NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Jessie
2020-01-06, 22:06
Regionalne i krajowe zawody skokowe
Autor Wiadomość
Ophelia
Skokowiec


Płeć: klacz
Wiek: 5 lat
Rasa: KWPN

Ostatni trening: Aiden korytarz skokowy
Właściciel: Oliver
Cena: £4400

Doświadczenie w skokach: 101
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 13
Doświadczenie z lonżowania: 7
Kondycja: 38
Szybkość: 60
Klasa startów: Skoki: N

Wysłany: 2019-06-24, 22:08   

OLIVER PELERIEUX & OPHELIA OF ROHAN - L


Na zakręcie w odpowiedzi na pomoce Olivera, klacz faktycznie skróciła nieco krok, wchodząc zadem bardziej pod kłodę, pozostając lekką na przodzie ciała. Taki stan rzeczy utrzymywał się do samej przeszkody, na którą precyzyjnie najechała, prowadzona w łydkach. Lekko odbiła się od ziemi w miejscu odskoku, wyciągając w locie zaokrągloną szyję, nie odginając pleców. Zaowocowało to dobrym lądowaniem, po którym klacz przekroczyła celowniki i zaczęła zwalniać do kłusa, dojeżdżając w nim do bramki. Tam przeszła już do stępa i na wyciągniętej szyi opuściła parkur, kołysząc ogonem w rytmie kroków.
 
     
Mistrz Gry


Wysłany: 2019-06-26, 10:35   Nicole Velien & Bold Venture

NICOLE VELIEN & BOLD VENTURE - L


115; Dekoncentracja; na terenie na którym odbywają się zawody, panuje okropny hałas, ruch, błyszczą lampy błyskowe, ujadają gdzie nie gdzie psy; to wszystko doprowadza do dekoncentracji pary, zmniejszenia ich uwagi. Zrzutka: 4 punkty
95; Stres uskrzydla; para podbudowana owacjami, miłym przyjęciem, świetną atmosferą, prezentuje się doprawdy świetnie, pokazując poprzez pierwszą połowę swojego przejazdu najwyższa klasę.

Opis
Podczas pokonywania parkuru para popełniła tylko jeden błąd - zrzutkę na pierwszej przeszkodzie. Przed jeźdźcem stoi decyzja: skoczyć przeszkodę numer 10 czy jokera?



SPOSÓB OCENY - WAŻNE!

Ukryj: 
Jest to konkurs ze wzrastającym stopniem trudności i z tzw. Jokerem - alternatywną dla 10tki przeszkodą.
Na parkurze stoi 10 przeszkód o wzrastającym stopniu trudności, wynikającym nie tylko z wysokości i szerokości, ale również wyglądu czy usytuowania na parkurze.
Punkty bonifikacyjne są przyznawane następująco: 1 punkt za bezbłędnie pokonaną pierwszą przeszkodę, 2 punkty za drugą, 3 za trzecią
itd. Suma powinna wynosić 55 punktów. Nie przyznaje się
punktów za strąconą i rozbudowaną przeszkodę, oraz taką, na której koń odmówił skoku/wyłamał. Za przekroczenie normy czasu: 1 punkt karny za każde rozpoczęte 4 sekundy.
Ostatnia przeszkoda na torze, to przeszkoda alternatywna, w której jedną jej częścią jest tzw. Joker. Joker jest dużo trudniejszy, niż druga część przeszkody alternatywnej (przeszkoda nr. 10), a liczba punktów
za prawidłowe jego pokonanie jest dwukrotnie większa niż pozostałej
części przeszkody. Jednakże w przypadku strącenia jokera, jego
podwójna wartość jest odejmowana od wyniku.


INSTRUKCJE

• Trasę można podzielić na dowolną ilość postów.
• Losowanie obejmuje przeszkody 1-9. Ewentualne błędy/zrzutki są przypisane przeszkodom wybranym poprzez losowanie.
• W poście należy zawrzeć także ostatnią przeszkodę. Z opisu musi jasno wynikać, czy jeździec zdecydował się na 10tkę czy na Jokera. Opis ostatniej przeszkody należy napisać w trybie niedokonanym, jako że dopiero po wysłaniu posta pojawi się post MG, w którym zapadnie decyzja o powodzeniu podjętego działania. Decyzja będzie oparta na podstawie losowania, aczkolwiek na poprawne pokonanie 10tki jest większa szansa niż na pokonanie Jokera!
• Ze względu na powyższe uprasza się o niezostawianie przejazdu na ostatnią chwilę, bo MG też musi mieć czas na reakcję.
 
     
Mistrz Gry


Wysłany: 2019-06-26, 10:37   Brian Donney & Bolero de Ravel

BRIAN DONNEY & BOLERO DE RAVEL - L


76; Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca); Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca. Zrzutka: 4 punkty
58; Trącenie przeszkody podczas skoku;
b) powodujące konieczność odbudowy przeszkody. Zrzutka: 4 punkty

Opis
Podczas pokonywania parkuru para popełniła dwa błędy - zrzutkę na szóstej i ósmej przeszkodzie. Przed jeźdźcem stoi decyzja: skoczyć przeszkodę numer 10 czy jokera?



SPOSÓB OCENY - WAŻNE!

Ukryj: 
Jest to konkurs ze wzrastającym stopniem trudności i z tzw. Jokerem - alternatywną dla 10tki przeszkodą.
Na parkurze stoi 10 przeszkód o wzrastającym stopniu trudności, wynikającym nie tylko z wysokości i szerokości, ale również wyglądu czy usytuowania na parkurze.
Punkty bonifikacyjne są przyznawane następująco: 1 punkt za bezbłędnie pokonaną pierwszą przeszkodę, 2 punkty za drugą, 3 za trzecią
itd. Suma powinna wynosić 55 punktów. Nie przyznaje się
punktów za strąconą i rozbudowaną przeszkodę, oraz taką, na której koń odmówił skoku/wyłamał. Za przekroczenie normy czasu: 1 punkt karny za każde rozpoczęte 4 sekundy.
Ostatnia przeszkoda na torze, to przeszkoda alternatywna, w której jedną jej częścią jest tzw. Joker. Joker jest dużo trudniejszy, niż druga część przeszkody alternatywnej (przeszkoda nr. 10), a liczba punktów
za prawidłowe jego pokonanie jest dwukrotnie większa niż pozostałej
części przeszkody. Jednakże w przypadku strącenia jokera, jego
podwójna wartość jest odejmowana od wyniku.


INSTRUKCJE

• Trasę można podzielić na dowolną ilość postów.
• Losowanie obejmuje przeszkody 1-9. Ewentualne błędy/zrzutki są przypisane przeszkodom wybranym poprzez losowanie.
• W poście należy zawrzeć także ostatnią przeszkodę. Z opisu musi jasno wynikać, czy jeździec zdecydował się na 10tkę czy na Jokera. Opis ostatniej przeszkody należy napisać w trybie niedokonanym, jako że dopiero po wysłaniu posta pojawi się post MG, w którym zapadnie decyzja o powodzeniu podjętego działania. Decyzja będzie oparta na podstawie losowania, aczkolwiek na poprawne pokonanie 10tki jest większa szansa niż na pokonanie Jokera!
• Ze względu na powyższe uprasza się o niezostawianie przejazdu na ostatnią chwilę, bo MG też musi mieć czas na reakcję.
 
     
Nicole
Zawodnik
Skoki


Płeć: kobieta
Wiek: 21 lat
Wzrost: 170 cm

Ostatni trening: 25.06 - skokowy z Boldem
Podopieczny: Bold Venture
Pieniądze: £3425

Punkty doświadczenia: 56
Skoki: 35
Ujeżdżenie: 11
Cross: 1
Obycie z koniem: 11


Wysłany: 2019-06-28, 17:50   

NICOLE VELIEN & BOLD VENTURE - L


Regionalne zawody skokowe były najlepszą możliwością sprawdzenia jak Bold poradzi sobie wśród hałasu i obcych koni, w zupełnie obcym dla siebie miejscu. Na wdrożenie go w świat zawodów, nie było niestety innego sposobu, bo takiej atmosfery nie dało się wytworzyć na treningu. Był to pierwszy tego typu konkurs - ba, jakikolwiek konkurs - tej pary, a może nawet pierwszy w życiu wałacha, bo Nicole nie była pewna czy pod poprzednim właścicielem miał okazję startować. Tym bardziej czuła się odpowiedzialna, za poprawne poprowadzenie srokacza na parkurze, a jako że osobiście go trenowała od pewnego czasu, była świadoma na co jest gotowy, a czego lepiej unikać. O odpowiedniej porze przybyła pod boks i sprawnie oporządziła podopiecznego, poświęcając sporo czasu na takie zwykłe czynności, które wykonywała przed treningiem ( czyt. wygłaskała go bardzo ♥ ). W ten sposób pokazywała mu, że mimo nieco innej atmosfery, tak naprawdę nie ma się czym stresować. Luz bluz marmoladka, mamusia jest przy tobie.

Podczas rozgrzewki starała się nie zamęczyć go, a jednocześnie zainteresować go ćwiczeniami, tak aby skupił się na niej, a nie na wszystkim dookoła. Czuła, że jest rozkojarzony, ale starała się tym nie zniechęcać, a do wszystkich problemów podchodzić na spokojnie. Kiedy głośnik zatrzeszczał, a głos wywołał Nicole z Boldem na parkur, para była już po chwili stępa dla złapania oddechu. Kobieta dojeżdżając srokacza łydkami, zebrała wodze i nie spiesząc się specjalnie, poprosiła o kłus, którym wyjechali z rozprężalnii. Rytmicznie anglezując, objechała parkur dookoła, korzystając z czasu ktory pozostał im do startu. W tym czasie spróbowała go jeszcze troszeczkę skupić na sobie i rozluźnić. Zatrzymała go przy bardziej kolorowych i wymyślnych przeszkodach, pokazując mu je, a gdy byli już gotowi zatrzymała go w pobliżu trójki i ukłoniła się. Przy poprawnym zagalopowaniu pomogło prawidłowe ustawienie już podczas stój, zarówno amazonki, jak i wałacha. Obierając szeroki najazd na pierwszą przeszkodę, ominęła ósemkę od zewnętrznej. Od początku dbała o aktywne tempo, choć tutaj bardziej musiała postarać się o kontrolę, bo przy tak młodym koniu mogła ją stracić w każdej chwili. Z prawej nogi skierowała go na jedynkę, którą miał okazję zobaczyć już z daleka, co jednocześnie było dobre i złe. Niestety nie udało jej się zapobiec nakręceniu się wałacha i wyciągnięcia wykroku dużo za wcześnie. Chcąc przeżyć skok nad pierwszą przeszkodą, musiała trochę posiłować się z podopiecznym i zwolnić, przez co odskok wypadł w złym miejscu. Mimo to Nicole domknęła czterolatka w pomocach i odesłała do skoku, zgrywając się z nim całkiem nieźle. Niestety przez to nieprawidłowe miejsce, przydarzyła im się zrzutka już na jedynce. Przeszkoda rozpoczynająca parkur była najmniej punktowana, więc Hiszpanka w ogóle nie przyjęła się tą zrzutką. Zresztą, jechała przecież po doświadczenie dla wałacha, a nie po wygraną ( choć jakby się głębiej zastanowić, to jedno nie wyklucza drugiego. ) Po powrocie w siodło skupiła się przede wszystkim na uspokojeniu Bolda, przez co posłała mu parę półparad. Na szczęście udało jej się opanować podopiecznego na tyle, aby w równym rytmie dojechać do dwójki, którą był okser. Jadąc Venture równo w łydkach podprowadziła do przeszkody, pilnując dosiadem i ręką, aby nie wyrwał się do przodu, tak jak wcześniej. Na kilka foule przed wyskokiem, zamknęła go w korytarzu z pomocy i posłała mu jeszcze półparadę. W odpowiednim miejscu dodała łydki, wypychając do skoku. Poczekała na młodego i dopiero wtedy wyszła w półsiad dostosowany do wysokości przeszkody. Mocno oparta w strzemionach, wyprostowana i odciążająca zad konia, podążyła nadgarstkami za pyskiem, ułatwiając mu wyciągniecie się nad drągami. Obciążając mocniej prawe strzemię zaproponowała mu kontynuowanie galopu z tej nogi. Głowę skierowała w stronę kolejnej przeszkody, pokazując mu gdzie pojadą po lądowaniu. Kiedy jego kopyta zetknęły się z ziemią, powróciła w siodło, od razu skupiając go na sobie. Przed wejściem w zakręt zaprosiła go do mocniejszego wchodzenia zadnimi nogami pod kłodę, a następnie owinęła wokół prawej łydki, lewą pilnując aby nie wypadł poza ślad. W ten sposób wykręciła na trójkę, leżącą w linii razem z czwórką i piątką. Za zakrętem szybko wyprostowała wałacha, książkowo doprowadzając go do przeszkody. Tak jak poprzednio wskazała mu miejsce wybicia i wyszła razem z nim do skoku, wspomagając go przy tym. Zaraz po lądowaniu postarała się aby kontynuował galop w tym samym tempie, bo nie było już tutaj czasu na jego zmianę. Nad okserem również oddali udany skok, podobnie jak nad piątką, gdzie Nicole poprosiła o lądowanie na lewą nogę. Najazd na szóstą przeszkodę już nie był taki łatwy, bo musieli przejechać zakręt, niemal woltę, albo bardziej jajko. Po lądowaniu przejechali jeszcze kawałek po prostej, a następnie wykręcili omijając dziewiątkę i dość mocno się wyginając na tych łukach. Całe szczęście wałach nigdy nie miał nic przeciwko woltom, serpentynom i tym podobnym, więc mieli okazję je poćwiczyć nie raz, również w galopie. I tym razem nie sprawiło im to problemu, więc dogalopowali do stacjonaty. Nicole do końca mocno siedziała w siodle, równo prowadząc w pomocach i utrudniając ewentualne spłynięcie. Przed przeszkodą posłała mu stacjonatę, a następnie odesłała do skoku, w którym znów musieli zmienić nogę w galopie - na prawą, bo siódemka ustawiona była po lekkim łuku. Odległość między przeszkodami była na tyle duża, aby Nicole mogła przemyśleć najazd i dostosować foule do tego, aby miejsce wybicia wypadło jak najlepiej. Przed przeszkodą pomogła mu się wybić, w skoku nie przeszkadzając mu i zmieniając nogę, a za przeszkodą sprawnie podniosła go i pogalopowała do ósemki, od której znowu dzieliła ich spora odległość. Omijając tójkę dojechała prostopadle do oksera i powtórzyła te wszystkie czynności - począwszy od półparady, a skończywszy na delikatnym powrocie w siodło za ósemką. Po delikatnym łuku dojechali do dziewiątki ponad którą również wykonali piękny, a przede wszystkim zgrany skok.

1-9
_________________

I've got memories and travel...............
............................ like gypsies in the night

Tell me something boy, aren’t you tired tryin' to fill that void
Or do you need more? my love

It all seems like a dream, it's not. Brian
I know there's something real out there for me.

I wanna fill your empty spaces, I want to play the part to reach
your heart 0

Every little lie you tell, can't keep it hid
You're just another nail on my coffin lid enemies

@edit by Delfin
 
     
Bold Venture
Skokowiec


Płeć: wałach
Wiek: 4 lata (15.08)
Rasa: szlachetna półkrew
Wzrost: 174 cm

Ostatni trening: 25.06 - skoki z Nicole
Właściciel: Nicole
Cena: £1500

Doświadczenie w skokach: 26
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 11
Doświadczenie z lonżowania: 22
Kondycja: 23
Szybkość: 23
Klasa startów: Skoki: L

Wysłany: 2019-06-28, 18:05   

NICOLE VELIEN & BOLD VENTURE - L


Tak jest, to były pierwsze zawody z prawdziwego zdarzenia, w jakich brał udział Bold, i to pod nową włąścicielką. Jego poprzedni właściciel nie miał pozwolenia na starty ze względu na zdrowie, a poszukiwanie jeżdżca na zawody zostało poprzedzone wypadkiem, który pośrednio sprawił, że Venture znalazł się w Orchardzie, pod troskliwym okiem Nicole. Trudno się więc dziwić, że wszystko odbierał z podwójną wrażliwością i miało na niego większy wpływ niż normalnie. Tak było też z atmosferą, która naturalnie zagęszczałą się podczas takich wydarzeń i Bold miał jak na razie większe problemy z ogarnięciem czegokolwiek, jednak ucieszył się z przyjścia Nicole, parskając ku niej z zadowoleniem. Duże ilości mizianka, rzeczywiście nieco młodego uspokoiły, a poza tym być może udało mu się dorwać kilka kosmyków jej włosów, żeby je wymemłać. To był jego ulubiony sposób ubarwiania, względnie utrudniania Nicole życia, tylko on wcale nie wiedział, że to tak działa. Tak czy owak dał się wyciągnąć z boksu i przygotować, nie do końca czając bazę co go tak naprawdę czeka.

Na rozgrzewce jego nieogarnięcie rzeczywistości sięgnęło zenitu, a przynajmniej tak się poczciwemu srokaczowi wydawało. Chociaż Nicole się starała, trudno było skoncentrować jego uwagę wyłącznie na ćwiczeniach, lecz mimo to udało im się rozgrzać odpowiednio przed przejazdem. Przynajmniej mogli mieć taką nadzieję. Kiedy głos z głośnika zaprosił ich na parkur stępowali, co było chwilą przerwy i odpoczynku. Bold jakoś dawał radę pomimo swej dzisiejszej dyspozycji psychicznej wywołanej debiutem był ogarnięty na tyle, aby przejść do kłusa i po chwili ożywionej "dyskusji" z właścicielką, zgodzić się na jej tempo. Wjechali na parkur, na którym oczywiście całą uwagę Bolda pochłonęło wszystko: widownia, dziwne hałasy,stanowisko sędziowskie, i na samym końcu... przeszkody. Ale w końcu kiedy je zobaczył, zwłaszcza, że Nicole też zwracała na nie jego uwagę, osiągnął chyba najwyższy stan koncentracji, na jaki go było stać w tej chwili, tak więc naprawdę się przyglądał wskazywanym przeszkodom. W końcu zatrzymali się w pobliżu trójki, kobieta si ukłoniła i zaraz ruszyli galopem, po dość obszernym najeździe na jedynkę. Dobrze, że Nicole go jako tako kontrolowała, bo wszystkie te nowości i przeżycia mogły doprowadzić do tego, że go poniesie, na razie jednak w miarę aktywnie, a nie nadaktywnie galopował ku jedynce, jak się jednak miało okazać to się wkrótce zmieni. Jedynka zamajaczyła mu już wcześniej. Naprostowali do jedynki, ale dla wałacha oszołomionego tymi nowymi bodźcami, który w ogóle przecież miał skłonność do tego, że go entuzjazm ponosi, to było za dużo, i no właśnie - poniosło go. Wydłużył wykrok za wcześnie i ten ostatni kawałek do jedynki był siłowaniem się, aby Bold trochę zwolnił, co mu się niemal na ostatni gwizdek udało, ale zaważyło to na momencie odbicia. Szczęściem Bold w ogóle się odbił, ze szczerymi chęciami, aby się pokazać z dobrej strony, ale z takim miejscem odbicia było to raczej niemożliwe i ot, zaliczył zrzutkę. To zdecydowanie nabuzowanemu i zdekoncentrowanemu Boldowi nie pomogło, stulił uszy parskając nerwowo, ale Nicole go nie "porzuciła" i pomogła mu się uspokoić, a to z kolei sprawiło, że chociaż częściowo puścił tą zrzutkę w niepamięć. Całe szczęście bo zmierzali do oksera, do którego naprostowali po zakręcie. Tym razem Bold już tak nie wariował, śruby mu nie puściły i z pewnym opanowaniem, zamknięty w pomocach dojechał pod dwójkę. Reakcja na dwójkę była poprawna i we właściwym miejscu srokacz wybił się nad przeszkodę, ładnie składając się w skoku i zgrywając z kobietą, aby pokonać okser na czysto, co po burzliwej rozgrzewce i pierwszej przeszkodzie i jego nieogarnięciu związanym z tym, że to była dla niego kompletna nowość, było pewnym sukcesem. Wylądował na prawą nogę i z niej podjął galop ku kolejnej przeszkodzie. Pokonanie dwójki dodało mu pewności siebie i teraz wyglądał jak profesjonalista, a przynajmniej sprawiał takie wrażenie. E, spoko mamuś, pierwsze koty za płoty to dam radę, zaraz tu pozamiatam konkurencję!Oczywiście nie było tak do końca, ale Bold w końcu coś po sobie pokazywał. Na zakręcie dość dokładnie się wyginał, aktywnie pracując zadem, po czym naprostowali na trójkę, a także poniekąd na czwórkę i piątkę, bo były w jednej linii. Po raz drugi bez żadnych wybryków dotarł pod przeszkodę, aby we wskazanym miejscu energicznie (ale ekonomicznie) wybić się nad przeszkodę, pokazując w tym skoku, że być może jakiś potencjał w sobie kryje. Spisał się też w dojeździe do czwórki, głównie przez to, że dla odmiany trzymał równe tempo i znów dobrą reakcją na łydkę do wybicia, co zakończyło się udanym skokiem. Tak było również w wypadku piątej przeszkody do której spokojnie dojechał, wybił się w odpowiednim miejscu i pokazał kawałek ładnego baskilu, po czym wylądował na lewo i z tej nogi ruszył galopem dalej, w stronę szóstki. Po chwili galopu po prostej odbił w lewo ładnie pracując na tym jajowatym najeździe do szóstki. I tym razem jednak najazd pod samą szóstkę obył się bez żadnych wypadków ani wybryków ze strony Bolda, po czym zamknięty w pomocach, doprowadzony do miejsca wybicia i tym razem zachował się jak należy, wybijając nad przeszkodę, prezentując właściwą sylwetkę w locie i zgrywając z właścicielką i zmieniając nogę na prawą.
Siódemka leżała po lekkim łuku właśnie w prawo, tak więc Bold ochoczo na nią ruszył, póki co jednak nie nakręcając się na tyle, aby wszelkie tamy puściły, tak żeby znowu go poniosło, w siną dal zapewne. Stosował się do tempa, jakie oczekiwała od niego Nicole i w ten sposób odpowiednio wyjechał zakręt do siódmej przeszkody w skupieniu dojeżdżając pod nią, aby znów energicznie wybić się we wskazanym miejscu, składając się ładnie w skoku, wyciągnął się w nim i dopasował do kształtu oksera. Do ósemki znowu mieli dłuższy, obszerniejszy najazd, ale nie było to dla Venture "motywacją" do nadprogramowego nabrania tempa. Aktywnie galopował odpowiednio się wyginając na zakręcie, aby w końcu w skupieniu prostopadle najechać na ósmą przeszkodę, gdzie wszystko wyszło podobnie jak wcześniej. I tu zaliczył drobny sukces, zostawiając za sobą przeszkodę nienaruszoną. Następnie po lekkim łuku ruszył na dziewiątkę, nadal przez większość czasu trzymając się narzuconego tempa, by i tutaj "popisać" się ładnym, czystym i zgranym skokiem.
 
     
Brian
Zawodnik
Allrounder
randomly awesome


Płeć: mężczyzna
Wiek: 29 lat (30.01)
Wzrost: 178 cm
Zawód: szlachta nie pracuje, szlachta jeżdzi konno
Partner: the pain and the pleasure all come together

Ostatni trening: skokowy z Bolero
Podopieczny: Blue Moon, Bolero de Ravel, Chaos Amir, Jackpatches, Sensationet | Samson
Pieniądze: £2384

Punkty doświadczenia: 187
Skoki: 69
Ujeżdżenie: 25
Cross: 18
Wyścigi: 62
Obycie z koniem: 15


Wysłany: 2019-06-28, 18:44   
   Tytuł: Hodowca


BRIAN DONNEY & BOLERO DE RAVEL - L


Pomimo dość napiętego grafiku, jeśli o starty w zawodach chodzi nie odmówiłbym sobie spróbowania swoich sił z zawodach regionalnych, w niższych klasach. A to niejako równało się ze startem na Bolero, który taką klasę chodził i głównie dlatego zdecydowałem się na wzięcie udziału. Dzień przed zawodami przywiozłem karosza do stajni, w której odbywały się zawody. Wróciłem do niego następnego dnia, gdy mniej więcej wszystko miałem przygotowane, jego sprzęt wyczyszczony, a mój naszykowany. Zajrzałem do jego boksu, przywitałem się i zaproponowałem smakołyk po czym wyprowadziłem Ravela na korytarz i na myjkę. Tam go przywiązałem, dokładnie wyczyściłem, wplatając w to elementy masażu i miziania. Następnie dokładnie go osiodłałem i zostawiłem na chwilę na myjce, częstując marchwią, żeby się chłopak miał czym zająć. Po kilku minutach już prawie, że w pełnej gotowości, a na pewno w odpowiednim stroju wróciłem do oldenburga, odwiązałem go i ruszyliśmy na rozprężalnię. Tam poprawiłem sprzęt i znalazłem się na jego grzbiecie, po czym poprosiłem go o stęp. Najpierw okrążaliśmy rozprężalnię na luźnej wodzy, po czym, po 2-3 okrążeniach nabrałem stopniowo wodze na kontakt, pracując nad poprawnym ustawieniem, a przy tym wymagając od Bolka więcej skupienia i zaangażowania. zaczęliśmy też kręcić głównie wolty i serpentyny, zmieniając kierunek prze przekątną i wykręcając je na obie strony. Po kilku minutach takiej pracy poćwiczyliśmy przejścia stęp - stój - stęp, po czym dodałem mu łydkę i lekko wypchnąłem do kłusa, pracując też zaraz nad jego tempem, aby mieć z tym jak najmniej trudności później. Bolero wydawał się dzisiaj trochę mało ogarnięty, gdyż zapewne podróż i atmosfera zawodów robiły swoje, liczyłem jednak na to, że to się zmieni, z resztą też po to był ten start. Po podobnej pracy w kłusie najpierw na luzie potem na figurach i przekątnych znó przećwiczyliśmy przejścia z uwzględnieniem kłusa, odbiliśmy na jeszcze jedno koło i na nim zachowując pomoce jak na kole dodałem mu łydki i wypchnąłem do galopu roboczego, w którym też rozgrzaliśmy się podobnie, aby na koniec zmierzyć się z ustawionymi tu przeszkodami: były to dwie stacjonaty i okser. Pokonaliśmy je po dwa - trzy razy na obie strony, po czym stopniowo wróciliśmy do stępa, aby Ravel mógł nieco odsapnąć, zanim przyjdzie nasza pora.

Kiedy nas wywołano pozbierałem go do wcześniej opracowanego ustawienia w stępie i gdy byliśmy gotowi poprowadziłem go na parkur, gdzie swoją próbę kończyła poprzednia para. Tak, aby jej nie przeszkadzać oprowadziłem Ravela po parkurze, wskazując mu co trudniejsze przeszkody, włącznie z dziesiątką i Jokerem. Poprzednia para skończyła swój parkur, tak więc poprowadziłem go w stronę stanowiska sędziowskiego, posyłając mu po drodze półparady, dla lepszego skupienia. Posłałem mu pełną paradę i zablokowałem dosiadem, zatrzymując go w miejscu. Ukłoniłem się, po czym poprosiłem go o kłus, zakręcając w stronę pierwszej przeszkody. Po kilku krokach kłusa posłałem mu półparadę, cofnąłem zewnętrzną łydkę, dodałem obie i lekko go wypchnąłem do galopu z lewej nogi. Mieliśmy nie tak dużo czasu do przeszkody, tak więc starałem się uzyskać z nim jak najbardziej optymalne, przy tym aktywne i równe tempo, posyłając mu też półparady. Naprostowaliśmy bardziej precyzyjnie na jedynkę i mięliśmy celowniki. Zaraz też, siedząc cały czas w siodle zamknąłem go w pomocach i wyrównałem do przeszkody, a gdy się pod nią znaleźliśmy wsparłem Bolero w znalezieniu jak najlepszego miejsca do wybicia. To nam się udało, po czym oddałem mu wodze zostając a kontakcie, zgrabnie przeszedłem w półsiad i wyszedłem za jego ruchem. W ten sposób pokonaliśmy stacjonatę na czysto i w niezłym stylu. Jeszcze przy lądowaniu przestawiłem pomoce na prawo, aby karosz z tej nogi podjął galop, a gdy odjechaliśmy spod przeszkody i stopniowo wróciłem w siodło pochwaliłem Ravela za to jak sobie poradził.
Pogalopowaliśmy najpierw po prostej, przy czym delikatnie zasugerowałem oldenburgowi lekkie dodanie w tempie, od razu jednak też jeśli przyspieszył, starałem się mieć nad tym kontrolę. Posyłałem mu też półparady, chcąc osiągnąć u niego stan skupienia, bo całą atmosfera i głośne dźwięki chyba odnosiły na nim jakiś skutek. W końcu, kawałek dalej zakręciliśmy w prawo. Dokładnie pilnowałem go na zakręcie, wyginając od wewnętrznej łydki, dzięki czemu precyzyjnie wyjechaliśmy ten, raczej obszerny zakręt. W jego końcowej fazie podniosłem Bolero do przeszkody, aby wcześniej mógł ją sobie obejrzeć, a także wziąłem go bardziej na siebie. Naprostowaliśmy, kierując się na środek dwójki. Zaraz, siedząc pewnie w siodle wysłałem mu jeszcze półparadę i dokładnie zamknąłem w pomocach, doprowadzając do oksera, gdzie znowu zasugerowałem mu optymalne miejsce do wybicia, z zastosowaniem siły z zadu, dodając łydkę. I tym razem zgraliśmy się zarówno jeśli chodzi o moment wybicia, jak i sam skok. Przed lądowaniem znowu obciążyłem bardziej prawą stronę. Wylądowaliśmy, zostawiając dwójkę za sobą, w stanie nienaruszonym. I tym razem czekał nas nieco dłuższy najazd, więc odważniej zaproponowałem Ravelowi dodanie w tempie, nie zapominając o skupiających półparadach. Spory kawałek pogalopowaliśmy po prostej, aby znowu zakręcić niedaleko ogrodzenia w prawo, na trzecią przeszkodę. I tym razem udało nam się dość dokładnie wyjechać zakręt i po chwili naprostować na przeszkodę, co było o tyle ważne, że w tej linii stała nie tylko trójka, ale też czwarta i piąta przeszkoda.. Dalej działałem półparadami, po czym zamknąłem go w pomocach i wyrównałem do przeszkody. I tym razem udało nam się ładnie wybić, w odpowiednim miejscu, po czym oddałem mu wodze przy szyi, zaprezentowałem prawidłowy półsiad i zdążyłem za jego ruchem.
Czwarta przeszkoda leżała po prostej spory kawałek dalej, jednak nie zachęcałem Bolero do przyspieszenia, starając się jedynie aby powrócić do tempa sprzed przeszkody i by było ono aktywne i równe. Po drodze na okser posłałem mu kilka półparad, aby w odpowiednim miejscu, siedząc pewnie i głęboko w siodle wziąć go bardziej na siebie i zamknąć w pomocach. W ten sposób dotarliśmy w pobliże oksera, gdzie jeszcze go wyrównałem i wskazałem jak najlepsze miejsce do wybicia z siłą z zadu, dodając mu łydkę. To nam się udało, zgraliśmy się również w skoku, więc ogólnie pokonanie tej przeszkody mogliśmy uznać za jak najbardziej udane. Po pokonaniu oksera od razu moja uwaga skupiła się na piątce, która też leżała w jednej linii. I tym razem skupiłem się na dobrym, aktywnym tempie i rozgalopowaniu tej linii, niż na przyspieszeniu. I tym razem nie zapomniałem o półparadach, aby wcześniej siedząc głębiej w siodle zamknąć karosza w pomocach, utrudniając mu ewentualne wyłamanie przeszkody, chociaż miałem szczerą nadzieję, że Bolek nie ma takich zamiarów. Doprowadziłem go na środek stacjonaty zamkniętego w szeregu z pomocy, gdzie i tym razem udało nam się nawiązać współpracę, jeśli chodzi o właściwe miejsce do wybicia, które "zaznaczyłem" łydką. Ravel prawidłowo na nią zareagował, wznosząc się nad stacjonatą, a ja oddałem mu odpowiednią ilość wodzy na kontakcie, uniosłem się z siodła w półsiadzie i zgrałem z nim w ruchu, po czym podyktowałem mu lądowanie na lewo. W ten sposób na czysto pokonaliśmy także i tę przeszkodę, tak więc krótko go pochwaliłem, zaraz jednak skupiając się na prawidłowym najeździe na szóstkę. Pozwoliłem Ravelowi na lekkie przyspieszenie, bo tempo z jakim się poruszaliśmy było raczej zadowalające. Najpierw ruszyliśmy po prostej w stronę ogrodzenia, aby zakręcić na lewo, kierując się na kolejną przeszkodę. Na tym sporym łuku posyłałem Ravelow półparady, starając się prawidłowo go wyginać od łydki, z zachowaniem równowagi. W ten sposób dość precyzyjnie wyjechaliśmy ten łuk, w końcówce podniosłem go do stacjonaty, aby ta go nie zaskoczyła, naprostowaliśmy do szóstki, mijając dziewiątkę. Siedząc głębiej w siodle nieco wcześniej zamknąłem go w pomocach i miałem zamiar wyrównać tempo, kiedy Bolero zdarzyło się potknięcie na nierówności, a jeśli dodamy do tego tempo z jakim się poruszali, zachwianie było większe niż można by przypuszczać. Ravel ustał to potknięcie, a ja skupiłem się całkowicie na tym by go jak najszybciej pozbierać, ale przeszkoda była szybsza, bo była po prostu już za blisko. Udało mi się finalnie wyrównać go w tempie i dodać stanowczą łydkę do wybicia, jednak końcówka najazdu zaważyła na momencie wybicia i naszej sylwetce w locie, co poskutkowało ściągnięciem drąga na ziemię. Zakląłem pod nosem, jednak i tak nic nie można było poradzić, a mogło się to skończyć gorzej, więc jedynie przestawiłem pomoce do lądowania na prawo.

[1 - 6]
 
 
     
Mistrz Gry


Wysłany: 2019-06-28, 20:28   

NICOLE VELIEN & BOLD VENTURE - LOSOWANIE DO 10tej PRZESZKODY


6; Udane pokonanie przeszkody.

Opis
Udane pokonanie 10tej przeszkody.

 
     
Bolero de Ravel
Skokowiec


Płeć: ogier
Wiek: 5 lata
Rasa: Oldenburska
Wzrost: 180 cm
Właściciel: Brian
Cena: £2350

Doświadczenie w skokach: 37
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 21
Doświadczenie z lonżowania: 52
Kondycja: 53
Szybkość: 55
Klasa startów: Skoki: L1

Wysłany: 2019-06-28, 22:43   

BRIAN DONNEY & BOLERO DE RAVEL - L

On miał napięty grafik? Ciekawe czym był taki zajęty. No tak najlepiej rozwijać starsze konie, a młodego zostawić biednego i poszkodowanego. Na szczęście jednakże właściciel o nim nie zapominał i chwała mu. Żeby zacząć starty w wyższych klasach, to musieli najpierw zaliczyć starty w niższych nie? Bolero doskonale zniósł podróż i aklimatyzację w nowej stajni, gdzie miały odbywać się zawody w których miał brać udział z właścicielem. W dniu zawodów był rześki i pełny energii, dlatego też dość radośnie powitał Briana pod swoim boksem. Po chwili wyszedł za nim na myjkę, gdzie dał się szybko i sprawnie wyczyścić oraz osiodłać. Po krótkiej chwili w samotności w oczekiwaniu na właściciela wyszli na rozprężalnie, gdzie zabrali się za porządną rozgrzewkę przed zawodami. W każdym z chodów wpletli masę figur głównie wolty i serpentyn, zmieniając przy tym kierunki jazd przez środek rozprężalni. Pojawiły się także przejścia między chodami, a w galopie również skoki nad ustawionymi tutaj przeszkodami - dwoma stacjonatami i okserem. Nie był poddenerwowany podróżą tylko perspektywą pokazania się przed publicznością, a także ogólną atmosferą zawodów która tutaj panowała. Po porządnej rozgrzewce w stępie na luzie oczekiwał wezwania na parkur konkursowy.

W końcu zostali wywołani więc w pierwszej kolejności wraz z pomocami od właściciela, powrócił do wcześniej wypracowanego ustawienia. Wszedł na elastyczny kontakt z jego ręka, podstawiając zad pod kłodę i robiąc się znacznie lżejszy na przodach. Tak też pojawili się w stępie na owym parkurze, okrążając go w czasie kiedy poprzednia para kończyła swój przejazd. Obejrzał sobie przeszkody te które właściciel mu pokazał, szczególny nacisk kładąc na te trudniejsze. W końcu skierowali się pod budkę sędziowską, gdzie ogier się zatrzymał i odczekał pełną nieruchomość podczas ukłonu właściciela. Wtedy przeszedł wraz z jego pomocami do kłusa, by pojechać w nim w kierunku pierwszej z przeszkód. Po kilku krokach w kłusie wraz z pomocami właściciela przeszedł dość płynnie do galopu, jadąc w nim z lewej nogi w kierunku stacjonaty z numerem jeden. Galopował aktywnie i równo przed siebie, nie starając się nawet przyspieszać. Z racji swojej wielkości i tak miał dość obszerną foule, więc nawet czasem lepiej go było powstrzymać niż rozpędzać. Naprostowali się za moment na jedynkę mijając po drodze celowniki, Bolero wbił od razu wzrok w przeszkodę i na niej się skupił. Spokojnie dojechał do miejsca wybicia, by z lekkim przytupem wyjść do skoku nad stacjonatę w wyznaczonym przez Briana miejscu. Jednocześnie od razu złożył kończyny w locie pod siebie, balansując w locie ciałem i przelatując nad przeszkodą na czysto. Wraz z sygnałami od jeźdźca ogier w locie zmienił nogę prowadzącą na prawo, by po lądowaniu odbić się z przeszkody do wcześniejszego tempa galopu i jechać właśnie z tejże nogi naprzód. Pojechali najpierw na wprost dodając przy tym w tempie, gdzie karosz lekko rozciągnął przy tym swoją foule. Tak aby w odpowiednim miejscu zakręcić na prawo, wyjeżdżając zakręt do oksera z numerem dwa z zachowaniem równowagi i tempa poprzez otrzymane od jeźdźca pomoce. Po naprostowaniu się do dwójki ogier się podniósł do przeszkody, osadzając się bardziej na zadzie i podnosząc na przodach. Wyrównał przez to swoje tempo galopu, ale także skrócił się i skupił w pełni na pokonaniu tejże przeszkody w postaci oksera. To mu pomogło w sprawnym dojechaniu kilkanaście sekund później do miejsca wybicia nad przeszkodę, gdzie od razu wraz z sygnałem od Briana wyszedł do skoku nad przeszkodę. W locie wykonał poprawny baskil, by i tym razem wylądować dalej na prawo. Bez wahania z sugestią Briana ponownie dodał w tempie, rozciągając swoją foule ponieważ najazd do trójki był dość długi. Najpierw spory kawałek po prostej pogalopowali, by blisko ogrodzenia pojechać na prawo na trzecią przeszkodę. Bolero poprawnie wpisał się w zakręt prostując się zaraz do stacjonaty, której nie omieszkał się dokładnie przyjrzeć. Jednakże to miało też swoje drugie dno, ponieważ wraz z trójką zobaczył dwie kolejne przeszkody o numerach cztery i pięć. Cała trójka przeszkód stała w jednej linii, ale nie tworzyły żadnego wspólnie szeregu tylko były odrębnymi przeszkodami. Po naprostowaniu się podniósł się nieco do przeszkody, wyrównując tempo i skupiając się na stacjonacie wpierw. Spokojnie dojechał do miejsca wybicia, by wyjść w nim do skoku dość gładko i pokonać przeszkodę na czysto. Po lądowaniu ogier od razu się podniósł do oksera, którego mieli kolejno skakać. Pozostał jednocześnie w aktywnym i równym tempie, by bezpiecznie dojechać i pokonać przeszkodę numer cztery. Podczas lądowania Bolero od razu wbił wzrok w piątą przeszkodę, która jeszcze na nich czekała w tej linii. Jak na razie radzili sobie doskonale i oby tak pozostało nad tą stacjonatą również i by zakończyli skok nad nią również na czysto. Postawili teraz na prawidłowe rozjechanie linii między przeszkodami bez dodawania w tempie, by zachować na prawdę czyste konto po skoku nad tą że stacjonatą. W tempie bez żadnego zawahania dojechał do miejsca wybicia pod stacjonatę, wychodząc do skoku nad przeszkodę w wyznaczonym przez właściciela miejscu. Podczas lotu od razu podciągnął kończyny pod siebie, balansując ciałem w locie i pokonując piątkę na czysto. Zmienił podczas lotu nogę na lewą, by po lądowaniu z niej kontynuować dalej galop po parkurze. Dodawał w tempie za zgodą właściciela w dystansie do kolejnej szóstej przeszkody, jadąc wpierw po prostej do niej a potem zakręcając raz na lewo. Kolejno pojechali znowu kawałek po prostej i raz jeszcze na lewo na prostą do stacjonaty z numerem sześć. Ogier starał się jak najlepiej wpisać w zakręty, wyginając się od wewnętrznej łydki chłopaka i dając się prowadzić na zewnętrznej wodzy. Dzięki temu jak na razie wszystkie zakręty wychodziły im dość dobrze. Po naprostowaniu do szóstki podniósł się i skrócił do przeszkody, wyrównując przy tym tempo galopu do stacjonaty. Mimo potknięcia niemal tuż przed odskokiem karosz się wyratował i wyszedł do lotu nad przeszkodę, nie decydując się na wyłamanie się przed nią. Jednak odskok wypadł za blisko, przez co mało doświadczony jeszcze karosz nie poskładał się odpowiednio szybko i ściągnął górny drąg z przeszkody. Po lądowaniu skulił uszy i oddał lekko z zadu, nie będąc sam zadowolony z obrotu takiego sytuacji. Lądowanie wypadło na prawo, by dalej z tej nogi kontynuować galop.

[1 - 6]
_________________
Ya no hay razas ni razones
No hay mejores ni peores.

imię: Hay mil sueños de colores » Bolero de Ravel
właściciel: Solo amor amor y mil canciones » Brian Donney.

rodzice: Bachus Z x Estrada
dokumenty: passport
moje: gallery

[img]xxx[/img]

potomstwo: Porque vamos juntos a cambiar el mundo » xxx
osiągnięcia: Y unir las voces Vamos a poder lograr » link
 
     
Mistrz Gry


Wysłany: 2019-06-28, 22:44   

BRIAN DONNEY & BOLERO DE RAVEL - LOSOWANIE DO JOKERA


9; Udane pokonanie przeszkody.

Opis
Udane pokonanie jokera.

 
     
Dirty Vibe
Skokowiec


Płeć: ogier
Wiek: cztery lata
Rasa: han x xx
Wzrost: 179 cm

Ostatni trening: zawody skokowe z Gusem
Właściciel: Augustus
Cena: £2613

Doświadczenie w skokach: 79
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 25
Doświadczenie z lonżowania: 21
Kondycja: 63
Szybkość: 80
Klasa startów: Skoki: P1

Wysłany: 2019-06-29, 12:54   

AUGUSTUS STRYDER & DIRTY VIBE - L1

Augustus nie musiał prosić go dwa razy - ponaglony nawet delikatnie, Dirty wyraźnie poszerzył ramy, mocno pracując zadem na obszerny, sprężysty i dynamiczny galop, wchodząc przy tym w rękę osiemnastolatka. Pomimo aktywnego tempa, które miało tendencję do wytrącania go z równowagi, łagodny łuk nie sprawił karusowi większego kłopotu; płynnie wpisał się we wskazany przez jeźdźca rysunek, myślami naturalnie już przy przeszkodach, które po zakręcie wyrosły przed nim. Zdawał się nieporuszony pierwszymi kroplami deszczu, zbyt zafiksowany na stacjonacie do której się zbliżali, mocno ciągnąc w jej stronę i gotów awanturować się lekko, gdy Augustus odmówił mu wyraźnego przyspieszenia. Zarzucił wówczas łbem, podskakując lekko w miejscu w reakcji na przytrzymanie, ale błyskawicznie nadrobił tą sekundę niesubordynacji poprzez obszerny kolejny skok galopu, aby ostatecznie we wskazanym przez chłopaka miejscu odbić się na przeszkodę, w locie już zawieszając spojrzenie na drugim członie szeregu. Na lądowaniu zdawał się bliski poplątania nóg, ale nie miało to wpływu na pokonanie oksera - szybko odnalazł się w niesprzyjającej sytuacji i odzyskał równowagę, bezbłędnie mieszcząc się w dystansie pomiędzy dwoma członami szeregu i z impetem zabierając się do lotów, tak jak i poprzednio, dla własnej wygody wyraźniej wyciągając szyję wraz z pyskiem do przodu, w pełni korzystając z płynnie oddanej ręki. Po powrocie na ziemię kontynuował galop, wyraźnie niezadowolony z faktu, że ten musiał pozostać nieco bardziej zachowawczy; była to jednak słuszna decyzja, zwłaszcza, że deszcz przecinał powietrze dużo agresywniej niż przed kilkoma chwilami, znacząco wpływając na jakość podłoża i zwiększając ryzyko utraty równowgi, o którą w wypadku tak młodego i niedoświadczonego konia było już wystarczająco łatwo bez złych warunków pogodowych. Więc pomimo tego, że energia roznosiła go, a intuicja podpowiadała owczy pęd w stronę kolejnej przeszkody, pozostał pod kontrolą, zgodnie z wolą jeźdźca wybierając nie tylko łagodny łuk, ale i rozsądne tempo, które miało zniwelować ryzyko poślizgnięcia się na niestabilnym gruncie. Tempa znów spróbował nabrać na prostej, zapewne sukcesywnie poszerzając wykrok, choćby przez wzgląd na konieczność oddania pełnego, mocnego skoku na dziesiątkę, choć nie na tyle, aby całkowicie nadrobić stracony przez deszcz czas. Z tego odrobinę obszerniejszego galopu oddał dość ekonomiczny skok, zostawiając po sobie niewielki, wręcz symboliczny zapas, choć pozostając uważnym na tyle, aby wyraźnie złożyć nogi i tym samym uniknąć trącenia lub rozbudowania przeszkody. Analogicznie postąpił nad jedenastą przeszkodą, okserem, tym razem wkładając jednak dużo więcej siły w samo odbicie i w efekcie oddając dłuższy, ale i wyższy skok, do granic możliwości przeciągając fazę lotu, tym samym zapewne tracąc cenne ułamki sekund, ale przynajmniej mając stuprocentową pewność, że żaden z drągów nie spadnie na ziemię w związku z nieuwagą lub chaotycznym skokiem. Zgodnie z sugestią wylądował na prawo, płynnie wchodząc w łuk, znowu z chęcią przyspieszenia, które nie było bezpiecznym wyjściem w obliczu intensywnych opadów - stąd też zmuszony był zachować wcześniej pilnowane spokojne tempo. Tym razem już przed nim nie oponował, bez trudu pokonując zakręt i po wyprostowaniu ciągnąc osiemnastolatka w stronę stacjonaty. Ponieważ już wcześniej miał okazję skakać tą przeszkodę, nie zawahał się ani trochę, nawet bez dokładnych instrukcji ze strony Augustusa radząc sobie z oceną dystansu, przez wzgląd na lekko poszerzony wykrok odbijając się nieco dalej, ale zachowując pełną płynność i swobodę ruchów, a więc bezbłędnie pokonując przeszkodę. Po łuku skierowali się w stronę ostatniej, także wcześniej już skakanej trzynastki. Wyprostowany, zastrzygł żywo uszami, natychmiast korzystając szansy na przyspieszenie, galopując nie tylko mocno do przodu, ale i do góry, wyraźnie opierając się o wędzidło w najeździe do oksera. W końcu mocno odbił się od ziemi, cudem unikając poślizgnięcia się na niestabilnym gruncie, pomimo trudności związanych z warunkami pogodowymi oddając nie tylko okrągły, silny i książkowy, ale i również czysty skok, po wylądowaniu na tyle podekscytowany, aby pomimo wyraźnego zmęczenia wykonać dynamiczne kilka kroków celem przekroczenia celowników. Rozemocjonowany, ale i zmęczony, stępem opuścił parkur, aby następnie udać się do stajni na zasłużony odpoczynek.
/zt
_________________

jump on that
D I R T Y__V I B E
Desperado x Fleau de Baian
thoroughbred x hannoverian stallion | four years old

wizerunek koni Iron Man van de Padenborre & Special D | rezerwacje + dokumenty
 
     
Brian
Zawodnik
Allrounder
randomly awesome


Płeć: mężczyzna
Wiek: 29 lat (30.01)
Wzrost: 178 cm
Zawód: szlachta nie pracuje, szlachta jeżdzi konno
Partner: the pain and the pleasure all come together

Ostatni trening: skokowy z Bolero
Podopieczny: Blue Moon, Bolero de Ravel, Chaos Amir, Jackpatches, Sensationet | Samson
Pieniądze: £2384

Punkty doświadczenia: 187
Skoki: 69
Ujeżdżenie: 25
Cross: 18
Wyścigi: 62
Obycie z koniem: 15


Wysłany: 2019-06-30, 15:29   
   Tytuł: Hodowca


BRIAN DONNEY & BOLERO DE RAVEL - L


Wróciłem w siodło, kiedy odeszliśmy spod felernej szóstki. Tym razem nigdzie go nie poganiałem, przykłądając większą wagę do tego, aby tempo było równe i oczywiście wciąż aktywne, nie musieliśmy się jednak tak bardzo spieszyć, bo mogły być tego różne konsekwencje. Pogalopowaliśmy kawałek po prostej, po czym wygiąłem go precyzyjnie na zakręcie, posyłając mu również półparady i kierując się na siódmą przeszkodę. Faktycznie udało nam się dokłądnie wyjechać zakręt, aby w jego końcowej fazie podnieść Bolero do przeszkody, chociaż po naprostowaniu mieliśmy do niej jeszcze kawałek. Posyłałem mu dalej po kilka półparad, chcąc utrzymać jego skupienie. W końcu siedząc głęboko w siodle wziąłem go bardziej na siebie i zamknąłem w pomocach, pewnie prowadząc do oksera, aby po dojeżdzie pod niego wesprzeć karosza w znalezieniu jak najlepszego miejsca do odbicia, dodając mu łydkę. To nam się udało, ogier wybiłsię w dobrym miejscu z siłą z zadu, wznosząc się nad siódemkę, a ja oddałem mu stosowną ilość wodzy na kontakcie, przeszedłem zgrabnie w półsiad i wyciągnąłem nadgarstki za jego ruchem. W ten sposób (na szczęście) na czysto pokonaliśmy oksera, jeszcze zachowałem lądowanie po prawo i pochwaliłem oldenburga, gdy zostawiliśmy za sobą siódemkę. Zdecydowałem znowu na minimalne przyspieszenie i ruszyliśmy najpierw po prostej w stronę ogrodzenia, aby w pewnym momencie zakręcić z Ravelem na prawo, na ósemkę. Wyginałem go na zakręcie od wewnętrznej łydki, pilnując też, aby nie wypadał z ustawienia, i nie wyginał się za bardzo. Starałem się o zachowanie równowagi i skupienia, poprzez działanie paradami. I tym razem, w końcówce zakrętu podniosłem go do przeszkody, po czym naprostowaliśmy. I wtedy tak naprawdę Bolero zaczął zdradzać pierwsze oznaki, że coś mu w tej przeszkodzie nie pasuje, chociaż mojego punktu widzenia niczym się od poprzedniej nie różniła. A może po prostu cała atmosfera i te hałasy po raz pierwszy się tak naprawdę do niego "przebiły". Wziąłem go bardziej na siebie i zamknąłem w pomocach, momentami nieco bardziej pchając go do przodu, motywując do odważnego ruszenia na ósemkę, na co jednak karosz nie miał chyba ochoty, co miało później wpływ na rozwój wypadków. Doprowadziłem go pod przeszkodę na szczęście bez wyłamania, ale przez chwilę mojego niedopilnowania, i wcześniejszą konieczność pchania go do przeszkody, ani miejsce wybicia, ani siła z jaką się wybiliśmy nie była do końca tak jak powinno. Tak więc chociaż udało nam się wznieść nad przeszkodę, to skok od razu nie wyglądał, tak jak powinien, a w efekcie tego wszystkiego doszło do trącenia drąga i jego upadku na ziemię, a to oznaczało kolejne punkty karne. Nie byłem z tego szczególnie zadowolony, ale i tak mogło się skończyć gorzej, tak więc jak na razie skupiłem się na dwóch pozostałych przeszkodach. Lądowanie pozostało na prawo.
Wróciliśmy do tempa sprzed przeszkody, pilnowałem aby pozostało ono aktywne i równe. Pogalopowaliśmy kawałek po prostej, aby odbić nieco bardziej na prawo, do dziewiątki, która znajdowała się w pewnym dystansie. Tak więc naprostowaliśmy, mając jeszcze sporo miejsca do przeszkody. Posyłałem Bolero półparady i tym razem uważniej pilnowałem jego skupienia, na szczęście karosz chwilowo nie objawiał jakichś niepokoi w stosunku do stacjonaty. Siedząc głębiej w siodle zamknąłem go w pomocach, doprowadzając do przeszkody, kierując go jeszcze precyzyjniej, na sam jej środek, byłem też czujny, ale Ravel się spisał dzielnie zmierzając pod dziewiątkę, gdzie tym razem obyło się bez żadnych problemów. Wybiliśmy się w odpowiednim miejscu, ładnie się zgrywając i prezentując w skoku, pokonując stacjonatę na czysto.
Lądowanie wypadło nadal na prawo. Teraz stał przede mną wybór, dziesiątka czy Joker. Jeszcze przed startem myślałem o Jokerze i te dwie zrzutki nic tu nie zmieniły, w końcu raz się żyje, a przecież ta przeszkoda nie wyglądała wcale tak strasznie, ani nic w tym rodzaju. Mimo to postawiłem na dokładny najazd na Jokera, pracując po drodze nad dobrym, aktywnym i stałym tempem i skupieniem karosza. Ruszyliśmy po prostej, kierując się w stronę narożnika, aby w odpowiednim momencie skręcić w prawo. Tutaj też oboje się przyłożyliśmy, precyzyjnie wpisując się w ten zakręt, w jego końcówce podniosłem Ravela do Jokera, chociaż przeszkoda stała jeszcze w pewnym oddaleniu. Tę "ostatnią prostą" też starałem się pokonać spokojnie i pewnie, posyłając ogierowi półparady, aby w połowie drogi wziąć go bardziej na siebie i zamknąć solidnie w pomocach. Wyrównałem go do przeszkody, cały czas stawiając na spokojny i pewny najazd. To pozwoliło nam znaleźć właściwy moment wybicia. Bolero wybił się z siłą z zadu tam, gdzie wskazałem mu łydką. Oddałem mu wodze przy szyi, przechodząc w półsiad i prezentując ładną sylwetkę na jego grzbiecie, zdążając za jego ruchem i zgrywając się z nim w skoku, pokonując finalnie Jokera na czysto i w naprawdę ładnym stylu. Od razu pochwaliłem Bolka za ten udany skok, utrzymując galop do celowników, po czym stopniowo zwolniłem go przez kłus do stępa, dając mu na koniec luz na wodzy i sprowadzając go z parkuru. Pomimo tych dwóch zrzutek byłem zadowolony z tych zawodów, bo Bolero pokazał, że ma potencjał i wystarczy zapewnić mu więcej doświadczenia, a będzie sobie radził jeszcze lepiej.

zt
 
 
     
Nicole
Zawodnik
Skoki


Płeć: kobieta
Wiek: 21 lat
Wzrost: 170 cm

Ostatni trening: 25.06 - skokowy z Boldem
Podopieczny: Bold Venture
Pieniądze: £3425

Punkty doświadczenia: 56
Skoki: 35
Ujeżdżenie: 11
Cross: 1
Obycie z koniem: 11


Wysłany: 2019-06-30, 19:10   

NICOLE VELIEN & BOLD VENTURE - L


Już przed startem zastanawiała się czy wybrać skok nad dziesiątką czy jednak jokera. Decyzja wydawała się oczywista, ze względu na brak doświadczenia wałacha i na to, że to jednak ich pierwszy wspólny start. Postanowiła więc posłuchać intuicji i wybrać mniej punktowaną, ale za to łatwiejszą i bardziej dostosowaną do umiejętności Bolda przeszkodę. Dzięki temu, nad dziewiątką nie wahała się ani chwili i zaproponowała kontynuowanie galopu z prawej nogi. Jadąc po obszernym łuku, nakierowała wałacha na dziesiątkę, ustawioną równolegle do jokera. Mimo tego, że z jednej strony ogrodzenie uniemożliwiało spłynięcie, Nicole prowadziła Venture równo w łydkach, pilnując z obu stron tak samo. Do końca utrzymywała pełny dosiad, w ten sposób mając większą kontrolę nad nim. Przed wybiciem posłała mu półparadę, skupiając mocniej na sobie, a dopiero w odpowiednim miejscu wysyłając impuls z łydek do skoku. Z przejściem w półsiad poczekała na srokacza, idealnie zgrywając się z nim w locie. Wyprostowana, mocno oparta w strzemionach i z podniesioną głową w kierunku jazdy, podążyła nadgarstkami za pyskiem, oddając mu tyle wodzy, ile potrzebował aby dobrze wyciągnąć się nad drągami. Po lądowaniu wróciła w siodło i entuzjastycznie pochwaliła podopiecznego. Stopniowo zwolniła do kłusa, którym zjechała z parkuru, obficie dziękując swojemu dzielnemu rumakowi.

z.t
_________________

I've got memories and travel...............
............................ like gypsies in the night

Tell me something boy, aren’t you tired tryin' to fill that void
Or do you need more? my love

It all seems like a dream, it's not. Brian
I know there's something real out there for me.

I wanna fill your empty spaces, I want to play the part to reach
your heart 0

Every little lie you tell, can't keep it hid
You're just another nail on my coffin lid enemies

@edit by Delfin
 
     
Whatever Impossible
Skokowiec


Płeć: ogier
Wiek: 7 lat
Rasa: Holsztyńska
Wzrost: 175 cm

Ostatni trening: 07.02.2020 - skokowy - Lucas
Właściciel: Lucas Vaugier
Cena: £2675

Doświadczenie w skokach: 49
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 31
Doświadczenie z lonżowania: 54
Kondycja: 65
Szybkość: 67
Klasa startów: Skoki: P

Wysłany: 2019-06-30, 21:17   

NICOLE VELIEN & WHATEVER IMPOSSIBLE - L1

Dla tego ogiera to były zawody zaliczanych jeszcze do jednych z pierwszych w jego karierze. Na razie jeszcze dość spokojnie szła ona do przodu, ale ogier nadal był dość młody i jeszcze wszystko przed nim. Nie miał właściciela ani stałego jeźdźca, więc Orchard oddawał go ludziom którzy byli chętni do wzięcia go na zawody. Faktycznie ogier nie skojarzył jej kiedy pojawiła się pod jego boksem, ale kiedy widzieli się po raz pierwszy to było dość dawno temu. Jednak nadal posiadał dość spokojny charakter, oczywiście zdarzały mu się odpały ale z rzadka. Powitał kobietę przyjaźnie pod swoim boksem, by dać się dość szybko oporządzić i osiodłać i ruszyć za kobietą na rozprężalnie. Karosz tryskał dzisiaj energią i dobrym humorem, ale też był podczas rozgrzewki nieco za bardzo podekscytowany i rozkojarzony. Jednakże przebiegło to wszystko nawet dość sprawnie, dzięki czemu Whatever był odpowiednio rozgrzany i gotowy do startu.

W końcu zostali wywołani na parkur, więc powrócili do wcześniejszego wypracowanego ustawienia. Wszedł na elastyczny kontakt z ręką kobiety, podstawiając przy tym zad pod kłodę i robiąc się lekkim na przodach. Był jednak podenerwowany i lekko spięty, szastał nerwowo ogonem o swoje boki i rozglądał się bacznie dookoła. W czasie którym im pozostał po wjechaniu na parkur, zapoznali się z stojącymi tutaj przeszkodami stawiając jednak na te bardziej wymyślne w pierwszej kolejności. W końcu zatrzymali się, tak aby kobieta mogła ukłonić się w kierunku sędziów. Ogier wytrzymał tą nieruchomość bez trudu, by wraz z kolejnymi pomocami od Nicole ruszyć z miejsca galopem z prawej nogi. Robiąc kilka pierwszych foule dość mocnych, idąc przed siebie mocno z zadu. Prezentował dość obszerną i rozciągniętą foule, skracając ją dopiero i wyrównując tempo do aktywnego ale bardziej okrągłego galopu po kilku krokach. Na pierwszą przeszkodę pojechali nieco dłuższą trasą, mijając po drodze ósmą przeszkodę i wykręcając tuż za nią na prostą do stacjonaty. W zakręt poprawnie się wpisał wyginając się na nim od wewnętrznej łydki kobiety i dając się prowadzić na zewnętrznej wodzy. Po naprostowaniu się do przeszkody ogier się jej bacznie przyjrzał, nie mogąc się jednakże doczekać również pierwszego skoku. Podrzucił wesoło łbem tuż przed odbiciem, by wraz z łydką kobiety w odpowiednim miejscu wyjść do skoku nad przeszkodą. Od razu złożył pod siebie kończyny, nurkując nosem w dół i przód i balansując ciałem w locie nad przeszkodą. Przefrunął nad przeszkodą na czysto, by miękko wylądować po jej drugiej stronie i odepchnąć się zaraz spod niej do tempa galopu sprzed przeszkody. Jechał dalej na prawo, by skierować się kolejno na dwójkę. Pewnie i spokojnie wyjechali zakręt do oksera numer dwa, jednak ogier chciał przyspieszyć w dystansie do przeszkody a kobiecie się to wcale nie podobało. Dlatego szarpał się z jej ręką, a foule jego galopu były takie urwane. Ostatecznie jednak wyszli do skoku nad przeszkodę, gdzie karosz zaprezentował nienaganny baskil i ostatecznie przefrunął nad dwójką na czysto także. W locie zgodnie ze sugestią kobiety zmienił nogę na lewą, by z niej po lądowaniu kontynuować dalej galop spod przeszkody na trójkę. Jako że średnio leżała im komunikacja, zakręt do trzeciej przeszkody wyjechali nieco obszerniej niż za pewne na początku kobieta zakładała. Pojechali większy kawałek na wprost pod ścianę i publiczność, by tam zakręcić na lewo na okser. Poprawnie wpisał się w zakręt zachowując równowagę w nim i tempo, prostując się zaraz do skakanej przeszkody. Karosz przyjrzał się jej badawczo i skupił na jak najlepszym najeździe do niej, poruszając się wyraźnie z zadu w przód i mając przy tym lekkie przody. Po dojechaniu do miejsca wybicia wyszedł w nim do skoku nad przeszkodę, wykonując w powietrzu baskil nad okserem. Po lądowaniu dalej kontynuował galop z lewej nogi, jadąc kolejno na kolejny okser z numerem cztery. Nie mogli tutaj sobie wydłużyć trasy, więc trzeba było postawić na jak najlepsze wyjechanie zakrętu do przeszkody. Dojechał do czwórki i pokonał ją bez większego problemu, tak by po lądowaniu od razu skupić wzrok na piątce która stała nieopodal w jednej linii. Jednak obawy jakie mogły się pojawić w głowach obojga szybko odeszły na dalszy plan, bo doskonale się zgrali w najeździe do stacjonaty i w doskonałym stylu ją pokonali. Jednocześnie karosz wylądował dalej na lewo, by skierować się kolejno na pierwszy z szeregów 6ab. Wyjechali do niego dość obszerny zakręt, gdzie Whatever bardzo zaczął przeżywać nadchodzące chwilę. Przeszkody stały w bliskiej odległości od publiczności, co powodowało u niego wzmożoną nerwowość. Karosz skulił po sobie uszy i szastał nerwowo ogonem o swoje boki, wyjeżdżając zakręt do przeszkód dość sztywno i starając się w ogóle uciec od ręki kobiety i najlepiej także spod tych przeszkód. Nie mieli czasu wiele na reakcję, a w sumie bardziej kobieta. Ponieważ dość szybko przed nimi pojawił się okser 6a, mimo trudności ogier wyszedł do skoku nad przeszkodę i pokonał ją może w nie najlepszym stylu ale jednak. Wyczuł że kobieta straciła równowagę i czujność, co postanowił niezwłocznie wykorzystać. Wyhamował dość raptownie przed drugim członem, uskakując od razu spod niego do boku. Siła rozpędu konia i brak równowagi u Nicole spowodował niestety to, że wysadziło ją z siodła i wpadła wprost na przeszkodę. Zadarł na to łeb przez co dostał wędzidłem po zębach, kiedy ona twardo trzymała wodze w ręce. Kwiknął w odpowiedzi na to i szarpnął się raz jeszcze, próbując odzyskać wolność a przynajmniej luz w paszczy. Za moment trafił w ręce luzaka i zszedł za nim z parkuru na rozprężąlnie, gdzie się nim odpowiednio zajęto.

z.t
_________________
rodzice: Weltstar x Zarah DKG
dokumenty: passport
moje: gallery

[img]xxx[/img]

Podkuty na przody, ostatnie przekucie - 12.02.2020
 
     
Bolero de Ravel
Skokowiec


Płeć: ogier
Wiek: 5 lata
Rasa: Oldenburska
Wzrost: 180 cm
Właściciel: Brian
Cena: £2350

Doświadczenie w skokach: 37
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 21
Doświadczenie z lonżowania: 52
Kondycja: 53
Szybkość: 55
Klasa startów: Skoki: L1

Wysłany: 2019-06-30, 23:47   

BRIAN DONNEY & BOLERO DE RAVEL - L

Jednak po kilku foule uspokoił się już, podnosząc zaraz uszy ponownie do pionu i skupiając się na dalszej części parkuru. Utrzymując stałe tempo galopu pojechali dalej na wprost, by zaraz poprawnie wpisać się w zakręt na prawo do siódemki która była okserem. Zdawało się że wpadka sprzed chwili na szóstce poszła już w niepamięć, bo ogier dał się dość gładko podnieść do przeszkody i spokojnie, pewnie doprowadzić do miejsca wybicia. Tam po sygnale od Briana wyszedł do skoku nad okser, wykonując w locie nienaganny baskil nad przeszkodą. Tym samym dość gładko, a przede wszystkim na czysto skoczyli tą przeszkodę. Po lądowaniu za nią kontynuowali dalej galop z prawej nogi, dodając minimalnie w dystansie do ósmej przeszkody wraz z zachętą płynącą ze strony właściciela. Najpierw po prostej w kierunku ogrodzenia, by w końcu zakręcić na prawo na ósmą przeszkodę i zarazem kolejny okser. Ponownie wygiął się na zakręcie od wewnętrznej łydki chłopaka, dając się prowadzić na zewnętrznej wodzy i prostując się tym samym zaraz do przeszkody. W tym momencie też Bolero podniósł się do oksera osadzając się bardziej na zadzie i podnosząc na przodach, skupiając się od razu na ósemce. No i chyba za bardzo się jej przyjrzał, bo zaczęła mu się nie podobać. Może jednak nie przeszkoda a publika, która była stosunkowo blisko nich? Trudno było jasno stwierdzić w sumie. Szarpał się w dystansie do przeszkody, nie mając ochoty do niej podjeżdżać. Przez co zwyczajnie zgasł w tempie, a to zaowocowało brakiem energii potrzebnej do skoku nad przeszkodą. Mimo że podniósł się do skoku ostatecznie, to zwyczajnie zgarnął ze sobą górny drąg bo nie do krył przeszkody i tym samym na ich konto wpadły kolejne 4 pkt karne. Mógł wierzyć albo i nie, ale Bolero również nie był z tego faktu zadowolony. Po lądowaniu wrócili do tempa sprzed przeszkody, galopując na prawą nogę w kierunku dziewiątej przeszkody. Do przedostatniej stacjonaty pojechali najpierw kawałek na wprost, by delikatnie po łuku naprostować się do ów przeszkody numer dziewięć. Ogier w pełni skupiony i zaangażowany na spokojnie już dojechał do miejsca wybicia pod przeszkodę, gdzie wyszedł w wyznaczonym miejscu do skoku nad stacjonatę. W powietrzu karosz wykonał nienaganny baskil, by wylądować za przeszkodą ponownie na prawo. Została im ostatnia przeszkoda do pokonania joker albo dziesiątka, ale to Brian musiał zadecydować ostatecznie co będą skakać. Czasem lepiej zaryzykować, bo można i stracić albo coś zyskać. W końcu nie wiadomo jak te ostatnie losy w tym przypadku się potoczą. Aktywnym tempem pojechali po łuku na prawo do dziesiątej przeszkody, starając się jak najlepiej wpisać w zakręt. Po naprostowaniu się do oksera karosz podniósł się do przeszkody, osadzając się bardziej na zadzie i podnosząc na przodach. Jednocześnie pozostał w pełni skupiony na zadaniu a także wyczekiwał kolejnych pomocy od jeźdźca, by po dojechaniu do miejsca wybicia wyjść po raz ostatni do skoku nad przeszkodę. Złożył kończyny od razu pod siebie podciągając je pod cielsko, nurkując przy tym nosem w dół i przód z balansem ciała nad przeszkodą. Tym samym finalnie pokonał jokera na czysto i w niezłym stylu, by po lądowaniu pojechać w kierunku celowników. Po ich minięciu stopniowo zwolnili przez kłus do stępa, by zaraz zjechać z parkuru na rozprężalnie.

z.t
_________________
Ya no hay razas ni razones
No hay mejores ni peores.

imię: Hay mil sueños de colores » Bolero de Ravel
właściciel: Solo amor amor y mil canciones » Brian Donney.

rodzice: Bachus Z x Estrada
dokumenty: passport
moje: gallery

[img]xxx[/img]

potomstwo: Porque vamos juntos a cambiar el mundo » xxx
osiągnięcia: Y unir las voces Vamos a poder lograr » link
 
     
Lucia
Junior


Płeć: kobieta
Wiek: 8 wiosen
Podopieczny: Cruor Vena
Pieniądze: £1400

Punkty doświadczenia: 9
Skoki: 4
Ujeżdżenie: 5
Wysłany: 2019-07-01, 00:40   

LUCIA MACHIAVELLI & BISCOTTI - konkurs dla dzieci


Były to już drugie zawody Luci, aczkolwiek dziewczynka była równie podekscytowana, co za pierwszym razem. Gdy tylko dowiedziała się o konkurencji dla dzieci, przez tydzień fruwała pod sufitem. Ze szczęścia oczywiście. Po za tym, cały czas coraz bardziej poznawała Biszkopcika i coraz więcej z nim trenowała, więc takie niewinne konkurencje również były świetnym przygotowaniem do późniejszych startów w tych ''poważniejszych'' zawodach.
Oczywiście nieocenione wsparcie miała w swoim tacie, który dzielnie pomagał jej od samego rana. Razem wyczyścili Biscottiego i ubrali w cały rząd jeździecki. Oczywiście nie mogło zabraknąć pudrowo-różowego kompleciku, bo kucol wyglądał w nim PRZE-CU-DO-WNIE. Nawet jeśli miał ją znienawidzić za te kompletnie nie męskie kolory. Dziewczynka sama w sobie również wyglądała bardzo profesjonalnie - miała na sobie białe bryczesy, białą koszulkę konkursową i czarny frak z różową lamówką <3 Włosy Valentino splótł jej w niskiego warkocza przyozdobionego wstążką, różową oczywiście, żeby wszystko do siebie pasowało. Pomógł dziewczynce również podczas rozgrzewki, tak naprawdę cały czas będąc przy niej. A gdy w końcu nadszedł ich moment, blondyneczka wzięła głęboki oddech i stępem poprowadziła swojego kopytnego przyjaciela w kierunku ''parkuru''. Czuła się dość zestresowana, ale starała się tego nie ujawniać. W końcu była już duża i dzielna, a jeżeli chciała być w przyszłości zawodowym jeźdźcem, to nie mogła się bać!
Póki co trzymała wodze na ładnym kontakcie, bo chwilę wcześniej upomniał ją o tym ojciec. Z tego powodu, prośba o zatrzymanie była dość klarowna. Po za tym poruszali się wolno, więc nie było z tym problemu. Wtedy młoda amazonka ukłoniła się, częstując przy tym grono sędziowskie swoim słodkim, niewinnym uśmiechem. W końcu co się nie dojeździ, to się dowygląda, prawda? A teraz mogła już zaprezentować swoje umiejętności, więc przyłożyła łydki do boków Haflingera, w pierwszym momencie prosząc go o stęp. Zakłusowania ze stój nie zawsze wychodziły, więc nie zamierzała się z tym dzisiaj siłować. Dopiero gdy Biscotti ruszył z miejsca, wzmocniła impuls, starając się zakłusować. Oprócz nacisku łydek, w razie potrzeby wypchnęła go z krzyża, raczej nie nadużywając różowego palcata trzymanego w łapce. Wtedy spokojnym kłusem pojechali na przeszkodę z numerem jeden. Lucia miała sporo czasu żeby się dobrze ustawić, więc już od początku celowała w sam środek. Chwilę przed drążkami dała wałaszkowi łydkę, próbując wymusić na nim żwawsze tempo i przeszła do półsiadu, prezentując wszystkim wypracowaną do perfekcji ''kaczuszkę''. Tuż po przeszkodzie wróciła do anglezowania, jadąc po lekkim łuku w lewo na dwójkę. Niestety sytuacja z wodzami już uległa lekkiemu pogorszeniu, bo nie były one tak pięknie napięte jak na początku, ale póki co nie wisiały też niczym firanki. Na szczęście nie mieli do wykręcenia żadnych skomplikowanym manewrów, więc spokojnie sobie poradziła z dojściem do kolejnego zestawu drążków. Ponownie próbowała pobudzić kuca do unoszenia nóg, chociaż nie przyniosło to zbyt wielkiego efektu. Podirytowała się tym troszkę i przed trójką postanowiła sięgnąć po większy kaliber i pacnęła Izabelka palcatem w łopatkę - nie pieszczotliwie, ale też nie za mocno. No, tak w sam raz na jej możliwości. Grunt, że przyniosło to jakikolwiek efekt, nawet jeśli tylko chwilowy i zamiast się przetoczyć, to przeszli przez drążki i to nawet całkiem zgrabnie. Niestety gdzieś w międzyczasie, kiedy robiła półsiad, wodze uciekły jej jeszcze bardziej. To z kolei okazało się dość problematyczne, gdy trzeba było wykręcić na czwórkę. Wałaszek był już do tego przyzwyczajony, ale i tak spłynął jej na zewnątrz zakrętu. Jej łydki na nic się nie zdały, więc zaczęła ''walczyć'' wodzami, starając się go sprowadzić na dobry tor. Wyszło to ogółem trochę koślawie, ale jednak. Podobnie było w przypadku piątki, po której to nabrała więcej kontaktu i przypomniała sobie o zewnętrznej wodzy, co przecież cały czas katowały z jej instruktorką. Nie oddała jej całkiem podczas zakrętu, co faktycznie znacząco ułatwiło wyjechanie tego łuku. Same drążki nie były dla niej problematyczne, bo skakała już niskie, niewielkie parkurki. Dalej gładko poszło im z siódemką i teraz czekał ich najgorszy najazd na ósemkę. Lucia pamiętała słowa taty, który jeszcze na rozprężalni powtarzał jej, żeby jechała sobie obszernymi najazdami i nie skracała na siłę. I tak też zrobiła, wykręciła ten łuk z zapasem, zapewniając sobie dobre dojście do ostatniego elementu. I wtedy po raz kolejny przeszła w zgrabny półsiad, oddając również rękę żeby jej sportowy kuc mógł sobie wyciągnąć szyje. Chwilę później wróciła do stępa i dumna z siebie, zjechała na rozprężalnie.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 9