NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Parkur piaszczysty
Autor Wiadomość
Sergei
Jeździec zaawansowany


Płeć: mężczyzna
Wiek: 32 lata
Podopieczny: Weltstar, Desperado, ITS || M'ySha
Pieniądze: £12007

Punkty doświadczenia: 105

Wysłany: 2016-07-25, 23:15   

Po pokonaniu przeszkody 7b mężczyzna spokojnie poprowadził ogiera do ósmej przeszkody. Jak na razie przejazd szedł im świetnie, a Desperado spisywał się wręcz doskonale, zupełnie jakby przeszkody nie robiły na nim większego wrażenia. Skakał z dużą siłą, ale ekonomicznie, a do tego robił imponujące wrażenie; dosłownie żyć, nie umierać. Rus jednak szybko ponownie skoncentrował się na aktualnym przejeździe, utrzymując rytmiczne tempo galopu podopiecznego podczas zbliżania się do ósemki. Patrzył się na wprost, za przeszkodę, będąc jednocześnie w pełni skupionym na gniadoszu. W momencie odbicia przeniósł ciężar ciała „na pięty”, płynnie podążył za ruchem ogiera poprzez pochylenie i wyjście ciałem do przodu (ale nie przed konia). Następnie dłonie przesunęły się do przodu, podążając za ruchem szyi i głowy WKKW’isty, podczas gdy reszta ciała utrzymywała uzyskaną wcześniej pozycję. Podczas lądowania mocno oparł się na piętach, trzymając równowagę, niemniej nie zapomniał o odpowiedniej pracy rąk, by nie szarpnąć Desperado po pysku. Teoretycznie tak wiele do zrobienia – a za to w jak krótkim czasie. Po wylądowaniu półparada, zamknięcie w pomocach i mocne wysłanie podopiecznego do przodu, by nie skakał „w górę”, a do przodu, jak najszczerzej, by bez większych problemów pokonać dziewiątkę – rów z wodą. Niemniej jak doskonale wiadomo, nic do dobre, nie trwa wieczna, a im w przejeździe musiał przeszkodzić deszcz i to zresztą nie byle jaki. Cholerne oberwanie chmury, jak to zresztą na ten kraj przystało. Widoczność została znacznie ograniczona, a uporczywe krople wody wpadały mu w niektórych momentach do oczu pomimo budowy kasku. Najazd na dziesiątkę na szczęście był stosunkowo prosty, a wręcz przyjemny, ponieważ foule idealnie pasowały do aktualnego kroku Desperado. Przed dziesiątką (okserem) mocniejsza łydka, później półsiad i elastyczne oddanie wodzy. Po wylądowaniu długi łuk w prawo, który prawie przypominał woltę i to właśnie na nim potknął się jego podopieczny. Podłoże dość szybko namokło deszczem, wystarczył jeden niewłaściwy krok i całym ciałem gniadosza zatrzęsło. Mężczyzna stracił na chwilę koncentrację, próbując pomóc Desperado w odnalezieniu równowagi. Półparada i dopchnięcie ogiera na oksera. Z racji nie do końca odpowiedniego tempa gniadosz musiał ratować skok, co poskutkowało dość agresywnym, mocnym odbiciem się. Sergiem lekko zachwiało, jednak udało mu się zbalansować ciałem i ponownie zgrać z ruchem gniadosza, dzięki czemu po lądowaniu utrzymał się w siodle. Pozbieranie ogiera do całości zajęło mu chwilę, jednak podczas najazdu na linię miał ponownie ustawionego na pomocach konia. Równy najazd w dynamicznym tempie na oksera, niestety tuż przed odbiciem ogier ślizgnął się lekko, przez co odskok nie pasował i ponownie musiał ratować skok. Mniej doświadczony koń zapewne spowodowałby zrzutkę, a mniej doświadczony jeździec zapewne zaliczyłby podczas twardego skoku glebę albo przez utratę równowagi zaszkodziłby ogierowi w pokonywaniu przeszkody. Niemniej nie licząc drobnego puknięcia 12a zostało pokonane bez większego problemu. Teraz tylko prowadzenie w zamkniętych pomocach na 12 b na dwie foule. Mocniejsza łydka, przejście do półsiadu i elastyczne oddanie wodzy. Mężczyzna od razu koncentrował się na 12c, już w trakcie lotu szykując się na pokonanie jednej fouli, która dzieliła ich od kończącego linię oksera. Tutaj jak zwykle Desperado wykazał się dużym doświadczeniem, dzięki czemu skok zakończył się pełnym powodzeniem. Teraz pozostał już tylko raźny galop do ostatniej – trzynastej przeszkody. Tutaj mężczyzna pozwolił na mocniejsze tempo, pozwalając gniadoszowi na bardzo efektowne pokonanie oksera. Podczas lotu mężczyzna kierowa jeszcze wzrok przed siebie, a po lądowaniu krzyknął cicho z radości i po przekroczeniu mety zaczął klepać ogiera po szyi, chwaląc go entuzjastycznie. Przy okazji wzniósł też jedną dłoń do góry, zaciskając ją w pięść, po czym znowu wrócił do klepania, tudzież gładzenia Desperado. Potem stopniowo zaczął zwalniać i kłusem opuścił parkur.
Następnie na rozprężalni zdjął ochraniacze, siodło, czaprak, porozpinał wszelkie możliwe paski i zaczął stępować z ogierem, cały czas go chwaląc. Po rozstępowani do stajni, na myjkę, chłodzenie nóg, masaż, a potem do boksu. Smakołyki również pojawiły się w menu.
zt
_________________
Przebudowa
Osiągnięcia:
Ujeżdżeniowe:
6x I msc
1x IImsc
1x IIImsc
3x IV msc

Skokowe:
2x Imsc
1x IImsc
1x IIImsc

Crossowe:
1x IIImsc
1x III msc (2*)
Najwyższy wynik Ujeżdżenie kl.N | Sleepwalker | 95,787%

Rezerwacja wizerunku: Kyle Krieger
 
 
     
Krakatau
Ujeżdżeniowiec


Płeć: ogier
Wiek: 12lat
Rasa: Achał-tekiński
Właściciel: Christian Levrull
Cena: £3250

Doświadczenie w skokach: 75
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 128
Doświadczenie z lonżowania: 52
Kondycja: 49
Szybkość: 41
Klasa startów: Ujeżdżenie: N

Wysłany: 2016-07-25, 23:59   

Krakatau już od rana czuł, że coś się dzieje. Świadczyło o tym chociażby zamieszanie w stajni, które nie pozwalało mu w spokoju skonsumować śniadania. Czuł się podekscytowany samym faktem, że po korytarzu krząta się tyle ludzi oraz koni. Zwiesiwszy łeb przez swoje okienko w boksie, z zaciekawieniem lustrował ich mądrymi ślepiami. Aż do czasu, gdy pod jego włościami pojawił się nowo poznały mężczyzna i postanowił go stamtąd wyciągnąć. Jego spokojne usposobienie przejawiało się nawet teraz, gdy atmosfera była dosyć napięta. Wszyscy śpieszyli by zdążyć z przygotowaniami, a achał jedynie przenosił wzrok z osoby na osobę, nie robiąc sobie nic więcej z ich obecności.
Nastawiony był raczej na standardowe czyszczenie i siodłanie, więc nietypowe zachowanie Luka go zaskoczyło. Lekko zdezorientowany badał chrapami pokazywane mu dziwactwa, nie wiedząc do końca co ma o nich myśleć. Czerwoną perukę próbował nawet skonsumować, ale jego próba została skutecznie udaremniona. Podczas samych zabiegów pielęgnacyjnych zachowywał się bez zarzutów, lekko przysypiając podczas monotonnego malowania jego sierści. Co jakiś czas jedynie zerkał na Luka by sprawdzić co robi i na nowo się rozluźniał. Dopiero gdy znaleźli się na rozprężalni, Krak nieco się ożywił. Początkowo zdawał się ignorować swojego jeźdźca, swoją uwagę skupiając na dziwnych elementach jego odzienia. Nie należał jednak do koni płochliwych, toteż wystarczyło kilka minut stępa by się do nich przyzwyczaił. Dopóki nic niebezpiecznie nie powiewało na wietrze i nie chciało urwać mu nogi, ignorował to.
Ochoczo poruszał się we wszystkich trzech chodach, mając w sobie niezagospodarowane pokłady energii. Ignorował inne konie, co jakiś czas jedynie łypiąc w ich kierunku okiem. Szedł miękko, sprężyście i chętnie reagował na pomoce. Nic dziwnego – pod doświadczonym jeźdźcem potrafił robić cuda. Gołym okiem dało się zauważyć, że jest to jego dobry dzień. Jedynie z ewentualnym rozluźnieniem pojawiły się problemy, bo achał jak to achał – głowę wolał nieść wysoko. Nie było to do końca spowodowane jego ‘widzimisię’, ale charakterystyczną dla rasy budową.

Przejazd


Żwawo wmaszerował na parkur, z jeszcze większą ciekawością omiatając spojrzeniem okolicę. Ogrom przeszkód i publika zaczęły potęgować w nim ekscytację. Luke bez problemu mógł wyczuć jak ogier jest spięty i gotowy by niemalże ruszyć ze stój galopem.
Ochoczo podchodził do poszczególnych przeszkód, dosyć nerwowo się im przyglądając. Nie było to jednak spowodowane ich kształtem czy kolorem tylko świadomością, że już za parę chwil będzie nad nimi latał. Mur próbował nawet trącić chrapą, ukazując swoją wrodzoną ciekawość. Na tym się jednak zakończyło i gdy poprzednia para skończyła przejazd, grzecznie zatrzymał się naprzeciwko budki sędziowskiej. Głośno wypuścił powietrze z chrap, jedno ucho cofając do tyłu i wyczekując ewentualnego polecenia. Samo zagalopowanie było błyskawiczne, ale brakowało mu płynności. Początkowo zawodnik musiał trochę ograniczać Cremello, których dosyć agresywnie parł do przodu. Wystarczyły jednak proste, klarowne sygnały by odrobinę się wyciszył, a przynajmniej sprawiał takie pozory. Wyprostowawszy się przed stacjonatą rozpoczynającą parkur zadarł do góry łeb i zafurkotał chrapami. Próbował przyśpieszyć, ale reakcja Sugermana powstrzymała go od spłaszczenia fouli, a achał osiadł nieco bardziej na zadzie, ślepia wlepiając w kolorowe drążki. Póki co szedł naprawdę aktywnie i dopychanie go nie miało sensu. Jedyne co mógł robić Syren, to próbować go zaokrąglić i nie pozwolić mu władował się w przeszkodę z całym impetem. Wraz z otrzymanymi pomocami poszybował nad drążki, swobodnie wyciągając do przodu szyje. Zgodnie z zaleceniami swojego kompana wylądował na lewą nogę i parsknął krótko, od razu skręcając pomiędzy człony szeregu. Samoistnie chciał się rozpędzić, ale ostry zakręt wymusił na nim skrócenie wykroku. Nie mniej jednak Krak wyrobił się na nim bez większych zarzutów i mógł odzyskać wytraconą prędkość, przygotowując się do pokonania dwójki. Tutaj również nie zawiódł Luka, bez cienia zwątpienia dochodząc do przeszkody i pokonując ją z ukosa, przez co sam skok był nieco dłuższy. Jego zmysły działały na najwyższych obrotach, wyczekując wskazówek co do dalszej trasy.
_________________


Rezerwuję wizerunek konia Kambarbay


♡♡♡♡♡♡♡

28.01.2020 - przekucie na 2
 
     
Casallsini
WKKW'ista


Płeć: wałach
Wiek: 5 lat
Rasa: Szlachetna półkrew

Ostatni trening: -
Właściciel: Orchard Stable
Cena: £2100

Doświadczenie w skokach: 46
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 24
Doświadczenie z lonżowania: 10
Kondycja: 31
Szybkość: 24
Klasa startów: WKKW: 1*

Wysłany: 2016-07-26, 01:03   

Cassino mimo zmęczenia i słabej kondycji dalej starał się dawać z siebie możliwie jak najwięcej. Nie po to dopchał się w końcu na zawody, by odpuszczać w połowie parkuru. Poza tym, połowa za nim, a on jeszcze niczego nie zrzucił co było dla niego ogromnym plusem. Przynajmniej nie potrzebnie się nie zniechęcał do tego wszystkiego. W dodatku łydka Alexa wciąż smyrająca go po bokach cały czas poganiała go do przodu, więc nawet nie miał zbytniej możliwości, żeby się za bardzo rozleniwić. Do kolejnej przeszkody skierowali się po dość ostrym łuku, ale to nie sprawiło wałachowi jakiegoś strasznego problemu. Utrzymał dzielnie równowagę, unosząc wyżej do góry łeb razem z przednimi nogami podjechał do przeszkody, by w odpowiednio dobranym miejscu wybić się do skoku. Klasa może nie należała do tych wymagających, ale nawet niskie przeszkody gniadosz traktował z szacunkiem. Dlatego wybicie się do każdej było tak dobrze wymierzone, a skok oddany z zapasem, żeby przypadkiem niczego nie trącić kopytem. Jeśli chciał się zaprezentować to musiał się starać. Nawet jeśli odczuwał już zmęczenie. Dalej parskając skierował się po prostej na szóstkę. Tu nie oszczędzał bardzo energii bo jeszcze bardziej przyspieszył tempo swojego galopu, znajdując się szybko pod wcześniej wspomnianą przeszkodą. Schemat skoku taki sam jak poprzednie i sam skok wykonany na czysto. Przyspieszając dojechał do krótkiej ściany, szykując się teraz do skakania szeregu. Skrócił swój krok, mocniejsze obciążenie dając na zad, dzięki czemu miał lżejsze przody naprostował się przed pierwszym członem wspomnianego szeregu. Odczekał do momentu wybicia, by po otrzymaniu sygnału łydek odbić się od ziemi. Po lądowaniu nie rozciągał się przesadnie, żeby zmieścić się do drugiego członu. Wyszło mu to jak należy, bo ten również został pokonany na czysto. Nie zabili się na tych przeszkodach i została im do przeskoczenia już ostatnia. Gniady przyspieszył bardziej, by jak najszybciej się przy niej znaleźć i odczekując do odpowiedniego momentu oddał ostatni skok na czysto. Po przekroczeniu mety powoli zwolnił do stępa, by tak opuścić parkur.
zt
_________________
Everyday is the same
There's no change, there's no joy
I feel weak, I feel tired
I'm depressed, I'm alone.
III miejsce zawody skokowe kl.L pod Alexandrem

x


Paszport
 
     
Soendergaard
Skokowiec


Płeć: ogier
Wiek: 9 lat [20.05.2009]
Rasa: Koń holsztyński
Wzrost: 172 cm
Właściciel: Anthony Wayford
Cena: £2800

Doświadczenie w skokach: 124
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 12
Doświadczenie z lonżowania: 10
Kondycja: 92
Szybkość: 116
Klasa startów: Skoki: N1

Wysłany: 2016-07-26, 12:14   

Po Soenie były widoczne już pierwsze oznaki zmęczenia, nie miał tak dobrej kondycji jaką powinien mieć, wcześniej wyłączony z treningu dopiero wracał do swojej szczytowej formy. Ale już po klasie P można było powiedzieć o koniu jedno, było niesamowicie waleczny i przede wszystkim elastyczny na parkurze.
Oszczędna rozgrzewka przed kolejnym konkursem, o wiele bardziej wymagającym niż klasa P, była jak najbardziej trafną decyzją. Gniady miał czas aby chociaż trochę się zregenerować i nabrać przez kolejnym parkurem.
Poproszony o kłus, ruszył nim miękko niemal od razu wchodząc na kontakt z ręką, był rozluźniony i przepuszczalny co powinno ułatwić prowadzenie go w parkurze, niemniej jednak Tony wciąż musiał pamiętać o tym, że ogier lubił narzucać swoje tempo i sam podejmować decyzje, które czasami bywały sprzeczne z założeniami jeźdźca.
Rozpoczynając galopem na prawą nogę ruszył miękko i dziarsko przed siebie, niosąc jeźdźca na swoim grzbiecie, energicznie i chętnie podszedł pod stacjonatę, wychodząc płynnie w górę i pokonując przeszkodę z lekkim zapasem. W tej klasie musiał trochę bardziej się wysilić, przeszkody były wyższe przez co zmuszony był do wkładania większej ilości siły w ich pokonywanie, tempo również musiało być zdecydowanie żwawsze, aby mógł z rozpędu swobodnie i nie siłowo skakać. Lądując miękko zamortyzował ciężar jeźdźca i niemal od razu podniósł się przodem przy odskoku śmiało galopując dalej, okser solidnych rozmiarów na nowo rozbudził Soena, który rzeczywiście próbował narzucić Wayfordowi własne tempo. Przytrzymany przysiadł lekko na zadzie mocniej wkraczając nim pod kłodę, mimo powstrzymywania go przed pędzeniem, silnie napierał na wędzidło chcąc pokonać okser z trochę żywszego tempa, jako koń był dość rozsądny i nawet niedoświadczonemu jeźdźcu był w stanie uratował tyłek. Poproszony wreszcie o skok wyszedł z impetem ku górze, elastycznie baskilując nad przeszkodą nosem nurkował tuż za nią wyciągając brunetowi rękę do przodu.
Nieco bardziej niewygodne lądowanie na prawą nogę było skutkiem impetu z jakim wybił się koń, niemniej jednak starał się amortyzować miękko każdy swój skok, nie wychodziło mu to jednak tak łatwo, miał znaczący ciężar na grzbiecie (Antek pora zrzucić zbędne kilogramy :lol2: ). Trójkę pokonał jednym zwinnym susem, tak jakby nie zauważył jej wcale w drodze do czwórki, która przecież była znacznie bardziej interesująca.
Bez problemu dał się skrócić, nie widział jeszcze oksera i dlatego jeszcze nie zaczął pędzić, miękko owinął się wokół wewnętrznej łydki jeźdźca prostując swoją sylwetkę w dojeździe do czwórki, którą stanowił okser. Tony nie musiał prosić go dwa razy o wydłużenie kroku, momentalnie ruszył przed siebie atakując okser dopiero wtedy, gdy brunet go o to poprosił, powoli uczył się słuchać swojego właściciela na parkurze. Gładko wyszedł do góry, pokonując przeszkodę z zapasem i wylądował swobodnie kontynuując galop na lewą nogę.
Strzygąc uszami uważnie przyjrzał się piątce, do której nie parł już tak mocno, im więcej mieli okserów za sobą tym swobodniej gniadosz do nich dogalopowywał. Pokonując kolejną podwójną przeszkodę w dobrym stylu ponownie wylądował na lewą nogę. Wpisał się elastycznie w zakręt, podnosząc łeb w reakcji na szereg, o ile oksery powoli zaczynały mu się nudzić to widok szeregu ponownie podbił gniademu tętno. Próbował wyszarpać się do przodu, na szczęście bezskutecznie, podstawiony zadem i lekki górą wszedł poprawnie w szereg, rozpracowując go z jeźdźcem bezbłędnie. Stacjonatę pokonał z lekkim zapasem szykując się do pokonania oksera, mocniej nabrał tempa i wybił się od razu do skoku zanim Tony zdążył go na dobrze przytrzymać, poskutkowało to zostaniem bruneta lekko z tyłu. Lekko położył po sobie uszy nieprzyjemnie dostając metalem po zębach. Niemniej jednak wybaczał błędy i dlatego też nie okazał swojego niezadowolenia zaraz po skoku.
Po pokonanym szeregu nieco spokojniej dogalopował do siódemki w dobrym tempie, pokonując ją sprawnie i lekko, bez najmniejszych problemów. Po wylądowaniu na lewą nóżkę parsknął głośno, niżej opuszczając łeb w galopie.
_________________
 
     
Shockwave
Multichampion
Skokowiec


Płeć: ogier
Wiek: 14 lat [22.10.2005]
Rasa: Koń Holsztyński
Wzrost: 178 cm

Ostatni trening: 03.20 - trening kondycyjny - Oliver
Właściciel: Oliver Pelerieux
Cena: £7450

Doświadczenie w skokach: 304
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 42
Doświadczenie z lonżowania: 23
Kondycja: 158
Szybkość: 159
Klasa startów: Skoki: CS1

Wysłany: 2016-07-26, 12:15   

Na rozgrzewce był niezwykle spokojny przynajmniej jak na siebie, nie próbował atakować innych koni choć chodził wyraźnie podminowany z uszami schowanymi w grzywie. Biała bestia miała to do siebie, że była naprawdę mało tolerancyjna wobec kogokolwiek, obecnie respektował tylko swojego właściciela i sympatią darzył jednego stajennego, który na polecenie Jo, zajmował się nim, gdy właściciel nie mógł pojawić się w stajni. Z ogromną lekkością i trochę od niechcenia pokonywał te wszystkie śmiesznych rozmiarów przeszkody za mocno też nie wysilając się w skoku. Rozluźniony wieloma przejściami stał się miękki na ręce i niezwykle elastyczny w prowadzeniu, z łatwością wyginał się od łydek i słuchał z uwagą bruneta, respektując to co ma do powiedzenia. Oboje zdążyli już się ze sobą trochę zgrać, dlatego też siwy o wiele chętniej ustępował mężczyźnie, chociaż nie zawsze. Nie zdążył się nawet spocić dlatego na parkur, wjechał energicznym kłusem będąc tylko zapieniony na pysku.
Rozglądając się uważnie na parkurze, kłusował strzygąc uszami na boki, co jakiś czas nieco wyżej podnosząc łeb ku górze, gdy zobaczył coś interesującego w oddali. Nie był koniem strachliwym, wręcz przeciwnie, wszelkie straszaki czy kolorowe przeszkody nie robiły na nim wrażenia, nie były przecież tak krwiożercze jak szranki czworoboku :lol2: .
Poproszony o galopu ruszył miękko, stawiając obszerne kroki i od razu nabierając tempa, które było niezbędne w pokonywaniu parkuru o tej wysokości. Możliwości miał ogromne, niemniej jednak przed Jo stało trudne zadanie, w końcu siwy lubił szaleńczo atakować przeszkody i napalać się na nie, dlatego tak ważna była kontrola nad ogierem. Spokojnie dogalopowując do przeszkody numer jeden nie kombinował oddając jeźdźcowi pełną kontrolę. Wybił się do góry w miejscu, które wskazał mu Jonah, miękko wychodząc do góry, elastycznie pracując ciałem i muskularnym szyjskiem w skoku. Lądując wygodnie, zamortyzował ciężar jeźdźca jak i swój własny, kontynuując zaraz galop naprawą nogę. Energiczniej ruszając naprzód parsknął parokrotnie potrzebując jeszcze chwili aby rozbudzić się na dobre na parkurze.
Widząc przed sobą okser zastrzygł uszyskami, nieco aktywniej pchając się zadem, energicznie podchodząc do przeszkody, wybił się z zapasem ku górze, prezentując znakomity baskil, na który przekładała się rozluźniająca ogiera rozgrzewka. Tuż po okserze Shock radośnie podbił zadem do góry, zamiatając śnieżnobiałym ogonem w powietrzu.
Do trójki galopował już znacznie energiczniej stąd też niezbędne okazało się przytrzymanie w dystansie, skok wypadł tak gdzie powinien. Z ogromną lekkością pokonując trójkę pozostawił ją za sobą, wciąż energicznie galopując i sprawnie pokonując zakręt przed czwórką, giętko wygiął się od wewnętrznej łydki powoli kierując się na okser, który stanowiła przeszkoda numer cztery.
Napalając się powoli na pokaźnych rozmiarów przeszkodę, siwy naparł na wędzidło lecz szybka korekta ze strony mężczyzny zwalczyła uwieszanie się na ręce. Poproszony o dynamiczne tempo ale wciąż pod kontrolą zaatakował czwórkę wykonując skok w miejscu, które wyznaczył ciemnowłosy. Elastycznie pracując całym ciałem nad okserem, mocno pracował grzbietem jak i szyją, chowając mocno podwozie pod siebie i sprawnie pokonał czwórkę, lądując na lewą nogę i odjeżdżając z dynamicznym tempie od przeszkody.
Mając możliwość pogalopowania, naprawdę dziarsko ruszył do przodu chętnie zmierzając do piątki, która stanowiła kolejne wyzwanie, uwielbiał skakać i było to po nim widać, z ogromną lekkością pokonywał każdą przeszkodę, w końcu ich wysokość nie była jakaś zawrotnie wysoka.
Stawiając potężne korki, Shock czekał na sygnał, a gdy tylko taki otrzymał wykonał potężny skok z ogromnym zapasem nad okserem. Solidnie poszedł do góry, z ogromnym zapasem pokonując przeszkodę, silnie pracując szyjskiem. Lądowanie mogło być mało wygodne ze względu na siłę jaką siwek włożył w ten skoku. Wykańczając zadem, zarzucił śnieżnobiałym ogonem w powietrzu lądując na lewą nogę.
Czując więcej swobody opuścił niżej łeb opierając się miękko na kontakcie, masywnym i silnym zadem pchając się do przodu, unosząc grzbiet i rozluźniając się przez tą krótką chwilę w galopie. Wychodząc z zakrętu dostrzegł szereg, chyba z tym miał największy problem, bowiem sam próbował narzucać szaleńcze tempo, niemal zawsze, gdy galopował w linii przeszkód.
Skrócony przez Jo, mocniej naparł na wędzidło podejmując chwilową walkę z jeźdźcem, na szczęście nie trwała ona długo po już po chwili odpuścił, dając prowadzić się zamknięty w łydkach i pod pełną kontrolą. Dzisiaj miał wyjątkowo dobry dzień na zawody, nie kombinował ale też i nie szarpał się, okazując więcej posłuszeństwa niż zwykle.
Sprawnie pokonując stacjonatę, nieco żywiej dogalopował do oksera, który pokonał sprawnie i bez żadnych komplikacji oddając naprawdę miękki i elastyczny skok, bez zbędnego używania do tego siły. Poszerzając wykrok, a następnie będąc zmagazynowany przez Jo, dogalopował do siódemki jednak niechętnie dając się przytrzymać. Ambicja powoli brała górę i Shock niekoniecznie wciąż chciał współpracować. Pokonał siódemkę bez problemów, ale dopiero przed pierwszą przeszkodą drugiej fazy zaczęły się schody.
Lądując na lewą nogę, próbował wywieźć Jo od razu na trójkę, co oczywiście poskutkowało momentalnym przytrzymaniem ze strony mężczyzny i widowiskowym przysiadem na zadzie przez siwego. Podnosząc lekko przody ku górze, z początku wyglądał jakby tylko przyhamował, ale nic bardziej mylnego. Pokazując wreszcie rogi ukryte w siwej grzywie zaczął się wspinać do góry, ustając dęba w dystansie przed trójką, którą mieli przecież pominąć w najeździe do ósemki.
_________________


ARE YOU, MOTHERFUCKERS, READY FOR ME?

S E X sex, sex, sex and don’t forget the violence S T A L L I O N
O W N E R and now it’s you know who O L I V E R
D O C U M E N T S it’s all the same H E R E
A C H I E V E M E N T S there’s nothing left to say anymore R E A D
E Q U I P M E N T the new shit S T A B L E|J U M P I N G|D R E S S A G E

» SHOCKWAVE «
 
     
Shockwave
Multichampion
Skokowiec


Płeć: ogier
Wiek: 14 lat [22.10.2005]
Rasa: Koń Holsztyński
Wzrost: 178 cm

Ostatni trening: 03.20 - trening kondycyjny - Oliver
Właściciel: Oliver Pelerieux
Cena: £7450

Doświadczenie w skokach: 304
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 42
Doświadczenie z lonżowania: 23
Kondycja: 158
Szybkość: 159
Klasa startów: Skoki: CS1

Wysłany: 2016-07-26, 12:16   

Po klasie N zdążył trochę ochłonąć chociaż wciąż był mocno pobudzony atmosferą zawodów i stojącymi przeszkodami, teraz w klasie C wyglądały naprawdę solidnie. Mając okazję się wykazać nie zamierzał tego zmarnować, miał ogromny potencjał i siłę, stąd też takie wysokości choć robiły wrażenie to nie było dla ogiera niczym trudnym.
Krocząc dumnie po parkurze, obserwował przeszkody kątem oka, niosąc zaokrągloną w pokaźny rogal szyję, śnieżnobiała sierść lśniła w słońcu dodatkowo uwydatniając rysujące się pod króciutką i aksamitną sierścią mięśnie. Słysząc dzwonek zastrzygł siwymi radarami, ruszając płynnie przed siebie galopem, od samego początku miał o wiele żywsze tempo niż w klasie N, pobudzony obecnością naprawdę wymiarowych przeszkód. Giętko prowadząc się na wolcie wokół dziesiątki nieustannie lustrował wzorkiem przeszkody oraz otoczenie, chociaż najbardziej interesowało go to co miał przed nosem.
Wyprowadzony na wprost oksera postawił uszy na sztorc unosząc wyżej łeb, tak aby łatwiej było mu zaatakować przeszkodę i dokładnie ją obejrzeć. Nie wahał się przed zaatakowaniem solidnego oksera, który stanowił element linii stojącej przy jednej ze ścian, dynamicznie galopując do przodu, wybił się mocno do góry z ogromnym zapasem pokonując pierwszą przeszkodę, był to jego debiut w klasie C, stąd też na samym początku bardzo ambitnie do tego podszedł. Mając ogrom możliwości i siłę, pozwalał sobie na takie, naprawdę widowiskowe skoki. Wykańczając zadem, zarzucił śnieżnym ogonem, lądując i zaraz galopując dalej w stronę stacjonaty. Z początku chciał narzucić własne, szaleńcze tempo szybko jednak został sprowadzony na ziemię przez swojego właściciela, który nieustannie kontrolował sytuację. Fuknął głośno ale poddał się Jonahowi, pozwalając jemu zadecydować o ilości kroków galopu jakie zostały im do pokonania dwójki. Musząc włożyć nieco więcej siły w skok, elastycznie wyszedł do góry, pokonując całe szczęście na czysto przeszkodę numer dwa.
Lądując na lewo, galopował energicznie w dystansie, respektując mimo to wszelkie półparady i skrócenia ze strony swojego jeźdźca, który przecież pomagał mu w pokonywaniu tego wymagającego parkuru. Dlatego też przed trójką mocniej angażując zad i wchodząc nim głębiej pod kłodę, oddał miękki i sprężysty skok nad stacjonatą, po której wylądowali na prawą nogę.
Galopując naprawdę żwawo, dał się zmagazynować i skrócić w zakręcie, ale dopiero gdy z niego wychodzili dostał sygnał do odważniejszego tempa, z którego mógł zaatakować pokaźnych rozmiarów okser. Silny zad był silą napędową siwej bestii, która bez żadnego zawahania wykonała naprawdę widowiskowy skok nad czwórką. Rozciągając się elastycznie w locie prezentował nienaganny baskil, ogromny potencjał i wyśmienitą technikę skoku, której naprawdę można było mu pozazdrościć. Potrafił ratować jeźdźca w parkurze, ale tylko wtedy, gdy ten sobie na to zasłużył. Jo niewątpliwie był takim jeźdźcem, stąd też ten przejazd wyglądał znacznie lepiej niż te wcześniejsze, gdzie oboje jeszcze się docierali na parkurze.
Mijając dziewiątkę parsknął parokrotnie cały zapieniony na pysku i piersi, wciąż tak samo energicznie i w dobrym tempie galopując do kolejnej przeszkody. Zdążył się już spocić na szyi i na łopatkach, a także na słabiźnie i pomiędzy tylnymi nogami. Pogoda była słoneczna, niestety do czasu, gdy niebo zaszło ciemnymi chmurami, przynosząc odrobinę ulgi spoconemu cielsku siwka.
Ruszając na piątkę, pokonał ją spokojnie bez zbędnego pędzenia czy atakowania jej, lądując jednocześnie na lewą nogę, która miała być tą prowadzącą w galopie przy dojeździe do przeszkody numer sześć jaką stanowił kolejny okser. Już z daleka go obserwował, wzorkiem mierząc wysokość przeszkody, w klasie C miały one już znaczące rozmiary i dlatego siwy wolał dokładnie je obejrzeć zanim podejmie się skoku. To nie tak, że miał zamiar wyłamać, chciał po prostu ocenić ich rozmiary.
Galopując w dystansie opuścił niżej łeb poparskując głośno, na szczęście było chłodniej ze względu na niebo przykryte ciemnymi chmurami, niestety po chwili zacząć padać z nich delikatny deszczyk.
_________________


ARE YOU, MOTHERFUCKERS, READY FOR ME?

S E X sex, sex, sex and don’t forget the violence S T A L L I O N
O W N E R and now it’s you know who O L I V E R
D O C U M E N T S it’s all the same H E R E
A C H I E V E M E N T S there’s nothing left to say anymore R E A D
E Q U I P M E N T the new shit S T A B L E|J U M P I N G|D R E S S A G E

» SHOCKWAVE «
 
     
Brian
Zawodnik
Allrounder
randomly awesome


Płeć: mężczyzna
Wiek: 29 lat (30.01)
Wzrost: 178 cm
Zawód: szlachta nie pracuje, szlachta jeżdzi konno
Partner: the pain and the pleasure all come together

Ostatni trening: skokowy z Bolero
Podopieczny: Blue Moon, Bolero de Ravel, Chaos Amir, Jackpatches, Sensationet | Samson
Pieniądze: £2384

Punkty doświadczenia: 187
Skoki: 69
Ujeżdżenie: 25
Cross: 18
Wyścigi: 62
Obycie z koniem: 15


Wysłany: 2016-07-26, 20:39   
   Tytuł: Hodowca


Praktyka czyni mistrza - w myśl tej zasady Brian starał się nigdy nie omijać zawodów w swoich dyscyplinach. Tak było i tym razem. Startował z Sensationet w dwóch klasach: w P, którą chodziła i N, klasę wyżej. W dzień zawodów rano zawitał do stajni, zostawił strój w socjalnym, poprosiła stajennego o przyniesienie wypucowanego sprzętu i przyborów i ruszył po klacz. Przywitał się z nią krótko, poczęstował talarkiem marchewki, założył kantar i zaprowadził na myjkę, gdzie starannie ją wyczyścił, wplatając w tą czynność elementy masażu. Następnie osiodłał zangersheide, przebrał się i ruszył z nią na rozprężalnię. Tam rozgrzali się w każdym chodzie, zrobili kilka figur i przeszkód podobnych do tych parkurowych i w końcu prowadził Sensationet swobodnym stepem po rozprężalni.

PRZEJAZD

W końcu gdy ich wywołano wszedł delikatnie na kontakt z pyskiem gniadej i poprowadził ją na parkur. Okrążyli parkur, aby czterolatka mogła lepiej zapoznać się z przeszkodami. Następnie brunet zatrzymał ją blokując krzyż przed startem, ukłonił się sędziom i odesłał Sensationet do galopu, prowadząc na pierwszą przeszkodę. Jedynka znajdowała się dokładnie po linii prostej. Na razie utrzymywał gniadoszkę w rozsądnym galopie. Przed jedynką usiadł głębiej w siodle, starając się dodatkowo skupić klacz, dodał jej łydkę, a gdy się wybiła oddał jej wodze i uniósł się z siodła, zgrywając z zangersheide i podążając za jej ruchem. Ten pierwszy skok poszedł im dość gładko i Brytyjczyk miał nadzieję, że tak będzie dalej. Następnie ruszyli po prostej, do pierwszego oksera. Podczas najazdu zasugerował pięciolatce lekkie dodanie w tempie, a przed dwójką powtórzył stworzony wcześniej i wypróbowany korytarz z pomocy, dodatkowo prosząc Sensationet o siłę z zadu. Dwójkę również przeskoczyli na czysto ku radości Donneya i jak burza ruszyli dalej, utrzymując dobre tempo.
Na trójkę zrobili jak najciaśniejszy zakręt. Ze względu na ustawienie przeszkód był on i tak obszerny, ale dwudziestosiedmiolatek nie chciał zanadto ryzykować, gdy szło im tak dobrze. Chociaż może to przedwczesne stwierdzenie. Znowu zamknięcie w pomocach, łydka, oddanie wodzy, półsiad, wyciągnięcie nadgarstków i obciążenie bardziej lewej strony przed lądowaniem, by po pokonaniu na czysto trójki ruszyć na czwórkę, cały czas utrzymując optymalne tempo. Powtórzyli wszystko przy czwórce.
Po płynnym pokonaniu tej przeszkody mężczyzna krótko pochwalił zangersheide i poprowadził ją na piątkę, naprostowując ją na nią. Cały czas trzymali tempo i dodatkowo starał się o ciągłe skupienie pięciolatki a że zazwyczaj mu się to udawało - napełniało to go tylko optymizmem przed kolejnym wyzwaniem. Tym wyzwaniem w danej chwili była piątka. Przed nią Brian zamknął Sensationet w pomocach, w odpowiednim miejscu wziął klacz bardziej na siebie i dodał łydkę, oddał wodze na kontakcie, uniósł się w strzemionach,zgrywając z gniadą i wyciągnął za nią nadgarstki. I ta przeszkoda została im zaliczona, a czekał ich teraz szereg 6ab. Wykręcili łuk na pierwszy człon za dziesiątką i brunet dostosowując tempo posłał zangersheide podobne sygnały. Został w półsiadzie, wyliczając foule. Usiadł w siodło przed samym 6b, zamknął pięciolatkę w pomocach, odesłał do skoku łydką, oddał stosowną ilość wodzy przy szyi klaczy, przeszedł w półsiad podążając za jej ruchem. Została im tylko siódemka w pierwszej fazie i na razie szli jak burza. Pokierował z kolei Sensationet na siódemkę - przeszkodę z wodą. Pozwolił jej lekko dodać w tempie, przed siódemką zastosował natomiast korytarz z subtelnych, ale stanowczych pomocy - znał już gniadą na tyle dobrze, że wiedział, że "miękka" pomoc mogłaby się skończyć piaskiem, chociaż oczywiście też nie dźgał jej z całej siły łydkami po bokach, ani nic w tym stylu. Wybili się z ziemi, na setne, czy nawet tysięczne sekundy zawiśli nad siódemką, by w końcu poprawnie wylądować. Pierwsza faza za nimi druga przed nimi.
 
 
     
Sensationet
Skokowiec


Płeć: klacz
Wiek: 8 Lat
Rasa: Zangersheide
Wzrost: 170 cm
Właściciel: Brian
Cena: £3150

Doświadczenie w skokach: 114
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 71
Doświadczenie z lonżowania: 61
Kondycja: 101
Szybkość: 103
Klasa startów: Skoki: N

Wysłany: 2016-07-26, 20:55   

Klacz była WKKW-istka, więc prawie 3/4 zawodów się jej tyczyły. Tak też było ty razem, a ona miała szczerą nadzieje, ze właściciel o niej nie zapomni. Oczywiści się tak nie stało i tego dnia, pojawił się pod jej boksem, by zaraz zabrać ją na myjkę. Tam została wyczyszczona i osiodłana, a potem ruszyła za nim na rozprężalnie. Tam się odpowiednio rozgrzali do zawodów, ćwicząc w każdym chodzie i skacząc kilka przeszkód.

PRZEJAZD
W końcu nadszedł ich czas, zostali wywołani na parkur, gdzie się zaraz skierowali. Poruszała się energicznie z wyraźnie podstawionym zadem i na kontakcie. Okrążyli parkur dookoła, poznając się z tutejszymi przeszkodami, które mieli zaraz skakać. Nie zapomnieli się tęż zatrzymać pod budką sędziowską, by Brian się mógł ukłonić. Kiedy dostała jednak przyzwolenie, ruszyła przed siebie mocnym galopem na pierwszą z postawionych tu przeszkód. Jechała w pełni skupiona, zaangażowana i pewna tego, co robi. Dlatego po wyjechaniu na prostą do 1 przeszkody, skupiała się na niej i pomocach od chłopaka, by sprawnie dojechać pod przeszkodę i wybić się we właściwym miejscu. Wraz z wejściem w fazę skoku, złożyła nogi pod siebie i wyciągnęła szyjsko nad przeszkodą. Skoczyli przeszkodę gładko, pewnie i bez problemów. Kolejna przeszkoda na ich drodze, znajdowała się po prostej od przeszkody numer 1. Przyspieszyła nieco w tempie, pożerając większe kawałki terenu, by szybciej znaleźć się w miejscu odbicia się do oksera. Sam schemat skoku, był taki sam jak w przypadku jedynki. Tą przeszkodę również pokonali na czysto, by wylądować na lewo i skierować się do trójki. Pokierowali się do niej po ciasnym zakręcie, nie chcąc tracić cennych sekund. Wbrew pozorom, nie był aż tak ciasny, bo przeszkody były szeroko rozstawione, ale nie też najszerszy z możliwych, Po wyjechaniu na prostą do przeszkody, klacz się na niej ponownie skupiła. Po dojechaniu do miejsca wybicia, klacz po sygnale od Briana, uniosła się do skoku, by ponownie się złożyć i wyciągnąć nad przeszkodą. Wylądowali na lewo, pokonując stacjonatę na czysto. Pojechali kawałek na wprost, by wykręcić na lewo i wyprostować się do przeszkody, którą zaraz na czysto pokonali. Wylądowali na prawo, by skierować się do piątki. Utrzymując równe tempo, dojechali do kolejnego oksera, by dociążyć zad, unieść przody i w wyznaczonym miejscu odbić się do skoku. Podczas lotu, złożyła się i wyciągnęła nad przeszkodą, by przelecieć ją na czysto i pogalopować dalej. Teraz czekał ich szereg, więc nic przyjemnego ani prostego w wykonaniu. Trzymając się krótkiej ściany, wykręciła po łagodnym łuku na prostą do szeregu 6ab. Dojechawszy do miejsca wybicia, odbiła się z ziemi, by wykonać poprawny baski nad stacjonatą i zaraz za nią wylądować. Skróciła się do drugiego członu, by zmieścić się do niego ze skokiem. Kiedy już wzniosła się w fazę lotu, sam skok okazał się formalnością. Teraz została im ostatnia przeszkoda w tym nawrocie, a szli jak przeciąg, a może burza? Jednak przeszkoda była zdradliwa, bo wodna. Po lądowaniu na ledwo, dodała nieco w tempie, by dojechać szybko i sprawnie do przeszkody. Tutaj również skumulowała siłę w zadzie, by prawidłowo się wybić do przeszkody i skoczyć na czysto. Tym samym kończąc pierwszy etap, bez wpadki w normie czasu.
_________________


I will fight, I will love
...........I will fight for you


S E N S A T I O N E T • L O V E • M E
Zangersheide « Lover Boy x Sevaritza » 170cm

I still have a little space, for explosions, words of contrition
For this anxiety state »
Brian Donney

Despite the cuts despite the wounds
Somehow I'm pushing everything forward

»results » documents » gallery »

Somewhere, there is a formula for everything
Nothing is going to surprise me
best
» xxx » xxxx

Despite the reefs despite the rocks
Despite the hundred-meter waves

» ludź » koń




@edit by Delfin ♥ only for Sensationet
 
     
Anne Howard
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 24 lata
Podopieczny: Eight Belles :3
Pieniądze: £965

Punkty doświadczenia: 9
Wysłany: 2016-07-26, 21:05   

Prowadziła Nearly przy sobie, jak i na stajennym korytarzu pilnując, aby ta ani myślała jej wyprzedzać bądź też wyczyniać inne cuda. Jednocześnie próbowała dać kasztance na tyle luzu, aby ta bez stresu mogła przyjrzeć się całemu obiektowi. Obok nich szedł też stajenny, który aż do zakończenia rozgrzewki miał czekać na wydanie poleceń co do ustawienia jakiegoś niezbyt wymagającego parkuru, ponieważ nie posiadała informacji na temat tego, od jak dawna klacz stała w boksie i w jakim stopniu intensywnie pracowała na swoim ostatnim treningu. Wkraczając na teren ogrodzonego parkuru była zadowolona z nawierzchni, ponieważ wolała zdecydowanie trenować na terenie piaszczystym niż trawiastym, a jedynym wyjątkiem od tej reguły był tor wyścigowy. Aczkolwiek to nie czas na takie rozważania. Stanęła przy odpowiednik boku klaczy i zgrabnie odbiła się od ziemi, po chwili lądując pewnie na jej grzbiecie. Automatycznie włożyła stopy w strzemiona, jednocześnie siadając głębiej w siodle. Na razie nie pozwoliła jej na ruszenie, ale trzymała wodze na luźnym kontakcie. Dopiero po sprawdzeniu popręgu musnęła boki klaczy łydkami na znak ruszenia stępem, chcąc, aby obie mogły przyzwyczaić się do siebie nawzajem. Chciała dokładnie wczuć się w ruchy selle, poczuć rytm, w jakim się poruszała. Pozwalała jej na swobodne manewry szyją i pyskiem, aczkolwiek, jeśli zaczęło dziać się coś niedobrego, zaraz mogła zainterweniować.
_________________



MY LITLLE PHOTOS
 
 
     
Red Star d'Argent
WKKW'ista


Płeć: klacz
Wiek: 8 lat
Rasa: koń holsztyński
Wzrost: 160 cm

Ostatni trening: Skokowy z Hayley.
Właściciel: Hayley Wright
Cena: £2900

Doświadczenie w skokach: 51
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 50
Doświadczenie z lonżowania: 50
Kondycja: 70
Szybkość: 71
Klasa startów: WKKW: 1*

Wysłany: 2016-07-27, 01:22   

Wręcz przytuliła się do ósemki, głęboko wyjeżdżając stosunkowo krótki najazd. Ruchliwe uszy na moment skierowała na przeszkodę materializującą się przed nią, a był to spory okser, na którego Argent parsknęła wrogo. Nie zaprzestawała jednak swojego mocnego galopu, unosząc się na przodach i tym samym galopując bardziej pod górkę, co było kluczem do pokonania piątki. W wyznaczonym przez Jessie miejsce odbiła się, używając do tego znacznej siły mięśni zadu, co z kolei odbiło się na jej skoku, który był wyraźnie wyższy niż przeszkoda tego wymagała. Wyciągnęła pysk i zaokrągliła grzbiet, na którym było widać pierwsze zarysy mięśni, by tym sposobem płynnie pokonać okser i miękko wylądować już za nim.
Bezzwłocznie kontynuowała galop, ale tym razem na wprost. Bystrym wzrokiem od razu rozpoznała kolejną przeszkodę, która nie wydawała się dla niej już taka trudna do pokonywania. Była to drobna stacjonata, która nie stanowiła dla niej prawie żadnego wyzwania, nawet z płaskiego galopu. Ponownie wybiła się, kiedy tylko kobieta to zasygnalizowała, bezproblemowo radząc sobie z przedwczesnym skokiem. Wyciągając drobną sylwetkę, wydłużyła całą fazę lotu, przy tym wszystkim pozostawiając sobie dobre kilkanaście centymetrów zapasu. Dokładnie zapracowała szyją i kończynami, przody starannie podkurczając pod siebie. W końcu wylądowała w nienagannej równowadze i bez jakiegokolwiek zachwiania wjechała w przestrzeń miedzy dwiema nieoznakowanymi przeszkodami i ostatecznie wyprostować się na linii prostopadle prowadzącej na sam środek pierwszej w szeregu przeszkody, który prawdopodobnie stanowił najtrudniejsze zadanie w tym przejeździe.
Dopasowała swoje tempo według zaleceń amazonki, nieznacznie zarzucając łbem przed tym, jak przysiadła na tyłach, by w końcu rozpocząć mocny, a przy tym stosunkowo daleki skok, w czasie którego znów usiłowała wydłużyć go możliwie mocno, w tym celu rozciągając się nad całą konstrukcją. W taki sposób bezbłędnie pokonała pierwszą część kombinacji, chociaż domysły Jess były trafne. Holsztynka tuż po wylądowaniu usiłowała się odbić, bez mieszczenia dodatkowej fouli między poszczególnymi elementami. W porę jednak kobieta powstrzymała ją, na co kobyła jedynie zadarła łeb w formie protestu. Pomimo tego krótkiego sprzeciwu nie odmówiła kolejnego skoku. Na ściśnięcie boków łydkami odpowiedziała od razu, wybijając się z impetem od ziemi i wykonując prawdopodobnie najmocniejszy z wszystkich skoków, z mocno zaznaczonym baskilem. W trakcie skoku poprawiła nieco zadem, robiąc ten skok jeszcze bardziej widowiskowy. Wbrew pozorom wylądowała miękko, w pełnej równowadze i bez żadnego opóźnienia rozpoczynając galop do ostatniej już przeszkody.
W dystansie do ósemki lekko przyspieszyła, w tym celu wyciągając swoją foule. Wzrokiem podążyła za spojrzeniem Jess, napotykając na swej drodze kolorową stacjonatę. Lekko podbiła zadem, co nie powinno jednak zakłócić równowagi kobiety, aż w końcu w wybranym przez nią miejscu odbiła się, wkładając w to resztkę swoich sił. Nie była jeszcze na skraju wytrzymałości, ale niewątpliwie była zmęczona, o czym świadczył przyspieszony oddech i praca serca. Precyzyjnie złożyła nogi i obniżyła grzbiet, by w końcu wylądować i minąć celowniki. Na przejście do kłusa zareagowała lekkim oporem, ale finalnie zwolniła do tego chodu i zjechała z parkuru na rozprężalnię, gdzie luzak odpowiednio się nią zajął. Po rozstępowania została odprowadzona do stajni, gdzie mężczyzna rozsiodłał ją, wyczyścił i odstawił do boksu, gdzie pozwoliła sobie na zasłużony odpoczynek.
/zt
_________________

kalendarz adwentowy - anulowanie zrzutki na kolejnych zawodach WKKW (próba skokowa)
 
 
     
Luke
Trener
★


Płeć: mężczyzna
Wiek: 27 lat
Wzrost: 189 cm
Zawód: jeździec & trener
Partner: Liska

Ostatni trening: 02.2020 - teren z Integrity Promise
Podopieczny: Integrity Promise, Krugerrand, Licorne, Lysander, Olympique of Rohan, Royal Charming, Saver, Scandic, So Hell
Pieniądze: £12235

Punkty doświadczenia: 437
Skoki: 133
Ujeżdżenie: 253
Cross: 35
Obycie z koniem: 17


Wysłany: 2016-07-27, 21:10   

Nad przeszkodą przestawił ułożenie łydek i obciążył bardziej prawą stronę aby zasygnalizować Krakowi lądowanie na prawą nogę. Jako, że dwójka została pokonana super fajną techniką skoku na ukos, mieli znacznie łatwiejsze wejście w zakręt, który bez tego zabiegu musiałby być bardzo pękaty i zajmować dużo za dużo czasu. Wobec tego mogli go skrócić, a Luke starał się tak wyprowadzić ogiera, by sama prosta przed okserem oznaczonym trójką nie była zbyt długa; utrzymywał mocne tempo a grzbiet na łuku odciążył przechodząc w subtelny półsiad, nie chciał jednak ślepego pędzenia na przeszkodę stąd też przed wejściem na drogę najazdową przeszedł do siadu pełnego, ponownie starając się zapanować nad wszystkim. Wybicie zaplanował nieco wcześniej niż zrobiłby to przed stacjonatą i zależnie od tego, jak to pasowało - albo przetrzymał cremello by zrobić dwie skrócone foule lub też dodał znacznie, wyciągając go do odskoku. Przy robieniu półsiadu już w fazie wybicia przesunął nad szyją ręce do przodu, dając tym samym ogierowi wystarczająco miejsca na baskil.
Do czwórki były (ciężko powiedzieć z rysunku bo nie wiem, na ile jest proporcjonalny etc, więc trochę strzelam) cztery normalne i spokojne foule lub trzy baardzo mocno wyciągnięte - i w zależności od tego, czy przed przeszkodą skrócili, czy wydłużyli wykrok, odpowiednio przejechali jak najbardziej żywym tempem jednak z przytrzymaniem i skróceniem fouli bądź na pełnej petardzie, jednak w tym przypadku Luke stał na straży sprężystości chodu i nie pozwolił mu na całkowite spłaszczenie, dosiadem dojeżdżając do wodzy i zachęcając do dużego acz choć trochę okrągłego galopu. Wybicie z energicznym impulsem, już wtedy przygotowując go, że po lądowaniu będą dosyć szybko skręcać do wewnątrz. Chciał bowiem, ponownie dodając do tempa i odciążając dosiad, skierować się w stronę muru i tam siadając w siodło wyhamować na ostrym zakręcie oplatając się wokół przeszkody i celując w piątkę. Miał nadzieję, że uda im się jechać jak najdłużej wzdłuż muru by ponownie najechać na następnego oksera pod ukosem, choć nie tak mocnym jak przy dwójce, przeszkoda bowiem była dłuższa i dodanie do tego zbyt wielu dodatkowych centymetrów mogło być odrobinę ryzykowne - dlatego też w razie czego ponownie dał mu silny sygnał do odbicia się, licząc po prostu, że achał sobie poradzi. Warto wspomnieć o pomocach do zmiany nogi nad przeszkodą, w końcu mieli zmieniać kierunek a w kontrgalopie jechało się nie tylko nieprzyjemnie, jeśli koń samoistnie nie wykonał lotnej przy nowej równowadze już po lądowaniu, ale i też samo foule nie był tak swobodne i długie, jak przy prawidłowej nodze.
Aby dotrzeć do oksera opatrzonego numerem "6" wzięli łuk przed drugim członem szeregu, ponownie nie wychodząc na prostą zbyt daleko od samej przeszkody. Znów bez wielkich filozofii - zdecydowanie pchający w stronę przeszkody dosiad, kontakt na wodzy i dopiero przy wybiciu przejście w półsiad z ręką idącą w stronę pyska, nie pozwalającą na bolesne natknięcie się zębami na wędzidło.
Na mur postarał się najechać prosto, przed samą przeszkodą tylko wyginając Krakatau lekko w lewo. Na początku, przy wjeździe na parkur, ogier nie wydawał się przerażony istnieniem tej konstrukcji, tak czy siak jeździec postanowił zachować wszelkie środki ostrożności, chcąc w ten sposób wyeliminować możliwość błędu. Jego pomoce zapobiegały wymknięciu się na bok, prowadził go zdecydowanie na siódemkę, dosiad nakłaniał do dojścia do przeszkody, impuls do oddania skoku najlepiej bez naruszenia "cegiełek". Nie blokował go ręką, nie pozwalał jednak na to, by jego wierzchowiec szedł na łeb na szyję i hej do przodu, byle tylko szybko. Wymagał od niego skokowej gotowości a to wykluczało już cwałowanie niczym wyścigówka. :lol:
_________________



so i am mr fucking awesome
~ luke sugarman ~

przyjaciele: ... things that we can't deny! ~ ryan & lisa ~
pms: come on baby tell me what's the word . ~ one & only ~
druga połówka: method to the madness. ~ ... ~
ex: i will never regret, but you can. ~ suzame ~
podopieczni: through the laughter and the tears
~ krugerrand, royal charming,
licorne, olympique of rohan, scandic, so hell,
lysander, integrity promise, saver ~
it's my dream team

        »» so i run and hide and tear myself up


          start again with a brand new name
          ....................and eyes that see into
          ....................................i n f i n i t y

          osiągnięcia & kp.............................∞

× garderoba × jesień/zima × zawody × skrzynka × torba ×
equip | × | × | × | × | × | × | x | ment

× g a l l e r y ×
× look: Adam Gallagher's ×

 
 
     
Jessie
Zawodnik
Ujeżdżenie
Mrs. Wrens


Płeć: kobieta
Wiek: 27 lat
Wzrost: 168 cm
Zawód: żona bogatego mężczyzny :P
Partner: I may not ever get my shit together but ain't nobody gonna love you better - Jonah

Ostatni trening: ujeżdżeniowy - Bloo
Podopieczny: Abaddon, Blooregard Q. Kazoo, Charleston Disasterpiece, Sternkämpfer CS, Insostenible, Duran Duran, Fandango, Foudre Rouge, I So Bad, Lavard Sontesique, Maven, Notesique Nox, Red Hot Chili, Sambuca, Strawberry Wine, War Admiral, Watchman, Valiente, Veuve Clicquot, Visueno
Pieniądze: £4270

Punkty doświadczenia: 635
Skoki: 200
Ujeżdżenie: 249
Cross: 77
Wyścigi: 4
Obycie z koniem: 105


Wysłany: 2016-07-28, 17:06   
   Tytuł: Hodowca


Po przejęciu konia z rąk luzaka i skoczeniu dosłownie paru przeszkód na rozprężalni, co miało jej pomóc w ocenie dzisiejszej formy ogiera, kłusem wjechała na właściwy parkur tuż po tym jak poproszono ją o przygotowanie do startu. Pokazała siwemu pojedyncze przeszkody i kiedy przyszła kolej na rozpoczęcie, zagalopowała w okolicy dziesiątej przeszkody, decydując się na swobodny najazd do pierwszej stacjonaty. Dopiero po wyjściu na wprost owej przeszkody mocniej dojechała konia do ręki, prowadząc go zamkniętego w łydkach na przyjemnym i elastycznym kontakcie. Trochę już znała Angela i z tego też powodu nie musiała się go obawiać wiedząc, że w prowadzeniu nie sprawi jej najmniejszych kłopotów. Dlatego też od początku jechała harmonijnie i równo, narzucając siwkowi oczekiwane tempo. Dała mu łydkę, tym samym wskazując miejsce odbicia do przeszkody i wyczekawszy tego momentu, wyszła za jego ruchem do półsiadu, oddając mu też wodze. Unikała jednak rzucania ich, przesunęła nadgarstki tylko tyle, o ile ogier poprosił, wyciągając wodze spomiędzy nieco poluźnionych palców zawodniczki. Po skoku powróciła w siodło i do końca linii pojechała w pełnym siadzie, pozwalając ogierowi wydłużyć foule do oksera. Wciąż były to wysokości, które koń z predyspozycjami skoczy z dobrego tempa, tym bardziej jeżeli miał jeźdźca, który nie rzucał się po grzbiecie jak worek ziemniaków. Parkur nie należał też do najtrudniejszych, więc Jessie nie musiała wiele kombinować podczas przejazdu, zdając się po prostu na same podstawy. Ponownie posłużyła ogierowi wskazówką odnośnie miejsca odbicia, tym razem oddając mu w locie więcej wodzy, ale wciąż nie tracąc kontaktu z pyskiem aby nie skazać ogiera na lądowanie w "puste". Do trzeciej przeszkody pojechała w odciążającym półsiadzie, pozwalając ogierowi na chwilę swobodnego galopu wzdłuż bandy, podczas którego mógł się nieco "rozhulać". Porządnie wyjechała zakręt do trzeciej przeszkody, nie ścinając go ani nie pozwalając ogierowi z niego wypaść, po czym wyprostowała go w najeździe na stacjonatę. Siedząc w siodle pewnie jechała go do przodu w łydkach, dosiadem prowadząc do elastycznej ręki, trzymającej kontakt z pyskiem. Zawodniczka miała wzrok utkwiony przed sobą, między uszami konia w stronę przeszkody, tam też prowadząc wierzchowca i nie pozwalając mu spłynąć z wyznaczonej trasy. Po pokonaniu stacjonaty lekko wzięła go na siebie, nieco wyżej unosząc rękę i motywując tym samym do ponownego osadzenia się na zadzie, co było im niezbędne do pokonania kolejnej stacjonaty, stojącej w niewielkiej odległości od poprzedniej. Stamtąd pogalopowała do oksera oznaczonego numerem piątym, dopiero w połowie dystansu siadając w siodle by zyskać pełną kontrolę nad Angelem, nad którego tempem i ustawieniem musiała stale czuwać, chociaż ogier nie należał do tych samo-decyzyjnych koni. Niemniej doprowadziła go do oksera, sprzed którego wskazała Angelowi miejsce odbicia; do półsiadu wyszła dopiero po tym, jak ogier odepchnął się od ziemi, nie chcąc wyprzedzić jego ruchu, co mogłoby zaburzyć równowagę. Jess była jednak na tyle doświadczona, by nie popełniać takowych błędów, dzięki czemu teraz pokonywali przeszkodę za przeszkodą w eleganckim, niewymuszonym stylu. Lądowanie "na publiczność" z pewnością skróciło ogiera, toteż w zakręcie w prawo podparła go łydką, nie pozwalając mu całkowicie wytracić dotychczasowej energii. Do szeregu postarała się o jak najpełniejszy zakręt, nie chcąc go ścinać przed szeregiem, który wymagał precyzyjnego wejścia. Wyprostowała siwka przed szeregiem, do którego doprowadziła go dynamicznym, ale przede wszystkim równym tempem, znowu wskazując miejsce odbicia. Po pokonaniu pierwszego członu przytrzymała ogiera przed okserem, jednocześnie jednego podpierając go łydkami, aby uzyskać zaangażowanie zadu oraz lekkość przodu, a także przypilnować go przed ewentualnym niespodziewanym urwaniem foule. Na szczęście udało jej się to bezproblemowo, w czego efekcie zbliżyła się do ukończenia pierwszej fazy bezbłędnie. Została im jeszcze jedna przeszkoda, do której pogalopowali po lekkim łuku w lewo. Tym razem wyczuła ze strony wierzchowca lekkie wahanie, więc w najeździe do przeszkody mocniej pojechała go dołem, zaś na odskoku dała łydkę z ostrogą, motywując do oddania skoku nad przeszkodą z rowem. Po lądowaniu skręciła w lewo, prosząc przedtem ogiera o wylądowanie na tę właśnie stronę.
_________________




 
 
     
Anthony Wayford
[Usunięty]

Wysłany: 2016-07-28, 22:41   

Z racji debiutu i zmęczenia nie zamierzał skracać trasy w każdy możliwy sposób, dlatego do ósmej przeszkody pojechał wzdłuż ogrodzenia, skręcając dopiero za stacjonatą oznaczoną numerem trzecim. Postarał się możliwie najstaranniej wyjechać owy zakręt, nie chcąc przez niechlujstwo wybić ogiera z dotychczasowego rytmu oraz równowagi. Wyprostował zwierzę przed okserem, tym razem nie musząc z nim walczyć tak zawzięcie jak przedtem - przede wszystkim ze względu na krótki najazd, podczas którego Soendergaard nie powinien się nakręcić na przeszkodę w stopniu zagrażającym czystości skoku. Nadążył za ruchem gniadego, wychodząc za nim do półsiadu z mocnym oparciem w strzemionach (co było jedną z rzeczy, z którą przeważnie nie miał problemów) i elastyczną ręką, która zaoferowała wierzchowcowi wyciągnięcie wodzy. Ponownie zaproponował mu lądowanie na lewo, sięgając już wzrokiem zakrętu, który zamierzał wyjechać do następnej przeszkody. Skręcił między czwórką, a krzakiem, zostawiając sobie i Soendergaardowi dostatecznie miejsca aby przygotować się do pokonania tej wolnostojącej stacjonaty. Najazd ponownie był stosunkowo krótki, co pomogło Wayfordowi zapanować nad ogierem. Musiał jednak przyznać, że ten dawał się prowadzić coraz przyjemniej - albo przez zmęczenie, albo przez zrozumienie, że walka z jeźdźcem nie ma sensu. Niemniej czas na pochwały miał przyjść dopiero później. Mężczyzna w trakcie skoku zmienił ustawienie łydek i obciążywszy mocniej prawe strzemię, spojrzał w tamtą stronę, tym samym wystarczająco czytelnie sugerując wierzchowcowi zakręcenie w prawo tuż po wylądowaniu. Tym razem lekko ściął zakręt do szeregu, ale tylko dlatego, że nie chciał nieoczekiwanej zmiany tempa przed samym wejściem w szereg. Wszystko poszło po jego myśli i już chwilę później rozpoczął z Soendergaardem kolejny szereg tego parkuru, tym razem nadążając za nim w skoku oraz w trakcie lądowania, przez co oba człony pokonali bez zgrzytów. To przybliżało ich do końca parkuru, który jak na razie pokonywali w zaskakująco dobrym stylu, a przede wszystkim skutecznym - dotychczas bez ani jednego błędu, co zapewne miało dobry wpływ na psychikę obojga. Raczej żaden z nich nie lubił przegrywać. Do jedenastki Tony pozwolił gniademu pogalopować nieco żywiej, ale nie cisnął go wiedząc, że temu zwyczajnie zaczyna brakować sił. Gdyby nie buzująca w krwi adrenalina mogłoby być różnie. Niemniej swobodnie wykręcił do oksera i dopiero na pięć foule przed usiadł z powrotem w siodle (wcześniej jadąc w półsiadzie) i doprowadził konia w zamkniętym korytarzu pomocy pod przeszkodę, sprzed której oddali kolejny skok, zainicjowany mocniejszą łydką w momencie odbicia. Po jej pokonaniu skierował konia w lewo, pilnując tego, by galopował na tę właśnie nogę i wprowadził go w zakręt za piątą przeszkodą, woląc nie ryzykować błędem na ostatniej przeszkodzie. Do tej notabene podeszli już całkiem spokojnie i rozważnie, można powiedzieć, że w zaskakującej harmonii, która zaowocowała kolejnym i zarazem ostatnim udanym skokiem kończącym parkur. Po minięciu celowników Tony przeszedł do kłusa i klepiąc gniadosza po spoconej szyi, opuścił stępem parkur i rozstępował konia na rozprężalni, tam też chwaląc go raz jeszcze. /zt
 
     
Brian
Zawodnik
Allrounder
randomly awesome


Płeć: mężczyzna
Wiek: 29 lat (30.01)
Wzrost: 178 cm
Zawód: szlachta nie pracuje, szlachta jeżdzi konno
Partner: the pain and the pleasure all come together

Ostatni trening: skokowy z Bolero
Podopieczny: Blue Moon, Bolero de Ravel, Chaos Amir, Jackpatches, Sensationet | Samson
Pieniądze: £2384

Punkty doświadczenia: 187
Skoki: 69
Ujeżdżenie: 25
Cross: 18
Wyścigi: 62
Obycie z koniem: 15


Wysłany: 2016-07-29, 00:13   
   Tytuł: Hodowca


Po pokonaniu siódemki krótko pochwalił Sensationet i po łuku z naprostowaniem nakierował ją na ósemkę, leżącą przy ogrodzeniu. Cały czas dbał o utrzymanie dobrego tempa, jakim się poruszali, po drodze nie wystąpiły żadne problemy, co go cieszyło. Przed ósemką ściągnął delikatnie wodze i usiadł w najgłębszym miejscu siodła. Przed przeszkodą dodał łydkę do wybicia, następnie oddał wodze na kontakcie, przeszedł do półsiadu zgrywając się z klaczą i wyciągnął nadgarstki, podążając za jej ruchem, co w sumie zaowocowało na czysto oddanym skokiem.
Następnie pokierował gniadą kawałek po prostej i skręcił na lewo do dziewiątki, gdzie powtórzył cały korytarz z pomocy, co zaowocowało kolejną w dobrym stylu pokonaną przeszkodą.
Dalej zatoczyli koło za krzaczkiem i znaleźli się przed dziesiątką. Brunet znowu usiadł głębiej w siodło, zamknął klacz w pomocach, zasugerował jej najlepsze miejsce do wybicia dodając łydkę, oddał wodze przy szyi zangersheide, uniósł się z siodła pochylając do przodu i zgrywając z Sensationet w skoku, podążając za jej ruchem.
Pochwalił krótko gniadą za czysty, płynny skok, zanim ruszyli dalej, Brian nadal czuwając nad tempem. Kawałek po prostej, następnie odbili na jedenastkę, nadal poruszając się równym, dobrym tempem, chociaż oczywiście brunet starał się o równe rozłożenie sił na cały parkur, a może nawet jeszcze na później. Precyzyjnie nakierował klacz na środek oksera, pozwalając jej bardzo nieznacznie przyśpieszyć w tempie, cały też czas dbał o jej skupienie i ustawienie. Przed jedenastką powtórzył korytarz z dość subtelnych, jednak stanowzych pomocy, dodatkowo prosząc zangersheide o większą siłę z zadu. W ten sposób bez problemów pokonali jedenastkę. Póki co naprawdę nie mógł się na co skarżyć, pięciolatka była widocznie w dobrej formie, dobrze im się współpracowało, a stres, który zawsze jest, choćby w bardzo okrojonej formie, nie demobilizował ich, wręcz przeciwnie. Po pokonaniu jedenastki kawałek po prostej z utrzymaniem tempa i znowu zatoczyli koło, okrążając krzaczek, tym razem ten koło dwunastki. Znowu naprostowanie, zamknięcie w pomocach, łydka sugerująca wybicie, a gdy Sensationet oderwała najpierw przody, potem tyły od ziemi Brytyjczyk oddał wodze przy jej szyi, zgrabnie przeszedł do półsiadu pochylając się naprzód i wyciągnął nadgarstki, by podążyć za ruchem klaczy. Przed lądowaniem obciążył jeszcze lekko lewe strzemię, a gdy zangersheide wylądowała bezpiecznie i spokojnie, poprowadził ją na trzynastkę. Starał się tuż przed ostatnią przeszkodą trzymać pięciolatkę w ryzach - to była ostatnia przeszkoda i głupio byłoby zepsuć czysty przejazd na samym jego końcu. Udało mu się bez większych problemów doprowadzić klacz do trzynastki, gdzie powtórzył cały proceder, dodatkowo przed przeszkodą biorąc klacz bardziej na siebie. Donney nie mógł powstrzymać uśmiechu, gdy pokonali i tę przeszkodę na czysto. poprowadził Sensationet dalej, w tym samym tempie, aż minęli celowniki. Ukłonił się i opuścili parkur. Później na spokojnie rozstępował Sensationet, dał jej odpocząć, napić się i uzupełnić nieco kalorii, częstując ją smakołykami, które po tym przejeździe jak najbardziej się należały.

zt
 
 
     
Mistrz Gry


Wysłany: 2016-07-30, 11:47   Anthony Wayford & Salire in Ignis

ANTHONY WAYFORD & SALIRE IN IGNIS - klasa N



50; Trącenie przeszkody podczas skoku;
Naruszenie lustra wody podczas skoku.


54; Trącenie przeszkody podczas skoku;
Naruszenie lustra wody podczas skoku.

74; Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca); Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca.


Opis
Bezbłędny przejazd w normie czasu.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,12 sekundy. Zapytań do SQL: 7