Zdarzenie losowe:41; Bolesny skurcz; Jeździec odczuwa bolesny skurcz w nogach, rękach lub plecach, który dekoncentruje go lub upośledza mechanikę ruchową.
___rzut k20 - 2; silny ból
Losowanie dla zera, rzut k20:9; - niesubordynacja konia
Wskazówka do pisania; taki przejazd składałby się głównie z ocen 6,5 i 7, natomiast wynik mógłby być spowodowany bardzo niską oceną za jeden element, wywołaną chociażby niesubordynacją konia.
UWAGA:
Zawody odbywają się na hali, na rozstawionym dużym czworoboku o podłożu kwarcowym.
Na początku swojego posta - jeźdźca i konia - proszę wkleić to:
Kod:
[center][size=10][url=http://dressage.pl/wp-content/uploads/2016/05/P1_2016-1.pdf][b][color=#5f5aa2]IMIĘ NAZWISKO & IMIĘ KONIA - ZAWODY UJEŻDŻENIOWE - P1[/color][/b][/url][/size][/center]
Zdarzenie losowe:68; Świetna forma; para znajduje wyjątkowe uznanie w oczach sędziów i widzów, co na pewno zapunktuje w nagrodach. Para ma szansę zostać zauważona przez sponsora.
___rzut k20 - 10; bonus punktowy i pieniężny pod warunkiem ukończenia przejazdu
Wskazówka do pisania; taki przejazd składałby się głównie z oceny 6, a wynik mógłby wynikać np. z dosiadu i postawy jeźdźca, który miał problem z równowagą i precyzyjnym używaniem pomocy, co miało wpływ na wykonanie niektórych elementów.
UWAGA:
Zawody odbywają się na hali, na rozstawionym dużym czworoboku o podłożu kwarcowym.
Na początku swojego posta - jeźdźca i konia - proszę wkleić to:
Kod:
[center][size=10][url=http://dressage.pl/wp-content/uploads/2016/05/P1_2016-1.pdf][b][color=#5f5aa2]IMIĘ NAZWISKO & IMIĘ KONIA - ZAWODY UJEŻDŻENIOWE - P1[/color][/b][/url][/size][/center]
Zdarzenie losowe:51; Najlepszy jeździec; Jeździec niebywały sposób komunikuje się ze zwierzęciem, prowadząc go gładko i w miły dla oka sposób. Koń dzięki pomocy spisuje się znakomicie.
Wskazówka do pisania; taki przejazd składałby się głównie z ocen 5 i 5,5, co mogło być spowodowane stresem i brakiem doświadczenia jeźdźca, wynikających z młodego wieku
UWAGA:
Zawody odbywają się na hali, na rozstawionym dużym czworoboku o podłożu kwarcowym.
Na początku swojego posta - jeźdźca i konia - proszę wkleić to:
Kod:
[center][size=10][url=https://dressage.pl/wp-content/uploads/2016/05/D1_2016-1.pdf][b][color=#5f5aa2]IMIĘ NAZWISKO & IMIĘ KONIA - ZAWODY UJEŻDŻENIOWE - D1[/color][/b][/url][/size][/center]
Zdarzenie losowe:24; Bolesny skurcz; Koń odczuwa skurcz w którejś z kończyn/w parze kończyn/ w większości kończynach/grzbiecie/szyi bądź w innej części ciała.
___rzut k20 - 7; dokuczliwy ból
Losowanie dla drugiego zera, rzut k20:6; - pomyłka; jeździec popełnił pomyłkę, pomijając cofanie w punkcie 10 programu
Wskazówka do pisania; taki przejazd składałby się głównie z ocen 6 i 6,5, które mogłyby wynikać z charakterystyki chodów danego konia i towarzyszącego mu spięcia podczas dzisiejszego przejazdu; miała w tym też udział pomyłka popełniona w trakcie przejazdu
UWAGA:
Zawody odbywają się na hali, na rozstawionym dużym czworoboku o podłożu kwarcowym.
Na początku swojego posta - jeźdźca i konia - proszę wkleić to:
Kod:
[center][size=10][url=https://dressage.pl/wp-content/uploads/2016/05/N4_2016-1.pdf][b][color=#5f5aa2]IMIĘ NAZWISKO & IMIĘ KONIA - ZAWODY UJEŻDŻENIOWE - N4[/color][/b][/url][/size][/center]
Zdarzenie losowe:5; Niesubordynacja/opór; za opór/niesubordynację uważa się każdy przypadek w którym koń – bez względu na powód – odmawia poruszania się naprzód, zatrzymuje się, wykonuje regularne lub nieregularne półwolty, wspina się, cofa, ponosi lub pozostaje poza kontrolą jeźdźca.
___rzut k20 - 14; umiarkowanie trudne zachowanie
Losowanie dla drugiego zera, rzut k20:11; - pomyłka; jeździec popełnił pomyłkę, pomijając cofanie w punkcie 10 programu
Wskazówka do pisania; taki przejazd składałby się głównie z ocen 6 i 6,5, które mogłyby wynikać chociażby z pomyłki popełnionej w trakcie przejazdu
UWAGA:
Zawody odbywają się na hali, na rozstawionym dużym czworoboku o podłożu kwarcowym.
Na początku swojego posta - jeźdźca i konia - proszę wkleić to:
Kod:
[center][size=10][url=https://dressage.pl/wp-content/uploads/2016/05/N4_2016-1.pdf][b][color=#5f5aa2]IMIĘ NAZWISKO & IMIĘ KONIA - ZAWODY UJEŻDŻENIOWE - N4[/color][/b][/url][/size][/center]
Zdarzenie losowe:62; Świetna forma; para znajduje wyjątkowe uznanie w oczach sędziów i widzów, co na pewno zapunktuje w nagrodach. Para ma szansę zostać zauważona przez sponsora.
___rzut k20 - 1; brak efektu
Losowanie dla drugiego zera, rzut k20:19; - niesubordynacja konia
Wskazówka do pisania; taki przejazd składałby się głównie z ocen 6 i 6,5, które mogłyby wynikać z charakterystyki chodów danego konia i jego niewspółpracującego zachowania w dniu przejazdu
UWAGA:
Zawody odbywają się na hali, na rozstawionym dużym czworoboku o podłożu kwarcowym.
Na początku swojego posta - jeźdźca i konia - proszę wkleić to:
Kod:
[center][size=10][url=https://dressage.pl/wp-content/uploads/2016/05/N4_2016-1.pdf][b][color=#5f5aa2]IMIĘ NAZWISKO & IMIĘ KONIA - ZAWODY UJEŻDŻENIOWE - N4[/color][/b][/url][/size][/center]
Zdarzenie losowe:52; Najlepszy jeździec; Jeździec niebywały sposób komunikuje się ze zwierzęciem, prowadząc go gładko i w miły dla oka sposób. Koń dzięki pomocy spisuje się znakomicie.
Losowanie dla zera, rzut k20:17; - niesubordynacja konia
Wskazówka do pisania; taki przejazd składałby się głównie z ocen 6 i 6,5, ale także 7. Brak wyższego wyniku może wynikać przede wszystkim ze specyficznych chodów konia i jego prezentacji, tym bardziej, że Krakatau momentami migał się przed współpracą.
UWAGA:
Zawody odbywają się na hali, na rozstawionym dużym czworoboku o podłożu kwarcowym.
Na początku swojego posta - jeźdźca i konia - proszę wkleić to:
Kod:
[center][size=10][url=https://dressage.pl/wp-content/uploads/2016/05/N4_2016-1.pdf][b][color=#5f5aa2]IMIĘ NAZWISKO & IMIĘ KONIA - ZAWODY UJEŻDŻENIOWE - N4[/color][/b][/url][/size][/center]
Zdarzenie losowe:70; Świetna forma; para znajduje wyjątkowe uznanie w oczach sędziów i widzów, co na pewno zapunktuje w nagrodach. Para ma szansę zostać zauważona przez sponsora.
___rzut k20 - 20; duża nagroda od sponsora
Wskazówka do pisania; taki przejazd składałby się z następujących ocen: 6,5; 7; 7,5; a także pojedynczych 8.
UWAGA:
Zawody odbywają się na hali, na rozstawionym dużym czworoboku o podłożu kwarcowym.
Na początku swojego posta - jeźdźca i konia - proszę wkleić to:
Kod:
[center][size=10][url=https://dressage.pl/wp-content/uploads/2016/05/CS1_2016.pdf][b][color=#5f5aa2]IMIĘ NAZWISKO & IMIĘ KONIA - ZAWODY UJEŻDŻENIOWE - CS1[/color][/b][/url][/size][/center]
Płeć: kobieta Wiek: 25 lat Wzrost: 164 cm Zawód: zawodniczka ujeżdżenia, studentka psychologii Partner: i fall in love too easily Ostatni trening: teren z Sheridanem Podopieczny: Contendro Boy, Dies'irae, Eponine, Papillon Rouge, Renaissance, Sheridan Pieniądze: £910 Punkty doświadczenia: 194 Skoki: 69 Ujeżdżenie: 80 Cross: 17 Obycie z koniem: 28
Mia niejako wyczekiwała tych zawodów, które miały pomóc jej w tym, żeby na dobre wrócić do startów i formy. Była to okazja do wykazania się zarówno dla niej, jak i jej podopiecznych i prawie-podopiecznych, więc wszystko musiało być dopięte na ostatni guzik. Już w trakcie rozgrzewki mogła zauważyć, że Dies była nieswoja i niespokojna, co było całkiem zrozumiałe, biorąc pod uwagę ruch w Orchardzie związany z zawodami. Rozprężenie starała się poświęcić na rozpracowanie największych problemów, ale nie była w stanie podołać wszystkim, więc ostatecznie pozostało jej mieć nadzieję, że złe emocje zejdą z klaczy wraz z wejściem na czworobok.
Po wywołaniu zebrała spokojnie wodze i pozbierała kasztankę z powrotem, po czym wysłała jej sygnał do kłusa. Okrążenie czworoboku poświęciła na wypracowanie sobie odpowiedniego tempa, jeśli Dies miała mieć z tym jeszcze jakiś problem. Pracą łydek i dosiadu egzekwowała sobie aktywne tempo, kłusem zebranym okrążając czworobok, żeby wjechać w niego na wysokości A. Wraz z pojawieniem się na linii środkowej Mia zaczęła równoważyć swoje pomoce celem utrzymania prostej linii, wzrokiem sięgając przed siebie. Przed X paroma półparadami zabiegała o uwagę klaczy, żeby w samej literce wykonać pełną paradę. Napięła wyraźnie krzyż oraz uda, blokując ruch konia i powodując jego zatrzymanie, choć dopiero przy drugiej próbie, przez co zrobiły to nieznacznie za literką. Niewzruszona tym kobieta przełożyła wodze do jednej dłoni i ukłoniła się, po chwili z powrotem wypychając dosiadem Dies do z powrotem kłusa przy lekko skróconych wodzach mających za zadanie utrzymanie jej w zebraniu. Przejechała w ten sposób drugą połowę czworoboku, wodze trzymając wyrównane, podobnie jak działanie łydek. Dopiero w C lewą cofnęła za popręg, prawą z kolei prosząc klacz o zgięcie się w kłodzie i prawidłowe, głębokie wyjechanie zakrętu. Powtórzyła to samo według schemat w narożniku, traktując je jako ćwiartkę okręgu - tylko po to, żeby przy R zjechać na pełnowymiarową, dziesięciometrową woltę. Jej średnicę regulowała w ten sposób, aby dosięgnąć środkowej linii, wewnętrzną wodzą nadając głowie konia odpowiednie ustawienie, przy czym lewą utrzymywała napiętą i pilnującą łopatki, podobnie jak zewnętrzną, lekko cofniętą za popręg łydką zadu. Dbała też o płynność tego elementu, tak więc podążyła zgrabnie za jej ruchem, nie blokując jej ani nie przekrzywiając miednicy, a jedynie mocniej naciskając na wewnętrzne strzemię. Wracając jednak na ścianę, utrzymała kasztankę w tym samym wygięciu, co na wolcie, tym razem jednak oczekując ruchu wzdłuż niej. Zewnętrzną wodzą utrzymywała stałe zgięcie, a wewnętrzną pracowała rozluźniająco z pyskiem Dies i mocniejszym działaniem łydki powodując ruch naprzód. Minąwszy P, wyrównała znowu pomoce i kontynuowała kłus zebrany dalej, siadając znowu prosto w siodle i dbając o to, żeby kobyła pozostała w równym, jednym tempie po prostej linii. Przejechała głęboko narożnik oraz krótką ścianę, po których wyjechała na przekątną. Uprzedziła Dies półparadą o szykującym się zadaniu i zyskawszy jej uwagę, zaczęła mocniej wyjeżdżać ją dosiadem oraz łydkami. Subtelne otwarcie palców miało umożliwić jej lekkie wyciągnięcie, a tym samym przejście do kłusa pośredniego. Mimo najszczerszych chęci holenderka zaczęła bardziej przyspieszać niż wydłużać krok, który nie wydawał jej się wystarczająco obszerny. Nie miała jednak na to wielkiego wpływu w tym momencie i pozostało jej zadbać tylko o to, żeby powrót do zebrania był bardziej płynny. Skróciła stopniowo wodze i wróciła do poprzedniego tempa, które akurat wypadało im lepiej niż kłus pośredni, bo to jednak zebranemu mimo wszystko poświęciła więcej czasu na rozgrzewce, co najpewniej stało za tą zależnością. Po zjechaniu z przekątnej na krótką ścianę wyprostowała zaraz klacz, wkrótce wjeżdżając w narożnik, który znowu był przygotowaniem do wolty przy S. Mia przepracowawszy już trochę czasu z Dies, zdawała sobie sprawę z tego, że to właśnie lewa strona była jej słabszą, więc dużo więcej uwagi przyłożyła temu okręgowi. Zapewne musiała teraz stosować bardziej wyraziste pomoce, chociaż poza tym zachowywała się w zasadzie tak samo jak na poprzedniej wolcie, naturalnie z lustrzanym odbiciem. Ostatecznie jednak udało im się zachować okrągły kształt figury i uniknąć wpadania, które w razie potrzeby poprawiała zewnętrzną łydką czy wodzą, kończąc woltę w tym samym miejscu i będąc całkiem z niej zadowoloną. Dalej wszystko wyglądało w analogiczny, podobny sposób - wróciwszy na ścianę nie wyprostowała od razu klaczy, tylko utrzymała ją w tym samym wygięciu na około 30 stopni, odsyłając ją wzdłuż ściany łopatką do wewnątrz. Mimo ciągłej pracy na wewnętrznej wodzy mogła wyczuć to, że tym razem Dies szła nieco bardziej sztywna, za czym najpewniej miała stać właśnie jej słabsza strona. Półparady niestety nie zdołały pomóc jej w tym i finalnie ten element nie wyszedł tak dobrze, jakby zamierzała, ale był to w zasadzie sam początek przejazdu, więc miała jeszcze możliwości do zrekompensowania tego. Minęła V, gdzie przywróciła łydki do normalnego ustawienia i wyrównała długość wodzy, poruszając się teraz po prostej linii, czego pilnowała również swoim dosiadem. Unikała przekrzywiania się czy blokowania ruchu wierzchowca przez kolejne metry, jedynie kolejny narożnik przejechała z należytą ostrożnością. Myślami jednak podążyła już do kolejnego punktu programu, którym był kolejny raz kłus pośredni na przekątnej, a z którym poprzednio miała lekki problem. Stopniowo przesunęła nadgarstki do przodu, aktywizując ją łydkami i zachęcając do lekkiego wyciągnięcia kroku, odpowiednio ograniczonego wodzami - przejście miało być widoczne, ale nie za mocne, finalnie osiągając nieco lepszy efekt niż poprzednio, chociaż dalej nie wydawała się w pełni usatysfakcjonowana, znając możliwości Dies. Po całkiem płynnym skróceniu i powrocie na ścianę kolejny raz półparada pomogła jej w zainteresowaniu klaczy kolejnym zadaniem, jakim miało być zatrzymanie w C. W tym celu znowu znowu zblokowała miednicę i subtelnie zamknęła rękę, przechodząc do stój. Najpewniej przez emocje i stres związany z przejazdem i tym, że Dies nie była w najlepszej formie, kompletnie zapomniała o cofaniu w tym miejscu i po chwili nieruchomości dała jej łydkę do stępa na nieco dłuższych niż dotychczas wodzach. Wygięła Dies wokół swojej prawej łydki podczas wyjeżdżania na przekątną, gdzie znowu zaczęła inicjować wyciągnięcie kroku, tym razem bardziej efektywne niż poprzednio. Dosiadem i łydkami działała aktywizująco przy jednoczesnym lekkim oddaniu ręki dla zwykłej wygody zwierzęcia w tym chodzie. Była świadoma tego, że dla kasztanki najgorszym chodem był właśnie stęp i jego wyciągnięcia musiała tym bardziej pilnować. Przed K zaczęła ją z powrotem skracać, z tym nie mając już mieć większego problemu ku jej uciesze - przejście wyszło im gładko i płynnie i już na ścianie poruszały się znowu stępem pośrednim, który jednak nieoczekiwanie stał się nieco mniej elastyczny. To miało pociągnąć za sobą kolejne efekty, bo przed A dość nieświadomie Mia przytrzymała ją nieproporcjonalnie do dojeżdżania łydką, chcąc ją zebrać jeszcze przed zagalopowaniem w połowie krótkiej ściany. Pobladła jedynie, gdy holenderka nieoczekiwanie przystanęła w reakcji na pomoce, a następnie dała jej łydkę do stępa. Wtedy też przesunęła zewnętrzną nogę za popręg i dosiadem wypchnęła ją do galopu, raczej nie będąc przygotowaną na to, że w odpowiedzi Dies zagalopuje, bardziej wyrywając się do przodu. Z tego powodu kobieta początkowo zgłupiała i została lekko wytrącona z równowagi, ale zaraz odzyskała trzeźwe myślenie i bez chwili namysłu skróciła wodze oraz odbiła na zaplanowaną serpentynę, której łuki miałyby pomóc jej w wyhamowaniu zwierzęcia.
Płeć: klacz Wiek: 6 lat Rasa: holenderski koń gorącokrwisty Wzrost: 174 cm Ostatni trening: 08.2019 - ujeżdżenie z Audrey Właściciel: Mia Alight Cena: £2150 Doświadczenie w skokach: 10 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 112 Doświadczenie z lonżowania: 66 Kondycja: 40 Szybkość: 12 Klasa startów: Ujeżdżenie: N
O ile atmosfera zawodów była dla kobyły zazwyczaj budująca, to jednak te dzisiejsze nie należały do szczęśliwej puli. Powodem był ich charakter - przede wszystkim odbywały się na miejscu, przez co ogromne poruszenie i stres panował w stajni jeszcze od dnia poprzedniego. Przyzwyczajona do traktowania swojego boksu jako miejsca niemal wyłącznie odpoczynku Dies była zwyczajnie rozstrojona, szczególnie przez dużą ilość biegających chaotycznie naokoło młodych adeptów jeździectwa. Jej stan niewiele się poprawił na rozprężalni. O ile panował tu już względnie większy spokój, bo poważniejsza klasa startu wiązała się z poważniejszym towarzystwem, to mimo wszystko w głowie kasztanki panował harmider ze stajennego korytarza. Próba zaangażowania jej ciała i umysłu w pracę przyniosły co prawda pożądane skutki, ale nie całościowe. W efekcie Irae po rozgrzewce była już wyraźniej skupiona, to jednak nie szła w stronę czworoboku rozluźniona w pełni swoich możliwości.
