NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Duża hala
Autor Wiadomość
Nicol Illas
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 24 Lat
Wzrost: 172 cm

Ostatni trening: 16.09.2019 - rozruch z Why Not
Podopieczny: Hemingway Z ll Why Not
Pieniądze: £3820

Punkty doświadczenia: 70
Skoki: 39
Ujeżdżenie: 11
Cross: 9
Obycie z koniem: 15


Wysłany: 2018-02-03, 17:58   

Dla Nicoli również nie był to pierwszy występ w tego typu zawodach. W poprzednich brała jeszcze udział z SS. Teraz z racji nie posiadania wykwalifikowanego do tego własnego konia, pożyczyła od Harleya jego stosunkowo młody narybek Valkyrię. Nie mogła się doczekać startu i rezultatu ich, ale przede wszystkim dobrej zabawy. W dniu zawodów wcześnie pojawiła się w stajni, by oporządzić rudą klacz do zawodów. W stajni im względnie szybko i sprawnie jakoś poszło, jednak na rozprężalni klacz się nieco stresowała i denerwowała. Jednak Nicol udało się ją porządnie rozgrzać we wszystkich chodach i skoczyć kilka przeszkód, nie przesadzając jednocześnie by zachować siły na sam start. Przy okazji zapoznała się z kim przyszło jej rywalizować, a konkurencja okazała się silna i mocna. Po wszystkim stępowały po rozprężalni w oczekiwaniu na wywołanie na parkur.
Pojawiły się o wyznaczonej porze na parkurze, kręcąc się chwilę pomiędzy przeszkodami. Kobieta wiedziała że klacz nie jest super doświadczona, ale liczyła na dobrą zabawę po prostu. Mieli skakać do dość oryginalnej i znanej piosenki, która wywołała uśmiech na twarzy Nicol. Słysząc sygnał do startu, poprosiła klacz od razu o galop. Spokojnym acz narzuconym na aktywne tempo galopem pokierowała klacz na pierwszą przeszkodę, którą okazała się zwykła stacjonata. Prowadziła ją blisko barierek czy tam ścian parkuru jak kto woli, zakręcając ostatecznie na lewo i prostując Valk do przeszkody. Utrzymując wcześniej wypracowane tempo i galop na lewą nogę, umożliwiając rudej jak najbardziej aktywny i chętny galop do przodu. Jak na razie szczególnie ją do tego namawiać nie musiał, ale czekało ich jeszcze wiele skoków do końca. Po naprostowaniu klaczy do przeszkody, prowadziła ją w korytarzu z pomocy celując w sam jej środek. Wybrała bliższe miejsce do odskoku, dokładając w nim łydkę do boku klaczy i odsyłając ją tym samym do skoku. Podążając za ruchem klaczy przeszła do półsiadu i oddała jej rękę, balansując ciałem w locie i umożliwiając jej swobodny lot. Podczas lądowania wróciła w siodło, już skupiając się na odpowiednim najeździe do drugiej przeszkody. Galopując niezmiennie na tą samą nogę, poprowadziła ją po delikatnym łuku na okser numer dwa. Naprostowała klacz do przeszkody, otrzymując prosty najazd do przeszkody. Wzięła też klacz nieco na siebie, a także skupiając ją na zadaniu za pomocą półparad. Mimo krótkiej odległości między przeszkodami udało im się dojechać w równym rytmie do dalszego miejsca wybicia, które umożliwiło im prawidłowe wejście w odskok i pokonanie na czysto przeszkody. Galop pozostał na lewo, by pokierować się na trzecią przeszkodę we właśnie tą stronę. Nicol ryzykownie zdecydowała się ściąć zakręt do przeszkody, wyjeżdżając blisko 8 i 9 wręcz przyklejając się do nich. Podparła klacz w pomocach w zakręcie jak mogła, aby naprostować ją dosłownie na jedną foule do stacjonaty i doprowadziła do miejsca wybicia. Niestety zakręt wyszedł chyba im nieco przy ciasny, a Nicol za dużo zaryzykowała na młodej i nieznanej klaczy. Nieco zbyt im wyszła rozlazła ta ostatnia foula przez co skok wyszedł im lekko spóźniony. No i to skończyło się fatalnie dla nich. Klacz na łydkę do skoku wyhamowała tuż pod przeszkodą, stając w miejscu. Nicol na szczęście wiedziona instynktem złapała się i opadła na szyję klaczy lekko, dzięki czemu nie wyleciała z siodła. Jednak skończyło się to na odmowie i straconym czasie, no trudno się mówi. Klacz jej się nieco cofnęła spod przeszkody, co kobieta wykorzystała na swoją korzyść. Ściągnęła ją dość mocno w prawo, tak by wykręcić między członami 4ab. Jednocześnie poprosiła ją o wznowienie galopu zaczynając już od prawej nogi, co miało im dalej ułatwić życie. Poprowadziła ją wzdłuż barierek by po łagodnym łuku najechać na trójkę na nowo, celując na wprost jej środka. Tym razem miały dłuższy najazd, który powinien ułatwić im życie. Naprostowała ją do przeszkody, zamknęła w korytarzu z pomocy i skupiła na sobie za pomocą półparad. Nie chciała ponownie pocałować uszu klaczy w odmowie skoku, dlatego prócz łydki w miejscu odskoku musnęła ją minimalnie bacikiem po zadzie. Chciała mieć pewność że przelecą nad przeszkodą, co faktycznie im się udało. Pozostały w galopie z prawej nogi, by przygotować się mentalnie na szereg 4ab. Po lądowaniu od razu wzięła ją bardziej na siebie, nie ryzykując ciasnym najazdem. Pojechała kilka foule na wprost, by wykręcić łagodny łuk na pierwszy człon szeregu. Naprostowawszy klacz do stacjonaty z wodą, zamknęła ją w korytarzu z pomocy ponownie i skupiła na sobie za pomocą półparad. Utrzymała jednocześnie jedno tempo, nie chcąc teraz kombinować w najeździe. Wierzyła w głębi serca, że klacz sobie poradzi. Podprowadziła ją do dalszego miejsca wybicia do stacjonaty, gdzie łydką odesłała ją do skoku i zgrała się z jej ruchem w locie. Wylądowały bliżej za przeszkodą, co dawało im więcej miejsca do drugiego członu oksera. Wraz z powrotem podczas lądowania w siodło, wzięła rudą nieco na siebie. Udało się im dojechać i do niego, a także pokonać w dobrym stylu. Mimo wpadki na trójce klacz szła chętnie do przodu, nie wykazując oznak strachu przed przeszkodami na szczęście. Natomiast Nicol zdecydowała że nie będzie ryzykować kolejnymi wpadkami i szerzej będzie jechać do kolejnych przeszkód. Lądowanie nadal na prawo, by pojechać pod ścianę i wzdłuż niej aktywnie galopować w kierunku oksera numer 5. Nie rozpędzała jej na łeb na szyję, ale nie pozwalała się obijać w dystansie. Odbiła z nią w odpowiednim miejscu od ściany za przeszkodami 9 i 8, jednocześnie naprostowała do przeszkody i wzięła nieco bardziej na siebie zamykając w korytarzu z wodzy. Prowadziła po linii prostej na sam środek przeszkody, by doprowadzić do miejsca wybicia i odesłać ją w nim do skoku. Podążając za jej ruchem przeszła do półsiadu i oddała jej wodzę podczas lotu. Lądowanie podyktowała jej na lewo, poprzez dociążenie odpowiedniej strony siodła. Nicol podczas lądowania wróciła w siodło z minimalnym przytrzymaniem klaczy w dystansie do przeszkody. Pojechały kawałek na wprost i skręcić delikatnie w lewo na stacjonatę. Udało im się bezpiecznie dojechać do miejsca wybicia i pokonać na czysto ów przeszkodę, by po lądowaniu na lewo pogalopować do szeregu 7ab. Po lądowaniu za szóstką wzięła ją bardziej na siebie, utrzymując aktywne tempo odpowiednie do wejścia i pokonania ów szeregu. Poprowadziła ją bezpieczniejszą drogą za przeszkodą numer 1, prowadząc ją w korytarzu z pomocy i w jednostajnym tempie. Podparła ją w zakręcie, by naprostować idealnie w czasie do członu pierwszego. Zamknęła ją w pomocach i doprowadziła do miejsca wybicia, odsyłając klacz w nim do skoku i zgrywając się z jej ruchem w locie. Wybrała takie miejsce do obicia, by jak najbliżej wylądować za pierwszym członem i zmieścić się na spokojnie do drugiego. Podczas lądowania siadła w siodło i wzięła ja na siebie, by d razu podprowadzić ją do drugiego miejsca wybicia i wysłać ją w nim do skoku. Podążając za jej ruchem przeszła do półsiadu, stając w strzemionach i oddała jej stosowną ilość wodzy. Po lądowaniu wróciła w siodło, by utrzymać równe tempo do 8 ustawionej w jednej linii z szeregiem. Lekko ją dlatego przytrzymała i podprowadziła do miejsca wybicia, odsyłając w nim ją do skoku i ponownie zgrywając się z jej ruchem w locie. Lądowanie nadal na lewo, by pojechać obmyślonym sposobem na dziewiątkę jak najmniej ryzykując. Poprowadziła ją pod ścianą, by w niej po obszerniejszym łuku odbić na kolejną stacjonatę w podpartych pomocach. Naprostowała ją do przeszkody i spokojnie w równym tempie doprowadziła do miejsca wybicia, by po chwili na czysto przefrunąć nad kolejną przeszkodą. Lądowanie na prawo przez zmianę dociążenia strony siodła i pojechanie w kierunku ściany na wprost, gdzie na krótko przed wykręciły po łuku na prawo na linię dwóch przeszkód. Dodała jej łydkę zachęcając do nabrania nieco większego tempa do zaatakowania tripla, gdzie potrzebna była energia. Udało się jej ją sprawnie do niego doprowadzić, a także w obrany punkt odesłać do skoku. Podążając za nią przeszła do półsiadu i głębiej oddała jej rękę, by klacz swobodnie mogła wyciągnąć się nad przeszkodą. Skok wyszedł im poprawny, a podczas lądowania wróciła w siodło i od razu wzięła rudą na siebie z podniesieniem do przedostatniej przeszkody. Zmieściły się na dobrą ilość foule z skokiem, by pokonać i 11 na czysto. Została im do pokonania ostatnia przeszkoda, gdzie Nicol postanowiła nieco jednak zaryzykować. Poprowadziła ją nieco ciaśniej między 1, a 6 i kierując po łagodnym łuku na 12 przeszkodę - okser. Szczęście w nieszczęściu że klacz w miarę się jej słuchała i podjęła się tego ryzykownego najazdu. Naprostowała Valk do ostatniej przeszkody, skupiając ją na sobie i zamykając w korytarzu z pomocy. Tak doprowadziła rudą do ostatniego miejsca wybicia, gdzie odesłała ją do skoku i zgrała się z jej ruchem w locie. Po lądowaniu dodała z nią, by jeszcze z mocą przekroczyć celowniki. Dopiero potem zwolniła ją przez kłus do stępa, klepiąc w pochwalę po szyi. Spojrzała na wynik konkurencji, uśmiechając się pod nosem i ostatecznie zjechała z parkuru.

z.t
_________________
How long till you play me the song
That will make belong to you?

personalia: One dance with my baby tonight » Nicol Illas
wiek: And we'll dance til the night is through » 22 lata.

partner: I used to be so ready to run » xxx.
pms: My philosophy don't let nobody come too close » 0.

przyjaciele: To handle my love » brak
wrogowie: I want it to be you ooh » brak.

moje: Hyundai Tucson, phone, house, gallery
osiągnięcia: Play me the song, play me the song » link
 
     
Brian
Zawodnik
Allrounder
randomly awesome


Płeć: mężczyzna
Wiek: 29 lat (30.01)
Wzrost: 178 cm
Zawód: szlachta nie pracuje, szlachta jeżdzi konno
Partner: the pain and the pleasure all come together

Ostatni trening: skokowy z Bolero
Podopieczny: Blue Moon, Bolero de Ravel, Chaos Amir, Jackpatches, Sensationet | Samson
Pieniądze: £2384

Punkty doświadczenia: 187
Skoki: 69
Ujeżdżenie: 25
Cross: 18
Wyścigi: 62
Obycie z koniem: 15


Wysłany: 2018-02-03, 19:22   
   Tytuł: Hodowca


Brian nie przepuściłby okazji, by wystartować w nadchodzących zawodach skokowch, których formuła była ciekawa i inna od tego, z czym można się zazwyczaj zetknąć na parkurze. Miał zamiar wystartować oczywiście z Sensationet, która pomimo swego charakterku była najbardziej sprawdzonym koniem i chodziła odpowiednią klasę. W dniu zawodów przyjechał wcześniej pod stajnię, zaparkował samochód i ruszył do środka. Zostawił swoje rzeczy w socjalu i poprosił stajennego o przyniesienie na myjkę sprzętu gniadej, który został wcześniej przez niego wyczyszczony. W tym czasie brunet ruszył do boksu klaczy. Zatrzymał się przed nim, by przywitać się z Sensationet, a gdy znalazł się w środku poczęstował ją smakołykiem, założył kantar i wyprowadził na myjkę, gdzie cały sprzęt na nich czekał. Brytyjczyk wziął się za dokładne oporządzenie gniadej. Zaplotł jej grzywę w koreczki, doprowadził sierść do porządku i poświęcił sporo uwagi kopytom, po czym ją osiodłał. Zostawił ją pod okiem luzaka, po czym sam się przebrał i gdy i on był gotowy, zabrał klacz na rozgrzewkę przed startem.
Tym zawodom towarzyszyła jeszcze gorętsza atmosfera niż zwykle, Brian jednak chciał, aby Sensationet uniknęła stresu i nerwów, chyba jednak nie do końca mu się to udało, mimo to pomyślnie poprowadził rozgrzewkę, pomimo nerwowości Sensationet. Rozgrzali się w każdym chodzie, e zmianami kierunku i kilkoma figurami. W kłusie popracowali nieco nad drągami i cavaletti, by w galopie pokonać kilka przeszkód Następnie wrócili do stępa na luźnej wodzy. W ten sposób nie przemęczał klaczy i tak spokojnie, jak to było możliwe oczekiwali na wywołanie.

W końcu przyszła ich kolej, a konkretnie Briana i Sensationet i rywalizującej z nimi pary. Brunet więc skierował klacz na parkur, po drodze posyłając jej półparady, starając się dojść z nią do ładu przed rozpoczęciem jej przejazdu. Na parkurze przywitał Vivianne skinięciem głowy. Następnie okrążył z gniadą swój parkur, zwracając jej uwagę na co trudniejsze, czy bardziej skomplikowane przeszkody. Właściwie od początku zangersheide za bardzo absorbowała atmosfera i hałasy, co zdaje się tyczyło się również wierzchowca Vivianne. Po okrążeniu parkuru Brytyjczyk skierował się pod budkę sędziowską, tam ją zatrzymał i się ukłonił. Następnie poprowadził ją ku pierwszej przeszkodzie, w rytm muzyki. Nabrał nieco wodzy na lepszy kontakt, cofnął zewnętrzną łydkę za popręg i odesłał sześciolatkę do galopu z minięciem celowników. Nie rozpędzał jej zanadto, ponieważ pierwsza przeszkoda leżała niedaleko, a także, żeby czegoś nie odstawiła. Atmosfera nie wpływała na nią dobrze i zapewne od oczątku prześladowały go pewne kłopoty z prowadzeniem, więc mógł spodziewać się wszystkiego. Także staranniej zamknął ją w pomocach przed stacjonatą, usiadł głębiej w siodło i doprowadził ją na środek przeszkody, gdzie dodał jej łydkę do wybicia. Po wybiciu oddał jej wodze na kontakt, wrócił do półsiadu, wyszedł za jej ruchem, by nawet zgrać się z nią w skoku. Lądowanie podyktował na lewo. Pierwsze koty za płoty.
Było dla niego oczywiste, że Sensationet się dekoncentruje, przez to i on się dekoncentrował i koło się zamyka. Starał się prowadzić ją czujnie, posyłając jej półparady, licząc, że to coś pomoże i może pomagało, tylko nie w takiej skali, w jakiej by chciał. Nie można mieć wszystkiego, podobno. Po lądowaniu pogalopowali kawałek po prostej, po cym skręcili ku drugiej przeszkodzie za szeregiem 7ab. Brian tym razem pozwolił Sensationet nieco przyspieszyć, tak aby zmieścili się w normie czasu i zyskali optymalną prędkość przed kolejną przeszkodą. Ponownie dokładniej zamknął klacz w pomocach, wróciłw siodło i naprostował ją na oksera. Doprowadził ją w pobliże drugiej przeszkody, gdzie ponownie zasugerował jej miejsce do wybicia. Wiedział, że gniada ma sporo doświadczenia, ale biorąc pod uwagę okoliczności, wolał jak najmniej zostawiać przypadkowi. Po wybiciu nowu oddał jej wodze przy szyi, uniósł się z siodła i zdążył za jej ruchem, wyciągając nadgarstki. Ponownie podyktował lądowanie na lewo. Po lądowaniu pozostali w tym, nieco aktywniejszym tempie, Brytyjczyk nie zapominał o półparadach. Najpierw pogalopowali po prostej, by skręcić za ósemką. Przykleili się do dziewiątki, by za nią naprostować ku trójce. Podczas tego odcinka Donney pozwolił sześciolatce nieco przyspieszyć, jednak biorąc pod uwagę, że pomimo półparad się dekoncentrowała, zdarzało się, że zamiast szybciej, poruszali się wolniej. Zdecydowanie nie była to spokojna jazda, "jak po maśle". Udało im się dotrzeć w pobliże trójki, gdzie skorzystał z podobnego szeregu pomocy, w których zamknął zangersheide, usiadł głębiej w siodło, a po doprowadzeniu jej pod przeszkodę, we właściwym miejscu dodał jej łydkę do wybicia. I stacjonatę udało im się pokonać na czysto. Po lądowaniu ponownie nie rozpędzał zanadto Sensationet, chcąc uzyskać optymalne tempo i nadal pracując nad lepszą koncentracją, bez widocznych, długofalowych efektów. Ruszyli najpierw po prostej, następnie skręcili w prawo przed krzaczkiem i szóstą przeszkodą. Po drodze posłał jej półparady, starając się jak najbardziej skoncentrować klacz, bo czekał ich szereg. Naprostowali do pierwszego członu, z dodatkiem wody, więc dwudziestoośmiolatek był podwójnie czujny. Dostosował tempo, żeby się nie zabili, jeszcze dokładniej zamknął Sensationet w pomocach i doprowadził ją do przeszkody, by we właściwym miejscu użyć stanowczej łydki, co pozwoliło im wybić się nad przeszkodę bez większych trudności. Oddał jej wodze na kontakcie, wrócił w półsiad i wyszedł za jej ruchem, ich zgranie było akceptowalne. Szczęściem spokojnie dokryli przeszkodę. Po lądowaniu Brian nieco przyhamował klacz, tak aby zmieścili się w dystansie do drugiego człou, którym był okser. Pomiędzy członami posłał jej jeszcze półparadę, po czym naprowadził na środek 4b. Wcześniej zamknął ją w pomocach, a przed przeszkodą wziął ją bardziej na siebie, z dodaniem łydki prosząc ją o wybicie z siłą z zadu, które pozwoliło im na udany, czysty skok.
Przy lądowaniu Brian obciążył prawą stronę, Pogalopowali najpierw kawałek po prostej w stronę barierek, by odbić właśnie w tą stronę, omijając przeszkodę numer 9 i zakręcając kawałek za ósemką. Brunet ponownie starał się jak najskuteczniej skupić na sobie klacz, posyłając jej półparady. Pilnował także aktywnego galopu, jednak zdekoncentrowana Sensatonet jak zwykle miała swoje trzy grosze do dodania, w związku z czym o rozluźnionym i spokojnym prowadzeniu jej nie było mowy. Naprostowali do oksera, Brytyjczyk zamknął ją w pomocach. Usiadł głębiej w siodle, po czym doprowadził gniadą pod przeszkodę, wziął ją bardziej na siebie i pomógł z wybiciem we właściwym miejscu, dodając łydkę. Po wybiciu oddał jej wodze na kontakcie, wrócił do półsiadu i wyciągnął nadgarstki za jej ruchem. Przy lądowaniu obciążył nieco lewą stronę. Po lądowaniu pogalopowali kawałek po prostej, by odbić z zangersheide ku szóstej przeszkodzie. Donney nie rozpędzał jej, starał się jednak wypracować solidne tempo. Pomimo problemów, które towarzyszyły im od początku ich startu dotarli w pobliże szóstki, która była stacjonatą. Tak jak przy poprzednich przeszkodach dwudziestoośmiolatek zamknął Sensationet w pomocach, usiadł głębiej w siodle, a pod przeszkodą dodał jej łydkę do wybicia. Tym sposobem pokonali stacjonatę i mieli za sobą półmetek parkuru. Przy lądowaniu obciążył bardziej lewą stronę. Ruszyli kawałek po prostej, by skręcić w tą stronę, tuż przed pierwszą przeszkodą. Brian nie pozwalał jej się rozpędzać, dopóki nie naprostowali na szereg 7ab. Pomimo dość ciasnego zakrętu bezpiecznie dotarli pod pierwszy człon. Brunet zamknął Sensationet w pomocach, wrócił w siodło i doprowadził ją na środek oksera, gdzie wziął ją bardziej na siebie i dodał łydkę do wybicia. Po wybiciu oddał jej wodze przy szyi, przeszedł do półsiadu i wyszedł za jej ruchem. Po lądowaniu ponownie wziął gniadą lekko na siebie i przyhamował, tak aby zmieścili się w dystansie do 7b. Zamkniętą w pomocach doprowadził ją pod stacjonatę, gdzie odesłał ją ponownie do udanego, czystego skoku. Brytyjczyk pozwolił jej wylądować na dowolną nogę, dlatego, że ósma przeszkoda - stacjonata, leżała mniej więcej po prostej. Dał jej możliwość, by nieco przyspieszyła i posłał jej kilka półparad, starając się przeciwdziałać jej dekoncentracjom, które i na niego miały negatywny wpływ. Pomimo to same przeszkody póki co pokonywali na czysto i Donney miał nadzieję, że tak pozostanie. Nieco przystopował klacz w tempie dopiero przed przeszkodą. Zamknął ją w pomocach, by we właściwym miejscu dodać jej łydkę do wybicia. Następnie oddał jej stosowną ilość wodzy, przeszedł do półsiadu, wyciągnął nadgarstki za jej ruchem, co pozwoliło mu zgrać się z zangersheide w skoku, chociaż to zgranie nadal nie było takie, jakby tego chciał. Przy lądowaniu obciążył lewą stronę. Pogalopowali kawałek po prostej, w stronę barierek, by odbić na dziewiątkę.
I tym razem przesadnie jej nie rozpędzał, by wyrobili zakręt do stacjonaty. Tak jak przy poprzednich przeszkodach dwudziestoośmiolatek naprostował Sensatonet do przeszkody, kiedy atmosfera zawodów ponownie dała im się we znaki. Sześciolatka znowu została zdekoncentrowana, pomimo półparad, które wcześniej jej wysłał, przez co i on się zdekoncentrował i zgubił rytm. Skutkiem tego niedostatecznie zamknął ją w pomocach, a chociaż potem mniej więcej prawidłowo doprowadził ją do pomocy i wysłał łydkę do wybicia, dla klaczy, której naprawdę dawał się we znaki hałas i cały klimat zawodów wystarczyło to, aby wyłamała przeszkodę. Co oznaczało 4 punkty karne. Brian szybko się opanował, poklepał gniadą po szyi dla uspokojenia i skierował na półwoltę, po której ponownie naprowadził ją na stacjonatę. Tym razem nie dał się zdekoncentrować, porządnie zamknął ją w pomocach, doprowadził na środek przeszkody i dodał łydkę do wybicia. Tym razem na szczęście pokonali przeszkodę, na czysto. Pozostał im jeszcze kawałek parkuru do przejechania i brunet postanowił się skupić na tym. Przy lądowaniu obciążył prawą stronę. Od razu pozwolił Sensationet nieco aktywniej pogalopować, żeby chociaż trochę nadrobić straty czasowe. Kawałek po prostej i skręcili w prawo, na tiplebarre. Brytyjczyk wcześniej zamknął ją w pomocach, usiadł głębiej w siodle, by zyskać nad nią większą kontrolę (o ile było to w ogóle możliwe). Skierował ją na środek przeszkody, wziął ją bardziej na siebie, prosząc o siłę z zadu przy wybiciu, do którego posłał jej łydkę. Oddał jej odpowiednią ilość wodzy przy szyi, uniósł się z siodła w półsiadzie i zdążył za jej ruchem, po lądowaniu zostając w półsiadzie. Do jedenastki mieli prostą drogę i w praktyce był to spokojniejszy odcinek parkuru. Tym razem bez problemów dotarli pod jedenastkę, gdzie odesłał ją do udanego skoku. Lądowanie ponownie wypadło im na prawo i Donney poprowadził klacz zaraz przy barierkach, posyłając jej liczne półparady. Pogalopowali za jedynką i ponownie skręcili w prawo, zmierzając do ostatniej przeszkody. Zaraz po naprostowaniu do oksera dwudziestoośmiolatek zamknął zangersheide w pomocach i wrócił w siodło. W pobliżu ostatniej przeszkody wziął ją bardziej na siebie, by we właściwym momencie dodać jej łydkę do wybicia. Oddał jej wodze na kontakcie, wrócił do półsiadu, przyjmując właściwą pozycję na jej grzbiecie, zgrali się w ruchu. Po lądowaniu utrzymali równe, aktywne tempo do celowników, by potem zwolnić stopniowo. Ponownie zatrzymał klacz przed budką sędziowską, gdzie się ukłonił. Była to też pierwsza okazja do zorientowania się w sytuacji. W sumie "zarobili" 5 punktów karnych - 4 za wyłamanie i 1 za przekroczenie normy czasu. Jak się jednak okazało Vivianne na sąsiednim, identycznym parkurze miała również problemy i w efekcie to on i Sensationet awansowali. Faktycznie mieli pewnego pecha, bo z pewnością ani dla niego ani dla Vivianne nie była to luźna, spokojna i gładka jazda. Sprowadził sześciolatkę z parkuru, by rozstępować go na rozprężalni. Następnie odprowadził swoją podopieczną do stajni. Mimo wszystko był z niej oczywiście zadowolony.

zt
 
 
     
Sensationet
Skokowiec


Płeć: klacz
Wiek: 8 Lat
Rasa: Zangersheide
Wzrost: 170 cm
Właściciel: Brian
Cena: £3150

Doświadczenie w skokach: 114
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 71
Doświadczenie z lonżowania: 61
Kondycja: 101
Szybkość: 103
Klasa startów: Skoki: N

Wysłany: 2018-02-03, 19:24   

To był drugi start klacz w zawodach z tego cyklu i drugi zarazem pod właścicielem. Powiedzmy sobie szczerze, najlepiej czuła się pod Brianem którego znała i ufała mu. Faktycznie była najbardziej doświadczona z całej jego stawki, a choć nadal stosunkowo była młoda. Jej charakterek miał swoje zalety np. przy takich zawodach. Chęć rywalizacji i pokazania się z lepszej strony, powodował że bardziej się starała i pokazywała się z lepszej strony. W dniu zawodów wyczuwała nerwowo atmosferę i wiedziała że się coś święci. Przywitała się serdecznie dość z właścicielem, by po chwili wylądować na myjce. Dała się spokojnie wyczyścić na niej i osiodłać, a potem ruszyła za nim na rozprężalnie. Tam dopiero zaczęła się denerwować i stresować, pokazując swoje podenerwowanie i niezadowolenie z obecności innych koni. Mimo wszystko udało im się rozgrzać we wszystkich chodach, pracując też po drodze na cavalettii i skacząc kilka przeszkód. Na koniec wrócili do stępa i oczekiwali na wezwanie na parkur.

W końcu nadeszła ich kolej, gdzie klacz wcale nie była spokojniejsza. Dodatkowo podjudzał ją rozkapryszony i rozbijający się ogier, który był jej rywalem podczas tego starcia. Kuliła uszy i parskała nerwowo, będąc niemal pewną i gotową do utarcia mu nosa. Niemal drobiła w miejscu, strasznie się ekscytując tym wszystkim. Przyjrzała się krótko przeszkodom, ale nie zrobiły na niej większego wrażenia. Skakała już podobne lub takie same, więc co jej za różnica. Po okrążeniu parkuru skierowali się pod budkę sędziowską, gdzie zatrzymała się ale na ułamki sekund. Trudno było jej ustać dosłownie w miejscu, dlatego niemal wypruła z miejsca w kierunku pierwszej przeszkody. Galopowała mocno i pewnie przed siebie, przebierając mocno i energicznie nogami o podłoże. Gdyby Brian jej nie znał, pewnie właśnie wymsknęłaby mu się spod kontroli i zrobiła wszystko po swojemu. Naprostowana do stacjonaty postawiła na sztorc uszy i skupiła się na niej, a wpierw na pewnym dojechaniu do miejsca wybicia. Bez zawahania wyszła w nim do skoku, unosząc gniade cielsko nad przeszkodę. Mocno złożyła przednie nogi do klatki piersiowej, a zaraz za nimi tylne i ładnie pracując ciałem w locie. Zaraz postawiła jednak najpierw przody, a potem tyłu na ziemi i odpychając się mocno z zadu pogalopowała dalej w wskazanym kierunku. Galopowała z lewej nogi, gdzie klacz w dystansie minimalnie podbiła zadem z niezadowolenia ogólnego. Pogalopowali kawałek po prostej, by skręcić po łuku na dwójkę - okser. Wyjeżdżając na nią za szeregiem 7ab, gdzie klacz nieco przyspieszyła w dystansie nabierając mocy do skoku. Naprostowała się do przeszkody, dojeżdżając kolejno do miejsca wybicia i w nim wychodząc do skoku. Wyszła gładko do lotu, składając ponownie kończyny pod siebie i nurkując nieco nosem w dół przy odpowiednim wyciągnięciu ciała nad przeszkodą. Wylądowała nadal na lewo, gdzie od razu powróciła do aktywnego tempa galopu. Wpierw nieco galopu na wprost, by zakręcić za ósemką i przykleić się mocno do dziewiątki. Klacz była dość gibka więc takie zakręty nie były dla niej problemem, a po naprostowaniu się do trójki powalczyli o jakieś bardziej przyzwoite tempo. Jednak wychodziło im to raz lepiej, a raz gorzej. Udało im się jednak dotrzeć do trójki, gdzie klacz we wskazanym miejscu wyszła ponownie do skoku nad przeszkodą. Wykonała ładny baskil w locie i po wylądowaniu została w poprzednim tempie, starając się lepiej skupić na zadaniu niż otoczeniu. Znowu pojechali kawałek po prostej, by zakręcić na prawo przed krzaczkiem i szóstą przeszkodą na szereg 4ab. Naprostowała się do pierwszego członu, któremu się bacznie przyjrzała ze względu na wodę. Jednak startowała krótko bo krótko, ale w crossie i nie robiły na niej wrażenia takie przeszkody. No przynajmniej zbyt szczególnego wrażenia. Trzymając równe tempo udało się klaczy skupić na linii tych dwóch przeszkód, by sprawnie dojechać do pierwszego członu i we właściwym miejscu wyjść do skoku. Nie potrzebowała dodatkowej zachęty, bo skakała bez wahania. Wykonała baskil nad stacjonatą, by wylądować po drugiej stronie i podnieść się od razu do oksera. Zmieścili się idealnie na wyliczoną foule do przeszkody, by i ją pokonać bez większych trudności. Zmieniła w locie nogę na prawą, by na nią właśnie wylądować i pogalopować potem kawałek na wprost w stronę barierek. To od nich po chwili odbili na przeszkodę numer 5, omijając po drodze przeszkodę 9 i skręcając koło 8. Klacz chciała szybciej i mocniej przez co walczyła z facetem ciągle. Po wyjściu z zakrętu osiadła nieco na zadzie, ale nie wytraciła prędkości. To też po dojechaniu do miejsca wybicia wyszła do skoku, oddając dość płaski ale i efektowny skok. Na szczęście bez konsekwencji w postaci zrzutki, wylądowała na lewo i pogalopowała kawałek po prostej. Zaraz jednak wykręciła w ów stronę, prostując się do szóstej stacjonaty. Utrzymując mocne przy tym tempo dojechała do miejsca wybicia, gdzie wyszła ponownie do skoku. Poprawnie złożyła pod siebie kończyny i za balansowała ciałem w locie, by na czysto wylądować po drugiej stronie. Tym sposobem mieli połowę parkuru za sobą, a jeszcze sporo przed nimi. Wylądowała na lewo, by znowu pojechać kawałek po prostej do barierek i przejechać tuż przed pierwszą przeszkodą. Mieli przez to mało miejsca do szeregu 7ab, co stwarzało pewne ryzyko. Mimo trudności z ciasnym najazdem na pierwszy człon, udało im się dotrzeć do miejsca wybicia i wyjść w nim do skoku nad okser. Klacz wcześniej odpowiednio osiadła na zadzie i uniosła się, co pomogło jej znaleźć siłę do skoku nad okserem. W locie wykonała baskil i podczas lądowania podniosła się od razu do drugiego członu, by wykonać podobny baskil jak przed momentem nad stacjonatą tym razem. Wylądowała na tą samą nogę co wcześniej galopowała, bo do ósemki było w linii prostej i wszystko było dosłownie jedno. Nieco przyspieszyła w dystansie do przeszkody, skupiając się na odpowiednim pokonaniu stacjonaty. Klacz z pełną mocą dojechała do przeszkody, by wyjść do skoku w w wyznaczonym do tego miejscu. Ładnie złożyła nogi pod siebie i wyciągnęła cielsko w locie, tak by swobodnie i na czysto wylądować po drugiej stronie. Wylądowała na lewo zgodnie z poleceniem faceta, by pojechać kawałek po prostej w stronę barierek i z nich zaraz odbić na 9 przeszkodę. Utrzymała tutaj stałe tempo, bo było tu dość ciasno i lepiej nie ryzykować. Akurat w tym usłuchała swojego właściciela, prostując się zaraz do przeszkody. Coś jednak ją najprawdopodobniej spłoszyło i odmówiła Brianowi skoku nad przeszkodą, hamując gwałtownie przed nią. Cudem chyba tylko nie wysadzając faceta z siodła, momentalnie zrobili półwoltę by ponownie najechać na felerną stacjonatę. Tym razem dojechali i pokonali ją bez problemu, by móc się skupić na końcówce parkuru która im została. Wylądowała na prawo i nieco aktywniej pogalopowała do przodu, chcąc chociaż trochę nadrobić straty czasowe. Przy barierkach skręcili w prawo, by naprostować się do tiplebarre. Klacz poddała się wątpliwości w zachowaniu jeźdźca, bo potrzebowała mocy do pokonania tej przeszkody a nie skrócenia. Mocniej wbijając nogi w podłoże odepchnęła się z zadu w przód i dojechała do miejsca wybicia. W nim wyszła do skoku, składając i wyciągając się w locie nad przeszkodą z jednoczesnym zanurkowaniem nosem w dół. Po lądowaniu podniosła się od razu do 11, gdzie mieli do niej prosty odcinek od 10. Spokojnie dotarli do przedostatniego miejsca wybicia, gdzie po wyjściu do skoku klacz wykonała ładny baskil w locie. Lądowanie nadal na prawo, by pojechać do barierek i wzdłuż nich skierować się do ostatniego 12 oksera. Po dojechaniu do odpowiedniego miejsca naprostowała się do przeszkody, osiadła bardziej na zadzie i skumulowała w nim energię. Ostatni raz w tym przejeździe dojechała do miejsca wybicia, by w nim wyjść do skoku i wykonać w locie ostatni baskil. Po lądowaniu pogalopowała mocniej do celowników, by po nich stopniowo zwolnić do stępa. Po wszystkim zjechała z właścicielem z parkuru.

z.t
_________________


I will fight, I will love
...........I will fight for you


S E N S A T I O N E T • L O V E • M E
Zangersheide « Lover Boy x Sevaritza » 170cm

I still have a little space, for explosions, words of contrition
For this anxiety state »
Brian Donney

Despite the cuts despite the wounds
Somehow I'm pushing everything forward

»results » documents » gallery »

Somewhere, there is a formula for everything
Nothing is going to surprise me
best
» xxx » xxxx

Despite the reefs despite the rocks
Despite the hundred-meter waves

» ludź » koń




@edit by Delfin ♥ only for Sensationet
 
     
Anna Ross
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 22 Lat
Wzrost: 175 cm
Podopieczny: Unannounced Pleasure
Pieniądze: £4060

Punkty doświadczenia: 68
Skoki: 23
Ujeżdżenie: 16
Cross: 9
Obycie z koniem: 20


Wysłany: 2018-02-03, 19:24   

Dla Anny podobnie jak dla niektórych zawodników, był to drugi start w zawodach z cyklu "Ladies vs Gentleman". Poprzednio dosiadała ogiera Pandemonium z którym nie przeszli do drugiej rundy, a dziś ten koń startował pod innym jeźdźcem. Ona natomiast o mały włos by nie wystartowała, ponieważ jej stawka jest za młoda i chodzi niższe klasy. Jednak dzięki uprzejmości Jessie która nie może wziąć udziału w zawodach, dostała możliwość zaprezentowania jednego z jej skokowych wierzchowców. Miała wystartować z przepięknym siwkiem On The Angel's Wings, który wcale nie zamierzał ułatwić jej życia. W dniu zawodów przyjechała do stajni dość wcześnie, jako że to był jej jedyny przejazd mogła poświęcić nieco więcej czasu na poznanie się z koniem i przygotowanie go. W stajni poszło im dość szybko i sprawnie, jednak na rozprężalni nie było już tak kolorowo. Ogier widocznie się stresował i denerwował, co spowodowało wiele spięć i nie porozumień między parą. Kobieta jednak starała się skrupulatnie rozgrzać go w trzech chodach i skoczyć kilka przeszkód. W końcu nie mogła tego odpuścić, bo mogłoby się to dla nich źle skończyć. W końcu w stępie czekali na wezwanie do rozpoczęcia rywalizacji, a Anna się modliła by wyszło im to dobrze.
W końcu nadeszła ich pora. Anna przestała jojczyć nad nimi tylko wzięła się w garść. Ogier jednak nie do końca, bo dosłownie chodził pod nią jak nakręcony. Wiercił się i kręcił, a odniosła też wrażenie że jakby mógł to by Chaosa zabił wzrokiem i chyba vice versa. Jednak kobieta miała nadzieje, że ta złość i chęć pokazania się że on jest lepszy przełoży się na wynik końcowy. No w sensie miała nadzieje, że to go odpowiednio zmotywuje do działania. Kiwęła Bastianowi głową, skupiając się na dobrym starcie i ogarnięciu siwka. Jechali do jakiegoś remixu Bee Gees - "Stayin' Alive", który nawet wpadł jej w ucho. Wraz z startem nieco mocniej potraktowała ogiera, przykładając do jego boków ostrogę. Poskutkowało niemal od razu, bo wypruł od razu w przód. Anna wysiadywała galop ogiera, trzymając go w aktywnym acz nieprzesadzonym tempie. Chciała pojechać parkur zarazem mocno, acz ostrożnie z racji ciasnych zakrętów i możliwości które stawiał przed nimi on. Kobieta nieco musiała powalczyć z ogierem o zachowanie jednostajnego tempa tego galopu, bo Wingsowi wyraźnie się spieszyło. Poprowadziła go wzdłuż ścian na pierwszą z przeszkód - stacjonatę, gdzie najazd do niej był nieco chaotyczny. Naprostowała go do przeszkody, wysyłając mu kilka półparad i doprowadzając do miejsca wybicia. W ów miejscu dodała mu łydkę do boku, a podążając za jego ruchem przeszła do półsiadu i oddała mu stosowną ilość wodzy do skoku. Skok wyszedł im lekko z przesadzonym zapasem, ale na szczęście bez konsekwencji różnych niepożądanych. Miała pewne obawy że wysadzi ją przez to z siodła, ale na szczęście nic takiego się nie stało. Udało się jej dość gładko wrócić w siodło, by po lądowaniu powalczyć o ustalenie równego tempa. Mieli na to trochę mało czasu patrząc że, druga przeszkoda była tuż tuż obok. Musiała nieco skrócić jego zapędy, bo mogło by się to źle dla nich skończyć. Anna jednak nie dała się ponieść siwkowi, biorąc konia na siebie jeszcze przed zakrętem. Skupiła go na sobie za pomocą półparad, by wykręcić go na lewo w kierunku 2 oksera. Naprostowała Angela do przeszkody, trzymając go w korytarzy z pomocy i osadzonego bardziej na zadzie z energią właśnie z niego doprowadziła do miejsca wybicia. W nim łydką odesłała do skoku, które wypadło dalej niż wcześniej do stacjonaty. Uniosła się w strzemionach z pochyleniem tułowia lekko do przodu oraz oddaniem stosownej ilości wodzy ogierowi do skoku nad tą przeszkodą. Odchyliła się zaraz w siodle, by do niego powrócić i po lądowaniu kontynuować galop na lewą nogę. Anna postawiła nie ryzykować wpadką na trójce ze względu na to, że planowała pojechać później ciaśniej do szeregu 4ab. Poprowadziła go w jednostajnym ale mocnym tempie na ścianę, gdzie zakręciła głębszy łuk na stacjonatę numer 3, wybierając opcję najazdu i skoku na wprost przed szeregiem, a nie za. Udało im się już dojść do lepszego porozumienia, co też było widać w ich wspólnej dalszej jeździe. Naprostowała Angela do stacjonaty, doprowadzając go kolejno na spokojnie do miejsca wybicia. Udało im się poprawnie wzbić w powietrze i przefrunąć na czysto nad przeszkodą, gdzie Anna w locie dociążyła mocniej prawą stronę siodła i zmieniając ustawienie pomocy, by ogier zmienił nogę prowadzącą. Do czwórki która była szeregiem jak założyła, tak zamierzała pojechać po ciaśniejszym łuku. Po lądowaniu na prawo pojechali dosłownie kawałeczek na wprost, by wyjechać ciasny zakręt do stacjonaty 4a będącej pierwszym członem szeregu. Jeszcze w zakręcie nieco podniosła konia, osadzając go bardziej na zadzie i podnosząc mu łeb w celu pokazania przeszkód. Wiedziała że ogier miał doświadczenie, więc liczyła że taka woda nie zrobi na nim większego wrażenia. I faktycznie dość gładko się jej prowadziło go do miejsca wybicia, które wypadło nieco dalej niż zazwyczaj. Anna tak zadecydowała ze względu na fakt, że chciała wylądować blisko za stacjonatą i mieć więcej miejsca do drugiego członu. Przed samym odskokiem skupienie jeszcze przez półparady, by w miejscu odbicia dodać my łydkę. Udało im się gładko pokonać człon pierwszy, a potem spokojnie dojechać do członu drugiego i jego również przeskoczyć na czysto. Lądowanie nadal na prawo, by po obszerniejszym łuku najechać na piątkę. Pozwoliła mu minimalnie przyspieszyć w dystansie, przechodząc na krótki moment do półsiadu. Poprowadziła go koło barierek, wykręcając po łuku dopiero na prawo za przeszkodami 9 i 8. Naprostowała siwka do przeszkody wraz z posadzeniem tyłka w siodło, zamknęła w korytarzu z pomocy i doprowadziła do miejsca wybicia. W nim odesłała go do skoku łydką, stając zaraz w strzemionach z przejściem do półsiadu i oddając mu stosowną ilość wodzy do skoku. Poprosiła Angela o zmianę nogi w locie na lewą, przez dociążenie odpowiedniej strony siodła. Po lądowaniu poprowadziła go kawałek na wprost, utrzymując jednostajne tempo galopu i skupiając go na sobie za pomocą półparad. Lekko wykręciła go w lewo i zaraz naprostowała do szóstki, doprowadzając spokojnie do miejsca wybicia. Zgrała się z jego ruchem w locie, wracając zaraz po odchyleniu się w siodło. Teraz czekał ich najazd, a w konsekwencji pokonanie drugiego ustawionego na parkurze szeregu 7ab. Pojechała bezpieczniejszą trasą, prowadząc siwego ogiera spokojnie za jedynką po łuku na pierwszy człon szeregu. Jeszcze w zakręcie nieco bardziej osadziła go na zadzie, podnosząc jego łeb bardziej ku górze i skupiając go na sobie za pomocą półparad. Naprostowała go do szeregu, zamykając w pomocach i doprowadzając do oksera wpierw. Odesłała go w wymierzonym do tego miejscu do skoku, zgrywając się z jego ruchem w locie. Dobrze wylądowali, gdzie Anna minimalnie w dystansie do drugiego członu przytrzymała konia. Odesłała go do skoku nad drugim członem w miejscu odbicia, by pokonać na czysto kolejną przeszkodę i z ulgą na sercu drugi szereg. To dla niej w sumie najtrudniejsze takie etapy na parkurze, to właśnie szeregi. Inne rzeczy jakoś mogła skakać bez obaw. Wracając jednak do przejazdu wylądowali na tą samą nogę, by minimalnie przyspieszyć do stojącej w jednej linii ósmej przeszkody. Nie pozwalała mu się jednak przesadnie rozpędzić, bo nie mieli się w końcu rozwalić na tej przeszkodzie. Utrzymując rytmiczny galop dojechali do miejsca wybicia, gdzie ponownie łydką odesłała go do skoku. Idąc za jego ruchem w locie przeszła do półsiadu i oddała mu rękę, pozwalając swobodnie poszybować nad przeszkodą. Wraz z lądowaniem za przeszkodą wróciła gładko w siodło, by kontynuować przejazd. Już wcześniej wybrała najazd na 9 z lewej strony, dlatego po lądowaniu kontynuowali galop na tą samą nogę i wykręcili nieco większy łuk na kolejną stacjonatę. Odbili bowiem na nią z krótszej ściany, umożliwiając sobie prosty najazd na przeszkodę. Wysłała mu kilka półparad, by doprowadzić do miejsca wybicia i w nim odesłać Angela do skoku. W locie poprosiła go o zmianę nogi na prawą, by dalej właśnie na tą nogę kontynuować przejazd. Nie zamierzała skracać sobie dystansu do dziesiątej przeszkody, dlatego poprowadziła konia na wprost w kierunku ściany. Dopiero w odpowiednim momencie wykręciła z nim na prawo, prostując go do tripplebarre. Zamknęła go w pomocach, podnosząc łeb bardziej ku górze i skupiając go na sobie i przeszkodzie za pomocą półparad. Zadbała o odpowiednie aktywne tempo, które miało zagwarantować im energię potrzebną do skoku. W miejscu odbicia posłała mu mocniejszą łydkę, przechodząc w odpowiednim czasie za jego ruchem do półsiadu i oddając mu stosowną ilość wodzy przez oddanie ręki podczas lotu. Nie chciała go ograniczać, a mu jedynie w tym pomóc. Podczas lądowania wróciła w siodło, biorąc ogiera nieco na siebie i skupiając na kolejnym skoku. Udało im się równym tempem dojechać do miejsca wybicia, gdzie przedostatni raz wyszli do skoku nad przeszkodę. Anna po prostu zgrała się z jego ruchem w locie, szykując się mentalnie na starcie z ostatnią przeszkodą. Lądując na tą samą nogę Anna poprowadziła go po obszernym łuku na ostatnią przeszkodę, odbijając na nią z krótkiej ściany. Postarała się o prosty najazd na okser, poprzedzając go półparadami. Skupiła się na spokojnym i pewnym najeździe na przeszkodę, co w efekcie finalnym faktycznie się jej udało. Wzbili się po raz ostatni do lotu, przelatując na czysto nad przeszkodą. Po lądowaniu przejechali przez kończące parkur celowniki po których Anna zwolniła stopniowo ogiera przez kłus do stępa. Poklepała go chwaląco po szyi, sprawdzając jednocześnie jak poradziła sobie druga para. Okazało się że zakwalifikowali się dalej za równo ona z Angelem, jak i Bastian z Chaosem. Po wszystkim zjechała z parkuru z siwym ogierem.

z.t
_________________
Podemos pintar colores al alma
Podemos gritar iee eé.

personalia: No soy ave para volar » Anna Ross
wiek: Y en un cuadro no sé pintar » 20 lat.

partner: No soy poeta escultor » xxx.
pms: Tan sólo soy lo que soy » 0.
ex: Las estrellas no sé leer » Brian.

przyjaciele: Podemos volar sin tener alas » Amelie.
wrogowie: Ser la letra en mi canción » brak.

moje: Volvo XC40, fone, house, gallery
osiągnięcia: No soy el sol que se pone en el mar » link
 
     
Caroline Hathaway
Zawodnik
Allrounder


Płeć: kobieta
Wiek: 27 Lat
Wzrost: 175 cm
Partner: Love is growing around us! On a calm, bright night, finally the world begins to live in harmony, magic feeling power - Drew
Podopieczny: Nearly Perfect ll Ricochet Fire
Pieniądze: £2595

Punkty doświadczenia: 106
Skoki: 44
Ujeżdżenie: 14
Cross: 22
Obycie z koniem: 26


Wysłany: 2018-02-03, 19:25   

Caroline po raz drugi startowała w zawodach typu „Ladies vs Gentleman” i po raz drugi zabrała na nie swojego podstawowego skoczka Nearly Perfect. Był to jedyny jej skoczek w stawce, a dodatkowo dość doświadczony. Caroline była mocno podbudowana ostatnim startem klaczy na zawodach wyżej rangi w których brała udział, jednak dosiadał ją wtedy Diego. Poradzili sobie doskonale i kobieta była z niej bardzo dumna. Nie mogła przepuścić takiej okazji do wzięcia udziału w zawodach, dlatego nie wahała się ani chwilę. W dniu zawodów pojawiła się w stajni dość wcześnie, start na jednym koniu na całe zawody pozwalał jej mieć sporo czasu na ogarnięcie kasztanowatej klaczy. Na szczęście pracowały już dość długo i znały się na tyle, że z reguły obywało się bez większych spięć. Te zawody traktowała na większym luzie, jako odskocznie od codzienności i zwykłych zawodów. Po przywitaniu się z rudą zabrała ją od razu na myjkę, gdzie dokładnie wyczyściła i osiodłała. Po wszystkim wylądowali na rozprężalni, gdzie odpowiednio przygotowali się do startu. Rozgrzewka we wszystkich trzech chodach oraz kilka skoków próbnych, tak by jednocześnie rozgrzać Perfect i jej nie zmęczyć za bardzo. Po wszystkim zwolniła ją do stępa w oczekiwaniu na wywołanie na parkur. Sprawdziła z kim przyjdzie się jej zmierzyć, przeciwnicy byli trudni i równie doświadczeni. Jednak nie zrażała się tym w żaden sposób. Przywitała się skinieniem głowy z Jamesem, jeśli się nadarzyła ku temu okazja przed startem.
Startowały do utworu AronChupa "I'm an Albatraoz", który był bardzo energiczny i idealny do tego typu zawodów. Kiedy nadeszła ich kolej poprowadziła klacz pod parkur, skupiając rudą na sobie już wyczekiwała momentu startu. W momencie kiedy wszystko się zaczęło, mocno wypchnęła rudą do galopu. Pokierowała ją od razu w kierunku pierwszej przeszkody, narzucając mocne i aktywne tempo. Wiedziała że Perfect poradzi sobie z tym zadaniem, bo nie robiła tego od wczoraj. Utrzymała przez krótki moment półsiad, prowadząc ją na stacjonatę oznaczoną numerem jeden. Była teraz całkowicie skupiona na przejeździe i koniu, by poprawnie poprowadzić ją przez parkur. Prowadziła ją blisko barierek, a przy wyjechaniu na krótszą ze ścian naprostowała klacz i siadła w siodło. Tym samym chcąc ją mieć pod lepszą kontrolą podczas skoku, a także odpowiednio doprowadzić ją do samej przeszkody. Wysłała jej kilka półparad w celu skupienia, pokazując jej krótką przeszkodę. Podprowadziła klacz w wymierzone miejsce odbicia, gdzie odesłała ją do skoku mocniejszą łydką. Swobodnie w czasie przeszła za klaczą do półsiadu i oddała jej nieco rękę. Podczas lądowania odchyliła się do tyłu i wróciła w siodło, dyktując lądowanie na lewo przez dociążenie odpowiedniej strony siodła. Zdecydowała się wysiedzieć ten stosunkowo krótki najazd na lewo na okser numer 2, nie ryzykując nie potrzebną wpadką. Jednak niezmiennie narzucała rudej aktywne tempo, zachęcając klacz do niego. Prostując klacz do przeszkody nieco mocniej obciążyła jej zad, odchylając się minimalnie w siodle i podnosząc rudą do przeszkody. Postarała się o zachowanie dobrej energii z zadu i po wybraniu dalszego miejsca do odskoku, dała jej sygnał do wybicia się do przeszkody. Caroline zgrabnie uniosła się w strzemionach, przechodząc tym samym do półsiadu i oddała Perfect stosowną ilość wodzy podczas skoku. Podczas lądowania odchyliła się w siodle i wróciła w nie, by jednak po zrobieniu przez rudą jednej foule już na płasko przejść do odciążającego półsiadu. Poprowadziła ją po obszerniejszym łuku na trójkę, jadąc wpierw na wprost pod barierki i jadąc krótko przy nich, by po łuku naprostować ją do stacjonaty. Pojechała mniej ryzykowniej, ale nieco szybciej przynajmniej z założenia. Po naprostowaniu klaczy do przeszkody, siadła w siodło dla zapewnienia bezpieczniejszego i lepszego najazdu na przeszkodę. Skupiła ją na sobie za pomocą półparad i zaraz doprowadziła do miejsca wybicia, gdzie odesłała ją do skoku i zgrała się z jej ruchem w locie. Przestawiła w locie pomoce do zmiany nogi na prawą, podczas lądowania została w siodle by poprowadzić klacz po ciasnym łuku na szereg 4ab. Delikatnie podniosła przód klaczy do góry, osadzając ją bardziej przy tym na zadzie i pozwalając się jej przyjrzeć krótko acz jednak przeszkodą. Szczególnie członowi a, który posiadał zdradliwy rów z wodą. Swego czasu trenowały cross i Caroline wiedziała że klacz powinna dać sobie radę z tą trudnością. Zamknęła ją w korytarzu z pomocy, obierając nieco dalsze miejsce do wybicia do stacjonaty. Bliższe lądowanie za przeszkodą miało zagwarantować im więcej miejsca do drugiego członu. Udało im się poprawnie wyjść do skoku i przelecieć na czysto nad przeszkodą, lekko ją przytrzymała podczas lądowania by w równym rytmie najechać na drugi człon szeregu - okser. Po chwili byli już za okserem co dało im bezbłędnie pokonane oba człony szeregu, co Caroline przyjęła z ulgą. Lądowanie pozostało na prawo, pokierowali się na przeszkodę numer pięć po dość ciasnym łuku. Poprowadziła ją za przeszkodami numer 9 i 8, jadąc w pełnym siadzie z pełną kontrolą nad klaczą. Jeszcze w zakręcie nieco mocniej skupiła klacz na sobie za pomocą półparad, by w mocą płynącą z tempa dojechać do miejsca wybicia. Wierzyła że mimo trudności spowodowanej ciasnym najazdem, ruda sobie poradzi z tym zadaniem. W stosownym miejscu odesłała ją ponownie do skoku, podążając za jej ruchem w locie z przejściem do półsiadu i oddaniem nieco więcej ręki podczas lotu. Klacz miała swobodnie wyciągnąć się nad przeszkodą, co umożliwiało im spokojny i bezpieczny lot. Dociążyła jeszcze w locie lewą stronę klaczy, tak by ta zmieniła nogę na drugą. Odchyliła się w siodle podczas lądowania, wracając zaraz w nie i mierząc wzrokiem stacjonatę numer sześć. Była ona niemal w prostej linii, więc dystans nie był długi i mógł być zdradliwy. Pojechali kawałek na wprost, by skręcić na wcześniej wspomnianą przeszkodą po minimalnym wręcz łuku. Naprostowała rudą do przeszkody, doprowadzając zgodnie z własną wizją do miejsca wybicia. W nim pewnie odesłała rudą do skoku, zgrywając się w teorii z jej ruchem w locie. Jednak poczuła jeszcze podczas odbicia jakieś spięcie w Perfect, a locie klacz na nieszczęście poprawiła zadem powodując niestety zrzutkę górnego drąga przeszkody. Przeklęła w duchu, ale musiała się skupić na drugiej części przejazdu. Podyktowane rezerwą i ostrożnością, Caroline pokierowała klacz na lewo po szerszym łuku za jedynką na przeszkodę numer siedem. No dokładniej rzecz mówiąc na szereg kolejny 7ab. W zakręcie ponownie podniosła nieco klacz do przeszkód, pokazując je jej. Skupiła ją na sobie za pomocą półparad, wybierając ponownie wcześniejsze miejsce do odskoku. W nim odesłała klacz do skoku nad przeszkodą łydką, zgrywając się ponownie z jej ruchem w locie. Podczas lądowania odchyliła się i wróciła w siodło, by po lądowaniu w pełnym skupieniu i zaangażowaniu dojechać do członu B i pokonać go na czysto. Po wylądowaniu czekał ich prosty najazd na przeszkodę numer osiem, a Caroline postanowiła ją zaatakować z jednakowym nadal tempem jak do szeregu, bo potem czekał ich ciasny najazd na dziewiątkę i nie chciała ryzykować. Spokojnie acz pewnie i energicznie doprowadziła rudą do miejsca wybicia, by w nim odesłać klacz do skoku. Podążając za jej ruchem wstała w strzemionach, przechodząc jednocześnie do półsiadu i oddając jej rękę. Szybko przeanalizowała w powietrzu wariant najazdu na 9. Zdecydowała że najadą od lewej strony, bo wydawało się jej to bezpieczniejsze. Poprowadziła ją po ciasnym dość łuku na stacjonatę, podparła ją w zakręcie pomocami. Celowała tak by zostawić miejsca na naprostowanie i najazd na przeszkodę. Udało im się to względnie na 3 foule, gdzie zostało im niewiele miejsca. Udało im się jednak dojechać i pokonać przeszkodę na czysto, dzięki czemu Caroline odetchnęła z ulgą. Jeden z trudniejszych manewrów się jej udał i teraz powinno pójść już gładko do końca. Podczas lotu zmieniła pomoce, dociążając prawą stronę klaczy i prosząc ją o lądowanie na tą nogę. Zostały im trzy ostatnie skoki, gdzie kobieta wciąż miała nadzieje na udany do końca start. Po powrocie w siodle pojechały na wprost do barierek, by tam wykręcić delikatny łuk w prawo do dziesiątej przeszkody. Naprostowała zaraz Perfect do triplebar’e, który był kolejną przeszkodą na ich drodze. Wysłała jej kilka półparad, chcąc mocniej skupić uwagę klacz na sobie i przeszkodzie. Zachęcającą łydką poprosiła ją o dodanie w tempie, chcąc aby klacz miała moc do naprawdę długiego skoku nad przeszkodą. Poprowadziła ją w jednostajnym tempie do miejsca wybicia, gdzie odesłała rudą w nim do skoku nad przeszkodą. Podążając za nią ruchem uniosła się w strzemionach do półsiadu i oddała jej stosowną ilość wodzy. Podczas lądowania odchyliła się i wróciła w siodło, by lekko przytrzymać klacz przed skokiem nad kolejną przeszkodą stacjonatą ustawioną w linii prostej od poprzedniej przeszkody. Udało im się jednak bezpiecznie dojechać i pokonać ów przeszkodę, by zachować lądowanie na prawo i po obszernym łuku wzdłuż ścian parkuru pojechać do przeciwległej ściany, gdzie czekała na nich ostatnia przeszkoda. Caroline nie szarżowała w tempie, a utrzymywała stałe i aktywne tempo do przeszkody. Naprostowała klacz w odpowiednim miejscu do oksera, by wysłać jej skupiające półparady i doprowadzić do ostatniego miejsca wybicia. Już po chwili wznosili się w powietrzu nad przeszkodą, gdzie Caroline ostatni raz zgrała się z jej ruchem w locie. Wylądowały po drugiej stronie przeszkody, kończąc tym samym swój przejazd. Po kilku foule zwolniła klacz najpierw do kłusa, a potem stępa. Rzucając okiem na przejazd rywalizującej pary, której poszło niestety lepiej. Poklepała klacz po szyi w pochwalę, by zjechać z nią z parkuru.

z.t
_________________
Friends till the end
Never break never bend.

personalia: Now we're standing together » Caroline Hathaway
wiek: we're never alone Our dreams are alive, wherever we may go » 27 lat.

partner: Finding my feet the right melodies to key » Drew ♥
pms: Now we're standing together, we're never alone » 1.

przyjaciele: Friends understand make your smile, hold your hand » brak
wrogowie: The friendship like the like the music we love » brak.

moje: Mazda RX, Kia Ceed, fone, house, gallery
osiągnięcia: The first friend that I l' d go to
When I reached out you'd always be there for me » link
 
     
Angel's Wings
Skokowiec


Płeć: ogier
Wiek: 14 lat {15.05.2005}
Rasa: koń oldenburski
Wzrost: 173 cm

Ostatni trening: 12.07. - skokowy - Naomi
Właściciel: Naomi
Cena: £3450

Doświadczenie w skokach: 180
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 25
Doświadczenie z lonżowania: 48
Kondycja: 101
Szybkość: 101
Klasa startów: Skoki: C1

Wysłany: 2018-02-03, 19:26   

W dniu zawodów w stajni panowała dość gorąca, nerwowa atmosfera, która miała na niego też wpływ w pewnym stopniu, jednak póki co Angel nawet spokojnie kręcił się po swoim boksie. Wizyty Anny się nie spodziewał, a ponieważ się nie znali przywitał ją z pewnym dystansem i nieufnością. Nie utrudniał jej jednak wyprowadzenia go z boksu i stał spokojnie podczas oporządzania i siodłania. Następnie ruszyli na rozprężalnię, gdzie Angel nie był już taki spokojny. Nerwowa atmosfera zawodów i obecność innych koni i zawodników to jedno, a nieznajomość Anny to drugie. Razem wzięte te czynniki mogły nawet tak doświadczonego konia przyprawić o stres, mimo to jednak udało im się porządnie rozgrzać w 3 chodach i skoczyć kilka przeszkód, co powinno wystarczyć jako przygotowanie do startu, a jednocześnie go nie zmęczyło.
Krążyli w stępie oczekując na wywołanie. Kiedy jednak Anna zaprowadziła go na parkur i mieli rozpocząć swój start siwek wyjątkowo nie ogarnął się, tak jak to miało miejsce zazwyczaj. Rzadko stawiał opór, chociaż i jemu zdarzało się, że emocje, stres, atmosfera jednak trochę nim rządziły. Tym razem chodził jak nakręcony. Bogu ducha winnego Chaosa obdarzył nieprzychylnym parsknięciem, próbując skoncentrować się na przeszkodach i na zadaniu, które przed nim stało. W końcu gdy przyszło do rozpoczęcia ich przejazdu otrzymał od kobiety ostrogę. Pomimo, że wcześniej opierał się, próbował się cofać, czy nawet wspinać, tym razem zareagował i ruszył naprzód nawet nieco nadaktywnie, dając jednak Annie do zrozumienia przez naburmuszone parsknięcia i nieco stulone uszy, że nie jest zadowolony. Faktycznie trochę ścigał się z kobietą podczas najazdu pod barierkami, na pierwszą przeszkodę, w efekcie sam najazd był nieco chaotyczny. Mimo to doprowadziła go na środek przeszkody i odesłała do skoku łydką. Ogier w zasadzie poradziłby sobie i bez niej, ale przy jego obecnym samopoczuciu mógłby po prostu wyłamać przeszkodę, chociaż zdarzało mu się to bardzo rzadko. Jednak już podczas samego skoku ładnie się w nim ułożył i przyzwoicie zgrał z amazonką, pomijając fakt, że postanowił wszystkim zaimponować, pokonując przeszkodę z niepotrzebnym zapasem, co jednak nie obróciło się przeciwko niemu. Po lądowaniu ruszyli na drugą przeszkodę, jeszcze po drodze trochę walcząc z tempem, W końcu na zakręcie Anna wzięła go na siebie jeszcze podczas zakrętu na drugą przeszkodę. Skupiła go na okserze, doprowadziła do przeszkody w pomocach. Pomimo, że nadal się docierali, Oldenburg chyba przypomniał sobie po co tutaj się znajdują, bo wybił się we właściwym miejscu, wsparty przez łydkę Anny. Ładnie wyciągnął się nad przeszkodą i przyzwoicie z nią zgrał, by spokojnie wylądować za drugą przeszkodą. Wylądował na lewo, po czym ruszyli dalej mocnym, ale równym i tym razem nie przesadzonym tempem na ścianę, po czym wykręcili na stacjonatę z numerem 3. Blondynka naprostowała go do przeszkody i doprowadziła do niej już na spokojnie, gdzie trzynastolatek wykonał swoje zadanie, wybijając się we właściwym miejscu, prezentując ładny baskil i zgrywając się z kobietą w skoku.
Tym razem lądowanie wypadło im na prawo, po czym Wings pogalopował po ciasnym łuku na szereg 4ab, na którym kobieta podniosła go do przeszkody, zanim naprostowali do 4a, stacjonaty z wodą. Przeszkoda nie zrobiła na ogierze wielkiego wrażenia, jedynie strzygnął uchem. Spokojnie dotarli pod przeszkodę, gdzie ponownie wybił się we właściwym miejscu, na czysto i w dobrym stylu pokonując 4a. Wylądował za przeszkodą tak, że spokojnie zmieścili się w dystansie do oksera 4b. Otrzymał jeszcze półparady, po czym po otrzymaniu łydki, wybił się dynamicznie z siłą z zadu i również drugi człon pokonał na czysto. Wylądował na prawą stronę, po cym utrzymując aktywne, równe tempo, ruszyli po obszerniejszym łuku na okser z numerem 5. Skorzystał z możliwości by przyspieszyć, bo jednak miał całkiem dobrą kondycję, pomimo upływających lat, nie przesadzał jednak z tempem. Najazd na piątkę wypadł im koło barierek, po czym wykręcili na następną przeszkodę za 9 i 8 przeszkodą. Przed okserem naprostowali, spokojnie został doprowadzony pod przeszkodę, gdzie korzystając z dużego doświadczenia i pomocy Anny wybił się we właściwym miejscu, ładnie wyciągnął się w skoku i dokrył przeszkodę. Tymczasem lądowanie na lewo, ruszyli kawałek po prostej, by skręcić na szóstą przeszkodę, którą wkrótce pokonali również na czysto. Na drugi szereg Anna wybrała bezpieczniejszą trasę, za jedynką po łuku. Następnie naprostowali do członu 7a, który był okserem. Jeszcze na łuku został podniesiony do przeszkody. Po naprostowaniu i doprowadzeniu pod przeszkodę pozwoliło mu to we właściwym miejscu wybić się dynamicznie, z siłą z zadu nad przeszkodę. Popisał się ładnym baskilem, pokonując 7a z niewielkim zapasem. Lądowanie wyszło im bliżej pierwszego członu, więc spokojnie zmieścili się w najeździe do stacjonaty 7b, z którą siwy również doskonale sobie poradził. Po lądowaniu nieco przyspieszyli, zmierzając na leżącą po prostej stacjonatę z numerem 8, Oldenburg jednak zachował równe tempo. W ten sposób dotarli do miejsca wybicia, w którym najpierw oderwał od ziemi przody, potem tyły, prawidłowo ułożył się w skoku i zgrał z Anną, zanim wylądował na lewą nogę. Następnie podjęli najazd na dziewiątą przeszkodę właśnie z lewej. Zbliżając się do przeszkody kobieta go naprostowała i ponownie bez trudności doprowadziła pod przeszkodę, gdzie znowu wybił się w punkt i pokonał stacjonatę bez żadnych trudności. Tym razem lądowanie na prawo, pogalopowali w stronę barierek, by wykręcić na dziesiątą przeszkodę. Naprostowała go do triplebarra i podniosłą go do przeszkody. Oldenburg doprowadzony do odpowiedniego miejsca wybił się dynamicznie, z siłą z zadu i wyciągnął nad przeszkodą, pokonując ją w efekcie na czysto. Jedenasta przeszkoda leżała po prostej, więc po lądowaniu trzynastolatek kontynuował aktywne, równe tempo, skupiając się na stacjonacie również dzięki pomocom od amazonki. Spokojnie dojechali pod przeszkodę, gdzie po otrzymaniu łydki ponownie wybił się we właściwym miejscu, ułożył prawidłowo w skoku i lekko wylądował za przeszkodą n prawą nogę. Po obszernym łuku ruszył na ostatnią przeszkodę, odbijając w jej stronę, z krótkiej ściany, utrzymując solidne, ale rozsądne tempo. Naprostowali do oksera, na sam jego środek i znajdując się już w pobliżu przeszkody Aniołek wybił się na przeszkodę z siłą z zadu, co pozwoliło mu spokojnie, na czysto i w ładnym stylu ją pokonać. Utrzymał dobre tempo do minięcia celowników, po czym stopniowo zwolnił. Na pochwałę w postaci klepnięcia parsknął, również zadowolony z siebie, pomimo początkowych trudności. Potem opuścili parkur.

zt
 
     
Nearly Perfect
Skokowiec


Płeć: klacz
Wiek: 9 lat {11.05.2009}
Rasa: Selle francais
Wzrost: 170 cm
Właściciel: Caroline Hathaway
Cena: £2600

Doświadczenie w skokach: 111
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 42
Doświadczenie z lonżowania: 55
Kondycja: 75
Szybkość: 75
Klasa startów: Skoki: N

Wysłany: 2018-02-03, 19:32   

Faktycznie Nearly Perfect chociaż byłą stosunkowo młodym koniem miała spore doświadczenie, również w startach pod Caroline, więc były raczej zgrane.
W dniu zawodów w stajni panowała nerwowa atmosfera, która też nieco udzielała się klaczy, która krążyła po boksie w braku lepszego zajęcia. Jak zwykle nadejście właścicielki przyjęła z entuzjazmem i bez trudności dała się zaprowadzić na myjkę, gdzie stała spokojnie, podczas gdy Caroline ją oporządzała, a także później podczas siodłania. Następnie ruszyły na rozprężalnię, gdzie kasztanka rozgrzała się we wszystkich chodach, a następnie pokonała po kilka przeszkód próbnych.

Kiedy przyszła ich kolej, kobieta poprowadziła ją w stronę parkuru, na którym mieli startować, w towarzystwie drugiej pary, na lustrzanym parkurze. Selle francais parsknęła nieco nieufnie w stronę ogiera, tuląc uszy ze względu na wiele bodźców z otoczenia. Caroline jednak poprowadziła ją na start, we właściwym miejscu odsyłając ją do galopu i skutecznie skupiając ją na przeszkodach, które je czekały. Nearly aktywnym, równym tempem ruszyła na stacjonatę z numerem jeden, prowadzona przez Caroline blisko barierek. Kobieta naprostowała ją do przeszkody, posyłając jej kilka półparad, które z pewnością pomogły jej w większym skupieniu się na przeszkodach, niż rozpraszającym otoczeniu. Doprowadzona do przeszkody wybiła się we właściwym miejscu, jeszcze otrzymując wsparcie w postaci łydki. Zabaskilowała ładnie nad przeszkodą, prawidłowo układając się nad przeszkodą i zgrywając z Caroline. Wylądowała na lewo. Utrzymując stosunkowo dobre tempo ośmiolatka pogalopowała kawałek po prostej, po czym skręciła w stronę oksera. Jasnowłosa naprostowała ją do przeszkody, podnosząc ją do niej, by ponownie doprowadzić ją we właściwe miejsce, w którym klacz się wybiła z siłą z zadu. Wybiła się przodami, potem oderwała od ziemi tyły, zgrała się z Brazylijką w skoku, spokojnie pokonując przeszkodę. Po lądowaniu Caroline poprowadziła ją po obszernym łuku, kierując się na trójkę. Najpierw pogalopowała pod barierki, potem krótko jechała przy nich, by odbić na trzecią przeszkodę. Na przeszkodę obrały obszerniejszy, bezpieczny najazd, za to pokonując go w szybszym, aktywniejszym tempie. Kobieta naprostowała ją do przeszkody, zamknęła w pomocach i wsparła ją półparadami, po czym Perfect wybiła się we właściwym miejscu dzięki własnemu doświadczeniu i łydce od Caroline. Ponownie ładnie ułożyła się w skoku, zgrała z kobietą i dość miękko wylądowała, ze zmianą nogi na prawą, na czysto i w ładnym stylu pokonując stacjonatę.
Następnie ruszyły po ciasnym łuku na pierwszy szereg - 4ab. Caroline naprostowała ją do przeszkody i osadziła nieco na zadzie. Klacz przyjrzała się krótko szeregowi, jej uwagę przykuł na razie pierwszy człon, z wodą. Nie byłą to dla niej żadna nowość, jednak była nieco mniej pewna, gdy przychodziło do tych przeszkód. Naprostowały do przeszkody, kasztanka zamknięta w pomocach, wybiła się we właściwym miejscu, aby wylądować bliżej, uprzednio na czysto pokonując przeszkodę, To dało im możliwość, aby spokojnie zmieścić się w dystansie do członu 4b. Kobieta poprowadziła ją do oksera, ponownie zamkniętą w pomocach. Ponownie selle wybiła się we właściwym miejscu, z siłą z zadu, dzięki czemu na czysto i w dobrym stylu pokonała ten człon, zostawiając pierwszy szereg za sobą.
Lądowanie wyszło im na prawo, po czym po ciasnym łuku pogalopowała na piątą przeszkodę, za przeszkodami numer 9 i 8. Jeszcze na zakręcie francais otrzymała półparady od kobiety, po czym naprostowały, by dojechać pod przeszkodę numer 5. Ośmiolatka wybiła się dynamicznie, z siłą z zadu we właściwym miejscu, zabaskilowała nad przeszkodą, wyciągając się nad nią , i zgrała się w ruchu z właścicielką. Tym razem lądowanie wypadło bardziej na lewo, a Perfect skoncentrowała się na kolejnej przeszkodzie, którą była stacjonata. Pogalopowała kawałek po prostej, by skręcić na szóstą przeszkodę. Następnie wszystko miało miejsce tak jak przy poprzednich przeszkodach: Caroline zamknęła ją w pomocach i doprowadziła na środek przeszkody, wskazując miejsce do wybicia, chociaż klacz miała tutaj do dodania swoje trzy grosze. Podczas wybicia doznała nagłego skurczu w jednej z przednich kończyn, co sprawiło, że zdekoncentrowała się i nie mogła doprowadzić tego skoku do końca tak jak chciała - czyli na czysto. Niestety jeszcze podczas skoku nad przeszkodą, z powodu skurczu wierzgnęła, przy tym ściągając górny drąg z przeszkody. Po wylądowaniu na prawo kasztanka parsknęła z niezadowoleniem i stuliła nieco uszy, ale i ona musiała się skupić na kolejnych przeszkodach. Pogalopowała kawałek po prostej, utrzymując dobre, aktywne tempo. Następnie skręciła w lewo za jedynką, na szereg 7ab. Ponownie podczas zakrętu została podniesiona do przeszkód, co umożliwiło jej ich obejrzenie, a co za tym idzie odzyskała motywację do dalszej, lepszej pracy na parkurze. Caroline ponownie przygotowała ją do przeszkody, dodając łydkę we wcześniejszym miejscu do odskoku. Kasztanka bez problemu wybiła się w tym miejscu, obrała właściwą pozycję w skoku, i spokojnie dokryła przeszkodę, lądując za nią. To dawało jej wystarczająco miejsca, żeby zmieścić się do drugiego członu, który również na szczęście pokonała na czysto i w dobrym stylu.
Utrzymując to tempo francais ruszyła aktywnie w stronę kolejnej przeszkody - stacjonaty, która leżała na wprost. Caroline zamknęła ją w pomocach i doprowadziła pod przeszkodę, gdzie ośmiolatka wybiła się we właściwym miejscu, przy wsparciu łydki od właścicielki. Popisała się ładnym baskilem i zgraniem z Caroline, by zostawić za sobą stacjonatę, pokonaną na czysto. Wylądowała bardziej na lewo i ruszyła na kolejną stacjonatę, z numerem dziewiątym, tym razem nieco spokojniejszym tempem, aby nie mieć problemu z wyjechaniem ciasnego zakrętu, na którym Caroline podparła ją pomocami. Udało im się naprostować do przeszkody i przygotować do jej pokonania, w efekcie również dziewiątkę przeskoczyła na czysto i pogalopowały dalej. Wylądowała bardziej na prawo, więc po chwili galopu po prostej, odbiły na prawo, zmierzając przy barierce do dziesiątej przeszkody, którą był triplebarre. Nieco dodała w tempie, jeszcze otrzymując półparady od Brazylijki, która pomyślnie doprowadziła ją do przeszkody. Tam Nearly się wybiła we właściwym miejscu z siłą z zadu i wyciągnęła się w skoku, spokojnie i gładko pokonując przeszkodę. Przy lądowaniu Caroline lekko ją przytrzymała, przed kolejną, przedostatnią przeszkodą, która leżała w linii prostej. Spokojnie dotarli w pobliże stacjonaty, gdzie kobieta ponownie odesłała klacz do udanego skoku. Pozostała im ostatnia przeszkoda. Za jedenastką wylądowała na prawo i teraz pogalopowała aktywnie, ale równym tempem po obszernym łuku na ostatnią przeszkodę, pod barierkami parkuru. Naprostowały na okser, gdzie najpierw jasnowłosa posłała jej kilka półparad, by następnie doprowadzić ją pod okser i odesłać do skoku. Kasztanka wybiła się we właściwym miejscu, ponownie dynamicznie, z siłą z zadu, co pozwoliło jej na dokrycie przeszkody, dodatkowo wyciągnęła się swobodnie w skoku i zgrała z kobietą. Za przeszkodą utrzymała tempo do celowników, po czym stopniowo zwolniła najpierw do kłusa, potem do stępa, po czym opuściły parkur. Selle francais parsknęła na pochwalne klepnięcie, sama byłaby w sumie bardzo zadowolona z wykonanej pracy, gdyby nie zrzutka, która z drugiej strony przesądziła o tym, że nie wezmą udziału w drugim etapie.

zt
 
     
Lucas
Trener
★


Płeć: mężczyzna
Wiek: 26 lat

Ostatni trening: 26.02.2020 - skokowy - Viceroy
Podopieczny: Viceroy, Whatever Impossible
Pieniądze: £1200

Punkty doświadczenia: 106
Skoki: 59
Ujeżdżenie: 30
Cross: 4
Obycie z koniem: 13


Wysłany: 2018-02-04, 22:37   

Zadowolony z przebiegu obu ćwiczeń, po raz kolejny nagrodził Viceroya i wrócił na chwilę do stępa, chcąc zamienić ze swoim pomocnikiem kilka zdań. Czas na ustawienie kolejnego ćwiczenia postanowił wykorzystać na rozgalopowanie. Tak więc po kilku minutach relaksu na dłuższej wodzy ponownie pozbierał kopytnego i posłał go do kłusa. Przejście do galopu zainicjował zaś w pobliskim narożniku, poprzedziwszy go półparadą, dbając również o odpowiednie wpisanie jego obszernego cielska w łuk.
Początkowo zaoferował Vickowi trochę luzu, pozwalając mu na żwawe tempo i porządne rozprostowanie nóżek. Sam przeszedł w niski, odciążający półsiad i po prostu pozwolił mu iść, aczkolwiek bez utraty kontroli. Z czasem troszkę go pozbierał, zadbał o odpowiednie zaangażowanie zadu i wtedy wykręcił dwa, dość obszerne koła. Prowadził ogiera na zewnętrznej wodzy, łydkami dbając o prawidłowe wygięcie i jednocześnie zapobiegając wypadnięciu z ustawienia. Następnie zmienili stronę z lotną zmianą nogi i powtórzyli sekwencję sprzed chwili, by równomiernie rozgrzać się na obie strony. W międzyczasie Lucas zerkał w kierunku tworzącej się konstrukcji, która niedługo powinna być gotowa.
_________________




These girls only want you when you're winnin'
But you've been with me from the beginnin'
l u h a n • a a r e n • a r o n

Took one fuckin' look at your face
Now I wanna know h o w u t a s t e
p m s ∞

All we seem to do is talk about sex
She's got a boyfriend anyway
r o z a l i a • k a t h r i n• e v i l i n e

You're like a d r u g that's killing me
I cut you out entirely, but I get so high when I'm inside you
g i r l f r i e n d ♥

I know it ain't right, but I don't care
Break up with your girlfriend 'cause I'm b o r e d
e n e m i e s



@edit by Delfinek
 
     
Viceroy
Skokowiec
o. Desperado m. Voice Of Insomnia


Płeć: ogier
Wiek: 5 lat
Rasa: KWPN
Wzrost: 181 cm

Ostatni trening: 27.02.20 - skokowy - Lucas
Właściciel: Lucas Vaugier
Cena: £4325

Doświadczenie w skokach: 88
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 19
Doświadczenie z lonżowania: 9
Kondycja: 70
Szybkość: 79
Klasa startów: Skoki: P1

Wysłany: 2018-02-05, 16:16   

Stępując w uwagą przysłuchiwał się rozmowie Lucasa i jego pomocnika, tak naprawdę nic z tego nie rozumiał, ale wyraźnie był tym zainteresowany. Dopiero ponowne nabranie wodzy i wyraźna półparada ze strony Lucasa ocknęły go z chwilowego zamyślenia.
Ruszył energicznie kłusem, a następnie galopem, stawiając obszerne i okrągłe kroki jednocześnie pozostając lekkim w trakcie poruszania się. Mając okazję i szansę pogalopować żywiej ochoczo z niej skorzystał, w pewnym momencie wesoło podrzucając zad do góry.
Położył po sobie uszy w momencie, w którym Lucas subtelnie aczkolwiek zauważalnie wziął go na siebie i mocniej pozbierał, prosząc o zaangażowanie zadu i uniesienie pleców.
Na szczęście Vicek nie należał do konfliktowych koni stąd też dość łagodnie przyjął zmiany i się im podporządkował. Prowadzony po kole przyjął ustawienie zaproponowane przez Lucasa i formując masywne cielsko w łuk, poruszał sie z ogromną swobodą.
Zmienił nogę poprzez lotną, wesoło podrzucając przy niej zadem do góry i już po chwili kontynuował galop na druga nogę, podobnie jak wcześniej po rozgalopowaniu powtarzając pracę na kole.
_________________
 
     
Bastian Collins
Jeździec zaawansowany


Płeć: mężczyzna
Wiek: 31
Podopieczny: Who Knows, Chaos Amir, Mr Heisenberg, Milky Way
Pieniądze: £6803

Punkty doświadczenia: 113

Wysłany: 2018-02-06, 13:35   
   Tytuł: Hodowca


W zawodach typu „Ladies vs Gentleman” Collins nie miał jeszcze możliwości startować, ale gdy tylko pojawiła się taka okazja, nie wahał się ani minuty z zapisaniem na listę startową. Doskonale wiedział także, z którym koniem chciałby wystąpić, a jako że konkurs dawał mu możliwość poskakać na nieco bardziej doświadczonym od siebie koniu, imię Amira szybko pojawiło się na formularzu obok jego nazwiska. Zadowolony, że wreszcie będzie mu dane wystąpić ze swoim podopiecznym w zawodach, w ich dniu chętnie pojawił się w stajni by przygotować ogiera do występu. Odczuwał wyraźną różnicę w porównaniu do regularnych konkursów, związaną również z faktem, że startował wyłącznie na jednym koniu i to jemu mógł poświęcić całą swoją uwagę, nie martwiąc się o czas na rozgrzewkę czy przesiodłanie rumaków. Oporządzeni i zasiodłani wkrótce udali się na rozprężalnię, gdzie Sebastian poświęcił dużo czasu na rozluźnienie konia (choć stale wyczuwał, że ten jest nie tyle podniecony startem co zwyczajnie, w tekinowym stylu nabuzowany) i pokonał z nim kilka przeszkód podobnej wysokości do tych, które stały na parkurze. Nie chciał go zbytnio zmęczyć, więc poprzestał po pokonaniu kilku kombinacji i czekał na ich kolej w konkursie. W międzyczasie sprawdził także, która z Pań jest jego przeciwniczką (w duchu modląc się by nie była to Elizabeth – w końcu gdyby z nią przegrał, nie mógłby jej więcej spojrzeć w oczy!) i przywitał się z pozostałymi zawodnikami znajdującymi się na rozprężalni.

Bee Gees – „Stayin’ Alive” na zawodach z Chaosem brzmiało niemalże jak przeznaczenie! Właściwie nie wiem czy to los się z niego zaśmiał czy to zwykły przypadek, ale „Stayin’ alive” brzmi dużo gorzej niż na przykład „We are the champions”, toteż brunet mógł spodziewać się niezłej jazdy w trakcie swojego przejazdu! Zaśmiał się, sama nie wiem czy z rozbawienia czy bezradności, i pokręcił głową. No lepiej być nie mogło!
Nie zamierzał jednak się poddawać! Co to, to nie! Gdy nadeszła ich kolej dzielnie poprowadził konia pod wejście na parkur, starając się przy tym nie skupiać na niczym innym jak tylko na skokach, ale... „Stayin’ alive” zdawało się jednak zbierać swoje owoce już od pierwszych sekund, w których Collins chciał wyegzekwować od swojego podopiecznego ruch naprzód. Gniademu ani widziało się wejść na arenę konkursową i bardzo próbował pozbyć się swojego jeźdźca z grzbietu poprzez wspinanie się i różnego typu nagłe, „mordercze” ruchy. Gdyby nie to, że Bastian w życiu miał już do czynienia z wieloma tego typu końmi, a także był właścicielem Chaosa już od dobrych kilku lat, pewnie by się poddał – co nie miało miejsca w tym przypadku. Za każdym razem gdy ponownie znajdowali się na ziemi próbował przepychać konia do przodu i w pewien sposób zmusić go do podporządkowania się sobie, a równocześnie miał nadzieję, że tekinowi zwyczajnie, po pewnym czasie, znudzą się próby morderstwa właściciela. Właściwie nie wiem, co bardziej zadziałało, ale ostatecznie udało im się dojść do porozumienia i wystartować na jedynkę, gdy przyszedł do tego odpowiedni moment!
Wprawdzie nie mieli możliwości ustalenia sobie odpowiedniego tempa, ale najazd był na tyle długi, że Sebastian spokojnie zdążył przygotować ogiera i półparadami skupić jego uwagę na rozpoczynającej przejazd stacjonacie. Podprowadził konia nieco niezdarnie pod przeszkodę, a w miejscu odskoku posłał mu mocniejszą łydkę by w chwilę później wraz z ogierem poszybować w powietrze, przechodząc przy tym w półsiad i oddając mu lekko rękę. Wprawnie wrócił w siodło zaraz po tym jak znaleźli się na ziemi i kontynuował przejazd w lewo... a przynajmniej bardzo chciał, bo najwyraźniej tekin miał zupełnie inny pomysł na kontynuowanie parkuru. Niechętnie szedł naprzód, a bardziej spływał mu na prawo, dając właścicielowi powód do kolejnego przepchnięcia go i chwili siłowania. Mężczyzna przeklął krótko w myślach, ale w miarę szybko udało mu się wyperswadować koniowi głupie pomysły i już nieco spokojniejszym tempem naprowadził go na kolejną przeszkodę. Ten koń kiedyś doprowadzi go do szaleństwa, przysięgam!
Jako, że mieli dość długi i prostopadły najazd do oksera (gdy w końcu udało im się zapanować nad niechęcią do dalszego biegu), Bastianowi udało się ustalić z ogierem równe, aktywne tempo, dzięki któremu bez problemu dojechali do dwójeczki. Collins wybrał wcześniejsze miejsce odskoku, w którym przekazał ogierowi sygnał do wybicia się, by samemu unieść się w strzemionach, przejść w półsiad i głębiej oddać rękę, aby gniadosz mógł swobodnie wyciągnąć szyję w trakcie lotu. Balansował na grzbiecie ogiera, nie chcąc zakłócić jego równowagi, a po chwili odchylił się i płynnie wrócił w siodło, gdy znaleźli się ponownie na ziemi. Przed samym rozpoczęciem przejazdu zastanawiał się przez moment, którą trasę z przeszkodą numer trzy wybrać, ale teraz nie miał już najmniejszych wątpliwości – stracili bowiem kilka sekund po przeszkodzie numer jeden, a więc teraz musieli je nadrobić i lekko zaryzykować. Chaos jednak chodził konkursy klasy C i był doświadczonym skoczkiem, a więc ciasne najazdy nie powinny sprawić dlań większego problemu.
Kontynuowali więc nadal na lewo skracając łuk przy samych przeszkodach 8 i 9 (a nie szerzej) by ostatecznie skręcić na wąską trójkę, do której na wprost zostały im może trzy foule. Anglik skupił uwagę swego podopiecznego półparadami i dodał nieco tempa, by w chwilę później znaleźć się za trójką, w trakcie lotu zmieniając nogę galopu na prawą, używając w tym celu przeciwnych pomocy niż do tej pory, by zasygnalizować ogierowi potrzebę innego lądowania. Do szeregu 4a i 4b także poprowadził konia po dość ciasnym zakręcie i podniósł delikatnie jego głowę w górę, aby ten widział, że za pierwszym członem znajduje się jeszcze drugi. Najazd na rów z wodą nie był dlań niczym niepokojącym – kiedy jeszcze trenowani z Chaosem cross, na początku swojej znajomości, zdołał się przekonać, że woda nie robi na nim większego wrażenia, toteż pewnie naprowadził go na szereg, wybierając nieco wcześniejsze miejsce odbicia do stacjonaty, by zagwarantować sobie nieco więcej miejsca w dystansie do oksera. Wylądowali więc zaraz za pierwszymi drążkami, a Collins utrzymując równe tempo podprowadził konia do oksera, który już w moment później także mogli puścić w zapomnienie.
Kontynuując nadal na tę samą nogę galopu, Collins ponownie poprowadził ogiera po dość ciasnym łuku przy przeszkodach numer 8 i 9, prostując go dopiero na krótką chwilę przed kolejnym wyzwaniem. Wiedział jednak, że będzie to wystarczający kawałek na skupienie uwagi Amira półparadami i przyspieszył nieco tempa by swobodnie (i w odpowiednim miejscu) wybić się do przeszkody numer pięć. Przeszedł w półsiad, oddał ogierowi głębiej ręce, a przy okazji, jeszcze w powietrzu, zmienił ustawienie pomocy, mające zmusić ogiera do wylądowania na lewo. Przeniósł ciężar swojego ciała na tę samą stronę i obciążył nieco wymagane strzemię, już w moment później wracając płynnie w siodło. Po delikatnym łuku, dodając nieco tempa, znaleźli się przy przeszkodzie numer sześć, która nie sprawiła im większych problemów, aby w chwilę później, nieco szerszym łukiem, za jedynką, podejść do szeregu numer siedem. Zepchnięcie z krótkiej ściany parkuru ku jego środkowi, zagwarantowało im prostopadły najazd na stojącą przed nimi kombinację, do której Sebastian odrobinę przytrzymał ogiera. Skupił jego uwagę półparadami, ponownie delikatnie podniósł jego łeb ku górze i wybrawszy wcześniejsze miejsce odskoku posłał go w powietrze, powtarzając sekwencję: zaparcie się w strzemionach, przejście w półsiad, oddanie ręki, a następnie odchylenie i powrót w siodło. Te dwie ostatnie rzeczy wykonał z dużym refleksem, co pozwoliło mu bez problemu zmieścić się w dystansie do B i tam także oddać prawidłowy skok. Po wylądowaniu, aktywnym tempem poprowadził konia ku przeszkodzie numer osiem, która stała w tej samej linii co dwie poprzednie, a ta także poszła nim gładko niczym bułka z masłem. Przez moment jeździec zastanawiał się czy do dziewiątki najechać z prawej czy lewej strony zaraz po wylądowaniu za stacjonatą, ale ostatecznie wybrał wersję w lewo, kierując się nieco bezpieczniejszym najazdem względem drugiego kierunku. Wprawdzie ściął łuk tak mocno, jak tylko mógł, zostawiając ich z prostopadłym dystansem maksymalnie dwóch-trzech foule, ale odpowiednim, by bez problemu pokonać przeszkodę. Półparada, równe tempo i już w moment później łydka wysyłająca w powietrze, w które wraz z koniem przeniósł się Sebastian, podążając za jego ciałem. Przeszedł w półsiad, oddał rękę i przeniósł ciężar ciała na drugą stronę, chcąc wskazać ogierowi, że ten powinien wylądować na prawo. Po powrocie w siodło, poprowadził ogiera maksymalnie na wprost, tym razem nie chcąc skracać łuku i dopiero na wysokości długiej ściany skręcił w prawo, zapewniając zarówno sobie jak i koniowi prostopadły najazd na triple bar’a. W trakcie najazdu skupił uwagę konia półparadami, na nadchodzącej przeszkodzie, a także dodał nieco tempa, aby Chaos miał się z czego wybić do długiego skoku. Prowadził go równo, aktywnie, a w odpowiednim miejscu odskoku posłał ogierowi sygnał do wybicia się i znów podążył za jego ciałem, mocno oddając rękę i balansując w powietrzu by nie zaburzyć równowagi konia. Po powrocie w siodło zwolnił nieco tempo i półparadami już wskazywał na kolejny skok, który znajdował się w tej samej linii, i który już po chwili znajdował się za nimi, a po którym kontynuowali na prawo do ostatniej przeszkody. Obszernym łukiem podążyli do oksera, który znajdował się na przeciwległej ścianie parkuru, na którego najechali po prostopadłej linii. Półparady, równe, aktywne tempo i nieco wcześniejsze miejsce odbicia sprawiły, że już w kilka sekund później para znalazła się za przeszkodą, kończąc tym samym przejazd bez żadnych punktów karnych na koncie i mieszcząc się w czasie! Kto by pomyślał, że po takim wstępnie tak dobrze uda im się przejść przez cały parkur!
Bastian pochwalił ogiera, rzucając jedynie okiem na to jak w przejeździe wypadła jego rywalka, a chwilę później, jeszcze kilka razy klepiąc go po szyi, wyprowadził konia na rozprężalnię, gdzie mieli czekać na kolejną rundę.
_________________
 
     
Lucas
Trener
★


Płeć: mężczyzna
Wiek: 26 lat

Ostatni trening: 26.02.2020 - skokowy - Viceroy
Podopieczny: Viceroy, Whatever Impossible
Pieniądze: £1200

Punkty doświadczenia: 106
Skoki: 59
Ujeżdżenie: 30
Cross: 4
Obycie z koniem: 13


Wysłany: 2018-02-07, 00:56   

Po takim rozgalopowaniu mogli zabrać się za pierwsze z ćwiczeń, które było już gotowe. Lucas zadbał o dobre tempo oraz sylwetkę Viceroya, po czym naprowadził go na konstrukcję. Nie było to nic nadzwyczajnego, a siedem drążków ułożonych co ok. 3 metry. Pierwsze podejście Vaugier wykorzystał jako oswojenie z sytuacją, toteż nie wymagał od podopiecznego niczego poza płynnym przejściem przez całość. Naprowadził go na sam środek pierwszego z drążków i zamknął karusa w korytarzu z łydek oraz wodzy, ograniczając tym samym możliwość ucieczki w bok. Sam przeszedł do półsiadu, miękko podążając ruchem konia, przy zachowaniu elastycznej ręki. Jeżeli obyło się bez komplikacji, pochwalił i wtem bez zbędnego kręcenia kilometrów powtórzył manewr. Na dojeździe wewnętrzną wodzą subtelnie rozluźniał skoczka, tym razem jadąc kombinację na ultra lekkich wodzach, łydkami pilnując by nie zmieniał toru jazdy. W ten sposób szukał u swojego przyjaciela samoniesienia się i rozluźnienia, przy zachowaniu dobrego, równego rytmu. Jeśli i to nie sprawiło mu kłopotu, ponownie pochwalił i wracając na stabilny kontakt, zmienił stronę z lotną i w ten sam sposób wykonał kolejne dwa najazdy.
_________________




These girls only want you when you're winnin'
But you've been with me from the beginnin'
l u h a n • a a r e n • a r o n

Took one fuckin' look at your face
Now I wanna know h o w u t a s t e
p m s ∞

All we seem to do is talk about sex
She's got a boyfriend anyway
r o z a l i a • k a t h r i n• e v i l i n e

You're like a d r u g that's killing me
I cut you out entirely, but I get so high when I'm inside you
g i r l f r i e n d ♥

I know it ain't right, but I don't care
Break up with your girlfriend 'cause I'm b o r e d
e n e m i e s



@edit by Delfinek
 
     
Viceroy
Skokowiec
o. Desperado m. Voice Of Insomnia


Płeć: ogier
Wiek: 5 lat
Rasa: KWPN
Wzrost: 181 cm

Ostatni trening: 27.02.20 - skokowy - Lucas
Właściciel: Lucas Vaugier
Cena: £4325

Doświadczenie w skokach: 88
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 19
Doświadczenie z lonżowania: 9
Kondycja: 70
Szybkość: 79
Klasa startów: Skoki: P1

Wysłany: 2018-02-07, 13:17   

Pewnym i okrągłym galopem został poprowadzony w kierunku stojących siedmiu drążków. Nie przyglądał się im za specjalnie, ale też nie olewał, po prostu galopował stawiając nad każdym z nich kolejny krok galopu. To ćwiczenie wymagało od niego dużego zaangażowania i przede wszystkim skrócenia sylwetki, co nie było takie łatwe przy gabarytach karego.
Starał się jak mógł i dość płynnie pokonał wszystkie drążki skupiając się maksymalnie na wykonywaniu postawionego przed nim zadania. O żadnej ucieczce nie było mowy, skoki jak i wszelkie związane z nimi ćwiczenia przynosiły mu dużo frajdy i zajmowały niespokojną głowę, która nie lubiła monotonii i nudy.
Przy powtórce kary otrzymując nieco luźniejsze wodze momentami tracił równowagę i przez to zaczynał się rozpędzać. Brakowało mu jeszcze obycia i wystarczającej siły zadu, która pozwoliłaby na utrzymanie równowagi, podczas, gdy kontakt z ręką jeźdźca się urywał. Lucas na pewno podtrzymywał go łydkami, ale brakowało mu oparcia z przodu na wędzidle.
Przez rozpędzanie się i utratę równowagi, ostatnie dwa drągi pokonał, jako jeden, oddając ogromny płaski skok nad nimi. Zapewne wytrącił tym bruneta z równowagi i zmusił do wprowadzenia natychmiastowej korekty. Przy kolejnych powtórzeniach szło mu już znacznie lepiej, dzięki czemu Lucas mógł uznać ćwiczenie za poprawnie wykonane i dalej kontynuować rozgrzewkę.
_________________
 
     
Naomi Eaton
Instruktor
★


Płeć: kobieta
Wiek: 27 lat (07.07.1993)
Wzrost: 174 cm

Ostatni trening: 05.2020 - skokowy - Angel's Wings
Podopieczny: Friskey Whiskey, Angel's Wings, Dark Princess Intentians, Maebashi, Charmeur - konie; Flava, Java - kotki.
Pieniądze: £3514

Punkty doświadczenia: 264
Skoki: 94
Ujeżdżenie: 50
Cross: 84
Obycie z koniem: 36


Wysłany: 2018-02-07, 15:28   

Naomi zachęcona ostatnimi sukcesami odniesionymi z Foudre, chętnie przystała na propozycję jego właścicielki by raz jeszcze zaprezentować jej konia na zawodach. Całkiem dobrze współpracowało jej się z wątrobianym, a że chwilowo nie dysponowała żadnym koniem, który mógłby wziąć udział w tym konkursie, naprawdę nie miała powodu by się nie zgodzić. Korzystając z tego, że zawody odbywały się na miejscu, samodzielnie przygotowała konia do konkursu, poświęcając mu tyle czasu, ile było potrzebne aby oboje wyglądali zjawiskowo. :3 Na rozprężalni również się nie spieszyła, dbając o komfort konia bardziej niż zwykle, zwyczajnie nie chcąc nadwyrężyć zaufania, którym została obdarzona. Po rozgrzewce składającej się na rozprężenie konia w trzech chodach oraz na rozluźnienie go, oddała kilka skoków na przeszkodach nieco mniejszych niż te stojące na parkurze, a następnie w stępie oczekiwała swojej kolejki.

Wywołana na parkur, udała się na niego stępem, utrzymując kontakt z pyskiem Foudre i prowadząc go w łydkach. Jeżeli spotkała już na równoległym parkurze swojego dzisiejszego konkurenta, posłała mu krótki uśmiech, po czym skupiła się na wątrobianym, udzielając mu otuchy jeżeli okazało się to potrzebne. Wokół było dosyć głośno i nerwowo, więc wcale by jej to nie zdziwiło, gdyby Foudre był niespokojny.
Na chwilę przed tym, jak rozbrzmiał charakterystyczny dzwonek, Naomi wycofała ogiera o 3-4 kroki, by wraz z otrzymaniem sygnału do startu przesunąć jedną łydkę za popręg i wypchnąć konia konia do galopu ze stój. Miało to miejsce nieopodal pierwszej przeszkody, ale też taki był urok tego konkursu - wygrywał ten, który pokona parkur najszybciej, oczywiście popełniając przy tym jak najmniej błędów. Stąd miał też miejsce krótki najazd na przeszkodę otwierającą parkur, do której Nao doprowadziła konia pilnując go w korytarzu stworzonym z pomocy, pewnie jadąc go dosiadem do przodu. W wymierzonym punkcie dała mu łydkę do skoku, po której wyczekała odbicia, po którym od razu zabrała się za koniem do skoku, przechodząc w półsiad z oddaniem ręki. Przeszkody nie były wysokie, więc nie przesadzała, unikając kładzenia się na szyi lub rzucania wątrobianemu wodzy. Oddawała mu jej tylko tyle, ile potrzebował, by nie zaburzyć jego równowagi w trakcie lotu. Już w trakcie skoku spojrzała na lewo, w kierunku drugiej przeszkody, będącej okserem. Sugerując Foudre lądowanie na lewo, miękko wróciła w siodło, cały czas równoważąc się dzięki mocnemu oparciu na strzemionach. Chwilę później z powrotem przeszła do lekkiego półsiadu, by po łagodnie ściętym łuku pogalopować ku drugiej przeszkodzie. Pozwalała Foudre iść żywo, licząc się z tym, że najważniejszy był tutaj czas. W rezultacie przed oddaniem skoku zostały im zaledwie dwie foule galopu prostopadle do przeszkody, na czas których Nao wróciła w siodło, biorąc wątrobianego na siebie. Patrząc zdecydowanie przed siebie, wycofała ramiona i rozstawiła nieco szerzej dłonie, poza tym utrzymując je na jednakowej wysokości. Przypilnowała konia także w łydkach, dosiadem podążając za jego ruchem, aż do momentu w którym nastąpiło odbicie. Wówczas wyszła za Foudre do półsiadu, w którym oddała mu wodze, umożliwiając oddanie swobodnego i okrągłego skoku nad okserem.
Nie czuła się jednak na tyle pewnie na ogierze (jakby nie patrzeć, znali się od niedawna) by robić mocne skróty, dlatego ryzykując gorszym czasem, zdecydowała się pojechać po skoku mocno na wprost. Tym samym zatoczyła łuk za ósmą i dziewiątą przeszkodą, cały ten dystans pokonując w półsiadzie, w którym zachęcała konia do szybszego galopu. Kiedy znalazła się na wprost trójki, ponownie pozostało im niewiele miejsca; jednak wystarczająco, by zdążyła podnieść Foudre i przygotować się do oddania skoku, który ponownie wyszedł udany. Tym razem zasugerowała ogierowi lądowanie na prawą nogę, co miało im ułatwić pokonanie zakrętu prowadzącego do pierwszego szeregu. Mimo że wszystko działo się szybko, Nao dołożyła wszelkich starań by Foudre zachował dotychczasową aktywność pomimo tego, że musieli dosłownie zawrócić. Wszystko prawdopodobnie skończyłoby się dobrze, gdyby nie okazało się, że widok rowu z wodą nieco wycofał wątrobianego, znanego stąd, że miał dosyć specyficzne podejście do tego typu atrakcji. Mimo iż Naomi dopchnęła go do przeszkody, a także zdołała nakłonić do skoku bez stopki czy wyłamania, to ta chwilowa utrata impulsu poskutkowała wybiciem z rytmu i zepsuła im wejście w szereg. Blondynka skupiła się jednak najpierw na tym, aby nie przeszkodzić Foudre w skoku, zapewne przesadzonym. Trzymając oparcie na bloczkach kolanowych i strzemionach, wyszła do półsiadu, ręką podążając za jego pyskiem. Udało im się pokonać pierwszy człon bez zrzutki, ale dalej nie było już tak kolorowo, bowiem zawodniczka mimo najszczerszych starań wypadła z równowagi po lądowaniu i nieco spanikowała, w rezultacie średnio pomagając ogierowi w podejściu do drugiego członu, co poskutkowało nieprawidłowym wyjściem do skoku i zrzutką. Niestety, wciąż się uczyła i chociaż na tych wysokościach już prawie nie popełniała błędów, to jednak wciąż zdarzały się takie losowe sytuacje.
To jej dało jedynie kopa do działania, więc po skoku od razu wzięła się w garść i poprowadziła konia na prawo, za ósemką, by chwilę później zmierzyć się z kolejnym okserem. Tym razem obeszło się bez przygód - równo, energicznie dojechała z koniem do przeszkody i podyktowała mu miejsce odbicia, następnie weszła w niespóźniony półsiad i oddała wodze. Za piątką podtrzymała aktywny, "wesoły" galop, jedynie gdzieś w połowie dystansu przypominając Foudre o sobie poprzez półparadę, sprawdzającą jego czujność i reakcję na pomoce. Nie zastanawiając się nad tym za wiele, posłała konia do skoku i po pokonaniu przeszkody podtrzymała galop z lewej nogi, decydując się pojechać za jedynką, by przypadkiem nie powtórzyć błędu z ostatniego szeregu. Ta decyzja kosztowała ich co prawda parę sekund, ale Nao była pewna, że uda im się to nadrobić na innych odcinkach, gdzie mogła pomóc duża foula Foudre. W każdym razie, dzięki temu spokojnie zdążyła wyprostować konia przed oddaniem skoku nad pierwszym członem, a także przygotować się do tego, co poskutkowało tym, że tym razem nie zostawiła Foudre samego podczas podejścia do drugiego członu. Poskutkowało to udanym pokonaniem obu przeszkód, po których Nao pozwoliła sobie pojechać śmiało w przód, by dopiero przed samą przeszkodą wycofać konia na siebie i dać mu siłę niezbędną do oddania skoku. Dalej pojechała na lewo, stawiając przed Foudre niełatwe zadanie polegające na wykonaniu ciasnej półwolty przy jednoczesnym zachowaniu aktywnego galopu. Nie bała się jednak zaryzykować w tym miejscu, będąc świadomą tego, że Foudre generalnie skakał bardzo chętnie, a w dodatku był silny, co pomogło im teraz w przedostaniu się na drugą stronę. Pochwaliła go głosem po wylądowaniu, po czym pojechała na prawo, uwzględniając zmianę nogi. Mając na uwadze również to, że kolejną przeszkodą był tripplebarre, zakręt do niego ścięła doprawdy minimalnie, zostawiając sobie dużo miejsca na rozjechanie konia w przód celem poszerzenia foule. Chciała mieć pewność, że Foudre zdąży się napatrzeć i zdoła dokryć całą przeszkodę. Wycofując ramiona, poczekała na ogiera i dopiero wraz z jego odbiciem przeszła do półsiadu, w którym hojnie oddała mu wodze, nie rzucając ich jednak na końską szyję. Dzięki temu nie utraciła kontaktu z pyskiem przy lądowaniu, znacznie ułatwiając kasztanowi pozbieranie się po skoku. Pozostała w aktywnym galopie, choć nieco spokojniejszym niż ten sprzed dziesiątki i doprowadziła Foudre do jedenastki, pilnując go w korytarzu utworzonym z pomocy. Ponownie wskazała mu miejsce odbicia i zgrała się z ruchem konia, sprawiając, że pokonanie stacjonaty stały się dla niego jeszcze łatwiejsze. Dalej pojechała na prawo, decydując się na wykonanie już ostatniego skrótu, którym było pojechanie przed, a nie za jedynką. Taka droga pozwoliła Foudre zobaczyć ostatnią przeszkodę jeszcze przed naprostowaniem na nią, na które i tak zostały im dwie, szersze foule galopu. W porę posłała Foudre do skoku, ponownie wychodząc w ślad za jego ruchem do półsiadu, w którym powiodła rękoma wzdłuż jego szyi. Kolejno zaczęła się stopniowo odchylać, aż przy lądowaniu wróciła w siodło. Po przekroczeniu celowników zaczęła zwalniać, z uśmiechem klepiąc konia po szyi, choć nie była pewna wyniku. Okazało się jednak, że Luke również popełnił jeden błąd, a także ukończył parkur w tej samej sekundzie, co doprowadziło do zakwalifikowania obu par.
Póki co Nao zjechała na rozprężalnię, tam dodatkowo chwaląc ogiera.
 
     
Vivianne Feron
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 26
Podopieczny: White Chocolate, Chilli Child, Unexpected, Clair de Lune
Pieniądze: £3590

Punkty doświadczenia: 163

Wysłany: 2018-02-10, 20:08   

Jako, że zawody Ladies vs Gentleman były rzadką odskocznią od standardowej wersji konkursów, a Vivianne miała kolejną możliwość sprawdzenia swojego skoczka, ani chwili nie wahała się z zapisem na listę, obok swego imienia wpisując pięknie umaszczonego Nemo. Rzadko też zdarzało się, że w tak bliskim sobie terminie na terenie stajni organizowano zawody skokowe, dlatego tym bardziej cieszyła się, że Kapitan nie zapomni jak to jest pokazywać się przed publicznością.
W dniu konkursu stawiła się w stajni, gdzie dokładnie wyczyściła i zasiodłała konia, by następnie zaprowadzić go na rozprężalnię, a tam poświęcić sporo czasu na rozgrzewkę. Prócz sprawdzenia się w trzech chodach, wykonała z ogierem kilka skoków, ale coś podpowiadało jej, że dzisiejszy konkurs nie pójdzie im najlepiej. Nemo od samego początku był bardzo podenerwowany i ciężko było wypracować z nim jakiekolwiek rozluźnienie i chęć do współpracy. Mimo wielu, usilnych prób Amazonki, kolorowy nie kwapił się do współpracy, rezygnując z oporu dopiero pod koniec rozgrzewki, ale nawet to nie dawało Feron spokoju. Najwyraźniej dzisiejszy konkurs będzie małą walką o przetrwanie, której mimo wszystko postanowiła się podjąć.
Gdy przyszła ich kolej kiwnęła głową swojemu „rywalowi”, po czym wprowadziła ogiera na parkur, napotykając przeszkody już od samego początku. Nemo najwyraźniej nie chciał dziś pokazywać światu swego skokowego talentu, co można było zauważyć poprzez bardzo niechętne „wejście” (poprzedzone kilkoma próbami ruchu w tył i naprzód), a następnie pokazując światu swój brzuch i jajeczka, poprzez dość wysokie wspinanie się. Całe szczęście, że brunetka miała jako-takie doświadczenie w kwestii temperamentnych koni i umiała utrzymać się na ich grzbietach w takich sytuacjach - dzięki temu jej konkurs nie zakończył się na tym etapie. Zanim w ogóle się rozpoczął.
Po kilku próbach wyrzucenia jej z siodła ogier opamiętał się na moment, w którym Vivianne udało się złapać nieco większą kontrolę (o ile w ogóle można było mówić o jakiejkolwiek kontroli), a dzięki temu także wystartować w konkursie wraz z Brianem. Najazd na jedynkę był wprawdzie bardzo chaotyczny, a Nemo próbował wszystkiego żeby tylko wymknąć się spod kontroli amazonki. Poprzez upór Vivianne i nieco wyraźniejsze stosowanie pomocy udało jej się jednak naprowadzić konia na rozpoczynającą stacjonatę i oddać nad nią bardzo nieekonomiczny skok, który znów niemalże wyrzucił amazonkę z siodła. Po wylądowaniu, bardzo zdeterminowana brunetka, wzięła konia bardziej na siebie i jeszcze mocniej starała się przekonać go do własnych racji, cały czas prowadząc w korytarzu stworzonym z pomocy i angażując w to bardzo dużo siły i energii. Wyraźnie widać było, że przeprowadzają walkę o dominację nad jazdą na parkurze, którą Vivianne poprzez nieszarpanie konia za pysk wyraźnie przegrywała. A przynajmniej bardziej przegrywała niż wygrywała.
Nie minęła chwila, a para już podjeżdżała pod okser, przed którym Nemo starał się spłynąć na lewo i nie skakać przeszkody, ale Kanadyjce udało się nad nim zapanować i dzięki temu właśnie wybijali się do skoku. Brunetka stanęła mocno w strzemionach, oddała ogierowi głęboko rękę, kiedy tylko przeszła w półsiad i ponownie po wysokim, długim locie, powróciła w siodło, ciesząc się, że nie musiała wywierać na nim presji zmiany nogi w galopie, gdyż do trójki kontynuowali na tę samą prowadzącą stronę.
Chcąc zaoszczędzić sobie problemów, które i tak napotykała na każdym kroku, brunetka zdecydowała się nie prowadzić konia krótszą, cięższą trasą, ale dać sobie możliwość przeżycia przejazdu. Dużym łukiem naprowadziła konia na stacjonatę i choć ponownie było dość nerwowo, to tym razem nie musiała z nim walczyć tak bardzo jak przy dwóch poprzednich przeszkodach. Tym razem zmieniła także nogę galopu na prawo, obciążając mocniej strzemię po tej stronie a także zmieniając ustawienie pomocy na takie, którego użyłaby do zagalopowania na przeciwną nogę. Do dwuczłonowej czwórki ponownie pojechali dużym łukiem, gwarantując sobie w ten sposób w miarę długi (na tyle na ile pozwalała przestrzeń) prostopadły najazd. Człon A wzbogacony był o wodę, którą Nemo, o dziwo, chętnie zaatakował, korzystając ze wskazówki właścicielki, aby wybić się do przeszkody nieco wcześniej i zagwarantować sobie nie wpadnięcie w dystans w szeregu. Wcześniej dziewczyna przygotowała go półparadami do skoku i podniosła nieco łeb kolorowego, aby pokazać mu, że to podwójna, a nie pojedyncza przeszkoda. Dzięki temu manewrowi i regularnemu, aktywnemu tempu, udało im się pokonać bez problemów zarówno człon A jak i B, który ogier pokonał już w bardziej ekonomiczny sposób niż poprzedni okser.
Ponowna walka miała miejsce na dużym łuku prowadzącym ku przeszkodzie numer pięć, ale ostatecznie była chyba najlżejsza (jak do tej pory) jeśli chodzi o stosowanie pomocy ze strony amazonki. Mimo przekleństw, które stale kotłowały się w jej głowie, dziewczyna starała się utrzymać nerwy na wodzy, skoro ogiera nie do końca mogła, i podejściem do przejazdu odrobinę zmiejszyć możliwość popełnianych błędów. Nie było to łatwe, gdy adrenalina aż pulsowała w jej żyłach, ale to nie był jeszcze etap, na którym Feron poddałaby się i zrezygnowała z dalszej pracy. Szczególnie, że mimo problemów, na razie jeszcze nie mieli żadnej zrzutki. Okser numer pięć oraz zmiana nogi w locie przeszły całkiem gładko, podownie jak kolejna stacjonata, do której brunetka zastosowała tylko równe tempo, półparadami uprzedziła o kolejnym skoku i spokojnie naprowadziła konia do skoku. Miękko wróciła w siodło i choć miała nadzieję, że od teraz ich przejazd nieco się polepszy – nie mogła być w większym błędzie. Coś na widowni, bądź w głowie Nemo, doprowadziło do tego, że koń ponownie stał się bardzo nerwowy i próbował spłynąć najpierw do wewnętrznej strony parkuru, gdy Vivianne próbowała zepchnąć go do zewnętrznej, a następnie zbyt bardzo na prawo, gdy ta próbowała, po linii prostej, przepchnąć go do szeregu numer siedem. Na tenże udało im się wykonać poprawny najazd dopiero na trzy foule przed przeszkodą, a w dodatku koń wybił się nie w tym miejscu, które proponowała amazonka, wykonując bardzo płaski skok, niemalże z miejsca. Wprawdzie podczas lotu wybronił się przed zrzutką, ale lądowanie i dojazd do członu B sprawiły, że niemal wpadli w przeszkodę, zamiast ją przeskoczyć, a to z kolei poprowadziło do znalezienia się drąga na ziemi.
Teraz brunetka nie miała już najmniejszych nadziei na to, że dostaną się do kolejnego etapu zmagań, ale bynajmniej nie zamierzała się poddawać. Póki nie czuła, że przejazd w jakimś stopniu naprawdę zagraża jej życiu chciała doprowadzić go do końca, nie chcąc pokazać ogierowi, że takie zachowanie sprawi, że przerwą konkurs. Mógłby się nauczyć, że nieposłuszeństwo prowadzi do poddania się amazonki, a tym samym błogiego odpoczynku i lenistwa w boksie, a tego brunetka chciala uniknąć, wiążąc z Nemo dużą przyszłość jeśli chodzi o skoki. Oczywiście gorsze dni się zdarzały, więc po takim występnie nie zamierzała go sprzedawać ani innej osobie, ani na kabanosy, ale postanowiła wprowadzić w ich życie jeszcze więcej pracy, pracy i przede wszystkim pracy.
Po zrzuceniu przeszkody 7B koń jakby zreflektował się nieco i ostudził szaleńcze pędy, dzięki czemu do, stojącej w tej samej linii, stacjonaty udało im się dojechać spokojnym, rytmicznym galopem. Nemo posłuchał amazonki nawet w kwestii miejsca odskoku, a dzięki temu ósemka została pokonana chyba w najlepszym, do tej pory stylu. Poprzedzony półparadami skok został oddany z prawidłowego miejsca, a brunetka uniosła się w strzemionach dokładnie w momencie, w którym ciało skoczka znalazło się w powietrzu. Uniosła pupkę w górę, oddała lekko wodzę, cały czas trzymając kontakt z pyskiem ogiera i balansowała ciałem, aby w chwilę później miękko wrócić w siodło i po wylądowaniu poprowadzić go ponownie w lewo. Starała się przy tym aby łuk do przeszkody numer dziewięć był jak największy, dzięki czemu najazd powienien być nieco łatwiejszy i prostopadły, a gdy podjechali pod przeszkodę, skupiła uwagę ogiera na skoku i w chwilę później wypuściła go w powietrze, gdzie poprosiła o zmianę nogi, by po wylądowaniu kontynuować przejazd na prawo.
Najpierw poprowadziła go na wprost, maksymalnie na ile się dało, skręcając w prawo dopiero w ostatnim momencie. Była bardzo ostrożna, toteż chciała zadbać o jak najłatwiejszy i najmniej inwazyjny najazd na przeszkodę, szczególnie, że mieli do czynienia z kolejnym „szeregiem”, a na jednym się już dzisiaj wyłożyli. Aktywnym, równym galopem naprowadziła ogiera na trippla i wybrawszy miejsce odskoku, które miało pozwolić na odpowiednie wyciągnięcie się w trakcie pokonywania szerokiej przeszkody posłała ogierowi mocniejszą łydkę, poprzedzając skok półparadami. Sama pogłębiła półsiad i oddała mu więcej ręki, nie chcąc przeszkadzać koniowi na pysku, oraz balansowała ciałem aby nie zrujnować jego równowagi. Po wylądowaniu wróciła w siodło, wzięła konia na siebie by przygotować go do starcia z przedostatnią przeszkodą, ale szybko okazało się, że zgubiła wodze i straciła równowagę, kiedy koń potknął się o coś na podłożu i pociągnął głowę w dół. Zanim Vivianne i Nemo zdołali się pozbierać już nadszedł czas na jedenastkę, którą skoczyli „z trzeciej nogi”, oddając bardzo nieładny i nieco „połamany” skok, który zaskutkował zrzutką. Vivianne wzięła głęboki oddech i starała się myśleć pozytywnie o ostatnim skoku, który ich czekał. Do kończącego oksera poprowadziła konia po szerokim łuku, przez krótką ścianę, a następnie prostopadły najazd. Skok poprzedziła półparadami i, w miarę spokojnym krokiem, podprowadziła konia pod finiszującą przeszkodę, którą chwilę później gładko udało im się pokonać i przekroczyć linię celowników. Przejazd ten miał być lekcją, którą Vi zapamięta na długo i która nauczyła ją, że musi włożyć jeszcze sporo pracy w swoją relację z Nemo a także szlifować zarówno swoje jak i jego umiejętności.
Zjechała z parkuru na rozprężalnię i dopiero teraz zainteresowała się wynikiem jej przeciwnika. Chyba byli bardzo pechową parą i choć ona wypadła gorzej, to obojgu nie poszło najlepiej.
Rozstępowała konia i odprowadziła go do stajni.

zt
_________________
 
     
Kaept'n Nemo
Skokowiec


Płeć: ogier
Wiek: 8 lat
Rasa: belgijski koń gorącokrwisty
Wzrost: 170 cm

Ostatni trening: 02.06.2020 - skokowy - Yukio
Cena: £3050

Doświadczenie w skokach: 134
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 14
Doświadczenie z lonżowania: 31
Kondycja: 30
Szybkość: 57
Klasa startów: Skoki: N

Wysłany: 2018-02-10, 22:03   

Nemo od początku chodził podminowany, nie zwracając najmniejszej uwagi na siedzącą na nim Vivianne. Chyba cudem uniknęli jakiejś krzywej akcji na rozprężalni, bo ogier nieustannie przypominał tykającą bombę i był bliski wyjścia z siebie i stanięcia obok... Wcale nie lepiej było po wyjściu z rozprężelni na parkur, gdzie muzyka huknęła z głośników sprawiając, że ogier jeszcze mocniej się zawziął. Momentalnie włączył wsteczny, a zamknięty w łydkach gniewnie stulił uszy i momentalnie wspiął się wysoko w górę, wyrzucając przednie nogi przed siebie. Zupełnie nie przeszkadzał mu wytok, który nieco ściągał go na ziemię i generalnie utrudniał machanie głową, którego Belgijczyk spróbował parokrotnie, usiłując pozbyć się Vivianne z siodła. Niczym mu nie zawiniła, po prostu dawał pokaz swojej siły i podkreślał swoją pozycję, co niewątpliwie wymagało rozmowy wychowawczej, lecz już po zniknięciu z oczu widowni...
Przed rozpoczęciem przejazdu zrobił to trzykrotnie, ale tylko za pierwszym razem wspiął się tak wysoko, iż niemal pionowo. Kolejne dwa były tylko niskim oderwaniem się od ziemi, w porę stłumionym przez amazonkę.
Chwilę później, wyrwał do przodu wraz z dzwonkiem, chaotycznie podchodząc pod pierwszą przeszkodę. Uparcie próbował zadrzeć głowę i zagryźć wędzidło, w rezultacie dojeżdżając do jedynki bez krzty kontroli. Wybił się sprzed stacjonaty, wkładając w to na tyle dużo siły, że z pewnością zostawił zapas kilkudziesięciu centymetrów. Poczuł, że Viv niemal wylatuje przy tym z siodła, ale nic go to nie obchodziło - stawiając uszy na chwilę do pionu, uważnie postawił nogi podczas lądowania, amortyzując je na stawach pęcinowych, po czym odepchnął się mocniej od ziemi i pogalopował dalej. Kiedy amazonka usiadła głęboko w siodle i wzięła go na siebie, ponownie się wściekł, skracając i zaokrąglając wykrok, ale zdecydowanie jej nie odpuszczając. Ta zaciętość sprawiła, że podczas tego krótkiego najazdu parokrotnie zmienił nogę w galopie, do samego końca starając się wywieźć Viviannie, aż wreszcie stanął oko w oko z okserem, co zmusiło go do oddania kolejnego skoku, także siłowego i popisowego. Bądź co bądź takie skoki dawały mu po dupie, więc po wylądowaniu opamiętał się na tyle, by Vivianne mogła go w miarę normalnie pokierować do trzeciej przeszkody, nad którą oddał kolejny, udany skok. Po nim wciąż galopował mocno, wręcz agresywnie wbijając kopyta w ziemię i siłując się z amazonką, ale ustawienie przeszkód wymusiło na nim zwolnienie i włączenie mózgu, jeżeli nie chciał się władować w stojaki. Nie przeląkł się wody, generalnie mało czego się bojąc, więc chętnie dogalopował do pierwszego członu szeregu i wybił się ze wskazanego miejsca, starannie podnosząc nogi i ciągnąc szyją, jako że rów z wodą motywował go do szerszego skoku. Po wylądowaniu podniósł się z pomocą Viv i w dwóch, nieco szerszych foule dopadł okser, po którego pokonaniu stało się to, czego kobieta zapewne się spodziewała. Nemo musiał sobie odbić tę chwilę spokoju, więc w dystansie do piątki znowu zaczął się rozpędzać i napierać na wędzidło, pozostając pod znikomą kontrolą amazonki, mimo stosunkowo silnego kiełzna. Był jednak potwornie silny i, co tu wiele mówić, chamski, dlatego robił z dziewczyną na co tylko miał ochotę. Mimo wszystko wycelował w środek kolejnej przeszkody, po pokonaniu której pogalopował po łagodnym łuku na stacjonatę, wciąż dudniąc kopytami o ziemię i testując cierpliwość i wytrzymałość Vivianne. Również nad stacjonatą oddał udany skok, może niezbyt piękny technicznie, bowiem pospinany nie skakał zbyt ładnie, ale w tym momencie bardziej liczyła się skuteczność. Skuteczność, której zabrakło na kolejnej przeszkodzie. Walcząc z amazonką podczas najazdu, przecenił swoje możliwości. Opamiętał się zdecydowanie za późno, by cokolwiek zmienić, dlatego jego kolejny skok nie należał do udanych, mimo iż przeszkoda pozostała nienaruszona. Odbił się w ostatniej chwili i żeby uratować sytuację, mocno przyciągnął do ciała przednie nogi, składając również te tylne. Rozminął się z drągiem może o milimetry, ale takie wejście w szereg musiało mu się odbić czkawką. Do drugiej przeszkody zwyczajnie zabrakło mu miejsca i tylko cudem jej nie staranował. Skoczył, ale ściągnął górny drąg, niemal go łamiąc podczas lądowania. Musiał się uderzyć, więc kolejne parę kroków galopu w kierunku ósmej przeszkody wykonał mniej nerwowo, jakby chcąc nabrać pewności, że ból jest tylko chwilowy i niegroźny. Tym samym w pełni podporządkował się Vivianne na te parę sekund, które zajęło im dojechanie do ósemki i oddanie nad nią skoku. Tego razu skoczył ekonomicznie, starannie wybierając miejsce odbicia i dokładnie podnosząc nogi, tak by drąg pozostał na swoim miejscu. Dalej pogalopował na lewo, zataczając obszerny łuk do dziewiątej przeszkody, do której również podszedł z uwagą, choć wciąż wymagał trzymania, a nie pchania. Vivianne musiała być czujna, bo w przeciwnym razie Nemo był gotów urwać foule i skoczyć w najmniej odpowiednim momencie, co mogłoby nie skończyć się najlepiej. Nic takiego jednak nie miało miejsca, toteż odbił się ze wskazanego miejsca, uwalniając w odbiciu energię skumulowaną w umięśnionym zadzie. Przechodząc do lotu, podniósł nogi i dość starannie je złożył, jednocześnie lekko nurkując nosem, co pomogło mu w zachowaniu równowagi.
Po wylądowaniu poszedł mocno w przód, skręcając tuż przed bandą na tripla, który absolutnie go nie zrażał swoim wyglądem. Wręcz przeciwnie, łatwiej było mu skoczyć tę przeszkodę niż którąkolwiek z dotychczasowych, więc bez zająknięcia przeniósł Vivianne na drugą stronę, miękko lądując po drugiej stronie. Od razu jednak namierzył wzrokiem przeszkodę z naprzeciwka i zapragnął znaleźć się przy niej jak najszybciej, co poskutkowało tym, że w pewnym momencie potknął się przez swoją nieuwagę. Znowu zabrakło mu miejsca, więc żeby się wyratować, odbił się byle jak, w ostatniej chwili. Nie mogło się to skończyć inaczej niż kolejną zrzutką, która kosztowała ich przegraną. Ogier jednak o tym nie rozmyślał, a jedynie pogalopował ku ostatniej przeszkodzie, po drodze jednorazowo oddając z zadu, jako że miał już tej imprezy powyżej uszu... Niemniej zebrał się w sobie na tyle, by po znalezieniu się naprzeciw oksera kończącego parkur nie zepsuć sprawy jeszcze bardziej; uważnie przyjrzał się przeszkodzie, do której dogalopował aktywnie, równo, by wreszcie skoczyć i przefrunąć nad drągami lekko spłaszczonym lotem. Po wylądowaniu i przekroczeniu zaczął stopniowo zwalniać aż do energicznego kłusa, w którym wciąż emanował złością, która uszła z niego dopiero po zejściu do stępa i przejścia na rozprężalnię.

/zt
_________________


~*~

imię; Kaept'n Nemo
po Kick the Clouds i Cachaca
ksywki; Nemo, Kapitan Nemo
moje; paszport, sprzęt skokowy
uwagi; nie zostawiaj mnie samego i
przywiązanego bo się zdziwisz.
mam smaka na banana. i nie lubię nudy na jeździe.
nie chciej się o tym przekonać...



właściciel; takich trzech jak nas dwoje
to nie ma ani jednego, ?
lubiani; od razu milej, prawda?
nielubiani; oszczędź nam czasu i nie pokazuj
mi się więcej na oczy.

osiągnięcia; od zera do bohatera [kiedyś będą]
potomstwo; mój powód do dumy

~*~


 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,18 sekundy. Zapytań do SQL: 8