NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Mała hala
Autor Wiadomość
Hayley
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 23
Wzrost: 168 cm

Ostatni trening: Skokowy - Red Star d'Argent
Podopieczny: Rubens, Red Star d'Argent
Pieniądze: £985

Punkty doświadczenia: 26
Skoki: 10
Ujeżdżenie: 6
Cross: 5
Obycie z koniem: 5


Wysłany: 2016-11-19, 20:38   

Jeszcze nie wiedziała z czego biorą się potknięcia, marszcząc tylko brwi i jakby po chwili dopiero przypominając sobie, że elastyczna ręka nie znaczy to samo co oddanie wodzy. Poprawiła się wówczas, zbierając trochę za luźne wodze i ponowiła ćwiczenie na jedną i drugą stronę. Okazało się, że tym razem potknięć było znacznie mniej co skwitowała szerokim uśmiechem i poklepaniem konia po szyi w stępie. Znów wykręciła kilka ewolucji, wliczając w to wolty, półwolty i zmiany kierunku po przekątnej, by zaraz ruszyć kłusem i jeszcze chwilę poplątać się w ten sam sposób. Następnie w planie miała wykonanie skróceń i wydłużeń kroku, choć i te znacznie odbiegały od ideału. Zaczęła na krótkiej ścianie, zwalniając konia do absolutnego minimum. Powinna była usiąść w kłus ćwiczebny, ale wiedząc już jakim spięciem reagował Windsor na wszelkie tego typu próby, zrezygnowała, cały czas anglezując. Przyłożyła łydkę, starając się utrzymać konia w stępie, by lekko pociągnąć wodze w swoją stronę i właściwie tyle. Czekała na reakcję, która jeśli nie nastąpiła, prawdopodobnie była już nieosiągalna na tym etapie. Jeśli koń nie zareagował ręka Hayley usztywniła się, a kolana zacisnęły po bokach siodła wpływając znacznie na ułożenie stopy w strzemieniu. Jeśli jednak działania Hayley okazały się dla konia zrozumiałe, postanowiła dodać nieco więcej dynamiki na dużej ścianie. Znów całkiem błędnie odpuściła wodze, pchając konia do przodu łydkami i przez chwilę myśląc, że tak powinno to wyglądać. Prawda jest jednak taka, że kolejny łuk zrewidował jej przypuszczenia. Nie miała czasu pozbierać wodzy, wchodząc w zakręt w za dużym tempie i dopiero w połowie pozbierała się na tyle, by przyniosło to jakikolwiek skutek. Westchnęła niedosłyszalnie, kręcąc woltę. Następnie znów wyjechała na długą ścianę przyspieszając łydką i trzymając już więcej wodzy. Koń od razu powinien zareagować inaczej.
 
     
Christian Levrull
Zawodnik
Allrounder


Płeć: mężczyzna
Wiek: 29 lat [13.05.1990r.]
Podopieczny: Ruitershoeve. ll Lockhard. ll Orchid of Rohan. ll Bremen Star. ll Momentum. ll Questionable. ll Dante Weltino. ll Imagination Sontesique. ll Broyer du Noir. ll Nymphomane. ll El Dorado. ll Pandemonium. ll Cameleon. ll Ravallo's Queen. ll Viviance Roscoe. ll Vemmekeshoeve. ll Axel du Beaumon. ll Krakatau. ll Carte Blanche. ll Corleone Olshansky.
Pieniądze: £9485

Punkty doświadczenia: 463
Skoki: 237
Ujeżdżenie: 135
Cross: 65
Obycie z koniem: 26


Wysłany: 2016-11-30, 23:41   
   Tytuł: Hodowca


Bremen Star napisał/a:
Z czasem zaczynała rozumieć, łączenie pojęć dobrze wykonane zadanie = nagroda. W zależności od pochwały, na głos reagowała lepiej niż na sam dotyk. Tutaj do ideału jeszcze brakowało, jednak przynajmniej nie rzucała się na nich. Nie ukrywajmy, chuderlaczkiem to on nie był, jednak jakoś dawała sobie radę. Starała się, wykonywać wszystko należycie, jednak pewnie do całkowitego ideału, było daleko. Jednak była jeszcze młoda, nie doświadczona i dopiero zaczynała, prawidłową pracę z Chrisem. Klacz łapała, zasadę zatrzymania-ruszania, pewnie z każdym kolejnym powtórzeniem, będzie lepiej. Po przejściu do stępa, para zaczęła coś kombinować na co kara, skuliła jedno z uszu. Chris miał nosa, pukanie jej batem czy czym kolwiek innym, przyniosło by odwrotny skutek od zamierzonego. Prawdopodobnie dodatkowo niszcząc to, co już udało im się zbudować. Kiedy się zatrzymali, kara złapała kilka głębszych oddechów, kondycję miała dość marną, więc mimo słabego teoretycznie treningu się nieco zmęczyła. Zgrzytnęła zębami, gdy kobieta odpinała lonżę przez co, dopiero po sekundach weszła na kontakt. Z lekkim też zapłonem, ruszyła stępem przed siebie, o dziwo szła bez żadnych wybryków, lekko sztywna. Jednak, każdy jej początek wyglądał tak samo, więc po kilku krokach dopiero się rozluźniła. Po kilku krokach, zaczęła efektowniej pracować mięśniami, które były jeszcze marne, ale jakieś były. Będąc bardziej rozluźnioną, ale nie rozlazłą. Naprowadzona przez faceta, skręciła na ścianę, poruszała się dość dobrze. Energicznie nie za szybko nie za wolno, mieliła wędzidło, które w tym momencie działało dla niej jako wsparcie. Stępowali po ścianie, trochę koślawo, bo kara nie miała jeszcze wyczucia w chodzeniu po prostej, choć starała się ! To przejścia jej, wychodziły prawie, że doskonale <3 Tym razem łydka w przejściu do kłusa, była wystarczająca. Tutaj nadal, poruszała się dość płynnie i energicznie, może dupki nie urywało w efektowności, ale tragedii nie było. Uzyskała w genach, wszystko co najlepsze, oczywiście po rodzicach.


W trakcie jazdy po śladzie najważniejsze dla niego było w miarę proste ciało klaczy, co starał się przekazać przez równie działające pomoce ręka/łydka i równomierne anglezowanie. Jak na razie klacz całkiem nieźle się spisywała stąd i on dawał z siebie wiele, coby jej nie zrazić spóźnioną ręką za jej pyskiem czy zbyt mocno opadającym anglezowaniem. Po paru kołach poprawnego kłusa skinął do stojącej na środku dziewczyny, o zmianę kierunku, stąd ta przemieściła się na długą ścianą, na którą właśnie jechali i po prostu tam stanęła. Christian natomiast ponownie jak na lonży przesuwając ustawienie szyi przez wodze i potwierdzając je w łydce skierował ją na przekątną, czym dodatkowo motywował ją stojącą na śladzie dziewczyną. O dziwno kara zareagowała bez większych sprzeciwów nie tracąc tempa, o którym przypominał jej czasami ściśnięciem łydek na jej bokach.
Na drugą stronę tak samo, parę kółek z pilnowaniem aktywnego i równego tempa naprzód, do tego z miarę prostą sylwetką, gdzie w zakrętach lekko sugerował wewnętrzne wygięcie. Kiedy czuł, że klacz rozluźniła się, a nawet zaczęła przeżuwać wędzidło zerknął na swoją pomoc z ziemi.
- Ok, próbujemy galop!
Odparł, na co ta skupiła się by podążać z nimi z na razie obniżonym batem, natomiast Christian w którymś z narożników w lekkim półsiadzie dodał łydek z cmoknięciem (na razie pełen siad mógłby wytrącić klacz w równowagi), przy asyście dziewczyny z ziemi po paru krokach udało im się zagalopować, widział, że ta kładzie uszy zdziwiona z jego asysty przy galopie. No i bryknęła raz czy dwa razy nieszkodliwie, nie karał jej za to, jedynie pomocami (łydka i głos) sugerowała, by galopowała dalej przed siebie, dosiad odciążający maksymalnie odciążał plecy klaczy w trakcie galopu, miękka elastyczna ręka trzymała delikatny kontakt pilnujący śladu. Nie chciał przesadzić z ilością stąd chciał 3/4 kółka w lewo, parę w prawo i skończyć w zależności jak klacz będzie się zachowywała.
_________________

 C h r i s t i a n L e v r u l l 

I just want you to make me feel how I wanna feel.
And tell me all the things that I wanna hear.
And make me lose control,
And make me go insane,
I want a girl that does cocaine.




.Best of the best.
Gniade, kare, izabele, ponoć przecież ich tak w i e l e!
[Ruitershoeve, Lockhard, R.I.P, Krugerrand, Insostenible]
[I So Bad, Orchid of Rohan]

.Something e l s e.
Będę udawał lub po prostu będę [..?..],
ale czasami ktoś [z Tobą 3] namąci mi w głowie.
ex. Lorien.

.Maybe a drink for you.
Usiądźmy, pogadajmy, robiąc z siebie idiotów nie udawajmy!
[Nicol, Jimmy, Lorien, William & James {bracia}]

.I'm your champion.
Osiągnięcia: 36 x Im; 21 x IIm; 17 x IIIm; 11 x IVm;
4 x Vm; 5 x VIm; 1x VIIm; 1 x VIIIm.
[podgląd wszystkich]

.It's only me.
Rezerwacja wizerunku: Jon Kortajarena
Telefon ll Karta Postaci ll Relacje


Wygrane:
Loteria urodzinowa Jessie '18: czyste losowanie dla wybranego konia w zawodach skokowych.
Loteria urodzinowa Jessie '20: Otrzymujesz zniżkę -50% na zakup konia w cenie do £4000.

 
     
Bremen Star
Skokowiec


Płeć: klacz
Wiek: 8 Lata (01.01.2011)
Rasa: Koń Trakeński
Wzrost: 175 cm
Właściciel: Christian Levrull
Cena: £3100

Doświadczenie w skokach: 107
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 50
Doświadczenie z lonżowania: 56
Kondycja: 96
Szybkość: 98
Klasa startów: Skoki: N

Wysłany: 2016-12-01, 21:39   

Christian Levrull napisał/a:
[...]


Początki to nigdy nie będą idealne, klacz też za dużo przeszła by tak idealnie i łatwo podporządkować się człowiekowi. Mimo to kara miała potencjał i chęć do nauki, jednak potrzebowała dużo czasu i cierpliwości. Jednak jak widać Christian to rozumiał i respektował, dlatego jeszcze się dogadywali. Klacz mimo jakieś nie do końca pewności czy idealnego zaangażowania, dawała z siebie i tak bardzo wiele. Starała się i pokazywała jak najlepiej umiała, choć do idealnych koni jeszcze jej daleko. Nie łatwe życie będzie miał Chris z nią, ale mógł być pewien że dobra passa zadziała w obie strony. Poruszała się nadal dość chętnie, choć widać było po niej oznaki zmęczenia i pracy. Pracy której brakowało jej od wielu miesięcy, jak nie lat. Na widok kobiety która nagle wyrosła jej na drodze, stuliła smoliste uszy i szastnęła nerwowo ogonem o swoje stawy. Dlatego z opóźnieniem aczkolwiek no jednak, dotarły do niej sygnały od Chrisa. Nieco szarpnęła się z ręką Chrisa, kiedy ten nadał im kierunek poza śladem. Jednak nie było to raczej nic groźnego, udało jej się nawet dość wygiąć w ładny łuk z ciała. Oczywiście idealnie nie było, bo nie kontrolowała się na tyle by nie wpadać/wypadać z ustawienia, ale raczej nie ścięła tego jak nóż papier. Gdzieś tam pchała się z tego zadu, pracując swoim cielskiem nader dobrze. Brakowało jej jeszcze pewnych zachowań, nawyków i innych. Jednak wyrobi się z czasem i pod okiem Chrisa miała spore szansę, wystarczyło tylko tego nie spierniczyć :lol2: Nie była zwyczajna do ciężaru jeźdźca (do końca), bo to dla niej był dotyk - czyli coś złego w jej mniemaniu. Jednak zaczęła go akceptować, a przynajmniej nie próbowała go zabić - to jakiś postęp. Wędzidło które poniekąd było smakowe, a co za tym szło podobało się karej - było gdzieś tam mielone od czasu do czasu. Nadal szła nieco spięta, nie potrafiła się jeszcze do końca rozluźnić i iść swobodnie. Mówiłam że bat/palcat i tym podobne to dla niej równie wielkie zło wcielone co dotyk? Kojarzyło się jej głównie z biciem, a to z wrogością i chęcią walki. Widok ponownie tego gówna w ruchu i w ręce kobiety, nie zadowolił jej w ogóle a w ogóle. Spóźnione przejście było spowodowane właśnie tym ustrojstwem, klacz się spięła znów do maximum i ogłuchła na wszystko co do niej mówili/robili. Przejście w wyższy chód było niejako ucieczką od kobiety i jej zabawki, która coraz bardziej ją denerwowała. Klacz wykonała po drodze dziwny manewr, bo jakby galopując przed siebie nieco uniosła przód do góry - tak jakby odbijała się do skoku. Wykonała takie nie widzialne prawie że, przejście nad jakąś rzeczą. Jednak to było chwilowe zawieszenie się w powietrzu, bo zaraz pędziła dalej naprzód. Była nieco stuknięta, ale w końcu za coś kochać ją trzeba nie? Potem chwilę było spokojniej, ale jakby znów nagle sobie przypomniała o bacie i delikatnie podrzuciła zadem. Chris jednak był zbyt ciężki i zbyt doświadczony, by byle takie coś wysadziło go od razu z siodła. Prychała i parskała nie zadowolona, jednak w końcu poddała się narzuconemu chodowi oraz tempu. Ruch miała dość ciekawy, szła elastycznie, miękko, chętnie i widać było płynący w niej potencjał. Jednak była takim brzydkim kaczątkiem, nie rozwiniętym i czekającym na właściwy moment-chwilę. Wtedy pokaże światu co potrafi i na co ją stać, a to dopiero początek. Mimo zmęczenia nie miała jednak większych problemów z pracą. Choć trening pewnie niedługo się skończy, to klacz długo będzie po nim odpoczywać. Dalszy galop wyglądał już lepiej, nie był chaotyczny ani nie walczyła z nimi. Choć o pełni sukcesu mówić na pewno nie można było, to można było być choć w części zadowolonym.
_________________
[img]xxx[/img]
Szlachetny jak lew, dziś poczujesz, że w twej wyobraźni nie ma granic.

♣ B R E M E N ♣ S T A R ♣
Two Twenty Two x Bremen Rose ♣ Koń Trekeński ♣ 175 cm

Jeśli dziś odniosę zwycięstwo, nie zapomnę,...O W N E R
Że będzie dla ciebie, za twą przyjaźń ........... ♣ C H R I S T I A N ♣

Mą ciszą jesteś ty, z tobą czuję się wolny
Teraz wkraczam na mój teren ................F R I E N D S
I zadedykuję ci tę walkę ......................... ♣ X X X ♣ X X X ♣

Flagi na wietrze, dziś zawalczę jak zwierzę
♣ X X X ♣ X X X ♣


@edit by Delfin only for Bremen Star. No copy.

 
     
Nadya
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 25 lat {18.01}
Wzrost: 171 cm
Zawód: architekt (nie pracuje), jeżdziec
Partner: bottle of whisky will do the trick

Ostatni trening: 04.2019 - skokowy - Jim Beam Rye
Podopieczny: Jim Beam Rye, Prescription Boy
Pieniądze: £2495

Punkty doświadczenia: 68
Skoki: 22
Ujeżdżenie: 29
Cross: 8
Obycie z koniem: 9


Wysłany: 2016-12-05, 21:52   

Po przejściu do galopu z wydłużoną sylwetką poprosiła Jima o jej skrócenie, ale poza tym nadal nie mogła mieć żadnych zastrzeżeń do pracy gniadosza. Pojawienie się drugiej pary na hali zdaje się go zdekoncentrowało, jednak nie wpłynęło na dłuższą metę negatywnie na ogiera. Jim pozostał w galopie. Nadya utrzymywała go w aktywnym tempie galopu, starała się unikać szaleństw.
Podobnie jak w poprzednich chodach, podczas kilku okrążeń w galopie zrobili dwie wolty, jedną o średnicy 15 a drugą 10 metrów. Od czasu do czasu przypominała trzynastolatkowi o swojej obecności przez półparadach. Po dwóch - trzech okrążeniach skierowała Beama na pierwszą woltę 15 metrów. Usiadła w siodle i skierowała go pomocami na koło w prawo, pilnowała go z zewnętrzną łydką za popręgiem, a wewnętrzną na nim, pilnowała stałego tempa, wodzami nadając kierunek i zgięcie w potylicy. Pamiętała o zdecydowanej pracy ręką, coraz więcej przypominała sobie ze wspólnego treningu, ale pewnie czekało ją jeszcze trochę nauki jeśli o pracę z Jimem chodzi. Podobnie zadziałała na drugiej wolcie w lewo. Pochwaliła krótko Jima po zamknięciu drugiej wolty. Po kolejnym okrążeniu dla odmiany dała Jimowi więcej swobody, więc jeżeli miał ochotę na jakieś (umiarkowane) szaleństwo, poniekąd dała mu po temu okazję, pilnując tylko, żeby poruszali się pod ścianami i z żadną z nich nie zderzyli, w razie potrzeby znów działając pomocami. Po pokonaniu okrążenia w ten sposób znów aktywniej włączyła się w trening, ćwicząc z Jimem przejścia z galopu poprzez kłus do stępa. Stajenny który przyszedł za nimi i do tej pory głównie się obijał otrzymał zajęcie w postaci ułożenia drągów.
_________________
In the mornings I'm like…
Sun is up, I'm a mess, gotta get out now, gotta run from this…


There's a mean bone in my body,
it's connected to the problems that I won't take for an answer, and I won't take that from you,
because I would hurt a fly
N a d y a B r a v o || 2 5 yrs old || Mother R u s s i a, father U S A



 
     
Christian Levrull
Zawodnik
Allrounder


Płeć: mężczyzna
Wiek: 29 lat [13.05.1990r.]
Podopieczny: Ruitershoeve. ll Lockhard. ll Orchid of Rohan. ll Bremen Star. ll Momentum. ll Questionable. ll Dante Weltino. ll Imagination Sontesique. ll Broyer du Noir. ll Nymphomane. ll El Dorado. ll Pandemonium. ll Cameleon. ll Ravallo's Queen. ll Viviance Roscoe. ll Vemmekeshoeve. ll Axel du Beaumon. ll Krakatau. ll Carte Blanche. ll Corleone Olshansky.
Pieniądze: £9485

Punkty doświadczenia: 463
Skoki: 237
Ujeżdżenie: 135
Cross: 65
Obycie z koniem: 26


Wysłany: 2016-12-06, 22:04   
   Tytuł: Hodowca


Gdy dziewczyna zauważyła, że klacz już chętnie galopuje wróciła na środek odkładając bat na ziemię i obserwując ich. Christian natomiast skupił się na jak najlepszym amortyzowaniu swojego dosiadu, czy raczej właściwie dosiadu odciążającego. Przez umożliwienie odpuszczenia w tym momencie pleców automatycznie delikatnie przy zamkniętej łydce bawił się wewnętrzną wodzą, zewnętrzną zostawiając jako podparcie i prowadzenie. Tym samym motywował ją do pójścia w dół, do niejakiego żucia z ręki czy po prostu ustawienia w dole. Gdy uzyskał taki efekt od razu chwalił jej i w owej pozycji zostawał jak najprzyjemniejszy. Po paru kółkach w takim ustawieniu przeszedł do kłusa zmienił kierunek i zagalopował na drugą nogę, tym samym cały czas pracując nad uzyskaniem galopu z tamtej strony. O dziwo tym razem zagalopowanie odbyło się bez większych komplikacji stąd dość szybko mógł przejść półparadami do pracy w dole.
Na sam koniec odważył się jeszcze na ogromną woltę, podpierając ją obiema łydkami (bardziej zewnętrzną), prowadząc na pewnej zewnętrznej wodzy i lekko bawiąc się wewnętrzną uzyskał łuk z jej ciała (analogicznie do tego co zawsze miała na lonży) i weszli w nieco krzywą woltę, ale ucieszył się, bo nie uciekła z dolnego ustawienia. Po powrocie na ścianę naprostował ją subtelnie, by następnie przejść do kłusa na długiej wodzy dając możliwość rozciągnięcia się klaczy, następnie do stępa w międzyczasie podając w stój smaczka czy nawet dwa, poklepał ją i porządnie rozstępował.
Zsiadając lekko pogładził klacz po pysku, by zarzucić derkę polarową na grzbiet i wraz z towarzyszką opuścić halę.

{zt}
_________________

 C h r i s t i a n L e v r u l l 

I just want you to make me feel how I wanna feel.
And tell me all the things that I wanna hear.
And make me lose control,
And make me go insane,
I want a girl that does cocaine.




.Best of the best.
Gniade, kare, izabele, ponoć przecież ich tak w i e l e!
[Ruitershoeve, Lockhard, R.I.P, Krugerrand, Insostenible]
[I So Bad, Orchid of Rohan]

.Something e l s e.
Będę udawał lub po prostu będę [..?..],
ale czasami ktoś [z Tobą 3] namąci mi w głowie.
ex. Lorien.

.Maybe a drink for you.
Usiądźmy, pogadajmy, robiąc z siebie idiotów nie udawajmy!
[Nicol, Jimmy, Lorien, William & James {bracia}]

.I'm your champion.
Osiągnięcia: 36 x Im; 21 x IIm; 17 x IIIm; 11 x IVm;
4 x Vm; 5 x VIm; 1x VIIm; 1 x VIIIm.
[podgląd wszystkich]

.It's only me.
Rezerwacja wizerunku: Jon Kortajarena
Telefon ll Karta Postaci ll Relacje


Wygrane:
Loteria urodzinowa Jessie '18: czyste losowanie dla wybranego konia w zawodach skokowych.
Loteria urodzinowa Jessie '20: Otrzymujesz zniżkę -50% na zakup konia w cenie do £4000.

 
     
Naomi Eaton
Instruktor
★


Płeć: kobieta
Wiek: 27 lat (07.07.1993)
Wzrost: 174 cm

Ostatni trening: 05.2020 - skokowy - Angel's Wings
Podopieczny: Friskey Whiskey, Angel's Wings, Dark Princess Intentians, Maebashi, Charmeur - konie; Flava, Java - kotki.
Pieniądze: £3514

Punkty doświadczenia: 264
Skoki: 94
Ujeżdżenie: 50
Cross: 84
Obycie z koniem: 36


Wysłany: 2016-12-07, 09:04   

Niekiedy przy dwóch, trzech koniach na małej hali było ciasno, ale Naomi mimo to postanowiła zaryzykować i właśnie tutaj udała się z Chaosem. Wjechała stępem na hali i rozeznawszy się szybko w sytuacji, kontynuowała stęp po drugim śladzie, ścianę zostawiając parom poruszającym się w wyższym chodzie. Sprawowała stałą kontrolę nad tempem stępa Chaosa, pilnując by był on przede wszystkim równy i aktywny. Gdyby ogier nie potrzebował dodatkowych zachęt, Naomi mimo to trzymała łydki przyłożone do jego boków, zwyczajnie opasając je swobodnie nogami, by ogier miał ciągłą świadomość tego, że ktoś siedzi na jego grzbiecie. Jednocześnie trzymała elastyczny kontakt z jego pyskiem, zaczynając jednak od długiej wodzy, umożliwiającej ogierowi swobodne niesienie szyi. Pojedynczymi półparadami rozluźniała konia, zarazem zabiegając o jego uwagę i w ten sposób stępowała przez kolejne kilka minut, często zmieniając kierunki przez półwolty czy przekątne. W pewnym momencie zatrzymała konia przy ścianie i zdjęła mu derkę, po czym wznowiła stęp na nieco skróconych wodzach, by po chwili przejść do anglezowanego kłusa. Tutaj od początku zabierała konia na różnego rodzaju wolty, głównie ze względu na inne pary, które wymuszały na Naomi ciągłą koncentrację, prowokującą właśnie do takich urozmaiceń. Niekiedy musieli się też zatrzymywać lub przechodzić do stępa, co wynikało z konieczności, a dla konia było ciekawym urozmaiceniem. O ile oczywiście nie znalazł sposobu by inaczej urozmaicić im jazdę...
 
     
Bremen Star
Skokowiec


Płeć: klacz
Wiek: 8 Lata (01.01.2011)
Rasa: Koń Trakeński
Wzrost: 175 cm
Właściciel: Christian Levrull
Cena: £3100

Doświadczenie w skokach: 107
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 50
Doświadczenie z lonżowania: 56
Kondycja: 96
Szybkość: 98
Klasa startów: Skoki: N

Wysłany: 2016-12-09, 16:47   

Christian Levrull napisał/a:
[...]


I to był dobry ruch, klacz była o wiele spokojniejsza kiedy kobieta była z daleka od niej. Już nie wspominając o bacie, który wylądował na ziemi. Klacz po wielu latach walki z ludźmi, urazach fizycznych i psychicznych doznawała nowych bodźców. Ktoś ją szanował, nie traktował przedmiotowo i w pewnym sensie może nawet był do niej przywiązany. Czuła w pewnym sensie wdzięczność do Chrisa, ale do idealnego stanu jeszcze będzie im daleko. Jednak mógł sobie pozwolić na wiele z nią, a to jeszcze nikomu się do tej pory nie udało. Przeżuwała nieco opornie wędzidło, które nie do końca jej się podobało. Zachęcona przez Chrisa choć nie do końca z zadowoleniem, zaczęła obniżać i wyciągać pysk ku dołowi i przodzie. Nie wiedziała na ile jej pozwolił, ale w miarę możliwości właśnie tak zrobiła. Idealnie nie było, bo nie było idealnej pracy ciałem czy tempa. Jednak Chris w ogóle powinien czuć się zadowolony z efektu, bo zawsze mogło być gorzej. Pochwalona parsknęła tylko krótko, by po paru kółkach z ulgą zwolnić do kłusa. O dziwo zareagowała sama na jego pomoce, choć przejście nie było płynne. Zmienili kierunek i ponownie zagalopowali, a klaczy udało jej się obrać właściwą nogę. Przejście nadal było mało płynne, ale i tak obyło się bez większych problemów. Klacz teraz nieco lepiej zeszła w dół, przeżuwając nieco chętniej wędzidło w pysku. Wolta na koniec powiada? Niby wygięcie adekwatne do tego na lonży, to samo ćwiczenie poniekąd było dla niej nowością. Udało jej się nawet dobrze wygiąć, choć nie potrafiła jeszcze wygiąć się w idealny łuk. Dlatego rysunek owego koła był nieco zaburzony, ale udało im się nawet zachować dobre ustawienie na nim. Po powrocie na ścianę dość łatwo się naprostowała, by stopniowo zwolnić do kłusa i stępa. Chętnie przyjęła możliwość odspanięcia, smakołyki zjadła dość chętnie. Jednak klepanie kończyło się jak zawsze, kuleniem uszu i nerwowym parsknięciem. Z czasem na pewno się to zmieni, ale to wszystko w odpowiednim momencie. Rozstępowanie obyło się bez zbędnych udziwnień, bo klacz była zbyt zmęczona by myśleć o robieniu głupot. Niedługo potem opuściła halę, by wrócić do stajni.

z.t
_________________
[img]xxx[/img]
Szlachetny jak lew, dziś poczujesz, że w twej wyobraźni nie ma granic.

♣ B R E M E N ♣ S T A R ♣
Two Twenty Two x Bremen Rose ♣ Koń Trekeński ♣ 175 cm

Jeśli dziś odniosę zwycięstwo, nie zapomnę,...O W N E R
Że będzie dla ciebie, za twą przyjaźń ........... ♣ C H R I S T I A N ♣

Mą ciszą jesteś ty, z tobą czuję się wolny
Teraz wkraczam na mój teren ................F R I E N D S
I zadedykuję ci tę walkę ......................... ♣ X X X ♣ X X X ♣

Flagi na wietrze, dziś zawalczę jak zwierzę
♣ X X X ♣ X X X ♣


@edit by Delfin only for Bremen Star. No copy.

 
     
Jim Beam Rye
WKKW'ista


Płeć: ogier
Wiek: 15 lat [18.07.2003]
Rasa: oldenburg
Wzrost: 170 cm
Właściciel: Nadya Bravo
Cena: £3300

Doświadczenie w skokach: 92
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 107
Doświadczenie z lonżowania: 64
Kondycja: 65
Szybkość: 71
Klasa startów: WKKW: 2*

Wysłany: 2016-12-12, 13:34   

Ukryj: 
Nadya napisał/a:
Po przejściu do galopu z wydłużoną sylwetką poprosiła Jima o jej skrócenie, ale poza tym nadal nie mogła mieć żadnych zastrzeżeń do pracy gniadosza. Pojawienie się drugiej pary na hali zdaje się go zdekoncentrowało, jednak nie wpłynęło na dłuższą metę negatywnie na ogiera. Jim pozostał w galopie. Nadya utrzymywała go w aktywnym tempie galopu, starała się unikać szaleństw.
Podobnie jak w poprzednich chodach, podczas kilku okrążeń w galopie zrobili dwie wolty, jedną o średnicy 15 a drugą 10 metrów. Od czasu do czasu przypominała trzynastolatkowi o swojej obecności przez półparadach. Po dwóch - trzech okrążeniach skierowała Beama na pierwszą woltę 15 metrów. Usiadła w siodle i skierowała go pomocami na koło w prawo, pilnowała go z zewnętrzną łydką za popręgiem, a wewnętrzną na nim, pilnowała stałego tempa, wodzami nadając kierunek i zgięcie w potylicy. Pamiętała o zdecydowanej pracy ręką, coraz więcej przypominała sobie ze wspólnego treningu, ale pewnie czekało ją jeszcze trochę nauki jeśli o pracę z Jimem chodzi. Podobnie zadziałała na drugiej wolcie w lewo. Pochwaliła krótko Jima po zamknięciu drugiej wolty. Po kolejnym okrążeniu dla odmiany dała Jimowi więcej swobody, więc jeżeli miał ochotę na jakieś (umiarkowane) szaleństwo, poniekąd dała mu po temu okazję, pilnując tylko, żeby poruszali się pod ścianami i z żadną z nich nie zderzyli, w razie potrzeby znów działając pomocami. Po pokonaniu okrążenia w ten sposób znów aktywniej włączyła się w trening, ćwicząc z Jimem przejścia z galopu poprzez kłus do stępa. Stajenny który przyszedł za nimi i do tej pory głównie się obijał otrzymał zajęcie w postaci ułożenia drągów.


Niezależnie od tego, czy poruszaliśmy się po ścianach czy woltach, trzymałem jednakowe tempo galopu. Poruszając się po łuku odpowiednio wyginałem się wokół wewnętrznej łydki amazonki, zaś pod wpływem działania ręki ładnie zaokrąglałem szyję, pysk utrzymując w pionie, rozluźniony i stale przeżuwający, co szybko zaowocowało spienionymi wargami. Niosąc się w ten sposób używałem lekko zastanych mięśni, więc nic dziwnego, że wkrótce na moim ciele powychodziły pojedyncze żyłki, świadczące o tym, że zdołałem się już rozgrzać. Pewnie gdyby nie to, że byłem ogolony, miałbym już mokrą sierść; póki co jednak byłem całkiem suchy, ale już ciepły, co można było łatwo sprawdzić dotykiem. Galopując po woltach poprawiałem zaangażowanie zadu, mocniej wkraczając wewnętrzną nogą pod kłodę, za co odpowiadało rozłożenie ciężaru w siodle przez Nadyę. Po wykonaniu paru wolt w obu kierunkach, wróciliśmy na ścianę, na której skorzystałem z możliwości dodania. Lekko poszerzyłem foule, co nadało mi większej dynamiki w galopie i nieco pobudzony wykonałem pełne okrążenie wokół hali, nie wymykając się jednak spod kontroli. Po prostu nieco się obudziłem, co dobrze rzutowało na kolejne ćwiczenia, jakimi były przejścia do stępa przez kłus. Od razu stałem się lżejszy na przodzie, dzięki czemu przejścia były harmonijne i swobodne.
_________________

If you give me your eyes,
I will be your wings...

paszport | galeria
 
 
     
Chaos Amir
Skokowiec


Płeć: ogier
Wiek: 13 lat
Rasa: Achał-tekiński
Właściciel: Brian
Cena: £2900

Doświadczenie w skokach: 179
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 37
Doświadczenie z lonżowania: 18
Kondycja: 71
Szybkość: 69
Klasa startów: Skoki: C1

Wysłany: 2016-12-12, 22:36   
   Tytuł: Puller


Wszedł na halę dosyć dziarskim krokiem, z zaciekawieniem rozglądając się na boki. Już na wstępie przywitał pozostałe konie głębokim rżeniem, póki co nie robiąc sobie z ich obecności nic więcej.
Naomi bez problemu mogła wyczuć, że jest pobudzony. To z kolei w przypadku Chaosa było całkowicie normalne, aczkolwiek często utrudniało treningi (o czym kobieta mogła się jeszcze dzisiaj przekonać).
Wszedł na drugi ślad i żwawo zaczął po nim maszerować, stawiając dosyć krótkie i szybkie kroczki. Głowę niósł tak, jak było mu wygodnie - czyli wysoko, swobodnie bujając nią na boki. Co jakiś czas krótko parskał, łypiąc okiem na inne ogiery.
Amazonka nie musiała go w żaden sposób popędzać, bo sam z siebie chętnie wyrwał by do galopu. Na razie jednak utrzymywał maskę w miarę spokojnego konia, nie robiąc nic niepokojącego. Po wszelakich figurach również poruszał się należycie, gnąc swoje cielsko za sprawą pomocy stosowanych przez blondynkę. Dopiero gdy ta zdejmowała mu derkę, drgnął niespokojnie, zaaferowany falującym materiałem. Na szczęście ta nie urwała mu nogi albo - co gorsza - długiego i zadbanego ogona, więc Chaos zrezygnował z jakiejkolwiek próby ucieczki.
Wraz z podebraniem wodzy wyczuł, że coś się będzie dziać. Dlatego też spiął się nieznacznie, oczekując jakiegoś zbawiennego sygnału. I ten w końcu nastąpił, a gniadosz ruszył przed siebie nadto energicznym kłusem, który z pewnością nie spodobał się Instruktorce. Na szczęście już po chwili nieco ochłonął i pozwolił się sprowadzić na ziemie, chociaż w dalszym ciągu poruszał się dość sztywno i byle jak.
Odpowiednie urozmaicenie jazdy różnymi figurami i przejściami, skutecznie odciągało myśli achała od głupot. Zebranie to jednak w jego przypadku był ciężki temat i Bastian zmarnował sobie na tym kupę nerwów, a i tak efekt był mierny. Może Naomi uda się lepiej nakłonić Amira do współpracy?
_________________
zarezerwowane

dokumenty
 
     
Windsor
Emeryt


Płeć: wałach
Wiek: 20 lat [01.06.2000]
Rasa: belgijski koń gorącokrwisty
Wzrost: 167 cm
Właściciel: Lorien
Cena: £2650

Doświadczenie w skokach: 152
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 145
Doświadczenie z lonżowania: 71
Kondycja: 68
Szybkość: 66
Klasa startów: Niestartujący

Wysłany: 2016-12-17, 18:59   

Wraz z nabraniem wodzy, równowaga wałacha uległa natychmiastowej i diametralnej zmianie. Zupełnie jak ręką odjął, przestał potykać się przy każdym przejściu, robiąc to teraz doprawdy sporadycznie - zawsze wtedy, gdy wodze lekko, niespostrzeżenie wysuwały się spomiędzy palców Hayley, której zapewne wciąż zdarzało się nieświadomie luzować uchwyt. Na klepanie po szyi nie zareagował, chociaż naturalnie je poczuł; mimo to jedynie machnął krótko uchem, zaraz ponownie oba radary stawiając na sztorc. Pokręcił się jeszcze chwilę w tym samym kierunku, by następnie zmienić kierunek przez przekątną i na drugą stronę wykonać dokładnie ten sam szereg ćwiczeń, których jakość nie zmieniła się w żadnym stopniu. Oczywiście pod warunkiem, że Hayley wciąż się pilnowała; jednak nawet jeśli czasami się zapominała, na pewno od razu spostrzegała swój błąd, bo siwek reagował na nie stosunkowo wyraźnie, chociaż wciąż bezpiecznie.
Próby skrócenia i wydłużenia kroku spełzły na niczym. Może inaczej; koń rzeczywiście zwalniał do absolutnego minimum, ale nie miało to nic wspólnego z realnym skróceniem wykroku, które powinno wyglądać zgoła inaczej. Nie miał najmniejszych podstaw do zebrania, które umożliwiłoby mu obniżenie zadu, zaokrąglenie grzbietu i stawianie krótkich kroków, toteż zaczął się jedynie niemożebnie snuć, całkowicie blokując plecy, szczególnie w odcinku lędźwiowym. Niewiele brakowało, a zatrzymałby się do stępa, jednak na ratunek przyszły rzekome wydłużenia wykroku, w których Windsor również ograniczył się jedynie do przyspieszenia, bez poszerzania wykroku. Z perspektywy laika mogło to tak wyglądać, ale w rzeczywistości wałach zaczął się jedynie spieszyć, całą równowagę przenosząc na. przód, a zad pozostawiając w stajni. Druga sprawa to za długie wodze, przez które w zakręcie stracił równowagę gdy zabrakło mu na nich oparcia i lekko się potknął, od razu zwalniając. Na wolcie nieco uspokoił kłus, dając amazonce szansę na podjęcie kolejnej próby. I faktycznie, po tym jak skróciła wodze i pozostawiła je takiej długości, wałach przy kolejnej próbie wydłużenia wykroku poszedł nieco lepiej, chociaż wciąż oszukiwał Hayley i po prostu szedł żywiej, kroki stawiając niemal tej samej długości co przedtem.
_________________

imię: prawdziwie królewskie - Windsor
płeć: nie potrzebuję nabiału żeby być męskim ~ wałach
właściciel: rozumiemy się bez słów ~ Lorien
moje: paszport, sprzęt skokowy, ujeżdżeniowy, stajenny, galeria
uwagi: zaleca się dużo stępa na długiej wodzy
zarówno na początku jak i na końcu pracy
osiągnięcia: kręta droga prowadzi do zwycięstwa ~ kliknij

klacz: moje oczko w głowie <3
lubię: poważni będziemy po śmierci ~ Mia, Lorka
nie lubię: wierz mi, że nie chcesz mi zajść za skórę
źrebaki: niestety... jestem jedyny w swoim rodzaju x3

…………………………………………………………………………….. wścieklik ©
 
     
Luke
Trener
★


Płeć: mężczyzna
Wiek: 27 lat
Wzrost: 189 cm
Zawód: jeździec & trener
Partner: Liska

Ostatni trening: 02.2020 - teren z Integrity Promise
Podopieczny: Integrity Promise, Krugerrand, Licorne, Lysander, Olympique of Rohan, Royal Charming, Saver, Scandic, So Hell
Pieniądze: £12235

Punkty doświadczenia: 437
Skoki: 133
Ujeżdżenie: 253
Cross: 35
Obycie z koniem: 17


Wysłany: 2016-12-23, 23:40   

Ze względu na sezon zimowy wszystkie hale orchardowskie były mocno okupowane przez trenujące pary i chociaż brunet najbardziej lubił dużą halę, zdecydował się przyprowadzić Krugerranda na małą, głównie dlatego, że nie miał pewności co do obliczalności ciemnogniadego, który przez jakiś czas był poza treningiem, stąd wolał bardziej skromne i mniej tłoczne miejsce.
Niewiele czasu zajęło mu dopasowanie strzemion w nowym siodle (ok, używanym, ale w takim stanie kupionym - co miało swoje zalety, bo już zostało wysiedziane i nie trzeba było się martwić, żeby najgłębszy punkt siedziska wypadł w odpowiednim miejscu) oraz podpięcie popręgu i wdrapanie się na górę, oczywiście za pomocą schodków. Nie to, że Luke był mikrusem, wręcz przeciwnie, jednakże co tu dużo kryć - ogier także do małych nie należał, a w dodatku zawodnik chętniej sięgał po pomoc schodków, ponieważ wówczas obciążenie na grzbiet koński wywierane podczas wsiadanie było mniejsze. Dopiero siedząc już głęboko w siodle uświadomił sobie, że to ich pierwsza wspólna jazda, po pierwsze - nieskokowa, po drugie - w relacji właściciel-podopieczny. Aż się Sugarman wyszczerzył sam do siebie i jedną ręką trzymając wodze poklepał Niemca po szyi, by następnie wszystko sobie uporządkować i wysłać do stępa. Zdawał sobie sprawę, że Kruga najpewniej roznosić będzie dziś energia, dlatego stawiał przeje wszystkim na solidne, długie rozstępowanie, nie chciał by ten nabawił się zakwasów po przerwie a do tego miał nadzieję na lepsze rozluźnienie po dłuższym stępie. Coby się ogier nie nudził, po kilku swobodnych okrążeniach na obie strony Luczek zaczął go zabierać na koła, wolty, serpentyny, węże, wszystko możliwe. Dbał o regularne zmiany kierunku a także co jakiś czas przygotowywał go półparadami na pełne parady, którymi chciał zachęcić podopiecznego do większego skupienia się na jeźdźcu i rozpoznawaniu możliwie subtelnych sygnałów.
_________________



so i am mr fucking awesome
~ luke sugarman ~

przyjaciele: ... things that we can't deny! ~ ryan & lisa ~
pms: come on baby tell me what's the word . ~ one & only ~
druga połówka: method to the madness. ~ ... ~
ex: i will never regret, but you can. ~ suzame ~
podopieczni: through the laughter and the tears
~ krugerrand, royal charming,
licorne, olympique of rohan, scandic, so hell,
lysander, integrity promise, saver ~
it's my dream team

        »» so i run and hide and tear myself up


          start again with a brand new name
          ....................and eyes that see into
          ....................................i n f i n i t y

          osiągnięcia & kp.............................∞

× garderoba × jesień/zima × zawody × skrzynka × torba ×
equip | × | × | × | × | × | × | x | ment

× g a l l e r y ×
× look: Adam Gallagher's ×

 
 
     
Nadya
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 25 lat {18.01}
Wzrost: 171 cm
Zawód: architekt (nie pracuje), jeżdziec
Partner: bottle of whisky will do the trick

Ostatni trening: 04.2019 - skokowy - Jim Beam Rye
Podopieczny: Jim Beam Rye, Prescription Boy
Pieniądze: £2495

Punkty doświadczenia: 68
Skoki: 22
Ujeżdżenie: 29
Cross: 8
Obycie z koniem: 9


Wysłany: 2016-12-24, 12:27   

Jim Beam Rye napisał/a:
...


Nadya nie omieszkała pochwalić Jima za udane przejścia. Na razie biorąc pod uwagę ten trening mogła mówić o nim tylko w superlatywach. Kiedy stajenny skończył ustawiać drągi w dwóch rzędach, brunetka okrążyła z gniadoszem halę, żeby mógł się zapoznać z ustawieniem drągów, zanim rozpoczną nanich pracę. W końcu ustawiła go na wprost pierwszego rzędu (klik - od lewej), kierując go na środek pierwszego drąga. Wysłała mu półparadę, napięła krzyż, wychyliła się nieco do przodu i dodała łydki, prosząc ogiera o przejście do kłusa i od razu starała się o utrzymanie umiarkowanego, ale równego i aktywnego tempa. Poprowadziła go w stronę pierwszego szeregu drągów. Pewnie kierowała Jima na każdy kolejny drąg, również swoim wzrokiem wskazując właściwy kierunek. Niezależnie od tego jak wyszło im pokonanie pierwszego szeregu po przekroczeniu ostatniego drąga, skierowała oldenburga po lekkim łuku i naprostowała na drugi szereg, również złożony z 4 drągów, ale nieco inaczej rozmieszczonych, gdzie również pomagała mu w ich pokonaniu na zasadzie tych samych pomocy i pewnego kierowania. Po pokonaniu drugiego szeregu znów zwolniła go do stępa i krótko pochwaliła, podczas gdy pracownik Orchardu zmieniał ustawienie drągów, znowu używając do niego 4 drągów, ale w całkiem innym ustawieniu. Gdy skończył je ustawiać Bravo znów okrążyła z trzynastolatkiem halę, po drodze posyłając mu jedną czy dwie półparady. Znów chciała go zaznajomić z nowym ustawieniem, ale też po prostu nakierować na pierwszy z drągów. Korzystając z tego samego korytarza pomocy odesłała Beama do kłusa i nakierowała na pierwszy drąg, które tym razem leżały nie w linii prostej,ale na lekkich lukach. Tym razem Rosjanka przykładała więcej uwagi do precyzji wykonania zadania, a gdy Jim pokonał ostatni drąg znów nie omieszkała go pochwalić za wykonaną pracę.
_________________
In the mornings I'm like…
Sun is up, I'm a mess, gotta get out now, gotta run from this…


There's a mean bone in my body,
it's connected to the problems that I won't take for an answer, and I won't take that from you,
because I would hurt a fly
N a d y a B r a v o || 2 5 yrs old || Mother R u s s i a, father U S A



 
     
Sadie Kane
[Usunięty]

Wysłany: 2016-12-25, 22:29   

Sadie weszła na halę z kucykiem Lucky Dancer. Zatrzymała go trzy metry od boku ujeżdżalni i podciągnęła popręg o dwa oczka lub więcej zależnie od potrzeby- więcej. Poklepała go jeszcze delikatnie po boku i chwilę później siedziała już na grzbiecie Dancer'a. Pogłaskała go jeszcze raz z siodła po czym dała znak biodrami i łydkami by Lucky Dancer ruszył. Wodze puściła luźno by leżały na szyi konia. Zanim zaczęła rozgrzewkę na grzbiecie kuca wyciągnęła z kieszeni telefon. Zrobiła zdjęcie szyi i głowy konia, po czym załączyła muzykę w słuchawkach i włożyła tylko do jednego ucha by nadal czuwać. Z drugiej kieszeni wyciągnęła pomadkę do ust i je posmarowała.
Podczas tych czynności nadal czuwała nad tym co robi kucyk, raczej nie brykał i nie schodził z koła które było już "wychodzone" przez inne konie ale jeśli próbował zniszczyć jej plany chwytała za wodze i sprowadzała go łagodnie na odpowiedni tor.
Gdy skończyła, schowała pomadkę do kieszeni bluzy i zaczęła rozgrzewkę. Najpierw przez pół koła rozgrzewała kostki i uda. Przez kolejne pół ręce. Jeśli Lucky był cały czas spokojny ( a raczej był) zrobiła kilka młynków i wzięła się za rozciąganie. Na początku położyła się na zadzie kuca, potem sięgała jego uszu. Prawa ręka do lewej nogi itd.
Dopiero po przejściu pięciu kółek w luźnym stępie uznała że jest prawidłowo rozgrzana. Sprawdziła godzinę na telefonie i dała Lucky'emu sygnał biodrami by poszedł nieco żwawszym stępem. Jeśli si ę posłuchał pochwaliła go głaszcząc z siodła po szyi. Jak wcześniej pozwalała na zmiany tępa teraz bardzo go pilnowała. Sadie zrobiła niewielką woltę i zmieniła kierunek. Na chwilę znów puściła luźno wodze i kontrolowała kuca jedynie dosiadem. Po przebyciu dwóch okrążeń w tym chodzie wypchnęła ogiera z biodra i zacmokała by ruszył do kłusa uprzednio znów zbierając wodze.
Natychmiast zaczęła anglezować, starała się by ogier jechał bardzo wolnym kłusem. Jeśli wracał jednak do stępa cmokała cicho. Po kółku w powolnym kłusie postanowiła przyspieszyć, siadła głęboko w siodle i pojechała kłusem ćwiczebnym.
 
     
Lucky Dancer
WKKW'ista


Płeć: ogier
Wiek: 4 lata
Rasa: DRP
Właściciel: Orchard Stable
Cena: £2000

Doświadczenie w skokach: 20
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 23
Doświadczenie z lonżowania: 10
Kondycja: 20
Szybkość: 15
Klasa startów: WKKW: ENTRY

Wysłany: 2016-12-25, 22:55   

Ogier jeszcze w życiu nie był na Orchardowskiej hali, nic więc dziwnego że był zaciekawiony tym, gdzie się znalazł. Miał świetny, naturalnie rozluźniony stęp, więc od samego początku rozluźnił szyję, podstawił zad i sprężynował ładne grzbietem. Doprawdy, pod względem chodów i jezdności dorównywał lub nawet przerastał niejednego dużego konia.
Był on przeznaczony raczej dla większych juniorów, a nie małych dzieci, więc jeszcze nie spotkał się z taką ciekawą rozgrzewką. Dość tylko dodać, że przy kładzeniu się na zadzie znacząco przyspieszył i zaczął nerwowo zamiatać ogonem. Poproszony o kłus zapomniał o tym, co przed chwilą się wydarzyło i energicznie, pod górę wykonał przejście do wyższego chodu. Tylko, że kiedy miał zamiar jeszcze zwiększyć impuls idący z zadu, dziewczyna kazała mu zwolnić... Ogierek nie spodziewał się takiego stanięcia kolejności chodów na głowie, toteż zdenerwowany skulił uszy. Stał się mocno spięty, był bliski bryknięcia albo nieposłuszeństwa. Nie minęło to nawet przy szybszym kłusie, ponieważ dziewczyna od razu, bez rozgrzewki usiadła w kłus ćwiczebny, obciążając jego młode jeszcze plecy bez ostrzeżenia i nie pozwalając mu znaleźć rytmu. Ktoś rozgrzał tu siebie, ale czy nie zapomniał o koniu?
_________________
 
     
Naomi Eaton
Instruktor
★


Płeć: kobieta
Wiek: 27 lat (07.07.1993)
Wzrost: 174 cm

Ostatni trening: 05.2020 - skokowy - Angel's Wings
Podopieczny: Friskey Whiskey, Angel's Wings, Dark Princess Intentians, Maebashi, Charmeur - konie; Flava, Java - kotki.
Pieniądze: £3514

Punkty doświadczenia: 264
Skoki: 94
Ujeżdżenie: 50
Cross: 84
Obycie z koniem: 36


Wysłany: 2016-12-26, 16:37   

Już po pierwszych paru minutach była przekonana, że nie zdoła wykonać z ogierem żadnej konkretnej pracy dopóki ten nie zejdzie z tonu. Oczywiście mogłaby się z nim szarpać przez cały trening, ale po co, skoro można było to rozwiązać ugodowo? Miała na to jeden sposób - porządne rozgalopowanie na samym początku pracy, choćby z brykami i kwikami. Wiadomo, takie akcje najbezpieczniej i najłatwiej było przeprowadzać na lonży, ale skoro już zdążyła na niego wsiąść... To trzeba było działać z siodła.
Oczywiście nie mogła sobie pozwolić na to, by na wstępie rozgalopować ogiera; musiał przynajmniej w minimalnym stopniu rozgrzać mięśnie by nie doznać przykrej kontuzji. W tym celu uparcie trzymała go w kłusie, sprawując stałą pieczę nad jego tempem. Nie pozwalała Chaosowi rozpędzać się dzięki wyraźnemu siadaniu w siodło podczas anglezowania i półparadom. Jednocześnie wykonywała przejścia do stępa lub wjeżdżała na wolty, generalnie robiąc wszystko, co mogłoby stłumić zapał konia i jednocześnie stopniowo go przygotować go do galopu. Kiedy poczuła, że ten jest gotowy, pozwoliła mu zagalopować na kole. Chociaż od razu przeszła do półsiadu, to utrzymywała bliski kontakt z siodłem i stały kontakt z pyskiem konia. Nie została jednak na kole na długo, i nie bojąc się prędkości, weszła na ścianę, na której pozwoliła koniowi porządnie się rozgalopować. Jedynym na co mu nie pozwalała brało branie łba między nogi, jako że nie chciała się rozstać z siodłem w przypływie końskiej radości...
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,19 sekundy. Zapytań do SQL: 8