Płeć: kobieta Wiek: 27 Lat Wzrost: 175 cm Partner: Love is growing around us! On a calm, bright night, finally the world begins to live in harmony, magic feeling power - Drew Podopieczny: Nearly Perfect ll Ricochet Fire Pieniądze: £2595 Punkty doświadczenia: 106 Skoki: 44 Ujeżdżenie: 14 Cross: 22 Obycie z koniem: 26
Wysłany: 2020-04-16, 19:01
"Wyglądasz twarzowo kochanie", no dość ciekawie to brzmi. Ta no nie najważniejsze, powiedział chłop o normalnym wyglądzie -Jakbyś mógł, dziękuje. - odparła, starając się uśmiechnąć nieco lepiej. Jednakże pewnie wystraszyłaby tym uśmiechem wszystkich ludzi dookoła. Mimo że nie była w dobrej kondycji, to martwiła się o Fire i pozostałe konie. Nie wiedziała czy achałce coś się stało podczas jej upadku, więc denerwowała się nie wiedzą z tym związaną. Teraz już wiedziała i była nieco spokojniejsza. Dodatkowo czuła że jeszcze trochę jej zejdzie w czasie zanim wróci do normalnych treningów czy zawodów.
-Co do obojczyka, według zdjęcia które wykonaliśmy jest złamany i wokół miejsca złamania, zgromadziło się kilka odłamków kości. Na tą chwilę został on zabezpieczony i unieruchomiony, ale prawdopodobnie czeka panią operacja. Jest ona najlepszym i najpewniejszym rozwiązaniem, które miejmy nadzieję spowoduje szybszy i lepszy powrót do zdrowia i pełnej sprawności. Ze względu jednak na wstrząs mózgu i że to nie operacja ratująca życie, wstrzymamy się z nią do jutra lub pojutrza. Po operacji czeka panią gips na bark oraz temblak, by nosić go w odpowiedniej pozycji i bez ruchu. Po jego zdjęciu natomiast rehabilitacja i można będzie myśleć o powrocie do normalnego życia. - powiedział. Caroline za to wyglądała na nieco przestraszoną i zmartwioną. Aż ręką którą trzymała dłoń Drew, ścisnęła ją nieco pewnie za bardzo i nawet nie zauważyła tego.
_________________
Friends till the end Never break never bend.
personalia: Now we're standing together » Caroline Hathaway wiek: we're never alone Our dreams are alive, wherever we may go » 27 lat.
partner: Finding my feet the right melodies to key » Drew ♥
pms: Now we're standing together, we're never alone » 1.
przyjaciele: Friends understand make your smile, hold your hand » brak
wrogowie: The friendship like the like the music we love » brak.
moje:Mazda RX, Kia Ceed, fone, house, gallery osiągnięcia: The first friend that I l' d go to
When I reached out you'd always be there for me » link
Płeć: mężczyzna Wiek: 32 lata Wzrost: 183 cm Zawód: policjant, jeżdziec w Orchardzie Partner: Caroline - it means to beat our own worries. survive among the storms Podopieczny: Hanky Panky, Volano Pieniądze: £1750 Punkty doświadczenia: 68 Skoki: 33 Ujeżdżenie: 18 Cross: 7 Obycie z koniem: 10
Wysłany: 2020-04-16, 20:52
- Tak zrobię, nie martw się. - zapewnił ją jeszcze raz, żeby nie musiała się martwić o achałkę, ale nie wiadomo co gorsze, martwić się o konia, czy o stan swojego zdrowia. To pierwsze przynajmniej częściowo odwracało jej uwagę od innych zmartwień.
Jemu też zrzedła mina, gdy lekarz naświetlił im całą sprawę z odłamkowym złamaniem barku, z tym, że będzie konieczna operacja, a potem gips i temblak i w końcu rehabilitacja, aby wrócić do pełni zdrowia. Poczuł mocniejszy uścisk jej dłoni, jednak jej nie puścił, gładząc grzbiet jej dłoni delikatnie kciukiem.
- Jakoś to będzie, zobaczysz. - zapewnił ją, chociaż domyślał się, że nie miała zbyt wiele powodów do optymizmu w związku z czekającą ją operacją i tygodniami spędzonymi w gipsie. Mógł jej tylko w ten sposób dodać otuchy. Jeszcze po kilku minutach rozmowy lekarz na razie się z nimi na razie pożegnał.
- Potrzebujesz czegoś? - zapytał, zwracając się do niej, po wyjściu lekarza. Na razie nie miał zamiaru nigdzie się ruszać, ale skoro chciał sprawdzić jak się ma Ricochet to po drodze mógł wpaść po jakieś jej rzeczy, skoro Caroline miała najbliższe kilka dni spędzić w szpitalu.
_________________
DREW PASCAIL If you don't know who you are, ...... ...............you've got to make yourself from the start
Pushing each other to the limits, we were learning quicker j e ź d z i e c . z a a w a n s o w a n y | p o l i c j a n t My story got told, before the morning sun when life was lonely F r a n c j a
Once I was seven years old my momma told me:...... go make yourself some friends or you'll be lonely> Delphine, Lara
Something about that glory just always seemed to bore me,...... cause only those I really love will ever really know me > Caroline
I only see my goals I don't believe in failure,...... cause I know the smallest voices they can make it major > Hanky Panky, Volano
I’ve had the highest mountains, I’ve had the deepest rivers,...... You can have it all but life keeps moving > results
Płeć: mężczyzna Wiek: 20 lat Ostatni trening: 02.06.2020 - skokowy - Kaept'n Nemo Podopieczny: Ramzes Pieniądze: £1525 Punkty doświadczenia: 43 Skoki: 8 Ujeżdżenie: 20 Obycie z koniem: 15
Wysłany: 2020-04-17, 16:56
***
Po zawodach WKKW, w których nieszczęśliwie zaliczył glebę na tyle, że musiał pojechać do szpitala, wziął taksówkę i no... Pojechał. Bo cóż miał zrobić. Został przyjęty na oddział SOR'u, gdzie jednak musiał poczekać na swoją kolej, bo jego uraz nie był zagrażający życiu. Raczej. Dodatkowo był zabezpieczony za pomocą temblaka i okładu z maści chłodzącej, która nieco ukoiła ból mężczyzny. Wypełnił wszelkie formalności, które musiał wypełnić, po czym przeszedł do miejsca, w którym oczekuje się wizyty specjalisty, siadając swobodnie na jednym z wolnych miejsc i rozglądając się po korytarzu. Jakoś nigdy nie darzył szpitali szczególnym uczuciem. Bardziej go przerażały i gdyby nie fakt, że musiał tu przyjechać, to by pewno go tutaj jeszcze długo nie widzieli.
Płeć: kobieta Wiek: 27 Lat Wzrost: 175 cm Partner: Love is growing around us! On a calm, bright night, finally the world begins to live in harmony, magic feeling power - Drew Podopieczny: Nearly Perfect ll Ricochet Fire Pieniądze: £2595 Punkty doświadczenia: 106 Skoki: 44 Ujeżdżenie: 14 Cross: 22 Obycie z koniem: 26
Wysłany: 2020-04-17, 18:20
-Wiem, dziękuje. - odparła. Łatwo powiedzieć, a gorzej zrobić. Musiała znaleźć kogoś do opieki nad końmi, a nawet opieki jak opieki a jazdy. W końcu nie mogły stać i tylko czekać bóg wie na co, a także nie wiadomo jak długo. No Caroline trochę się przestraszyła, wizja operacji to już w końcu nie przelewki prawda. Cieszyła się że ma wsparcie w chłopaku, bo jest i będzie jej potrzebne. Nie odezwała się zbytnio, a doktor po chwili po ustaleniu dalszego działania udał się w swoim kierunku. Podziękowała mu oczywiście, aczkolwiek jakoś z szoku nie mogła wyjść.
-Nie sądziłam że będzie potrzebna operacja. - w końcu wydusiła z siebie, kiedy chłop wyszedł. Teraz martwiła i się jeszcze bardziej i mocniej.
-Wychodzi na to że kilka dni tu poleżę, jakbyś mógł mi przywieźć jakieś ubrania i kosmetyki. - wiadomo że lepiej mieć swoje, niż używać tych szpitalnych. Oczywiście chodziło o takie podstawowe.
_________________
Friends till the end Never break never bend.
personalia: Now we're standing together » Caroline Hathaway wiek: we're never alone Our dreams are alive, wherever we may go » 27 lat.
partner: Finding my feet the right melodies to key » Drew ♥
pms: Now we're standing together, we're never alone » 1.
przyjaciele: Friends understand make your smile, hold your hand » brak
wrogowie: The friendship like the like the music we love » brak.
moje:Mazda RX, Kia Ceed, fone, house, gallery osiągnięcia: The first friend that I l' d go to
When I reached out you'd always be there for me » link
Płeć: mężczyzna Wiek: 32 lata Wzrost: 183 cm Zawód: policjant, jeżdziec w Orchardzie Partner: Caroline - it means to beat our own worries. survive among the storms Podopieczny: Hanky Panky, Volano Pieniądze: £1750 Punkty doświadczenia: 68 Skoki: 33 Ujeżdżenie: 18 Cross: 7 Obycie z koniem: 10
Wysłany: 2020-04-17, 18:44
Domyślał się, że nie jest to coś, nad czym można ot tak przejść do porządku dziennego, zwłaszcza gdy po operacji Caroline będzie musiała chodzić w gipsie, a potem czeka ją jeszcze rehabilitacja. Miał jednak zamiar pomagać jej w czym tylko będzie potrzeba, czy w tym, żeby jej konie nie były całkiem roztrenowane, czy też w przyziemnych sprawach jak zakupy.
- Wiem, ja też się tego nie spodziewałem, ale widać nie ma innego wyjścia. Tak jak mówił lekarz to najpewniejsze rozwiązanie, żeby się poskładać do kupy i żebyś mogłą wrócić do normalnej sprawności. - odpowiedział łagodnym tonem, aby pochylić się nad nią i pocałować ją w czoło. Wiedział, że co by nie zrobił, Caroline będzie się tym martwić i obawiać samej operacji, co nie znaczy, że nie mógł spróbować.
- Okej, pojadę do stajni i upewnię się co z nią, a potem pojadę do ciebie, żeby przywieźć ci, co tylo będziesz chciała. - powiedział. Będzie Drew w krainie kremów, balsamów i innych wynalazków kosmetycznych
Pogadali jeszcze przez jakiś kwadrans, ale widząc, że jest zmęczona dał jej odpocząć i tak jak jej obiecał opuścił szpital, aby pojechać do stajni i do jej domu.
zt
_________________
DREW PASCAIL If you don't know who you are, ...... ...............you've got to make yourself from the start
Pushing each other to the limits, we were learning quicker j e ź d z i e c . z a a w a n s o w a n y | p o l i c j a n t My story got told, before the morning sun when life was lonely F r a n c j a
Once I was seven years old my momma told me:...... go make yourself some friends or you'll be lonely> Delphine, Lara
Something about that glory just always seemed to bore me,...... cause only those I really love will ever really know me > Caroline
I only see my goals I don't believe in failure,...... cause I know the smallest voices they can make it major > Hanky Panky, Volano
I’ve had the highest mountains, I’ve had the deepest rivers,...... You can have it all but life keeps moving > results
Płeć: mężczyzna Wiek: 29 lat Wzrost: 191 cm Zawód: lekarz rodzinny Pieniądze: £2500
Wysłany: 2020-04-22, 10:50
Ukryj:
Yukio napisał/a:
***
Po zawodach WKKW, w których nieszczęśliwie zaliczył glebę na tyle, że musiał pojechać do szpitala, wziął taksówkę i no... Pojechał. Bo cóż miał zrobić. Został przyjęty na oddział SOR'u, gdzie jednak musiał poczekać na swoją kolej, bo jego uraz nie był zagrażający życiu. Raczej. Dodatkowo był zabezpieczony za pomocą temblaka i okładu z maści chłodzącej, która nieco ukoiła ból mężczyzny. Wypełnił wszelkie formalności, które musiał wypełnić, po czym przeszedł do miejsca, w którym oczekuje się wizyty specjalisty, siadając swobodnie na jednym z wolnych miejsc i rozglądając się po korytarzu. Jakoś nigdy nie darzył szpitali szczególnym uczuciem. Bardziej go przerażały i gdyby nie fakt, że musiał tu przyjechać, to by pewno go tutaj jeszcze długo nie widzieli.
Szpital, szczególnie od strony izby przyjęć, rzeczywiście nie cieszył się sympatią pacjentów. Trudno im się właściwie dziwić - wizyta tutaj była zwykle spowodowana jakimś nagłym wypadkiem i często oznaczała wielogodzinne czekanie na swoją kolej. Dla mnie, jako dyżurującego lekarza, również było to wyczerpujące, ale lubiłem swoją pracę. Była ciekawa, codziennie działo się coś nowego, a przede wszystkim zwyczajnie lubiłem pomagać ludziom.
Odebrałem kartę kolejnej zarejestrowanej osoby i wyszedłem do poczekalni po pacjenta, którego dotyczyła. - Pan Yukio Fleming? - Odczytałem nazwisko z karty, podnosząc wzrok na oczekujących pacjentów. Gdy mój wzrok skrzyżował się ze wzrokiem młodego mężczyzny, posłałem mu krótki uśmiech. - Zapraszam - poprosiłem go do swojego gabinetu, w którym mógł usiąść na krześle. - Co się stało? Spadł pan z konia, tak? - Chociaż w karcie był zapisany wstępny wywiad, to chciałem jeszcze poznać wersję pacjenta, jednocześnie informując go, że chciałbym obejrzeć rękę, w związku z czym miał zdjąć prowizoryczny temblak i pokazać uszkodzoną rękę.
Płeć: kobieta Wiek: 27 Lat Wzrost: 175 cm Partner: Love is growing around us! On a calm, bright night, finally the world begins to live in harmony, magic feeling power - Drew Podopieczny: Nearly Perfect ll Ricochet Fire Pieniądze: £2595 Punkty doświadczenia: 106 Skoki: 44 Ujeżdżenie: 14 Cross: 22 Obycie z koniem: 26
Wysłany: 2020-04-28, 13:51
Caroline w szpitalu spędziła jeszcze kilka kolejnych dni. W międzyczasie dużo odpoczywała, leżała, nie przemęczała się. Ograniczyła oglądanie telewizora czy telefonu, a także nie przeciążała umysłu. W miarę wyglądała przez okno za pozwoleniem doktora, czy drobne przechadzki. Kiedy przychodził Drew to rozmawiała z nim, by w między czasie tego wszystkiego przejść operację ręki. Poskładali jej odpowiednio bark, który był obecnie zabezpieczony gipsem i temblakiem. W dniu dzisiejszym miała w końcu wyjść do domu, więc powoli pakowała swoje rzeczy i czekała na Drew, który miał ją odebrać z szpitalu i zawieźć do domu.
_________________
Friends till the end Never break never bend.
personalia: Now we're standing together » Caroline Hathaway wiek: we're never alone Our dreams are alive, wherever we may go » 27 lat.
partner: Finding my feet the right melodies to key » Drew ♥
pms: Now we're standing together, we're never alone » 1.
przyjaciele: Friends understand make your smile, hold your hand » brak
wrogowie: The friendship like the like the music we love » brak.
moje:Mazda RX, Kia Ceed, fone, house, gallery osiągnięcia: The first friend that I l' d go to
When I reached out you'd always be there for me » link
Płeć: mężczyzna Wiek: 32 lata Wzrost: 183 cm Zawód: policjant, jeżdziec w Orchardzie Partner: Caroline - it means to beat our own worries. survive among the storms Podopieczny: Hanky Panky, Volano Pieniądze: £1750 Punkty doświadczenia: 68 Skoki: 33 Ujeżdżenie: 18 Cross: 7 Obycie z koniem: 10
Wysłany: 2020-04-29, 19:44
Podczas pobytu Caroline w szpitalu ograniczył swoje pozostałe zajęcia, aby móc ją odwiedzać i wspierać przed zaplanowaną operacją. Zabieg na szczęście przebiegł pomyślnie i Caroline został założony gips i temblak, oraz wkrótce miała zostać wypisana. Na ten dzień, podobnie jak na kilka następnych Drew wziął sobie wolne, korzystając z nagromadzonego zaległego urlopu. Umówili się z Caroline mniej więcej na konkretną godzinę, o której zajechał na szpitalny parking, aby wejść do szpitala. Drogę do jej sali znał na pamięć. Otworzył drzwi, z jedną ręką schowaną z tyłu.
- Cześć. - przywitał się od progu z kobietą, która pakowała swoje rzeczy w miarę możliwości (w końcu mogła się posługiwać tylko jedną ręką). Podszedł do niej, aby się z nią przywitać pocałunkiem, zaraz oferując też pomoc, ale co ciekawe również z wykorzystaniem tylko jednej ręki.
- Jesteś gotowa? zapytał, domyślając, że cieszy się z powrotu do domu. A następnie niczym Filip z konopi wysunął zza pleców drugą rękę, w której trzymał pojedynczą czerwoną różę z przybraniem w postaci wstążki.
_________________
DREW PASCAIL If you don't know who you are, ...... ...............you've got to make yourself from the start
Pushing each other to the limits, we were learning quicker j e ź d z i e c . z a a w a n s o w a n y | p o l i c j a n t My story got told, before the morning sun when life was lonely F r a n c j a
Once I was seven years old my momma told me:...... go make yourself some friends or you'll be lonely> Delphine, Lara
Something about that glory just always seemed to bore me,...... cause only those I really love will ever really know me > Caroline
I only see my goals I don't believe in failure,...... cause I know the smallest voices they can make it major > Hanky Panky, Volano
I’ve had the highest mountains, I’ve had the deepest rivers,...... You can have it all but life keeps moving > results
Płeć: mężczyzna Wiek: 20 lat Ostatni trening: 02.06.2020 - skokowy - Kaept'n Nemo Podopieczny: Ramzes Pieniądze: £1525 Punkty doświadczenia: 43 Skoki: 8 Ujeżdżenie: 20 Obycie z koniem: 15
Wysłany: 2020-05-22, 16:20
Sevastien Sheremetyev napisał/a:
...
Wypadek nie stanowił zagrożenia zdrowia, dlatego był na szarym końcu i musiał ustąpić pierwszeństwo tym, co najbardziej potrzebowali. Po rozejrzeniu się po korytarzu zajął się swoim telefonem, by jakoś zabić mijający niezwykle wolno czas, aż w końcu blondyn usłyszał swoje imię i nazwisko. Podniosłem wzrok, kierując go na lekarza dyżurującego.
- To ja - zgłosił się spokojnym głosem, praktycznie podrywając się z miejsca, będąc w nerwach. Niezbyt lubił szpitalną atmosferę, ale jak się jeździ konno, to trzeba było tu zaglądać. Oczywiście skorzystał z zaproszenia do gabinetu, siadając na krześle wyprostowany, a delikatnym uśmiechem starał się zatuszować stres i rosnący uścisk w klatce piersiowej nim spowodowany. Widać było jednak, że szczęki blondyna są zaciśnięte, pomimo że próbował pozbyć się ze swojego wyglądu wszelkich oznak stresu i udawać rozluźnionego pacjenta.
- Tak, podczas zawodów spadłem z konia, uderzyłem o ziemię bokiem i łokieć mi zaczął puchnąć. Ratownicy powiedzieli mi, że nie powinno być to nic poważnego, ale kazali się zgłosić do szpitala - odpowiedział na pytanie, dodatkowo wyjaśniając, jak doszło do tej sytuacji. Może nawet przedobrzył z opowiadaniem historii, ale nie mógł powstrzymać napływu słów na usta, jak już zaczął mówić, dopiero potrafiąc się zamknąć po drugim zdaniu. Zgodnie z poleceniem zdjął prowizoryczny temblak, pokazując rękę Sevastienowi i w napięciu oczekując przynajmniej na wstępną diagnozę.
Płeć: mężczyzna Wiek: 29 lat Wzrost: 191 cm Zawód: lekarz rodzinny Pieniądze: £2500
Wysłany: 2020-05-23, 21:51
Nie dziwił mnie widoczny gołym okiem stres pacjenta. Niewiele osób było w skowronkach trafiając do tego miejsca, tym bardziej, że chodziło o ich zdrowie, którego - nawet chwilowa - utrata mogła być dla tak młodego człowieka sporym stresem.
- Słusznie, lepiej nie ignorować takiej możliwości. Co to były za zawody? - Zagadnąłem sympatycznym tonem, zupełnie odbiegając od tematu urazu samego w sobie. Zależało mi na tym, by nie tylko pomóc pacjentowi, ale też w jakiś sposób wpłynąć na jego samopoczucie, a zwykła rozmowa była chyba najlepszym, co można było teraz zrobić. Ta krótka pogawędka nie przeszkodziła mi jednak w obejrzeniu ręki Yukia - palpacyjnie sprawdziłem jak duży jest obrzęk w okolicy łokcia i jak wygląda skóra w miejscu urazu, czy jest wyraźnie cieplejsza lub zasiniona. Przy okazji z wyczuciem sprawdziłem ruchomość stawu, co na pewno było dość bolesne, ale na pewno nie tak, jakby ręka była rzeczywiście złamana. Wszystko jednak zależało też od tego jaki Yukio miał próg bólu i chociaż obstawiałem zwykłe stłuczenie, to skoro chłopak pofatygował się już na izbę przyjęć, to dla jego spokoju ducha postanowiłem skierować go na prześwietlenie.
- Wydaje mi się, że to tylko bardzo mocne stłuczenie, ale dla pewności zrobimy prześwietlenie. To by była dobra informacja, choć mimo to może minąć sporo czasu, zanim ręka przestanie boleć - poinformowałem Yukia, zanim wypisałem skierowanie na RTG, które wręczyłem blondynowi. - Proszę z tym pójść pod gabinet 218, a potem wrócić do mnie. Przyjmę pana poza kolejką i zobaczymy co wyszło na zdjęciu - poinstruowałem go z uśmiechem, po czym odprowadziłem do drzwi i poprosiłem kolejnego pacjenta.
Zanim Yukio dostał się do wspomnianego gabinetu i zanim gotowe zdjęcie zostało przesłane na mój komputer, na pewno minęło z czterdzieści minut. Pewnych rzeczy niestety nie dało się zrobić szybciej, ale zgodnie z obietnicą skróciłem ten czas do minimum i gdy wyjrzałem na korytarz, by poprosić kolejną osobę, i zobaczyłem na nim Yukia, to jego zaprosiłem do środka.
- Zobaczmy co tam wyszło... - Rzuciłem, podchodząc do komputera by w systemie wybrać odpowiedni plik i obejrzeć zdjęcia.
Płeć: mężczyzna Wiek: Dwadzieścia siedem lat rozczarowań to ja. Wzrost: 185 cm Zawód: zawodowy bokser wagi ciężkiej Partner: Przytul mnie tak mocno, długo. Wypierdalaj z mojej bajki, zawsze byłaś dla mnie nikim. Tylko ty się dla mnie liczysz... - Aaren. Podopieczny: Soendergaard d'Acier, Atomic Lady; Zgredek - pies Pieniądze: £2940 Punkty doświadczenia: 93 Skoki: 50 Ujeżdżenie: 6 Cross: 16 Obycie z koniem: 21
Wysłany: 2020-05-23, 23:10
Chociaż nie wierzył w pośpiech w szpitalu, to nie odważył się przyjechać do niego później niż to zapowiedział, jakby w obawie, że Holly mogłaby wyciąć mu jakiś numer i opuścić szpital na własną rękę. Po tym, jak się zachowywała w ostatnim czasie, Tony mógł się spodziewać już wszystkiego i choć powoli zakrawało to o jakąś paranoję, to wolał trzymać rękę na pulsie i dopilnować, by wszystko było jak należy.
Zapłacił więc za parking przy szpitalu, spodziewając się dłuższego postoju i wszedł do środka, od razu zmierzając pewnym krokiem na konkretny oddział i do konkretnej sali. Jeszcze nie miał pomysłu na to, co zrobi po tym, jak stąd wyjdą, ale przejmowanie się tym odwlekał do ostatniej chwili. Dotarł w końcu do sali, w której leżała Holly i zajrzał do środka, spodziewając się zastać ją gotową do wyjścia, choć może jeszcze niekoniecznie z wypisem w ręku. Ujrzawszy ją, był bliski tego by lekko się uśmiechnąć, bo trzeba przyznać, że podniósł go ten widok na duchu. Jak źle by teraz nie było, na pewno wyglądała o niebo lepiej niż w dniu, kiedy odwiedził ją tu po raz pierwszy.
Mimo to powstrzymał się przed tym gestem, być może nie chcąc jej za wiele pokazywać, do czego sama doprowadziła swoim zachowaniem. - Jestem. Stęskniłaś się? - Zaczepił ją, podchodząc bliżej.
Płeć: kobieta Wiek: 21 lat Wzrost: 162 cm Pieniądze: £3225
Wysłany: 2020-05-24, 00:05
Mając duże uprzedzenie do wszelkiego rodzaju szpitali i klinik, niczego tak nie wyczekiwała jak wypisu i możliwości powrotu do domu. Ten też nie miał być dla niej łatwy, ale mimo to wolała zaznać spokoju w swoim własnym pokoju niż tutaj, gdzie ciągle była pod obserwacją pielęgniarek. Niemalże od razu po odzyskaniu przytomności zaczęła pytać o to, kiedy może wyjść, nalegając na to, żeby było to jak najszybciej. Z wielu powodów nie wydawała się zachwycona tym, że miała wracać z Tonym, wychodząc z założenia, że równie dobrze może to zrobić na własną rękę, ale ostatecznie poddała się i zgodziła na to, nie będąc na siłach, żeby się z nim wykłócać o to.
W piątek przed południem czekała ją jeszcze jedna kontrola lekarza, która potwierdziła to, że nic nie stało na przeszkodzie, by mogła wrócić do domu. Była to jedna z niewielu rzeczy, które były teraz w stanie ją ucieszyć i których oczekiwała, więc przy takim obrocie nawet czekanie na wypis jej nie przeszkadzało, choć zniecierpliwienie dawało jej się we znaki. Oczekując na Tonego i wypis, była cała w nerwach, więc zajęła się pakowaniem swoje rzeczy, których nie było wiele. Zamarła, kiedy w końcu przyszedł, już odruchowo zaciskając dłoń na trzymanej bluzie. Na jego pytanie posłała mu tylko wymowne spojrzenie w odpowiedzi i cisnęła bluzę do torby, bez słowa go wymijając i wychodząc z sali, by przypomnieć pielęgniarce o swoim istnieniu. Szczęśliwie za chwilę udało jej się wrócić już z papierami, chociaż z drugiej strony oznaczało to dla niej konieczność zmierzenia się z tym, czego ciągle starała się unikać.
- Chodźmy już - powiedziała do niego beznamiętnym tonem, zabierając z szafki telefon i torbę.
Płeć: mężczyzna Wiek: Dwadzieścia siedem lat rozczarowań to ja. Wzrost: 185 cm Zawód: zawodowy bokser wagi ciężkiej Partner: Przytul mnie tak mocno, długo. Wypierdalaj z mojej bajki, zawsze byłaś dla mnie nikim. Tylko ty się dla mnie liczysz... - Aaren. Podopieczny: Soendergaard d'Acier, Atomic Lady; Zgredek - pies Pieniądze: £2940 Punkty doświadczenia: 93 Skoki: 50 Ujeżdżenie: 6 Cross: 16 Obycie z koniem: 21
Wysłany: 2020-05-24, 00:38
Chcąc jej zrobić przejście, niechcący wpadł na ścianę, widocznie zbyt zamaszyście odsuwając się przed huraganem Holly. Uniósł ręce w obronnym geście i odprowadził ją wzrokiem, pozwalając na odebranie wypisu samodzielnie. Chociaż jej reakcja była gwałtowna i przesadzona, to wbrew pozorom nie zdenerwowała go tak, jakby mogła. Przez tę parę dni udało mu się nabrać trochę dystansu do jej zachowania, za to jakim kosztem... Po tym jak w złości zmasakrował swoje dłonie na worku, jedna z nich była teraz owinięta bandażem, a to zdecydowanie nie wskazywało na panowanie nad emocjami i dystans do tej sytuacji. Widocznie jednak mu to pomogło w jakiś pokrętny sposób.
- Okej. Daj tą torbę - powiedział, wyciągając do niej zdrową rękę, mając nadzieję, że nie będzie udawała Zosi Samosi i jednak da sobie pomóc, zamiast wszczynać kolejną kłótnię. Jeśli jednak postawiła na swoim, to ugryzł się w język i dał za wygraną, podskórnie czując, że do końca tego spotkania wydarzy się jeszcze wiele takich sytuacji, w których będą mieli okazję się spiąć.
Tak czy inaczej wyszedł z Holly ze szpitala i udał się z nią na parking, gdzie nie bawiąc się już w dżentelmena zasiadł za kierownicą, jej zostawiając miejsce pasażera obok, jeśli się na nie zdecydowała.
- Do mieszkania, hm? - Mruknął, wyjeżdżając z miejsca parkingowego na ulicę. Jego ton był mocno powątpiewający, bo zwyczajnie jej nie wierzył, że naprawdę tam przebywa. Nie po tych pustkach jakie tam zastał wraz z Jolene.
_________________
<div style="width:250px;color:gray;font-family:times;font-size:8px;text-transform:uppercase;letter-spacing:2px;text-align:center;line-height: 9px;"> WSZYSTKIE DEMONY I DIABŁY SĄ TUTAJ. WIĘC POMYŚL: JAK PUSTE MUSI BYĆ PIEKŁO?
Płeć: kobieta Wiek: 21 lat Wzrost: 162 cm Pieniądze: £3225
Wysłany: 2020-05-24, 01:01
W jej intencjach (wyjątkowo ) nie było zdenerwowanie Tonego, a ta reakcja wynikała głównie z tego, że jedyne, czego chciała w tym momencie, był powrót do domu. Mimo że w szpitalu praktycznie nie ruszała się ze swojej sali, czuła duże zmęczenie, przede wszystkim psychiczne, bo nie znosiła najlepiej pobytu w czterech białych ścianach, gdzie ciągle spotykała się z znaczącymi spojrzeniami personelu. Na dodatek jego obecność była dla niej równie, jeśli nie bardziej przytłaczająca, przez co była jeszcze bardziej poddenerwowana i nie miała ochoty na żadne pogawędki. Z tego powodu nie oponowała specjalnie przed oddaniem mu torby, mimo że nie była ciężka, to chciała to wszystko ukrócić do minimum.
Po wyjściu ze szpitala wzdrygnęła się z zimna, ale ruszyła za nim, ciągle nie przerywając tej ciszy. Wsiadła do jego samochodu, gdzie niemalże od razu zaatakowały ją mgliste wspomnienia z grudnia. Nie dała się jednak ponieść emocjom i tylko zacisnęła szczęki, spojrzenie zawieszając za oknem. Postępowała niemalże tak samo jak tego wieczoru, za wszelką cenę unikając spojrzenia w jego stronę, a przynajmniej do jego kolejnego pytania.
- A gdzie niby byś chciał? - odparła nieco ostrzejszym tonem, woląc przebyć tę podróż w milczeniu. Nie miała pojęcia, do jakich odkryć doszedł wraz z Jolene podczas jej niedyspozycji, więc poczuła się nieco zbita z tropu jego pytaniem.
Płeć: mężczyzna Wiek: Dwadzieścia siedem lat rozczarowań to ja. Wzrost: 185 cm Zawód: zawodowy bokser wagi ciężkiej Partner: Przytul mnie tak mocno, długo. Wypierdalaj z mojej bajki, zawsze byłaś dla mnie nikim. Tylko ty się dla mnie liczysz... - Aaren. Podopieczny: Soendergaard d'Acier, Atomic Lady; Zgredek - pies Pieniądze: £2940 Punkty doświadczenia: 93 Skoki: 50 Ujeżdżenie: 6 Cross: 16 Obycie z koniem: 21
Wysłany: 2020-05-24, 01:38
Męczyła go ta atmosfera, ale w sumie nie wiem czego się spodziewał. Trudno oczekiwać, żeby było między nimi normalnie i swobodnie, ale Tony najwyraźniej nie był z tym pogodzony. I nie dawało mu to spokoju, bo nie było to jego normalne zachowanie względem ex, których miał przecież kilka.
- Gdzieś, gdzie rzeczywiście teraz mieszkasz? A nie tylko udajesz - odpowiedział, mówiąc wprost o tym, czego się dowiedział, czy raczej domyślił rozglądając po jej mieszkaniu. - Chyba, że postawiłaś ostatnio na ascetyzm, to przepraszam - dodał nieco ironicznie, nie zmieniając jednak za bardzo tonu głosu, bo był zbyt skupiony na drodze, na której o tej godzinie wiele się działo. Póki co starał się wyjechać ze ścisłego centrum, więc Holly miała jeszcze chwilę na zmianę zdania i wskazanie mu innego adresu. Bez tego nie miał raczej innego wyjścia niż zostawić ją w niemal opustoszałym mieszkaniu, choć tak naprawdę odwlekał to z zupełnie innych powodów. Podświadomie bał się, że niezależnie od tego, na czym w końcu stanie, straci pretekst do kolejnego spotkania, więc przedłużał to ile się dało.
- Chcesz gdzieś stanąć po drodze? - Zapytał, co tym razem wynikało z troski, a nie z egoistycznej chęci zatrzymania jej przy sobie na dłużej. Wiedział, że nie chciała jego pomocy ani towarzystwa, ale ignorował to, czując, że tak naprawdę potrzebuje przynajmniej jednego z nich. Już trochę ją znał i to, że budowała wokół siebie mur, nie było dla niego żadną nowością. Już raz co prawda zrezygnował z dalszych prób zburzenia go, ale to nie powstrzymywało go przed nieśmiałym podjęciem jeszcze jednej próby, choć jeszcze nie wiedział, czy rzeczywiście tego chce.
_________________
<div style="width:250px;color:gray;font-family:times;font-size:8px;text-transform:uppercase;letter-spacing:2px;text-align:center;line-height: 9px;"> WSZYSTKIE DEMONY I DIABŁY SĄ TUTAJ. WIĘC POMYŚL: JAK PUSTE MUSI BYĆ PIEKŁO?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum