Płeć: kobieta Wiek: 27 lat Wzrost: 168 cm Zawód: żona bogatego mężczyzny :P Partner: I may not ever get my shit together but ain't nobody gonna love you better - Jonah Ostatni trening: ujeżdżeniowy - Bloo Podopieczny: Abaddon, Blooregard Q. Kazoo, Charleston Disasterpiece, Sternkämpfer CS, Insostenible, Duran Duran, Fandango, Foudre Rouge, I So Bad, Lavard Sontesique, Maven, Notesique Nox, Red Hot Chili, Sambuca, Strawberry Wine, War Admiral, Watchman, Valiente, Veuve Clicquot, Visueno Pieniądze: £4270 Punkty doświadczenia: 635 Skoki: 200 Ujeżdżenie: 249 Cross: 77 Wyścigi: 4 Obycie z koniem: 105
Wysłany: 2017-08-11, 11:33 Kościół Tytuł: Hodowca
Miejsce, w którym gromadzą się wierni w celu wspólnych modlitw, odprawiania nabożeństw czy sprawowania sakramentów. PS. Na potrzeby fabularne charakter tego miejsca może się zmieniać wedle zapotrzebowań - nie musi to być zatem kościół np. katolicki, ale każdy inny również.
Płeć: mężczyzna Wiek: 27 (07.02.92r.) Wzrost: 190 cm Zawód: piłkarz - napastnik Podopieczny: Marshmallow Pieniądze: £12980 Punkty doświadczenia: 240
Wysłany: 2017-11-18, 20:16
Dzisiejszy dzień był dla mnie szczególnie stresujący. Mimo, że starałem się zachować twarz, to jednak te przerażenie wychodziło na wierzch, mimo moich najszczerszych chęci. Zastanawiałem się wiele razy czy na pewno jest to potrzebne ale przecież Lor mówiła, że to jest dla Jess potwierdzenie, czy coś tam. Jakoś to ujęła, a ja do końca nie mogłem się skupić na niczym. Wystukiwałem palcami jakąś melodię o kierownicę mojego Infiniti, czekając chyba na zbawienie pod budynkiem kościoła. Poluzowałem na chwilę muszkę, która wyjątkowo cisnęła mnie i uniemożliwiała oddech, a w samochodzie mimo, że miałem włączoną klimatyzację to było mi gorąco. Nawet nie wiem czy pomogłoby mi walnięcie się w śnieg, albo zamknięcie w jakiejś lodówie. Oparłem czoło o kierownicę i ułożyłem dłonie na karku, zbierając siły do wyjścia. Kiedy udało mi się zebrać w sobie, wysiadłem z auta i poprawiłem muszkę, ruszając w stronę wejścia. Załóżmy, że ktoś ode mnie wziął kluczyki i zaparkował gdzieś auto mając podjechać w momencie wyjścia z kościoła. W końcu sam nie będę biegał po samochód. Chrząknąłem i zauważyłem, że przed wejściem czeka na mnie przyjaciel, również piłkarz, który dzisiejszego dnia miał być moim świadkiem. Przywitałem się z nim uściskiem dłoni i krótkim objęciem ramienia, po czym zaczęliśmy rozmowę. A może milczeliśmy? Sam już nawet nie ogarniałem co się dzieje, wiem, że gdybym palił to spaliłbym chyba całą paczkę przed tym chrzanionym wejściem do kościoła. Dodatkowym minusem było to, że nie widziałem Jessie i nie wiedziałem jak ona się zachowa. Niestety musiałem być teraz odważniejszy niż myślałem, więc po głębokim wdechu i przekazaniu obrączek świadkowi czy coś, ruszyliśmy w stronę ołtarza. Uspokajałem oddech, prowadząc jednocześnie jakąś luźną rozmowę na temat piłki nożnej ze swoim przyjacielem. Do momentu, aż stanąłem przy ołtarzu czy coś. Było dużo czasu, chyba - nawet tego nie wiedziałem, więc szukałem wzrokiem znajomych twarzy, wędrując jeszcze na chwilę do swoich rodziców, a potem wróciłem na swoje miejsce, żeby stresować się dalej.
_________________
KIEDYŚ MIAŁEM ZŁOTE SERCE ORAZ ZŁOTY DOTYK TERAZ TYLKO PARĘ ZŁOTYCH MONET Znowu śledzę cię w snach, ale nie ma cię, nie ma nas W moim sercu nie ma miejsca, chyba nie mam szans pms: 3 Mógłbym tutaj osiem kobiet mieć jak ozon Osiem kobiet, osiem kobiet, czemu tęsknie wciąż za tobą żona: Jessie Wrens Starych znajomych ciągle tracę, a nie znoszę nowych przyjaciele: Jessie, Lorien, Olivia Szok w milionera z kundla w rok, żyje jakbym wygrał w lotto konie: Shockwave || Marshmallow || Rezerwuję wizerunek Anthonego G.
Lorien Wayford Jeździec zaawansowany Get it baby, I'm 'bout to win !
Płeć: kobieta Wiek: 29 lat [17.05.1991] Wzrost: 172 cm Zawód: Fotograf Partner: Gerard Podopieczny: Windsor Pieniądze: £2375
Wysłany: 2017-11-18, 21:05
W tym jednym z najważniejszych dni w życiu Jonaha nie mogło zabraknąć Lorien. Wiedziała doskonale, jakie ma zadanie i zamierzała wywiązać się ze swoich obowiązków w stu procentach. Musiała wspierać przyjaciela całą sobą i towarzyszyć mu w chwilach zwątpienia.
Razem z pozostałymi gośćmi i najbliższą rodziną czekała już w kościele, na rozpoczęcie ceremonii. Na ślub jak i wesele przybyła w towarzystwie Liama, który jak się okazało był też dobrym znajomym Jonaha. Wraz ze wszystkimi cierpliwie oczekiwali na pojawienie się pana młodego, a następnie panny młodej, która podobno była jeszcze w drodze.
Widząc Jonaha, który pojawił się w drzwiach wzięła głębszy oddech stresując się równie mocno jak on. Próbowała złapać go spojrzeniem i dodać mu otuchy chociaż w ten sposób, aby wiedział, że jest tutaj z nim cokolwiek by się nie działo.
Jej samej udzielały się emocje i z trudem utrzymywała pion na miękkich kolanach i w wysokich szpilkach.
- Łap mnie jak zacznę tracić równowagę...- szepnęła cicho tuż nad ramieniem Liama, jednocześnie posyłając mu krótki uśmiech. Sama również potrzebowała wsparcia, w głębi duszy modląc się o to, aby Jo nie zechciał uciekać spod ołtarza. <3
_________________
In this w o r l d the heart beats slow ............ ............In my arms let's share the c o l d
pers onality • You are insane, my desire, a violent daydream I’m a rich bitch, I’m the upper class • L o r i e n.W a y f o r d •
love • I knew the moment, I looked into your eyes ....Love is madness • G e r a r d♥ •
pms • Silk on her body, pull it down and watch it slip off
I want something so impure •1 •
frie nds • I looked into youreyes, I’d have to swallow all your lies Devil underneath your grin • G e r a r d • J o n a h • x x x •
ex • Don't realize how mean I can be
....'Cause I can sometimes treat the people like jewelry • C h r i s t i a n •
Płeć: mężczyzna Wiek: 23 lata Wzrost: 178 cm Zawód: kucharz Podopieczny: Peter Pan Pieniądze: £3730 Punkty doświadczenia: 44 Skoki: 4 Ujeżdżenie: 2 Cross: 2 Wyścigi: 30 Obycie z koniem: 6
Wysłany: 2017-11-18, 21:30
Liam niezbyt dobrze zapamiętał ostatnią ceremonię ślubną, dlatego też miał nadzieję, że tym razem uda się przebrnąć przez takowe wydarzenie bez jakichś nietypowych względem okoliczności wydarzeń. Znał jedynie Młodego, o samej Młodej trochę zdążył usłyszeć, ba, widywali się w stajni i na wydarzeniach okolicznościowych, dlatego też nie mógł powiedzieć, że przyszedł na ślub, gdzie nikogo nie zna. Nie czuł się również skrępowany, może poza garniturem, który na dzisiejszą okazję wybierała mu siostra, bo przecież nie przyznałby się, że jest całkowicie w tyle z takimi sprawami.
Czekał z resztą gości już w kościele i na szczęście on i Lorien stanęli w bardzo dobrym miejscu, tak, by mieć pogląd na całą sytuację. Uśmiechnął się przelotnie do Lorki, jakby chciał dodać jej otuchy, co oczywiście miało również pokrzepić jego samego, takie uroczystości kościelne często go dezorientowały, w końcu zawsze uważał, że w ślubach najlepsze jest wesele, gdzie już większość gości się zna od pierwszego kieliszka.
Zobaczył Jonaha i uśmiechnął się półgębkiem, nie mógł sobie tego darować, w końcu kolejny znajomy, który ma zamiar się zaobrączkować, a to nie zdarza się w końcu codziennie, nie każdy daje się uwięzić kobiecie
Zorientował się, że Lor od czasu do czasu drży, jakby emocje przejmowały górę, choć może i to te szpilki były niejako przyczyną takiego zachowania, dlatego też zapobiegawczo otoczył ją ramieniem w pasie.
- Powinienem jakoś dać radę, dopóki mi tu nie zemdlejesz, a nie możesz tego zrobić. - Odszeptał z zawadiackim uśmiechem, nieznacznie przechylając wcześniej w jej kierunku głowę, by zdołała go usłyszeć. Mieli dzisiaj przed sobą jeszcze długi dzień zapewne pełen wrażeń, więc lepiej, żeby utrzymywali pion najdłużej jak się dało.
_________________
• take me down to the river bend → kucharz, jeździec ←
• take me down to the fighting end → Leanne ←
• wash the poison from off my skin → Anne, Ryann, Mercedes, Lorien, Jonah ←
• show me how to be whole again → Peter Pan ←
↓ ↓ ↓
you can make a couple calls and tell your brothers i’m in town
put a bounty on my head and tell my parents that i’m dead
and hope to hell i’m never found
you can steal me the keys to your daddy’s cadillac
you can tamper with the brakes
call it a mistake and pray i’m never coming back
↑ ↑ ↑
• stay in my arms, if you dare → 1 ←
• you’re the one that’s making me strong → ... ←
• don’t tell me lies just say goodbye → Mercedes ←
→ KARTA POSTACI ←
Sam Claflin - rezerwuję jego wizerunek.
Loteria na dzień dziecka: darmowy wyjazd dla siebie i osoby towarzyszącej do wybranego kraju Ameryki Południowej na 4 dni
Płeć: kobieta Wiek: 27 lat Wzrost: 168 cm Zawód: żona bogatego mężczyzny :P Partner: I may not ever get my shit together but ain't nobody gonna love you better - Jonah Ostatni trening: ujeżdżeniowy - Bloo Podopieczny: Abaddon, Blooregard Q. Kazoo, Charleston Disasterpiece, Sternkämpfer CS, Insostenible, Duran Duran, Fandango, Foudre Rouge, I So Bad, Lavard Sontesique, Maven, Notesique Nox, Red Hot Chili, Sambuca, Strawberry Wine, War Admiral, Watchman, Valiente, Veuve Clicquot, Visueno Pieniądze: £4270 Punkty doświadczenia: 635 Skoki: 200 Ujeżdżenie: 249 Cross: 77 Wyścigi: 4 Obycie z koniem: 105
Wysłany: 2017-11-18, 21:31
Tytuł: Hodowca
Wbrew pozorom Jonah nie był jedyną osobą, która się dzisiaj stresowała. Dotknęło to również Jessie, co było zaskakujące o tyle, że podczas wszystkich przygotowań i rozmów nie było tego widać. W przeciwieństwie do Jonaha z radością oddała się organizacji tego dnia i myśl o nim sprawiała jej mnóstwo przyjemności. Jednak gdy już nadszedł, chcąc nie chcąc była przejęta, nie mogąc przewidzieć jak wszystko wypadnie w rzeczywistości.
Bardzo pomagała jej obecność wszystkich bliskich, bo poza rodziną pojawili się też najbliżsi przyjaciele, choć z różnych względów Jess nie mogła się cieszyć wszystkimi. Do kościoła dotarła jakiś czas po Jonahu i weszła do niego w akompaniamencie grającej w tle, klasycznej muzyki oraz w towarzystwie ojca, który zgodnie z tradycją poprowadził ją do ołtarza. W pierwszej chwili wyglądała na lekko onieśmieloną tym wszystkim, ale zaraz uśmiechnęła się promiennie, rozpoznając w zgromadzonych twarze wszystkich ukochanych osób. Jej spojrzenie ostatecznie zatrzymało się na Jonahu, jakby chciała z daleka odgadnąć jakie myśli mu teraz towarzyszyły. W takim wydaniu widział ją pierwszy raz i miała nadzieję, że spodoba mu się tak, jak to sobie wyobrażała.
W każdym razie podeszła do ołtarza ze swoim tatą, który "przekazał" ją Jonahowi i cofnął się, by zająć miejsce obok rodziny.
Płeć: mężczyzna Wiek: 27 (07.02.92r.) Wzrost: 190 cm Zawód: piłkarz - napastnik Podopieczny: Marshmallow Pieniądze: £12980 Punkty doświadczenia: 240
Wysłany: 2017-11-18, 21:54
Widząc Lorien i Liama, uśmiechnąłem się krótko bo na dłużej nie pozwalał mi stres, kompletnie mnie obezwładniając. Miałem ochotę stąd wyjść i nawet, w którejś chwili drgnąłem czując jednak spojrzenia innych na sobie, nie mogłem tak po prostu wyjść. Zresztą Lorien miała mnie pilnować i nie pozwolić na ucieczkę, plus musiałbym dotrzeć do auta, które.. Chrząknąłem i nerwowo zacisnąłem dłonie w pięści, widząc, że ktoś wchodzi do kościoła. Z daleka było widać białą sukienkę Jessie i jej tatę, który towarzyszył jej w tej drodze do ołtarza. Rozluźniłem palce i przełknąłem ślinę, przestając szukać ucieczki. Odetchnąłem i skupiłem się na brunetce, która wyglądała dzisiaj inaczej. Też wyglądała na zestresowaną ale szczęśliwą i nie mogłem jej tak zostawić. Aż się wyprostowałem i podszedłem te dwa kroki, żeby przejąć rękę swojej przyszłej żony od jej ojca. Stając z Jessie przed ołtarzem, tylko zerknąłem w stronę gości i wróciłem do niej spojrzeniem z lekkim stresem, ale uśmiechnąłem się kątem ust.
-Trzymasz się?
Odezwałem się kiedy wszyscy mogliśmy usiąść, a ceremonia jako tako się zaczęła. Mając taką możliwość, chwyciłem chociaż jej palce, czując się tak bardziej komfortowo w tej sytuacji. Jakbym musiał drugi raz podjąć taką decyzję to nigdy bym się nie zgodził. Gdy tak siedzieliśmy, ksiądz zaczął czytać i wplątywać swoje gadki, a pro po związków.
_________________
KIEDYŚ MIAŁEM ZŁOTE SERCE ORAZ ZŁOTY DOTYK TERAZ TYLKO PARĘ ZŁOTYCH MONET Znowu śledzę cię w snach, ale nie ma cię, nie ma nas W moim sercu nie ma miejsca, chyba nie mam szans pms: 3 Mógłbym tutaj osiem kobiet mieć jak ozon Osiem kobiet, osiem kobiet, czemu tęsknie wciąż za tobą żona: Jessie Wrens Starych znajomych ciągle tracę, a nie znoszę nowych przyjaciele: Jessie, Lorien, Olivia Szok w milionera z kundla w rok, żyje jakbym wygrał w lotto konie: Shockwave || Marshmallow || Rezerwuję wizerunek Anthonego G.
Lorien Wayford Jeździec zaawansowany Get it baby, I'm 'bout to win !
Płeć: kobieta Wiek: 29 lat [17.05.1991] Wzrost: 172 cm Zawód: Fotograf Partner: Gerard Podopieczny: Windsor Pieniądze: £2375
Wysłany: 2017-11-18, 22:03
Stresowała się i to nawet mocniej niż mogłaby sama przypuszczać, całe ciało blondyni drżało niespokojnie i jedynie obecność Liama w jakiś sposób pozwalała jej zachować zdrowy rozsądek w tym wszystkim. Jo, który zawsze był do rany przyłóż teraz sam potrzebował duchowego wsparcia, dlatego niemal nieustannie Lorien wpatrywała się w jego osobę, chcąc być na każde wezwanie.
- A jak zemdleję?- Objęła spanikowana jego ramię cały czas trzęsąc się z nadmiaru emocji. Z boku mogli wyglądać jak para, lecz w rzeczywistości byli tylko dwójką przyjaciół. Sama Lorien nie sądziła, że Jo kiedykolwiek da się zaobrączkować, ale jak widać los potrafi być przewrotny, a miłość nie wybiera. Na szczęście sama nie miała takich zmartwień, a już teraz przeżywała to wszystko równie mocno jak młoda para.
Gdy tylko rozbrzmiała muzyka i Jessica pojawiła się w drzwiach, Lorien mocniej przylgnęła drobną sylwetką do blondyna czując jak żołądek podchodzi jej do gardła. Brunetka wyglądała olśniewająco w białej sukni, a sam jej uśmiech dodawał tej chwili jeszcze więcej uroku. Miała nadzieję, że Jo dobrze wybrał i trafił na kobietę swojego życia, która będzie potrafiła go uszczęśliwić. Cały czas patrzyła na bruneta z nadzieją, że ujrzy na jego twarzy uśmiech i szczęście, które z pewnością odczuwał w tej chwili oprócz ogromnego stresu.
Mogąc usiąść zachwiała się przez chwilę, ale ostatecznie trafiła w stabilny element oddychając z ulgą, że nie popełniła żadnej gafy.
_________________
In this w o r l d the heart beats slow ............ ............In my arms let's share the c o l d
pers onality • You are insane, my desire, a violent daydream I’m a rich bitch, I’m the upper class • L o r i e n.W a y f o r d •
love • I knew the moment, I looked into your eyes ....Love is madness • G e r a r d♥ •
pms • Silk on her body, pull it down and watch it slip off
I want something so impure •1 •
frie nds • I looked into youreyes, I’d have to swallow all your lies Devil underneath your grin • G e r a r d • J o n a h • x x x •
ex • Don't realize how mean I can be
....'Cause I can sometimes treat the people like jewelry • C h r i s t i a n •
Płeć: kobieta Wiek: 23 Wzrost: 168 cm Ostatni trening: Skokowy - Red Star d'Argent Podopieczny: Rubens, Red Star d'Argent Pieniądze: £985 Punkty doświadczenia: 26 Skoki: 10 Ujeżdżenie: 6 Cross: 5 Obycie z koniem: 5
Wysłany: 2017-11-18, 22:41
Jako przykładny świadek i najlepsza przyjaciółka Panny Młodej, pomagała Jess w organizacji jak długo mogła, począwszy od szukania sali weselnej, przez suknię, zespół aż po najdrobniejsze szczegóły takie jak kwiaty, zaproszenia czy rozmieszczenie miejsc. Nic dziwnego, że teraz, kiedy już wszystko zostało dopięte na ostatni guzik, stresowała się niewiele mniej od przyjaciółki. Cały czas powtarzając w głowie listy najtrudniejszych zadań, zasiadła za krzesłem Jessie, międląc w dłoni kwiaty mniejszego bukietu, który po ceremonii miał zostać w kościele. Udzielał jej się stres Jonaha, ale mimo wszystko nie dawała po sobie poznać żadnych emocji, by nie dolewać niepotrzebnie oliwy do ognia. Zwłaszcza, że jako fanka piłki nożnej od razu rozpoznała tożsamość jegomościa obok. Przyjrzała mu się dokładnie, lekko marszcząc brwi w zastanowieniu i zestawiając wygląd świadka z obrazem jaki zapamiętała z telewizji. Na żywo wyglądał jeszcze lepiej, dzięki czemu na ułamek sekundy, zapomniała o wszechobecnym stresie i delikatnie przysunęła się bliżej piłkarza pokrótce szepcząc coś o autografach. Starała się przy tym nie wzbudzać zbyt dużego zainteresowania, ale kiedy ten ryknął śmiechem, zarumieniła się jak burak natychmiast odskakując na bok. Na szczęście w tej chwili do kościoła weszła Jess, odwracając uwagę wszystkich od dziwnej sceny przed ołtarzem, a Hayley odetchnęła zaraz czując, że do oczu podchodzą jej łzy wzruszenia. Jessie wyglądała tak pięknie, że w chwili w której podeszła do Jonaha, Hay nie udało się powstrzymać płaczu.
Płeć: mężczyzna Wiek: 23 lata Wzrost: 178 cm Zawód: kucharz Podopieczny: Peter Pan Pieniądze: £3730 Punkty doświadczenia: 44 Skoki: 4 Ujeżdżenie: 2 Cross: 2 Wyścigi: 30 Obycie z koniem: 6
Wysłany: 2017-11-18, 22:43
Zaśmiał się bezgłośnie na jej pytanie.
- Nie martw się, będę cię cucił, gdzieś mam pewnie sole trzeźwiące. - Pokręcił głową z uśmieszkiem na ustach, ponieważ zachowanie kobiety, którą znał, uważał za niezwykle pewną siebie, było teraz dość dalekie od jego przekonań, jakby Lorka właśnie ożenek swojego syna oglądała. Urocze, choć na szczęście był to również dość oryginalny widok, który Liam miał zamiar zapamiętać na przyszłość, jeszcze będą się z tego śmiać, gdy będzie jej to wypominał.
Na dźwięk muzyki instynktownie odwrócił głowę w stronę, z której powinna i zaczęła wychodzić Młoda. Cóż, kobiety w sukniach ślubnych w większości zapierały dech, w końcu to był ich dzień i Jessie dzisiaj była tą najjaśniejszą gwiazdą, czy jak to się tam mówi w słowniku weselnym. Hiszpan mimowolnie się uśmiechnął widząc zdenerwowanie na twarzy Jonaha i Jessie, sam pewnie na ich miejscu cały by chodził z podekscytowania i nerwów.
Gdy już mogli usiąść, dopilnował spokojnie, by jego towarzyszka bezpiecznie umościła się na ławeczce, nie chcieli raczej na niej grzmotnąć wzbudzając echo na cały kościół. Sam usiadł, poprawiając wcześniej spodnie przy kolanach, co było typowym odruchem bezwarunkowym. Odetchnął uspokajająco, z otuchą zauważając, że Lor zrobiła to samo, a wywołało to lekkie drżenie warg, jakby chciał się uśmiechnąć po zauważeniu podobieństwa zachowania. Odpuścił jednak i wlepił wzrok w stronę ołtarza, by móc obserwować ceremonię.
_________________
• take me down to the river bend → kucharz, jeździec ←
• take me down to the fighting end → Leanne ←
• wash the poison from off my skin → Anne, Ryann, Mercedes, Lorien, Jonah ←
• show me how to be whole again → Peter Pan ←
↓ ↓ ↓
you can make a couple calls and tell your brothers i’m in town
put a bounty on my head and tell my parents that i’m dead
and hope to hell i’m never found
you can steal me the keys to your daddy’s cadillac
you can tamper with the brakes
call it a mistake and pray i’m never coming back
↑ ↑ ↑
• stay in my arms, if you dare → 1 ←
• you’re the one that’s making me strong → ... ←
• don’t tell me lies just say goodbye → Mercedes ←
→ KARTA POSTACI ←
Sam Claflin - rezerwuję jego wizerunek.
Loteria na dzień dziecka: darmowy wyjazd dla siebie i osoby towarzyszącej do wybranego kraju Ameryki Południowej na 4 dni
Płeć: kobieta Wiek: 27 lat Wzrost: 168 cm Zawód: żona bogatego mężczyzny :P Partner: I may not ever get my shit together but ain't nobody gonna love you better - Jonah Ostatni trening: ujeżdżeniowy - Bloo Podopieczny: Abaddon, Blooregard Q. Kazoo, Charleston Disasterpiece, Sternkämpfer CS, Insostenible, Duran Duran, Fandango, Foudre Rouge, I So Bad, Lavard Sontesique, Maven, Notesique Nox, Red Hot Chili, Sambuca, Strawberry Wine, War Admiral, Watchman, Valiente, Veuve Clicquot, Visueno Pieniądze: £4270 Punkty doświadczenia: 635 Skoki: 200 Ujeżdżenie: 249 Cross: 77 Wyścigi: 4 Obycie z koniem: 105
Wysłany: 2017-11-18, 23:50
Tytuł: Hodowca
- Trzymam - odparła, nie tracąc uśmiechu, który doskonale tuszował niepewność związaną z przebiegiem ceremonii. Niby uzgodniła z księdzem przebieg ceremonii, wiele rozmawiała też z mamą, ale mimo wszystko... To zupełnie co innego przeżyć to samemu.
Uścisnęła dłoń Jonaha, także czując związane w tym wsparcie i utkwiła wzrok w księdzu, który prowadził ceremonię według wcześniejszych ustaleń. Były to ostatnie chwile przed najważniejszą częścią całej uroczystości, jaką było udzielenie sakramentu Parze Młodej. Z pewnością najbardziej emocjonującej nie tylko dla samych zainteresowanych, ale również ich rodzin i przyjaciół.
Zanim jednak nadeszła, czekało ich jeszcze jedno czytanie, specjalnie wybrane przez Jessie, o którym nikomu wcześniej nie powiedziała. Miało być swego rodzaju niespodzianką, ale brunetka była przekonana, że trafioną w stu procentach. Gdy natknęła się na te słowa po raz pierwszy, była pewna, że chce by to właśnie one poprzedziły główną część ceremonii...
>Wasza znajomość rozpoczęła się od krótkiego spojrzenia podczas pierwszego spotkania i doprowadziła was do tej chwili. W pewnym momencie zdecydowaliście się wziąć ślub. Od momentu tamtego "tak", do dzisiejszego "tak", ślubowaliście sobie nieoficjalnie. Wszystkie te rozmowy prowadzone podczas jazdy samochodem, przy wspólnych posiłkach lub podczas długich spacerów - te wszystkie rozmowy zaczynające się od "kiedy będziemy małżeństwem", "ja będę", "ty będziesz" i "my będziemy" - te wszystkie rozmowy późnymi wieczorami, podczas których padało "pewnego dnia", "w jakiś sposób" i "może" - oraz te wszystkie obietnice, które są niewypowiedzianymi kwestiami serca. Wszystkie te i inne wspólne chwile, są prawdziwą istotą ślubu.
Symboliczne przysięgi, które sobie złożycie, są sposobem na powiedzenie sobie: Wiesz, wszystko to, co sobie przysięgliśmy i wymarzyliśmy - właśnie to mam na myśli, co do słowa.
Spójrzcie na siebie i zapamiętajcie ten moment na zawsze. Przed nim byliście dla siebie różnymi osobami - znajomymi, przyjaciółmi, kochankami, partnerami w tańcu, a nawet nauczycielami; wiele nauczyliście się od siebie przez ostatnie lata.
Wkrótce powiecie słowa, dzięki którym wejdziecie w kolejny etap.
Od dzisiaj powinniście mówić światu:
To mój mąż. To moja żona.<
Wraz z zakończeniem czytania Para Młoda została poproszona o podejście do ołtarza by rozpocząć wspomniany punkt ceremonii. Zanim Jess wstała z miejsca, krótko ścisnęła mocniej dłoń Jonaha, jakby czując, że potrzebował tego wsparcia.
Płeć: mężczyzna Wiek: 27 (07.02.92r.) Wzrost: 190 cm Zawód: piłkarz - napastnik Podopieczny: Marshmallow Pieniądze: £12980 Punkty doświadczenia: 240
Wysłany: 2017-11-19, 00:24
Słuchając słów, które ewidentnie nie należały do żadnej księgi, ani innych rzeczy, wsłuchałem się uważnie w to co mówił ksiądz. Zerknąłem tylko na Jessie, która prawdopodobnie słuchała tego mniej ciekawa niż ja - w końcu, to musiała być jej zasługa. Pogładziłem kciukiem wierzch jej dłoni, czując się trochę spokojniej. Mimo wszystko dalej uczucie ściśniętego żołądka nie chciało dać za wygraną i nie pozwalało mi się w pełni rozluźnić, może to dobrze, bo walnąłbym jakimś swoim żartem. Obejrzałem się tylko przez ramię po rodzicach, doszukując się Lorien i patrząc na swojego przyjaciela, którego wcześniej nękała Hayley. Jednak był moim przyjacielem, z tej samej gliny co ja, więc musiał zareagować tak, a nie inaczej. Uśmiechnęliśmy się do siebie jakby wiedział, że potrzebuję takiej otuchy i już mogłem skupić się na dalszej części. Wręcz wmurowało mnie w krzesło kiedy musieliśmy wstać i zacząć przedstawienie. Uścisk dłoni naprawdę dużo mi dał i mimo wewnętrznego paraliżu podniosłem się w miarę zgrabnie, ruszając razem z Jessie na środek. Jedyne czego chciałem to jak na nią patrzyłem, móc ją objąć, a jednak nie wypadało. Oddychałem dzielnie, starając się nie zapomnieć o podstawowych funkcjach życiowych. To było gorsze od oświadczyn, początku związku, planowaniu razem wziętych. Ujmując dłonie Jess, skupiłem na nich spojrzenie, powoli wędrując do twarzy brunetki, która wciąż była szczęśliwa.
Kapłan podchodząc do nas, przewiązał nasze dłonie stułą i zaczął najważniejszą część ceremonii.
A teraz złóżcie sobie słowa przysięgi, które przygotowaliście
Chrząknąłem wiedząc, że niestety muszę coś powiedzieć bo wszyscy tego oczekiwali, a nie mogłem zwlekać bo to by tylko pokazało, że się waham..a nie do końca tak było.
-Odkąd..
Ponownie musiałem odchrząknąć żeby jakoś odzyskać swój głos, który ze stresu się załamał. Miałem wrażenie, że zaraz będzie słychać jak szalenie bije mi serce ale nic takiego nie było, poza moim głosem, który już po dwóch kolejnych słowach odzyskał naturalną barwę, czasami tylko wkradał się stres.
-Odkąd Cie poznałem zdążyłaś wywrócić cały mój świat do góry nogami, wszystkie moje teorie i myśli, którymi do tej pory się kierowałem. Na początku byłem zły, a później zaczęło mi się podobać, taka zabawa w związek, moją prywatną rodzinę. Musiałem się dużo uczyć, a Ty byłaś cierpliwa za co Cie podziwiam, bo sam chyba bym oszalał. Nauczyłaś mnie jak się kocha i broni swojej rodziny przed innymi ludźmi, pokusami tego świata.
Aż się uśmiechnąłem, samego siebie bawiąc tym stwierdzeniem. Jednak żeby nie było, zacząłem mówić dalej, lekko ściskając pod "tym szalikiem" jej dłonie.
-Nie wiem co masz w sobie, ale wiem że chcę zawsze być z Tobą, być rodziną. Zawsze będę o Ciebie walczył, bo Cie kocham, a jeśli kogoś darzę uczuciem, nigdy nie pozwolę mu odejść. Więc chociaż jesteś dla mnie idealna, to jesteś na mnie skazana już do końca życia.
Uśmiechnąłem się lekko, czując że zrobiłem to bezstresowo, tylko już naturalnie. Już chyba dotarło do mnie, że tego właśnie chciałem, chociaż broniłem się zawzięcie przed ślubem.
_________________
KIEDYŚ MIAŁEM ZŁOTE SERCE ORAZ ZŁOTY DOTYK TERAZ TYLKO PARĘ ZŁOTYCH MONET Znowu śledzę cię w snach, ale nie ma cię, nie ma nas W moim sercu nie ma miejsca, chyba nie mam szans pms: 3 Mógłbym tutaj osiem kobiet mieć jak ozon Osiem kobiet, osiem kobiet, czemu tęsknie wciąż za tobą żona: Jessie Wrens Starych znajomych ciągle tracę, a nie znoszę nowych przyjaciele: Jessie, Lorien, Olivia Szok w milionera z kundla w rok, żyje jakbym wygrał w lotto konie: Shockwave || Marshmallow || Rezerwuję wizerunek Anthonego G.
Lorien Wayford Jeździec zaawansowany Get it baby, I'm 'bout to win !
Płeć: kobieta Wiek: 29 lat [17.05.1991] Wzrost: 172 cm Zawód: Fotograf Partner: Gerard Podopieczny: Windsor Pieniądze: £2375
Wysłany: 2017-11-19, 00:37
- A na usta-usta też mogę liczyć?- Pomimo powagi sytuacji i towarzyszącego jej stresu wciąż miała poczucie humoru, może trochę bardziej sztywne, ale nadal pozostawała tą samą Lorien. Może jej zachowanie było urocze, ale w tej chwili naprawdę tworzyła w swojej głowie najczarniejsze scenariusze od pogoni za Jonahem w tych horrendalnie wysokich szpilkach po wspólne rezerwowanie najbliższego lotu poza granice Wysp Brytyjskich.
Siadając nadal drżała, a jej oddech był wyraźnie przyśpieszony. Daleka była jednak od całkowitej paniki choć miewała momenty w których pragnęła złapać blondyna obok za dłoń tylko po to, aby udzielił jej też fizycznego wsparcia.
Starała się oddychać spokojniej skupić w pełni na ceremonii, która sama w sobie była nie tylko długa, ale też i piękna. Teraz nawet nie musiała sobie wyobrażać Jonaha na ślubnym kobiercu, miała to przed oczami. Z drugiej jednak strony nawet nie próbowała, co więcej nie chciała wyobrażać sobie siebie w skórze Jess. To było jak totalna abstrakcja, która raczej nie będzie miała nigdy racji bytu.
Wracając myślami i spojrzeniem do bruneta czuła jak jej oczy wilgotnieją i z trudem powstrzymuje przed tym, aby się nie rozkleić. O ile sam ślub nie był dla niej niczym wzruszającym, uczestniczyła w obu ceremoniach swoich własnych sióstr, to widok Wrensa w takiej, a nie innej sytuacji napawał ją pewnego rodzaju dumą.
Słuchając słów czytania czuła jak ręce zaczynają jej drżeć, wszystko to było zupełnie jak z innej bajki, całkowicie odrealnione. Słowa przysięgi, którą składał Jo dogłębnie ją poruszyły, wszystko co mówił było szczerą prawdą i znała go na tyle dobrze aby wiedzieć, że mówił prosto z serca. Czuła się niemal identycznie jak on, serce biło jej jak oszalałe i pękało z dumy. Autentycznie cieszyła się jego szczęściem i wiedziała, że podołał najcięższemu wyzwaniu, jakie przed nim stało.
_________________
In this w o r l d the heart beats slow ............ ............In my arms let's share the c o l d
pers onality • You are insane, my desire, a violent daydream I’m a rich bitch, I’m the upper class • L o r i e n.W a y f o r d •
love • I knew the moment, I looked into your eyes ....Love is madness • G e r a r d♥ •
pms • Silk on her body, pull it down and watch it slip off
I want something so impure •1 •
frie nds • I looked into youreyes, I’d have to swallow all your lies Devil underneath your grin • G e r a r d • J o n a h • x x x •
ex • Don't realize how mean I can be
....'Cause I can sometimes treat the people like jewelry • C h r i s t i a n •
Płeć: mężczyzna Wiek: 23 lata Wzrost: 178 cm Zawód: kucharz Podopieczny: Peter Pan Pieniądze: £3730 Punkty doświadczenia: 44 Skoki: 4 Ujeżdżenie: 2 Cross: 2 Wyścigi: 30 Obycie z koniem: 6
Wysłany: 2017-11-19, 14:13
- Pewnie, tylko nie wiem, czy wielebny byłby tą opcją zachwycony, staruszek by jeszcze zawału dostał. - Mruknął cicho, utrzymując dobry humor. Miał dobre przeczucia co do zakończenia dzisiejszej ceremonii, dlatego pomimo kościelnej niechęci samej w sobie, mógł się odprężyć i pozostać niemal obojętnym na to, co oglądał.
Pilnował oczywiście nierozentuzjazmowanej Lorki, co by ta mu tu faktycznie nie padła, łapy jednak trzymał już przy sobie, choć w takich momentach nigdy nie wiedział co z nimi zrobić, więc po prostu splótł je luźno i trochę nerwowo bawił się kciukami.
Dziękował w duchu, że uroczystość nie rozwleka się, a całość jest dość dynamiczna, więc goście raczej nie zdążą przysnąć, co pewnie na wielu ślubach się zdarzało. Ładnie było, co miał powiedzieć, jak na jego męskie poglądy, to faktycznie wszystko zostało utrzymane w dobrym tonie. Jego spojrzenie co jakiś czas uciekało na przypadkowych gości, często też zauważał poruszenie przy ławkach, zapewne przy tych w których siedzieli najbliżsi Jonaha i Jess. Wiedział, jak bardzo stresujące jest oglądanie ceremonii brata, czy siostry, więc nie zazdrościł, jedynie poprawiał sobie humor, że tym razem to nie jego zżerają nerwy.
Zaczął słuchać przemówienia, a raczej kazania przed przysięgami i przechylił lekko głowę. Dla niego nie miało ono jeszcze większego znaczenia, był gówniarzem jeśli o to chodzi i choćby to było najbardziej rozczulające przemówienie, to on i tak zachowałby żelazną postawę, która raczej niczego nie wyrażała. Dopiero rozpoczęcie przysięgi przez Jonaha wywołało u nieco coś na bazie uśmiechu, ponieważ spodziewał się tego charakterystycznego zacięcia z początku. To były emocje, a nie wyuczone na prośbę i "co łaska" formułki recytowane przez księży i to właśnie Liam miał zamiar docenić, ponieważ widział emocje, które targają jego znajomym i nawet sobie nie wyobrażał tego, co tamten musiał teraz mieć w głowie. Liam miał zamiar dziękować każdemu, kto się przyczynił do tego, że on sam jeszcze nie jest zaobrączkowany, bo prawdopodobnie nie przeżyłby dnia własnego ślubu.
_________________
• take me down to the river bend → kucharz, jeździec ←
• take me down to the fighting end → Leanne ←
• wash the poison from off my skin → Anne, Ryann, Mercedes, Lorien, Jonah ←
• show me how to be whole again → Peter Pan ←
↓ ↓ ↓
you can make a couple calls and tell your brothers i’m in town
put a bounty on my head and tell my parents that i’m dead
and hope to hell i’m never found
you can steal me the keys to your daddy’s cadillac
you can tamper with the brakes
call it a mistake and pray i’m never coming back
↑ ↑ ↑
• stay in my arms, if you dare → 1 ←
• you’re the one that’s making me strong → ... ←
• don’t tell me lies just say goodbye → Mercedes ←
→ KARTA POSTACI ←
Sam Claflin - rezerwuję jego wizerunek.
Loteria na dzień dziecka: darmowy wyjazd dla siebie i osoby towarzyszącej do wybranego kraju Ameryki Południowej na 4 dni
Płeć: kobieta Wiek: 27 lat Wzrost: 168 cm Zawód: żona bogatego mężczyzny :P Partner: I may not ever get my shit together but ain't nobody gonna love you better - Jonah Ostatni trening: ujeżdżeniowy - Bloo Podopieczny: Abaddon, Blooregard Q. Kazoo, Charleston Disasterpiece, Sternkämpfer CS, Insostenible, Duran Duran, Fandango, Foudre Rouge, I So Bad, Lavard Sontesique, Maven, Notesique Nox, Red Hot Chili, Sambuca, Strawberry Wine, War Admiral, Watchman, Valiente, Veuve Clicquot, Visueno Pieniądze: £4270 Punkty doświadczenia: 635 Skoki: 200 Ujeżdżenie: 249 Cross: 77 Wyścigi: 4 Obycie z koniem: 105
Wysłany: 2017-11-19, 21:24
Tytuł: Hodowca
Kiedy oboje stanęli przed ołtarzem, odczuwała jeszcze niepewność. Jednak w momencie, w którym Jonah zabrał głos, wszystko przestało się liczyć. Czuła się jakby byli tutaj sami, bez tych wszystkich ludzi, którzy teraz się im przyglądali i byli świadkami tej podniosłej chwili. Trzymając bruneta za rękę i patrząc mu w oczy, czuła wyjątkowe połączenie i ogromną radość, która pozwoliła jej zapomnieć o stresie. Była jednocześnie urzeczona i wzruszona jego słowami, które choć wypowiedziane na potrzebę chwili, wiele dla niej znaczyły.
Uśmiechnęła się mimowolnie, pozwalając by ten uśmiech poruszył nie tylko twarz, ale również oczy, które teraz radośnie połyskiwały.
- Nie byłam pewna, czy ten dzień kiedykolwiek nadejdzie. Czy miłość może przetrwać wszystko, przez co przeszliśmy - może ich związek nie obfitował w wiele traum, ale jednak utrata dziecka była mocnym ciosem, podobnie jak te powtarzające się, długie rozłąki związane z wyjazdami. Dla Jess było to jednak warte wspomnienia, choć nie wszyscy tutaj zebrani byli świadomi tych wydarzeń. Nie musieli, bo to nie do nich były kierowane te słowa. - Ale wiem, że chcę żebyś przy mnie był do końca życia. Tego jestem pewna. Nie ma na świecie innej duszy, która uczyniłaby mnie choć w połowie taką osobą, którą jestem przy tobie. Zmieniłam się przez to kim jesteś i przez to co dla mnie znaczysz. Dlatego obiecuję ci cieszyć się każdą wspólną chwilą, kochać cię nie słowami, a czynami, wspierać cię w dążeniu do marzeń i być twoją największą fanką - tutaj uśmiechnęła się szerzej, nawiązując do tych wszystkich dziewczyn, które wciąż pewnie do niego wzdychały. Chciałoby się dodać "dopóki śmierć nas nie rozłączy", ale swoją przysięgę przypieczętowała właśnie tym uśmiechem.
Następnie świadek, przyjaciel Jonaha wręczył im obrączki, po których założeniu nadeszła pora na kolejną symboliczną, ale jakże ważną chwilę - pocałunek, jedyny w swoim rodzaju.
Płeć: mężczyzna Wiek: 27 (07.02.92r.) Wzrost: 190 cm Zawód: piłkarz - napastnik Podopieczny: Marshmallow Pieniądze: £12980 Punkty doświadczenia: 240
Wysłany: 2017-11-19, 21:39
Patrzyłem na nią i przez ten cały czas miałem lekki uśmiech na twarzy. Wyjątkowo dużo razy dzisiaj gładziłem jej dłoń, uspokajając się przy tym. Chociaż o dziwo mieliśmy już wszystko za sobą, a z każdą chwilą moja nieszczęsna furtka się zamykała i nie panikowałem. Patrzyłem i słuchałem nie chcąc niczego więcej. Na wzmiankę o fankach, aż się zaśmiałem pod nosem, dopiero teraz zdając sobie sprawę jak to działało w tym "internetowym świecie". Pełno komentarzy, różnych reakcji i dziwnych rzeczy. Jednak kto by się przejmował takimi osobami? Wypuściłem spokojniej powietrze i zerknąłem na kapłana, który kontynuował ceremonię.
-Jeżeli ktoś zna powód, dla którego ci dwoje nie mogą się pobrać, niech przemówi teraz albo zamilknie na wieki
..
-A zatem ogłaszam Was mężem i żoną. Możesz teraz pocałować Pannę młodą.
Gdy już byliśmy wolni od stuły, ująłem wolną ręką twarz brunetki, a drugą wciąż trzymałem jej dłoń, by móc wreszcie ją pocałować. Cały dzień miałem ochotę to zrobić, więc pocałunek był może trochę zbyt długi jak na ten w kościele, jednak miałem już głęboko gdzieś czyjąkolwiek opinię. Odrywając usta od jej warg, uśmiechnąłem się lekko i przesunąłem kciukiem po jej gładkim policzku i odetchnąłem. Wychodząc z kościoła, uśmiechałem się i czułem się już luźno, nie przejmując się tym, że właśnie się ożeniłem. Nawet gdzieś po drodze uniosłem wysoko jej rękę i pocałowałem dłoń brunetki, ciesząc się z tego. Następnie już tylko pozostało nam stąd wybyć, więc po krótkich życzeniach i rozmów z bliskimi, zapakowaliśmy się do auta i pojechaliśmy.
/zt
_________________
KIEDYŚ MIAŁEM ZŁOTE SERCE ORAZ ZŁOTY DOTYK TERAZ TYLKO PARĘ ZŁOTYCH MONET Znowu śledzę cię w snach, ale nie ma cię, nie ma nas W moim sercu nie ma miejsca, chyba nie mam szans pms: 3 Mógłbym tutaj osiem kobiet mieć jak ozon Osiem kobiet, osiem kobiet, czemu tęsknie wciąż za tobą żona: Jessie Wrens Starych znajomych ciągle tracę, a nie znoszę nowych przyjaciele: Jessie, Lorien, Olivia Szok w milionera z kundla w rok, żyje jakbym wygrał w lotto konie: Shockwave || Marshmallow || Rezerwuję wizerunek Anthonego G.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum