Płeć: kobieta Wiek: 27 lat (07.07.1993) Wzrost: 174 cm Ostatni trening: 05.2020 - skokowy - Angel's Wings Podopieczny: Friskey Whiskey, Angel's Wings, Dark Princess Intentians, Maebashi, Charmeur - konie; Flava, Java - kotki. Pieniądze: £3514 Punkty doświadczenia: 264 Skoki: 94 Ujeżdżenie: 50 Cross: 84 Obycie z koniem: 36
Wysłany: 2019-07-25, 10:44
NAOMI EATON & ILLUSION SONTESIQUE - WKKW ENTRY
Wraz z dzwonkiem rozpoczynającym przejazd Naomi zagalopowała ze stępa, śmiało ruszając z boksu startowego i pozwalając Illusion na nabranie właściwego tempa. Czuła, że gniada ma w sobie jeszcze sporo energii, jakby wczorajszy start nie był wystarczająco obciążający, dlatego uważała by nie przesadzić z prędkością. Nie chciała wszakże stracić kontroli nad klaczą, która choć od dnia zakupu stała się bardziej karna, wciąż potrafiła mieć swoje zdanie. Po pierwszym krosie na innym koniu Naomi już dobrze znała dzisiejszą trasę, więc mniej więcej wiedziała czego się spodziewać i czego się wystrzegać, choć nie powinna do końca polegać na wrażeniu, że Illusion była podobna charakterem do Quickly.
W każdym razie pierwsza przeszkoda czekała na nie tuż po starcie, więc na dobrą sprawę nie było nawet czasu, by przesadnie rozwinąć prędkość. Standardowa kłoda stanowiła przyjemny i zachęcający wstęp; Nao nawet nie wyczuła żadnego wahania ze strony Illusion, która pilnowana w łydkach i na kontakcie równo dogalopowała do przeszkody, a potem skoczyła ze wskazanego przez Naomi miejsca, prawdopodobnie skacząc jeszcze niewspółmiernie wysoko. Na taką ewentualność Naomi była jednak przygotowana, więc nawet jeśli Illusion uraczyła ją dużym skokiem, to zdołała go wysiedzieć bez utraty równowagi i nie została za ruchem gniadej, tym samym nie przeszkadzając jej w skoku. Po wylądowaniu kontynuowała galop w półsiadzie do drugiej przeszkody, już nie tak oczywistej, choć z drugiej strony Illusion była już wystarczająco naskakana i opatrzona z przeszkodami, by nie dopatrywać się w tej konkretnej niczego niepokojącego. Niemniej dla pewności Naomi uważała podczas najazdu, wróciła w siodło na parę kroków galopu przed oddaniem skoku i w korytarzu z pomocy prowadziła gniadą prostopadle do przeszkody. Ponownie posłużyła jej podpowiedzią odnośnie miejsca wybicia, nie chcąc wszystkiego zostawiać na jej barkach, po czym zgrała się z jej ruchem w trakcie skoku.
Kolejna przeszkoda czekała na nie tuż przed wjazdem do lasu, przez który przebiegał jeden z dłuższych odcinków trasy. Wychwyciwszy nawet najdrobniejsze zawahanie czy dekoncentrację ze strony Illusion, od razu zareagowała poprzez wykonanie paru półparad, nie chcąc dopuścić do tego by rozkojarzenie klaczy stanęło im na przeszkodzie do pokonania trójki. Przed przeszkodą usiadła na chwilę w siodle, wycofując ramiona. Dołem w dalszym ciągu pewnie jechała do przodu by wreszcie dać klaczy wyraźną łydkę do odbicia, po którym weszła w półsiad i oddała jej rękę. Po pokonaniu przeszkody pomogła jej odejść spod przeszkody i od razu odesłała ją do znacznie aktywniejszego galopu, chcąc dobrze wykorzystać ten blisko półkilometrowy odcinek trasy pozbawiony przeszkód. Raczej nie musiała do tego szczególnie zachęcać Illusion, więc przegalopowanie przez las poszło im sprawnie i nie zajęło im za wiele czasu. Jako że czwarta przeszkoda czekała tuż po pokonaniu wspomnianego odcinka, po wyjechaniu z lasu Naomi sprawnie wycofała klacz przed oddaniem kolejnego skoku, co miało im też posłużyć długofalowo, jako że kolejne przeszkody znajdowały się w stosunkowo niedużych odległościach od siebie. Dojechała więc do czwórki równo, spokojnie i po pokonaniu jej zapobiegła rozpędzeniu się przed kolejną przeszkodą, cały czas stawiając na opanowaną, harmonijną jazdę, na którą mogły sobie pozwolić zważywszy na dobre tempo bazowe. W efekcie pokonanie piątki i szóstki także nie sprawiło im kłopotu, a problemy pojawiły się dopiero później i prawdę mówiąc najbardziej zawiniła tu Naomi, choć lawinę problemów poruszyła dekoncentracja Illusion. Otóż właśnie w tym miejscu, podczas poprzedniego przejazdu Naomi napotkała problemy z drugim koniem, kiedy ten się spłoszył i ostatecznie wyłamał sprzed przeszkody, a blondynka ledwie to wysiedziała. Może z tego względu podświadomie czekała na to, aż coś się wydarzy, choć Illusion także zdawała się być zdekoncentrowana i rozproszona publicznością okupującą ten odcinek trasy. Wszystko to sprawiło, że nie mogły się ze sobą dogadać i praktycznie do samego końca chyba żadna z nich nie była pewna, czy skoczą nad siódemką, czy jednak nie, więc Naomi dosłownie w ostatniej chwili skręciła na woltę, nie chcąc ryzykować zatrzymania (choć "kara" punktowa byłaby taka sama) czy, jeszcze gorzej, nieskładnego skoku. Po nawrocie starała się pojechać pewniej, mocniej pilnując klaczy i cały czas pulsując wodzą, by nie patrzyła na to, co jest na bokach, tylko skoncentrowała się na skoku, który ostatecznie udało im się oddać z powodzeniem.
Następnie mogły lekko odetchnąć na kolejnym dłuższym odcinku galopu do ósmej przeszkody, przed którą jednak gniada dała się bez spięć wycofać. Nao podprowadziła ją równym, okrągłym galopem pod samą przeszkodę, a potem wysłała do skoku, w którym zgrały się ze sobą. Uzyskana wówczas kontrola umożliwiła Naomi także udane pokonanie drugiej, identycznej przeszkody, za którą w niedużej odległości czekała na nie już kolejna, tym razem odstająca wyglądem od pozostałych, choć nie na tyle by wzbudzić w Illusion wątpliwości. Niemniej, podczas najazdu Naomi była uważna
i w równomiernie rozłożonych pomocach doprowadziła ją do niejakiego stołu, po czym dała łydkę w momencie odbicia. Wyczekawszy go, przeszła w półsiad i współmiernie do siły skoku elastycznie oddała klaczy rękę, pozwalając się wyciągnąć bez utraty równowagi. Po skoku ponownie kontrolowała prędkość wiedząc, że już niemal do samego końca czeka na nie przeszkoda za przeszkodą, a nadmierna prędkość nie służyła skupieniu, zwłaszcza w przypadku Illusion, która czasem jeszcze - jakby dla zasady - robiła na coś duże oczy i traciła pewność siebie. Z tego względu Naomi zadbała by w drodze do dziesiątki jechać spokojnie, z głową, zaś przed samą przeszkodą kontrolnie wróciła w siodło i w korytarzu z pomocy doprowadziła gniadą pod drewniane paliki, a potem wysłała do skoku. Pokonawszy przeszkodę, pochwaliła ją głosem, motywując do dalszego galopu w stronę ostatnich przeszkód. Jedenastka swoją jasną barwą i gałęziami mogła zniechęcić klacz, dlatego podczas najazdu do niej Nao zdecydowała się mocniej pojechać gniadą dołem, a w momencie odbicia dała jej wyraźniejszą łydkę. Po skoku, kawałek dalej wgalopowały do wody raczej bez większego zawahania ze strony Illusion, zaś po wyjściu na brzeg czekała na nie następna, podobna do poprzednich przeszkoda, której pokonanie nie sprawiło im kłopotu.
Znalazły się wtedy przed trzema ostatnimi przeszkodami, z czego pierwsza z nich nie wymagała od klaczy większego zaangażowania. Ot, Naomi jedynie lekko skróciła galop i z pomocą paru półparad skoncentrowała uwagę klaczy, nawet nie siadając przed czternastką w siodło, jako że właściwie mogły na nią wgalopować. Następnie lekko dodała do przedostatniej przeszkody, w skoku nad którą zgrała się z ruchem podopiecznej i oddała jej wodze w potrzebnym jej stopniu. Po wylądowaniu namierzyła wzrokiem ostatnią przeszkodę i bez nadmiernej pewności siebie, za to ze spokojem doprowadziła do niej klacz i zakończyła trasę kolejnym udanym skokiem.
Po przejechaniu jej zjechała na bok, chwaląc Illusion klepaniem po szyi, bo pomimo tego jednego błędu,wynikającego głównie z niedogadania się, prowadziła się podczas całego crossu naprawdę dobrze.
Płeć: mężczyzna Wiek: 29 lat [13.05.1990r.] Podopieczny: Ruitershoeve. ll Lockhard. ll Orchid of Rohan. ll Bremen Star. ll Momentum. ll Questionable. ll Dante Weltino. ll Imagination Sontesique. ll Broyer du Noir. ll Nymphomane. ll El Dorado. ll Pandemonium. ll Cameleon. ll Ravallo's Queen. ll Viviance Roscoe. ll Vemmekeshoeve. ll Axel du Beaumon. ll Krakatau. ll Carte Blanche. ll Corleone Olshansky. Pieniądze: £9485 Punkty doświadczenia: 463 Skoki: 237 Ujeżdżenie: 135 Cross: 65 Obycie z koniem: 26
Wysłany: 2019-07-25, 11:32
Tytuł: Hodowca
CHRISTIAN LEVRULL & NYMPHOMANE - WKKW 1* - PRÓBA TERENOWA
Kolejnym koniem, którego zdecydował się wziąć była Nymph, której dawno na starty nie wyciągał skupiając się na jej solidnym treningu na miejscu. W końcu mimo wszystko nadal była nowym koniem w jego stawce, stąd swego rodzaju "obawy". Rzadkie branie klaczy na zawody dało efekt już na początku rozgrzewki - była niesamowicie zdekoncentrowana i niekoniecznie chcąca współpracować. Dlatego zajęło im to trochę czasu nim w miarę się przed samym startem zgrali, mimo, że na stajni już zaczęła ich współpraca "jakoś" wyglądać. Wreszcie znaleźli się na starcie i po dźwięku rozpoczynającym ich przejazd ruszyli - zdawać by się mogło - niekontrolowanym galopem.
Na szczęście do pierwszej przeszkody mieli chwilę do przejechania, dlatego wykorzystał ten czas na jazdę w pełnym siadzie i próbie wzięcia klaczy bardziej na siebie, w celu zwolnienia i większej kontroli spowodowanej próbą powrotu do przepuszczalności klaczy na pomocach. Nie wyszło idealnie, dlatego nieco chaotycznie skierowali się na przeszkodę nr 1, którą pokonali z bardzo dalekiego odskoku... Christian w trakcie lotu wykonał lekko spóźniony półsiad z niesmakiem lądując i próbując ponownie wycofać klacz biorąc ją na siebie. Jej ekscytacja była wyczuwalna w siodle, nawet wtedy, gdy hamując ją ta brykała złośliwie.
Dojazd do dwójki to była ciągła praca nad skracaniem i wydłużaniem fouli klaczy, by ta zaczaiła, że jednak mimo wszystko w jakimś stopniu to on decyduje o ich tempie. Mając przed sobą szerszą dwójkę udało mu się podprowadzić ją w miarę korzystne miejsce odskoku i tym razem bez niekontrolowanych lotów pokonali przeszkodę dobrze technicznie. Do trójki mieli trochę galopady, którą wykorzystał na kontrolowane (chyba xD) poszerzenie fouli klaczy i prawie można było to tak nazwać, póki ta nie zobaczyła kolejnej przeszkody. Summa summarum Christian został przez klacz wciągnięty w przeszkodę, nie mając za wiele do powiedzenia nie licząc wycelowania w jej środek. Cóż.
Odcinek ponad 200 m do kolejnej kombinacji wykorzystał ponownie na próbę dogadania się z klaczą, tym bardziej, że mieli przed sobą crossowy szereg na 7m. Tym razem o dziwo będąc na wprost przeszkody nr 5 czuł, że znów ma nad nią jakąś kontrolę przez co płynnie i równo pokonali zarówno pierwsze jak i drugie beczki nr 6. Z tych skoków był zadowolony i chyba on też, gdyż po drugiej przeszkodzie pięknie oddała z zadu, tak, że Zawodnik ledwo wysiedział w siodle. No nic, nie pozostało mu nic innego jak dalsza, w miarę kontrolowana galopada do siódemki. Niestety przed tą przeszkodą passa Zawodnika jeśli chodzi o kontrolę skończyła się równie szybko jak zaczęła. Klacz na wprost szerokiej i mimo wszystko wymagającej przeszkody zaczęła tak na nią szarżować, kompletnie ignorując Zawodnika, że dość "brutalnie" - czyli mocno wyczuwalnie prawie przed samą przeszkodą skierował ją na woltę, w celu niejakiej reprymendy i pokazania, że na pomoce z jego strony musi czekać - gdyż jak widać nie zawsze przeszkodę się pokonuje. Wolta była na tyle duża, że na spokojnie mógł klacz wyciszyć i ogarnąć, by po naprostowaniu jej na przeszkodę nr 7 na pomocach dojechać pod samą przeszkodę i oddać przyjemne dla niego jak i oka skok. Po wylądowaniu pochwalił ją kontynuując przejazd z nieco aktywniejszą foulą, mając nadzieję, że klaczy nieco się przestawi.
I niestety przestawiło się, ale w drugą stronę. Nagle klacz zaczęła iść bardzo topornie, wymyślając na bokach "straszne rzeczy", ale tylko na bokach - same przeszkody miała głęboko. Owa dekoncentracja zapewne będzie miała swoje odbicie w czasie, ale cóż... Do ósemki dojechali nieco spokojniej, pokonując ją z lekko dalekim odbiciem, ale na tyle bliskim, by nie trzeba było się modlić o dolecenie. Lądując już widziałam kolejną, bardzo podobną do poprzedniej przeszkodę, do której dojechali po lekkim łuku i ją pokonując w miarę bez zgrzytów. Teraz mieli ponad 200 metrów galopady, w trakcie której starał się otworzyć klacz w galopie, udawało się o ile nie zobaczyła "czegoś" poza trasą kompletnie się na tym skupiając i dekoncentrując na przejeździe. Zawodnik westchnął cicho, dalej robiąc swoje i nie karząc jej za to zanadto - by się nie zniechęciła.
Dojeżdżając do 10 minęli połowę trasy, ale sporo niespodzianek i tak było jeszcze przed nimi. Jadąc w lekkim półsiadzie zachęcił klacz do galopu, dopiero przed nieco niekonwencjonalną przeszkodą usiadł głębiej w siodło prowadząc ją pewnie w pomocach na jej środek. Na szczęście ta nie zawahała się i pokonała przeszkodę wzorowo, by po lądowaniu kontynuować wcześniejszą galopadę. Do jedenastki jechał aktywnie do samego końca (czy raczej starał się), jako, że przeszkoda była zarówno wysoka jak i szeroka. Na szczęście klacz pozostała na pomocach do końca przez co płynnie pokonali obszerny stół. Przeszkoda nr 12 i 13 była na tyle przyjemna do skoku, że pokonali obie przeszkody bardzo równo i płynnie, mimo węższych frontów, które okazały się nawet w wykonaniu klaczy nie takie złe.
Kombinacja 14-15 była dość standardowo, dlatego w jej stronę Christian jechał bardzo pewnie, pierwszą z nich pokonując bez zawahania, do drugiej nieco ją skracając by móc rozjechać na spokojnie owe 21 metrów. Klacz karnie została na ręce Zawodnika przez co całość wyszła płynnie i przyjemnie dla oka. Kombinacja nr 16 nie licząc odległości również nie należała do tych cięższych i o ile udało im się zgrać w trakcie rozjeżdżania całego "szeregu" to nie sprawiło im to problemów. Po wylądowaniu znów trochę galopady do kolejnej przeszkody, by chwilę później zobaczyć dwie standardowe przeszkody nr 17 i 18, w odległości 14 metrów, które udało im się rozjechać na w miarę kontrolowane 3 foule. Po dość pozytywnym pokonaniu tej dwójki czekała ich wreszcie nieszczęsna woda, którą "w domu" nieco zaniedbał. Dlatego dojeżdżając do pierwszego członu mocno zamknął klacz w pomocach chcąc uniknąć ewentualnego oporu czy spłynięcia w dojeździe. Klacz mimo skrócenia się jednak chętnie weszła w skok nad pierwszym członem lądując w wodzie, gdzie Zawodnik od razu w krótkim czasie musiał ją skierować na wąski front wyjeżdżając z wody. I tym razem klacz się mu poddała i tą przeszkodę pokonując bez karnych.
Kombinacji nr 20, aż tak się nie obawiał ze względu na jej w miarę standardowy wygląd. Po dobrym wejściu w pierwszy człon udali się na "dziurę w ziemi", która klacz pokonała z lekkim, wyczuwalnym przez Chrisa zawahaniem, potem jednak już gładko udali się na wąski front, pokonując go bez błędów. Przeszkoda nr 21 okazała się formalnością, którą płynnie pokonali. Zaczął czuć zmęczenie klaczy, która coraz mniej żywiej reagowała na łydkę z jego strony. Ponownie czekał ich stół, do którego starał się nieco zaktywizować klacz, na szczęście dodała wciągając go przyjemnie w przeszkodę, która dobrze technicznie pokonali. Dwa wąskie fronty nr 23 pokonali bezbłędnie finiszując do ostatniej przeszkody. Nimfo nie zawahała się mimo "szpar" w przeszkodzie i tym sposobem przekroczyli metę tylko z bagażem wolty z czego mimo wszystko był bardzo zadowolony co dał wyczuć klaczy chwaląc ją i nagradzając smaczkami po przejeździe, by następnie porządnie ją rozstępować.
Siwy dawno nie startował trenując raczej tylko w Orchardzie przez co dzisiejszy start nie mógł być pokazaniem jego szczytu formy. Mimo to chętnie współpracował z ludźmi ostatnimi czasy nieco się wyciszając. Coraz mniej miał w głowie psot, a coraz więcej "czegoś więcej". Nie sprawił większych problemów w trakcie rozgrzewki, by następnie w oczekiwaniu na start zarżeć do krążących w okolicy koni z podekscytowaniem. Co jak co, ale jajca miał dalej i na pewno Caroline mogło się to dawać we znaki.
Ostatecznie skierowany na start zaczął się mocno niecierpliwić, wiedząc dokładnie co się święci. Na sygnał od dziewczyny do galopu ruszył praktycznie z miejsca galopem na początku robiąc się wyczuwalnie ciężki na ręce jeźdźca chcąc przejąć kontrolę na tempem, które zazwyczaj miał bardzo mocne i aktywne. Chwilę jej zajęło nim wrócił na pomoce, aczkolwiek wyrastająca przed nim przeszkoda nr 1 dość dosadnie go zwolniła, ale dopiero w ostatnich 3 foulach, w trakcie których lekko wycofał się z łatwością pokonując niedużą przeszkodę - robiąc przy tym dość spektakularny jak na jego wzrost zapas w ramach ekscytacji i niejakiego popisywania się. Po przeszkodzie znów próbował przejąć kontrolę nad tym przyjazdem lekko ściągając szyją dziewczynę w dół, ta jednak nie dała się zapierając w strzemionach, więc jak na razie miał ponad 300m na to, by jednak może wygrać. Niestety ta zabawa znudziła mu się w połowie drogi i jak na razie poddał się jej woli jadąc kontrolowanym, ale aktywnym galopem. Korzystał z półsiadu dziewczyny lekko zaokrąglając plecy w trakcie galopady. Widząc przed sobą wyrastającą przeszkodę nr 2 obudził się i wciągnął dziewczynę w przeszkodę praktycznie nie pozostawiając jej nic do gadania. Radośnie bryknął przy lądowaniu zadowolony z takiego rodzaju wysiłku, nawet nie będąc ta mocno zmęczonym wczorajszym startem.
Do trójki ponownie dodał dopiero w ostatni momencie bez problemu jednak również samemu potrafiąc sobie wybrać odpowiednie miejsce wybicia co wykorzystał urywając zadowolony foulę. Mimo obszerności przeszkody dokrył ją bez wysiłku poddając się po lądowaniu narzuconemu przez dziewczynę tempu, chociaż na chwilę. Po zakręcie wyłoniła się przed nim czwórka, która mimo "ograniczającego" wyglądu zachęcała go do skoku, a tym bardziej w środek przeszkody. Bez problemu poddał się woli dziewczynie tym razem dając się doprowadzić do samego końca przez nią. Starannie poskładał się w locie obserwując przeszkodę pod sobą w trakcie lotu, by chwilę później zostawić ją za sobą. Do piątki chętnie dogalopował równie skupiony jak wcześniej pokonując dobrze technicznie przeszkodę, po wylądowaniu lekko potknął się, jednak nie wpłynęło to znacząco na jego równowagę, gdyż sprawnie i szybko się pozbierał.
W trakcie galopady do trzech stojących blisko siebie przeszkód postawił uszy widząc jak rosną przed nim pomału. Do szóstki dojechał bardzo blisko mocno odbijając się z tyłów i odpowiednią parabolą lotu pokonał ową drewnianą przeszkodę, chwilę później wyrosła przed nim szóstka, a że Jeździec prowadził go krótko bez problemu wpisał się w odległości równo dojeżdżając w miejsce wybicia i pokonując płynnie przeszkodę wylądował już wzrokiem obserwując ósemkę. Ona również nie budziła w nim lęki, stąd chwilę później już był w miejscu lądowania i pogalopował dalej w kierunku przeszkody nr 9 jak nakazała mu Caroline. Chwilę później urosła przed nim już konkretnych rozmiarów kłoda do której ochoczo dodał nie obawiając się jej wielkości. Pokonał ją nawet z lekkim zapasem prezentując nad przeszkodą nienaganny baskil. Po chwili galopu wyrosła przed nim 10-tka, bardziej jednak skupił się na błyszczącej za nią wodą, która jednak nie budziła w nim niepokoju, dzielnie dogalopował do przeszkody, by w trakcie lądowanie wylądować z chlustem w wodzie. Przegalopował wesoło po wodzie, by bez walki dać się naprowadzić na 11-nastke, którą płynnie i chętnie pokonał.
Widząc przed sobą przeszkodę nr 12A, a następnie majaczący w oddali rów postawił uszy bezproblemowo pokonując pierwszy człon, niestety w trakcie lądowania potknął się o nierówność spowodowaną przez inne konie, które startowały wcześniej. Nim się pozbierał tym razem minęło znacznie więcej czasu, przez co został wyprowadzony z kombinacji przez Caroline na woltę. Nieco zaskoczony poddał się jej woli, a kiedy po raz kolejny miał pokonać tą samą kombinacje wjechał w nią znacznie ostrożniej bojąc się o swoje nogi. Tym razem człon A i B pokonał bez komplikacji chwilę później mając za sobą również przeszkodę nr 13, która nie zrobiła na nim wrażenia. Do 14-nastki galopował równie chętnie, nie zmieniając tempa do samego końca, przez co płynnie znalazł się chwilę później z dziewczyną za przeszkodą.
Dojeżdżając do szesnastki podniósł czujnie łeb, jako, że ta przeszkoda była znacznie większych rozmiarów niż wcześniejsze. Wpłynęło to na niego jedynie w taki sposób, że ożywił się wciągając zadowolony dziewczynę w przeszkodę, która pokonał z wesołym zapasem. Siedemnastka okazała się niską kłodą, którą na swój sposób prawie przegalopował tym razem nie starając się poskładać jakoś dokładnie w locie. Kiedy pojawiła się przed nim 18-nastka nie czuł niepokoju, dobrze obeznany z różnymi crossowymi przeszkodami. Dał się doprowadzić pod samą przeszkodę, którą pokonał płynnie i starannie. Po wylądowaniu na prośbę swojego Jeźdźca dodał, by po minięciu mety chętnie skorzystać z oferowanego przez nią odpoczynku bardzo zadowolony z siebie.
Płeć: mężczyzna Wiek: 29 lat (30.01) Wzrost: 178 cm Zawód: szlachta nie pracuje, szlachta jeżdzi konno Partner: the pain and the pleasure all come together Ostatni trening: skokowy z Bolero Podopieczny: Blue Moon, Bolero de Ravel, Chaos Amir, Jackpatches, Sensationet | Samson Pieniądze: £2384 Punkty doświadczenia: 187 Skoki: 69 Ujeżdżenie: 25 Cross: 18 Wyścigi: 62 Obycie z koniem: 15
Wysłany: 2019-07-25, 13:41
Tytuł: Hodowca
BRIAN DONNEY & ELUSIVE - WKKW ENTRY
Nie miałem zamiaru rezygnować ze startu w zawodach WKKW, a ponieważ sam nie miałem specjalizującego się w nim konia w mojej wciąż powiększającej się stawce, ponownie skorzystałem z możliwości startu na Elusive. Udało nam się dowieźć bezpiecznie na miejsce, gdzie rozgrywały się zawody. Mieliśmy już za sobą próbę ujeżdżeniową i tego dnia stawiłem się w tajni, aby przygotować klacz do próby terenowej. Zostawiłem rzeczy w socjalnym, naszykowałem jej sprzęt i przybory, ruszając w końcu pod boks Elusive, aby się z nią przywitać, pojednawczo zaproponować ćwiartkę jabłka. Następnie zaprowadziłem ją na myjkę, gdzie dokładnie ją wyczyściłem i osiodłałem, zostawiając na chwilę pod okiem stajennego, a gdy sam byłem gotowy, zabrałem ją na rozprężalnię, aby odpowiednio się rozgrzać i przygotować przed startem, tak jednak, aby Elusive miała dość siły, aby pokonać tor.
Kiedy zbliżał się moment startu pozbierałem ją do ustawienia, ruszając na linię startu, tam przygotowując klacz do ruszenia galopem, po sygnale dodałem jej łydki, dodatkowo wypychając ją do galopu. Od razu skupiłem się na uzyskaniu jak najlepszego, aktywnego i energicznego tempa, biorąc pod uwagę, że jednak pierwsza przeszkoda była niedaleko. Posłałem jej kilka półparad, utrzymując w ustawieniu i nie dając jej możliwości, aby za bardzo się w tym galopie rozszalała, bo potem po prostu zabrakłoby jej energii. Wcześniej wziąłem ją nieco bardziej na siebie, po czym siedząc głębiej w siodle zamknąłem ją w pomocach doprowadzając do jedynki, aby wspomóc Elusive w znalezieniu odpowiedniego miejsca do wybicia, dodając jej łydkę. Po pokonaniu pierwszej przeszkody, dopiero mogłem ją poprosić o jeszcze znaczniejsze dodanie w tempie i wyciągnięcie kroku w galopie, prowadząc ją do dwójki. Zostałem w półsiadzie, posyłając klaczy od czasu do czasu półparady i pilnując trzymania się ustalonego tempa. Na szczęście, na razie obyło się bez żadnych nieporozumień. Pewnie dojechaliśmy do dwójki, aby i tę przeszkodę pokonać na czysto i spokojnie. Następnie ruszając na trójkę mogliśmy powrócić do tempa sprzed przeszkody, czy nawet jeszcze je rozwinąć. Na szczęście pogoda nam sprzyjała, więc i tym razem sam najazd był dość spokojny, nie zapominałem o półparadach, pomimo półsiadu mając jednak jakąś kontrolę nad klaczą. Zbliżając się do trójki lekko podniosłem do niej klacz, wracając następnie w siodło i zamykając ją w pomocach, prowadząc ją na środek przeszkody, przypominającej nieco stół, aby i tutaj wskazać jej najlepsze miejsce do wybicia i dodać łydkę. Elusive znowu wybiła się z siłą z zadu ze wskazanego miejsca, po czym oddałem jej wodze przy szyi, wróciłem do półsiadu i zaczekałem na nią, aby w odpowiednim momencie podążyć za jej ruchem. Po lądowaniu znowu poprosiłem ją o lekkie wyciągnięcie wykroku, zmierzając na stojącą dużo dalej czwartą przeszkodę. Póki co nasz czas był całkiem dobry, ale to jeszcze nic nie znaczyło, bo był to sam początek toru. Mimo to sprawnie dojechaliśmy do czwórki, wróciłem w siodło, zamknąłem Elusive w pomocach i odesłałem ją do kolejnego udanego skoku. Do piątki czekał nas już mniejszy dystans więc dodatkowo nie rozgalopowywałem gniadej, pilnując aby trzymała się dotychczasowego, przecież i tak dobrego tempa. Po drodze posłałem jej kilka półparad, po czym będąc już niedaleko przeszkody wziąłem ją (Elusive, nie przeszkodę) nieco bardziej na siebie, kawałek dalej wracając w siodło i zamykając ją w pomocach, po doprowadzeniu pod przeszkodę pomagając jej w znalezieniu odpowiedniego miejsca do wybicia. dodając jej łydkę. Po wybiciu oddałem jej więcej wodzy na kontakcie, przechodząc w półsiad i zgrałem się z nią w ruchu. Ruszając na szóstą przeszkodę miałem podobną strategię, trzymając się obecnego tempa wyjechałem dokładnie obliczoną ilość foule, doprowadzając oldenburkę pod przeszkodę i wysyłając do ładnego stylowo skoku, w odpowiednim miejscu. Po odjeździe spod przeszkody pozostałem w półsiadzie, posyłając Elusive półparady, szybciej wziąłem ją na siebie, aby zbliżając się do siódemki, siąść głębiej w siodle i zamknąć ją w pomocach. Zanim dojechaliśmy do miejsca wybicia posłałem jej jeszcze półparadę, następnie dodając łydkę w odpowiednim miejscu. I tym razem dogadaliśmy się i Elusive wybiła się w optymalnym miejscu, a chwilę później zostawiliśmy przeszkodę za sobą. Następnie znów wypuściłem ją do przodu w tempie, zmierzając na 8ab. Posyłałem jej częściej półparady, chociaż Elusive wydawała się jak na razie dość skupiona i nic nie budziło jej obaw. Wcześniej wziąłem ją bardziej na siebie, przygotowując do 8a, kiedy jednak znaleźliśmy się bliżej przeszkody Elusive zaczęła zdradzać jakieś obawy, nie wiadomo, czy właśnie przez niezbyt mimo wszystko skomplikowany wygląd przeszkody, jakieś hałasy, czy coś innego miało na to wpływ. Fakt byłtaki, że odczułem opór przed poruszaniem się naprzód i musiałem lepiej dopilnować klacz, pchając ją nieco do przodu, aby uzyskać odpowiednie tempo do pokonania przeszkody. Zamknąłem ją w pomocach, wróciłem w siodło i posłałem jeszcze półparadę czy dwie, w końcu, mimo trudności w odpowiednim tempie doprowadzając ją do przeszkody i odsyłając do skoku. Chciałem podnieść ją po skoku nad8a i lekko wypuścić do przodu w tempie, do 8b. O ile to pierwsze mi się udało, to drugie już nie do końca, bo klacz nadal z jakichś powodów była niespokojna. a widząc prze sobą identyczną przeszkodę znowu zaczęła zwalniać i tym samym przekonanie ej do aktywniejszego tempa było trudniejsze, a druga sprawa byłą taka, że mieliśmy na to mniej miejsca. Tak więc znajdując się już niemal w odpowiednim miejscu do wybicia zrozumiałem, że po prostu nie mamy z czego, decydując się na zrobienie wolty i ponowny najazd na 8b, bo była to bezpieczniejsza opcja, nawet jeśli wiązała się z punktami karnymi. Na wolcie częściej posyłałem jej półparady, zostając głębiej w siodle, tym razem lepiej dopilnowałem jej w tempie, a po zamknięciu tej wolty solidniej zamknąłem ją w pomocach i doprowadziłem do miejsca do wybicia, bo tym razem mieliśmy do tego odpowiednie tempo. Pokonaliśmy 8b na czysto, szkoda tylko, że zaliczając 20 punktów karnych. Następnie prowadząc ją na dziewiątkę, przypominającą nieco stół. Pilnowałem jej tempa, posyłając jej skupiające półparady, aby wziąć ją w pewnym momencie bardziej na siebie, zamknąć w pomocach i po doprowadzeniu pod przeszkodę, zasugerować najlepsze miejsce, w którym Elusive faktycznie się wybiła. Następnie oddałem jej stosowną ilość wodzy, przeszedłem do półsiadu i wyciągnąłem nadgarstki za jej ruchem.
Zostawiając za sobą dziewiątkę poprosiłem Elusive o dodanie w tempie, bo dziesiąta przeszkoda stała jednak nieco dalej, a konieczność wykręcenia tej wolty kosztowała nas trochę czasu. Zostałem w półisiadzie, pilnując aktywnego i energicznego tempa, ewentualnie je korygując, jeśli zachodziła taka potrzebna wysyłałem klaczy półparady prowadząc ją na dziesiątkę. i tym razem zarówno najazd, jak i już bezpośrednie ruszenie pod przeszkodę obyło się spokojnie i pewnie, podobnie jak sam skok. Ty bardziej po odjeździe spod dziesiątej przeszkody zachęciłem klacz do dodania w tempie i wydłużenia kroku w galopie, bo jedenastka znajdowała się po dłuższym odcinku trasy. Po drodze cały czas pilnując tempa, zostałem w odciążającym półsiadzie, posyłając jej też czasem półparady, a zbliżając się do jedenastki wróciłem w siodło, zamknąłem ją w pomocach i wysłałem jej jeszcze półparadę, po czym wyrównałem ją nieco do przeszkody, wspomagając w znalezieniu odpowiedniego miejsca do wybicia, dodając jej łydkę. Gdy wznieśliśmy się nad przeszkodę oddałem jej wodze na kontakcie, wróciłem do półsiadu i wyciągnąłem nadgarstki za jej ruchem. Następnie zachowując tempo sprzed przeszkody i nie rozpędzając się bardziej ruszyliśmy dalej. Dwunastą "przeszkodą", był po prostu niewielki zbiornik, dlatego jej nie rozpędzałem, posyłając jej półparady, aby spokojnie przejechać przez zbiornik, od razu przygotowując ją też do pokonania trzynastej przeszkody, która stała po drugiej stronie. Wróciłem w siodło i zamknąłem ją w pomocach, wspomagając ją w znalezieniu najlepszego miejsca do wybicia i dodając jej łydkę. W ten sposób na czysto pokonaliśmy trzynastkę, ruszając dalej. Znowu zasugerowałem Elusive dodanie w tempie, prowadząc ją na czternastą przeszkodę. Po drodze wysyłałem jej półparady, pilnując, aby tempo było równe. Będąc już bliżej czternastki wróciłem w siodło i zamknąłem ją w pomocach, wysyłając jej jeszcze półparadę i kierując na środek prostej w wyglądzie przeszkody, dodając jej łydkę w odpowiednim miejscu, następnie oddałem jej wodze przy szyi, wróciłem do półsiadu i zgrałem się z nią w ruchu. W ten sposób pokonaliśmy na czysto i w ładnym stylu pokonaliśmy czternastą przeszkodę. Do piętnastej przeszkody było niedaleko, więc nie rozpędzałem dodatkowo Elusive, pilnując, aby pozostała w dotychczasowym tempie, chcąc dokładnie rozjechać wyliczoną ilość foule do przeszkody, co nam się udało. Została nam więc ostatnia, 16 przeszkoda. Ponownie poprosiłem klacz o lekkie, dodanie w tempie, aby jeszcze co nieco nadrobić, jeśli chodzi o nasz czas. Po drodze do szesnastki posyłałem jej półparady, pilnując tego aktywnego, energicznego, ale równego tempa. Wcześniej wziąłem ją nieco bardziej na siebie, a zbliżając się jeszcze do przeszkody wróciłem w siodło i zamknąłem ją w pomocach, doprowadzając do przeszkody i wspierając w znalezieniu najlepszego miejsca do wybicia, dodając jej finalnie łydkę, a po wybiciu oddając stosowną ilość wodzy, zostając na kontakcie, wróciłem w półsiad i wyciągnąłem nadgarstki za jej ruchem. W ten sposób na czysto pokonaliśmy ostatnią przeszkodę. Dogalopowaliśmy aktywnie do mety, następnie dopiero ją zwalniając i prowadząc na rozprężalnię, chwaląc ją po drodze. Co prawda nie uniknęliśmy punktów karnych, ze względu na woltę, ale przynajmniej zmieściliśmy się mimo tego w normie czasu.
zt
Płeć: mężczyzna Wiek: 35 lata (5.05.1984r) Podopieczny: Avallonn Z. Pieniądze: £3708 Punkty doświadczenia: 54 Skoki: 2 Cross: 6
Wysłany: 2019-07-25, 14:39
JAMES LEVRULL & IMAGINATION SONTESIQUE- WKKW 1* - PRÓBA TERENOWA
Z Imag miał okazję trenować i startować nie raz, stąd nie obawiał się tego przejazdu za bardzo, tym bardziej, że dość intensywnie przygotowywali się do tych zawodów. Po dobrym wczorajszym starcie postanowił w trakcie rozprężenia zanadto jej nie przemęczać skupiając się na szybkiej, ale efektywnej rozgrzewce w trzech chodach, zakończonej oddaniem paru skoków na przeszkodach. Pod koniec przeszedł z klaczą do stępa i dał jej chwilę odetchnąć przed samym startem.
Po chwili zostali zawołani na linię startu, by na sygnał ruszyć mocnym tempem przed siebie. Od samego początku starał się wyregulować galop Karej, tak by jej nie zajechać, ale dojechać w normie czasu. Częściej musiał ją pchać niżeli przytrzymywać, ale ostatecznie jechali w miarę regularnym tempem. Do jedynki prowadził ją pewnie nie dając jej możliwości spłynięcia spod przeszkody, pewnie i głęboko usiadł w siodło tworząc korytarz z pomocy, by pod przeszkodą posłać klacz do skoku. Dziura pod przeszkodą mogła budzić obawy, na szczęście klacz odpowiedziała na pomoce do skoku. Po wylądowaniu wszedł w półsiad od razu skupiając się na dalszym mocnym galopie do dwójki. Widząc przed sobą kolorową przeszkodę i czując, że klacz nieznacznie wycofuje się od razu wspomógł się bacikiem/ostrogą w dojeździe nie dając jej pretekstu do zastanawiania się. Będąc pod przeszkodą domknął klacz dołem posyłając do skoku i samemu wchodząc w półsiad w równowadze, oddając jej odpowiednią ilość wodzy. Po lądowaniu znów nieco poszerzył foulę i znów czekał ich dłuższy odcinek galopu.
Widząc przed sobą trójkę ponownie zamykając ją w pomocach podjechał w odpowiednie miejsce wybicia i posłał ją do skoku, znów mocno ją pilnując w trakcie dojazdu. Dość szybko i tą przeszkodę mieli za sobą, by po chwili galopu pojawić się przed czwartą przeszkodą może nieco dziwną wyglądem, ale nie na tyle, by tym razem spłoszyć klacz – przynajmniej on w dojeździe do niej nie czuł zmiany w jej sylwetce. Mimo to pilnował ją do samego końca w razie czego pomagając sobie ostrogą/bacikiem czy tylko głosem. Po chwili galopu mieli przed sobą przeszkodę nr 5 i 6, pewnie prowadził ją na ciekawie wyglądającą przeszkodę, zamykając ją w łydkach, stworzył korytarz z wodzy, celując w środek przeszkody, co miało ułatwić klaczy zadanie. Nie dał jej pływać ani zmieniać tempa w dojeździe, przez co równo podjechali do miejsca wybicia oddając bezproblemowy skok nad przeszkodą. Zawodnik wszedł w swobodny półsiad umożliwiając jej swobodę w trakcie skoku, by po lądowaniu w strzemionach od razu naprowadzić ją na drugie beczki przed nimi, które również po chwili bez problemów mieli za sobą. Pogalopował dalej aktywnie, wszedł w półsiad odciążając jej plecy w trakcie jazdy w dystansie, co znacznie powinno ułatwić jej zadanie.
Galopując chwilę w półsiadzie po chwili pojawiła się przed nimi siódemka, do której usiadł w siodło, lekko wziął ją na siebie dojeżdżając do przeszkody, tak by nie wpadli w nią za mocnym tempie. Lekko podniósł ją w dojeździe, by pod przeszkodą posłać ją do odważnego skoku, samemu wchodząc w półsiad nad drewnianą przeszkodą. Przy lądowaniu wrócił w siodło, by chwilę później na chwilę pogalopować przed siebie w półsiadzie. Następnie bez zbędnej walki pokonali przeszkody nr 8 i 9, które były standardowymi (przynajmniej z wyglądu) elementami większości crossów. Chwilę później pojawiła się przed nimi nietypowo wyglądająca 10-tka, której nie dało się nie zauważyć. Poczuł lekką niepewność klaczy, dlatego głęboko siedząc w siodło bardzo starannie podprowadził ją do przeszkody w razie czego wspierając się bacikiem/ostrogą/cmoknięciem. Pilnował by nie wyjść przed nią i nie sprowokować do wyłamania/zatrzymania. Na szczęście klacz została na pomocach przez co bez problemu udało się podjechać pod przeszkodę i posłać do skoku, gdzie klacz zaprezentowała całkiem niezły zapas, który na szczęście wysiedział. Po wylądowaniu od razu ją pochwalił, by wrócić do półsiadu kontynuując galopadę.
Jedenastka była również dość standardowa jeżeli chodzi o crossy, dlatego Zawodnik chętnie galopował z Karą do końca aktywnie, przed skokiem jedynie podnosząc ją i domykając tym samym dołem zachęcił do oddania skoku nad „stołem”. Sam zresztą skupił się w locie, by jej nie przeszkadzać mocno szukając oparcia w strzemieniu i oddając rękę w skoku na tyle ile potrzebowała. Powrót w siodło w równowadze i dalszy galop przed siebie. Kolejne przeszkody, nr 12 i 13 na tyle zachęcały „parkurowym” wyglądem, że bardzo przyjemnie poprowadziło mu się klacz przez ten zestaw przeszkód. Podobnie było w przypadku przeszkód o numerach 14 i 15, wyglądające równie przyjemnie co wcześniejsze dwie przeszkody, tu również pewnie poprowadził ją w środek przeszkody, uniemożliwiając w korytarzu z wodzy zastanawianie się nad skokiem, domykając ją w łydkach w odpowiednim miejscu wybicia posłał ją do skoku, samemu nie spóźniając półsiadu na obu przeszkodach. Znowu wrócili w galop w dystansie, by chwilę później pojawiła się przed nimi kombinacja 16ABC. W przypadku tego zestawu ważne było równe i kontrolowane rozjechanie całej linii, dlatego w dojeździe rozluźnił klacz sprawdzając jej przepuszczalność, by móc decydować pomiędzy przeszkodami. Klacz bardzo fajnie „poddała” się jego woli, przez co całość pokonali bardzo płynnie, a przede wszystkim bardzo technicznie.
Następnie dojechali do kombinacji 17-18, która raczej była klaczy bardzo dobrze znana. Dlatego James pewnie jechał do samego końca, nie obawiając się aż tak tych złudnych, pochyłych przeszkód. Tym sposobem pewność Zawodnika udzieliła się klaczy, która szła jak po maśle, że tak się wyrażę. Oczywiście przejazd sam w sobie był nieco wolny, ale James postawił na równy, czysty i przede wszystkim „na spokojnie” przejazd, dając klaczy się obejść z tego typu zawodami. Już po chwili galopu pojawiła się przed nimi kombinacja nr 19, czyli woda. Pewnie do samego końca prowadził ją w pomocach głęboko siedząc w siodle. Dał jej patrzeć w lustro wody, ale nie pozwalał przy okazji zwalniać/kombinować. W odpowiednim miejscu posłał ją do skoku kończącego się w wodzie, by od razu posłać po wylądowaniu łydkę do galopu na wprost do wyjazdu z wody. Na szczęście klacz została odważna, dając się prowadzić „po sznurku” przez co gładko i bez problemu wyjeżdżając z wody dojechali pod człon B, by po wylądowaniu pogalopować dalej w lekkim półsiadzie. Wystarczyła chwila galopu, by pojawiła się przed nimi kombinacja nr 20. Bardzo dokładnie kierując ją w środek i dając jej wymierzyć samej, w razie czego wspierając ją pomocami kierował ją na zestaw przeszkód. Nie mogło tak być, że zawsze będzie ratował jej tyłek, dlatego dał jej możliwość pomyślenia samej. Pierwsza i ostatnia przeszkoda nie powinna sprawić jej problemu, jedynie obawę w niej mógł obudzić rów, który jednak ku zaskoczeniu Zawodnika odważnie pokonała nie zmieniając nic w swojej sylwetce.
Mieli trochę dystansu, więc zachęcił ją do dodania, by po zauważeniu przed nimi numeru 21 wziąć ją znów ponownie nieco na siebie i w zamkniętych pomocach podjechał do niepozornej przeszkody, spod której posłał ją łydką do skoku samemu wchodząc w niespóźniony półsiad. By po wylądowaniu pogalopować trochę dystansu do przodu, by pokazać klaczy 22-drugą przeszkodę, która wyglądem nie przerażała, ale na pewno była chyba najmasywniejszą przeszkodą w tym przejeździe. Klacz jednak miała na tyle siły, że pozytywnie w mniemaniu Zawodnika pokonała przeszkodę, a jemu samemu naprawdę dobrze wysiadywało się jej skoki. Bardzo szybko kombinację nr 23 mieli za sobą równo przegalopowując przez nią, by skierować się na ostatnią przeszkodę przed nimi. Tutaj też nie napotkali żadnych problemów, dlatego po wylądowaniu nieco przyśpieszyli, by minąć metę z paroma punktami karnymi za czas, ale za to za rewelacyjny, techniczny przejazd James był wniebowzięty. Pochwalił klacz obficie, wynagradzając jej to smaczkami, a później zasłużonym SPA i relaksem.
Płeć: klacz Wiek: 9 lat Rasa: koń westfaldzki Ostatni trening: 16.09.2019 - Nicol Illas - rozruch Właściciel: Nicol Illas Cena: £2500 Doświadczenie w skokach: 35 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 31 Doświadczenie z lonżowania: 21 Kondycja: 36 Szybkość: 26 Klasa startów: WKKW: ENTRY
Wysłany: 2019-07-25, 16:17
NICOL ILLAS & WHY NOT - WKKW ENTRY
Kolejne zawody, jak cudownie! Why Not już od jakiegoś czasu czuła nerwową atmosferę zawodów, która ją coraz bardziej nakręcała, przez co była chodzącym wulkanem energii. Dzień przed zawodami została przewieziona do tamtej stajni, a podróż minęła im bezproblemowo i spokojnie. Zdołała się poznać z innymi końmi, które przyjechały na zawody, a których nigdy nie miała okazji poznać. Oh, jak patrzyła na mięśnie widoczne na niektórych klaczach w otoczeniu kasztanki, tak bardzo im zazdrościła! Miała nadzieję, że kiedyś też będzie wyglądać jak one.
Próba ujeżdżeniowa jakoś im poszła. Kasztanka oczywiście dała z siebie wszystko, jednak nie mogła nic na to poradzić, że nie ma zbyt dużych umiejętności ujeżdżeniowych. Owszem, ma predyspozycje i to całkiem spore, ale bez odpowiedniego treningu, nawet najlepszy jakościowo ruch może pozostać tylko na poziomie zwykłego. Zarówno ona, jak i dziewczyna na jej grzbiecie narzekać nie mogły!
Następnego poranka była świeża i wypoczęta, niczym praktycznie niezmęczona. Bo po czym, po tych paru galopach na czworoboku? Też coś! No i od razu praktycznie, jak słońce zaczęło wstawać, w drzwiach obcej stajni zawitała Nicol, którą klacz powitała cichym rżeniem. Chwilę się pomiziały, a potem dziewczyna wzięła ją na myjkę, gdzie przyszykowała ją do nadchodzącej próby. Co nie było zbyt łatwe, bo kasztanka cały czas się kręciła, niecierpliwie wyczekując momentu, aż będą mogły wyjść. Była wulkanem energii i już chciała wyjść! Wiedziała, co za dzień jest dzisiaj, dlatego jeszcze bardziej się nakręcała. Próby terenowe były jedne z jej ulubionych, uwielbiała wyzwania i różnorodność terenu, jaką mogli stworzyć projektanci toru czy ktokolwiek, kto się tym zajmuje. Nie mogła się doczekać, aż będzie dane ich duetowi wystartować i zakończyć bieg pełnym sukcesem! Wyszła razem z dziewczyną, podnosząc wysoko głowę i obserwując uważnie teren, jednocześnie wyglądając nienagannie jak na Why. Na rozprężalni była istną tykającą bombą, która była w stanie wyładować swoją energię nawet na otaczających ją koniach, tak dużo jej miała! Na szczęście, prawdopodobnie kobieta na grzbiecie zdecydowała się rozgrzewać ją z daleka od innych, jak tylko się dało, przez co rozgrzewka przebiegła bez zarzutów. Prócz paru prób wcześniejszego zagalopowania w kłusie czy zakłusowania w stępie. Dopiero po chwili w głowie się jej poukładało, przez co i Nicol, i kasztanka mogły bezpiecznie kontynuować zatrzymania, inne figury i zmiany kierunku. Przed rozpoczęciem przejazdu, klacz była już stabilna i uczulona na pomoce, a także pilnowała się, żeby nie stracić głowy podczas przejazdu. Co może być ciężkie, no bo teren i tyle super rzeczy!
I tak nadeszła ich kolej. Klacz lekko zaokrągliła szyję i ją podniosła, gdy została zebrana na elastyczny kontakt, bardzo energicznym stępem kierując się ku linii startu. Zatrzymała się nieco krzywo, przez co wyglądało to niezbyt estetycznie, a sama zmierzyła wzrokiem początek trasy, gdzie już widziała pierwszą z przeszkód. Obiła ogonem boki, czekając na sygnał od Nicol do wystartowania z niecierpliwością, dlatego momentalnie wystartowała do galopu, gdy dostała takie sygnały. Nogi wyciągała daleko, kryjąc sporą część terenu i rozciągając się nieco podczas biegu, by jak najszybciej dotrzeć do przeszkody numer jeden. Niestety, kobieta nie pozwoliła jej rozwinąć pełni swoich możliwości, dlatego musiała zwolnić do mniej szybszego galopu, ale za to bardziej idącego od zadu. Gdy jeździec usiadł w siodło, cofnęła uszy w jego stronę, skupiając się przed przeszkodą i obliczając w swoim łebku wysokość, na którą ma się wybić. Nie była to za nowa przeszkoda, wyglądała po prostu jak leżąca kłoda na ziemi, dlatego Why nie miała nawet chwili zawahania przed jej pokonaniem. Miejsce wyskoku było wręcz idealne, a klacz gładko przeleciała nad obiektem, nie tracąc energii na wysokie wybicie, a jej kopyta znajdowały się tuż nad przeszkodą. Miękko wylądowała, nie tracąc rozpędu galopując dalej. Dalej jej galop był z lewej nogi, jako że ta strona kasztanki była lepsza, co dużo pomogło, bo delikatny zakręt prowadził ich właśnie w lewo. Druga przeszkoda bardziej przykuwała wzrok, bo była zielona z takimi kwadracikami jakby? Klaczy bardzo się spodobała, była urocza! Dlatego też nastawiła uszy do przodu, podnosząc lekko głowę i ufając, że kobieta odpowiednio wyliczy ich foule. Cały czas poruszali się energicznym tempem, ale nie było ono zbytnio szybkie. Może to i lepiej, bo Why na pewno by wystrzeliła do przodu już na samym początku, by potem na końcówce nie mieć sił na dalsze bieganie. A przed nimi była jeszcze próba skokowa! Nicol wybrała dobre miejsce, którego klacz nie chciała podważać, odbiła się od podłoża i gładko przeleciała nad dwójką, która była taka ładna! Papa dwójko. Będę tęsknić! Nie rozpamiętując dłużej przeszłości, gładko wylądowała i równie gładko powróciła do poprzedniego, energicznego tempa, które nadawała Nicol. Trochę ją to nudziło, bo chciała się zabawić, a tu nie ma! Ale może potem, na jakimś dłuższym odcinku, pozwoli jej nieco uwolnić energię. Ponownie galopowała na lewą nogę, co po raz kolejny było dobrym wyborem, bo ponownie trasa prowadziła lekko w lewo, by Why w końcu dostrzegła następną przeszkodę. Takie… Deski. Takie zwykłe. No dość ładny daszek, ale nic poza tym. Nuda! Tamta była lepsza! Cofając jedno ucho w stronę dziewczyny galopowała dalej, oczekując na sygnały, że się zbliżają do miejsca wybicia. Gdy takowe nastąpiły, skupiła w zadzie większość energii, by wybić się z odpowiedniego miejsca, wyciągając głowę i podkulając przednie nogi, by zaraz potem wyprostować je i odbić się nimi od ziemi w kolejnej fouli galopu tak, jakby nic się nie stało. Za proste! Po wjechaniu bez cienia strachu do lasu, poczuła jak Nicol odciąża jej grzbiet, co zachęciło ją do rozwinięcia nieco większej prędkości. Bez wahania dodała w galopie, rozpędzając się nieco, pomimo że na ciele klaczy zaczęły pojawiać się pierwsze oznaki zmęczenia w postaci mokrych plam potu. Ale nic to, przeżyją! Nadal miała dużo energii, by sprostać wyzwaniu toru, dlatego nie zwalniała dopóki Nicol sama by tego nie chciała. Nie miała nawet za bardzo czasu się rozejrzeć, a szkoda! Bo prawdopodobnie las był bardzo piękny i aż żałowała, że w Orchardzie nie miały możliwości się nigdy wybrać! Niestety, po wyjechaniu z lasu zabawa się skończyła i musiała powrócić do regularnego, choć energicznego tempa. Jej oczom ukazała się kolejna przeszkoda, chyba czwórka? Ojej, jaka ładnie ozdobiona! Ta zdecydowanie przypadła do gustu kobiecej części klaczy, gdzie ta bardziej samcza część krzyczała „hurr durr, czemu się tak zachwycasz”. Nic nie poradzi na to, że lubi takie drobiazgi! Sama by chętnie poskubała te kwiatki, ale musiała dokończyć przejazd. Ponownie została zamknięta na pomocach, przez co nie miała innego wyjścia, jak przeskoczyć przez przeszkodę. Odbiła się w praktycznie idealnym miejscu, rozciągając się podczas skoku przez przeszkodę i gładko lądując za nią. A taka była ładna. Teraz pewno znowu jakiś brzydal ją zaskoczy, bo zaczęła dostrzegać regułę stawiania tych przeszkód. No i się nie myliła! W krótkiej odległości stała nieco dłuższa przeszkoda, kojarzyła ją z crossowych treningów. Nieźle mogła namieszać początkowo, ale na szczęście, Why Not była sprytniejsza niż jakiś głupi kawałek drewna! Skumulowała energię bardziej na zadzie, minimalnie skracając wykrok, pomimo że nie poczuła odpowiednich sygnałów. Przy takich sytuacjach, Why wiedziała lepiej, była w końcu do tego szkolona! Odbiła się nieco bliżej, niż przy poprzednich przeszkodach, jednocześnie lecąc szybko w górę i długo w przód, na początku pozostając skupiona w sobie, by na środku dłuższej przeszkody nieco się rozciągnąć i gładko wylądować za nią, galopując energicznym krokiem dalej. Szóstka wyglądała nawet nieźle, ale ciekawie było obserwować, jak w terenie są postawione tak blisko przy sobie przeszkody. A w lesie to nie postawili, a można było tam stworzyć naprawdę super kombinacje! Nawet koń to widział, a organizatorzy nie? Wstyd normalnie! Siódemka była dość podoczna do szóstki, taki zwykły, obudowany płot, tylko w innej wersji kolorystycznej. Co to miało symbolizować? Wskoczenie na padok i wyskoczenie z niego? W sumie… Całkiem fajny trening! Może uda jej się kiedyś przejść na teren ogierów, gdzie spotka się z tym, co wpadł jej w oko. Wyglądał tak przystojnie! Ale koniec o samcach, trzeba się skupić. Wybrała normalne miejsce wybicia, bez żadnych wariancji i poleciała bardziej w górę niż by chciała. Skarciła się przy tym w myślach, bo nie powinno tak być! Następnym razem poprawi się i mogła to przysiąc na swoje kopyta! Dodania w tempie nie trzeba było jej dwa razy powtarzać, bo już za chwilę przyspieszyła, wyciągając się bardziej w najszybszym chodzie, jakim koń dysponował, wyciągając się przy tym nieco i spiesząc się, by móc dosięgnąć kolejnej przeszkody bez przekroczenia normy czasu. Bo gdzie mają nadrobić czas stracony na tym niby galopie pomiędzy przeszkodami, jak nie na długich odległościach do kolejnych? Tam przejeżdżali koło dziwnie wyglądającego… Wybiegu? Tak to chyba można nazwać. O, widziała ich starą trasę! Ciekawe, czy ktoś inny już po niej jechał czy zawsze koń sam startuje od początku do końca, a dopiero po przekroczeniu mety startuje kolejna para? Tyle pytań, tak mało odpowiedzi! Może jak kiedyś spotka tego ogiera to się go zapyta… Koniec rozproszenia, bo kolejna przeszkoda przed nimi! Numer osiem, który wyglądał jak piękny, mały, staroświecki wóz, który był dość długi. Ale uroczo! Sama by kiedyś chciała spróbować ciągnąć coś takiego, ale pewno byłoby ciężko. W końcu, nie jest koniem pociągowym ani do ciągnięcia zaprzęgów, a w bardziej lekkim typie, mogłaby mieć więc problemy. A szkoda, bo by było fajnie! Widząc, że przeszkoda jest nieco dłuższa, wykalkulowała sobie w głowie miejsce wybicia i technikę skoku, jaką wybiera. Skupiła się w sobie, pomimo że nie zwolniła za bardzo, jedynie przeniosła część rozproszonej po ciele energii na zad, nastawiając uszy i obserwując przeszkodę, którą zaraz miała przeskoczyć. Odbiła się nieco bliżej, by móc nad białym wozem się nieco rozwinąć, by pokonać ją bez większego trudu, lądując i nie zwalniając przed kolejnym mini wozem! Ojej, jakie urocze te przeszkody tutaj! A przynajmniej większość. Nieco mocniej skumulowała energię na zadzie, skracając tym razem wykrok, by nieco więcej energii móc przeznaczyć na skok, a nie na dobiegnięcie do przeszkody i zrobienie rozpłaszczonej żaby nad dziewiątką. Dobrze, że Why nie potrafiła czytać, bo prawdopodobnie by zachodziła w głowę, dlaczego zrobili to oddzielną przeszkodą, zamiast połączyć literami a i b tak, jak zrobili to z następną przeszkodą numer dziewięć, do której się szybkim krokiem kierowali. Tym razem, kasztanka nieco się rozciągnęła, chcąc nadrobić stracony czas przy skróceniu wykroku pomiędzy dwoma bliźniaczkami, a dopiero parę fouli przed przeszkodą zebrała się w sobie odbijając się dość blisko stolika, by nad nim jeszcze bardziej się rozciągnąć i gładko wylądować na drugim końcu. Uf, ten kawałek był dość intensywny! Ciekawe, co będzie dalej! Galop na lewo ponownie się opłacił, gdy dziewczyna poprowadziła ją wytyczoną trasą przez lekki łuk, by znaleźć się przed przeszkodą z belek drewna. Nieco taka toporna, ale męskiej części klaczy zdecydowanie się podobało. Fajnie, że w końcu zadbali o jakieś przeszkody pomiędzy drzewami, a nie same na polu. Dystans do jedenastki był dość długi, przez co nieco się rozkręciła, nie widząc za bardzo przeszkód do niezrobienia tego. Niestety, tym razem galop na lewą nogę się nie opłacił, bo zakręt kierował ich w prawo. A niech cię! Nieco musiała przez to zwolnić, by zmienić płynnie nogę na prawidłową, niezbyt lubiąc te wszystkie kontrgalopy. Nie były komfortowe i kasztanka wolała ich unikać. Szybko nadrobiła ten dystans, nieco przyspieszając, by na parę fouli przed przeszkodą unormować tempo, czujnie obserwując nowe wyzwanie. Ta akurat była bardzo urocza! Podoba się klaczy. Szkoda, że musi ją przeskoczyć i zostawić za sobą. Odbiła się dość blisko drewnianej konstrukcji, by móc bez problemu pokonać nieco dłuższą i nieco niższą, ale przy tym nierówną we wzroście budowlę bezbłędnie, gładko lądując za nią. Tym razem tempo było spokojniejsze, wymuszone przez dosiad Nicol, przez który Why nie wiedziała, co się dzieje. Dopiero potem zauważyła wodny zbiornik, który dodał jej zastrzyku potrzebnej energii. Woda! Jak ona uwielbiała wodę! Gdyby mogła, wykąpałaby się w poidle, ale niestety, była trochę za duża. Spokojnie jechała na dwunastkę, bez cienia zawahania wbiegając do wody. W Niemce nie było ani cienia strachu, nigdy! Była odważna zawsze i niczego się nie bała. Także tej przeszkody, która znalazła się zaraz za wodą. Ciecz zmusiła ją do żywszego i wyższego podnoszenia nóg, przez co zaczęła brać ciężkie oddechy, a sierści nie zwilżał już jedynie pot, ale też i chłodna woda, która była super dodatkiem do toru. Ciekawe, czy by była susza, to czy też by istniała taka przeszkoda… Od razu po wodzie dostrzegła numer trzynaście. Niby pechowa, ale to był po prostu zwykły płot pomalowany na jakiś ciekawy kolor. I że niby tego miała się bać? Jeszcze czego! Bezproblemowo przefrunęła nad płotkiem, wybierając standardowe miejsce wybicia jak do przeszkody o tej wysokości, lądując miękko i gładko. Ich jazda naprawdę musiała być bardzo przyjemna dla oka, w końcu, kto ostatnio widział tak pięknie współpracującą parę? Wylądowała mocniej obciążając lewą nogę, przez co ruszyła w galop również z lewej. Czuła się powoli już zmęczona, szczególnie po tej wodzie, która wymagała od niej większego nakładu wysiłku, jednak nie przeszkodziło jej to przyspieszyć na dłuższym odcinku w lesie. Z doświadczenia wiedziała, że raczej w zalesionych terenach organizatorzy boją się stawiać przeszkody. Pf, tchórze! Rozpędziła się więc do dość szybkiego galopu, wyciągając nieco bardziej szyję i pomagając sobie przodem ciała utrzymać tempo, które sobie narzuciła. Dopiero po wyjechaniu z lasu, gdy w zasięgu jej wzroku pojawiła się kolejna przeszkoda, nieco zwolniła, przenosząc część energii na zad i pozwalając Nicol poprowadzić się na przeszkodę, która wyglądała jak dwa pniaki. Fajna nawet, ale nie tak, jak tamte wozy! Oj, na długo zapamięta tak ciekawe przeszkody. Jako, że nie spodziewała się szerokiej przeszkody, skoczyła dość swobodnie, lekko baskilując i nie wysilając się. Jeszcze trochę musiała przejechać, by móc odpocząć. Ale po rozluźnieniu, będzie mogła cały dzień przesiedzieć w stajni! W niewielkiej odległości znajdowała się piętnasta przeszkoda, która również nie sprawiła problemów. Jedyną drobną modyfikacje wprowadziła dziewięciolatka jeśli chodzi o sposób wybicia się. Nieco bliżej przeszkody, przez co bez problemów mogli pokonać nieco szerszy domek i skierować się już na ostatnią przeszkodę. I wszystko byłoby dobrze, gdyby… Ktoś w oddali nie zatrąbił klaksonem samochodowym, gdy obie znajdowały się parę fouli od zielonego półokręgu. Klacz zadarła łeb, robiąc ogromne oczy, bo nie spodziewała się, że ktoś w taki sposób zakłóci jej przejazd. Krok stał się niepewny, a galop skrócony, energia skumulowana na zadzie się rozproszyła, a przeszkoda nieuchronnie stawała się coraz bliższa. Mocny korytarz z pomocy Nicol uchronił ich od zguby, gdyby nie jej dość ostre prowadzenie w ostatnim etapie oraz silny sygnał do wybicia, prawdopodobnie by musiały robić woltę przed przeszkodą lub, co gorsza, dziewczyna mogła spaść, przekreślając ich szansę na wygraną. Jednak klacz zebrała się w sobie, odbijając się dość blisko, przeskakując z lekkim zapasem, a na mniej więcej połowie szerokości przeszkody rozciągając się jeszcze bardziej, by móc jako tako wylądować na ziemi. Na szczęście, zdołały nadrobić czas wcześniej, dlatego lekkie wytrącenie prędkości przez niezbyt ładne lądowanie nie nabiło punktów karnych za stracony czas. Obie dziewczyny energicznym galopem przekroczyły linię mety. Zwolniły do kłusa, potem do stępa, a potem przeprowadziły się na rozprężalnię, gdzie klacz została sowicie pochwalona, jak i również nie obyło się bez głaskania po spoconej szyi po drodze. Kasztanka wyciągnęła głowę czując, jak bardzo zmęczona jest po dość ciężkiej próbie. Szczególnie, że z kondycją to u niej cienko. Została rozciągnięta w najniższym chodzie, gdzie praca serca się normowała, a mięśnie odpoczywały przy energicznie stawianych krokach, a Why Not została odprowadzona do stajni, gdzie miała spędzić resztę dnia. A jutro próba skokowa. Nie mogła się doczekać!
Płeć: klacz Wiek: 10 lat Rasa: German Riding Pony Wzrost: 145 cm Właściciel: Jessamine Cena: £1900 Doświadczenie w skokach: 49 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 46 Doświadczenie z lonżowania: 70 Kondycja: 71 Szybkość: 72 Klasa startów: WKKW: PONY
Wysłany: 2019-07-25, 18:41
ELIZABETH WHITE & ONE IN A MILLION - WKKW PONY - PRÓBA TERENOWA
Po następnej przeszkody miały znowu kawałek do przejechania, a przy tym trasa biegła nieco przez lasek. Było tutaj nieco więcej cienia i słońce tak nie waliło po oczach, co zdecydowanie ułatwiało dostrzeżenie przeszkody numer dziewięć. Wyglądała ona jak przeciętna kłoda, więc nie wzbudzała w klaczy dziwnych uczuć. Dojechały pod przeszkodę, by zaraz podnieść się na nią do skoku i przefrunąć nad nią. Po lądowaniu za nią skierowały się dalej na dziesiątkę, która sama w sobie nie była za duża ani zbyt straszna. Jednak to co było gorsze to to, co znajdowało się za nią czyli woda. Klacz przyjrzała się i przeszkodzie i wodzie, alejakoś nie panikowała na jej widok. Przefrunęła nad dziesiątką z nienagannym baskilem w locie, by zaraz w galopować do wody i przez nią przebrnąć na drugi brzeg. Woda przyjemnie ją obmyła, a przy tym upale ciut i schłodziła. Po wyjechaniu z wody po około 20m dalej, czekała na nie podobna przeszkoda co przez chwilą tylko z krzakiem u góry. Skierowały się tak na przeszkodę, by wycelować w miejscu gdzie krzaka było najmniej. Były po połowie trasy już i klacz odczuwała faktycznie zmęczenie, jednak była wstanie daleko kontynuować przejazd. Przefrunęła nad ową przeszkodą, wykonując w locie baskil i lądując zaraz za nią po drugiej stronie. Klacz wraz z zachętą od kobiety dodała w tempie w dystansie do szeregu 12ab, próbując jeszcze zadziwić kobietę po drodze. Po zobaczeniu pierwszego członu szeregu, klacz jeszcze dodała w tempie i próbowała mocniej zaatakować przeszkodę. Przy tym zapomniała zachować całą resztą, a przede wszystkim słuchać kobiety i to do kupy razem nie mogło pyknąć. Została przez Elizabeth ściągnięta na woltę i chociaż się jej to nie podobało, to poddała się jej woli. Po jej zakreśleniu najechały na człon pierwszy raz jeszcze, gdzie w dystansie do przeszkody podniosła się do niej i w skupieniu dojechała do miejsca wybicia. W locie złożyła i wyciągnęła się nad przeszkodą, balansując ciałem w locie i lądując za przeszkodą po drugiej stronie. Od razu także wbiła wzrok w rów, który miały skoczyć teraz. Najechała na niego jakieś 20m po prostej, by przefrunąć nad nim z gracją. Jadąc kawałek dalej do trzynastki, która nie wyglądała zbyt groźnie i również ją pokonały bez trudu. Do czternastki było kawałek dalej, a klacz utrzymywała w dystansie energiczne i dobre tempo do ów przeszkody. Klacz może była mniejsza niż konie których normalnie dosiada, choć też nie bo Petit tylko 14cm była wyższa to nie aż tak dużo znów. Stawiała drobniejsze kroki niż jej więksi kuzyni, ale była przy tym szybka i zwrotna. Dojeżdżając do przeszkody krótko się jej przyjrzała, dojechawszy kolejno do miejsca wybicia wyszła w nim do skoku i wykonała w powietrzu nienaganny baskil nad 14. Do piętnastej przeszkody kawałek przejechały, by móc się jej odpowiednio wcześniej przyjrzeć. Spokojnie dojechała pod przeszkodę, gdzie w wyznaczonym przez kobietę miejscu wyszła do skoku nad niebiesko-białą przeszkodę i pokonała ją bezbłędnie. Po lądowaniu przejechały tylko 70m do szesnastej przeszkody, która wyglądem przypominała kłodę. Podobnie wyglądała siedemnastka, która stała nieopodal poprzedniej przeszkody zresztą. Panie pokonały najpierw 16, a potem 17 bez większego problemu i skierowały się na 18 czyli ostatnią przeszkodę. W dystansie do przeszkody nieco dodała w tempie, jadąc do przeszkody odważniej i mocniej. Sprawnie dojechała do miejsca wybicia pod przeszkodę ostatnią, by w nim wyjść do skoku nad osiemnastkę i wykonać w locie nad nią ostatni w przejeździe baskil. Po lądowaniu do galopowała do celowników, by zakończyć tym samym ich przejazd. W pochwałach ze strony Elki zjechała klacz na rozprężalnie.
z.t
_________________
She'll make you curse, but she a blessing She'll rip you shirt within a second.
imię: A little bit psycho - One in a Million właściciel: At night she screamin - Jessamine Smith.
rodzice: October Obbisisian x Shuga Babes
dokumenty: passport moje:gallery
potomstwo: No, no you'll play along - brak
osiągnięcia: You'll be coming back, back for seconds - link
Płeć: ogier Wiek: 10 Lat (26.02.2009) Rasa: KWPN Wzrost: 170 cm Właściciel: Amelie Cena: £2950 Doświadczenie w skokach: 103 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 100 Doświadczenie z lonżowania: 96 Kondycja: 98 Szybkość: 101 Klasa startów: WKKW: 3*
Wysłany: 2019-07-25, 19:25
BRIAN DONNEY & CARTHAGO Z - WKKW 3* - PRÓBA TERENOWA cz 2
Skierowali się dalej na szereg 15ab. Utrzymując w dystansie energiczne tempo pozwalające na wyrobienie się w normie czasu, ale także na zachowanie sił na resztę trasy i zniwelowanie poślizgnięć. Zakręcili do ów szeregu po łuku, zbliżając się zaraz do przeszkody 15a. Ogier wraz z pomocami od chłopaka podniósł się do przeszkody, tak by idealnie zmieścić się ze skokiem nad członem a i potem b. Ze względu na ich trójkątną budowę, co powodowało że nie należały do łatwych w skakaniu. Podjechał do przeszkody 15a w skupieniu, po wcześniejszym przyjrzeniu się przeszkodzie i wyszedł do skoku nad nią w wyznaczonym miejscu wybicia. Idealnie się zmieścił między chorągiewkami, wykonując w locie nad przeszkodą poprawny baskil. Po lądowaniu za tym członem w podobny sposób jak do tamtego najpierw dojechali, a potem skoczyli ten drugi człon szeregu 15ab. Do szesnastej przeszkody mieli kawałek do przejechania, gdzie za zgodą jeźdźca dodał w tempie w dystansie do niej. Mniej więcej jednak w połowie dystansu musieli nieco jednak zwolnić, bo podłoże po którym jechali o śliskiej strukturze nie dawało o sobie zapomnieć. Pilnowali czas tempa oraz zachowania właściwego ustawienia, bo zaraz za 16 były też przeszkody 17 i 18 w bliskiej odległości. Przeszkoda którą mieli skakać przypominała nieco domek z krzaczastym dachem, a w dojeździe do niej ogier bacznie się jej przyjrzał. Sprawnie dojechał do miejsca wybicia, wychodząc w nim do skoku po sygnale od Briana i wykonując w locie baskil nad przeszkodą. Po lądowaniu przegalopowali przez zbiornik wodny do siedemnastej przeszkody, która wyglądała niemal identycznie jak jej poprzedniczka. Spokojnie dojechał do drugiego domku, którego również pokonał bez większego trudu. Osiemnastka stojąca jeszcze trochę dalej, była trzecią przeszkodą w postaci domku. Zachęcony do tego siwy dodał lekko w tempie do niej, rozjeżdżając prawidłowo dystans do przeszkody i pokonując ją zaraz bez wahania i w dobrym stylu. Po lądowaniu za nią po sporym łuku skierowali się na przeszkodę numer 19, gdzie w dystansie do niej utrzymywali równe i energiczne tempo. Podniósł się w ostatnich foule do przeszkody, skupiając się na niej i zaraz dojeżdżając do miejsca wybicia pod drewnianą przeszkodę z krzakiem na górze. Podniósł się w wyznaczonym do skoku miejscu, by złożyć kończyny pod siebie i za balansować ciałem w locie nad 19. Dzięki temu przefrunął nad nią na czysto, by po lądowaniu wrócić do tempa sprzed przeszkody. Po łuku na lewo najechali dalej na dwudziestą przeszkodę, przejeżdżając kawałek w dystansie do niej. Przyjrzał się kolorowej przeszkodzie, by spokojnie do niej dojechać i wyjść do skoku nad nią. Przefrunął nad tą wąską przeszkodą bez większego trudu, by po lądowaniu wjechać za momencik do wodnego zbiornika i skierować się przez niego na przeszkodę numer 21. Spokojnie przez tą wodę dojechał do miejsca wybicia, gdzie wyszedł do skoku nad przeszkodę i wykonał w locie nad nią baskil. Wylądował dalej w wodzie, by skierować się na 22 która prowadziła z wody na brzeg. Ogier po spojrzeniu na przeszkodę skupił się na niej w pełni, by zaraz dojechać do niej w spokojnym tempie i w miejscu wybicia wyjść do skoku nad przeszkodę. Przefrunął nad nią na czysto, by po lądowaniu za momencik znaleźć się na suchym brzegu. Do 23 przeszkody mieli naprawdę spory odcinek, więc ogier wraz z pomocami od Briana dodał w tempie do niej przynajmniej choć trochę. W końcu naprostowali i zbliżyli się do niej i w dystansie na kilka foule przed odskokiem ogier się do niej podniósł i w skupieniu oraz zaangażowaniu dojechał do miejsca wybicia pod przeszkodę. Tam wyszedł do skoku nad nią i wykonał w locie baskil nad przeszkodą. Po lądowaniu za przeszkodą, skierowali się na szereg 24ab znowu ze zbiornikiem wodnym jako dodatkiem. Utrzymywał energiczne tempo w dystansie do przeszkód, gdzie zaraz naprostował się do pierwszego członu i przyjrzał mu się. Dojechał bez wahania pod przeszkodę nad którą przeleciał dość gładko, by po lądowaniu od razu w galopować do wody. Przebrnął przez nią dość gładko, by dojechać do końca zbiornika wodnego na przeszkodę 24b. Spokojnie rozjechał dystans między dwoma członami, by oddać pewny skok nad członem B i po lądowaniu za nim wrócić do tempa sprzed przeszkody. Z czasem jednak nieco je poganiając w dystansie, który był dość spory do ostatnich przeszkód na ich trasie. Jechali obecnie na kolejną kombinację 25ab, zakręcając do członu A w odpowiednim momencie. Siwy mógł się w dystansie do przeszkody jeszcze jej przyjrzeć, by spokojnie i pewnie dojechać do 25a. Pod przeszkodą w miejscu wybicia wyszedł do skoku nad przeszkodę, wykonując w locie baskil nad nią. Po lądowaniu za nią wrócili do tempa sprzed przeszkody, skierowali się na człon B. Był do niego niewielki kawałek, więc szybko stosunkowo do niego dojechali i zaraz przefrunęli nad nim na czysto. Po lądowaniu za przeszkodą ogier wraz z pomocami od Briana dodał znowu w tempie, jadąc dość spory kawałek na 26. Większości galopowali po prostej do ów przeszkody, by na krótko przed nią zakręcić do niej i naprostować się. Carthago mógł się tutaj jej uważniej przyjrzeć, by pewnie dojechać do miejsca wybicia i w nim wyjść do skoku nad przeszkodę numer 26. W locie siwy wykonał baskil, by po lądowaniu za przeszkodą skierować się na 27ab. Po tych przeszkodach zostanie im ostatnia 28 i meta, więc koniec był w zasięgu kopyta. Do szeregu pojechali najpierw mocniejszym galopem po prostej, zakręcając w końcu do pierwszego członu szeregu. Podniósł się do przeszkody, której się bacznie przyjrzał i zaraz dojechał do miejsca wybicia pod nią. Wycelowali na kawałek bez wieżyczki w przeszkodzie, by przefrunąć nad przeszkodą na czysto. Po lądowaniu za członem A do członu B mieli tylko 16m, więc ogier podniósł się do przeszkody i spokojnie rozjechał dystans między przeszkodami szeregu. Wyszedł zaraz do skoku nad człon B w wyznaczonym miejscu, wykonując w locie baskil i lądując zaraz za przeszkodą bez problemu. Dodał w tempie w dystansie do ostatniej przeszkody, podnosząc się jednakże do niej na ostatnie foule i regulując tempo do miejsca wybicia. Kolejno dojechał pod ową przeszkodę w skupieniu, wyszedł do skoku nad nią i wykonał ostatni raz baskil w locie nad przeszkodą. Po lądowaniu dodał jeszcze w tempie do mety, przekraczając ją za momencik. Zjechał kolejno z Brianem na rozprężalnie.
z.t
_________________
Todo vuelve a comenzar Juntos sin mirar atrás.
imię: Hoy somos tantos, hoy somos más » Carthago Z właściciel: Hoy más que nunca iPuedo volar » Amelie Halley.
rodzice: Mylord Carthago x Jalisca B
dokumenty: passport moje:gallery
potomstwo: No tengo miedo ya se quien soy »
kl. Victim of Virtue (Vain Virtue)
osiągnięcia: se lo que busco y a donde voy » link
Płeć: kobieta Wiek: 22 Lat Wzrost: 175 cm Podopieczny: Unannounced Pleasure Pieniądze: £4060 Punkty doświadczenia: 68 Skoki: 23 Ujeżdżenie: 16 Cross: 9 Obycie z koniem: 20
Wysłany: 2019-07-25, 21:41
ANNA ROSS & UNANNOUNCED PLEASURE - WKKW ENTRY
Dla tej pary nie były to pierwsze wspólne zawody, a para się już też trochę znała i dlatego Anna zdecydowała się ich zgłosić do zawodów WKKW w klasie Entry oczywiście. Przetransportowała ogiera na dzień przed zawodami do miejsca docelowego ich odbywania się, by pierwszego dnia odbyć próbę na czworoboku. Dnia drugiego wcześnie rano pojawiła się w stajni, by po krótkiej wizycie w socjalu udać się pod boks gniadosza. Po krótkim przywitaniu się z nim, zabrała go na myjkę i tam dokładnie wyczyściła oraz osiodłała. Po ogarnięciu siebie udała się wraz z ogierem na rozprężąlnie wokół toru crossowego, gdzie wraz z ogierem rozgrzała odpowiednio do zawodów. Skupiła się na przeprowadzeniu ogiera przez trzy chody, wyjeżdżając masę figur na obie strony, wykonując liczne przejścia między chodami oraz zatrzymania. Na koniec skoczyli kilka razu ustawione tutaj na rozgrzewkę przeszkody, by zwolnić do stępa i w nim czekać na wezwanie na tor.
W końcu zostali wywołani na tor konkursowy, więc powróciła z Unnem na elastyczny kontakt i do wcześniej wypracowanego ustawienia. Stępem skierowali się na linię startu, gdzie zatrzymała go i wyczekała moment charakterystycznego dzwonka. Wtedy dołożyła łydki do jego boków i wypchnęła z krzyża do galopu, przechodząc od razu do niskiego półsiadu. Utrzymywała energiczne tempo, nie dając mu lecieć na łeb na szyję bo mu zabraknie sił na koniec trasy i skoki i będzie klops. Pierwsza przeszkoda leżała stosunkowo blisko, więc kiedy pojawiła się w zasięgu ich wzroku czas było się przygotować do jej pokonania. Siadła Anna w siodło na kilka foule przed przeszkodą, zamknęła go w korytarzu z pomocy i doprowadziła do miejsca wybicia pod kłodę. Tam odesłała Unna do skoku łydką i wypchnięciem z bioder, by podążając za jego ruchem przejść do półsiadu i oddać mu rękę. Po lądowaniu ona powróciła do półsiadu, zachęcając ogiera do powrotu do tempa sprzed przeszkody. Pojechali do przeszkody numer dwa po lekkim łuku na lewo, by za kilka foule się do niej naprostować. Siadła wtedy w siodło i zamknęła go w korytarzu z pomocy, by doprowadzić go do miejsca wybicia i w nim odesłać ogiera do skoku nad przeszkodę. Przelecieli nad nią na czysto, by po lądowaniu powrócić do półsiadu i zachęcić ogiera do powrotu do tempa sprzed przeszkody. Prowadziła go pewnie w stałym tempie do przeszkody numer trzy, zbliżając się tym samym do wjazdu do lasu. W końcu owa przeszkoda ukazała się im przed oczami, gdzie kobieta na kilka foule przed miejscem odskoku siadła w siodło i doprowadziła Unna pod przeszkodę. Odesłała ogiera do skoku nad przeszkodę, by przelecieć nad nią bez większego problemu. Po lądowaniu powróciła do półsiadu i zachęciła ogiera do powrotu do wcześniejszego tempa, a nawet zachęciła do lekkiego dodania w dystansie do czwartej przeszkody. Na kilka foule przed nią siadła w siodło i lekko wzięła ogiera na siebie, tak aby wyregulować tempo i ewentualnie zwolnić nieco ogiera do przeszkody. Zamknęła go w pomocach i pewnie doprowadziła z półparadami do miejsca wybicia, gdzie odesłała go do skoku łydką i wypchnięciem z bioder. Podążając za jego ruchem przeszła do półsiadu i oddała mu stosowną ilość wodzy do skoku. Po lądowaniu za przeszkodą przejechali około 60m do kolejnej piątej przeszkody, gdzie Annie udało się poprawnie ogiera do niej doprowadzić i pokonać wraz z nim ją. Do szóstki mieli raptem 40m, więc też nie rozpędzała go w dystansie i rozjechała go spokojnie. Doprowadząc zaraz ogiera do przeszkody w zamkniętych pomocach, odsyłając Unna do skoku nad przeszkodę w wybranym przez siebie miejscu do wybicia. Zgrała się z jego ruchem w locie, by po lądowaniu pojechać około 40m po delikatnym łuku na lewo na siódemkę. Nie rozpędzała go ponownie w dystansie, starając się go rozjechać w równym tempie, skupieniu i zaangażowaniu do miejsca wybicia pod przeszkodą. Odesłała gniadosza w nim do skoku nad siódemkę, by przefrunąć nad nią finalnie na czysto. Do ósemki mieli ponownie spory dystans do przejechania, gdzie ona powróciła do półsiadu i pozwoliła na delikatne dodanie w tempie przez ogiera. Na kilka foule przed przeszkodą siadła w siodło i podniosła ogiera do przeszkody, zamykając go w korytarzu z pomocy i skupiając na sobie za pomocą półparad. Doprowadziła Unna do przeszkody i odesłała do skoku łydką oraz wypchnięciem z bioder, zgrywając się kolejno z jego ruchem w locie. Po lądowaniu za przeszkodą dojechała z nim do identycznej przeszkody, która tworzyła coś z pierwszą ala dwu członowy szereg. Udało im się i tą przeszkodę pokonać na czysto, bez większego problemu. Po lądowaniu za nią do kolejnej dziewiątki nie mieli wcale tak daleko, więc kobieta nie rozpędzała nie potrzebnie ogiera. Utrzymując siad w siodło prowadziła go w zamkniętych pomocach do miejsca wybicia pod przeszkodę, odsyłając go do skoku nad nią w tym że miejscu i zgrywając się płynnie z jego ruchem podczas skoku. Po lądowaniu mieli około 70m do przeszkody numer dziesięć, gdzie starała się równo poprowadzić ogiera do drewnianego płotku. Trzymała go w zamkniętych pomocach i wysyłając mu kilka półparad doprowadziła do miejsca wybicia, gdzie łydką i wypchnięciem z bioder odesłała go do skoku nad przeszkodą. Podążając za jego ruchem przeszła do półsiadu oraz oddała mu rękę, by nie zakłócić jego skoku nad przeszkodą. Do jedenastej przeszkody znowu mieli kawałek do przejechania z tym że, Anna po przejściu do półsiadu zachęciła go do dodania w tempie do ów przeszkody. Jednak jak na złość z nieba zaczęły spadać pojedyncze krople deszczu, a chmury też nie wyglądały zbyt fajnie. Kobieta obawiała się że może się jeszcze pogorszyć, a wtedy to nie wróży zbyt dobrze. Mimo wszystko jednak skupiła się na dojechaniu do 11 przeszkody, gdzie na kilka foule po jej zobaczeniu siadła w siodło w celu lepszej kontroli nad koniem. Jeśli zaszła potrzeba podniosła też gniadosza do przeszkody, by wyhamować i wyregulować tempo przed odskokiem. Doprowadziła go w korytarzu z pomocy do jedenastki, gdzie łydką i wypchnięciem z bioder odesłała ogiera do skoku nad przeszkodą. Przefrunęli nad przeszkodą dość gładko, by po lądowaniu w spokojnym tempie skierować się na mini zbiornik wodny czy większą kałużę trudno stwierdzić co to było. Pilnowała jego tempa oraz skupienia, siedząc w siodle i kontrolując to. Podobnie zachowała się na dystansie do trzynastej przeszkody, chcąc jak najlepiej skończyć ten cross bez wpadki nawet z przekroczeniem normy czasu. Spodziewała się już tego, bo sekundy wcześniej spojrzała na zegarek który nie ubłagalnie tykał. Bezbłędnie skoczyli ów przeszkodę. Następnie Anna w dystansie do ostatnich trzech przeszkód mimo ryzyka po podniesieniu się do półsiadu, zachęciła gniadosza do minimalnego dodania w tempie. Jednak nie przesadzała z tym rozpędzaniem konia ze względu na warunki pogodowe, ale choć chciała ciuteńkę może złapać mniej sekund karnych. Wjeżdżając tak nieco do lasu, a w sumie bardziej na jego skraju zaczęli zbliżać się do 14 przeszkody. Na kilka foule przed odskokiem siadła w siodło, by wyrównać tempo do przeszkody i ewentualnie wyhamować ogiera przed nią poprzez wzięcie go na siebie. W zamkniętych pomocach doprowadziła go do miejsca wybicia pod przeszkodę, gdzie odesłała go zaraz do skoku nad nią łydką i wypchnięciem z bioder. Podążając za jego ruchem przeszła do półsiadu i oddała mu rękę, by po lądowaniu bez rozpędzania go w dystansie spokojnie doprowadziła go do piętnastej przeszkody. Udało im się i ją pokonać bez większego problemu, a po lądowaniu za nią po łuku na prawo skierowali się na ostatnią szesnastkę. Zachęciła w dystansie po przejściu do półsiadu ponownie ogiera do dodania lekkiego w tempie, by dość szybko dojechać do ostatniej przeszkody. Zamknęła ogiera w pomocach i doprowadziła tylko do miejsca wybicia, gdzie po odesłaniu ogiera do skoku nad przeszkodę - zgrała się z jego ruchem w locie. Po lądowaniu raz jeszcze podniosła się do półsiadu i pogoniła go do mety, by po jej przekroczeniu stopniowo zwolnić go przez kłus do stępa. Ostatecznie lekkie przekroczenie normy czasu, ale bez tragedii i to ją cieszyło. W salwie pochwał dla ogiera sprowadziła go na rozprężalnie.
z.t
_________________
Podemos pintar colores al alma Podemos gritar iee eé.
personalia: No soy ave para volar » Anna Ross wiek: Y en un cuadro no sé pintar » 20 lat.
partner: No soy poeta escultor » xxx.
pms: Tan sólo soy lo que soy » 0.
ex: Las estrellas no sé leer » Brian.
przyjaciele: Podemos volar sin tener alas » Amelie.
wrogowie: Ser la letra en mi canción » brak.
Imagination także była przyzwyczajona do Jamesa, który zaglądał do niej równie często co właściciel i wydawał się być do niej pozytywnie nastawiony. Podczas rozgrzewki była dość spokojna, chętna do pracy i całkiem przyjemnie się ją prowadziło, co zmieniło się lekko kiedy dostała luz. Wtedy postanowiła rozglądać się, zaczepiać innych i błądzić uchem po wszystkich dźwiękach.
Na lekki sygnał ruszyła z kopyta, mocno wypychając się zadem do galopu. Parła chętnie do przodu, ale tylko przez pierwsze kroki, gdyż później odechciało jej się aż tak biec. Skok przez jedynkę nie był problemem, co prawda zaczęła się obawiać przeszkody, lecz odpowiednie pomoce pozwoliły jej polegać na jeźdźcu. Wybiła się nad przeszkodę z przodów, dopełniając skok tyłami, by łagodnie wylądować i pogalopować dalej, na dwójkę. Pokonanie tej ponownie nie stanowiło klaczy problemu - skupiła na przeszkodzie wzrok i uszy, następnie na odpowiedni sygnał wybiła się z zadu, w którym skumulowała siłę, by po chwili wylądować na drugiej stronie przeszkody. Dłuższy odcinek galopu był dla klaczy momentem, w którym szczególnie nie chciała przeć do przodu, potrzebując niezłej stymulacji. Taki miała dziś humorek, nic na to nie prowadzić.
Przed trójką dostała odpowiednie pomoce, by wybić się płynnie i chętnie nad przeszkodę. Wykorzystała do tego tą resztę odwagi, którą gdzieś pod skórą trzymała, gdyż jak wiadomo - cross miał ostre rogi, a Imagination się takich rogów boi. Następnie galop, dość krótki, na czwórkę, której wygląd sprawił, że gdzieś tam uszko poleciało, czuła się jednak dość pewnie pod Jamesem, tym samym w odpowiednim miejscu bez zawahania pokonała przeszkodę, kierując się galopem na kolejne przeszkody.
Przed pierwszą beczką wsunęła zad pod kłodę, następnie wybijając się dość silnie, by po uzyskaniu przystępnego baskillu wylądować, szybko łapiąc równowagę, kierując się na drugą beczkę, której pokonanie stanowiło większy problem. Mimo to udało się klaczy wybić i pokonać także 6 bezproblemowo.
Mimo odciążenia pleców, klaczy i tak nie chciało się specjalnie biec, mimo to pomoce aktywizujące ją jednak do tego przekonywały, tym samym klacz osiągała przystępne tempo.
Przed siódemką lekko zwolniła na sygnały mężczyzny, by w odpowiednim momencie wybić się z przodów, dopełniając skok zadem i całkiem chętnie pokonać przeszkodę, która i tak i tak wydawała się być klaczy przerażająca. Następnie pokonali bezproblemowo 8 i 9, by udać się nad dziesiątkę. Przed nią uszy klaczy zaczęły nerwowo strzygać, zaś klacz spięła się, mimo to postępując do skoku na sygnał mężczyzny. Wybiła się bardzo silnie, chcąc uniknąć zjedzenia przez przeszkodę, uzyskując tym samym spory zapas. Po wylądowaniu oddała sobie lekkim, ledwo wyczuwalnym zarzuceniem zadem, biegnąc dalej na jedenastkę, której pokonanie także nie stanowiło problemu. Po prostu w odpowiednim momencie, wskazanym przez mężczyznę, wybiła się z tyłów, uzyskując całkiem długi ale dobry jakościowo skok, by wylądować łagodnie po drugiej stronie, galopując na dwunastkę i trzynastkę. Pokonała je na czysto, kierując się na kolejne dwie przeszkody - czternastkę i piętnastkę. Przed nimi skupiła się bardziej na mężczyźnie, oddając we władanie jego pomocy, tym samy skumulowała siłę w zadzie, przysiadając lekko na nim, by następnie wybić się do skoku nad pierwszą przeszkodę. Po niej wylądowała, kierując się zgodnie z pomocami na środek następnej przeszkody, której pokonanie nie stanowiło dla Imagination problemu.
Po odcinku galopu następowała kombinacja 16ABC, przy której klacz ponownie całkowicie polegała na jeźdźcu, pozostając w płynnym ruchu, pozostając także przepuszczalną. Tym samym pokonanie tego pozwoliło na galop do kolejnej kombinacji. 17-18 pokonali ponownie na czysto, James rzeczywiście skupiał się bardziej na taktyce i bardzo dobrze, gdyż Imagination nie należała do odważnych, skocznych koni.
Pokonanie kolejnej kombinacji, tym razem numer 19 należało do wyzwań. Klacz próbowała się zatrzymywać, spinała się i już w samej wodzie próbowała się rozpędzić, by jak najszybciej z niej uciec. Mimo to czekał ją jeszcze skok, który spotęgował strach klaczy, szczególnie podczas lądowania, gdy woda rozbryzła się na wszystkie strony. Klacz prychała ale polegała na jeźdźcu, kierują się na człon B, po którym kierowali się na dwie kolejne kombinacje - 20 oraz przeszkoda 21. Pierwsza stanowiła wyzwanie, któremu klacz jednak podołała, pokonując przeszkody na czysto i niezłym zapasem sił i odwagi. Następnie była przeszkoda, przed którą klacz ponownie skumulowała siłę w zadzie, wybijając się i zaokrąglając ciało i lądując płynnie, kierując się na 22. Cóż, rzeczywiście Imagination mogła skoczyć ową przeszkodę bez większego problemu, gorszy był strach, ale ten także udawało jej się przezwyciężyć. Przed przeszkodą mocniej popracowała zadem, w odpowiednim momencie wybijając się, by pokonać przeszkodę na czysto mimo jej gabarytów. Następnie skierowała się na kombinację 23, którą pokonała bez większych problemów, tym samym po pokonaniu linii końca zamykając za sobą dzisiejszy cross. zt
_________________
Let's grab our gold switchblade..... ...........And make us a blood pact, babe
Would you kill, kill, kill for me? I love you enough to ask you again ......Would you kill for me?» Christian
...Bloody noses are just like roses
.....But what happens when we are betrayed?
Would you drag him to the shed .......And unload six rounds in their fucking face?» Chris, Brian, James
Sideways for attention, longways for results. Who are you going to cross?
» 1 miejsce WKKW - Entry pod Chrisem
» 3 miejsce WKKW - Entry pod Chrisem
» 3 miejsce ujeżdżenie - klasa L pod Chrisem
Ogier ruszył galopem bez zbędnej zachęty, równie chętnie obierając dość energiczne tempo. Był tego dnia dosyć nabuzowany i pomimo wcześniejszej próby, nadal miał w sobie dość dużo energii. Z tego wszystkiego aż stał się dzisiaj dziwnie odważny i mniej zagapiał się na wszystko, co mogłoby go zjeść. No ale, nie chwalmy dnia przed zachodem słońca, bo jeszcze nawet dobrze nie zaczęli!
Dojeżdżając do jedynki, wsłuchał się w polecenia swojego jeźdźca, dając mu się miękko prowadzić. Odbił się w optymalnym do tego miejscu, stosunkowo mocno i ze sporym zapasem, co zagwarantowało im bezpieczny lot na drugą stronę. Po lądowaniu energicznie odszedł spod przeszkody i płynnie odbudował tempo, nie mając problemów również z dwójką. W końcu była równie przyjmena i nie strasząca co jej poprzedniczka, więc srokacz nie skupiał na ich wyglądzie zbytnio swojej uwagi, co w jego przypadku było bardzo dobre. I pomimo tej części czesanej, ogier oddał na tyle mocny skok, by przelecieć nad całością, nie zaczepiając nawet rąbkiem kopyta. Dalej wznowili galop na prawą nogę ku kolejnej przeszkodzie, trochę bardziej oddalonej. Cóż, gdy już znalazła się w zasięgu ich wzroku, to momentalnie się okazało, że nie jest już tak przyjazna jak jej poprzedniczki. Tak czy siak, ogier uniósł jedynie wyżej głowę i szedł pewnie do przodu, wyczuwając ów pewność w zachowaniu Olivera, którego dzisiaj słuchał niczym zaklęty. W końcu wybił się ze wskazanego miejsca i oddał długi skok, wyciągając swobodnie głowę podczas lotu, co umożliwiła mu oddana ręka. Po lądowaniu w dalszym ciągu trzymali tempo i ogierowi jak najbardziej to pasowało. Miał jeszcze dużo siły i zapału, więc chętnie szedł do przodu, aktywnym, równym galopem. Ale nawet jeśli za bardzo się nakręcał, to upomnienie ze strony jeźdźca w zupełności wystarczało, by przywrócić go na ziemie.
Zarówno czwórka jak i piątka sprawiły, że kopytny zaczął uważniej się im przyglądać bo ich forma i kolory wcale nie zachęcały. Przytrzymany, stosownie wyhamował, nie próbując rwać się do przodu na siłę. w taki sposób jego foula przyjemnie się zaokrągliła, a Bloo choć trochę nie pewny, przeskoczył przez czwórkę. Druga przeszkoda była znacznie węższa, ale srokacz nie usiłował wyłamać, nie mając ku temu na dodatek żadnej zachęty ze strony Olivera, który zamknął go w nieprzepuszczalnym korytarzu z pomocy. Pochwała w tym przypadku była w pełni uzasadniona, a i kopytny przyjął ją z aprobatą, na chwilę cofając prawe ucho. Chwilę później był jednak na nowo skupiony na trasie. Dwie kolejne przeszkody wyglądały bardzo podobnie, choć o dziwo nie wydały się ogierowi szczególnie groźne. Na obie naszedł równym tempem, wybijając się ze wskazanego przez zawodnika miejsca. A gdy już z obiema się rozprawili, zgodnie z prośbą kopytny zaktywizował galop, wyraźnie poszerzając foule. Był dzisiaj wyjątkowo plastyczny, więc wyhamowanie przed ósemko poszło równie gładko. Choć miał dzisiaj różne zapędy, to na pewno nie chciał wpaść z Pelerieuxem w którąś z tych fikuśnych przeszkód. Gdy już się z nią rozprawili, to teraz mieli do pokonania kombinacje złożoną z trzech elementów. Po pokonaniu 9a, skrócił się w trasie do jelonka, nigdy nie mając problemu z ''upchaniem'' gdzieś tej dodatkowej fouli. Tak samo było z trzecią przeszkodą, do której bez problemu zmieścili się w pięciu foulach, a ogier oddał bezpeiczny, okrągły skok.
Zachmurzenie, jak i lekka mrzawka zdwały się nie robić na kopytnym wrażenia. Był zbyt zaaferowany otoczeniem, by zawracać sobie głowę rzeczami nieistotnymi. Do 10a dogalopowali równym, aktywnym galopem, oddając kolejny książkowy skok. Srokacz miękko opadł na podłoże za przeszkodą i skrócił się w dojeździe do drugiego członu. Wreszcie we wskazanym do tego miejscu wzniósł się w powietrze, po lądowaniu jedynie wesoło parskając. Jedenastka zaś była kolejną super wąską przeszkodą, ale na szczeście Bloo nie miał z takowimy szczególnych problemów. Dwunastka również poszła gładko i teraz mieli kolejną kobinację. Cóż, srokacz trochę zapatrzył się na te białe belki, ale finalnie nie wykręcił swojemu jeźdźcowi żadnego numeru, przeskakując przez nie jak przez wszystkie inne przeszkody. Potem czternastka no i dwie, dużo trudniejsze przeszkody. Ogier był oswojony z cornerami, więc nie zaskoczył się aż tak bardzo, choć przez moment poczuł się trochę zdezorientowany. Stąd pojawił się u niego swego rodzaju opór, który na szczęście został dość szybko zwalczony przez Oliego. A gdy już rozprawił się z pierwszym, to drugi też jakoś poszedł, co kopytny skwitował radosnym parsknięciem.
Po za tym, to prawda - pierwsza fala ekscytacji już minęła, ale nie oznacząło to, że kopytny nie miał już siły. Miał i to całkiem sporo, co dobrze rokowało, zważając na to ile trasy mieli jeszcze przed sobą do pokonania. Wtedy dotarli do kolejnej kobminacji, w której to Bloo po raz wtóry wykazał się dużą plastycznością. Następnie znowu cofnął ucho w reakcji na pochwałę, ale nie rozproszył się. I dobrze, bo chwilę później byli już pod dziewiętnastką. Zarówno ona jak i dwudziestka nie przysporzyły im problemów. Po wylądowaniu wszedł do wody, nie robiąc z tego faktu wielkiego halo. Po za tym, w taki upalny dzień taka ochłoda była wręcz przyjemna! Niestety następna przeszkoda zdołała z nim wygrać. Coś mu bardzo tutaj nie pasowało, więc nie wiele myśląc,zgrabnie wyhamował i pozostał po tej stronie . Następnie już bez buntu zagalopował i przeskoczył przez ''wariant lądowy''. I choć wydłużyli w ten sposób trasę, to niebawem znaleźli się pod kolejną przeszkodą, gdzie skok był już znacznie bardziej ekonomiczny. Dalej pogalopowali na lewo, kierując się w stronę kolejnego zbiornika z wodą, przez który musieli na szczęście tylko przegalopować, bo udanym skoku nad 24a. A z tym Bloo nie miał najmniejszego problemu, nawet jeśli woda chlapała wszędzie dookoła. Drugi człon o dziwo poszedł im łatwo, podobnie jak następny szereg. Ogier miał coraz mniej sił i nawet nie chciało mu się kombinować, więc zdał się na swojego jeźdźca, który póki co ani razu go nie zawiódł. Dwudziestkaszóstka była zaś stosunkowo... zwykła i dopiero kolejny szereg zmusił ich do bardziej precyzyjej jazdy. I potem została już tylko dwudziestkaósemka, a skoczenie jej z większego tempa w pełni wpisało się w gusta srokacza. Gdy mieli już to za sobą i mógł wreszcie zwolnić, zrobił to chętnie, będąc naprawdę wymęczonym zwierzęciem.
Płeć: kobieta Wiek: 26 lata Zawód: Pracuje jako wsparcie graficzne w Riot Games UK Partner: Nikolaj Właściciel: Diabeł Podopieczny: Falling Away, Aventador Pieniądze: £85 Punkty doświadczenia: 32 Skoki: 21 Ujeżdżenie: 6 Cross: 1 Wyścigi: 3
Wysłany: 2019-07-25, 23:46
TATE VARDAS & VALKYRIA - WKKW ENTRY
Pierwszy dzień zmagać z Valkyrią nie był dla Tate specjalnie emocjonujący. Klacz miała charakterek, ale co jak co, Tate jej dorównywała zarówno temperamentem, jak i upartością. Przy okazji kobieta wykazała się niebywałą nieodpowiedzialnością, biorąc konia ponad swoje siły na zawody. Albo przynajmniej ponad siły, które gotowa była poświęcić. Tym samym już na rozgrzewce powstały między kobitkami zgrzyty, głównie spowodowane tym, że klacz buntowała się przed przeszkodami, lub Tate buntowała się przed jej niechęcią do nich. Mimo to udało się kilka przeszkód skoczyć całkiem przyzwoicie, oczywiście po uwcześniejszym rozgrzaniu klaczy w 3 chodach.
Po komunikacie od sędziów wjechała przez miejsce startu, posyłając klaczy kilka półparad i wysyłając w galop poprzez pchnięcie z miednicy i łydkę. Od razu przeszła w półsiad, nie chcąc utrudniać klaczy biegu, jednocześnie też dbając o swobodę jej pleców. Amerykanka stawiała przede wszystkim na tempo, co byłoby zbawienne, gdyby dobrze znała klacz i swoje obecne możliwości. Niestety, już przed pierwszą przeszkodą przekonała się, że jej działanie jest błędne. Przed przeszkodą oczywiście chciała zwolnić, co było problematyczne przez spięcie klaczy, te zaś wystąpiło przez zbyt nerwowe pomoce ze strony Amerykanki.
Finalnie udało się posłać Valkyrię do skoku z pomocą pchnięcia z miednicy, łydki i przejścia w półsiad z oddaniem wodzy, następnie zaś płynnie wylądowały, lecz nad pobraniem tempa przez kasztankę, kobieta nie miała kontroli. Tym samym ratunkiem przed drugą przeszkodą było także awaryjne hamowanie, które skończyło się pierwszym potężnym skokiem, który sprawił, że kobieta straciła równowagę, ale kolanami wystarczająco szybko złapała się, zapierając także dłońmi, by pozostać w siodle. Owszem, później ponownie odzyskała władanie w rękach i nogach, przyhamowując klaczą. Przysiadła głębiej w siodło, skracając wykrok Rudej i zamykając ją w korytarzu pomocy, wpierw ku równemu galopowi, później do skoku. Ten jednak był ponownie przesadzony, a Tate jest jak 3 letnie dziecko - to ze raz włoży palec między drzwi a framugę nic nie znaczy, dopiero za 1000 razem się nauczy. Niczym z katapulty, z totalnie nieświadomej klaczy polecała na ziemię, ryjąc przodem ciała kawałek za przeszkodą, ledwo co trzymając wodze, którymi mogła się zarówno odratować, jak i zatrzymać klacz. Nim jednak rozpędzony koń całkowicie się zatrzymał, przesunęła się jeszcze kawałek po ziemi, teraz całkowicie wyglądając jak ulubieniec polityki Netflixa.
Po tym wszystkim została wyeliminowana, bo to nie ma to tamto, i dopiero na ujeżdżalni wykonała na klaczy ostatni skok posłuszeństwa, zabierając się za jej oporządzenie. zt
Płeć: klacz Wiek: 6 lat Rasa: Koń Hanowerski Właściciel: Christian Levrull Cena: £2300 Doświadczenie w skokach: 49 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 48 Doświadczenie z lonżowania: 22 Kondycja: 30 Szybkość: 26 Klasa startów: WKKW: 1*
Wysłany: 2019-07-26, 00:36
CHRISTIAN LEVRULL & NYMPHOMANE - WKKW 1* - PRÓBA TERENOWA
Nympho z zasady była skrajną indywidualistką - we wszystkich aspektach miała własne, unikalne zdanie. Nie mogło być inaczej podczas treningów czy zawodów (a zwłaszcza zawodów), gdzie miała pełne pole do popisu. Cóż, w dniu próby crossowej również nie była zbyt przyjazna. Można powiedzieć, że wstała lewą nogą, co pokazywała swojemu właścicielowi przez cały czas, od czyszczenia, przez rozgrzewkę aż po sam start. Szczurzyła się do innych koni, jak i czasami próbowała ignorować swojego jeźdzca, często okazując podirytowanie. Tak samo było podczas startu, gdy po usłyszeniu dzwoneczka popędziła przed siebie jak opętana. Niestety Chris bardzo szybko zaczął negować jej metodę na dojazd do jedynki, biorąc ją na siebie i próbując wyhamować. Cóż, Nympho nie była z tego powodu szczególnie zadowolona, co obwieściła kładąc po sobie uszy i trochę się spinając. W końcu wydłużyła przed ostatnią foule i wybiła się z bardzo daleka, prezentując efektowny i napewno mało przyjemny skok nad jedynką. Zadowolona z takiego obrotu spraw, próbowała radykalnie dodać, ale wtedy znowu spotkała się z oporem, na co zareagowała mocniejszym bryknięciem. Te jednak zdały się na nic, bo Levrull pozostał w siodle i nadal kontrolował jej galop, co spotykało się z nieustanny oporem z jej strony. W taki oto chaotyczny sposób dotarli do dwójki. Tutaj o dziwo zgrali się prawidłowo i wtedy mieli trochę wolnego galopu do trójki. Poszerzenie fouli przypadło Nympho do gustu, a jakżeby inaczej, choć z ewentualnym zmienieniem tempa było już gorzej. A gdy zobaczyła przeszkodę, zagryzła się na wędzidle i popruła przed siebie, oddając kolejny mocny skok, totalnie po swojemu. Ale żeby nie było za gorzko, kobinacje 5-6 pokonali we względnym porozumieniu, o! Co prawda gniada po drugiej przeszkodzie widowiskowo oddała z zadu, ale niestety ponownie nie udało jej się wysadzić mężczyzny z siodła... Co za dzień. To było również na tyle, jeśli chodzi o podporządkowanie się i wtedy znowu próbowała szarżować na siódemkę. Chris zdawał się jednak mieć już tego dość, podejmując bardziej radykalne działania. I trzeba przyznać, że zdołał ją zaskoczyć tą niespodziewaną wolną, na którą swoją drogą wcale chętnie nie weszła. Podirytowała się okropnie, ale chyba osiągneli oczekiwany efekt, do samą przeszkodę pokonała już dużo spokojniej, bardziej czekając na swojego jeźdźca.
Po wylądowaniu aktywnie odeszli spod przeszkody, ale wtedy w głowie gniadej zaszły nieoczekiwane zmiany i z konia ciągnącego do przeszkód przeobraziła się w konia mocno patrzącego i idącego niezwykle topornie. Co jakiś czas zapatrzała się na coś po bokach i próbowała spływać z trasy, albo zmieniać tempo galopu. Na pewno wpłynęło to znacząco na ich czas, ale who cares? Na pewno nie Nymphomane. Z ósemką nie było większych problemów, oprócz trochę zbyt dalekiego odbicia. Podobnie było z dziewiątką, leżącą stosunkowo blisko. Wtedy mieli kolejne 200 metrów galopu, które to pokonali już trochę żwawiej. Wtedy dopiero dziesiątka wywołała u niej moment zawahania, bo umówmy się, nie prezentowała się najlepiej. Było to jednak chwilowe, a klacz postanowiła tym razem nie utrudniać właścicielowi życia i oddała kolejny ładny skok.
Jedenastka choć wysoka i szeroka, to nie sprawiła im problemów. Podobnie było w przypadku 12 i 13, które choć węższe, to nie sprawiły że kopytna dłużej się nad nimi zastanawiała. A z kolei kombinacja 14-15 wyglądała mocno zwyczajnie, więc gniada nawet nie próbowała tutaj uciekać z najazdu.
Potem kobyła próbowała wyciągnąć Chrisa do pierwszego członu szeregu z numerem szesnaście, ale ten się nie dał i utrzymał swoją podopieczną w ramach przyzwoitości. A pomiędzy 17 i 18 kopytna okazała się na tyle plastyczna i współpracująca, że zgodnie z wolą jeźdźca wyjechała tą linie na kontrolowane 3 foule. No i wtedy dotarli do wody, którą faktycznie zaniedbali na treningach. Dojeżdżając do pierwszego członu, klacz wyraźnie się wycofała, w głowie ropracowując najlepszy sposób na wyłamanie. Nic takiego jednakże nie nastapiło, a klacz zrezygnowała ze swoich niecnych planów, oddając się w ręce właściciela, co było dobrą decyzją.
Kombinację z numerem 20 rozpoczęli dobrze, choć drugi człon ponownie wywołał u klaczy niepewność - którą ponownie przezwyciężyli - i wtedy z wąskim frontem rozprawili się raz-dwa. Przeszkoda nr 21 była tylko formalnością i wtedy znowu musieli zmierzyć się ze stołem, do którego Nympho chętnie dodała, co by mieć odpowiednią ilość energii do wybicia. Przeskoczyli go poprawnie i wtedy mieli przed sobą dwa wąskie fronty, po ktorych dopadli ostatnią już przeszkodę, ją również pokonując bezbłędnie.
Płeć: klacz Wiek: 8 lat Rasa: koń holsztyński Wzrost: 160 cm Ostatni trening: Skokowy z Hayley. Właściciel: Hayley Wright Cena: £2900 Doświadczenie w skokach: 51 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 50 Doświadczenie z lonżowania: 50 Kondycja: 70 Szybkość: 71 Klasa startów: WKKW: 1*
Wysłany: 2019-07-26, 01:10
ADELE SOLVE & RED STAR D'ARGENT - WKKW ENTRY
Po szeregu białych przeszkód galopowała dalej na wprost, idąc znowu mocnym, typowo crossowym tempem. Nie miała okazji długo się tym nacieszyć, bo niedługo potem pojawiła się przed nimi kolejna przeszkoda. Ta budziła w gniadej juz nieco większy respekt, mimo że nadal nie wydawała się być bardzo trudna. Argent nie była jednak bardzo przejęta i w równym, miarowym tempie dojechała do niej, w wyznaczonym miejscu odbijając się mocno z zadu i składając do lotu, który wydłużyła w miarę swoich możliwości, wyciągając się nad drewnianą konstrukcją. Wylądowawszy, ruszyła biegiem, robiąc to jednak z głową i ciągle pozostając otwartą na sugestie Adele. Dzięki temu nie pominęła następnej przeszkody, której wypatrywała bystrym wzrokiem, nie było więc potrzeby wspomagania się palcatem. Przysiadła lekko na zadzie, aby z pomocą jego siły oddać pewny, choć ekonomiczny skok, w którym zapracowała nieco bardziej grzbietem, który uwypukliła z obniżonym i idącym do przodu nosem. W kolejnym dystansie zgodnie ze wskazówką wykonała następne dodanie, a nie będąc zbyt powstrzymywaną, osiągnęła całkiem niezłą prędkość, nie mając większych problemów z jej utrzymaniem mimo powoli narastającego zmęczenia. Adele wybierając Red Star miała takie szczęście, że klacz miała za sobą dużo treningów typowo szybkościowych i kondycyjnych, dzięki czemu była świetna w dłuższych trasach, w crossie odnajdując się jak nikt inny. Sprawiało jej to najzwyklejszą radość, podobnie jak skoki, a ten zaraz znowu był konieczny, bo zaczęły zbliżać się do jedenastej przeszkody. Ta rzeczywiście nieznacznie wyróżniała się od innych, ale jak na wkkwistkę przystało, Argent była odważnym koniem i nie wykazywała żadnych lęków w jej przypadku. Najechała do niej dość prostopadle w mocnym galopie, który zafiniszowała kolejnym skokiem, tym razem znowu dość spłaszczonym, bo przeszkoda była bardziej szeroka niż wysoka. Ciekawiej miało być wraz z dwunastką jako przeszkodą wodną. Szczęśliwie przy niej nie znajdowało się nic innego do skakania ani cokolwiek, co miałoby wprawić gniadą w konsternację. Utrzymała swoje mocne tempo, a wraz z wjechaniem do tej przerośniętej kałuży wzmocniła pracę całego ciała jeszcze bardziej, aby opór wody nie spowolnił jej jeszcze bardziej. Na szczęście było tam dość płytko, więc nie było to tak trudne zadanie, a chłodna woda dobrze podziałała na jej samopoczucie, dając lekkie ochłodzenie i orzeźwienie. Po wyjściu czy bardziej wybiegnięciu z wody parsknęła głośno, odczuwając coraz bardziej swoje zmęczenie po tym, jak próbowały nadrobić stracony przez wyłamanie czas. Trzynasta przeszkoda nie wzbudziła w klaczy żadnych emocji, szła na nią pewnie i odważnie, aby zaraz zabrać się do płynnego lotu, wyciągając się lekko nad konstrukcją. Kolejne sto pięćdziesiąt metrów przebyła w stałym, mocnym tempie galopu, znowu robiąc dość widowiskowe dodanie, o ile tylko Adele jej na to pozwoliła. Argent jednak nie próbowała na siłę zrobić czegoś po swojego i poddała się woli jeźdźca. W czternastce jedynym problemem mogło być to, że na tle piasku nie wyróżniała się zanadto, ale samo skrócenie oprzytomniało holsztynkę, bo było już dla niej jednoznaczne. Przeszkoda była na tyle nisko, że Red Star w zasadzie nie musiała oddawać żadnego skoku, a jedynie przegalopować przez nią, chociaż niski wzrost sprawił, że wolała nieco zaokrąglić tę foule do góry. To z boku mogło wyglądać dość zabawnie, ale gniada sobie z tym poradziła całkiem nieźle, biorąc pod uwagę, że nawet nie otarła się o górę czy bok przeszkódki. Dzięki temu też od razu mogła kontynuować galopowanie, ale nie na długo, bo kilkanaście metrów dalej czekała na nie kolejna, przedostatnia przeszkoda. Jadąc prosto na jej środek mniej więcej pod kątem prostym, wykonała zgrabne odbicie, na tyle ekonomiczne, na ile jej się wydawało, a piętnastka akurat nie należała do trudnych przeszkód. Zaokrąglila nieznacznie grzbiet i podsunęła nogi pod podwozie, pod koniec znowu prostując i miękko wracając na ziemię. W dystansie do ostatniej przeszkody dalej wykazywała się całkiem sporą werwą do galopu, zdecydowanie nie będąc jeszcze tak bardzo zmęczoną, jak w przypadku innych koni. Szesnasta przeszkoda była już nieco wyższa i szersza, ale niezrażona tym holsztynka zaokrągliła bardziej swój galop, uruchamiając jeszcze mocniejszą pracę zadu, z pomocą którego oddała kolejny skok, do którego przyłożyła się nieco bardziej, obniżając głowę na zaokrąglonej szyi. Po powrocie na ziemię i podgonieniu, uruchomiła jeszcze raz swój motorek, mocno odpychając się nogami od ziemi i wykonując dalekie, mocno spłaszczone susy, wyciągając przy tym szyję dla lepszej równowagi. Doskonale wiedziała, że był to już sam koniec i z tego powodu wykrzesała z sobie całą swoją energię i siłę do tego, aby pełnym sprintem przebiegnąć linię mety i tym samym utrzymać nadrobione, cenne sekundy.
Mimo pełnej prędkości jej zwalnianie i wyciszanie było dość proste, bo dopiero wtedy zaczęła opadać z sił. Niemniej nie okazywała tego jakoś bardzo, kłusując jeszcze dość aktywnie, dopiero w stępie wykazując się zmęczeniem, kiedy to leniwie podnosiła swoje nogi. Wydawała się być jednak całkiem zadowolona z takiego obrotu spraw, szczególnie kiedy zdjęto z niej sprzęt i schłodzono, dając olbrzymią ulgę przepracowanym mięśniom.
KONIEC
_________________
kalendarz adwentowy - anulowanie zrzutki na kolejnych zawodach WKKW (próba skokowa)
16; Odmowa skoku; zatrzymanie się konia przed przeszkodą, którą powinien skoczyć. 20 punktów karnych 49; Szybko zmieniające się warunki pogodowe; poprawa pogody (zwiększenie widoczności/komfort jazdy/wyższa, przyjemniejsza temperatura).
43; Szybko zmieniające się warunki pogodowe; Nagłe wahania pogodowe w postaci; urwania chmury/opady śniegu.
Opis
Odmowa skoku na 9 przeszkodzie (tej drugiej 9).
PRÓBA SKOKOWA
51; Trącenie przeszkody podczas skoku;
c) naruszenie lustra wody podczas skoku. 4 karne 23; Pomylenie trasy; zawodnik nie jedzie zgodnie z trasą wyznaczoną na planie parkuru. Eliminacja
INSTRUKCJE
• Przejazd można podzielić na dowolną ilość postów.
• Realizacji podlega jedynie próba terenowa. Wynik próby ujeżdżeniowej i skokowej liczy się do końcowego wyniku, a w temacie widnieje tylko dla informacji usera, by był świadom jak poszły mu pozostałe losowania. ;)
• Zawody rozgrywają się na dworze.
• Na początku każdego przejazdu proszę wstawić:
Kod:
[center][size=10][color=#565857][b]IMIĘ NAZWISKO & IMIĘ KONIA - WKKW ENTRY[/b][/color][/size][/center]
Nie możesz pisać nowych tematów Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum