Harley Davidson Jeździec zaawansowany let's get party started!
Płeć: mężczyzna Wiek: 27 lat Podopieczny: Joy & Stradivarius & Valkyria Pieniądze: £12788 Punkty doświadczenia: 144
Wysłany: 2017-02-12, 21:45
Tytuł: Hodowca
Sowicie nagrodził karuskę słowem, jak i poklepaniem szyi. Pierwszą część rozgrzewki mieli już za sobą i bez przeszkód mogli przejść dalej! Po udanym żuciu z ręki, Harley zaczął płynnie skracać wodze, sprowadzając karą do standardowego ustawienia. Chwilę potem już wprowadzał ją w narożnik i dyktował pomoce do zagalopowania. Na początek zaserwował jej klasyczny zestaw - kilka kół i obszerniejszych wolt, podczas których wymagał porządnego wygięcia, ale i pozostawania w ustawieniu. Gdy zgrał się już całkowicie z aktywnym, parkurowym tempem karej, poprowadził ją na linię drągów ustawionych na galop - dwie foulee, drąg, kolejne dwie foulee drąg. Początkowo dyktował jej równe tempo, zachował odpowiednie ramy i przejazd nie był żadnym problemem... Ale za drugim razem celowo jej trochę utrudnił - a to poprosił o skrócenie pierwszego skoku, dodanie na drugim, a to na odwrót... Czekały ich dzisiaj szeregi, więc miał zamiar choć trochę nastawić ją na takie trudności, ciasnoty! Po kilku powtórzeniach nagrodził ją chwilą stępa. Spokojnie zaczekał aż oddech hanowerki dojdzie do ładu, by w odpowiednim momencie przyłożyć łydki do jej ciemnych boków, lekko wypchnąć ją z biodra i w kłusie poprowadzić ją na rozgrzewkowe przeszkody. Na początek prawdziwy banał - stacjonata 90cm z kłusa, z kilkoma drągami przy najeździe. Z pewnością nie sprawi jej to problemu, była to raczej kwestia psychiki jeźdźca... Pierwsze przeszkody na treningu zawsze należały do szczególnie prostych, bo Harłak prawie obsesyjnie obawiał się końskiej kontuzji podczas tej części rozgrzewki. Cóż poradzić? Chwilę potem już prowadził ją na kopertę 115cm i po szerokim łuku zbliżonym kształtem do c na okser 110cm, 5 foulee za nim stacjonata 120cm. Dość czasu na najazd, naprostowanie i spokojne podejście do przeszkody.
_________________
I never knew perfection 'till
I heard you speak, and now it kills me Just to hear you say the simple things
Now waking up is hard to do
And sleeping is impossible too
Everything is reminding me of you
Płeć: klacz Wiek: 8 lat Rasa: koń hanowerski Cena: £4700 Doświadczenie w skokach: 222 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 41 Doświadczenie z lonżowania: 23 Kondycja: 91 Szybkość: 87 Klasa startów: Skoki: CS
Wysłany: 2017-02-12, 22:04
Pochwałę wzięła do serca, bowiem każdy taki gest motywował ją do dalszej, efektownej pracy. Zgodnie z dalszymi wskazówkami, kobyła powróciła do poprzedniego ustawienia, następnie wjeżdżając w narożnik, po którym płynnie przeszła do aktywnego, okrągłego galopu. Jej krok już z na samym początku był bardzo dynamiczny i płynny. Z początku standardowo kilka ćwiczeń przy udziale prawidłowych wygięć, z czym klacz nie miała najmniejszego problemu. Następnie mogła rozpocząć nieskomplikowaną pracę z drągami. Aktywnym, jednostajnym tempem wjechała na szereg, od samego początku skupiając uwagę na tym, co znajdowało się pod jej nogami. Każdy drąg przechodziła z wyżej uniesionymi kończynami. Szczególnie wysoko unosiła swoje przody, mając tendencję do właśnie takiego, wysokiego galopu. Gdy zaczęły się swego rodzaju utrudnienia, kobyła nie irytowała się nadto, chociaż jako bardzo wygodne zwierzę wolałaby, ażeby obeszło się bez trudności. Niemniej jednak dostosowywała się do wskazówek Harleya, ostatecznie bez szwanku kończąc to ćwiczenie i przechodząc na moment do stępa. Tutaj nie porzucała swojego aktywnego kroku, nie będąc jeszcze na tyle zmęczoną. Pozbierała wszelkie siły i odsapnęła tylko trochę, by potem znów ruszyć energicznym kłusem. Podążając w kierunku pierwszej, niewysokiej przeszkody, klacz tylko przelotnie spojrzała pod nogi, utwierdzając się w przekonaniu, że coś się pod nimi znajduje. Mając to na względzie, ustawiała nogi w przemyślanych miejscach, przygotowując się tym samym do skoku, który nastąpił już chwilę potem. Nie musząc się nadto wysilać, skoczyła z bezpieczną rezerwą. Następnie podążyła do kolejnej przeszkody, tutaj odbijając się nieco szybciej i sprawniej, bowiem była nieco wyższa. Po lądowaniu zakręciła gładko w kierunku oksera, którego również pokonała bez problemu. Nie rozpędzała się do kolejnej przeszkody, nie czując takowej potrzeby. Podeszła do stacjonaty pewnie i całkowicie spokojnie, odbijając się w wyznaczonym bądź wybranym miejscu. Płynnie przeleciała na przeszkodą, niezbyt mocno wyciągając ciało, bowiem nie było takiej potrzeby, a później równie miękko lądując na ziemi.
_________________
A R I A N A autumn de sprit x awalon
» 04 VII 07 «
discipline is just choosing between what
you want now and what you want most
klacz o wielkim zamiłowaniu do skoków i ogromnych
ambicjach, niebywale prezentująca się na parkurach
wysokich klas. charakteryzuje ją niebywale lekki i płynny
ruch, genialnie zaokrąglony galop i naturalnie podstawiany
zad. w stosunku do ludzi neutralna, wyrozumiała dla
początkujących jeźdźców i bardzo ufająca wcześniej poznanym
osobom. od kontaktu z innymi końmi nie lgnie, ale
nie bywa również agresywna.
7 x I msc | 1 x II msc | 3 x III msc
potomstwo: valkyria o. sternkämpfer potomstwo:viceroy o. desperado.....
Harley Davidson Jeździec zaawansowany let's get party started!
Płeć: mężczyzna Wiek: 27 lat Podopieczny: Joy & Stradivarius & Valkyria Pieniądze: £12788 Punkty doświadczenia: 144
Wysłany: 2017-02-12, 23:39
Tytuł: Hodowca
Na potrzeby treningu Harley poprosił stajennego o rozstawienie luźno kilku szeregów - czy to takich na lekkim łuku, z większym odstępem między przeszkodami, szereg z trzech przeszkód - koperta, stacjonata, stacjonata - czy dwóch, gdzie jednym członem może okazać się okser... Między nimi było dość przestrzeni na rozstawienie kilku luźnych przeszkód, które mogły stać się potencjalną częścią parkuru.
W zasadzie Harłak mógł więc sobie pozwolić na pełną dowolność w wyborze trasy, składanie parkuru na poczekaniu i realizowanie celu treningu małymi, urywanymi kroczkami. Po ostatnim oddanym skoku poklepał czarną szyję hanowerki i po dwóch, energicznych foulach ostudził ją lekką półparadą i z powrotem usiadł w siodło. Osiągnęli odpowiednie tempo do ruszenia na pierwsze treningowe przeszkody. Na początek poprowadził ją po zaokrąglonym, szerokim łuku prosto na środek drąga stacjonaty 110cm. Na foulę przed skokiem skrócił ją lekko, sygnałem łydki wskazał odpowiedni moment do wybicia i lekko uniósł dłonie, zachęcając karą do wybicia się w powietrze. Już w locie wbił spojrzenie w drugą przeszkodę tego członu - przed nimi 4 foulee, a za nimi stacjonata 120cm. Już foulee za lądowaniem zasygnalizował klaczy półparadą, że to nie koniec, że przed nimi kolejne "wyzwanie" (a może raczej już rutyna?). Pewnie przytrzymał ją do samego końca, nie pozwalając spłynąć ani uciec, a tym bardziej za mocno wydłużyć fouli czy narzucić zbyt aktywnego tempa. Nie spodziewał się po karej tego rodzaju błędów, ale w pracy z nią stawiał sobie poprzeczkę zawsze wysoko - starał się zadbać o każdy szczegół, wyciągnąć z niej pełnię możliwości. Za drugą przeszkodą nagrodził ją głosem i po ciaśniejszym trochę zakręcie w prawo poprowadził ją delikatnym skosem na kopertę 115cm. Nie były to jeszcze graniczne wysokości klasy C, ale przed nimi cały trening! Nie miał zamiaru jej dziś nadwyrężać - chciał oddać ją rześką i w formie w ręce Luke'a, sam zajmie miejsce na widowni lub przed telewizorem i będzie trzymał za nich kciuki.
Zaraz za tą serią trzech przeszkód sprowadził ją na obszerną ósemkę między przeszkodami. Nie zjeżdżali na żadną z nich, przez chwilę Harley dbał tylko o to, by kara pozbyła się nadmiernej ekscytacji, choć nie spodziewał się nagłych, młodzieńczych wybuchów ekscytacji i radości u stabilnej, stosunkowo spokojnej championki. Na przecięciu obu brzuszków poprosił ją o lotną zmianę nogi, dwa powtórzenia pod rząd i po tej umysłowej przerwie, pozwolił też odetchnąć jej ciału podczas dwóch, trzech minut stępa. Miała już za sobą serię rozgrzewkowych przeszkód, jak i te trzy treningowe... Mała chwila na oddech jej nie zaszkodzi, a on musi się zastanowić co dalej!
Naturalnie po przerwie zdecydował się na lekkie zwiększenie stopnia trudności. Zaraz po prośbie o zagalopowanie ze stępa, poprowadził ją lekko skośnym najazdem na stacjonatę 120cm. Przez skrócenie i szybki sygnał do wybicia wymusił u niej niejako wydłużenie trochę paraboli skoku i wcześniejsze odbicie się od ziemi. Obawiał się, że koń, stworzenie widzące świat trochę inaczej, może nie zwrócić odpowiedniej uwagi na skośne ustawienie przeszkody i wybić się zbyt późno - po prostu tego faktu nie zauważyć. W locie oparł się trochę mocniej na prawym strzemieniu, lekko przycisnął prawą piętę do karego boku, sygnalizując nogę do lądowania. Tuż za przeszkodą czekał ich bowiem ciaśniejszy zakręt na prawo, do bandy. Krótką chwilę po odzyskaniu gruntu pod nogami, zasiadł więc w siodło i poprosił Voice o mocniejsze wygięcie, by zmieścić się i dojechać do pierwszego śladu, z którego łagodniejszym już łukiem skierował ją na pojedynczy okser 130cm. Standardowo zaktywizował trochę jej zad dosadną półparadą i wspomógł przy wyborze odpowiedniego punktu do wybicia. Podczas pokonywania przeszkody otworzył dłonie, pozwalając płynnie przepływać dłoniom przez palce, a niech się czorna wyciągnie trochę!
_________________
I never knew perfection 'till
I heard you speak, and now it kills me Just to hear you say the simple things
Now waking up is hard to do
And sleeping is impossible too
Everything is reminding me of you
Płeć: klacz Wiek: 8 lat Rasa: koń hanowerski Cena: £4700 Doświadczenie w skokach: 222 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 41 Doświadczenie z lonżowania: 23 Kondycja: 91 Szybkość: 87 Klasa startów: Skoki: CS
Wysłany: 2017-02-13, 17:02
Poklepana po szyi mimowolnie odchyliła jedno z uszu, lecz szybko z powrotem je postawiła. Upomniana półparadą, ustabilizowała bardziej swoje tempo, które wciąż było dość aktywne i zaangażowane. Płynnym ruchem podążała po obszernym łuku prosto na pierwszą przeszkodę z szeregu, nie nakręcając się przy tym ani nie sprawiając innych trudności. Przed przeszkodą skróciła nieco krok, by idealnie się zmieścić i po otrzymaniu sygnału, lekko odbić od podłoża. Nieduża wysokość przeszkody umożliwiała klaczy lekkie obijania się, a więc niezbyt przyłożyła się do ładnego wyciągnięcia ciała, lecz generalnie nie było źle. Po lądowaniu nie rozpędzała się nadto, utrzymując stonowane tempo i nieco skrócony krok, by wymieścić się przed kolejną przeszkodą, której pokonanie również nie było niczym trudnym. Na kolejną pochwałę zareagowała identycznie, co poprzednio, jednocześnie zmieniając swój dotychczasowy kierunek. Zmierzyła wzrokiem przeszkodę, lecz w pełni ufając jeźdźcowi, pozwalała mu na prowadzenie się według jego zasad. Takim sposobem po dotarciu do trzeciej przeszkody, po uzyskaniu sygnału klacz wybiła się lekko i wyciągając mocniej swoje ciało, pokonała ją bez większych problemów. Po lądowaniu parsknęła głośno, nadal nie czując zmęczenia. Poprowadzona na ósemkę ładnie wpisywała się w łuki, łypiąc ciekawsko na mijane przeszkody i co jakiś czas strzelając ogonem. Wraz z poleceniem płynnie i bez zastanowienia zmieniła nogę, dalej kierując się ma drugą stronę. Kobyła nie napotykała na problemy podczas żadnej z prób, nie stawiała oporów ani trudności, dlatego to ćwiczenie zaliczyła wręcz śpiewająco. Tym razem chętniej zwolniła do stępa i chociaż nie porzucała aktywnego tempa to udało jej się w tym czasie nieco odsapnąć. Po tej przerwie kara bez oporów, płynnie przyspieszyła do galopu, od razu znajdując swoje tempo oraz rytm. Ruszyła na stacjonatę pod skosem, co nie było jej zbyt na rękę, jednak nie protestowała. I tym razem pozwoliła Harleyowi na trzymanie kontroli, więc stosowała się do każdego jego polecenia oraz sugerowała się wskazanym przez mężczyznę momentem wybicia. Energicznym, zaangażowanym ruchem odbiła się od ziemi i bardziej niż dotychczas wyciągając swoje ciało, udało jej się bez szwanku przeskoczyć i tę przeszkodę. Zaraz po lądowaniu Voice ruszyła z prawej nogi, idealnie wpisując się w ciasny zakręt oraz następnie w nieco łagodniejszy łuk, który doprowadził ją do następnej przeszkody. Podczas najazdu, skoku i lądowania klacz zastosowała dokładnie tę samą taktykę, co poprzednio.
/ Z góry przepraszam za jakość tego postu, ale piszę z telefonu i w dodatku trochę na szybko
_________________
A R I A N A autumn de sprit x awalon
» 04 VII 07 «
discipline is just choosing between what
you want now and what you want most
klacz o wielkim zamiłowaniu do skoków i ogromnych
ambicjach, niebywale prezentująca się na parkurach
wysokich klas. charakteryzuje ją niebywale lekki i płynny
ruch, genialnie zaokrąglony galop i naturalnie podstawiany
zad. w stosunku do ludzi neutralna, wyrozumiała dla
początkujących jeźdźców i bardzo ufająca wcześniej poznanym
osobom. od kontaktu z innymi końmi nie lgnie, ale
nie bywa również agresywna.
7 x I msc | 1 x II msc | 3 x III msc
potomstwo: valkyria o. sternkämpfer potomstwo:viceroy o. desperado.....
Harley Davidson Jeździec zaawansowany let's get party started!
Płeć: mężczyzna Wiek: 27 lat Podopieczny: Joy & Stradivarius & Valkyria Pieniądze: £12788 Punkty doświadczenia: 144
Wysłany: 2017-02-13, 19:59
Tytuł: Hodowca
Ponownie zdecydował się na szybkie "osunięcie się" w siodło, w celu uzyskania lepszej sterowności - poprowadził ją na drugi ślad, który doprowadził ich na sam środek drąga szeregu okser 120 - trzy foulee - stacjonata 120. Zamknął karą w stanowczych pomocach, przed przeszkodą posłał jej półparadę i podczas lotu starał się być tylko jak najmniej obciążającym balastem. Skulił się w półsiadzie nisko nad jej grzbietem, pozwalając wodzom płynnie przepływać przez swoje palce. Postarał się dobrać moment wybicia tak, by skok nie był zbyt długi i nie utrudnił im najazdu na stacjonatę. Jego pomoce były jednak ledwie sugestiami, bo starał się dać Voice pole do popisu i przede wszystkim do nauki na własnych błędach i doświadczeniu. Jeśli zdecydowała się skoczyć później, to po prostu wspomógł ją między członami szeregu. Już za drugą przeszkodą przysiadł w siodło, by zawrócić po szerokim łuku, naprostować najazd i pojechać ów szereg z drugiej strony - w łatwiejszej wersji znaczy się. I tym razem pozwolił karej poeksperymentować z odległościami, przygotowany na potencjalne ratowanie jej. Za drugim członem poklepał jej szyję i zwolnił ją do kłusa, po kilku metrach ponownie posłał jej wstrzymujące pomoce i pozwolił przejść do stępa. Jak już wspominałem - nie miał zamiaru jej nadwyrężać przed wyprawą do Belgii, a po ciągu 6 przeszkód mogła czuć się trochę zmęczona.
Po kilku minutach spokoju ponownie wziął się za uprzykrzanie jej odpoczynku - stanowczo wyprosił zagalopowanie ze stępa i ponownie poprowadził hanowerkę na linię drągów w galopie, tym razem nie miało być tak prosto... Chciał wybadać reakcje karuski. Za pierwszym drągiem dla utrudnienia skracał lub wydłużał jej krok i przestawał dyktować tempo, ciekaw czy sama spróbuje nadrabiać jego błąd. W końcu to jeszcze nie przeszkody... A na parkurach nie raz go wyratowała z opresji i błędu! Za każde poprawne dostosowanie fouli z własnej inicjatywy nagradzał ją słowem i gestem, by zaraz sprowadzić ją z powrotem na parkur.
Aktywnym, parkurowym galopem poprowadził ją po prostej na pierwszym śladzie na stacjonatę 130cm, już w locie obciążył mocniej jej lewą stronę, sygnalizując kierunek lądowania i już, już siadał w siodło, by wprowadzić ją na pierwszy człon kolejnego szeregu - stacjonatę 115cm. Zaznaczył, że życzy sobie lądowania na lewą nogę, bo czekał ich lekko wykrzywiony najazd na drugi człon. Przez kolejne 6 foulee odbił lekko na prawo, by swobodniej naprostować, wykręcić po lekkim łuku na drugi człon, stacjonatę 120cm. Oczywiście odpowiednio wcześniej ostrzegł klacz półparadą o zbliżającym się skoku i w locie nie hamował jej, pozwolił zaprezentować swoje techniczne umiejętności i naturalny talent. Ah! Odwiódł ją na mniej zatłoczoną część maneżu, co by swobodnie nawrócić i pojechać tę sekwencję z drugiej strony. Tym razem nie naprostowywał jednak tak najazdu, ale zaserwował jej lekko skośny sus przez drugi człon, co by ułatwić wykręcenie za przeszkodą. Za szeregiem poprowadził ją ostrym łukiem na lewo, gdzie nie czekała ich żadna przeszkoda a jedynie wolna przestrzeń. Dlaczego więc najechali skosem? Ano dlatego, że już w pierwszej fouli po lądowaniu Harley musiał wprowadzić Voice na zakręt w lewo dojeżdżający do pierwszego śladu. Gdyby nie ten skos mogliby się po prostu nie zmieścić! Od razu naszła go myśl, że po lądowaniu mogłoby nie starczyć czasu na lotne zmiany nogi w razie błędu, więc od razu wjechał na ósemkę, co by w krótkiej przerwie zobaczyć jak stoi z kontrgalopami. Może poświęcą temu jeszcze jakiś trening, jeśli to ich pięta achillesowa? W każdym razie poprosił Voice o przejechanie całej ósemki bez zmiany nogi w galopie, uważnie obserwując jej ruch i wypatrując niuansów świadczących o zaburzeniach równowagi czy rytmu. Jeśli takowe się nie zdarzyły to na środku figury poprosił ją o lotną i sprawdził także drugą stronę. Starał się modyfikować trochę brzuszki, a to je spłaszczając, a to wyciągając trochę, by sprawdzić czy w trudniejszych wariantach tego ćwiczenia też nie jest najgorzej. Gdy dowiedział się czego chciał po prostu odpuścił - zwolnił ją do kłusa, potem powoli do stępa i pozwolił odetchnąć. Wziął od stajennego treningową derkę i przykrył jej zad, co by się nie przeziębiła i stopniowo oddawał jej wodze, pozwalając wyciągnąć szyję. Przez kolejne 15 minut wprowadzał ją na delikatne łuki, by jakoś urozmaicić rozstępowanie.
Po zeskoczeniu na ziemię poklepał czule jej szyję, pięknie jej podziękował za trening i poprowadził hanowerkę do stajni na zasłużony odpoczynek, być może nie przekraczał dziś granicy jej kondycyjnych możliwości - ale tak, jak wcześniej wspominałem, chciał ją zachować świeżą do zawodów, a i dopiero wkroczyła w klasę C po intensywniejszych treningach odbudowujących formę po ciąży.
[z/t]
_________________
I never knew perfection 'till
I heard you speak, and now it kills me Just to hear you say the simple things
Now waking up is hard to do
And sleeping is impossible too
Everything is reminding me of you
Płeć: klacz Wiek: 8 lat Rasa: koń hanowerski Cena: £4700 Doświadczenie w skokach: 222 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 41 Doświadczenie z lonżowania: 23 Kondycja: 91 Szybkość: 87 Klasa startów: Skoki: CS
Wysłany: 2017-02-14, 22:55
Po udanym lądowaniu klacz bez oporów skierowała się na drugi ślad, którym podążała w celu dotarcia do kolejnego szeregu. Wzrokiem zmierzyła przeszkodę, szybko oceniając sytuację oraz dochodząc do wniosku w jaki sposób powinna do tego zadania podejść. Ponieważ wskazówki mężczyzny były dla niej wygodą, a jednocześnie ułatwieniem, nie wahała się z nich korzystać, więc płynnie odbiła się od podłoża, kiedy jeździec to zasygnalizował. Następnie mocno ugięła nogi, by żadną z nich nawet nie musnąć przeszkody i wyciągnęła swoje ciało w taki sposób, by skok był najodpowiedniejszy. Wylądowawszy parsknęła cicho, kierując się na wprost drugiej przeszkody. Nie manipulowała przy swoim tempie, instynktownie uznając je za odpowiednie. Po udanym skoku kobyła wjechała na obszerny łuk, po którym nastąpił najazd na te same przeszkody. Tym razem sytuacja nie wyglądała inaczej, bowiem klacz nie miała najmniejszych problemów z pokonaniem tego szeregu od drugiej strony, nawet kiedy przyszło jej samodzielnie dobierać odległości i momenty wybicia. Gdy wszystko poszło zgodnie z planem i Voice została poklepana po szyi, znów odchyliła jedno ucho i nieznacznie przekręciła łeb, żeby kątem oka dostrzec skrawek sylwetki Davidsona. Płynnie zwolniła do kłusa, a następnie do stępa, strzelając przy tym ogonem. Ostatnimi czasy klacz miała w sobie sporo energii i zapału do pracy, ale faktycznie te ćwiczenia odrobinę ją zmęczyły, więc chętnie łapała oddech. Po krótkim odpoczynku hankwerka aktywnie weszła w galop. Poprowadzona na drągi postawiła uszy na sztorc i mając świadomość obecności obiektów pod nogami, starała się je zgodnie pokonywać , mimo utrudnień ze strony jeźdźca. Na każde polecenie reagowała natychmiastowo, na zmianę skracając lub wydłużając krok, acz starając się jednocześnie zachować tempo, poprawnie dobierać odległości i przyjmować odpowiednią postawę. Pochwały oczywiście przyjęła.
Dynamicznym, okrągłym galopem ruszyła na stacjonatę, spokojnie zbliżając się do punktu wybicia, w którym uniosła swe przody, by za nimi płynnie mogły podążyć też tyły. Wyciągnęła ciało, zaraz odchylając lekko głowę i lądując na wskazaną nogę. Ze stacjonatą 115 cm również poradziła sobie bez szwanku, kolejno podążając do kolejnej stacjonaty – tym razem 120 cm. Aby do niej dotrzeć klacz zakręciła lekko w prawo, a później spokojnie doszła do przeszkody, pokonując ją tak samo, jak poprzednią. Aktywnym galopem zatoczyła kolejny łuk, by ponownie wejść w najazd ma ten sam szereg, lecz od drugiej strony. Z pierwszym członem nie miała problemu, zaś skośny najazd na kolejny i tym razem nie przypadł jej do gustu. Niemniej jednak nie protestowała, wybijając się gładko we wskazanym miejscu i płynnie wyciągając ciało, aby swobodnie przelecieć nad przeszkodą. Po lądowaniu od razu zakręciła, kolejno ponownie wchodząc w ósemkę. Poruszała się po ów figurze spokojnym tempem, instynktownie chcąc zmienić nogę w środkowym punkcie. Jeśli więc Harley jej od tego nie odwiódł to kobyła drugą część ósemki pokonała ze zmienioną kończyną. Zakładam jednak, że Davidson się nie obijał, więc niezadowolona Voice pozostała przy tej samej nodze, co nie spodobało się jej. Galop stał się bardziej oporny i zdecydowanie mniej aktywny, a właściwe wygięcie nieco zachwiane. Dopiero przy drugiej nodze ćwiczenie nabrało wyrazu, bowiem klacz bardziej się przyłożyła, zaś galop na drugą nogę był dlań najwidoczniej wygodniejszy. Potem chętnie zwolniła do kłusa i stępa, ciekawsko zerkając ma stajennego. Stopniowo wyciągała i opuszczała szyję, a przy tym ładnie wpisywała się w wyjeżdżane spokojnie łuki.
W końcu zatrzymała się, a po pochwale i podzięce ruszyła za Harłakiem do stajni.
Zt.
_________________
A R I A N A autumn de sprit x awalon
» 04 VII 07 «
discipline is just choosing between what
you want now and what you want most
klacz o wielkim zamiłowaniu do skoków i ogromnych
ambicjach, niebywale prezentująca się na parkurach
wysokich klas. charakteryzuje ją niebywale lekki i płynny
ruch, genialnie zaokrąglony galop i naturalnie podstawiany
zad. w stosunku do ludzi neutralna, wyrozumiała dla
początkujących jeźdźców i bardzo ufająca wcześniej poznanym
osobom. od kontaktu z innymi końmi nie lgnie, ale
nie bywa również agresywna.
7 x I msc | 1 x II msc | 3 x III msc
potomstwo: valkyria o. sternkämpfer potomstwo:viceroy o. desperado.....
Płeć: kobieta Wiek: 27 lat (07.07.1993) Wzrost: 174 cm Ostatni trening: 05.2020 - skokowy - Angel's Wings Podopieczny: Friskey Whiskey, Angel's Wings, Dark Princess Intentians, Maebashi, Charmeur - konie; Flava, Java - kotki. Pieniądze: £3514 Punkty doświadczenia: 264 Skoki: 94 Ujeżdżenie: 50 Cross: 84 Obycie z koniem: 36
Wysłany: 2017-02-24, 18:20
Korzystając z ładnej pogody i przyjemnej temperatury, zdecydowała się wyjść z Siviento na zewnątrz. Tym bardziej, że hale wciąż były przepełnione. Tutaj miała zresztą nieograniczony dostęp do drągów, które w zamyśle miały stanowić główny element dzisiejszego treningu.
W każdym razie, trening zaczęła oczywiście od rozgrzewki. W tym przypadku oznaczało to najzwyklejsze rozruszanie się w trzech chodach po wyznaczonym kole, póki co bez żadnego wypięcia. Naomi rozwinęła lonżę i za pomocą długiego bata do lonżowania odesłała Siviento na koło o największej możliwej średnicy. Liczyła się z tym, że ogier może nie chcieć stępować - w końcu było czuć wiosnę w powietrzu, a on był młody i w dodatku gorącokrwisty. Właśnie dlatego pozwoliła mu na początku na galop i szaleństwa, jeżeli właśnie tak wyglądał jego pierwszy krok. Gdyby rzeczywiście tak było, skupiła się jedynie na tym, by nie wyrwał jej lonży z ręki - poza tym jedynie czekała aż zrzuci z siebie nadmiar enegii. Jeśli jednak nie nosiło go wcale, oczywiście wymagała od niego jedynie stępa na lewo.
Płeć: ogier Wiek: 5 lat Rasa: Pełna krew angielska Cena: £2437 Doświadczenie w skokach: 80 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 51 Doświadczenie z lonżowania: 20 Kondycja: 45 Szybkość: 40
Wysłany: 2017-02-24, 18:34
Młody nie wychodził ze stajni od kilku dni, a mały wybieg który miał do swojej dyspozycji nie był w stanie rozładować jego energii, dlatego gdy wyszedł na zewnątrz wydał z siebie głośne rżenie. Uniósł łeb wysoko, wdychając powietrze przez rozszerzone nozdrza. Już po drodze przyspieszał i niemal kłusował w miejscu, więc nic dziwnego, że na samym maneżu dostał fisia. Kiedy lonża rozwinęła się na tyle, by mógł swobodnie wyjść na koło od razu ruszył galopem, wyrzucając zadnie nogi do tyłu. Miał w sobie nadmiar młodzieńczej energii, więc potrzebował chwili, żeby ją wyładować. Dobrze, że nie miał tutaj żądnego towarzystwa, bo by jeszcze się popisywał. Tym bardziej, że zaczynała się wiosna i hormony uderzały mu do głowy.
Przegalopował tak kilka okrążeń, nie szczędząc na strzelaniu baranków i dopiero jak zaczynał się męczyć zwolnił powoli do energicznego, sprężystego kłusa, by na koniec przejść do stępa. Maszerował po okręgu w lewo, cały czas oglądając się na boki i poparskując. Na samą dziewczynę nie zwracał za to większej uwagi, bo bardziej interesowało go to, co dzieje się za ogrodzeniem.
Płeć: kobieta Wiek: 27 lat (07.07.1993) Wzrost: 174 cm Ostatni trening: 05.2020 - skokowy - Angel's Wings Podopieczny: Friskey Whiskey, Angel's Wings, Dark Princess Intentians, Maebashi, Charmeur - konie; Flava, Java - kotki. Pieniądze: £3514 Punkty doświadczenia: 264 Skoki: 94 Ujeżdżenie: 50 Cross: 84 Obycie z koniem: 36
Wysłany: 2017-02-24, 20:06
Tak jak wspomniałam, Naomi była gotowa na takie zachowanie, więc nie wyglądała na zdziwioną. Zacisnęła jedynie mocniej palce na lonży, by nie pozwolić ogierowi na jej wyszarpnięcie i bez słowa obracała się w środku koła, umożliwiając Siviento zrzucenie nadmiaru energii i wyładowanie frustracji. Nie próbowała także zabiegać o jego uwagę, bo było to całkowicie zbędne.
Kiedy przeszedł do kłusa, utrzymała go w nim na dłużej - nawet jeżeli próbował przejść do stępa. Po takim galopie musiał stopniowo się wyciszyć, przedwczesne przejście do stępa mogło nieść ze sobą negatywne skutki.
Dopiero gdy uznała, że oddech i tętno ogiera nieco się wyrównały, pozwoliła mu przejść do stępa i nieco odsapnąć. Po paru minutach zatrzymała go i podeszła w celu zapięcia wypinaczy. Wciąż w stopniu niewymagającym od konia wyraźnego ustawienia, jedynie stawiającym doprawdy delikatny opór. Po prostu dawała mu czas na przyzwyczajenie się. W tym celu z powrotem go odesłała na koło, już po zmianie kierunku i na niej dała mu dwie minuty stępa, po których poprosiła o ruszenie kłusem, wydając komendę głosową i pomagając sobie mową ciała. Skupiła się przede wszystkim na równym i aktywnym kroku od zadu. Jeżeli Siviento miał problem z zaangażowaniem go, Naomi zaczęła zagarniać batem przestrzeń na wysokości stawów skokowych konia bądź lekko smyrać go po nich samą końcówką - to powinno go sprowokować do mocniejszego wkraczania zadem pod kłodę, a co za tym idzie uruchomienia pleców i opuszczenia szyi za sprawą rozluźnienia.
Płeć: ogier Wiek: 5 lat Rasa: Pełna krew angielska Cena: £2437 Doświadczenie w skokach: 80 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 51 Doświadczenie z lonżowania: 20 Kondycja: 45 Szybkość: 40
Wysłany: 2017-02-24, 20:27
Uspokajając powoli swój oddech stępował dookoła właścicielki, z czasem tracąc zainteresowanie otoczeniem i patrząc wyłącznie przed siebie. Przystanął dopiero, kiedy do niego podeszła, by zapiąć mu wypinacze. Nie był tym faktem zachwycony, bo mimo, że nie były jakoś mocno napięte to i tak były pewnym ograniczeniem. Małym, ale to wystarczyło, żeby mu to przeszkadzało. Ponownie ruszył stępem, sprawdzając co takiego miał teraz zapięte, więc wyciągał pysk przed siebie sprawdzając wytrzymałość wypinaczy. Były one trudnym przeciwnikiem i nie mógł ich po prostu pogryźć jak uwiązów, więc po kilku testach dał sobie spokój i po prostu stępował dalej. Następnie ruszył kłusem, nie od razu angażując w niego swój zad. Dopiero mała sugestia ze strony Naomi i pomoc bata sprowokowała go do mocniejszego wkraczania nim pod kłodę. Rozluźnił przy tym grzbiet i zszedł głową niżej, parskając przy tym cicho za sprawą przyjemnego rozluźnienia mięśni.
Płeć: kobieta Wiek: 27 lat (07.07.1993) Wzrost: 174 cm Ostatni trening: 05.2020 - skokowy - Angel's Wings Podopieczny: Friskey Whiskey, Angel's Wings, Dark Princess Intentians, Maebashi, Charmeur - konie; Flava, Java - kotki. Pieniądze: £3514 Punkty doświadczenia: 264 Skoki: 94 Ujeżdżenie: 50 Cross: 84 Obycie z koniem: 36
Wysłany: 2017-02-24, 21:36
Zauważywszy postępujące rozluźnienie i rozwijającą się chęć współpracy, pochwaliła pięciolatka głosem. Za jakiś czas poprosiła go o ruszenie galopem, w nim także oczekując ruchu od zadu i choć delikatnego zaokrąglenia się w dół. Poza batem mogła też się posłużyć ręką, w której trzymała lonżę - właśnie nią umiejętnie wykonywała od czasu do czasu półparady, zachęcając konia do zabawy wędzidłem i przybrania odpowiedniej sylwetki, choć za to odpowiadała głównie praca zadu. Kolejno ponownie wystąpiła prośba o kłus, a po nim przejście do stępa i do stój. Wówczas znowu podeszła do Siviento w celu lekkiego skrócenia wypinaczy. Wciąż nie była to długość, która sztywno bo go trzymała w konkretnym ustawieniu, czy też zmuszała do mocnego zganaszowania się. Była jak najbardziej dostosowana do jego wieku i oferowała przyjazny, stabilny kontakt, w którego zaakceptowaniu miała mu pomóc Naomi. Ponownie go odesłała na koło, ponownie w lewą stronę. Pierw dwa okrążenia stępem, następne trzy kłusem, dwa galopem, ponownie trzy kłusem i stępem. Każde z przejść poprzedzała półparadą oraz każdej komendzie głosowej towarzyszył też odpowiedni gest. Jeżeli natomiast chodzi o wcześniejszą pomoc z zaakceptowaniem kontaktu, to przede wszystkim wciąż pilnowała aktywnego ruchu od zadu i jednocześnie zachęcała półparadami do żucia, w czego efekcie Siviento szybko powinien zapomnieć o ograniczeniu i zaakceptować je, korzystając z oferowanego kontaktu.
Płeć: ogier Wiek: 5 lat Rasa: Pełna krew angielska Cena: £2437 Doświadczenie w skokach: 80 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 51 Doświadczenie z lonżowania: 20 Kondycja: 45 Szybkość: 40
Wysłany: 2017-02-24, 22:49
Po przekłusowaniu w takim ustawieniu kilku okrążeń ogier przeszedł do galopu, w którym podobnie jak w kłusie starał się iść od zadu. Nie od razu, bo pierw musiał się chwilę namyślić jak i czy powinien tak iść, ale i w tym przypadku pomogła mu właścicielka. Dlatego po przegalopowaniu pewnego odcinka zaczął iść od zadu, powoli przybierając odpowiednią postawę. Delikatnie zaokrąglał się w dół, a wyczuwając w pysku krótkie półparady zaczynał rzuć wędzidło. Nie było to od samego początku idealne, z racji jego małego ogarnięcia w temacie, ale robił co mógł bo był bardzo łasy na pochwały. Następnie zwolnił stopniowo do kłusa i stępa, by na chwilę się zatrzymać. Odetchnął głośno, korzystając z chwili przerwy, podczas której piekielne paski zostały nieco skrócone. Nadal nie utrudniały mu one życia, ale i tak coraz mniej mu się podobały. Ponownie ruszył stępem w lewo, sprawdzając długość wypinaczy, napierając na nie pyskiem. Nie było strasznie, więc się nie buntował. Przestępował tak kilka okrążeń, by powtórzyć ponownie ten sam schemat co poprzednio. Zakłusował, idąc możliwie jak najbardziej od zadu i trzymając odpowiednią postawę, na koniec ponownie przechodząc do galopu, w którym było to dla niego trochę trudniejsze. W końcu nikt nie mówił, że będzie łatwo. Mielił przy tym cały czas wędzidło, poświęcając mu część swojej uwagi. Reszta skupiała się na tym, by wszystko wyglądało mniej więcej tak jak miało wyglądać. Po wykonaniu zadania ponownie zaczął stopniowo zwalniać, zmieniając chód na niższy. Na koniec z powrotem szedł stępem, parskając głośno przez rozwarte nozdrza.
Płeć: kobieta Wiek: 27 lat (07.07.1993) Wzrost: 174 cm Ostatni trening: 05.2020 - skokowy - Angel's Wings Podopieczny: Friskey Whiskey, Angel's Wings, Dark Princess Intentians, Maebashi, Charmeur - konie; Flava, Java - kotki. Pieniądze: £3514 Punkty doświadczenia: 264 Skoki: 94 Ujeżdżenie: 50 Cross: 84 Obycie z koniem: 36
Wysłany: 2017-02-24, 23:17
Ponownie zmieniła kierunek i po powtórzeniu tego samego schematu co przed chwilą, zatrzymała Siviento by do niego podejść... i zapewne ku jego zaskoczeniu, całkiem odpiąć wypinacze. Te 10 minut, jakie w nich popracował, było w pełni wystarczające jak na jego wiek. Naomi była zresztą zdania, że nawet starszym koniom dobrze robi szansa swobodnego rozciągnięcia się po pracy w wypięciu.
Podsunęła gniademu cukierka dla koni wyjętego z kieszeni i choć mogłoby się zdawać, że to już koniec lonży, to czekał na nich jeszcze drugi etap - praca na drągach. Na kole było to trudniejsze, dlatego Nao wciąż planowała pracę na najbardziej przystępnym dla Siviento poziomie. Sześć drągów było ułożonych w TAKI sposób. Póki co wszystkie leżały na płasko.
Blondynka podeszła z gniadym w pobliże owych drągów i ponownie odesłała go na koło, prosząc o kłus po okręgu uwzględniającym przejście przez drąg i wejście w niejaki korytarz stworzony z dwóch równoległych drągów. To ćwiczenie nie tylko wzmagało uwagę młodego, ale również go gimnastykowało i ćwiczyło tak niezbędną we wszystkim równowagę. Pierw miał je wykonać w wolnym kłusie, dopiero gdy Naomi zauważyła, że Siviento czuje się pewniej, poprosiła go o nieco żywszy i "radośniejszy" kłus.
Płeć: ogier Wiek: 5 lat Rasa: Pełna krew angielska Cena: £2437 Doświadczenie w skokach: 80 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 51 Doświadczenie z lonżowania: 20 Kondycja: 45 Szybkość: 40
Wysłany: 2017-02-25, 14:40
Po powtórce na drugą stronę przeszedł spokojnie do stój, psychicznie przygotowując się na to, że zaraz wypinacze skrócą się jeszcze bardziej. Zamiast tego poczuł całkowitą swobodę. Wyciągnął pysk przed siebie i potrząsnął głową, korzystając z luzu, po czym zgarnął z dłoni dziewczyny dwa cukierki. Psychicznie nastawił się, że to już koniec, ale zamiast udać się z powrotem do stajni zmienili jedynie nieco miejsce. Teraz miał na kole położone drągi. Spojrzał na nie kątem oka, ogarniając mniej więcej ich położenie i układając sobie w głowie jak będzie musiał przez to przebrnąć. Wyszedł na koło i ruszył swobodnym kłusem, przechodząc przez korytarze z dwóch drągów i przechodząc przez jeden. Na początku niezbyt pewnie, bo nie wiedział czego może się spodziewać, ale w miarę powtórzeń szedł już pewniej. Dlatego, gdy został popędzony przyspieszył swój krok, idąc teraz znacznie żywiej.
Płeć: kobieta Wiek: 27 lat (07.07.1993) Wzrost: 174 cm Ostatni trening: 05.2020 - skokowy - Angel's Wings Podopieczny: Friskey Whiskey, Angel's Wings, Dark Princess Intentians, Maebashi, Charmeur - konie; Flava, Java - kotki. Pieniądze: £3514 Punkty doświadczenia: 264 Skoki: 94 Ujeżdżenie: 50 Cross: 84 Obycie z koniem: 36
Wysłany: 2017-02-25, 22:02
Po czterech powtórzeniach wykonanych na lewo, poprosiła Siviento o zagalopowanie. W galopie także miał za zadanie chodzić po tym samym okręgu, co wiązało się z przegalopowywaniem przez drągi. Po trzech okrążeniach zatrzymała młodego w celu zmiany kierunku, by na prawo wykonać ten sam schemat - cztery okrążenia kłusem i trzy galopem. Po nich chwila przerwy, podczas który Naomi poprosiła osobę z "zewnątrz" o pomoc w dołożeniu po drągów. Teraz oba korytarze miały nie jeden, ale po dwa drągi - na ten moment ustawione na kłus. Wciąż leżały na płasko, więc trudność ćwiczenia wzrosła nieznacznie, stąd też pozwolę sobie napisać tylko krótko i zaraz przejść do kolejnego ćwiczenia. Naomi ponownie poprosiła Siviento o ruszenie kłusem, tym razem po dwa okrążenia na obie strony, by po nich już samodzielnie rozsunąć drągi na galop i poprosić folbluta dokładnie o to samo ćwiczenie. Najważniejszy był równy i rytmiczny galop, do czego Naomi przywiązywała największą wagę, tym samym ułatwiając koniowi pokonywanie drągów, do czego była konieczna równa foule.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum