NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Zamknięty przez: Jessie
2019-08-31, 22:26
Krajowe zawody ujeżdżeniowe
Autor Wiadomość
Upleaser
Ujeżdżony


Płeć: ogier
Wiek: 5 lat (21.01.2014)
Rasa: Olendeburg
Wzrost: 181 cm
Właściciel: Orchard Stable
Cena: £2925

Doświadczenie w skokach: 21
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 16
Doświadczenie z lonżowania: 24
Kondycja: 25
Szybkość: 25
Wysłany: 2019-08-30, 00:03   


Pyta on ogiera co go podkusiło? A kto to wiedział. Dla Upleasera to w ogóle były jedne z pierwszych startów w jego życiu, więc on w zasadzie dopiero zbierał doświadczenie i obycie na zawodach. Upek na pewno nie ułatwiał życia Lucasowi, ponieważ był koniem o trudnym charakterze jak ojciec i jego całe rodzeństwo. Jednak z pewnością posiadał potencjał, który aż żal nie wykorzystać. W tym momencie już nie miał za dużego wyboru jak, wziąć to na klatę i zaprezentować się z ogierem na czworoboku.
Po porządnej rozgrzewce stępowali w spokoju na rozprężalni, czekając na swoją kolej. Ogier był nieco nerwowy i spięty, co powodowało że kręcił się nerwowo pod jeźdźcem i na wszystko reagował nieco przesadnie. W końcu zostali wywołani na czworobok, by rozpocząć przejazd konkursowy. Ogier czując ponowne zebranie lekko się spiął, przechodząc jednak do kłusa i to dość mocnego. Asz jaki przyjemny się trafił mu jeździec, chyba jak to mówią trafił swój na swojego. Podjechali pod czworobok konkursowy, gdzie przed wjazdem na niego mieli okazję do bliższego poznania się z nim, ale też i z miejscem oraz atmosferą. W końcu zakręcili na linię środkową, by w A przez otwarte szranki wjechać na czworobok. Poruszał się dość prawidłowo po prostej do X, bez niepotrzebnego spływania na boki. Uprzedzony o nadchodzącym zadaniu pozostał skupiony, jednak wraz z pełną paradą i pomocami do zatrzymania - zrobił dwa kroki w stępie przed pełnym zatrzymaniem. Dodatkowo stanął krzywo, a poprawienie go nie przyniosło dobrego skutku. Utrzymał choć pełną nieruchomość, by wraz z kolejnymi pomocami od chłopaka ruszyć kłusem przed siebie w kierunku krótkiej ściany. Tam się ustawił na lewo, by zaraz skręcić w tą stronę pod ścianę i wyjechać zaraz narożnik na długą ścianę. Pod nią na wprost dojechali do E, gdzie zakręcili na lewo do X. Po dojechaniu do ów punktu zeszli na 20m koło w lewo. Starał się jak najlepiej wygiąć od wewnętrznej łydki chłopaka, by starać się nie wypadać zadem z ustawienia. Starał się poprawnie zgiąć w potylicy i dać się prowadzić na zewnętrznej wodzy, jednak był zbyt młody i niedoświadczony a spięcie nie pomagało. Dlatego te koło nie było idealnie zarysowane, bo trochę za bardzo się przeginał i wypadała mu łopatka. Dojeżdżając do końca figury naprostowali się i przestawili na lustrzane odbicie pomocy na koło 20m w prawo, gdzie jeszcze trochę im do idealnego rysunku brakowało. Wraz z zamknięciem figury wrócili pod ścianę, by wyjechać narożnik i po przekroczeniu A skupić się na kolejnym zadaniu. Wraz z kolejnymi pomocami od Lucasa przeszedł do galopu, choć stracił na początku równowagę z spięciem się i zaburzył ją niemal na amen. Dopiero dłuższa praca Lucasa przyniosła chociaż drobny efekt, gdzie mocniej przy pracował zadem i bardziej się zaokrąglił. Nie był to jednak super efektowne i pewnie miał jeszcze sporo do przepracowania, ale jeszcze wszystko przed nim. Dojechali kolejno do E, gdzie zeszli na 20m koło podczas którego kasztan starał się jak najlepiej wygiąć od wewnętrznych pomocy chłopaka i ograniczony zewnętrznymi starał się nie wypadać niczym z ustawienia. Może koło nie było najpiękniejsze, ale jeszcze też nie najgorsze do końca. Po jego zamknięciu mieli zwolnić do kłusa przed H, jednak ktoś się zagapił i wykonali ów przejście dopiero w C. Jednak przynajmniej nie próbował tutaj kombinować, tylko zszedł do niższego chodu bez zgrzytu. Następnie wraz z Lucasem zjechał na przekątną w M do K, gdzie udało mu się zachować ruch po linii prostej pod ścianę. Tam po powrocie na nią, by wyjechać narożnik i dojechać do A. Przeszedł w ów punkcie do stępa, nawet zachowując dość energiczny krok. Jednakże nie poszerzył odpowiednio ram, ani nie zaznaczył wyraźnie swoich kroków przy tym. Na szczęście zaraz wyjechali narożnik, by w F zejść na przekątną czworoboku przez X do M. Upek wraz z oddaniem wodzy przez chłopaka zszedł głową w dół i przód, rozluźniając się i o dziwo nadal krocząc aktywnie przed siebie. Dojeżdżając do M znowu powrócił do wcześniejszego ustawienia po zebraniu wodzy, by pojechać dalej na wprost pod ścianą i przez narożnik do C. Tam przeszedł o dziwo dość chętnie do kłusa, by kolejno wyjechać narożnik i pod długą ścianę pojechali do E. Tam zeszli na 20m koło w lewo, gdzie ogierowi ponownie całkiem nieźle udało się zarysować ten rysunek z drobnymi niedociągnięciami na figurze które ich nie opuszczały. Całkiem nieźle też szedł głową w dół i przód, bez spięcia chociaż z drobną utratą równowagi. Powrót jednak do wcześniej wypracowanego ustawienia było niezłe, by po zamknięciu koła pojechać dalej na wprost. Wyjechali narożnik, by za połową krótkiej ściany czyli za A przejść ponownie do galopu, jednakże tym razem z lewej nogi. W tym chodzie wyjechali narożnik na długą ścianę, by po dojechaniu do B zejść na 20m koło w lewo. Nie było ono nadal idealne, ale lepsze niż te pierwsze które wyjechali i bardziej dokładne. Z czasem doświadczenie i lepsze wyjeżdżanie figur w jego wykonaniu będzie z pewnością lepsze. Po zamknięciu koła przygotowali się do przejścia, by przed M zwolnić do kłusa. Wyjechali kolejne dwa narożniki, by w H zejść na przekątną czworoboku przez X do F. Starał się utrzymać jedynie linię prostą przez przekątną, by po zetknięciu się ze ścianą wyjechać najpierw narożnik a potem łuk na linię środkową. Starał się i na niej utrzymać równą linię po prostej do X, by zatrzymać się nieco krzywo w ów punkcie z pełną paradą i pomocami do zatrzymania. Po ukłonie chłopaka zjechał stępem na długiej wodzy z czworoboku na rozprężalnie.

z.t
_________________
rodzice: Unexpected x Virra Mirage
dokumenty: passport
moje: gallery

[img]xxx[/img]

Kuty na cztery.
 
     
Momentum
Ujeżdżeniowiec


Płeć: ogier
Wiek: 10 lat
Rasa: Westfalska
Wzrost: 170 cm

Ostatni trening: 26.02.2020 - odznaka (ujeżdżenie) z Yukio
Właściciel: Christian :D
Cena: £3050

Doświadczenie w skokach: 60
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 130
Doświadczenie z lonżowania: 83
Kondycja: 84
Szybkość: 83
Klasa startów: Ujeżdżenie: N

Wysłany: 2019-08-30, 01:18   


W dniu zawodów był gotowy do działania, pełny energii i zapału. Przywitał się z Chrisem dość ciepło, by dać się sprawnie i szybko przygotować do zawodów. Zawody zawodom nie równe, tak jak trening i trudno wszystko przewidzieć. On kiedyś się bał z nim zawodów? Dobrze wiedzieć. Faktycznie jak na swój papier nie miał za dobrego ruchu od początku, ale teraz się wszystko ustabilizowało i ogier się mocno rozwinął pod skrzydłami Chrisa pod każdym względem. Podczas rozgrzewki porządnie się rozgrzali we wszystkich chodach, rozluźniając się, pracując nad elastycznością, lekkością oraz gibkością. Jemu tam w zasadzie wszystko jedno jaki program będzie jechał, byle się rozruszać i zdobywać doświadczenie.
W końcu zostali wywołani na czworobok konkursowy. Momentum bez trudu wrócił z właścicielem na kontakt, angażując znacznie bardziej zad w pracę i pojawili się w okolicy szranek. Przeszli przy tym jednocześnie do kłusa i w to w nim okrążyli dwukrotnie czworobok przed wjazdem na niego. Oswoili się w tym czasie z miejscem i atmosferą zawodów, by zakręcić na linię środkową czworoboku i wjechać na niego przez otwarte szranki w literce A. Skierował się na wprost w kierunku X, gdzie wyczekiwał na konkretne sygnały od właściciela które powinny zaraz nadejść. Jednocześnie po drodze do ów punktu utrzymywał linię prostą, by wraz z pełną paradą zatrzymać się w punkt. Równo ustawił kończyny, zad pod kłodę i pozostał na kontakcie z ręką Chrisa. Po jego ukłonie w pełnej nieruchomości, Mom przeszedł płynnie z powrotem do kłusa. Pojechał dalej na wprost w kierunku krótkiej ściany, gdzie ustawił się najpierw na prawo i zaraz zakręcił w tą stronę pod krótką ścianę. Na łuku jak i w narożniku wygiął się poprawnie od wewnętrznej łydki chłopaka, prowadzony zewnętrzną wodzą wyjechał łuki w równowadze i z zachowaniem tempa, by się znaleźć na długiej ścianie. Dojeżdżając do M zjechał na przekątną czworoboku przez X do K, gdzie postarał się o wyjechaniu linii prostej bez spływania na boki. Po zmianie kierunku wyjechali kolejny narożnik, by znaleźć się na krótkiej ścianie i przygotować do wyjechania w A nowej figury. Zaczęli serpentynę o 3 łukach, gdzie jak najlepiej wyginał się na łukach i tak do linii środkowej. Tam wraz z pomocami od Chrisa przeszedł na moment do stępa, by przestawić się na drugą stronę od pomocy i powrócić zaraz do kłusa. W tym chodzie do kończyli wykonywanie figury, by powrócić w C pod ścianę. Wyjechali narożnik i w H zjechali na przekątną czworoboku, gdzie mieli wydłużyć krok przez X do F. Wchodząc mocniej zadem pod kłodę, otwarł się na barkach, wydłużył przy tym swój krok i wysunął lekko nos w przód dla złapania równowagi. Dojeżdżając do końca przekątnej skrócił się z powrotem do roboczego, by wyjechać narożnik i na krótkiej ścianie przygotować się do kolejnej zmiany. Wraz z pomocami od Chrisa ogier wszedł mocniej zadem pod kłodę, wysuwając prawą zadnią nogę mocniej w przód pod siebie i płynnie przeszedł do galopu. Ogier ładnie zaokrąglił się w galopie, wyraźnie pracując zadem i podnosząc na przodach. Jednocześnie wraz z przejściem do galopu zszedł na 20m koło, gdzie wygiął się jak najlepiej od jego wewnętrznej łydki. Pilnowany zewnętrzną łydką nie wypadał z ustawienia, zginając się poprawnie w potylicy i dając się prowadzić zewnętrzną wodzą po rysunku koła. Podczas oddania wodzy ogier nie posypał się w ustawieniu i także podczas ich nabrania nie miało to miejsca, a pozostał w wcześniej wypracowanym i zamknął zaraz koło w punkcie gdzie zaczął. Wyjechali następny narożnik, by w K ponownie wydłużyli krok do H. Udało się to rudemu zrobić poprawnie jak za pierwszym razem, by przed H skrócić się do roboczego tempa ponownie. Wyjechali kolejny narożnik, by w C zjechać na półwoltę 20m w prawo. Ponownie wygiął się od wewnętrznych pomocy jeźdźca, by ograniczony zewnętrznymi nie wypaść niczym z ustawienia. Dał się gładko prowadzić też po kole, by przed X zwolnić na moment do stępa wraz z pomocami od właściciela. Mimo że to była pomyłka, to ogier nie zdawał sobie z tego sprawy. Przestawił się na lustrzane odbicie pomocy na drugie półkołe tym razem w lewo 20m po ponownym zagalopowaniu. Wyjeżdżając je podobnie jak te poprzednie, by zamknąć je w literce A i tam raz jeszcze zjechać na pełne koło tym razem. Wyjechanie koła nie stanowiło dla niego żadnego problemu, a także nie posypał się w ustawieniu podczas oddania i nabrania wodzy. Zamknęli koło w punkcie gdzie zaczęli przechodząc przy tym do kłusa, by w nim pojechać dalej na wprost. Kolejno dojechali do B, gdzie odbili na lewo do środka czworoboku. Przed X dostał skupiające półparady, by zaraz zatrzymać się wraz z pełną paradą w punkt. Zatrzymanie równe i bez zarzutu, by po 5s nieruchomości ruszyć ponownie kłusem przed siebie. W E skręcili w lewo pod ścianą, by skierować się zaraz przez narożnik na krótką ścianę i przed A przygotować się do kolejnej zmiany. Przeszli w tym punkcie do stępa, gdzie ogier aktywnie kroczył przed siebie wraz z poprawnym poszerzeniem swoich ram i zaznaczeniem swoich kroków. Wyjechali kolejny narożnik, by w F odbić na ustępowanie od łydki w lewo. Tutaj Momentum poprawnie wygiął się i ustawił ciało od pomocy Chrisa, poruszając się energicznie do przodu i w bok z krzyżowaniem nóg. Po dojechaniu do linii ćwiartkowej naprostował się, by przestawić się na pomocach i wykonać ustępowanie od łydki na prawo. Wykonując je w podobny sposób co te poprzednie przed chwilą, tylko analogicznie wygiął się od lustrzanych pomocy na drugą stronę. Kończąc element powrócił na ścianę w M, by wyjechać narożnik na krótką ścianę. Po dojechaniu do C przeszedł dość płynnie do kłusa, by w nim pokonać kolejny narożnik na długą ścianę i w E zejść na ostatnie koło w przejeździe. Było ono 20m w lewo, podczas którego ogier wpisywał się jak najlepiej w rysunek koła i poprawnie wraz z oddaniem wodzy zszedł głową w dół i przód wraz z żuciem z ręki. Dość gładko też powrócił do wcześniejszego ustawienia, by po zamknięciu koła wrócić na ścianę. Wyjechali kolejny narożnik za moment, a potem na linię środkową w A i skierowali się po niej do X. Starał się wyjechać linię prostą do ów punktu, by po półparadach się w pełni skupić na jeźdźcu. Zaraz wraz pełną paradą i pomocami do zatrzymania się zatrzymać w punkt, by równo ustawić kończyny, podstawić zad i pozostać z nim na kontakcie. Po ukłonie chłopaka zjechał z czworoboku na długiej wodzy w stępie.

z.t
_________________
I wanna be king in your story
I wanna know who you are.

imię: Want you to sing to me softly - Momentum
właściciel: Cause then I'm outrunning the dark - Christian Levrull.

rodzice: Marvin Bay x Tallyesson
dokumenty: passport
moje: gallery

[img]xxx[/img]

potomstwo: That’s all that love ever taught me - brak
osiągnięcia: You’ve got that power over me - link
 
     
Ruth
Zawodnik
Ujeżdżenie


Płeć: kobieta
Wiek: 28 lat
Wzrost: 162 cm
Zawód: Właścicielka biura projektowego oraz zawodnik w Orchardzie
Partner: Now darkness has come to the roses. The fire is reaching the end. I really feel that I'm losing my best friend...

Ostatni trening: kwiecień '20 - ujeżdżenie [Hollywood Hell'o]
Podopieczny: Femme Fatale & Sensual Seductress & Hollywood Hell'o & Belvedere & Chilli Child & His Highness & Atterupsgaards Armani
Pieniądze: £1970

Punkty doświadczenia: 139
Skoki: 38
Ujeżdżenie: 79
Cross: 8
Obycie z koniem: 14


Wysłany: 2019-08-30, 12:10   




Pierwszym przejazdem była Lka z Heniem, która miała być sprawdzianem zachowania konia i tego, czy Ruth umie dogadać się z każdym koniem, czy jej wychodzi, bo zna konie. Nie dało się tego jednak sprawić, bowiem już na rozgrzewce Seth zdążył ją zdenerwować, mając problem o swobodne rozmawianie z innymi jeźdźcami. Super, bawmy się tak dalej.
Nieźle wkurzona sprawiła, że i Henio się usztywnił i tylko dziękować Bogu, że rozgrzewkę mieli za sobą, bo na poważnie byłoby źle. Tak był jeszcze jakiś ratunek, przynajmniej tak się zdawało kobiecie do momentu, gdy usłyszała wezwanie na czworobok. Pod nosem poleciało krótkie ''Kurwa'', posłała karemu nerwową półparadę, następnie zamykając w pomocach do przejścia w kłus. Objechali trasę do wjazdu przy A, na niej zaś łydki kobiety spłynęły wpierw bliżej popręgu wewnętrzna, dalej zewnętrzna, następnie zaś wyrównując się i tym samym wyrównując ciało konia. Na linii do X starała się rozluźnić i siebie, i ogiera, ale wyszło to dość kiepsko, podobnie jak nerwowa i spóźniona parada w X. Ukłoniła się, ponownie zebrała wodze i wykonując lekkie pchnięcie dosiadem, zamknęła PRE w łydkach i wodzy, skłaniając do ruchu dalej na wprost.
Dojeżdżając do C przesunęła lewą łydkę na popręg, prawą skłaniając zad do podążania tą samą linią. Wodzami ograniczała odpowiedni łuk szyi, choć było to utrudnione przez zagryzione wędzidło w pysku. Kobieta była po prostu piekielnie zdenerwowana, co odbiło się na biednym Highness.
Podobnymi pomocami odbył się skręt w E, aby dojechać do X, dzie wykonali pierwsze koło o średnicy 20 metrów w lewo. Po nim następowało koło w prawo, na obu działa podobnymi pomocami. Wewnętrzna łydka spychała kłodę konia na łuk, zewnętrzna dopełniała rysunek tworzony przez zad, zaś wodza wewnętrzna skłaniała do skrętu szyję, natomiast zewnętrzna pilnowała, by nie było przesadne. Brzmi to mądrze, gorzej z wykonaniem, na którym mimo umiejętności zarówno Henia, jak i Ruth, usztywnienie nie pozwoliło na ładny rysunek wykonując oba koła.
Po zjeździe z drugiego koła dojechali do B, tam zaś skręcili na ścianę, jadąc stale kłusem ćwiczebnym. Dojeżdżając do A ze strony węgierki polecała półparada, następnie zaś pchnęła karego z dosiadu, dodając jednocześnie łydkę i zamykając go wodzami. Zagalopowanie wyszło całkiem ładnie, z konia zeszło odrobinę zdenerwowanie, ale z Ruth nie i nawet, jeśli nie była bardzo spięta, to koń mógł wyczuć jej nerwowe zachowanie.
W galopie z prawej nogi wjechali na koło przy E, na którym ponownie nie udało się zachować zbyt dobrego rysunku. Zaś po zjeździe z z koła ponownie dociążyła zad, przycisnęła łydki i skróciła kontakt, skłaniając go do kłusa roboczego. W nim wjechali przy M na przekątną, bez większych w sumie zmian. No właśnie, wtedy kobieta zdała sobie sprawę z tego, że w programie miała anglezować. Cóż więc jej pozostało nic innego, jak po prostu kontynuować przejazd poprzez kłus ćwiczebny aż do A, gdzie zwolniła do stępu pośredniego paradą. W nim wjechali na przekątną, gdzie pierwotnie miał być stęp swobodny, ponownie jednak problem stanowiło spięcie kobiety i konika, dlatego całość wyszła sztywno, nerwowo a kobieta liczyła tylo na to, by zaraz skończyć przejazd. A skoro już tak pomyślała, to tak też zrobiła. Objechała wokół ściany, zjeżdżając w C na linię środkową. Wykonała pełną paradę w X, tam zaś ukłoniła się i wyjechała z czworoboku w A, niemal od razu po wyjechaniu zeskakując z konia i próbując się uspokoić. zt
_________________
    ..........................................
    ....................................BUT THE STORY IS THIS
    .............................She’ll destroy with her sweet kiss.

    I kiss your eyes and thank God we're together
    And I just wanna stay with you forever, forever and ever, xxx
    h e a v e n...g o n n a...h a t e...m e

    .......I'll seek you out, flay you alive. One more word and you won't survive
    .............Ruth Oksana Allen × Architect and interior designer × 02.01.1994

    Sweet talk with a hint of sin begging you to take me
    Devil underneath your grin, sweet thing, bet you play to win.
    .............× maybe no one, maybe two ×

    .............TO LOVE AND TO FUCK
    ...........................a n d t o o n l y s e e o u r s e l v e s

    Dear Dália, Richi and April, never lose yourself, hold your head up high
    Remember that you're like nobody else.
    Wasted times I spent with someone else. She wasn't even half of you.
    ................. × Aurelie × Alexis × Mary Anna × Friedrich ×

    Now there's no p o i n t in placing the blame and you should know I suffer the same.
    You only see what your eyes want to see, ex. Seth Allen
    .......How can life be what you want it to be?

    ................. ....... •••

 
     
ITS
Ujeżdżeniowiec


Płeć: klacz
Wiek: 7 lat
Rasa: Pełna Krew Angielska
Wzrost: 170 cm
Właściciel: Sergei Chernienko
Cena: £3500

Doświadczenie w skokach: 10
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 104
Doświadczenie z lonżowania: 75
Kondycja: 73
Szybkość: 75
Klasa startów: Ujeżdżenie: N

Wysłany: 2019-08-30, 12:12   


Ona nie wiedziała o jego nie powodzeniu, a po drugie co ją to w zasadzie interesowało. Zbieranie doświadczenia jemu też się przyda, a siwa była bardziej doświadczona od ogiera i może nie będzie miał takich problemów. Dała się spokojnie przygotować luzakowi, który ją wyczyścił, osiodłał i rozstępował na rozprężalni. Tam dołączył do nich Lucas, by w nim do końca się rozgrzać przed startem na czworoboku.
Rorzgrzewka przebiegła całkiem nieźle, by udać się po ich wywołaniu na czworobok. Pojechali wokół szranek dopracowując ostatnie szczegóły, a także oswajając się z miejscem i atmosferą zawodów. W końcu po przejściu do kłusa, wjechali po łuku na linię środkową czworoboku. Postarała się o wyjechanie prosto ów linii do punktu X po środku czworoboku, tam została przygotowana odpowiednio do kolejnego zadania. Wraz z pełną paradą po dojechaniu do ów punktu się zatrzymała, stawiając równo wszystkie nogi, podstawiając zad i pozostając z Lucasem na kontakcie. Odczekała spokojnie swoją nieruchomość, aby z kolejnymi pomocami od faceta powrócić energicznie do kłusa. Wykonując pierwszych kilka kroków dość mocnych, jednak dała się szybko skorygować i wyrównała tempo do bardziej roboczego. Dojeżdżając do C nastawiła na prawo, by skręcić poprawnie pod krótką ścianę i następnie wyjechała narożnik na długą. Tam po dojechaniu do M zjechała na przekątną czworoboku przez X do K. Udało jej się poprawnie wyjechać linię prostą przez ów przekątną, by na jej końcu wrócić pod ścianę. Tam wyjechali narożnik i już przygotowali się do wykręcenia serpentyny o trzech łukach, która zaraz nadeszła. Klacz starała się jak najlepiej wygiąć na brzuszkach, prostując się i rysując je na nowo. Przez sklerozę chłopaka spóźnili się z przejściem do stępa pośredniego, który w ich wykonaniu wyglądał źle. Klacz zrobiła to dość chaotycznie i bez większego ładu i składu. Po przejściu do kłusa z powrotem udało im się nieźle do końca zarysować rysunek figury, by zakończyć ją pod ścianą w C. Tam wyjechali kolejny narożnik, by w H zejść na przekątną czworoboku i na niej dla odmiany wydłużyć krok. Poprawnie tutaj weszła mocniej zadem pod kłodę, poszerzając swoje ramy i wydłużając swój krok. Po dojechaniu do F skróciła się poprawnie do roboczego tempa, by przygotować się następnie do zagalopowania. Nastąpiło ono dokładnie w A po wyjechaniu narożnika, a znalezieniu się na krótkiej ścianie. Mocniej siwa weszła zadem pod kłodę oraz zadnią prawą nogę, by z impulsem przejść do wyższego chodu. Po przejściu do galopu z prawej nogi, zeszli od razu na 20m koło. Wygięła się nad nim od wewnętrznej łydki chłopaka, a pilnowana zewnętrzną nie wypadała niczym z ustawienia. Zginała się odpowiednio w potylicy, dając się pewnie prowadzić zewnętrzną wodzą. Przy oddaniu wodzy nie posypała się w ustawieniu, tylko pewnie zamknęła figurę w punkcie gdzie zaczęła i pojechała dalej na wprost. Wyjechała następny narożnik, by od K do H wydłużyć ponownie krok. Odbyło się to dość podobnie jak w kłusie, gdzie klacz nie miała żadnych problemów z poszerzeniem swojego kroku czy ramy, wraz z zachowaniem dobrego impulsu do ruchu naprzód. Trochę się zagapili ze skróceniem do roboczego tempa, ale samo przejście nie było najgorsze. Wyjechali kolejny narożnik, by w C odbić na połowę koła na której klacz dobrze się wygięła od wewnętrznych pomocy chłopaka i ograniczona zewnętrznymi niczym nie wypadała z ustawienia. Dojeżdżając do X naprostowała się na moment z przejściem do kłusa, by przestawić się na lustrzane odbicie pomocy na drugie pół koła w drugą stronę i powrócić jednocześnie do galopu z drugiej nogi. Zamknęli koło blisko ściany, by od tego samego punktu zarysować jeszcze jedno pełne koło 20m. Klacz nadal bez zarzutu wyginała się od pomocy chłopaka, by i tym razem nie posypać się w ustawieniu wraz z oddaniem i nabraniem wodzy przez Lucasa. Wraz z powrotem na ścianę klacz z pomocami od chłopaka przeszła do kłusa, jednakże coś poszło nie tak i utraciła tempo oraz jakość przejścia. Jedak Its wraz z Lucasem udało się dość sprawnie pozbierać, by pojechać dalej na wprost. Wyjechali kolejno narożnik i znaleźli się na długiej ścianie, by w B skręcić w lewo i pojechali w kierunku X czyli środka czworoboku. Tam uprzedzona kolejnymi pomocami była gotowa do nowego zadania, by wraz z pełną paradą zatrzymać się w punkt. Stanęła równo z podstawionym zadem i na kontakcie z ręką chłopaka, by nie ruszyć się z miejsca bez wyraźnego sygnału od chłopaka. Po 5s ruszyła z powrotem kłusem roboczym na wprost do E, gdzie zakręciła na lewo pod ścianą i pojechali przez narożnik do A. Po dojechaniu do ów punktu klacz zwolniła do stępa, mając jednak problem z aktywnym pójściem naprzód z poszerzeniem ram i zaznaczeniem swoich kroków. Po dojechaniu do F wygięła się od pomocy chłopaka, by zacząć ustępowanie od łydki na lewo. Płynnie pojechali naprzód i w bok z krzyżowaniem nóg, gdzie klacz zachowała poprawny impulsu i ustawienie. Po dojechaniu do linii ćwiartkowej klacz się naprostowała, by odgiąć się na ustępowanie od łydki na lewo od lustrzanego odbicia pomocy. Na tą stronę również wyszło to im dość dobrze, by w M zetknąć się ze ścianą i wyjechać następny narożnik. Przed C przygotowali się do przejścia do kłusa, które wyszło płynnie i w nim wyjechali kolejny narożnik na długą ścianę. Po dojechaniu do E zeszli na 20m koło, podczas którego klacz starała się jak najlepiej wygiąć od pomocy Lucasa. Podczas oddania wodzy zeszła głową dół i przód, żując wędzidło z zachowaniem równowagi i tempa. Dość spranie wróciła też do wcześniejszego ustawienia, by zamknąć koło i pojechać dalej na wprost. Wyjechała narożnik i następne łuk na linię środkową, gdzie postarała się o poprawny ruch po linii prostej do X. Tam zatrzymała się poprawnie w miejscu, by po ukłonie chłopaka zjechać z czworoboku na długiej wodzy w stępie na rozprężalnie.

z.t
_________________
It's like you still lay with me
Whisper all the things that make me go mad.

imię: Hand me a drink, I need it now - In The Spotlight
właściciel: I want a place with no time - Sergei Chernienko.

rodzice: Cristallo I x Chanel IV
dokumenty: passport
moje:
gallery



potomstwo: Don't we feel it I'm letting you in - brak
osiągnięcia: I'm in dreams the room we used to sleep - link
 
     
Shadowfax
Ujeżdżeniowiec
Mr. Misiek


Płeć: ogier
Wiek: 12 lat (05.06.2007)
Rasa: koń andaluzyjski PRE
Właściciel: Leon
Cena: £1600

Doświadczenie w skokach: 35
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 85
Doświadczenie z lonżowania: 48
Kondycja: 48
Szybkość: 48
Klasa startów: Ujeżdżenie: P

Wysłany: 2019-08-30, 12:13   



Leon zapewniał mu dość regularne starty w zawodach ujeżdżeniowych, więc dla Shadowfaxa nie był żadnym zaskoczeniem wyjazd na kolejne. Podróż przetrwał dosyć spokojnie, nie mając problemu z aklimatyzacją, ucieszył się jednak na widok Leona następnego dnia. Miał chyba nieco więcej skumulowanej energii niż zwykle, a może to po prostu atmosfera tak na niego działała, ale mimo to jakoś się zachowywał, więc być może nie będzie w związku z tym żadnych problemów już na czworoboku. Sprawnie dał się zaprowadzić na myjkę, tam wyczyścić i osiodłać, po czym ruszyli na rozprężalnię. Na rozgrzewce we wszystkich trzech chodach, z wykręcaniem figur, przejściami, zatrzymaniami, dodaniami i skróceniami ogierowi udawało się nieco lepiej skupić, przez to lepiej współpracował z Leonem i nic mu na razie do łba nie uderzało. Na koniec zwolnili do stępa, w oczekiwaniu na ich kolej.

Parsknął cicho, słysząc wywołanie, jakby on także psychicznie przygotowywał się do tego wyzwania, przy tym Leona zaczął zbierać go na poprzednio wypracowane, wyższe ustawienie, i stępem ruszyli na obiekt. Po pokręceniu się tu przez chwilę w stępie przeszli do kłusa. Tempo siwego jak na razie było aktywne, ale nie szaleńcze, a siwek wciąż skupiony. W końcu w A wjechali na linię środkową, zmierzając do X. Na linii środkowej Leon pilnował go w łydkach, posyłając półparady, a w końcu pełną paradę do zatrzymania w X, które jednak ogierowi nie wyszło, jakby lekko zdekoncentrowany w tej chwili zatrzymał się po kroku w kłusie i to jeszcze nieco krzywo. Kiedy Leon się ukłonił ruszyli dalej kłusem roboczym, a przynajmniej tak powinni zrobić, bo i tutaj nie obyło się bez zrobienia kroku w stępie i wysłaniu kolejnych pomocy do poprawnego ruszenia kłusem. Ruszyli dalej po prostej, na linii środkowej, zmierzając na krótką ścianę. W C zakręcili ładnie i precyzyjnie w lewo, znajdując się następnie pod wspomnianą, krótką ścianą. Na niej siwek kontynuował kłus w dobrym, aktywnym, ale równym tempie, nie wyrywając się nigdzie przesadnie, więc jakość tego chodu jak na razie była niezła. Wygiął się ładnie od łydki Leona w narożniku, ruszając dalej po prostej, pod długą ścianą. Z niej zakręcili w lewo, rozpoczynając wykręcanie półwolty. Początkowo Shadowfax był na tym zadaniu bardzo skupiony, z dużą dokładnością wykręcając tę woltę, ale jak się okazało, to miało swój wpływ na tempo. Rysunek półkoła skończył się w X, gdzie na chwilę naprostowali, aby zaraz zacząć drugą półwoltę, w prawo. Tu powtórzyły się kłopoty z tempem, które odbiły się nieco bardziej na kształcie figury, po czym wrócili pod ścianę w B.
Następnie czekał ich dłuższy kawałek kłusu roboczego pod ścianami, najpierw pod długą, o czym wyjechali narożnik, przejechali pod krótką ścianą, aby znowu wygiąć się na narożniku i zjechać na długą. tutaj Leon zaczął go przygotowywać do nowego elementu, którym było ustępowanie. I tym razem manewr rozpoczęty od I początkowo wychodził siwemu całkiem dobrze, andaluz utrzymywał ruch w przód i w bok, zmierzając do I i skupiając się na zadaniu, jednak nie na tyle, aby przy tym zachować stałe i aktywne tempo, wchodząc znacznie zadem pod kłodę, a to miało negatywny wpływ na to, jak to ustępowanie się prezentowało: za słabo krzyżował nogi, a tempo nie było zadowalające, i z pewnością nie było równe. Zakończyli ustępowanie w I, gdzie Leon go wyprostował i Shadowfax ruszył po prostej, na krótką ścianę.
Dokładnie wyjechał zakręt w prawo, w C zjeżdżając pod krótką ścianę, by kawałek dalej pokonać narożnik, a na długiej ścianie w M rozpoczęli przekątną. Na przekątnej miał wydłużyć galop, ale przez lekkie zamieszanie i spóźnienie z pomocami najpierw przeszedł do tempa pośredniego, aby w końcu po poprawkach wyciągnąć galop, co w jego wykonaniu, na przekątnej wyglądało całkiem nieźle. W K wrócili pod ścianę i do roboczego chodu. Ruszyli następnie pod ścianą, zaraz zakręcając, by odpowiednio wyjechać narożnik, przejeżdżając pod krótką ścianą w równym i aktywnym tempie, pokonując kolejny narożnik i znajdując się pod długą ścianą, gdzie w P, po odpowiednim przygotowaniu rozpoczęli ustępowanie od łydki, tyle, że w lewo. Podczas tego ustępowania pojawiły się podobne problemy z utrzymaniem energii i nie gaśnięciem, co na poprzedniej i wciąż nie do końca mogli się ze sobą dogadać. W I zakończyli ustępowanie, ruszając dalej, aby zakręcić w lewo pod ścianę, aby chwilę potem, wygiąć się precyzyjnie w narożniku, znowu kłusując pod długą ścianą. Zaraz na tej ścianie Leon uprzedził go z pomocą półparad o kolejnym punkcie programu i w H odbili na przekątną, na której ogier znowu miał wyciągnąć krok w kłusie, tym razem wszystko zagrało i obyło się bez nieporozumień, tak więc Shadow zachowując (wyjątkowo) aktywne tempo zauważalnie wyciągnął się w kłusie i nie było się tu do czego doczepić. W F skrócili się do kłusa roboczego. Wyjechali kolejny narożnik, a na krótkiej ścianie siwek pozostał w aktywnym, równym tempie, podczas gdy Leon posyłał mu półparady, a w końcu pełną paradę do zatrzymania w A. Udało im się to zrobić bez dodatkowego kroku w stępie, ale nadal trochę krzywo, po czym ruszyli dalej stępem, zaraz precyzyjnie wyginając się na narożniku. Przy tym dzięki dopracowanym pomocom właściciela ten stęp wychodził im na razie bardzo dobrze i póki co bez większych wahań w tempie. Pod długą ścianą w K Leon sprowadził go na krótką przekątną, po której poruszali się stępem swobodnym. Siwek nie miał nic przeciwko, prezentując odpowiednie rozluźnienie, schodząc łbem nieco w dół i przód, ale przez lekkie niedopilnowanie ze strony właściciela nieco spływał z prostej linii, z której zeszli pod ścianę w R. Nieco dalej przeszli do wcześniejszego ustawienia i stępa (pośredniego), a w M zakłusowali, aby wyjechać narożnik i znaleźć się pod krótką ścianą. Na tej ścianie Leon wysyłał mu półparady, a Shadowfax trzymał równe tempo i jako takie skupienie, po czym w C zagalopował dość płynnie, z lewej nogi, jednak jak się okazało jeszcze pod krótką ścianą, po bezproblemowym przejściu do najwyższego chodu zaczął w nim nieco gasnąć, co wymusiło na Leonie mocniejsze i staranniejsze działanie, aby dopilnować jednak aktywnego tempa i lepszego zaokrąglenia w galopie. Zaraz wyjechali narożnik, a na długiej ścianie kontynuowali kłus, a raczej Shadow kontynuował galop, a Leon pilnowanie dobrego tempa i jakości chodu, do tego stopnia, że zapomniał o istnieniu koła w programie i po prostu w S zaczęli wydłużać krok, bez wykręcenia wcześniej koła. Mimo problemów z chodem wyciągnięcie kroku w galopie roboczym wyszło im całkiem nieźle, a to wydłużenie było u andaluza widoczne. W K wrócili do galopu roboczego, następnie pokonując narożnik, krótką ścianę i znowu narożnik. Póki co siwemu udawało się przez większość czasu, przy lekkiej pomocy Leona zachowywać aktywne, równe tempo. Na długiej ścianie w F odbili na przekątną, gdzie Leon znowu skupił się na przygotowaniu go do przejścia w X, zapominając o innych rzeczach, przez co przejście do kłusa roboczego w X było płynne, ale ogierowi gorzej poszło z trzymaniem się linii prostej. Wygląda na to, że nie służyło im dzisiaj skupianie się tylko i wyłącznie na jednym elemencie, nieco kosztem innych. Zamknęli przekątną w H, od razu przygotowując się do kolejnego przejścia, aby pomiędzy H i C ruszyć galopem z prawej nogi.
Tradycyjnie już samo przejście do galopu było płynne i nie było się tu do czego przyczepić, ale potem Shadowfax znowu zaczął "słabnąć" w tempie i usztywnił się w narożniku, wyjeżdżając w ten sposób wciąż nieco sztywno na długą ścianę, gdzie po odpowiednim przygotowaniu w R zakręcili na koło w prawo o średnicy 15 metrów. Jednak sztywność która pojawiła się po zagalopowaniu nie poszła sobie, nadal towarzyszyła siwemu na kole, co sprawiało, że niedokładnie się na nim wyginał, także nieco wypadając i ogólnie burząc rysunek figury. Po zamknięciu koła w tym samym punkcie, jednocześnie Leon posłał mu pomoce do wydłużenia galopu, a pomimo, że andaluz był jeszcze nieco sztywny, to wykonał ten element poprawnie, z zauważalnym wydłużeniem i równym tempem, po czym w F wrócili do galopu roboczego, po chwili wyjeżdżając narożnik, na krótkiej ścianie zachowując niezłą jakość galopu i dobre tempo, po czym wygięli się na kolejnym narożniku, aby na długiej ścianie odbić na przekątną, na której znowu, co chyba nie było zaskoczeniem mieli problem z zachowaniem linii prostej, aby tuż przed powrotem pod ścianę w M przejść do kłusa roboczego.
Zostając w kłusie wygięli się na narożniku, przejeżdżając po chwili pod krótką ścianą, aby poprawnie pokonać drugi narożnik. Wyjechali na długą ścianę, kontynuując kłus do E, gdzie po wcześniejszym przygotowaniu skręcili na koło w lewo. Na nim Cienistogrzywy początkowo dobrze pracował, starannie wpisując się w rysunek koła, podążając także za ręką Leona, schodząc łbem w dół i w przód, aby w końcu nawet jako tako przeżuć to wędzidło, ale przy nabieraniu wodzy na wcześniejsze ustawienie, po powrocie łbem na wyższe ustawienie, ogier usztywnił się i spiął przy tym, zastygając głową w miejscu, ale Leonowi w końcu udało się zakończyć cały ten proces, a chwilę później koło. Niestety po powrocie pod długą ścianę siwy wciąż chodził spięty, co było widać choćby na narożniku, a także, gdy po pokonaniu połowy krótkiej ściany w A "zakręcił" na linię środkową. Na tej linii usztywnienie wciąż im przeszkadzało, ale chyba po raz pierwszy dziś Shadow nie spływał z linii prostej. eon posłał mu półparady, aby w X posłać mu pełną paradę i pomoce do zatrzymania. Było to najgorsze zatrzymanie w dzisiejszym przejeździe, nie dość, że krzywe, to sztywno, mimo zatrzymania w punkcie. Kiedy Leon się ukłonił opuścili stępem czworobok, Shadow korzystając z długiej wodzy.
zt
 
     
His Highness
Ujeżdżeniowiec


Płeć: ogier
Wiek: 6 lat
Rasa: puro sangue lusitano
Wzrost: 161 cm

Ostatni trening: ujeżdżeniowy z Ruth
Właściciel: Ruth Allen
Cena: £2300

Doświadczenie w skokach: 10
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 46
Doświadczenie z lonżowania: 32
Kondycja: 32
Szybkość: 10
Klasa startów: Ujeżdżenie: P

Wysłany: 2019-08-30, 15:06   


Zdenerwowanie kobiety po kłótni z mężem dość łatwo przeszło na ogiera, który już po podróży był nerwowy. Szczęśliwie sama rozgrzewka przebiegła całkiem pomyślnie, ale miało się to zmienić z momentem wejścia na czworobok, a nawet samego przygotowania do tego. W reakcji na niezbyt subtelną półparadę usztywnił się i skulił uszy, wymagając nieco bardziej delikatnych sygnałów, o czym kobieta zdawała się teraz zapomnieć. To odbiło się na niezbyt efektownym zakłusowaniu, którego pierwsze kroki były bardzo krótkie i zwięzłe, co wywołane było ich negatywnymi emocjami. Ruth najwyraźniej nie przejęła się zanadto tym i takim kłusem wjechała na czworobok, nie egzekwując od Henia jakiegokolwiek tempa czy jakości chodu. Przez to szedł w usztywnieniu, lekko zganaszowany, a o zdenerwowaniu i braku rozluźnienia świadczyły napięte mięśnie i wycofane uszy. Na nic zdały się próby rozluźnienia konia, który także zatrzymanie wykonał z dużym spóźnieniem, najpierw przechodząc do stępa na parę kroczków. Był wymagającym koniem, a przy tym piekielnie upartym, więc wykorzystywał każde niedociągnięcie ze strony jeźdźca. Tak było też przy próbie ruszenia kłusem z miejsca, gdzie znowu zahaczył o stęp, samo przejście zaś wykonując bez jakichkolwiek oznak zaangażowania. O pracy zadu czy jakimkolwiek kontakcie Ruth mogła na ten moment zapomnieć, mimo że najlepiej poruszał się w kłusie, to teraz był wyjątkowo ciężki do wysiadywania, kiedy obszernym, sztywnym krokiem musiał mocno wybijać jeźdźca, jednocześnie uwieszając mu się na ręce. Pierwszy narożnik siłą rzeczy spłaszczył, podobnie jak kolejny, wynikało to głównie z tego, że kompletnie nie mógł się dogadać z amazonką, której sygnały wręcz złośliwie ignorował, jedynie w szyi mocno się przeginając, kłodę pozostawiając równie prostą co na linii środkowej. Próba wyjechania dwóch kół również do najprostszych nie należała, gdyż pierwsze mocno spłaszczył, swój pusty łeb zadzierając co chwilę i uciekając przed działaniem kiełzna, na którym zaciskał pysk. Z kolei drugie koło miało należeć do jeszcze ciekawszych, kiedy rozpędził się tak w kłusie, że niemalże wparował w szranki czworoboku, na co nerwowo zaczął się wycofywać z zamiataniem ogonem i zduszonym kwikiem. Przez dobrą chwilę ani myślał o ruszeniu z miejsca i dopiero mocniejszy, wyrazistszy sygnał od Ruth zdołał zmusić go do ruszenia kłusem, znowu mocno nieprzyjemnym o niejednostajnym tempie. Nieustannie próbował przyspieszać, a przytrzymany przez kobietę jedynie denerwował się coraz bardziej. Samą figurę dokończył w jeszcze gorszej formie, ale nie dało się ukryć, że nie miał to być ich dobry dzień. Wrócił na ścianę, przez półparadę zyskując nieco więcej skupienia, wywołanego głównie zainteresowaniem tym, co tym razem kobieta dla niego wymyśliła. To dało jej też podstawę do całkiem przyjemnego zagalopowania, o ile tylko kobieta była w stanie zgrać się z jego ruchem mimo swojego zdenerwowania, w przeciwnym razie zaraz się usztywniał i wybijał z rytmu i równowagi. Na kolejnym kole pierwszych parę metrów przejechał w całkiem niezłym wygięciu, ale kiedy tylko kobieta mocniej obiła mu się o kręgosłup, podrzucił mocno zadem, zaraz też oddając z kłębu, jakby kompletnie zapomniał o tych, w jakich okolicznościach się znajdują. Błysnął białkiem ciemnego oka w złości, resztę figury dokańczając w pełnym usztywnieniu, ani myśląc o jakiekolwiek współpracy, a na dalszej próbie przejścia do kłusa roboczego zaczął się tylko wspinać. Zdecydowanie stracił już swoją cierpliwość, dając Ruth jeszcze bardziej w kość i utrudniając każdy element. Dziwnym było to, że sędziowie jeszcze nie zakończyli ich przejazdu, najwyraźniej chcąc dać kobiecie ostatnią szansę, w przeciwieństwie do Jego Wysokości. Po jednej czy dwóch próbach takiej odmowy dalszego ruchu w końcu przeszedł do tego kłusa, znowu zaciskając pysk na wędzidle z niezadowoloną miną. Wjechał na przekątną, o dziwo zachowując całkiem wyprostowaną sylwetkę i nie spływając na boki, zapewne przez to, że Ruth mogła się skupić na tym, a nie na anglezowaniu. Zjechawszy z powrotem na ścianę, do stępa przeszedł już nieco chętniej, przez wszystkie te ekscesy będąc już zmachanym i z ulgą przyjmując przerwę, całkiem nieświadomy tego, że to w zasadzie miał być koniec. Stęp swobodny na swobodny raczej nie wyglądał, bo karus nie wyglądał ani na rozluźnionego, ani na zadowolonego. Jakie było jego zdziwienie, kiedy kobieta zjechała na linię środkową i go zatrzymała, co zapewne ze stępu na luźnej wodzy nie miało być tak trudne. Zatrzymany tym razem odstawił jedną nogę z głośnym parsknięciem, po ukłonie schodząc z czworoboku wielce obrażony na właścicielkę.

KONIEC
_________________



H i s H i g h n e s s

passport l puro sangue lusitano l gallery

I tried to look inside you, I ended up looking through you.
owner » Ruth Allen l trainer » Luke Sugarman

I can hear the scream of trumpets, smell the ash and sulfur.
nice people » Ruth l enemies » xxx

I don't attract what I want. I attract what I am.
love » xxxxx l foals » xxxxx



THIS IS HEAVEN UPSIDE DOWN
hold my hand, and spin around.


mamusia Ruth ©
 
 
     
Florencio II
Ujeżdżeniowiec


Płeć: ogier
Wiek: 7 lat [ur.: 7.08.11]
Rasa: Koń oldenburski.
Właściciel: Elizabeth White
Cena: £2150

Doświadczenie w skokach: 10
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 70
Doświadczenie z lonżowania: 24
Kondycja: 17
Szybkość: 10
Klasa startów: Ujeżdżenie: P

Wysłany: 2019-08-30, 15:25   



Mimo, że miał to być ich wspólny debiut ogier już nie raz był na zawodach przez co sama otoczka i atmosfera, która była kompletnie inna niż np. w stajni nie budziła w nim jakiegoś większego niepokoju. Nie licząc tego, że standardowo irytowały go inne konie, ale o ile nie zbliżyły się zanadto to nie robił większych scen. Dziś był mocno współpracujący chętnie podejmując wyzwania, które oferowała mu Właścicielka. Dobrze zrobiła, że zaoferowała mu nie wycieńczającą rozgrzewkę, gdyż dzisiejsze temperatury były wystarczającą męką dla koni.
Na sygnał do kłusa ochoczo wszedł w ten chód stawiając wpierw uszy na mijające przez nich rzeczy, a następnie już obserwując szranki, do których dotarli ciekawsko spoglądał o w ich stronę, a to w stronę siedzących przy nich sędziów. Z uwagą również odstawiał uszy w tył skupiając się całkowicie na swoim dzisiejszym jeźdźcu. Poruszał się energicznie, swobodnie opierając się na ręce dziewczyny, skorygowany podniósł nieco plecy, obniżając zad, przez co zaczął mocniej i głębiej wkraczać pod kłodę, a tym samym polepszyli jakość kłusa roboczego, którym się poruszali. Skierowany na linię środkową gładko dał się wprowadzić między szranki, by z naturalnie prostą sylwetką iść dalej odważnie na wprost, a przez pilnowanie go pomocami przez dziewczynę nie stracił na wcześniej uzyskanej jakości kłusa. Zastrzygł uszami kiedy dojeżdżając do X poczuł jak pomoce dziewczyny zmieniają się nieznacznie co tylko zwiększyło jego skupienie, by następnie pomóc przy zatrzymaniu się w X. Stanął równo nie ruszając się już później ani o krok, równo dociążając wszystkie kończyny w trakcie zatrzymania czekając na kolejne sygnały od swojej Amazonki.
Przemielił wędzidło zniecierpliwiony na sygnał do kłusa ruszając energicznie bez problemu wrócił do wcześniejszego, technicznie dobrego kłusa. Skręcając w lewo zgiął się przyjemnie wokół łydki dziewczyny bez problemu rozluźnioną sylwetkę wpisując w łuk. W literze E wszedł za sugestią dziewczyny na pół koła, a że był pewnie prowadzony na wszystkich pomocach chętnie odgiął się do wewnątrz nie tracąc na tempie w trakcie jazdy po łuku, a co za tym idzie dobrej pracy zadu i kadencji. Kiedy Elka przestawiła go w X w prawo przemielił wędzidło nie odbijając się od jej delikatnej ręki, przez co płynnie zmienił ustawienie, bez problemu wpisując się teraz swoim ciałem na pół koła w prawo. Po powrocie na ścianę szybko wrócił do wcześniejszego ustawienia lekko odpuszczając łeb do wewnątrz. Szedł elektrycznie aż do V, by zepchnięty łydką do środka odejść do jej nacisku równocześnie zmieniając ustawienie na lewo i bez utraty tempa rozpocząć krzyżowanie nóg w trakcie ustępowania. Był na tyle równy, że nie było mowy o opóźnionym zadzie, dopiero na linii środkowej wyprostował się, by następnie wrócić do lekkiego ustawienia na prawo.
Przed sędziami, którym uważnie się przyglądał zakręcił w prawo, gdzie chwilę później skierowany na przekątną w odpowiedzi na pomoce aktywizujące nie wychodząc z ustawienia zaczął poszerzać wykrok, a tym samym swoje rasy, bez zmian w równowadze, jak i bez przesadnego rozciągnięcia się w górnej linii prezentując dobre poszerzenie w kłusie. Przed narożnikiem wrócił do ręki wracając do roboczego, a następnie dobrze wpisując się w kolejne narożniki dojeżdżając do P szybko odpowiedział na łydkę spychającą go do środka, przestawiając się znów na prawo zaczął krzyżowanie nóg w kłusie w trakcie płynnego ustępowania do linii środkowej. Kiedy tylko na niej się znaleźli został ustawiony na lewo co zrobił bez spięć w lekkim zebraniu i zakręcił przed sędziami w lewo. Ponownie skierowany na przekątną, gdzie został posłany do wydłużenia kroku postawił uszy, mieląc nerwowo wędzidłem i efektownie poszerzył wykrok prezentując naprawdę dobre wydłużenie z poszerzeniem ram, ale bez zbędnego przyśpieszania czy rozciągnięcia się.
Karnie skrócił do roboczego wracając na ścianę, by odpowiednio przygotowany półparadami do przejścia w dół zatrzymać się w literze A. Stojąc lekko obijał nogami o zadnie kończyny, by następnie nieśpiesznie ruszyć przed siebie, dopiero skierowany na krótką przekątną wyciągnął mocniej szyję automatycznie poszerzając wykrok i mocniej wchodząc zadem pod kłodę, bez problemu przekraczał o 2/3 ślady. Również przy powrocie do stępo pośredniego nie pojawiły się żadne zgrzyty, przez co również w rozluźnieniu i równowadze zakłusował w literze M. Równie płynnie i bezproblemowo poszło w literze C, gdzie ogier wszedł w galop na czytelny sygnał od dziewczyny od razu prezentując naturalnie lekki i okrągły galop pod górkę. Nie miał z tym większych problemów, jedynie czasami potrzebował lekkiej korekcji, by nie przesadzić w jedną bądź drugą stronę. Wprowadzony na koło nie stracił na jakości galopu chętnie gnąc się do środka. Po wyjściu z koła nie miał problemu, by ową okrągłą foulę poszerzyć prężąc się przy tym w celu utrzymania odpowiedniej równowagi, by nie glebnąć.
W literze K wrócił do roboczego nie protestując na żadnych pomocach, a wprowadzony na przekątną do samego końca pozostał prosty nie pływając po linii prostej przekątnej. Wstrzymany w literze X wrócił do kłusa roboczego od razu płynnie przestawiając się na prawo, by w momencie, gdy Elka ponownie posłała go do galopu wejść w taki sam jak wcześniej galop, dalej efektownie prezentując się nawet w roboczym. Podobnie jak wcześniej na ciasnym kole giął się przyjemnie wokół łydki nie protestując na to, że owy okrąg jest tak ciasny. Strzelił ogona na chwilę kładąc uszy, kiedy po powrocie na ścianę ponownie musiał dodać wykonał to jednak technicznie dobrze, będąc nieco już zmęczonym przejazdem w tej temperaturze. W nakazanym przez Jeźdźca miejscu wrócił do roboczego, by skierowany na przekątną pozostać na ręce dziewczyny i płynnie przejść w X do kłusa roboczego.
Na ścianie zaprezentował dobry roboczy dalej aktywnie w dobrej kadencji poruszając się w tym chodzie. Skierowany na koło od razu chętnie poszedł na ręką dziewczyny szukając oparcia, przez co bez problemu rozluźnił i obniżył górną linię szyi, nie tracąc jednak równowagi i poprawnego zgięcia do wewnątrz jak i dobrej pracy zadu, właśnie na nim głównie się równoważąc przy rozluźnionych plecach. Również powrót do roboczego przeszedł płynnie ciesząc oko potencjalnego obserwatora. Ogier ochoczo kłusował po ścianie, a skierowany na linię środkową prostą sylwetką pilnowaną przez Elkę jechał do samego końca, by w X równo zatrzymać się odstawiając uszy na bok. Na luźną wodzę opuścił łeb z przyjemnością opuszczając czworobok w towarzystwie pochwały.

[zt]
_________________


.Paszport.

Przekuty na przody dnia 13.05.2020.
Rezerwuję wizerunek konia: Callaho’s Benicio.

 
     
Little Parrish
Ujeżdżeniowiec


Płeć: klacz
Wiek: 8 lat
Rasa: koń hanowerski
Właściciel: Diego Montana.
Cena: £2788

Doświadczenie w skokach: 45
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 151
Doświadczenie z lonżowania: 59
Kondycja: 59
Szybkość: 32
Klasa startów: Ujeżdżenie: C

Wysłany: 2019-08-30, 15:49   



Klacz już nie przeżywała zawodów, a jeśli już to w znikomym stopniu, czego raczej nie można było po niej widzieć, ich otoczka nie wpływała w żaden sposób na jej zachowanie, zaczynała się wręcz czuć jak ryba w wodzie w trakcie przebywania na czworoboku czy blisko rozgrywających się konkursów. Stąd rozprężenie odbyło się bez większych ekscesów, klacz dość szybko i chętnie weszła w wyższe ustawienie zaokrąglając sylwetkę i prezentując przyjemny dla oka obrazek. Bez spięć gięła się na woltach i innych zawijasach prawidłowo wpisując swoje rude cielsko w łuk. W każdym z chodów prezentowała naprawdę się dziś bardzo dobrze, stąd gdy mężczyzna zaczął kierować się w stronę czworoboku chętnie wróciła do zebrania - na tyle dużego ile było im to potrzebne do roboczego, mieląc wędzidło i stawiając uszy przed siebie.
Okrążając czworobok nie straciła na dynamice i kadencji w kłusie, z lekkością poruszając się w tym chodzie w lekkim zebraniu, które było dopuszczalne w kłusie roboczym. Skierowana w szranki bez zawahania pozostając na pomocach wjechała na linię środkową nie tracąc prostej sylwetki swojego ciała. Na szczęście klacz naturalnie szła prosto nie mając jakichś większych skrzywień swojego ciała, na pewno było to sporym ułatwieniem. Odchyliła ucho na swojego właściciela czując przesłane półparady i nieco mocniej zaokrągliła się czekając na kolejne instrukcje. Wcześniej już przygotowana równo zatrzymała się w trakcie ukłonu tylko na moment lekko zadzierając pysk, który szybko odpuściła, więc swobodnie zaokrągliła się znowu. Poprawnie ruszyła kłusem znów prezentując dobry, elastyczny kłus, z emanującą swobodą ruchów, przy dobrej pracy zadu i pleców. Owa gibkość dała się zauważyć w zakręcie w prawo w C, gdzie poprawnie wpisała się w łuk, odczytując też pomoce jeźdźca, nie wypadając czy wpadając żadną częścią ciała. Równie dobrze wyjechała narożnik wjeżdżając następnie na przekątną, gdzie dalej pozostawała naturalnie prosta jednocześnie zachowując dobrą kadencję.
Skierowana na serpentynę nie tracąc aktywności kłusa poprawnie wyginała się w zakrętach efektownie angażując w to zad, miły to był dla oka obrazek, gdyż klacz zachowywała się naprawdę naturalnie w trakcie wykonywania każdego elementu, dobrze przygotowana do przejścia do stępa, lekko zadarła pysk, ale wystarczyło jednak domknąć mocniej łydkę w trakcie półparady, by ponownie przepchać ją przez wędzidło i uzyskać zaokrąglenie szyi. Zakłusowanie odbyło się bez problemu, również powrót do wcześniejszej jakości kłusa nie okazał się zbyt ciężki. Poprowadzona na przekątną i posłana do dodania bardziej osiadła na zadzie uruchamiając i podnosząc plecy, co wiązało się z lżejszym przodem, który teraz mogła bardziej otworzyć, poszerzając efektownie ramy. Tym razem w trakcie skrócenia Diego lżej zadziałał ręką, więc klacz pozostając w ustawieniu zwolniła skracając i "zaokrąglając" sylwetkę wróciła na ścianę już w roboczym.
Jej czujność zwróciła się znów na jeźdźca, gdy ten przed A przygotował ją półparadami do kolejnego zadania, stąd poprawne zagalopowanie było tylko formalną kwestią. Od początku mocno i głęboko wchodziła pod kłodę, podnosząc i zaokrąglając plecy, przez co od razu zaprezentowała bardzo dobry galop pod górkę, który utrzymywał się nawet w trakcie wjazdu na woltę. Tutaj tym bardziej mocniej pracowała zadem całe ciało poprawnie wpisując w łuk, również oddanie wodzy przez Diega nie okazało się być dla niej problemem, dalej utrzymywała równowagę na zadzie, jedynie bardziej idąc nosem w dół i szukając ręki jeźdźca mieliła intensywniej wędzidło. Stąd powrót na kontakt odbył się bez żadnych spięć.
Po powrocie na ścianę zachęcona pomocami do dodania od razu zareagowała otwierając bardziej łopatki i uaktywniając plecy przy jednoczesnej, dobrej pracy zadu zjawiskowo wręcz poszerzyła foulę nie wychodząc przy tym z ustawienia. Miała na tyle dobrą równowagę, że takie przejścia nie były dla niej problemem. Skróciła się bez zbędnego spinania się, dalej jednak galopując bardziej pod górkę i nie tracąc ogólnej jakości galopu.
Pozostając nadal w roboczym skierowana na pół koła w C bez wahania wpisała się w łuk prowadząc się w lekkim zakręcie w galopie na prawą nogę, przygotowana do przejścia nie miała z nim problemów prawie bez utraty rytmu przechodząc do kłusa i "przerzucona" na drugi kierunek w ustawieniu przemieliła wędzidło, by odpuszczając w potylicy zagalopować tym razem na lewą nogę od razu efektownie wchodząc w galop pod górkę i kontynuując rysunek na półwolcie poprawnie wpisywała się w łuk, bez problemu zginając się do wewnątrz.
Po powrocie na ścianę skierowana znów na duże koło mocno pracując zadem weszła na ślad łuku pozostając w wewnętrznym ustawieniu dała się prowadzić po rysunku pozostając w galopie pod górkę. Coraz lepiej klacz się ruszała co pewnie będzie dało się zauważyć w notach od sędziów, jednak liczne treningi i poświęcenie jej czasu popłaciło. Chętnie szukała ręki jeźdźca z lekkością zaokrąglając szyję, odpuszczając potylice i wchodząc w poprawne ustawienie. Również ponowne oddanie wodzy w połowie koła nie sprawiało jej trudności, gdyż nie traciła równowagi, sama z siebie przeżuwając wędzidła szukała reki jeźdźca w dole. Pozostała w nim przez całe koło, a gdy wrócili na ścianę nie zmieniła jakości galopu.
Bez zająknięcia przeszła do kłusa po korekcji od razu wracając do aktywnego tempa i dobrej jakości kłusa. W B skierowana w lewo wygięła się poprawnie od łydki i wodzy nie tracąc na aktywności. Przygotowana półparadą w X przygotowała ją do zatrzymania, nie jednak do zaciągnięcia ręcznego przez Diega. Położyła po sobie uszy mimo wszystko zatrzymując się równo, ale wychodząc z ustawienia i odginając w trakcie całego przejścia nerwowo plecy. Zirytowana zaczęła mielić wędzidło na jego lżejszą sugestię po chwili odpuszczając w potylicy. Następnie nieco spięta ruszyła kłusem, w trakcie zakrętu w lewo wypadając przez ową sztywność zadem na zewnątrz. Na nowo zaufała jego ręce dopiero po chwili co wiązało się z dobrym przejściem w A do stępa. Od razu zaprezentowała dobry stęp, aktywnie krocząc z dobrą pracą zadu i luźnymi, falującymi plecami. Owe luz doprowadził do tego, że kolejno ustępowania wyszły naprawdę dobrze, klacz bez ucieczki z ustawienia zaczęła kroczyć w bok nie tracąc na tempie równo krzyżując nogi. Ten element był u niej coraz lepszy stąd możliwe, że złapie za nie trochę punktów.
W C wraz z wolą jeźdźca zakłusowała dalej pozostając w ustawieniu, a skierowana na koło weszła na nie tym razem nie wpadła/wypadła żadną częścią ciała poprawnie wpisując się łuk swoim ciałem. Przy okazji wykonała za wolą jeźdźca żucie z ręki chętnie opuszczając łeb i w ramach szukania kontaktu zaokrąglając się ku dołowy nie tracąc ani na równowadze, ani na jakości kłusa, który wręcz stał się okrąglejszy.
Bez wahania wróciła do wyższego ustawienia następnie skierowana na linię środkową, tutaj ponownie bez problemu pozostawała prosta nie odbijając się w żadnym bądź razie od pomocy jeźdźca. Przygotowana do zatrzymania przemieliła wędzidło, następnie na paradę równo zatrzymując się w X (nie licząc małego wyjścia z ustawienia wyglądało to lepiej niż wcześniej). Gdy tylko wodze się poluzowały chętnie wyciągnęła pysk przed siebie opuszczając czworobok.

[zt]
_________________


dyscyplina: ujeżdżenie, taki psikus!
właściciel: Diego Montana. (ex. Robert)
ulubieni ludzie:
+ Svea + Robert +

rasa: koń hanowerski
wiek: 8 lat (rocznik '10)
wzrost: 175 cm
> PASZPORT <

ojciec:
og. Sternkämpfer CS
matka:
kl. Lady Antebellum
źrebięta:
og. Gamebreaker (o. G-Dragon)

Osiągnięcia:
+ I miejsce w zawodach ujeżdżeniowych kl. P {Diego Montana}
+ 2 miejsce w Czempionacie Źrebiąt + {Robert Hartnett}
+ 2 miejsce w zawodach ujeżdżeniowych kl. P + {Vivianne Feron}
+ 3 miejsce w zawodach ujeżdżeniowych kl. P + {Diego Montana}
+ 4 miejsce w zawodach skokowych kl. LL + {Diego Montana}
+ 4 miejsce w zawodach ujeżdżeniowych kl. P + {Diego Montana}
+ 4 miejsce w zawodach skokowych kl. L + {Diego Montana}


 
     
La Isla Bonita
Ujeżdżony


Płeć: klacz
Wiek: osiem lat
Rasa: Deustches Reitpony
Wzrost: 147 cm

Ostatni trening: Zawody ujeżdżeniowe z Mercedes, sierpień '19
Właściciel: Mercedes
Cena: £1300

Doświadczenie w skokach: 26
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 27
Doświadczenie z lonżowania: 26
Kondycja: 27
Szybkość: 27
Wysłany: 2019-08-30, 16:16   


Istotnie, dotychczasowa współpraca Bonity i Mercedes mogła być dobrym podłożem do stwierdzenia, że w przyszłości będą miały okazję stać się naprawdę zgranym i silnym duetem. Już teraz zdawały się dogadywać przyzwoicie, choć nie przekładało się to specjalnie na wyniki zawodów - Bonita w dalszym ciągu była bardzo niedoświadczona i łatwo ulegała wpływom innych koni, denerwując się bardzo w odpowiedzi na specyficzną atmosferę zawodów. Także dziś zdawała się nieco nieswoja, tracąc na pewności i odwadze, która z reguły towarzyszyła jej na treningach w domu. Mimo to, nie sprawiała wielkich kłopotów na rozgrzewce, jedynie dość wyraźnie objawiając swoją nerwowość.

Zadarła chwilowo łeb w odpowiedzi na skrócenie wodzy, nieco nieprzygotowana na ten ruch, wkrótce zakłusowując. Choć zgodnie z podpowiedziami w subtelny sposób zaangażowała zad, szła naprzód nieco sztywno, lekko nienaturalnie, dopiero z kilkoma krokami nabierając chociaż częściowego rozluźnienia. Okrążając czworobok, z szeroko rozwartymi chrapami rozglądała się dookoła po okolicy, nieco przytłoczona mnogością bodźców, ludzi i koni. Rozproszona, pozostawała dość głucha wobec poszczególnych sygnałów siedzącej na niej kobiety, popadała z jednej skrajności w kolejną - kompletnie ignorując jej prośby o aktywny ruch, zawieszając się aby sekundę później wyrywać się do przodu praktycznie przyspieszając do wyższego chodu, głupiejąc w związku z ilością rzeczy, które jednocześnie starała się zakomunikować Mercedes. W końcu jednak zakręciły na linię środkową, gdzie Bonita była już nieco mniej problematyczna, przynajmniej w kwestii tempa; dalej patrzyła się na wszystkie strony i nieco panikowała pod wpływem ilości nowości. Zatrzymała się więc z opóźnieniem, zahaczając o stęp, ale podczas ukłonu dla odmiany zachowując nieruchomość, ten czas wykorzystując na pełne paniki zmierzenie budki sędziowskiej, która nie budziła w niej wcale zaufania. Wkrótce znów ruszyła kłusem, gubiąc się i nie rozumiejąc, czego w końcu oczekiwała kobieta, ale w końcu zdolna odnaleźć swój własny, nieco nieregularny rytm, raczej niewielką uwagę przykładając do jakości swojego chodu - naturalnie miała niezłe jak na kucyka możliwości ruchowe, ale nie dawała od siebie zbyt wiele, zbyt pochłonięta otoczeniem i własnymi nerwami aby znaleźć czas na robienie wrażenia. Wzdłuż ściany dość energicznie kłusowała aż po E, w odpowiednim momencie odklejając się od śladu i wchodząc najpierw na środek czworoboku, a zaraz potem w X na koło; to, mimo najszczerszych chęci zawodniczki, nie powiodło się całkowicie - w pierwszej chwili Bonita wzorowo wpisała się w okręg, chętnie gnąc w grzbiecie i szyi i chyba pierwszy raz od wejścia na czworobok mieląc wędzidło w pysku, ale na tym miało się skończyć, bo chwilę później, wyprostowana ewidentnie za szybko, znów poddenerwowała się, usztywniając znacząco potylicę, w efekcie również wypadając zadem daleko za właściwy rysunek figury. Właśnie to usztywnienie okropnie wpłynęło na zachowanie Bonity na kolejnym kole: sztywna, zamiast poddać się sugestiom właścicielki, bezczelnie zadzierała głowę, nie rozumiejąc w ogóle polecenia i za wszelką cenę chcąc uciec od działanie kiełzna, które przy tym ustawieniu sprawiało jej delikatny dyskomfort - a to przecież było już wystarczającym powodem do buntu. Powrót na ścianę dał kasztance szansę na ostateczne uspokojenie się; emocje związane z nieudanym kołem zdążyły zejść i Isla przez chwilę zdawała się prezentować klasę, choć i to nie trwało długo. Zagalopowanie przyniosło kolejne mnóstwo nerwów, zwłaszcza że wypadło w pobliżu rozprężalni, na co siedmiolatka momentalnie pociągnęła zdecydowanie za mocno do przodu, wyhamowana wykonując najbardziej dramatyczną reakcję świata, to jest praktycznie przytupując wściekle w miejscu niezależnie od intensywności pomocy. Chwilę zajęło więc uregulowanie tempa na tyle, aby było akceptowalne, choć dziś generalnie nie zachwycały rytmem ani wyśmienitym stopniem porozumienia. Koło przebyły we względnym pokoju i można było nazwać tą figurę jedną z najbardziej udanych spośród dotychczasowych, na podobne miano zasłużyło z resztą przejście, bo choć wykonane z dozą zawahania, naprawdę nie należało do najgorszych i przede wszystkim nie wymagało wielkiego siłowania się Mercedes z kucykiem. Po poprawce w tempie już raczej dość płynnie weszła na przekątną, gdzie w przeciwieństwie do niejednego ujeżdżeniowca, nie miała w odruchu zbędnego otwierania się, wyjątkowo mając okazję z tym elementem poradzić sobie poprawnie. Szansę, bo ostatecznie nieco za mocno zasugerowała się anglezowaniem kobiety, przy nagle tak czytelnym nadaniu rytmu niemalże odruchowo idąc za mocno - nie z własnej potrzeby, ale w związku z czystym nieporozumieniem, co mogło w ostateczności wyglądać jak zgadywanie, zupełnie jakby niedoświadczona na czworobokach wiedziała, że przekątna lubi równać się dodaniu. Im dalej w las, tym szybciej Bonita przebierała nogami, nie stawiając na siłę i sprężystość kroku, na którą zdecydowanie było ją stać, a na liczbę wykonywanych w nerwach kroków - słowem, nie na jakość, a ilość, także na przytrzymanie reagując tymczasową złością, nie rozumiejąc, że nie tego od niej oczekiwano. Do stępa przeszła z kolei bez większych oporów, choć koniec końców, niespecjalnie dobrze wypadł stęp swobodny, gdzie Isla pomimo najszczerszych chęci i posłuszeństwa, zwyczajnie nie mogła w pełni rozluźnić się w obliczu niezmiennie denerwujących i budzących lęk hałasów. Kłus miał się więc okazać bardzo korzystny dla ich pary - uciekłszy w wyższy chód, w ten sposób zażegnały problem niezbyt udanego stępa swobodnego, teraz mając inne powody do zmartwienia. Oczywiście, niezmiennie borykać musiały się z nieregularnym tempem: przewrażliwiona Bonita nie była w stanie za żadne skarby znaleźć równowagi pomiędzy jedną skrajnością a drugą i w efekcie wprowadzała dość nierozsądne pomysły na tempo w życie, zachowując się jak początkujący kierowca na pierwszej jeździe - przyspieszenie, mocny hamulec, znów gwałtowne przyspieszenie. I tak w kółko. Na pewno nie prezentowało się to zbyt wyjściowo i nawet kolejne figury nie do końca były w stanie tuszować ten problem; na kolejne już z rzędu koło w E weszły bowiem poprawnie i zdawać by się mogło, że problem tempa na dobre odszedł w niepamięć, ale samo zebranie wodzy po przyzwoicie wykonanym żuciu sprowokowało kasztankę do gwałtownego zwolnienia, dość drastycznego, bo kłus Isli na końcówce tego nieszczęsnego koła wręcz graniczył ze stępem. Na ścianie nieco łatwiej było się uporać z usztywnieniem, jakie spowodowała cała ta sytuacja i w efekcie te kilka czy kilkanaście metrów parze udało się pokonać we względnej harmonii; także zagalopowanie, zaskakująco, nie wiązało się z żadnymi nowymi przygodami i Bonita w równowadze i stosunkowo równym (w porównaniu do reszty przejazdu, bo niezmiennie ten obrazek pozostawiał trochę do życzenia) galopem dotarła do E, raz kolejny ściągnięta przez właścicielkę na koło. Figura naturalnie ujęła kasztance na koncentracji, więc nieco zgubiła się w kwestii tempa, ale nadrobiła to ogromnym zaangażowaniem w sam element, gnąc się mocno i wyraźnie, na moment zdolna zapomnieć o najbliższym otoczeniu które do teraz budziło w niej takie nieuzasadnione nerwy. Sukcesywne i całkiem poprawne przejście do kłusa, a wreszcie kolejna przekątna - tym razem znów nie dogadały się na płaszczyźnie w kwestii prędkości i obszerności kłusa, ale Bonita nie wyrywała się już nadto, w efekcie w jednym kawałku docierając do narożnika i raptem kilka sekund później w pełnej okazałości prezentując się na linii środkowej. Zatrzymała się natychmiast, choć nie gwałtownie, istotnie stając w dość losowy sposób - pech chciał, że choć nogi ustawiła równo, już nieco stęskniona za końmi i rozprężalnią zwróciła się nieco na lewo. Cierpliwie odczekała te kilka krótkich sekund związanych z ukłonem, aby nerwowym stępem opuścić czworobok.
_________________
Bonita jest kuta na cztery nogi [ostatnio: 18.04.2020]
 
     
Chilli Child
Ujeżdżeniowiec


Płeć: klacz
Wiek: 5 lat
Rasa: KWPN
Właściciel: Ruth
Cena: £2300

Doświadczenie w skokach: 10
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 87
Doświadczenie z lonżowania: 36
Kondycja: 28
Szybkość: 10
Klasa startów: Ujeżdżenie: P

Wysłany: 2019-08-30, 17:49   


Nie jestem pewna, czy Ruth mogła być tak upojona optymizmem, bo choć z rudą znała się dość długo, to ta nie przestawała zaskakiwać. I choć atmosfera zawodów nie była jej opcja, to w dalszym ciągu reagowała na takie spędy nerwowo, co w sumie nie było u niej niczym dziwnym. Już na rozgrzewce dała się poznać z tej niespokojnej strony, co chwilę się na coś zapatrując, albo odginając od potencjalnego zagrożenia. Na konie co prawda nie zwracała większej uwagi, ale za to wszystkie dziwne odgłosy i przedmioty sprawiała, że ta co chwilę rozważała próbę ucieczki.
Gdy rozgrzewka dobiegła końca, kłusem roboczym skierowały się w stronę czworoboku, a Chilli była trochę sztywna i pospinana. Po wejściu na linię środkową od razu utkwiła wzrok z budce sędziowskiej przed nimi, choć teoretycznie nie powinna mieć z nią problemu, bo przecież chwilę wcześniej koło niej przejeżdżały. Sprawiło to, że w pierwszej chwili troszkę zignorowała właścicielkę, odpowiadając dopiero na mocniejszą półparadę. Tak czy siak, zatrzymanie było urwane, ale w punkcie. Mając chwilę ''luzu'', ciężko wypuściła powietrze z płuc, mymlając wędzidło podczas gdy kobieta składała ukłon. Chwilę później kontynuowały już kłus, podczas którego ruda znowu skupiła uwagę na dziwnym obiekcie przed sobą, trochę się wycofując i tracąc na jakości kłusa. Zawodniczka musiała zdecydowanie mocniej podeprzeć ją łydką i to samo poczynić przy zakręcie, bo Chilli chętnie w tym momencie odgięłaby się, usiłując być jak najdalej od budki. To jednak nienastąpiło, a tracąc loże z oczu, chwilowo o niej zapomniała. Teraz bowiem zaczęły kręcić pół wolty w lewo, a później pół wolty w prawo. Sam rysunek figury nie wypadł najlepiej, bo pomoce kobiety nie były zrównoważone, więc Child nie wpisywała się prawidłowo w te łuki, a w zamian uciekała na zewnątrz lub wpadała do środka. W literce B wróciły na ścianę, a obudzona łydką Chilli, zaczęła ciut aktywniej iść do przodu, choć w dalszym ciągu była usztywniona i miała opór przed rozwinięciem większej prędkości. Ale pozytywnym akcentem okazało się ustępowanie, które wykonywały od V. Klacz zachowała zrównoważony ruch zarówno do przodu jak i w bok, wyginając się lekko do zewnątrz ale nie przeginając szyi i ładnie krzyżując nogi. Wyprostowała się w I, by dalej w C skręcić w prawo i stamtąd skierować się na przekątną. Tutaj anglezowanie odebrało ważną rolę, bo faktywnie zaaktywizowało klacz, która dopasowała się rytmem do częstosliwości siadania w siodło. Poszerzyła przy tym swoje ramy i zaczęła zgrabnie wyciągać nóżki, czerpiąc z tego całkiem spory fun. Może nawet zbyt spory, bo trochę się przy tym rozkręciła, więc co technicznie ta przekątna siadła. Bez obiekcji wróciła jednak do kłusa roboczego w K, by nim skierować się aż do P. Niestety ruda utrzymywała tendęcję do zwalniania na wszelakich łukach, więc Ruth naprawdę musiała się skupił, by temu w porę zapobiegać. Teraz zaprezentowały kolejne ustępowanie, które już nie było tak dobre jak poprzednie. Dojeżdżając do I ruszyły na wprost, w odbiciu lustrzanym kierując się na lewo i przez przekątną z wydłużeniem kroku w kłusie. Na końcu linii wróciły do roboczej formy chodu, w A mając wykonać zatrzymanie. Chilli miała tutaj jednak kaprys i w pierwszym momencie zignorowała sygnały właścicielki, przez co pełna parada wypadła spóźniona. Kobyłka nie zirytowała się jednak użyciem mocniejszych pomocy, a cierpliwie odczekała te przepisowe pięć sekund, po których ruszyły stępem pośrednim. On był chyba dla Chili najgorszy, bo klacz od zawsze miała problem z najniższym chodem, szczególnie gdy trzeba było się nim poruszać dość aktywnie. Jako zbawienie przyszedł stęp swobodny, na którym od razu się rozluźniła i odpuściła szyję, tracąc również na impulsie do przodu. Po za tym trochę wężykowała i dopiero po powrocie na kontakt spięła się w sobie i zaczęła bardziej respektować polecenia Ruth. W M zakłusowały, a kawałek dalej - w C - zagalopowały na lewą nogę. Przejście to wyszło zadziwiająco dobrze, lekko i w równowadze. Klacz nie uwaliła się na przodzie, dziarsko pchała się dupką i galopowała ''pod górkę'''. W S zjechały na 15 metrowe koło, które okazało się ciut problematyczne ze względu na w dalszym ciągu nieidealną równowagę Child. Z tego powodu wypadała na zewnątrz, usilnie próbując poszerzyć łuk i tym samym ułatwić sobie zadanie. Po powrocie na ścianę zaprezentowały wydłużenie kroku, z którym nie było większych problemów. Dopiero z powrotem do roboczego Ruth musiała się trochę namęczyć, choć jej podopieczna nie opierala się wcale długo. Dalej weszły na przekątną, na której po minięciu X wróciły na chwilę do kłusa, by w niedługim odstępie czasu na nowo zagalopować. Kolejne koło wypadło podobnie, czyli nie najlepiej. Ale analogicznie wydłużenie wykroku wyszło spoko i analogicznie kasztanka nie chętnie dała się później skrócić. Teraz weszły na kolejną przekątną, na której to zwolniły do kłusa roboczego. To jednak nie był koniec, bo do pełni szczęścia czekało ich jeszcze jedno koło. Żucie z ręki nie poszło po myśli amazonki, bo klacz najpierw nie chciała się rozluźnić, a potem podirytowała się wejściem na kontakt i gwałtownie podniosła głowę. Ale jakby nie patrzeć, to był już koniec. Po wjechaniu na linię środkową, ładnie zatrzymała się X by finalnie opuścić czworobok stępem na długiej wodzy.

z/t
_________________
    .........................

    .............................c h i l l i c h i l d
    ....................let me stand next to your fire

    hundred headlights making me blind
    a
    ll of your pleasures catching my eye
    .... » r u t h a l l e n

    ..........GOTTA SLOW UP, GOTTA SHAKE THIS HIGH
    ............Gotta take a minute just to ease my mind

    no no don’t leave me lonely now [pms] 0
    if you love me how'd you never learn
    .... » s t a l l i o n

    time is like a fuse, short and burning fast
    armageddon's here, like said in the past
    .... » b a b i e s

    ....................g a l l e r y p a s s p o r t

    @edit by mamcia Ruth

 
     
Krakatau
Ujeżdżeniowiec


Płeć: ogier
Wiek: 12lat
Rasa: Achał-tekiński
Właściciel: Christian Levrull
Cena: £3250

Doświadczenie w skokach: 75
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 128
Doświadczenie z lonżowania: 52
Kondycja: 49
Szybkość: 41
Klasa startów: Ujeżdżenie: N

Wysłany: 2019-08-30, 19:14   



Mężczyzna na pewno nie będzie żałował zakupu Krakatau, bo był on wyjątkowy w każdym calu. Nie dość, że o nietypowym wyglądzie, to jeszcze o dobrym ruchu i wspaniałym charakterze. Tak naprawę był koniem dla każdego. Dobrze jednak, że trafił w ręce Christiana, a nie jakiejś młodej adeptki jeździectwa, bo to gwarantowało mu wrócenie do sportu po przerwie, podczas której był pod skrzydłami Sary. Po za tym Chrisa zdążył już poznać i trochę nawet go kojarzył, więc ich współpraca powinna być owocna.
Na rozgrzewce zachowywał się wzorowo. Miał w poważaniu inne konie, skupiając się na swoim jeźdźcu i wydawanych przez niego poleceniach. Dość szybko się rozluźnił i podstawił, dobrze reagował na wszelakie pomoce oraz był przepuszczalny. Finalnie stępowali sobie na długiej wodzy, co Krak wykorzystał, opuszczając głowę i kompletnie się rozluźniając, bez względu na nerwową atmosferę dookoła. Dopiero gdy wrócili na kontakt i ogier otrzymał ku temu stosowny sygnał, zakłusował płynnie i lekko, bez obiekcji uzyskując sylwetkę z rozgrzewki. Głowę co prawda niósł dla siebie charakterystycznie wysoko, ale nie wychodził nosem przed pion i nie próbował chować się za wędzidłem. W końcu rozległ się charakterystyczny dźwięk dzwoneczka, a para wjechała na linię środkową. Zamknięty w korytarzu z pomocy Krak, utrzymywał prostą sylwetkę, nie mając sposobności do spływania na którąkolwiek ze stron. Zatrzymanie również wypadło w punkt, a achał stanął równo, nie odstawiając żadnej ze smukłych nóżek na bok. Westchnął krótko i w absolutnym bezruchu poczekał, aż jego nowy właściciel się ukłoni, by mogli kontynuować. A gdy to już nastąpiło i poczuł łydki na swoich bokach, zakłusował z lekkością, wychodząc do przodu od zadu i nie usztywniając się przy tym. Kierując się oferowanymi pomocami, wpisał swoje jasne ciało w narożnik, by następnie w E wejść na pół wolty w lewo. Ogier dość łatwo uzyskał sylwetkę ''banana'', nie mając problemu ze średnicą łuku, dzięki czemu nie odczuwał potrzeby by z niego zwiać. Wraz ze zmianą pomocy w X, Cremello odgiął się w drugą stronę, by wykręcić kolejne pół koła, tym razem w prawo. Utrzymali przy tym to optymalne zgięcie i niezmienne tempo kłusa, by chwilę później wrócić na ścianę w prawo. Dalej kontynuując kłus roboczy, dojechali aż o litery V, gdzie czekało ich ustępowanie. Nie był to dla Kraka trudny element, który miał poniekąd przewagę, bo na co dzień startował w wyższych klasach niżeli P. Wraz z działaniem spychającej łydki, do ruchu naprzód dołączył również ruch w bok, zgrabnie krzyżując nogi. Odgiął się przy tym subtelnie do zewnątrz, ale nie przeginał szyi, pozostając w równowadze. Po dojechaniu do I wyprostował się, przed budką sędziowską skręcając w prawo. Ogier kompletnie zignorował ten dziwny obiekt jak i ludzi w nim, pozostając w pełni skupionym na Christianie. Ładnie wyjechali kolejny narożnik, by z niego zejść na przekątną. Zmobilizowany, zaczął poszerzać swoje ramy, znacznie dynamiczniej wyrzucając przody przed siebie, przez cały ten czas zadu używając jako siły napędowej. Bez szarpaniny, płynnie wrócili do roboczej wersji kłusa przed powrotem na ścianę i wtedy czekało ich kolejne ustępowanie, od P. To wypadło równie dobrze co poprzednie, bo Cremello nie miał widocznych dysproporcji pomiędzy prawą stroną a lewą. Prawa niegdyś była tą gorszą, ale aktualnie nie miała najmniejszego znaczenia, bo dzięki dobrej równowadze i gibkości, Krak odnajdywał się praktycznie wszędzie.
Wyprostowali się w I, by przed sędziami skręcić dla odmiany w lewo. Wtedy mieli kolejną przekątną z wydłużeniem kroku, a fakt iż Chris pozostał w siodle, nie zaważył na jakości figury. Dojeżdżając do A i czując półparadę, cofnął lewe ucho, jakby prosząc mężczyznę o dalsze polecenia. Był skoncentrowany i nic dookoła nie miało większego znaczenia, więc pełną paradę wykonali w punkt, a Złoty znowu zatrzymał się równo i ładnie dostawił tyły pod kłodę. Odczekali w nieruchomości te pięć sekund, by następnie ruszyć stępem pośrednim. Po przejechaniu narożnika wjechali na krótką przekątną, gdzie ogier skorzystał z ofiarowanej wodzy i opuścił głowę (na tyle, na ile było mu wygodnie, bo w dalszym ciągu był achał-tekińcem) i rozluźnił się, nie gubiąc jednak impulsu do przodu. Dopiero w R wrócili do stępa pośredniego, a kopytny dość łatwo dał się zaktywizować, nie robiąc nerwowego powrotu na kontakt.
W M zaklusowali, aczkolwiek już w C musieli zagalopować. Krakatau znowu bezbłędnie odpowiedział na działanie jeźdźca, wykonując przejście od zadu, z lekkim przodem i w równowadze, oczywiście na dobrą nogę. Szedł dość chętnie, choć nie zatracał się w prędkości, a pozostawał sterowny i plastyczny. W S weszli na ciasną woltę, na której dzięki pomocom Levrulla, Cremello prawidłowo wpisał się w narzucony mu łuk. Potem na ścianie wykonali poszerzenie wykroku do litery K, by później płynnie i bez walki wrócić do galopu roboczego. Dalej skierowali się na przekątną, gdzie zgodnie z planem w X przeszli do kłusa. Ponownie zagalopowali przed C, a ów przejście było równie dobre, co poprzednie. Teraz analogicznie pojechali na ciasną woltę i poszerzyli ramy na ścianie, by dalej znaleźć się na przekątnej. Tam wrócili do kłusa roboczego i w E weszli na duże koło. Odpowiednio zachęcony zaczął się rozciągać i rozluźniać do dołu, korzystając z dłużej wodzy i szukając kontaktu. Zszedł mniej więcej na wysokość guza barkowego, po czym równie niepospiesznie wrócił na kontakt, by ukończyć żucie jeszcze przed domknięciem rysunku. Wtedy wjechali na linię środkową, zatrzymując się ponownie w literze X. Następnie opuścili czworobok stępem na długiej wodzy, a Krakatau w pełni się rozluźnił, ochoczo przyjmując wszystkie pochwały.

z.t
_________________


Rezerwuję wizerunek konia Kambarbay


♡♡♡♡♡♡♡

28.01.2020 - przekucie na 2
 
     
Atterupgaards Armani
Ujeżdżeniowiec


Płeć: ogier
Wiek: 5 lat
Rasa: KWPN
Wzrost: 163 cm

Ostatni trening: 08.2019 - ujeżdżenie z Ruth
Właściciel: mrs Allen
Cena: £2000

Doświadczenie w skokach: 10
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 51
Doświadczenie z lonżowania: 30
Kondycja: 21
Szybkość: 10
Klasa startów: Ujeżdżenie: P

Wysłany: 2019-08-30, 20:26   



W lekkim, spokojnym kłusie okrążył czworobok i tak elegancko sunąc wkroczył do jego wnętrza. Odnajdując oparcie w równych pomocach Ruth szedł po linii prostej aż w końcu jego jednostajność zakłóciły półparady. Postawił uszy na sztorc by zaraz odebrać pomoce do zatrzymania, pod ich wpływem opierając się na tylnych nogach i zaraz po tym ustawił też prosto przednie. Do kłusa przeszedł niespiesznie po odczekaniu aż kobieta się ukłonie, przez krok stępa. Miał miekki i elastyczny ruch i jak na swój wiek nieźle opierał się na pomocach, idąc dalej na wprost do C. Tam zakręcił w lewo wyginając się przy tym dostatecznie i bez spięć. Podobny manewr powtórzył w E pod wpływem pomocy kobiety by w punkcie środkowym odbić kolejno na koło w lewo. Wygiął na nim swoje ciało w łagodny łuk, nie wypadając przy tym ani nie wpadając zarówno łopatkami jak i zadem. Przeżuwał sobie miarowo wędzidło idąc oparty na kontakcie,choć nie było to stałe zjawisko. Okręg wyszedł przez to lekko nierówno bo i ogier na te krotkie momenty spięć robił się mniej sterowny. Zakończywszy go, bułany odbił na tę samą figurę w prawo, już lepiej się zaokrąglając w ruchu na tę stronę. Kiedy już i ten rysunek został przez niego dopełniony, Armani wyprostował sylwetkę między pomocami właścicielki i ruszył od X na wprost, by z kolei w B wygiąć się na zakręcie w prawo. Szedł równym tempem, niemniej jednak od czasu do czasu spinał górną linię kiedy jakieś dziwne bodźce z otoczenia go wyprowadzały ze skupienia i poniekąd psychicznego spokoju. XD Po powrocie na ścianę pozostał do niej przyklejony, znajdując oparcie w podążaniu wzdłuż białego płotka. Przygotowany do zagalopowania wszedł ekspresyjnie w wyższy chód, od razu prezentując się elegancko w swoim najlepszym chodzie. W nue najgorszej równowadze pokonał narożnik, pozostając w harmonii z pracą dosiadu Węgierki. Wyjechawszy na długą ścianę dotarł do jej środka i tam splynął na koło jakby wbrew sobie, bo on chciał na wprost a ta go do środka ściąga. Już miał spaść do kłusa, ogólnie wytracając tempo, ale wyraźnie pchany do przodu utrzymywał chód, gorzej z rysunkiem koła, które zamknął bardziej jako jakiś nieforemny osiemnastokąt. Skierował się teraz wzdłuż ściany czworoboku, na której nastąpiło zwolnienie do kłusa. Nie było ono najpłynniejsze z możliwych, bo choć zad został podstawiony, to samo przejście wyszło mu trochę spóźnione. W kłusie wysiadywanym przez amazonkę nie czuł się szczególnie obciążony, Węgierka, podobnie jak jego poprzednie właścicielki, była dość drobną kobietą, jednak po zjechaniu na przekątnął poczuł różnicę, mając teraz wyraźniej odciążony grzbiet. W pewien sposób dopasował się do anglezowania kobiety, idąc bardziej wydłużonym i trochę szybszym kłusem. Takim też pokonał zakręt w lekkim już spięciu, dopiero dochodząc w nim do rozluźnienia. Już na ścianie, gdzie otrzymał szereg pomocy zwalniających, przeszedł do aktywnego, roboczego stępa. Maszerował raźno, ładnie przy tym przekraczając tyłami ślady przednich kopyt. Na następnej przekątnej spuścił lekko łeb po otrzymaniu luźnej wodzy, idąc po całkiem prostej linii do momentu, gdy zobaczył reklamę na ścianie. Skupił na niej całą swoją uwagę i momentalnie się zestresował, wytrzeszczając przy tym oczy, furcząc chrapami i w pierwszym odruchu chcąc odejść do środka. Uniósł głowę wyżej, zaś ciałem spłynął na bok, dopiero wyraźny sygnał wewnętrzną łydką sprawił, że powrócił i kierował się dalej po przekątnej, nawet jeśli nie do końca prostej. Na ścianie trochę nadal spięty ale jednak powrócił do stępa prawie pośredniego (teraz trochę gorzej dokraczał), by niebawem zakłusować podczas mijania literki C. Przejście w wyższy chód było o wiele płynniejsze niż zwalnianie w jego wykonaniu, toteż zaraz jakoś zapomniał o zdarzeniu sprzed chwili, podstawiając się i zaokrąglając. Ponownie podążył wokół ścian, wpisując sylwetkę w narożniki aż w końcu zszedł posłusznie na koło. Normalnie ta figura nie stanowiłaby problemu, niestety miał za zadanie zaraz także podążyć za kontaktem w dół. Spiął się przy tym, bo małe doświadczenie nie pozwoliło mu na taki ruch bez utraty równowagi. Z ulgą przyjął z powrotem oparcie na wędzidle i zaokrąglił się na kontakcie, zaraz też odzyskując aktywność przed chwilą zachwianego tempa już na ścianie. Aktywnie przeszedł także w galop na lewą nogę. Był to chód, który się u niego szczególnie atrakcyjnie prezentował dzięki naturalnie okrągłej, podniesionej foule. Miałby ochotę sobie trochę poszaleć, przyśpieszyć, był jednak stale ograniczany, co może i mu nie odpowiadało, ale akceptował pomoce Węgierki i je egzekwował. Na kole tym razem nie miał problemów z łukiem, wyginając się wokół łydki zawodniczki, utrzymując zaokrągloną i odpowiednio zgiętą szyję. Rzeczywiście w szybszym tempie mogliby mieć problem z koordynacją i rysunkiem koła. Teraz pozostało mu już tylko zwolnić do kłusa, co uczynił wraz z otrzymaniem do tego zwalniających pomocy, by pójść w nim dalej dookoła i dopiero w A skręcić na linię środkową, na którą splynął zgodnie z łydkami właścicielki, tym samym utrzymując całkiem równą linię. W literce X nastąpiła pełna parada i choć ogier był zniecierpliwiony, to odczekał tych kilka sekund ukłonu, by zaraz spuścić łeb, kierując się w stronę wyjazdu z czworoboku.

[ zt ]
_________________
 
     
Foxtrot
Ujeżdżeniowiec
wanna dance?


Płeć: ogier
Wiek: 11 lat {06.10.}
Rasa: duński koń gorącokrwisty
Wzrost: 170 cm
Właściciel: Paul
Cena: £2000

Doświadczenie w skokach: 10
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 68
Doświadczenie z lonżowania: 49
Kondycja: 48
Szybkość: 48
Klasa startów: Ujeżdżenie: P

Wysłany: 2019-08-30, 20:40   



No nie wiem, nie wiem, z kim innym Paul miałby startować, ale fakty były takie, że zabrał ze sobą Foxtrota. Karosz jakoś przeżył podróż i został odstawiony do tymczasowego boksu, aby przez następne kilka godzin uprzykrzać życie dosłownie wszystkim, dopóki w dniu zawodów nie pojawił się u niego właściciel, aby zabrać go na myjkę. Oporządzenie i siodłanie jakoś mu poszły, mimo tego, że ogier czasem coś wymyślał, utrudniając Paulowi nieco życie. Następnie wysłał go z luzakiem na rozprężalnię, co nie było dobrym wyjściem, bo podczas nieobecności faceta Duńczyk skupił się raczej na tym, aby kompletnie zniecierpliwić luzaka, niż się rozgrzać. Nadszedł jednak Paul, zwalniając luzaka i biorąc się za konkretną rozgrzewkę w trzech chodach, po której wrócili do stępu, na krótki odpoczynek i w oczekiwaniu na wywołanie.


W końcu nadszedł ten czas, wywołano ich, Paul skierował więc Foxtrota w okolice czworoboku, wcześniej nabierając wodze na kontakt i wchodząc z nim na wyższe, wcześniej wypracowane ustawienie. Pojawili się w okolicy czworoboku, objeżdżając go, aby się zapoznać z nim i atmosferą, chociaż Foxtrotowi czworoboki konkursowe nie były obce i wcale nie potrzebował tak do końca tego zaznajomienia. W końcu przeszli do kłusa, wkrótce zakręcając na linię środkową i zdążając do X. Po drodze Paul posyłał mu półparady i trzymał w linii prostej, to wszystko im na razie się udawało, w końcu dojeżdżając do X ogier potrzymał pełną paradę, aby zatrzymać się w punkcie, jednak krzywo, przez słabe dopchnięcie zadnich nóg pod kłodę. Kiedy Paul się ukłonił ruszyli dalej kłusem roboczym po linii środkowej, aby następnie zakręcić w lewo, zjeżdżając w C pod krótką ścianę. Na niej zachował równe i raczej aktywne tempo, aby poprawnie się wygiąć na narożniku, zjeżdżając pod długą ścianę, gdzie w E rozpoczęli wykręcanie półwolty o średnicy 10 metrów w lewo. Na półwolcie Foxtrot póki co ładnie się wyginał od jego łydki, zachowując do tego aktywne tempo i odpowiednio wyrysowując ten łuk, po czym w X się naprostowali, aby rozpocząć półwolty w prawo. Tyle, że Foxtrot się tego nie spodziewał, myśląc, że pojadą po prostej i tak też zrobił, a próby sprowadzenia go na właściwy kurs przyniosły niewiele, jednak w końcu na chwilę zanim powinni zakończyć półwoltę to się udało i zjechali pod ścianę w B. Kontynuowali dalej kłus pod ścianami, wyjeżdżając po drodze dwa narożniki i krótką ścianę, jednak po Foxtrocie widać było jeszcze spięcie, choćby w narożnikach. Zbliżając się do P, po starannym przygotowaniu ogier rozpoczął ustępowanie od łydki. Początkowo wyglądało ono nieźle w ich wykonaniu, ogier aktywnie poruszał się w przód i w bok, odpowiednio się zginając, łącznie zgięciem w potylicę, ale usztywnienie, które jeszcze go nie opuściło sprawiło, że tempo zaczęło mu zanikać, a co za tym idzie krzyżowanie nóg było bardzo słabe. Zakończyli ustępowanie w I, zmierzając następnie po prostej pod ścianę, gdzie dość dobrze zakręcili w prawo, w C zjeżdżając pod ścianę i kontynuując kłus roboczy pod nią, aby chwilę póżniej już z mniejszym powodzeniem wykręcić narożnik. Właściwie zaraz na długiej ściennie Paul posłał karoszowi półparady, następnie w M sprowadzając na przekątną.
Na tej przekątnej mieli wydłużyć krok w kłusie, do czego też zaraz dostał pomoce. To wydłużenie w jego wykonaniu było naprawdę dobre i przede wszystkim zauważalne, a do tego Foxtrot trzymał się linii prostej i zachowywał aktywne tempo. Paul zapomniał w tym punkcie o anglezowaniu, ale o tym Moonlight miał niewielkie pojęcie. W K wrócili pod ścianę, skracają krok do kłusa roboczego, po czym zaraz wykręcili pierwszy narożnik, przejechali pod krótką ścianą, aby wykręcić drugi. Pod przeciwległą długą ścianą w P rozpoczęli ustępowanie od łydki do I, które było lustrzanym odbiciem tego poprzedniego. To ustępowanie wyszło im lepiej niż poprzednie, jednak gdzieś jeszcze uchowała się pewna sztywność u ogiera, która w tej chwili trochę krzyżowała im plany. Zakończyli ustępowanie w I, prostując się i zmierzając na krótką ścianę, gdzie zakręcili pod nią w lewo, dość ładnie ten zakręt wyjeżdżając i znajdując się pod krótką ścianą, by potem pokonać narożnik i na długiej ścianie, zaraz w H wyruszyć na przekątną, na której znowu mieli wydłużyć wykrok w kłusie roboczym. Na początku przekątna w ich wykonaniu wyglądała naprawdę dobrze, karosz trzymał się linii prostej i aktywnego tempa, wydłużając prawidłowo wykrok, kiedy mijając X nieoczekiwanie zaczął przyspieszać (co u Foxtrota aż tak nieoczekiwane nie było), burząc równowagę i rytm, a Paulowi udało się ich przywrócić do poprzedniej dobrej pracy już pod koniec przekątnej, zanim zjechali pod ścianę w F, skracając wykrok do kłusa roboczego. Chwilę później wpasowali się w narożnik, wyjeżdżając na krótką ścianę, gdzie Paul posyłał mu półparady, a w końcu pełną paradę i zablokował go dosiadem, do zatrzymania w A. Zatrzymanie to wypadło idealnie w punkcie, ale znowu zadnie nogi były niedostatecznie postawione, więc element ten wyszedł krzywo. Po odczekaniu 5 sekund ruszyli stępem pośrednim, który w wykonaniu ujeźdżeniowca wyglądał naprawdę dobrze, bo Foxtrot włożył w niego trochę skumulowanej energii, najwyraźniej jednak nie całą, bo gdzieś po drodze znowu zaczął się spieszyć w tym chodzie. Wykręcili narożnik, znajdując się pod długą ścianą. Tam w K odbili na krótką przekątną do R, na której Paul dał mu luz na wodzach, prowadząc go w stępie swobodnym i zachęcając do aktywnego i energicznego tempa, co w pewnym momencie odwróciło się przeciwko nim, gdy Duńczyk zaczął kroczyć aż nazbyt aktywnie. W R wrócili pod ścianę, przy tym wracając do poprzedniego ustawienia, po czym w M po odpowiednim przygotowaniu Paul posłał mu pomoce do przejścia do kłusa roboczego. Przejście było całkiem płynne, ale potem ogier znowu zaczął się nieco spieszyć. Wyjechali narożnik, znajdując się następnie pod krótką ścianą. Następnie w C Foxtrot zagalopował z lewej nogi.
Chociaż zagalopowanie było płynne, to właściwie zaraz ogier ruszył szybszym i energiczniejszym tempem, rozpędzając się tak, że mógł go zatrzymać tylko narożnik.. albo i nie, Paulowi jednak udało się wygiąć go na narożniku, po czym ruszyli pod długą ścianą. I tutaj jego galop był aż nazbyt energiczny i przez to także chaotyczny. Przed S został co prawda przygotowany, po czym w tym punkcie odbili na koło w lewo o średnicy 15 metrów. Na nim karosz usiłował się skoncentrować i odpowiednio wyginać od łydki faceta, ale tempo temu nie sprzyjało, tak jak rysunkowi koła. Zamknęli koło w tym samym punkcie, po czym od niego zaczęli wydłużać galop, co im specjalnie nie wyszło, bo ogier owszem krok wydłużył, ale było to tak samo chaotyczne jak wcześniej, po czym w K skrócił się do galopu roboczego. Paul zrobił to jednak tak raptownie, że przeszli prawie do kłusa, co kosztowało Moonlighta lekkie spięcie, po czym dopiero kolejny zestaw pomocy Paula przywrócił im odpowiednie tempo i ustawienie. Wygięli się na narożnikach, przejeżdżając przez krótką ścianę pomiędzy nimi, o czym zjeżdżając pod długą ścianę, w F odbili na przekątną. Foxtrot póki co trzymał aktywne, równe tempo i zachowywał linię prostą. Przed X Paul posłał mu półparady i przeszli do kłusa roboczego. Następnie zjechali z przekątnej w H i już pod ścianą Foxtrot zaraz został przygotowany do kolejnego elementu, po czym zagalopował z prawej nogi pomiędzy H i C. Reakcja ogiera była przewidywalna, bo po płynnym przejściu Foxtrot znowu przyspieszył, wykręcając narożnik i zjeżdżając pod krótką ścianę, a po chwili, wyjechał drugi i pogalopował pod długą. Tam w pobliżu R został wcześniej przygotowany, aby w tym właśnie punkcie rozpocząć koło w prawo o średnicy 15 metrów. Pomimo tego, że chciał jak najlepiej się na nim wyginać, nie miał też zamiaru rezygnować z mocniejszego tempa i przez to z koła zrobił się kształt podobny bardziej do jajka. Zamknęli koło w R, zaraz inicjując wydłużenie wykroku, które wyszło im całkiem fajnie pomimo tempa, po czym w F skrócili się do roboczego galopu.
Następnie znowu trochę się spiesząc wygiął się na jednym narożniku, przejeżdżając przez krótką ścianę i w podobny sposób pokonując drugi narożnik. Następnie na długiej ścianie w K odbili na przekątną czworoboku. Na przekątnej trzymałsię linii prostej i takiego tempa, ay bez problemu ją wyjechać, po czym przed M jeszcze na przekątnej Paul wysłał mu pomoce, a wraz z nimi przeszli do kłusa roboczego, następnie stykając się ze ścianą. Znowu czekał ich dłuższy odcinek trasy pod ścianami, po czym dopiero w E odbili na koło w lewo. Na tym kole na razie praca Foxtrota wyglądała naprawdę nieźle, wyginał się z wyczuciem i zaangażowaniem od łydki Paula, wpisując prawidłowo w koło, zachowując dość aktywne tempo, które jednak nie zagrażało zachowaniu właściwej figury koła, po czym w pewnym momencie Paul zaczął oddawać mu wodze i Foxtrot o dziwo poszedł za jego ręką, chociaż do żucia wędzidła nie był szczególnie skory. Problemy jednak pojawiły się przy nabieraniu wodzy na kontakt i powrocie do poprzedniego ustawienia. Wtedy ogier się spiął i usztywnił, co miało swój wpływ na końcówkę koła zamkniętego w E. Ruszyli dalej pod ściana ogier nadal spięty, sztywno wyjechał narożnik, a na krótkiej ścianie jeszcze sztywniej wjechał na linię środkową, zmierzając do X. Na niej trzymał linię prostą, a Paul posyłał mu półparady, aby w X wysłać pełną i zatrzymać go w tym miejscu. Zatrzymanie w punkt się udało, ale niestety znowu krzywo. Po tym jak chłopak się ukłonił ruszyli dalej stępem na luźnej wodzy, dość aktywnym tempem opuszczając okolice czworoboku.

zt
 
     
Mr Heisenberg
Ujeżdżeniowiec


Płeć: ogier
Wiek: 7 lat
Rasa: Koń holsztyński.
Właściciel: Bastian Collins
Cena: £2500

Doświadczenie w skokach: 11
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 86
Doświadczenie z lonżowania: 49
Kondycja: 48
Szybkość: 10
Klasa startów: Ujeżdżenie: P

Wysłany: 2019-08-31, 00:00   



Po w miarę dobrej rozgrzewce ogier nieco odpuścił Zawodnikowi, nie pałając jednak do niego większym uczuciem. Dalej nie był koniem, który miał jakiś sentyment do ludzi, a pod siodłem szukał pretekstów do niesubordynacji. Trzeba jednak przyznać, że doświadczenie Luczka pomagało mu w przejeździe z ogierem, który do prostych nie należał i to nie ze złośliwości, a z nierewidowanego prowadzenia go na początku "kariery". Mimo wszystko ogier w jakimś stopniu rozluźnił się nieśmiało prezentując jego ukryte możliwości, a nuż Luke je nieco urzeźbi?
Dał się poprowadzić równo pomiędzy pomocami Zawodnika tak, że od A aż do X nie zdarzyło mu się spłynąć z linii środkowej, o dziwo. Widać było nieznaczne spięcie w ciele ogiera, mimo to jednak wyglądało to na tyle korzystnie, że powinni się jakoś wybronić. Ogier od początku trzymał aktywne tempo opierając się na delikatnej ręce Zawodnika z niejaką ulgą. Lekko schował się za wędzidło na przygotowanie do zatrzymania, by ostatecznie w literze znieruchomieć. Mieląc wędzidło wyczekiwał kolejnego sygnału, by ostatecznie na łydkę oferowaną przez Luczka zakłusować, mimowolnie na moment wychodząc z ustawienia, by następnie chwilę później wrócić na kontakt i już w dobrym ustawieniu dojechać do ściany. Zakręcając w lewo wygiął się od sugerowanych pomocy Luczka, by dopiero skierowany w E na pół koła nieznacznie wypaść zadem, mimo to ostatecznie poprawnie wpisując się w zakręt. W X bez wahania zmienił ustawienie na prawo kontynuując roboczy na łuku tym razem w prawo.
Wracając na ścianę odpuścił nieznacznie rozluźniając się i tym samym zaczął poruszać się lepszym technicznie kłusem po ścianie. Dopiero zepchnięty lewą łydką do wewnątrz zaczął nieco nieregularne, ale aktywne ustępowanie w prawo, swobodnie zginając się od pomocy Zawodnika. Jego konkretne i symetryczne pomoce sprawnie wyprostowywały go na linie środkowej, by s powrotem poruszał się na wprost. Skierowany w prawo zgiął się do wewnątrz od łydki dalej mieląc zniecierpliwiony wędzidło. Kiedy natomiast skierował go na przekątną przekazując pomoce do wyciągnięcia, nieśmiało otworzył się poszerzając wykrok choć jak na razie nie zrobił tego jakoś spektakularnie. O dziwo chętnie wrócił do roboczego dając się ponownie wprowadzić na pomoce.
Czując w P ponownie zepchnięcie do środka gnąc się w prawo zaczął ustępowanie do linii środkowej, nieco przesadnie odchodząc w bok mimo to nie stracił w równowadze przez co samo krzyżowanie zachowane było w niejakich "normach". W momencie wjechania do linię środkową szybko wyprostował się dzielnie jadąc w stronę sędziów. Skierowany w lewo wygiął się płynnie w lewo strzygąc uszami w oczekiwaniu na kolejne sugestie. Kiedy natomiast został skierowany na przekątną tym razem nieco śmielej otworzył się w ramach na tyle, by zaprezentować poprawny wyciągnięty kłus, w którym czuł się tym razem dobrze, co było widać przez jego rozluźnienie i dalszy kłus w równowadze na wprost. Wrócił do ręki przechodząc do roboczego przez wjazdem na ścianę, by następnie nieświadomy pomyłki swojego jeźdźca przejść pokornie do stępa nie wychodząc tym razem zbędnie z ustawienia.
Następnie został skierowany na przekątną po poprawnym pokonaniu narożnika zaprezentował swobodny mocno obniżając zad przez sugestię Zawodnika, nieco wyciągając szyję, bez wychodzenia z kontaktu, opierając się swobodnie na jego ręce. Przed powrotem na ścianę ponownie wrócił do wyższego ustawienia i na kontakt, by następnie płynnie zakłusować. Chwilę później otrzymał sygnał do zagalopowania na co zareagował nieco zbyt entuzjastycznie, na szczęście Zawodnik dość szybko był w stanie wziąć go na siebie, by wejść w odpowiedni roboczy.
Kiedy został skierowany na ciasną woltę tym razem nie robiąc scen pozostał w ustawieniu i równowadze nie wypadając ani zadem ani łopatką. Wracając na długą ścianę nieznacznie zaokrąglonym galopem poszerzył wykrok tak jak wymagał od niego Zawodnik. Przed literą zaczął go brać na siebie, więc Heisen wrócił do roboczego nie walcząc już jego ręką. Na ścianie pozostał w ustawieniu do wewnątrz i również w tym ustawieniu wjechał na przekątną. Wstrzymany w literze X wycofał się przechodząc do kłusa roboczego, by za sugestią Luczka zmienić ustawienie na prawo i następnie zagalopować w wyznaczonym miejscu. Parsknął cicho nieco zmęczony, aczkolwiek w miarę chętny do dalszej jazdy. Ponownie "wrzucony" na woltę położył mimowolnie uszy po sobie, by ostatecznie dać sobie radę z ciasnym kołem, by po wyjściu z niego znów poszerzyć wykrok w galopie. Tym razem spłaszczył się w trakcie tego elementu, by wrócić do jego ręki i do roboczego w wyznaczonej przez niego literze. W zgięciu wewnętrznym wszedł na przekątną następnie przechodząc do kłusa w X i zmieniając ustawienie na lewo. Wrócił na ścianę nie walcząc z ręką jeźdźca, a skierowany w E na koło zaprezentował nieco nieśmiało, ale jednak żucie z ręki momentami odbijając się sam z siebie od ręki jeźdźca.
Po ukończeniu koła wrócili na ścianę roboczym, by ostatecznie ogier wpisując się w ostatnie dwa zakręty wjechał prosty na linię środkową zatrzymując się równo w literze X. Na luźnej wodzy zmęczony opuścił czworobok.

[zt]
_________________





Osiągnięcia:
- I m. w zawodach ujeżdżeniowych kl. P (#2) - Mary Anna Suárez Hargreeves.
- II m. w zawodach ujeżdżeniowych kl. L - Bastian Collins.
- II m. W zawodach ujeżdżeniowych kl. P - Eva O'cross.
- IV m. w zawodach ujeżdżeniowych kl. L - Bastian Collins.
- V m. w zawodach ujeżdżeniowych kl. P - Veronica Suárez Davies.

Ostatnie werkowanie: 30.04.2020.


[ dokumenty ]

 
     
Eloise Morris


Płeć: kobieta
Wiek: 47 lat
Wysłany: 2019-08-31, 10:49   


Prezentację wyników chcę zacząć krótkim komentarzem, który wyjaśni w jaki sposób zostały przyznane miejsca i punkty.

Tym razem ilość funtów, punktów doświadczenia dla jeźdźca i konia była zależna wyłącznie od jakości postów, zaangażowania w ich napisanie i ich poprawności.

W niektórych przypadkach miejsca zostały zamienione kolejnością ze względu na powyższe czynniki, jeżeli przejazd z lepszym losowaniem był ewidentnie gorzej napisany lub zawierał błędy, które nie były w nim zawarte celowo (jak wylosowana pomyłka lub sposób jazdy postaci, który mógłby tłumaczyć niski wynik). Czytając przejazdy zauważyłam też dużo pomyłek (mimo ich braku w losowaniu) - niektórzy pomijali całe punkty programu albo jego części; czasem robiła to tylko jedna strona, czyli np. jeździec zrobił dobrze, a koń pominął cały element/opisał go z poważnym błędem.

Przypominam, że nie chodzi tu o długość postów - wciąż można napisać krótko, ale poprawnie. Takie przejazdy zachowały swoje miejsca (pod warunkiem, że oba posty były poprawne), ale dostały mniej punktów, by osoby, które rozwinęły swoje opisy (unikając błędów) zostały za to docenione.
Przejazdy, w których znalazłam pomyłki lub rażące, powtarzające się błędy (na 1-2 błędy przymykałam jeszcze oko, ale jak ktoś w całym poście ma ich kilka/kilkanaście...), zajęły niższe miejsca, niż wskazywało na to losowanie i zostały gorzej nagrodzone.

Jeśli ktoś nie umie lub nie jest czegoś pewien, to przypominam, że zawsze może zapytać - to 10 razy lepsze niż używanie sformułowań, których znaczenia się nie rozumie i używanie ich w błędny sposób. Bo czasem niektórzy pisali nawet takie rzeczy w jednym zdaniu, które się wzajemnie wykluczały.
Podsumowując, zwracam się z uprzejmą prośbą o to, by następnym razem bardziej się przyłożyć, nie pisać na ostatnią chwilę (po prostu bierzcie sobie na głowę mniej przejazdów, zawodów zawsze może być więcej, żeby startować końmi wymiennie i nic nie tracić... wystarczy powiedzieć) i - litości - nie robić kopiuj-wklej, bo to naprawdę widać, jak ktoś przekopiowuje fragmenty swojego pierwszego/starego przejazdu do drugiego i czasem nawet nie zmienia form... To samo we "wstępach", które są jednym wielkim kopiuj-wklej, a nawet nie są wymagane.

Zainteresowanym oczywiście powiem skąd takie, a nie inne wyniki i na czym polegał błąd - wystarczy napisać do Jessie. Przejazdy były konsultowane z dwoma osobami, w tym jedną, która nawet nie brała w nich udziału, więc nie jest to tylko moja opinia.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 13