NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Duża hala
Autor Wiadomość
Oliver Pelerieux
Zawodnik
Skoki


Płeć: mężczyzna
Wiek: 29 lat
Wzrost: 186 cm
Partner: I thought I'm healing but the truth is, I just stopped feeling.

Ostatni trening: kondycyjny - 09.03.20 - Shockwave
Podopieczny: Cruzeiro, Shockwave, Soldat, Ophelia, Fleau de Baian, Odalco, Gloria Victis || Niespodzianka
Pieniądze: £4670

Punkty doświadczenia: 292
Skoki: 186
Ujeżdżenie: 22
Cross: 42
Wyścigi: 3
Obycie z koniem: 37


Wysłany: 2017-12-30, 12:32   

Dreamcatcher z jakiegoś powodu wpadł mi w oko, choć generalnie szukając konia miałem nieco inne kryteria. Mimo to postanowiłem przyjrzeć się mu bliżej, a skoro był "bezpański", to nawet dostałem szansę pokazania się z Dreamcatcherem na zawodach i dokonania samodzielnej oceny jego rzeczywistych możliwości. Startowaliśmy co prawda nisko, ale nie mogłem więcej oczekiwań po koniu, którego nikt nie próbował wyżej. Może to i dobrze, bo mogło się okazać, że mi przypadnie ten przywilej. Kto wie, może miałem do czynienia z takim nieoszlifowanym diamentem?
Po przygotowaniu konia do startu, zająłem się jego rozprężeniem, z kolei po którym zostaliśmy zaproszeni na właściwy parkur. Stępem przejechałem z hali służącej za rozprężalnię na dużą halę, na jej wejściu zostawiając polarową derkę, którą okryłem konia na czas przejścia. Następnie wjechałem na parkur i przeszedłem do kłusa, którym pokręciłem się chwilę wokół przeszkód, starając się zaskarbić sobie uwagę konia i ewentualnie go rozluźnić,gdyby coś w międzyczasie mu nie podpasowało.
Wreszcie się zatrzymałem, by ukłonić sędziom, po czym ponownie ruszyłem naprzód i po paru krokach kłusa wykonałem zagalopowanie z lewej nogi. Zrobiłem to w narożniku przeciwległej długiej ściany, tak, by mieć wystarczająco miejsca i czasu na ustalenie z wałachem właściwego tempa galopu. Uzyskawszy odpowiednio żwawe tempo, przy okrągłej foule, naprowadziłem ciemnogniadego na stacjonatę otwierającą parkur. Usiadłem w siodle, wycofując nieznacznie ramiona i dosiadem utrzymując tempo - poprzez pchanie konia do przodu, do ręki, która brała go na lekkie wstrzymanie, tym samym prowokując konia do galopu pod górę. Dojechawszy do przeszkody, dałem wałachowi energiczny impuls łydką, po czym wyczekałem odbicia by zgrać się z jego ruchem i wyjść za nim do półsiadu. Po skoku wróciłem miękko w siodło i w dystansie do drugiej przeszkody umożliwiłem Dreamcatcherowi kontrolowane dodanie, nie tylko chcąc ukończyć parkur w dobrym czasie, ale również ułatwić ogierowi pokonanie oksera, który wymagał ciut szerszego lotu. Z powodzeniem doprowadziłem konia do przeszkody i posłałem do kolejnego skoku, w trakcie którego utrzymałem niezachwianą równowagę i oddałem gniademu wodze, elastycznie pracując ręką razem z pyskiem.
Za przeszkodą podtrzymałem galop z lewej nogi i prawie połowę zakrętu przejechałem w lekkim półsiadzie, czym chciałem zachęcić Dreamcatchera do rozwinięcia galopu i podniesienia pleców. Pomogłem mu się wpisać ciałem w łuk, prowadząc go na zewnętrznej wodzy, pilnując zadu zewnętrzną łydką i wyginając go w kłodzie wewnętrzną łydką. Później ponownie usiadłem w siodle, by dosiadem "zabrać" zad konia i pomóc mu w podstawieniu go, tak by do stacjonaty dogalopował okrągłą, a nie płaską foule. I tym razem wskazałem mu miejsce odbicia, nie zostawiając go samego z wyborem miejsca. W skoku powędrowałem wzrokiem w kierunku czwartej przeszkody, jednocześnie zmieniając ustawienie łydek i subtelnie dociążając prawe strzemię podczas lądowania, co by zasugerować wałachowi zmianę nogi. Po skoku i powrocie w siodło, podtrzymałem galop w łydkach, tym samym zachęcając Dreamcatchera do pozostania w tym aktywnym, choć opanowanym galopie, którym najechałem prostopadle do kolejnej stacjonaty, zamykając konia w pomocach by nie miał wątpliwości co do tego, o którą z dwóch przeszkód chodzi. Pokonawszy przeszkodę, pojechałem na prawo, nie siląc się na jakiekolwiek skracanie drogi. Wyjeżdżając na wprost dwuczłonowego szeregu miałem zatem wystarczająco miejsca by wyprostować wałacha, rozjechać go lekko w przód i posłać do następnego skoku, który i tym razem wyszedł z optymalnego miejsca i zakończył się sukcesem. Ciemnogniady okazał się przyjemny w prowadzeniu, nie ulegał zanadto atmosferze zawodów, po prostu zdając się na mnie, dzięki czemu mogłem jechać spokojnie i harmonijnie. Po skoku wziąłem go lekko na siebie, bardziej po to by go podnieść niż przytrzymać, po czym posłałem do kolejnego skoku, podczas którego wszedłem w niespóźniony półsiad z mocnym oparciem w strzemieniu, dzięki czemu było mi zdecydowanie łatwiej wrócić w siodło po skoku. Po dwóch foule galopu po linii prowadzącej do oksera pod numerem szóstym, z powrotem usiadłem w siodle by wzmocnić kontrolę nad koniem. Co prawda nie czułem, by miał skłonności do wyciągania do przeszkód lub zupełnie odwrotne, ale wolałem do minimum ograniczyć ryzyko popełnienia błędu. Dopchnąłem go dosiadem do przeszkody i dałem energiczny impuls łydką, by za ruchem konia przy odbiciu wyjść do półsiadu z oddaniem ręki, w stopniu w którym koń wyciągnął szyję.
Dalej pojechałem za dwójką na kolejną stacjonatę, ponownie zakręt pokonując w dużej mierze w półsiadzie, przy czym starałem się rozluźnić konia i podtrzymać jego koncentrację. Naprostowałem Dreamcatchera na stacjonatę, siadając w siodle i wycofując lekko ramiona. Równym tempem pozwoliłem mu dojść do przeszkody i dopiero wtedy posłałem wałacha do skoku. Zamortyzowałem lądowanie w strzemionach i skupiłem się na okserze kończącym pierwszą fazę i stojącym w tej samej linii. Zamknąwszy Dreamcatchera w korytarzu stworzonym z pomocy, ograniczyłem ryzyko spłynięcia w którąkolwiek ze stron i odrobinę dodałem w galopie, po czym w odpowiednim miejscu dałem łydkę do skoku. Zaparłszy się nogami w strzmionach ponownie przeszedłem w półsiad, nieco głębszy niż nad stacjonatą, i płynnie przesunąłem rękę w przód w ślad za ruchem końskiego pyska. Pierwszą fazę ukończyliśmy na czysto, zatem zarządziłem lądowanie na lewo, przymierzając się do wejścia w zakręt.

/1-8
_________________
Oliver Pelerieux
» about me «
find three hobbies you love:
one to make you money - horse riding,
one to keep you in shape - rock climbing
and one to be creative – travelling.

maybe I'm too busy being yours
to fall for somebody new » «
your soul is haunting me and telling me
that everything is fine, but no one compares to you, Noémi
I find I'm hoping that
you're m o r e than a friend [1]

keep making me laugh, let’s get high
the road is long we carry on
try to have fun in the meantime
» Aileen Elizabeth Jillian «

my horses give me the wings I lack
» Cruzeiro Soldat Shockwave Ophelia «
I never dreamed of success, I worked for it
bereiter » showjumping rider
r e s u l t s


…………………………………………………………………………….. wścieklik ©


+ Za kolejny trening z dowolnym trenerem otrzymujesz 2xpunktów (loteria 28.05)
 
 
     
Dreamcatcher
Skokowiec


Płeć: wałach
Wiek: 9 lat
Rasa: koń holsztyński
Cena: £2000

Doświadczenie w skokach: 94
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10
Doświadczenie z lonżowania: 14
Kondycja: 30
Szybkość: 70
Klasa startów: Skoki: N

Wysłany: 2017-12-30, 23:19   

Wałach nie zdawał sobie nawet sprawy, że może komuś wpaść w oko w takiej sportowej stajni przepełnionej przyszłościowymi, młodymi i utalentowanymi ogierami. Na pewno wyróżniał się dużym opanowaniem i bezwzględnym niemal posłuszeństwem wobec człowieka, nawet nie za bardzo mu znanego. Z tego względu nadawałby się nawet dla dzieci, co nie oznaczało, że nie było mu pisane zaistnieć kiedyś w wyższym sporcie. W przygotowaniu był naprawdę bezproblemowy i taki okazał się też dzisiaj podczas rozgrzewki, pokazując sporą mobilizację nawet mimo niskiej klasy konkursu, do którego się przygotowywali. Każdą, nawet małą przeszkodę ciemnogniady respektował tak długo, jak długo robił to jeździec a on sam nie był jeszcze starym i zmurszałym dziadygą.
Pokazując się już na hali z ustawionym parkurem kroczył dziarsko, odważnie podchodził do wybranych przez Olivera konstrukcji które jednak nie budziły w nim większych emocji i poświęcał im tylko częściowo swoje zainteresowanie. Nie okazywał żadnego zniecierpliwienia gdy przyszło mu się zatrzymać niemniej jednak bez ociągania był w stanie zagalopować nawet ze stój, natomiast przyszło mu to zrobić z kłusa i tak też się stało. Nie był typem dyskutanta i szybko dopasował się do wymagań jeźdźca w kwestii tempa by bez udziwnień pokierować się po obranym przezeń kursie na pierwszą przeszkodę na parkurze. Jak zwykle przy tych wysokościach nie musiał dawać z siebie wszystkiego, ale w jego naturze nie leżało zrzucanie wszystkich sztang jak popadnie, dlatego po prostu oceniał, jak wysoko musi polecieć i tego też się trzymał. Nie napalając się na stacjonatę podszedł do niej pewnie i równie pewnie poleciał w górę, niosąc z sobą jeźdźca. Pozostając w pełni przy nim po lądowaniu na spokojnie pokierował się po łuku w stronę dwójki by i ją odhaczyć w taki zrównoważony sposób, co wyglądało jakby robił to już miliony razy i właściwie to prawie tak właśnie było. :lol: Bez problemu ogarnął, że lot musi być dłuższy i taki też mu wyszedł, natomiast już za okserem w żaden sposób nie wykorzystywał tego chwilowego wyciągnięcia do próby wydłużenia galopu sam z siebie, natomiast poproszony o to przez Olivera przystał na jego prośbę, rozciągając swoją sylwetkę podczas gdy jego grzbiet lekko się uniósł przy odciążeniu. Nie przeciągał jednak takiego stanu i gdy jeździec wrócił do siodła ze swoim ciężarem Dreamcatcher niemal z automatu się skrócił. Cóż, miał takie profesorskie tendencje ale też nie cudaczył i pozwalał sobie pokazywać, jak dosiadający go człowiek chce mieć po kolei wszystko zrobione, o ile wiedział dokładnie jak chce to osiągnąć. Oddał nad trójką ładny skok pod górkę po którym wylądował na prawą nogę wyłapując zmianę w pomocach. Aktywny galop doprowadził ich do czwórki i nad nią przelecieli tak jak przed chwilą, po torze przypominającym taką delikatnie rozciągniętą parabolkę. Może nie zamknąłby oczu na cały parkur ale i tak dawał się prowadzić jeźdźcowi bez jakichkolwiek zastrzeżeń podążając po narzucanej mu trasie. Tak też znalazł się zaraz przed szeregiem i tutaj zainteresował się bardziej niż przy pojedynczych skokach, wyraźnie już mierzył się z pierwszym członem podczas najazdu, co jednak nie zaburzyło w żaden sposób ich tempa. Miękko wzbił się w powietrze zostawiając zaraz oksera nienaruszonego i w spokoju dobijając do członu b, by i z nim prędko i bezboleśnie się pożegnać poprzez ładne przelecenie nad drągami. Niewzruszony pozostał nawet w dystansie, na którym na pewno bardziej temperamentny koń zechciałby zawalczyć o wygraną w wyścigu z wiatrem. Holsztyn od takiego zachowania był naprawdę daleki, chętnie pozostawał w swoim wygodnym, rytmicznym galopie i nie zaprzątając sobie głowy stresem dotarł tak do szóstkowego oksera. Zgrywając się w wybiciu z jeźdźcem nawet trochę bardziej się postarał i wyraźniej zabaskilował w locie po czym wylądował nie tracąc równowagi i dalej pogalopował kierowany po łuku do siódemki, nad którą także gładko przeleciał. Zmierzając prosto na oksera z numerem 8 dodał tylko dlatego, że takie polecenie otrzymał odgórnie. Nie było mu to szczególnie potrzebne do szczęścia czy pokonania oksera, z którym poradziłby sobie tak czy siak, niemniej dla bereitera mógł liczyć się też czas jaki osiągali na parkurze. O tym Dream pojęcia nie miał i nie musiał mieć, po prostu się podporządkował i z takiego oto galopu oddał ostatni skok w pierwszej fazie, którą zakończył za okserem lądując na lewą nogę.
_________________



    ⋮⋮ dokumenty ⋮⋮ galeria ⋮⋮
    ☑ za następny trening - podwojona liczba punktów
 
     
Marshmallow
Ujeżdżony


Płeć: ogier
Wiek: 5 lat
Rasa: koń trakeński
Właściciel: Jonah Wrens
Cena: £1150

Doświadczenie w skokach: 76
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 20
Doświadczenie z lonżowania: 26
Kondycja: 32
Szybkość: 70
Wysłany: 2017-12-30, 23:21   

Mallow miał wcześniej przyjemność na zawodach ujeżdżeniowych, natomiast atmosfera konkursów skokowych była mu obca. Niemniej był naprawdę dzielnym i przyjemnym we współpracy czterolatkiem i nie sprawiał problemów nawet słabo znanemu sobie jeźdźcowi. Jego właściciel znajdował się w tym czasie na wyższych rangą zawodach ale jego nieobecność zdawała się nie odbierać w żaden sposób pewności siebie młodemu Marshowi, który chętnie oddał się w objęcia Olivera, zarówno w kwestii przygotowań jak i później jazdy. Oczywiście podczas skoków wymagał pewnego prowadzenia bo po prostu nie był jeszcze na tyle naskakany, by robić wszystko z automatu. Po opuszczeniu zatłoczonej rozprężalni i wjechaniu na halę zapełnioną tylko i wyłącznie przeszkodami na moment poczuł się zagubiony jednak pozytywnie odebrał pokrzepienie płynące od jeźdźca i głośniej nabrał powietrze w chrapy by zaraz wypuścić je z furknięciem, zrobił to jednak w sposób dający znać, że spróbuje wrzucić na luz mimo nagłego braku towarzystwa. Chętnie zapoznał się z kilkoma przeszkodami póki jeszcze był na to czas a potem bez ociągania dał się zatrzymać i ruszyć po kolei każdorazowo do wyższego chodu, finalnie wchodząc w galop. Odciążenie grzbietu było dla niego sporym ułatwieniem i dzięki temu szedł rytmicznie i bardzo sprężyście, nie tracąc równowagi i zapały kiedy bereiter przeszedł do pełnego siadu przed pierwszą stacjonatą. Traken nie nauczył się jeszcze napalania na przeszkody, za to spokój i aktywność jeźdźca były tym, czego potrzebował, by nie zwątpić. Nie wyciągając się więc ani nie opadając na przody z ciężarem pozostał w swoim bazowym tempie, z ciężarem przełożonym w znacznej mierze na zad, którym pchał się zgodnie z oczekiwaniami mężczyzny w stronę przeszkody. Posłany do wyskoku zebrał się w sobie by rozdziewiczyć parkur lotem na miarę klasy co najmniej N. Skarogniady miał bardzo dobre predyspozycje do skoków i chyba trochę obawiał się uszkodzić kopytko czy nóżkę o takiego brzydkiego, ciężkiego drąga. :lol: Wylądował minimalnie pokracznie i parsknął przeciągle, reflektując się, że tak duży wysiłek nie był mu potrzebny. Aktywnym tempem zmierzał dalej po łuku w stronę następnej przeszkody, nie tracąc tempa ani zaangażowania dzięki luźniejszemu podejściu Olivera. Zarówno okser jak i później stacjonata, do której dotarł poprowadzony po połowie koła nie okazały się dla młodego wyzwaniem fizycznym, psychicznie już też z nim było lepiej bo nie dość, że generalnie nie stresował się szczególnie, to też kolejne skoki były już bardziej na miarę klasy, którą obecnie skakał. Tatuś Jonasz już z nim coś ćwiczył lądowanie na nową nogę prowadzącą i Mallow prawidłowo odczytał sygnały jeźdźca, odpowiadając na nie poprzez wylądowanie na prawą nogę. Bez tracenia równowagi udał się po krzywej linii w stronę czwórki, ze swojej strony wcale nie licząc fouli tylko słuchając z dziecięcą ufnością tego, co mówiły mu pomoce bereitera. Lekko przegalopował ten dystans i także lekko przeleciał nad stacjonatą by potem postawiony na pomocach udać się na zakręt przed szeregiem. Młody raz sprawiał wrażenie topornego, głupiego konika, innym razem prawie profesjonalnego starego wygi-rekreanta. :lol: Tę drugą właśnie twarz przybrał na kombinacji, co oczywiście nie byłoby możliwe bez odpowiedniego poprowadzenia ze strony jeźdźca, niemniej Marsh nie tylko nie tracił impulsu, ale i każdą przeszkodę pokonywał z zapasem, mimo że wcale jeszcze nie składał pod siebie tak mocno nóg. Po łuku udał się w stronę szóstki, zostawiając ją za sobą niczym drobną formalność, pozostając mimo wszystko skupionym ale najwyraźniej mimo braku tak dobrej jak u starszych wiekiem i doświadczeniem siły i kondycji skoki na tym poziomie same w sobie nie były dla niego dużym wyzwaniem. Traken z samymi zakrętami nie miał już szczególnie problemu, z właścicielem pracowali dość długo nad równowagą i owoce tego był teraz dobrze widoczne. Łatwo dawał się prowadzić po wszelkich krzywiznach, zaokrąglając się przy odciążeniu pleców. Mając za bazę dobry, aktywny galop chętnie odpowiadał na sygnały do wyskoku wzbiciem się w powietrze, przelatywanie nad sztagami wyraźnie sprawiało mu frajdę i tak praktycznie połknął zarówno siódemkową stacjonatę jak i ósemkowego oksera a pochwalony wyraźnie zwolnił, myśląc, że to już koniec zabawy.
_________________

•
cześć! nazywam się
» M A R S H M A L L O W «
•

jestem jeszcze młody i rozbrykany
trochę ze mnie psotnik a trochę przytulas
lubię wiele rzeczy, między innymi smakołyki
inne też mogą być, na przykład » Jonah «

• zapis • paszport • galeria •



mogę Ci się wydać trochę powściągliwy
ale gdy tylko mnie do siebie przekonasz
zobaczysz we mnie coś ekstra!

póki co dopiero rozwijam swoją jezdność
byś za jakiś czas mógł śmiało zbierać
szczenę z podłogi na mój widok!

» osiągnięcia «
na razie loading

•

anulowanie zrzutki w kolejnych zawodach skokowych
 
     
Oliver Pelerieux
Zawodnik
Skoki


Płeć: mężczyzna
Wiek: 29 lat
Wzrost: 186 cm
Partner: I thought I'm healing but the truth is, I just stopped feeling.

Ostatni trening: kondycyjny - 09.03.20 - Shockwave
Podopieczny: Cruzeiro, Shockwave, Soldat, Ophelia, Fleau de Baian, Odalco, Gloria Victis || Niespodzianka
Pieniądze: £4670

Punkty doświadczenia: 292
Skoki: 186
Ujeżdżenie: 22
Cross: 42
Wyścigi: 3
Obycie z koniem: 37


Wysłany: 2017-12-31, 14:04   

Dalej pojechałem na celowo, celowo prowadząc konia stosunkowo blisko publiki, jako że banda stanowiła swego rodzaju ścianę, pomagającą młodemu odnalezienie się w przestrzeni. Zrobiłem to również dlatego, że chciałem zyskać więcej miejsca na chwilę luźnego galopu, w trakcie którego parokrotnie przypomniałem trakenowi o swojej osobie poprzez półparady, mające również na celu zachowanie przepuszczalności. Marshmallow może i wciąż miał nieco dziecięcy styl skoku i galopu, ale naprawdę nie mogłem powiedzieć o nim złego słowa. W moich oczach rokował naprawdę dobrze i chciałbym się co do tego nie pomylić.
Zakręciłem na dziewiątkę, ponownie odpowiednio wcześniej siadając w siodle by podstawić ogiera i sprowokować go do otwarcia się przodem, mającego związek również z zaokrągleniem galopu i uzyskaniem tendencji do ruchu pod górkę. Zmiana pewnie była znikoma, ale byłem tutaj po to by wskazywać Mallowowi właściwą drogę, toteż pomagałem mu w ogarnięciu swojego ciała jak najlepiej potrafiłem. Zamkniętego w korytarzu z pomocy doprowadziłem do oksera, sprzed którego posłałem czterolatka do skoku, dając mu wyraźny sygnał łydką. Nie próbowałem go wyprzedzać, cierpliwie wyczekałem odbicia, dzięki czemu udało mi się zgrać z ruchem gniadego i z powodzeniem przedostać się na drugą stronę.
Lądowanie podyktowałem na prawo i dla odmiany wziąłem Mallowa trochę na siebie, jako że zależało mi na właściwym wyjechaniu zakrętu do dziesiątki i nie mogłem sobie pozwolić na to, żebyśmy wyjechali za daleko w przód. Wykręciwszy na przeszkodę, przy czym podparłem konia łydką, zapewniając mu stałe oparcie w zewnętrznych pomocach, naprostowałem go na na kolejną stacjonatę. Jej ustawienie prowokowało do zapatrzenia się na przeszkody obok, toteż zawczasu skupiłem Mallowa na sobie półparadą, po czym zamknąłem go w pomocach by ograniczyć ryzyko wyłamania, zaś w miejscu odbicia dałem mu wyraźny sygnał łydką. Po skoku pochwaliłem konia i wprowadziłem go w ostatni zakręt, prowadzący nas na ostatnie trzy przeszkody parkuru. Pozwoliłem sobie na maksymalne zaokrąglenie go, chcąc ułatwić Mallowowi najazd na szereg, w którego udane wejście było kluczem do prawidłowego pokonania obu przeszkód. Znów w zakręcie podparłem go łydką, by uniknąć niechcianego zwolnienia galopu, po czym będąc prostopadle do szeregu cierpliwie czekałem na zbliżający się odskok. Posłałem konia do skoku, w locie myśląc już o drugim członie; po wylądowaniu od razu wycofałem ramiona, nie pozwalając koniowi wpaść w drugi człon i po jednej foule ponownie posłałem go do skoku. Po wyjściu z szeregu podparłem konia łydką w celu zachowania aktywnego tempa galopu i nie pozwoliłem mu wpływać po linii, jako że dwunastka kończąca parkur była ustawiona w tej samej. Udało nam się jednak pod kontrolą dojechać do przeszkody i ostatni skok także oddać z czysty, z czego byłem bardzo zadowolony i po minięciu celowników od razu pochwaliłem młodego, dzieląc się z nim swoim entuzjazmem. Zjechałem z parkuru na rozprężalnię by rozstępować konia. /zt
 
 
     
Leon
Jeździec zaawansowany


Płeć: mężczyzna
Wiek: 24 lata
Rasa: Człowiek
Wzrost: 195 cm
Podopieczny: Bijou Caramel ll Dragon Age ll Shadowfax
Pieniądze: £1045

Punkty doświadczenia: 55
Skoki: 27
Ujeżdżenie: 10
Cross: 3
Wyścigi: 3
Obycie z koniem: 12


Wysłany: 2017-12-31, 14:57   

Mimo trudności w prowadzeniu ogiera, który był dość narowisty i trudny w prowadzeniu. Na szczęście względnie plan Leona się sprawdzał, bo pokonywali jak na razie parkur na czysto i bez zarzutu. Poprowadził go po spokojnym łuku w kierunku szóstej przeszkody, która była stacjonatą. Nieco przytrzymał ogiera, by ten się nie rozpędzał przesadnie do przeszkody. Wymierzywszy i naprostowawszy ogiera do przeszkody, doprowadził go do miejsca wybicia i w nim posłał łydką Excaliburowi do skoku. Podążając za jego ruchem przeszedł do półsiadu i oddał mu stosowną ilość wodzy do oddania prawidłowego skoku. Chwilę później już z odchyleniem się w siodle wrócił do niego i lądowanie na prawo, by skupić się na pokonaniu kolejnego w ustawieniu szeregu. Poprowadził go kawałek na wprost, by zatoczyć z nim kolejny obszerny łuk i poprowadzenie go na prostą do szeregu. Podparwszy go pomocami w zakręcie, naprostował ogiera zaraz na środek oksera oznaczonego 7a. Zamknął go w pomocach i wziął bardziej na siebie, by zaangażować siwy zad konia mocniej w pracę. Excalibur niestety na widok szeregu zaczął się mocniej wyrywać do przodu. Przymknął go mocniej w pomocach i dosiadem rozjechał do szeregu, wchodząc ciutkę w niego za mocno. Odbili się do pierwszego członu, który udało im się pokonać bez większego trudu. Jednak Leonowi nie udało się tak zebrać konia do drugiego członu, jakby tego oczekiwał. Mocne wyjście w drugi skok zaowocowało zbyt płaskim lotem i puknięciem górnego drąga. Wróciwszy w siodło mocniej zgarnął konia z półparadą, wsłuchując się odgłos parkuru. Na szczęście dla nich drąg nie spadł, więc mogli jechać spokojnie dalej. Lotnie zmienili nogę lewą, by pokierować go na ósmą przeszkodę. Walcząc o zachowanie odpowiedniego ustawienia i lepsze nieco - spokojniejszego tempa, poprowadził Excalibura po łagodnym łuku na kolejny okser. Osadziwszy go na zadzie, podniósł go do przeszkody i doprowadził do miejsca wybicia. W nim odesłał siwka do skoku nad przeszkodą łydką, przechodząc zaraz do półsiadu i oddając mu wodze w locie. Lądowanie na lewo, by pokierować go na ostatnią linię dwóch ostatnich przeszkód. Spokojny acz energiczny łuk i naprostowanie do przeszkody numer 9 - stacjonaty. Po naprostowaniu Excalibura zamknął go w pomocach i półpardami skupił na przeszkodzie. Poprowadził go do miejsca wybicia, gdzie ponownie odesłał go łydką do skoku i zgrał się zaraz z jego ruchem w locie. Podczas lądowania powrócił w siodło i od razu zaczął skupiać mocniej konia na dziesiątce - okserze. Wymierzył odległość i nieco wcześniej wypuścił ogiera do przodu, zachęcając go do mocniejszego ataku przeszkody. W stosownym miejscu znowu łydka, półsiad i oddanie mu ręki. Po lądowaniu i przegalopowaniu przez celowniki, poklepał ogiera po szyi i stopniowo zwolnił przez kłus do stępa. Po wszystkim zjechał z nim z parkuru i oddał w ręce luzaka, bo czekał go jeszcze jeden przejazd.

z.t
_________________
« L e o n • V a r d a s »

.......................What the fuck is love with no pain and no suffering? « love »
.......................Silk on her body, pull it down and watch it slip off. « pms »
.......................She’s out her head, I’m out my mind. « Nadya B. »
.......................They don’t want to see us make it, they just want to divide. « Tate V. »
.......................My ’65 speeding up the PCH, a hell of a ride. « Bijou Caramel, Dragon Age, Shadowfax »
.......................Intense, this shit it gets dense. « Anna H. »

 
     
Cameleon
Ujeżdżony


Płeć: ogier
Wiek: 4 lata
Rasa: KWPN
Właściciel: Christian Levrull
Cena: £3525

Doświadczenie w skokach: 59
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 30
Doświadczenie z lonżowania: 20
Kondycja: 35
Szybkość: 35
Wysłany: 2017-12-31, 15:03   

Po przeskoczeniu ósemki ogier zaczynał szukać kolejnych przeszkód, szybko złoszcząc się, że na razie na żadną konkretną go nie prowadzono. Chyba. Tylko musiał jechać po wielkim łuku, na którym nic ciekawego się nie działo. Cicho parskając, obijał ogonem swój zad, strzygąc na przemian uszami. Rozluźnił się w potylicy, nerwy zostawiając jednak na później. Musiał się nauczyć cierpliwości.
Po wyprostowaniu się po przed kolejną przeszkodą od razu się ożywił, ale jego zapał do atakowania przeszkód na wariata został stłumiony. Nie dane mu więc było wykonać wariackiego skoku, tylko takiego bardziej kontrolowanego. Musiał się uspokoić, ale na to teraz było już raczej za późno. Wraz z pokonaniem dziewiątej przeszkody na czysto, znowu dostał takich skrzydeł, że mógłby skakać klasy jak jego ojciec. Ba, wyższe. Po wylądowaniu pozostał w rękach Jamesa, nigdzie się nie wybierając i po lekkim łuku kierował się do dziesiątki.
Znowu nie mógł szaleć, bo zwyczajnie przestano mu pozwalać na wariactwa, był z tego powodu nieco zawiedziony. Wybił się w odpowiednim miejscu, nie gubiąc się po drodze. Wylądował miękko po drugiej stronie przeszkody, psychicznie szykując się na ciąg dalszy. Do kolejnej przeszkody zakręt był dość ostry, ale nie musiał się tym bardziej stresować, bo James postanowił go z nim maksymalnie zaokrąglić, żeby się obydwoje nie zabili. Podpierany łydką w zakręcie nie gasł i starał się zachowywać równe tempo, żeby nie popsuć sobie skoku zbyt ślimaczym podejściem. Będąc prostopadle do szeregu zachował zimną krew i obydwa jego człony pokonał bez problemu i ze sporym zapasem. Po przeskoczeniu członu A odpowiednio się skrócił, aby z impetem nie wpaść w człon B, musiał mieć trochę miejsca na lądowanie i na to, by oddać kolejny skok, co mu na szczęście wyszło. Inaczej mogliby mieć mały problem, bo on do najmniejszych nie należał. Po chwili mógł już zapomnieć o całym szeregu, bo ten miał już za sobą. Została mu ostatnia z przeszkód na której teraz musiał się skupić. Podjechał do niego aktywnie, by w odpowiednim miejscu wzbić się w górę. Wylądował po drugiej stronie i ostatnie co zrobił to było minięcie celowników. Po tym przeszedł do kłusa, by zaraz zejść z parkuru. Po tym zostało mu już tylko słodkie lenistwo i zjedzenie kilku smaczków. Wrócił wraz z mężczyzną do stajni, gdzie po tym jak się nim zajęli z powrotem wylądował w boksie i zajął się sobą.

zt
_________________
 
     
Kaept'n Nemo
Skokowiec


Płeć: ogier
Wiek: 8 lat
Rasa: belgijski koń gorącokrwisty
Wzrost: 170 cm

Ostatni trening: 02.06.2020 - skokowy - Yukio
Cena: £3050

Doświadczenie w skokach: 134
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 14
Doświadczenie z lonżowania: 31
Kondycja: 30
Szybkość: 57
Klasa startów: Skoki: N

Wysłany: 2017-12-31, 20:21   

Za szeregiem kontynuował galop z prawej nogi, w niedalekiej perspektywie mając już kolejną przeszkodę, do której prowadził go łagodny łuk. W dalszym ciągu galopował aktywnie, ale bez prób ponoszenia, toteż pozwolił Vivianne działać zgodnie z planem. Generalnie nie był złym koniem, wymagał jedynie zdecydowanego działania i dużej pewności siebie, bo w przeciwnym razie przejmował inicjatywę i wtedy nie było już tak wesoło. W każdym razie poczekał na ciemnowłosą i wybił się dopiero wtedy, kiedy mu to narzuciła, dzięki czemu ponownie nie doszło między nimi do nieporozumienia i amazonka nie przeszkodziła ogierowi w przedostaniu się na drugą stronę stacjonaty.
W kolejny zakręt wszedł już mniej brawurowo niż ostatnim razem. Nie nazwałabym tego przesiąknięciem atmosferą, bo ta naprawdę niewiele znaczyła dla Nemo, który doskonale rozpoznawał "swoją" halę i nie widział żadnego powodu do niezdrowej ekscytacji. Choć mówiąc tak, nie przeczę, że ich przeszłość mogła się malować naprawdę ciekawie. Nemo generalnie był gotów na więcej, mimo młodego wieku nie miał typowo młodzieńczych zachowań, a fizycznie też był całkiem dobrze rozwinięty.
Kolejny szereg był już minimalnie trudniejszy zważywszy na to, że otwierał go okser, ale koń ponownie wykazał się posłuszeństwem i wszedł w prawidłowy odskok, dzięki któremu nie znalazł się nagle niespodziewanie blisko drugiego członu. W efekcie mógł skoczyć bez żadnego ratowania się, a co za tym idzie - płynnie i ze spokojną głową, co nie mogło skończyć się inaczej niż sukcesem. Na tej przeszkodzie dokonał kolejnej zmiany nogi, która ułatwiła mu pokonanie łuku prowadzącego do ósmej przeszkody, na którym okazało się konieczne lekkie przytrzymanie go, bowiem znowu był bliski wymknięcia się spod kontroli i rozminięcia z przeszkodą, której nie rozpatrywał w formie rozrywki, jakiej mu teraz brakowało. Także lekko spływając z najazdu, ostatecznie został doprowadzony do oksera, nad którym skoczył pod łagodnym skosem, co i tak nie miało żadnego wpływu na wynik, bowiem Nemo bez problemu dokrył przeszkodę, nawet nie będąc bliskim dotknięcia zawieszonych na niej drągów.
Po skoku wszedł w ostatni zakręt, z którego wyszedł na dwie ostatnie przeszkody, ustawione w jednej linii. Dogalopował równo do stacjonaty i bez wahania odbił się ze wskazanego miejsca, w skoku podnosząc umiarkowanie wysoko przednie nogi i nieco ciągnąc pyskiem, co umożliwiła mu Vivianne elastyczną pracą ręki. Po skoku podniósł się, z powrotem przerzucając ciężar ciała na zad, przyjrzał się przeszkodzie i po paru foule ponownie odbił się od ziemi, korzystając z siły umięśnionych tylnych nóg. Przefrunął nad przeszkodą by ukończyć parkur z idealnym wynikiem i po minięciu fotokomórek zaczął zwalniać, aż do stępa, którym opuścił parkur. /zt
_________________


~*~

imię; Kaept'n Nemo
po Kick the Clouds i Cachaca
ksywki; Nemo, Kapitan Nemo
moje; paszport, sprzęt skokowy
uwagi; nie zostawiaj mnie samego i
przywiązanego bo się zdziwisz.
mam smaka na banana. i nie lubię nudy na jeździe.
nie chciej się o tym przekonać...



właściciel; takich trzech jak nas dwoje
to nie ma ani jednego, ?
lubiani; od razu milej, prawda?
nielubiani; oszczędź nam czasu i nie pokazuj
mi się więcej na oczy.

osiągnięcia; od zera do bohatera [kiedyś będą]
potomstwo; mój powód do dumy

~*~


 
     
Nicol Illas
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 24 Lat
Wzrost: 172 cm

Ostatni trening: 16.09.2019 - rozruch z Why Not
Podopieczny: Hemingway Z ll Why Not
Pieniądze: £3820

Punkty doświadczenia: 70
Skoki: 39
Ujeżdżenie: 11
Cross: 9
Obycie z koniem: 15


Wysłany: 2018-01-01, 18:27   

Mieli dzięki temu skokowi już połowę parkuru za sobą. Nicol była bardzo zadowolona z jazdy ogiera, który doskonale sobie radził z stawianymi przed nim zadaniami. Sowicie go nagrodzi, ale to już po zawodach. Poprowadziła go do ściany parkuru ponownie, by ułatwić im najazd na szereg przez podejście z szerokiego łuku na przeszkody. Na końcu zakrętu wzięła go bardziej na siebie i naprostowała do pierwszego członu. Chciała aby skumulował większą energię w zadzie i nie rozpędzał się przesadnie do przeszkód. Półpardami uprzedziła go o nadchodzącym zadaniu, zamknęła go w pomocach i doprowadziła do miejsca wybicia. Tam łydką odesłała go do skoku, by zaraz przejść w półsiad i oddać mu stosowną ilość wodzy. Wraz z lądowaniem, przytrzymała go nieco bardziej i lekko wzięła przy tym na siebie. Chciała zmieścić się do drugiego członu szeregu bez wpadki po drodze, co im się udało. Dopchnęła go pomocami do przeszkody, by nie myślał nawet o wyłamaniu się. Ponownie łydka w miejscu wybicia i zgranie się z jego ruchem w locie. Nie zmieniała w locie nogi konia, bo siódemka była niemal po prostej od szeregu w bliskiej stosunkowo odległości. Utrzymała go w stałym tempie galopu do przeszkody, by wymierzyć miejsce odbicia na środku niej i w nim odesłać ogiera do skoku. Przelecieli na czysto nad przeszkodą, by kontynuować galop na prawą nogę w kierunku oksera numer osiem. Poprowadziła go po obszernym łuku na ów przeszkodę, by jeszcze będąc w zakręcie nieco podebrać go pod siebie i uaktywnić jego zad. Utrzymała stałe tempo i po naprostowaniu do przeszkody, doprowadziła do miejsca wybicia. Łydką w nim odesłała go do skoku, podążając zaraz za jego ruchem przez przejście do półsiadu i oddanie mu ręki. Wraz z lądowaniem wróciła w siodło, by kontynuować galop na prawo do dziewiątki. Odległość stosunkowo bliska była jak w przypadku chwilę wcześniej skakanej siódemki. Utrzymując aktywne tempo galopu Hemingway, poprowadziła go po łagodnym łuku na sam środek przeszkody. Odesłała go w stosownym miejscu do skoku, zgrywając się ponownie z jego ruchem w locie i dyktując mu lądowanie na lewo. Został już im do wykonania ostatni skok i miała nadzieje, że będzie na czysto. Wtedy cały przejazd będzie można uznać za super udany, ale Nicol nie zamierzała się rozpraszać tylko chciała doprowadzić ten przejazd do końca. Nieco energiczniej po szerokim łuku pogalopowali do ostatniej przeszkody, która stała na ich drodze tego dnia. Jeszcze w zakręcie lekko podebrała go na siebie i domknęła go w pomocach. Po wyjeździe z zakrętu naprostowała go na sam środek przeszkody, by doprowadzić go ostatni raz do miejsca wybicia i łydką odesłać do skoku. Podążając za jego ruchem przeszła do półsiadu i oddała mu stosowną ilość wodzy podczas lotu, by odchylić się zaraz do tyłu i usiąść w siodło wraz z wylądowaniem na podłożu. Po minięciu celowników stopniowo przez kłus zwolniła go do stępa, klepiąc w pochwale po szyi. Po wszystkim odstawiła go ogarniętego do stajni.

z.t
_________________
How long till you play me the song
That will make belong to you?

personalia: One dance with my baby tonight » Nicol Illas
wiek: And we'll dance til the night is through » 22 lata.

partner: I used to be so ready to run » xxx.
pms: My philosophy don't let nobody come too close » 0.

przyjaciele: To handle my love » brak
wrogowie: I want it to be you ooh » brak.

moje: Hyundai Tucson, phone, house, gallery
osiągnięcia: Play me the song, play me the song » link
 
     
Lucas
Trener
★


Płeć: mężczyzna
Wiek: 26 lat

Ostatni trening: 26.02.2020 - skokowy - Viceroy
Podopieczny: Viceroy, Whatever Impossible
Pieniądze: £1200

Punkty doświadczenia: 106
Skoki: 59
Ujeżdżenie: 30
Cross: 4
Obycie z koniem: 13


Wysłany: 2018-01-01, 19:18   

Po udanym przejeździe na Viceroyu, czekała go jeszcze jedna konfrontacja z klasą L1. Początkowo miał trochę wątpliwości ze startami na obcych koniach, ale L’ka ze Strangerem udowodniła mu, że nie taki diabeł straszny jak go malują.
Pante wziął pod swoje skrzydła na prośbę znajomej, która akurat wtedy nie mogła na niej pojechać. Podobnie jak w przypadku taranta, poświęcił jej sporo czasu na rozprężalni, starając się wyłuskać to, na co w późniejszym czasie będzie zmuszony uważać. Rozgrzał również siwą we wszystkich trzech chodach, popracował trochę nad reakcją na pomoce i na sam koniec kilkukrotnie naprowadził ją na niską przeszkodę. Po takiej dawce ruchu czekali stępując na długiej wodzy na wywołanie, by gdy to wreszcie nastąpiło, przenieść się na parkur konkursowy. Vaugier oprowadził Pantę po placu, pokazując jej te ‘’straszniejsze’’ przeszkody i ogółem oswajając z głośną publicznością. Wtedy zatrzymali się naprzeciwko budki sędziowskiej, a brunet skinął głową i po usłyszeniu charakterystycznego dzwoneczka zagalopował. Przed najazdem na jedynkę, za priorytet obrał sobie ustawienie dobrego, parkurowego tempa i poprawnej formy galopu. Dopiero gdy to jako-tako zaskoczyło, naprowadził Rhei na stacjonatę, zamykając ją w korytarzu z pomocy i uprzedzając kilkoma półparadami. Nie pozwolił na samoistne dopadnięcie przeszkody, nawet jeśli siwa wyszła z taką inicjatywą. Przytrzymał ją aż do wytyczonego miejsca wybicia, gdzie posłał jej łydkę i wtem bez zwłoki uniósł się w strzemionach, bezbłędnie zgrywając z jej ruchem. Będąc w powietrzu, mocniej dociążył lewe strzemię i odnalazł wzrokiem kolejny element, który był ulokowany po lekkim, nie sprawiającym problemów łuku. Vaugier pozwolił na lekkie odbudowanie tempa, które z założenia miało być ‘’wesołe’’, ale w dalszym ciągu kontrolowane. Nie godził się również na spłaszczanie fouli, walcząc o to, by ta była w miarę okrągła, a klacz pchała się zadem.
Kilka fouli przed, zniwelował kopytnej możliwość spłynięcia na którąkolwiek ze stron, ograniczając ją zarówno równomiernie wodzami, jak i łydkami. Biodrami lekko posyłał siwą w stronę oksera, ale jednocześnie wycofał ramiona i nie pozwalał na zbyt pochopne działania. W tym przypadku zasugerował dalsze wybicie, co miało ostatecznie ułatwić bezproblemowe pokrycie przeszkody. Kłódki były zawieszone stosunkowo nisko, dlatego Luc nie bał się zbytnio o przypadkowe zdjęcie któregoś z drągów, zważywszy na to, że siwa skakała z zapasami. Co prawda nie było to za bardzo ekonomiczne, ale na tym etapie edukacji normalne, toteż kompletnie mu nie przeszkadzało.
Dalej weszli w zakręt za szóstką, podczas którego mężczyzna podparł Pantę łydkami, nie chcąc by utraciła równowagę i wypadła z ustawienia. Prowadził ją na zewnętrznej wodzy, wewnętrzną rozluźniając. Po wyjściu na prostą, za cel obrał sobie sam środek drążków, już kawałek wcześniej przygotowując klacz do oddania skoku. W odpowiednim momencie posłał ją w powietrze, samemu odciążając grzbiet siwej i wychodząc z ręką do przodu, co miało umożliwić jej swobodne wyciągnięcie szyi nad przeszkodą. Nie utracił jednak kontaktu, który w dalszym ciągu był elastyczny, dzięki czemu łatwiej było im się pozbierać po lądowaniu.
Podobnie gładko i przyjemnie poszła im czwórka, która nie straszyła żadnymi pstrokatymi udziwnieniami. Wtedy Lucas uświadomił sobie, że znajdują się w połowie pierwszej fazy, a teraz czeka ich dwuczłonowy szereg. Nie robiąc nic, co byłoby zbyt ryzykowne zważając na nieznajomość konia, zapewnił im dogodny najazd, co miało ułatwić prawidłowe wejście w konfigurację z numerem pięć. Po pierwszym skoku wrócił w siodło i lekko się wycofał, chcąc by siwa bez problemu zmieściła się przed 5b. Płynnie współpracował z ruchem klaczy, nawet przez moment podczas tego przejazdu nie zostając w tyle. A gdy przez oba człony udało im się przebrnąć gładko i przyjemnie, wzorkiem momentalnie odszukał szóstkę, która znajdowała się kawałek dalej, po łagodnym łuku. Pomimo całkiem przyjemnego dojazdu, Panta postanowiła urwać foule, co zaowocowało odrobinę mniej harmonijnym skokiem niż dotychczas. Na szczęście Lucas nie został w tyle i złożył się z nią w locie mimo to, miękko amortyzując moment lądowania. Nie dopuścił, by sytuacja powtórzyła się przy siódemce, a gdy i ją mieli za sobą, pozostał już ostatni okser, do którego Vaugier podszedł ze spokojną głową i skupieniem. Wcześniej wróciwszy w siodło, zaserwował siwej kilka krótkich półparad i przeniósł ciężar na zad, odblokowując tym samym przody. W wytyczonym, najbardziej optymalnym miejscu posłał klacz do skoku i bez opóźnienia odciążył jej grzbiet, podczas lotu miękko balansując w strzemionach. Takim sposobem ukończyli pierwszy etap bez punktów karnych i zarazem dostali promocje do drugiego.

/1-8
_________________




These girls only want you when you're winnin'
But you've been with me from the beginnin'
l u h a n • a a r e n • a r o n

Took one fuckin' look at your face
Now I wanna know h o w u t a s t e
p m s ∞

All we seem to do is talk about sex
She's got a boyfriend anyway
r o z a l i a • k a t h r i n• e v i l i n e

You're like a d r u g that's killing me
I cut you out entirely, but I get so high when I'm inside you
g i r l f r i e n d ♥

I know it ain't right, but I don't care
Break up with your girlfriend 'cause I'm b o r e d
e n e m i e s



@edit by Delfinek
 
     
Panta Rhei
Skokowiec


Płeć: klacz
Wiek: 6 lat
Rasa: koń holsztyński
Wzrost: 172 cm

Ostatni trening: karuzela - 12.2019
Właściciel: Elizabeth White
Cena: £2500

Doświadczenie w skokach: 102
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 12
Doświadczenie z lonżowania: 26
Kondycja: 25
Szybkość: 47
Klasa startów: Skoki: N

Wysłany: 2018-01-01, 19:22   

Siwa należała akurat do tego typu koni, który poszedłby pod każdym, pod warunkiem, że owej osobie nie brakowało doświadczenia w pracy z młodymi końmi. Panta była "ogarnięta" na swój wiek, ale jak wiele "świeżynek" jeszcze nie do końca panowała nad swoją równowagą i nie potrafiła oceniać odległości, stąd była jej potrzebna pomoc doświadczonego zawodnika. Poza tym była miłym, przyjemnym w obejściu i współpracy koniem, dlatego Lucas nie powinien napotkać większych trudności ani podczas rozprężenia, ani podczas przejazdu, który zbliżał się wielkimi krokami.
Po wejściu na konkursowy parkur Panta była czujna, wobec czego wymagała stałego podpierania łydką, by przypadkiem nie wrzuciła wstecznego biegu. Nie do końca można było nazwać to strachem, raczej brakiem pewnosci siebie, stąd wskazane było kontrolowanie siwej. Nieco lepiej poczuła się już po zagalopowaniu, po którym chętnie obrała narzucone przez Lucasa tempo, nie wykazując już wahania w tak dużym natężeniu jak w stępie. Widocznie lepiej czuła się w ruchu.
Ruszyła w kierunku pierwszej przeszkody, już z daleka wlepiając w nią wzrok i nastawiając uszy na sztorc. Przejawiała wyraźną tendencję do zapatrywania się w dół przeszkody, czy raczej przed nią, dlatego wskazane okazało się mocniejsze dopchnięcie jej do przeszkody i oczywiście zaakcentowanie miejsca odbicia, na co odpowiedziała niezwłocznie, oddając dość dziecięcy skok nad przeszkodą. Dziecięcość polegała na tym, że Panta była wysokim koniem i przez przeszkody tych rozmiarów raczej przegalopowywała, oddając większy sus galopu, w trakcie którego pozostawała jednak zaokrąglona i mięciutka.
Z równie pozytywnym nastawieniem pogalopowała na drugą przeszkodę, ustawioną po lekkim łuku na lewo. Obejrzała okser z daleka i nie widząc w nim niczego niepokojącego, dogalopowała pod przeszkodę i oddała skok ze wskazanego przez Lucasa miejsca, nie próbując wyprzedzać jego decyzji, głównie dlatego, że nie była zdolna podjąć jej sama, a już na pewno nie dobrze. Jej zaangażowanie w siłę odbicia było niemal tak samo "duże" jak w przypadku stacjonaty, co jednak nie stanęło jej na przeszkodzie do poprawnego pokonania oksera. Takie już uroki wysokich, długonożnych kopytnych - miały swój własny, ciekawy styl, szczególnie w młodym wieku. Te cechy odbijały się też na wygodnym, ale cholernie obszernym galopie Panty, która bez konieczności pędzenia kryła pod sobą dużą ilość terenu.
Hala była na tyle duża, że siwa radziła sobie z zakrętami bez najmniejszej presji, dzięki czemu nie utraciła prędkości w zakręcie biegnącym do trójki. Bez większych emocji dogalopowała do niej i odbiła się ze wskazanego miejsca, w skoku podnosząc wystarczająco wysoko nogi i lekko ciągnąc szyją. Rzeczywiście skakała z zapasem, jak to młody koń, ale Lucas nie zaburzał jej równowagi, toteż pomimo niewymiarowych lotów łatwo jej było podnieść się po wylądowaniu. Również bez trudu zmieniła prowadzącą nogę w galopie, robiąc to już w skoku, po czym po łagodnym łuku w prawo dogalopowała pod kontrolą do czwórki i nad nią także oddała udany skok. Kolejno zakręciła na szereg, prawidłowo wpisując się ciałem w łuk i po naprostowaniu na pierwszy człon, podebrana dosiadem nieco mocniej wkroczyła zadem pod kłodę by zyskać siłę niezbędną do wykonania odbicia i przedostania się na drugą stronę. Po pierwszym skoku pokornie dała się przytrzymać, co wiązało się również z podniesieniem się i przeniesieniem ciężaru ciała na zad, po czym oddała kolejny skok, w rezultacie wychodząc z szeregu na czysto.
Dotychczasowa harmonia uległa zakłóceniu przy szóstej przeszkodzie, gdzie można powiedzieć, że Panta lekko spanikowała i nie poczekała na Lucasa, wyjątkowo postanawiając skoczyć samej, co oczywiście nie mogło się do końca udać, bowiem zrobiła to zdecydowanie za wcześnie. Niemniej przeszkoda pozostała nienaruszona, toteż para miała szansę zatuszować to drobne niepowodzenie na kolejnej przeszkodzie, gdzie wszystko zagrało już jak trzeba. Nie inaczej było na ósemce, na którą choć siwa pogalopowała nieco "weselej", to do końca czekała na jeźdźca i skoczyła wedle jego wskazań, co nie mogło się skończyć inaczej niż kolejnym sukcesem.
 
     
Lucas
Trener
★


Płeć: mężczyzna
Wiek: 26 lat

Ostatni trening: 26.02.2020 - skokowy - Viceroy
Podopieczny: Viceroy, Whatever Impossible
Pieniądze: £1200

Punkty doświadczenia: 106
Skoki: 59
Ujeżdżenie: 30
Cross: 4
Obycie z koniem: 13


Wysłany: 2018-01-01, 20:44   

Podbudowany wizją dotychczasowego sukcesu, zasugerował lądowanie na lewo i wtem wprowadził siwą w zakręt na dziewiątkę. Skrupulatnie podpierał ją łydkami, ułatwiając prawidłowe wpisanie się w łuk i zarazem zapobiegając niekorzystnym zmianom w sylwetce. Ominęli stacjonatę ustawioną dla zmyłki i wtem najechali na okser. Lucas cofnął ramiona i głęboko siedząc w siodle doprowadził klacz do przeszkody, ostatecznie prosząc o oddanie kolejnego, mocnego skoku. W momencie, gdy jej przednie kończyny oderwały się od podłoża, Vaugier również uniósł się w strzemionach, odciążając grzbiet, oddając rękę i tym samym dając swobodę ruchów nad przeszkodą. Jednocześnie mocniej dociążył prawą stronę, sugerując klaczy odpowiednią nogę, na którą już chwilę później mieli się poruszać.
Dziesiątka poszła gładko, a brunet bez problemu zgrał się z Pantą, która prawidłowo odczytała jego wskazówki, co zaowocowało gładkim i bezpiecznym lotem na drugą stronę. Teraz z kolei czekał ich drugi i zarazem ostatni tego dnia szereg, ale to bynajmniej nie wprawiało Vaugiera w zakłopotanie. Poprowadził Rhei szeroko, by po osiągnięciu prostopadłej do pierwszego członu pozycji unieść jej głowę i umożliwić przyjrzenie się przeszkodzie. Zabrał ją trochę ‘’na siebie’’, zamykając w korytarzu z pomocy i uniemożliwiając niespodziewane spłynięcie na bok. W ten sposób cierpliwie doprowadził ją do stacjonaty, po udanym skoku od razu wracając w siodło i nie pozwalając na spłaszczenie się w fouli oddzielającej przeszkody. Na szczęście obyło się bez niepotrzebnych rewelacji i klacz bardzo płynnie nie tylko doszła do 11b, ale równie pokonała ów okser, napawając Lucasa wizją przejazdu na czysto. W końcu został im już tylko ostatni element, ale to nie sprawiło, że brunet urósł w piórka i się rozkojarzył. Wręcz przeciwnie – zadbał by żaden głupi błąd nie zaważył na przeskoczeniu oksera, który leżał w linii prostej.
Zaktywizował lekko siwą, by miała odpowiednio dużo energii i tak jak w przypadku pozostałych przeszkód, przypilnował ją łydkami oraz na ręce, pewnie prowadząc do przodu. W odpowiednim miejscu posłał jej łydkę i z zachowaniem płynności przeszedł do półsiadu, łapiąc stabilne oparcie na poduszkach kolanowych, które zapewniło mu nienaganną równowagę. Później już tylko dynamicznie przeprowadził Pantę przez fotokomórki i pozwolił jej zwolnić, chwaląc energicznym poklepaniem po szyi.
Opuścili parkur i porządnie rostępowali się na rozprężalni, by następnie udać się w kierunku stajni. Tam z kolei klacz rozstała odpowiednio oporządzona i nagrodzona kilkoma smaczkami za kawał dobrej roboty.

Z/t
_________________




These girls only want you when you're winnin'
But you've been with me from the beginnin'
l u h a n • a a r e n • a r o n

Took one fuckin' look at your face
Now I wanna know h o w u t a s t e
p m s ∞

All we seem to do is talk about sex
She's got a boyfriend anyway
r o z a l i a • k a t h r i n• e v i l i n e

You're like a d r u g that's killing me
I cut you out entirely, but I get so high when I'm inside you
g i r l f r i e n d ♥

I know it ain't right, but I don't care
Break up with your girlfriend 'cause I'm b o r e d
e n e m i e s



@edit by Delfinek
 
     
Stranger Thing
Ujeżdżony


Płeć: ogier
Wiek: 9 lat
Rasa: Appaloosa
Cena: £1400

Doświadczenie w skokach: 31
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 16
Doświadczenie z lonżowania: 16
Kondycja: 19
Szybkość: 15
Wysłany: 2018-01-02, 12:25   

Już od samego ranka wyczuwał, że atmosfera w stajni jest inna niż zwykle, a to nie pomagało mu opanować emocji. Nerwowo zataczał koła w swoim boksie, co jakiś czas wyściubiając łeb poza kraty, by przyjrzeć się korytarzowi i kopał nogą w drzwi, domagając się atencji od każdego, kto obok niego przechodził. Widział jak konie maszerowały w tę i nazad i był iście oburzony, że nikt nie zagląda do jego mieszkanka. Nie obchodziło go w jakim celu konie były wyprowadzane, ale on nie chciał zostać sam w stajni i jeśli niedługo ktoś go stąd nie wyciągnie, to będzie musiał wziąć się za wyłamywnie drzwi boksu. Co w jego przypadku nie było znowuż takie niewiarygodne. Pomysłom tym nie było dane ujrzenie światła dziennego, bo Ciapek w końcu doczekał się odwiedzin ze strony Lucasa. Nie był najbardziej przyjaznym zwierzęciem w relacjach zarówno ze swymi pobratymcami jak ludźmi toteż brunet musiał się nieco natrudzić żeby go oporządzić i zasiodłać – z czego niezadowolenia Stranger wcale nie zamierzał w sobie kryć. Wszystko jednak potoczyło się na tyle pomyślnie, że wkrótce nasza nowo dobrana para pojawiła się na rozprężalni, a tam dziewięciolatek nieco wyluzował. Nie dlatego, że lubił pracę, ale dlatego że był zwyczajnym leniem i nie chciało mu się podnosić nóżek. Zaangażował się jednak mocniej kiedy jego oczom ukazały się przeszkody i od tej chwili rozgrzewka szła już po myśli Lucasa, choć uszy Appaloosy niemal cały czas przytulone były do potylicy. Nie jednak z powodu jeźdźca, a wszechobecnych koni.
Rozluźnił się nieco kiedy Lucas poprowadził go na parkur konkursowy. Tu w końcu byli sam na sam, uszy odkleiły się od głowy, a Stranger stał się jakby bardziej elektryczny i chętny do współpracy. Tak zastawiony przeszkodami plac sprawiał, że jego serce otwierało się, a to było naprawdę wielkie jeśli chodzi o skoki. Dziś wcale nie miało być inaczej – pomimo wyraźnej niechęci od samego początku zamierzał pokazać się z najlepszej strony i wykazać zaangażowaniem w pokonywane przeszkody. Bo wywnioskował, że własnie na tym ma polegać ich pojawienie się w tym miejscu. Już teraz ani widownia ani „brzydkie” przeszkody nie robiły na nim żadnego wrażenia. Ciapek podchodził wprawdzie pod każdą z nich i przyglądał się tym wskazanym przez Lucasa, ale jeździec mógł wyczuć, że koń nie pała do nich jakąś specjalną niechęcią. Zatrzymał się w końcu we wskazanym przez Vaugiera miejscu, a kiedy ten ukłonił się przed sędziami wszedł w kłus, a następnie w galop, przejście do półsiadu wykorzystując jako moment na podkręcenie prędkości i wyrzucenie raz czy dwa z zadu. Ot, żeby Lucasowi się nie nudziło. Wkrótce jednak wyciszył się i zachęcony zarówno do pracy jak i rozluźnienia podążył za wskazówkami Lucasa i wyrównując foule skierował się na okser, na który prowadził go jeździec. Zamknięty w korytarzu z pomocy skutecznie wybił sobie z głowy pomysł zboczenia z prostopadłego najazdu i postawił uszy na sztorc, chętnie brnąć na stojącą przed nim przeszkodę. Wyczekał do wskazanego przez mężczyznę miejsca i gładko wybił się przed przeszkodą, chętnie podkasając nogi i rozciągając się nad przeszkodą we w miarę ekonomicznym skoku. Wylądowawszy na wskazaną przez jeźdźca, prawą nogę kontynuował na wprost a następnie po łuku, już w moment później znajdując się na prostopadłej ścieżce ku kolejnej przeszkodzie. Tym razem pojedynczej, która faktycznie nie wyglądała groźnie, i której – jak spodziewał się Vaugier – Stranger nie miał prawa się wystraszyć. Żwawo acz równo galopował na przeszkodę w linii utworzonej przez Instruktora i wybił się we wskazanym przez niego miejscu, by w locie ponownie zmienić nogę galopu i kontynuować przejazd tym razem na lewo. W szerokim łuku, który prowadził ich do kolejnej przeszkody, Stranger chętnie opierał się w łydkach jeźdźca, nie tracąc zainteresowania zarówno nim jak i trasą ani na krótki moment. Uważnie czekał na kolejne wskazówki i nastawiał uszy, wyczekując momentu skierowania go na którąś z przeszkód, a gdy na jego horyzoncie pojawiła się trójka w jego oczach zapaliły się ogniki. Ciapek chętnie oczywiście skorzystał z możliwości przyspieszenia w pokonywanym własnie dystansie, ale nie sprawiał problemu z zastosowanym przez Lucasa wyhamowaniem go do wolniejszego galopu. Już w moment później chętnie wyskoczył w powietrze, rozciągnął się nad okserem i bez większych problemów pokonał go, po wylądowaniu znów chętnie dodając tempa. Równym, aktywnym galopem dojechali do czwórki, którą Stranger pokonał bez mrugnięcia okiem, a zaraz po wylądowaniu, skorzystawszy ze wskazówek bruneta, wyciszył nieco tempo i spokojniej wjechał w czekający na nich ciasny najazd. Szedł wolno, ale pewnie, i nie zawahałby się ani przez moment nawet gdyby Lucas nie machnął batem. Ten sprawił jedynie, że Ciapek przykleił uszy do potylicy i fuknął wrogo, nie rezygnując z najazdu na piątkę tylko dlatego, że palcat nie dosięgnął jego ciała, a jedynie zafurkotał w powietrzu. Kilka prychnięć ujrzało światło dzienne, ale ostatecznie koń wyluzował po wylądowaniu za piątką, chętnie kontynuując przejazd po kolejnym łuku ku szeregowi. W zakręcie chętnie poddawał się łydkom jeźdźca, w których opierał swoje niezbyt chude ciało, i zwolnił nieco gdy Lucas wziął go na siebie na prostej prowadzącej ku okserowi. Wybił się w powietrze we wskazanym przez jeźdźca miejscu i ponownie zakasał nóżki, nie chcąc choćby czubkiem kopyta dotknąć drążków, nad którymi leciał. Rozciągnął się wygodnie nad przeszkodą, wyciągając przy tym szyję, a po wylądowaniu ponownie skrócił się nieco by odpowiednio wycyrkulować do skoku nad stacjonatą. Gdyby Lucas nie zareagował, nakrapiany pewnie kontynuowałby wybranym sobie tempem, a to faktycznie nie skończyłoby się zbyt dobrze. Dzięki szybkiej reakcji instruktora skok nad stacjonatą obył się bez problemów, choć wzięcie go na siebie w obu przypadkach ogier zdecydowanie musiał odreagować. Bardzo podobnie, jak na samym początku wjazdu na parkur, pokazał swoje ogierze oblicze i wyrzucił swe ciało w górę, serwując Lucasowi dodatkowe atrakcje podczas przejazdu. Stulił uszy, prychnął i kontynuował jazdę naprzód, choć skok nad siódemką był doprawdy byle jaki. Stranger zniechęcony do dalszej roboty (przynajmniej w trakcie tych kilku sekund irytacji) ściągnął w powietrzu drążek przednimi kopytami i wylądował na podłożu z głośnym parsknięciem, wtórując głuchemu upadkowi kawału drewna na ziemię.
Dodanie do ósemki przyjął już bardziej przyjaźnie niż te wszystkie wycofania, choć i to miało miejsce chwilę później. Cóż – z pewnością nie szło to po myśli Appaloosy, który był już nieco poirytowany tym ciągłym przytrzymywaniem, choć nie miał pojęcia że to własnie temu zawdzięczali przejazd z dotychczasową tylko jedną pomyłką. Dając większe pole manewru ogierowi, ich wynik z pewnością byłby dużo wyższy niż 4 punkty karne, a nie o to chodziło w dzisiejszej rozgrywce. Z jednej strony szkoda, z drugiej to naprawdę wielkie brawa dla Vaugiera.
Wybił się w powietrze we wskazanym przez jeźdźca miejscu i nie robił większych problemów ze skokiem, choć nadal nie był najszczęśliwszym koniem na świecie. Tym razem, nauczony błędem ze stacjonaty i nie chcąc ponownie dotknąć drążka, podwinął wysoko nogi, a jego skok był doprawdy mało ekonomiczny. Tarant wybił się wysoko w powietrze, gwarantując czysty lot nad stacjonatą, a już w chwilę później miękko wylądował na ziemi, kontynuując jazdę ku przedostatniej przeszkodzie, którą była stacjonata. Ta również nie sprawiła mu problemów, a wskazana przez Lucasa zmiana nogi w galopie zaowocowała posłuszeństwem Strangera, który na lewo kontynuował ku kończącej dziesiątce. Równym, ładnym tempem podszedł pod przeszkodę i oddał ekonomiczny skok, ponownie wysoko zadzierając nogi, by w chwilę później raźno przekroczyć fotokomórki i tym samym zakończyć przejazd. Z ulgą przyjął przejście do kłusa a następnie stępa i chętnie opuścił parkur z Vaugierem, zbyt zmęczony na jakiekolwiek dodatkowe atrakcje. Na rozprężalni kroczył we wskazanych przez jeźdźca kierunkach, aby następnie udać się do stajni na odpoczynek.

zt
_________________



Woop woop


 
     
Excalibur
Chcecie poznać moją epicką opowieść?


Płeć: ogier
Wiek: 7 lat
Rasa: Koń westfalski
Cena: £2000

Doświadczenie w skokach: 52
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 20
Doświadczenie z lonżowania: 20
Kondycja: 36
Szybkość: 37
Wysłany: 2018-01-02, 15:42   

Wyjechał kolejny łuk, by znaleźć się przed szóstą przeszkodą. Znowu chciał trochę podgonić tempo, ale Leon skutecznie go trzymał. Nie goniąc więc na łeb na szyję, odnalazł odpowiednie miejsce do wyskoku i wybił się, szybko lądując po drugiej stronie. Wylądował na prawą nogę, galopując teraz w stronę kolejnego szeregu. Na widok dwóch ustawionych jedna za drugą przeszkód, ogier zaczął wyrywać się do przodu. Pozostał trochę przygłuchy na działania jeźdźca, ale pierwszy człon udało im się przeskoczyć bez większych kłopotów. Gorzej wyszło z drugim. Przez to, że bardziej był rozpędzony, brakło mu miejsca i musiał się szybciej wybijać do skoku. Efektem tego był spłaszczony lot i puknięcie górnego drąga. Na sam dźwięk puknięcia siwy położył po sobie mocniej uszy i zdenerwował się jeszcze bardziej. O ile sam fakt, że wszyscy się na niego gapią nie był wystarczająco wkurzający.
Zdekoncentrował się, co było po nim widać, ale na szczęście dla nich obu udało mu się szybko wrócić do ładu. Na tyle, by ukończyć parkur i nikogo po drodze nie zabić. Tyle dobrego, że drąg nie spadł, jakby tak się stało to rozstroiłby się jeszcze bardziej. Lotnie zmienił nogę na lewą i skierował się na ósmą z ustawionych przeszkód. Naszarpał się po drodze z właścicielem, gdyż on najchętniej galopowałby szybciej, w czasie, gdy Leon starał się go spowolnić. Ogier parsknął głośno, odpuszczając w odpowiednim momencie. Podniósł się bardziej do przeszkody, osiadając bardziej na zadzie i wybił się mocno w górę, dzięki czemu ósemka wyszła im bez wpadki. Tych już więcej nie potrzebował, bo zdenerwowałby się na bank jeszcze mocniej. Kolejny łuk i dziewiątka, przed którą naprostował się swobodnie, wymierzając moment do odskoku. Nerwy chwilowo ustąpiły, więc odbił się od ziemi, przeskakując nad stacjonatą. Po niej została im tylko jedna, ostatnia z przeszkód, do której ogier podszedł z większym spokojem. Nie chciał niczego psuć na sam koniec, więc Leon nie musiał przesadnie się z nim siłować. Choć i tak pewnie wolał mieć pewność i nie tracił czujności. Pozwolił mu na większe zaatakowanie przeszkody sam, więc siwy nie oponując przyspieszył i pokonał dziesiątkę na czysto. Po przekroczeniu celowników zaczął powoli zwalniać, cicho parskając. Zszedł z parkuru, by już poza nim zostać oddanym w ręce luzaka. Wrócił do stajni, w której go oporządzono i z powrotem znalazł się w swoim boksie. Dla odmiany już go nie demolował. Zamiast tego stanął spokojnie obok jednej ze ścian i oddał się błogiemu lenistwu.

zt
_________________

||Paszport |Stajnia|Sprzęt treningowy |Sprzęt do lonżowania||


“It is the first day of November and so, today, someone will die.”

IV miejsce zawody skokowe kl.LL pod Mercedes Smith
Galeria
 
     
Amelie
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 22 lata {28.03}
Wzrost: 164 cm
Zawód: jeżdziec, tłumaczka
Partner: tell me when you hear my heart stop, you'r the only one who knows, tell me when you'll hear my silence, there's a possibility I wouldn't know

Ostatni trening: skokowy z Fleau de Baian
Podopieczny: Carthago Z, First Night, Little Bit Of Spice, Victim of Virtue | Xavior
Pieniądze: £734

Punkty doświadczenia: 109
Skoki: 56
Ujeżdżenie: 15
Cross: 14
Wyścigi: 2
Obycie z koniem: 23


Wysłany: 2018-01-02, 15:57   
   Tytuł: Hodowca


I tak przebrnęły przez pierwszą fazę swojego występu i jedynym problemem jaki u nich wystąpił były kilkakrotne potknięcia, które na szczęście nie zaważyły przynajmniej na jakości ich skoków. Zostawiając za sobą ósemkę pogalopowały kawałek po prostej i odbiły w lewo, w stronę barierki. Wykręciły łuk za takimi przeszkodami jak choćby 4 i 12, znalazły się w pobliżu barierek, przy długim boku parkuru i tam odbiły na dziewiątkę po prostej. Białowłosa tradycyjnie wysłała klaczy kilka półparad, zamknęła ją w pomocach i doprowadziła w pobliże przeszkody. Najpierw wzięła ją bardziej na siebie, po czym pomogła jej w wybiciu się we właściwym miejscu, oddała jej wodze na kontakcie, przeszłą do półsiadu i zgrała się z nią w ruchu. Podyktowała jej lądowanie bardziej na prawo. Pogaloowały kawałek po prostej, po czym odbiły lekko w prawo, w stronę stacjonaty z numerem 10, gdzie dziewczyna zastosowała podobny korytarz z pomocy, doprowadzając gniadą do przeszkody i dodając jej łydkę do wybicia. Pokonały i tą przeszkodę na czysto. Tym razem podczas skoku obciążyła bardziej lewe strzemię. Po lądowaniu pogalopowały dalej po prostej, po czym w pobliżu barierek, wykręciły łuk za dwójką. Podczas tego odcinak nie zabrakło też kolejnego potknięcia, które tak jak poprzednie wybiły je z rytmu i ustawienia, oraz zdekoncentrowały, na szczęście jednak udało im si e wrócić do poprzedniego ustawienia i przyzwoitego skupienia przed pierwszym członem drugiego szeregu. Naprostowały do stacjonaty, dwudziestolatka posłała achałce kilka półparad, zamknęła ją w pomocach i doprowadziła pod przeszkodę, gdzie dodała jej łydkę, a po wybiciu oddała jej wodze na kontakcie, uniosła się z siodła w półsiadzie i zdążyła za jej ruchem. Dostosowała tempo, chcąc się zmieścić przed drugim członem, co im się udało. Powtórzyła szereg pomocy, wzięła sześciolatkę bardziej na siebie, osadziła ją nieco na zadzie i dodała łydkę. Cały szereg 11ab pokonały na czysto. Ruszyły po prostej ku ostatniej przeszkodzie. Zaraz po lądowaniu First znowu się potknęła, jednak udało im się zachować równowagę. Potknięcia tak częste podczas tego przejazdu zwróciły jednak uwagę Halley, teraz jednak pozostało im dokończyć przejazd. Podczas krótkiego odcinka do oksera doszły do jeszcze jednego potknięcia, jednak zdążyły się z niego pozbierać, jasnowłosa doprowadziła achał – tekinkę do przeszkody i odesłała ją do skoku, również udanego. Zaliczyły parkur na czysto i w normie czasu – pomimo potknięć. Już bez żadnych potknięć utrzymywały dobre tempo do minięcia mety. Zwolniły do kłusu, Niemka ponownie poprowadziła klacz w pobliże budki sędziowskiej, tam się ukłoniła i opuściły parkur. Na rozprężalni się rozstępowały w każdym chodzie, po czym Amelie odstawiła First do boksu, gdzie nie zapomniałą wynagrodzić ją za wysiłek.

zt
_________________

Walls I've built up became my home.
? ? A M E L I E H A L L E Y ? ?

I found a man I can trust, and boy I believe in us
my love » xxxx
I will scream it loud tonight
Can you hear my voice this time?

pms » 1
Starting right now I'll be strong. I'll play my fight song.
friends » Anna Friedrich
Like a small boat on the ocean. Sending big waves into motion.
horses » Carthago Z First Night Little Bit Of Spice

results gallery

@edit by Delfin only for Melka
 
 
     
Brian
Zawodnik
Allrounder
randomly awesome


Płeć: mężczyzna
Wiek: 29 lat (30.01)
Wzrost: 178 cm
Zawód: szlachta nie pracuje, szlachta jeżdzi konno
Partner: the pain and the pleasure all come together

Ostatni trening: skokowy z Bolero
Podopieczny: Blue Moon, Bolero de Ravel, Chaos Amir, Jackpatches, Sensationet | Samson
Pieniądze: £2384

Punkty doświadczenia: 187
Skoki: 69
Ujeżdżenie: 25
Cross: 18
Wyścigi: 62
Obycie z koniem: 15


Wysłany: 2018-01-02, 17:47   
   Tytuł: Hodowca


Start w tych zawodach skokowych traktował głównie jako sprawdzian tego jak poradzi sobie Bolero i trening, nie nastawiając się na nic konkretnego pod względem wyniki. Brał pod uwagę fakt, że Bolero był jego najnowszym podopiecznym, ich współpraca była krótka i dlatego Brian postanowił wziąć udział zawodach skokowych odbywających się Eastbourne właśnie razem z Ravelem, traktując ich start treningowo. W dniu zawodów przyjechał wcześniej pod stajnię, zaparkował samochód i udał się do socjala, gdzie zostawił rzeczy. potem poprosił luzaka o przygotowanie sprzętu i przyborów, które im się przydadzą. Poprzedniego dnia osobiście wyczyścił sprzęt Bolero. Ruszył więc pod jego boks. Przywitał się z ogierem, poczęstował go smakołykiem i poprosił o miejsce w boksie. Zgarnął kantar i uwiąz, a będąc już w boksie po krótkim przywitaniu założył karemu kantar, dopiął uwiąz i zaprowadził na myjkę, gdzie już wszystko na nich czekało. Pieczołowicie i dokładnie oporządził karego, a gdy lśnił czystością, z równą uwagą go osiodłał. Zostawił go pod okiem luzaka i zniknął w socjalu, by wrócić na korytarz kilka minut później w pełnym stroju i gotowy do startu - a przynajmniej tak mu się wydawało. Zaprowadził oldenburga na rozprężalnię, gdzie poprawił sprzęt, a potem rozgrzali się w każdym chodzie, z kilkoma figurami i poćwiczyli drągi i cavaletti, a potem niezbyt skomplikowany mały tor przeszkód. Potem krążyli po rozprężalni w stępie na długiej wodzy, oczekując na swoją kolej.

Gdy ich wywołano Brian dodał Bolero łydkę do kłusu roboczego i nabrał wodze na kontakt. Wjechali na parkur konkursowy, który najpierw okrążyli – brunet chciał pokazać ogierowi co trudniejsze przeszkody, lub elementy parkuru, które mogłyby nie przypaść mu do gustu. Wolał by przyzwyczaił się do nich chociaż trochę, zanim rozpoczną przejazd. Następnie zatrzymał się przed budką sędziowską, gdzie się ukłonił, sygnalizując swoją gotowość. Był czujny względem karego, bo tak do końca nie mógł być pewny, czy ten czegoś nie odwali. Ruszyli, Brytyjczyk przygotowując go do zagalopowania, co nastąpiło wraz z minięciem celowników. Dawało im to wciąż wystarczającą ilość czasu, aby ustalić tempo galopu, które im obu odpowiadało. Ruszyli po lekkim łuku na pierwszą z przeszkód, którą był okser. Brytyjczyk działał półparadami, by przygotować Oldenburga do skoku, zamknął go dokładnie w pomocach. Naprostowali pieczołowicie do przeszkody, po czym dwudziestoośmiolatek wziął go bardziej na siebie i zasugerował miejsce do wybicia, dodając łydkę. Po wybiciu, które powinno im pozwolić bez problemu pokonać i dokryć przeszkodę oddał mu wodze na kontakcie, przeszedł w półsiad i wyszedł za jego ruchem, ładnie układając się na jego grzbiecie. Przy lądowaniu obciążył bardziej prawe strzemię. Na tą nogę wylądowali, by zatoczyć łuk ku kolejnej przeszkodzie. Wyjechali łuk za ósmą przeszkodą, Donney dał też pięciolatkowi możliwość by nieco przyspieszył. Naprostował go wcześniej i prosto jak po linijce ruszyli na stacjonatę. Ponownie zadziałał pomocami, usiadł głębiej w siodle i skorzystał z podobnego szeregu pomocy co wcześniej, by doprowadzić konia do dwójki i wysłać go do skoku we właściwym miejscu, co zakończyło się tym, że i dwójkę pokonali na czysto. Tym razem mężczyzna podyktował mu lądowanie na lewą nogę, ruszyli na początku prosto, by po chwili odbić na łuk w lewo. Zostali przy żywym, ale zrównoważonym galopie, co powinno pozwolić im na zachowanie wystarczającej energii do końca przejazdu.
Wyjechali łuk za szeregiem 6ab i lekko naprostowali, zmierzając do trzeciej przeszkody – oksera. Podobnie jak wcześniej Brian zadziałał półparadami, usiadł głębiej w siodło i zamknął Bolero w pomocach, doprowadzając go w okolice przeszkody. Naprostował ich dokładnie, na sam środek przeszkody, wziął go bardziej na siebie i dodał łydkę do wybicia we właściwym miejscu. Po wybiciu z siłą z zadu oddał mu stosowną ilość wodzy zostając na kontakcie, uniósł się z siodła w półsiadzie, zdążył za jego ruchem, by ładnie zgrać się z karym w skoku, a przed lądowaniem obciążył lewe strzemię. Po łuku udali się w tą stronę, kierując się na czwórkę i utrzymując aktywne tempo. W pobliżu barierek naprostował Bolero do stacjonaty. Ponownie przygotował go przez półparady, usiadł głębiej w siodle, zamknął go w pomocach i pomógł w znalezieniu właściwego miejsca do wybicia, dodając łydkę. Po wybiciu oddał mu wodze na kontakcie, przeszedł do półsiadu i zgrał się z nim w ruchu. Jak dotąd nie mieli problemu z pokonywaniem przeszkód na czysto i w ładnym stylu i tak było też z czwórką. Przy lądowaniu obciążył lewe strzemię. Pogalopowali kawałek po prostej, by odbić na lewo. Nie spodziewał się, że piątka – również stacjonata – przysporzy im kłopotów, bo jak na razie był bardzo zadowolony z Bolero i jego pracy. Jednak nieco nadaktywny galop, spóźnione naprostowanie do stacjonaty i odrobinę spóźnione dodanie łydki przeniosło się na to, że co prawda wybili się do skoku nad przeszkodę, jednak trącili drąg, który niestety spadł na ziemię. Brian starał się tym nie dekoncentrować, bo w końcu ten start miał być dla nich jak dodatkowy trening.
Tym razem lądowanie podyktował na prawo, pogalopowali tym razem nieco spokojniejszym tempem kanałek po prostej i skręcili w tą stronę. Tym razem Brian wcześniej przygotował Bolero do pierwszego członu szeregu, wysłał mu półparady, zamknął w pomocach, wrócił głębiej w siodło i naprostował go przed 6a, wziął go bardziej na siebie i dodał łydkę, tym razem we właściwym momencie. Po wybiciu z siłą z zadu oddał mu odpowiednią ilość wodzy na kontakcie, uniósłsię z siodła półśiadzie i wyszedł za jego ruchem. Zmieścili się spokojnie w wolnej przestrzeni pomiędzy okserem i stacjonatą, brunet dostosował tempo do odległości i przeszkody, po czym zastosował i tym razem w pełni skuteczny korytarz pomocy. Szereg pokonali na czysto. Po lekkim łuku ruszyli na siódemkę, również stacjonatę. Jak zwykle posłał karemu półparady, zamknął go w pomocach, tym razem nie lekceważąc stacjonaty, doprowadził pod siódemkę i odesłał do udanego skoku. Przed lądowaniem Brytyjczyk obciążył prawe strzemię i znowu pozwolił ogierowi nieco przyspieszyć, zwalniając go jednak do optymalnego tempa zanim naprostował go do przeszkody, tym razem oksera. Ponownie zadziałał półparadami, zamknął Oldenburga w pomocach i wrócił w siodło, doprowadził w pobliże przeszkody, kierując pięciolatka na sam jej środek. Wziął go bardziej na siebie i dodał łydkę do wybicia, a gdy Ravel oderwał się od ziemi do skoku oddał mu wodze przy szyi, zaprezentował prawidłową pozycję w siodle i zgrał się z nim w ruchu. Brunet podyktował mu lądowanie bardziej na prawo i znowu pozwolił mu na chwilę przyspieszyć, by odrobinę zwolnić przed stacjonatą, gdzie powtórzyli szereg pomocy, które zadziałały prawidłowo i w odpowiednim czasie, przez co i dziewiątkę pokonali na czysto. Jedna wpadka na parkurze zdecydowanie wystarczy. Tym razem przy lądowaniu obciążył lewą stronę. Ponownie nieco przyspieszyli. Wykręcił niemal woltę i naprostowali, zbliżając się do oksera. Donney znowu dostosował tempo, posłał Bolero półparady, zamknął go dokładnie w pomocach, usiadł głębiej w siodle i doprowadził ogiera do przeszkody. Wziął go bardziej na siebie, osadził nieco na zadzie i dodał łydkę do wybicia. Ponownie oddał mu wodze przy szyi, wrócił do półsiadu i wyszedł za jego ruchem. Spokojnie, na czysto i w ładnym stylu pokonali dziesiątkę. Utrzymali tempo do mety, po czym stopniowo zwolnili. Dwudziestoośmiolatek zatrzymał karego pod budką sędziowską, gdzie się ukłonił i sprowadził go z parkuru. Na rozprężalni się rozstępowali, po czym odprowadził go do stajni, gdzie zajął się nim luzak.

zt
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,17 sekundy. Zapytań do SQL: 8