NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Jessie
2020-01-06, 22:06
Gonitwa koni pełnej krwi angielskiej
Autor Wiadomość
Mistrz Gry


Wysłany: 2017-10-20, 21:46   Gonitwa koni pełnej krwi angielskiej

    Trzeciego i ostatniego dnia gonitw na torze wyścigowym Wolverhampton odbywa się gonitwa trzyletnich i starszych koni pełnej krwi angielskiej.
    Brzydka pogoda niestety się utrzymuje, ale deszcze są przelotne, a podczas samej gonitwy i przed nią deszcz nie pada.
    Do gonitwy zgłosiło się dziesięć par, z czego cztery przyjechały z Orchard Stable.
    Każdemu został przydzielony odpowiedni boks startowy (losowo).
    Najmniejsze numery znajdują się bliżej wewnętrznej krawędzi toru, zaś większe - bliżej zewnętrznej.
    Podział wygląda następująco:

    1: NON-PLAYED CHARACTER #4 | first winner | k. 143 s. 122
    2: EVILINE RODRIGUEZ & HERO OF WAR
    3: NON-PLAYED CHARACTER #1 | reasonable runner | k. 140 s. 140
    4: AIDEN CRAVEN & SOUL EATER
    5: NON-PLAYED CHARACTER #2 | first winner | k. 90 s. 99
    6: NON-PLAYED CHARACTER #6 | reasonable runner | k. 90 s. 97
    7: JAMES STOCKE & EIGHT BELLES
    8: NON-PLAYED CHARACTER #3 | first winner | k. 130 s. 120
    9: BRIAN DONNEY & ONCE IN A BLUE MOON
    10: NON-PLAYED CHARACTER #5 | reasonable runner | k. 113 s. 102

    Taktyki i statystyki NPC zostały ujawnione by obyło się bez nieporozumień,
    ale oczywiście uczestnicy fabularnie NIE SĄ ich świadomi.
    k. - kondycja, s. - szybkość

    W kolejnym poście MG pojawi się losowanie dotyczące startu z bramek.
    Ten post jest wyłącznie informacyjny.


 
     
Mistrz Gry


Wysłany: 2017-10-20, 22:32   

    WYJŚCIE Z BRAMEK
    Atmosfera towarzysząca wejściu do bramek i nadchodzącemu startowi była z każdą chwilą coraz gorętsza.
    Większość koni mocno opierała się przed wejściem do bramek, ale ostatecznie każdy zajął przypisany sobie boks,
    w których oczekiwały otworzenia bramek. Konkurencja była silna, ale cała widownia,
    która pojawiła się na trybunach, miała swoje typy - była to nieodłączona część wyścigów.
    Niebawem bomba poszła w górę, a bramki otworzyły się, umożliwiając koniom start.
    Najszybszą reakcją wykazały się NON-PLAYED CHARACTER #6, NON-PLAYED CHARACTER #3, SOUL EATER i EIGHT BELLES.
    Chwilę później wyszły z bramek HERO OF WAR, NON-PLAYED CHARACTER #5, NON-PLAYED CHARACTER #4 oraz ONCE IN A BLUE MOON. Taka kolejność startu sprawiła, że konie ruszyły stosunkowo zwartą grupą, choć póki co oczywiście to dwa pierwsze miały niewielką przewagę nad resztą.
    Jako ostatnie wyszły z bramek NON-PLAYED CHARACTER #2 i NON-PLAYED CHARACTER #1. Zły start zwykle utrudniał wybicie się na początek stawki, głównie z tego względu,
    że już od początku budował dystans między resztą konkurencji, jak było w tym przypadku.

    To pierwszy moment, w którym można powalczyć o upatrzoną pozycję na torze.
    To, że ktoś startował przykładowo z bramki numer osiem,
    nie oznacza, że nie może próbować zająć toru przy samej krawędzi!

    Kolejka prezentuje się następująco:
    1) Aiden & Soul 2) James & Eight 3) Eviline & Hero
    4) Brian & Blue 5) MG - NPC (wszystkie) PODSUMOWANIE AKCJI, koniec kolejki, rusza kolejna.
    Każda osoba (nie para) ma 24h na odpis.


 
     
Aiden Craven
Dżokej


Płeć: mężczyzna
Wiek: 22 lata [16.04.1998]
Wzrost: 177 cm
Zawód: dostawca pizzy / student
Partner: too shy to say, but I hope you stay

Ostatni trening: Ophelia - korytarz skokowy
Podopieczny: Soul Eater, Shenanigans, Daybreaker
Pieniądze: £4875

Punkty doświadczenia: 125
Wyścigi: 104
Obycie z koniem: 21

Wysłany: 2017-10-21, 09:19   

Cały poprzedni dzień, podczas którego Aiden nie dosiadał żadnego konia, chłopak obserwował z niepokojem pogodę. W dniu najważniejszej dla niego gonitwy zaczęła się ona jednak poprawiać, chociaż mimo to podłoże wciąż nie było idealnie suche, co dla blondyna oznaczało tyle, że trzeba będzie uważać i nie dać się zablokować z tyłu.
Od samego rana nadzorował przygotowania do wyścigu, chcąc mieć pewność, że luzacy odpowiednio przygotują Soul Eatera. Blondyn odebrał go z ich rąk tuż po rozprężeniu, po czym dosiadł grzbietu karego i zanim wprowadził go z pomocą z ziemi do bramki, pokręcił się jeszcze przez chwilę stępem, głaszcząc konia po szyi i mrucząc coś do niego pod nosem. Jak zawsze był pełen pozytywnych myśli.
Następnie wprowadził konia do przypisanego im czwartego boksu, w którym założył gogle, dziś niezbędne nie tylko ze względu na wiatr, ale i błoto. Przyjął pozycję do startu, czyli znalazł mocne oparcie w strzemionach i skulił się za szyją ogiera, którego mocno trzymał za wodze, nie dopuszczając możliwości ich wyślizgnięcia. W pełni się skoncentrował by zareagować wraz z momentem otwarcia bramek, a gdy te otworzyły się, wspomógł Soula w szybkim wyjściu naprzód. Po raz kolejny w swojej karierze mógł się poszczycić bardzo dobrym, szybkim wyjściem - jego koń wyszedł jako jeden z pierwszych. Chłopak wykorzystał to w celu zjechania na trzeci tor, a więc bliższy wewnętrznej krawędzi. Nie chciał jednak zbliżać się przesadnie do barierek, taka odległość w zupełności mu wystarczała. Co istotne, nie zaczął od razu rozpędzać konia, tylko pozwolił mu iść w swoim tempie. Na ten moment liczyło się utrzymanie pozycji i nie danie się zablokować innym. Zatem śledząc wzrokiem trasę pomiędzy uszami Soula, rękoma pracował zgodnie z ruchem jego łba, nie odbierając mu swobody ruchu.
_________________


I'm just a l o s t boy, with my head up in the clouds
I'm just a lost boy, never keep my feet on the ground
> A I D E N . C R A V E N <

I always have to feel the rush, the heartbeat , the s p e e d
I have a passion for things I know could easily hurt me
● horse racing ♥ , skateboarding ●

My only friend was the man in the moon and
sometimes e v e n he would go away too...
● Ryann, Chloe, Jessie, Mia, Hayley, Anais, Aaren ●

In my dreams we're kissing, it wakes me up
but you've gone missing. > 1 <
We'll be young, that's how we'll stay
And with your hand in my hand
I am closer now to finding Neverland
● ... ? ♥ ●



…………………………………………………………………………….. wścieklik ©
 
     
Soul Eater
World's Champion
Wyścigowiec


Płeć: ogier
Wiek: 3 lata
Rasa: Koń pełnej krwi angielskiej
Właściciel: Aiden Craven
Cena: £5150

Doświadczenie w skokach: 11
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 11
Doświadczenie z lonżowania: 20
Kondycja: 201
Szybkość: 228
Wysłany: 2017-10-21, 15:49   

Ogier dzień przed gonitwą zachowywał się jeszcze w miarę spokojnie, ale już w sam dzień gonitwy był już znacznie bardziej poddenerwowany. Dawało się to we znaki głównie luzakom, którzy mieli za zadanie wstępne rozgrzanie i przygotowanie go do biegu. Kary na co dzień był bardzo posłusznym koniem, ale na wyścigach jakby sam diabeł w niego wstąpił. Zanim nie spuścił z siebie całej negatywnej energii, ciężko było go utrzymać w ryzach. Dopiero, kiedy trochę się wyszalał przed samym startem można było z nim jako tako współpracować. Plisy miał takie, że nie narzucał swojej woli jeźdźcowi, co mogło się dzisiaj bardzo przydać. Patrząc na stan nawierzchni, która była mokra. Pozostawanie z tyłu różnie się mogło skończyć, więc musiał bardziej polegać na swoim dżokeju, jeśli nie chce na dobre zostać z tyłu stawki i zawalczyć o pierwsze miejsce.
Przy samych bramkach widział znajome konie, ale i te całkiem obce, po których nie wiedział czego się spodziewać. Konkurencja była silna, więc będzie musiał dać z siebie jeszcze więcej. Dał się wprowadzić do czwartego boksu, a gdy drzwiczki za nim się zatrzasnęły zaczął nerwowo przestępować z nogi na nogę. Denerwował się coraz bardziej, im dłużej stał w miejscu tym gorzej. Zdenerwowany żuł wędzidło w pysku, parskając i zerkając na boki. Szastnął ogonem o swój ciemny bok, ostatecznie próbując się skupić na tym co miał przed sobą. Kiedy bramki się otworzyły, od razu wyskoczył do przodu, dzięki czemu był jednym z koni z najlepszym startem. Zjechał na trzeci tor, wyrównując tempo swojego biegu. Biegł szybko, ale nie była to pełnia jego możliwości. Miał sporo energii w zapasie. Położył uszy po sobie, oddychając miarowo przez nozdrza. Miał swój cel i zamierzał go osiągnąć.
_________________

There's no point now, broken anyway
I try to stop my breath
Even knowing the truth won't unravel
Me until my death



Paszport i osiągnięcia: klik
Moje: x
Potomstwo:
og. Keenashaw (m. Blue Moon)
kl. Awake My Soul (m.Shenanigans)
kl. Stellar Vestige (m. Genesis Chain)



Rezerwuję wizerunek konia Triple Threat.
 
 
     
James Stocke
Dżokej


Płeć: mężczyzna
Wiek: 28 lat
Wzrost: 180 cm
Podopieczny: Princessof the Nile
Pieniądze: £2580

Punkty doświadczenia: 53
Skoki: 8
Ujeżdżenie: 4
Wyścigi: 33
Obycie z koniem: 8


Wysłany: 2017-10-21, 22:53   

James brał udział po raz kolejny w gonitwie, więc nie odczuwał stresu czy presji. Miał wystartować w tych zawodach na dwóch koniach. Ponownie przywiózł ze sobą Eight Belles z którą startował poprzednio i poszło im nie najlepiej, ale i nie najgorzej. Przywiózł obie klacze do celu czyli na teren toru wyścigowego Wolverhampton w Anglii. Ulokował obie w stajni i zostawił do dnia wyścigu. W jego dniu pojawił się wcześnie w progu stajni, by od razu udać się pod boks drugiej z klaczy. Ogarnął ją w miarę (miejmy nadzieję) w stajni, by zabrać ją zaraz na rozprężalnie. Po rozlonżowaniu, dosiadł grzbietu klaczy i został kolejno wprowadzony przez luzaka do ich boksu. Poprawił gogle, przyjął odpowiedni dosiad, złapał pewnie wodzę. Po otwarciu się bramek James cmoknięciem i machnięciem rękami zachęcił klacz dodatkowo do bieg u, co pewnie i tak nastąpiło. Wyskoczyli jako jedni z pierwszych z bramek, co go ucieszyło. Postarał się o zepchnięcie jej bardziej do wewnątrz, bo pewnie koń biegnący na równi z nią czyli z numerem szóstym zszedł na tor dwójki która została w tyle. Dlatego James zdecydował się i Eight nieco bardziej ściągnąć do wewnątrz toru. Klacz z racji swojej techniki też nie miała chyba od razu parcia naprzód pełnią galopu, bo nie byłoby to dla niej opłacalne. Pewnie jak większość dżokejów pozostał z klaczą w środku stawki - jak na razie.
_________________
This world can hur you
It cuts you deep and leaves a car.

personalia: Nothing breaks like a heart » James Stocke
wiek: I heard you on the phone last night » 25 lat.

partnerka: We live and die by pretty lies » xxx.
pms: You know it, oh, we both know it » 0.

przyjaciele: These silver bullet cigarettes » xxx.
wrogowie: This burning house there's nothing left » xxx

moje: Lamborghini Veneno, Audi Q7, phone, house, gallery
osiągnięcia: Mmm well nothing, nothing nothing gon save us now » link
 
     
Eight Belles
Wyścigowiec
bestyjka <3


Płeć: klacz
Wiek: 4 lata
Rasa: Pełna krew angielska
Wzrost: 183 cm
Właściciel: Orchard Stable
Cena: £2850

Doświadczenie w skokach: 26
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 26
Doświadczenie z lonżowania: 19
Kondycja: 165
Szybkość: 181
Klasa startów: dead last

Wysłany: 2017-10-21, 23:25   

Nie była to pierwsza gonitwa w życiu klaczy, więc kara pozostawała obojętna na przewóz z domowej stajni aż na miejsce wyścigu. Jedynym problemem zdawało się wyprowadzenie jej z koniowozu i doprowadzenie do tymczasowego boksu, przez co stajenni musieli się namęczyć, bo kara potrafiła znaleźć milion sposobów na opóźnienie tej wędrówki, za to dzięki temu miała pewną szansę na spokój od dociekliwych ludzi, którzy przyszli sobie pooglądać konie jak na wystawie, mówimy tu oczywiście o innych stajennych, luzakach, hodowcach, czy samych dżokejach. W dniu wyścigu była już prawdziwym koszmarem, rozpoczynając rutynę od ofukała luzaków, którzy wciąż kręcili się w nowej stajni. Uporczywie też próbowała ugryźć każdego nieszczęśnika, który postanowił do niej podejść. Zwykle jednak oddawała się uporczywemu nawykowi łykania, specyficznie zagryzając drzwi boksu. Wtedy też dostrzegła Jamesa na którego wpierw postawiła uszy i spojrzała z nieufnością, po czym skuliła uszyska i pokazała zęby, kłapiąc nimi w jego stronę. Miała z nim już do czynienia przy poprzedniej gonitwie, więc i tak dawała mu taryfę ulgową co w jej przypadku było ogromnym ustępstwem od normalności. Po kilku nadaremnych próbach wejścia do jej boksu, klacz w końcu się zlitowała i wpuściła nieszczęśnika, jednak cały czas widać było po niej niezadowolenie, zresztą ona cały czas była niczym męczennica, ale w końcu taka dola wyścigowca, niewielu miało stałego dżokeja będącego jednocześnie właścicielem, więc o więzi nie było tu mowy, a Eight musiała się do tego przyzwyczaić. Na swój sposób.
Po przebrnięciu przez czyszczenie i siodłanie, które trwało całe wieki, a klacz odstawiała przeróżne teatrzyki, które jednak nie były wcale groźne dla zdrowia, w końcu wyszli ze stajni i udali się tam, gdzie zażyczył sobie tego James. Pierwszym błędem było lonżowanie klaczy, nie było mowy o kontrolowaniu tempa tej pracy, na upartego klacz pokazywała, że nie tylko może szaleńczo zagalopować, ale też iść stępem tak wolnym, że szybciej by już było iść do tyłu. Żadne próby nie były w stanie jej przekonać, żeby się podporządkowana. Oczywiście istniał bat, ale używanie go w stosunku do konia z widocznymi, przecinającymi się bliznami mogło okazać się błędem nie tylko ze strony samej Belles, która reagowała na bat nieprzewidywanie, ale też od strony opinii publicznej, która mogłaby odebrać to niewłaściwie.
Gdy już zdołali się uporać z rozgrzewką, nadszedł luzak, który już kilka razy dzisiejszego dnia witał się w bliskim kontakcie z zębami karej klaczy i tym razem nie było inaczej. Tak, czy siak udało się chłopakowi wspomóc Jamesa i ten usiadł w siodle, a klacz z początku otrząsnęła się, jakby chciała pozbyć się ciężaru człowieka, zaraz jednak się przyzwyczaiła i dała poprowadzić do boksu. Cały czas ignorowała otoczenie, choć kątem oka widziała kilka znanych koni ze stajni, które często widywała na "domowym" torze. Przestało się to dla niej liczyć jednak od momentu, gdy weszła do bramki, to właśnie wtedy zobaczyła tor ciągnący się przed jej pyskiem i od razu zapragnęła biec. Wyciszyła swoje ciało i nie reagowała na ostatnie poprawki jeźdźca, czekając na sygnał do biegu.
Po otwarciu bramek wystrzeliła do przodu, mocno wypychając się z tyłów, kara od razu wiedziała co robić i może to właśnie trening, umiejętności, albo po prostu szczęście sprawiło, że wybiegła jako jedna z pierwszych, jednak ta pozycja mogła się jeszcze zmienić, o czym doskonale wiedziała, dlatego trzeba było już zacząć pracować nad dobrą pozycją. To, że było się koniem z techniką tyłową, nie oznaczało, żeby biec na samym końcu, można lecieć w środku stawki, bliżej przodu nawet i się nie zmęczyć, w końcu to stawka ustalała tempo, wszyscy się dostosowywali, przez co, gdy pierwsi opadali z sił, stawka zwalniała, a następne konie wychodziły naprzód. Teraz to klacz szukała swojego miejsca, od razu zjeżdżając na tory bliższe wewnętrznej. Nie biegła na łeb na szyję, jednak nie pozwalała również na wpychanie się tym, którzy grali na zwłokę, tych mogła jeszcze zatrzymać za sprawą niemęczącego blokowania. Pilnowała aktywnego galopu, jednak na razie nie miała zamiaru nadużywać swoich sił, które zostawiała na sam koniec.
_________________
Eight Belles
Jedyne, co nas łączy, to walka o to, kto lepszy. » Pełna krew angielska «
Jeszcze uczyni ze mnie zwycięzcę » ... «
Tolerancyjne przyjęcie do wiadomości nie oznacza akceptacji » Anne, Aiden, James «
Urządzamy galopady na tych samych pastwiskach » Hekate, Nemesis «

» Osiągnięcia «
I msc. w wyścigu koni pełnej krwi angielskiej na 1400m z Aidenem
I msc. w wyścigu koni pełnej krwi angielskiej na 2050m z Rozalią
III msc. w wyścigu koni pełnej krwi angielskiej na 1400m z Aidenem
V msc w wyścigu koni pełnej krwi angielskiej na 2400m z Rosalie
VIII msc w wyścigu koni pełnej krwi angielskiej na 2400m z Jamesem
IX msc w wyścigu koni pełnej krwi angielskiej na 2400m z Jamesem

» PASZPORT «
 
 
     
Eviline
Dżokej


Płeć: kobieta
Wiek: 26 lat
Wzrost: 164 cm
Zawód: mechanik
Podopieczny: Ebony Knight, Daiquiri
Pieniądze: £12655

Punkty doświadczenia: 150
Skoki: 4
Ujeżdżenie: 4
Wyścigi: 128
Western: 2
Obycie z koniem: 12


Wysłany: 2017-10-21, 23:48   

Ostatniego dnia wyścigów blondynka była już spokojnie ustawiona z czasem, bo jak wiadomo, ostatniego dnia jest się już na tyle przygotowanym i zna się wszystkie godziny wydarzeń, że nie trzeba patrzeć na zegarek, wystarczyło doświadczenie, które u kobiety zawsze się resetowało na samym końcu i zapewne przez to na następnych wyścigach znów będzie planować. Tak czy siak już gotowa i przebrana ruszyła do boksu Hero, odganiając od niego lekceważącym gestem, luzaków, niektórzy nie wiedzieć czemu próbowali pomóc. Nie oszczędziła również w słowach, jednak miała na tyle przyzwoitości, by rzucać je w ojczystym języku, którego raczej nie rozumieli dosłownie, ale przekaz pozostał jasny, skoro się ulotnili. Jeszcze jej brakowało, by obcy ludzie zajmowali się jej koniem. Przywitała się z Hero nie wylewając na niego wiadra czułości, może i mogli być związani wielką więzią, ale na to jeszcze pracowali i nie chciała by ogier źle się czuł z powodu zażyłości Ev.
Z całym pokładem cierpliwości zabrała się do czyszczenia ogiera, jednocześnie znajdując mu masę zajęć, którymi mógł się skupić na czymś innym, niż na nieprzyjemnej części jaką było czyszczenie i siodłanie. Teraz doskonale widać było jaką różnicę stanowi kobieta w kontaktach z ludźmi i końmi, do tych pierwszych podchodziła oschle, ale dla koni starała się być ostoją i wsparciem, nawet jeśli miała zebrać za to cięgi.
Gdy zakończyła siodłanie, pogłaskała ogiera po szyi i wyprowadziła na tor, gdzie również nie posłużyła się pomocą luzaka, tylko wsiadła na Hero z barierki. Ograniczyła kontakt z luzakami do minimum i tak samo postąpiła z samymi uczestnikami, ponieważ na rozgrzewkę wypatrzyła sobie miejsce trochę bardziej odległe od reszty, po to, by Hero nie pokazywał rogów, ale też by inne konie, w końcu nie wszystkie jej znane, nie miały powodów do nieprzewidywalnych zachowań na które Ev nie miałaby jak zareagować. Pilnowała po prostu bezpieczeństwa i potrzebnego dla niej i ogiera spokoju przed gonitwą. Chwilę poobserwowała otoczenie, cmokając z niezadowoleniem z powodu pogody i słabego stanu podłoża, które może i chłonęło wodę, ale przecież nie było w takim stanie jak suche. Rozgrzewkę zrobiła typową, głównie obcując z kłusem i stępem, robiąc kilka przejść i rozciągając ogiera w każdą możliwą stronę. Dopiero na końcu dała mu chwilę galopu, jednak kontrolowała każdy ewentualny wybryk, a przynajmniej szybko go poprawiała.
Skierowali się do bramek, gdzie jednak już musieli wejść z luzakiem, wiec to trzeba było przeżyć. W samej bramce kobieta założyła gogle, sprawdziła obciążenie na strzemionach, obejrzała również wodze i przygotowała się do wyjścia z bramki, zmieniając dosiad na odpowiedni do sytuacji. Była gotowa, więc poklepała jeszcze ogiera po szyi, jakby dziękując mu za obecność i życząc im dobrej gonitwy. Po tym własnie geście w pełni skupiła się na torze, który rozciągał się przed nimi, czekała na sygnał do rozpoczęcia ostatniej gonitwy podczas tego wydarzenia.
Po otwarciu bramek, śmiało wypchnęła ogiera do przodu, jednocześnie trzymając stabilizacyjny dosiad, który podpierał równowagę ogiera, a jednocześnie nie przeszkadzał mu w swobodnym biegu. Nie wyszli jako pierwsi, ale środek był dla nich dobry, szczególnie, że jeszcze mieli nad czym pracować podczas tego wyścigu. Zajmowali drugi boks, więc biegli z początku po drugim torze, jednak Evil była gotowa go porzucić na rzecz wyszukania lepszego miejsca w stawce. Jednocześnie pilnowała tempa ogiera, by nie zużywał nadaremno swoich sił, szczególnie, że musieli mieć je na finiszu. Teraz jeszcze napędzał ich sam start, jednak gdy inne konie zaczynały się dostosowywać, to i ona poprosiła ogiera o wyrównanie tempa i korzystanie jedynie z jasnych okazji poprawienia swojej pozycji na torze. Znajdą jeszcze dzisiaj czas na szarżowanie, teraz jednak liczyło się bezpieczeństwo i pilnowanie stabilności, by się przyzwyczaić do mokrego podłoża, nie poślizgnąć i nie wypaść z toru.
_________________


G o t t a ..r a i s e ..a..l i t t l e..h e l l

Oh my God, look at that face, you look like my next mistake
Love's a game, wanna play? » b o y f r i e n d ♥
Nice to meet you, where you been? I could show you incredible things
Magic, madness, heaven, sin. » 3 p m s
Screaming, crying, perfect storms, I can make all the tables turn
Rose garden filled with thorns. » e x b o y f r i e n d
So it's gonna be forever, or it's gonna go down in flames
.....» S c a r l e t t, A u r e l i e, A n n, A i d e n, B r i a n, L u c a s, C. J.
'Cause we're young and we're reckless. We'll take this way too far
It'll leave you breathless. » A l e x i s, D e l f i n



Young blood, run like a river, young blood, never get chained.
Heaven need a sinner.
» E b o n y K n i g h t, D a i q u i r i, H e r o O f W a r, B a s h a y e r
gotta raise a little hell, baby drop them bones
Baby sell that soul, baby fare thee well
» l i k e h o r s e s a n d m o r e

phone • tinder • house • instagram



@edit by Delfin only for Eviline
 
 
     
Hero Of War
World's Champion
Wyścigowiec
creepy beast


Płeć: ogier
Wiek: 4 lata
Rasa: Koń pełnej krwi angielskiej
Wzrost: 172 cm

Ostatni trening: 14.05.20 - wyścigowy - Eviline
Cena: £3900

Doświadczenie w skokach: 7
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10
Doświadczenie z lonżowania: 10
Kondycja: 156
Szybkość: 157
Klasa startów: dead last

Wysłany: 2017-10-22, 00:11   

Doskonałym posunięciem ze strony Ev było to, że odgoniła od konia luzaków, którzy na siłę próbowali jej pomagać. Hero nigdy nie okazywał sympatii wobec obcych osób, a zwłaszcza wobec tych, którzy nieprzyjemnie mu się kojarzyli. Już miał zaatakować zębami jednego z kręcących się przy boksie mężczyzn, gdy do środka weszła Eviline zajmując się samodzielnie ogierem. W pewnym stopniu gniadosz jej ufał, choć nie można powiedzieć, że było to bezwarunkowe i silniejsze od pierwotnych instynktów, które często kierowały naturą ogiera.
Stał w miarę spokojnie podczas czyszczenia i siodłania, dopiero po opuszczeniu boksu dając popis na stajennym korytarzu. Caplując w ręku nastroszył się cały rosnąc dwukrotnie w oczach. Furcząc przez rozdęte nozdrza opuścił stajnię pozwalając wsiąść brunetce na swój grzbiet w tempie ekspresowym. Wyraźnie pobudzony otoczeniem jak i zbliżającą się gonitwą wtulił uszy w grzywę i cały czas caplując razem z Evi udał się na tor.
Tam już od wejścia zaczął pokazywać rogi, czego niestety nie udało się uniknąć. Nawet z daleka od swojej konkurencji, zaczynał świrować w typowy dla siebie sposób. Rżąc głośno niemal cały czas odwracał łeb w stronę koni, podporządkowywał się częściowo właścicielce umożliwiając jej wykonanie wszystkich zamierzonych elementów. Dopiero zatrzymany po galopie przysiadł na zadzie stając dęba i wymachując przednimi nogami przed siebie. Rosnące napięcie i skumulowana energia próbowały same znaleźć ujście.
Luzaka prawie pożarł spojrzeniem, zębami kłapiąc mu tuż przy twarzy, dzisiaj nie miał taryfy ulgowej dla nikogo obcego. Całkiem sprawnie wszedł do bramek czekając już tylko na sygnał do startu, poklepany po szyi zastrzygł uchem do tyłu w kierunku Ev i znacznie bardziej skoncentrowany czekał na ten jeden moment.
Gdy tylko bramki się otworzyły wystrzelił do przodu od samego początku mocno napierając na wędzidło i nabierając tempa. Silne nogi umożliwiały mu swobodne rozwijanie prędkości, a obecność przeciwników z przodu dodatkowo motywowała do działania. Drugi tor był jedną z lepszych pozycji, gdzie mogli nadrobić te kilka sekund straty do prowadzącego konia. Nie gonił jednak szaleńczo mając na uwadze działania i opracowaną strategię Eviline, musieli tylko zająć optymalną pozycję, aby na sam koniec zaatakować z pełnej pary, a tej nie brakowało Hero.
_________________




WAR ADMIRAL x HEGEMONY OF LIFE

It's the moment of truth and the moment to lie
The moment to L I V E and the moment to die

I M I Ę: Hero Of War
W I E K: 4 lata

The moment to fight, the moment to FIGHT,
To fight, to fight, to fight

D Y S C Y P L I N A: Wyścigi długodystansowe (dead last)
O S I Ą G N I Ę C I A: tutaj
P A S Z P O R T: tutaj

To the right, to the left
We w i l l fight to the death

WŁAŚCICIEL: Eviline
L U B I A N I: Eviline
TRENINGI: 3

The f i g h t is done
The war is WON

 
     
Brian
Zawodnik
Allrounder
randomly awesome


Płeć: mężczyzna
Wiek: 29 lat (30.01)
Wzrost: 178 cm
Zawód: szlachta nie pracuje, szlachta jeżdzi konno
Partner: the pain and the pleasure all come together

Ostatni trening: skokowy z Bolero
Podopieczny: Blue Moon, Bolero de Ravel, Chaos Amir, Jackpatches, Sensationet | Samson
Pieniądze: £2384

Punkty doświadczenia: 187
Skoki: 69
Ujeżdżenie: 25
Cross: 18
Wyścigi: 62
Obycie z koniem: 15


Wysłany: 2017-10-22, 13:52   
   Tytuł: Hodowca


Gonitwa koni pełnej krwi angielskiej, trzyletnich i starszych została zaplanowana na trzeci dzień. W ten sposób Brian miał już wszystko "obcykane" przez gonitwy z ostatnich dwóch dni, w których brał udział. Tym razem pojawił się w stajni, by zabrać z boksu Blue Moon - najstarszą klacz ze stawki, któą ze sobą zabrał ale i najdłużej ją znał. Najpierw jednak ogarnął swoje rzeczy i dopilnował dostarczenia sprzętu Blue Moon, który wcześniej wyczyścił. Gdy tego dopilnował ruszył pod boks angielki. Przywitał się z nią, wyprowadziłz boksu i zajął oporządzeniem i osiodłaniem. Gdy i on założyłna siebie ponownie odpowiedni strój, poprowadził Blue Moon na rozgrzewkę. Najpierw zapoznałją z miejscem i z obecnością innych koni i zawodnikó, by nie świrowałą na ich obecność. Rozgrzali się w każdym chodzie, chociaż najmniej w galopie, to jednak powinno wystarczyć, by byli odpowiednio przygotowani do startu. Sprawdził dokładnie sprzęt i gdy uznał, że są zapięci na ostatni guzik, skierowali się do bramek, śladem innych par. Skorzystał z pomocy luzaka, by na spokojie wprowadzić folblutkę do boksu, wiedząc, że ma z nimi mieszane wspomnienia. Bez pewnych trudności się nie obyło, ale koniec końców znaleźli się w swoim boksie. Tam oprawiłsię w siodle, zsunął gogle na oczy i obrał właściwą pozycję na jej grzbiecie, przygotowując zarówno siebie jak i pięciolatkę. Po dzwonku i otwarciu bramek brunet wypchnął ją do galopu wyścigowego. Blue też miała niemałe doświadczenie, mimo to start wyszedł im średnio. Nie wystartowali na końcu, co więcej ich start pozwolił im biec w dość zwartej grupie, od której nie odstawali za bardzo. Nawet gdyby Moon wyskoczyła jako pierwsza i tak zostaliby w tyle za first Winnerami. Najważniejsze było to, że nie są na szarym końcu. Od początku Brytyjczyk ustalił z folblutką aktywne, ale nie za mocne tempo. Na razie zależało mu na zachowaniu obecnego miejsca w stawce i raczej zmniejszeniu, niż zwiększeniu dystansu do koni z przodu, a co za tym idzie zwiększeniu dystansu do tych z tyłu. Ponieważ jednak grupa byłą zwarta, przed wszystkim zachowywał ostrożność. Dodatkowo tor z którego startowali nie należał do korzystnych, więc Brian starał się przesunąć z Moon bardziej do środka, w okolice toru piątego. Nie chciał się z nią przesunąć na tor bliższy barierki, bo to groziło, że zostaną przyblokowani z przodu. I tak prawdopodobnie będą musieli atakować bardziej po zewnętrznej, a póki co tor piąty się do tego nadawał. Wszystko jednak mogło się w każdej chwili zmienić.
 
 
     
Blue Moon
Wyścigowiec


Płeć: klacz
Wiek: 5 Lata
Rasa: Pełna Krew Angielska
Wzrost: 170 cm
Właściciel: Brian Donney
Cena: £3250

Doświadczenie w skokach: 13
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10
Doświadczenie z lonżowania: 13
Kondycja: 156
Szybkość: 205
Klasa startów: dead last

Wysłany: 2017-10-22, 20:26   

Kara była jednym z najstarszych jak nie najstarszym koniem, który ścigał się tego dnia w ich klasie. Mimo to Blue nadal była w doskonałej formie, pozwalającej się nadal wyczynowo ścigać i stawać do walki z młodszymi od niej końmi. Znała Briana i powitała go dość radośnie pod swoim boksem. Dała się spokojnie oporządzić w stajni, a potem ruszyła za nim na rozgrzewkę. Klacz zachowywała się spokojnie, nie mogła oczywiście doczekać się wyścigu. Jednak nie ekscytowała się tym tak jak młodsze konie. Rozgrzali się w każdym chodzie, by być przygotowanym do biegu. W końcu gotowi skierowali się do bramek do których trafili po chwili z lekkim lękiem klaczy, ale jednak w końcu znaleźli się w środku. Klacz nerwowo drobiła w miejscu, parskając i stresując się. Po otwarciu się bramek wyskoczyli w końcu do przodu, gdzie wyszli no niemal na końcu. Jednak start ostatecznie umożliwił im bieg w grupie, co rokowało jednak całkiem nieźle. Blue była piekielnie szybka, ale jednak to prezentowała dopiero na samym końcu. Galopowała płynnie do przodu, mocno wbijając kopyta w ziemię i pchając się w przód. Rozciągała się średnio na razie nad otrem, pracując równomiernie ciałem i wzdychając przez nozdrza sporo tlenu. Klacz zachowywała sporo sił na finisz, który był jej mocną stroną. Klacz obserwowała za równo tor jak i to, co działo się po bokach. Nie chciała się zderzyć z inną parą, ale polegała na dżokeju. Klacz mając ku temu okazję przesunęła się bardziej do wewnątrz, jednak zarazem nie przesadnie. W końcu potem chcieli mieć okazję do ataku i potrzebowali przestrzeń.
_________________
In yours eyes
There's a heavy blue.

imię: One to love and one to lose » Blue Moon
właściciel: Sweet divine a heavy truth » Brian Donney.

rodzice: Prince Royal II x Soneria
dokumenty: passport
moje: gallery



potomstwo: Water or wine don't make me close »
o. Keenashaw (o. Soul Eater),
kl. Bite the Dust (o. Scho Can Do)
osiągnięcia: I wanna feel the way that we did that summer night » link
 
     
Mistrz Gry


Wysłany: 2017-10-23, 18:37   

Z udanego startu i szybkiej reakcji konia, ucieszył się chyba najbardziej dżokej dosiadający konia NPC3. Taki start sprzyjał technice tego konia, bo pozwolił mu na natychmiastowe wybicie się na początek stawki. I chociaż na tym etapie wyścigu, to znaczy przed pierwszym zakrętem, różnica między nim, a resztą konkurencji nie była tak bardzo widoczna, to dla tego konia wiele.
NPC3, Eight Belles i Soul Eater, które wystartowały równolegle z nim, także mogły mówić o sporym szczęściu. Nawet jeżeli ambicją tych koni nie było przedostanie się na. przód stawki na samym początku, to i tak miały o wiele lepszą sytuację niż reszta, która wykazała się spóźnioną reakcją na otwarcie bramek. Tym trzem koniom było nie tylko prościej zająć upatrzone sobie w miejsce, ale także utrzymać się na nim, bo w przeciwieństwie do tych, którzy zostali w tyle... im nikt nie sypał błotem i piachem prosto w pysk. Ten problem dotyczył najbardziej NPC1 i NPC2, bo cała reszta była wolniejsza tylko o ułamek sekundy, co póki co pozwoliło jej się wmieszać w stawkę. Tak naprawdę do pierwszego zakrętu jeszcze nic nie było oczywiste.



Przed końmi pierwszy zakręt i wyjście na przeciwległą prostą.
Kolejka prezentuje się następująco:
1) Aiden & Soul 2) James & Eight 3) Eviline & Hero
4) Brian & Blue 5) MG - NPC (wszystkie) PODSUMOWANIE AKCJI, koniec kolejki, rusza kolejna.
Każda osoba (nie para) ma 24h na odpis.
 
     
Aiden Craven
Dżokej


Płeć: mężczyzna
Wiek: 22 lata [16.04.1998]
Wzrost: 177 cm
Zawód: dostawca pizzy / student
Partner: too shy to say, but I hope you stay

Ostatni trening: Ophelia - korytarz skokowy
Podopieczny: Soul Eater, Shenanigans, Daybreaker
Pieniądze: £4875

Punkty doświadczenia: 125
Wyścigi: 104
Obycie z koniem: 21

Wysłany: 2017-10-23, 18:53   

Zbliżając się do pierwszego zakrętu, z opanowaniem śledził wzrokiem konkurentów, którzy wybili się przed niego. Kątem oka dostrzegł również sąsiedztwo znanej mu Eight Belles, które wzmogło czujność blondyna. Klacz była znacznie wyższa od Soula, przez co jej foula kryła znacznie więcej terenu. Dotrzymanie jej kroku byłoby zatem wskazane, tym bardziej, że Aiden znał możliwości swojego konia i wiedział, że nie zmęczy go, jeżeli się na to zdecyduje. Nie było to przecież wybijanie się na sam przód.
Zanim jednak podjął jakiekolwiek działania, skupił się na nadchodzącym zakręcie, w który wchodząc lekko zwolnił. Jak zawsze przyszło mu to stosunkowo płynnie, bez konieczności przytrzymywania konia, bo poprzedzające ich dwa osobniki zwolniły jako pierwsze, chcąc nie chcąc wymuszając to na nich. Dotąd skulony na grzbiecie konia, po wyjściu z zakrętu stanął nieco wyżej w strzemionach, głowę wciąż jednak chowając za szyją ogiera, ale nie na tyle, by stracić możliwość obserwowania toru. Chwilowo nie musiał się martwić o zablokowanie, co więcej, przeciwnikom mającym ewentualną chęć wyjścia na początek stawki niejako dał taką możliwość, blokując tylko tych, którzy mieli najgorszy start i od początku nie rokowali. Wiele pomagał mu fakt, że niemal połowę startujących koni znał nie tylko z wyścigów, ale również z własnych doświadczeń. Na razie pozwolił Soulowi trzymać tempo, pracując rękoma z jego głową nie blokował jego ruchu, czym umożliwił ogierowi trzymanie stałej odległości zarówno od koni przed, jak i za nimi.
_________________


I'm just a l o s t boy, with my head up in the clouds
I'm just a lost boy, never keep my feet on the ground
> A I D E N . C R A V E N <

I always have to feel the rush, the heartbeat , the s p e e d
I have a passion for things I know could easily hurt me
● horse racing ♥ , skateboarding ●

My only friend was the man in the moon and
sometimes e v e n he would go away too...
● Ryann, Chloe, Jessie, Mia, Hayley, Anais, Aaren ●

In my dreams we're kissing, it wakes me up
but you've gone missing. > 1 <
We'll be young, that's how we'll stay
And with your hand in my hand
I am closer now to finding Neverland
● ... ? ♥ ●



…………………………………………………………………………….. wścieklik ©
 
     
Soul Eater
World's Champion
Wyścigowiec


Płeć: ogier
Wiek: 3 lata
Rasa: Koń pełnej krwi angielskiej
Właściciel: Aiden Craven
Cena: £5150

Doświadczenie w skokach: 11
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 11
Doświadczenie z lonżowania: 20
Kondycja: 201
Szybkość: 228
Wysłany: 2017-10-23, 19:36   

Ogier ze spokojem biegł przed siebie, nie dając się ponieść niepotrzebnym emocjom. Znał swoje możliwości, wiedział na ile może sobie pozwolić. Poza tym, to był dopiero początek wyścigu, jeszcze wiele mogło się zmienić. Znając życie i mając swój bagaż doświadczeń wiedział, że tak właśnie będzie. Podczas wyścigu musiał wykazywać się swoją anielską cierpliwością i nie wariować, jeśli chciał utrzymać się na dobrej pozycji. Bo tej akurat nie miał teraz najgorszej.
Zbliżając się do zakrętu nieco zwolnił, co wymusili na nim konkurenci biegnący z przodu. Działało to na jego korzyść, bo nie odstawał za bardzo z tyłu. Jeśli wystrzelą za mocno do przodu, będzie musiał za nimi to później nadganiać na sam koniec. Był na to oczywiście psychicznie przygotowany, ale lepiej dmuchać na zimne. Po wyjściu z zakrętu bardziej skupił się na tym, aby nie dać za bardzo uciec swojej konkurentce biegnącej najbliżej. Była wyższa, stawiała dłuższe kroki, więc i on musiał biec szybciej, żeby mu nie uciekała. Nie przejmował się tym jednak, siły miał sporo, ale i tak nie wykorzystywał jej przesadnie. Galopował dalej równym tempem, łapiąc przez nozdrza coraz więcej powietrza, które było napędem dla jego płuc i mięśni. Był bardzo podbudowany tym, że miał dobry start, a teraz utrzymywał wygodne miejsce na torze, więc pozostawał pozytywnej myśli. Nie spoczywał przy tym na laurach, cały czas był bardzo czujny, żeby ktoś przypadkiem nagle nie postawił go w gorszej sytuacji.
_________________

There's no point now, broken anyway
I try to stop my breath
Even knowing the truth won't unravel
Me until my death



Paszport i osiągnięcia: klik
Moje: x
Potomstwo:
og. Keenashaw (m. Blue Moon)
kl. Awake My Soul (m.Shenanigans)
kl. Stellar Vestige (m. Genesis Chain)



Rezerwuję wizerunek konia Triple Threat.
 
 
     
James Stocke
Dżokej


Płeć: mężczyzna
Wiek: 28 lat
Wzrost: 180 cm
Podopieczny: Princessof the Nile
Pieniądze: £2580

Punkty doświadczenia: 53
Skoki: 8
Ujeżdżenie: 4
Wyścigi: 33
Obycie z koniem: 8


Wysłany: 2017-10-23, 23:12   

Nie spodziewał się że będzie łatwo, ale nie zamierzał rezygnować z klaczy. Liczył na dłuższą współpracę na torze i nie tylko. Nie mniej liczyło się tu i teraz, a teraz zbliżali się do pierwszego zakrętu. Fakt James doceniał i szanował możliwości klaczy związane z jej wielkością, co w sumie było dość nietypowe jak na wyścigowego anglika. Chociaż może? James kojarzył Aidena z wyścigów, bo dość często spotykali się na torze. Równie może nie dobrze ale jednak, kojarzył Soula którego facet dosiadał. Sam miał kiedyś okazję na nim trenować. James skupił się na zakręcie i liczył na współgranie klaczy. Zwolnił ją nieco do niego, idąc w ślady koni przed i obok nich. Na szczęście klacz niespecjalnie oponowała przed tym, a on sam się nieco bardziej skulił za jej szyją i wyczekiwał wyjścia na prostą. Nastąpiło ono stosunkowo szybko, co wywołało od razu reakcję Jamesa. Lekko wypuścił ją w przód zachęcając do wrócenie do poprzedniego tempa, rzucił krótko okiem na resztę koni głównie te za nimi. Na razie im nic nie zagrażało, bo konie biegły za nimi w znacznej odległości. Chroniło to ich przed zablokowaniem i pozwalało na jasne kontrolowanie sytuacji.
_________________
This world can hur you
It cuts you deep and leaves a car.

personalia: Nothing breaks like a heart » James Stocke
wiek: I heard you on the phone last night » 25 lat.

partnerka: We live and die by pretty lies » xxx.
pms: You know it, oh, we both know it » 0.

przyjaciele: These silver bullet cigarettes » xxx.
wrogowie: This burning house there's nothing left » xxx

moje: Lamborghini Veneno, Audi Q7, phone, house, gallery
osiągnięcia: Mmm well nothing, nothing nothing gon save us now » link
 
     
Eight Belles
Wyścigowiec
bestyjka <3


Płeć: klacz
Wiek: 4 lata
Rasa: Pełna krew angielska
Wzrost: 183 cm
Właściciel: Orchard Stable
Cena: £2850

Doświadczenie w skokach: 26
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 26
Doświadczenie z lonżowania: 19
Kondycja: 165
Szybkość: 181
Klasa startów: dead last

Wysłany: 2017-10-23, 23:26   

Klacz w trakcie biegu nie męczyła się tak samo jak mniejsze konie, miała obszerniejszy krok, musiała mniej przebierać nogami, ale z pewnością była słabsza od niektórych koni biegnących razem z nią po tym torze i miała tego pełną świadomość. Mimo wszystko obecność Soula nie wytrącała jej z równowagi, wręcz go ignorowała nie zamierzając w ogóle zawracać sobie głowy swoim konkurentem, było na to zdecydowanie za wcześnie, dlatego też nie kładła nacisku na parcie do przodu, mogło to szybko zużyć jej siły i nie zostawić jej niczego w zapasie.
Przed zakrętem instynktownie zaczęła wytrącać tempo, zachowywała odstęp od wewnętrznej, gdyby ktoś miał zamiar przyprzeć ją do bandy, co mogłoby nie wyjść jej na dobre. Klacz swobodnie weszła w zakręt utrzymując dobre, niewymagające tempo, które ją satysfakcjonowało i pozwalało jej na utrzymanie swojej pozycji bez zużywania sił. Balansowała ciałem w zależności od miejsca na łuku, pilnując jednocześnie nóg, by się nie poślizgnąć na nawierzchni, nie chciałaby teraz wypaść z toru.
Wychodząc z zakrętu zaczęła od razu uzupełniać straty i nadrabiać tempo, zwiększając foule i wyciągając mocniej szyję. Nie przyspieszała szaleńczo, po prostu wracała do sytuacji sprzed zakrętu, dbając o to, by nie zostawiać zbyt dużej odległości między końmi biegnącymi z przodu, tutaj nawet metry się liczyły, więc trzeba kara cały czas musiała pracować na swoją pozycją. Na razie pozostała na etapie utrzymywania tempa i uważnie obserwowała sytuację na torze czekając na rozwój wydarzeń.
_________________
Eight Belles
Jedyne, co nas łączy, to walka o to, kto lepszy. » Pełna krew angielska «
Jeszcze uczyni ze mnie zwycięzcę » ... «
Tolerancyjne przyjęcie do wiadomości nie oznacza akceptacji » Anne, Aiden, James «
Urządzamy galopady na tych samych pastwiskach » Hekate, Nemesis «

» Osiągnięcia «
I msc. w wyścigu koni pełnej krwi angielskiej na 1400m z Aidenem
I msc. w wyścigu koni pełnej krwi angielskiej na 2050m z Rozalią
III msc. w wyścigu koni pełnej krwi angielskiej na 1400m z Aidenem
V msc w wyścigu koni pełnej krwi angielskiej na 2400m z Rosalie
VIII msc w wyścigu koni pełnej krwi angielskiej na 2400m z Jamesem
IX msc w wyścigu koni pełnej krwi angielskiej na 2400m z Jamesem

» PASZPORT «
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 9