NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Czworobok duży piaszczysty
Autor Wiadomość
Sleepwalker
Champion
Ujeżdżeniowiec


Płeć: ogier
Wiek: 11 lat [ur. 24.03.2007r]
Rasa: koń fryzyjski
Wzrost: 164 cm
Właściciel: Aaren & Anthony Wayford.
Cena: £6350

Doświadczenie w skokach: 15
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 363
Doświadczenie z lonżowania: 112
Kondycja: 100
Szybkość: 63
Klasa startów: Ujeżdżenie: CS

Wysłany: 2017-01-29, 15:00   

Pierwsze minuty były najcenniejsze dla reszty treningu, jako że Sleepwalker miał szansę w trakcie tego czasu poznać dosiadającego go jeźdźca. Mógł ocenić, z kim ma do czynienia - czy z kimś, kto zna się na rzeczy i dla kogo można się starać, czy raczej z kimś, kto nie do końca wie, po co znalazł się tam na górze i kogo można zlekceważyć. Ten drugi rodzaj jeźdźców od dłuższego czasu raczej nie miał wręcz wstępu na grzbiet fryzyjczyka, ale były takie czasy, gdy kary musiał wozić i takich. Zawsze uznawano go za perfekcjonistę, ale pod laikiem szybko wychodziło na jaw, że nie był pracoholikiem i zwyczajnie sobie odpuszczał.
Dziś jednak wszystko wskazywało na to, że spotkał się z kolejną świadomą swoich czynów osobą. Zasłuchał się w sygnały przekazywane przez ciało Luke'a, szybko udowadniając mu swoim zachowaniem, że doskonale wie o czym ten do niego "mówi" i że jeżeli zechce, mogą "rozmawiać" dalej. Sleepwalker rzeczywiście nie wymagał korekt, był na tym poziomie, na którym jedynie prosiło się go o pewne rzeczy, na zasadzie wzajemnego, kulturalnego dialogu. Sam był pozbawiony jakichkolwiek chamskich czy cwaniackich zachowań i tego samego oczekiwał od swojego partnera w pracy.
Szybko zatem zrozumiał, że może zaufać ręce Sugarmana i pewniej się oparł na kontakcie, jednocześnie dokonując pierwszych zauważalnych zmian w wyglądzie całej sylwetki. Doskonale rozróżniał "podnoszące" działanie łydki od tego, które prosiło o ruch do przodu, toteż uaktywnił mięśnie brzucha. Poprzez ich napięcie automatycznie uwypuklił grzbiet, co generalnie dobrze wpływało na całą motorykę ruchu, a przede wszystkim zadu, którym od razu mógł zacząć efektowniej pracować.
Po wstępnym rozruszaniu w stępie i podciągnięciu popręgu w stój, ogier ponownie ruszył stępem, bez zająknięcia akceptując wzmocnienie kontaktu. Na łydkę do kłusa odpowiedział od razu, gładko, bez emocji przechodząc w wyższy chód. Nie potrzebował dodatkowej motywacji, by od początku iść żwawo, w jednym rytmie - wystarczyła mu jedna łydka do ruszenia, by później już nie trzeba było mu wiecznie przypominać o trzymaniu tempa. Szedł całkiem luźno i swobodnie, miękko niosąc na swoim grzbiecie jak na to, że jako koń fryzyjski nie miał najwygodniejszego w świecie kłusa. Zabrany na koło odpowiednio wpisał się w łuk, zaś dzięki mocniejszemu obciążeniu wewnętrznego strzemienia, głębiej wkroczył wewnętrzną, tylną nogą pod kłodę, poprawiając tym samym zaangażowanie zadu. Szyję utrzymywał natomiast w lekkim zaokrągleniu, stopniowo zaczynając ją obniżać dzięki wskazówkom ze strony Sugarmana, których zachęcał go do niższego ustawienia na sam początek pracy. Z każdą kolejną figurą owe ustawienie pogłębiało się, wreszcie doprowadzając do tego, że Sleepwalker szedł z opuszczoną, efektownie zaokrągloną szyją. Nos co prawda trzymał za pionem, co jednak nie zawsze było złe - i na przypadku ogiera było widać, że jemu to służy, jako że zachowywał odpowiednią równowagę, pchając się zadem i otwierając przodem.
Swobodnie też poszerzał i skracał ramy w kłusie, w zależności od oczekiwań jeźdźca w danym momencie. Nie miało to nic wspólnego z przyspieszaniem ani zwalnianiem, po prostu stawiał dłuższe lub krótsze kroki, co w obu przypadkach nie wykluczało przyzwoitej pracy zadu. Z czasem dołączyły do tego przejścia, które Sleepwalker miał szansę poprawnie wykonywać dzięki temu, że jeździec planował je sporo wcześniej, nie zaskakując ogiera nagłymi prośbami o zatrzymanie. W rezultacie mógł dalej pracować w rozluźnieniu i bez irytacji. Był czuły na pomoce, więc gdy już z grubsza nauczył się pewnych niuansów, poprawnie reagował na sygnały dawane przez Luke'a. Mnogość ćwiczeń miała świetny wpływ na jego mięśnie i ich rozgrzanie - już teraz przyjemnie było patrzeć na ich ruch pod cienką skórą. Nie przeszkadzało mu już zimno, które na początku było nieco dokuczliwe - zdążył się już rozgrzać. Starał się jak najlepiej realizować prośby jeźdźca, niezależnie od czego, czy było to przejście, cofanie, ustępowanie czy łopatka - szedł tak, jak dyktował mu to Luke, bez zgadywania i kombinowania. Krótkie słowo pochwały było wystarczające, by nabrał pewności, że tego właśnie się od niego oczekuje.
 
     
Luke
Trener
★


Płeć: mężczyzna
Wiek: 27 lat
Wzrost: 189 cm
Zawód: jeździec & trener
Partner: Liska

Ostatni trening: 02.2020 - teren z Integrity Promise
Podopieczny: Integrity Promise, Krugerrand, Licorne, Lysander, Olympique of Rohan, Royal Charming, Saver, Scandic, So Hell
Pieniądze: £12235

Punkty doświadczenia: 437
Skoki: 133
Ujeżdżenie: 253
Cross: 35
Obycie z koniem: 17


Wysłany: 2017-01-31, 03:18   

Po tym wstępnym rozruszaniu zaproponował mu chwilę stępa na dłuższej wodzy, co prawda nie sądził, aby fryz się zmęczył ale brunet zauważył, że jazda przebiega znacznie przyjemniej, kiedy jest czas na nawet krótkie ale rozluźniające przerwy. Wówczas zawsze można poklepać wierzchowca, czego oczywiście nie poskąpił teraz karoszowi, przemyśleć i zaplanować następny etap jazdy czy też zrobić rozrachunek z tym minionym właśnie. Tutaj Luke nie musiał się rozwodzić, Sleep naprawdę wiedział o co w tym wszystkim chodzi i przy tym wszystkim był bardzo przyjemny w obejściu, zarówno w stajni jak i teraz na jeździe, nie wydziwiał ani nie dyskutował niepotrzebnie, postępował fair wobec jeźdźca, który był fair wobec niego i prowadził go nie bez pomyślunku.
Po tej chwili na oddech spokojnie nabrał z powrotem wodze aby po dosyć jasnym przygotowaniu wypchnąć go od razu do galopu na kole, na którym też dążył do dopasowania się do ruchu konia ale też sprawdzał, jak ogier daje powodować tempem. Tutaj Sugarman śmiało dojeżdżał go dosiadem do przodu, do ręki i jednocześnie zachęcał do akcji pod górę, którą wspomagał dzięki impulsowi od stabilnej łydki ale i przecież kontaktem, który umożliwiał lepsze zachowanie większego "zwarcia". Najpierw na większym kole a później też na prostych próbował dodań i skróceń w galopie, w międzyczasie także wykonując przejścia do kłusa i ponowne zagalopowania, na razie zmiany kierunku odbywały się w kłusie a później także w stępie, o zejście do którego także zaczął prosić fryzyjczyka. Dzisiejsza jazda miała być na dobrą sprawę porządną mieszanką wszystkiego co możliwe, od niby banalnej rozgrzewki po elementy już z najwyższej klasy nieco później. Zdawał sobie sprawę, że może go tym trochę dziś zmęczyć, dlatego też nie wykonywali tych samych ćwiczeń w nieskończoność, szczególnie że jeśli był przy nich jakieś problemy to chyba raczej komunikacyjne niż wynikające z braku umiejętności któregoś z panów. Także zmiany tempa w galopie, zmiany kierunku, przejścia, dopiero później zmiany kierunku w galopie i kontrgalop po zmianie, chociaż na tym elemencie nie skupiał się aż tak znowu bardzo bo i nie był on do uwzględnienia w przejeździe na zawodach, a przynajmniej aż tak bardzo tego jeździec nie kojarzył w tym momencie.
W międzyczasie wyłapywał też w słuchawkach momenty piosenek, które jakoś fajniej komponowały się z ruchem ogiera, od razu analizując, jak by się to mogło przełożyć na układ do przejazdu freestyle. Coś już mu świtało i zaczynał mieć zarys pomysłu w głowie, a zatem nie było tak znowu źle.
Ostatecznie zaczął prosić ogiera o pojedyncze lotne zmiany w galopie kiedy zmieniali kierunek, czy to po przekątnej czy przez jakąś półwoltę. Póki co pojedyncze próby do lepszego dogrania się później w bardziej zaawansowanym momencie treningu. Zanim przeszli z powrotem do niższego chodu Luke po dwa razy na każdą nogę zaprosił go do wjazdu na środkową linię i zabierał w ciągu do ściany, po powrocie na którą w fazie zawieszenia przestawiał pomoce do lotnej zmiany. Kiedy i ten punkt został odhaczony, brunet znów poklepał ogiera, tym razem dając mu nieco dłuższy moment na stęp. Nie chciał dopuścić do zmęczenia u Sleepwalkera, zdawał sobie sprawę że będzie go prosić dziś o wiele i nie chciał go demotywować natłokiem pracy tak naraz. Liczył, że udało mu się na tyle rozgrzać i rozluźnić ogiera, że po powrocie do dalszych zadań i rozpoczęciu jazdy w kłusie ćwiczebnym nie natknie się na zbyt duże problemy z zachowaniem dobrego, swobodnego dosiadu, wiedział że fryzy w tym chodzie dają jeźdźcowi inne odczucie niż konie gorącokrwiste typowo sportowe, niemniej jednak nie było to jego pierwsze zetknięcie z tą rasą dlatego raczej nie przewidywał żadnych katastrof, oczywiście pod warunkiem, że rzetelnie przeprowadził rozgrzewkę, że nie zaniedbał żadnej z istotnych dla karego kwestii
_________________



so i am mr fucking awesome
~ luke sugarman ~

przyjaciele: ... things that we can't deny! ~ ryan & lisa ~
pms: come on baby tell me what's the word . ~ one & only ~
druga połówka: method to the madness. ~ ... ~
ex: i will never regret, but you can. ~ suzame ~
podopieczni: through the laughter and the tears
~ krugerrand, royal charming,
licorne, olympique of rohan, scandic, so hell,
lysander, integrity promise, saver ~
it's my dream team

        »» so i run and hide and tear myself up


          start again with a brand new name
          ....................and eyes that see into
          ....................................i n f i n i t y

          osiągnięcia & kp.............................∞

× garderoba × jesień/zima × zawody × skrzynka × torba ×
equip | × | × | × | × | × | × | x | ment

× g a l l e r y ×
× look: Adam Gallagher's ×

 
 
     
Sleepwalker
Champion
Ujeżdżeniowiec


Płeć: ogier
Wiek: 11 lat [ur. 24.03.2007r]
Rasa: koń fryzyjski
Wzrost: 164 cm
Właściciel: Aaren & Anthony Wayford.
Cena: £6350

Doświadczenie w skokach: 15
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 363
Doświadczenie z lonżowania: 112
Kondycja: 100
Szybkość: 63
Klasa startów: Ujeżdżenie: CS

Wysłany: 2017-01-31, 11:08   

Chętnie skorzystał z chwili swobody, która była dla niego najlepszą nagrodą ze wszystkich. Klepanie po szyi wręcz pominął, najbardziej ciesząc się z możliwości rozprostowania szyi i chwilowego odpłynięcia myślami. Lubił pracę, inaczej by się jej tak ochoczo nie oddawał, ale jak każdy koń miał ulubiony sposób nagrody - akurat dla niego najbardziej motywujący był odpoczynek i spokój.
Po przerwie wrócił do pracy bez najmniejszego oporu, od razu przechodząc do galopu ze stępa. Galop był niegdyś prawdziwą bolączką Sleepwalkera i jego jeźdźców, ale to była już przeszłość. Teraz niósł w galopie naprawdę przyjemnie, o niebo lepiej niż w kłusie, wyraźnie dobrze czując i odnajdując się w tym chodzie. O ile w roboczym galopie prawdopodobnie nie zwracał na siebie większej uwagi, to rzeczywiście wystarczyło go mocniej, śmiało dojechać do ręki, zabrać ruchem bioder jego zad do przodu, by ogier osadził na nim swój ciężar ciała i onieśmielił wyraźnym uphillem. Uczucie wynoszenia w górę śmiało można było zatem przyrównać do wznoszenia się na wierzchołku góry lodowej i nie było w tym nawet grama przesady, bo Sleepwalker zdawał się nie mieć granic w galopowaniu pod górę. Głęboko wkraczał zadem pod kłodę, śmiało otwierając się przy tym przodem. Momentalnie zyskał parę centymetrów więcej - oczywiście optycznie - dzięki zaokrąglonej i zwartej sylwetce. Utrzymanie go w takich ramach wymagało od Luke'a ogromnego wyczucia jeździeckiego i mądrze użytej siły (choć jakże subtelnej) - wymagał bowiem solidnego domknięcia z przodu, a zarazem stałego impulsu do ruchu naprzód i możliwości realizowania tegoż, przez co nie było miejsca na kurczowe trzymanie wodzy. Ręka musiała być elastyczna i najwyraźniej taka była, jako że ogier chętnie szedł do przodu, oparty na ręce (choć ciężar temu towarzyszący był znikomy, co dobrze świadczyło o równowadze karego) z nosem w pionie, może trochę przed nim. Mocno zaokrąglił szyję, automatycznie dodając jej z parę centymetrów w obwodzie dzięki napięciu mięśni, które w przypadku Sleepwalkera zdecydowanie przyciągały uwagę. Miał olbrzymią masę, która jednak nie odejmowała mu znacząco lekkości wykonywanych ruchów - może nie stawiał kroków z taką lekkością jak jego konkurenci, ale widowiskowością zdecydowanie bił wszystkich na głowę.
Szedł więc w równym, zdrowym tempie, cały czas będąc zasłuchanym w dosiadającego go mężczyznę. Dostając sygnał do wyjścia w przód wyraźnie poszerzał ramy, nie tracąc przy tym tendencji do galopu pod górę. Wyraźnie natomiast wydłużał sylwetkę, nie wychodząc jednak z ustawienia - co najwyżej lekko wysuwał nos do przodu i minimalnie obniżał szyję, jako że generalnie predyspozycje rasowe sprzyjały noszeniu jej wysoko. Owe wrażenie było zresztą potęgowane przez mocno rozwinięty grzebień szyjny, który w przypadku Sleepa był bliski do kładzenia się na jedną stronę pod ciężarem zaplecionej grzywy. I jak tu nie odnieść wrażenia, że siadało się na prawdziwego byka, a nie konia? :lol:
Równie chętnie zbierał się, podczas czego wyraźnie mocniej angażował stawy skokowe. Na stop klatce pewnie można byłoby odnieść wrażenie jakoby wręcz podkurczał pod siebie nogi, bo nawet skóra tak śmiesznie mu się marszczyła na krągłym zadzie. Po przejściu do kłusa poruszał się z jednakowym zaangażowaniem, tym bardziej że służył mu on jedynie na krótkich odcinkach między nowymi zagalopowaniami. Wykonywał je równie dobrze zarówno z kłusa, jak i ze stępa (ze stój również, ale do tego momentu Luke nie zdążył się jeszcze o tym przekonać). Przeważającą zaletą ogiera było to, że potrafił się na długo koncentrować, a także nie ulegał łatwo znudzeniu, dzięki czemu jego zaangażowanie w pracę zdawało się nie słabnąć. Szczególnie, że Luke zdawał się przestrzegać granic dyktowanych rozsądkiem i nie przytłaczał Sleepwalkera zadaniami, choć tym treningiem mieli poruszyć niemal każdy element i sprawdzić każdą jedną umiejętność ogiera. Jemu to jednak nie przeszkadzało - był przyzwyczajony do wykonywania rozmaitych zadań, których trudność stopniowo wzrastała, choć w dość szybkim tempie. Proszony o lotną zmianę nogi niezwłocznie wykorzystywał moment zawieszenia, podczas którego w trakcie jednego "skoku" galopu dokonywał równoczesnej zmiany prowadzącej przedniej i tylnej nogi. Intensywność ćwiczeń ciągle rosła, ale Sleepwalker nie pokazywał choćby cienia irytacji, cały czas utrzymując żywy, miękki wyraz pyska, którym przeżuwał kiełzno pieniąc się coraz obficiej. Było jeszcze nieco za wcześnie, ale z pewnością był o krok od tego by zacząć się pienić także na szyi, od ocierających się o nią wodzy, czy też między udami. Póki co chroniła go przed tym temperatura i stosunkowo niskie wymagania - bo, szczerze mówiąc, prawdziwa szkoła jazdy dopiero miała się zacząć.
W ciągu także szedł wręcz książkowo, z łbem ustawionym w kierunku ściany, do której jeździec zabierał go wodzami i dosiadem. Oddychając równo i głęboko przez szeroko rozwarte nozdrza, od czasu do czasu parskał krótko, wzrokiem uważnie lustrując otoczenie. Nie spinał się - ciąg wykonywał seriami kroków w bok i w przód, poruszając się w lekkim wygięciu od wewnętrznej łydki Luke'a. O ile komunikacja nie zawiodła w żadnym momencie, do samego końca utrzymywał stały rytm i impuls. To jednak wymagało starań z obu stron - sam z siebie w końcu nie poszedłby tak dobrze, więc jeździec w chwili przerwy mógł poklepać także sam siebie :lol: .
Po wspomnianej przerwie fryzyjczyk na nowo ruszył kłusem, w którym rzeczywiście niósł inaczej niż dosiadane na co dzień przez Luke'a konie, co jednak nie oznacza, że niewygodnie. Pod warunkiem całkowitego rozluźnienia z pewnością dało się to wysiedzieć, tym bardziej że grzbiet Sleepwalkera od dłuższego czasu był swobodnie uniesiony i zaokrąglony, niejako amortyzując krok ogiera. Jego energia rozkładała się teraz zgoła inaczej, minęły mu te śladowe resztki pobudzenia związane z wyjściem na dwór, ale wciąż był wystarczająco rześki by dalej służyć Sugarmanowi.
 
     
Ruth
Zawodnik
Ujeżdżenie


Płeć: kobieta
Wiek: 28 lat
Wzrost: 162 cm
Zawód: Właścicielka biura projektowego oraz zawodnik w Orchardzie
Partner: Now darkness has come to the roses. The fire is reaching the end. I really feel that I'm losing my best friend...

Ostatni trening: kwiecień '20 - ujeżdżenie [Hollywood Hell'o]
Podopieczny: Femme Fatale & Sensual Seductress & Hollywood Hell'o & Belvedere & Chilli Child & His Highness & Atterupsgaards Armani
Pieniądze: £1970

Punkty doświadczenia: 139
Skoki: 38
Ujeżdżenie: 79
Cross: 8
Obycie z koniem: 14


Wysłany: 2017-01-31, 19:48   

Dark Princess Intentians napisał/a:
...


Pozwoliła sobie wykonać jeszcze dwa okrążenia wokół czworoboku z przejściami kłus-galop-galop wyciągnięty z mocnym i jasnymi sygnałami dosiadu i łydki pracującej na narożnikach i podczas następujących podczas parad i półparad następnie zwalniając ją do stępa poprzez obciążenia zadu i przyciśnięcie łydek za popręg.
Następnie puściła ją swobodnym stępem 5 kółek w drugą stronę aby uważnie rozpatrzyć przebyty trening. Urodziwa klacz spisała się świetnie, mimo młodego wieku istniało tylko kilka niedociągnięć, których nie wstydziłby się nawet zawodowiec i znawca. Miała lekki ruch i dobre ułożenie ciała a figury jakie prezentowały mile trenerkę zaskoczyły.
Po 10 okrążeniach udała się spokojnie do stajni.
/z.t
_________________
    ..........................................
    ....................................BUT THE STORY IS THIS
    .............................She’ll destroy with her sweet kiss.

    I kiss your eyes and thank God we're together
    And I just wanna stay with you forever, forever and ever, xxx
    h e a v e n...g o n n a...h a t e...m e

    .......I'll seek you out, flay you alive. One more word and you won't survive
    .............Ruth Oksana Allen × Architect and interior designer × 02.01.1994

    Sweet talk with a hint of sin begging you to take me
    Devil underneath your grin, sweet thing, bet you play to win.
    .............× maybe no one, maybe two ×

    .............TO LOVE AND TO FUCK
    ...........................a n d t o o n l y s e e o u r s e l v e s

    Dear Dália, Richi and April, never lose yourself, hold your head up high
    Remember that you're like nobody else.
    Wasted times I spent with someone else. She wasn't even half of you.
    ................. × Aurelie × Alexis × Mary Anna × Friedrich ×

    Now there's no p o i n t in placing the blame and you should know I suffer the same.
    You only see what your eyes want to see, ex. Seth Allen
    .......How can life be what you want it to be?

    ................. ....... •••

 
     
Luke
Trener
★


Płeć: mężczyzna
Wiek: 27 lat
Wzrost: 189 cm
Zawód: jeździec & trener
Partner: Liska

Ostatni trening: 02.2020 - teren z Integrity Promise
Podopieczny: Integrity Promise, Krugerrand, Licorne, Lysander, Olympique of Rohan, Royal Charming, Saver, Scandic, So Hell
Pieniądze: £12235

Punkty doświadczenia: 437
Skoki: 133
Ujeżdżenie: 253
Cross: 35
Obycie z koniem: 17


Wysłany: 2017-02-02, 14:20   

Luke był wręcz pod wrażeniem, jak dobrze wyszkolony był Sleepwalker, zdumiewała go czułość na pomoce i rozluźnienie. Niejednokrotnie zdarzało mu się obserwować pary w wysokich klasach, między którymi po prostu wyraźnie zgrzytało. Wykonywanie elementów było jednym, ale jak widać drugim i nie dla wszystkich tak oczywistym drugim ważnym czynnikiem było harmonijne porozumienie, które można osiągnąć tylko na swobodnym i chętnym do współpracy wierzchowcem, takie sztywne i często muszące znosić twardą rękę oraz po prostu przymus do ćwiczeń nie dość, że nie prezentowały pełni swoich możliwości, to na dodatek po prostu wyglądały na nieszczęśliwe pod jeźdźcem.
Zrównoważony dosiad pozwolił Sugarmanowi na dopasowanie się do konia i wczucie się w jego ruch, natomiast elastyczny kontakt jaki oferował nie przeszkadzał pyskowi ogiera i przede wszystkim nie wpływał niekorzystnie na ruch czy rozluźnienie. Zanim przejdą do tych najtrudniejszych elementów Luczek chciał się jeszcze upewnić co do ich zgrania w kłusie w pełnym siadzie z jego strony, poza tym zostały im jeszcze ciągi do sprawdzenia w tym chodzie i ewentualnie wydłużenia, już im co prawda poświęcili trochę uwagi ale w anglezowanym zawsze jakoś inaczej i warto było na to też jeszcze znaleźć chwilę. Po niedługim czasie zabrał karego na woltę, pod koniec której już wyraźniej działał biodrami pod górę, prosząc tym samym o takie zachowanie ogiera. Łydki swobodnie ale bez obijania posyłały impuls do przodu, natomiast kolano pulsacyjnie lekko się domykając wskazywało na nieco spokojniejsze tempo, przy czym nie mniej zaangażowane. Wodza od czasu do czasu dopełniała półparady, poza tym utrzymywała równe i stabilne, ale nie ciągnące połączenie ręki z pyskiem. Brunet do tej pory opierał działanie głównie na tej wodzy idącej do wędzidełka, teraz jednak także tę munsztukową miał w pogotowiu, obchodził się z nią delikatnie nie chcąc zrazić do siebie Sleepa ale też przede wszystkim utrzymując stan, w którym fryzyjczyk odpowiadał na subtelne i przyjazne sygnały, które w pełni wystarczały mu do prawidłowego odpowiadania. A zatem kłus zebrany chciał uzyskać głównie od działania całego układu siedzącego (pupa, krzyż który de facto jest dosyć potocznym jeździeckim określeniem, brzuch) no i nóg, bez impulsu nie ma ruchu, a na pewno nie zaangażowanego. Do uregulowania tempa wykorzystał jeszcze następną woltę, po której nadszedł czas na pół wolty - chcąc tak skompresować cały trening, nie mógł kazać mu bez przerwy jeździć do linii środkowej i z powrotem, wykorzystywał do ćwiczeń wszystkie możliwe konfiguracje i tak po wykonaniu połowy wolty zabrał go w wygięciu do wewnętrznej łydki, z łopatką prowadzącą ruch, z powrotem do ściany w ciągu, pilnując teraz cały czas zebranego rytmu oraz ruchu w przód-bok. Do następnego takiego zagrania nie czekał i od razu postanowił wypróbować trudniejszą wersję - po powrocie na ścianę półparada, krótki moment wyprostowania po którym zaraz za następną półparadą wystosował te same pomoce co przed chwilą, tyle tylko, że w odbiciu lustrzanym, tak aby teraz w ciągu kierować się w stronę linii środkowej. Gdy już do niej dobili - pozostali do końca, przy ścianie skręcili w stronę przeciwną do tej, w której ostatnio robili ciąg aby po wyjechaniu narożnika ponownie pójść na ciągowy zygzak, tym razem jednak od ściany do linii środkowej, moment na "zmianę stron" i powrót na ścianę. Dłużej go już tymi prościznami, cały czas nie mogąc się nadziwić nad tym, jaki ten koń jest wspaniały. :lol:
Na razie wydłużenia odłożył w czasie, korzystając z dobrego momentu i fajnego zgrania poszedł o krok dalej, starając się jeszcze je zwiększyć w stronę pasażu. Tutaj ręka w żadnym razie nie hamowała ruchu, tylko go subtelnie przechwytywała i minimalnie też unosiła, oczywiście zaraz ustępując, chociaż i tak działanie było maksymalnie delikatne tak aby Sleepwalker głównie wsłuchany był w zaznaczone ruchy bioder pod górę, wypychające do ruchu naprzód i jednocześnie za pomocą harmonicznego działania mięśni niewypuszczające do przodu, za to proszące o obniżenie zadu. Zdawał sobie sprawę z zaawansowania ogiera, wobec czego domyślał się, że kilka kroków w tym chodzie nie jest szczytem jego możliwości, mimo to po raz kolejny podkreślę, że Luke nie chciał przesadzić i męczyć jednego elementu w nieskończoność, to z resztą oczywiste że na tej jeździe w niczym nie dojdą do pełnej doskonałości bo i mają ze sobą przyjemność (oby obustronną) współpracować po raz pierwszy. Wykorzystał możliwość wjazdu na środkową linię aby po prostej kierować się w kierunku jej końca, po kilkunastu metrach półparady i nadszedł czas na jeszcze bardziej angażującą pracę z jego strony, to jest dosiad już wyraźnie wskazywał na tak zwany przez niektórych ruch w zatrzymaniu, chociaż o podnoszenie nóg bez jakiegokolwiek najmniejszego pójścia z nimi później w przód nie śmiał prosić, piaff w ostateczności nie musiał być całkiem osadzony w miejscu i w miarę kroczków mógł się lekko przesuwać w przód, choć rzeczywiście nieznacznie. Tutaj ręka pozwalała mu wyjść pyskiem do przodu jeśli tego potrzebował, liczyło się zaokrąglenie i przysiad (jak to inaczej określić? przysiądnięcie? :lol2: ) na zadzie a nie zblokowana i spięta szyja, która przecież nie była wyznacznikiem zebrania. Na linii środkowej skupił się właśnie na tych dwóch elementach, po kilku do kilkunastu krokach piaffu wypuszczenie do pasażu, około dziesięciu metrów i znów piaff. Po zejściu na ślad moment kłusa roboczego z którego zeszli do stępa na minutę czy dwie, w ramach nagrody dla ogiera ale też chwili na relaks coby byli jeszcze w stanie liznąć półpiruety w piaffie, ciągi w pasażu i zatrzymanie z obu tych chodów jako że Luczek niestety jeszcze nie zdecydował, jak wyglądać będzie ich układ w okolicach kłaniania się sędziom. Później wypadałoby przynajmniej raz czy dwa sprawdzić, jak im pójdzie przekątna lub prosta w galopie z lotnymi co dwa i jedno tempo i oczywiście piruety w galopie, bez których nie ma co się pokazywać w GP. xD A po tym wszystkim miejmy nadzieję Sleep się na niego nie obrazi i będą mogli chociażby powtórzyć jakiś najmniej dograny element.
_________________



so i am mr fucking awesome
~ luke sugarman ~

przyjaciele: ... things that we can't deny! ~ ryan & lisa ~
pms: come on baby tell me what's the word . ~ one & only ~
druga połówka: method to the madness. ~ ... ~
ex: i will never regret, but you can. ~ suzame ~
podopieczni: through the laughter and the tears
~ krugerrand, royal charming,
licorne, olympique of rohan, scandic, so hell,
lysander, integrity promise, saver ~
it's my dream team

        »» so i run and hide and tear myself up


          start again with a brand new name
          ....................and eyes that see into
          ....................................i n f i n i t y

          osiągnięcia & kp.............................∞

× garderoba × jesień/zima × zawody × skrzynka × torba ×
equip | × | × | × | × | × | × | x | ment

× g a l l e r y ×
× look: Adam Gallagher's ×

 
 
     
Sleepwalker
Champion
Ujeżdżeniowiec


Płeć: ogier
Wiek: 11 lat [ur. 24.03.2007r]
Rasa: koń fryzyjski
Wzrost: 164 cm
Właściciel: Aaren & Anthony Wayford.
Cena: £6350

Doświadczenie w skokach: 15
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 363
Doświadczenie z lonżowania: 112
Kondycja: 100
Szybkość: 63
Klasa startów: Ujeżdżenie: CS

Wysłany: 2017-02-05, 13:25   

Podczas kłusa wysiadywanego udało im się uniknąć zgrzytów. Jak wspomniałam wcześniej, grzbiet ogiera był uwypuklony i z każdym krokiem wynosił jeźdźca w górę, sprawiając tym samym, że wysiedzenie kłusa stawało się o niebo prostsze. Zabrany na woltę zaczął odpowiadać na szereg pomocy, które prosiły go przede wszystkim o skrócenie sylwetki i mocniejsze zaangażowanie zadu. Poprzez większe zgięcie w stawach skokowych ruch Sleepwalkera zyskał na większej sprężystości, ale przy tym zachował równowagę między ruchem do przodu tak, by cała energia nie szła w górę. Wiązało się to z lekkim obniżeniem zadu, jeszcze wyraźniejszym uwypukleniem kręgosłupa i mocniejszym zaokrągleniem szyi, którą teraz niósł wyżej niż dotychczas, co wiązało się z podniesieniem całego przodu. Od tego momentu wymagania zdecydowanie wzrosły, bo już samo zebranie wymagało od Sleepwalkera sporego zaangażowania. Po wyjściu z półwolty został zabrany ciągiem do ściany - poszedł zatem w jej kierunku w zgięciu nieco mocniejszym niż przy łopatce do wewnątrz, krzyżując
ze sobą przednie i tylne kończyny, przy czym te drugie lekko wyprzedzały przednie. Utrzymywał stały kąt zgięcia, nie tracąc impulsu do końca ćwiczenia, które zakończył chwilą wyprostowania na ścianie. Po niej z powrotem odbił na ścianę, co rzeczywiście było trudniejsze - musiał niejako samodzielnie wystosować zgięcie, nie mając już bazy w postaci zgięcia uzyskanego na wolcie. Nie był to jednak dla niego wielki problem i już po chwili poszedł odpowiednio wygięty w kierunku linii środkowej, od której natomiast poszedł na wprost, by na końcu skręcić i by po wyjściu z narożnika ponownie rozpocząć ciąg do linii środkowej. Z niej ponownie odbił w kierunku ściany, na której to wyprostował całą sylwetkę, by chwilę później odpowiedzieć na pomoce do jeszcze innego, dotąd nieporuszonego elementu. Czując wyraźną zmianę w dosiadzie, spróbował się dostosować do nowych wymagań jak najlepiej potrafił. Samo przejście z kłusa do pasażu nie było najlepsze, ale po paru krokach Sleepwalker złapał wspólny rytm z Lukiem i zdołał się całkiem dobrze zaprezentować. Jego krok stał się bardziej taneczny, pełen gracji podczas rytmicznego przystępowania z nogi na nogę, przy jednoczesnym zachowaniu impulsu do ruchu naprzód. Faza zawieszenia była wyraźnie zaznaczona przez ogiera, który zaczął jeszcze mocniej zginać stawy skokowe i kolanowe, dzięki czemu jego krok nabrał efektownej sprężystości. Szyję niósł przy tym mocno zaokrągloną, z nosem utrzymanym niemalże w pionie, co jednak nie prowadziło do żadnych spięć, bo nie robił tego na siłę. Podczas ruchu intensywnie przeżuwał kiełzno, pieniąc się obficie do stopnia, w którym ślina skapywała na jego kończyny i pierś. Jednocześnie tłoczył do płuc powietrze przez głębokie oddechy czerpane przez szeroko rozwarte nozdrza, dzięki czemu był w stanie kondycyjnie udźwignąć rosnący ciężar ćwiczeń. Bujny ogon karusa kołysał się natomiast swobodnie w rytm kroków, świadcząc o jego rozluźnieniu. Po wejściu na linię środkową poszedł jeszcze o krok dalej, wiedziony wskazówkami ze strony jeźdźca. Dopiero przy samym przejściu do piaffu lekko się zagotował, prawdopodobnie przez drobne nieporozumienie; ograniczył się jednak do krótkiego szastnięcia ogonem, po którym rzeczywiście zaczął "kłusować w miejscu". Chwilowe spięcie kosztowało go jednak gorszą jakość wykonywanego elementu, jako że minimalnie przesunął się w tył podczas naprzemiennego unoszenia przekątnych par kończyn. Wypuszczony z powrotem do pasażu poszedł nim gładko i już po dziesięciu metrach z powrotem przeszedł do piaffu, tym razem robiąc to zdecydowanie lepiej i sprawniej. Udało mu się uniknąć błędnego cofania się, teraz sprawiał pożądane wrażenie zostawania w miejscu podczas gdy z lekkością unosił kończyny, z równym zaangażowaniem w przypadku obu par. Jeszcze mocniej obniżył zad, co dało mu większą swobodę w łopatkach i pozwoliło na harmonijne unoszenie kłody w górę i w dół przy jednoczesnym zachowaniu kadencji. Szyję utrzymywał przy tym w zgięciu, z potylicą w najwyższym punkcie, ale przy zachowaniu przepuszczalności. Najwyraźniej nie było to dla niego za dużo, za pierwszym razem tylko nie do końca zgrał się z Lukiem. Wypuszczony z powrotem do pasażu płynnie wyszedł do przodu, by po wejściu na ścianę przejść do kłusa roboczego, a z niego do stępa. Skorzystał wówczas z długiej wodzy i rozciągnął muskularną szyję, głośno przy tym parskając i z zaciekawieniem stawiając uszy do pionu.
 
     
Luke
Trener
★


Płeć: mężczyzna
Wiek: 27 lat
Wzrost: 189 cm
Zawód: jeździec & trener
Partner: Liska

Ostatni trening: 02.2020 - teren z Integrity Promise
Podopieczny: Integrity Promise, Krugerrand, Licorne, Lysander, Olympique of Rohan, Royal Charming, Saver, Scandic, So Hell
Pieniądze: £12235

Punkty doświadczenia: 437
Skoki: 133
Ujeżdżenie: 253
Cross: 35
Obycie z koniem: 17


Wysłany: 2017-02-07, 02:33   

W trakcie przerwy dał karemu całkowity luz, samemu zajmując się analizą drobnych potknięć mających miejsce do tej pory. Rozważał, na jakie błędy ze swojej strony musi zwrócić większą uwagę aby poprawa w wykonywaniu elementów, którą udało im się uzyskać, nie okazała się przypadkowa i aby rzeczywiście wyciągnąć z tego lekcję na przyszłość, która umożliwi im lepszą komunikację nie tylko na nadchodzących zawodach, ale i w dalszej współpracy. Ważne było, aby nie dopuścić do podobnych jak kilka minut temu zgrzytów przy piaffie i pasażu, na szczęście po pierwszych dosyć nieczystych próbach udało się odkupić winy i dalej poszło wyraźnie lepiej, im większy wachlarz podejść tym Luke lepiej wyczuwał fryzyjczyka i cieszył się ze stopniowo zachodzących w ich porozumieniu pozytywnych zmian. Brunet z pokorą akceptował, że dresażysta na pewno nie od razu da mu to, co dawał z siebie właścicielowi, mimo to był zmotywowany do działania i w ramach chęci podzielenia się własną mobilizacją przed powrotem do dalszej pracy poklepał karego po szyi z szerokim uśmiechem.
Korzystając z tego, że byli w stępie, Luczek powoli prosił o przechodzenie ze swobodnego do roboczego (pośredniego), następnie wyciągniętego, znów roboczego i finalnie zebranego. Wszystkie te zmiany oczywiście nie brały się z eteru albo samego widzimisię jeźdźca, warunkowały je oczywiście subtelne ale precyzyjne pomoce, w stępie szczególnie nie można było być nachalnym z żadną ze składowych zasobu sygnałów, łydka, dosiad, ręka - wszystko to musiało odnajdować umiar w działaniu, bo jak wiadomo ten czterotaktowy chód najłatwiej było pozbawić jego gracji i rytmu, nawet taktu przy bardzo nieudolnym stosowaniu pomocy, czego na szczęście nie dało się powiedzieć o zawodniku dosiadającym Sleepa. Mając go już w zebraniu prosił o ruch do przodu po prostej (załóżmy, że nie znajdowali się przy ścianie) i utrzymując cały czas czterotaktowy chód zabrał go najpierw na półpiruet w prawo, następnie kilka kroków naprzód i półpiruet w lewo. Nie sądził, aby był to element wymagający szczególnej uwagi w sensie takim, że raczej po prostu dobrze wyszkolony koń wykona taki element bez żadnych problemów, ważne aby on jako jeździec wewnętrzną łydką nie dopuszczał do krzyżowania nóg, zabierał go ciężarem do środka i od zewnątrz nie spychał tylko do boku, ale przy ustawieniu do środka dopuszczał tendencję do poruszania się do przodu, tak aby nie doszło do sytuacji, że koń zatrzymuje się i obkręca na tyłach albo wręcz krzyżuje je schodząc przy tym do boku. Po wykonanym ćwiczeniu zapewne nie trzeba było żadnych powtórek dlatego, nie chcąc przedłużać niepotrzebnie, wypchnął karego do galopu, od razu dosiadem sugerując mu zebranie. Dojechali do krótkiej ściany na której skręcili w tę stronę, na którą galopowali, by po wyjechaniu narożnika skierować się na długą przekątną czworoboku. Jako, że już miał szansę wypróbować pojedyncze lotne zmiany, wykorzystał zdobytą wiedzę o reagowaniu na pomoce fryza i odliczając w głowie, zaczął od próby zmian co dwie. Utrzymywał zebrane tempo i tendencję pod górę, po zakończeniu przekątnej narożnik i zaraz wjazd na środkową linię, tutaj dosłownie kilka fouli ze wzmożonymi sygnałami przygotowawczymi aby finalnie poprosić o maksymalne zebranie oraz zabrać go na pół piruetu, tutaj niemożliwe było pozostanie w miejscu i koń siłą rzeczy nie mógł kręcić się wokół wewnętrznej zadniej nogi, jednakże Sugarman starał się zadbać o to, by skoki galopu jednak nie okazały się susami zbyt idącymi do przodu. Ważne było zgięcie i zabieranie do wewnątrz, jednak jeszcze ważniejsze było utrzymanie taktu przez co wewnętrzna łydka wcale nie pozostawała bierna, posyłała czynnie impuls do ruchu dzięki czemu równowaga miała szansę zostać zachowana. Było to pierwsze podejście i niezależnie od efektu po tej połowie piruetu lub czego piruetopodobnego wrócili na tę samą nogę na ślad by za chwilę znów wyjść z narożnika i zabrać się na przekątną, ponownie ze zmianami co dwa tempa. Tak jak poprzednio następnie miał miejsce wjazd na środkową linię i kolejne podejście do półpiruetu, tym razem na drugą stronę ale już z jakimś bagażem doświadczeń z poprzedniego razu. Kolejno powrót na ślad i przekątna, tutaj podejście do lotnych co każdą foulę, linia środkowa, pełny piruet, dalej na wprost linia środkowa, lotna zmiana, piruet na drugą nogę, coby nie zmarnować prostej linii ale nie przesadzać z tymi piruetami za jednym zamachem po uprzednich półparadach pełna parada, nieruchomość, wypchnięcie od razu z pomocami do pasażu, po kilku metrach parę kroku piaffu i tutaj, licząc na to, że dawali sobie ze sobą nawzajem radę, najpierw ćwierć piruetu w lewo, później w prawo, tak że finalnie znów mogli pójść po linii środkowej już znowu w pasażu już niemal do jej końca, tutaj na dosłownie dwa kroki kłus zebrany i jeszcze przed zakrętem prośba o galop. Dopełniając swoich zamiarów jeżeli wszystko z tym grało to już ostatnia przekątna z lotnymi co foulę, Na tym etapie już trochę motywował go głosem do dalszego działania bo zadania wcale nie były najprostsze a ich kumulacja na koniec nie ułatwiała nic ogierowi, jednakże do zaplanowania układu brunet musiał jeszcze sprawdzić podwójne piruety, ponownie zaprosił więc Sleepwalkera na linię środkową, prostując prosząc go o galop wyciągnięty by po mniej więcej 25 metrach zacząć zbieranie i jeszcze przed X, jeżeli oczywiście dało radę, zabrać do wspomnianych piruetów. Wytrwale kontrolował się z pomocami, nie chcąc przesadzać w żadną stronę coby jeszcze nie utrudniać mu wykonywania ćwiczeń. Generalnie, żeby już dłużej nie męczyć: próba wykręcenia dwóch piruetów na jedną nogę, dwie foule ruchu naprzód, lotna, kolejne 2-3 foule na przygotowanie i próba dwóch piruetów na drugą nogę, następnie, jeśli miał siłę a było to konieczne jakieś poprawki odnośnie obrotów, jeśli jednak nie, po prostej w galopie i zatrzymanie. Tutaj go sowicie poklepał i po chwili poprosił o stęp, dając znów chwilę wytchnienia, podczas której zastanowił się, czy coś należałoby jeszcze poprawić. Jeżeli nic nie zatruwało mu sumienia, wówczas krótki kłus z wydłużoną szyją, po dużych łukach i ofc w anglezowaniu, następnie stęp w któym narzucił mu na grzbiet derkę wiszącą na, powiedzmy, jakimś stojaku przy wjeździe na czworobok, następnie rozstępował go porządnie. Jeśli jednak było coś, na co ogier jeszcze miałby siłę a należałoby to jeszcze doszlifować do poziomu akceptowalności, cóż, wówczas do dzieła. Warunkiem koniecznym były jednak kondycyjne możliwości karego, od których uzależnił ostateczną decyzję. W każdym razie i tak na końcu nastąpiło należyte rozstępowanie a później już wiadomo, zsiadanie, ogarnianie i do stajni.

zt
_________________



so i am mr fucking awesome
~ luke sugarman ~

przyjaciele: ... things that we can't deny! ~ ryan & lisa ~
pms: come on baby tell me what's the word . ~ one & only ~
druga połówka: method to the madness. ~ ... ~
ex: i will never regret, but you can. ~ suzame ~
podopieczni: through the laughter and the tears
~ krugerrand, royal charming,
licorne, olympique of rohan, scandic, so hell,
lysander, integrity promise, saver ~
it's my dream team

        »» so i run and hide and tear myself up


          start again with a brand new name
          ....................and eyes that see into
          ....................................i n f i n i t y

          osiągnięcia & kp.............................∞

× garderoba × jesień/zima × zawody × skrzynka × torba ×
equip | × | × | × | × | × | × | x | ment

× g a l l e r y ×
× look: Adam Gallagher's ×

 
 
     
Sleepwalker
Champion
Ujeżdżeniowiec


Płeć: ogier
Wiek: 11 lat [ur. 24.03.2007r]
Rasa: koń fryzyjski
Wzrost: 164 cm
Właściciel: Aaren & Anthony Wayford.
Cena: £6350

Doświadczenie w skokach: 15
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 363
Doświadczenie z lonżowania: 112
Kondycja: 100
Szybkość: 63
Klasa startów: Ujeżdżenie: CS

Wysłany: 2017-02-07, 17:17   

Poklepany po szyi, zwrócił uwagę na Luke'a poprzez odchylenie ucha w jego kierunku. Ogier doskonale wykorzystywał czas przerwy - momentalnie posyłał myśli w innym kierunku (niedosłownie, w końcu raczej nie posiadał zdolności abstrakcyjnego myślenia jak człowiek), zapominał o tym, co było przed chwilą. Dosłownie wietrzył głowę, błyskawicznie osiągając stan rozluźnienia. Dotyk mężczyzny był dla niego zatem sygnałem powrotu do pracy, której dał się pochłonąć na nowo, z nowym i świeżym zapasem sił po przerwie.
Chętnie skrócił się do stępa pośredniego, z którego po chwili przeszedł do stępa wyciągniętego, wyraźnie poszerzając ramy i wyraźnie przekraczając ślady przednich kopyt tylnymi. Następnie z powrotem wrócił do roboczego, z którego jeszcze mocniej się skrócił i zebrał, obniżając zad i unosząc nieco szyję. Wyważone pomoce pozwoliły mu na zachowanie niezakłóconego rytmu podczas każdej ze zmian, co było szczególnie istotne podczas oceny chodu jakim był stęp. Po paru krokach na wprost, został poproszony o półpiruet w prawo, podczas którego pierw mocniej przysiadł na zadzie, by następnie okręcić się wokół wewnętrznej, tylnej nogi, chwilowo dźwigającej znaczną większość ciężaru Sleepwalkera. Zakreślał nią możliwie najmniejsze koło, ze spokojem wykonując obrót o wymagane sto osiemdziesiąt stopni, podczas których nawet na chwilę nie wyszedł z ustawienia. Kończąc półpiruet, wciąż w zebraniu przystąpił parę kroków naprzód, by po nich powtórzyć ten sam element - tylko w lewo. Następnie ruszył galopem, w którym utrzymał zebranie, niosąc się równie zachwycająco jak na początku; był już trochę zmęczony, ale co istotnie - nie przemęczony, więc spokojnie mógł spełnić jeszcze parę "życzeń" Sugarmana. Po wejściu na przekątną czworoboku, zgodnie z otrzymywanymi sygnały zaczął zmieniać prowadzącą nogę w galopie dokładnie co dwa tempa. Umiejętność cierpliwego czekania na dalsze polecenia pomogła mu w utrzymaniu wyznaczonego rytmu - ani nie wyprzedzał jeźdźca z lotnymi, ani też nie zostawał w tyle, dokonując zmiany dokładnie w tym momencie, w którym został o nią poproszony. Trzeba przyznać, że wyglądało to całkiem ładnie. Sleepwalker nie tylko płynnie dokonywał zmian, ale też w dalszym ciągu poruszał się w zebraniu, "przeskoki" robiąc na tyle subtelnie by jeździec nie miał problemu ze spokojnym wysiedzeniu go i kontrolowaniu przebiegu całego ćwiczenia. Kończąc przekątną pokonał jeszcze parę metrów wzdłuż krótkiej ściany, by następnie wejść na linię środkową. Czując mocniejsze "podbieranie" dosiadem, jeszcze mocniej wkroczył zadem pod kłodę, jednocześnie obniżając go i mocniej angażując przez to stawy skokowe. Wszystko po to, by w wybranym miejscu wykonać całkiem dobry jakościowo półpiruet w galopie, w trakcie którego Sleepwalker zaprezentował najwyższy stopień zebrania, w pełni dźwigając ciężar tego ćwiczenia. Odpowiadał na każdy, nawet najlżejszy sygnał Luke'a, a niezakłócona komunikacja była podstawą do sprostania temu zadaniu. Zachował równowagę i podwyższoną aktywność galopu do samego końca ćwiczenia, po którym znowu wyszedł na wprost by wrócić na ślad, a z niego ponownie wejść na przekątną. Tam po raz drugi zaprezentował lotne co dwa tempa, kończące się tak jak poprzednio chwilą galopu po linii środkowej i półpiruetem, tym razem wykonanym na lewo. Mnogość ćwiczeń osiągnęła szczytowy poziom, ale dla niezmordowanego Sleepwalkera wciąż nie było to za dużo. Nie czuł się przytłoczony, chociaż pracował teraz w najwyższym stopniu skupienia, wkładając w to także sporo siły fizycznej. Teraz już niemalże tańczył z Sugarmanem na czworoboku; wchodząc na kolejną przekątną, zaczął wykonywać lotne już co każdą foulę, wobec czego zdawał się wręcz przeskakiwać z nóżki na nóżkę. I w tym zdrobnieniu nie było przesady, bo robił to z zaskakującą lekkością. Za rogiem nie czekało jednak wytchnienie, bo po wejściu na linię środkową na Sleepwalkera czekał cały szereg wymagających zadań. Oddał temu całe serce, naprawdę mocno się starając wykonać każde z poleceń uczciwie i należycie. Nie dał się ponieść emocjom, które mogłyby go przytłoczyć gdyby był ciut wrażliwszy psychicznie. Dawał radę psychicznie i fizycznie znieść wysiłek związany z wykonaniem dwóch pełnych piruetów niemalże pod rząd, w każdym z nich wykonując równo siedem skoków galopu, gdzie każdy z nich był wyraźnie zaakcentowany i płynny. Kończąc drugi piruet, zatrzymał się jak zaklęty, natychmiastowo zastygając w bezruchu. Pięć sekund nieruchomości było dla niego chwilą na złapanie oddechu, co wykorzystał bez reszty. Po otrzymaniu łydki już od pierwszego kroku poszedł pasażem, doskonale rozróżniając tę "drobną" różnicę w zastosowanej prośbie. Po paru metrach w pewnym sensie zatrzymał swój ruch w miejscu, odpowiadając na pomoce do piaffu, do którego przeszedł bez zgrzytu, nie tak jak za pierwszym razem.
Po kilku metrach parę zrobił kroku piaffu, a następnie ćwierć piruetu w lewo, później w prawo, tak że finalnie znów mogli pójść po linii środkowej już znowu w pasażu już niemal do jej końca, tutaj na dosłownie dwa kroki kłus zebrany i jeszcze przed zakrętem prośba o galop. Dopełniając swoich zamiarów jeżeli wszystko z tym grało to już ostatnia przekątna z lotnymi co foulę, Na tym etapie już trochę motywował go głosem do dalszego działania bo zadania wcale nie były najprostsze a ich kumulacja na koniec nie ułatwiała nic ogierowi, jednakże do zaplanowania układu brunet musiał jeszcze sprawdzić podwójne piruety, ponownie zaprosił więc Sleepwalkera na linię środkową, prostując prosząc go o galop wyciągnięty by po mniej więcej 25 metrach zacząć zbieranie i jeszcze przed X, jeżeli oczywiście dało radę, zabrać do wspomnianych piruetów. Wytrwale kontrolował się z pomocami, nie chcąc przesadzać w żadną stronę coby jeszcze nie utrudniać mu wykonywania ćwiczeń. Generalnie, żeby już dłużej nie męczyć: próba wykręcenia dwóch piruetów na jedną nogę, dwie foule ruchu naprzód, lotna, kolejne 2-3 foule na przygotowanie i próba dwóch piruetów na drugą nogę, następnie, jeśli miał siłę a było to konieczne jakieś poprawki odnośnie obrotów, jeśli jednak nie, po prostej w galopie i zatrzymanie. Tutaj go sowicie poklepał i po chwili poprosił o stęp, dając znów chwilę wytchnienia, podczas której zastanowił się, czy coś należałoby jeszcze poprawić. Jeżeli nic nie zatruwało mu sumienia, wówczas krótki kłus z wydłużoną szyją, po dużych łukach i ofc w anglezowaniu, następnie stęp w któym narzucił mu na grzbiet derkę wiszącą na, powiedzmy, jakimś stojaku przy wjeździe na czworobok, następnie rozstępował go porządnie. Jeśli jednak było coś, na co ogier jeszcze miałby siłę a należałoby to jeszcze doszlifować do poziomu akceptowalności, cóż, wówczas do dzieła. Warunkiem koniecznym były jednak kondycyjne możliwości karego, od których uzależnił ostateczną decyzję. W każdym razie i tak na końcu nastąpiło należyte rozstępowanie a później już wiadomo, zsiadanie, ogarnianie i do stajni. /zt
 
     
Luke
Trener
★


Płeć: mężczyzna
Wiek: 27 lat
Wzrost: 189 cm
Zawód: jeździec & trener
Partner: Liska

Ostatni trening: 02.2020 - teren z Integrity Promise
Podopieczny: Integrity Promise, Krugerrand, Licorne, Lysander, Olympique of Rohan, Royal Charming, Saver, Scandic, So Hell
Pieniądze: £12235

Punkty doświadczenia: 437
Skoki: 133
Ujeżdżenie: 253
Cross: 35
Obycie z koniem: 17


Wysłany: 2017-02-08, 01:39   

Kiedy przyprowadził na czworobok kolejnego konia szybko dopełnił formalności, a zatem sprawnie podciągnął popręg, opuścił strzemiona i ze stołka dosiadł andaluza. Na stęp, w którym początkowo zostawił mu polarówkę na zadzie, zabrał go już do wnętrza czworoboku, od razu bacząc na precyzję pomocy, chociaż niby jeszcze nic nie robili. Mimo to brunet równomiernie prowadził go w łydkach po liniach prostych, oczywiście nie przytłaczając ich naciskiem, nogi miał ułożone swobodnie wzdłuż boków konia. Dzięki własnemu rozluźnieniu oraz prawidłowej postawie jego stawy nie były zablokowane, miał pełen zakres ruchów i zapewne odczuwał to także Sheridan, którego dosiad jeźdźca nie krępował, a jedynie zachęcał do aktywnego stępa. Z początku wodze swobodne, Sugarman ufał tej nierzadko sprawdzającej się zasadzie, że właśnie pewne ale jednocześnie pozbawione spięć działanie własnym ciężarem w siodle mogło pomóc koniowi się wyciszyć i nieco uodpornić na "straszące bodźce".
Sheridana miał już okazję poznać na ostatnich zawodach i mniej więcej orientował się, na co musi zwrócić uwagę. Stawiało go to w lepszej sytuacji niż na treningu ze Sleepwalkerem, bo nie musieli przerabiać literalnie wszystkiego, tym bardziej, że z tym panem nie miał jechać najwyższego konkursu. Mimo to poprzeczka i tak była wysoko i brunet nastawiał się dziś szczególnie na próbę polepszenia tempa pośredniego i wyciągniętego w galopie oraz kłusie, przerobienie większej ilości lotnych i jakieś piruety. Oczywiście w planie widniały też łopatki, ciągi i oczywiście dużo przejść, na szczęście już jakieś wspólne doświadczenie było więc pierwsze docieranie mieli za sobą, teraz tylko pozostało im poprawienie swobody w zebraniu i jeszcze wysubtelnienie komunikacji. Póki co jednak ledwo zaczynali, po kilku minutach pełnej swobody wziął ogiera na dłuższy kontakt do którego dojechał go biodrem i łydką aby teraz zaczął od typowej pracy na łukach, na których dbał o nienaganne wygięcie. Tradycyjnie pamiętał o zmianach kierunku aby gimnastyka przebiegała równomiernie na obie strony, krzywizny dobierał raz większe raz mniejsze i naturalnie pamiętał o odpowiednim prowadzeniu pomocami - wewnętrzna łydka podpierała ruch, prosiła o wygięcie wokół siebie i dojeżdżała do zewnętrznej wodzy która z kolei pilnowała łopatki i nakierowywała ruch na odpowiedni tor. Wewnętrzna wodza delikatna, odpowiadała za lekkie wygięcie głowy do wewnątrz, podobnie jak zewnętrzna łydka zadu. Spokojna i przyjemna ręka uprzejmie prosiła o niższe ustawienie podczas gdy dosiad sugerował zadowi większe zaangażowanie a łydka "podbierała" brzuch i grzbiet ku górze, tym samym nakierowując Shera na zaokrąglenie całej sylwetki i lepsze podstawianie tyłów.
Do akcji wkroczyły też zatrzymania na prostych liniach uprzedzane półparadami oraz krótkie odcinki po prostych oraz po łukach w zewnętrznym ustawieniu. Od samego początku starał się uzyskać skupienie siwego, które z kolei umożliwiało bardziej subtelną komunikację, do której Luke dążył.
_________________



so i am mr fucking awesome
~ luke sugarman ~

przyjaciele: ... things that we can't deny! ~ ryan & lisa ~
pms: come on baby tell me what's the word . ~ one & only ~
druga połówka: method to the madness. ~ ... ~
ex: i will never regret, but you can. ~ suzame ~
podopieczni: through the laughter and the tears
~ krugerrand, royal charming,
licorne, olympique of rohan, scandic, so hell,
lysander, integrity promise, saver ~
it's my dream team

        »» so i run and hide and tear myself up


          start again with a brand new name
          ....................and eyes that see into
          ....................................i n f i n i t y

          osiągnięcia & kp.............................∞

× garderoba × jesień/zima × zawody × skrzynka × torba ×
equip | × | × | × | × | × | × | x | ment

× g a l l e r y ×
× look: Adam Gallagher's ×

 
 
     
Sheridan
Ujeżdżeniowiec


Płeć: ogier
Wiek: 10 lat [23.08.2009]
Rasa: Koń andaluzyjski - PRE.
Wzrost: 165 cm

Ostatni trening: teren - Mia - 24.04.2020
Właściciel: Mia Alight
Cena: £5700

Doświadczenie w skokach: 19
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 325
Doświadczenie z lonżowania: 102
Kondycja: 85
Szybkość: 48
Klasa startów: Ujeżdżenie: CS

Wysłany: 2017-02-09, 11:53   

Zatrzymał się przy schodkach, przy których poczekał aż Luke dokona pozostałych formalności i ulokuje się w siodle. Dopiero po otrzymaniu łydki ruszył stępem do wnętrza czworoboku, gdzie zaczął iść po wybranym śladzie. Sam z siebie nie szedłby tak aktywnie, ale ruch bioder zawodnika i opasające go w bokach łydki, które zapewne były gotowe przypomnieć mu o konieczności energicznego ruchu naprzód, szybko sprawiły że siwek się dostosował i skończył się snuć.
Po wzięciu wodzy na kontakt i jeszcze mocniejszym uaktywnieniu bioder, Sheridan dość chętnie przyjął zaproszenie do ręki. Nie był tak delikatny jak Sleepwalker, stąd też miał jakby więcej zaufania i ciężej było go zrazić jakimiś niedogodnościami. W łukach odpowiadał na pomoce jeźdźca, więc jeżeli były dobrze wyważone - a były - to nie miał skłonności do wpadania łopatką lub wypadania zadem, generalnie dobrze wpisując się w zakręty czy koła. Nie opierał się mocniejszym wygięciom. Na tym etapie wykazywał sporo chęci do pracy, jako że wymagania nie były zbyt duże. Nie lubił, gdy zaczynało się robić gęsto i ciężko, ale póki co odpowiadały mu warunki stawiane przez Sugarmana, pewnie jeszcze nie do końca świadomego prawdziwego charakteru konia.
Jego sylwetka zaczęła się stopniowo zmieniać, co brało się nie tylko ze zwiększającej się elastyczności, ale również bezpośrednio z działań jeźdźca. Zaczął mocniej iść od zadu i zarazem zaczął używać mięśni brzucha, które po spięciu i podniesieniu umożliwiły mu delikatne zaokrąglenie grzbietu, co w połączeniu z opuszczoną, wciąż dosyć długą i zaokrągloną szyją oraz obniżonym zadem tworzyło łagodną, długą górną linię, lekko wybrzuszoną. Był zasłuchany w jeźdźca, więc także zatrzymania wypadały bez większych zgrzytów, nie mówiąc już nic o odwrotnych wygięciach, którym Sheridan poddawał się bez żadnego 'ale'.
_________________

VALENCIANO V
SOY UN MALDITO, PERDÓNAME MI NENA



[ królewski ogier ze słonecznej Hiszpanii
w starym, barokowym typie i o ognistym temperamencie ]



Moja Pani mnie głodzi.

zestaw treningowy | paszport | galeria
 
 
     
Luke
Trener
★


Płeć: mężczyzna
Wiek: 27 lat
Wzrost: 189 cm
Zawód: jeździec & trener
Partner: Liska

Ostatni trening: 02.2020 - teren z Integrity Promise
Podopieczny: Integrity Promise, Krugerrand, Licorne, Lysander, Olympique of Rohan, Royal Charming, Saver, Scandic, So Hell
Pieniądze: £12235

Punkty doświadczenia: 437
Skoki: 133
Ujeżdżenie: 253
Cross: 35
Obycie z koniem: 17


Wysłany: 2017-02-10, 16:16   

Skoro andaluz miał się okazać bardziej charakterny to może i lepiej, że przyszłościowo będzie pracował ze Sleepwalkerem. :lol: I to nie tak, że stronił od bardziej wymagających koni i chciał się wozić tylko na tych całkowicie ogarniętych, jednak w przypadku wyższych klas niezgodność charakterów, szczególnie w dziedzinie ujeżdżenia, mogła znacząco utrudniać dalszy rozwój pary. Nie każdego konia z dłuższym stażem treningowym i jakimś specyficznym nastawieniem dało się do siebie przekonać, aczkolwiek nieświadomy jeszcze za bardzo niczego Luczek i tak miał zamiar spróbować, przynajmniej na ten nadchodzący czas.
Jako, że bez dobrego stępa nie ma dobrego treningu brunet zadbał o dostateczne rozgrzanie w ramach tego chodu, od czasu do czasu nie zajmował siwka żadnymi ćwiczeniami coby ten nie miał dosyć od samego początku, ale przy okazji sprawdzał, czy jego pomoce są respektowane tak samo po takich krótkich przerwach, bo chociaż wszystko upominał półparadami, zdarzało się, że po chwili nieróbstwa niektóre wierzchowce zdawały się robić otępiałe na sygnały posyłane przez jeźdźca. Później też na tym dłuższym lub nieco krótszym kontakcie brał go na pierwsze zygzaki z ustępowaniami, wzdłuż ściany a następnie także na liniach ćwiartkowych/środkowej zabierał łopatkę do wewnątrz jednocześnie nie zmieniając kierunku jazdy, potem też zaczął wykorzystywać łopatkę do zapoczątkowania ciągów, przy czym żadnego ćwiczenia nie męczył niepotrzebną ilością powtórzeń. Dopiero po upływie mniej więcej dziesięciu minut zatrzymał ogiera w pobliżu wjazdu, tam też zdjął mu derkę i podpiął popręg by następnie wypchnąć do stępa i jeszcze trochę bardziej "podebrać go w dół" na kontakcie. Wtedy też zaprosił go do kłusa już od pierwszych kroków dbając o dążność do wędzidła wynikającą z aktywizacji zadu i wyraźnego ukierunkowania przepływu ruchu od tyłu do przodu. Analogicznie jak w stępie pilnował wygięcia jego ciała na wszelkich łukach, na które go zabierał, pamiętając o konieczności nieco wyraźniejszego podtrzymania wewnętrzną łydką z racji wyższego chodu i jego większej dynamiki. Zaczął standardowo od anglezowania i kół, wężyków, serpentyn & zmian kierunku, od czasu do czasu jakieś większe wolty i półwolty, wszystko aby mieć pod sobą konia stopniowo coraz bardziej na pomocach, tak aby planowane na później przejścia nie okazały się wielkim fiaskiem. Mimo mniejszej wrażliwości siwka Sugarman starał się prowadzić go subtelnie, z elastyczną ręką póki co posiłkującą się tylko wodzą od wędzidełka. Zawodnik był zagorzałym wyznawcą zasady, że koń powinien najpierw świetnie reagować na delikatne sygnały na zwykłym wędzidle, aby te idące później od kiełzna munsztukowego miały szansę w pełni dobrze oddziaływać. Starał się maksymalnie zmiękczyć go w pysku poprzez ogólne rozluźnienie i gimnastykę oraz oferowanie stabilnego ale elastycznego kontaktu, działaniem łydki chciał uzyskać pewne oparcie na zewnętrznej wodzy bez niepotrzebnych usztywnień.
Po takim wstępnym rozruchu wszystko miało pójść o krok dalej dzięki przejściom: kłus, stęp, stój, we wszystkich możliwych kombinacjach i z intencją jak najbardziej subtelnego posyłania sygnałów. Przy zejściach w dół nie zaniedbywał pracy łydki, która pomagała w zachowaniu kontaktu i dbała o nierozpadanie się sylwetki oraz nieciągnięcie zadu. Pomiędzy przejściami pokusił się o kilka ustępowań i łopatek w kłusie, jeśli zachodziła taka potrzeba w ćwiczebnym ale jeżeli Sheridan dostatecznie rozumiał i odpowiadał na jego pomoce, Luczek na razie wykonywał wszystko w anglezowaniu, chcąc dać mu na razie więcej swobody na grzbiecie celem lepszego rozluźnienia. Przy okazji niektórych zatrzymań wypadających przy ścianie utrzymując wyraźniejszy kontakt na wodzy cofał łydki nieco za popręg aby w towarzystwie nieznacznego odciążenia grzbietu (tzn bez rzucającego się w oczy przesunięcia ciężaru na. przód) naprzemiennymi impulsami przy bokach prosił o cofanie, z którego później płynnie wypychał go do stępa lub kłusa wracając najpierw ciężarem do tradycyjnego dosiadu i nieco zwalniając ręką miejsce z przodu przesuwał łydki na ich miejsce, zaraz też nimi dopełniając sygnału. Lubił ten element za jego pozytywny wpływ na przeniesienie ciężaru na zadnie nogi i zwiększenie rozluźnienia bardziej zaokrąglonego, podniesionego grzbietu. Warunkiem było oczywiście poprawne wykonanie ale nie podejrzewam, żeby koń na tym poziomie źle pochodził do cofania.
Zakładając, że dotychczasowe działania przyczyniły się do większego "zespolenia" pary, zaangażowania i wyczulenia od strony konia, ale też większego zrozumienia jeźdźca dla kopytnego i bardziej adekwatnego stosowania pomocy wobec tego konkretnego wierzchowca, brunet rozpoczął pracę nad zmianami tempa w ramach kłusa, dla lepszego zobrazowania tematu Sherowi "obciążał" co bardziej na mniejszym, bliskim wolty kole, łydką dbał o dalsze zaangażowanie i niezaburzone połączenie pyska z ręką, jednocześnie kolanem nie pozwalał na roztrwonienie wytwarzanej energii na zbyt mocno postępowy ruch do przodu. Teraz kontakt musiał być już wyraźniejszy ale i nie można było zaniedbać aktywizacji, bo by wszystko się zaczęło dziać od złej strony. Półparadami dosyć wyraźnie go skupiał bo kolejno zacząć go zewnętrznie osadzonym ciężarem na strzemieniu zabierać na większą średnicę koła i tym samym od razu starał się uzyskać efekt puszczenia andaluza do, póki co, pośredniego kłusa. Generalnie całe wcześniejsze przygotowania opierały się na kumulowaniu w nim energii i chęci pójścia do przodu, w każdym razie w założeniu jeźdźca, bowiem nie mogło być tak, że człowiek siedzi tam na górze i ściskając boki konia nagle próbuje wykrzesać z niego więcej życia i dłuższe kroki. Sekret tkwił właśnie w odpowiednim przygotowaniu = zmotywowaniu konia do nadchodzącego działania, dzięki czemu wiele rzeczy miało szansę niby zadziać się samo. Taki schemat szlifował na obie strony, w razie czego nieco wyraźniej go szykując przed i/lub dodając niezłośliwe pikanie ostrogami czy też batem. Oczywiście umożliwiał mu wydłużenie sylwetki pójściem do przodu ręki, przy czym pilnował się, żeby nie rozluźnić kontaktu - jeżeli siwy miałby nie iść do wędzidła przy takiej możliwości, wówczas brunet wracał do skrócenia i ponownie inicjował ćwiczenie, starając się uzyskać pewniejsze oparcie na ręce. W ruch poszły także przekątne i części ścian, jednakże dopiero, gdy pierwsze efekty dało się poczuć na kołach. O, zapomniałabym powiedzieć, że na początku wcale nie prosił o wiele, starczyło mu kilka kroków z prawidłowym wykonaniem, chodziło o samą ideę wyjścia do wydłużenia, które miało być wyraźnie zaznaczone. Po tym skracał go zabierając znów na mniejsze koło, z początku skupił się na dopracowaniu pierwszej reakcji na pomoce, dopiero na tych przekątnych i tak dalej poświęcał więcej uwagi jakości chodu jako takiego. Zakładając że było co, chwalił andaluza za poprawne wykonania aby ostatecznie dać mu chwilę stępa na dłuższej wodzy.
_________________



so i am mr fucking awesome
~ luke sugarman ~

przyjaciele: ... things that we can't deny! ~ ryan & lisa ~
pms: come on baby tell me what's the word . ~ one & only ~
druga połówka: method to the madness. ~ ... ~
ex: i will never regret, but you can. ~ suzame ~
podopieczni: through the laughter and the tears
~ krugerrand, royal charming,
licorne, olympique of rohan, scandic, so hell,
lysander, integrity promise, saver ~
it's my dream team

        »» so i run and hide and tear myself up


          start again with a brand new name
          ....................and eyes that see into
          ....................................i n f i n i t y

          osiągnięcia & kp.............................∞

× garderoba × jesień/zima × zawody × skrzynka × torba ×
equip | × | × | × | × | × | × | x | ment

× g a l l e r y ×
× look: Adam Gallagher's ×

 
 
     
Sheridan
Ujeżdżeniowiec


Płeć: ogier
Wiek: 10 lat [23.08.2009]
Rasa: Koń andaluzyjski - PRE.
Wzrost: 165 cm

Ostatni trening: teren - Mia - 24.04.2020
Właściciel: Mia Alight
Cena: £5700

Doświadczenie w skokach: 19
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 325
Doświadczenie z lonżowania: 102
Kondycja: 85
Szybkość: 48
Klasa startów: Ujeżdżenie: CS

Wysłany: 2017-02-10, 20:21   

Sheridan zdecydowanie nie miał problemu z chwilowym brakiem ćwiczeń w stępie. Wręcz przeciwnie, potrzebował takich przerw by się nie zablokować - kierowały nim zupełnie inne mechanizmy niż "obawiał" się Luke i dopiero nadmiar bodźców sprawiał, że Sheridan przestawał odpowiadać na pomoce. Tak po chamsku, nie było żadnego innego powodu. Był cholernie upartym koniem i cała sztuka jazdy na nim polegała na takim jeżdżeniu, aby nie stracić chęci ogiera do współpracy. Bo gdy już mówił pas... Ciężko było z tego wyjść.
Póki co jednak pracowali w bardzo miłej atmosferze. Sheridan kroczył w oczekiwanym tempie, stosunkowo chętnie się wyginając w pożądanym przez jeźdźca stopniu. Doskonale rozpoznawał przesuwające działanie łydki od tego popędzającego, a w dodatku nie reagował na nie nadgorliwie, więc próby ustępowań były zwyczajnie dobre. Podobnie wypadały łopatki - ogier po prostu dostosowywał się do Luke'a i odpowiadał na jego prośby, nie próbując niczego przeforsować po swojemu. Jeszcze.
Po zdjęciu derki i ponownym ruszeniu stępem jeszcze mocniej się zaokrąglił, pozostając we wcześniejszym ustawieniu. Kolejno ruszył kłusem, w którym raczej nie trzeba było go zachęcać do tego, by szedł żywo naprzód. Zdążył spostrzec, że ten pan na górze wiedział, co robi i że raczej będzie wymagać, a co za tym idzie - nie pozwoli sobie na nieposłuszeństwo. Nie oznacza to jednak, że Sheridan się przestraszył i zaplanował sobie, że do końca treningu będzie karny. Nic z tych rzeczy! Realizując prośby Luke'a, w międzyczasie uważnie go "obserwował", czy aby na pewno nie ponosi go za bardzo ambicja (w mniemaniu Sheridana).
Chcąc nie chcąc coraz bardziej rozluźniał się w kłusie, chwilowo nawet popadł w pewien rodzaj zapomnienia, ochoczo przychodząc do ręki i przeżuwając wędzidło. Zachowywał swobodę przodu przy jednoczesnym zaangażowaniu zadu, dzięki czemu nie tracił równowagi i nie miał problemów z wpisywaniem się w poszczególne łuki. Generalnie odpowiadała mu taka jazda, w zasadzie nie wymagała od niego ciężkiego myślenia, którego nie był zwolennikiem. Niestety lub stety był bardzo inteligentnym koniem, lubiącym mieć własne zdanie, więc gdy widział okazję do postawienia na swoim, na wszelkie sposoby starał się przeforsować swoje zdanie. Tym sposobem w jego przypadku munsztuk był nie tylko formą subtelnej komunikacji, ale też często środkiem bezpieczeństwa i wychowania, bo cholernik był wredny i silny, co zresztą namiętnie wykorzystywał. Na razie jednak nic nie wskazywało na to, żeby był zdolny do takich zachowań, bo naprawdę przyjemnie się prowadził, poddając się rozluźniającemu działaniu ręki i aktywizującemu łydki i dosiadu. Jeżeli chodzi o przejścia, one także wychodziły im bez zaburzeń w komunikacji. Ogier nigdy nie parł przesadnie do przodu, stąd też przejścia w dół i w górę były równe, nieszarpane. Zresztą uważnie słuchał Luke'a i starał się jak najlepiej odpowiadać na jego pomoce. Wszystko wydawało się iść jak po maśle, ale nikt poza ogierem nie wiedział jeszcze, że ten już sobie wbił do głowy ruch naprzód (choćby bokiem) i żadnej innej opcji nie brał pod uwagę... Tak więc wszelkie ustępowania i łopatki wychodziły dobrze, choć potrzebował by Luke jednak usiadł w siodle i prowadził go pełnym siadem; prawda wyszła na jaw dopiero przy próbie cofnięcia się. Po przejściu do stój i otrzymaniu pomocy do cofania ani nie drgnął. Zamiast tego sapnął ciężko i pewnie gdyby mógł, zmarszczyłby czoło. Przez dłuższą chwilę całkiem ignorował Luke'a, próbując pójść do przodu, w bok, ale za żadne skarby do tyłu. Nawet gdy już przeniósł ciężar ciała na tył i wszystko wskazywało na to, że jednak się cofnie, ostatecznie płynnie "przerzucał" się na.przód. Nie było to dla niego trudne ćwiczenie, ale mózg mu się zawiesił i za nic nie chciał odblokować, co w dużej części wynikało z upartości konia. Dopiero po użyciu mocniejszych sygnałów dał sobie przetłumaczyć i z wielkiej łaski cofnął się o dwa kroki, w zamian oczekując oczywiście luzu i pochwały. Jeżeli je dostał - następnym razem wycofał się już bez problemu. Jeśli jednak Luke od razu próbował uzyskać większą ilość kroków, Sheridan znowu zaparkował. Ciężki typ, ale co zrobisz?
Natomiast do przodu ruszał bez problemu, czy to stępem czy kłusem. Po paru takich powtórzeniach przestał wymyślać podczas cofania, podczas czego wyszło na jaw, że w rzeczywistości nie miał z nim problemów. Cofał się płynnie, nie dryfując zadem ani się nie rozkraczając. Po chwilowym konflikcie nie został nawet ślad, ogier na nowo był przyjemny w odbiorze i gotów do dalszych wyzwań. Zabrany w kłusie na niewielkie koło, zaczął odpowiadać na zbierające pomoce jeźdźca poprzez mocniejsze zaangażowanie zadu oraz jego lekkie obniżenie. Jednocześnie skrócił nieco sylwetkę, rzeczywiście kumulując w sobie energię, którą uwolnił po poszerzeniu średnicy koła i wypuszczenia do przodu. Był przy tym na tyle umiejętnie prowadzony by nie rozpaść się podczas przejścia do kłusa pośredniego, w dalszym ciągu pchał się zadem i był lekki przodem. Miał jednak pewien problem z utrzymaniem takiego samego poziomu energii do końca - o ile początek był dynamiczny, to z czasem zaczynał nieco gasnąć, wymagając niejakiego podtrzymywania energii. Szybko też zrozumiał, że kombinowanie w ten sposób na nic się nie zda, więc pogodził się ze swoim losem i po którymś razie szedł już bez zarzutów. Sapnął ciężko, wyraźnie niezadowolony i trochę mocniej zaangażował się w wykonywane ćwiczenie, w nagrodę spodziewając się luzu. Jego przypuszczenia się potwierdziły, bo gdy już zaczął zadowalająco, energicznie pracować przy skróceniach i wydłużeniach kroku, rzeczywiście otrzymał chwilę stępa.
_________________

VALENCIANO V
SOY UN MALDITO, PERDÓNAME MI NENA



[ królewski ogier ze słonecznej Hiszpanii
w starym, barokowym typie i o ognistym temperamencie ]



Moja Pani mnie głodzi.

zestaw treningowy | paszport | galeria
 
 
     
Luke
Trener
★


Płeć: mężczyzna
Wiek: 27 lat
Wzrost: 189 cm
Zawód: jeździec & trener
Partner: Liska

Ostatni trening: 02.2020 - teren z Integrity Promise
Podopieczny: Integrity Promise, Krugerrand, Licorne, Lysander, Olympique of Rohan, Royal Charming, Saver, Scandic, So Hell
Pieniądze: £12235

Punkty doświadczenia: 437
Skoki: 133
Ujeżdżenie: 253
Cross: 35
Obycie z koniem: 17


Wysłany: 2017-02-10, 23:46   

Siedząc "tam na górze" odczuwał już, że to inny typ konia. Nie da się tego ubrać w słowa, po prostu czuł charakterystyczny sposób prowadzenia się konia, przebieg ich komunikacji, chociaż początkowo bezproblemowej to jednak dosyć... oschłej? To może nieco za dużo powiedziane, ale w każdym razie o ile miał wrażenie, że kary mu się chętnie oddał, podzielił z chęcią i zaangażowaniem swoim talentem, tak andaluz w tym względzie był jakby dumny, chociaż poddawał się działaniom pomocy to jednak zachowywał swoją godność i dystans. Widząc w ten sposób obecny stan rzeczy brunet starał się obchodzić z siwym jak z wielkim ale młodym książątkiem, czyli z szacunkiem i pokłonami, ale w taki sposób, by jednak przekabacić swoje. Tylko nie nazywajmy tego manipulacją ani nic. :lol2:
Podchodząc do sprawy w ten sposób od razu po pierwszych wykonanych krokach do tyłu nie wymagał więcej a jedynie pochwalił andaluza za wykazanie chęci współpracy i podobnymi zagrywkami starał się go dalej motywować przy następnych podejściach by pokazać mu, że docenia jego trud i poświęcenie. Co do dodań, także starał się nie przeginać, szczególnie, że jeszcze później w trakcie treningu miał zamiar ponownie po nie sięgnąć. Teraz po przerwie łagodnie nabrał wodze na podobny jak poprzednio kontakt, tym razem także wodza od munsztuku była bardziej w pogotowiu, choć na pewno okazała się znacznie lżejsza i mniej napięta od tej wodzy, powiedzmy, podstawowej. W ramach pełnego już rozgrzania, wygimnastykowania i rozluźnienia zaprosił go od razu do galopu, z początku wymagając zwykłego, roboczego tempa. Zaraz też wziął siwego na koło i tam pobawił się przez moment w zbieranie go by po kilku foulach wypuścić do standardowego tempa. Trwało to wszystko kilka okrążeń na kole niej więcej dwudziestometrowym, może momentami wychodziło trochę mniejsze, następnie zmiana kierunku i powtórzenie schematu na drugą stronę. Dopiero od tego momentu wszelkie momenty w kłusie były już przez niego wysiadywane, wolał zaczynać ciągłą jazdę ćwiczebnym po pierwszych galopach bo wydawało mu się, że wówczas konie swobodniej pracują grzbietem, co naturalnie było mu bardzo na rękę, szczególnie w pracy ujeżdżeniowej. Zupełnie jakby koń sobie "odetchnął" po krótkim rozruszaniu w tym chodzie i był w stanie przepuszczać swobodnie ruch przez cała ciało. W każdym razie teraz na tapetę weszły przejścia z galopem w roli głównej, a to kłus-galop, a to stęp-galop, później także zatrzymania z galopu i zagalopowania ze stój. Parę razy poprosił o cofnięcie się (dążył generalnie do tego, aby Sheridan bez podnoszenia sprzeciwu swobodnie cofnął się przynajmniej dwa razy o jakieś 5-6 kroków), z którego także zabierał go do galopu. Jako, że mimo wszystko obecna praca nie była zbyt męcząca, brunet podszedł najpierw do ciągów ze środkowej linii w stronę ściany (po dwa dobre razy na stronę) a następnie na ósemce z kołami mniej więcej 12-15 metrów na odcinku łączącym oba okręgi pomocami grzecznie prosił o lotną zmianę. Ten element w takiej formie wykonali dosłownie dwa razy aby zaraz połączyć go z ciągami-zygzakami na linii środkowej z uwzględnieniem lotnych przy zmianie kierunku poruszania się. Po pierwszej próbie, udanej bądź nie, stęp, luzik, moment na ochłonięcie. Niezależnie od tego, czy to pierwsze podejście do kombinacji ciągów z lotnymi wyszło, po tej dwu-trzyminutowej przerwie na reklamy poprosił o kłus i podobną linię w tymże chodzie właśnie z ciągami aby następnie zagalopować i uskutecznić podobne ćwiczenie na długiej ścianie - najpierw do wewnątrz na jakieś 5 metrów odległości od bandy, lotna i powrót, znów lotna i znów wejście do wewnątrz. Głosy sobie nie dam uciąć ale biorąc pod uwagę kąt, pod jakim powinien poruszać się koń w ciągu względem ściany, zapewne nie było już miejsca na powrót ciągiem z powrotem na ślad, dlatego już bez lotnych zwyczajnie go wyprostował i na krótkiej ścianie zabrał w stronę, na którą aktualnie galopowali a już po chwili nakierował siwego na koło, które potraktował podobnie jak wtedy w kłusie - małą średnica, zebrane tempo, zwiększanie średnicy - dodanie. Ponownie dbał o zachowanie go na pomocach tak aby nie rozlatywał się przy możliwości poszerzenia sylwetki, tylko aby dążył do ręki i tym samym chciał się wydłużyć. Także nie prosił z początku o wiele, kilka wyraźniejszych fouli i powrót, generalnie tym razem też starał się stawiać bardziej na rozwijanie wydłużenia, to znaczy aby reakcje na pierwszy sygnał była wyraźna, ale jednocześnie nie maksymalna, według tych wymagać koń miał płynnie przechodzić do większego wydłużenia wykroku, co nie wymagało od niego od samego początku maksymalnych możliwości. Luke chciał sprawdzić, czy takie podejście zadziała na Sheridana motywująco, czy wręcz przeciwnie, pozwoli mu myśleć, że w ogóle nie musi się starać.
_________________



so i am mr fucking awesome
~ luke sugarman ~

przyjaciele: ... things that we can't deny! ~ ryan & lisa ~
pms: come on baby tell me what's the word . ~ one & only ~
druga połówka: method to the madness. ~ ... ~
ex: i will never regret, but you can. ~ suzame ~
podopieczni: through the laughter and the tears
~ krugerrand, royal charming,
licorne, olympique of rohan, scandic, so hell,
lysander, integrity promise, saver ~
it's my dream team

        »» so i run and hide and tear myself up


          start again with a brand new name
          ....................and eyes that see into
          ....................................i n f i n i t y

          osiągnięcia & kp.............................∞

× garderoba × jesień/zima × zawody × skrzynka × torba ×
equip | × | × | × | × | × | × | x | ment

× g a l l e r y ×
× look: Adam Gallagher's ×

 
 
     
Sheridan
Ujeżdżeniowiec


Płeć: ogier
Wiek: 10 lat [23.08.2009]
Rasa: Koń andaluzyjski - PRE.
Wzrost: 165 cm

Ostatni trening: teren - Mia - 24.04.2020
Właściciel: Mia Alight
Cena: £5700

Doświadczenie w skokach: 19
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 325
Doświadczenie z lonżowania: 102
Kondycja: 85
Szybkość: 48
Klasa startów: Ujeżdżenie: CS

Wysłany: 2017-02-11, 21:31   

Wznawiając pracę przeszedł do galopu. Mimo tego, że niewątpliwie był typem leniucha (choć stronił głównie od umysłowej pracy) to lubił się poruszać w tym chodzie. Nie wymagał zatem stałego podtrzymywania impulsu, bo sam z siebie chętnie szedł do przodu, nie próbując jednak przejąć kontroli. Trzeba przyznać, że był bardzo przyjemny w galopie - łatwy i wygodny do wysiedzenia, niczym miękki fotel, szczególnie wówczas gdy się zaokrąglał, co teraz miało miejsce. Zabrany na koło zgodnie z życzeniem zebrał się na parę foule, czyniąc to bez najmniejszego oporu. Był odpowiednio przygotowany do zebrania, stąd też osiągnięcie go nie było dla niego nie wiadomo jak dużym wysiłkiem, tym bardziej że od ponad roku zebranie było stałym elementem treningu Sheridana. Po wspomnianych paru krokach z powrotem przechodził do roboczego. Zmiana była łatwa do uchwycenia, jako że w galopie zebranym znacznie mocniej angażował zad, ale też wyżej niósł szyję. Same przejścia wychodziły mu całkiem płynnie, bez zbędnych usztywnień, które najbardziej zaburzały odbiór. Ten sam schemat powtórzył po zmianie kierunku, również podczas jazdy na kole. Chwila pracy w tym chodzie istotnie miała dobry wpływ na rozluźnienie, co Luke mógł poczuć już podczas pierwszej próby jazdy w pełnym siadzie w kłusie. Nawet jeżeli było to tylko kilka kroków podczas przejścia. Ogier mimo swojego podejścia zaangażował się w to ćwiczenie, uważnie słuchając jeźdźca, przez co przejścia były stosunkowo płynne. Był zresztą doskonale zrównoważony i dopóki jeździec także zachowywał nienaganną równowagę, nic nie mogło pójść nie tak. Kolejne przejścia coraz efektowniej wpływały na pracę zadu andaluza, a także na jego przepuszczalność. Pomysł wplecenia cofania w przejścia był bardzo dobry, ogier potrzebował takiego zaskakiwania by ponownie nie wpaść w jeden schemat, który rodziłby bunty. Pierwsze ciągi wystąpiły w najprostszej możliwej kombinacji, więc Sheridan nie miał wobec nich żadnych obiekcji. W obu kierunkach wykonał go prawidłowo, w seriach kroków w przód i w bok, podczas których pozostał lekko wygięty wokół wewnętrznej łydki jeźdźca, w kierunku ruchu. Podobnie ćwiczenie z ósemką i lotną zmianą nogi w połowie nie było dla Sheridana przytłaczające. Nie lubił jedynie nagromadzenia elementów, które było nieuniknione i o czym jeździec mógł się przekonać wraz z połączeniem ciągów z lotnymi. Tutaj bunt przejawił się jednak w łagodnej formie, mianowicie jedynie poprzez lekką utratę rytmu, co świadczyło wyłącznie o braku zaangażowania. Mężczyzna zaskoczył jednak konia przerwą, zamiast niej spodziewał się raczej poprawki i wszczęcia "walki", a tymczasem... Cóż. Książę musiał się obejść ze smakiem, najwyraźniej Luke był sprytniejszy nie dając mu pretekstu do postawienia się. Po krótkiej przerwie wznowił zatem ćwiczenie, pierw w kłusie, a następnie w galopie, tym razem wykonując je w pełni poprawnie, właśnie ze względu na wcześniejsze zignorowanie jego fochów. Dla Sheridana, który chyba po prostu lubił czasem pomarudzić, było to po prostu coś nowego.
Ukończywszy ciąg na ścianie, kontynuował galop wzdłuż szranek, przyjemnie bujając Luke'a w siodle. Ze ściany zszedł na koło, na którym zrobił powtórkę z ćwiczen w kłusie - na parę foule zbierał się, od razu mocniej wchodząc zadem pod kłodę i obniżając go, po czym na kolejne parę kroków galopu rozwijał się, nie tracąc zaangażowania zadu. Zgodnie z oczekiwaniami dążył do ręki jeźdźca, nie "rozsypując" się podczas wydłużenia ram. Krótkie odcinki w zebraniu i rozwinięciu na przemian zdecydowanie dobrze mu służyły; zwyczajnie odpowiadała mu taka forma treningu, gdzie na spokojnie mógł dążyć do perfekcji, stawiając małe kroczki.
_________________

VALENCIANO V
SOY UN MALDITO, PERDÓNAME MI NENA



[ królewski ogier ze słonecznej Hiszpanii
w starym, barokowym typie i o ognistym temperamencie ]



Moja Pani mnie głodzi.

zestaw treningowy | paszport | galeria
 
 
     
Luke
Trener
★


Płeć: mężczyzna
Wiek: 27 lat
Wzrost: 189 cm
Zawód: jeździec & trener
Partner: Liska

Ostatni trening: 02.2020 - teren z Integrity Promise
Podopieczny: Integrity Promise, Krugerrand, Licorne, Lysander, Olympique of Rohan, Royal Charming, Saver, Scandic, So Hell
Pieniądze: £12235

Punkty doświadczenia: 437
Skoki: 133
Ujeżdżenie: 253
Cross: 35
Obycie z koniem: 17


Wysłany: 2017-02-12, 02:06   

Takie rozwijanie wydłużenia było co prawda półśrodkiem, takim delikatnym oszustwem, ale chyba lepsze to niż utrata harmonii, rytmu i chęci do dalszej współpracy. W każdym razie siwek wykonał postawione przed nim zadanie, jak się zdawało jeźdźcowi, bez utraty nastroju. Wobec tego znów dał mu chwilę luzu przy okazji poklepując to jego masywne, zjawiskowe szyjsko. *-*
Po jakichś dwóch okrążeniach swobodnego stępa brunet doszedł do wniosku, że powoli muszą sięgać do tych najtrudniejszych elementów, bo w sumie pozostałe tematy w większości wyczerpali. Wobec tego nabrał ponownie wodze na pewny kontakt chociaż czynność sama w sobie byłą delikatna wobec pyska ogiera. Zaraz też półparadami przygotował go na swoją nadchodzącą prośbę: zakłusowanie w pełnym zebraniu, w którego lepszym ustaleniu miało pomóc kilka wolt. Sugerując się powodzeniem tej metody w przypadku galopu, w podobny sposób postarał się o parokrotne rozwinięcie wyciągniętego kłusa na przekątnej uważając przy tym, aby chęć współnapędzania ruchu dosiadem i jego nadmierne użycie nie przerodziło się w zblokowanie miednicy, do czego w przypadku wielu jeźdźców nierzadko dochodziło. Skupiał się więc na oparcie nóg w strzemionach jakby stał nimi na ziemi, dzięki czemu całe kończyny w swobodny ale pewny sposób wydłużały się i stabilniej oplatały boki konia, co umożliwiało nieskrępowany dosiad. Nie chciał już przerywać pracy po każdym powodzeniu dlatego postarał się wyrazić wszelką aprobatę głosem lub poklepaniem, ewentualnie momentem w anglezowaniu w połączeniu z żuciem, aczkolwiek były to dosyć krótkie przerywniki, bowiem po chwili sprawdził, czy Sheridan zapamiętał coś z tych dodań w galopie, do których też podszedł z siwym na przekątnych, przygotowując go sobie pod tym kątem już w narożniku. Tutaj chodziło mu ponownie o reakcję i pozostawanie w tendencji rozwijającej a nie zwalniającej, na tym etapie znajomości tylko tyle mógł chcieć egzekwować i po jednym w miarę ogarniętym podejściu na każdą nogę mu wystarczyło, Księcia też nie chciał zniechęcić. W zależności od jego motywacji dał mu jakieś jedno okrążenie na stęp lub nie, jeśli siedząc w siodle czuł po ciele siwka, że ma muchy w nosie, wolał odpuścić na moment żeby móc liznąć ostatni raz porządnej pracy w galopie, bo przed nimi próba piruetów i lotnych na przekątnej pod rząd.
A zatem po momencie wytchnienia lub bez niego, chociaż obstawiam tę pierwszą wersję może nawet ze względu na przezorność Luczka, w galopie zebranym najpierw w ramach takiego przedwstępu zabrał go na coś kołopodobnego, gdzie co kilka fouli w przód po łuku prosił o kilka następnych w ciągu, by w ten sposób trochę go przygotować na zabieranie jego ruchu do wewnątrz. Gdy wyczuwał swobodę w tym manewrze bez dalszego drążenia ćwiczenia po krótkim odcinki na wprost wyraźnie zwiększał nacisk na zaangażowanie zadu i podebranie skoków galopu pod górę, tak aby swobodniej móc osadzić ruch na małej średnicy kółeczka, po którym miała poruszać się wewnętrzna zadnia noga. Pierwsze podejście miało być półpiruetem, następnie ruch do przodu, lotna i kolejna połówka, po której nastąpił podobny schemat ze zmianą nogi w galopie, z tym, że następny raz miał już prezentować pełen obrót, znów wyjście do przodu, lotna i kolejne 360 stopni w piruecie. Wiedział, że zapewne wystawia na próbę jego szlachecką cierpliwość, jednakże bardziej przemawiała go niego wizja konieczności utrzymywania niemal przez cały przejazd na zawodach równego, wysokiego poziomu zaangażowania, dlatego kontynuacja ćwiczeń miała być swojego rodzaju próbą dla tego typu wyzwania - szczególnie, że miała to być, według myślowej rozpiski bruneta, ich ostatnia rzecz do zrealizowania, czyli te lotne. Z pojedynczymi andaluz nie miał problemów i przy czystym przekazie pomocy przez zawodnika zapewne podobnie sytuacja będzie wyglądała przy konieczności wykonywania ich co określoną ilość fouli, do tego trzeba się wzajemnie wyczuć w tej kwestii, bla bla. Zaprosił go więc na ślad by po wyjściu z najbliższego narożnika po krótkiej ścianie pokierować siwego na przekątną, na której nie dość, że odliczał foule po których miała nastąpić zmiana, to jeszcze wyliczał, ile takich zmian na jednej linii im się zmieści, gdy zaczną praktycznie na samym początku linii, taka wiedza była dosyć istotna przy programach, które określały konkretną ilość wykonanych lotnych na przekątnej. A zatem co trzy foule prosił o "zagalopowanie z zagalopowania" jak to niektórzy mawiali na lotne, w sumie coś w tym było chociaż sam brunet na podobne określenie by nie wpadł. Ku pewności do do ilości, jaka im wypadnie, od razu po następnej krótkiej ścianie odbili na następną przekątną, na której miał miejsce podobny schemat. A że obiecałam, że nie będę się rozpisywać, to już tę końcówkę niezbyt górnolotnie streszczę: tak samo sprawa wyglądała przez następne dwie przekątne z tym, że tutaj już Sugarman prosił o zmianę nogi prowadzącej co dwie foule by ostatecznie wypuścić go na moment do swobodnego galopu, zejść później do kłusa w którym od razu już anglezował i zachęcał Shera do wyciągnięcia sylwetki w podążaniu w przód-dół za ręką by finalnie zwolnić go do kłusa, sowicie poklepać, zarzucić derkę, rozstępować należycie a potem zsiąść i zabrać do stajni. (bardziej wrażliwi czytelnicy niech ignorują tę końcówkę :lol2: )
_________________



so i am mr fucking awesome
~ luke sugarman ~

przyjaciele: ... things that we can't deny! ~ ryan & lisa ~
pms: come on baby tell me what's the word . ~ one & only ~
druga połówka: method to the madness. ~ ... ~
ex: i will never regret, but you can. ~ suzame ~
podopieczni: through the laughter and the tears
~ krugerrand, royal charming,
licorne, olympique of rohan, scandic, so hell,
lysander, integrity promise, saver ~
it's my dream team

        »» so i run and hide and tear myself up


          start again with a brand new name
          ....................and eyes that see into
          ....................................i n f i n i t y

          osiągnięcia & kp.............................∞

× garderoba × jesień/zima × zawody × skrzynka × torba ×
equip | × | × | × | × | × | × | x | ment

× g a l l e r y ×
× look: Adam Gallagher's ×

 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,12 sekundy. Zapytań do SQL: 7