NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Basen Publiczny
Autor Wiadomość
Villemo
Jeździec zaawansowany
miętusek <3


Płeć: kobieta
Wiek: 21
Rasa: zapiekanka
Podopieczny: brak :cccc
Pieniądze: £2350

Punkty doświadczenia: 35
Wysłany: 2013-06-28, 14:46   Basen Publiczny

...
_________________
 
     
Alexis
Mieszkaniec


Płeć: mężczyzna
Wiek: 27 lat
Rasa: Gatunek faceta rozumnego; ponoć wymarły
Wzrost: 187 cm
Zawód: Piłkarz
Partner: Dawno nie jestem ważny, wyrzuciłaś mnie jak każdy
Podopieczny: Vixen, Acziko
Pieniądze: £3695
Wysłany: 2013-07-04, 12:29   

Pojawił się na terenie ośrodka rekreacyjnego gdzie w zastępstwie miał przeprowadzić dzieciakom trening pływacki.Co prawda instruktorskich papierów nie posiadał, lecz posługując się kartą pływacką i mając uprawnienia w zakresie młodszego ratownika wodnego, z sekcji WOPR, mógł spokojnie dać lekcję sztuki pływania.Co do jego umiejętności i wiedzy nie było zastrzeżeń.Lecz czy wystarczy mu cierpliwości na grupę młodych chłopaków liczącą niemalże dziesięć żywych,dorastających sztuk w wieku do 11 lat?Jedno był pewne; Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, jak nie on to kto? :lol2:
Wszedł do męskiej szatni lekko spóźniony. Nie było w niej jego 'zawodników'.Nie było nikogo.Szybko i sprawnie przyodział zatem strój sportowy, wziął notatnik z rozpisanym treningiem, dobył z kapsy gwizdek, założył klapki i powędrował ku młodym 'topielcom'. :lol2:
Chłopaki z dziwnymi minami powitali 'nową' trenerską twarz.Jeden z nich nawet protestował gdy blondyn nakazał ustawić się im w szeregu.
Argumenty słów przemówiły jednak do niego.Szkoda, bo te siłowe rozwiązania też są poniekąd skuteczne. ;-D
Sprawnie i krótko Alexis wygłosił swój trenerski monolog. Przypomniał zasady bezpieczeństwa.Przedstawił się.wypytał młodych o ich zdolności i zaawansowanie pływacki.Kilku z nich potrafiło pływać.Wśród nielicznych znajdował się Toby.Chłopak bardzo sprawny, ale i bardzo, ale to bardzo niepokorny.To on najczęściej kwestionował wszelki nakazy i zakazy Alexisa.Blondyn nie mógł porozumiewać się z podpieczonymi oficjalnym jeżykiem, chcąc jednak zyskać ich szacunek nie mógł też mówić po koleżeńsku. Panował jednak nad swą mową.Był 'lajtowy', lecz z tupetem i stanowczością.
-No to panowie zaczynajmy.-zwrócił sie do ogółu i zgodnie z wcześniejszą rozpiską zrobił im rozgrzewkę 'na sucho', było to konieczne przed wejściem do wody.Nie trwała zbyt długo.Jakieś 5 minut.5 minut ćwiczeń.Przysiady,skłony,ćwiczenia rozciągające, wymachy rąk, sprinty w miejscu,podskoki.To wszystko, chłopaki i tak nie byli przesadnie zadowolenie.To by był? :lol2:
Rozdał im zaraz każdemu z osobna parę płetw, według rozmiarów i pojedynczą deskę.Zaprosił ich do wody.Na brodzik! ;-D
Protestujący Toby coś tam burczał pod nosem, lecz Alex zbył go na stronie.
Zgodnie z umową trening miał trwać pełne 45 minut.Chłopak obiecał chordzie dzieci, że za dobre sprawowanie ostatni dziesięć spędzą na zjeżdżalni, będącej tutejszą atrakcją.
Chłopakom, którzy umieli pływać zostął przedstawiony rozpisany trening.Nic wielkiego.W płetwach nawet nie powinien zmęczyć 10 latka.
2x25m nogi do kraula. Odpoczynak. 4x25m dokładanka do kraula z deską. 4x25 pełne cykle żabki, stylu klasycznego. Na koniec nawroty koziołkowe, które już wykonywane były pod okiem blondyna.W międzyczasie innych zadań troje chłopaków było pod okiem ratowniczek, które zresztą zainteresowane Alexisem chętnie pomagały mu w 'pracy'.
On sam rzucał reszcie na płytkim basenie gumowe krążki, po które pojedynczo nurkowali.Potem z pomocą deski szkolił ich pracy nogami podczas kraula, tz. przy ściance nawrotowej robili nożyce poziome, chlapiąc z całych sił wodę.Chwila wystarczyła, by trener był cały mokry. ;-D Za to przynajmniej chłopaki się przykładali, by go zmoczyć.
Niesforny Toby gdy wracał z magazynu w którym odstawił swój sprzęt zaszedł Alexisa od tyłu i z impetem wrzucił go do wody.Jako, że działo się to w okolicy płytkiej głębokości blondyn musiał zrobić 'bombę" by nie uszkodzić stawów.Wyprostował się, woda sięgała mu zaledwie do bioder.
Zaśmiał sie cicho i pochlapał swojego ulubieńca, nieznośnego beboka nakręcającego resztę.B oto akurat wszystkich rozbawiło nawet dwie ratowniczki, które teraz pożerały trenerka wzorkiem z racji tego, że ściągnął mokrą koszulkę i odsłonił tors.Poodbijał z małoletnimi dmuchaną piłką, za która musiał pływać i latać z każdym nieudanym odbiciem któregokolwiek z graczy. Oczywiście Toby chcąc go wyręczać razem z nim zapuszczał się na głębsze wody niedostępne go reszty za każdą bezpańska piłką i to bardzo irytowało Alexisa.Nic nie docierało do tego niesfornego,młodego bruneta.Ile można grać w wodną siatkówkę?
Zgodnie z obietnicą oznajmił chłopakom, że nadeszła pora na zjeżdżalnie.
Zaraz tego pożałował bo oni rzucili się na raz do wyjścia a biedny blondyn ganiał za dzieciarnia przez pół śliskiego basenu, klapki mu nawet zmietli.
Gdy ratowniczki udostępniły zjeżdżalnie, Alexis był na skraju wytrzymałości gdy po raz enty powtarzał w kółko; "Nie biegaj po schodach!", "Czekaj na zielone światełko!", "Zjeżdżajcie pojedynczo!", "Toby do kolejki!".
To naprawdę męczące.Na szczęście Alexisowi z pomocą pośpieszyły ratowniczki. Tak, urok osobisty to ważna rzecz w karierze. :lol2:
Pilnowały 'szalejących' chłopaków. Czas pracy trenerskiej blondyna minął.
Gdy chciał sie pożegnać z dzieciarnią, o dziwo w sposób całkiem zorganizowany otoczyli go kółkiem, zadawali mu głupie pytanie, ważne jak dla dziecka. Toby coś tam jeszcze na niego ponarzekał i na to, że dalej nie potrafi wykonać nawrotu koziołkowego.Pośmiali się.Pochwalili trenerowi.Poopowiadali trochę o sobie i zainteresowaniach. Oddali mu klapki i gwizdek, który nawet nie widział , ze mają. :lol2:
Przybił im 'żółwika', podziękował za pomoc strasznie miłym ratowniczkom i udał sie do szatni. Dzieci z racji tego, że posiadały karnet mogły jeszcze spokojnie przedłużyć swą wizytę na basenie i bawić sie dalej.Alexis miał inne obowiązki.
Blondyn przebrał się, wysuszył i opuścił teren ośrodka.Jako ze parkował na strzeżonym parkingu uregulował należność i odjechał a czując jeszcze, że śmierdzi chlorem z niesmakiem i goryczą wręcz skrzywił sie na sama myśl o kolejnej wizycie na basenie. :lol2:

/MG może kiedyś będzie uczestniczył.Należność za wykonanie zlecenia proszę przenieść na rzecz Mirabel. :lol2: Ona wie o co chodzi, Alexis płaci jej za wynajęcie mieszkania.Będzie fair i 'czysto' .
_________________
Każdy człowiek ma w głowie coś, od czego można oszaleć
S i l n i e . Potrzebuję. I n n e j . Codzienności.




Mam zły dzień od paru dni

Rezerwacja wizerunku: Toni M.
Zastrzeżone: • • • •
 
     
Jasper Nowell
Mieszkaniec


Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Podopieczny: Milka- kot.
Pieniądze: £1785
Wysłany: 2014-07-08, 23:31   

Był doprawdy upalny dzień, a skoro Jasper nie miał co ze sobą zrobić, postanowił wybrać się na basen. Chłodna woda była wprost zbawieniem w te gorące wakacje, a on dawno już nie miał możliwości wystawienia swego ciała do słońca. Humor dopisywał, więc nie miał nawet pretensji do piszczących, plączących się pod nogami dzieci, a wszystko zdawał się widzieć jakby w ładniejszych kolorach. Taki dzień rzadko, ostatnimi czasy, zdarzał się w jego życiu. Jasper spędzał godziny rozważając sens swojego istnienia i zawsze dochodził do podobnych wniosków. Mimo wszystko lubił te chwile zadumy, w których próbował uświadomić sobie, że jego choroba to nie wszystko i można z nią prowadzić normalne, ciekawe życie. Uświadamianie to wychodziło z różnym efektem, w zależności od humoru, jaki danego dnia mu towarzyszył.
Ubrany jedynie w szorty do kąpieli, przez szyję przewieszony miał ręcznik a na stopach japonki, przemierzał właśnie jedną z uliczek z kostki, aby w końcu znaleźć kawałek wolnej przestrzeni na trawie. Od razu rozłożył na niej swój miękki „kocyk”, rezerwując w ten sposób miejsce, i niewiele myśląc ruszył w stronę basenu, aby w chwilę później wślizgnąć się do wody, w głębszej jego części. Istniało tam bowiem większe prawdopodobieństwo, że żadne dziecko nie wejdzie mu na głowę, a spokój i rozkoszowanie się przyjemną wodą były priorytetem dzisiejszego dnia.
_________________

Jeżeli nie jesteś zdolny widzieć więcej ponad to co widzialne, nie możesz zobaczyć niczego.




Jeśli poświęcam Ci więcej czasu niż pracy, to wiedz, że jesteś najważniejsza..
partnerka: brak
Czasem odrywam wzrok od aparatu i po prostu wyobrażam sobie Ciebie
pms: 1
Ci, którzy wprowadzili zmiany w moim życiu..
ex: Lisa
I ci, którzy wprowadzają w nie trochę koloru
przyjaciele: Noa, Hayley, Delphine
Związani krwią i ci wybrani
rodzina: ta mała małpa Melanie i biały kociak Milka



 
     
Anais


Płeć: kobieta
Wiek: 23 lata
Pieniądze: £4270

Punkty doświadczenia: 27

Wysłany: 2014-07-08, 23:49   

Korzystając z chwili wolnego, która w ostatnim czasie niezwykle się wydłużyła postanowiła nieco się rozerwać. Samotne chadzanie do kawiarni stawało się powoli nudne, poza tym wyglądała jak desperatka, zamknięta w sobie. Przebywanie w zatłoczonych klubach czy pubach jej nie zadowalało. Nie lubiła pić, ani też nie paliła, więc zapach dymu tytoniowego przyprawiał ją o mdłości. Wiedziała doskonale, że jej pies poradzi sobie sam w domu, wszystko co jej do życia potrzebne ma. An wychodząc i zamykając za sobą drzwi wejściowe do swojego apartamentu miała tylko nadzieję, że po powrocie zastanie swoje "królestwo" w całości. Przekonana, że chce spędzić swój cały dzień tutaj wsiadła zadowolona do taksówki ledwo powstrzymując się od uśmiechu. Niewiele miała czasu na takie przyjemności, więc odbije sobie to wszystko teraz. Podczas drogi, jak nigdy jadaczka się jej nie zamykała. W pewnej chwili odniosła nawet wrażenie, że starszy mężczyzna ma jej już po prostu dość, jednak ona się nim nie zrażała i cały czas mówiła, opowiadała i zadawała pytania. Prawie jak małe dziecko, lecz na jej pytania była jedna, konkretna odpowiedź. Kierowca najwidoczniej śpieszył się, by dowieźć dziewczynę na basen jak najszybciej, więc nim An się obejrzała żółty samochód stał pod właściwym budynkiem. Nie była typem sportowca, ale przecież nikt nie zabroni jej odrobiny ruchu. Jest zdrowa i pełno w niej pozytywnej energii - musi ją gdzieś spożytkować! Ubrana w zwiewną kolorową sukienkę wyszła z auta wciskając pośpiesznie kierowcy do ręki pieniądze. Pewnie nadmiar, lecz nie przejęła się tym. Dostał sowitą nagrodę i niech się cieszy.
Brunetka szybko weszła do budynku i od razu ruszyła do szatni, gdzie przygotowała się do zanurzenia w wodzie. Z szerokim uśmiechem na ustach wyszła na zewnątrz, jedynie z ręcznikiem, który ułożyła gdzieś z boku, tak by nie wadził nikomu. Nie zamierzała próżnować. Po "zaklepaniu" miejsca zaczęła przechadzać się obok basenu. Do pewnego momentu myślała, że odległość od krawędzi jest odpowiednia, ale kiedy poślizgnęła się wpadła do wody stwierdziła, iż myślenie nie jest jej mocną stroną. Nie ruszając się z miejsca liczyła na to, że nikt nie zauważył jak wpadała do basenu. Udawała, że wszystko było zamierzone, jednak marna z niej aktorka. Warknęła coś pod nosem odgarniając mokre włosy z twarzy.
 
     
Jasper Nowell
Mieszkaniec


Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Podopieczny: Milka- kot.
Pieniądze: £1785
Wysłany: 2014-07-09, 11:21   

Słońce, woda i cisza były trzema rzeczami, których właśnie w tym momencie potrzebował mężczyzna. Unosząc się na plecach na tafli wody pozwalał muskać słońcu swe blade ciało, jednocześnie oddając się odpoczynkowi, który zdecydowanie mu się należał. W głowie poukładał sobie już kilka ważnych spraw, zdawał się zapomnieć o tym co miało miejsce dwa miesiące temu i ruszyć naprzód, próbując przy okazji nie poddać się przy pierwszej lepszej okazji. Basen był dobrym krokiem ku lepszemu jutru, a spędzenie czasu pomiędzy innymi ludźmi dostarczało sił do przetrwania.
Znów złapał się na rozmyślaniu o swoim życiu, kiedy to ciszę i spokój przerwał odgłos pisku kilku osób, a kiedy otworzył oczy ujrzał wpadającą do wody, można rzec, że wprost na niego, dziewczynę. Szatyn próbował się nieco odsunąć, aby załagodzić ból, który mogła mu zadać Anais, ale miał zbyt mało czasu, żeby prawidłowo zadziałać. W efekcie jedynie zamortyzował jej własny, który mogła odczuć uderzając płasko o taflę basenu, ale dzięki temu oberwało się jego osobie.
- Auu.. – jęknął krótko, jednak szybko zagryzł zęby, aby nie dać po sobie niczego poznać. Pomógł dziewczynie pozbierać się do kupy, a kiedy złapała równowagę ułożył dłonie na jej ramionach. – Nic Ci nie jest? – zapytał, uważnym wzrokiem błądząc po jej twarzy, jakby próbując zdać sobie sprawę czy słowa, które wypowie zgadzają się z rzeczywistością.
Cała sytuacja musiała wyglądać dość komicznie, gdyż wzrok niemal wszystkich ludzi skupiony był teraz na tej parce. Wątpliwe, że akurat zamartwiali się o ich zdrowie, a jedynie robili sensację z tego, co właśnie miało miejsce.
_________________

Jeżeli nie jesteś zdolny widzieć więcej ponad to co widzialne, nie możesz zobaczyć niczego.




Jeśli poświęcam Ci więcej czasu niż pracy, to wiedz, że jesteś najważniejsza..
partnerka: brak
Czasem odrywam wzrok od aparatu i po prostu wyobrażam sobie Ciebie
pms: 1
Ci, którzy wprowadzili zmiany w moim życiu..
ex: Lisa
I ci, którzy wprowadzają w nie trochę koloru
przyjaciele: Noa, Hayley, Delphine
Związani krwią i ci wybrani
rodzina: ta mała małpa Melanie i biały kociak Milka



 
     
Anais


Płeć: kobieta
Wiek: 23 lata
Pieniądze: £4270

Punkty doświadczenia: 27

Wysłany: 2014-07-09, 12:36   

Początkowo nawet nie zwróciła uwagi na to, że wpadła na kogoś, i że to właśnie ten "ktoś" pomógł się jej pozbierać do kupy. Liczyła tylko i wyłącznie na to, że nikt tego nie zauważył, ale jak to się mówi nadzieja matką głupich. Starała się nie patrzeć na ludzi będących dookoła, chociaż oni robili to bez skrupułów, swoim przenikliwym wzrokiem śledząc każdy nawet najmniejszy jej ruch. Otarła twarz dłońmi chcąc pozbyć się większości wody ze swojej bladej twarzy, kiedy uświadomiła sobie w końcu, że ktoś trzyma ręce na jej ramionach. Niepewnie uniosła wzrok na twarz mężczyzny, a w odpowiedzi na jego pytanie kiwnęła jedynie głową. -Nie... Chyba nie.- dodała niepewnie po chwili. Wzrok brunetki instynktownie ruszył w kierunku ludzi w basenie i na jego brzegu. W momencie poczuła jak jej policzki płoną i jak pokaźnie się rumieni. -To na Ciebie wpadłam?- spytała drżącym głosem znów spoglądając na Jaspera . -Przepraszam.- stęknęła jedynie cicho, zaciskając zaraz usta w cienką kreskę. -To chyba ja powinnam spytać Ciebie czy nic Ci nie dolega.- uśmiechnęła się blado chcąc rozluźnić jakoś atmosferę, lecz marnie jej to szyło.
Jeszcze nigdy w życiu nie znalazła się w takiej sytuacji, więc czuła się zagubiona. Była przekonana o tym, że takie zajścia mają miejsce jedynie w tandetnych filmach, jednak myliła się. Zamrugała kilkakrotnie czując jak woda spływa do jej oczy. Spuściła wzrok nie wiedząc co teraz powinna zrobić. Nabrała powietrza w płuca, wypuszczając je dyskretnie ustami usiłując nieco ochłonąć, lecz czerwień z jej policzków nadal nie chciała zejść i trwała uparcie w jednym miejscu.
 
     
Jasper Nowell
Mieszkaniec


Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Podopieczny: Milka- kot.
Pieniądze: £1785
Wysłany: 2014-07-10, 23:06   

Kiedy tak przyglądał się dziewczynie, na jego twarzy pojawiał się coraz szerszy uśmiech. Do złudzenia przypominała mu bowiem jego najlepszą przyjaciółkę i nie mówię tu o wyglądzie, a o zachowaniu. Laurelyn, podobnie jak kobietka, która na niego wpadła, była osobą nieśmiałą i czerwieniła się z byle powodu. Wyglądała niczym przestraszona sarenka, która właśnie skończyła ucieczkę przed jakimś dzikim zwierzęciem i bacznie się rozgląda, czy tego nie ma w pobliżu. On nie chciał tak na nią zadziałać, ale sama sprowokowała tę sytuację. Świadomie czy nie, po prostu znaleźli się w takim punkcie wyjścia i musieli sobie z tym jakoś poradzić.
Kiedy spostrzegł, że dziewczyna żyje i nic jej nie dolega zdjął dłonie z jej ramion, aby nie dodawać jej powodu do silniejszych rumieńców. Uśmiechnął się łagodnie, jakby oznajmiając jej w ten sposób, że jest cały i zdrowy, a na dodatek wcale się nie gniewa.
- Nie masz za co przepraszać, zdarza się najlepszym – puścił jej oczko, z nadzieją, że to nieco rozweseli dziewczynę. Nie chciał żeby przez to miała zepsuty dzień, a takie sytuacje po prostu się zdarzają. Nie raz człowiek jest wielką damą, paradującą dumnie po parkiecie, innym razem zachowuje się niczym słoń w składzie porcelany. Nie można się za to obwiniać, a już na pewno psuć humoru przez taką błahostkę. Mimo wszystko dziewczyna jakoś przypadła mu do gustu. Może właśnie ze względu na podobne zachowanie do Laurelyn.
- Wszystko jest w porządku – oświadczył, jeszcze raz starając się zapewnić ją, że nie ma sobie czym zawracać głowy. I właściwie w tym momencie powinien się już pożegnać i odpłynąć, dając jej chwilę samotności na ochłonięcie i wrócenie do zabawy na basenie, ale.. coś jednak trzymało go i nie pozwalało odejść. Nogi stały się ciężkie, jakby ugrzęzły w betonie, który kompletnie ograniczał jego ruchy.
- Chociaż jestem trochę poobijany. Chyba będziesz musiała zaprosić mnie na kawę – dodał po chwili, kolejny raz puszczając jej oczko. Jasper bardzo intensywnie szukał znajomych. Lubił mieć się do kogo odezwać, lubił mieć kogoś przy sobie, a ostatnimi czasy naprawdę rzadko mu się to zdarzało. Może to właśnie dlatego próbował na siłę przeciągnąć tę rozmowę, aby móc otworzyć do kogoś usta. Zwykle był zbyt nieśmiały, aby po prostu „zagadać”, a skoro nadarzyła się sytuacja, w której musiał to zrobić.. czemu jej nie wykorzystać?
_________________

Jeżeli nie jesteś zdolny widzieć więcej ponad to co widzialne, nie możesz zobaczyć niczego.




Jeśli poświęcam Ci więcej czasu niż pracy, to wiedz, że jesteś najważniejsza..
partnerka: brak
Czasem odrywam wzrok od aparatu i po prostu wyobrażam sobie Ciebie
pms: 1
Ci, którzy wprowadzili zmiany w moim życiu..
ex: Lisa
I ci, którzy wprowadzają w nie trochę koloru
przyjaciele: Noa, Hayley, Delphine
Związani krwią i ci wybrani
rodzina: ta mała małpa Melanie i biały kociak Milka



 
     
Anais


Płeć: kobieta
Wiek: 23 lata
Pieniądze: £4270

Punkty doświadczenia: 27

Wysłany: 2014-07-10, 23:42   

Taka niestety już była, odkąd pamięta na jej policzkach pojawiały się silne rumieńce, które wprawiały ją w niemałą złość, szczególnie podczas uczęszczania do szkoło. Jako jedyna z całej swojej klasy, o ile nie szkoły rumieniła się z byle powodu, obojętnie co by się nie stało. Czy to z jej winy, czy nie, a tylko z jej udziałem. Teraz jednak nie zwraca już na to większej uwagi, chociaż czuje się jeszcze bardziej zakłopotana i zagubiona wiedząc, że jej policzki płoną czerwienią.
Spojrzała niepewnie na twarz mężczyzny przyglądając się jej przez dłuższy czas, jakby chcąc zapamiętać każdy nawet najdrobniejszy szczegół. Widząc jego krzepiący uśmiech odwdzięczyła się tym samym rozluźniając nieco, kiedy to jego dłonie zniknęły już z jej chudych ramion. -Szkoda tylko, że oni wszyscy to widzieli...- wymruczała ni to do siebie, ni to do Jaspera znów spoglądając ukradkiem na ludzi, powoli zaczynających zajmować się już swoimi sprawami, powracającymi do wcześniej wykonywanych czynności. Kątem oka dostrzegła jedynie puszczone doń oczko, na co uśmiechnęła się delikatnie. Opuszkami smukłych palców przejechała lekko po jednym policzku uświadamiając sobie, że rumieńce w końcu zniknęły. Odetchnęła w duchu z ulgą opuszczając znów rękę. Starała się to "sprawdzić" dość dyskretnie, ale w końcu uświadomiła sobie, że nie ma w tym nic złego. Dziewczyna nigdy nie zgrywała dumniej pani, zazwyczaj zachowywała się normalnie, jak... Jak ona. Nie udawała kogoś kim nie jest, ale takie wpadki jak ta zdarzały się jej rzadko, o ile nie w ogóle. Potknięcie, poślizgnięcie na lodzie na szczęście nie upadając, owszem, ale nigdy nie wpadła do basenu przez nieuwagę i to na kogoś. -To dobrze.- kiwnęła głową zamartwiając się na zapas. Starała się uniknąć skrzyżowania ich spojrzeń, gdyż czułaby się niezręcznie, a jej twarz pewnie znów by zapłonęła ognistą czerwienią. Liczyła na to, że kiedy ponownie uniesie wzrok Jasper będzie już gdzieś daleko, albo przynajmniej dalej, ale okazało się, że nadal przed nią stoi. Drgnęła minimalnie na wzmiankę o poobijaniu. A jednak coś mu zrobiła. Znów poczuła niewinne poczucie zakłopotania, ale wsłuchując się bacznie w dalszą jego wypowiedź uśmiechnęła się znacznie bardziej niż poprzednio. -Kawa to nie problem.- przytaknęła wreszcie unosząc wzrok i spoglądając na mężczyznę nieco odważniej. -Powiedz tylko gdzie i kiedy.- stwierdziła raźno, zaraz uświadamiając sobie z jak dużą dozą zdecydowania w głosie to powiedziała. Nabrała powietrza w usta chcąc w jakiś sposób powstrzymać kolejny rumieniec. Na szczęście jej policzki nadal pozostawały blade. W takim razie znalazł się w podobnej sytuacji co Anais. Oprócz psa, z którym mieszkała na co dzień nie miała się do kogo odezwać, ale raczej nie robiła niczego, by kogoś poznać. W głębi duszy cieszyła, się, że Jasper ciągnął jakoś tą rozmowę, chociaż może na pierwszy rzut oka nie było tego po niej widać. -Anais.- zdecydowała się w końcu na przedstawienie swojego imienia i chowając wszelakie opory do kieszeni wyciągnęła w jego stronę swoją niewielką dłoń.
 
     
Jasper Nowell
Mieszkaniec


Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Podopieczny: Milka- kot.
Pieniądze: £1785
Wysłany: 2014-07-11, 21:24   

Rumieńce, mimo tego, że kobiety ich jakoś specjalnie nie lubiły, były naprawdę bardzo urocze, a Jasperowi podobały się chyba najbardziej ze wszystkich gestów, które mogła wykonać kobieta. Jako jeden z niewielu był poza kontrolą i nie można było go wywołać na siłę. Pokazywał prawdziwe emocje i odczucia, a to mój bohater cenił w innych ludziach najbardziej na świecie. Ludzie zbyt często oszukiwali w swoich słowach i gestach. Te – jak gęsia skórka czy właśnie rumieńce, były tymi, których najbardziej pożądał u drugiej osoby i dzięki którym najlepiej mógł się do niej przekonać.
W Anais było coś zdecydowanie urzekającego. Dziewczę to w każdym swoim obróceniu głowy czy wzroku nosiło nutę delikatnej niewinności, która była dla mężczyzny wprost urzekająca. To dlatego nie mógł się po prostu ruszyć i odpłynąć gdzieś dalej, aby dać jej spokój. Zawsze poddawał się, ze zwykłego wstydu, przy zagadaniu do drugiej osoby, ale dziś zdawało się być zupełnie inaczej. Chciał przedłużyć każdy moment, w którym mógł wypowiedzieć kilka słów albo, przede wszystkim, musiał doprowadzić do kolejnego spotkania.
Jak się okazało dziewczyna nie miała większych problemów z zabraniem go na kawę. Może wymusił na niej swego rodzaju poczucie odpowiedzialności, a może zwyczajnie także poszukiwała kogoś, z kim mogłaby porozmawiać. Dla niego była to jedna z nielicznych szans, w których mógł otworzyć usta do kogoś innego niż jego własna przyjaciółka. Oczywiście, cenił ją, ale wiadomo, że każdy poza przyjaźnią potrzebował jeszcze innych stosunków z płcią przeciwną. Nic tym zdaniem nie sugeruję, niczemu nie zaprzeczam, a jedynie mogę wytłumaczyć to w ten sposób, że Jasper nadal ma nadzieję na znalezienie sobie drugiej połówki i właśnie dlatego ceni sobie każdego rodzaju kontakt z ładniejszą połową tego świata.
- Jeśli Ci pasuje, to chętnie dzisiaj wieczorem. Mam później sporo pracy, więc kawa na pewno się przyda – ponownie uśmiechnął się zachęcająco, a kiedy dziewczyna podała mu dłoń, od razu delikatnie ją uścisnął. – Jasper – dodał po chwili, przesuwając zaraz językiem po swoich wargach. On także dokładniej przyjrzał się twarzy szatynki i musiał przyznać, że naprawdę chwytała za oko. Nowell jednakże nauczył się, że nie warto ludzi oceniać jedynie po wyglądzie. Wiele w swoim życiu przeszedł i dla niego największe znaczenie miało wnętrze drugiego człowieka. Bo po co była mu supermodelka skoro zachowywała się niczym nadęta diwa? Nie wyobrażał sobie tak pustego życia.
- Ludźmi się nie martw. To tylko chwilowa sensacja.
_________________

Jeżeli nie jesteś zdolny widzieć więcej ponad to co widzialne, nie możesz zobaczyć niczego.




Jeśli poświęcam Ci więcej czasu niż pracy, to wiedz, że jesteś najważniejsza..
partnerka: brak
Czasem odrywam wzrok od aparatu i po prostu wyobrażam sobie Ciebie
pms: 1
Ci, którzy wprowadzili zmiany w moim życiu..
ex: Lisa
I ci, którzy wprowadzają w nie trochę koloru
przyjaciele: Noa, Hayley, Delphine
Związani krwią i ci wybrani
rodzina: ta mała małpa Melanie i biały kociak Milka



 
     
Anais


Płeć: kobieta
Wiek: 23 lata
Pieniądze: £4270

Punkty doświadczenia: 27

Wysłany: 2014-07-11, 22:30   

Żyła z nimi już sporo lat, więc zdążyła się do nich przyzwyczaić. Sama nie widziała w tym nic uroczego, ale skoro mężczyzna myślał inaczej nie zamierzała się z nim o to sprzeczać. Nie miała najmniejszej nawet ochoty. Problem tkwił w tym, że czasem rumieńce zdradzały nawet więcej, niż by chciała. Trudno udawać zezłoszczoną, ale poważną, kiedy policzki płoną czerwienią. Może poniekąd to przez to była tak marną aktorką? Nie potrafiła się nawet na siłę uśmiechnąć, tak by wyglądało to choć odrobinę naturalnie. Spokój to złe określenie. Od czasu, kiedy tyko pojawiła się w tymże mieście nie potrafiła znaleźć kogoś z kim mogłaby normalnie, szczerze porozmawiać. Nie o tak błahych sprawach jak pogoda dziś czy za tydzień. Od dawna nie miała okazji się przed kimś otworzyć, wygadać, czy nawet popłakać ot tak.
On przynajmniej próbował, nawet jeśli zaraz potem się poddawał. Brunetka natomiast nawet nie nawiązywała kontaktu wzrokowego, czym prędzej się wycofywała. Sama nie wie dlaczego tak się działo. Czasem za to głupie zachowanie karciła samą siebie, w końcu narzekała na samotność, a nie robiła nic, by to się zmieniło. Żałowała tylko, że ich spotkanie zaczęło się od tak felernej wpadki, może nawet nieco banalnej, ale za to pojawił się przynajmniej pretekst do kolejnego spotkania i wypicia wspólnie kawy.
To raczej przez poczuwanie się do odpowiedzialności, lecz po przemyśleniu całej sprawy doszła do wniosku, że to na pewno nie wyjdzie jej na złe, a wręcz przeciwnie poprawi jej samopoczucie choćby w niewielkim stopniu. Dziewczyna rzadko kiedy miała okazję spotkać się nawet ze swoim przyjacielem, ale tłumaczyła to w swojej głowie wymyślając przeróżne powody. Jest zajęty w stajni, pracuje... Dziękowała tylko swoim rodzicom, że zdecydowali się odesłać do niej jej psa, bo bez suczki pewnie kompletnie by już zgłupiała w czterech ścianach. Ona nawet już o tym nie myślała. O znalezieniu drugiej połówki. Za dużo razy w życiu się zawiodła na mężczyznach. Teraz w kontaktach z nimi była ostrożna, może aż za bardzo. -Problem w tym, że niespecjalnie znam miasto, więc musisz powiedzieć mi gdzie tu jest jakaś kawiarnia, do której warto zajrzeć.- uśmiechnęła się delikatnie. Powtórzyła w głowie jego imię, chcąc je jak najlepiej zapamiętać. Nie chciała popełnić kolejnej wpadki, tym razem myląc jego imię. -Chyba, że wolisz wpaść do mnie.- dodała zaraz nieco niepewnie, ale ostatecznie jej mina stała się nieco bardziej zdecydowana i pewna siebie. Najbardziej charakterystyczne w tej chudej twarzyczce brunetki były chyba jej bursztynowe ślepia, które w tej chwili niemal płonęły z zadowolenia. -Mam nadzieję.- wymruczała jedynie, jeszcze raz zerkając w bok.

//Sorry, że tak bez ładu i składu ale wena :/
 
     
Jasper Nowell
Mieszkaniec


Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Podopieczny: Milka- kot.
Pieniądze: £1785
Wysłany: 2014-07-11, 23:27   

Przynajmniej mieli powód do rozmowy, nawet jeśli ich spotkanie faktycznie rozpoczęło się jej wpadką, która w oczach Jaspera była całkiem urocza. Mężczyzna gustował właśnie w takich kobietach – niewinnych, delikatnych, niemalże szklanych, którym trzeba było pomagać w jakiś sytuacjach, a on wprost uwielbiał to robić. W ogóle Jasper bardzo lubił uszczęśliwiać kobiety w każdym tego słowa znaczeniu. I mimo tego, że on także wiele razy został wystawiony do wiatru, to nie przestawał szukać. Mimo wszelkich przeciwności losu liczył, że zasługuje na swoją szansę, choć tak naprawdę nie chciał nikomu psuć życia swoją osobą. Wiedział, że osobie, która by się w nim zakochała byłoby dużo łatwiej gdyby po prostu nie istniał ze względu na swój mały sekret. Nie wiedział jednak czy on sam byłby w stanie przeżyć resztę dni w samotności. A może właśnie powinien mieć psa? Był już co prawda jeden na oku, ale słuch jakoś po nim zaginął. Chyba szatyn musi poszukać nowego czworonożnego przyjaciela i być może w ten sposób poradzi sobie z własnymi smutkami.
- Nie chcę się narzucać, dopiero się poznaliśmy – oświadczył nieco skrępowany zaproszeniem do jej domu, ale nie dał tego po sobie poznać. Uśmiechnął się więc zachęcająco i choć jeszcze trzymał rękę dziewczyny, w końcu postanowił wypuścić ją z objęć aby nie krępować ani jednej ani drugiej strony. Oczywiście, że mógł do niej pójść. Nie chciał jednak sprawiać wrażenia kogoś, komu zależy wyłącznie na jednym i kto za wszelką cenę znajdzie się pod dachem aby „skonsumować związek”. W jej domu czułby się także trochę nieswojo, przecież naprawdę znali się od kilku minut i nie wiedzieli o sobie dosłownie niczego. A co, gdyby dziewczyna okazała się psychopatką?
- Znam fajną kawiarnię na mieście, możemy się w niej spotkać o 19. Podam Ci namiary – dopowiedział za chwilę, aby nie okazało się, że rezygnacja z pójścia do jej domu całkowicie wykluczyła wieczorne spotkanie przy kawie. Nie chciał sobie tego odpuścić, a nuż Anais okazałaby się ciekawą osobą zupełnie jak jej imię?
- Nie będę Cię dłużej zatrzymywać, znajomi pewnie na Ciebie czekają – uśmiechnął się krzepiąco, choć muszę przyznać, że kłamał. Chciał ją zatrzymać i może nawet spędzić z brunetką przyjemny dzień, a potem faktycznie dałby się namówić na kawę w jej prywatnej kuchni. Nie dopuszczał jednak do siebie myśli, że jest tutaj sama i na pewno chciała spędzić czas z przyjaciółmi, z którymi wybrała się na basen, a którzy pewnie zamartwiają się gdzie też poszła zupełnie sama.
_________________

Jeżeli nie jesteś zdolny widzieć więcej ponad to co widzialne, nie możesz zobaczyć niczego.




Jeśli poświęcam Ci więcej czasu niż pracy, to wiedz, że jesteś najważniejsza..
partnerka: brak
Czasem odrywam wzrok od aparatu i po prostu wyobrażam sobie Ciebie
pms: 1
Ci, którzy wprowadzili zmiany w moim życiu..
ex: Lisa
I ci, którzy wprowadzają w nie trochę koloru
przyjaciele: Noa, Hayley, Delphine
Związani krwią i ci wybrani
rodzina: ta mała małpa Melanie i biały kociak Milka



 
     
Anais


Płeć: kobieta
Wiek: 23 lata
Pieniądze: £4270

Punkty doświadczenia: 27

Wysłany: 2014-07-12, 00:13   

Anais głównie znana była z togo, że miała wiele problemów z naprawdę różnymi rzeczami, a czasem nawet tak banalnymi jak otwarcie butelki wina, czy słoika. Szybko się wtedy denerwuje, ale nie odpuszczała póki nie uda jej się osiągnąć celu. Ta jej wrodzona delikatność nie zawsze działa na jej korzyść, zupełnie odstaje od swoich rówieśników, którzy z ogromną chęcią chadzając do przeróżnych klubów i pubów żeby spić się do nieprzytomności, oni w przeciwieństwie do niej nie boją się sięgnąć po narkotyki i palą papierosy wiedząc jakie niesie to skutki. Brunetka upijała się po wypiciu jednego kieliszka wódki, a papierosy paliła może z trzy razy w życiu, a napomknąć trzeba, że stąpa po tym świecie jakieś... dwadzieścia cztery lata. Co do zakochiwania, Anais była na to uczucie niemal uczulona. Strasznie szybko przywiązuje się do ludzi i jest jej cholernie przykro kiedy oni tak po prostu ją zdradzają. Miała w swoim życiu kilka związków, w których była szczęśliwa do czasu. W rzeczywistości wszystkim jej partnerom chodziło o jedno, czego brunetka nie mogła znieść. Ostatni mężczyzna z jakim miała okazję być okazał się kompletnym idiotom. Dopiero po zakończeniu tego nieudanego związku w, którym tkwiła aż dwa lata zraziła się do płci przeciwnej. Psy to pocieszne stworzenia, szczególnie kiedy są długie i poruszają się niezgrabnie na swoich krótkich nóżkach, jak jamniczka An. Z nią dziewczynie dużo łatwiej jest przetrwać jakoś każdy dzień, a może nawet dzięki psu uda się jej poznać nowych znajomych?
Usłyszawszy odpowiedź na jej propozycję odetchnęła w duchu z ulgą, czego nie dała po sobie poznać. Wizytę w swoim domu zaproponowała z grzeczności, ale sama obawiałaby się tego spotkania. Ona sama siedziałaby jak na szpilkach niepewna swojej decyzji. Psychopatka? To samo brunetce przemknęło przez głowę, ale czym prędzej wyrzuciła tę myśl. Nawet nie zorientowała się, że Jasper nadal trzyma jej rękę, dopiero gdy ją puścił spojrzała po sobie dyskretnie, lecz szybko powróciła wzrokiem do twarzy mężczyzny, która interesowała ją dużo bardziej niż własna ręka. -Doskonale.- uśmiechnęła się mimowolnie odgarniając automatycznie włosy, które znów opadły na jej twarz.
Skrzywiła się lekko na słowa mężczyzny. -Jacy znowu znajomi?- spytała tak, jakby Jasper miał wiedzieć o kogo konkretnie jej chodzi. Wzruszyła ramionami wzdychając cicho. -Jestem sama jak palec.- dodała po chwili siląc się na krzywy uśmiech, który i tak znikł po chwili. Nie wykluczała spędzenia czasu na basenie razem z Nowellem, w głębi duszy nawet liczyła skrycie na to, że to on nie ma nic ciekawszego do roboty niż bycie z nią.
 
     
Jasper Nowell
Mieszkaniec


Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Podopieczny: Milka- kot.
Pieniądze: £1785
Wysłany: 2014-07-12, 11:32   

To stwierdzenie zbiło nieco mężczyznę z tropu. Nie sądził, że ktoś prócz niego będzie wyłącznie we własnym towarzystwie odwiedzał basen, podczas gdy większość osób bawiło się tu z przyjaciółmi. Najwyraźniej nowo poznana kobieta była bardzo podobna do niego samego, a takie spotkania zdarzają się raz na sto lat, uwierzcie mi.
Dobrze, że dziewczyna nie nalegała na wizytę w domu. Jasper uważał, że to miejsce jest świątynią od kiedy zaprosił do niego rudowłosą kobietę, w której zatracił się bez reszty. Słuch po niej niestety zaginął, a on znów został sam jak palec podczas gdy jego cztery ściany ciągle przypominały o miło spędzonych chwilach. I dlatego właśnie powinniśmy zapraszać do domu tylko osoby, na których nam zależy i które nie prysną od razu niczym bańka mydlana pozostawiając pustkę w sercu drugiej osoby. Jeszcze kilka miesięcy temu miał zupełnie inne poglądy. Teraz, jednakże, próbując załatać dziurę wprowadził nowe zasady, nowy mur do własnego istnienia, przez który przebić się mogły jedynie nieliczne osoby. Coś czuję, że ten mur zbyt szybko się nawarstwia..
- To zupełnie tak jak ja – oświadczył, także spoglądając na moment gdzieś w bok, jakby niezupełnie miał ochotę przyznać się do braku znajomych. W chwilę później jego oczy ponownie lustrowały twarz Anais, zastanawiając się w jaki sposób odbierze pytanie, które miał jej teraz zadać.
- Może zanim pójdziemy na tą kawę spędzimy razem trochę czasu tutaj? I nie będziemy sami jak palec – uśmiechnął się zachęcająco, układając dłonie na swoich biodrach. Zawsze nieco denerwował się przed podjęciem takich decyzji, choć miał nadzieję, że owa przypuszczalna „bratnia dusza” zgodzi się i spędzą naprawdę miły dzień.
_________________

Jeżeli nie jesteś zdolny widzieć więcej ponad to co widzialne, nie możesz zobaczyć niczego.




Jeśli poświęcam Ci więcej czasu niż pracy, to wiedz, że jesteś najważniejsza..
partnerka: brak
Czasem odrywam wzrok od aparatu i po prostu wyobrażam sobie Ciebie
pms: 1
Ci, którzy wprowadzili zmiany w moim życiu..
ex: Lisa
I ci, którzy wprowadzają w nie trochę koloru
przyjaciele: Noa, Hayley, Delphine
Związani krwią i ci wybrani
rodzina: ta mała małpa Melanie i biały kociak Milka



 
     
Anais


Płeć: kobieta
Wiek: 23 lata
Pieniądze: £4270

Punkty doświadczenia: 27

Wysłany: 2014-07-12, 16:54   

Anais zapraszała do swojego domu jedynie osoby, które poznała lepiej dużo wcześniej, albo do których miała zaufanie, jednak nigdy nie potrafiła odmówić komuś, kto sam zaproponował odwiedzenie jej. W tym był jej problem. Nie potrafiła stanowczo komuś odmówić, zawsze się zgadzała i przytakiwała, a to prawnie zawsze wychodziło na złe. Uważała więc ze znajomościami.
Usłyszawszy mężczyznę zdziwiła się nieco, lecz nie dała tego po sobie poznać. Jednak nie była jedyna, która nie potrafiła znaleźć sobie dobrych znajomych, którzy by jej nie wykorzystali i nie zostawili od razu. Spojrzała niepewnie na mężczyznę, który wydawał się być niespecjalnie zadowolony ze swojej samotności. Czasem była jednak ona dużo lepsza niż "toksyczna" przyjaźń, chociaż nudząca i przykra z każdą kolejną chwilą. Nie miała pojęcia dlaczego Jasper tak bacznie się jej przygląda, ale nie snuła też żadnych podejrzeń. Drgnęła nieznacznie słysząc pytanie, które wydawało się dość kuszące, a zarazem nieco "dziwne" w odczuciu dziewczyny. Uśmiechnęła się jednak subtelnie i kiwnęła głową przystając na propozycję. Dopiero teraz zdała sobie sprawę jakie płyną z tego korzyści, w zasadzie niewiele, ale miło jest otworzyć do kogoś usta.

//Sorry, że tak krótko, ale pisanie z telefonu jest niewygodne :-/
 
     
Jasper Nowell
Mieszkaniec


Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Podopieczny: Milka- kot.
Pieniądze: £1785
Wysłany: 2014-07-13, 15:32   

Widział, że dziewczyna nieco się zawahała i właściwie nie dziwił się jej reakcji. Oparłszy się rękoma o brzeg basenu uniósł się na nich w górę i sprawnym ruchem obrócił w taki sposób, aby ostatecznie wylądować w pozycji siedzącej. Dłonie ułożył na swoich udach i przesunął językiem po wargach, ponownie spoglądając na dziewczynę.
- Chyba, że nie masz ochoty – puścił jej oczko na znak, że nie będzie zły, jeśli dziewczyna nie chce spędzać z nim czasu. Właściwie się nie znali, tylko wpadli na siebie i sam nie wiem czy dobrym pomysłem było wspólne spędzanie czasu, choć z tego co czytam i piszę, obojgu by się to przydało. Jasper nie miał zamiaru dziewczyny do niczego zmuszać, a jej nastawienie było raczej nieco wycofane.
Mężczyzna odchylił się nieco w tył i podparty łokciami tkwił w pozycji półleżącej, wystawiając twarz do słońca. Miał ładnie wyrzeźbione ciało, któremu zdecydowanie przyda się trochę promieni słońca, których miał ochotę dzisiaj nieco złapać. Zapomniał jednak wysmarować się kremem, choć nie należał do osób, które spiekają się na raczka. Mimo wszystko, było to jego pierwsze w tym roku wyjście na otwarte słońce, toteż warto było pomyśleć o jakiejś ochronie.
- Czyli jesteś tu od niedawna, tak? Co Cię sprowadza do Eastbourne? – zagaił, aby rozmowa jakoś potoczyła się dalej, gdyż nie miał na nią jakiegoś większego pomysłu. Warto było jednak dowiedzieć się czegoś o drugiej osobie, jeśli już, w pewien sposób, postanowiło się spędzić wspólny dzień.
_________________

Jeżeli nie jesteś zdolny widzieć więcej ponad to co widzialne, nie możesz zobaczyć niczego.




Jeśli poświęcam Ci więcej czasu niż pracy, to wiedz, że jesteś najważniejsza..
partnerka: brak
Czasem odrywam wzrok od aparatu i po prostu wyobrażam sobie Ciebie
pms: 1
Ci, którzy wprowadzili zmiany w moim życiu..
ex: Lisa
I ci, którzy wprowadzają w nie trochę koloru
przyjaciele: Noa, Hayley, Delphine
Związani krwią i ci wybrani
rodzina: ta mała małpa Melanie i biały kociak Milka



 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 7