Płeć: mężczyzna Wiek: 27 (07.02.92r.) Wzrost: 190 cm Zawód: piłkarz - napastnik Podopieczny: Marshmallow Pieniądze: £12980 Punkty doświadczenia: 240
Wysłany: 2017-01-18, 23:16
No cóż.. byliśmy młodzi i to trochę bardzo, więc jakby nie patrzeć mocno się zmieniliśmy. Przede wszystkim nie byliśmy już małymi chłopcami, a mężczyznami. Każdy miał swoje życie w różnym stopniu poukładane no i ten wygląd fizyczny zmienił się i to nieporównywalnie.
-Powiem Ci, że trochę moich znajomych tutaj mieszka. Więc chyba już mnie nikt nie zdziwi, kto tutaj się pojawi.
Pokręciłem głową i zanurzyłem usta w alkoholu, dopijając go do końca i od razu zamawiając następną szklankę.
-Właśnie, właściwie to czemu zrezygnowałeś?
Zerknąłem na niego i zapłaciłem za kolejnego whiskacza, którego skosztowałem, nim się odezwałem.
-Gram dalej, nie przestałem w sumie ani przez chwile. Właściwie to staram się przenieść tutaj do ligi angielskiej, żeby mieć bliżej do wszystkiego. A tutaj jestem w sumie ze względu na konie, które tutaj sprowadzają, bo też zacząłem jeździć i się potoczyło życie.
Spojrzałem się na Marcusa, chwilę mu się tak przyglądając, po czym wróciłem wzrokiem do alkoholu. No tak, nie znali się jeszcze w momencie, kiedy bawiłem się dziewczynami. Wtedy jeszcze chyba byłem grzeczny.
_________________
KIEDYŚ MIAŁEM ZŁOTE SERCE ORAZ ZŁOTY DOTYK TERAZ TYLKO PARĘ ZŁOTYCH MONET Znowu śledzę cię w snach, ale nie ma cię, nie ma nas W moim sercu nie ma miejsca, chyba nie mam szans pms: 3 Mógłbym tutaj osiem kobiet mieć jak ozon Osiem kobiet, osiem kobiet, czemu tęsknie wciąż za tobą żona: Jessie Wrens Starych znajomych ciągle tracę, a nie znoszę nowych przyjaciele: Jessie, Lorien, Olivia Szok w milionera z kundla w rok, żyje jakbym wygrał w lotto konie: Shockwave || Marshmallow || Rezerwuję wizerunek Anthonego G.
Płeć: mężczyzna Wiek: 22 lata Pieniądze: £2900 Punkty doświadczenia: 14
Wysłany: 2017-01-19, 22:20
Przecież to było ile lat temu? 4 czy 5 lat, więc nie byli przecież gówniarzami bez mózgu. Jednak Jo miał rację, zmienili się i to bardzo. Mieli wtedy koło 18 lat albo i więcej, no bo w zależności o którym panu mówimy. Wiek na pewno uczyni z nich bardziej dorosłych ludzi, mężniejszych i w ogóle.
-A ja do dziś nie znałem nikogo, no i masz spotkałem właśnie ciebie. - odparł. Cieszył się ze spotkania z dawnym kumplem oraz tego, ze może stare kontakty się teraz nieco odnowią. Marcus też nie zapominał o podpijaniu swojego trunku, który z czasem się skończył i po prosił o ponowne nalanie kelnera.
-Sprawy rodzinne, ale wolałbym się w ten temat nie zagłębiać. Musiałem skończyć karierę w imię wyższych celów i perspektyw. Potem ewentualny powrót do gry utrudniła mi kontuzja, no i tak się tułam bez tego. Potem grałem w jakieś śmiesznej lidze przed przyjazdem tutaj, więc kilka klubów się mną zainteresowała. Jednak ja nie byłem i nadal nie jestem pewny tego, że chce wrócić na dobre do gry. nieco wywodyjnie się wypowiedział na kwestię poruszoną przez Jo. Nie chciał się zagłębiać w problemy rodzinne, a nie w temat związany z piłką i jego powrotem. Wtedy kiedy miał 18 lat i musiał skończyć nagle karierę z owych powodów, liczyły się dla niego inne rzeczy niż marzenia i beztroskie życie. Marcus zamilkł dla odmiany słuchając jego słów, mało nie zakrztusił się swoim trunkiem słysząc o koniach.
-Ty jeździsz konno? Tutaj w tej stajni? - odparł wyraźnie zainteresowany. W końcu on też tu jeździł, ale nie miał okazji chyba jeszcze spotkać Jo w stajni i jego koni. Marcus nie wiedział że Jo planował się ustatkować i że wiódł całkiem niezłe życie, przynajmniej jemu się dobrze wiodło.
Płeć: mężczyzna Wiek: 27 (07.02.92r.) Wzrost: 190 cm Zawód: piłkarz - napastnik Podopieczny: Marshmallow Pieniądze: £12980 Punkty doświadczenia: 240
Wysłany: 2017-01-22, 00:53
A to chyba, że tak.. No to w sumie mogliśmy dorośleć w głowach i na tym by się to skończyło. Taką przemianą wartości przynajmniej w moim przypadku.
Uśmiechnąłem się lekko pod nosem, nijak nie odnosząc się do tej wypowiedzi. W końcu ja spotkałem tu póki co jedynie żeńską część moich znajomości i to mocno okrojoną - ale dalej znajomi. Przeszłość czasem ciągnęła się jak smród za kimś..chociaż w moim przypadku wcale nie była taka zła z osobami stąd.
-Rozumiem, nie będę naciskał bo każdy ma swoje sprawy. Jedynie o co mogę spytać, to nad czym się zastanawiasz? Jesteś ode mnie młodszy, masz jeszcze czas. Bo niedługo niestety żeby wskoczyć na wyższą półkę wcale nie będzie tak łatwo. Trochę się pozmieniało.
Mruknąłem w odpowiedzi, przełykając kolejną porcję alkoholu. Sam nie świeciłem teraz dobrym przykładem popijając jakby nic whisky, no ale. Czasami gdy miałem wolne zdarzało mi się, a następnego dnia dawałem sobie wycisk dla równowagi.
-Ta, jak mam czas to startuje na zawodach. Nawet kupiłem sobie dwa konie i powiem Ci, że mnie to wciągnęło. A co, też się wkręciłeś w koniki?
Spytałem rozbawiony. Oglądając się przez ramię, żeby zorientować się co się za mną dzieje.
Po jakimś czasie się pożegnałem i wyszedłem.
/zt
_________________
KIEDYŚ MIAŁEM ZŁOTE SERCE ORAZ ZŁOTY DOTYK TERAZ TYLKO PARĘ ZŁOTYCH MONET Znowu śledzę cię w snach, ale nie ma cię, nie ma nas W moim sercu nie ma miejsca, chyba nie mam szans pms: 3 Mógłbym tutaj osiem kobiet mieć jak ozon Osiem kobiet, osiem kobiet, czemu tęsknie wciąż za tobą żona: Jessie Wrens Starych znajomych ciągle tracę, a nie znoszę nowych przyjaciele: Jessie, Lorien, Olivia Szok w milionera z kundla w rok, żyje jakbym wygrał w lotto konie: Shockwave || Marshmallow || Rezerwuję wizerunek Anthonego G.
Płeć: mężczyzna Wiek: 24 lata Rasa: Człowiek Wzrost: 195 cm Podopieczny: Bijou Caramel ll Dragon Age ll Shadowfax Pieniądze: £1045 Punkty doświadczenia: 55 Skoki: 27 Ujeżdżenie: 10 Cross: 3 Wyścigi: 3 Obycie z koniem: 12
Wysłany: 2017-02-03, 21:52
No to było wiadome, bo raczej narąbana nie jeździła konno On raczej nie pijał jednego kieliszka do snu, bo uważał że to dość słabe. Jak pić to konkretnie, a nie dla snu czy smaku. mogła się wytrzeć za w czasu, a nie taka rozmazana się z nim bić. W sumie to jej wina, bo mogła ogarnąć se temat a nie zwalać winę na innych. Ta nawet za paczkę fajek w dzisiejszych czasach albo 10 groszy są cię wstanie zabić, takich to by od razu odstrzelił.
-Może, a ty nie? - odparł. Czy był ciekawy jej odpowiedzi? Może. W końcu skoro oboje tu siedzieli samotnie, to przynajmniej jakąś konwersację można było między sobą prowadzić. Jednak byłoby dziwne siedzieć i nic nie mówić, a przecież no poniekąd się jednak co nieco znali. On też tam popijał regularnie zawartość swojej szklanki. Oj tam ! On nie da jej leżeć pod stołem, zachowa się w tedy jak istny dżentelmen.
-Ja jakieś niecałe dwa lata. Można spytać w jakim celu tu przyjechałaś? - odparł, dopijając swój trunek i każąc kelnerowi nalać kolejną dawkę. Stajnia? Szkoła? Miasto? Kto ją tam wiedział, przynajmniej jakoś gadka im się na razie kręciła.
_________________
« L e o n • V a r d a s »
.......................What the fuck is love with no pain and no suffering? « love »
.......................Silk on her body, pull it down and watch it slip off. « pms »
.......................She’s out her head, I’m out my mind. « Nadya B. »
.......................They don’t want to see us make it, they just want to divide. « Tate V. »
.......................My ’65 speeding up the PCH, a hell of a ride. « Bijou Caramel, Dragon Age, Shadowfax »
.......................Intense, this shit it gets dense. «Anna H. »
Płeć: kobieta Wiek: 25 lat {18.01} Wzrost: 171 cm Zawód: architekt (nie pracuje), jeżdziec Partner: bottle of whisky will do the trick Ostatni trening: 04.2019 - skokowy - Jim Beam Rye Podopieczny: Jim Beam Rye, Prescription Boy Pieniądze: £2495 Punkty doświadczenia: 68 Skoki: 22 Ujeżdżenie: 29 Cross: 8 Obycie z koniem: 9
Wysłany: 2017-02-10, 11:20
Jak była na niego wściekła to nie bardzo miała głowę do patyczkowania się z wycieraniem rozmazanego makijażu i tak dalej. Na jego pytanie tylko wzruszyła barkami.
- Nie mam w tej kwestii zdania. - odpowiedziała, jednak było coś w jej glosie, co sugerowało, że nawet jeśli ma, to się tym zdaniem nie podzieli z Leonem.
To znaczy jak? Będzie ją podtrzymywał w pionie? Na kolejne jego słowa kiwnęła głową, uznając, że dwa lata to sporo i zastanawiając się co odpowiedzieć na pytanie. mogłaby coś ściemnić, to nie stanowiłoby dla niej problemu, postanowiła jednak inaczej.
- Powiedzmy, że w poprzednim miejscu zamieszkania zapadałam się coraz głębiej w gówno, z którego postanowiłam się wyrwać, licząc, że gdzie indziej gówno będzie płytsze. Poza tym jest tu stajnia. - powiedziała, po czym upiła zawartość kieliszka a barman nalał jej znowu kolejkę. Co sprawia, że o jednych rzeczach, wydawałoby się błahych - np. czy wierzymy w działanie losu - decydujemy się nie mówić, a o sprawach bardziej prywatnych mówimy, nawet jeśli bardzo ogólnikowo? Czy gówno w Eastbourne rzeczywiście było płytsze? Nadii trudno byłoby odpowiedzieć na takie pytanie. Gdyby brunetka wiedziała, że Leon rozważa edukacyjne powody dla jej przyjazdu do Eastbourne chyba wybuchnęłaby śmiechem. Czy ona wygląda jakby była "edukacyjnym" typem, albo jakby była studentką? Studia skończyła, co prawda pierwszego stopnia ale wystarczy. Tylko czasami, po kilku głębszych zastanawiała się nad pracą w wyuczonym zawodzie, ale szybko porzucała takie myśli.
_________________
In the mornings I'm like… Sun is up, I'm a mess, gotta get out now, gotta run from this…
There's a mean bone in my body, it's connected to the problems that I won't take for an answer, and I won't take that from you, because I would hurt a fly N a d y a B r a v o || 2 5 yrs old || Mother R u s s i a, father U S A
Płeć: mężczyzna Wiek: 33 Lat Wzrost: 185 cm Podopieczny: G-Dragon ll Little Parrish ll Machiavellian Z ll Take It Now Pieniądze: £1905 Punkty doświadczenia: 155 Skoki: 79 Ujeżdżenie: 31 Cross: 23 Wyścigi: 3 Obycie z koniem: 18
Wysłany: 2017-02-23, 13:48
Tytuł: Hodowca
-Okej, to prowadź. - odparł. Pozbierał się zaraz i zapłacił swój rachunek, co by nie wyjść na złodzieja czy coś U niego idealnego porządku też nie było, więc na pewno wybaczy drobny bałagan Brianowi. On też nie lubił sprzątać, ale od czasu do czasu jednak wypadało. W końcu oboje byli dość szybko gotowi do wyjścia, więc pozostało im pójść z buta lub zamówić taxi. Tak czy siak opuścili w końcu bar, by się udać do domu przyjaciela.
z.t
_________________
Debo confesarque Solo pienso en ti.
personalia: Tu mirar tu caminar » Diego Montana wiek: Eres muy timida lo se » 33 lata.
partnerka: Dime lo que so » xxx.
pms: Ver tu voz de terciopelo » 0.
ex: Cuando me hablas ya yo toco el cielo » Lara.
przyjaciele: Pienso en ti por darte un beso » Brian.
wrogowie: Dime si tu te sientes asi » brak.
Płeć: kobieta Wiek: 22 lata Wzrost: 158 cm Zawód: tatuażystka Ostatni trening: 09.10.2019 - ujeżdżeniowy - Carisma Pieniądze: £2880 Punkty doświadczenia: 26 Skoki: 6 Ujeżdżenie: 14 Cross: 2 Obycie z koniem: 4
Wysłany: 2017-05-17, 14:42
O umówionej godzinie zjawiła się pod pubem. Zdecydowała się skorzystać z usług taksówkarza, mając ochotę na piwo, whisky lub po prostu coś alkoholowego. Teczka, którą niosła w ręce była dość nieporęczna, aczkolwiek niebieskowłosa nie zwracała uwagi na spojrzenia gapiów. Zmierzyła wzrokiem szyld wiszący nad wejściem - upewniając się czy aby na pewno dobrze trafiła - i sprawnie wspięła się po schodach na górę. Do jej uszu już na klatce schodowej dobiegły dźwięki gitary, rozmowy osób i zapach dymu. W Eastbourne siedziała dość krótko, toteż takie miejsca były jej jeszcze nieznane. W sumie była wdzięczna Harleyowi za propozycje spotkania się tutaj, gdzie atmosfera była znacznie luźniejsza niżeli w jej studiu. Po za tym liczyła, że w ten sposób uda jej się lepiej poznać Davidsona i porozmawiać z nim nie tylko na tematy związane z tatuażem.
Omiotła lokal spojrzeniem, aczkolwiek nie dostrzegła znanego jej osobnika. Z tego powodu zajęła pierwszy lepszy stolik i zdjęła z siebie skórzaną ramoneskę. Zerknęła jeszcze na wyświetlacz swojego iphona, chcąc się upewnić, że nie dostała żadnej wiadomości i krótko westchnęła. Trochę stresowała się reakcją mężczyzny na gotowy projekt, bo włożyła w niego naprawdę dużo swojego zaangażowania i czasu. Dopuszczała jednak możliwość ewentualnych poprawek, bo przecież są gusta i guściki, a połączenie wszystkich elementów do kupy wcale nie było łatwe.
_________________
I'm fucked up, I'm black and blue I'mbuilt for it, all the abuse
I gotsecrets, that nobody, nobody, nobody knows
I'm good on, that pussy shit
I don'twant, what I can get
I want someone, with secrets
That nobody, nobody, nobody knows
Harley Davidson Jeździec zaawansowany let's get party started!
Płeć: mężczyzna Wiek: 27 lat Podopieczny: Joy & Stradivarius & Valkyria Pieniądze: £12788 Punkty doświadczenia: 144
Wysłany: 2017-05-17, 17:08
Tytuł: Hodowca
Zajechał motorem przed jedną ze swoich ulubionych kamienic w mieście, zostawił maszynę przy oświetlonej ulicy, zabezpieczył koła, przypinając harłaczka juniora do znaku drogowe, kask zabrał ze sobą. Krocząc w górę po drewnianych schodach, przerzucał pod palcami wyjętego z paczki black devila, jakby zastanawiał się, czy zignorować obowiązujący tu zakaz palenia czy nie... No, może lepiej na końcu? Jako, że przyjechał motorem nie zamierzał pić. Albo nie zamierzał pić dużo.
Zmrużył oczy, gdy z ciemniejszego korytarza przeszedł do jaśniejszego pubu. Nim zaczął namierzać drugą stronę dzisiejszych artystycznych negocjacji, zamówił sobie w barze colę z lodem i wtedy dopiero ruszył ku niebieskowłosej, której ciężko było nie zauważyć - nawet w tłumie. Usiadł od razu naprzeciwko, gotowy do zgrywania się.
-Hej, piękna, czekasz na kogoś?
Błysnął zębami w szerokim uśmiechu, zdejmując z siebie jeansową kurtkę z futrzanym kołnierzykiem. Wieczorami potrafiło zawiać zimnem. Podciągnął od razu rękawy szarej bluzy z logiem Harleya Davidsona i czekał na rozwój wydarzeń, popijając spokojnie chłodzącą się colę.
_________________
I never knew perfection 'till
I heard you speak, and now it kills me Just to hear you say the simple things
Now waking up is hard to do
And sleeping is impossible too
Everything is reminding me of you
Płeć: kobieta Wiek: 22 lata Wzrost: 158 cm Zawód: tatuażystka Ostatni trening: 09.10.2019 - ujeżdżeniowy - Carisma Pieniądze: £2880 Punkty doświadczenia: 26 Skoki: 6 Ujeżdżenie: 14 Cross: 2 Obycie z koniem: 4
Wysłany: 2017-05-17, 21:07
Ze znudzeniem wodziła spojrzeniem po przebywających w lokalu ludziach, w pewnym momencie dostrzegając również Harleya. Od tego momentu śledziła jego poczynania, wygodnie opierając się o oparcie krzesła. Nigdzie jej się nie śpieszyło, chociaż z natury była dość niecierpliwą osobą, strasznie nielubiącą czekać.
W reakcji na usłyszane słowa, kącik jej ust drgnął ku górze, a w jej oczach pojawiła się iskierka rozbawienia. Cholernie trudno było ją rozśmieszyć i często była aż nadto poważna, o czym Harley będzie miał okazję się jeszcze przekonać.
- Cześć - odparła i poczekała aż ten się rozbierze i będzie mógł skupić na niej całą swoją uwagę. Wtedy podsunęła mu pod nos teczkę, która zawierała projekt i jego wizualizacje na męskich plecach. Co prawda te na zdjęciu nie były tak umięśnione jak Davidsona, ale nie chciało jej się szukać lepszych. Po za tym był do tylko pogląd. A fakt, że wykonywała projekty w programie graficznym, dawał jej możliwość dowolnych poprawek, które nie wpływały na jakość kompozycji.
- Starałam się połączyć wszystko w całość, ale łatwo nie było - powiedziała i zerknęła w kierunku baru. Widząc napój Davidsona, sama zaczęła żałować, że czegoś sobie nie zamówiła.
- Zaraz wrócę - uprzedziła i poszła po whisky z lodem, krzywo spoglądając na barmankę, która usilnie próbowała flirtować z gościem siedzącym na jednym z wysokich, barowych stołków. Po otrzymaniu swojego zamówienia i zapłaceniu, wróciła do stolika. Upiła łyczek trunku i rzuciła Harleyowi pytające spojrzenie, zaciekawiona jego reakcją.
/kupa.
_________________
I'm fucked up, I'm black and blue I'mbuilt for it, all the abuse
I gotsecrets, that nobody, nobody, nobody knows
I'm good on, that pussy shit
I don'twant, what I can get
I want someone, with secrets
That nobody, nobody, nobody knows
Harley Davidson Jeździec zaawansowany let's get party started!
Płeć: mężczyzna Wiek: 27 lat Podopieczny: Joy & Stradivarius & Valkyria Pieniądze: £12788 Punkty doświadczenia: 144
Wysłany: 2017-05-19, 22:45
Tytuł: Hodowca
Nawet to lekkie poruszenie i cień rozbawienia uznał za istotnie dobry znak. Znaczy, że nie spóźnił się dużo, ale żart był może kiepski, godzien raczej litościwego pół uśmiechu. No nic! Raz na wozie, raz pod wozem, jak to mówią.
-Domyślam się. Moje chaotyczne przedstawienie tej wizji pewnie nie pomogło.
Posłał jej budujące spojrzenie, bo i tak miał zamiar pozostać przy tym samym wykonawcy... I cóż, nie wierzył w jej porażkę. Jeśli na publikowanych przez nią zdjęciach faktycznie były tatuaże spod jej ręki, to nie raz mierzyła się już ze skomplikowanymi wizjami, choć w znacznie mniejszym rozmiarze i mniej rozbudowanych szczegółach. Przesunął szklankę na brzeg stolika, co by nie zahaczyć jej teczką i gdy tylko dziewczyna ruszyła w stronę baru, mruknął w jej stronę krótkie 'okej' i wziął się za przeglądanie tego, co tam umodziła.
Na początek uniósł tylko kartkę papieru, na której wydrukowano na czysto, bez tła i wizualizacji projekt. W łbie Harleya cały ten obraz był chaotyczny i ubogi w walory estetyczne, jak choćby zrównoważona kompozycja... A to? Coś cudownego! Jeśli zaś chodzi o wizualizację na plecach, zagryzł lekko język, starając się pohamować cisnący mu się na usta uśmieszek. Skoro potrzebował zdjęć pleców, mogła przecież poprosić. -Jestem zachwycony - spojrzał prosto w jej oczy, zachowując poważną minę - Nie wiedziałem, że z tej mojej chaotycznej wyliczanki może wyjść takie cudo! - z niedowierzaniem pokręcił głową.
Podsunął jej tylko zdjęcie wizualizacji na plecach.
-Mam tylko kilka uwag technicznych.
W tym momencie wskazał na jaskółki zarysowane już na ramionach przykładowego mężczyzny a potem na wolną przestrzeń na żebrach, niżej, na wysokości talii.
-Myślę, że powinniśmy przenieść te jaskółki tu, na dół. Mam już tatuaże na ramionach i po prostu nie ma tu na nie miejsca.
To tylko taka drobnostka, ale jednak istotna sprawa, czyż nie?
-Co sobie zamówiłaś? - mruknął po chwili, ciekaw na co się przyczaiła przy barze. Skoro bierze mocniejszego drinka, może zamierza zostać trochę dłużej, hm?
_________________
I never knew perfection 'till
I heard you speak, and now it kills me Just to hear you say the simple things
Now waking up is hard to do
And sleeping is impossible too
Everything is reminding me of you
Płeć: kobieta Wiek: 22 lata Wzrost: 158 cm Zawód: tatuażystka Ostatni trening: 09.10.2019 - ujeżdżeniowy - Carisma Pieniądze: £2880 Punkty doświadczenia: 26 Skoki: 6 Ujeżdżenie: 14 Cross: 2 Obycie z koniem: 4
Wysłany: 2017-05-27, 15:17
Coz, Harley musial postarac sie bardziej, jezeli chcial poruszyc niebieskowlosa. A trzeba zaznaczyc, ze nie jedni probowali i udalo sie tylko nielicznym.
- Masz racje, nie pomoglo. Ale na szczescie lubie podejmowac wyzwania - przytaknela, nie mogac sie doczekac szczerej opinii na temat swojego dziela. A trzeba zaznaczyc, ze do tego projektu podeszla bardzo powaznie i spedzila nad nim wiele godzin, chcac by byl dopracowany w 100%.
Gdy wrocila do stolika, mezczyzna wlasnie przegladal jej teczke. Mimowolnie spiela sie na ten widok, nie dajac jednak po sobie poznac jakichkolwiek oznak stresu czy niepewnosci. Zasiadla na krzesle, zalozyla noge na noge i czekala na werdykt. Reakcja Harleya nieco ja zaskoczyla, bo nie spodziewala sie takiego entuzjazmu z jego strony. Nie mniej jednak westchnela z ulga wiedzac, ze jej praca nie poszla na marne i ma za soba kolejny, maly sukces.
- To akurat nie problem. Cos jeszcze chcialbys poprawic? - odparla, chwile pozniej upijajac lyczek swojego trunku, ktory przyjemnie rozlal jej sie po gardle.
- Klasyka, whisky z lodem - odparla, delikatnie stukajac paznokciami o szklo.
- A ty nie pijesz alkoholu? - zapytala, nie kryjac swojego zdziwienia. Bez problemu zauwazyla bowiem, ze w szklance ma cole.
/Wybacz brak polskich znakow i jakosc tego posta, ale nie chcialam Cie blokowac, a do dyspozycji mam poki co tylko tablet xddd
_________________
I'm fucked up, I'm black and blue I'mbuilt for it, all the abuse
I gotsecrets, that nobody, nobody, nobody knows
I'm good on, that pussy shit
I don'twant, what I can get
I want someone, with secrets
That nobody, nobody, nobody knows
Harley Davidson Jeździec zaawansowany let's get party started!
Płeć: mężczyzna Wiek: 27 lat Podopieczny: Joy & Stradivarius & Valkyria Pieniądze: £12788 Punkty doświadczenia: 144
Wysłany: 2017-06-18, 13:33
Tytuł: Hodowca
Tak naprawdę szatyn rzadko bawił się emocjami podobających mu się kobiet, starał się zawsze być naturalny, bo był święcie przekonany, że w większości przypadków to właśnie wystarczy... I przeważnie tak się działo. Nie był najbrzydszy, miał - może trochę specyficzne - poczucie humoru, dawał z siebie naprawdę dużo, bo i pamiętał o rocznicach, i urodzinach. Z drugiej strony mógłby zapytać szczerze sam siebie, dla czego jest w związku? Czy to tylko realizowanie własnej potrzeby do posiadania kogoś blisko czy może naprawdę szukanie sobie bratniej duszy?
-Właściwie jestem na tyle zadowolony z projektu, że możemy zaczynać lada dzień... Jeśli tylko masz jakiś wolny termin.
Złożył kartki i starannie wsunął je do teczki, by zaraz oddać ją Jennifer. Zapewne miała własne kopie zachowane na komputerze czy kopiach, ale mimo wszystko nie chciał w razie czego pozbawiać jej wzorów.
-Też chętnie skusiłbym się na whiskacza... Ale dziś prowadzę.
Wzruszył ramionami, skoro ona pije to zapewne przyjechała taksówką albo komunikacją miejską... No cóż. Najwyżej zaproponuje jej podwózkę do domu, kiedy będą się już zbierać. Teraz, kiedy już ją zwabił na jakiś neutralny teren, mógł w końcu dowiedzieć się o niej trochę i pozbierać informacje. Z lekkim uśmiechem i szczerym zainteresowaniem rzucił:
-Nie mieszkasz w Eastbourne długo, prawda? Inaczej poznalibyśmy się już wcześniej.
Czy to mijając się na ulicy, bo przecież Jenn była osobą ciężką do przeoczenia, czy może raczej na mniejszych sesjach tatuowania, bo Harłakowi spodobał się jej styl i pewnie miałby dla niej kilka zleceń i przed laty...
_________________
I never knew perfection 'till
I heard you speak, and now it kills me Just to hear you say the simple things
Now waking up is hard to do
And sleeping is impossible too
Everything is reminding me of you
Płeć: kobieta Wiek: 22 lata Wzrost: 158 cm Zawód: tatuażystka Ostatni trening: 09.10.2019 - ujeżdżeniowy - Carisma Pieniądze: £2880 Punkty doświadczenia: 26 Skoki: 6 Ujeżdżenie: 14 Cross: 2 Obycie z koniem: 4
Wysłany: 2017-06-20, 00:31
Harley miał to szczęście, że Jenny póki co była czasowa i mogła mu poświęcić całą swoją uwagę. W końcu był jej pierwszym klientem w Eastbourne, a popularność i szacunek na rynku zdobywało się z czasem. Frost nigdy nie liczyła, że przyjedzie do nowego miejsca i od razu będzie miała pozajmowane wszystkie terminy. Wiedziała, że po mimo licznych reklam i okazałego portfolio pozyskiwanie nowych klientów nieco potrwa.
Cieszyła się, że mężczyzna nie chce rozwlekać wszystkiego w czasie tak, jak robili to niektórzy interesanci. Z drugiej strony była niepocieszona faktem, że szybko zakończą dziarkę i ich drogi się rozejdą. A szkoda, bo pomimo dość krótkiej znajomości Harley zdążył ją zaintrygować.
- Jasne, piątek? Albo początek przyszłego tygodnia? - zaproponowała po chwili zastanowienia. W głębi duszy cieszyła się jak dziecko, chociaż nieco obojętna mina aktualnie nie schodziła jej z twarzy. Niebieskowłosa dość rzadko okazywała prawdziwe emocje, a jeśli już się otworzyła, to działo się to głównie przy bliskich jej osobach. Nie muszę chyba dodawać, że grono to było bardzo wąskie i starannie wyselekcjonowane, prawda? A aktualnie należał do niego tylko Shawn, któremu ufała najbardziej.
- Umawiasz się ze mną w pubie i przyjeżdżasz na własną rękę? - zapytała, unosząc do góry brew. W tym samym momencie odebrała od Anglika teczkę i położyła ją na brzeg stolika, co by jej nie przeszkadzała. Co prawda miała wszystko na komputerze, ale jak mniemam męskie plecy Davidsonowi również nie były do szczęścia potrzebne.
- Nie, pochodzę z Londynu i przeprowadziłam się do Eastbourne niedawno - odparła, ponownie biorąc łyka whisky. Nie za bardzo miała ochotę opowiadać o przyczynie tej ''ucieczki'' i miała szczerą nadzieję, że Harley nie będzie wnikał w szczegóły.
- Skąd taka pewność? - uśmiechnęła się zadziornie, w reakcji na drugi człon wypowiedzi mężczyzny. Aczkolwiek faktem było, że Jennifer nie dało się przeoczyć. Po za tym oprócz przypadkowego spotkania na mieście czy w sprawie tatuażu, mogli również wpaść na siebie w stajni, co było najbardziej prawdopodobne.
_________________
I'm fucked up, I'm black and blue I'mbuilt for it, all the abuse
I gotsecrets, that nobody, nobody, nobody knows
I'm good on, that pussy shit
I don'twant, what I can get
I want someone, with secrets
That nobody, nobody, nobody knows
Harley Davidson Jeździec zaawansowany let's get party started!
Płeć: mężczyzna Wiek: 27 lat Podopieczny: Joy & Stradivarius & Valkyria Pieniądze: £12788 Punkty doświadczenia: 144
Wysłany: 2017-06-22, 12:17
Tytuł: Hodowca
A Jenn z pewnością byłaby zadowolona, gdyby dowiedziała się, że większość znajomych szatyna to właśnie ludzie gustujący w tatuażach. Może podczas jakiejś wspólnej imprezy czy wypadu podpytają o tatuaż a pani Frost zyska klientów? Czas pokaże.
Oczywiście Harley nie chciał czekać, bo myśl o nowym tatuażu była dla niego tak samo ekscytująca jak oczekiwanie przez 6-latka świąt bożego narodzenia! A przede wszystkim chyba prezentów pod choinką. Wiedział, co dostanie, ale tak naprawdę widzieć projekt na pokazowych plecach i płaskiej kartce to nie to samo, co czuć ten projekt na sobie i jakoś się z nim również emocjonalnie wiązać przez ten ból, przez który trzeba przejść w procesie tatuowania.
-Może jednak początek tygodnia?
Ten piątek był chyba jego ostatnią nadzieją na jakąś imprezę czy browara, zanim zacznie się abstynencja, bo halo, tatuaż się goi i tusz nie może się rozmyć! W końcu Harłak nie chciał skończyć z czarnym kleksem na plecach albo z dziarą w stylu "heh, zrobiłem ją na odsiadce w patologicznym pierdlu". To poważna sprawa jest!
-Tak, i mam w zanadrzu jeszcze kilka niespodzianek.
Oh tak, Jenny będzie miala jeszcze okazję przekonać się, o co mu chodzi... Jeśli tylko się zgodzi. A na razie jeszcze chwila rozmowy i gadki wstępnej. Ot co. Męskie plecy rzeczywiście nie były mu do niczego potrzebne, miał już jedne, swoje i te najzupełniej mu wystarczały...
-Ciężko Cię przeoczyć - odpowiedział całkiem szczerze, puszczając jej zadziornie oczko.
Zrezygnował z "jesteś jedyna w swoim rodzaju", pewien, że stwierdzenie to ocieka banałem aż do granic niemożliwości. Harłak nie wiedział jeszcze, że szansa na to, by spotkać Jenn przypadkiem była jeszcze większa niż przypuszczał - w końcu łączyła ich jeszcze jeździecka pasja, o której nie miał jeszcze pojęcia.
-Z Londynu? Byłem tam kiedyś na zawodach, dużo nie zwiedzałem, ale to miasto ma swój specyficzny klimat.
Szczególnie spodobało mu się kilka pubów i przede wszystkim wygląd co poniektórych uliczek, nie gustował w zwiedzaniu znanych i obleganych punktów, takich jak Big Ben, London Eye czy co tam jeszcze. Zresztą nie miał dość czasu, by dogłębnie poznać to miasto - musiał przygotować się do ważnych, bo przecież wyjazdowych startów.
-Czemu zmieniłaś go akurat na Eastbourne?
Zastanawiał się po prostu, czy ich miasteczko słynęło z czegoś poza Orchardem i niezłą okolicą, w końcu mieli dostęp i do plaży, i do sporych lasów. Ale pomijając te dwie kwestie - no cóż, miasto jak miasto.
_________________
I never knew perfection 'till
I heard you speak, and now it kills me Just to hear you say the simple things
Now waking up is hard to do
And sleeping is impossible too
Everything is reminding me of you
Płeć: kobieta Wiek: 22 lata Wzrost: 158 cm Zawód: tatuażystka Ostatni trening: 09.10.2019 - ujeżdżeniowy - Carisma Pieniądze: £2880 Punkty doświadczenia: 26 Skoki: 6 Ujeżdżenie: 14 Cross: 2 Obycie z koniem: 4
Wysłany: 2017-06-23, 14:23
- Spoko, może być. W takim razie dogadamy się jeszcze co do dnia i godziny - odparła. Kompletnie nie robiło jej różnicy, w który dzień się spotkają, bo jak już wspomniałam - miała dużo wolnych terminów. Z drugiej strony nie wpadła na to, że Harley będzie chciał się wyszaleć przed tatuowaniem. Póki co miała go za gościa, który raczej nie pije zbyt wiele, bo wszędzie jeździ swoim motocyklem Tak czy siak, była to słuszna decyzja. W końcu szkoda by było, gdyby tatuaż okupiony godzinami cierpienia rozlał się, albo brzydko wygoił. Szczególnie, że był tak duży i cover nie bardzo wchodził w grę.
- Mam się bać? - zaśmiała się, kompletnie nie wiedząc o co Anglikowi może chodzi. Nie zamierzała jednak wypytywać go o szczegóły, bo wolała mieć element zaskoczenia. Mogła mieć jedynie nadzieję, że nie wpadł na nic głupiego, co totalnie nie wpisze się w jej gust. W końcu niebieskowłosa była dość wybredna i z pewnością nie miałaby oporów, żeby mu odmówić.
- Wiem, ale przyzwyczaiłam się już do ciekawskich spojrzeń - odpowiedziała. Nietypowy kolor włosów był jej sposobem na wyrażenie siebie, na wyróżnienie się pośród tłumu. Co prawda nie wszystkim się to podobało, aczkolwiek to nie miało dla Jennifer najmniejszego znaczenia. Grunt, że czuła się dobrze w swojej skórze. W końcu o gustach się nie dyskutuje. I całe szczęście, że Harley nie sypnął jakimś tandetnym komplementem, do których Frost była dość sceptycznie nastawiona.
- Nie lubię Londynu, to miasto jest strasznie przytłaczające - westchnęła, dopijając zawartość swojej szklaneczki.
- Zawodach? Trenujesz coś? - zapytała po chwili, szczerze zaintrygowana tym faktem. Jenny nawet nie zauważyła, kiedy ze spraw biznesowych przeszli na prywatne tematy. Nie przeszkadzało jej to jednak, bo chociaż znali się krótko, to czuła się w towarzystwie Davidsona swobodnie.
- Nie wiem - wzruszyła ramionami, uśmiechając się - Chciałam po prostu wyjechać z Londynu, a tutaj znalazłam fajny dom w dobrej cenie. No i mam blisko do stajni - dopowiedziała. Nie zamierzała wciskać mężczyźnie bajeczek, że Eastbourne zauroczyło ją od pierwszego wejrzenia i to właśnie tutaj postanowiła ułożyć sobie życie. Miasto jak każde inne, a Frost przede wszystkim chciała uciec od swojego ojca i się usamodzielnić. A sama przeprowadzka nie zmieniła zbyt wiele w jej życiu, jako że zabrała ze sobą najbliższą jej osobę - czyli Shawna.
_________________
I'm fucked up, I'm black and blue I'mbuilt for it, all the abuse
I gotsecrets, that nobody, nobody, nobody knows
I'm good on, that pussy shit
I don'twant, what I can get
I want someone, with secrets
That nobody, nobody, nobody knows
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum