NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Pub "Na strychu"
Autor Wiadomość
Ruth
Zawodnik
Ujeżdżenie


Płeć: kobieta
Wiek: 28 lat
Wzrost: 162 cm
Zawód: Właścicielka biura projektowego oraz zawodnik w Orchardzie
Partner: Now darkness has come to the roses. The fire is reaching the end. I really feel that I'm losing my best friend...

Ostatni trening: kwiecień '20 - ujeżdżenie [Hollywood Hell'o]
Podopieczny: Femme Fatale & Sensual Seductress & Hollywood Hell'o & Belvedere & Chilli Child & His Highness & Atterupsgaards Armani
Pieniądze: £1970

Punkty doświadczenia: 139
Skoki: 38
Ujeżdżenie: 79
Cross: 8
Obycie z koniem: 14


Wysłany: 2018-11-20, 20:42   

- Nie, co Ty. Po jego pracy oczywiście. - Zaśmiała się, mając ochotę znów poczochrać mu czuprynę, powstrzymała się jednak, bo co jak co, ale w nadmiarze mogłoby mu się to nie podobać. Sądzę, że najbardziej niemiło byłoby obsłudze, która zarówno ją, jak i Setha musiałaby uspokajać.
Koniec tego! Tu żmija, tu modliszka! Zaraz dojdzie do małpy i się pożegnamy! Mi tam ona pasuje na na lwicę, o! Z jednej strony taka oaza spokoju i ciepła, z drugiej jak jej jakaś hiena przyjdzie zabrać zdobycz, to rozszarpie a jej ciało da na zjedzenie. Dobra, pogrążyłam się... XD
- Ty lepiej opowiadaj co u Ciebie! - Burknęła, zaraz jednak obdarzając go delikatnym uśmiechem, obserwując go przy tym z zaciekawieniem. Na dobrą sprawę mało co o nim wiedziała, napewno mniej, niż on o niej. Przecież wiedział nawet, gdzie mieszka.
- Takie dążenie do stabilizacji to chyba oznaka starzenia się. - Westchnęła, zaczesując włosy za ucho. Gdzieś tam, daleko w myślach, tęskniła za tą spontanicznością i możliwością totalnego wyluzowania. Z drugiej strony fakt, że w końcu odzyskała córkę był najpiękniejszą rzeczą w jej życiu i nie potrafiła na to narzekać, nawet jeśli dawało to w kość.
- Wiesz, to nie tak, że nie uczestniczyłam w jej życiu. Wręcz przeciwnie, teraz mieszka ze mną i mam do niej prawa, lecz przez wzgląd na młody wiek w jakim urodziłam nie do końca potrafiłam o nią walczyć, a co dopiero czuć się w 100% matką. Inne dziewczyny w moim wieku dopiero zaczynały swoje szczeniackie związki, a ja zmieniałam pieluchy. - Skwitowała wbrew pozorom pogodnym głosem. Było, minęło. Z matką jak i ojcem dziecka, przy tym i jej własnym ojczymem nie miała kontaktów, zaś zamiast tego dała Dalii prawdziwy dom, bez zbędnego przepychu i rygoru.
_________________
    ..........................................
    ....................................BUT THE STORY IS THIS
    .............................She’ll destroy with her sweet kiss.

    I kiss your eyes and thank God we're together
    And I just wanna stay with you forever, forever and ever, xxx
    h e a v e n...g o n n a...h a t e...m e

    .......I'll seek you out, flay you alive. One more word and you won't survive
    .............Ruth Oksana Allen × Architect and interior designer × 02.01.1994

    Sweet talk with a hint of sin begging you to take me
    Devil underneath your grin, sweet thing, bet you play to win.
    .............× maybe no one, maybe two ×

    .............TO LOVE AND TO FUCK
    ...........................a n d t o o n l y s e e o u r s e l v e s

    Dear Dália, Richi and April, never lose yourself, hold your head up high
    Remember that you're like nobody else.
    Wasted times I spent with someone else. She wasn't even half of you.
    ................. × Aurelie × Alexis × Mary Anna × Friedrich ×

    Now there's no p o i n t in placing the blame and you should know I suffer the same.
    You only see what your eyes want to see, ex. Seth Allen
    .......How can life be what you want it to be?

    ................. ....... •••

 
     
Alexis
Mieszkaniec


Płeć: mężczyzna
Wiek: 27 lat
Rasa: Gatunek faceta rozumnego; ponoć wymarły
Wzrost: 187 cm
Zawód: Piłkarz
Partner: Dawno nie jestem ważny, wyrzuciłaś mnie jak każdy
Podopieczny: Vixen, Acziko
Pieniądze: £3695
Wysłany: 2018-11-21, 15:23   

- Aaaaa no tak. - o tym nawet nie pomyślał, w końcu to facet i pewnei tyra na dwa etaty, bo feministki jakoś do fizycznej pracy optymizmem nie pałają. Nie uderzam w Ciebie. Tak jakoś od razu mi się skojarzyły te wszystkie młode dziewczęta z tą jakże życiową postawą roszczeniową w stylu ' jestem z Tobą to teraz mnie utrzymuj.' :lol2:
Lwica? Lwice są leniwe i w sumie brzydkie. :lol2: Pantera jest ładniejszą kotką i ma więcej gracji. Serio jakoś lew tak, ale lwice nie są zbyt urodziwe. :lol2: No przyjrzyj się jakie to baryły mięsa, jak się poruszają. A odważniejsze czy chytrzejsze od innych to też nie są. To juz lepiej być taka antylopą albo gazetą. Te są piękne. Skoczne. Zgrabne. Płochliwe i subtelne a jednocześnie jak przyjdzie co do czego... i patrz jakie mają rogi :D
- Wiesz, teraz jestem na tym samym levelu życiowym co Ty i dopadła mnie starość.- odpowiedział pokrętnie na jej pytanie zaraz później precyzując;
- Jestem w stabilnym związku, z narzeczoną wyczekujemy Syna, psy mamy, trzymamy je pod dachem więc jak widzisz trochę na głowie mam. Praca, dom, obowiązki, parę przyjemności. Ogólnie człowiek się liczy z każdą minutą mając napięty grafik aż przychodzi dzień jak ten, że wszystko przestaje istnieć. - dokończył wypowiedź ponowie sięgając po grzaniec. Fajnie tak było nie wyłączyć sie na parę godzin. Z kumplami nigdzie zaszywać się nie chciał. W końcu jest też jesień. Każdy miewa wahania nastroju.
- Pytam bo jak mam być szczery przeraża nie po prostu wizja rodzicielstwa. - tak bardzo pragnął być ojcem a tak daleki jest od tego by nim się czuć. Tak na 100%. Tak w pełni.
- To teraz nadrabiasz zaległości.- podsumował słysząc jak miała burzliwy i ciekawy okres dojrzewania. Czy tam już pełnoletności.
- A co z Ojcem twojego dziecka? - jak to on, prosto z mostu i nie ma że pytanie niestosowne. On w sumie ma nieźle poukładane życie w porównaniu z niektórymi. Nigdy nie wyobrażał sobie jednak, że mógłby stracić kontakt z własnym dzieckiem, zrzec się go czy nie uczestniczyć w dalszym jego życiu a przecież niektórzy ojcowie tz. etatowi dawcy nasienia tak robią. Jest jeszcze druga strona medalu. Nie rzadko to matka nie dopuszcza dziecka do biologicznego ojca. Ciekaw był jak było z Ruth, czy też została z ciążą sama czy jednak to ona zdecydowała o samotnym wychowaniu. No chyba, że ówczesny narzeczony to i ojciec i są ze sobą tak długo...tylko, że ona wyraźnie powiedziała, ze nie miała związku. Cos tu mu nie pasowało. :D Ożył instynkt detektywa. Trzeba powęszyć. :lol2:
_________________
Każdy człowiek ma w głowie coś, od czego można oszaleć
S i l n i e . Potrzebuję. I n n e j . Codzienności.




Mam zły dzień od paru dni

Rezerwacja wizerunku: Toni M.
Zastrzeżone: • • • •
 
     
Ruth
Zawodnik
Ujeżdżenie


Płeć: kobieta
Wiek: 28 lat
Wzrost: 162 cm
Zawód: Właścicielka biura projektowego oraz zawodnik w Orchardzie
Partner: Now darkness has come to the roses. The fire is reaching the end. I really feel that I'm losing my best friend...

Ostatni trening: kwiecień '20 - ujeżdżenie [Hollywood Hell'o]
Podopieczny: Femme Fatale & Sensual Seductress & Hollywood Hell'o & Belvedere & Chilli Child & His Highness & Atterupsgaards Armani
Pieniądze: £1970

Punkty doświadczenia: 139
Skoki: 38
Ujeżdżenie: 79
Cross: 8
Obycie z koniem: 14


Wysłany: 2018-12-09, 01:26   

Oczywiście, a Alexis powinien brać z niego przykład i tyrać, by jego partnerka ładnie wyglądała i pachniała fiołkami! Takie podejście mają osoby z zaburzeniami psychicznymi na poziomie mocherów, a nie feministki! Phi! Większość feministek właśnie na odwrót, próbuje ciężkich prac by pokazać, że mogą tak samo jak faceci pracować.
Ej, lwice są super! Wypraszam sobie! Gazele są ładne, antylopy mniej. Najładniejsze są zdecydowanie rysie! Takie urocze, drobne jak na dzikie koty, puchate a mogą odgryźć głowę. Taki wieczny okres mode on.
- To prawda. Skądś to znam. - Rzuciła, obserwując jak upija grzaniec i biorąc z niego przykład, bo co z tego, że grzany, jak wystygnie? Sama wybrała się tu z przyjaciółkami, ale to dlatego, że w pracy przebywa zwykle sama. Niby dzwoni, sprawdza, dyryguje i kontroluje, a jednak było to takie suche, gdy pracowników było grubo ponad setki. Nie znała ich bliżej, prócz imion i to nie wszystkich, nie spoufalała się z nimi, tym samym będąc w ich towarzyskie totalnie osamotnioną. Dalia spędzała czas w szkole, zaś Ruth hotelu bądź stajni, ta druga także sprowadzała się do treningów, a obecność koni nie dało się określić ludzkim kontaktem. Nie uwłaczając oczywiście, bo po niektórych sytuacjach mam wrażenie, że te konie rozumieją więcej niż się wydaje.
- Zatoniesz w pieluchach i płaczu matki. - Rzuciła obojętnym tonem, po czym wybuchła śmiechem i poprawiła się na kanapie, mówiąc już bardziej entuzjastycznie.
- Teraz się boisz, ale gdy takie małe bobo się pojawi, zacznie płakać i ciągać za włosy totalnie o tym zapomnisz. Ewentualnie uciekniesz. Obie sytuacje to rozwiązanie problemu! - I z kolejnym jego pytaniem jej dobry humor prysł. Upiła większy łyk piwa i gdyby nie to, że była podchmielona, nie odpowiedziała by na nie. W takim jednak stanie nie widziała żadnego problemu.
- Ożenił się z moją matką i próbowali udawać, że nie istnieję. Zwykły gnój, szkoda na niego strzępić język. - Rzuciła, już ewidentnie zdenerwowana samym wspomnieniem owej osoby. No ale, zapewne będzie musiała tłumaczyć więcej. Ta historia była do tego stopnia niezrozumiała, jeśli nie znało się najmniejszych szczególików, że była gotowa na serię dalszych pytań. A może i nie.

AAAA PRZEPRASZAM ZE TAK DŁUGO I TAKA KUPA :c
_________________
    ..........................................
    ....................................BUT THE STORY IS THIS
    .............................She’ll destroy with her sweet kiss.

    I kiss your eyes and thank God we're together
    And I just wanna stay with you forever, forever and ever, xxx
    h e a v e n...g o n n a...h a t e...m e

    .......I'll seek you out, flay you alive. One more word and you won't survive
    .............Ruth Oksana Allen × Architect and interior designer × 02.01.1994

    Sweet talk with a hint of sin begging you to take me
    Devil underneath your grin, sweet thing, bet you play to win.
    .............× maybe no one, maybe two ×

    .............TO LOVE AND TO FUCK
    ...........................a n d t o o n l y s e e o u r s e l v e s

    Dear Dália, Richi and April, never lose yourself, hold your head up high
    Remember that you're like nobody else.
    Wasted times I spent with someone else. She wasn't even half of you.
    ................. × Aurelie × Alexis × Mary Anna × Friedrich ×

    Now there's no p o i n t in placing the blame and you should know I suffer the same.
    You only see what your eyes want to see, ex. Seth Allen
    .......How can life be what you want it to be?

    ................. ....... •••

 
     
Alexis
Mieszkaniec


Płeć: mężczyzna
Wiek: 27 lat
Rasa: Gatunek faceta rozumnego; ponoć wymarły
Wzrost: 187 cm
Zawód: Piłkarz
Partner: Dawno nie jestem ważny, wyrzuciłaś mnie jak każdy
Podopieczny: Vixen, Acziko
Pieniądze: £3695
Wysłany: 2019-01-19, 10:51   

No w sumie też racja, ale już z zasady Ruth kojarzy mi się z feminizmem w najczystszej postaci. :lol2:
To twoja łatka. Taka ode mnie tylko dla Ciebie. Skoro lubisz waleczność i masz łatki to dziki ryś z Ciebie jak najbardziej. :lol2:
- Serio mam aż tak przejebane?- liczył na cień nadziei i pocieszenia z jej strony. Sam bardzo pragnął zostać ojcem, lecz może jeszcze ie do końca wie z czym to się wiąże.
Zadumał się nad tym co usłyszał. Grzała go lepiej niż ten grzaniec. :D
- Ja i uciec?- to mu nie pasowało, wyrwane włosy to nie koniec świata a od obowiązków nigdy nie uciekał.
Nie miał tego w naturze. To dojrzały typ. Cyniczny, ale własnego dziecka by się nie wyparł.
- O ja pierdole!- to był jedyny komentarz na to co nie mieściło się brunetowi w pale. Dziwne, że Ruth z tego wyszła. W sensie, że dała rade wyleczyć poranioną psychikę na tyle, by uchodzić za normalną babeczkę.
Ciekawiło go co na to jej matka i jak wgl poradziła sobie z tą sytuacją, ale z racji tego, że to śliski tema wolał nie ciągnąć za język.
- Samo życie, mam nadzieję, że tutaj wiedze Ci się o wile lepiej.- uśmiechnął się zdawkowo do dziewczyny. Sam już nie wiedział gdzie podziać myśli. Dziecko. Jej dziecko. Dzieciństwo. Grzaniec. Jej dekolt. o.o
Ciężko być facetem. :lol2:
_________________
Każdy człowiek ma w głowie coś, od czego można oszaleć
S i l n i e . Potrzebuję. I n n e j . Codzienności.




Mam zły dzień od paru dni

Rezerwacja wizerunku: Toni M.
Zastrzeżone: • • • •
 
     
Ruth
Zawodnik
Ujeżdżenie


Płeć: kobieta
Wiek: 28 lat
Wzrost: 162 cm
Zawód: Właścicielka biura projektowego oraz zawodnik w Orchardzie
Partner: Now darkness has come to the roses. The fire is reaching the end. I really feel that I'm losing my best friend...

Ostatni trening: kwiecień '20 - ujeżdżenie [Hollywood Hell'o]
Podopieczny: Femme Fatale & Sensual Seductress & Hollywood Hell'o & Belvedere & Chilli Child & His Highness & Atterupsgaards Armani
Pieniądze: £1970

Punkty doświadczenia: 139
Skoki: 38
Ujeżdżenie: 79
Cross: 8
Obycie z koniem: 14


Wysłany: 2019-01-19, 22:40   

Rysie to piękne i dostojne stworzenia, mów mi tak dalej, mów! Do tego taki ryś jak sobie usiądzie na skarpie na słoneczku, to typowy kanapowiec, idealnie!
- Masz przejebane, ale ja bym na to nie narzekała. Naprawdę, mimo batalii sądowej, obecność mojej córki w moim codziennym życiu sprawia, że nie zamieniłabym go na nic innego. Pamiętam, jak cieszyło mnie pierwsze słowo, pierwszy krok czy choćby fakt, że złapała łyżkę w dłoń. - Uśmiechnęła się, bo mimo trudów macierzyństwa i to tych czysto fizycznych był i jest to magiczny czas. Do tego jako ojciec mógł pominąć te kilka fizycznych dolegliwości, które często sprawiały pierwsze chwile z niemowlęciem w złym świetle, a tym samym pieluchy i nocny płacz dało się znieść.
- Wiesz co, ja też już to pierdolę. Mam córkę przy sobie, wiem, że nikt jej nie skrzywdzi. Mam faceta, którego kocham a on kocha mnie i nie da się temu zaprzeczyć. A oni... cóż, życzę im tego samego, co oni życzą mi. - Pochwyciła za grzaniec, upijając łyk grzańca po jego ostatnich słowach. Jej rodzina z jednej strony była specyficzna, z drugiej strony zdawała sobie sprawę, że najwięcej w tym wszystkim zawinił właśnie Jan, nie jej chora psychicznie, uzależniona matka. Matka, która mimo wszystko ją urodziła i wychowała, która będąc pod kontrolą psychiatryczną była względnie normalną kobietą.
Ruth takich męskich problemów nie miała, choć Alexis był na tyle przystojny, by potrafiła momentami odlecieć, zaraz jednak przypominała sobie o temacie rozmowy i tym, kto ma ją z owego pubu odebrać. 1:0 FACECII!! :lol2:
_________________
    ..........................................
    ....................................BUT THE STORY IS THIS
    .............................She’ll destroy with her sweet kiss.

    I kiss your eyes and thank God we're together
    And I just wanna stay with you forever, forever and ever, xxx
    h e a v e n...g o n n a...h a t e...m e

    .......I'll seek you out, flay you alive. One more word and you won't survive
    .............Ruth Oksana Allen × Architect and interior designer × 02.01.1994

    Sweet talk with a hint of sin begging you to take me
    Devil underneath your grin, sweet thing, bet you play to win.
    .............× maybe no one, maybe two ×

    .............TO LOVE AND TO FUCK
    ...........................a n d t o o n l y s e e o u r s e l v e s

    Dear Dália, Richi and April, never lose yourself, hold your head up high
    Remember that you're like nobody else.
    Wasted times I spent with someone else. She wasn't even half of you.
    ................. × Aurelie × Alexis × Mary Anna × Friedrich ×

    Now there's no p o i n t in placing the blame and you should know I suffer the same.
    You only see what your eyes want to see, ex. Seth Allen
    .......How can life be what you want it to be?

    ................. ....... •••

 
     
Alexis
Mieszkaniec


Płeć: mężczyzna
Wiek: 27 lat
Rasa: Gatunek faceta rozumnego; ponoć wymarły
Wzrost: 187 cm
Zawód: Piłkarz
Partner: Dawno nie jestem ważny, wyrzuciłaś mnie jak każdy
Podopieczny: Vixen, Acziko
Pieniądze: £3695
Wysłany: 2019-01-19, 23:01   

Czy mówisz dalej o rysiach czy już Ryśkach. Odplywasz mi tu hahha.
- Oj wierze, sam chciałbym uczestniczyć w życiu dziecka na tyle by nie przeoczyć tak ważnych czynności. Tak pierwszych. Nie rozumiem jak niektórzy mogą sie ot tak odciąć. Uciec. Tego nie da się nadrobić. - stwierdził, Niemiec wychowywany był w dobrym domu, ojciec był dla niego autorytetem i marzył by to samo działo sie i w jego rodzinie. Taka harmonia i bezpieczeństwo.
- Z jednej strony to dobrze że masz takie podejscie a z drugiej smutne, ale co było to było. Zycie toczy się dalej- uśmiechnął się do niej dopijajac trunek.
- Dziękuję Ci za rozmowę, podtrzymałas mnie w moich przekonaniach, że dziecko to nie koniec świata.- powiedział już bardziej w formie żartu bo aż mu sie dziwnie zrobiło jak tak sobie za długo pozwalali na całkowitą powagę.
- To co jeszcze po drinku czy odprowadzamy się do domów?- jak to on, uwielbiał składać propozycje od zawsze.
_________________
Każdy człowiek ma w głowie coś, od czego można oszaleć
S i l n i e . Potrzebuję. I n n e j . Codzienności.




Mam zły dzień od paru dni

Rezerwacja wizerunku: Toni M.
Zastrzeżone: • • • •
 
     
Ruth
Zawodnik
Ujeżdżenie


Płeć: kobieta
Wiek: 28 lat
Wzrost: 162 cm
Zawód: Właścicielka biura projektowego oraz zawodnik w Orchardzie
Partner: Now darkness has come to the roses. The fire is reaching the end. I really feel that I'm losing my best friend...

Ostatni trening: kwiecień '20 - ujeżdżenie [Hollywood Hell'o]
Podopieczny: Femme Fatale & Sensual Seductress & Hollywood Hell'o & Belvedere & Chilli Child & His Highness & Atterupsgaards Armani
Pieniądze: £1970

Punkty doświadczenia: 139
Skoki: 38
Ujeżdżenie: 79
Cross: 8
Obycie z koniem: 14


Wysłany: 2019-01-19, 23:17   

- No ja mam taką nadzieję, bo naprawdę nie ma się czego bać. Rodzić nie musisz. - Wzruszyła ramionami, chwilę zastanawiając się nad jego propozycją. O odprowadzaniu nie było mowy, gdyż już umówiła się kto ma ją odebrać, z drugiej zaś strony nie wiedziała, że zniesie kolejną porcję alkoholu w miarę na trzeźwo.
- Właściwie powinnam się już zbierać bo Seth ma mnie zabrać z parkingu. Ale... czekaj. - Wstała z kanapy, poprawiając zgniecioną od ponad kilkugodzinnego siedzenia sukienkę, by podejść do baru. Tam napisała na kartce swój numer i imię, wracając do mężczyzny i wręczając mu ową kartkę. Niby mogła mu po prostu podać numer do telefonu, ale wiedząc jak to bywa... no kartka to zawsze kartka.
- Cóż... miło było mi Cię znów spotkać, mam nadzieję, że do następnego. - Uścisnęła go lekko na pożegnanie i zarzucając czarną kurtkę ruszyła w stronę wyjścia, od razu wybierając numer narzeczonego. zt
_________________
    ..........................................
    ....................................BUT THE STORY IS THIS
    .............................She’ll destroy with her sweet kiss.

    I kiss your eyes and thank God we're together
    And I just wanna stay with you forever, forever and ever, xxx
    h e a v e n...g o n n a...h a t e...m e

    .......I'll seek you out, flay you alive. One more word and you won't survive
    .............Ruth Oksana Allen × Architect and interior designer × 02.01.1994

    Sweet talk with a hint of sin begging you to take me
    Devil underneath your grin, sweet thing, bet you play to win.
    .............× maybe no one, maybe two ×

    .............TO LOVE AND TO FUCK
    ...........................a n d t o o n l y s e e o u r s e l v e s

    Dear Dália, Richi and April, never lose yourself, hold your head up high
    Remember that you're like nobody else.
    Wasted times I spent with someone else. She wasn't even half of you.
    ................. × Aurelie × Alexis × Mary Anna × Friedrich ×

    Now there's no p o i n t in placing the blame and you should know I suffer the same.
    You only see what your eyes want to see, ex. Seth Allen
    .......How can life be what you want it to be?

    ................. ....... •••

 
     
Alexis
Mieszkaniec


Płeć: mężczyzna
Wiek: 27 lat
Rasa: Gatunek faceta rozumnego; ponoć wymarły
Wzrost: 187 cm
Zawód: Piłkarz
Partner: Dawno nie jestem ważny, wyrzuciłaś mnie jak każdy
Podopieczny: Vixen, Acziko
Pieniądze: £3695
Wysłany: 2019-01-19, 23:28   

Zrobił wielkie oczy na sama myśl o porodzie. Az odczuł dziwne wibracje w wątrobie. Nie wspominaj mu o takich ekstremalnych przeżyciach. Towarzyszył Ruth wzrokiem kiedy nakazała czekać i podeszła pod barek. Liczył na jakąś pikantną fraszkę a tu proszę. Dostał numer. Jak za starych dobrych czasów. Aż mu ego wzrosło. Nie no, nie te lata, ale mimo wszytsko nie krył zadowolenia. Kontakt sie nie urwie. A Ruth jako kobieta jest pociągająca więc tym bardziej warto mieć na nia namiary. :lol2:
Dziękując w teatralny sposób dmuchnal w karteczkę i wysunął ją wprost do kieszeni. Nie będzie przecież teraz bawił się telefonem kiedy pora wychodzić.
- Jasne, odezwę się na pewno tymczasem ode mnie odpocznij i uciekaj bo jeszcze załapie się na numer Setha. - zażartował kończąco udając się wraz z nią w kierunku wyjścia gdzie się rozstał. Pozwolił ją sobie objąć po kumpelsku na dowidzenia, nie będzie całował po alkoholu. ;D
/zt
_________________
Każdy człowiek ma w głowie coś, od czego można oszaleć
S i l n i e . Potrzebuję. I n n e j . Codzienności.




Mam zły dzień od paru dni

Rezerwacja wizerunku: Toni M.
Zastrzeżone: • • • •
 
     
C.J. Marshall
Stajenny


Płeć: mężczyzna
Wiek: 28 lat (19.03.1992)
Wzrost: 188 cm
Zawód: stajenny, ogrodnik
Pieniądze: £5435
Wysłany: 2019-01-21, 19:32   

Tak jak się spodziewał, odnalezienie adresu, pod którym mieszkała Eviline, nie było niewykonalne. Mimo wszystko nie powiedziałby, że poszło mu to jak po maśle, ale liczył się przecież rezultat, prawda? Wchodząc na posesję, obrzucił wzrokiem warsztat, o którym wspomniała mu Eviline. Dopiero teraz bardziej się nad tym zastanowił, tak naprawdę przecież nie wiedząc, do kogo on należał. Zadzwonił do drzwi, a gdy zostały mu otworzone, powitał blondynkę uśmiechem. - No cześć - odezwał się. - Niezłe wygwizdowie - dodał po chwili, z rozbrajającą szczerością, ale do tego chyba już zdążyła przywyknąć po tylu latach mieszkania w tym miejscu. Pierw myślał, że uda mu się tu przyjść na pieszo albo dojechać komunikacją miejską, czyli tak, jak poruszał się na co dzień, ale gdy wreszcie sprawdził, gdzie to konkretnie jest... Cóż. Nie miał innego wyboru niż ogarnąć sobie jakiś środek lokomocji, a skoro nie posiadał własnego auta, to zdecydował się na coś w rodzaju angielskiego Traficara, co było mu nawet na rękę, bo potem mógł po prostu "porzucić" to auto pod miejscem, dokąd się wybierali, gdyby stało się tak, że poniesie ich melanż.
O tym, dokąd się wybierają, poinformował Eviline dopiero w aucie.
- Lubisz karaoke? - Zapytał, odwracając na chwilę wzrok od ulicy i przenosząc go na kobietę. Jakakolwiek odpowiedź nie padłaby w tym momencie, nie była raczej w stanie zgasić jego entuzjazmu. Otóż randka - bo chyba tak można to nazwać? - w barze z karaoke wydawała mu się być idealnym pomysłem. Nie potrafił śpiewać, ale z doświadczenia wiedział, że każdy, kto tam trafia, nawet ze złym nastawieniem, na koniec końców doskonale się bawi.
 
     
Eviline
Dżokej


Płeć: kobieta
Wiek: 26 lat
Wzrost: 164 cm
Zawód: mechanik
Podopieczny: Ebony Knight, Daiquiri
Pieniądze: £12655

Punkty doświadczenia: 150
Skoki: 4
Ujeżdżenie: 4
Wyścigi: 128
Western: 2
Obycie z koniem: 12


Wysłany: 2019-01-21, 20:07   

Oczywiście z dobre pół godziny wcześniej zdążyła spojrzeć w kalendarz i dostrzec mocno zakreśloną datę, dzięki czemu zdała sobie sprawę, że dziś jest piątek i to prawie dziewiętnasta! Wygramoliła się błyskawicznie z warsztatu, przewracając po drodze komplet kluczy, kilka puszek od piwa z wczorajszego wieczoru i standardowo wpadła w jakieś wiadro. Migiem wyskoczyła pod prysznic, wybrała dość luźne ubranie, które pasowało do takiego wyjścia i wtedy właśnie usłyszała dzwonek. Zbiegła na dół i otworzyła drzwi, będąc całkowicie ogarniętą na czas, więc zaowocowało to całkowitym, na pierwszy rzut oka widocznym spokojem i zrelaksowaniem.
- Hej - Uśmiechnęła się szeroko, odpowiadając na przywitanie. - Taaak... Cóż, jak się domyślasz, to nie ty pierwszy to mówisz. Klienci warsztatu ciągle mi narzekają na lokalizację. - Machnęła na to ręką, w końcu wiele w tej materii zdziałać nie mogła,wszyscy jej mówili o tym, że to zadupie, zupełnie jakby o tym nie wiedziała, halo, mieszka tu :lol:
Będąc już w aucie, przyznała, że przyjazd tu tym samochodem był strzałem w dziesiątkę. Dzięki temu nie ograniczało ich auto, które mogli po prostu zaparkować w strefie i więcej do niego nie wrócić, duży plus.
- Karaoke? Pewnie wyję jak wilk do księżyca, ale trzeba przyznać, że lubię. - Nie miała żadnego problemu ze śpiewaniem przy tłumie i wudurnianiem się. Jakikolwiek dyskomfort znikał wraz z ilością wypitego alkoholu, a wtedy to już w ogóle porwał ją melanż, tańce, śpiewanie, głośny śmiech, czyli wszystko to, czego nie robi codziennie.
- Czyli mówisz, że masz mi zamiar zaserwować dziś dużą dawkę swojego głosu? Aż nie mogę się doczekać by to zobaczyć na własne oczy. - Roześmiała się, oczami wyobraźni już widziała późniejszy rozwój wydarzeń i wiedziała, że z pewnością ten wieczór nie będzie ani trochę zwyczajny.
_________________


G o t t a ..r a i s e ..a..l i t t l e..h e l l

Oh my God, look at that face, you look like my next mistake
Love's a game, wanna play? » b o y f r i e n d ♥
Nice to meet you, where you been? I could show you incredible things
Magic, madness, heaven, sin. » 3 p m s
Screaming, crying, perfect storms, I can make all the tables turn
Rose garden filled with thorns. » e x b o y f r i e n d
So it's gonna be forever, or it's gonna go down in flames
.....» S c a r l e t t, A u r e l i e, A n n, A i d e n, B r i a n, L u c a s, C. J.
'Cause we're young and we're reckless. We'll take this way too far
It'll leave you breathless. » A l e x i s, D e l f i n



Young blood, run like a river, young blood, never get chained.
Heaven need a sinner.
» E b o n y K n i g h t, D a i q u i r i, H e r o O f W a r, B a s h a y e r
gotta raise a little hell, baby drop them bones
Baby sell that soul, baby fare thee well
» l i k e h o r s e s a n d m o r e

phone • tinder • house • instagram



@edit by Delfin only for Eviline
 
 
     
C.J. Marshall
Stajenny


Płeć: mężczyzna
Wiek: 28 lat (19.03.1992)
Wzrost: 188 cm
Zawód: stajenny, ogrodnik
Pieniądze: £5435
Wysłany: 2019-01-22, 23:27   

Uśmiechnął się, czując, że trafił w dziesiątkę. To dobrze, bo skoro już szarpnęli się na taki krok, jakim było zupełnie spontanicznie umówienie się, to dobrze by było, żeby nie skończyło się to klęską. A nuda zdecydowanie by temu sprzyjała. Jednak nie tym razem.
- Idealnie, przynajmniej nie będę sam - odparł, wracając wzrokiem na drogę, żeby przypadkiem nikogo nie rozjechać, bo choć to zdecydowanie zapadłoby im w pamięć do końca życia, to jednak nie mogłoby zostać określone mianem udanego wyjścia. - Nie pożałujesz - zapewnił ją ze śmiechem, nie chcąc się już przechwalać, ale akurat show potrafił zrobić niezłe, w czymkolwiek by nie wystąpił i to wcale nie dlatego, że był wszechstronnie utalentowany. Potrafił tylko dobrze tańczyć, a sukcesy na innych polach brały się stąd, że miał do siebie olbrzymi dystans, ogromny luz i wiele pozytywnej energii. Czyli chyba był przeciwieństwem siedzącej obok Eviline. Introwertycy jednak zupełnie mu nie przeszkadzali, ale już w drugą stronę nie zawsze działało to w ten sposób.
- A właśnie, wracając do tematu. Mówisz, że ten warsztat jest twój? - Zapytał, zainteresowany jej zawodem, dość nietypowym jak na kobietę. Jej klientem raczej nie zamierzał zostać, bo nie posiadał własnych czterech, ani nawet dwóch kółek, więc kierowała nim jedynie zwykła ciekawość.
Na miejsce dojechali w swoim czasie, nie popisywał się za kółkiem, więc pewnie trochę im zeszło na wyjechaniu z tego wypiździejewa, bez urazy. Zaparkował auto i, zgodnie z planem, od tego momentu przestał się z nim liczyć. Weszli do pubu, w którym ktoś już próbował swoich sił przy mikrofonie, raczej z marnym skutkiem, bo publika nie wyglądała na ujętą. Ale spokojnie, do czasu!
- Damy mu jeszcze szansę, co? - Zagadnął Eviline żartobliwie, po czym podszedł z nią do baru, bo przecież nie będą tu siedzieć o suchym pysku. Jak się bawić, to się bawić. - Co pijesz? - Zapytał, z zamiarem późniejszego złożenia zamówienia.
 
     
Eviline
Dżokej


Płeć: kobieta
Wiek: 26 lat
Wzrost: 164 cm
Zawód: mechanik
Podopieczny: Ebony Knight, Daiquiri
Pieniądze: £12655

Punkty doświadczenia: 150
Skoki: 4
Ujeżdżenie: 4
Wyścigi: 128
Western: 2
Obycie z koniem: 12


Wysłany: 2019-01-23, 21:34   

Karaoke, że też sama wcześniej o tym nie pomyślała. Pomysł genialny, zresztą sama od jakichś dwóch lat nie brała udziału w takiej zabawie, choć przecież kiedyś uwielbiała się wygłupiać, by następnego dnia niemrawo przypominać sobie sceny z dnia poprzedniego. Cóż, starość nie radość :lol2:
- Będziesz musiał się postarać dotrzymać mi kroku - mrugnęła jednym okiem z rozbawieniem. Jasne, było to przekoloryzowanie, jednak Ev naprawdę zajarała się pomysłem, więc już była nakręcona na zabawę :lol:
- Taaak... Lubię niezależność w pracy, sama sobie szefem i tak dalej - wyszczerzyła się z zadowoleniem, akurat jej praca mimo wielu, naprawdę wielu minusów dawała jej ogromną satysfakcję, co dla Evil było najważniejsze. - Zresztą, ja nie umiem pracować z innymi ludźmi, wszystko musi być robione po mojemu - wzruszyła ramionami z lekkim skrzywieniem, gdy przypomniała sobie swojego ostatniego pomocnika, czyli całkowity niewypał, któremu musiała płacić. O nie, nigdy więcej.
Po dojechaniu na miejsce zarządziła jak najszybsze przeniesienie się z zimna do budynku, co jak co, ale kobieta miała gorącą krew i hiszpańskie korzenie, przez które wręcz nienawidziła chłodu.
Od razu skrzywiła się na dźwięk zawodzenia mężczyzny, który obecnie dorwał się do mikrofonu. Nie był na tyle dobry, by słuchać go z chęcią, ale też nie był aż tak zły, by było to zabawne. Ot, taki średniak, czyli najgorsza mozliwa opcja.
- Jemu nic nie pomoże. No chyba, że ona. - Kiwnęła głową w kierunku brunetki, która akurat wbijała się na scenę, by wspomóc kolegę. Od tej pory piosenka stała się zdecydowanie bardziej interesująca, więc Evil powróciła wzrokiem do swojego towarzysza wieczoru. - Szkocką - odpowiedziała pewnie, jako, że ten palący gardło alkohol był jednym z jej ulubionych i dzisiaj sprawdzi się idealnie.
_________________


G o t t a ..r a i s e ..a..l i t t l e..h e l l

Oh my God, look at that face, you look like my next mistake
Love's a game, wanna play? » b o y f r i e n d ♥
Nice to meet you, where you been? I could show you incredible things
Magic, madness, heaven, sin. » 3 p m s
Screaming, crying, perfect storms, I can make all the tables turn
Rose garden filled with thorns. » e x b o y f r i e n d
So it's gonna be forever, or it's gonna go down in flames
.....» S c a r l e t t, A u r e l i e, A n n, A i d e n, B r i a n, L u c a s, C. J.
'Cause we're young and we're reckless. We'll take this way too far
It'll leave you breathless. » A l e x i s, D e l f i n



Young blood, run like a river, young blood, never get chained.
Heaven need a sinner.
» E b o n y K n i g h t, D a i q u i r i, H e r o O f W a r, B a s h a y e r
gotta raise a little hell, baby drop them bones
Baby sell that soul, baby fare thee well
» l i k e h o r s e s a n d m o r e

phone • tinder • house • instagram



@edit by Delfin only for Eviline
 
 
     
C.J. Marshall
Stajenny


Płeć: mężczyzna
Wiek: 28 lat (19.03.1992)
Wzrost: 188 cm
Zawód: stajenny, ogrodnik
Pieniądze: £5435
Wysłany: 2019-01-25, 20:45   

- Rzucasz mi wyzwanie? - Uśmiechnął się, zadowolony z tego, że Eviline najwyraźniej podłapała temat. Lubił otaczać się takimi ludźmi. W końcu tak powstały najlepsze wspomnienia, prawda? - To akurat dało się zauważyć - skomentował z rozbawieniem, nie patrząc jednak na Eviline, bo nie chciał jej zażenować tym, że nie umknęło jego uwadze to, z jakim trudem poprosiła go wtedy o pomoc. Prawdziwa Zosia-samosia. Sam nie był dużo lepszy pod tym względem i chociaż miał nad sobą szefa, to większość rzeczy robił po swojemu, byle tylko były wykonane. Liczy się przecież efekt.
Obejrzał się na kobietę, która postanowiła przejąć mikrofon i uratować sytuację. - Fajnie, że nie brakuje chętnych - stwierdził, nie oceniając dalszych dokonań wspomnianej pary. W końcu nie chodziło tu o to, kto będzie lepszy i kto wygra, o ile było cokolwiek do wygrania. Czysta zabawa. Ale czasem, żeby się dobrze bawić, trzeba sobie pomóc... Albo podkręcić nastrój. Zwał jak zwał.
- Szkocką i piwo - zwrócił się do barmana, gdy nawiązał z nim kontakt wzrokowy. Nie przepadał za whisky, więc nawet nie zamierzał udawać, że jest inaczej. Z mocnego alkoholu pił tylko czasami wódkę, ale szybko tracił rachubę, więc w jutrzejszej perspektywie pracy piwo zdawało się być bezpieczniejszym wyborem. No a jeśli chodzi o wybory Eviline... Jemu nic do tego i mógł mieć tylko nadzieję, że wiedziała, co robi, bo ostatnio już się bawił z taką, co przeceniła swoje możliwości. :lol2:
 
     
Eviline
Dżokej


Płeć: kobieta
Wiek: 26 lat
Wzrost: 164 cm
Zawód: mechanik
Podopieczny: Ebony Knight, Daiquiri
Pieniądze: £12655

Punkty doświadczenia: 150
Skoki: 4
Ujeżdżenie: 4
Wyścigi: 128
Western: 2
Obycie z koniem: 12


Wysłany: 2019-01-26, 15:32   

- Oczywiście, że rzucam ci wyzwanie - posłała mężczyźnie bardzo zadowolony z siebie uśmiech, głos miała pewny, więc widać było, że ona nie żartuje. Zamierzała się dziś dobrze bawić i porzucić troski życia codziennego, a przy okazji mogła z kimś porywalizować, co również było plusem.
- Taaa... - podrapała się w kark z lekkiego zakłopotania. Co prawda, było to na tyle chwilowe uczucie, że minęło równie szybko co się pojawiło, ale jednak ukazało się. Zatuszowała to jednak niewinnym uśmiechem, przecież nie będzie ukrywać, że z niej typowa maniaczka samodzielności :lol:
Spodziewała się, że wybierze piwo, ba, sama by je wybrała, gdyby nie fakt, że w klubach i barach nigdy tego nie robiła, głównie z obawy, że płaci za samą wodę. Wolała magazynować piwa w domu, a w takich miejscach wybierać alkohol, który mogła zobaczyć wcześniej, jak whisky zresztą. Co do jej głowy, to powinno być całkiem w porządku, można powiedzieć, że latami uczyła się pić z Alexisem, więc nie powinna mieć z tym problemu :lol2:
- W czym się widzisz? - Zapytała od razu, mając oczywiście na myśli piosenkę do wykonania na scenie, bo kto wie, może będą mieli wybór, albo im się poszczęści? Wolała się też przygotować mentalnie, w końcu mógł jej zarzucić jakąś typowo nieludzką muzykę i wtedy nie chciałaby czołgać się ze śmiechu po podłodze, gdy będzie ją śpiewał, więc miała nadzieję, że żadne Świnki Peppy, czy Godlewskie nie wchodzą w grę :lol:
_________________


G o t t a ..r a i s e ..a..l i t t l e..h e l l

Oh my God, look at that face, you look like my next mistake
Love's a game, wanna play? » b o y f r i e n d ♥
Nice to meet you, where you been? I could show you incredible things
Magic, madness, heaven, sin. » 3 p m s
Screaming, crying, perfect storms, I can make all the tables turn
Rose garden filled with thorns. » e x b o y f r i e n d
So it's gonna be forever, or it's gonna go down in flames
.....» S c a r l e t t, A u r e l i e, A n n, A i d e n, B r i a n, L u c a s, C. J.
'Cause we're young and we're reckless. We'll take this way too far
It'll leave you breathless. » A l e x i s, D e l f i n



Young blood, run like a river, young blood, never get chained.
Heaven need a sinner.
» E b o n y K n i g h t, D a i q u i r i, H e r o O f W a r, B a s h a y e r
gotta raise a little hell, baby drop them bones
Baby sell that soul, baby fare thee well
» l i k e h o r s e s a n d m o r e

phone • tinder • house • instagram



@edit by Delfin only for Eviline
 
 
     
C.J. Marshall
Stajenny


Płeć: mężczyzna
Wiek: 28 lat (19.03.1992)
Wzrost: 188 cm
Zawód: stajenny, ogrodnik
Pieniądze: £5435
Wysłany: 2019-01-26, 20:51   

- Hmm, pomyślmy - zastanowił się na głos. - Na pewno wiem, z czym byłoby mi ciężko - dodał po chwili, marszcząc lekko brwi i uśmiechając się na samą myśl o tym, jak bardzo musiałby się wysilać, żeby jego wycie choć odrobinę odzwierciedlało oryginał. - Nie wyobrażam sobie żadnego Hallelujah ani Whitney Houston - powiedział. - Ale może do późnej nocy wstrzymają się z miłosnym zawodzeniem - wyraził swoje nadzieje, które nie do końca odzwierciedlały rzeczywistość, bo przecież nie zrezygnowałby z zabawy tylko dlatego, że trafiłaby mu się jakaś ciężka piosenka. To w sumie mogłoby być całkiem zabawne. Ale po alkoholu byłoby jednak prościej, zwłaszcza, że nawet jemu włączał się wtedy lekko kochliwy nastrój, a przecież to idealnie pasuje do takich piosenek. - Jestem bardziej team Britney - w takich klimatach czuł się znacznie lepiej, generalnie we wszystkich wesołych piosenkach, w których można było się trochę powydurniać. Taka muzyka, sama w sobie, nie odzwierciedlała jego prawdziwych gustów muzycznych, no ale gdyby się tym kierował, to poszliby w zupełnie inne miejsce. - A ty?
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 8