NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Jessie
2020-01-06, 22:06
Derby w skokach przez przeszkody
Autor Wiadomość
Mistrz Gry


Wysłany: 2019-06-04, 21:14   Oliver Pelerieux & Terra Insostenible

OLIVER PELERIEUX & TERRA INSOSTENIBLE - Derby



103; Czysty przejazd; Niczym nie zakłócona pierwsza połowa przejazdu, zero błędów, zero komplikacji.
4; Wyłamanie; wymknięcie się konia spod kontroli zawodnika i ominięcie przeszkody, którą powinien przeskoczyć lub obowiązkowego przejazdu który powinien przejechać. 4 punkty
44; Szybko zmieniające się warunki pogodowe; poprawa pogody (zwiększenie widoczności/komfort jazdy/wyższa, przyjemniejsza temperatura).
46; Szybko zmieniające się warunki pogodowe; poprawa pogody (zwiększenie widoczności/komfort jazdy/wyższa, przyjemniejsza temperatura).
65; Trącenie przeszkody podczas skoku;
a) bez naruszenia przeszkody.
70; Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca); Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca.
25; Pomylenie trasy; zawodnik nie jedzie zgodnie z trasą wyznaczoną na planie parkuru.
48; Szybko zmieniające się warunki pogodowe; poprawa pogody (zwiększenie widoczności/komfort jazdy/wyższa, przyjemniejsza temperatura).


Opis




INSTRUKCJE

• Na początku swojego posta (dotyczy to zarówno jeźdźca, jak i konia) należy napisać w jakiej klasie się startuje i z jakim koniem/jeźdźcem.
• Parkur można podzielić na dwa posty lub napisać go w jednym.
 
     
Mistrz Gry


Wysłany: 2019-06-06, 08:31   Oliver Pelerieux & Shockwave

OLIVER PELERIEUX & SHOCKWAVE - Amateur Derby



63; Trącenie przeszkody podczas skoku;
a) bez naruszenia przeszkody
90; Stres uskrzydla; para podbudowana owacjami, miłym przyjęciem, świetną atmosferą, prezentuje się doprawdy świetnie, pokazując poprzez pierwszą połowę swojego przejazdu najwyższa klasę.
88; Najlepszy jeździec; jeździec wyróżnia się niebywałą szybkością działania, reakcją. W niebywały sposób komunikuje się ze zwierzęciem, prowadząc go gładko i w miły dla oka sposób. Zwierze dzięki pomocy spisuje się znakomicie.
74; Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca); Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca.
23; Pomylenie trasy; zawodnik nie jedzie zgodnie z trasą wyznaczoną na planie parkuru.
92; Stres uskrzydla; para podbudowana owacjami, miłym przyjęciem, świetną atmosferą, prezentuje się doprawdy świetnie, pokazując poprzez pierwszą połowę swojego przejazdu najwyższa klasę.


Opis



INSTRUKCJE

• Na początku swojego posta (dotyczy to zarówno jeźdźca, jak i konia) należy napisać w jakiej klasie się startuje i z jakim koniem/jeźdźcem.
• Parkur można podzielić na dwa posty lub napisać go w jednym.
 
     
Mistrz Gry


Wysłany: 2019-06-07, 10:10   Christian Levrull & Orchid of Rohan

CHRISTIAN LEVRULL & ORCHID OF ROHAN - Derby



48; Szybko zmieniające się warunki pogodowe; poprawa pogody (zwiększenie widoczności/komfort jazdy/wyższa, przyjemniejsza temperatura).
45; Szybko zmieniające się warunki pogodowe; poprawa pogody (zwiększenie widoczności/komfort jazdy/wyższa, przyjemniejsza temperatura).
80; Najlepszy jeździec; jeździec wyróżnia się niebywałą szybkością działania, reakcją. W niebywały sposób komunikuje się ze zwierzęciem, prowadząc go gładko i w miły dla oka sposób. Zwierze dzięki pomocy spisuje się znakomicie.
70; Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca); Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca.
46; Szybko zmieniające się warunki pogodowe; poprawa pogody (zwiększenie widoczności/komfort jazdy/wyższa, przyjemniejsza temperatura).
31; Bolesny skurcz; Jeździec odczuwa bolesny skurcz w nogach, rękach lub plecach, który dekoncentruje go lub upośledza mechanikę ruchową.
74; Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca); Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca.
98; Stres uskrzydla; para podbudowana owacjami, miłym przyjęciem, świetną atmosferą, prezentuje się doprawdy świetnie, pokazując poprzez pierwszą połowę swojego przejazdu najwyższa klasę.

Opis
Bezbłędnie ukończony przejazd. /Nie skreślam żadnego losowania, bo trening jest niekompletny./




INSTRUKCJE

• Na początku swojego posta (dotyczy to zarówno jeźdźca, jak i konia) należy napisać w jakiej klasie się startuje i z jakim koniem/jeźdźcem.
• Parkur można podzielić na dwa posty lub napisać go w jednym.
 
     
Oliver Pelerieux
Zawodnik
Skoki


Płeć: mężczyzna
Wiek: 29 lat
Wzrost: 186 cm
Partner: I thought I'm healing but the truth is, I just stopped feeling.

Ostatni trening: kondycyjny - 09.03.20 - Shockwave
Podopieczny: Cruzeiro, Shockwave, Soldat, Ophelia, Fleau de Baian, Odalco, Gloria Victis || Niespodzianka
Pieniądze: £4670

Punkty doświadczenia: 292
Skoki: 186
Ujeżdżenie: 22
Cross: 42
Wyścigi: 3
Obycie z koniem: 37


Wysłany: 2019-06-08, 11:39   

OLIVER PELERIEUX & SHOCKWAVE - Amateur Derby


Po zeszłorocznym starcie w Hamburgu nie miałem żadnych wątpliwości co do tego, że chcę tu przyjechać ponownie. Także tym razem zgłosiłem się do obu konkursów na Insostenible i Shocku, co było możliwe tylko dzięki wsparciu ich właścicieli. Zapracowałem sobie jednak na zaufanie wynikami z tego roku, które dawały nadzieję, że wyjazd na tak prestiżowe zawody nie pójdzie na marne.
Z Shockiem ponownie zdecydowałem się na niższą klasę, więc to na nim startowałem najpierw tego dnia. Wjechaliśmy na parkur rześkim, sprężystym kłusem, z którego zatrzymałem ogiera w celu wykonania ukłonu. Tuż po nim wycofałem holsztyna parę kroków w tył, chcąc go mocniej osadzić na zadzie, po czym niezwłocznie zagalopowałem na lewo. Od początku trzymałem Shocka krótko, pamiętając, czego nauczył nas zeszłoroczny start. Wtedy ukończylibyśmy parkur na czysto gdyby nie chwilowa utrata kontroli, więc tym razem byłem ostrożniejszy, ale miałem też trochę większy posłuch u siwego. W końcu mieliśmy za sobą ponad rok udanych startów i treningów i przyzwyczailiśmy się do siebie nawzajem. Potrzebowałem jednak tej iskry, którą miał w sobie Shockwave, więc nie do końca tłumiłem jego zapał, pozwalając mu aktywnie galopować. Z początku był to jednak okrągły, spokojny galop, którym najechaliśmy na okser rozpoczynający parkur. Pozwoliłem holsztynowi wydłużyć dopiero ostatnie trzy foule, po których wysłałem go do skoku i przeszedłem do półsiadu za ruchem ogiera. Odbił się od ziemi jak piłeczka, znowu zachwycając potęgą skoku i dokładnością. Przesunąłem rękę wzdłuż grzywy, oddając Shockowi tyle wodzy, ile potrzebował by swobodnie rozciągnąć się w locie. Mimo to nawet na chwilę nie utraciłem kontaktu z jego pyskiem, dzięki czemu uniknąłem uderzenia go podczas lądowania i mogłem zachować nad nim kontrolę po skoku, co było istotne głównie z tego względu, że kolejna przeszkoda, ustawiona w tej samej linii, wymagała precyzyjnego najazdu. Przeszkody na derbach były wysokie, szerokie i budzące respekt, wolałem więc uniknąć władowania się z koniem w sam środek drągów. Shockwave dał się jednak do niej doprowadzić bez walki, co poskutkowało poprawnym wejściem w odskok i kolejnym, udanym skokiem, po którym kontynuowaliśmy galop z lewej nogi. W zakręcie zadbałem o dobrej jakości galop, zaś w jego końcówce usiadłem w siodle i jeszcze mocniej go podstawiłem, prostując na pierwszy człon szeregu zbudowany z dwóch przeszkód. Pierwszą z nich była stacjonata z rowem; pozwoliłem Shockowi krótko się jej przyjrzeć, podnosząc go, po czym zamkniętego w korytarzu z pomocy doprowadziłem go prostopadle do przeszkody i wysłałem do skoku. Zgrałem się z jego ruchem, harmonijnie pokonując przeszkodę, po której sprawnie podniosłem konia i zamknąłem go w łydkach. Za moment posłałem go do kolejnego skoku nad łysym, niezbyt zachęcającym płotem, który jednak nie zniechęcił holsztyna. Do kolejnej przeszkody, ustawionej na wprost w formie niejakiej bramy, pozwoliłem siwemu lekko dodać, podprowadzając go dość blisko. Znowu poprawnie weszliśmy w odskok i zgraliśmy się ze sobą w skoku, tworząc naprawdę zgrany duet podczas tych zawodów. Nie miałem takich obaw jak w zeszłym roku. Mówiąc wprost, dzisiaj byliśmy tutaj po to, żeby wygrać. Zaproponowałem siwemu lądowanie na prawo, w które zatoczyliśmy niezbyt szeroki łuk, jako że poza dokładnością, stawiałem również na czas przejazdu. W zakręcie pozwoliłem Shockowi na chwilę swobodniejszego galopu, który ukróciłem dopiero z chwilą wyjścia naprzeciw muru, przed którym wróciłem w siodło i wziąłem konia na siebie, zaokrąglając galop i tym samym lekko sprowokowałem konia do zaatakowania muru, do którego wreszcie go wypuściłem pozwalając oddać kolejny wysoki skok. Po wylądowaniu, dosłownie jedną foulę po tym, jak kopyta Shocka zetknęły się z ziemią, znowu usiadłem w siodle i zdecydowanie wziąłem ogiera na siebie, paroma wyraźnymi półparadami przypominając mu o sobie. Jechaliśmy prosto na solidnych rozmiarów, biały okser, przed którym pozwoliłem holsztynowi wydłużyć lekko wykrok, żeby miał szansę swobodnie dokryć przeszkodę. W skoku lekko trącił jeden z drągów, ale ten tylko nieznacznie zadrżał, zostając na swoim miejscu. Zamortyzowałem lądowanie na strzemionach, odchylając się do tyłu by nie zaburzyć równowagi konia, po czym pomogłem mu w energicznym odejściu spod oksera, za którym kontynuowaliśmy galop z lewej nogi na kolejny biały okser, który jednak bardziej przypominał zwykłą przeszkodę stojącą na parkurze. Może z tego względu pokonanie go nie zastanowiło siwego nawet przez chwilę. Następnie stanęliśmy oko w oko z szeregiem, który w zeszłym roku sprawił nam problem, ale teraz nawet o tym nie myślałem, nie mając też ku temu żadnych powodów, jako że Shock odpowiadał na moje sygnały, nawet jeśli nie była to gładka komunikacja. Czasem musiałem go jednak mocniej przytrzymać lub wykonać mocniejszą półparadę, ale były to drobnostki, które nie sprawiały, że cokolwiek w naszej współpracy nie grało. Podprowadziłem Shocka do przeszkody i wysłałem do skoku, dając łydkę; gdy się wybił, przeszedłem do półsiadu i oddałem mu wodze, wzrokiem mierząc w drugi człon szeregu. Lądując, odchyliłem plecy do tyłu i podparłem konia łydkami, po czym znowu wysłałem go do skoku, raz jeszcze zgrywając się z jego ruchem. Po wyjściu z szeregu pomogłem siwemu odejść spod przeszkody i aktywnym galopem zatoczyłem zakręt w lewo, kierując się na ostatnią już przeszkodę. W zakręcie prowadziłem konia na zewnętrznej wodzy, rozluźniając go wewnętrznymi pomocami i pomagając w zachowaniu równowagi. W końcówce zakrętu znowu wróciłem w siodło, motywując konia do jeszcze mocniejszego podstawienia zadu i w korytarzu z pomocy doprowadziłem go do ostatniej przeszkody, nad którą oddaliśmy udany skok, tym samym kończąc parkur z doskonałym wynikiem, jakiego właśnie oczekiwałem. Rzadko cieszyłem się tuż po ukończeniu parkuru, ale teraz bez względu na to, jakie miejsce mieliśmy zająć ostatecznie - w końcu ktoś mógł być szybszy, po przekroczeniu celowników z uśmiechem poklepałem siwka po szyi, natychmiast poluźniając mu wodze. Dopiero po tym zwolniłem do stępa i wciąż chwaląc konia, zjechałem z parkuru na rozprężalnię.
_________________
Oliver Pelerieux
» about me «
find three hobbies you love:
one to make you money - horse riding,
one to keep you in shape - rock climbing
and one to be creative – travelling.

maybe I'm too busy being yours
to fall for somebody new » «
your soul is haunting me and telling me
that everything is fine, but no one compares to you, Noémi
I find I'm hoping that
you're m o r e than a friend [1]

keep making me laugh, let’s get high
the road is long we carry on
try to have fun in the meantime
» Aileen Elizabeth Jillian «

my horses give me the wings I lack
» Cruzeiro Soldat Shockwave Ophelia «
I never dreamed of success, I worked for it
bereiter » showjumping rider
r e s u l t s


…………………………………………………………………………….. wścieklik ©


+ Za kolejny trening z dowolnym trenerem otrzymujesz 2xpunktów (loteria 28.05)
 
 
     
Shockwave
Multichampion
Skokowiec


Płeć: ogier
Wiek: 14 lat [22.10.2005]
Rasa: Koń Holsztyński
Wzrost: 178 cm

Ostatni trening: 03.20 - trening kondycyjny - Oliver
Właściciel: Oliver Pelerieux
Cena: £7450

Doświadczenie w skokach: 304
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 42
Doświadczenie z lonżowania: 23
Kondycja: 158
Szybkość: 159
Klasa startów: Skoki: CS1

Wysłany: 2019-06-12, 20:33   

OLIVER PELERIEUX & SHOCKWAVE - Amateur Derby


Start w zawodach takiej rangi nie był dla Shocka niczym nowym, niemniej wciąż był to sprawdzian umiejętności i okazja na zdobycie cennego doświadczenia. Ogier cały czas nabierał ogłady przy skokach i właśnie z tego powodu startował w niższej klasie, gdzie kontrolowanie tempa najazdu było w jego przypadku wciąż możliwe. Wyższe przeszkody stanowiły dodatkowy problem, bowiem ambicja Shocka rosła w miarę rosnących wysokości, dlatego w przypadku startu ogiera została podjęta taka, a nie inna decyzja.
Wkraczając na parkur energicznym kłusem podniósł nieznacznie głowę i omiótł spojrzeniem otoczenie, za chwilę jednak zatrzymując się i zaraz po ukłonie wykonując parę kroków w tył. Zaproszony do galopu ruszy nim aktywnie przed siebie, ale jednocześnie cały czas pozostawał pod kontrolą. Znacznie bardziej ufał Oliverowi i coraz chętniej z nim współpracował, nawet pomimo tego, że czasem jeszcze zdarzały im się zgrzyty w pracy z ziemi.
Galopując do oksera szedł jednak mimo wszystko odważnie i pewnie, przez co sam galop był bardzo aktywny ale zrównoważony. Nie zastanawiając nawet przez chwilę, zaatakował przeszkodę i oddał potężny skok, zabierając ze sobą w locie jeźdźca. Wyciągając nos przed siebie zanurkował nim daleko i za chwilę wylądował miękko na ziemi. Szybko pozbierał się po skoku widząc już przed sobą kolejną z przeszkód stojącą w tej samej linii. Nie pędził do niej niepotrzebnie i na spokojnie pozwolił się doprowadzić do pojedynczej przeszkody, którą pokonał sprawnym i sprężystym skokiem.
Po dwójce kontynuując galop na lewą nogę ładnie wpisali się zakręt za chwilę wyprostowując bezpośrednio na wprost stojącego szeregu. Galopując do pierwszego członu Shock uważnie mu się przyglądał za chwilę jednak atakując odważnie przeszkodę i oddając nad nią skok. Nie miał jednak czasu, aby się rozproszyć, dzięki czemu szybko poniesiony przez Olivera i domknięty w pomocach, nie miał problemu z oddaniem kolejnego skoku nad wręcz ażurowym płotem.
Po tym jak pozostawili szereg z tyłu za sobą, skierowali się na wprost do kolejnej przeszkody, wyglądem przypominającej bramę. Zachęcony do żywszego galopu ruszył mocniej przed siebie i oddając skok zgrał się w nim doskonale z Oliverem i miękko wylądował na prawo, zgodnie z sugestią.
Wykonując zakręt w prawo obaj musieli bardzo się pilnować, ale też zyskali parę minut na złapanie oddechu. Było to kluczowe, bowiem za chwilę wyłonił się przed nimi mur do którego ogier starał się wyrwać, ale skutecznie stłumione w zarodku zapędy Shcoka, pozwoliły Oliverowi na pełną kontrolę tempa. Mocno wchodząc zadem pod kłodę był wyraźnie zmagazynowany, co pozwoliło mi odbić się solidnie od ziemi i pokonać mur bez cienia zawahania. Oddając wysoki skok wylądował miękko ale i daleko przez co Oliver musiał szybko reagować aby bez żadnych problemów móc doprowadzić go do stojącego w tej samej linii oksera. Śmielej do niego galopując oddał potężny i widowiskowy skok rozciągając się w locie nad przeszkodą. Nieznacznie zahaczając tyłem pukął w drąg, ale na szczęście ten nie drgnął i pozwolił parze utrzymać zerową ilość punktów karnych.
Po wylądowaniu na lewo śmiało galopował dalej jednocześnie korzystając z podparcia, jakie dawał mu Oliver swoimi łydkami oraz stabilną ręką. Dzięki temu podejście do kolejnej przeszkody było już tylko formalnością, bowiem Shock śmiało oddał skok nad kolejnym okserem który niczym nie różnił się od przeszkód skakanych na parkurach czy treningowo.
O wiele cięższym zadaniem był szereg, który rok temu ich pokonał, ale dzisiaj mieli okazję zmierzyć się z nim na nowo i tym razem pokazać, na co ich stać.
Galopując odważnie i chętnie nie zastanawiał się nawet przez chwilę nad tym jak wyglądały przeszkody. Poprowadzony dokładnie uważnie słuchał wskazówek jeźdźca, któremu teraz ufał o wiele bardziej i coraz chętniej z nim współpracował. Atakując pierwszy człon pokonał go bez najmniejszego problemu, za chwilę przygotowując się już do kolejnego skoku nad członem b przedostatniej przeszkody.
Lądując swobodnie na lewo kontynuował galop do ostatniej już przeszkody, przed którą został wyprostowany i wypuszczony do skoku w odpowiednim momencie. Składając się w locie efektownie wykończył skok zadem i zarzucił śnieżnobiałym ogonem w powietrzu. Po wylądowaniu oddał wesoło z zadu i zgarnął należytą pochwałę.
Chętnie i bez oporu wszedł w kłus, łapiąc wreszcie oddech i parskając głośno. Sam z siebie też był zadowolony zwłaszcza, dlatego, że om obojgu parkur jechało się przyjemnie i w pełnej współpracy, co przełożyło się bezpośrednio na wynik. Opuszczając stępem parkur udał się razem z jeźdźcem w stronę rozprężalni.
_________________


ARE YOU, MOTHERFUCKERS, READY FOR ME?

S E X sex, sex, sex and don’t forget the violence S T A L L I O N
O W N E R and now it’s you know who O L I V E R
D O C U M E N T S it’s all the same H E R E
A C H I E V E M E N T S there’s nothing left to say anymore R E A D
E Q U I P M E N T the new shit S T A B L E|J U M P I N G|D R E S S A G E

» SHOCKWAVE «
 
     
Mistrz Gry


Wysłany: 2019-06-16, 19:05   Elizabeth White & Petit Coeur

ELIZABETH WHITE & PETIT COEUR - Derby



42; Szybko zmieniające się warunki pogodowe; Nagłe wahania pogodowe w postaci; urwania chmury. Zrzutka: 4 punkty
55; Trącenie przeszkody podczas skoku;
b) powodujące konieczność odbudowy przeszkody Zrzutka: 4 punkty
56; Trącenie przeszkody podczas skoku;
b) powodujące konieczność odbudowy przeszkody Zrzutka: 4 punkty
74; Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca); Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca.
90;
Stres uskrzydla; para podbudowana owacjami, miłym przyjęciem, świetną atmosferą, prezentuje się doprawdy świetnie, pokazując poprzez pierwszą połowę swojego przejazdu najwyższa klasę.
20; Opór; za opór uważa się każdy przypadek w którym koń – bez względu na powód – odmawia poruszania się naprzód, zatrzymuje się, wykonuje regularne lub nieregularne półwolty, wspina się lub cofa.
75; Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca); Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca.
47; Szybko zmieniające się warunki pogodowe; poprawa pogody (zwiększenie widoczności/komfort jazdy/wyższa, przyjemniejsza temperatura).

Opis




INSTRUKCJE

• Na początku swojego posta (dotyczy to zarówno jeźdźca, jak i konia) należy napisać w jakiej klasie się startuje i z jakim koniem/jeźdźcem.
• Parkur można podzielić na dwa posty lub napisać go w jednym.
 
     
Mistrz Gry


Wysłany: 2019-06-16, 19:09   Elizabeth White & Volstrup'gaards Comet

ELIZABETH WHITE & VOLSTRUP'GAARDS COMET - Amateur Derby



78; Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca); Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca.
56; Trącenie przeszkody podczas skoku;
b) powodujące konieczność odbudowy przeszkody. 4 punkty
59; Trącenie przeszkody podczas skoku;
b) powodujące konieczność odbudowy przeszkody. 4 punkty
89; Najlepszy jeździec; jeździec wyróżnia się niebywałą szybkością działania, reakcją. W niebywały sposób komunikuje się ze zwierzęciem, prowadząc go gładko i w miły dla oka sposób. Zwierze dzięki pomocy spisuje się znakomicie.
57; Trącenie przeszkody podczas skoku;
b) powodujące konieczność odbudowy przeszkody. 4 punkty
40; Szybko zmieniające się warunki pogodowe; Nagłe wahania pogodowe w postaci; urwania chmury/opady śniegu. Przekroczenie normy czasu

Opis
Zrzutki na 3a, 7 i 8b.


INSTRUKCJE

• Na początku swojego posta (dotyczy to zarówno jeźdźca, jak i konia) należy napisać w jakiej klasie się startuje i z jakim koniem/jeźdźcem.
• Parkur można podzielić na dwa posty lub napisać go w jednym.
 
     
Oliver Pelerieux
Zawodnik
Skoki


Płeć: mężczyzna
Wiek: 29 lat
Wzrost: 186 cm
Partner: I thought I'm healing but the truth is, I just stopped feeling.

Ostatni trening: kondycyjny - 09.03.20 - Shockwave
Podopieczny: Cruzeiro, Shockwave, Soldat, Ophelia, Fleau de Baian, Odalco, Gloria Victis || Niespodzianka
Pieniądze: £4670

Punkty doświadczenia: 292
Skoki: 186
Ujeżdżenie: 22
Cross: 42
Wyścigi: 3
Obycie z koniem: 37


Wysłany: 2019-06-18, 08:31   

OLIVER PELERIEUX & TERRA INSOSTENIBLE - Derby - cz.1


Był to drugi raz, kiedy startowaliśmy razem w derbach. Ostatnim razem byliśmy co prawda daleko od zwycięstwa, ale sam fakt znalezienia się w top 10 był dla mnie sukcesem, który w tym roku zamierzałem co najmniej powtórzyć. Insostenible zresztą miała już doświadczenie w tego typu konkursie, więc nie mogłem postawić na innego konia. Trudność tego typu konkursu była na tyle duża, że mimo że wiedziałem, czego się spodziewać, nie byłem wcale pewien swego. Jedno jest pewne - należało dać z siebie sto procent.
Na parkur wjechałem kłusem, po czym zatrzymałem na chwilę Insostenible w celu wykonania ukłonu. Tuż po nim, energicznie wycofałem siwą parę kroków w tył, po czym zagalopowałem na prawo. Zrobiłem to w sporej odległości od pierwszej przeszkody, chcąc pierw wyrównać tempo galopu i upewnić się, że Inso odpowiada na najmniejsze sygnały. Zaczęliśmy spokojnie, bardzo okrągłym galopem, którego prędkość z wyczuciem zwiększyłem dopiero po wyjściu na pierwszą przeszkodę, która nie należała do najwyższych na tym parkurze. Uważnie podprowadziłem siwą do przeszkody i z pasującego miejsca posłałem do skoku. Wyczekałem odbicia, dzięki czemu udało mi się zgrać z ruchem hanowerki i nie przeszkodzić jej w skoku. Po wylądowaniu podniosłem klacz i wziąłem ją na siebie, w prostej linii prowadząc na bliźniaczą przeszkodę w formie oksera. Starałem się by galop pozostał równy, okrągły i aktywny, przy czym podnosiłem Inso dążąc do lekkiego przodu i dużej swobody w łopatkach. Pozwoliłem klaczy wydłużyć ostatnie trzy foule przed odbiciem, po którym wyszedłem do półsiadu, nisko pochylając się nad szyją klaczy w trakcie długiego, wysokiego lotu, podczas którego nie zapomniałem jej oddać ręki. Po wylądowaniu ponownie wróciłem do kontroli nad tempem, w dystansie do kolejnych przeszkód co prawda pozwalając klaczy galopować żywo, ale wciąż z dużym naciskiem na zaangażowanie zadu. Precyzyjnie wyjechałem łuk prowadzący nas na serię skoków i zeskoków. Skok nad pierwszą stacjonatą równał się wskokowi na bankiet, więc zadbałem o to, by klacz galopowała z lekkim przodem, co miało jej ułatwić wykonanie tego zadania. Dałem jej wyraźną, zachęcającą łydkę do skoku, w trakcie którego odciążyłem lekko jej grzbiet, nie wychylając się jednak za mocno do przodu. Na samym wzniesieniu pozostałem lekko wycofany, pragnąc ostrożnie skoczyć w dół, a potem powtórzyć wskok na bankiet, za którym była ustawiona kolejna przeszkoda. Pokonawszy tę kombinację, kontynuowałem galop w stronę rowu.
Pierw pokazałem Insostenible tę przeszkodę, podnosząc ją i rozluźniając półparadami, po czym w odległości sześciu foule od rowu usiadłem w siodle i zachęciłem hanowerkę do wyciągnięcia kroku. Doskonale wiedziałem, że Inso rowów nie lubi. Nie powinno to mieć miejsca na koniu chodzącym konkursy tej klasy, ale się zdarzało i nie zostało mi nic innego niż to zaakceptować. Czasem rów nie sprawiał klaczy problemów, a czasem, tak jak dzisiaj... Sprawiał i to spore. Chociaż jechałem ją zdecydowanie do przodu, zamkniętą w pomocach, to nie ryzykowałem wpędzaniem klaczy w przeszkodę, której się obawiała. Niestety, tym razem to podejście nie popłaciło, bo siwa wyłamała w ostatniej chwili, na szczęście nie doprowadzając do tego, że się rozstaliśmy. Wiedziałem, że było to wyłącznie jej widzimisię, więc od razu upomniałem ją ostrogą i batem, niemal jednocześnie zagalopowując by ponownie najechać na rów, z nieco mniejszego dystansu. Tym razem, po tym jak usiadłem w siodle, dodatkowo wysłałem hanowerkę z łokcia, po prostu wpędzając ją w rów. Ryzykowałem kolejnym wyłamaniem lub powodzeniem, ale miałem wrażenie, że bez wywarcia na Inso presji, nic z tego nie będzie. Miałem zresztą dobre przeczucie, bo tym razem siwa skoczyła daleko w przód po tym, jak dostała sygnał do skoku. Odetchnąłem w duchu, zgrywając się z ruchem Insostenible, by po wylądowaniu pomóc jej w podniesieniu się. Nie miałem jednak czasu nawet na krótką pochwałę, bo od razu musiałem wziąć Inso zdecydowanie na siebie i ograniczyć z prędkość, z jaką jechaliśmy na biały płot stojący przed nami. Pokonanie go na szczęście nie sprawiło hanowerce problemu. Prawdę mówiąc nie sądziłem, by cokolwiek miało ją jeszcze zaskoczyć, nawet jeśli czekała na nas słynna górka. Pojechałem na nią w prawo, w dystansie znowu skupiając się na kontroli tempa, po czym wykręciłem na nieduży, metrowy płotek, który stał u samych stóp wspomnianej górki. Wjeżdżając pod nią, odciążałem zad klaczy, ale też nie pochylałem się przesadnie do przodu, chcąc jej zostawić jak największą swobodę. Za chwilę oddaliśmy skok nad kolejną, niedużą stacjonatą, co nie wymagało od Insostenible większego wysiłku. Tuż po skoku zdecydowanie odchyliłem się do tyłu, niemal zatrzymując siwą, by nie zaskoczył jej widok "przepaści". Wolałem by spokojnie postawiła pierwszy krok, a dopiero potem siłą rozpędu pokonała resztę drogi w dół, a także stojącą foule dalej wysoką przeszkodę. Zjeżdżając w dół pozostałem odchylony, by tuż po zejściu na ziemię mocniej podeprzeć hanowerkę łydką, a chwilę później dać jej sygnał do skoku, w trakcie którego przeszedłem do głębokiego półsiadu, wyciągając ręce wzdłuż szyi Insostenible.


/1-7
_________________
Oliver Pelerieux
» about me «
find three hobbies you love:
one to make you money - horse riding,
one to keep you in shape - rock climbing
and one to be creative – travelling.

maybe I'm too busy being yours
to fall for somebody new » «
your soul is haunting me and telling me
that everything is fine, but no one compares to you, Noémi
I find I'm hoping that
you're m o r e than a friend [1]

keep making me laugh, let’s get high
the road is long we carry on
try to have fun in the meantime
» Aileen Elizabeth Jillian «

my horses give me the wings I lack
» Cruzeiro Soldat Shockwave Ophelia «
I never dreamed of success, I worked for it
bereiter » showjumping rider
r e s u l t s


…………………………………………………………………………….. wścieklik ©


+ Za kolejny trening z dowolnym trenerem otrzymujesz 2xpunktów (loteria 28.05)
 
 
     
Elizabeth White
Zawodnik
Allrounder


Płeć: kobieta
Wiek: 26 lat (18.04.1993)
Wzrost: 175 cm

Ostatni trening: 26.02.2020 - skokowy - Petit Coeur
Podopieczny: Volstrup'gaards Comet, Fabiola, Petit Coeur, Shamrock, Panta Rhei, Carisma, Despacito, Florencio II, Latte Macchiato
Pieniądze: £4638

Punkty doświadczenia: 314
Skoki: 161
Ujeżdżenie: 72
Cross: 53
Wyścigi: 2
Obycie z koniem: 28


Wysłany: 2019-06-19, 13:20   

ELIZABETH WHITE & VOLSTRUP'GAARDS COMET - Amateur Derby


Do Niemiec zabrała dwa swoje konie, w tym Volstrupa, na którym miała jechać jako pierwszym. Odczuwała lekki stresik przemieszany z nutą ekscytacji, bo miał to być debiut ogiera w tego typu konkursie. A jak wiadomo, derby choć opierające się na skokach przez przeszkody, to o wiele trudniejsze. I szczerze mówiąc nie miała pojęcia jak im pójdzie. Wcale się nie nastawiała na wysokie miejsce na pudle, a raczej traktowała to jako nowe doświadczenie dla gniadosza.
Po rozgrzewce, gdy obydwoje byli gotowi oraz gdy nadeszła ich kolej, wjechała kłusem na parkur, już teraz omiatając wielki plac spojrzeniem. Chwilę później zatrzymała skoczka, by następnie wykonać ukłon. Gdy to mieli już za sobą, mogli zaczynać, więc Elizabeth poprosiła o zagalopowanie, od razu pracując nad dobrym tempem. Do pierwszej przeszkody mieli spory kawałek, więc na spokojnie mogli się poustawiać i dogadać we wszystkich kwestiach. Gdy to im się wstępnie udało Kanadyjka po dogodnym najeździe naprowadziła swojego konia na okser otwierający parkur, który nawiasem mówiąc nie wyglądał zbyt przyjaźnie, porównując do przeszkód na tradycyjnym parkurze. Starała się nie dopuścić, żeby Voulstrup się tutaj spłaszczył, a wręcz zachęcała go do zachowania okrągłej, energicznej fouli, co by sam skok również taki był. Na szczęście na jedynce nie wystąpiły żadne komplikacje i piękną parabolą nad drążkami, rozpoczęli swój przejazd. Następnie Elizabeth momentalnie zachęciła kopytnego do odbudowania tempa, jadąc na stacjonatę w tej samej linii. Udało im się dojść do dwójki bez szarpaniny, a brunetka zamknęła Volsa w korytarzu z pomocy, wyznaczając mu tylko jedną słuszną drogę, czyli na wprost. Wraz z wybiciem, zgrała się z nim bezbłędnie i przyjęła optymalny półsiad, miękko amortyzując moment lądowania. Chwilę wcześniej zasugerowała jeszcze lewą nogę, bo teraz czekał ich zakręt na kolejne dwie przeszkody. Podczas tego manewru prowadziła kopytnego na zewnętrznej wodzy, wewnętrzną pulsacyjnie rozluźniając i nadając kierunek jazdy. Łydki wyginały zaś kłodę i starały się nie dopuścić do znaczącej utraty prędkości czy wypadnięcia z wytyczonego łuku. Niestety już po pierwszych foulach za przeszkodą Vols niegroźnie się potknął, co na moment wyrzuciło parę z rytmu. Niby nie groźne potknięcie, aczkolwiek jego skutki - a raczej skutki dekoncentacji spowodowanej tym incydentem - odczuli już po chwili, podczas pokonywania stacjonaty nad rowem, gdzie ogier skoczył za płasko i ściągnął drąga, nabijając na ich konto pierwsze punkty karne. Na szczęście jednocześnie wyratował sytuacje nad drugim członem, dzięki czemu pozostali z tylko, albo aż czterema punktami. Teraz w linii prostej mieli stacjonatę, do której El miała chwilę by ogarnąć swojego konia i nie dopuścić do kolejnego błędu. Podniosła go i troszkę zaktywizowała, domykając łydkami i posyłając na sam środek drążków. W optymalnym do tego miejscu zaserwowała gniademu łydkę i bez opóźnienia złożyła się z nim w locie, podczas którego mocniej dociążyła prawe strzemię. Wzrokiem bez problemu odnalazła kolejny element toru, by pojechać na niego po nieco ciaśniejszym zakręcie, który tym razem nie przysporzył im problemów. Mur sam w sobie nigdy nie wyglądał ''bezpiecznie'' i zachęcająco, ale amazonka wierzyła, że nie jest zbyt mocnym przeciwnikiem dla jej konia. Wyjeżdżając mu naprzeciwko (a raczej jego maksymalnie prawej części), poprosiła o lekkie dodanie, pozostając w siodle, dzięki czemu mogła lepiej przypilnować gniadego. Zarówno z łydek jak i wodzy utworzyła nieprzepuszczalny korytarz i na bieżąco korygowała sylwetkę ogiera, nie dając mu najmniejszych wątpliwości co do słuszności tego skoku. Jak się po chwili okazało, Volstrup nie miał problemów z tak masywną przeszkodą, dzięki czemu w dobrym stylu chwilę później znaleźli się już po drugiej stronie i teraz pędzili na masywny, wielki okser zrobiony najprawdopodobniej z brzozowych kłód. W tym przypadku również, White zachowała wszelkie środki ostrożności, dobrze wiedząc że Comet może się okazać zniechęcony takową formą. I nawet wyłapała lekkie zawahanie z jego strony, choć na szczęście szybka reakcja i motywacyjny impuls zagwarantował im oddanie skoku zamiast wyłamania. Tym razem zasugerowała lądowanie na lewą nogę i praktycznie jak na zawołanie, lunął deszcz. Co prawda chmurzyło się od samego rana, ale Elizabeth kompletnie nie spodziewała się tak nagłej i tak intensywnej ulewy. Chyba wszyscy byli zaskoczeni tym obrotem spraw, ale jak to mówią: Show must go on! Tak czy siak, nawet pomimo jej walecznego charakteru, taka zmiana pogody była znacznym utrudnieniem. Nie dość że zimny deszcz sam w sobie był nie przyjemny, to na dodatek ograniczał pole widzenia jak i momentalnie sprawił, że trawa stała się dość śliska. To wszystko sprawiło, że prawie automatycznie zmniejszyli tempo galopu, jadąc teraz na okser z numerem siedem. Jak się chwilę później okazało, przez to wszystko nie mieli wystarczającej energii do wybicia, przez co kolejny drążek spadł z głuchym łoskotem na ziemię. Dziewczyna przyjęła to na klatę i tuż po lądowaniu starała się zachęcić gniadego do odbudowania tempa, jako że teraz czekał ich dwuczłonowy szereg. I o ile mogło się wydawać że dobrze weszli w tą kombinację, to zaliczyli trzecią już zrzutkę, na stacjonacie z numerem 8b. Cóż, raz na wozie a raz pod wozem. Matka natura była nieprzewidywalna i nie można było mieć do nikogo pretensji. Na szczęście już bez komplikacji ukończyli parkur udanym lotem nad murem i po przekroczeniu fotokomórek, White pozwoliła skoczkowi zwolnić. Poklepała go w nagrodę po szyi i czmychnęła z parkuru, jako że obydwoje byli już przemoczeni.

z/t
_________________

    ...............Breakfast at Tiffany's and bottles of bubbles
    ...............G i r l s..w i t h..t a t t o o s..w h o..l i k e..g e t t i n g..i n..t r o u b l e
    ..............................» E L I Z A B E T H..W H I T E «


    T H E Y..C A N..S A Y..W H A T ..T H E Y ..L I K E
    I just want you close where you can stay forever
    You can be sure that it will only get better. it's complicated » Bastian
    So I love when you call unexpected, cause I hate when the moment's expected.
    ..............................pms » 1

    ...............L a s h e s..a n d..d i a m o n d s,..A T M..m a c h i n e s
    ...............BUY MYSELF ALL OF MY FAVORITE THINGS


    Real protective with my soul, where you been?
    
Is your GPS even on, where you been?

    f r i e n d s » OLIVER, AILEEN, ANNE HOWARD



    @edit by Delfinek


30% zniżki na zakup konia
 
     
Insostenible
Skokowiec


Płeć: klacz
Wiek: 17 lat
Rasa: Koń hanowerski
Właściciel: Jessie
Cena: £7700

Doświadczenie w skokach: 368
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 47
Doświadczenie z lonżowania: 32
Kondycja: 121
Szybkość: 163
Klasa startów: Skoki: CS1

Wysłany: 2019-06-20, 19:46   

OLIVER PELERIEUX & TERRA INSOSTENIBLE - Derby - cz.1


Kłusem wkroczyła na parkur, momentalnie wbijając wzrok w rozstawione na nim przeszkody, które dla większości na pewno robiły wrażenie. Ten konkurs nie należał do najłatwiejszych i tylko doświadczone konie mogły sobie na nim poradzić. Co prawda startowali już razem w tym typie zawodów, co działało na ich korzyść, ale tak jak było to wcześniej wspomniane- wszystko mogło się tu wydarzyć.
Zatrzymała się umożliwiając spokojnie ukłonić się Oliveroi, po czym cofnęła się parę kroków, co umożliwiło jej ruszenie okrągłym galopem, podczas którego wkraczała mocno tylnimi kończynami pod kłodę. Podczas pierwszych metrów mężczyzna upewnił się w tym, że klacz była podstawiona na pomocach i reagowała na jego najdelikatniejsze sygnały, już od początku koncentrując się właśnie na nich. Tempo zostało zwiększone, dopiero gdy została skierowana do pierwszej przeszkody, którą była stacjonata.
Zamknięta w korytarzu pomocy galopowała aktywnie na sam środek przeszkody, dopiero w odpowiednim miejscu odbijając się adekwatnie mocno do jej wysokości. Wyciągnęła zaokrągloną szyję, nie zapominając o mocnym podciągnięciu nóg w górę. Zostawiła sobie bezpieczny zapas ponad drągiem, z resztą jak za każdym skokiem. Miękko wylądowała i szybko zebrała się z powrotem do kupy, dodatkowo unosząc się wyraźniej na przodzie. Bez zakłóceń dojechała do oksera, wychodząc do przodu parę foule przed tak by uwolnić zgromadzoną energię podczas kolejnego odbicia. Wykonała zdecydowanie szerszy skok jak wcześniej, podążając za ręką zawodnika bez utraty z nią kontaktu. Powróciła sprawnie na ziemię i oddaliła się od oksera, w drodze do trójki dogadując się w kwestii tempa, jakim miała się poruszać. Zad oczywiście cały czas był mocno zaangażowany, bo w końcu to z niego szła cała ta potrzebna energia. Można to było zauważyć nawet po spodobie, w jaki sposób się poruszała, bo widocznie galopowała " pod górę" a jednocześnie nie parła naprzód, nie wychodząc spoza kontroli Olivera. Wyjechała starannie łuk, po którym czekała ich urozmaicona o wskoki i zeskoki linia. Bez wyraźnych obaw podjęła się pierwszego skoku, po którym na chwilę znalazła się na wzniesieniu, z którego zeskoczyła w dół i znowu w górę, dopiero po tym ostatecznie zeskakując z bankietu. Odgalopowała od tej kombinacji i pokierowała się w stronę czwórki, szerokiego rowu.
Woda od razu rzuciła się w oczy klaczy, która w drodze do niej zaczęła lekko manifestować przed skoczeniem, niezbyt chętnie wyciągając się i przyspieszając, czemu towarzyszyło zadarcie łba i szybsze pobieranie powietrza przez rozszerzone do możliwości nozdrza. Ostatecznie, mimo szczerych chęci zawodnika odmówiła odbicia się ponad rowem, zapierając się nogami w ziemi. Wspięła się nawet lekko w reakcji na działanie ostrogi połączonej z palcatem, od razu domyślając się, że Oliver nie jest z niej szczególnie zadowolony. Nie mniej jednak zagalopowała, podczas drugiej próby jednak już podejmując się tego skoku, pomimo wielkich emocji, które się w niej skumulowały. Wylądowała z ciężkim parsknięciem, by prędko wytracić prędkość, jaką się poruszała, bo bez tego mogliby po prostu wpaść z następną przeszkodę. Tuż po jej pokonaniu już ochłonęła, stając się bardziej stabilna i skupiona. Zakręciła w kierunku kolejnego wzniesienia, na którego początku stała stacjonata, z którą poradziła sobie i kontynuowała galop pod górę, zaraz oddając kolejny, rzeczywiście niewymagający skok. W natychmiastowym trybie zatrzymała się przed spadem, tutaj również odważnie ruszając i ostatecznie zbiegając z niego, na jego końcu robiąc tylko jedną foule, by siłowo wybić się ponad płot, co przebiegło zgodnie z planem. Z pewnością pod mało zdecydowanym i konkretnym jeźdźcem nie zdołałaby tego wszystkiego zrobić, ale Oli doskonale wiedział jak to rozegrać.
 
     
Oliver Pelerieux
Zawodnik
Skoki


Płeć: mężczyzna
Wiek: 29 lat
Wzrost: 186 cm
Partner: I thought I'm healing but the truth is, I just stopped feeling.

Ostatni trening: kondycyjny - 09.03.20 - Shockwave
Podopieczny: Cruzeiro, Shockwave, Soldat, Ophelia, Fleau de Baian, Odalco, Gloria Victis || Niespodzianka
Pieniądze: £4670

Punkty doświadczenia: 292
Skoki: 186
Ujeżdżenie: 22
Cross: 42
Wyścigi: 3
Obycie z koniem: 37


Wysłany: 2019-06-20, 20:36   

OLIVER PELERIEUX & TERRA INSOSTENIBLE - Derby - cz.2


Po skoku pomogłem klaczy sprawnie odejść spod przeszkody, po czym podniosłem ją i pokazałem jej przeszkodę stojącą pod numerem ósmym. Za nią znajdował się nieduży rów, dlatego w najeździe do stacjonaty - rdzawobrązowej, słabo zabudowanej - szczególnie przypilnowałem Insostenible w łydkach i doprowadziłem ją pod przeszkodę w korytarzu utworzonym z pomocy. Za chwilę wysłałem ją do skoku, który zakończyliśmy lądowaniem na prawo. Zacząłem skręcać stosunkowo wcześnie, jadąc ten odcinek w odciążającym grzbiet półsiadzie, co miało ułatwić klaczy aktywny galop. Dopiero na wprost słusznych rozmiarów zabudowanej stacjonaty imitującej mur usiadłem w siodle, prostując hanowerkę w łydkach. Pozwoliłem jej dodać w kontrolowany sposób, tym razem nie wyczuwając z jej strony żadnych obaw. Podjechaliśmy pod przeszkodę i zgraliśmy się ze sobą w skoku, po którym znowu wróciłem na chwilę w siodło i wyraźniejszą półparadą skróciłem lekko galop, nie chcąc dopuścić do tego, żebyśmy wpadli w okser z naprzeciwka. Chociaż mierzył prawie dwa metry szerokości, Insostenible przeskoczyła nad nim zupełnie tak, jakby nie był to dla niej żaden wysiłek. Zasugerowałem klaczy lądowanie na lewo i po tym, jak znaleźliśmy się na ziemi, obejrzałem się w lewo, rozpoczynając zakręt w tę stronę. Czekał na nas kolejny okser, tym razem całkowicie biały, ale niemal nie różniący się niczym od przeszkód, które Insostenible spotykała na zwykłym parkurze. Mimo wszystko byłem bardzo skupiony by wykonać precyzyjny najazd. Parkur tej wysokości nie był miejscem na żarty, czasem liczył się każdy centymetr, a ja bardzo nie chciałem zrobić koniowi ani sobie krzywdy... Na szczęście Inso odpowiadała nawet na najlżejsze sygnały, więc z powodzeniem doprowadziłem ją do przeszkody, a potem posłałem do skoku. Wyszedłem za jej ruchem do półsiadu, znowu będąc zmuszonym niemal położyć się na szyi klaczy by umożliwić jej w pełni swobodne wyciągnięcie szyi. Mimo to bez trudu wróciłem po skoku w siodło, co było możliwe dzięki dobrej równowadze i mocnemu oparciu w strzemieniu, którego nie traciłem nawet na chwilę. Ponownie wyregulowałem tempo serią półparad i bez zwiększania go dojechałem do pierwszego członu szeregu, jednej z dwóch "łysych" stacjonat, z którymi Insostenible jednak poradziła sobie doskonale, oddając dwa wysokie, okrągłe skoki. Po drugim z nim kontynuowaliśmy galop na lewo. Pozwoliłem wówczas hanowerce na lekkie dodanie w galopie, jednocześnie starając się ją trochę rozluźnić od łydki i ręki podczas galopady do kolejnej przeszkody. Wreszcie znaleźliśmy się na wprost brązowego płotu - stacjonaty. Wtedy zachęciłem Inso do mocniejszego wejścia zadem pod kłodę i w paru równych foule doprowadziłem ją do płotu, nad którym oddaliśmy udany skok. Dalej jechałem na wprost, pilnie licząc foule i regulując tempo według tych obliczeń. Odległość pasowała nam doskonale, więc poprawnie weszliśmy w odskok do średniej wysokości stacjonaty, za którą po jednej foule czekał na klacz kolejny rów. Tym razem był wąski, więc nie powinien jej sprawić takich problemów, ale mimo wszystko zamknąłem siwą w łydkach i dałem jej zdecydowaną łydkę, by nie zostawić miejsca na jakiekolwiek wątpliwości. Po kolejnej foule galopu powtórzyliśmy skok nad stacjonatą i zatoczyliśmy szeroki zakręt na jedne z ostatnich przeszkód, w drodze do których kontynuowałem aktywny galop, nie zwiększając jednak przesadnie jego prędkości. Na wyłamaniu co prawda straciliśmy wiele cennego czasu, ale pośpiech mógłby być naszym wrogiem, więc postawiłem na opanowanie, wybierając mniejsze zło, czyli mniejsze ryzyko popełnienia kolejnego błędu. Wykręciwszy na mur, wróciłem w siodło, ściągnąłem lekko łopatki i jadąc klacz aktywnie dołem, doprowadziłem ją zamkniętą w korytarzu z pomocy do przeszkody i dałem jej łydkę do skoku, gdy znaleźliśmy się we właściwym punkcie. Zabrałem się z Inso do skoku, przechodząc w półsiad i oddając siwej rękę, natomiast podczas lądowania odchyliłem sylwetkę do tyłu, tak balansując równowagą, by nie zaburzać jej u konia. Wylądowawszy, dalej jechałem na wprost, na kolejny szereg zbudowany z dwóch stacjonat. Między nimi sprawnie podniosłem siwą i podparłem ją łydką, delikatnie wycofując przy tym ramiona. Obie stacjonaty pokonaliśmy na czysto, pomimo wysiłku hanowerka wciąż ciągnęła do przeszkód i chętnie skakała, co było bardzo dobrym znakiem. Za drugą stacjonatą zasugerowałem lądowanie na lewo i pojechałem w nie na ostatnią przeszkodę, także w formie muru, nad którym Inso oddała wysoki, długi skok, w trakcie którego znowu pochyliłem się nad jej szyją, daleko wyciągając rękę wzdłuż grzywy, a nawet lekko się jej przytrzymując. Lądując, wróciłem do wyjściowej pozycji, pomogłem koniowi odejść spod przeszkody i po tym, jak minęliśmy celowniki, zacząłem zwalniać, już w galopie mocno poluźniając klaczy wodze. Po paru krokach zwolniłem do stępa i w nim opuściłem parkur, przy samym wyjściu głaszcząc Insostenible po szyi, jako że spisała się bardzo dobrze.
 
 
     
Insostenible
Skokowiec


Płeć: klacz
Wiek: 17 lat
Rasa: Koń hanowerski
Właściciel: Jessie
Cena: £7700

Doświadczenie w skokach: 368
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 47
Doświadczenie z lonżowania: 32
Kondycja: 121
Szybkość: 163
Klasa startów: Skoki: CS1

Wysłany: 2019-06-21, 20:46   

OLIVER PELERIEUX & TERRA INSOSTENIBLE - Derby - cz.2


Zbliżając się do następnej przeszkody, klacz uważnie jej się przyjrzała, unosząc przy tym łeb. Nie odczuwała jednak względem jej żadnych obiekcji, więc dynamicznie i równo galopując, dotarła pod samą stacjonatę, gdzie po ściśnięciu przez mężczyznę jej boków oddała nad nią pokaźny i dobry pod względem technicznym skok, tym razem już nie wydziwiając przez obecność sztucznego rowu. Wedle sugestii wylądowała na prawą nogę, co umożliwiło im późniejsze pokonanie zakrętu. Dzięki dobrym podparciu łydek na łuku nie kładła się i co ważniejsze nie traciła w tempie.
Wychodząc na światło dziewiątki, wyprostowała się odpowiednio prędko, zbliżając się do niej prostopadle. Chętnie wyszła w przód, przy tym jeszcze mocniej wkraczając zadem pod kłodę, dopiero w odpowiednim miejscu odrywając się sprawnie od ziemi. Nawet bliska obecność dwóch stacjonat nie przeszkodziła jej w wykonaniu tego zadania, więc po chwili para była już po drugiej stronie. Półparada nie była dla niej obojętna, klacz momentalnie zaczęła zmniejszać wykrok do odpowiedniego stanu rzeczy, ale nie traciła na mocy. W locie rozciągnęła się porządnie i dokryła okser, kolejno lądując harmonijnie na lewą nogę, tak jak wskazał jej Oliver. Weszła w następny zakręt, robiąc to z równowagą i dokładnością, więc najazd na kolejny okser nie należał dla niej do najtrudniejszych. Starannie poprowadzona i zamknięta w łydkach dojechała do samej przeszkody, którą udało jej się pokonać przez większych problemów, wliczając w to również udane lądowanie. Zawodnik zapewniał jej pełną swobodę ruchu, więc miała znacznie ułatwione zadanie. Klacz cały czas była skupiona i nie traciła zainteresowania przeszkodami, starając się zawsze każdej przyjrzeć, chociaż czasami miała na to niewiele czasu.
Ustabilizowała prędkość, z jaką się poruszała, w momentach półparad kierując uszy do tyłu, na jeźdźca, prostując je, kiedy znalazła się naprawdę blisko pierwszego członu. Prawidłowy najazd, jak i aktywne tempo i oczywiście dobrze dobrane miejsce wyskoku pozwoliło jej na świetne wejście w szereg, co zaowocowało kolejnymi dwoma czystymi skokami. Zachęcona do tego, dodała w dystansie do trzynastki, która stała niedaleko wyjścia z zakrętu. Podczas tego odcinku trasy nieco opuściła łeb, dodatkowo jeszcze bardziej zaokrąglając swoją sylwetkę.
Będąc na wprost do stacjonaty, zareagowała na pomoce mężczyzny, przenosząc ciężar bardziej na tył i wysilając bardziej zad, jednocześnie pozostając lekką na przodach, które wysoko unosiła, mocno uderzając kopytami w ziemię. W efekcie odbiła się miarowo i złożyła w skoku, korzystając z oddanej ręki Oliego, następnie nie lądując przesadnie daleko, dzięki czemu miał on więcej czasu na ewentualne korekty tempa do kolejnych przeszkód. Zmieściła się więc w ściśle wyznaczonej ilości foule i przeleciała nad stacjonatą, za którą czekał rów. Dla odmiany był o wiele węższy od poprzedniego, który sprawił im kłopot, więc klacz tym razem posłusznie podjęła się skoku przy pierwszym podejściu, wcześniej wspierana mocną łydką, która ją do tego zmobilizowała. Dość szybko, bo po jednym kroku hanowerka znów wybiła się w górę nad stacjonatą, nie popełniając w tamtym momencie żadnych błędów. Odbiła na obszerny szeroki zakręt, po którym szybko zlokalizowała stojący przed nim mur, który, pomimo że był wysoki, nie wydawał się robić na niej większego wrażenia. Bez spływania na boki, pewnym i aktywnym tempem dojechała do niego, wyskakując z dużą siłą tak, by w żadnym wypadku go nie rozbudować. Gdy wylądowała, kilkakrotnie zamłynkowała ogonem, szybko zbliżając się do dwuczłonowego szeregu. Rzeczywiście mimo postępującego zmęczenia siedemnastolatka nie odpuszczała i dawała z siebie wszystko, dzielnie stawiając czoła kolejnym przeszkodom. Szereg prędko zostawiła za sobą, między przeszkodami ładnie mieszcząc się w odległościach i sprawnie odpowiadając na pomoce Oliviera. Czując większe obciążenie lewej strony, wylądowała właśnie na tę nogę, by po chwili wejść w łuk, na którym wygięła się od łydek mężczyzny i nie gasnąc na nim ani na chwilę.
Ostatnią przeszkodę pokonała z równą dokładnością co poprzednie, nad murem baskilując i zgrywając się ruchem z Oliverem, podążając pyskiem za jego ręką. Wylądowała sprawnie, w pełni amortyzując skok z takiej wysokości, po tym kontynuując galop do celowników. Zaczęła stopniowo zwalniać tuż po ich przekroczeniu, wyciągając już mocno spoconą szyję w dal, finalnie przechodząc do stępa. Pochwalona przez jeźdźca parsknęła kilkakrotnie, przymrużając na chwilę ślepia i zjechała z parkuru.
 
     
Mistrz Gry


Wysłany: 2019-06-23, 12:38   Diego Montana & Chaos Amir

DIEGO MONTANA & CHAOS AMIR - C1



76; Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca); Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca. 4 punkty karne
40; Szybko zmieniające się warunki pogodowe; Nagłe wahania pogodowe w postaci; urwania chmury/opady śniegu. Przekroczenie normy czasu
57; Trącenie przeszkody podczas skoku;
b) powodujące konieczność odbudowy przeszkody. 4 punkty karne
113; Dekoncentracja; na terenie na którym odbywają się zawody, panuje okropny hałas, ruch, błyszczą lampy błyskowe, ujadają gdzie nie gdzie psy; to wszystko doprowadza do dekoncentracji pary, zmniejszenia ich uwagi.
103; Czysty przejazd; Niczym nie zakłócona pierwsza połowa przejazdu, zero błędów, zero komplikacji.

Opis
Zrzutka na 1 i 5 przeszkodzie; przejazd zostanie policzony jako wolniejszy od innych z tym samym wynikiem.


INSTRUKCJE

• Na początku swojego posta (dotyczy to zarówno jeźdźca, jak i konia) należy napisać w jakiej klasie się startuje i z jakim koniem/jeźdźcem.
• Parkur można podzielić na dwa posty lub napisać go w jednym.
 
     
Diego Montana
Zawodnik
Allrounder


Płeć: mężczyzna
Wiek: 33 Lat
Wzrost: 185 cm
Podopieczny: G-Dragon ll Little Parrish ll Machiavellian Z ll Take It Now
Pieniądze: £1905

Punkty doświadczenia: 155
Skoki: 79
Ujeżdżenie: 31
Cross: 23
Wyścigi: 3
Obycie z koniem: 18


Wysłany: 2019-06-23, 13:21   
   Tytuł: Hodowca


DIEGO MONTANA & CHAOS AMIR - C1

Dla Diego to pierwszy występ w zawodach tak wysokiej klasy. Nie trudno było przewidzieć że się denerwował i stresował, chociaż starał się tego nie pokazywać. Na zawody do Hamburga zabrał Chaos Amira, startowali już raz razem w zawodach i dość dobrze im wtedy poszło. Jednakże największym w sumie powodem dla którego zabrał gniadego achała ze sobą był fakt, że miał więcej nieco doświadczenia w startach w zawodach tak wysokiej klasy niż facet. Diego był nastawiony raczej na zebranie doświadczenia tutaj i dobrą zabawę, zwyczajnie nie nastawiał się na zapas na bóg wie co. Wiedząc jaki charakter ma koń i bazując na tym że to jedyny jego przejazd tego dnia, poświęcił dużo czasu na ogarnięcie wierzchowca najpierw w stajni i potem na rozprężalni. Starał się możliwie jak najlepiej dogadać z ogierem, jednocześnie odpowiednio rozgrzewając go do konkursu. Jednocześnie Diego podskoczył trochę poziom niepokoju, bo tuż przed ich startem zaczął padać deszcz. Może nie była to super wielka ulewa, ale na pewno nie ułatwi to ich przejazdu.
W końcu nadeszła ich pora, także trzeba było się ogarnąć i jakoś pokonać ten parkur mimo wszelakich obaw. Pozbierał ogiera do wcześniejszego ustawienia, które udało im się wypracować na rozgrzewce. Dociążył jego zad poprzez odchylenie się w siodle, zbierając jednocześnie wodzę na kontakt i pracując przy tym dosiadem i łydkami. Tak aby utrzymać te ustawienie, a także w końcu dołożył łydki do jego boków i wypchnął z krzyża do kłusa. W nim pojawili się na parkurze konkursowym, gdzie po kilkunastu krokach zwolnił achała ponownie do stępa i w nim pokręcili się chwilę między przeszkodami. Szczególną uwagę poświecił szeregom, które w jego mniemaniu mogły sprawić im problemy. W końcu zatrzymał się aby ukłonić się w kierunku sędziów, by kolejno odesłać go do kłusa i po kilku krokach do galopu. Odpowiednio wraz z pomocami do zagalopowania dociążył prawą stronę siodła, tak aby ogier z tej nogi zaczął galop w kierunku pierwszej przeszkody. Diego jednocześnie mając spory kawałek do ów przeszkody utrzymywał wpierw niski półsiad, jadąc przy tym blisko ścian parkuru. Starał się z ogierem wypracować dość optymalne, pośrednie tempo. Takie nawet bardziej zachowawcze, bo deszcz nie przestawał padać. W końcu w okolicy przeszkody numer 9 zakręcili po łuku do pierwszego oksera, gdzie w zakręcie Diego podparł Chaosa wewnętrzną łydką od której go wygiął i prowadził na zewnętrznej wodzy. Naprostował go zaraz do ów przeszkody, siadając jednocześnie w siodle dla lepszej kontroli nad koniem. Odchylił się przy tym też w siodle znacznie bardziej, biorąc Chaosa bardziej na siebie z wycofaniem ramion i podniesieniem go do przeszkody. Nie zapominając o zamknięciu go w łydkach i prowadząc w równym korytarzu z wodzy do miejsca odskoku, wysyłając przy tym kilka półparad. Wybierając te dalej od przeszkody, zaznaczył je wyraźną łydką i wypchnięciem z bioder do skoku. Diego pojechał chyba trochę za bardzo zachowawczo, bo za brakło im odpowiedniej energii. Przez co fakt faktem wyszli do skoku, ale ogier nie miał szans dobrze do kryć przeszkody. Tym samym zwyczajnie ściągnął górny drąg, co spowodowało skrzywienie drobne w mentalności faceta. Jego wina, ale już teraz na to nic nie mógł poradzić. Lądowanie dalej wypadało na prawo, a po nim Diego od razu skupił się na drugiej przeszkodzie. Zaczął od razu kręcić z ogierem po łagodnym łuku na stacjonatę, podpierając go w zakręcie pomocami tak by wyjechać go w równowadze i z zachowaniem tempa. Naprostował go zaraz do przeszkody, zamykając w korytarzu z pomocy i wysyłając mu kilka półparad. Tak doprowadził go do miejsca wybicia które wypadało bliżej spod przeszkody, gdzie łydką ponownie odesłał go do skoku. Podążając za jego ruchem przeszedł do półsiadu z wstaniem w strzemionach, oddając mu kolejno stosowną ilość wodzy do skoku. Podczas lądowania odchylił się i wrócił w siodło. Tutaj również jeszcze nie zmienili nogi, by po lądowaniu od razu zacząć działania. Znaczy Diego zaczynał tak, aby odpowiednio wpłynąć na konia. Obciążył od razu jego zad i cofnął ramiona, biorąc Chaosa bardziej na siebie i podnosząc do przeszkody. Zamknął go w łydkach i prowadził w korytarzu z równo trzymanych wodzy, wysyłając mu przy tym kilka półparad. Precyzyjnie w głowie obliczając miejsce wybicia, cmoknięciem i łydką zachęcił go do dwóch ostatnich fouli do odskoku w mocniejszym wykonaniu. Nie wyobrażał sobie aby i tym razem miało im zabraknąć energii. W miejscu odskoku ścisnął jego boki łydkami i wypchnięciem z bioder zachęcił go do wyjścia w górę, Zgrał się z jego ruchem podczas skoku, przestawiając jednocześnie podczas lotu i dociążając bardziej lewą stronę siodła. Po lądowaniu z tejże właśnie nogi mieli kontynuować dalej galop, a przy tym Diego pokierował go na szereg 4ab równolegle do ściany parkuru. Z racji tego że nadal w jakimś stopniu padał deszcz, nie ryzykował szybszym najazdem na ten dwu członowy szereg. Po przejechaniu pewnego dystansu zaczął ukazywać im się ów szereg, gdzie Diego już odpowiednio zaczął kręcić do niego na lewo. Nie zapomniał w zakręcie podeprzeć ogiera pomocami, tak aby poprawnie go wyjechać. Jeszcze w zakręcie podniósł ogiera do przeszkody, podnosząc mu też nieco wyżej łeb by miał okazję przyjrzeć się od razu obu przeszkodom na raz. Zamknął go ponownie w łydkach i prowadząc w korytarzu z wodzy wraz z półparadami, doprowadził go do miejsca wybicia pod człon 4a. Odesłał go do skoku znaczącą łydką i wypchnięciem z bioder, zgrywając się zaraz z jego ruchem w locie. Podczas lądowania już podnosił go do przeszkody oznaczonej 4a, starając się jak najlepiej go skrócić do oksera. Udało im się wyjść do skoku po krótkiej szarpaninie w między czasie, skok wyszedł na czysto ale w nie najpiękniejszym stylu. Po lądowaniu na wprost od szeregu czekał na nich kolejny okser z numerem 5, jednak Diego pojawiły się nieco poważniejsze problemy z prowadzeniem Chaosa niż pewnie jak do tej pory. Ich trasa do oksera była dość szarpana, bo facet próbował go podnieść do przeszkody w typowy dla siebie sposób. Natomiast koń jakoś nie był do tego przekonany, jakby tego było mało na trzy foule przed planowanym odskokiem Chaos poślizgnął się na mokrej trawie. To spowodowało że dosłownie prześlizgnęli się w przód pod przeszkodę, a tam już był czas na odskok. Diego zainicjował ponownie to łydką i wypchnięciem z bioder, wspomagając się w razie co cmoknięciem. Wyszli do skoku ale zbyt bliska odległość do przeszkody, spowodowała to że ogier nie był wstanie się odpowiednio szybko złożyć. Tym samym zdjęli ponownie górny drąg z przeszkody, dodając sobie do konta kolejne 4 pkt karne. Przynajmniej w ferworze tego wszystkiego udało im się zmienić nogę na prawą, by z niej kontynuować galop na szóstą przeszkodę. Tutaj od razu nieco mocniej też wziął konia na siebie, starając się po pierwsze odzyskać nad nim kontrolę i ogarnąć by ten ich przejazd dalej jakoś wyglądał już bez pomyłek. Dlatego też zakręt do szóstki wyjechał nieco bardziej obszernie niż na początku zakładał, podpierając go w zakręcie wewnętrzną łydką od której go wyginał i prowadził na zewnętrznej wodzy. Mieli też dzięki temu więcej miejsca do naprostowania się do przeszkody, a także dopracowania ostatnich szczegółów. Wraz z pojawieniem się na wprost nich stacjonaty, zamknął ogiera w korytarzu z pomocy i z półparadami doprowadził do miejsca wybicia. Tam ścisnął jego boki łydkami i ruchem z bioder wypchnął go do skoku nad przeszkodę. Podążając za jego ruchem przeszedł do półsiadu wstając w strzemionach i oddał mu stosowną ilość wodzy do skoku z przesunięciem rąk wzdłuż jego grzebienia grzywy. Podczas lądowania odchylił się i wrócił w siodło. Lądowanie w sumie pozostało dalej na prawo, a teraz czekała ich jedna niemal prosta linia złożona z trzech przeszkód. Od razu postawił na rozjechanie tej linii na spokojnie i nawet nie myślał nad tym, by popełnić błąd taki jak przy tej poprzedniej. Od razu w dystansie podniósł ogiera do przeszkody oznaczonej członem 7a, podnosząc mu też znacznie bardziej łeb by mógł dostrzec obie na raz. Zamknął go w korytarzu z pomocy, doprowadzając do miejsca wybicia nad okser. Zgrał się z jego ruchem podczas skoku, by już podczas lądowania od razu zacząć go podnosić do stacjonaty. Na szczęście udało im się pokonać cały szereg na czysto i bez nawet większych zgrzytów. Po lądowaniu od razu wziął go ponownie na siebie, dociążając jego zad przez odchylenie się w siodle i cofnięcie ramion. Zamknął go w łydkach i prowadził w równym korytarzu z wodzy do miejsca wybicia, wysyłając mu po drodze kilka skupiających półparad. Udało im się pokonać również i okser bez większych trudności, gdzie podczas lotu Diego przestawił pomoce i dociążył bardziej lewą stronę siodła. Chciał przez to zasygnalizować Chaosowi galop z lewej nogi po lądowaniu, by wyjechać spokojnie zakręt do dziewiątej przeszkody. Podparł go łydką w zakręcie, prowadząc na zewnętrznej wodzy i zaraz prostując do stacjonaty. Jeszcze w zakręcie zamknął go w pomocach, by po naprostowaniu Chaosa do przeszkody tylko wyczekiwać miejsca wybicia. Kilkanaście skund później galopowali już po łuku na lewo na przeszkodę numer dziesięć, zostawiając dziewiątkę za sobą na czysto. W zakręcie podparł go pomocami, jednocześnie już podnosząc go do kolejnego oksera. Szybko się naprostowali do przeszkody, gdzie zamknął o w korytarzu z pomocy i doprowadził zaraz do miejsca wybicia. Zasygnalizował mu je łydką i wypchnięciem z bioder do skoku, by w locie zgrać się z jego ruchem. Lądowanie podyktował mu na prawo tym razem, dociążając podczas lotu tą stronę siodła. Spokojnym łukiem pokierował go ku ostatniej przeszkodzie numer jedenaście - stacjonacie. I tym razem nie zostawił nic przypadkowi, starając się jak najdokładniej wyjechać zakręt i naprostować zaraz achała do przeszkody. Jednocześnie zamknął go w łydkach po jego bokach oraz prowadził w korytarzu z wodzy do miejsca wybicia, które zasygnalizował mu po raz ostatni łydką oraz wypchnięciem z bioder. Podążając za jego ruchem przeszedł do półsiadu z wstaniem w strzemionach, a także oddał mu stosowną ilość wodzy podczas skoku. Podczas lądowania odchylił się i wrócił w siodło, by go podgonić do celowników. Po ich minięciu za moment zwolnił go kolejno do kłusa, a potem stępa. Mimo 8pkt karnych i marnego czasu, był i tak bardzo zadowolony z ich przejazdu. Poklepał w trakcie zjeżdżania z parkuru ogiera po szyi, by go ogarnąć dalej.

z.t
_________________
Debo confesar que
Solo pienso en ti.

personalia: Tu mirar tu caminar » Diego Montana
wiek: Eres muy timida lo se » 33 lata.

partnerka: Dime lo que so » xxx.
pms: Ver tu voz de terciopelo » 0.
ex: Cuando me hablas ya yo toco el cielo » Lara.

przyjaciele: Pienso en ti por darte un beso » Brian.
wrogowie: Dime si tu te sientes asi » brak.

moje: Renault Koleos, fone, house, gallery
osiągnięcia: Dime que al verme tu tambien tiemblas » link
 
     
Elizabeth White
Zawodnik
Allrounder


Płeć: kobieta
Wiek: 26 lat (18.04.1993)
Wzrost: 175 cm

Ostatni trening: 26.02.2020 - skokowy - Petit Coeur
Podopieczny: Volstrup'gaards Comet, Fabiola, Petit Coeur, Shamrock, Panta Rhei, Carisma, Despacito, Florencio II, Latte Macchiato
Pieniądze: £4638

Punkty doświadczenia: 314
Skoki: 161
Ujeżdżenie: 72
Cross: 53
Wyścigi: 2
Obycie z koniem: 28


Wysłany: 2019-06-26, 00:40   

ELIZABETH WHITE & PETIT COEUR - Derby


Po emocjonującym i nie do końca udanym przejeździe z Volsem w klasie niżej, teraz przyszedł czas na Petit i ich kolejny już start w derbach. A gdy chodziło o tego niewielkiego gniadego konika o wielkim sercu, to Elizabeth stawała się od razu jakby spokojniejsza, nawet w obliczu ogromnego stresu. Tak było i tym razem, bo znała klacz na tyle, że wiedziała czego się po niej spodziewać. No, mniej więcej, bo parkur który na nie czekał nie był wcale łatwy. Ale w tej sytuacji asem w rękawie miała być przeszłość Petit i jej starty w WKKW. Tak czy siak, Panna White była nastawiona dość pozytywnie, choć nie nakręcała się na nic szczególnego.
Gdy wreszcie nadeszła pora, wjechała energicznym, sprężystym kłusem na parkur. Na jej twarzy malowało się skupienie i tak naprawdę chyba nic nie było w stanie jej w tym momencie rozproszyć. Ukłoniła się, po czym z półparady posłała gniadą do galopu, od razu rozpoczynając z nią dialog na temat wyglądu tego chodu. Przeszkody były niemalże wysokości Coeur, co zawsze ożywiało publikę i wprowadzało delikatny dreszczyk emocji. Elizabeth jednak wiedziała, że jej klacz choć niezwykle skoczna, to miała gorzej niż inne wyższe konie, przez co musiała iść żwawiej, by mieć tę siłę do oddania skoku. I to właśnie ze względu na to narzuciła jej dość energiczne tempo, nie pozwalając jednak spłaszczać fouli i niepotrzebnie się rozciągać. A gdy to zostało dogadane, naprowadziła swoją podopieczną na pierwszą przeszkodę, która była stacjonatą. Dobry galop, idealnie pasujące odległości i duch walki sprawiły, że jedynka okazała się być bardzo marnym przeciwnikiem, a dokładnie to żadnym. White zachęciła klacz do energicznego odejścia spod przeszkody, ale jednocześnie nie dała jej się wyciągnąć do oksera z numerem dwa. Wyczekała i dopiero w optymalnym miejscu posłała kopytną do skoku, uzyskując po raz drugi piękną parabole i bezpieczne lądowanie na prawą nogę. Kanadyjka unormowała galop i teraz po wyjechaniu zakrętu, naprostowała gniadą na pierwszą, bardziej skomplikowaną przeszkodę. Usiadła w siodło wcześniej, by mieć nad kopytną większą kontrolę i nienachalnie posyłała ją do przodu, przy zamkniętym korytarzu utworzonym z pomocy. Przez cały ten czas obserwowała zachowanie swojej kompanki, starając się wyłapać wszelkie niepokojące zmiany i w porę na nie zareagować. Na szczęście, oprócz zrozumiałego pobudzenia, Coeur nie zdawała się zbytnio niepokoić. Mimo to, do pierwszego naskoku El zachęciła ją mocniejszą łydką, płynnie przechodząc w półsiad i nie utrudniając w żaden sposób tego zadania. Odciążyła jej grzbiet podczas zeskoku i wtedy po raz kolejny zachęciła do wskoczenia na nasyp, by całość zwieńczyć zeskokiem nad stacjonatą.
Teraz kontynuowały galop na prawą nogę, z krótkiego zakrętu wyjeżdżając na przeciwko rowowi. W tym samym momencie Elizabeth zaczęła aktywizować Petit i zachęcać ją do poszerzenia fouli, jako że czekał je płaski, ale za to szeroki skok. Kanadyjka miała nadzieję, że klacz w ostatniej chwili nie zobaczy w tej sadzawce przyczajonego krokodyla, bo przecież ten na pewno tam był i tylko czekał żeby pożreć ją w całości! Okazało się jednak, że woda była dzisiaj ich sprzymierzeńcem, bo Coeur rozprawiła się z ów przeszkodą na kompletnym luzie, podczas gdy jej właścicielka była już wpatrzona w stacjonatę przed nimi. Po za tym, że mocniej zabudowana i nie kolorowa, to przeszkoda jak każda inna. Wpierw jednak zawodniczka trochę skróciła kopytną i unormowała tempo, co by nie wpakować się w tę konstrukcję z pełnym impetem, że by się tylko drzazgi posypały! Po raz kolejny nie dała się wyciągnąć, przytrzymując Selle mocniej, jeżeli zaszła taka kolejność. Później już tylko wraz z momentem wybicia przeszła w półsiad, dłonie przesuwając wzdłuż linii grzywy. Zasugerowała także lądowanie na prawą nogę, by dalej zdrowym tempem galopu zapewnić klaczy dobry najazd na kolejny terenowy element. A dokładnie taki, by mieć te kilka fouli na wprost, na rozbieg i przyjrzenie się przeszkodzie. W tym celu zachęciła również klacz do uniesienia głowy i zamykając ją pomocami, posłała do przodu prosto na naskok. Gdy dostały się już na górę, kontynuowała mobilizowanie swojej podopiecznej, by zachęcić ją do wspięcia się jeszcze wyżej, gdzie czekała je stacjonata. By to ułatwić, podniosła się lekko w strzemionach i pochyliła sylwetkę do przodu, chwilę później mocniejszym impulsem zachęcając klacz do rozprawienia się ze stacjonatą. Wyraźny moment zawahania pojawiła się dopiero w momencie, gdy stanęły nad ''przepaścią''. Klacz zatrzymała się przy krawędzi, jakby zastanawiając nad słusznością tej decyzji. I El kompletnie się jej nie dziwiła, bo z jej perspektywy wyglądało to równie przerażająco. Nie mogły jednak pozostać tam na wieki, więc Kanadyjka bezzwłocznie podjęła działania mające na celu finalnie nakłonić gniadą do zeskoku. Ograniczając jej możliwość nerwowego dreptania na boki, cały czas posyłała do przodu, odchylając się przy tym lekko do tyłu, by nie wylecieć ''przez kierownice''. W końcu po mało finezyjnym ześlizgu, zwieńczonym zeskokiem, znalazły się pod stacjonatą i to na dodatek trochę za blisko. Tej sytuacji nie udało się wyratować, więc klacz ściągnęła jedną z desek, nabijając pierwsze punkty na ich konto. Nie zdołało to jednak rozproszyć Kanadyjki, bo w tej samej linii miały jeszcze stacjonatę z rowem. Tutaj na szczęście nie wystąpiły problemy i pierwsze osiem przeszkód miały za sobą.

/1-8
_________________

    ...............Breakfast at Tiffany's and bottles of bubbles
    ...............G i r l s..w i t h..t a t t o o s..w h o..l i k e..g e t t i n g..i n..t r o u b l e
    ..............................» E L I Z A B E T H..W H I T E «


    T H E Y..C A N..S A Y..W H A T ..T H E Y ..L I K E
    I just want you close where you can stay forever
    You can be sure that it will only get better. it's complicated » Bastian
    So I love when you call unexpected, cause I hate when the moment's expected.
    ..............................pms » 1

    ...............L a s h e s..a n d..d i a m o n d s,..A T M..m a c h i n e s
    ...............BUY MYSELF ALL OF MY FAVORITE THINGS


    Real protective with my soul, where you been?
    
Is your GPS even on, where you been?

    f r i e n d s » OLIVER, AILEEN, ANNE HOWARD



    @edit by Delfinek


30% zniżki na zakup konia
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 8