Wysłany: 2017-06-04, 23:05 Gonitwa koni pełnej krwi angielskiej
Trzeciego dnia gonitw na torze wyścigowym Haydock Park odbywa się gonitwa koni pełnej krwi angielskiej.
Pogoda sprzyja uczestnikom, ale jest pochmurnie i niewykluczone, że może zacząć padać; temperatura jest nieco niższa niż w ostatnich dniach.
Do gonitwy zgłosiło się dziewięć par, z czego cztery przyjechały z Orchard Stable.
Każdemu został przydzielony odpowiedni boks startowy (losowo).
Najmniejsze numery znajdują się bliżej wewnętrznej krawędzi toru, zaś większe - bliżej zewnętrznej.
Podział wygląda następująco:
1:EVILINE RODRIGUEZ & HERO OF WAR 2: NON-PLAYED CHARACTER #4 | reasonable runner | k. 134 s. 134
3:BRIAN DONNEY & ONCE IN A BLUE MOON 4: NON-PLAYED CHARACTER #5 | reasonable runner | k. 89 s. 95
5: NON-PLAYED CHARACTER #3 | reasonable runner | k. 99 s. 102
6: NON-PLAYED CHARACTER #2 | first winner | k. 124 s. 111
7: NON-PLAYED CHARACTER #1 | first winner | k. 148 s. 120
8:AIDEN CRAVEN & SOUL EATER 9:JAMES STOCKE & EIGHT BELLES
Taktyki i statystyki NPC zostały ujawnione by obyło się bez nieporozumień,
ale oczywiście uczestnicy fabularnie NIE SĄ ich świadomi.
k. - kondycja, s. - szybkość
W kolejnym poście MG pojawi się losowanie dotyczące startu z bramek.
Ten post jest wyłącznie informacyjny.
Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry 2017-06-23, 10:05, w całości zmieniany 2 razy
WYJŚCIE Z BRAMEK
Atmosfera towarzysząca wejściu do bramek i nadchodzącemu startowi była spokojniejsza niż podczas ostatnich dwóch dni, ale też konie startujące w tej gonitwie były bardziej obyte z takimi warunkami.
Większość koni bez problemu weszła do bramek, zajmując przypisany sobie boks,
w których oczekiwały otworzenia bramek. Konkurencja była silna, ale cała widownia,
która pojawiła się na trybunach, miała swoje typy - była to nieodłączona część wyścigów.
Niebawem bomba poszła w górę, a bramki otworzyły się, umożliwiając koniom start.
Najszybszą reakcją wykazały się SOUL EATER, BLUE MOON, HERO OF WAR oraz NON-PLAYED CHARACTER #3.
Chwilę później wyszły z bramek NON-PLAYED CHARACTER #1, NON-PLAYED CHARACTER #2, NON-PLAYED CHARACTER #4 oraz EIGHT BELLES. Taka kolejność startu sprawiła, że konie ruszyły stosunkowo zwartą grupą, choć póki co oczywiście to dwa pierwsze miały niewielką przewagę nad resztą.
Jako ostatnie wyszedł z bramki NON-PLAYED CHARACTER #5. Zły start zwykle utrudniał wybicie się na początek stawki, głównie z tego względu,
że już od początku budował dystans między resztą konkurencji, jak było w tym przypadku.
To pierwszy moment, w którym można powalczyć o upatrzoną pozycję na torze.
To, że ktoś startował przykładowo z bramki numer osiem,
nie oznacza, że nie może próbować zająć toru przy samej krawędzi!
Kolejka prezentuje się następująco:
1) Brian & Blue Moon 2) Aiden & Soul 3) Eviline & Hero
4) MG - NPC3, NPC1, NPC2, NPC4 5) James & Eight Belles 6) MG - NPC5 + PODSUMOWANIE AKCJI, koniec kolejki, rusza kolejna.
Każda osoba (nie para) ma 24h na odpis.
Płeć: mężczyzna Wiek: 29 lat (30.01) Wzrost: 178 cm Zawód: szlachta nie pracuje, szlachta jeżdzi konno Partner: the pain and the pleasure all come together Ostatni trening: skokowy z Bolero Podopieczny: Blue Moon, Bolero de Ravel, Chaos Amir, Jackpatches, Sensationet | Samson Pieniądze: £2384 Punkty doświadczenia: 187 Skoki: 69 Ujeżdżenie: 25 Cross: 18 Wyścigi: 62 Obycie z koniem: 15
Wysłany: 2017-06-05, 18:38
Tytuł: Hodowca
Były to jego pierwsze wyjazdowe gonitwy, na które zabrał Jackpatches i starą "znajomą" Blue Moon. Był zadowolony,że mógł na niej wystartować i miał tylko nadzieję, że dobrze im pójdzie. Po przewiezieniu obu klaczy do ośrodka zadbał o ich zaaklimatyzowanie i zapoznał karą z torem. W dniu wyścigu zjawił się w stajni wcześnie, by przygotować klacz. Zostawił rzeczy i stanął przed jej boksem. Przywitał ją i poczęstował marchewką, potem poprosił o miejsce w jej boksie, by będąc już w środku założyć jej kantar i zaprowadzić na myjkę, gdzie czekał na nich jej sprzęt i przybory do czyszczenia. Po pieczołowitym wyczyszczeniu Blue od grzywy po kopyta, zajął się siodłaniem jej. Gdy i to miał za sobą zostawił ją pod okiem stajennego. Gdy sam był już gotowy,wrócił do angielki, poklepał po łopatce i odwiązał, by zaprowadzić na rozgrzewkę.
