NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Arena zewnętrzna
Autor Wiadomość
James Levrull
Zawodnik
WKKW


Płeć: mężczyzna
Wiek: 35 lata (5.05.1984r)
Podopieczny: Avallonn Z.
Pieniądze: £3708

Punkty doświadczenia: 54
Skoki: 2
Cross: 6

Wysłany: 2018-04-30, 22:41   

Pochwalił ją bardzo po wcześniejszym ćwiczeniu przechodząc na prośbę Scotta to stępa na kontakcie i aktywnie krocząc słuchał kolejnych jego słów. Skinął głową kiedy ten skończył i gładząc klacz po szyi maszerował z nią starając się nie stracić nic z jakości stępa, nawet kiedy Scott do nich podszedł. W razie czego uspokajał ją również głosem, by nie bała się Trenera.
Będąc gotów i idąc z nią na prawą stronę rozpoczął ustępowanie ustawiając klacz do wewnątrz czyli lekko w prawo, działając wewnętrzną wodzą pulsacyjnie zachęcał ją do tego, zewnętrzną natomiast ograniczając jej przesadnie zgięcie do wewnątrz i niejako ściągał ją lekko w lewo do ściany, temu działaniu towarzyszyła wewnętrzna łydka cofnięta i spychająca ją w bok w bardzo czytelny sposób. Obie łydki natomiast zachęcały do ruchu naprzód, co wymuszało na klaczy ruch po ukosie, a nie w bok. Przy trzecim podejściu z pomocą Trenera klacz ustąpiła od nacisku łydki i faktycznie przy kolejnych razach (nawet po zmianie kierunku) klacz nieśmiało odpowiadała na jego pomoce w bok. Oczywiście nie zapominał o tym, by klacz chwalić choćby za najmniejsze próby, a samemu pilnując się, by tak jak powiedział Scott nie przekrzywić się przesadnie w kierunku zgięcia.
Bardzo zadowolony w momencie powiedzianym przez trenera zaprzestał ustępowań chwaląc ją bardzo dumny! Zapłacił Scottowi dziękując i po jego zniknięciu długo stępując klacz, by następnie udać się do stajni.

[zt]
_________________



Osiągnięcia:
- I miejsce - zawody skokowe kl. P - Bremen Star.
- I miejsce - zawody wkkw 1* - Broyer du Noir.
- II miejsce - zawody skokowe #1 - Cautious Vemmekeshoeove.
- II miejsce - zawody WKKW #2 - Imagination Sontesique.
- II miejsce - zawody skokowe kl. P1 - Bremen Star.
- III miejsce - zawody skokowe kl. P - Kaept'n Nemo.
- IV miejsce - zawody ujeżdżeniowe kl. L - Dageraad.
- VII miejsce - zawody skokowe kl. L1 - Cameleon.
- VIII miejsce - zawody WKKW kl. 1* - Imagination Sontesique.


Rezerwuję wizerunek Sean O'pry.

Loteria urodzinowa Jessie '20: Otrzymujesz darmową zajazdkę dla 1 konia
 
     
Imagination ST
WKKW'ista


Płeć: klacz
Wiek: 6 lat
Rasa: koń holsztyński
Właściciel: Christian Levrull
Cena: £3213

Doświadczenie w skokach: 50
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 49
Doświadczenie z lonżowania: 24
Kondycja: 28
Szybkość: 22
Klasa startów: WKKW: 1*

Wysłany: 2018-04-30, 23:12   

Była całkowicie skupiona na mężczyźnie po otrzymanych pochwałach, wiedząc, że dostała je bo jest super fajnym koniem, super pięknym i super mądrym i super wysportowanym. Ideał! na ustępowaniu lekko zbaczała, nie wiedząc o co tym typom chodzi. Patrzyła lekko zdziwiona na Trenera, dopiero na jego sugestię idąc w odpowiedni sposób, wcześniej albo szła w bok, albo stała w miejscu albo szła do przodu. Cokolwiek, co było choćby cząstką tego, co od niej wymagano. Chwalona zaczynała powoli rozumieć co od niej wymagają, nadal było to dla niej bardzo niewygodne i nienaturalne, tym samym starała się tego uniknąć. Mimo to po wielu próbach udawało im się to coraz lepiej, choćby robiąc o jeden krok więcej.
Podczas stępowania chodziła grzecznie, już bardzo zmęczona ale i podekscytowana otrzymanymi pochwałami, co raz prychając i kierując uszy w stronę Jamesa, by czasami nawet przystawać i łypać na niego zaciekawionym wzrokiem.
/z.t
_________________



Let's grab our gold switchblade.....
...........And make us a blood pact, babe

Would you kill, kill, kill for me? I love you enough to ask you again
......Would you kill for me?» Christian

...Bloody noses are just like roses
.....But what happens when we are betrayed?

Would you drag him to the shed
.......And unload six rounds in their fucking face?» Chris, Brian, James

Sideways for attention, longways for results. Who are you going to cross?
» 1 miejsce WKKW - Entry pod Chrisem
» 3 miejsce WKKW - Entry pod Chrisem
» 3 miejsce ujeżdżenie - klasa L pod Chrisem

paszport wizerunek



 
     
Christian Levrull
Zawodnik
Allrounder


Płeć: mężczyzna
Wiek: 29 lat [13.05.1990r.]
Podopieczny: Ruitershoeve. ll Lockhard. ll Orchid of Rohan. ll Bremen Star. ll Momentum. ll Questionable. ll Dante Weltino. ll Imagination Sontesique. ll Broyer du Noir. ll Nymphomane. ll El Dorado. ll Pandemonium. ll Cameleon. ll Ravallo's Queen. ll Viviance Roscoe. ll Vemmekeshoeve. ll Axel du Beaumon. ll Krakatau. ll Carte Blanche. ll Corleone Olshansky.
Pieniądze: £9485

Punkty doświadczenia: 463
Skoki: 237
Ujeżdżenie: 135
Cross: 65
Obycie z koniem: 26


Wysłany: 2018-05-07, 10:53   
   Tytuł: Hodowca


Przyszedł na arenę z Dante już wstępnie rozstępowany, specjalnie wybierając nawet nieco bardziej zróżnicowane ścieżki wśród drzew, by ogier się naprawdę rozgrzał. Stąd po wjeździe na plac dalej utrzymując z nim lekki kontakt przypilnował równego, aktywnego tempa w stępie, podpierając go łydką i wzmacniając sygnał jeśli to było potrzebne. Zaczął z nim robić wolty i serpentyny pewnie prowadząc go na dwóch wodzach, gdzie zewnętrzna prowadził go dając oparcie, a wewnętrzna zachęcała do rozluźnienia i wskazywała mu kierunek. Do tego cały czas w łydkach, w razie czego wspomagając go łydką przesuwającą, gdzie zewnętrzna pilnowała zadu i śladu, a wewnętrzna zgięcia.
Chwilę tak pogimnastykowali się, by chwilę później zakłusować, nadal proponował mu dolne ustawienie, do którego zachęcał półparadami, elastyczną ręką i aktywną łydką napychającą go na wędzidło. Tu również skupił się na aktywności ogiera, po jakimś czasie rozpoczynając z nim różne zawijasy, mające na celu wygimnastykować go również w kłusie. Jeżeli poczuł, że też przestał walczyć z ustawieniem do dołu i wreszcie wykorzystał go by uruchomić plecy i zad zaczął stopniowo podnosić go cały czas aktywnie dojeżdżając łydką, skracając wodze do docelowej długości i w owym, wyższym ustawieniu utrzymując go teraz w trakcie kłusa, gdzie nieprzerwanie krążyli na łukach – Zawodnik starał się praktycznie nie jeździć po ścianie. Zaczął też wplatać przejścia, w trakcie których bardzo istotna była dla niego łydka, gdyż zarówno przejście w górę i w dół miało być przy aktywnej asyście jego zadu. Jeżeli trzeba było pomagał sobie bacikiem, gdyby ten zaspał na łydkę, dodatkowo pilnując jego rozluźnienia w proponowanym ustawieniu. Przejścia standardowo do stępa, stój i analogicznie ruszenie do stępa i kłusa.
_________________

 C h r i s t i a n L e v r u l l 

I just want you to make me feel how I wanna feel.
And tell me all the things that I wanna hear.
And make me lose control,
And make me go insane,
I want a girl that does cocaine.




.Best of the best.
Gniade, kare, izabele, ponoć przecież ich tak w i e l e!
[Ruitershoeve, Lockhard, R.I.P, Krugerrand, Insostenible]
[I So Bad, Orchid of Rohan]

.Something e l s e.
Będę udawał lub po prostu będę [..?..],
ale czasami ktoś [z Tobą 3] namąci mi w głowie.
ex. Lorien.

.Maybe a drink for you.
Usiądźmy, pogadajmy, robiąc z siebie idiotów nie udawajmy!
[Nicol, Jimmy, Lorien, William & James {bracia}]

.I'm your champion.
Osiągnięcia: 36 x Im; 21 x IIm; 17 x IIIm; 11 x IVm;
4 x Vm; 5 x VIm; 1x VIIm; 1 x VIIIm.
[podgląd wszystkich]

.It's only me.
Rezerwacja wizerunku: Jon Kortajarena
Telefon ll Karta Postaci ll Relacje


Wygrane:
Loteria urodzinowa Jessie '18: czyste losowanie dla wybranego konia w zawodach skokowych.
Loteria urodzinowa Jessie '20: Otrzymujesz zniżkę -50% na zakup konia w cenie do £4000.

 
     
Dante Weltino
Skokowiec


Płeć: ogier
Wiek: 9 lat
Rasa: meklemburska
Właściciel: Christian Levrull
Cena: £2250

Doświadczenie w skokach: 59
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10
Doświadczenie z lonżowania: 10
Kondycja: 19
Szybkość: 28
Klasa startów: Skoki: P

Wysłany: 2018-05-12, 13:25   

Łaciaty zachowywał się dzisiaj wyjątkowo spokoje i posłusznie. Podczas wędrówki na maneż maszerował bardzo aktywnie, ale w granicach rozsądku i prawidłowości. Jego łebek był delikatnie opuszczony, szyja lekko wyciągnięta, a grzbiet rozluźniony. Spokojnie, jakby trochę leniwie przeżuwał wędzidło, nie tracąc nim zainteresowania. Podczas różnorakich zakrętów - bardziej i mniej wymagających - bez zastanowienia opierał się na pomocach Chrisa i za każdym razem stosownie owijał swoją sylwetkę dookoła jego wewnętrznej łydki. Takie podejście kopytnego nie zmieniło się również podczas przybycia na miejsce, choć owe otoczenie dodało mu więcej animuszu. Nadal bardzo posłusznie wykonywał polecenia jeźdźca, a ponad to przykładał się do wykonywanych ćwiczeń. Tak więc prawidłowo wpisywał się w każdy mniejszy i większy łuk, nie wypadając ani łopatką, ani zadem. Nie zginał też przesadnie potylicy, a kłodę za każdym razem wyginał stosownie do wymogów danego łuku. Przy tym wszystkim nie tracił tempa, stale utrzymując je oraz rytm. Kiedy otrzymał sygnał do kłusa, bez zastanowienia przyspieszył do właśnie tego chodu. Nadal trzymał szyję dość nisko, ale z każdymi kolejnymi ćwiczeniami grzbiet oraz zad zaczynały prężniej pracować. Poza tym ogier stawał się również bardziej giętki, elastyczny, a jego ruchy - mimo iż wcześniej nie brakowało im płynności - teraz powoli robiły się coraz gładsze. W końcu Ciapek zaczął wchodzić na nieco mocniejszy kontakt, skracając swoją szyję oraz delikatnie sylwetkę, a także bardziej podstawiając zadek. Nawet subtelnie zaokrąglił szyję.
Jak dotąd wszystkie ćwiczenia wychodziły mu śpiewająco. Drobne problemy zaczęły się dopiero podczas przejść, bowiem o ile ogier niemal natychmiastowo reagował na zwalniania i zatrzymywania, tak miał problem z odpowiednio szybkim zebraniem się do ruszenia. Następowało więc ono po dłuższej przerwie od sygnału, lub bez pożądanej aktywności. Z czasem udało się to jednak wyrobić.

/Przepraszam za ten gniot, ale mam dużo postów do napisania, a mało czasu ;__;
_________________

DANTE WELTINO
dante solario x walentina



» dokumenty «

potomstwo: brak
sprzęt: trening/zawody/stajnia

osiągnięcia

budowa
 
     
Christian Levrull
Zawodnik
Allrounder


Płeć: mężczyzna
Wiek: 29 lat [13.05.1990r.]
Podopieczny: Ruitershoeve. ll Lockhard. ll Orchid of Rohan. ll Bremen Star. ll Momentum. ll Questionable. ll Dante Weltino. ll Imagination Sontesique. ll Broyer du Noir. ll Nymphomane. ll El Dorado. ll Pandemonium. ll Cameleon. ll Ravallo's Queen. ll Viviance Roscoe. ll Vemmekeshoeve. ll Axel du Beaumon. ll Krakatau. ll Carte Blanche. ll Corleone Olshansky.
Pieniądze: £9485

Punkty doświadczenia: 463
Skoki: 237
Ujeżdżenie: 135
Cross: 65
Obycie z koniem: 26


Wysłany: 2018-05-14, 11:31   
   Tytuł: Hodowca


Był bardzo pozytywnie zaskoczony początkiem jazdy, gdzie Dante zrobił się naprawdę jezdny i przyjemny, stąd po dłuższej pracy z przejściami, z którymi miał problem, głównie w górę, kontynuował pracę w kłusie. Tym razem wjeżdżając sobie na ósemkę na cały plac na przekątnych wyciągał kłusa, by na krótkich ścianach następnie maksymalnie ogiera skrócić. Takie ćwiczenie miało przede wszystkim poprawić jego przepuszczalność i ponadto porozciągać.
W trakcie wjazdów na przekątne pilnował, by nie zmieniając ustawienia szyi i łba, czyli działając półparadami i zachęcając go do dalszego zaokrąglenia domykał go mocno dołem wraz z wypchnięciem z biodra zachęcając do dodania, pilnująca go jednak ręka uniemożliwiała rozciągnięcia się całego ciała, a wymuszała poszerzenie wykroku, do którego był potrzebny zad. W przypadku wjazdu na krótkie przekątne tempo mieli jakby zaraz mieli przejść w dół, jednak przy utrzymaniu mocnego zebrania cały czas aktywnie posyłał sygnał łydką, tak, by ten sprężyście w tym mega skróconym kłusie pracował. Pomęczył go takimi przejściami dłuższą chwilę, by następnie przejść na chwilę do stępa i dać mu w nagrodę chwilę przerwy na dłuższym kontakcie. Oczywiście w trakcie wykonywania ósemki wspierał się głosem jako nagrodą, by ogier wiedział kiedy wykonuje coś dobrze, a kiedy liczy na poprawę milcząc.
Po chwili oddechu i możliwości rozciągnięcia się dla ogiera znów pozbierał wodze wracając do wcześniejszego kłusa, również jeśli chodzi o jego jakość. Tym razem zaczął wprowadzać go na linię środkową >z takimi drągami<, gdzie drągów na wprost było z 10 ustawionych na dość szeroki wykrok, bo 1.4 m, a następnie drążki po łuku, których też było z 10. Najeżdżając raz z prawej raz z lewej wjeżdżał po drągach na wprost raz na prawo raz na lewo, by kończąc łuk równolegle do drągów na wprost pojechać do przodu i ciasnym zakrętem rozpocząć ćwiczenie od początku. Tutaj skupił się znów na nieco dolnym ustawieniu tak, by ogier musiał dość mocno zaangażować plecy i zad utrzymując do tego równowagę i do tego jeden, aktywny rytm, by całość pokonywać bez zawahania. Jeśli ogier parokrotnie powtórzył ćwiczenie dobrze przeszedł z nim po jakimś czasie do stępa, często chwaljąc go po dobrze wykonanym ćwiczeniu.
_________________

 C h r i s t i a n L e v r u l l 

I just want you to make me feel how I wanna feel.
And tell me all the things that I wanna hear.
And make me lose control,
And make me go insane,
I want a girl that does cocaine.




.Best of the best.
Gniade, kare, izabele, ponoć przecież ich tak w i e l e!
[Ruitershoeve, Lockhard, R.I.P, Krugerrand, Insostenible]
[I So Bad, Orchid of Rohan]

.Something e l s e.
Będę udawał lub po prostu będę [..?..],
ale czasami ktoś [z Tobą 3] namąci mi w głowie.
ex. Lorien.

.Maybe a drink for you.
Usiądźmy, pogadajmy, robiąc z siebie idiotów nie udawajmy!
[Nicol, Jimmy, Lorien, William & James {bracia}]

.I'm your champion.
Osiągnięcia: 36 x Im; 21 x IIm; 17 x IIIm; 11 x IVm;
4 x Vm; 5 x VIm; 1x VIIm; 1 x VIIIm.
[podgląd wszystkich]

.It's only me.
Rezerwacja wizerunku: Jon Kortajarena
Telefon ll Karta Postaci ll Relacje


Wygrane:
Loteria urodzinowa Jessie '18: czyste losowanie dla wybranego konia w zawodach skokowych.
Loteria urodzinowa Jessie '20: Otrzymujesz zniżkę -50% na zakup konia w cenie do £4000.

 
     
Mistrz Gry


Wysłany: 2018-05-23, 22:09   Raynard Vance & Rising Sun Defro IV

RAYNARD VANCE & RISING SUN DEFRO IV


Wynik losowania - 24
Czysty przejazd, bez komplikacji.


UWAGA:
Jeździec zawiera cały pattern w jednym poście, po którym następuje post konia. Następnie w temacie pojawi się losowanie MG dla kolejnej pary.
Przy ocenie będą brane pod uwagę statystyki z dnia 31 maja.
 
     
Mistrz Gry


Wysłany: 2018-05-23, 22:10   Raynard Vance & Lopin to the Party

RANYARD VANCE & LOPIN TO THE PARTY


Wynik losowania - 12
Upadek jeźdźca lub konia; jeździec spada z konia lub upada razem z nim. Czas zawodnika przestaje się liczyć.


UWAGA:
Jeździec zawiera cały pattern w jednym poście, po którym następuje post konia. Następnie w temacie pojawi się losowanie MG dla kolejnej pary.
Przy ocenie będą brane pod uwagę statystyki z dnia 31 maja.
 
     
Raynard
Jeździec zaawansowany


Płeć: mężczyzna
Wiek: 42 lata
Podopieczny: Lopin to the party
Pieniądze: £2785

Punkty doświadczenia: 39
Wysłany: 2018-05-24, 13:22   

Raynard nie był pierwszej młodości i choć wciąż miał sporo sił, chociaż wyróżniał się niebywałą jak na swój wiek zręcznością to nadal musiał skupiać się na swoich fizycznych możliwościach bardziej niż młodziutcy zawodnicy. Dlatego nim znalazł się w siodle skupił się na swojej własnej rozgrzewce, rozciągając mięśnie i wyginając się, jak tylko mu ciało pozwalało. Dopiero po takim uroczym i w jego mniemaniu nieco irytującym wstępie udał się do stajni. Samodzielnie osiodłał sobie Risinga i poprowadził go na maneż, gdzie większość zawodników oczekiwała na start i rozgrzewała swoje konie. Po rozstępowaniu zaserwował kremowemu ogierowi sporo ćwiczeń rozciągających i rozluźniających, prowadził go po ciaśniejszych łukach, prosił o zmiany tempa na prostych i starał się wyczuć wierzchowca we wszystkich chodach, nie męcząc go dłużej niż to konieczne. Gdy uznał, że wystarczy, po prostu wycofał lekko barki, delikatnie wysuwając stopy w strzemionach, wodze wylądowały więc przed rożkiem, bliżej jego brzucha a kremus został sprowadzony aż do stępa.

Po dłuższej chwili stępowania w końcu w głośnikach wybrzmiały ich imiona i mogli spokojnie skierować się na arenę. Raynard wstrzymał ogiera na początku korytarza, zapewniając sobie długą drogę na rozpęd do pierwszej linii fotokomórek. Poprawił swoją własną pozycję, stabilnie opierając stopy w strzemionach, opierając się pewnie o tylny łęk siodła przy jednoczesnym rozluźnieniu nóg spływających wzdłuż boków quartera. Patrzał przed siebie, oddychając głęboko i po sygnale do startu momentalnie wychylił się naprzód, wyciągając wodze daleko przed rożek siodła, nad szyję ogiera. Oparte o boki ogiera łydki posłały mu dynamiczny impuls, dodatkowo mężczyzna wspomógł się cmoknięciem. Jednocześnie rozłożenie jego ciężaru i lekkie wygięcie powinny zasugerować słonecznemu ruszenie galopem z lewej nogi. Zachęcał kremowego ogiera do osiągnięcia jak najszybszego tempa, by zyskać dobry czas na prostej do pierwszej beczki. Przy wjeździe na arenę już lekko wykręcił Risinga na prawo, kierując go do objazdu pierwszej beczki. Na trzy foule przed nią, uniósł się nieco w siodle, by precyzyjniej pokierować konia. Z uwagi na przerwę w startach i jedynie powierzchowną znajomość quartera, zdecydował się na nieco szerszy najazd. Wycofał zewnętrzną nogę za popręg, wewnętrzną oparł stabilnie na strzemieniu, wysuwając ją delikatnie do przodu. Wewnętrzna wodza napięła się lekko przez ruch dłoni mężczyzny, sygnalizując cremello kąt wygięcia, asekuracyjnie szerszy, bo pierwszy łuk pokonywali w kontrgalopie. Przy mijaniu beczki Ray oparł lekko drugą dłoń na rożku siodła, wspomagając się w utrzymaniu równowagi. Gdy tylko ogier wyszedł z zakrętu i naprostował się, mężczyzna ponownie popędził go do szybszego tempa energicznym sygnałem z łydek i poluzowaniem wodzy przez wysunięcie dzierżącej je ręki do przodu. Było to ledwie kilkadziesiąt metrów, ale właśnie o to w barrel racingu chodziło - o balansowanie między szybkim, dynamicznym tempem a wymierzonymi do granic zakrętami... Ostatecznie ze świetnie wyszkolonym koniem cały przebieg można było wykonać wręcz w jednostajnym, bardzo żwawym galopie, ale żaden ze startujących teraz panów jeszcze takiego poziomu nie osiągnął. Dlatego jeździec ponownie zdecydował się na zwolnienie ogiera na dwie foule przed beczką, przejeżdżając bardzo blisko niej i wykręcając szerzej już za nią. I tu właśnie wyszło na jaw dlaczego podyktował ogierowi zagalopowanie na lewą nogę - nie tracił czasu na eksperymentowanie czy quarter rozumie, czym jest lotna zmiana nogi ani tym bardziej na zwalnianie do kłusa, by tę nogę zmienić. Podyktował mu ciaśniejsze wygięcie, nie większe jednak niż najciaśniejszy zakręt, jaki przerobili na rozgrzewce. Nie muszę dodawać, że brunet zadbał o nadrobienie czasu także w dojeździe do ostatniej już beczki, ponownie wziął ciasny zakręt już właściwie ją wymijając - pomogło mu to zniwelować ryzyko, że sam o nią zahaczy, gdy wejdą w zakręt zbyt wcześnie a wywalenie "poprzeczki" wiązałoby się przecież z conajmniej zmniejszoną liczbą punktów. Odnalazł równowagę w łuku, starając się nie przeszkadzać Risingowi i nie chwiać się zanadto, bo to w równowadze kopytnego tkwił potencjalny sukces... I gładko wycofał się ponownie na środek siodła, gdy cremello zaczął z łuku wychodzić. Mężczyzna, podobnie jak na starcie, wykorzystał wszystkie możliwe pomoce, by w jak najkrótszym czasie przebiec przez fotokomórki kończące przejazd - wychylił się do przodu, regularnie popędzał ogiera łydkami i zachętami słownymi, cmokaniem.

Zwalniać zaczął dopiero na kilkanaście metrów po minięciu linii mety, wtedy też stopniowo zaczął wytracać tempo, najpierw proponując Risingowi przejście do spokojnego galopu, po kilkunastu krokach do kłusa i dalej do stępa... Zmęczonemu pewnie wierzchowcowi oddał całkowicie kontrolę nad kierunkiem jazdy, przewiązując wodze i przewieszając je sobie przez rożek siodła. Pilnował jedynie dosiadem, by cremello stępował i nie wchodził w paradę innym parom. Poklepał szyję słonecznego, dodając jakąś krótką pochwałę słowną. Nie był niestety człowiekiem zbyt wylewnym. Przy okazji wypatrywał stajennego, który miał dla niego przygotować do przebiegu Lopin.

[z/t]
_________________
The devil was once an angel, darling
 
     
Rising Sun
Westernowiec


Płeć: ogier
Wiek: 13 lat
Rasa: Quarter Horse
Cena: £2200

Doświadczenie w skokach: 7
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 19
Doświadczenie z lonżowania: 30
Kondycja: 47
Szybkość: 48
Wysłany: 2018-05-24, 20:53   

Rising Sun także nie należał do najmłodszych koni, ale był teraz w sile swojego wieku i czasem nadal zachowywał się jak mały źrebak. Nie brakowało mu sił ani wigoru, a kondycja, zarówno ta psychiczna i fizyczna, zdecydowanie pozwalała na wzięcie udziału w zawodach barrel racingowych. Raynarda powitał w swoim boksie bardzo ochoczo – nie dlatego, że go znał, ale takie miał po prostu usposobienie. Cieszył się z każdej możliwości zawarcia bliższego kontaktu z człowiekiem, z którym chętnie współpracował, więc nie sprawiał problemów ani przy czyszczeniu, ani przy wrzucaniu na jego grzbiet potężnego sprzętu. Również na maneżu był oazą spokoju, od czasu do czasu przyglądając się jedynie innym koniom, które także brały udział w konkursie, ale swoją uwagę głównie skupiał na jeźdźcu, którego pomocom chętnie się poddawał i na które był wyczulony. Szedł całkowicie rozluźniony i skoncentrowany, chętnie wyginał się we wszelkich woltach, równie łatwo wpisując się w ciaśniejsze zakręty. W każdym chodzie prezentował się niemal nienagannie i pomimo braku regularnych treningów, zdecydowanie nie wyszedł „z wprawy”. Pod koniec rozgrzewki wziął głębszy oddech i spokojnie stępował, w oczekiwaniu na dalsze kroki Pana Westernowca.

Wkrótce zaczęło się dziać coś innego, więc gdy tylko Raynard ponownie zaczął przejmować całkowitą kontrolę, Rising postawił uszy na sztorc i udał się wraz z nim na arenę. Przytrzymany w odpowiednim miejscu, przystanął, całkowicie skupiony wyczekując kolejnych poleceń. Z zawodami westernowymi miał już nieco do czynienia i wiedział, że zaraz nadejdzie moment, w którym zacznie się od niego wymagać nieco więcej. Przygotowany psychicznie wyczekiwał sygnału, a gdy ten nadszedł w dość intensywnej odsłonie, quarter ruszył energicznie naprzód, zachęcony do wyjścia z szyją. Cmoknięcie wywołało w nim chwilowe stulenie, a następnie ponowne postawienie uszu na sztorc, ale reakcja ogiera była odpowiednia – puścił się pędem przed siebie, od razu zauważając beczki, wokół których będzie musiał przebiec. Wedle polecenia mężczyzny, lekko wykręcał w prawo, kierując się ku pierwszej „przeszkodzie” na ich trasie, choć nie było to dla niego najwygodniejsze rozwiązanie – choć kontrgalop nie sprawiał mu większych problemów, to łatwiej przecież było iść wygiętym w tym kierunku, w którym się poruszał. To nie zmieniło jednak jego podejścia do całego przejazdu. Całkowicie zaangażowany zaczął okrążać owy punkt, odrobinę szerszym łukiem, aniżeli takim, leżącym niemalże przy samej beczce. Wspomagany łydkami Raynarda nie wypadł z ustawienia, a tempo wytracił jedynie odrobinę, przy „pokładaniu” się pod odpowiednim kątem. Przebierał nogami, aż miło było patrzeć i parskał głośno, kiedy już pokonali zakręt, dając upust zaangażowanej energii, która wprost rozsadzała go od środka. Następnie kontynuował na wprost, ponownie wracając na wysokie obroty jeśli chodzi o prędkość swojego galopu. To prawda, że przy regularnych treningach i zgraniu się pary, można było wiele osiągnąć i właśnie o taką współpracę głównie chodziło w westernie. Rising nie był wyjadaczem, ale dobrze prowadzony przez człowieka potrafił dać wiele, szybko się uczył i chętnie wykonywał dawane mu polecenia. Zachowanie pewnego dystansu, było jednakże zalecane i dobrze, że Raynard stosował właśnie nieco ostrożniejsze podejście do Sun’a. Gdyby ryzykował, ogier pewnie by go nie zawiódł, ale lepiej było dmuchać na zimne.
Dojechawszy do drugiej beczki ponownie delikatnie wytracił tempo, na dwie foule przed nią, a następnie okrążył ów przedmiot, by wyjść zza niego nieco szerszym łukiem. Lotna zmiana nogi wprawdzie nie była Risingowi nieznana, ale pochłonęłaby, z pewnością, kilka cennych setnych sekundy, które teraz mogli spożytkować, po prostu, na pędzenie do obranego celu.. a tym celem była beczka z numerem trzy. Wygiął się, ciasno okrążając ostatni punkt trasy, nie tracąc przy tym ani równowagi, ani tempa, a po wyjściu na prostą zaczął biec przed siebie, niesamowicie wyciągnięty, sadząc obszerne, szybkie susy w stronę fotokomórek, zakańczając w ten sposób przejazd bez żadnej wpadki.
Dopiero po chwili zaczął wytracać tempo, spokojniej przechodząc do wolniejszego kroku i dopiero potem zmieniając chody na coraz niższe. Korzystając z oddanej mu wodzy chętnie opuścił w dół głowę, łapczywie wdychał powietrze przez chrapy i szedł przed siebie, poruszając się niemal idealnie po obwodzie rozprężalni. Jeśli komuś przeszkadzali, to pozostawał czujny łydkom jeźdźca i wedle ich zachcianek zmieniał kierunek jazdy. Po jakimś czasie odpoczął i czuł się jak nowo narodzony. Taki wysiłek to dobry kopniak energetyczny!
_________________


Rezerwuję wizerunek konia Pale Face Dunnit
 
     
Raynard
Jeździec zaawansowany


Płeć: mężczyzna
Wiek: 42 lata
Podopieczny: Lopin to the party
Pieniądze: £2785

Punkty doświadczenia: 39
Wysłany: 2018-05-25, 12:40   

Gdy tylko dostrzegł, że stajenny zbliża się z osiodłaną Lopin, wstrzymał kremowego ogiera i zeskoczył na ziemię. Jeszcze raz poklepał quartera i nagrodził go za przejazd kawałkiem marchewki, co by wynagrodzić mu także fakt, ze rozstępowanie będzie kończył w ręku stajennego. Powitał klacz lekkim, niezbyt wyrazistym uśmiechem i wspiął się na jej grzbiet, wspomagając się schodkami. Lekkim sygnałem łydki i poluzowaniem wodzy zaprosił ją do stępa. Tak jak w przypadku Risinga i tutaj postawił na solidną rozgrzewkę, serwując gniadej zmiany tempa, łuki i cofania. Tuż przed końcem rozgrzewki sprawdził jeszcze, jak Lopin czuje się dziś w ciaśniejszych łukach i po sukcesywnym minięciu treningowej beczki po prostu sprowadził ją do stępa, pozwalając ochłonąć przed startem.

Na dźwięk głosu arbitra skierował klacz w kierunku wyjścia na arenę. Dało się odczuć jego spokój i beznamiętny, wewnętrzny bezruch. Po prostu przejazd wiązał się u niego z pewną dozą większego zmotywowania, ale raczej na poziomie bardziej mięśniowym niż emocjonalnym. Poprawił chwyt wodzy, swój dosiad, rozkładając ciężar bardziej równomiernie. I tym razem zareagował na sygnał do startu natychmiastowo, od razu posyłając kopytną w porywczy galop naprzód. Nie tracąc oparcia w strzemionach wychylił się do przodu, klacz mogła odczuć większy luz w pysku, gdy wraz z ruchem jego dłoni do przodu wodze poluzowały się. By jeszcze wzmóc i rozjaśnić sygnały, dodał do tego wszystkiego wyraziste impulsy łydki. Minęli więc fotokomórki w solidnym, szybkim tempie, w galopie na prawą nogę. Znał możliwości klaczy i wiedział, że z nią akurat może pozwolić sobie na lotne zmiany nogi w przejeździe patternu, szczególnie, że gniada odnajdywała się świetnie także w reiningu, który wymagał większej czułości na pomoce i precyzji. Wykorzystując umiejętności kopytnej, Ray poprowadził ją ciasno wokół beczki, zwalniając lekko tempo. Już w trakcie tego łuku odczuł, że o ile Lopin poradziła sobie z takim łukiem, to mu już nie poszło to tak szybko. Z lekkim opóźnieniem wszedł za nią w łuk, dlatego też po wyjechaniu za beczkę dał jej trochę dłuższą chwilę na odnalezienie równowagi i nie pospieszał jej do rączego tempa, dopiero po chwili poprosił ją o lotną zmianę nogi, ustawiając ją na zewnętrzną poprzez przechylenie dłoni z wodzami do zewnątrz i mocniejsze oparcie się na tymże strzemieniu. Zwieńczeniem pomocy było chwilowe ściągnięcie i popuszczenie wodzy. W zależności od tego, czy gniada zrozumiała o co prosi w drugi łuk wjechał z większym, lub mniejszym luzem... Acz również z własnym błędem. Przy mijaniu drugiej beczki z kolei nie udało mu się utrzymać w siodle w odpowiednim przechyleniu, jego zewnętrzna noga oswobodziła się ze strzemienia i mężczyźnie nie udało się utrzymać równowagi - zsunął się z siodła właściwie prosto na beczkę, na szczęście wypuszczając po drodze ze strzemienia także wewnętrzną nogę. Lopin z pewnością odczuła jak wodze nagle się luzują i lądują na ziemi po jej bokach a na grzbiecie robi się podejrzanie lekko... Raynard nie odczuł podobnie komfortowej zmiany, bo wylądował na metalowej beczce i wywalił się wraz z nią na szorstki piasek. Przez chwilę tylko leżał tak, klnąc w myślach, bo ewidentnie zaprezentował brak zgrania a także osobistego przygotowania do tego startu. Podniósł się na nogi, powoli i nieco sztywno. Szorstkim ruchem ręki odprawił ludzi zmierzających do pomocy i otrzepując spodnie z piachu skierował się w kierunku klaczy, gwiżdżąc nań. No, zbieramy się stąd.

Gdy tylko złapał z powrotem jej wodze, poklepał ciemną szyję quarterki i poprowadził ją na rozprężalnię, gdzie zaserwował jej kawałek marchewki i rozstępowanie w ręce, bo sam musiał rozruszać trochę obolałe po upadku ciało...

[z/t]
_________________
The devil was once an angel, darling
 
     
Lopin To The Party
Westernowiec


Płeć: klacz
Wiek: 3 lata
Rasa: AQH
Wzrost: 148 cm

Ostatni trening: teren - 01.2020 - Laylah
Właściciel: Raynard Vance
Cena: £2550

Doświadczenie w skokach: 7
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 61
Doświadczenie z lonżowania: 84
Kondycja: 44
Szybkość: 114
Wysłany: 2018-05-30, 22:14   

Rozpoznając w jadącym z naprzeciwka jeźdźcu Raynarda, zastrzygła krótko uszami. Zatrzymała się wraz z prowadzącym ją mężczyzną i poczekała, aż właściciel pozamienia konie, a potem, niosąc go na grzbiecie, udała się z nim na rozprężalnię. Tam wspólnie przygotowali się do swojego startu, w dyscyplinie, w której startowali już nie raz. Lopin miała pewien bagaż doświadczenia w tym sporcie i nic nie zwiastowało tego, że miałoby się im dzisiaj nie udać...

Spokojnym, swobodnym stępem udała się z Raynardem na arenę, na której rozgrywały się zawody. Uszy cały czas miała delikatne zwrócone ku mężczyźnie i to na nim skupiała całą swoją uwagę, nie zwracając uwagi na otoczenie. Dobrze wiedziała, po co się tutaj znalazła i właśnie w napięciu wyczekiwała sygnału do startu. Gdy nadszedł, niezwłocznie odpowiedziała na pomoce jeźdźca, z miejsca zrywając się galopem, którego prędkość mocno rozwinęła na krótkim odcinku. Pchając się muskularnym, rozbudowanym zadem, bez trudu osiągnęła słuszną prędkość, z którą dobiegła do pierwszej beczki. Nieznacznie zwalniając, weszła w zakręt z prawej nogi, ciasno owijając się wokół beczki. Chwilowa utrata równowagi Raynarda, wywołana pozostaniem w tyle, nieznacznie spowolniła klacz, która przez to niedociągnięcie sama była zmuszona pochwycić równowagę. Udało im się jednak nie rozstać ze sobą, czego niestety nie dokonali przy kolejnej beczce... Zanim jednak Lopin znalazła się w jej pobliżu, na prostej podciągnęła tempo galopu, gdzieś w połowie dystansu sprawnie odczytując sygnały, które przekazał jej jeździec, prosząc o zmianę nogi prowadzącej w galopie. Z typowym dla siebie impetem weszła w zakręt, kopytami ryjąc głębokie wyrwy w piasku, kiedy to wbiła się w niego w poszukiwaniu środka ciężkości, który płynnie się zmieniał podczas tego manewru. Niestety Raynardowi nie udało się tego dokonać, na co Lopin nie miała najmniejszego wpływu. Wychodząc z zakrętu, nie miała już na grzbiecie "balastu", co prawdę mówiąc, zbiło ją z tropu. Bez przekonania pogalopowała na wprost, po paru foule przechodząc do spokojnego kłusa, aż wreszcie do stępa, gdy do jej uszu dobiegło dobiegające zewsząd "whoa" ludzi, którzy chcieli ją złapać... Oddelegował ich jednak Raynard, który wstał z ziemi i gwizdem przywołał gniadą do siebie. Zawróciła i karnie podeszła do mężczyzny, z którym opuściła arenę, nieszczególnie przejmując się takim, a nie innym wynikiem. W końcu wszystko zrobiła dobrze, nieprawdaż?
 
     
Jethro
Jeździec zaawansowany
Kawopijca


Płeć: mężczyzna
Wiek: późna czterdziecha
Podopieczny: Hachiro
Pieniądze: £2071

Punkty doświadczenia: 20
Wysłany: 2018-10-18, 20:10   

Przyczłapał z Haczem na arenę, po czym sprawdził jeszcze raz czy wszystko jest dobrze dopasowane i podopinane. Przecież nikt nie che sobie zrobić kuku, co nie? Wszystko było ok, więc kawuś zainstalował się w siodle, rozłożył masę neutralnie. Dobra, czas rozruszać zastane kości.
Prawą rękę opierając na udzie, lewą już ustawioną nad hornem domyślnie, przesunął nieco do przodu, przenosząc także ciężar nieco do przodu, jednocześnie wspomagając się nieco łydkami, prosząc Haczowatego o stęp. Nieco się rozgrzeją. Kilka minut w stępie, przy każdej zmianie toru jazdy subtelnie przenosząc ciężar, ewentualnie wspomagając się dotykiem wodzy o szyję, czy cmoknięciami. Zaczęli od kółek, przechodząc w ósemki, a następnie robiąc bliżej nie określony ślad wężykowaty, raz luźniejszy raz ciaśniejszy, raz w prawo, raz w lewo, potem dwa razy w prawo raz w lewo, prawo i 2 razy lewo. Chodziło o to by izabelowatego nie zalała nuda oraz by stopniowo rozciągnąć złote cielsko.
Następnym punktem było podkręcenie tempa, do kłusa powtórzenie wężyków z jednoczesnym podkręceniem tempa, ale hola hola, biegu jeszcze nie zmieniamy, tylko czas na wykrok. Może kłus nie był najlepszym punktem programu dla westernowca, ale z pewnością do rozgrzewki mógł się przydać.
//ni mom pojecia co robie xD
_________________
#3: Don't believe what you're told. Double check.
#7: Always be specific when you lie.

I, I live among the creatures of the night
I haven't got the will to try and fight
Against a new tomorrow, so I guess I'll just believe it
That tomorrow never comes


#9: Never go anywhere without a knife.
#11: When the job is done, walk away.
#15:
Always work as a team.

A safe night, I'm living in the forest of my dream
I know the night is not as it would seem
I must believe in something, so I'll make myself believe it
That this night will never go

#23: Never mess with a Marine's coffee... if you want to live. :lol2:
#35: Always watch the watchers.
#51: Sometimes - you're wrong.


 
 
     
Hachiro
Westernowiec


Płeć: ogier
Wiek: 6 lat
Rasa: Quarter horse
Wzrost: 154 cm
Właściciel: Jethro
Cena: £2300

Doświadczenie w skokach: 21
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 75
Doświadczenie z lonżowania: 52
Kondycja: 69
Szybkość: 77
Wysłany: 2018-10-18, 20:34   

Parsknął, będąc niewiarygodnie spokojny jak na pierwszą jazdę od dłuższego czasu (bo tak w sumie od roku ponad jakby liczyć realny czas), zatrzymując się grzecznie tam, gdzie mu Jethro kazał i ze spokojem czekając, aż na niego wsiądzie. Jako, że sygnały do stępa są zazwyczaj używane przy minimalnej presji, ruszył żwawym krokiem do przodu, wyciągając szyję i poruszając się w rozluźnieniu, lekko kołysząc jeźdźcem na boki. Musiał sobie przypomnieć nawet podstawy, bo wymagał użycia nieco silniejszych sugestii aby zrobić jakiż zakręt, który nie wynikał z kończenia się ściany. Na początku chodził dość sztywno, czuć było, że jest nierozgrzany i w ogóle nierozruszany, ale stopniowo rozluźniał się. Zakręty brał też dość sztywno, wypadając zadem z tych węższych i zwalniając mocno w trakcie ich trwania. No... Bywało lepiej, powiedzmy sobie szczerze. Jeśli jeździec powtarzał zadanie trochę dłużej to Hacz się i rozgrzał, i rozluźnił, stopniowo bardziej obniżając wcześniej spiętą i podniesioną do góry szyję. Idealny czas zaczął się, kiedy mężczyzna zaproponował przejście do wyższego chodu... Oj, na to tylko izabelowaty czekał. Nadmiar niespożytkowanej wcześniej energii tutaj mógł mieć swój ulot, dlatego tuż po delikatnym sygnale wystartował tak gwałtownie, jak prawdopodobnie nigdy wcześniej właściciel nie miał okazji startować na takim koniu, jakim jest izabelowaty. Niczym narwany ogier podniósł aż przednią część ciała lekko nad poziom tylnych nóg, które dawały mu gazu do działania i wydawałoby się, że przeszedłby do galopu od razu... Ale przez wrodzona grzeczność pozostał w kłusie, w dość szybkim tempie i wykonywał polecenia kawopijcy, kierując na niego jedno ucho i głośno tuptając przy kolejnych, regularnych krokach.
_________________

Hachiro
Zrodzony z Hanako,
pokrytą przez
Kichiro.
Mający lat 6.
Rasy American Quarter Horse,
maści
izabelowatej.

Wychowany przez Aloise Deniell w Wielkiej Brytanii,
obecnie utrzymywany przez
Orchard Stable.
Jeżdżący w stylu westernowym.
Startujący w
reiningu oraz trail'u.

H A C H I R O !

Osiągnięcia:

I miejsce w zawodach western pleasure pod Raynardem Vance


Multikonta: Lysander | Yukio
 
 
     
Jethro
Jeździec zaawansowany
Kawopijca


Płeć: mężczyzna
Wiek: późna czterdziecha
Podopieczny: Hachiro
Pieniądze: £2071

Punkty doświadczenia: 20
Wysłany: 2018-10-18, 21:54   

Oczywiście cała rozgrzewka nie była ciśnięta na szybkości jak ten post (xD) i Jethro dał czas Haczowi na spokojne ogarnięcie. Przecież nie chciał połamać koniska na zakręcie. Gdy izabelowaty przeszedł do kłusa siwowłosy pochwalił konisko i poprowadził go po kółeczkach serpentynkach i czym jeszcze było trzeba, by Haczowaty osiągnął wyższy stan rozluźnienia. Byleby się tylko nie rozlał tutaj, ale raczej, aż tak się nie będzie rozpływał.
Hop, hop, hop! Czas na lope. Mężczyzna zasygnalizował zmianę chodu tradycyjnie przeniesieniem ciężaru, ewentualnie łydkami, o ile zaszła taka potrzeba. Dosłownie chwilkę powężykowali, po czym Jethro poprowadził izabelowatego mniej więcej na połówkę areny, by ciężarem naprowadzić konisko na małe koło, co obrót zwiększając je, sprawdzając czy bardzo będzie wypadał łopatką czy tyłkiem i ewentualnie pracujac nad skorygowaniem wygięcia. Po kilku kólkach zmienił kierunek centralnie na środku, przenosząc cięzar i zmieniając nogę prowadzącą. Ciekaw był jak pójdzie podopiecznemu.
_________________
#3: Don't believe what you're told. Double check.
#7: Always be specific when you lie.

I, I live among the creatures of the night
I haven't got the will to try and fight
Against a new tomorrow, so I guess I'll just believe it
That tomorrow never comes


#9: Never go anywhere without a knife.
#11: When the job is done, walk away.
#15:
Always work as a team.

A safe night, I'm living in the forest of my dream
I know the night is not as it would seem
I must believe in something, so I'll make myself believe it
That this night will never go

#23: Never mess with a Marine's coffee... if you want to live. :lol2:
#35: Always watch the watchers.
#51: Sometimes - you're wrong.


 
 
     
Hachiro
Westernowiec


Płeć: ogier
Wiek: 6 lat
Rasa: Quarter horse
Wzrost: 154 cm
Właściciel: Jethro
Cena: £2300

Doświadczenie w skokach: 21
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 75
Doświadczenie z lonżowania: 52
Kondycja: 69
Szybkość: 77
Wysłany: 2018-10-20, 12:33   

Skoro Jethro w żadnym wypadku nie chciał Hacza zwalniać to nadal poruszał się bardzo żwawym tempem, z nieco uniesioną głową, spiętą szyją i niezbyt rozluźnionym ciałem. No cóż, nieco zbyt dużo energii do treningów się w nim nagromadziło i pomimo, że pamiętał jak wyglądają poszczególne sygnały i zazwyczaj był bardzo precyzyjny w swoich ruchach... Cóż. Teraz myślał tylko o tym, żeby móc trochę pobiegać razem ze swoim ukochanym człowiekiem, którego tak dawno nie widział! Poczuć wiatr w grzywie, usłyszeć swój własny stukot kopyt i spełnić swoje skryte marzenia o zostaniu koniem wyścigowym, zupełnie jak jego przodkowie, którym zawdzięcza się imię rasy izabelowatego. Dwa razy przejścia do lope... A raczej do gallope nie trzeba mu było powtarzać! Ponownie odbił się mocno z zadu, potrząsając podczas przejścia głową i nadając sobie zbyt silne tempo jak na zwykłą rozgrzewkę. A co się działo, kiedy weszli w zakręt tuz przed naprawdę długą ścianą! Dobrze, że arena była kwadratowa, bo prawdopodobnie gdyby poszli sobie na typowy ring ujeżdżeniowy to można by uznać, że krótkiej ściany nie ma! Nogi coraz szybciej pracowały, kiedy sylwetka quartera coraz bardziej się rozciągała, a faza lotu stawała się coraz krótsza wraz z nabieraniem prędkości światła.
_________________

Hachiro
Zrodzony z Hanako,
pokrytą przez
Kichiro.
Mający lat 6.
Rasy American Quarter Horse,
maści
izabelowatej.

Wychowany przez Aloise Deniell w Wielkiej Brytanii,
obecnie utrzymywany przez
Orchard Stable.
Jeżdżący w stylu westernowym.
Startujący w
reiningu oraz trail'u.

H A C H I R O !

Osiągnięcia:

I miejsce w zawodach western pleasure pod Raynardem Vance


Multikonta: Lysander | Yukio
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 13