruszył dalej. Teraz to żul wyglądał na umierającą. Szok wywołany myślą, że znów ma kogoś stracić sprawił, że dziewczyna rozleciała się mentalnie na kawałki. Wszystko, przez te kilka sekund. Nikt nie mówił, że Zosiek jest zrównoważony psychicznie.
Straciła ochotę na zabawę. Bez słowa skierowała się w stronę wyjścia. Przed klubem stanęła pod ścianą drżąc jak osika. Alkohol w obecnym stanie potęgował jedynie strach i niepewność dziewczyny. Wyłączyła rzeczywistość. Stała tam, dygocząc i raz co raz zaciskając pięści, tępym wzrokiem studiując chodnik. Myśli krążyły, tradycyjnie, wokół przeszłości, na którą od dawien nie spoglądała. Którą wydawało się już wymazała. Najwidoczniej nieudolnie, gdyż wytrąciła ja z równowagi z podwójna mocą.
_________________


 
     
Jo
Mieszkaniec
Open your mind.


Płeć: mężczyzna
Wiek: 27
Wzrost: 175 cm
Wysłany: 2013-09-03, 21:37   

Dla chłopaczka, wydawało się przez kilka minut, że Żulek tańczy razem z nim. W sumie nic w tym dziwnego, bo oczy miał praktycznie rzecz biorąc przez cały czas przymrużone, a i kolorki mu się nie do końca w tej chwili zgadzały. Ogólnie rzecz biorąc był chyba daltonistą. Tak mu się przynajmniej wydawało. Aż tu nagle, w tańcu odkrył męski zapach perfum. Podniósł momentalnie powieki, doszukując się dziewczyny. Przeraził się, ale mimo wszystko był uśmiechnięty. Nie było jej przy stoliku, ani przy barze. Na parkiecie też nie zauważył żadnej kobiety. Wyszedł na zewnątrz, nieco rozbujanym kroczkiem. Nie zauważył początkowo dziewczyny. Matko kochana, gdzie ona była. Odszedł kilka kroków w stronę ulicy, nie do końca słysząc trąbiące nań samochody. Odwrócił się z powrotem, mając na celu dokładniejsze przeszukanie baru. JEZU, GDZIE SIĘ PODZIEWAŁAŚ ! Podszedł od niej momentalnie, przytulając drobną osóbkę. Dopiero teraz poczuł jej drżenie, a także zauważył dziwaczny wzrok. Odkleił się od niej, mierząc wzrokiem twarz przyjaciółki. Chcesz stąd iść ? Spytał zmieszany, nie do końca wiedząc co ma zrobić. Jezuu, jak on by chciał potrafić rozmawiać z ludźmi.
_________________
 
 
     
Żulietta
Stajenny
chujwiecodalej


Płeć: samica
Wiek: stara dupa
Właściciel: poszukiwany
Podopieczny: pies obronny ->Jo
Wysłany: 2013-09-03, 22:00   

Nigdy nie zmierzyła się z minionymi wydarzeniami, i nie zamierzała. Z góry była na straconej pozycji. Była zwyczajnym pierdolonym tchórzem.
Łapy się jej trzęsły. Wkurzało ją to, jak i własna nie moc. Przypierdoliła, więc pięścią w ścianę, czując satysfakcjonujący chrzęst i falę potężnego bólu, który zmusił ją do kucnięcia. Ból fizyczny przyćmił wszystko. Nie potrafiła już myśleć o niczym innym. Nie zauważyła kiedy łzy zalały jej puste oczy.
Tak trwała do przyjścia chłopaka.
Jakoż jej reakcje były mocno zaburzone i spowolnione. Dopiero gdy poczuła wyraźne ciepło emanujące z rozgrzanego towarzysza, ocknęła się. Posłała mu żałosny uśmiech, objęła go zdrową łapą w niedźwiedzim jak na nią uścisku w pasie. Była nazbyt dumna by wylać wszystko przy obcej osobie. Nie chciała okazać jakim jest wrakiem. Bez kół, o silniku nie wspominając.
-Prze..przepraszam. Jestem durniem.
Wymamrotała, mu do ucha. Zgruchotana dłoń grzała jak wściekła, pozwalała ona jednak dziewczynie się uspokoić. Jak ? Idźcie pytać czubków.
-Idziemy.
 
     
Jo
Mieszkaniec
Open your mind.


Płeć: mężczyzna
Wiek: 27
Wzrost: 175 cm
Wysłany: 2013-09-03, 22:15   

Wyszczerzył się do niej, ponownie tuląc drobne ciałko. Ojj, moja ty Księżniczko. Podniósł ją, kilkakrotnie okręcając się wokół własnej osi. Filmowa scena ! Odstawił ją grzecznie na ziemię i złapał za rączkę. Kosteczki krwawiły, brzydko pościerane. Nie ładnie się tak samo okaleczać. TRZEBA BYĆ TWARDYM, NIE MIĘTKIM !! Puścił łapkę, pewny że ją boli. Jeśli to Cię rozweseli, idziemy prosto do jakiegoś superaśnego miejsca. Zastanawiał się przez chwilę, czy nóżki też Zosi nie bolą. A jak bolą, a on jej każe tak bezczelnie stać, w cierpieniu?! Od razu poczuł się jak nie miły człowieczek na tę myśl. Wziął ją na rączki, niczym pan młody przenoszący młodą przez próg. Już po zaręczynach i weselu. Teraz trzeba iść na ceremonię ! I ruuuszył hen hen, nie wiedząc w gruncie rzeczy dokąd.
_________________
 
 
     
Żulietta
Stajenny
chujwiecodalej


Płeć: samica
Wiek: stara dupa
Właściciel: poszukiwany
Podopieczny: pies obronny ->Jo
Wysłany: 2013-09-03, 22:32   

Świat powoli przyśpieszał, a atak paniki powoli popuszczał pasa pozwalając krwi płynąc naturalnym rytem. Szczątkowy mózg Zośki trawił jednak intensywnie jej marność nad marnościami i..i wszystko marność. Szalała w niej burza hormonów i emocji, ale ona siedziała jakby z boku nie potrafiąc pojąć skąd się to bierze, a tym bardziej jak z tym walczyć.
Jakoż na żula miała głowę nie tęgą, ciało nie do końca się jej słuchało, a język stawał niekiedy kołkiem. Na naganę ze strony Jo, zareagowała jedynie wyrwaniem dłoni, co nie poprawiło jej stanu. Oczy na nowo jej się zaszkliły, przegryzła wargę. Jak małe zadufane dziecko, które myśli, że samo sobie poradzi.
Skupiła się na chłopaku, który nie wypadał z roli. I była mu za to wdzięczna. Natomiast miała pewne wątpliwości co do tego superaśnego miejsca. On ją zawlókł do gej clubu. Nie, żeby coś jej nie pasowało..ale..No sami wiecie.
Słysząc o ceremonii nieco zesztywniała. Idą do kościoła ? Zosiek już nie myśli. Zosiek chce spać.
zt.
_________________


 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 7