NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Jessie
2020-01-06, 22:06
Gonitwa koni pełnej krwi angielskiej
Autor Wiadomość
Mistrz Gry


Wysłany: 2017-06-04, 22:58   Gonitwa koni pełnej krwi angielskiej

    Drugiego dnia gonitw na torze wyścigowym Haydock Park odbywa się gonitwa koni pełnej krwi angielskiej.
    Pogoda sprzyja uczestnikom, jest pogodnie, choć trochę wietrznie, a temperatura sięga blisko czternastu stopni.
    Do gonitwy zgłosiło się dziesięć par, z czego pięć przyjechało z Orchard Stable.
    Każdemu został przydzielony odpowiedni boks startowy (losowo).
    Najmniejsze numery znajdują się bliżej wewnętrznej krawędzi toru, zaś większe - bliżej zewnętrznej.
    Podział wygląda następująco:

    1: NON-PLAYED CHARACTER #1 | reasonable runner | k. 88 s. 92
    2: JAMES STOCKE & PRINCESOFF THE NILE
    3: NON-PLAYED CHARACTER #2 | first winner | k. 100 s. 60
    4: NON-PLAYED CHARACTER #4 | reasonable runner | k. 56 s. 60
    5: EVILINE RODRIGUEZ & DAIQUIRI
    6: DELPHINE LOEVITONE & SCHO CAN DO
    7: BRIAN DONNEY & JACKPATCHES
    8: NON-PLAYED CHARACTER #3 | reasonable runner | k. 80 s. 80
    9: NON-PLAYED CHARACTER #5 | reasonable runner | k. 88 s. 92
    10: EVA O'CROSS & DISASTER RESPONSE


    Taktyki i statystyki NPC zostały ujawnione by obyło się bez nieporozumień,
    ale oczywiście uczestnicy fabularnie NIE SĄ ich świadomi.
    k. - kondycja, s. - szybkość

    W kolejnym poście MG pojawi się losowanie dotyczące startu z bramek.
    Ten post jest wyłącznie informacyjny.


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry 2017-06-24, 00:22, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Mistrz Gry


Wysłany: 2017-06-05, 00:34   

    WYJŚCIE Z BRAMEK
    Atmosfera towarzysząca wejściu do bramek i nadchodzącemu startowi była z każdą chwilą coraz gorętsza.
    Większość koni mocno opierała się przed wejściem do bramek, ale ostatecznie każdy zajął przypisany sobie boks,
    w których oczekiwały otworzenia bramek. Konkurencja była silna, ale cała widownia,
    która pojawiła się na trybunach, miała swoje typy - była to nieodłączona część wyścigów.
    Niebawem bomba poszła w górę, a bramki otworzyły się, umożliwiając koniom start.
    Najszybszą reakcją wykazały się NON-PLAYED CHARACTER #3 i DISASTER RESPONSE.
    Chwilę później wyszły z bramek NON-PLAYED CHARACTER #5, DAIQUIRI, SCHO CAN DO oraz PRINCESSOF THE NILE. Taka kolejność startu sprawiła, że konie ruszyły stosunkowo zwartą grupą, choć póki co oczywiście to dwa pierwsze miały niewielką przewagę nad resztą.
    Jako ostatnie wyszły z bramek NON-PLAYED CHARACTER #4, NON-PLAYED CHARACTER #2, NON-PLAYED CHARACTER #1 i JACKPATCHES. Zły start zwykle utrudniał wybicie się na początek stawki, głównie z tego względu,
    że już od początku budował dystans między resztą konkurencji, jak było w tym przypadku.

    To pierwszy moment, w którym można powalczyć o upatrzoną pozycję na torze.
    To, że ktoś startował przykładowo z bramki numer osiem,
    nie oznacza, że nie może próbować zająć toru przy samej krawędzi!

    Kolejka prezentuje się następująco:
    1) Eva & Disaster Response 2) MG - NPC3, NPC5 3) Eviline & Daiquiri
    4) Delphine & Scho Can Do 5) James & Princessof 6) MG - NPC4, NPC2, NPC1 7) Brian & Jackpatches
    8) MG - PODSUMOWANIE AKCJI, koniec kolejki, rusza kolejna.
    Każda osoba (nie para) ma 24h na odpis.


 
     
Eva
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 24 lata
Wzrost: 175 cm
Podopieczny: Loathsome Shuffler ll Lux in Tenebris
Pieniądze: £3105

Punkty doświadczenia: 68
Skoki: 6
Ujeżdżenie: 14
Cross: 8
Wyścigi: 31
Obycie z koniem: 9


Wysłany: 2017-06-05, 19:18   

Eva się cieszyła od momentu zapisu na te wyścigi. Miała w nich wystartować z klaczą, którą ostatnio przygarnęła pod opiekę. Od jakiegoś czasu aktywnie brała udział w wyścigach, co jej się podobało i chciała to kontynuować. Gonitwa była ogromna, nie zrażało to jednak wcale Evy. Przyjechała z klaczą do kompleksu, gdzie miał odbyć się wyścig. W dniu zawodów pojawiła się u klaczy, by przygotować ją odpowiednio do startu. Przygotowała odpowiednio sprzęt klaczy i swój strój, jak i sama klacz. Dobre rozlonżowanie przed samym startem, by wskoczyć na jej grzbiet i zostać wprowadzonym przez luzaka do bramki. Eva lekko się stresowała, ale nie przekazywała tego dosiadanej klaczy. W środku kobieta dokonała ostatnich poprawek, przyjmując odpowiedni dosiad, obierając odpowiednią pozycję za szyją klaczy i pewnie łapiąc wodzę. Poprawiła swój sprzęt na sobie, by się krótko rozejrzeć na boki w celu obeznania się z konkurencją. Eva wykazała się doskonałym refleksem, bo od razu w momencie bramki musnęła klacz bacikiem, zachęciła ją rękoma i cmoknięciem do biegu. Srokata nie potrzebowała więcej, bo niemal od razu wystrzeliła do przodu. Z racji techniki klaczy na wstępie umożliwiła jej pełny galop, trzymając się swojego toru który był akurat najbardziej na zewnątrz, ale nie nie było to wcale taką złą opcją. Nie mniej na razie nim galopowały naprzód.
_________________
Tanto Tiempo Caminando junto a ti
Aun recuerdo el día en que te conocí.

personalia: El amor en mi nació tu sonrisa me ensenor » Eva O'cross
wiek: Tras las nubes siempre va a estar el sol » 22 lata.

partner: Te confieso que sin ti no se seguir » brak.
pms: Quiero mirarte Quiero sonarte Vivir contigo cada instante » 0.

przyjaciele: En tus ojos veo el mundo de color » Adam Ouvard, Chris Moore, Jasper Nowell.
wrogowie: Quiero ltenerte junto a mi » brak.

moje: Opel Mokka, fone, house, gallery
osiągnięcia: En tus brazos descubrí yo
el amor el amor » link
 
     
Disaster Response
Wyścigowiec


Płeć: klacz
Wiek: 2 lata | 171cm
Rasa: koń pełnej krwi angielskiej
Właściciel: Orchard Stable
Cena: £2150

Doświadczenie w skokach: 7
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10
Doświadczenie z lonżowania: 10
Kondycja: 76
Szybkość: 104
Klasa startów: first winner

Wysłany: 2017-06-05, 20:07   

Srokata była dzisiaj w iście dobrym humorze, może właśnie dlatego w ogóle nie przejmowała się przygotowaniami, ganiającymi z punktu A do punktu B ludźmi, a samo wchodzenie do przyczepy i pokonanie trasy do miejsca docelowego zleciało jej w zaskakująco szybkim tempie. Cóż, dopiero przy wysiadaniu musiała zacząć się popisywać, przycaplowywać, zgrabnie unosić ogon i odpowiednio prezentować sylwetkę, tak jakby to wszystko było zorganizowane dla niej samej. Trzeba było przyznać, że ta łaciata istota miała w sobie dużo z gwiazdy, jej zachowanie było nieco inne od większości koni wyścigowych, dlatego też jej luzak raczej nie miał z nią żadnych problemów. Prowadzona do stajni ciekawsko spoglądała na inne konie, odwracała się, jakby chciała sprawdzić z kim ma do czynienia, jednak mimo to dała się normalnie prowadzić.
W boksie zachowywała się dobrze, nie uprzykrzała życia innym, pozwalała się doglądać, zarżała jedynie tylko na Evę, którą od razu rozpoznała spośród wielu obcych twarzy. Dalsze oporządzanie poszło już gładko.
Przed przyjęciem jeźdźca na grzbiet przeszła przez cały etap rozgrzewki na lonży, od razu wczuła się w swoją pracę, emocje zaczynały dawać o sobie znać, w szczególności podekscytowanie dzisiejszą gonitwą, jako jednym z większych wydarzeń i koniecznie chciała już rozpocząć swoją pracę. Pozwoliła się dosiąść i poprowadzić do bramek, a samo wejście do nich nie było dla niej niczym strasznym, czy wywołującym uczucie dyskomfortu. Skupiła się na torze, drodze, którą miała przed oczyma, po jej uszach widać było, że w ogóle nic, żaden dźwięk, nie jest w stanie jej rozproszyć.
Chwilę po podniesieniu bomby i otworzeniu się bramek, wyrwała do przodu. Miała startboks najdalej od wewnętrznej, więc starała się wyrwać na tyle do przodu, by dobić mocno do wewnętrznej i zająć prowadzenie. Od razu silnie zaczęła pracować całym ciałem, by osiągnąć z początku sensowną i trwałą przewagę, którą ciężko będzie później przełamać. Nie wykorzystywała pełni swoich sił, jednak zdecydowaną większość, by jak najszybciej i jak najmocniej iść do przodu. Zaczęła kryć dużo terenu, technika pozwalała jej rozwinąć dużą prędkość w bardzo szybkim czasie i srokata miała zamiar to wykorzystać.
_________________
 
 
     
Mistrz Gry


Wysłany: 2017-06-05, 22:12   

Startująca z boksu oznaczonego numerem ósmym gniada klacz (NPC3) opuściła bramki równolegle z Disaster Response. Także startowała z zewnętrznego toru, ale jej dżokej korzystając z przewagi nad resztą od razu pokierował klacz do wewnątrz, zacieśniając grupę. Nie wyrywał się jednak mocno w przód, początek stawki zostawiając first winnerom. NPC3 mogła jednak stanowić problem dla koni startujących z bramek 2 i 3, jako że zmianą toru przyblokowała towarzystwo za sobą, dzięki ich gorszemu startowi.
W drugiej kolejności z bramek wyszły trzy konie z Orchardu, ale również kary ogier (NPC5), którego dżokej również zabrał go bliżej wewnętrznej strony, walcząc z resztą konkurencji o najlepsze miejsce w stawce.
 
     
Eviline
Dżokej


Płeć: kobieta
Wiek: 26 lat
Wzrost: 164 cm
Zawód: mechanik
Podopieczny: Ebony Knight, Daiquiri
Pieniądze: £12655

Punkty doświadczenia: 150
Skoki: 4
Ujeżdżenie: 4
Wyścigi: 128
Western: 2
Obycie z koniem: 12


Wysłany: 2017-06-05, 23:03   

Ev od rana zapoznawała się z gonitwami na dwa najbliższe dni, teraz startowała w drugim dniu wyścigów, jeśli patrząc na to chronologicznie i w sumie nie miała na co narzekać. Od rana wiedziała, że Daiquiri ma zapewnioną najlepszą opiekę, sama co jakiś czas go doglądała, jakby ustalała z nim tajemną strategię i w sumie, tak naprawdę, musiała po prostu przemyśleć to i owo. W międzyczasie biegała od sprzętu do stroju, gdzieś w środku łapała się na zauważeniu znajomych twarzy i od razu na jej ustach wykwitał tajemniczy uśmieszek, w końcu lubiła rywalizację i choć nigdy nie podchodziła do niej jakoś zaborczo, to adrenalina robiła swoje.
Gdy nadchodził czas rozprężania koni, wpadła do stajni już w kompletnym stroju, z toczkiem na głowie, który właśnie zapinała. Poszła do Daiquiriego i sama postanowiła go obejrzeć, przy okazji się z nim porządnie witając. Sprawdziła mu nogi, przejrzała sprzęt, lekko ciągnąc za strzemiona, które i tak później ponownie sprawdzi. Luzak wyprowadził jej ogiera na zewnątrz, gdzie sam go rozstępował i tam pomógł blondynce go dosiąść. Ev od razu zabrała się za dalszą rozgrzewkę, od razu też zaczęła ponownie męczyć stęp, podczas którego obciążała strzemiona, sprawdzała paski, poprawiała wodze i dostosowywała dosiad. Później przyszła pora na kłus, który wysiadywało się jej zawsze najciężej. Na sam koniec, galopem pojechali w kierunku bramek i tam z pomocą, lub bez pomocy luzaka weszli do startboksu, gdzie jeszcze raz dziewczyna zaczęła wszystko sprawdzać i poprawiać. Jeśli oger był zdenerwowany, to przez chwilę, która była czasem wprowadzania innych koni, starała się mówić do niego uspokajająco i klepać go po szyi. W sumie, pewnie nawet jak był spokojny, to ona i tak to zrobiła. Przyjęła odpowiednią pozę i oczekiwała startu.
Mieli bramkę na samym środku, de facto jedną z lepszych, nie blokujących możliwości. Kobieta od razu po podniesieniu bomby wysłała ogiera do przodu, dając mu sygnały nogami i dłońmi, choć cała jej postawa wyrażała prośbę o start, a Daiquiri też raczej wiedział co ma robić. Mimo średniego startu, od razu zaczęła szukać dobrego miejsca w stawce, które odpowiada jego technice. Chciała trzymać się w środku stawki tak, by mieć później ułatwioną możliwość wybicia się naprzód. Nie byli przyblokowani przez inne konie, więc od razu mogli podjąć się uczepienia się przodujących obecnie koni. Starała się utrzymywać dobre tempo w taki sposób, by bieg nie obciążał jego kondycji, uważała też na inne konie, które starała się w międzyczasie skutecznie blokować.
_________________


G o t t a ..r a i s e ..a..l i t t l e..h e l l

Oh my God, look at that face, you look like my next mistake
Love's a game, wanna play? » b o y f r i e n d ♥
Nice to meet you, where you been? I could show you incredible things
Magic, madness, heaven, sin. » 3 p m s
Screaming, crying, perfect storms, I can make all the tables turn
Rose garden filled with thorns. » e x b o y f r i e n d
So it's gonna be forever, or it's gonna go down in flames
.....» S c a r l e t t, A u r e l i e, A n n, A i d e n, B r i a n, L u c a s, C. J.
'Cause we're young and we're reckless. We'll take this way too far
It'll leave you breathless. » A l e x i s, D e l f i n



Young blood, run like a river, young blood, never get chained.
Heaven need a sinner.
» E b o n y K n i g h t, D a i q u i r i, H e r o O f W a r, B a s h a y e r
gotta raise a little hell, baby drop them bones
Baby sell that soul, baby fare thee well
» l i k e h o r s e s a n d m o r e

phone • tinder • house • instagram



@edit by Delfin only for Eviline
 
 
     
Daiquiri
Wyścigowiec


Płeć: ogier
Wiek: 3 lata
Rasa: Pełna krew angielska
Wzrost: 162 cm

Ostatni trening: karuzela - 05.2020
Właściciel: Eviline Rodriguez
Cena: £4650

Doświadczenie w skokach: 7
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10
Doświadczenie z lonżowania: 10
Kondycja: 178
Szybkość: 177
Klasa startów: reasonable runner

Wysłany: 2017-06-05, 23:17   

Daiquiri podszedł do sprawy na luzaku, zresztą zawsze było tak samo. Dobrze się czuł w atmosferze rywalizacji, poza tym uwielbiał być w centrum uwagi, a w nowym miejscu od razu zaskarbił sobie sympatię wszystkich, bo był niesamowitym pajacem jeżeli chodzi o robienie głupich min i zaczepianie ludzi. Generalnie zachowywał się tak, jakby gonitwa wcale go nie dotyczyła, tylko zabawa była mu w głowie. Ogarnął się dopiero podczas rozprężenia, jakby dotarło do niego, że pora się wziąć do roboty. Mimo to nie sprawiał luzakom większych problemów pod warunkiem, że przestrzegali podstawowych zasad bezpieczeństwa, bo chociaż przyjazny, to Daiquiri wciąż był młodym ogierem z różnymi dziwnymi pomysłami na życie.
Ostatecznie został przekazany w ręce Eviline, która do tego czasu parokrotnie mignęła mu przed oczami. W ramach powitania trącił ją różowym nosem i krótko parsknął, jakby udzielając wsparcia. Kto im pokaże, jeśli nie my?
Po treściwej rozgrzewce udał się dziarskim krokiem w kierunku bramek, gdzie zarżał donośnym basem do innych koni. Uległ lekkiemu podekscytowaniu, w końcu i na niego emocje z otoczenia zaczęły mieć wpływ.
Z bramki może nie wyszedł pierwszy, ale też z całą pewnością nie został w tyle. Środkowa pozycja dała mu bardzo dobre perspektywy i od razu skwapliwie to wykorzystał we współpracy z Eviline, mocno wychodząc do przodu by uplasować się na upatrzonym miejscu i się go trzymać. Dobrze mu się biegało w tak dużym gronie, niemal od razu zrozumiał do kogo musi równać, a kogo ścigać. Dead lasty siedzące mu na ogonie w tym momencie najmniej go interesowały, jego uwaga była skupiona na koniach, które galopowały na początku stawki. Z kolei te, które biegły łeb w łeb z Daiquirim, były jego motorem, to one nakręcały go do walki i motywowały do trzymania tempa.
_________________

MINĘ CIĘ NA OSTATNIEJ PROSTEJ


 
     
Delfinek
Masztalerz
Metr pięćdziesiąt w kapeluszu


Płeć: kobieta
Wiek: 28 lat
Wzrost: 154 cm
Zawód: Masztalerz i dżokej w Orchardzie
Partner: Just when you think you've got me figured out... the season is already changing.
Podopieczny: Scho Can Do, Kobayashi, Awake My Soul, Noblesse
Pieniądze: £330

Punkty doświadczenia: 96
Skoki: 13
Ujeżdżenie: 7
Cross: 1
Wyścigi: 56
Obycie z koniem: 19


Wysłany: 2017-06-06, 13:02   
   Tytuł: Hodowca


Kolejna gonitwa dla Delphine była już bardziej pewniakiem. Scho znała jak własną torebkę (a kobiety nigdy nie wiedzą co w nich mają) więc o wiele mniej się stresowała. Ufała mu i jego umiejętnościom, gdyż osiągnęli już w swojej karierze miejsca na podium. Kto wie jak będzie dzisiaj, skoro startowali w gonitwie wysokiej rangi.
Od samego rana zaczęły się przygotowania - począwszy od porządnego czyszczenia, gdyż kąpiel była dzień wcześniej, aż po odżywienie grzywy i ogona a także sprawdzenie stanu kopyt. Niech go zaniosą na podium! :lol2: Mimo tego, że mieli jeszcze sporo czasu do startu Delphine jako jedna z pierwszych zabrała ogiera na rozstępowanie. Poprowadziła je sama, w końcu na torze nie będą mieli luzaka, a ubrać potrafi się w ciągu 5 sekund. (Tak, z nudów mierzyła czas.)
Cóż, jak wspomniałam rozstępowała ogiera, aby po półgodzinie oddać go na prawdziwą rozgrzewkę dla luzaka, sama przebrała się za to w swoje barwy wojenne i wróciła na miejsce. Nie stresowała się tak, jak przed wyścigiem arabów - wręcz przeciwnie, podchodziła do sprawy na chłodno i z odpowiednio dużym dystansem. Sam fakt, że znalazła się w tym a nie innym miejscu napawał ją swojego rodzaju dumą, teraz to już naprawdę może się w nie kąpać. Była też w szczególności dumna ze swoje synka, który odwalał 90% całej roboty na wyścigu. Załatwię mu kiedyś wywiad, bo jeśli już się z tej dwójki pytają kogoś o wyścig, to zawsze jest do Delphine. Cóż za niesprawiedliwość.
Z pomocą luzaka, teraz już większą niż w przypadku arabów, wskoczyła na grzbiet Scho od razu dopasowując sobie sprzęt. Pogłaskała go po szyi, tym samym wspierając go na duchu i rzucając swojego rodzaju wyzwanie.
Myślę, że z samym wprowadzeniem do bramek nie było problemów, dlatego przejdę do samego sedna. Będąc już w ich malutkim kojcu przyjęła odpowiedni dosiad, tym samym poprawiła sobie także gogle i kask. Zebrała wodze w dłonie i lekko pomiziała ogiera po szyi spoglądając od razu pomiędzy jego uszy. Sekundę później konie wyskoczyły już z bramek, a kobieta lekko klepnęła Scho po zadzie aby uzmysłowić mu, że ma się przełączyć na ''Teraz biegnę, mam ich w dupie, muszę wygrać''. Zajęli pozycję mniej-więcej po środku stawki, bez kompletniej aprobaty ze strony kobiety. Preferowała miejsce albo z zewnątrz, albo wewnątrz, niestety, jak na razie byli w dość niewygodnym i trudnym do zmienienia miejscu. Mimo to dążyła dalej do biegu, dostosowując tempo do reszty koni - ogier swoje umiejętności pokaże dopiero na koniec.
_________________
M o n e y ... i s ...t h e... a n t h e m... o f... s u c c e s s
So put on mascara and your party dress
[Delphine Loevitone • Frenchwoman]

    We are heavy metal lions. They will never understand.
    The kind of people you or I am bow your heads and take your hands
    .........[Drew Jasper Eviline]

    You can be the boss, daddy, you can be the boss
    Taste like a keg party, back on the sauce.
    .........[I'll never love again]

Light wanders through endless shadows
AWAKE INSIDE A DREAM WILL I FOLLOW
[graduated from veterinary and computer science studies]

    Leave me wonderin' why the hell I ever let you in
    Won't you tell me if you found that deeper meaning
    So go ahead and break my heart again. [1]

    If there’s blood on my hands, you should let me know
    If you’re done with the dance, you should let me go
    .........[Scho Can Do, Kobayashi, Awake My Soul]

    ♣ ♣ ♣

 
 
     
Scho Can Do
World's Champion
Wyścigowiec


Płeć: ogier
Wiek: 4 lata
Rasa: Pełna Krew Angielska
Wzrost: 170 cm
Właściciel: Delphine
Cena: £4050

Doświadczenie w skokach: 7
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10
Doświadczenie z lonżowania: 10
Kondycja: 132
Szybkość: 175
Klasa startów: dead last

Wysłany: 2017-06-06, 18:28   

Czy ogier się stresował? Może i powinien, ale przywykł do częstego biegania w sezonie wyścigowym. Oczywiście pierwsze wyjazdowe zawody to wielkie przeżycie, nie mniej ogier nie dał się ponieść przesadnie emocją. Właścicielkę już też znał i wiedział z czym się ją je. Fajnie że mu ufała, bo on sam sobie do końca nie ufał :lol2: Ogier dał się sprawnie wyczyścić, a dzień wcześniej wykąpać. Odnowić grzywę i ogon, a także dopieścić kopyta. Dość szybko skierowali się na rozprężalnie, by rozgrzać się odpowiednio do biegu. Scho był dość podekscytowany i nie ukrywał się z tym, co nie ułatwiało wcale nikomu życia. W sumie każdy mógł się tu znaleźć, jakby na to nie spojrzeć. No właśnie ! Jego w ogóle same niesprawiedliwości spotykają ! Skandal. Dał się dosiąść bez większego zgrzytu, ale nie ułatwiał luzakowi życia. Udało im się jakoś wejść do bramki, gdzie ogier skulił uszy i przebierał nerwowo nogami w podłożu. Oczywiście nie mógł się doczekać startu. Wraz z otwarciem się bramek mocno wystrzelił w przód, robiąc wielkiego susa i od razu galopując mocno przed siebie. Podczas gonitw tracił nieco mózg, ale po kilku susach uspokoił swoje tempo do stosownego w tym momencie. Trzymał jak na razie pozycję pośrodku stawki, mając zamiar pokazać swoje możliwości dopiero na sam koniec wyścigu jak zawsze zresztą.
_________________
[img]xxx[/img]
It's a new day, in a new land.............
.............And it's waiting for me

S C H O × C A N × D O
Secret'N Classy x Dakota Dreamer
•••••••••••

Here I am - it's just me and you
Today we make our dreams come true
D E L P H I N E

Ya here we are - still goin' strong
Right here in the place where we belong
B E S T F R I E N D S

Here I am - where I'm gonna stay
Now there's nothin standin' in our way
R E S U L T S P A S S P O R T
G A L L E R Y

Dear Daughter, I was just like you
And just like me you're gonna make it through,
B I T E T H E D U S T


@edit by Delfin
 
     
James Stocke
Dżokej


Płeć: mężczyzna
Wiek: 28 lat
Wzrost: 180 cm
Podopieczny: Princessof the Nile
Pieniądze: £2580

Punkty doświadczenia: 53
Skoki: 8
Ujeżdżenie: 4
Wyścigi: 33
Obycie z koniem: 8


Wysłany: 2017-06-06, 18:43   

James brał udział po raz kolejny w gonitwie, więc nie odczuwał stresu czy presji. Miał wystartować w tych zawodach na trzech koniach, a tym oczywiście na swojej podopiecznej. W dniu zawodów dość wcześnie pojawił się w stajni, by przygotować klacz do biegu. Sprawnie ją wyczyścił i osiodłał, by kolejno ruszyć na rozprężalnie. Tam odpowiednio ją rozlonżował przed wyścigiem, by ostatecznie wskoczyć na jej grzbiet. Z pomocą luzaka w niedługim czasie trafili do bramki startowej, gdzie James przygotował się do startu. Poprawił gogle, przyjął odpowiedni dosiad, złapał pewnie wodzę. Po otwarciu się bramek James cmoknięciem i machnięciem rękami zachęcił klacz dodatkowo do biegu, co pewnie i tak nastąpiło. Princeska sama wiedziała co najlepiej ma robić. Wystrzelili z bramek w sumie nie pierwsi i nie ostatni, ale jedna z klaczy wcisnęła się blisko ich toru. James z klaczą biegli po dwójce, ale w sumie jedynka była stosunkowo pusta z racji że biegnący na niej koń wyszedł jako ostatni z bramki. Skoro mieli wolny czemu miałby nie zaryzykować ściągnięciem jej? Po upewnieniu się czyli rzuceniu spojrzenia krótko przez ramię, wykonał zmianę toru na najbardziej wewnętrzną lub też nie. W zależności gdzie też był koń z pierwszego boksu. Jeśli im się udało to się już go trzymał, a jeśli nie to cisnął gniadą w stawce koni na swoim torze. Bieg nawet na końcu go obecnie satysfakcjonował z względu na technikę swojej podopiecznej.
_________________
This world can hur you
It cuts you deep and leaves a car.

personalia: Nothing breaks like a heart » James Stocke
wiek: I heard you on the phone last night » 25 lat.

partnerka: We live and die by pretty lies » xxx.
pms: You know it, oh, we both know it » 0.

przyjaciele: These silver bullet cigarettes » xxx.
wrogowie: This burning house there's nothing left » xxx

moje: Lamborghini Veneno, Audi Q7, phone, house, gallery
osiągnięcia: Mmm well nothing, nothing nothing gon save us now » link
 
     
Princessof the Nile
Wyścigowiec


Płeć: klacz
Wiek: 2 lata
Rasa: pełna krew angielska
Wzrost: 168 cm
Właściciel: James Stocke
Cena: £2150

Doświadczenie w skokach: 7
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10
Doświadczenie z lonżowania: 13
Kondycja: 97
Szybkość: 111
Wysłany: 2017-06-07, 12:10   

W przeciwieństwie do swojego właściciela nie była taka spokojna, chociaż wyścigi stały się jej chlebem powszednim - w końcu po to ją trenowano i po to James nadal ją trenuje. Udało mu się jakoś dowieźć ją na miejsce rozgrywania gonitw. W dniu wyścigu przyszedł by ją przygotować. W nieznajomej stajni panowało spore zamieszanie, więc Princess kręciła się po boksie nerwowo, uciszyła się jednak jak zwykle na widok właściciela, który wyciągnął ją z boksu, y następnie wyczyścił i osiodłać. Gdy oboje byli gotowi James zabrał ją na rozgrzewkę przed startem, najpierw na lonży, by ostatecznie jej dosiąść. Na rozgrzewce czasami się dekoncentrowała obecnością innych koni, jednak po wejściu na tor, Jamesowi udało się wpakować gniadą do bramki startowej, gdzie przygotowywali się do ruszenia. Gdy bramki się otwarły klacz wyskoczyła z nich gdzieś w środku - nie jako pierwsza i nie jako ostatnia. Biegli po jednym z bardziej wewnętrznych torów, przenosząc się na najbardziej wewnętrzny tor o ile mieli taką możliwość, lub też pozostając na swoim. Na razie zapewne biegli gdzieś w środku, czy przy końcu stawki, co folblutce też nie przeszkadzało. Galopowała naprzód równym tempem, tak aby nie odstawać za bardzo i zachować siły na finisz.
_________________

paszport

I can be as meek as sheep and in the same time as stubborn as a donkey,
but don't be mistaken - I'm a racehorse.
I was born for it and with my mother's milk I drank
love for the horse racing, and love for my owner
- James Stocke
 
     
Mistrz Gry


Wysłany: 2017-06-07, 12:42   

Start okazał się kiepski dla znacznej części koni, w tym NPC4, NPC2 i NPC1. Nieudane wyjście z bramek najbardziej odbiło się na nie za szybkim NPC2, który miał przez to trudność ze złapaniem stawki. Póki jednak grupa koni była zwarta, nie rzucało się to aż tak bardzo w oczy, ale dżokej NPC2 wyraźnie próbował poprawić swoją sytuację, schodząc na bardziej zewnętrzny tor by przynajmniej nie być blokowanym przez resztę. Jeśli natomiast chodzi o pozostałe dwa konie, których start również nie należał do najlepszych, one też starały się o wyrównanie swoich szans poprzez dogonienie stawki i próbę zmieszania się z nią.
 
     
Brian
Zawodnik
Allrounder
randomly awesome


Płeć: mężczyzna
Wiek: 29 lat (30.01)
Wzrost: 178 cm
Zawód: szlachta nie pracuje, szlachta jeżdzi konno
Partner: the pain and the pleasure all come together

Ostatni trening: skokowy z Bolero
Podopieczny: Blue Moon, Bolero de Ravel, Chaos Amir, Jackpatches, Sensationet | Samson
Pieniądze: £2384

Punkty doświadczenia: 187
Skoki: 69
Ujeżdżenie: 25
Cross: 18
Wyścigi: 62
Obycie z koniem: 15


Wysłany: 2017-06-07, 19:45   
   Tytuł: Hodowca


Brian na zawody wyścigowe, w których udzielał się coraz częściej zabrał przede wszystkim Jackpatches, z którą startował już od pewnego czasu i chyba współpracowało im się dobrze. W dniu zawodów zjawił się pod boksem kasztanki. Przywitał się z nią i zaprowadził na myjkę. Tam ją wyczyścił i osiodłał po czym ruszyli na rozgrzewkę. Chwilkę rozgrzał ją na lonży, by kolejne kilkanaście minut spędzić na rozgrzewce w siodle, w każdym chodzie. Była to jednak rozgrzewka na tyle lekka, by Jadźka była 'świeża" w momencie startu, a jednocześnie wystarczająco rozgrzana. W końcu skierowali się na tro, gdzie brunetowi udało się wpakować angielkę do boksu numer siedem, z którego nie był szczególnie zadowolony, lecz wszystko zależało od dobrego startu. Starał się przygotować dwulatkę do ruszenia gdy tylko otworzą się bramki,jednak kiedy to nastąpiło ni wyskoczyli z nich od razu.Wręcz przeciwnie, wyszli z bramek jako ostatni. Brytyjczyk w końcu wypchnął ją z ich boksu.
Nie było sensu pchać się bardziej na wewnętrzne tory, gdyż tam pewnie zostaliby zablokowani, dlatego Brian z rozwagą starał się ich przesunąć na sąsiedni tor o ile nie było obaw, że i tu zostaną zablokowani. Na razie biegli na końcu, co ogólnie by go nie martwiło, gdyby nie dystans, dlatego chociaż zostawiał rezerwy na finisz, starał się aby Jackpatches stopniowo, powoli zmniejszała dystans do najbliższych koni, połykając kolejne centymetry i metry toru.
 
 
     
Jackpatches
Wyścigowiec


Płeć: klacz
Wiek: 2 lata
Rasa: Pełna Krew Angielska
Właściciel: Brian
Cena: £2950

Doświadczenie w skokach: 7
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10
Doświadczenie z lonżowania: 10
Kondycja: 124
Szybkość: 126
Klasa startów: dead last

Wysłany: 2017-06-07, 21:17   

Klacz cieszyła się z każdego wyścigu, bo mogła się zawsze wykazać. Ona się cieszyła się z faktu że miała właściciela i mógł ją zabierać na wyścigi. Faktycznie współpracowało się im doskonale, oby tak dalej. W dniu zawodów zobaczyła w obcej stajni swojego właściciela, witając się z nim z radością. Dała się spokojnie na myjce wyczyścić i osiodłać, by udać się kolejno na rozgrzewkę. Chwilkę rozgrzała się na lonży, by potem kontynuować rozgrzewkę z właścicielem na grzbiecie. Klacz była gotowa do biegu zawsze i wszędzie, a swoją drogą nie mogła się go oczywiście doczekać. W końcu skierowali się na tor, gdzie w miarę dość sprawnie weszli do swojego boksu. Klacz się jednak bardziej zestresowała wyjazdowymi wyścigami, wyskoczyła z swojej bramki z opóźnieniem. Wyszli z niej niemal jako ostatni, ale w sumie było to dla nich na plus. Jako że biegli na końcu, to tory obok nich były chyba względnie puste. Jeśli im się to udało to oczywiście zmieniły tor, o ile było to bezpieczne. Klacz faktycznie wszystko co najlepsze zostawiała sobie na koniec, więc jeszcze wszystko przed nimi. Klacz nie rozpędzała się zbytnio jeszcze, bo miała zachować resztę sił na końcówkę wyścigu.
_________________
It's like you still lay with me
Whisper all the things that make me go mad.

imię: Hand me a drink, I need it now - Jackpatches
właściciel: I want a place with on time - Brian Donney.

rodzice: Big Brown x Jantama
dokumenty: passport
moje: gallery

[img]xxx[/img]

potomstwo: Know it's my fault we don't speak - brak
osiągnięcia: I'm in the room we used to sleep - link
 
     
Mistrz Gry


Wysłany: 2017-06-07, 22:51   

Start był ważną częścią wyścigu, dla wielu najważniejszą, bo często przesądzał o jego ostatecznym wyniku. Póki co mogło na to nie wyglądać, bo na razie konie biegły stosunkowo zwartą grupą i tylko sami dżokeje wiedzieli czy przyjęta przez nich pozycja w stawce dobrze rokuje na ten moment, czy nie. Jedno jest pewne - ci, których technika nakazywała biec z przodu, a ze względu na nieszczęśliwe zdarzenia losu znaleźli się z tyłu, nie byli w dobrym położeniu. Podobnie jak konie ze złym startem - dla nich nadrobienie strat mogło się wiązać z przedwczesnym opadnięciem z sił, a samo dobicie do stawki przed wyjściem na przeciwległą prostą jeszcze nie oznaczało sukcesu.



Przed końmi pierwszy zakręt i wyjście na przeciwległą prostą.
Kolejka prezentuje się następująco:
1) Eva & Disaster Response 2) MG - NPC3, NPC5 3) Eviline & Daiquiri
4) Delphine & Scho Can Do 5) James & Princessof 6) MG - NPC4, NPC2, NPC1 7) Brian & Jackpatches 8) MG - PODSUMOWANIE AKCJI, koniec kolejki, rusza kolejna.
Każda osoba (nie para) ma 24h na odpis.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 9