30; Bolesny skurcz; Koń odczuwa skurcz w którejś z kończyn/w parze kończyn/ w większości kończynach/grzbiecie/szyi bądź w innej części ciała.
61; Trącenie przeszkody podczas skoku;
a) bez naruszenia przeszkody.
Opis
Trącenie przeszkody numer 10b, które jednak nie doprowadziło do błędu - parkur ukończony bezbłędnie, w normie czasu.
INSTRUKCJE
• Jest to konkurs dwufazowy. Aby przejść do drugiej fazy, należy bezbłędnie pokonać pierwszą. Pierwsze losowanie odpowiada pierwszemu postowi, drugie drugiemu. Druga faza zostanie oceniona na podstawie konkursu zwykłego lub dokładności (zwycięzca zostanie wybrany poprzez losowanie spośród osób, które miały ten sam, najlepszy wynik), w zależności od ilości par, które ukończą cały parkur.
• Trasę należy podzielić na dwa posty; w pierwszym przeszkody 1-6, w drugim 7-11. W przypadku negatywnego wyniku w pierwszej fazie, przejazd kończy się po pierwszym poście.
Płeć: mężczyzna Wiek: 27 (07.02.92r.) Wzrost: 190 cm Zawód: piłkarz - napastnik Podopieczny: Marshmallow Pieniądze: £12980 Punkty doświadczenia: 240
Wysłany: 2017-08-20, 21:19
Miałem dzisiaj okazję mieć debiut - na młodziaku, którego zajeżdżałem. Czułem, że Mallow już jest dobrze przygotowany żeby poradzić sobie z parkurem. Może wysokość nie do końca mi pasowała bo wolałbym go lekko przepchnąć przez zawody - ale cóż, nie mogłem się z nikim kłócić. Nie mniej jednak Młody spisywał się już podczas rozgrzewki nie będąc dziecinnie rozkojarzonym całym otoczeniem - wbrew pozorom zachowywał się jakby całe życie był na rozprężalni.
Wjeżdżając na parkur zapoznałem Dzidzie mniej więcej z stojącymi przeszkodami, nie mając jednak czasu na zwiedzenie całej trasy. Szczególnie pokazałem mu basenik, prowadząc go obok niego, bez poświęcania mu większej uwagi, bowiem chciałem żeby i młody tak do tego podszedł. Zatrzymałem za szóstką trakena i chwyciłem wolną od palcata ręką daszek kasku, aby skinąć głową w ramach ukłonu. To ten przywilej facetów, który wyglądał zdecydowanie bardziej elegancko niżeli prosty ukłon. Trzymając równo ręce przed sobą, przy lekko zgiętym łokciu w rozwartym kącie, przesunąłem prawą łydkę za popręg i dołożyłem lewą do tego wszystkiego, jednocześnie podtrzymując zagalopowanie na lewą nogę. Jadąc za przeszkodami 4ab miałem bardzo dużo czasu na ustawienie tempa w galopie i dogadaniu się z skarogniadym. Będąc na wysokości członu B już patrzyłem na zakręt i po chwili wypatrywałem jedynki. Przekraczając start, wyprostowałem Dzidzie i jadąc go łydką do wędzidła, trzymałem ustalone wcześniej tempo. Czekałem do pierwszego skoku i wiedziałem, że również młody nie spróbuje wyjść z ustalonych ram, a dzielnie na mnie poczeka. Licząc foule, zamknąłem go dołem w momencie gdy doszedłem w myślach do jedynki (liczyłem 3, 2 1) i puściłem wszystkie mięśnie, dając się ponieść skokowi. Wtedy też otwarte palce i ten luz w mięśniach pozwolił na swobodne przesunięcie mojej ręki i zabrania tyle wodzy ile by sobie zażyczył traken. Nie zamierzałem się rzucać, więc dzięki temu posunięciu dopasowałem się półsiadem do jego skoku, bez zaburzania równowagi młodego ogiera. Starałem się podczas skoku zasugerować lądowanie na prawą nogę w razie potrzeby po wylądowaniu podejmując kolejną próbę lotnej zmiany nogi. Podczas tego podtrzymywałem młodego wewnętrzną łydką, aby lewą móc zasugerować zmianę nogi prowadzącej. Chyba, że zrobił to już podczas lądowania to nie było o czym mówić. Wracając do parkuru - chwilę jechałem w półsiadzie, dopiero na kilka fouli przed skokiem wracając do siodła. Cały czas trzymałem ręce w miejscu, aby zaoferować mu oparcie, a łydka wyznaczała tempo galopu. Luźno biodrami podążałem za nim, nie prowokując go do rzucenia się przed siebie. Tutaj jedynie troszeczkę dodałem z racji szerszego skoku, jednak nie przesadzałem z tym zbytnio. Dzięki temu ponownie okrągły konik dotarł do przeszkody, a ja razem z nim wyszedłem do skoku. Spokojnie, bez presji pokonaliśmy okser na czysto i w przyjemny dla oka sposób. Nie chwaliłem go jednak podczas przejazdu chcąc uniknąć rozkojarzenia lub błędnego przekonania, że to koniec, więc jechałem dalej. Byłem jednak rozluźniony, co mogło wpływać kojąco na Marshmallowa. Tutaj zasugerowałem lądowanie na lewo i tak samo jak poprzednio w razie potrzeby zrobiłem lotną, nie przejmując się brakiem odpowiedzi - miał jeszcze do tego prawo. Swoją drogą gdy lądowaliśmy, przyjmowałem wszystko na nogi, nie wracając do siodła, by nie zrazić trakena i dodatkowo nie obić mu grzbietu. Stąd miękkie lądowanie z mojej strony, bez zbędnego obijania się jak worek kartofli. Po fouli czy dwóch wracałem do siodła, chociaż tym razem to nie miało miejsca. Lekki półsiad, tuż nad siodłem na nogach opartych o strzemiona. Patrzyłem już na trójkę i podtrzymywałem równe tempo galopu, do momentu skoku. Tutaj zamykałem go dołem i ruszałem razem z nim do skoku, by pokonać trójkę. Po stacjonacie znowu zostałem w półsiadzie na pierwszą połowę dystansu, a na drugą połowę wróciłem do siodła, by troszeczkę przypilnować tempa. Nie mogłem go mocno rozjechać, gdyż za okserem była stacjonata, więc oszczędziłem mu dodawania. Musiał mieć miejsce po przeszkodzie, stąd taka decyzja. Doprowadzając go do oksera, zamknąłem go łydkami wymuszając odbicie się i poszedłem razem z nim do skoku. Przygotowując się na lądowanie na nogach, wycofałem ramiona, by szybko wziąć młodego na siebie i już po dwóch foulach znowu odbiliśmy się, aby pokonać człon 4b. Lądując na prawo po trzech foulach już zakręciłem, żeby skrócić dystans i jednocześnie wystawić Marshmallowa na próbę. Miał zaledwie dwie foule w wyprostowaniu przed okserem, gdzie wcześniej w zakręcie narzuciłem mu tempo. Zachowałem spokój i podszedłem do zadania tak jak wcześniej, dzięki czemu ogier z pełną swobodą wybrnął z postawionego mu zadania i pokonał na czysto okser nr 5. Ponownie lądując na prawo, prowadziłem go w półsiadzie i w nim już zostałem. Lekko unosząc tyłek nad siodłem, patrzyłem się na przeszkodę z wodą, będąc wyjątkowo pewnym młodzika. Nie sprawiał mi żadnych problemów i był łatwy w prowadzeniu, a jednocześnie pokazywał swój niewątpliwy talent do skoków. Przez cały dystans chyba przygotowałem się do mocniejszego skoku ze strony trakena - bo zakładałem, że jednak obojętnie nie przejdzie obok wody, a zaakcentuje w jakiś sposób jej obecność. Tak czy siak moim zadaniem było doprowadzenie go w jednym tempie i linii do przeszkody, więc celowałem w środek. Trzymałem ręce w jednym miejscu co było prostsze ze względu na to, że skarogniady opierał się o wędzidło. Nie musiałem go nigdzie szukać, więc samo dojechanie go łydką i wyznaczenie tempa było czystą przyjemnością. Zamknąłem go łydkami w momencie wyliczonego przeze mnie odbicia i poszedłem razem z nim w skok, mając z tyłu głowy możliwość próby wysadzenia mnie w kosmos. Mogłem się mylić i Dzidzia mogła podejść bardzo dojrzale do tej sprawy ale to mogło różnie być. Szczęśliwie pokonaliśmy pierwszą fazę i mogliśmy na lewo galopować dalej i walczyć o jakieś miejsce.
||1-6, pierwsza faza||
_________________
KIEDYŚ MIAŁEM ZŁOTE SERCE ORAZ ZŁOTY DOTYK TERAZ TYLKO PARĘ ZŁOTYCH MONET Znowu śledzę cię w snach, ale nie ma cię, nie ma nas W moim sercu nie ma miejsca, chyba nie mam szans pms: 3 Mógłbym tutaj osiem kobiet mieć jak ozon Osiem kobiet, osiem kobiet, czemu tęsknie wciąż za tobą żona: Jessie Wrens Starych znajomych ciągle tracę, a nie znoszę nowych przyjaciele: Jessie, Lorien, Olivia Szok w milionera z kundla w rok, żyje jakbym wygrał w lotto konie: Shockwave || Marshmallow || Rezerwuję wizerunek Anthonego G.
Płeć: ogier Wiek: 5 lat Rasa: koń trakeński Właściciel: Jonah Wrens Cena: £1150 Doświadczenie w skokach: 76 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 20 Doświadczenie z lonżowania: 26 Kondycja: 32 Szybkość: 70
Wysłany: 2017-08-21, 05:44
edit
_________________
•
cześć! nazywam się
» M A R S H M A L L O W «
•
jestem jeszcze młody i rozbrykany trochę ze mnie psotnik a trochę przytulas
lubię wiele rzeczy, między innymi smakołyki
inne też mogą być, na przykład » Jonah «
Płeć: mężczyzna Wiek: 27 (07.02.92r.) Wzrost: 190 cm Zawód: piłkarz - napastnik Podopieczny: Marshmallow Pieniądze: £12980 Punkty doświadczenia: 240
Wysłany: 2017-08-22, 00:14
Trzymając się w półsiadzie pozwoliłem trakenowi na trochę mocniejsze tempo, goniąc czas i wykorzystując przestrzeń. Dopiero będąc na wysokości przeszkody nr 11 zacząłem go zwalniać i wróciłem do siodła zapewniając młodemu trochę lepszą równowagę i dając mu wolny przód. Mi było trochę trudniej jednak mając za sobą tyle godzin wyklepanych w siodle, nie miałem problemu przejść w półsiad nie zaburzając przy tym niczyjej równowagi. Stąd spokojnie doprowadziłem go do końca w lekko poszerzonym wykroku. W końcu atakowaliśmy okser, więc musiałem pozwolić Dzidzi na nabranie tempa do mocniejszego skoku. Zwłaszcza, że on miał utrudnione zadanie ze względu na mnie, gdyż wcale nie ważyłem mało, a dodatkowo byłem wysoki. Doprowadzając go jednak do końca w równym tempie, ponownie wyszedłem w półsiad razem z nim i pozwoliłem wyciągnąć swoją rękę, otwierając odruchowo palce, by wodza się wysunęła. Lądowanie wziąłem na nogi, ramiona wycofałem, żeby nie machnąć się do przodu i już po fouli wyregulowałem tempo półparadą i ogólnym ogarnięciem młodzieży. Trzymając dalej lewą nogę jako prowadzącą troszeczkę skróciłem zakręt do ósemki przejeżdżając tuż za dwójką. Wycofując go na siebie, wróciłem do siodła, by już na prostej wycelować w środek przeszkody i czekać. Nie dałem mu się wyciągnąć, w razie czego zamykając szczelniej palce na wodzach. Poczekałem i zamknąłem go dołem, by ten ponownie oddał poprawny i czysty skok. Już w locie lewa noga lekko przesunęła się do tyłu, a prawa została na miejscu, zaś ciało intuicyjnie podążyło za głową, która patrzyła już w stronę kolejnej przeszkody. Trzymając półsiad do momentu, aż zacząłem go prostować na okser nr 9 pozwoliłem mu troszeczkę dodać co minimalnie ograniczyłem w dojeździe do oksera. Stąd bez problemów odnaleźliśmy po raz kolejny wspólny język i pokonaliśmy kolejną przeszkodę zachowując czyste konto. Jadąc na prawo minimalnie skróciłem zakręt nie chcąc go narażać na ciężki najazd do tego w szeregu, dlatego miał ze trzy foule prosto na przeszkodę. Nie pozwalając mu zbytnio dodać, trzymałem równe tempo, wiedząc że muszę minimalnie dodać po stacjonacie, żeby się zmieścić i pokonać okser. Zachowując spokój na członie 10a przy lądowaniu poczułem, że koń nie jest swój i coś mu dolega. Podejrzewałem, że mógł nadwyrężyć mięsień i ten odpowiedział nieprzyjemnym skurczem. Nie mogłem mu teraz pomóc, więc podtrzymałem swój plan, od razu przykładając łydki, by ruszyć go troszeczkę do przodu na foule. Wychodząc w półsiad tylko usłyszałem stuknięcie kopyta o drąg, jednak po naszym wylądowaniu nie usłyszałem tego głośnego uderzenia drąga o piach. Zostając w półsiadzie troszeczkę go podgoniłem mając nadzieję, że rozejdzie ten nieprzyjemny skurcz co na szczęście miało miejsce i Młody mógł odetchnąć, chociaż niesmak mógł pozostać. Zwalniając go na kilka fouli przed ostatnią przeszkodą, wróciłem do siodła i wziąłem go na siebie, łydkami galopując, a rękę trzymając w miejscu na kontakcie z pyskiem. Kolejne podejście, zamknięcie dołem i skok, który skończył się czystym przejazdem. Zostając w pólsiadzie poklepałem szyję ogiera, nie szczędząc mu pochwał. Byłem bardzo zadowolony z trakena, bo pokazał klasę co podkreślał mój szeroki uśmiech. Zwolniłem go do kłusa i wyjechaliśmy z parkuru, na rozprężalni już stępując. Nie męcząc go, zeskoczyłem z skarogniadego grzbietu i prowadzałem go w ręku, a potem zająłem się nim w stajni.
/zt
||7-11||
_________________
KIEDYŚ MIAŁEM ZŁOTE SERCE ORAZ ZŁOTY DOTYK TERAZ TYLKO PARĘ ZŁOTYCH MONET Znowu śledzę cię w snach, ale nie ma cię, nie ma nas W moim sercu nie ma miejsca, chyba nie mam szans pms: 3 Mógłbym tutaj osiem kobiet mieć jak ozon Osiem kobiet, osiem kobiet, czemu tęsknie wciąż za tobą żona: Jessie Wrens Starych znajomych ciągle tracę, a nie znoszę nowych przyjaciele: Jessie, Lorien, Olivia Szok w milionera z kundla w rok, żyje jakbym wygrał w lotto konie: Shockwave || Marshmallow || Rezerwuję wizerunek Anthonego G.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum