NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Jessie
2018-08-12, 13:45
Dom.
Autor Wiadomość
Harry Suborski


Płeć: mężczyzna
Wiek: 25 lat
Pieniądze: £1450
Wysłany: 2016-08-18, 16:54   Dom.


D O M

p a r t e r

K U C H N I A
----------------------
T O A L E T A
----------------------
S A L O N
----------------------
B I U R O


p i ę t r o

S Y P I A L N I A
----------------------
P O K Ó J. G O Ś C I N N Y
----------------------
Ł A Z I E N K A
----------------------
G A R D E R O B A. I. P R A L N I A
----------------------
P O K Ó J. 1
 
     
Maria van Haalen
Mieszkaniec


Płeć: kobieta
Wiek: 20 lat
Pieniądze: £2500
Wysłany: 2016-08-20, 23:30   

Kartkę z zapisanym na niej adresem wymięła już do granic możliwości i chociaż pamiętała ulicę oraz numer domu, cały czas obawiała się, że coś pomiesza i wyląduje w złym miejscu. Na pomyłkę nie mogła sobie pozwolić, niedługo po lądowaniu samolotu rozładował jej się telefon i nawet nie miałaby jak skontaktować się z rodziną. O sam dojazd nie musiała się martwić, na postoju taksówek stało całkiem sporo samochodów, do wyboru, do koloru. Po odczytaniu taksówkarzowi celu podróży ponownie zaczęła miętosić skrawek papieru ze zdenerwowana, przez całą drogę milcząco wpatrywała się w mijane widoki. Z tej perspektywy miasto wydało się jej jak każde inne, żadna wielka metropolia ale i nie jakieś wygwizdowo. Kiedy zatrzymali się na osiedlu pod wskazanym adresem ocknęła się nagle, upewniła, że wszystko się zgadza, dopiero później była skłonna uiścić zapłatę taksówkarzowi, który nawet wielkodusznie wysiadł z auta i pomógł jej wyciągnąć z bagażnika wszystko, co uprzednio tam zapakowała, mianowicie dwie spore walizki i plecak, torebkę miała cały czas przewieszoną przez ramię.
Dopiero gdy została sama westchnęła cicho i całkowicie obładowana swoimi tobołami zaczęła kroczyć w stronę drzwi wejściowych. Ojciec twierdził, że załatwił jej przytulne miejsce do mieszkania na czas studiów i że wszelkie sprawy związane z kosztami za samo zakwaterowanie zostały załatwione. Maria miała chodzić na zajęcia, uczyć się i poza tym cieszyć się przyjemną atmosferą miejscowości Eastbourne, nie zawracając sobie za bardzo głowy kosztami życia, na które dostawała "kieszonkowe". Poza opłacaniem wynajmu, które przecież nie należało do niej, musiała kupować sobie jedzenie, kosmetyki i ubrania oraz materiały potrzebne w trakcie studiów do realizacji zadanych prac. Przy mądrym dysponowaniu otrzymywaną sumą spokojnie powinno jej starczać także na dodatkowe rozrywki, już to sobie obmyśliła. Wobec tego na dzień dzisiejszy nie było konieczności zaprzątania sobie głowy szukaniem pracy dorywczej, dzięki czemu cały wyjazd do nowego miasta nie powodował u blondynki aż tyle stresu. Samą Anglię polubiła nawet tak samo, jak Niemcy, w których się urodziła. Nigdy nie wnikała, czemu razem z mamą musiały najpierw mieszkać tam same i dopiero później przeprowadziły się do domu taty. Zawsze wyczuwała, że jest to temat grząski, niewygodny dla nikogo, dlatego przyjęła sytuację taką, jaką była, po prostu z czasem się do niej przyzwyczajając. I to nie tak, że w wieku kilkunastu lat po raz pierwszy zobaczyła swojego ojca, widywała się z nim także czasem, kiedy ten służbowo przebywał w Niemczech. Chciała myśleć, że to właśnie z powodu jego pracy nie mogą normalnie mieszkać razem i tak długo siebie o tym zapewniała, że rzeczywiście z czasem zaczęła w to wierzyć.
Zanim mogła wcisnąć dzwonek do drzwi, konieczne było odstawienie walizek. Mając obie ręce wolne powędrowała prawą dłonią w stronę charakterystycznego przycisku, zanim jednak jej palec na nim wylądował, zawahała się. Nie umiała tego wytłumaczyć, ale miała bardzo dziwne przeczucia co do domu i jego mieszkańca czy też mieszkańców. Spodziewała się raczej, że trafi do mieszkania w kamienicy albo czegoś w tym stylu, nie przypuszczała, że będzie mieszkać w takim jak to miejscu. Sam budynek wydawał się zbyt nowoczesny i prywatny jak na wynajem pokoju dla studentki.
Wzdrygnęła się, kiedy do jej uszu dotarł dźwięk dzwonka, który przecież sama spowodowała. Odwrotu nie było już od chwili, w której przeszła przez odprawę na lotnisku w Liverpoolu, aczkolwiek teraz dopiero zaczynało to do niej docierać. Cofnęła rękę i zacisnęła palce na materiale rękawów lekkiej, materiałowej kurtki.
_________________



oh well, whatever, nevermind.

 
     
Harry Suborski


Płeć: mężczyzna
Wiek: 25 lat
Pieniądze: £1450
Wysłany: 2016-08-25, 17:34   

Ten dzień nie zapowiadał się szczególnie. Mężczyzna jak zwykle wstał dość wczesnym rankiem, by następnie przygotować swoją ulubioną, czarną kawę. Następnie spożył jakieś nieskomplikowane śniadanie i pobieżnie uprzątnął w kuchni. Zwykle starał się dbać o porządek, mimo że regularnie co tydzień w progach domu stawała niewielka ekipa sprzątająca. Brunet mógł pozwolić sobie na takie luksusy, dlatego właśnie z nich korzystał. Poza tym był dość zabiegany, nieczęsto mógł pozwolić sobie na całodniowe przebywanie w domu, nie wspominając już nawet o leniuchowaniu. Akurat dzisiaj miał dzień wolny. To jednak nie oznaczało, że resztę godzin spędzi na nicnierobieniu. Po uprzątnięciu kuchni poszedł do łazienki, gdzie wziął szybki, rozbudzający prysznic i doprowadził się do ogólnego porządku. Później już tylko ubrał na siebie świeże ubrania, po czym zszedł na dół. Nie miał w planach żadnych dużych przedsięwzięć. Chciał jedynie nieco nadrobić braki w wiedzy, studiując kolejne specjalistyczne książki i przeszukując profesjonalne strony internetowe, które nie zawierały steku bzdur. Ostatnio często bywał w szpitalu, nie mając zbyt wiele czasu na dokształcanie we własnym zakresie. Nauka, którą pobierał podczas praktyk była jak najbardziej rzetelna oraz spora, lecz mężczyzna pragnął przyswajać więcej i utrwalać wiadomości poprzez dodatkowe czytanie, czy oglądanie stosownych dokumentów.
Zasiadłszy więc w swoim biurze, zbudował dookoła siebie istną twierdzę z książek i innych papierów. Na samym środku biurka stanął laptop, na którego ekranie przewijały się wszelkie artykuły z dziedziny, którą Suborski był najbardziej zainteresowany. Po dłuższej chwili czytania wyraźnie się skrzywił. Brakowało mu jednego, istotnego elementu. Nie potrafiąc skupić się na pracy, wstał od biurka i wyszedłszy z biura ponownie udał się do kuchni. Wówczas po raz kolejny włączył ekspres i przygotował dla siebie świeżą, czarną niczym smoła kawę. Z parującym napojem wrócił na swoje poprzednie miejsce i dopiero po upiciu jednego łyku, mógł wrócić do lektury. Teraz wszystkie informacje przyswajał łatwiej i szybciej, a w dodatku potrafił się skupić na swoim pobocznym celu, który miał do zrealizowania tego dnia. Później musiał udać się jeszcze na miasto, by pozałatwiać parę rachunkowych spraw i to właśnie to zadanie było głównym celem mężczyzny. Jednak teraz się tym nie przejmował. Był spokojny i rozluźniony, z niemałym zainteresowaniem wczytywał się w cytowane na stronie internetowej słowa znanych profesorów. Skończywszy ten artykuł, sięgnął po jedną z książek, lecz nie czytał jej od początku. W spisie treści zaczął wyszukiwać kluczowych słów, kiedy niespodziewanie usłyszał dzwonek do drzwi. Momentalnie zmarszczył brwi i westchnął ciężko, bowiem nie lubił, kiedy przerywano mu jakieś zajęcie. Poza tym nie spodziewał się dziś żadnych gości, dlatego jego podenerwowanie było jeszcze większe. Jednak z upływem kolejnych kilku sekund złość przerodziła się w ciekawość. Rysy twarz bruneta nieco złagodniały, stały się bardziej neutralnie. Zaś on sam niechętnie wstał z fotela i powoli ruszył w stronę drzwi wejściowych. Już miał przygotowaną wymówkę, kiedy otwarłszy drzwi zwyczajnie zamilkł. Dziewczyna, którą ujrzał przed sobą nie wyglądała na kogoś, kto zaraz miał zacząć wciskać mu produkty, których tak naprawdę wcale nie chciał kupić. Choć walizka w jej dłoni była myląca... Marszcząc brwi, zmierzył nieznajomą i już miał coś powiedzieć, kiedy telefon w jego kieszeni zabrzęczał.
- Chwila - mruknął dość surowym tonem, po chwili sięgając po telefon. Spojrzał przelotnie na jego ekran, dowiadując się tym samym, że to ojciec dzwonił. Odebrał więc i pozostawiając drzwi otwarte, oddalił się wgłąb domostwa. Milczał, wysłuchując słów ojca, które wielokrotnie przebiegały po głowie bruneta. Ostateczna wiadomość całkowicie wyprowadziła go z równowagi. Nie zawahał się wykrzyczeć do słuchawki tego, co o tym wszystkim myślał, przyozdabiając te słowa wiązanką przekleństw. Był człowiekiem, który w sytuacjach takich jak ta, zwyczajnie nie potrafi ugryźć się w język. Maria mogła więc usłyszeć każde jego słowo, wyrzucane z nieukrywaną złością i niezadowoleniem. Nawet nie pożegnał się z ojcem, rozłączył się, kiedy tylko mężczyzna zaczął się tłumaczyć. Nie miał zamiaru tego słuchać. Miał do ojca niewyobrażalny żal. Harrego wręcz skręcało na wieść o tym, że jego własny ojciec postąpił w ten sposób.
Wrócił do drzwi i nie kryjąc swojej złości, spiorunował jasnowłosą nieprzyjemnym spojrzeniem.
- Chodź - rzucił beznamiętnym tonem, przesuwając jej się w przejściu. Bez słowa zabrał od niej największą walizkę, nie pytając o zdanie. Milczał, kiedy prowadził blondynkę do jej nowego pokoju. Nim weszli do sypialni musiał przekręcić niewielki kluczyk, który znajdował się w drzwiach. Skoro pokój do tej pory był nieużywany, to nie było potrzeby do wchodzenia tam, był więc zamknięty, otwierany tylko, aby w nim posprzątać. Wbrew pozorom nawet w nieużytkowanych pokojach kurzyło się i śmieci napływały... właściwie znikąd. Odłożywszy walizkę gdzieś z boku, wyprostował się i spojrzał na dziewczynę. Jego wzrok wciąż nie był przyjemny, a milczenie mężczyzny dodatkowo wywoływało napiętą atmosferę.
- Ta sypialnia jest twoja. Na przeciwko jest łazienka - mruknął, wskazując na drzwi naprzeciw pokoju. - Obok jest garderoba, więc na pustych półkach możesz poukładać swoje rzeczy - poinformował surowym, wyssanym z emocji tonem. Cofnął się do drzwi i stanąwszy w progu, znów łypnął na blondynkę.
- Kuchnia i ja jesteśmy na dole. Jeśli będziesz czegoś potrzebować to po prostu przyjdź - zakomunikował i wyszedł z jej sypialni, kierując się na dół. Schodząc po schodach warczał coś pod nosem, nie szczędząc wymyślnych obelg. Wróciwszy w końcu do swojego biurka, napił się kawy omal się przy tym nie parząc. Fuknął coś wówczas, a po chwili wypuścił głośno powietrze. Wpisał w internetowej wyszukiwarce adres lokalnej gazety Liverpoolu i to co zobaczył na stronie wstrząsnęło nim. Potężny tytuł głosił coś o jego ojcu i jego kochance. Nie musiał nic czytać, by wpaść w kolejną furię.
- To jest, kurwa, jakiś żart! - warknął na tyle głośno, by przez otwarte drzwi ów słowa poniosły się echem aż na górę. Oparł łokcie na biurku, nie szczędząc przy tym siły, toteż huk był wyraźnie słyszalny. Czoło oparł na pięściach i westchnął głośno, nie potrafiąc pojąć głupoty swojego własnego ojca. Doskonale znał historię, nie chciał czytać całego artykułu, choć być może nieco przejaśniłby mu on umysł... albo przeciwnie.
_________________
 
     
Maria van Haalen
Mieszkaniec


Płeć: kobieta
Wiek: 20 lat
Pieniądze: £2500
Wysłany: 2016-08-31, 01:17   

Z każdą kolejną sekundą oczekiwania jej serce biło coraz mocniej, jakby chciało wydostać się na zewnątrz i w każdej chwili mogło spowodować eksplozję klaki piersiowej. Przełknęła głośno ślinę, zaciskając palce na rękawach jeszcze bardziej. Obawa przed pierwszą konfrontacją z właścicielem domu przerażała ją do granic możliwości, wiedziała bowiem, że najpewniej ten budynek będzie jej miejscem zamieszkania przez dłuższy okres czasu, może nawet do końca trwania studiów. Skoro to ojciec opłacał jej opierunek, on dyktował warunki. Nigdy nie była córeczką tatusia i chociaż nie brakowało jej niczego, ich relacje były raczej chłodne, dzielił ich dystans, którego przyczyny ona nigdy nie potrafiła dostrzec. Może nie chciała próbować? Bywały oczywiście dobre dni, jednakże doskonale nauczyła się wyczuwać, kiedy nie ma mowy o próbie dyskusji ze zdaniem ojca. Tak było i ze sprawą jej zakwaterowania w Eastboirne, i chociaż on utrzymywał, że wybrane przezeń miejsce do mieszkania jest tylko na początek, aby na spokojnie móc nie tylko rozpocząć studia, ale i poznać miasto, Maria podejrzewała, że w jego głowie był to plan na stałe, aż blondynka nie zacznie żyć w pełni na własną rękę. A zatem pierwsze wrażenie, jakie wywrze na osobie otwierającej drzwi, powinno być co najmniej nienaganne... Ponownie chwyciła za uchwyty walizek, nie chcąc wypaść na osobę oczekującą pomocy, jakby ich trzymanie miało oznajmiać całemu światu, że jest przecież taka samodzielna.
Słysząc odgłos przekręcania zamka zamarła ze ściągniętymi mięśniami twarzy i wstrzymanym oddechem. Gdy drzwi zaczęły się uchylać, powoli wypuściła powietrze z płuc i zamrugała parokrotnie, spróbowała trochę się rozluźnić. Nadaremnie oczywiście. Nieśmiało uniosła spojrzenie na postać, która ukazała się w drzwiach. Nie mogło umknąć jej zdziwienie wymalowane na twarzy bruneta, to ustąpiło jednak dość szybko grymasowi niezadowolenia. Blondynka stała przed nim sztywna jak patyk i zanim zebrała się do wypowiedzenia jakichkolwiek słów, zadzwonił telefon, a facet w niezbyt przyjazny sposób polecił jej czekać. Z lekko rozwartymi wargami spojrzała za nim, jak znikał gdzieś we wnętrzu domu. Ojczulek miał albo gdzieś ukrytą kamerę, albo idealne wyczucie czasu, choć tak naprawdę, jak widać na załączonym obrazku, informował syna o swoich zamiarach poniewczasie. Maria jednak nie mogła wiedzieć, że to on zaszczyca właśnie bruneta rozmową i wyjaśnieniami, nie miała podstaw, by się domyślać, że oto stoi przed mieszkaniem swojego przyrodniego brata. Jeśli by się nad tym zastanowić, to nawet nie miała pojęcia, że w ogóle ma przyrodniego brata. Z całej "rodzinki" ona była tą najmniej uświadomioną w każdej kwestii, a już w tej szczególnie. Jeśli wiedziałaby o istnieniu Harrego w tym konkretnym sensie, wówczas dobiegające do jej uszu krzyki najpewniej dałyby jej do myślenia, zaczęłaby pewnie kojarzyć fakty i wysnuwać wnioski, acz w tej sytuacji według niej dzwoniący mógł być kimkolwiek, natomiast aktualnie krzyczący mógł wściekać się o cokolwiek. No dobra, wcale nie. Dosadne słowa niosły się zbyt dobrze, by dwudziestolatka mogła ich nie zrozumieć. Co prawda nie wszystko było całkowicie jednoznaczne i na pewno można było podciągnąć pod powód tej rozmowy wiele innych okoliczności, zaczęło robić się jej gorąco. Mimo narastającej chęci do opuszczenia tego miejsca nie potrafiła nawet drgnąć, spojrzenie miała bezustannie wbite w skrawek podłogi przedpokoju za uchylonymi drzwiami wejściowymi. Lekko spocone dłonie zaczynały boleć od nerwowego ściskania rączek od walizek a dziewczyna poczuła, jakby żołądek podchodził jej do gardła.
"Rozmowa" ucichła a wyraźnie słyszalne kroki w stronę wejścia do domu przyprawiły ją o dreszcze. Było jej bardzo nieswojo, powrót Suborskiego nie polepszył sytuacji. Chcąc nie chcąc podniosła na niego niepewny wzrok. Spotkawszy się z surowym, wręcz wrogim spojrzeniem, o mało co się nie cofnęła, za to na pewno zgarbiła i skuliła ramiona - gdyby miała ogon, na pewno podkuliłaby go pod siebie. Nie potrafiła się teraz odezwać, a co gorsza, nie potrafiła też przeciwstawić się poleceniu. Choć zaciskała palce na uchwytach tak mocno, jak tylko potrafiła, brunet z łatwością odebrał jej jeden z bagaży. Był tylko jeden i na razie wypowiedział w jej stronę dwa słowa, a Maria miała wrażenie, jakby była osaczona przez całe stado nieprzyjemnych mężczyzn, z których każdy wykrzykiwał jej, co ma robić. Niezbyt silny charakter sprawiał, że niesłychanie łatwo było jej narzucić własną wolę, o ile nie była to sytuacja z gatunku tych najbardziej ekstremalnych, podczas których coś rzeczywistego zagrażało bezpośrednio jej bezpieczeństwu. W milczeniu, po krótkim wahaniu, przekroczyła próg domostwa, szła posłusznie z mężczyzną. Myśli biegały po jej głowie jak szalone, bez ładu i składu, utrudniając odnalezienie się w nowym tu i teraz. Strach przed ponownym rozzłoszczeniem gospodarza doprowadził do tego, że Maria nawet obawiała się zbytnio rozglądać po wnętrzu, patrzyła po prostu pod nogi i podążała za swoim przewodnikiem, który doprowadził ją do pokoju na piętrze. Panująca cisza była od niej silniejsza i nie pozwalała się odezwać, chociaż jej cichy głos z pewnością nie zakłóciłby jej w znaczącym stopniu.
Chłodny, pozbawiony emocji głos Harrego był jak wiadro zimnej wody. Zbita z tropu, nieco nieobecnym wzrokiem rozejrzała się szybko po bardzo gustownie urządzonej sypialni, nie miała jednak czasu, by zacząć się rozpływać nad urokiem pomieszczenia, musiała podążyć spojrzeniem za wskazaniem pana domu w kierunku omawianych miejsc, a zatem łazienki i garderoby. Otrzymała jeszcze bardzo suchą informację na temat położenia kuchni oraz tego, gdzie będzie przebywać teraz on i zanim się obejrzała, została sama w nowym pokoju. Przez dłuższą chwilę stała nieruchomo, próbując jakoś dojść do siebie. Wręcz flegmatycznie zabrała się do ustawiania walizek koło łóżka, zdjęła plecak i odstawiła torebkę gdzieś na krzesło. Po krótkim namyśle wygrzebała ładowarkę do telefonu, którą podłączyła do kontaktu tuż po jego odnalezieniu. Bateria potrzebowała trochę, aby załadować się na tyle, by w ogóle dało się włączyć urządzenie, dlatego też panna van Haalen je odłożyła i wiedziona głupią nadzieją, że przecież nic się nie stało, wyszła z sypialni i stąpając cicho, zeszła po schodach na parter. Odnalazła najpierw kuchnię, niestety pustą. Kiedy przechodziła przez równie pozbawiony żywej duszy salon, dom zatrząsł się niemalże od nieprzyjemnych słów. Przystanęła, ponownie czując, jak ściska jej się żołądek i serce kołacze w piersi. Postanowiła jednak tym razem wykazać się odwagą i nawet w tak niezrozumiale dziwnych okolicznościach zawalczyć ze swoją nieśmiałością. Prawie bezszelestnie ruszyła w stronę, z której dobiegło jej warknięcie gospodarza. Stanęła w drzwiach, a widząc mężczyznę w takiej pozie, która uniemożliwiała mu zauważenie jej obecności, niepewnie zastukała we framugę drzwi od gabinetu.
- Ja, em... Jestem Maria. - Wydukała cichutko, walcząc o to, by się nie zacząć jąkać. Lekko pochylona, splotła ręce z tyłu i z opuszczoną głową patrzyła na swojego brata, tak bardzo nie mając pojęcia.
_________________



oh well, whatever, nevermind.

 
     
Harry Suborski


Płeć: mężczyzna
Wiek: 25 lat
Pieniądze: £1450
Wysłany: 2016-08-31, 18:20   

Ogarniająca bruneta złość nie pozwalała mu na zachowanie trzeźwego myślenia. W jego głowie przewijała się masa scenariuszy i powodów, dla których ojciec mógł postąpić w ten sposób. Na tym etapie każda z tych myśli wydawała mu się możliwa, choć w rzeczywistości żadna nie była właściwym wytłumaczeniem. Wiedział, że ojciec ma dziecko z inną kobietą i że czasami je odwiedza, ale nigdy nie przypuszczał, że po śmierci matki przyprowadzi swoją kochankę do rodzinnego domu, a jej córce nakaże mieszkać pod jednym dachem z nim... Jeszcze większe niedowierzanie i żal ściskało mężczyznę na wieść o tym, że ojciec właściwie postawił go przed faktem dokonanym. Wcześniej nawet nie raczył go uprzedzić, więc Harry nie był przygotowany na przyjęcie pod swój dach dziewczyny. I nie mam tutaj na myśli jego psychikę. To pierwszy raz, kiedy na własne oczy widzi przyrodnią siostrę. Wcześniej, kiedy był jeszcze dzieciakiem, oferowano mu spotkanie z blondynką, ale za każdym razem odmawiał. Tak samo postąpiłby teraz, ale nie miał innego wyjścia jak pokornie to znieść. Choć nie miał w sobie tej pokory ze krzty.
Pochłonięty myślami nie zwracał zbyt dużej uwagi na to, co działo się dookoła. Warczał pod nosem coś niezrozumiałego, zupełnie nie zwracając uwagi na to, że dziewczyna może ów obelgi usłyszeć jeśli tylko zechciałaby się przewinąć obok otwartego gabinetu. Z tej złości miał ochotę wręcz wyrwać sobie z głowy wszystkie włosy, w których aktualnie zatapiał palce, podpierając się w ten sposób. Nie miał pojęcia jak to wszystko zniesie i czy w ogóle zaakceptuje swojego gościa... niechcianego gościa. Być może to nieuprzejme stwierdzenie ale prawdziwe. Harry nie planował posiadania współlokatora, męczyła go obecność innych ludzi w domu, jeśli sam ich nie zaprosił. Z Marią będzie pewnie spędzał niewiele czasu, ale jednak będzie mieć świadomość, że dziewczyna przebywa w jakiejś części domu, albo że zaraz do niego wróci.
Ciche pukanie wybiło go z zamyślenia. Odruchowo podniósł głowę i zmierzył spojrzeniem stojącą w progu sylwetkę. Wymusił na sobie bardziej łagodny wyraz twarzy, by całkowicie nie spłoszyć jasnowłosej. Na pierwszy rzut oka wyglądała na zakłopotaną i mimo, że mężczyzna nie był zadowolony z jej obecności to nie obwiniał jej o nic, choć na początku mógł sprawiać inne wrażenie. Nie odezwał się słowem, tylko wstał od biurka i powolnym krokiem ruszył w stronę drzwi. Gestem zasugerował dziewczynie opuszczenie pokoju, a kiedy to zrobiła on sam podążył za nią, zamykając za sobą drzwi.
- Mów mi Harry - przedstawił się, posyłając blondynce krótkie spojrzenie. Podążył do kuchni, gdzie z szafki wyjął dwie szklanki i położył je na blacie. Zatrzymał się na moment, kątem oka ponownie spoglądając na dziewczynę.
- Chcesz coś do picia? - spytał i kiedy tylko uzyskał odpowiedź, napełnił jedną lub obydwie szklanki sokiem pomarańczowym. Wziął naczynia i postawił je na stoliku, po chwili samemu przy nim siadając. Jeśli jasnowłosa jeszcze tego nie zrobiła, zaprosił ją, starając się być przy tym jak najbardziej uprzejmy i nie okazywać swojego niezadowolenia czy złości.
- Ojciec ci nic nie mówił? - spytał unosząc jedną brew. Mężczyzna chciał się tłumaczyć w tej jakże wybuchowej rozmowie telefonicznej, ale Harry nie dał mu takiej możliwości, dlatego nie wiedział, co dziewczyna wie a czego nie. Był więc ciekaw.
_________________
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 9