Na rozpreżalni starał się nie wchodzić w paradę innym parom. Rozgrzali się w każdym chodzie, zostawiając sobie jednak siłę i energię na właściwy start. Na koniec dokonał ostatnich poprawek w sprzęcie, zapiał kask i zsunął na oczy gogle wyścigowe i skierował Blue na tor. Ze względu na to, że były to zawody wyjazdowe startowało aż dziewięć par. Mimo to wejście do bramek przebiegło raczej w spokojnej atmosferze. Następnie brunet przyjął odpowiednią pozycję, gotując karą do ruszenia galopem. Gdy bramki się otworzyły błyskawicznie wypchnął pięciolatkę do przodu galopem, wychodząc z bramki jako jedni z pierwszych, co dawało im możliwość wybrania dogodnego toru, chociaż i tak znajdowali się bliżej wewnętrznej i po podobnym torze poprowadził Blue Moon - po wewnętrznej, ale nie przy samej barierce, po czym skupił się na utrzymaniu jej równego, ale spokojniejszego tempa.
Płeć: klacz Wiek: 5 Lata Rasa: Pełna Krew Angielska Wzrost: 170 cm Właściciel: Brian Donney Cena: £3250 Doświadczenie w skokach: 13 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10 Doświadczenie z lonżowania: 13 Kondycja: 156 Szybkość: 205 Klasa startów: dead last
Wysłany: 2017-06-05, 21:24
Klacz się ścigała już na różnych torach w różnym wieku, ale wszystko jeszcze jakoś pamiętała. Ona się ucieszyła na widok Briana, bo go znała. To mogło im pomóc w wyścigu, a wcale nie musiało. Ona też miała nadzieje że im dobrze pójdzie, bo ostatnio poszło jej dość marnie. Klacz doskonale zniosła drogę oraz towarzystwo drugiej klaczy, a także cały pobyt w ośrodku. Zauważyła faceta od samego początku, witając go dość radośnie jak zwykle. W dniu zawodów była dość mocno podekscytowana i nie mogąca się doczekać biegu. Sprawnie dała się wyprowadzić na myjkę, a tam równie sprawnie wyczyścić i osiodłać. Na rozprężalni kolejno odpowiednio się rozgrzali do biegu. by ostatecznie skierować się na tor i do bramek. Sporo par brało udział w zawodach, ale im więcej konkurencji tym lepiej. Udało się klaczy bez większych problemów wejść do boksu, gdzie od samego początku grzała się do startu. Po otwarciu się bramek niemal od razu wystrzeliła mocno w przód, robiąc potężnego susa w przód na tor. Wyszła z bramki jako jedna z pierwszych, co dawało nadzieje na dobry wynik. Znajdowali się dość blisko wewnętrznej, czego klacz zamierzała się twardo trzymać. Nie przytulała się jednak zbytnio do barierek, biegnąc swoim typowym tempem galopu jak na początek biegu.
_________________
In yours eyes There's a heavy blue.
imię: One to love and one to lose » Blue Moon właściciel: Sweet divine a heavy truth » Brian Donney.
rodzice: Prince Royal II x Soneria
dokumenty: passport moje:gallery
potomstwo: Water or wine don't make me close »
o. Keenashaw (o. Soul Eater),
kl. Bite the Dust (o. Scho Can Do)
osiągnięcia: I wanna feel the way that we did that summer night » link
Płeć: mężczyzna Wiek: 22 lata [16.04.1998] Wzrost: 177 cm Zawód: dostawca pizzy / student Partner: too shy to say, but I hope you stay Ostatni trening: Ophelia - korytarz skokowy Podopieczny: Soul Eater, Shenanigans, Daybreaker Pieniądze: £4875 Punkty doświadczenia: 125 Wyścigi: 104 Obycie z koniem: 21
Wysłany: 2017-06-05, 22:55
W trzecim dniu gonitw Aiden był nieco spokojniejszy, ale wciąż cieszyła go możliwość ścigania się po jednym z najbardziej znanych torów Anglii. Od samego rana był na nogach i nadzorował przygotowania do wyścigu, chcąc mieć pewność, że luzacy odpowiednio zadbają o Soul Eatera. Blondyn odebrał go z ich rąk tuż po rozprężeniu, po czym dosiadł grzbietu karego folbluta i przed wejściem do bramki jeszcze chwilę postępował z nim w okolicy, co jakiś czas nachylając się i mówiąc coś na ucho, przy jednoczesnym głaskaniu po szyi. Miał mianowicie głęboką nadzieję, że uda im się dzisiaj zabłysnąć. Trzymając się tej myśli, z pomocą z ziemi wprowadził ogiera do przypisanego im ósmego boksu, w którym założył gogle. Przyjął pozycję do startu, znajdując mocne oparcie w strzemionach i kuląc się za szyją ogiera, którego mocno trzymał za wodze, nie dopuszczając do ich wyślizgnięcia. W pełni się skoncentrował by zareagować wraz z otwarciem bramek, a gdy te otworzyły się, wspomógł Soula w szybkim wyjściu naprzód. Udało mu się wyjść z bramki jako jednemu z pierwszych, co Aiden od razu wykorzystał by zabrać karego bliżej wewnętrznej krawędzi. Nie próbował jednak przebić się na początek, jak najbardziej usatysfakcjonowałoby go zajęcie czwartego toru, na którym zamierzał trzymać się na szarym końcu, zgodnie z techniką dosiadanego ogiera. Śledząc wzrokiem trasę pomiędzy uszami Soula, rękoma pracował zgodnie z ruchem jego łba, nie odbierając mu swobody ruchu.
_________________
I'm just a l o s t boy, with my head up in the clouds
I'm just a lost boy, never keep my feet on the ground
> A I D E N.C R A V E N <
I always have to feel the rush, the heartbeat , the s p e e d
I have a passion for things I know could easily hurt me
● horse racing ♥ , skateboarding ●
My only friend was the man in the moon and
sometimes e v e n he would go away too...
● Ryann, Chloe, Jessie, Mia, Hayley, Anais, Aaren ●
In my dreams we're kissing, it wakes me up
but you've gone missing. > 1 <
We'll be young, that's how we'll stay
And with your hand in my hand
I am closer now to findingNeverland
● ... ? ♥ ●
Płeć: ogier Wiek: 3 lata Rasa: Koń pełnej krwi angielskiej Właściciel: Aiden Craven Cena: £5150 Doświadczenie w skokach: 11 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 11 Doświadczenie z lonżowania: 20 Kondycja: 201 Szybkość: 228
Wysłany: 2017-06-05, 23:51
Wyjazdowe zawody były dla ogiera odmianą, gdyż większość gonitw odbywały się na znajomym torze. Nie mniej jednak nie denerwował się i zachowywał zimną krew. Miał doświadczenie, także niczego się nie obawiał. Chciałby w końcu zabłysnąć, co ostatnio wcale mu nie wychodzi. Zajmowanie drugich miejsc było dość irytujące, jak dla niego.
Od rana luzacy zajmowali się odpowiednim przygotowaniem go do biegu. Odpowiednio go wyczyścili, osiodłali i rozprężyli, aby dżokej który miał go dzisiaj dosiadać miał z nim jak najmniej roboty. W końcu będzie on musiał dotrzeć z karym do samej mety, a to samo w sobie było wyczerpujące. Po odebraniu go przez Aidena, pokręcili się jeszcze chwilę po torze, przygotowując się psychicznie do startu. Bieg pod znanym jeźdźcem był dodatkowo uspokajający, kary czuł się znacznie pewniej jak miał z kimś do czynienia już wcześniej. Cofnął uszy do tyłu i dał wprowadzić się do bramki. Myśli starał się skupiać na dzwonku, a nie na tym co działo się w innych boksach. Jeśli spali całą energię na samym stresie to daleko nie pobiegnie.
Gdy bramki się otworzyły, ogier wyskoczył jako jeden z pierwszych, od razu zajmując tor podyktowany przez dżokeja. Nie pędził mocno, ale chciał zająć odpowiedni tor do dalszego biegu. Swobodnie wyrzucał swoje kopyta przed siebie i pracował szyją, stabilizując swoje tempo oraz oddech.
_________________
There's no point now, broken anyway
I try to stop my breath
Even knowing the truth won't unravel
Me until my death
Paszport i osiągnięcia: klik Moje: x Potomstwo:
og. Keenashaw (m. Blue Moon)
kl. Awake My Soul (m.Shenanigans)
kl. Stellar Vestige (m. Genesis Chain)
Rezerwuję wizerunek konia Triple Threat.
Płeć: kobieta Wiek: 26 lat Wzrost: 164 cm Zawód: mechanik Podopieczny: Ebony Knight, Daiquiri Pieniądze: £12655 Punkty doświadczenia: 150 Skoki: 4 Ujeżdżenie: 4 Wyścigi: 128 Western: 2 Obycie z koniem: 12
Wysłany: 2017-06-06, 00:18
Trzeciego dnia gonitw blondynka miała już wszystko obcykane i przemyślane, dokładnie wiedziała co, gdzie i jak, dlatego też ten dzień najdłużej spędziła u Hero. Siedziała na stołku przy jego boksie i czytała książkę, gdy mieli jeszcze sporo czasu do startu. Od czasu do czasu sprawdzała dokładniej co u niego, zaczynała go głaskać, czy z nim rozmawiać, w końcu to kolejny wyścig w którym biorą udział jako para i Ev widziała już niejakie postępy w ich relacji, choć bywało dość różnie, ale pracowało im się razem raczej dobrze.
Im bliżej było do wyścigu, tym więcej ludzi przewijało się przez stajnię. Sama musiała odejść by się przygotować, dlatego też czyszczenie i siodłanie musiała pozostawić luzakom, którzy zapewne nieźle oberwali od ogiera, Hero potrafił wleźć za skórę i chyba nie było osoby, która go chociaż nie kojarzyła. Z jednej strony miał dzięki temu popularność, z drugiej niesłusznie złą opinię, ponieważ według niej, to był dobry koń, jeden z jej ulubieńców.
Wyszła na zewnątrz i ze skrzywieniem zauważyła, że prowadzą do niej ogiera, więc by odciążyć tych biednych ludzi, wyszła im na przeciw i od razu podjęła się wsiadania przy pomocy jednego z tych nieszczęsnych pomocników. Zaczęła robić mechaniczną, wręcz wyuczoną na ich własny sposób rozgrzewkę, jednocześnie starając się uspokoić ogiera do granic możliwości, by zachował siły na bieg, a nie tracił je na nerwy.
Podjechali do bramek, gdzie z pomocą luzaka dostali się do środka. Eviline zaczęła w międzyczasie dokładnie sprawdzać sprzęt, strzemiona, by nic jej nie zleciało podczas biegu. Mieli najmniejszy numer, więc ich tor był najbliżej bandy i Ev nie miała zamiaru go zmieniać, o ile ich pozycja na nim będzie korzystna, już obliczała strategię. Gdy wszystko miała gotowe, przyjęła odpowiednią pozę i poprawiła wodze w dłoniach.
Po podniesieniu bomby, zaczęły otwierać się bramki. W tamtej chwili Ev mocno zasygnalizowała ogierowi prośbę o start za pomocą całego swojego ciała, nie musiała do tego używać żadnego bata, koń z nawet małym doświadczeniem w wyścigach zazwyczaj wie co, kiedy i jak ma zrobić, więc zbędne jej były te wszystkie "pomoce", wolała działać po swojemu. Jak ustaliła wcześniej, starała się trzymać swojego toru, jednocześnie blokując tych z tyłu i nie dając się zakleszczyć przy bandzie tym, którzy mogli chcieć ją spychać od wewnętrznej. Pilnowała więc odległości od bandy, jednocześnie szukała dobrego miejsca w stawce, które zapewne szybko się gdzieś uplasowało z racji na dobry star i trzymanie się swojego, odpowiedniego toru. Pilnowała również tempa biegu, nie chciała szarżować, mieli jeszcze do pokonania cały tor.
_________________
G o t t a ..r a i s e ..a..l i t t l e..h e l l
Oh my God, look at that face, you look like my next mistake
Love's a game, wanna play? » b o y f r i e n d ♥
Nice to meet you, where you been? I could show you incredible things
Magic, madness, heaven, sin. » 3 p m s Screaming, crying, perfect storms, I can make all the tables turn Rose garden filled with thorns. » e x b o y f r i e n d
So it's gonna be forever, or it's gonna go down in flames
.....» S c a r l e t t, A u r e l i e, A n n, A i d e n, B r i a n, L u c a s, C. J.
'Cause we're young and we're reckless. We'll take this way too far
It'll leave you breathless. » A l e x i s, D e l f i n
Young blood, run like a river, young blood, never get chained.
Heaven need a sinner.
» E b o n y K n i g h t, D a i q u i r i, H e r o O f W a r, B a s h a y e r
gotta raise a little hell, baby drop them bones
Baby sell that soul, baby fare thee well
» l i k e h o r s e s a n d m o r e
Hero Of War World's Champion Wyścigowiec creepy beast
Płeć: ogier Wiek: 4 lata Rasa: Koń pełnej krwi angielskiej Wzrost: 172 cm Ostatni trening: 14.05.20 - wyścigowy - Eviline Cena: £3900 Doświadczenie w skokach: 7 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10 Doświadczenie z lonżowania: 10 Kondycja: 156 Szybkość: 157 Klasa startów: dead last
Wysłany: 2017-06-06, 00:35
Zdawać by się mogło, że ogier niemal całkowicie ignorował siedzącą pod jego boksem Eviline, jednak wciąż miał na uwadze jej obecność i wsparcie, którego mu udzielała swoją osobą. Dla niego był to kolejny wyścig z wielu, nie był ani zdenerwowany ani niezdrowo pobudzony. W boksie potrafił się zrelaksować, nawet pomimo zmiany miejsca i stajni, w której przyszło mu mieszkać przez te kilka dni na czas gonitw.
Luzacy nie zostali oszczędzeni, bo zaraz po wejściu do boksu, Hero zaatakował pierwszego z nich. Instynktownie bronił swojego terytorium i nie pozwalał się do siebie zbliżyć, dopiero wyprowadzony na korytarz i przywiązany krótko, mógł zostać wyczyszczony i osiodłany.
Złowrogo łypiąc na mężczyzn, oddychał nieco szybciej, wciąż rozjuszonym spojrzeniem obserwując działania luzaków. Dopiero widok blondynki go uspokoił, na zakomunikował krótkim parsknięciem. Powoli zaczynał się do niej przyzwyczajać, lecz nie można tu mówić o zaufaniu, którego zbudowanie zajmie jeszcze wiele czasu, jednak Eviline była na tej dobrej drodze, skrupulatnie i bez pośpiechu zyskując szacunek u gniadosza.
Wychodząc ze stajni na grzbiecie ze swoją amazonką zarżał basowo, widząc z daleka konie. Dopiero teraz dotarła do niego atmosfera zawodów i unosząca się w powietrzu ekscytacja samym wyścigiem. Denerwował się, co z pewnością mogło utrudniać rozgrzewkę kobicie, jednak nie było to dla niego męczące, zwyczajnie był podekscytowany, ale nie spalał się, ani nie próbował wyrywać do przodu.
Do bramki wszedł bezproblemowo traktując to, jako naturalną kolej rzeczy, każdy kolejny wyścig był zarówno wyzwaniem, ale też rutyną. Stojąc w boksie startowym rzucił się z zębami na rywala obok rycząc przy tym głośno. Nie podobała mu się taka bliskość innych koni, co jasno komunikował swoim zachowaniem.
Czekał tylko na sygnał, którzy rozbrzmiał już po chwili zwiastując jednoczesne otwarcie bramek. Wyrywając do przodu, szybko obrał pozycję po wewnętrznej stronie toru, zaczynając powoli zbliżać się do Aidena i Soul'a, którzy byli drugą w kolejności parą.
Chciał przykleić się do rywala i jednocześnie rozważnie rozłożyć swoje zapasy energii, aby przedwcześnie się nie wypalić.
Nabierając powoli tempa, co raz silniej zatapiał podkowy z podłożu, pracując masywnym zadem, który był głównym motorem napędowym. Oddychał równo i w miarę spokojnie, pokazując tym samym, że dla niego to dopiero początek zabawy.
_________________
WAR ADMIRAL x HEGEMONY OF LIFE
It's the moment of truth and the moment tolie
The moment to L I V E and the moment to die
I M I Ę: Hero Of War
W I E K: 4 lata
The moment to fight, the moment to FIGHT,
To fight, to fight, to fight
D Y S C Y P L I N A: Wyścigi długodystansowe (dead last)
O S I Ą G N I Ę C I A:tutaj P A S Z P O R T:tutaj
To the right, to the left
We w i l l fight to the death
WŁAŚCICIEL: Eviline
L U B I A N I: Eviline
TRENINGI: 3
Równie dobrym startem mógł się poszczycić dżokej na kasztanowatym ogierze (NPC3) startujący z piątego boksu. Zbudował wyraźny dystans między końmi, które wyszły z bramek w tym samym momencie, wychodząc na ich przód zgodnie z techniką dosiadanego konia. W rezultacie zajął jeden tor bliżej wewnętrznej strony, nie decydując się na przytulenie do samych barierek.
Kolejnymi końmi, które miały nie najgorszy start z bramek, były dwa gniade konie, klacz i ogier (NPC1, NPC4) oraz siwy ogier (NPC2). NPC4 podobnie dążył do zajęcia miejsca w środku stawki, nie siląc się na zmianę toru ani też szczególnie nie martwiąc się ewentualnym blokowaniem. Temu zawodnikowi odpowiadało galopowanie równym tempem między resztą koni. Co innego dżokejom, którzy dosiadali gniadą klacz (NPC1) i siwego ogiera (NPC2) - ta dwójka wyraźnie próbowała się wybić na sam początek stawki, od początku narzucając reszcie bardzo mocne tempo. Ich celem było wyprzedzenie całej grupy koni i stworzenie sporego dystansu, w czym pomogła im otwarta przestrzeń przed nimi.
Płeć: mężczyzna Wiek: 28 lat Wzrost: 180 cm Podopieczny: Princessof the Nile Pieniądze: £2580 Punkty doświadczenia: 53 Skoki: 8 Ujeżdżenie: 4 Wyścigi: 33 Obycie z koniem: 8
Wysłany: 2017-06-06, 20:57
James brał udział po raz kolejny w gonitwie, więc nie odczuwał stresu czy presji. Miał wystartować w tych zawodach na trzech koniach, a jedynie tak na dobre znał gniadą. Nie mniej w wyścigu 3-latków miał startować na Eight Belles. Nie znał klaczy w ogóle, ale różne krążyły o niej opinię. Nie mniej postanowił w ten wyścig włożyć tyle samo serca co w inne. Pojawił się wcześniej w stajni niż normalnie, by zapoznać się z klaczą. Miejmy nadzieje że obyło się bez jego uszczerbku na zdrowiu, by potem ją dokładnie wyczyścić i osiodłać do wyścigu. Potem już tylko odpowiednio się rozgrzali do niego, gdzie miejmy nadzieje że niedługo pokażą na co ich stać. Po rozlonżowaniu, dosiadł grzbietu klaczy i został kolejno wprowadzony przez luzaka do ich boksu. Poprawił gogle, przyjął odpowiedni dosiad, złapał pewnie wodzę. Po otwarciu się bramek James cmoknięciem i machnięciem rękami zachęcił klacz dodatkowo do biegu, co pewnie i tak nastąpiło. Skulony przyjął jak najlepszą pozycję na jej grzbiecie, by szybko ocenić sytuację po wyjściu z bramek. Nie wyszli jako pierwsi, ale też nie jako ostatni. Klacz z racji swojej techniki też nie miała chyba od razu parcia naprzód pełnią galopu, bo nie byłoby to dla niej opłacalne. Pewnie jak większość dżokejów pozostał z klaczą w środku stawki - jak na razie.
_________________
This world can hur you It cuts you deep and leaves a car.
personalia: Nothing breaks like a heart » James Stocke wiek: I heard you on the phone last night » 25 lat.
partnerka: We live and die by pretty lies » xxx.
pms: You know it, oh, we both know it » 0.
przyjaciele: These silver bullet cigarettes » xxx.
wrogowie: This burning house there's nothing left » xxx
Płeć: klacz Wiek: 4 lata Rasa: Pełna krew angielska Wzrost: 183 cm Właściciel: Orchard Stable Cena: £2850 Doświadczenie w skokach: 26 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 26 Doświadczenie z lonżowania: 19 Kondycja: 165 Szybkość: 181 Klasa startów: dead last
Wysłany: 2017-06-06, 23:28
Od początku dnia Eight wiedziała co się święci, jednak nie była tym zestresowana. Wszystkie jej przejawy agresji brały się z powodu próby użycia siły w stosunku do niej przez luzaków, dlatego też wstępne oględziny w wyścigowej stajni przeszła w sposób mocno pamiętliwy, usiłując gryźć i kopać tych, którzy wydawali się dla niej jawnym zagrożeniem. Nie marnowała sił, zwyczajnie w kilka chwil pokazała, czego wymaga od swojego "teamu" wyjazdowego i raczej większość ludzi od razu pojęła o co jej chodzi. Była spokojna, aż do momentu przyjścia Jamesa, nie znała go, widywała czasami przelotnie, jednak nie na tyle, by zaufać, więc od razu łypnęła na niego ukazując nieco wystraszone oczy, szczególnie ich białka. Nie znała zamiarów mężczyzny, jednak w lot pojęła, że to z nim przyszło jej dziś współpracować. Pozwoliła się obejrzeć, oczywiście ze standardowym pokazaniem swojego niezadowolenia, parskała nerwowo i uderzała kopytem o ziemię, często nim przebierając. Jedynymi akcentami, które pokazywały, że klacz nie wykazuje agresji od tak, a zwyczajnie się boi, było drżenie mięśni pod skórą w okolicach kłębu i łopatek, oraz łypanie białkami. Pozwoliła się osiodłać i wyszykować, nieco trudniej było z wyprowadzeniem jej ze stajni, zadzierała głowę przy gwałtowniejszych ruchach Jamesa, bądź osób postronnych. Zmieniło się to diametralnie, gdy ujrzała tor, jej uwaga skupiła się na czymś innym, emocje przejęły kontrolę i zakryły strach w znacznym stopniu. Kara zaczęła mechanicznie wykonywać rozgrzewkę, którą miała już bardzo dobrze opanowaną i nie robiło jej różnicy, czy mężczyzna wykona ją z siodła, czy z ziemi. Następnie pozwoliła się wprowadzić do startboksu, oddalonego najbardziej od barierki, jednak nie martwiło jej to. Oczywiście, pozycja z bliższego boksu mogła zapewnić jej szybszy start, ale była pełna nadziei, że uda jej się nadrobić ewentualne straty. Ignorowała swoich rywali, w pełni skupiając się na biegu, który lada moment miał ją czekać, została przyzwyczajona do takiej pracy, więc odcinanie się od świata zewnętrznego miała opanowane do perfekcji.
Po podniesieniu się bomby i otwarciu bramek, wyleciała z nich mocnym susem wprzód, jednak cztery inne konie okazały się szybsze. Kara nie przejmowała się tym, ponieważ znała trójkę spośród czterech koni i mniej więcej potrafiła ocenić ich możliwości na swój koński rozum, nic nie było jeszcze stracone, to dopiero początek. Sama wystartowała na równi z końmi, których w ogóle nie kojarzyła, więc zapewne pochodziły z innych stajni. Zaczęła spokojnie wpasowywać się w środku obecnej stawki, jednocześnie idąc tempem, które jej nie męczyło, pilnowała sąsiednich par, by zrównać się z nimi, jednocześnie blokowała ewentualnych gości z tyłu. Obecnie nie odbijała ani mocno w wewnętrzną, ani w zewnętrzną, na to był jeszcze czas, teraz liczyło się tylko to, by nikt jej na stałe nie zablokował, oraz to, by pilnować swoich sił i możliwości, jednak czerpała doświadczenie z poprzedniej gonitwy, oraz z treningów, dlatego nie obawiała się o swoją obecną pozycję.
_________________
EightBelles Jedyne, co nas łączy, to walka o to, kto lepszy. » Pełna krew angielska «
Jeszcze uczyni ze mnie zwycięzcę » ... «
Tolerancyjne przyjęcie do wiadomościnie oznacza akceptacji » Anne, Aiden, James «
Urządzamy galopady na tych samychpastwiskach » Hekate, Nemesis «
» Osiągnięcia «
I msc. w wyścigu koni pełnej krwi angielskiej na 1400m z Aidenem
I msc. w wyścigu koni pełnej krwi angielskiej na 2050m z Rozalią
III msc. w wyścigu koni pełnej krwi angielskiej na 1400m z Aidenem
V msc w wyścigu koni pełnej krwi angielskiej na 2400m z Rosalie
VIII msc w wyścigu koni pełnej krwi angielskiej na 2400m z Jamesem
IX msc w wyścigu koni pełnej krwi angielskiej na 2400m z Jamesem
Jako ostatni wyszedł z bramek gniady ogier (NPC5), co było spowodowane niechęcią konia. Niestety, sekundy które stracił na swoim oporze, mogą być już trudne do odrobienia. Dżokej dosiadający ogiera próbował nadrobić tę stratę, ale w gruncie rzeczy ciężko było mu nawet złapać stawkę, nie mówiąc już o wejściu w jej środek tak, jak sobie tego życzył od samego początku.
* * *
Początkowe ustawienie koni mocno zmieniło się w pierwszych sekundach wyścigu. Każdemu zależało na zajęciu jak najlepszej pozycji, więc wszystkie konie zbiły się w jedną, dużą grupę, która wspólnym tempem zbliżała się do pierwszego zakrętu i wyjścia na przeciwległą prostą, gdzie różnice miały być już większe.
Póki co dochodziło do szeregu zmian w ustawieniu koni i mało któremu udało się utrzymać wybraną pozycję na dłużej, bo zbliżający się zakręt nie pozwalał na śmielsze działania. Mimo to pośród tej zwartej grupy dało się dostrzec pewną przewagę NPC1 i NPC2, które przeważnie biegły z przodu, próbując blokować pozostałych konkurentów. Niejako "uwięzili" tym sposobem Eight Belles, NPC4 i NPC3, im najbardziej utrudniając zajęcie wypatrzonych pozycji. Nieco mniej zmartwień mieli dżokeje dosiadający Soul Eatera, Blue Moon i Hero of War, który nie silili się o zajęcie miejsca w środku stawki i odpowiadało im pozostanie w tyle. Na samym końcu znajdował się z kolei NPC5, wciąż próbujący nadrobić straty.
Przed końmi pierwszy zakręt i wyjście na przeciwległą prostą.
Kolejka prezentuje się następująco:
1) Brian & Blue Moon 2) Aiden & Soul 3) Eviline & Hero
4) MG - NPC3, NPC1, NPC2, NPC4 5) James & Eight Belles 6) MG - NPC5 + PODSUMOWANIE AKCJI, koniec kolejki, rusza kolejna.
Każda osoba (nie para) ma 24h na odpis.
Płeć: mężczyzna Wiek: 29 lat (30.01) Wzrost: 178 cm Zawód: szlachta nie pracuje, szlachta jeżdzi konno Partner: the pain and the pleasure all come together Ostatni trening: skokowy z Bolero Podopieczny: Blue Moon, Bolero de Ravel, Chaos Amir, Jackpatches, Sensationet | Samson Pieniądze: £2384 Punkty doświadczenia: 187 Skoki: 69 Ujeżdżenie: 25 Cross: 18 Wyścigi: 62 Obycie z koniem: 15
Wysłany: 2017-06-07, 20:38
Tytuł: Hodowca
Szybko doszło do pierwszych przetasowań w pozycjach poszczególnych par. Brian starał się trzymać ich obecny, korzystny tor, jednak nie gdyby w ten sposób mieli zostać zablokowani. Znaleźli się bardziej pod koniec stawki, co Brianowi nie przeszkadzało, dopóki grupa była zwarta. Zbliżali się do pierwszego zakrętu. Jak dotąd pewnie prowadził Blue Moon. Minimalnie ją zwolnił tuż przed wejściem w zakręt wybierając tor na tyle na wewnętrznej na ile to było możliwe, by jednocześnie nie zostać zablokowanym. Na zakręcie uniósł się bardziej z siodła, jednocześnie chowając się za szyją karuski. Po wyjechaniu zakrętu w równowadze skierował ją nieco bardziej na zewnątrz, jednak nadal biegli blisko grupy. Póki co ich zadaniem było utrzymać obecne miejsce i szukać okazji i miejsca do ataku, gdy przyjdzie na to czas.
Płeć: klacz Wiek: 5 Lata Rasa: Pełna Krew Angielska Wzrost: 170 cm Właściciel: Brian Donney Cena: £3250 Doświadczenie w skokach: 13 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10 Doświadczenie z lonżowania: 13 Kondycja: 156 Szybkość: 205 Klasa startów: dead last
Wysłany: 2017-06-07, 21:42
No nic dziwnego że już doszło do pierwszych zmian w ustawieniu par. Klacz jednak wcale się tym nie zrażała, bo jeszcze wszystko było przed nimi. Klacz dopiero szczyt możliwości pokazywała na sam koniec, a do niego było jeszcze daleko. Trzymała swój tor, swoje tempo i zaangażowanie w bieg. Gwarantowało to choć część sukcesu, a miejmy nadzieje że i cały. Zbliżali się dość szybko i stopniowo do pierwszego zakrętu. Klacz pewnie i sprawnie galopowała naprzód, nie mając w sobie cienia zawahania czy niepewności. Minimalnie zwolniła przed nim zgodnie z poleceniem od Briana, by wyjechać go w równowadze i harmonii. Jechała po wewnętrznej jak się dało, a po wyjechaniu na prostą zeszli bardziej na zewnątrz - wracając na poprzedni tor. Klacz kontynuowała galop na przeciwległej prostej, utrzymując swoje miejmy nadzieje miejsce w stawce.
_________________
In yours eyes There's a heavy blue.
imię: One to love and one to lose » Blue Moon właściciel: Sweet divine a heavy truth » Brian Donney.
rodzice: Prince Royal II x Soneria
dokumenty: passport moje:gallery
potomstwo: Water or wine don't make me close »
o. Keenashaw (o. Soul Eater),
kl. Bite the Dust (o. Scho Can Do)
osiągnięcia: I wanna feel the way that we did that summer night » link
Płeć: mężczyzna Wiek: 22 lata [16.04.1998] Wzrost: 177 cm Zawód: dostawca pizzy / student Partner: too shy to say, but I hope you stay Ostatni trening: Ophelia - korytarz skokowy Podopieczny: Soul Eater, Shenanigans, Daybreaker Pieniądze: £4875 Punkty doświadczenia: 125 Wyścigi: 104 Obycie z koniem: 21
Wysłany: 2017-06-07, 22:22
Aiden do tej pory jechał w bliskim kontakcie z grzbietem ogiera, schowany za jego szyją, by stawiać jak najmniejszy opór powietrzu. Obserwując trasę spomiędzy jego uszu trzymał się toru i końca stawki, po cichu ciesząc się ze swojej obecnej sytuacji. Nie kombinował bardziej ze zmianą toru wiedząc, że po wyjściu na przedostatnią prostą w stawce zrobi się luźniej, co da mu większe pole manewru. Póki co miał przed sobą zadanie pokonania pierwszego zakrętu, w który wszedł odpowiednio wolniej, co zresztą wynikło zupełnie naturalnie z racji tego, że wszystkie konie przed nimi wykonały ten sam manewr. Ważne jest to, że wychodząc z zakrętu nieco rozprostował nogi, stając wyżej w strzemionach w wyścigowym półsiadzie i razem z Soulem, wspólnymi siłami zaczął nabierać tempa. Nie na tyle, by wyprzedać konie przed nimi, lecz na tyle, by trzymać stały dystans od siebie do reasonable runnerów, którzy zwykli biec w samym środku stawki. O swoją konkurencję z końca nie bał się tak mocno znając możliwości Soula.
_________________
I'm just a l o s t boy, with my head up in the clouds
I'm just a lost boy, never keep my feet on the ground
> A I D E N.C R A V E N <
I always have to feel the rush, the heartbeat , the s p e e d
I have a passion for things I know could easily hurt me
● horse racing ♥ , skateboarding ●
My only friend was the man in the moon and
sometimes e v e n he would go away too...
● Ryann, Chloe, Jessie, Mia, Hayley, Anais, Aaren ●
In my dreams we're kissing, it wakes me up
but you've gone missing. > 1 <
We'll be young, that's how we'll stay
And with your hand in my hand
I am closer now to findingNeverland
● ... ? ♥ ●
Nie możesz pisać nowych tematów Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum