NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Tor crossowy
Autor Wiadomość
I So Bad
Multichampion
Ujeżdżeniowiec
Devil in disguise.


Płeć: klacz
Wiek: 16 lat (22.01.2004)
Rasa: Koń holsztyński
Wzrost: 176 cm

Ostatni trening: 02.02 - teren - Tony
Właściciel: Jessie
Cena: £6950

Doświadczenie w skokach: 90
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 349
Doświadczenie z lonżowania: 100
Kondycja: 107
Szybkość: 64
Klasa startów: Ujeżdżenie: CS

Wysłany: 2013-01-23, 00:27   Tor crossowy

    Jest to treningowy tor crossowy, z trzeba ścieżkami; easy, medium, hard, z odpowiednio przystosowanymi przeszkodami, jeziorkami itd.
 
     
Riley
Jeździec zaawansowany

Płeć: mężczyzna
Wiek: 30 (23 grudzień)
Rasa: ndt.
Pieniądze: £4180

Punkty doświadczenia: 62
Wysłany: 2013-01-27, 22:10   

Wjechał na Szerkerze, prowadząc go na luźnej wodzy, poruszając się płynnie za jego ruchem, pilnując, aby szedł w nieco niższym ustawieniu, aby podczas drogi ze stajni na tor, mógł nieco rozluźnić grzbiet. Bez szybkiego truchtania, podbiegania czy jakiegokolwiek rodzaju przyśpieszenia; spokojny, swobodny stęp. Kiedy tylko weszli na teren toru, Ril ku swojej uciesze zobaczył duże lampy, niczym na Orlikach, czy jak kto woli, stadionach. Dobre oświetlenie i świetne podłoże. Poklepał gniadosza po szyi, po czym skierował go w stronę dużego placu, na którym spokojnie mógł go rozciągnąć. Duże koło o średnicy 25m, pokonane 4 razy w stępie. Po ukończeniu ostatniego okrążenia zaczął go zbierać, masując jego język wędzidłem, zachęcając do przeżuwania wędzidła, ale tym samym podbierając go sobie do ręki, uelastyczniając kontakt z jego pyskiem. Aktywna praca łydek i dosiadu; zewnętrzna łydka za popręg, wewnętrzna na nim. Podtrzymywał go na nich, zaokrąglając szyję, pracując nad złożeniem się kłody i podejściami zadu pod nią, oraz jego aktywnej pracy.
____Ril nie należał do osób które lubiły skakać. Jednak, czego nie robi się dla przyjaciół. Dla niego też było to dobrym urozmaiceniem. Po długim czasie wegetacji troszkę potu przyda się nie tylko, Oldenburgowi, ale też panu trenerowi.
_________________

    _____________ Hello. I'm hypocrite!

    ________________RELATIONSHIT

    The on I'm afraid of the most...
    _____________________Is MYSELF.
    ___________________Oh, really? empty
    Heartbreak changes people.
    __Harllow Winter & Nevan & Robert.
    Oh darling, go buy a personality! - -
    ______________People come and go...
    ________________Noa, Nesajem, Robert.
    You say you love the sun,
    but you find a shadow spot; Coleen.

    ________________DREAM ON

    ___________.__DREAMER


    My sunshine, my dear - I So Bad.
    _____The best is yet to come;
    _____________e m p t y.

    ____________________WHAT IF?

 
     
Szerker
WKKW'ista


Płeć: ogier
Wiek: 19 lat
Rasa: Koń oldenburski
Cena: £1650

Doświadczenie w skokach: 95
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 94
Doświadczenie z lonżowania: 33
Kondycja: 72
Szybkość: 71
Klasa startów: WKKW: 3*

Wysłany: 2013-01-27, 22:34   

Niewątpliwie gniady ogier był zainspirowany nowym otoczeniem, a świadczyły o tym chociażby uszy postawione na sztorc, energiczne tempo czy chociażby żywe oczy, rejestrujące najdrobniejszą zmianę terenu. Z gardzieli wydobyło się głośne, podekscytowane rżenie, niewątpliwie Szerker od dłuższego czasu nie widział przeszkód crossowych, a o wiele bardziej lubił je od chybotliwych drążków, z którymi trzeba było być maksymalnie ostrożnymi, by ich nie dotknąć. Tu trzeba było być równie uważnym, jednakże z innego powodu, niźli z obawy przed strąceniem jakiejś części. Chód oldenburga w każdym bądź razie pomimo swojej werwy był spokojny, bez żadnego caplowania, czy też niecierpliwego dreptania w wyższym tempie. Owe cztery kółka przeszedł w równym tempie z uwypuklonym, acz rozluźnionym grzbietem, zaangażowanym zadem oraz obniżoną głową. Wystarczył najmniejszy sygnał, rozpoczęcie masowania języka oraz odpowiednia praca łydek by gniadosz natychmiastowo zaczął przeżuwać wędzidło, które na dodatek same go do tego zachęcało. Pysk znalazł się blisko klatki piersiowej, acz nie przesadnie, nos nieco poza pionem sylwetka zaokrąglona, podobnie szyja, w której potylica stała się najwyższym punktem. Zad został maksymalnie zaangażowany w pracę, grzbiet pozostał uwypuklony. Zadnie nogi, podstawione pod kłodę ledwo sięgały śladów przednich. Tempo zostało energiczne, acz poruszał się z o wiele większą gracją. W kącikach pyska szybko pojawiła się piana. Plus jeżdżenia na koniach czułych na łydkę oraz delikatnych w pysku. Cóż, akurat ten koń czuł się dobrze w każdej dyscyplinie. Można było równie dobrze spokojnie wsiąść na niego na oklep, a i tak chodziłby tak samo, nieważne czy miały skakać, czy też wykonywać figury ujeżdżeniowe. W szczególności, że dla Riley'a byłby nawet w stanie dużo więcej zrobić.
_________________
W budowie
 
 
     
Riley
Jeździec zaawansowany

Płeć: mężczyzna
Wiek: 30 (23 grudzień)
Rasa: ndt.
Pieniądze: £4180

Punkty doświadczenia: 62
Wysłany: 2013-01-28, 17:55   

Poklepał gniadosza sowicie po szyi, na chwilę wychylając się nad siodło, zaraz to jednak wracając do wcześniejszej pozycji. No, kto go tam wie, może kiedyś zabierze ogiera na jakąś przejażdżkę na oklep. Jak na razie, chociaż miewał się czasami dobrze, nie można było liczyć stale na uśmiechniętą Rileyową twarz, a bez tego nie wyobrażał sobie spokojniejszej jazdy, nie skupiającej się na trenowaniu konia pod jakimś tam względem. Trening, trening, trening – niestety takie ostatnio miał priorytety. Czy było to dobre, czy też nie, nie potrafił tego zmienić. Wpadł w pewien wir. Porywisty nurt monotonni pociągnął go za sobą.
____Wsiadł mocniej w siodło, kierując go na solidną ósemkę. Pilnował, aby dwa okręgi utrzymane były w pełnej symetryczności, aby nie były to jakieś jajka, tylko faktycznie okręgi. Pomoce do średniego zakłusowania na okręgu z ustawieniem do wewnątrz. Zewnętrzna noga lekko za popręg, wewnętrzna przylegająca do niego. Praca lekką łydką, impulsującą, zamknięcie dłoni na wodzach, a następnie wypchnięcie z zewnętrznego biodra, przeciągając je ku przodowi. Zadbał o to, aby ogier nawet na chwilę nie przeszedł do truchtu przybliżonego do galopu, utrzymując stały rytm i tępo kłusa. Kilka serpentyn, starannie wyjeżdżając Szerka na zakrętach, pilnując, aby wpisywał się w wygięcia gibko i sprawnie, pracując łydkami i dosiadem niźli dosyć bierną wodzą.
____Po dwóch serpentynach na każdą nogę, skręcił go na kwadrat, na jego dłuższych boksach prosząc go o wydłużenie wykroku; na krótkich natomiast o jego skrócenie. Dbał, aby były obie zmiany w chodzie zaakcentowane, aczkolwiek nie przesadnie. Oldenburg nie mógł przesadzać, byłoby to co najmniej nie zdrowe, wyrzucając witki z całej siły ku przodowi, waląc wielkie susy, czy drobiąc w miejscu.
_________________

    _____________ Hello. I'm hypocrite!

    ________________RELATIONSHIT

    The on I'm afraid of the most...
    _____________________Is MYSELF.
    ___________________Oh, really? empty
    Heartbreak changes people.
    __Harllow Winter & Nevan & Robert.
    Oh darling, go buy a personality! - -
    ______________People come and go...
    ________________Noa, Nesajem, Robert.
    You say you love the sun,
    but you find a shadow spot; Coleen.

    ________________DREAM ON

    ___________.__DREAMER


    My sunshine, my dear - I So Bad.
    _____The best is yet to come;
    _____________e m p t y.

    ____________________WHAT IF?

 
     
Szerker
WKKW'ista


Płeć: ogier
Wiek: 19 lat
Rasa: Koń oldenburski
Cena: £1650

Doświadczenie w skokach: 95
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 94
Doświadczenie z lonżowania: 33
Kondycja: 72
Szybkość: 71
Klasa startów: WKKW: 3*

Wysłany: 2013-01-28, 18:19   

Zastrzygł delikatnie uszami na pochwałę, wyraźnie z niej zadowolony. Uwypuklił mięśnie szyi, lekko się tym samym popisując. No, prędzej czy później Riley i tak się skusi na jazdę na oklep, tylko nieco cierpliwości tu potrzeba. Psychoanalityczna bzdeta. Trener jest niczym dr. House, wokół jest gburem, cynikiem próbującym udowodnić co niektórym, jaki to jest zły, a serca ma gołębie...cóż, ogółem jego zachowanie nie wskazuje nawet na owego gbura, chyba że ktoś się bardzo upiera. Obalamy teorię i pokazujemy fakty. A niechże sobie wmawia co chce, i tak Szerker wie swoje...no dobrze, tutaj raczej Noa, ale stop, nie o tym tutaj rozmyślamy. Wróćmy do obecnej sytuacji. W ósemkę, a raczej jej koła, czy też łuki wpasował się prawie idealnie. Odpowiednie zgięcie łba, żądnego wypadania na zewnątrz czy też wpadania do środka zadem, łopatką. Zakłusowanie natychmiastowe, widoczne, acz płynne. Żadnej zmiany ustawienia, choć trzaśnięcie jakiejś gałązki zdenerwowało ogiera, przez co zadarł na chwilę pysk do góry, lustrując bacznie okolice. Szybko jednakże wrócił do poprzedniego ustawienia, rozluźniając mięśnie. Trzymając się polecenie jeźdźca szedł równo przed siebie, kłusując z długą fazą zawieszenia i gładko idąc naprzód. Cały czas zebranie, czułość na pomoce co widać było w sposobie w jakim ustawieniu poruszał się po okręgu. Do wewnątrz. Raz intensywniej przeżuwał wędzidło, raz nieco mniej. Obił nieco agresywnie ogonem po bokach, oczyma wpatrując się w trasę przed sobą. W łuki wpasowywał się ładnie, nie tracąc na tempie. Wejście na kwadrat robiło mu mała różnicę, zmieniło się lekko ustawienie jego ciała po prostu. Na pomoce do wydłużenie spiął się nieco, tuląc uszy do potylicy i rozwierając nozdrza, by po chwili wypuścić powietrze i rozluźnić się. Poprawnie wydłużył wykrok, nie zmieniając prędkości swojego poruszania się. Mocne, pewne rozciąganie się, aczkolwiek bez przesady. Samo wydłużenie było po prostu dobrze widoczne. Skrócenie również bez zmiany tempa, aczkolwiek wyraźnie było widać krótszy wykrok. Gniadosz przemielił raz czy daw metal w pysku, odrywając swoje radary od potylicy.
_________________
W budowie
 
 
     
Riley
Jeździec zaawansowany

Płeć: mężczyzna
Wiek: 30 (23 grudzień)
Rasa: ndt.
Pieniądze: £4180

Punkty doświadczenia: 62
Wysłany: 2013-01-28, 18:56   

Rozgrzewka nie mogła zajmować więcej czasu niż sama jazda w terenie, choć, niekiedy było to wskazane. 1/3 treningu była przeznaczona zawsze na rozciągnięcie konia i wygimnastykowanie go porządnie. Ich czas właśnie się kończył. Pochwalił go spokojnym głosem, pozwalając mu na nieco luźniejsze ustawienia, nie każąc mu wpisywać się w jakiś określony schemat. To był cross, a nie typowy parkur, który należało pokonać w określonym czasie oraz w pewien, typowy sposób dla wszystkich wierzchowców.
____Kiedy ćwiczenia w kłusie zostały poprawnie wykonane, ponownie wprowadził go na duże koło, tym razem o średnicy 30m. Zagalopowywanie w ustawieniu do wewnątrz jak przy starcie do kłusa. Usadowił się wygodnie w siodle, chcąc na sam początek podążyć za jego ruchem. Po kilku foulach ogiera podniósł tyłek do dwupunktowego dosiadu, mocniej napierając na strzemię „poprawnej nogi konia”. Po przejeździe dwa razy na każdą stronę, zmniejszenie średnicy do 20m. Tym razem jedno okrążenie na jedną nogę. Chwila swobodnego, nietrzymanego galopu była bardzo potrzebna. Jedyne, co korygował to wpisywanie się w łuk, po jakim jeździli. Równy krok z nie przesadnie długim wykrokiem. Po kilku minutach zwolnił go do kłusa, uważając, aby przeszedł do niego płynnie, choć wyraźnie zaznaczając tą zmianę w wysokości chodu, nie truchtając potem nerwowo w niższym, utrzymując jego stały rytm i tempo oraz równowagę i harmonię ruchu ku przodowi. Po dwóch, trzech minutach aktywnego kłusa, zwolnienie do stępa. Mężczyzna popracował chwilę aktywniej nadgarstkami, ustawiając wędzidło w jego pysku, zaraz to i dupsko sadzając w siodle, przykładając mocniej kolana do poduszek, palce kierując ku górze i ogólnie korygując swoją sylwetkę. Zamknął go w tunelu pomocy, sprawnie pracując każda z nich, synchronizując je na pewien sposób. Podprowadził go aktywnym stępem na „linię” startu, która znajdowała się przed torem typu easy; nie chciał brać go na bardziej wymagający, przez kontuzję, jakiej nabawił się w swojej przeszłości. Poklepał go po szyi, mówiąc, jaki to nie jest dobry i wspaniały, energicznym i bardzo żywym tonem. Jak najbardziej – chciał zmotywować gniadego do wczucia się w to co znajdowało się przed nimi.
____Spojrzał na tarczę zegarka na swoim nadgarstku. No nic, zobaczymy jak szybko się uwiną z tą trasą. Przesunął się na sam środek siodła, dając o sobie mocniej znać ogierowi. Spiął łydki, które przyłożone były do jego boków, wypychając go do galopu, przy jego 4-5 fouli unosząc się lekko w półsiad, czy jak kto woli dwupunktowy dosiad, chcąc odciąży jak najbardziej jego grzbiet. Prowadząc go na kontakcie, bardzo elastycznym, działającym na zasadzie impulsów wysyłanych z otwartych bądź zamkniętych dłoni; niczym przesył przechodzący po elektrodach. Przeprowadził go tak po ścieżce piaskowej o mniej więcej długości 55-60m, na końcu, której czekała na nich przeszkoda złożona z 90cm przeszkody drewnianej, szerokiej w obie strony z podwyższanym przodem i szczotą, która przycinana była w łuk; przy końcach przeszkodach była wyższa niż po środku.
____Prowadząc go na ową przeszkodę, oddał mu delikatnie wodzę, łydką aktywnie pracując nad lekkim przedłużeniem jego wykroku, w miejscu przed punktem wybicia posłał mu delikatną, aczkolwiek wyczuwalną półparadę, przesuwając dłonie po jego szyi, jedną z nich mocniej przywierając do niej, drugą zaś kierując lekko w bok; tudzież w stronę, którą mieli za chwilę skręcić, pokazując mu tym samym, na którą nogę ma lądować. Przeniósł również swój ciężar na lewą część ciała Szerka, mocniej stając w strzemieniu lewym, odciążając prawe. Zakrętu jednak nie było, a jedynie lekki zjazd, schodzący delikatnie na lewy kurs. Po 5-6m weszli podłoże trawiaste. Przed nimi malowała się dłuższa droga prostym galopem bez większych zakrętów, jedynie z niewielkiej górki, jeżeli można to tak nazwać. Zjazd nie był praktycznie odczuwalny. Dopiero po 200m zamajaczyła kolejna przeszkoda.
_________________

    _____________ Hello. I'm hypocrite!

    ________________RELATIONSHIT

    The on I'm afraid of the most...
    _____________________Is MYSELF.
    ___________________Oh, really? empty
    Heartbreak changes people.
    __Harllow Winter & Nevan & Robert.
    Oh darling, go buy a personality! - -
    ______________People come and go...
    ________________Noa, Nesajem, Robert.
    You say you love the sun,
    but you find a shadow spot; Coleen.

    ________________DREAM ON

    ___________.__DREAMER


    My sunshine, my dear - I So Bad.
    _____The best is yet to come;
    _____________e m p t y.

    ____________________WHAT IF?

 
     
Szerker
WKKW'ista


Płeć: ogier
Wiek: 19 lat
Rasa: Koń oldenburski
Cena: £1650

Doświadczenie w skokach: 95
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 94
Doświadczenie z lonżowania: 33
Kondycja: 72
Szybkość: 71
Klasa startów: WKKW: 3*

Wysłany: 2013-01-28, 20:06   

Rozgrzewka dla gniadosza była rozgrzewką. Po tych paręnastu latach w sporcie wiedział, że jest to rzecz która musi być i tyle. Nie sprzeczał się z tym, ani nie protestował. Na pochwałę zareagował lekkim postawieniem uszu na sztorc, by po chwili ponownie odchylić je do tyłu. Z luźniejszego ustawienia skorzystał od razu, odprężając się jednocześnie. Pierwszy raz zagalopowanie było wyraźnie inne niż zazwyczaj. Wyraźnie spiął się, zarzucając nerwowo łbem, a pierwsze trzy-cztery takty były nierówne i niechętne. Dobry humor, który ogier miał w boksie najwyraźniej minął. Po następnych dwóch taktach rozluźnił się lekko, wyraźnie jednak tuląc swoje radary do potylicy. Przegryzł nerwowo wędziło, które szczeknęło głośno, co również mu się nie spodobało, a okazał to wyraźnym szarpnięciem. Łopatki pokryły się lekkim potem. Foula jednakże ustatkowała się. Długa faza lotu, jeden krok zabierał szerokie połacie terenu. W koło wpasował się odpowiednie, ślepiami błyskając po bokach. Dopiero po zmniejszeniu koło uspokoił się nieco, rozluźniając mięśnie i ponownie przeżuwając wędzidło. Przejście do kłusa płynne, bez żadnych szarpnięć z utrzymanym ustawieniem. Chrapy rozwarły się szerzej, gdy gniadosz parsknął, oczyszczając je tym samym. Mięśnie szyi były wyraźnie uwypuklone, kopyta odbijały się od podłoża, a hacele ryły delikatnie ziemię. Lekkie przejście do stępa, gniadosz lekko zmrużył oczy przyglądając się otoczeniu. Co jakiś czas wyraźnie przytulał uszy do potylicy i błyskał białkami oczu, najwyraźniej czymś zestresowany. Wyglądało na to, jakby każda dodatkowa pomoc jeźdźca, czy to odrobina mocniejsza łydka, czy też poruszenie wędzidłem wywierało presję na ogierze. Jednakże ton mężczyzny poprawił mu najwyraźniej humor, gdyż spięte mięśnie rozluźniły się, a łeb zszedł nieco w dół. Ożywienie w głosie jeźdźca sprawiło, iż zaczął lekko dreptać w miejscu, podekscytowany oraz skłonny udowodnić siedzącemu na grzbiecie mężczyźnie, że w crossie żadna przeszkoda pomimo kontuzji nie jest dla niego wyzwaniem. Samo stanie na linii startu, przed torem wywoływało u niego charakterystyczne podniecenie oraz ożywienie. Z gardła Szerkera wydobyło się głośne rżenie, a czując łydki na bokach od razu zagalopował, z miejsca rozwijając foulę na długość i praktycznie lecąc przed siebie. Galopował równo, dopasowując każdy krok do terenu, wpasowując odpowiednio kopyto w każde zagłębienie. Uszy odchylone wzdłuż potylicy, coby wiatr w nie przypadkiem nie smagał. Piaskowa droga mu w niczym nie przeszkadzała. Z wielkim oddaniem reagował na pomoce jeźdźca, a wykrok wydłużył naturalnie dwie foule przed przeszkodą. Możliwe, iż mężczyzna pamiętał to ze skoków, ale kto go tam wie. Pewne wybicie się, przednie kopyta podwinęły się do klatki piersiowej, kopyta uderzyły o fartuch od popręgu, a tylne nogi rozciągnęły się mocno. Gniadosz pokonał bezproblemowo i szybko przeszkodę, lądując na równych nogach, aczkolwiek nieco agresywniej na nodze wskazanej przez jeźdźca. Dalej galopował energicznym tempem, stawiając długie foule pokrywające sporo połacie terenu. Podczas zjazdu z górki ciężar miał nieco mocniej przeniesiony na zad, jednakże prawie niezauważalnie. Dalej szedł aktywnym tempem, sunąc delikatnie po powierzchni, co jakiś czas spinając się i szarpiąc łbem, wyraźnie żądając dłuższej wodzy.
(Sorry, że tak chaotycznie)
_________________
W budowie
 
 
     
Riley
Jeździec zaawansowany

Płeć: mężczyzna
Wiek: 30 (23 grudzień)
Rasa: ndt.
Pieniądze: £4180

Punkty doświadczenia: 62
Wysłany: 2013-01-28, 21:52   

Nerwowość gniadego pan Trener starał się zinterpretować na różne sposoby. Pierwszą myślą, jaka przeszyła jego umysł, był fakt, że ogier dawno nie chodził w corsie, nie widział terenu, odzwyczaił się od dźwięków jak i pewnych elementów krajobrazu. Trzeba było również zwrócić uwagę, że rzadko, kiedy był wyprowadzony poza padok na tereny czy luźniejsze przejażdżki. Najmniejsze szmery, szelesty w imitacjach lasków, czy też troszkę gręziste podłoże, mogło go pospolicie wystraszyć. Trzeba było dać mu większe oparcie nie tylko na wędzidle, czy poprzez łydki i dosiad; ale również chodziło tutaj o kontakt z jego świadomością, umysłem i zwykłą końską rozumnością. Kiedy tylko spinał się i płoszył w jakikolwiek sposób, przemawiał do niego spokojnie, przeciągając samogłoski. W miarę możliwości, przed skokiem i po nim, gładził go po szyi. Kontakt głos – dotyk.
____Wyczuwając szarpnięcia, spięcia, agresywne wyrywania się; może nie były dosłownie „agresywne”, ale Riley za takie je uważał; zaczął kontrolować bardziej ogierowi tempo, pozwalając mu na wyciągnięcie bardziej szyi do przodu, jednak nie dając mu pełnej kontroli nad wodzą. Mogłoby się to źle skończyć gdyby nagle spłoszyłby go chociażby wiatr. W momencie, kiedy jego szarża stała się zbyt rącza, wsiadł mocniej w siodło, nie trwając dłużej w półsiadzie, łapiąc go ponownie w tunel, łydkami ustawiając go sobie „pod siebie”, angażując mocno jego zad, zwalniając tym samym Oldenburga, zmniejszając szerokość jego fouli. Nawet, jeżeli miał tak robić w nawyku, bo tak go uczono, było to złe. Koń szybciej się męczył, siły uciekały z niego już w połowie trasy, więc nie mógł dopiec o dobrym czasie do końca toru.
____Wczuwając się w jego krok, całym swoim ciałem poruszał się w jego rytmie. Nie zależało mu na dzikim, szaleńczym wręcz pokonaniu malującej się przed nimi trasy – nie chciał przeciążyć Szerk’a, a niestety, przy jego pchaniu się do przodu, mógł tak ten teren się właśnie zakończyć. Suma summarum; po skróceniu jego szerokiego kroku, bardzo zamaszystego i widowiskowego jakby nie patrzeć, zabrał się do podejścia do drugiej przeszkody, znajdującej się na łuku, pod sporą wierzbą. Była to „kłoda” o wysokości 70cm. Tak jak wcześniej; przeszedł do półsiadu, oddając Szerkowi w miejscu „przedskoku”, lekko wodzę, uprzednio wysyłając mu krótką półparadę. Ręka przy szyi; prawa, od szyi lewa. Spokojny ton głosu, bardzo przekonujący i melodyjny, starający się przy tym uspokoić szalejące nerwy siedemnastolatka. Cały czas pilnował kontaktu z jego pyskiem; lekki, elastyczny działający na zasadzie impulsów, przypominam. Lądowanie swobodne, po delikatnym łuku. Nie napierał tak mocno na lewe strzemię, przekładając jedynie na ową stronę większość swojego ciężaru, zauważając, że ogier źle reaguje na niektóre pomoce, a raczej jest na nie o wiele czulszy niż inne konie, przez co musiał je dawkować w umiejętny sposób.
____Po wylądowaniu Ril od razu usiadł w siodło, poklepując go. Podążył od razu za ruchem konia, wypychając go z bioder, utrzymując stabilny krok, równe tempo jak i rytm, nie pozwalając mu na zbyt szerokie foule, które tak zamaszyście robił. Otóż; przed nimi znajdowała się skrzynia, owalna, z rabatką kwiatków, ale co ważniejsze za nią, po 4 pełnych krokach, jakie wykonywał ogier, znajdowała się skarpa. Przeprowadził Oldenburga nad przeszkodą jak zawsze, w ten sam sposób, wpisując się już w pewien schemat. Kiedy jednak lądowali, subtelnie skręcił go na przekątną, chcąc oszczędzić jego łopatek podczas podjazdu. Nie był on duży, zaledwie 2-3 kroki, aczkolwiek w wieku, do jakiego doszedł gniady profesor należało dbać o takie rzeczy.
_________________

    _____________ Hello. I'm hypocrite!

    ________________RELATIONSHIT

    The on I'm afraid of the most...
    _____________________Is MYSELF.
    ___________________Oh, really? empty
    Heartbreak changes people.
    __Harllow Winter & Nevan & Robert.
    Oh darling, go buy a personality! - -
    ______________People come and go...
    ________________Noa, Nesajem, Robert.
    You say you love the sun,
    but you find a shadow spot; Coleen.

    ________________DREAM ON

    ___________.__DREAMER


    My sunshine, my dear - I So Bad.
    _____The best is yet to come;
    _____________e m p t y.

    ____________________WHAT IF?

 
     
Szerker
WKKW'ista


Płeć: ogier
Wiek: 19 lat
Rasa: Koń oldenburski
Cena: £1650

Doświadczenie w skokach: 95
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 94
Doświadczenie z lonżowania: 33
Kondycja: 72
Szybkość: 71
Klasa startów: WKKW: 3*

Wysłany: 2013-01-28, 22:23   

De facto głos pana Cunnighama zdecydowanie rozluźniał gniadosza, jednakże nie do końca pozbywał się napięcia. Na samym crossie nie był od dobrych trzech lat, co z pewnością również nadmiernie go ekscytowało. Samo poluźnienie wodzy wystarczyło, by można było poczuć zmianę w zachowaniu ogiera. Szyję wyciągnął mocniej do przodu, jednakże widać u niego było skrócenie fouli i teraz dla odmiany stawiał średniej długości foule, o wiele pewniej stawiając za to kroki i rozluźniając się. Przez dobre dziesięć lat na nim jeździł jeden człowiek, który poznał go na tyle by dobrze wiedzieć, jak w danych sytuacjach się zachowuje. Samego Szerkera trzeba było rozłożyć na paręnaście czynników, biorąc pod uwagę jego przywiązanie do osoby siedzącej na grzbiecie. Im dłuższą ma wodze na crossie, a całe starowanie jest tylko i wyłącznie za pomocą dosiadu, tym mniej agresywnie atakuje przeszkody oraz galopuje, jednakże na parkurze jest odwrotnie. Im mocniejszy kontakt z pyskiem, tym jest spokojniejszy. Podczas ujeżdżenia za to najlepiej od początku jazdy trzymać go na stałym, acz elastycznym kontakcie, a luźną wodzę dawać dopiero na sam koniec. Dlatego też wbrew wszystkiemu mało która osoba naprawdę współpracowała z owym profesorem, raczej to on współpracował z nimi. W każdym bądź razie brązowe ślepia ogiera objęły zaciekawionym wzrokiem wierzbę, by dopiero po chwili skoncentrować się na postawionej przeszkodzie. Na półparadę zareagował lekkim odchyleniem uszu, a dwie foule przed kłodą bardzo delikatnie wydłużył foule, co było już dosłownie automatycznym odruchem, choć czasem również zdarzało mu się ją skrócić. Odruch wykształcony w młodości, na samym początku treningu, gdyż z reguły samemu musiał łapać się, w jakim miejscu należy się wybić. Ogółem w niczym to nie przeszkadzało, gdyż poszerzenie, bądź też skrócenie było minimalne, ale różnie bywa. Jednak starego psa od niektórych rzeczy nie odzwyczaisz. Pewne wybicie z zadnich nóg. Kwestia typu "skoczy, czy nie skoczy" nie musiała być przy nim poruszana. Skakał zawsze, a de facto o jednym Riley mógł nie wiedzieć. Mianowicie o tym, że ostatnio gniadosz, jak już było wspominane był trzy lata temu, ale było to w dniu wypadku, który zdarzył się na torze crossu. Jakoś nikt później go na niego nie zabierał, jednak stwierdzenie, że to właśnie na podobnych przeszkodach zdarzył się wypadek, nie był żadną przeszkodą dla niego. Baskil nad przeszkodą, ogier ładnie złożył się w łuk, lot w pełnej równowadze, podobnie jak lądowanie na właściwą nogę. Po wylądowaniu foula od razu wróciła do normy, jednak podobne rozszerzenie nastąpiło przed skrzynią. Na pół-parady reagował jedynie skróceniem się, a inaczej rzecz ujmując mocnym zebraniem, jednak wykrok pozostawiał ten sam, osadzał się jednakże bardzo mocno na zadzie, może nieco za mocno co powodowało większe wybicie w górę, niż na szerokość, jednakże bez przesady. Tak został nauczony i tyle. Ciężko przez jeden dzień wyzbyć się przyzwyczajeń. Lądowanie delikatne oraz jak poprzednio foula znowu była normalna, w sensie tego, że nie za długa. Skarpa nie zrobiła na nim większego wrażenia, gniadosz stawiał pewne kroki, nie wahając się, gdy szedł przed siebie.
_________________
W budowie
 
 
     
Riley
Jeździec zaawansowany

Płeć: mężczyzna
Wiek: 30 (23 grudzień)
Rasa: ndt.
Pieniądze: £4180

Punkty doświadczenia: 62
Wysłany: 2013-01-29, 19:22   

Nie znał ogiera na tyle dobrze, aby wiedzieć o wszystkich jego „popieranych bądź niepopieranych” odruchach. Znał jego imię, nie historię. Mężczyzna natomiast nie był ani specjalnie jasnowidzący, ani też superczuły. Nie było w nim krzty wszech wiedzy; tacy ludzie się po prostu nie rodzili. Dla tego potrzebował czasu, aby dojrzeć, że Szerker składa się o wiele bardziej podczas wysyłanych półparad, że po oddaniu o dwie „gumki” wodzy ogierowi, ten zachowywał się o wiele spokojniej, lądując pewniej i bardziej miękko. Był dobrym jeźdźcem, dobrym trenerem, ale nie opanował jeszcze zdolności wsiąkania w umysł konia… I pewnie tak też się nie stanie, bo człowiek głupim się rodzi i głupim umiera.
____Była to jazda doprawdy, bardzo próbna. Może nawet przed próbna, bo Ril prowadził go przez tor, sprawdzając jedynie niektóre pomoce, na które konie z reguły w terenie reagowały inaczej. Miały to w jakiś sposób zakorzenione w psychice. Tak czy siak; też nie był już młodzieniaszkiem i tak jak sam Szer, miał pewne swoje przyzwyczajenia i odruchy, których kurczowo się trzymał, myśląc, że jeżeli zrobi to inaczej, wszystko się posypie i zaryje twarzą o ziemię z koniem wyłożonym na swoich nogach – stara szkoła, stare sposoby prowadzenia wierzchowców po crossie, w którym nigdy nie jeździł z jakąś specjalną pasją czy przejęciem. Prowadził konie w ujeżdżeniu, a więc i stamtąd wzięły się jego pewne, tak jak wspomniałam wcześniej „nawyki”. Chociażby ta półparada. Nie wiedział, że Szerker będzie reagował na nią w taki a nie inny sposób, kiedy znajdą się w takim miejscu – jak na razie mieli za sobą jedynie treningi na hali.
____Skończonym kretynem do końca nie był. Wyczuwał go pod sobą, może nie w jakiś super mocny sposób, niczym Ci „światowi trenerzy”, ale pewne jego spięcia, ruchy i tak dalej, dały mu do myślenia. Zadał sobie kluczowe pytania; co wpływa na takie zachowanie ogiera? Co muszę zmienić? Dlaczego akurat to? Postanowił odpuścić sobie owe półparady. Tak o, dla próby. Nie sądził, że to przez to Szerker bardziej się spina i nadmiernie skraca.
____Po pokonaniu skrzyni, poklepał go, spokojnie przemawiając, siadając od razu w siodło, prowadząc go na lekkim kontakcie, subtelnie acz aktywnie wspierając go na łydkach, podążając za jego ruchem dosiadem, korygując swoją sylwetkę, mniej się spinając, a dokładniej rozluźniając odcinek krzyżowo-lędźwiowy, działając pomocami bardziej miękkimi, mniej stanowczymi i dominującymi, nie używając wodzy praktycznie w ogóle. Zapewniał nimi jedynie oparcie dla konia.
____Trasa nadal była trawiasta, mocno zbita gleba. Poprowadził ogiera po lekkim zakręcie, pomagając mu w giętkim wyjechaniu szerokiego łuku, wprowadzającego na prostą ścieżkę. 100-110m przed nimi wznosiły się dwie przeszkody, obie o wysokości nieco powyżej 90cm, z pokaźną szczotką z krzewu, ściętego po lewej stronie, pnące się co raz to wyżej ku prawej. Między obiema skrzyniami znajdowała się przestrzeń na dwa foule. Luźna wodza, prowadzenie delikatne łydkami, pewność aczkolwiek i swoboda ruchu, który cały czas podążał za ciałem, Szerkera, któremu pozwolił w pełni własnym wyuczeniom złożyć się nad pokonywaną przeszkodą.
____Nie chciał go już bardziej przemęczać. Gładząc obszernymi ruchami jego skórę na szyi, wychylił się lekko znad siodła, wracając po chwili do pozycji wcześniejszej. Prosta, minutowa droga w galopie, następne zwolnienie do kłusa i zjazd na woltę, bardzo obszerną, w kłusie anglezowanym. Po wolcie, poklepał go znowu, przemawiając do niego stonowanym, zadowolonym głosem, dosiadając go w pełni. Po dwóch – trzech minutach kłusa z powrotem na linię startu, zwolnienie do stępa i znów spacer około dwu minutowy. Wyciągnął nogi ze strzemion, pozwalając Oldenburgowi zaraz to wyciągnąć szyję do przodu, luzując popręg. Prowadząc go na luźnej wodzy, w niższym ustawieniu wyjechał na nim w kierunku stajni.
/zt.
_________________

    _____________ Hello. I'm hypocrite!

    ________________RELATIONSHIT

    The on I'm afraid of the most...
    _____________________Is MYSELF.
    ___________________Oh, really? empty
    Heartbreak changes people.
    __Harllow Winter & Nevan & Robert.
    Oh darling, go buy a personality! - -
    ______________People come and go...
    ________________Noa, Nesajem, Robert.
    You say you love the sun,
    but you find a shadow spot; Coleen.

    ________________DREAM ON

    ___________.__DREAMER


    My sunshine, my dear - I So Bad.
    _____The best is yet to come;
    _____________e m p t y.

    ____________________WHAT IF?

 
     
Szerker
WKKW'ista


Płeć: ogier
Wiek: 19 lat
Rasa: Koń oldenburski
Cena: £1650

Doświadczenie w skokach: 95
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 94
Doświadczenie z lonżowania: 33
Kondycja: 72
Szybkość: 71
Klasa startów: WKKW: 3*

Wysłany: 2013-02-04, 15:31   

Edit
Pojawi się w najbliższym czasie...może dzisiaj, bądź też jutro...userka zaczyna się ogarniać po chorobie
_________________
W budowie
 
 
     
Jacob
Jeździec zaawansowany
Zły Jacobek.


Płeć: mężczyzna
Wiek: 24 lata
Podopieczny: Szukam.

Punkty doświadczenia: 6
Wysłany: 2013-03-10, 20:36   

Wstępował na Welcie, pilnując dosiadem aby od samego początku stęp był energiczny a ogier dokraczał zadem bądź przekraczał. Wodze miał na luźnym kontakcie, nie wymagając od ogiera większego ustawienia. Na twarzy chłopaka pojawił się lekki uśmiech, gdy zobaczył jak dobrze oświetlony jest owy tor crossowy. Odwrócił się ku Nicol, patrząc jak sobie radzi, w końcu dawno nie jeździła.. Ciekawe czy jutro będzie w stanie baraszkować z Jaco :lol: .
-Jak tam? -spytał, cały czas pracując dosiadem i łydkami.
_________________


    cześć!
    już na wstępie, pragnę zaznaczyć, że
    mam na imię Jacob! nie żaden Scott,
    nie James. Jacob!
    jak samo imię wskazuje, jestem
    mężczyzną,
    a do tego przystojnym,
    nie powinieneś mieć żadnych wątpliwości.
    żyję na tym świecie pełnym zagadek już
    dwadzieścia
    lat wraz ze swoją głową pełną
    pomysłów.
    na przykład kiedyś wstawiłem
    swoje biurko do windy i za każdym razem,
    gdy ktoś chciał
    do niej wejść, pytałem:
    "Czy był/a Pan/i umówiony/a?".

    mam wielu przyjaciół, którzy wiedzą o
    tym, jak bardzo
    jesteśmy sobie potrzebni.
    grunt to zaufanie, cierpliwość i współpraca
    i nagle
    całe życie układa się zgodnie z planem!
    poznałem w życiu wiele interesujących osób,
    jednak najcenniejszej jeszcze nie znalazłem.
    to bez niej
    nie mogę żyć i to ona jest melodią
    mojego życia.


    moim największym osiągnięciem było
    drugie
    miejsce w skokach kl. N ze Smogierem,
    oraz trzecie miejsce w zawodach WKKW kl. L z Macintoshem,
    z czego cieszyłem się
    jak małe dziecko.
    konno jeżdżę z zamiłowania, ale mam swój
    sprzęt jeździecki.
    tyle o mnie.
    teraz Ty opowiedz coś o sobie!
    Jacobowy.
 
 
     
Weltstar
[Usunięty]

Wysłany: 2013-03-10, 20:47   

Kary koń przystępował żwawo na nieznane mu miejsce rozglądając się wkoło. Uważnie lustrował okolicę ślepiami, dopóki wzroku nie przyciągnęła siwka. Co rusz to łypał na nią, rolując się i podrzucając delikatnie zadem, tnąc powietrze gęstym włosiem kity. Fukał, krnąbrnie żując wędzidło.
Wiadomo, że efektownie kroczył, z pierwszego strzału przekraczał ślad dupskiem, naturalnie.
 
     
Nicol
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 24
Wysłany: 2013-03-10, 20:54   

Wjechała na Ins równym stępem kontrolując ją cały czas poprzez dosiad, łydki oraz rękę utrzymującą miękki kontakt z pyskiem klaczy. Coś tam jednak jeszcze pamiętała, w końcu jeśli to było twoje całe życie przez dobre kilkanaście lat, robiło się to zawodowo to zapomnieć nie można. Cały czas utrzymywała odległość od chłopaka i ogiera.
Spojrzała na Jacob'a.
-Jakoś daę radę przynajmniej chwilowo.
Odpowiedziała z rozbawieniem. Ha! Może okazać się że będzie miała takie zakwasy i bóle w mięśniach że ani dotknąć się nie da.
_________________
 
     
Jacob
Jeździec zaawansowany
Zły Jacobek.


Płeć: mężczyzna
Wiek: 24 lata
Podopieczny: Szukam.

Punkty doświadczenia: 6
Wysłany: 2013-03-10, 20:56   

/Inn ma zw. chwilowe.

Zaczał delikatnie bawić się przez chwilę wędzidłem w pysku ogiera, coby skupić jego całą uwagę na swojej osobie a nie na siwce. Na razie szli po prostej ścieżce tylko do przodu, jednak Jaco wyszukiwał wzrokiem już jakiejś trasy dla nich, na której nie byłoby zbyt wiele przeszkód. Nie znał koni, nie wiedział jak jeździ aktualnie Nicol :lol: . Nie patrzył też na przeszkody zbyt wysokie, miał skokowca a nie crossowca, miejmy nadzieję, że karus jest odważnym koniem. Gdy ogier skupił uwagę na nim przestał bawić się wędzidłem i wsiadł mocniej w siodło, pracując dosiadem i powoli nabierając jakiś lepszy kontakt, próbując rozluźniać ogiera.
-Jeśli wolisz jeździć gdzieś swoimi ścieżkami to rozumiem. -powiedział tylko, by Nicol nie myślała, że musi jechać za nim. Pewnie i tak za jakiś czas wpadnie w natłok jazdy i nie będzie już z nią rozmawiał :lol:
_________________


    cześć!
    już na wstępie, pragnę zaznaczyć, że
    mam na imię Jacob! nie żaden Scott,
    nie James. Jacob!
    jak samo imię wskazuje, jestem
    mężczyzną,
    a do tego przystojnym,
    nie powinieneś mieć żadnych wątpliwości.
    żyję na tym świecie pełnym zagadek już
    dwadzieścia
    lat wraz ze swoją głową pełną
    pomysłów.
    na przykład kiedyś wstawiłem
    swoje biurko do windy i za każdym razem,
    gdy ktoś chciał
    do niej wejść, pytałem:
    "Czy był/a Pan/i umówiony/a?".

    mam wielu przyjaciół, którzy wiedzą o
    tym, jak bardzo
    jesteśmy sobie potrzebni.
    grunt to zaufanie, cierpliwość i współpraca
    i nagle
    całe życie układa się zgodnie z planem!
    poznałem w życiu wiele interesujących osób,
    jednak najcenniejszej jeszcze nie znalazłem.
    to bez niej
    nie mogę żyć i to ona jest melodią
    mojego życia.


    moim największym osiągnięciem było
    drugie
    miejsce w skokach kl. N ze Smogierem,
    oraz trzecie miejsce w zawodach WKKW kl. L z Macintoshem,
    z czego cieszyłem się
    jak małe dziecko.
    konno jeżdżę z zamiłowania, ale mam swój
    sprzęt jeździecki.
    tyle o mnie.
    teraz Ty opowiedz coś o sobie!
    Jacobowy.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 8