NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Jessie
2020-01-06, 22:06
Gonitwa xx 2l
Autor Wiadomość
Mistrz Gry


Wysłany: 2018-10-29, 19:30   Gonitwa xx 2l

    Jako druga ma miejsce gonitwa dwuletnich koni pełnej krwi angielskiej, odbywająca się na torze wyścigowym im. św. Wiktorii, należącym do Orchard Stable.
    Pogoda w dalszym ciągu pozostaje bez zmian - jest wilgotno i chłodno.
    Do gonitwy zgłosiło się dziewięć par, z czego pięć to pary z Orchard Stable.
    Każdemu został przydzielony odpowiedni boks startowy (losowo).
    Najmniejsze numery znajdują się bliżej wewnętrznej krawędzi toru, zaś większe - bliżej zewnętrznej.
    Podział wygląda następująco:

    1: DELPHINE LOEVITONE & SCHO CAN DO
    2: NON-PLAYED CHARACTER #2 | first winner | k. 113 s. 62
    3: NON-PLAYED CHARACTER #4 | reasonable runner | k. 105 s. 107
    4: EVILINE RODRIGUEZ & DAIQUIRI
    5: NON-PLAYED CHARACTER #1 | reasonable runner | k. 81 s. 84
    6: BRIAN DONNEY & JACKPATCHES
    7: JAMES STOCKE & PRINCESSOF THE NILE
    8: EVA O'CROSS & DISASTER RESPONSE
    9: NON-PLAYED CHARACTER #3 | reasonable runner | k. 120 s. 122



    Taktyki i statystyki NPC zostały ujawnione by obyło się bez nieporozumień,
    ale oczywiście uczestnicy fabularnie NIE SĄ ich świadomi.
    k. - kondycja, s. - szybkość

    W kolejnym poście MG pojawi się losowanie dotyczące startu z bramek.
    Ten post jest wyłącznie informacyjny.


 
     
Mistrz Gry


Wysłany: 2018-10-29, 19:36   

    WYJŚCIE Z BRAMEK
    Atmosfera towarzysząca wejściu do bramek i nadchodzącemu startowi była przepełniona ekscytacją. Z większymi lub mniejszymi problemami koni zajęły miejsce w przypisanych boksach startowych.
    Konkurencja była silna, ale cała widownia, która pojawiła się na trybunach, miała swoje typy - była to nieodłączona część wyścigów.
    Niebawem bomba poszła w górę, a bramki otworzyły się, umożliwiając koniom start.
    Najszybszą reakcją wykazały się DAIQUIRI, NON-PLAYED CHARACTER #1, NON-PLAYED CHARACTER #3 i PRINCESSOF THE NILE.
    Chwilę później wyszły z bramek JACKPATCHES oraz NON-PLAYED CHARACTER #2. Najgorszy start należał natomiast do DISASTER RESPONSE, NON-PLAYED CHARACTER #4 i SCHO CAN DO. Wspomniana trójka miała już problem z wejściem do bramek, a ostatecznie wykazała się wolną, spóźnioną reakcją, na skutek której owe konie wyraźnie wydłużyły moment startu.


    To pierwszy moment, w którym można powalczyć o upatrzoną pozycję na torze.
    To, że ktoś startował przykładowo z bramki numer osiem,
    nie oznacza, że nie może próbować zająć toru przy samej krawędzi!

    Kolejka prezentuje się następująco:
    1) Eviline & Daiquiri 2) James & Princessof 3) Brian & Jackpatches 4) Eva & Disaster 4) Delphine & Scho Can Do
    6) MG - NPC (wszystkie) PODSUMOWANIE AKCJI, koniec kolejki, rusza kolejna.
    Każda osoba (nie para) ma 24h na odpis.


 
     
Eviline
Dżokej


Płeć: kobieta
Wiek: 26 lat
Wzrost: 164 cm
Zawód: mechanik
Podopieczny: Ebony Knight, Daiquiri
Pieniądze: £12655

Punkty doświadczenia: 150
Skoki: 4
Ujeżdżenie: 4
Wyścigi: 128
Western: 2
Obycie z koniem: 12


Wysłany: 2018-10-30, 10:01   

Druga gonitwa przynosiła już zdecydowanie mniej nerwów, wszystko było obeznane, każdy wiedział co ma robić, a i konie wydawały się spokojniejsze. Wciąż było chłodno, a obecna wilgoć wcale nie ułatwiają oddychania, powietrze wydawało się ciężkie i było to dodatkowym utrudnieniem. Nie można było jednak na to bardzo marudzić, innej pogody się od tego nie dostanie, dlatego też kobieta po standardowym przygotowaniu siebie samej wyruszyła w kierunku boksów, by być tam wcześniej, nie chciała tłoku i gwaru. Przywitała się z Daiquirim, miziając mu grzywę, po czym zabrała się za staranne przygotowanie ogiera, uwzględniając w tym czyszczenie na błysk i siodłanie, podczas którego kilkukrotnie sprawdzała, czy wszystko jest w porządku. Na końcu obejrzała nogi i nałożyła owijki.
Po takim przygotowaniu wyszli na spacerniak, gdzie przekazała ogiera luzakowi na czas odprowadzenia, po drugim kole sama wyskoczyła na grzbiet Daiquiriego i udali się na tor. Właśnie tam znaleźli sobie miejsce na rozgrzewkę, by móc się porozciągać. Ev sprawdziła jeszcze popręg, obciążenie strzemion i siodło samo w sobie. Następnie zostali wprowadzenie do bramek, gdzie kobieta założyła gogle, złapała porządnie za wodze i odpowiednio usadziła się na grzbiecie ogiera. Zmieściła się w czasie, w końcu mieli jeden z pierwszych pięciu boksów, więc trzeba było wprowadzić resztę koni. Pozostawało oczekiwanie na start.
Wyszli z bramek jako pierwsi, co było dobrym rozpoczęciem gonitwy, aczkolwiek Ev wolałaby mieć przed sobą konia lidera, który poprowadziłby tę gonitwę, nadając jej tempo i utrzymując inne konie. Tym razem jeden z nielicznych liderów wylądował na samym końcu, a nie miała pojęcia czy aby przypadkiem liderem nie okazał się koń z innej stajni. Nasuwało się podstawowe pytanie, czy czekać na pojawienie się lidera i do tego czasu gdzieś ustawić, czy męczyć się dwa razy bardziej próbując prowadzić, co na dłuższą metę było nieopłacalne pod względem męczenia konia, któremu najlepiej było w środku. Blondynka postanowiła utrzymywać ogiera na tempie około 70% jego możliwości i lekko zejść do wewnętrznej, a jeśli ktoś będzie miał parcie na wyprzedzenie ich, to nie miała zamiaru jeszcze jakoś specjalnie walczyć i marnować sił, gdyż po prostu mogli się przedwcześnie wypalić. Uznała, że lepiej będzie jak ktoś inny skusi się na prowadzenie całej stawki i nadanie jej odpowiedniego tempa.

/pisane z tel, jak są jakieś błędy dziwne, to wina t9, spojrzę na to później :lol:
_________________


G o t t a ..r a i s e ..a..l i t t l e..h e l l

Oh my God, look at that face, you look like my next mistake
Love's a game, wanna play? » b o y f r i e n d ♥
Nice to meet you, where you been? I could show you incredible things
Magic, madness, heaven, sin. » 3 p m s
Screaming, crying, perfect storms, I can make all the tables turn
Rose garden filled with thorns. » e x b o y f r i e n d
So it's gonna be forever, or it's gonna go down in flames
.....» S c a r l e t t, A u r e l i e, A n n, A i d e n, B r i a n, L u c a s, C. J.
'Cause we're young and we're reckless. We'll take this way too far
It'll leave you breathless. » A l e x i s, D e l f i n



Young blood, run like a river, young blood, never get chained.
Heaven need a sinner.
» E b o n y K n i g h t, D a i q u i r i, H e r o O f W a r, B a s h a y e r
gotta raise a little hell, baby drop them bones
Baby sell that soul, baby fare thee well
» l i k e h o r s e s a n d m o r e

phone • tinder • house • instagram



@edit by Delfin only for Eviline
 
 
     
Daiquiri
Wyścigowiec


Płeć: ogier
Wiek: 3 lata
Rasa: Pełna krew angielska
Wzrost: 162 cm

Ostatni trening: karuzela - 05.2020
Właściciel: Eviline Rodriguez
Cena: £4650

Doświadczenie w skokach: 7
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10
Doświadczenie z lonżowania: 10
Kondycja: 178
Szybkość: 177
Klasa startów: reasonable runner

Wysłany: 2018-10-30, 22:50   

Powietrze było ciężkie, ale ogierowi zdawało się zupełnie nie przeszkadzać, bo myślami był już przy nadchodzącej gonitwie. Jego ekscytowanie co prawda wynikało bardziej stąd, że wszyscy inni wokół byli nerwowi, ale to nie mało już większego znaczenia. Zarówno przygotowania jak i rozgrzewka przed gonitwą przebiegły bezproblemowo i bez niespodzianek, pozwalając Eviline i Daiquiriemu na skupienie się na najważniejszym punkcie dnia.
Daiquiri wszedł do boksu startowego gładko, ale już podczas oczekiwania do startu był nerwowy, nie mogąc się doczekać otwarcia bramek. Był na tym tak mocno skupiony, że gdy bomba wyszła w górę, wyszedł z boksu jako pierwszy - dosłownie wyskoczył jak z procy, co miało swoje plusy, jak i minusy. Do plusów na pewno zaliczał się fakt, że powinno im to dać szansę na przytulenie się do wewnętrznej krawędzi torów. Minusem była natomiast konieczność poprowadzenia stawki do czasu, aż ktoś być może zechce przejąć prowadzenie. Daiquiri właściwie czekał na ten moment, bo zgodnie z przypuszczeniami Eviline, lepiej czuł się w środku. Z tego względu, podbudowany dobrym startem, bez walki obrał narzucone przez dżokejkę tempo. Galopował więc szybko, ale zdecydowanie nie był to szczyt jego możliwości. Niechętnie, ale jednak czekał, aż inny koń wysunie się na czoło, co kasztanowi znacznie ułatwiłoby zadanie.
_________________

MINĘ CIĘ NA OSTATNIEJ PROSTEJ


 
     
James Stocke
Dżokej


Płeć: mężczyzna
Wiek: 28 lat
Wzrost: 180 cm
Podopieczny: Princessof the Nile
Pieniądze: £2580

Punkty doświadczenia: 53
Skoki: 8
Ujeżdżenie: 4
Wyścigi: 33
Obycie z koniem: 8


Wysłany: 2018-10-31, 20:22   

Wyścigi były oczywiście domeną Jamesa i nie zamierzał sobie ich odpuszczać. Dlatego bez wahania zapisał się na nie, kiedy pojawiła się okazja do wystartowania w zawodach w domowej stajni. W dniu zawodów dla dwu letnich anglików pojawił się dość wcześnie w stajni i po krótkiej wizycie w socjalu, udał się pod boks swojej podopiecznej i jednocześnie konia z którym miał startować w tym wyścigu. Przywitał się z nią i po chwili wyprowadził na myjkę, gdzie dokładnie ją wyczyścił i osiodłał. Po krótkiej chwili w socjalu odebrał ją od luzaka i zabrał na rozprężalnie w pobliżu toru wyścigowego im. Świętej Wiktorii. Dosiadł jej i rozpoczał rozgrzewkę, zaserwował jej odpowiednią ilość stępa oraz kłusa i nieco galopu. Nie miała się zmęczyć w końcu tylko rozgrzać, by uniknąć kontuzji i problemów w przyszłości. W końcu trafili w ręce luzaka, który wprowadził ich do bramki startowej. Tam poprawił gogle na oczach, przyjął odpowiedni dosiad i złapał wodzę pewnie w obie ręce. Usłyszał w końcu upragniony dzwonek, dlatego cmoknął i zachęcił klacz do biegu ruchem rąk wraz z otwarciem się drzwiczek. Wykazali się nie najgorszym refleksem, ponieważ wyszli z boksu jako jedni z pierwszych. Ucieszył się w duchu, narzucając gniadej od razu aktywne tempo galopu naprzód. Oczywiście jednak nie poganiał jej od razu do pełni galopu, bo to nie jej czas. Jednak nie kazał się jej ślimaczyć, biorąc pod uwagę że wystartowali dość nawet zwartą grupą przynajmniej na początek to się jej trzymał jak i ich toru. Nie było na razie szans go zmienić, więc musieli się zadowolić tym co mieli.
_________________
This world can hur you
It cuts you deep and leaves a car.

personalia: Nothing breaks like a heart » James Stocke
wiek: I heard you on the phone last night » 25 lat.

partnerka: We live and die by pretty lies » xxx.
pms: You know it, oh, we both know it » 0.

przyjaciele: These silver bullet cigarettes » xxx.
wrogowie: This burning house there's nothing left » xxx

moje: Lamborghini Veneno, Audi Q7, phone, house, gallery
osiągnięcia: Mmm well nothing, nothing nothing gon save us now » link
 
     
Princessof the Nile
Wyścigowiec


Płeć: klacz
Wiek: 2 lata
Rasa: pełna krew angielska
Wzrost: 168 cm
Właściciel: James Stocke
Cena: £2150

Doświadczenie w skokach: 7
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10
Doświadczenie z lonżowania: 13
Kondycja: 97
Szybkość: 111
Wysłany: 2018-11-01, 19:37   

Od samego świtu Princess była nieco poddenerwowana, jednak prawdopodobnie przez wzgląd na atmosferę, która od samego rana panowała w stajni. Obijała się w boksie z pewnym zniecierpliwieniem dopóki nie pojawił się pod jej boksem James. Przywitało go wesołe rżenie i oczywiście od razu zniknęło podenerwowanie, które towarzyszyło Princess od rana. Skupiła się na tym aby dostać od Jamesa trochę miziania i smakołyków. Następnie ruszyli na myjkę, gdzie Princess spokojnie stała i dała się wyczyścić, a następnie osiodłał. Później została chwilę pod okiem luzaka, po czym James wrócił i ruszyli na rozgrzewkę przed gonitwą.
Najpierw James rozgrzał ją przez kilka minut w stępie potem kłusie. Chociaż klacz miała mnóstwo energii nie paliła się przesadnie do galopu i nie utrudniała pracy na rozgrzewce. Wiedziała, że moment gdzie jej wszystkie siły będą potrzebne jeszcze nadejdzie. Koniec końców znaleźli się na torze. Wśród koni panowała atmosfera ekscytacji, ale gniada dała się bez większych oporów wprowadzić do bramki, gdzie cała jej uwaga skupiła się na torze przed nimi i na Jamesie. Kiedy rozległ się dzwonek a bramki się otwarły folblutka wyskoczyła z ich bramki, może nie jako pierwsza ale ze zdecydowanie zadowalającym refleksem. Dwulatka oczywiście zdawała sobie sprawę na swój sposób, że to nie czas na bezpośredni atak, ale galopowała naprzód aktywnie, poruszając się po ich pierwotnym torze.
_________________

paszport

I can be as meek as sheep and in the same time as stubborn as a donkey,
but don't be mistaken - I'm a racehorse.
I was born for it and with my mother's milk I drank
love for the horse racing, and love for my owner
- James Stocke
 
     
Brian
Zawodnik
Allrounder
randomly awesome


Płeć: mężczyzna
Wiek: 29 lat (30.01)
Wzrost: 178 cm
Zawód: szlachta nie pracuje, szlachta jeżdzi konno
Partner: the pain and the pleasure all come together

Ostatni trening: skokowy z Bolero
Podopieczny: Blue Moon, Bolero de Ravel, Chaos Amir, Jackpatches, Sensationet | Samson
Pieniądze: £2384

Punkty doświadczenia: 187
Skoki: 69
Ujeżdżenie: 25
Cross: 18
Wyścigi: 62
Obycie z koniem: 15


Wysłany: 2018-11-02, 19:02   
   Tytuł: Hodowca


Oczywiście nie odpuściłbym sobie startu w gonitwie dwuletnich koni pełnej krwi angielskiej, oczywiście z Jackpatches. Dlatego znalazłem się pod jej boksem odpowiednio wcześniej, aby przygotować ją do kolejnej gonitwy, w której miałem brać udział. Na myjce czekał już sprzęt, więc po przywitaniu, dawce smakołyków i miziania zaprowadziłem klacz na myjkę, gdzie zająłem się jej oporządzeniem, a następnie osiodłaniem. Zostawiłem ją na chwilkę z luzakiem aby zakończyć własne przygotowania do tej gonitwy, po czym poprowadziłem ją na rozprężalnię koło toru wyścigowego. Tam rozgrzaliśmy się porządnie w stępie i kłusie, jednak nie tak, by dwulatka się zmęczyła. Powinna nadal mieć pełno sił na wyścig. Później ruszyliśmy na tor, gdzie pozwoliłem jej nieco przebiegnąć się w galopie. Po chwili aktywnego odpoczynku ruszyliśmy ku bramkom. Atmosfera jak zwykle w takich przypadkach była gorąca, ale jakoś znaleźli się w swoim boksie startowym, gdzie starałem się nieco uspokoić Jackpatches i skupić na tym co istotne, czyli na wystartowaniu. Poprawiłem się na jej grzbiecie ujmując wodze blisko włosia z jej grzywy, a gdy bramki się otwarły zachęciłem klacz do wyskoczenia z ich boksu startowego. Z resztą liczyłem tu również na doświadczenie, którego folblutce nie brakowało. Może nie zabłyszczeliśmy szczególnie podczas samego startu, ale znaleźliśmy się gdzieś w środku stawki, co mnie na chwilę obecną zadowalało. Istotną sprawą było natomiast zajęcie bardziej wewnętrznego toru, albo chociaż bardziej środkowego niż ten, z którego startowali. Ponieważ na najbardziej wewnętrznych torach zapewne mogłoby się zrobić małe zamieszanie to jeśli udało nam się zająć trochę bardziej środkowy tor, byłem tym usatysfakcjonowany. Jednocześnie nie popędzałem Jackpatches o ile galopowała aktywnie w naturalnym tempie dla swojej techniki, biorąc pod uwagę, że to sam początek wyścigu.
 
 
     
Jackpatches
Wyścigowiec


Płeć: klacz
Wiek: 2 lata
Rasa: Pełna Krew Angielska
Właściciel: Brian
Cena: £2950

Doświadczenie w skokach: 7
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10
Doświadczenie z lonżowania: 10
Kondycja: 124
Szybkość: 126
Klasa startów: dead last

Wysłany: 2018-11-02, 19:46   

Ona oczywiście nie miała pojęcia o tym, że coś się będzie działo. Jednak nie odmawiała możliwości ruchu, a już w ogóle możliwości wzięcia udziały w wyścigu. Kiedy właściciel w dniu wyścigu pojawił się pod jej boksem, przywiała się z nim domagając się uwagi. Dała się swobodnie po zaraz wyprowadzić na myjkę, gdzie została dokładnie wyczyszczona i osiodłana. Chwilę została potem z luzakiem i kiedy właściciel do niej wrócił, udali się na rozprężalnie w okolice toru wyścigowego. Stopniowo rozgrzali się w stępie i kłusie, odpowiednio by rozgrzać mięśnie i nie zmęczyć się jednak przy tym przesadnie. W końcu miała mieć siły na wyścig, który lada moment miał się odbyć. W końcu ruszyliśmy na tor, gdzie nieco jeszcze po galopowali co nieco. W końcu po odpoczynku trafili do swojej bramki startowej, tam klacz się nerwowo kręciła i wierciła prychając przy tym nerwowo. Przysiadła w końcu na zadzie wraz z charakterystycznym dzwonkiem i wystrzeliła zaraz w przód wraz z otwarciem się bramek. Nie wyskoczyli jako jedni z pierwszych, ale nie byli na samym końcu. Czyli mówiąc zasadniczo znaleźli się gdzieś w połowie stawki. Jeśli nadarzyła się okazja zmieniła tor na bardziej wewnętrzny, ale było w środku dość ciasno. Kasztanka przy tym galopowała aktywnie z zadu w przód, nie pędząc jednak przed siebie jeszcze pełnią sił i możliwości.
_________________
It's like you still lay with me
Whisper all the things that make me go mad.

imię: Hand me a drink, I need it now - Jackpatches
właściciel: I want a place with on time - Brian Donney.

rodzice: Big Brown x Jantama
dokumenty: passport
moje: gallery

[img]xxx[/img]

potomstwo: Know it's my fault we don't speak - brak
osiągnięcia: I'm in the room we used to sleep - link
 
     
Eva
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 24 lata
Wzrost: 175 cm
Podopieczny: Loathsome Shuffler ll Lux in Tenebris
Pieniądze: £3105

Punkty doświadczenia: 68
Skoki: 6
Ujeżdżenie: 14
Cross: 8
Wyścigi: 31
Obycie z koniem: 9


Wysłany: 2018-11-02, 20:23   

Eva prócz startu na nie znanym sobie dotąd arabie, zdecydowała się na start na swojej podopiecznej. Był to oczywisty i pewny wybór, nie wahała się ani minuty przy ich zapisie na ten wyścig. W owym dniu wcześnie zajechała pod stajnię, by po krótkim pobycie w socjalu udać się pod boks Disaster. Po krótkim przywitaniu się z klaczą zabrała ją na myjkę, tam ją wyczyściła i osiodłała. Potem pozostawiła ją na moment ze stajennym, by się sama przygotować i po krótkiej chwili wylądowały już wspólnie na rozprężalni w okolicy toru gdzie będą się miały ścigać. Poświęciła dużo czasu na rozgrzewkę w stępie, następnie w kłusie i już w tym chodzie skierowały się na tor. Tam jeszcze nieco galopu i w końcu odpoczynek w stępie przed startem. Niedługo później nadszedł czas biegu, więc oddała je w ręce luzaka który miał wprowadzić ich do bramki startowej. Klacz jednak była strasznie oporna i dłuższą chwilę im zajęło wejście do niej, czym już się na pewno obie podenerwowały. Ostatecznie tam Eva przygotowała się do biegu, przyjmując odpowiedni dosiad i czekając na otwarcie się bramek startowych. Kiedy to nastąpiło musnęła klacz bacikiem i cmoknęła wyraźnie, zachęcając ją do biegu tym samym. Jednak łaciata jakoś i na bieg nie miała nastroju ani chęci, więc ponowiła pomoce zachęcając dodatkowo ruchem rąk. Dopiero wtedy Disa wyskoczyła do biegu, jednak przez to znalazły się na szarym końcu. Nie zniechęciło to jednak Evy do niczego i motywowała klacz do mocnego biegu przed siebie, bo w końcu tak sprawdzała się najlepiej i taką miała technikę.
_________________
Tanto Tiempo Caminando junto a ti
Aun recuerdo el día en que te conocí.

personalia: El amor en mi nació tu sonrisa me ensenor » Eva O'cross
wiek: Tras las nubes siempre va a estar el sol » 22 lata.

partner: Te confieso que sin ti no se seguir » brak.
pms: Quiero mirarte Quiero sonarte Vivir contigo cada instante » 0.

przyjaciele: En tus ojos veo el mundo de color » Adam Ouvard, Chris Moore, Jasper Nowell.
wrogowie: Quiero ltenerte junto a mi » brak.

moje: Opel Mokka, fone, house, gallery
osiągnięcia: En tus brazos descubrí yo
el amor el amor » link
 
     
Disaster Response
Wyścigowiec


Płeć: klacz
Wiek: 2 lata | 171cm
Rasa: koń pełnej krwi angielskiej
Właściciel: Orchard Stable
Cena: £2150

Doświadczenie w skokach: 7
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10
Doświadczenie z lonżowania: 10
Kondycja: 76
Szybkość: 104
Klasa startów: first winner

Wysłany: 2018-11-03, 20:21   

Dzień jak każdy inny, tylko gwaru trochę więcej i choć klacz wiedziała co się szykuje, to standardowo zachowywała zimną krew, ignorując wszechobecny zgiełk. Dobrze, że ostatecznie udało jej się wziąć udział w tym wszystkim, w końcu nie była ani chora, ani nie miała kontuzji, czy wszelakich innych przeciwwskazań, które wykluczyłyby ją z możliwości podjęcia się dzisiejszego wyzwania. Żaden mądry właściciel nie odpuszcza zapisu swojego konia "bo mu tak jakoś akurat nie pasuje", wyścigi to duża inwestycja i odpuszczenie jednego może spowodować straty, gdyż koń nijak nie będzie się przyzwyczajał do całej atmosfery, stylu startów, obecności tak wielu koni i wielu, naprawdę wielu innych czynników. O czym to ja... A tak, same przygotowania przebiegły bez większych problemów, jak na obecność wyścigowej dwulatki. Rozgrzewka była zupełnie w aspekcie właściciela i tak jak ją wymyśliła Eva, tak Disaster wykonała, starając się być, jak zwykle zresztą, koniem wręcz bezproblemowy, no cóż, aż do wejścia w bramkę startową.
Wprowadzenie do startboksu było o tyle złe, że po prostu wszyscy oczekiwali od niej wszystkiego na szybko, na teraz i na już, bo miała jedna z najdalszych bramek. Załadować tyle koni w dzień wyścigu to też nie lada zadanie, no ale pomińmy.
Przy starcie kij wie dlaczego, klacz zablokowała się i z początku nie chciała wyjść z boksu, a gdy w końcu ruszyła, jej tempo zatrzymało się gdzieś w kenterze. Na dodatek klacz zaczęła wyjeżdżać w pole, robią swoją właścicielkę w balona, a skoro klacz była już tak bardzo w szatanakim humorze, zupełnie jak nie ona, to żadne szarpanie po pysku nie sprawiło, że wróciła do stawki, tylko wesoło popylała polem, probujac jeszcze jako tako dogonić swoich końskich towarzyszy.
_________________
 
 
     
Delfinek
Masztalerz
Metr pięćdziesiąt w kapeluszu


Płeć: kobieta
Wiek: 28 lat
Wzrost: 154 cm
Zawód: Masztalerz i dżokej w Orchardzie
Partner: Just when you think you've got me figured out... the season is already changing.
Podopieczny: Scho Can Do, Kobayashi, Awake My Soul, Noblesse
Pieniądze: £330

Punkty doświadczenia: 96
Skoki: 13
Ujeżdżenie: 7
Cross: 1
Wyścigi: 56
Obycie z koniem: 19


Wysłany: 2018-11-03, 20:58   
   Tytuł: Hodowca


Delfin swojego czasu odpuściła gonitwy na rzecz pracy, co odbiło się zdecydowanie na jej relacji z Scho, nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło - po nadgonieniu zaległości i wykonaniu wszystkiego, co trzeba było ponownie wróciła na stale, regularne zajęcia z Can Do, aby teraz zdecydować się na start.
Przygotowania trwały od rana i nie tylko w postaci wyczyszczenia i rozgrzania, lecz także spędzenia z ogierem czasu, obmyśleniem taktyki i sprawdzeniem sprzętu, w który niedawno zainwestowała. Wszystko układało się po jej mysli, prócz zachowania ogiera, który miał wybitnie zły humor. Nie pomogła na to marchewka, godzina stępowania i podskubywania trawy, ani czyszczenie. Z takim też złym humorem zniosła rozgrzewkę.
Największy problem był z wejściem do bramki, z czym walczyli dobre kilka minut, dopóki ogier dosłownie siłą nie został do niej wciągnięty, gdzie ewidentnie kwiczał i się buntował. Zbyt duży czas bez dyscypliny zaczyna się objawiać, gratulacje Pani Masztalerz.
Podniosła tyłek do dobrego dosiadu, złapała ogiera za grzywę i nasunęła gogle, przygotowana do szybkiego susa z bramki, co jednak się nie stało. Bramka otworzona, ogier spróbował się wycofać i dopiero po wyczuciu tylnej bramki wykonał sus, gdzie Delfin spokojnie się utrzymała, zaraz po susie poganiając ogiera po jego torze, który będąc najbardziej wewnętrznym zdawał się być jedyną , dogodną opcją dognania reszty.
_________________
M o n e y ... i s ...t h e... a n t h e m... o f... s u c c e s s
So put on mascara and your party dress
[Delphine Loevitone • Frenchwoman]

    We are heavy metal lions. They will never understand.
    The kind of people you or I am bow your heads and take your hands
    .........[Drew Jasper Eviline]

    You can be the boss, daddy, you can be the boss
    Taste like a keg party, back on the sauce.
    .........[I'll never love again]

Light wanders through endless shadows
AWAKE INSIDE A DREAM WILL I FOLLOW
[graduated from veterinary and computer science studies]

    Leave me wonderin' why the hell I ever let you in
    Won't you tell me if you found that deeper meaning
    So go ahead and break my heart again. [1]

    If there’s blood on my hands, you should let me know
    If you’re done with the dance, you should let me go
    .........[Scho Can Do, Kobayashi, Awake My Soul]

    ♣ ♣ ♣

 
 
     
Scho Can Do
World's Champion
Wyścigowiec


Płeć: ogier
Wiek: 4 lata
Rasa: Pełna Krew Angielska
Wzrost: 170 cm
Właściciel: Delphine
Cena: £4050

Doświadczenie w skokach: 7
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10
Doświadczenie z lonżowania: 10
Kondycja: 132
Szybkość: 175
Klasa startów: dead last

Wysłany: 2018-11-04, 14:11   

Ogier nie był zadowolony z ów przerwy, która niekoniecznie dobrze płynęła na jego psychikę. Zdecydowanie należał do koni które potrzebowały regularnego treningu i pracy, bo im odbijało albo bardziej odbijało jak jemu. W końcu jednak powrócili do formy i zaczęli ciężko pracę, która miała przynieść efekty na najbliższych wyścigach.
Gniady od rana wiedział że coś się święci, ponieważ od rana w stajni panowała nerwowa atmosfera i dużo nowych ludzi oraz koni się szwendało. Przywitał się nader spokojnie z właścicielką, pozwalając się dokładnie wyczyścić, osiodłać i rozgrzać. Mentalnie szykował się do pracy i walki, którą niebawem stoczy na torze o jak najlepsze miejsce w owym wyścigu. Denerwował się tym wszystkim bardziej, niż normalnie i zwykle przed takim biegiem. Wyjątkowo na nerwy działały mu też konie które przyjechały tu na tą okazję, a nic jakoś nie było mu też wstanie poprawić humoru. Względnie jednak nie uprzykrzał jej życia brykaniem czy dębowaniem, ograniczał się do ogólnego nie zadowolenia i złowrogich zachowań wobec innych ludzi oraz koni.
Na widok luzaka który miał ich wprowadzić do bramki w ogóle nie pałał entuzjazmem, próbując mu ogryźć palce na dzień dobry. Ociągał się lub próbował cofać, chcąc uniknąć wejścia do zamknięcia za wszelką cenę. Dopiero mocniej przytrzymany z przodu i popchnięty z tyłu, został do niej dosłownie wepchnięty. Nerwowo w niej dreptał, kuląc uszy i unosząc wysoko łeb z błyskaniem białkami po konkurencji.
Nawet otwarcie się bramek i dźwięk do startu nie zmotywował go do biegu, ba nawet konie które jako pierwsze wyskoczyły do przodu. On natomiast cofnął się do tyłu tak bardzo, że dotknął zadem bramki z tyłu i dopiero z kwikiem wyskoczył w przód. Ze skulonymi uszami zaczął galop naprzód po swoim torze, galopując przed siebie aktywnie i wedle wskazówek kobiety. Jak na razie odstawał od reszty. ale pewnie w trakcie biegu się jeszcze to zmieni i i tak najszybszy i najlepszy był w ostatniej jego fazie.
_________________
[img]xxx[/img]
It's a new day, in a new land.............
.............And it's waiting for me

S C H O × C A N × D O
Secret'N Classy x Dakota Dreamer
•••••••••••

Here I am - it's just me and you
Today we make our dreams come true
D E L P H I N E

Ya here we are - still goin' strong
Right here in the place where we belong
B E S T F R I E N D S

Here I am - where I'm gonna stay
Now there's nothin standin' in our way
R E S U L T S P A S S P O R T
G A L L E R Y

Dear Daughter, I was just like you
And just like me you're gonna make it through,
B I T E T H E D U S T


@edit by Delfin
 
     
Mistrz Gry


Wysłany: 2018-11-04, 21:18   

Daiquiri, NPC3 i Princessof The Nile utrzymywali dalej pozycję na przodzie, a wśród nich pierwszą pozycję objął NPC3. W pewnej odległości za nimi plasował się NPC1 oraz doganiająca go Jackpatches, którą od wewnętrznej strony doganiał NPC2, widocznie starając się ją wyprzedzić.
Pozostała dwójka jak Scho Can Do oraz NPC4, zdawała się powoli doganiać pozostałych. Decyzja o pogonieniu Scho Can Do, oraz natychmiastowa reakcja Delphine, zdawała się odnieść skutek, gdyż ogier będąc na zewnętrznej stronie miał najlepszą sytuację do dogonienia pozostałych, gorzej zaś z NPC4, któremu słaby start wróżył pozostanie na przedostatniej pozycji, ponieważ ostatnią zajmowała Disaster Response, której brawurowa ucieczka z gonitwy przyprawiła widownię o głośne krzyki zdziwienia. Może i czekała ją dyskwalifikacja, ale z pewnością zostanie odkryciem roku w kwestii zaskoczenia widowni i dżokeja, który ewidentnie nie potrafił sobie z nią poradzić.
Pierwszy zakręt mógł rozstrzygnąć walkę o pozycje oraz dogonienie grupy, nic nie było jednak przesądzone, dopóki pary nie podejmą radykalnych działań.

Kolejka prezentuje się następująco:
1) Eviline & Daiquiri 2) James & Princessof 3) Brian & Jackpatches 4) Eva & Disaster 5) Delphine & Scho Can Do
6) MG - NPC (wszystkie) PODSUMOWANIE AKCJI, koniec kolejki, rusza kolejna.
Każda osoba (nie para) ma 24h na odpis.
 
     
Eviline
Dżokej


Płeć: kobieta
Wiek: 26 lat
Wzrost: 164 cm
Zawód: mechanik
Podopieczny: Ebony Knight, Daiquiri
Pieniądze: £12655

Punkty doświadczenia: 150
Skoki: 4
Ujeżdżenie: 4
Wyścigi: 128
Western: 2
Obycie z koniem: 12


Wysłany: 2018-11-05, 14:54   

Stawka widocznie zaczęła się tasować, co jednak za bardzo nie wpływało na obecną pozycję Eviline i Daiquiriego. Dopóki nie byli na końcu stawki, to wszystko było pod kontrolą i interwencja w tym przypadku byłaby zbędna. Pozwoliła ogierowi odpowiednio się odnaleźć, sama szukając im dogodnego miejsca na wejście w zakręt do którego zaczynali się mocno zbliżać. Wciąż ignorowała przodującego konia, nie myśląc nawet o wyprzedzeniu go, po prostu mogli się uczepić go jako lidera, nadawał tempo, więc trzeba było jak na razie za nim podążać, ot co.
Jako, że mieli wykonać go nieco ciaśniej i przy tym nie wybić się w pole rykoszetem, to Hiszpanka subtelnie spowolniła tempo ogiera, dostosowała dosiad, następnie "zginając" ogiera odpowiednio względem łuku, dociążając od wewnętrznej strony i wpuszczając w zakręt. Takie momenty to jedynie ułamki gonitwy, które można było spieprzyć, zneutralizować, albo polepszyć, choć przeważnie nic wielkiego nie wnosiły, bo mało kto na zakrętach specjalnie wyprzedzał, przynajmniej w początkowej fazie.
Wychodząc na prostą pozwoliła na swawolne rozbujanie się, by nie biec w takim ścisku, a jednocześnie by nikt nie dał rady się wcisnąć bez wymijania ich po zewnętrznej. Stopniowo ponownie rozbujała ogiera do bardziej dynamicznego tempa, by ewentualnie nie stracić do grupy.
_________________


G o t t a ..r a i s e ..a..l i t t l e..h e l l

Oh my God, look at that face, you look like my next mistake
Love's a game, wanna play? » b o y f r i e n d ♥
Nice to meet you, where you been? I could show you incredible things
Magic, madness, heaven, sin. » 3 p m s
Screaming, crying, perfect storms, I can make all the tables turn
Rose garden filled with thorns. » e x b o y f r i e n d
So it's gonna be forever, or it's gonna go down in flames
.....» S c a r l e t t, A u r e l i e, A n n, A i d e n, B r i a n, L u c a s, C. J.
'Cause we're young and we're reckless. We'll take this way too far
It'll leave you breathless. » A l e x i s, D e l f i n



Young blood, run like a river, young blood, never get chained.
Heaven need a sinner.
» E b o n y K n i g h t, D a i q u i r i, H e r o O f W a r, B a s h a y e r
gotta raise a little hell, baby drop them bones
Baby sell that soul, baby fare thee well
» l i k e h o r s e s a n d m o r e

phone • tinder • house • instagram



@edit by Delfin only for Eviline
 
 
     
Daiquiri
Wyścigowiec


Płeć: ogier
Wiek: 3 lata
Rasa: Pełna krew angielska
Wzrost: 162 cm

Ostatni trening: karuzela - 05.2020
Właściciel: Eviline Rodriguez
Cena: £4650

Doświadczenie w skokach: 7
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10
Doświadczenie z lonżowania: 10
Kondycja: 178
Szybkość: 177
Klasa startów: reasonable runner

Wysłany: 2018-11-05, 16:52   

Taki początek gonitwy był dla Daiquirego optymalny. Mając przed sobą lidera, wiedział, do kogo winien dostosować tempo galopu. Ci, którzy byli za nim, również mieli swoją rolę - siedząc ogierowi na ogonie, motywowali go do biegu, na wypadek gdyby uciekający przed nim koń nie był wystarczającym motywatorem. Można by pomyśleć, że takie położenie było dla Daiquiriego męczące, ale nic bardziej mylnego. Był wystarczająco wytrzymały by dźwignąć ciężar presji wywieranej przez konkurentów.
W zakręt wszedł spokojniej, dzięki działaniom Eviline unikając wypadnięcia z toru, po którym się poruszał. Sytuacja, w której by go stracił, byłaby bardzo niekorzystna, więc póki było to możliwe, trzymał się go i nie wpuszczał nikogo na swoje miejsce. Gdy po wyjściu z zakrętu lider gonitwy wysunął się jeszcze bardziej na. przód, Daiquiri zachęcony przez swoją dżokejkę wyciągnął lekko galop, być może lekko uciekając goniącej go reszcie. Kątem oka baczył na Princessof the Nile, która była najbliżej niego i to właśnie jej zdawał się aktualnie rzucać wyzwanie. Była od niego niewiele wyższa, więc pod fizycznym względem nie było to dla niego wielce wyczerpujące zadanie, tym bardziej, że jego dżokej był lekki i niski, co pomagało Daiquiremu w szybszym biegu. Mógł mocniej pchać się umięśnionym zadem i swobodniej pracować plecami, co też czynił.
_________________

MINĘ CIĘ NA OSTATNIEJ PROSTEJ


 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 9