Poskładana w kłusie zdradzała drobną tendencję do nieznacznego przyspieszania, przez co trudniej musiało być amazonce w siodle utrzymać zupełnie równe tempo. Jakby szum w głowie w pewnym stopniu zagłuszył u niej chęć wypadnięcia jak najlepiej podczas konkursu. Niemniej kłusowała w krótkich ramach i w wysokim ustawieniu, któremu przy pilniejszej obserwacji brakowało pełni swobody, co odbijało się też na o wiele skromniejszym przeżuwaniu wędzidła. Dość chwiejnie wkroczyła do wnętrza czworoboku, dopiero po kilku krokach wyrównując się stabilniej między pomocami Mii. Dziwna mieszanka emocji podpuściła klacz do bardziej ekspresyjnego ruchu w górę linii środkowej, na czym utraciło samo zebranie do momentu zatrzymania, nieco opóźnionego zarówno w zainicjowaniu jak i jej reakcji mimo półparad. Niemniej poziom wyuczenia tego charakterystycznego zatrzymania na środkowej linii uratował sytuację i pozwolił Holenderce na dość równe stanięcie na czterech nogach, bez wyraźnego opadnięcia z ciężarem na przody. Nieco nerwowo zagryzała się na wędzidle w oczekiwaniu, także nieznacznie wychodząc z ustawienia. Po ponownym zakłusowaniu wydawała się minimalnie spokojniejsza, jakby bardziej docierała do niej powaga sytuacji i konieczność skupienia - no i przede wszystkim pomoce blondynki. Odbijając się sprężyście od podłoża przemierzyła do końca linię środkową, nie popełniając za dużych kroków. Szyję trzymała w zaokrągleniu trochę za bardzo dzięki oparciu na wodzy, ale zrehabilitowała się nieco na zakręcie i później wyginając się także w narożniku, znajdując nieco więcej rozluźnienia dzięki poprawnemu prowadzeniu amazonki na łuku, przy czym nie utraciła tempa. Zaraz też gładko ześlizgnęła się ze śladu na woltę przy R, na której Alight mogła nadać jej nie tylko wygięcia, ale i ogólnego zaokrąglenia całej sylwetki, które do tej pory na pewno nie było idealne. Powróciwszy na ścianę wyglądała, jakby zaraz znów miała ponownie wejść na woltę, ale to ze względu na to, że przód jej ciała pozostał wygięty i w efekcie wzdłuż pierwszego śladu poruszała się z łopatką prowadzoną do środka. Nieznacznie wytraciła tu tempo, bo taki ruch wymagał od niej więcej zaangażowania i łatwiej jej było wykonywać go bez zachwiania w ciut spokojniejszym tempie. Nie mogła zbytnio dyskutować z pomocami amazonki i ćwiczenie, choć nie wykonane może doskonale, bo brakowało im w nim lekkości, na pewno przyczyniło się do chwilowego większego rozluźnienia u kasztanki kiedy już została wyprostowana. Teraz trochę bardziej sprężyście odbijała się od podłoża, swobodniej niosąc szyję kiedy tak przemierzała kolejne metry wzdłuż ściany. Bardziej miękko wpisywała się w narożniki i zdawać się mogło, że zły humor ją opuścił, szczególnie, że wychodząc na przekątną nie brakowało jej energii i rześkości, które po odpowiednim przygotowaniu i pokierowaniu zaowocowały dynamicznym poszerzeniem ram sylwetki w dodaniu - jednak było to tylko wrażenie, jakie odniósłby laik, bo choć rzeczywiście się wydłużyła, to jednak tak naprawdę w tym ruchu więcej było przyspieszenia niż faktycznej pracy zadu i dłuższych kroków. Poszło za tym kolejne usztywnienie, bo takie zjawisko nie mogło obejść się bez opadnięcia na przednie nogi z ciężarem. Próba powrotu do kłusa zebranego trwała przez to dłużej i wiązała się z większym wysiłkiem, aczkolwiek wyraźniejsza praca dosiadu oddziałującego na tyły Holenderki opłaciła się i poskutkowała stopniowym odzyskaniem tej prawidłowej równowagi, umożliwiającej właśnie zebrany, aktywny kłus. Krótka ściana była dla Dies okazją właśnie do większego zrównoważenia się i odzyskania pełni harmonii w kłusie, w którym elegancko płynęła, choć dziś nie tak lekko jak zwykle. Mądrym posunięciem ze strony Mii okazało się przyłożenie większej wagi do precyzji w prowadzeniu jej na lewą stronę, bo mogąca się pewniej odnaleźć między jej pomocami Dies bez zacięcia po wyjechaniu z narożnika zjechała na łuk wolty, będąc też na pewno o wiele bardziej obecną w odczuciu amazonki. Nieźle wpisując się z wygięciem sylwetki względem kształtu figury pomyślnie ją zakończyła, by następnie płynnie przejść do ruchu wzdłuż ściany z prowadzoną przez zewnętrzną wodzę łopatką na wewnętrznym śladzie. Ta gimnastyka w obliczu spokoju panującego na hali konkursowej pomagała jej w pełnym skupieniu na blondynce i jej sygnałach. Co prawda i tak pozostawała bardziej wrażliwa i drażliwa, ale póki co sprawy miały się naprawdę dobrze, nawet jeśli na tę stronę nie udało się osiągnąć takiej miękkości jak na prawo, aczkolwiek była to kwestia do poprawy w terminie długofalowym. Wyczuwając wyrównanie pomocy z krótkim furknięciem i odsapnięciem wróciła łopatkami na pierwszy ślad, sprawiając wrażenie, jakby właśnie chciała wyciągnąć łeb i szyję w dół, na co nie pozwoliła długość wodzy. Nie podzielała obaw dziewczyny co do następnego elementu, co w jej przypadku nie stanowiło niczego dziwnego, bo bardzo często w duecie nadrabiała za jeźdźca, więc można było mówić o jako takim powrocie do normy u kobyły. Z uszami nastawionymi na siedzącą w siodle amazonkę pokonała narożnik, w półparadach odnajdując dostateczne ostrzeżenie o zbliżających się zmianach. Wyższy stopień równowagi psychicznej na ten moment przełożył się na spokojniejsze podejście klaczy do zadania i w odpowiedzi na prośbę o wydłużenie się odczytaną z pomocy tym razem rzeczywiście bardziej zapracowała zadem, z pomocą jego siły pchając się do dłuższych kroków wraz z poszerzeniem ramy sylwetki, na które pozwoliła elastyczna ręka dziewczyny. Kłus pośredni co prawda nie wyszedł zjawiskowo, ale już widoczny bardziej szwung przepływający przez ciało kasztanki jak i pewniejsze niż za poprzednim razem przekraczanie były na pewno na plus. Dzięki znacznie większej harmonii utrzymanej podczas dodania również skrócenie na koniec przekątnej mogła wykonać sprawniej i płynniej, jak też się stało. Jej kroki na nowo stały się krótsze a zad obniżony, pozwalając na swobodniejsze prowadzenie frontu ciała. Pokonawszy narożnik oczekiwała sygnału mającego nastąpić w następstwie półparad, a wyczuwając obejmujące ją, zamykające pomoce, niemal momentalnie osiadła na zadzie do zatrzymania, w efekcie stając równo na czterech nogach bez utraty ustawienia. Kilka razy przemieliwszy wędzidło spędziła czas oczekiwania by następnie w odpowiedzi na wypchnięcie i łydkę z drgnięciem przechodzącym przez całe ciało ruszyć żywym stępem przed siebie. Wypełniła szyją miejsce zrobione jej przez Mię na wodzy, maszerując raźno przez narożnik i później schodząc na przekątną. Pchana dosiadem i dojeżdżana łydką machinalnie zaczęła stawiać dłuższe kroki, szukając też jeszcze więcej przestrzeni na opuszczenie łba na wydłużonej szyi. Wyglądała teraz na całkiem spokojną, jakby wydłużenie stępa nie stanowiło dla niej problemu, choć w rzeczywistości odpowiadały za to właśnie intensywne działania ze strony zawodniczki. Powracając na ścianę i teoretycznie do stępa pośredniego, niestety zabrakło jej podtrzymania tego impulsu do przodu, w konsekwencji stęp, choć stał się nieco krótszy, także się jej usztywnił. W tym chodzie naprawdę łatwo było o reakcję lawinową przy tych wszystkich emocjach, więc gdy tylko Dies poczuła jeszcze więcej działania wstecznego na pysku, aż cała się w sobie napuszyła i momentalnie odgięła plecy do dołu, za czym poszło usztywnienie górnej linii i zadarcie łba. Spowodowało to u niej nagłą niechęć do ruchu naprzód, więc zamiast zrobić cokolwiek innego, przystanęła, pyskiem napierając na wędzidło, aby zrobić sobie tam więcej miejsca. Dopiero wtedy była w stanie pogodzić się z łydką proszącą ją o ponowne ruszenie stępem, co z ociągnięciem uczyniła. Cała była jednak jak nadmuchana ryba kolczatka i stawiała kolejne kroki sztywne, dopóki nie wyczuła wyraźnego wypchnięcia do galopu. Kładąc po sobie uszy na ułamek sekundy przysiadła na zadzie, a później wyrwała nagle do przodu i pod górę, wyciągając przed siebie mocno przednie nogi w tym susie. W fazie opadania zanurkowała przed siebie szyją by następnie lekko podbić tylnymi nogami. Wybiła tym co prawda Mię z rytmu, ale też zrobiła sobie miejsce na takie właśnie gwałtowne "wykopanie" napięcia, które w niej powstało w tak krótkim czasie. O dziwo naprawdę jej to pomogło i kiedy powróciła na ziemię po tym małym wybryku, galopowała co prawda nie w zebraniu, ale z jakimś takim większym luzem, dzięki czemu blondynka, skoro tylko się ogarnęła z własną równowagą, mogła zacząć skutecznie ją układać i zaokrąglać.
Zdarzenie losowe:7; Niesubordynacja/opór; za opór/niesubordynację uważa się każdy przypadek w którym koń – bez względu na powód – odmawia poruszania się naprzód, zatrzymuje się, wykonuje regularne lub nieregularne półwolty, wspina się, cofa, ponosi lub pozostaje poza kontrolą jeźdźca.
___rzut k20 - 17; zachowanie do opanowania
Wskazówka do pisania; jeździec miał problem z wjechaniem na czworobok, ale ostatecznie udało mu się tego dokonać przed końcem czasu. Podczas przejazdu koń nie sprawiał już problemów.
UWAGA:
Zawody odbywają się na hali, na rozstawionym dużym czworoboku o podłożu kwarcowym.
Na początku swojego posta - jeźdźca i konia - proszę wkleić to:
Kod:
[center][size=10][url=https://dressage.pl/wp-content/uploads/2016/05/C1_2016-1.pdf][b][color=#5f5aa2]IMIĘ NAZWISKO & IMIĘ KONIA - ZAWODY UJEŻDŻENIOWE - C1[/color][/b][/url][/size][/center]
Płeć: mężczyzna Wiek: 27 lat Wzrost: 189 cm Zawód: jeździec & trener Partner: Liska Ostatni trening: 02.2020 - teren z Integrity Promise Podopieczny: Integrity Promise, Krugerrand, Licorne, Lysander, Olympique of Rohan, Royal Charming, Saver, Scandic, So Hell Pieniądze: £12235 Punkty doświadczenia: 437 Skoki: 133 Ujeżdżenie: 253 Cross: 35 Obycie z koniem: 17
Bogaty o wiedzę ze wszystkich poprzednich zawodów nauczył się, że lepiej nie mieć oczekiwań wobec Otella - i nie chodziło tu o to, że ogier nie miał talentu, bo rzeczywistość była zupełnie przeciwna i naprawdę potrafił nie raz zachwycić sędziów. Niemniej jednak Luke, za każdym razem dosiadając ogiera w tej konkursowej, często dość nerwowej atmosferze (co wynikało nie z postawy jeźdźca, ale z całego otoczenia), po prostu na nic się nie nastawiał i robił "swoje", licząc, że w razie potrzeby jego intuicja poparta doświadczeniem jakoś mu pomogą. I cóż, mając tylko Rohana w tym konkretnym konkursie tym bardziej był skupiony i skrupulatnie podchodził do rozgrzewki, łagodnie acz skutecznie starając się skupić ujeżdżeniowca na sobie i najpierw ćwiczeniach rozluźniających i rozciągających, a później na tych związanych bezpośrednio z programem. Nie trwało to jednak za długo względem tej rozprężającej części i wcześniejszego rozstępowania, tak, że kierując się już na halę z rozstawionym czworobokiem konkursowym nie miał poczucia, jakoby zmęczył gniadego.
Znajdując się już na miejscu nie zostawiał ogiera samego, tylko "otulał go" swoimi pomocami, tak, żeby przede wszystkim nie dać mu chwili na szukanie sobie strachów z braku zajęcia. Po sprawnym ostrzeżeniu poprzez półparadę precyzyjnym wypchnięciem z krzyża i impulsem od prawej łydki zaprosił go do galopu na prawo - jego lepszą stronę. Od razu wyjeżdżając każdą foule z odpowiednim dociążeniem dosiadu ustalał zebrane tempo, łydką podtrzymywał ruch naprzód, wodzami nabranymi na odpowiednio krótki kontakt ustalał elastyczną ale jednak ramę. Poprowadził go naokoło białych płotków, starając się wydobyć z tego galopu wszystko, co najlepsze, aby dobrze zacząć. No i taki miał dobry początek - tuż po nawróceniu Otella na przedłużenie linii środkowej nagle poczuł o wiele więcej tendencji w górę niż w ogóle do przodu i choć spróbował zareagować energicznym impulsem, i tak było po ptakach. Następna foula była ni to galopem, ni to wspięciem się do góry, a Luczka jakby na moment zmroziło. Zadziałał instynktownie i objął ogiera domykającymi łydkami, wyprostował się i dociążył go, przy tym z wyczuciem domykając rękę na wodzy, tym samym po prostu go zatrzymując. Nie kazał mu czekać w nieruchomości, bo wiedział, że w takim momencie może to być element zapalny, po prostu po wyhamowaniu ruchu zaraz wypchnął go lekko do stępa, od razu zagarniając na prawo na większą woltę. Świadomie oddychając głęboko i miarowo wyjeżdżał każdy kolejny krok stępa, nie pozwalając kopytnemu zgubić rytmu wobec własnych emocji. Po jednej rundzie delikatnym sygnałem wysłał go do kłusa, zupełnie, jakby się nie spieszył, choć z tyłu głowy mniej więcej odliczał czas. Nie powodowało to jednak u niego żadnych spięć i tym samym dzięki swojemu spokojowi i zbawiennej mocy wyraźnych półparad udało mu się przemówić do Otella, którego już niebawem zaprosił na nowo do galopu, teraz trochę więcej dając mu łydki i też trochę więcej dociążając dosiadem, dzięki czemu miał poruszać się w zebraniu i już bez żadnych zbędnych wątpliwości.
Tak też rzeczywiście się stało, bo przy ponownej próbie wjazdu na czworobok wyczuł tylko lekkie spięcie, które odpuściło wraz ze znalezieniem się wewnątrz szranków, dając zawodnikowi dobre odczucie z galopu. Prowadząc go już po linii środkowej, równo między łydkami i wodzami, odliczał foule, dobrze wiedząc, ile ich potrzeba, aby znaleźć się w X, przed którym posłał ogierowi półparady przygotowujące przed zatrzymaniem, tym razem już takim markowym, rozpoczetym od zadnich nóg dzięki pierwszeństwu działania dosiadu. Sprawnym ruchem przełożył wodze do lewej ręki by móc się ukłonić i już po chwili mieć je z powrotem nabrane. Skoro tylko się to stało, mężczyzna zaprosił kopytnego do ruszenia kłusem, którym także nadał mu już od samego początku krótkie ramy i dbał przy tym o ruch idący z podstawionego zadu. Umiejętne działanie napinanych i rozluźnianych mięśni pomagało mężczyźnie w wydobyciu eleganckiej kadencji, w której jego treningowy podopieczny naprawdę świetnie się odnajdował. Kiedy znaleźli się na końcu linii środkowej, jeździec już miał konia ustawionego w lewo by wygiąć go wokół wewnętrznej łydki na ciasnym zakręcie w tę stronę. Podtrzymanie impulsu załatwiło sprawę ewentualnego wygaśnięcia, a sytuacja po krótkim wyprostowaniu powtórzyła się też zaraz w narożniki, a następnie w mniejszym stopniu przy S, w którym Luke zagarnął ogiera zewnętrzną wodzą na łuk dziesięciometrowej wolty w lewo. Dzięki nieprzesadnemu, optymalnemu nadaniu wygięcia i ustawienia uniknęli wpadania czy zniekształcenia figury, kończąc ją w jej miejscu początkowym. Choć powracając na ślad zewnętrzna łydka także wróciła na swoje standardowe miejsce, to układ z przodu się nie zmienił - brunet utrzymał ustawienie w lewo, dzięki działaniu lewej łydki mogąc prowadzić zagarniętą do wewnątrz łopatkę w ruchu równoległym do ściany niemal w równym stopniu aż do literki V. Tam też pozwolił ujeżdżeniowcowi spłynąć do wewnątrz, umyślnie prowadząc go po kolejnym łuku o średnicy dziesięciu metrów, by w jego połowie zmienić rozkład własnego ciężaru z równowagi na większe dociążenie wewnętrznej kości kulszowej i tym samym zainicjować ciąg w lewo. Przy tym prawą łydkę pozostawił nieznacznie cofniętą, by motywować tyły do krzyżowania, ale to prawą wodzą zagarniał ruch do środka, prowadząc łopatki nieco przed zadem, w efekcie mając konia zgiętego. Odrobinę za mało działał przy tym dosiadem naprzód, przez co kłus nieco im zgasł a ciąg zakończył się na ścianie jeszcze przed S. Zreflektowany już Luczek nie tylko wyprostował ogiera na śladzie, ale też znów głębiej usiadł, dociążając zad i wyjeżdżając do ręki, a zatem naprzód, każdy kolejny krok. Tuż przed H zabrał go na ciasny zakręt w prawo i tak samo uczynił tuż przed ścianą w M, dbając już teraz równomiernie o jakość zebrania i chodu samego w sobie. Zaraz też w R rozpoczął podejście do tej samej sekwencji elementów co przed chwilą, a zatem poprowadził go najpierw po wolcie, by następnie odcinek między R a P pokonać z łopatką prowadzoną wewnątrz, i w końcu przy P pokierował go na połowę wolty. Starał się implementować poprawki względem tych ćwiczeń wykonanych na lewo i skorzystał na tym przede wszystkim ich ciąg w prawo od L, gdzie zakończyli połowę dziesięciometrowego koła, do R, rzeczywiście w nim się kończąc, przy tym obyło się bez zachwiania rytmu w ich kłusie zebranym. Wobec tego bez konieczności wnoszenia jakichś znacznych poprawek kontynuowali ten chód już po śladzie, płynąc wzdłuż szranków do końca długiej ściany czworoboku, potem przez narożnik, krótką ścianę i kolejny narożnik, mogąc przy tym zdobyć uznanie za dobry, stały rytm i wyraźną lekkość w kadencji, będącej efektem wyćwiczonej siły mięśni konia i odpowiedniej teraz pracy Luczka, który działaniem dosiadu niejako dodatkowo wynosił ruch do góry. Siedząc wyprostowany i w równowadze prezentował się nienagannie na gniadym rumaku, robiąc mu "dobre tło", bo ostatecznie to Otello łapał za oko, nie jego jeździec, co jednak było zrozumiałe w takim układzie. Niemniej osoby skupiające swoją uwagę na mężczyźnie mogłyby z uznaniem pokiwać głową dla jego subtelnego acz skutecznego działania pomocy, którymi prowadził ogiera. W tym drugim narożniku praktycznie niezauważalnie szykował kopytnego na dodanie, mobilizując go do wydłużenia się w kłusie przy wyjściu na przekątną, które nastąpiło przy literce H. Wówczas zagarnął gniadego na linię mającą pod koniec trafiać w P i przy tym otworzył się dosiadem, zagarniając ruch od tyłu wyraźnie naprzód, dając przy tym jawnie więcej impulsu od łydki i utrzymując kontakt na stałym poziomie, zrobił mu tylko więcej miejsca na rozciągnięcie sylwetki. Możliwe, że było to nieco za mało jak na kłus pośredni w kwestii wydłużenia ram, choć na pierwszy rzut oka bardziej efektowny, wydawałoby się wystarczająco wydłużony ruch kończyn mógł sprawiać inne wyrażenie. Za to przynajmniej udało się Sugarmanowi utrzymać zaangażowanie zadu i okrągłą sylwetkę u kopytnego, bez nadmiernej podniety tym elementem i utraty kontroli. Dzięki temu kończąc przekątną w P wystarczyło kilka półparad i zwykły powrót do praktyki pomocy sprzed wydłużenia, przy odpowiednim podtrzymaniu ruchu łydką, aby ponownie zebrać Otella i kontynuować kłus praktycznie do końca długiej ściany. Tuż przed narożnikiem, czyli w F, zwolnił go do stępa krótkim dociążeniem, domknięciem łydek i ręki, rzecz jasna po wcześniejszym uprzedzeniu półparadą, aby przejście w dół nie wypadło sztywno. Już od pierwszego kroku zabiegał dosiadem o regularność i aktywność w tym chodzie, wodze nieznacznie wydłużając, tak aby stęp rzeczywiście miał szansę być pośredni. Po wyjechaniu narożnika i krótkiej ściany został im następny narożnik do pokonania bez zmian, kolejno za to przyszła pora na zjechanie na przekątną od K do R. Na tej linii zawodnik postarał się o wyraźniejsze jechanie ogiera do przodu, tak aby mocniej przekraczał tyłami ślady przednich kopyt, przy tym dając mu więcej wodzy na wyciągnięcie szyi, na które miał nadzieję za sprawą działania łydek, nienarzucających się, ale i tak naprzemiennie działających aktywizująco. Powracając na ślad dość ostrożnie nabrał wodze do krótkiego kontaktu, przez tylko krótką chwilę na samym początku nie nadążając z odpowiednim dojechaniem konia do zebranych ram, co zapewne poskutkowało małym usztywnieniem przez pierwszych kilka kroków. Na szczęście zdążył się zrehabilitować jeszcze przed wjazdem na krótką ścianę, dzięki czemu mogli przygotować się na następny element bez nieporozumień.
_________________
so i am mr fucking awesome
~ luke sugarman ~
przyjaciele: ... things that we can't deny! ~ ryan & lisa ~
pms: come on baby tell me what's the word . ~ one & only ~
druga połówka: method to the madness. ~ ... ~
ex: i will never regret, but you can. ~ suzame ~
podopieczni: through the laughter and the tears
~ krugerrand, royal charming,
licorne, olympique of rohan, scandic, so hell,
lysander, integritypromise, saver ~
it's my dream team
»»soi runandhideandtearmyselfup
start again with a brand new name ....................and eyes that see into
....................................i n f i n i t y
Startując w znajomym środowisku, to jest w rodzimej stajni, można by się spodziewać, że Otello będzie bardziej pewny siebie. Jednak nic bardziej mylnego - nerwowa atmosfera zawodów sprawiła, że nawet znajoma hala zaczęła wyglądać strasznie, choć lęki ogiera napędzały głównie inne konie i ludzie. Nie powiedziałabym, żeby był to prawdziwy strach - Otello już miał to do siebie, że wypatrywał strachów tam, gdzie ich nie ma. Wręcz lubił się bać, co było mocno uciążliwe, zwłaszcza w takich chwilach, gdy jednak oczekiwałoby się od niego stu procent skupienia. Najgorszy wpływ miał na niego wspomniany brak zajęcia, więc o ile podczas rozprężenia - szczególnie jego dalszych części - pracował dobrze, to już po udaniu się w okolice czworoboku zaczął się wyraźnie rozglądać dookoła, mimo iż jeździec mu na to nie pozwalał, trzymając go zamkniętego w pomocach. W reakcji na łydkę do galopu wręcz się wzdrygnął, co trochę przypominało elektryczny impuls, po którym wszedł w zebrany galop z prawej nogi. Przez parę pierwszych foule kołysał niespokojnie ogonem i nerwowo przegryzał wędzidło, ale później spłynął na niego spokój i koncentracja jeźdźca, dzięki którym odpuścił wreszcie w potylicy i w niewymuszony sposób zaokrąglił sylwetkę w galopie. Dobra passa nie utrzymała się jednak długo - na moment przed wjechaniem na czworobok, coś nagle nie spodobało się ciemnogniademu, który nieoczekiwanie przeniósł cały ciężar ciała na zad i jeszcze wyżej wyniósł przód w górę, zanim Luke stanowczo go zatrzymał. Stanął jak wryty i szastnął nerwowo ogonem, po czym wciąż lekko podminowany ruszył na prawo stępem, wjeżdżając na woltę, na której zostawili do czasu aż Otello doszedł do porozumienia sam ze sobą. Następnie zakłusował i niedługo później zagalopował, by raz jeszcze zmierzyć się z wjazdem na czworobok. Tym razem ograniczył się do lekkiego spięcia, które minęło wraz z przekroczeniem szranek, za którymi poczuł się już jak ryba w wodzie, dając jeźdźcowi bardzo dobre odczucia z siodła. Galopował rytmicznie, utrzymując krótką, okrągłą foule, co wynikało ze stopnia zebrania, który miał już imponująco wysoki jak na swój wiek i wolne dojrzewanie. Pilnowany w łydkach galopował wyprostowany, nie krzywiąc się ani w kłodzie, ani potylicy, w której pozostawał tylko delikatnie ustawiony. Półparady przygotowały go do wykonania eleganckiego, równego zatrzymania w X, w którym zatrzymał się na kilka sekund, równo ustawiając równoległe pary kończyn. Zatrzymanie nie było jego ulubionym elementem, ale wytrzymał towarzyszącą mu presję, która dodatkowo zmobilizowała go do płynnego ruszenia kłusem zebranym. W kłusie poruszał się z wyraźnie zaznaczoną kadencją, ale mimo wszystko granica między kłusem, a pasażem pozostawała wyraźna. Mimo zebrania wyraźnie utrzymywał tendencję do ruchu naprzód, dzięki czemu pięknie prezentował się na czworoboku. U końca linii wszedł w ciasny zakręt w lewo, w którym chętnie wygiął się od wewnętrznej łydki jeźdźca, która pomogła mu dodatkowo w utrzymaniu impulsu, grającego jedną z głównych ról w ocenie kłusa zebranego. Odkąd Otello zyskał niezbędną do tego siłę, potrafił w pełni zaprezentować swoje efektowne chody bez utraty tej iskry, która była dopełnieniem całości.
Minąwszy narożnik został zabrany na ciasną woltę, której średnica nie przekraczała dziesięciu metrów. Był na to przygotowany, toteż mocniejsze wygięcie się wokół łydki jeźdźca nie stanowiło dla niego problemu. Starannie prowadzony po wolcie nie wypadał poza jej rysunek łopatką ani zadem, dzięki czemu wolta zachowała swój kształt. Zamykając ją jednak nie wrócił przodem na pierwszy ślad, tylko pozostał zgięty w kłodzie i oddał jeźdźcowi swoją łopatkę, pozwalając na poprowadzenie się tymże ruchem bocznym na odcinku kolejnych kilkunastu metrów. Znaczne wygimnastykowanie pozwoliło Otello na płynność w wykonywaniu tego ruchu, który zakończył się bezpośrednim wejściem na półwoltę, która wprowadziła ich do ciągu w lewo. Pracując z Otellem należało pamiętać o wielu rzeczach, w tym o tym, że mimo wszystko trzeba było go zdecydowanie - choć nie siłowo - jechać do przodu, co Luke tym razem zaniedbał, sprawiając, że dojechali do ściany nieco za wcześnie. Pomijając jednak ten "szczegół", nic innego nie wzbudzało zastrzeżeń w trakcie wykonywania ciągu - Otello poprawnie odpowiadał na jeźdźca, uczciwie krzyżując nogi w trakcie ustępowania od nacisku łydki, idąc w kierunku wskazanym mu przez wodzę i przeniesiony środek ciężkości. Nie da się ukryć, że gdy zabrakło mu impulsu, to ciężej było mu wykazywać w ruchu pożądaną energię, dlatego zdecydowanie przydało mu się takie "obudzenie" jakim poczęstował go Luke po dojechaniu do ściany. Momentalnie szastnął ogonem i nieco ożywił się w kłusie, mimo wszystko pozostając w jego zebranych ramach, które odpowiadały za krótsze, ale bardziej sprężyste kroki. Idąc przy krótkiej ścianie z pomocą Sugarmana zdołał się przygotować do powtórzenia wcześniejszej sekwencji elementów na drugą stronę; pierwsza była wolta, z której wykonaniem poprawnego rysunku para ponownie nie miała najmniejszego problemu. Nie inaczej było w przypadku ruchu łopatką do wewnątrz, podczas którego Otello utrzymywał zebranie i stały kąt zgięcia, mimo ruchu po trzech śladach. Duży zakres ruchu w łopatkach i towarzysząca mu swoboda nie była w przypadku ogiera niczym nowym, od początków pracy pod siodłem zdradzał predyspozycje do szeroko pojętych chodów bocznych i łatwość ich wykonywania.
Kolejno zawrócił przez półwoltę, po której ciągiem wrócił na ścianę. Ustawiony równolegle do ściany i skierowany do niej przodem, tym razem zachował równowagę między ruchem naprzód i w bok, swobodnie krzyżując zewnętrzne nogi przed tymi po wewnętrznej stronie. Naniesione w trakcie poprawki umożliwiły im zakończenie ciągu w pożądanym punkcie, skąd kontynuowali kłus po pierwszym śladzie. Ogier miękko niósł jeźdźca na swoim grzbiecie, który prawidłowo podniesiony i uwypuklony, zapewniał obojgu komfort pracy. Nikt nie mógł się przyczepić do wyrazu Otella, który mimo swoich dużych, zmartwionych jak u sarenki oczu, wyglądał na rozluźnionego. Rzadko kiedy wściekle zacinał ogonem, zwykł raczej nosić go luźnego puszczonego. Czując przygotowania do przejścia wiedział już, czego się spodziewać i nie pomylił się w swoich przeczuciach. Z narożnika wyszedł na przekątną, na której w odpowiedzi na działania jeźdźca rozwinął impuls w kłusie pośrednim, zauważalnie - acz niezupełnie na miarę swoich możliwości - wydłużył ramy i poszerzył wykrok. Nie było to bardzo imponujące wydłużenie, za to ogier wykonał przejście rytmicznie i bez zbędnych spięć, omijając je także podczas powrotu do kłusa zebranego, gdy wystarczyło mu dosłownie parę półparad i lekkie dociążenie zadu, żeby ponownie się skrócił. Chwilę później zwolnił do stępa, w którym momentalnie skorzystał ze swobody, jaką dało mu lekkie wydłużenie wodzy. Od razu wyciągnął nos nieznacznie do przodu i lekko rozprostował szyję, tym samym wpasowując się w ramy stępa pośredniego. Kroczył w nim przede wszystkim regularnie i aktywnie, mogąc się pochwalić obszernością chodów, co cieszyło szczególnie z tego względu, że stęp ciężko było poprawić, jeśli nie był dobry sam w sobie. Było to też widać w przypadku stępa wyciągniętego, jaki zaprezentowali na skróconej przekątnej czworoboku, kiedy to ogier idąc w linii prostej, mogłoby się zdawać bez wysiłku przekraczał ślady przednich kopyt o 3-4 kopyta, w efekcie mocno pracując grzbietem i szyją podczas pozornie mało wymagającego stępa. Dojeżdżając do ściany, podniósł się i skrócił, tylko chwilowo zagryzając się na wędzidle, co szybko udało się przepracować Sugarmanowi.
_________________
PERFECTION IS BORING GETTING BETTER IS WHERE ALL THE FUN IS
Zdarzenie losowe:34; Bolesny skurcz; Jeździec odczuwa bolesny skurcz w nogach, rękach lub plecach, który dekoncentruje go lub upośledza mechanikę ruchową.
___rzut k20 - 7; dokuczliwy ból
Losowanie dla zera, rzut k20:12; - niesubordynacja konia
Wskazówka do pisania; taki przejazd składałby się głównie z ocen 5, co mogło być spowodowane brakiem doświadczenia, zarówno konia, jak i jeźdźca, co czyniło tę parę średnio dopasowaną
UWAGA:
Zawody odbywają się na hali, na rozstawionym dużym czworoboku o podłożu kwarcowym.
Na początku swojego posta - jeźdźca i konia - proszę wkleić to:
Kod:
[center][size=10][url=https://dressage.pl/wp-content/uploads/2016/05/D1_2016-1.pdf][b][color=#5f5aa2]IMIĘ NAZWISKO & IMIĘ KONIA - ZAWODY UJEŻDŻENIOWE - D1[/color][/b][/url][/size][/center]
Nie możesz pisać nowych tematów Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum