NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Jessie
2020-01-06, 22:06
Zawody WKKW
Autor Wiadomość
Lux in Tenebris
WKKW'ista


Płeć: ogier
Wiek: 9 lat (13.04.2010)
Rasa: Mecklenburg
Właściciel: Eva
Cena: £2250

Doświadczenie w skokach: 53
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 54
Doświadczenie z lonżowania: 14
Kondycja: 31
Szybkość: 33
Klasa startów: WKKW: 1*

Wysłany: 2019-04-08, 17:46   

EVA O'CROSS & LUX IN TENEBRIS - WKKW ENTRY - PRÓBA UJEŻDŻENIOWA



Szybko zaaklimatyzował się w swoim tymczasowym stanowisku, nie denerwując się zmianą otoczenia. Po wyszykowaniu przez właścicielkę został oddany w ręce luzaka, z którym stępował na rozprężalni. Rozgrzewka z kobietą przebiegła w miarę spokojnej atmosferze, ogier oczywiście nie wstrzymywał się od kombinowania i sprawdzania czujności jeźdźca, ale przynajmniej nie wariował i zdawał się nawet skupiony.

Odpowiednio przygotowany, czyli ustawiony na pomocach i rozluźniony przeszedł do kłusa, zaokrąglając szyję i ustawiając ją w taki sposób, że potylica tworzyła najwyższy jej punkt. Przeżuwał wędzidło, delikatnie opierając się na nim, będąc w stałym kontakcie z ręką kobiety. Grzbiet pozostawał rozluźniony i zaokrąglony, a pilnowany przez Evę nie zaniedbywał kwestii zadu, którym pracował, ale nie na najwyższych obrotach.
Kłusował wokół czworoboku, międzyczasie dogadując się z jeźdźcem co do tempa oraz rytmu, w czym znacząco pomogło anglezowanie. Uważnie lustrując teren przed sobą, zakręcił do środka czworoboku na wysokości A, prostując ciało podczas dojeżdżania do miejsca, w którym mieli się zatrzymać. Dzięki zastosowaniu serii półparad, ogier został odpowiednio przygotowany do przejścia w stój, które wykonał tuż po pełnej paradzie. Kobieta jednak niedostatecznie domknęła łydki, przez co ogier nie dostawił zadnich kończyn, nierówno rozkładając swój ciężar ciała w stój. Wytrzymał parę sekund w bezruchu, czekając na dalsze sygnały, po czym ponownie wrócił do kłusa. Sprężyście odbijał od podłoża, z widocznym zaangażowaniem i parciem do przodu. Dopiero przed zakrętem w C przyjął ustawienie na prawo, dzięki czemu następnie wyjechał zakręt przyjemnie gnąc się od wewnętrznej łydki, jednocześnie opierając się na zewnętrznej wodzy. Wraz z dotarciem do M zjechał ze ściany zaczynając serpentynę, dokładniej kierując się do samego środka czworoboku. Był plastyczny i wyginał się w takim stopniu, o jaki zadbała kobieta, nie robiąc niczego ponad jej wymagania. Po powrocie na ścianę jeszcze przed A został uprzedzony o nadchodzącym przejściu, do którego doszło w narożniku. Rzeczywiście nie wyglądało to najlepiej, spowodowane nadmierną ekscytacją konia i delikatnie za wcześnie oddanymi wodzami przed wejściem w galop. Przez pośpiech Luxa ten stracił równowagę, przenosząc ciężar naprzód, równocześnie spłaszczając krok. Mimo starań kobiety koń w dalszym ciągu pozostawał płaski i w dodatku poruszał się za szybko, zbytnio nie potrafiąc dojść z nią do porozumienia. W E zjechał na sporę koło chociaż za mocne tempo uniemożliwiło mu dokładne wyjechanie figury. Po ukończeniu ćwiczenia i powrocie do E odebrał półparady, które jednak nie sprawiły, że ogier magicznie podniósł się na przodzie, przez co przejście w kłus przed H wypadło marnie, dodatkowo będąc gwałtownym. Widocznie jeździec wysyłał mu sprzeczne pomoce, bo Lux zaczął się delikatnie denerwować i spinać, nie zamierzając sam z siebie zwolnić i poprawić jakość chodu. Dopiero na końcu odcinku prowadzącego do B po serii półparad ogier bardziej odpuścił, tym razem z większym ładem i składem wjeżdżając w tamtym punkcie na koło. Podążył za jej ręką, stopniowo wyciągając i obniżając łeb, aktywnie żując przy tym wędzidło. Problem pojawił się przy zbieraniu wodzy, które nastąpiło dla niego zbyt gwałtownie, przez co zadarł głowę w górę, spinając się. Tutaj zaczęły się chwilowo próżne próby ponownego ustawienia konia, który opierał się i za bardzo nie współpracował. Koniec końców zdołała go bardziej rozluźnić i ustawić. Dzięki tej poprawie przejście do stępa w A wyszło w miarę płynnie, bez zbędnych zaburzeń równowagi konia. W stępie motywowany pracą łydek kobiety szedł aktywnie, poszerzając się i nawet dokraczając. Na przekątną wjechał w literce K, nie mając większych problemów z zachowaniem prostego ciała względem linii. Wypuścił szyję w przód i dół, dalej pracując zadem i grzbietem, dobrze się prezentując. Powrót do wyższego ustawienia znowu sprawił mu trudności z tego samego powodu, co wcześniej, co ogier skwitował skuleniem uszu i zamaszyście szastając ogonem. Dojeżdżając do M dostał półparady, które odpowiednio zmobilizowały go i w efekcie przejście do kłusa wykonał od zadu, zachowując płynność. Ominąwszy narożnik, dokładnie w punkcie H rozpoczęli wyjeżdżanie serpentyny, na której ogier giętko wpasowywał się w jej łuki, nie tracąc przy tym rytmu, czy tempa. Skończywszy ten element, ogier westchnął cicho przez rozchylone chrapy, wracając na ścianę. Następnie w A zagalopował z dobrej nogi, chociaż tak jak w poprzednim wypadku kary spadł naprzód, potem brakło mu lekkości i okrągłości galopu. W połowie długiej ściany, w B Eva odesłała do na koło, które gołym okiem odbiegało kształtem od prawidłowego jego rysunku, chociaż nie było to drastycznie zepsute. Dotarł do punktu wyjścia, czyli do B niedługo po tym zostając sprowadzonym do kłusa. Poruszał się aktywnie, dokładnie wyjeżdżając mijające narożniki z pomocą kobiety, która prawidłowo prowadziła go łydkach. Skręcił wedle wskazówek w lewo po dojechaniu do E, prostując się na środku i za chwilę przybierając ustawienie na prawo, by właśnie tę stronę zakręcić, po dotarciu do ściany. Kontynuował kłus do momentu, w którym dotarli do A, z którego odbił na linię środkową czworoboku, prowadzącą do X. Nie spływał jej i szedł w miarę prosto, ostatecznie po kilku półparadach zatrzymując się w dobrym miejscu, niestety z wystąpieniem tego samego błędu co na początku ich przejazdu. Poczekał te parę sekund i zaraz już zjeżdżał z placu na długiej wodzy, swoją drogą nieźle ośliniony i gdzieniegdzie pokryty potem.
_________________


I zawsze chciałem czegoś więcej
Ale gdy upadłem moje serce w końcu pękło na pół
Nie ulało kropli krwi na szczęście
Ale na nieszczęście z pęknięcia wysypało cały lód
ślizgam po nim się chcąc złapać szczęście
Pytam gdzie mogę wszędzie, czy chociaż widział je bóg?
Mapy nie mam, kompas mówi „nie chcę”
Została intuicja. ona jedyna popycha mnie w przód



 
     
Brian
Zawodnik
Allrounder
randomly awesome


Płeć: mężczyzna
Wiek: 29 lat (30.01)
Wzrost: 178 cm
Zawód: szlachta nie pracuje, szlachta jeżdzi konno
Partner: the pain and the pleasure all come together

Ostatni trening: skokowy z Bolero
Podopieczny: Blue Moon, Bolero de Ravel, Chaos Amir, Jackpatches, Sensationet | Samson
Pieniądze: £2384

Punkty doświadczenia: 187
Skoki: 69
Ujeżdżenie: 25
Cross: 18
Wyścigi: 62
Obycie z koniem: 15


Wysłany: 2019-04-08, 20:16   
   Tytuł: Hodowca


BRIAN DONNEY & JIM BEAM RYE - WKKW ENTRY - PRÓBA SKOKOWA


Trzeciego dnia miała miejsce próba skokowa. Jak na razie szło nam średnio na jeża, co nie znaczyło, że miałem zamiar się poddawać, bo absolutnie tak nie było. Zawsze mogliśmy się odbić podczas próby na parkurze, poza tym nie przejmowałem się aż tak wynikami. Odpowiednio wcześniej zawędrowałem do stajni, przywitałem się z Elusive i zgarnąłem na myjkę, gdzie następnie z pieczołowitością wyczyściłem, zaplotłem grzywę i osiodłałem. Następnie zostawiłem ją na chwilę na myjce i gdy sam się ogarnąłem zabrałem ją na rozprężalnię. Tam poprawiłem sprzęt i znalazłwszy się na jej grzbiecie najpierw poprosiłem ją o stęp, na który poświęciliśmy sporo czasu, najpierw na lużnej wodzy, by po jednym czy dwóch okrażeniach nabrać je na kontakt, starając się o większe skupienie i zaangażowanie, następnie wykręciliśmy kilka figur, zmieniając też kierunek jazdy. Rozgrzewka w kłusie wyglądała podobnie, dodatkowo pokonaliśmy kilka drągów, aby przejść do galopu, w którym po podobnej rozgrzewce jak w niższych chodach skoczyliśmy kilka ustawionych przeszkód, co powinno nam pozwolić na dobre przygotowanie przed startem. Następnie zwolniliśmy do stępa, oczekując w nim na wywołanie.

Kiedy nas wyczytano dodałem jej łydki do kłusa, nabierając jednocześnie wodze na kontakt, wracając do wcześniej przepracowanego ustawienia. Wjechaliśmy parkur, aby najpierw go okrążyć, przy czym zwracałem uwagę Elusive na niektóre, trudniejsze przeszkody, które ewentualnie mogłyby wzbudzić w niej jakieś obawy, chociaż zdawałem sobie sprawę, że klacz do tych strachliwych nie należy. Następnie zatrzymałem ją w pobliżu stanowiska sędziów, ukłoniłem się po czym znowu dodałem jej łydki i lekko wypchnąłem z bioder prosząc o kłus, aby kawałek dalej cofnąć zewnętrzną łydkę, dodać jej obie i lekko wypchnąć do galopu na prawą nogę, kierując się na pierwszą z przeszkód. Po drodze poświęciłem czas na to aby dogadać się co do tempa i zyskać okrągły, optymalny galop w aktywnym tempie. Naprostowaliśmy do pierwszej przeszkody, po drodze wysłałem klaczy półparadę. Minęliśmy celowniki, po czym siedząc w siodle zamknąłem ją w pomocach, wyrównałem do przeszkody i zasugerowałem najlepsze miejsce do wybicia, dodając jej pewną łydkę. Udało nam się dogadać, wybiliśmy się we wskazanym miejscu, po czym oddałem jej wodze, zostając na kontakcie, przeszedłem do półsiadu i podążyłem za jej ruchem, zgrywając się z nią w skoku i dyktując lądowanie dalej na prawo. Następnie ruszyliśmy kawałek po prostej, po czym skręciliśmy po dość obszernym łuku na drogą przeszkodę. Postanowiłem nieznacznie skrócić nam trasę, bardziej przyklejając się do mijanej ósemki, za to starałem się wypracować z nią nieco mocniejsze (ale bezpieczne) tempo, aby uniknąć przekroczenia normy czasu. Mimo to udało nam się ładnie wpisać w ten łuk, na którym wyginałem ją odpowiednio od łydki i naprostować w takim momencie, że spokojnie dotarliśmy na środek przeszkody. Wcześniej ją wyrównałem, dostosowując tempo i udało nam się wybić w dobrym miejscu, aby spokojnie i bez problemów pokonać drugą przeszkodę, utrzymując lądowanie na prawo. Zostawiając za sobą stacjonatę pogalopowaliśmy najpierw po prostej, tym razem nieco spokojniej, aby kawałek dalej zakręcić lekko na okser. W zakręcie podniosłem ją do przeszkody, aby po naprostowaniu zamknąć oldenburkę w pomocach i wziąć ją bardziej na siebie, dojeżdżając na środek trójki w porozumieniu wybić się nad przeszkodę z siłą z zadu, po wybiciu oddałem jej wodze przy szyi, uniosłem się z siodła w półsiadzie i zdążyłem za jej ruchem i tym razem dyktując lądowanie na prawo, abyśmy z tej nogi podjęli galop, po pokonaniu na czysto trójki. Pogalopowaliśmy po prostej, kierując się na ścianę, po drodze poprosiłem klacz o dodanie w tempie, tym razem nie miałem zamiaru skracać dobie drogi. Minęliśmy przeszkodę numer sześć, po czym w końcowej fazie zakrętu podniosłem ją do przeszkody, aby mogła ogarnąć wzrokiem cały szereg, po naprostowaniu zamknąłem ją w pomocach, aby kierując się na środek stacjonaty 4a wyrównać ją do niej i zasugerować najlepsze miejsce do wybicia, biorąc pod uwagę to, abyśmy zmieścili się do drugiego członu. To zaowocowało udanym, czystym skokiem w ładnym stylu i lądowaniem w takim miejscu, że spokojnie powinniśmy zmieścić się do członu b, zaraz też zacząłem ją przygotowywać przed stacjonatą, wróciłem w siodło, zamknąłem ją w pomocach i ponownie wyrównałem do 4b, prosząc w odpowiednim miejscu o wybicie, aby koniec końców pokonać cały szereg na czysto. Przy lądowaniu za 4b obciążyłem dla odmiany lewą stronę, przestawiając pomoce, aby podyktować lądowanie na lewo i galop z tej nogi. Ruszyliśmy po prostej, zaraz też poprosiłem Elusive o dodanie w tempie, mając zamiar lekko skrócić sobie obszerny najazd na piątą przeszkodę. Skręcili w lewo, wymijając w pewnej odległości ósmą przeszkodę. Pilnując tego, aby Elusive kontynuowała dość aktywne, ale równe tempo wyginałem ją na łuku od łydki, co pozwoliło nam ładnie się w niego wpisać. Dodatkowo podniosłem klacz w końcowej fazie zakrętu do przeszkody, aby wcześniej mogła się przyjrzeć okserowi. Naprostowaliśmy, mając dość czasu przed przeszkodą, aby bez obaw zdążyć. Zamknąłem ją w pomocach, wziąłem ponownie na siebie i doprowadziłem na środek oksera, dostosowując tempo, aby ponownie się z nią dogadać co do miejsca do wybicia, przez dodanie łydki. Później, gdy wznieśliśmy się nad przeszkodę oddałem jej wodze na kontakcie, zaprezentowałem półsiad i wyciągnąłem nadgarstki za jej ruchem, zgrywając się z nią w skoku. Lądowanie zostało na lewo i z tej nogi ruszyliśmy galopem na wprost, w stronę ogrodzenia, aby nieco dalej zakręcić w lewo. Tym razem nie skracaliśmy sobie drogi, ale postawiłem na bardziej energiczny, (w granicach zdrowego rozsądku) galop. Spokojnie wyjechaliśmy lekki zakręt do stacjonaty numer sześć, naprostowaliśmy na nią i bez żadnych trudności po drodze dojechaliśmy na jej środek, gdzie znowu dodałem jej łydkę, sugerując jak najlepsze miejsce do wybicia. W tym miejscu udało nam się wybić i wznieść nad przeszkodę, aby po chwili zostawić ją za sobą nietkniętą, pokonując ją w całkiem dobrym stylu. I tym razem obciążyłem bardziej lewą stronę. Tym razem wydawało się, że nawet pogoda nam sprzyja, w przeciwieństwie do poprzednich dwóch dni, gdy inne rzeczy działały na naszą niekorzyść: moje pomyłki podczas próby na czworoboku, czy upadek oldenburki, który oznaczał naszą eliminację, ale najważniejsze było to, że na szczęście nic się jej nie stało. Tempo pozostało nieco mocniejsze, przy tym po drodze postanowiłem nieco skrócić nasz najazd, przyklejając się bliżej mijanej trzeciej przeszkody. Po drodze posłałem jej półparady, chcąc aby pozostała skupiona na mnie i na kolejnych przeszkodach, które nam jeszcze na tym parkurze pozostały. W zakręcie, na którym prawidłowo wyginałem ją od wewnętrznej łydki podniosłem ją do siódemki, a właściwie do dwóch ostatnich przeszkód, po czym po naprostowaniu, znajdując się na linii przeszkody numer 7 i 8 zaraz usiadłem z powrotem w siodło, zamknąłem ją w solidnych pomocach, wziąłem bardziej na siebie i wyrównałem do przeszkody, aby znowu posłać jej pewną łydkę w najodpowiedniejszym momencie. Wybiliśmy się z siłą z zadu, po czym oddałem jej wodze na kontakcie, uniosłem się z siodła w półsiadzie, nadążyłem za jej ruchem, zgrywając się z nią sprawnie w skoku. Jak to już wcześniej było wspomniane ósma przeszkoda - z kolei stacjonata znajdowała się w tej samej linii, więc przesadnie nie dodawaliśmy w tempie. Posłałem jej jeszcze półparadę, aby ponownie wrócić w odpowiednim miejscu w siodło, zamknąć ją w pomocach i doprowadzić pod przeszkodę, gdzie w całkiem dobrym miejscu się wybiliśmy, aby i tą przeszkodę pokonać na czysto i w ładnym stylu. Zachowaliśmy energiczne tempo do celowników, po czym powoli i stopniowo zwolniliśmy najpierw do kłusa, potem do stępa, którym opuściliśmy parkur. Nie zapomniałem o tym, aby Elusive słownie pochwalić, wiedząc, że nie przepada za dotykiem, zwłaszcza, że aż tak dobrze się nie znaliśmy.
zt
 
 
     
Elusive
WKKW'ista


Płeć: klacz
Wiek: 8 lat
Rasa: Oldenburska
Wzrost: 170 cm

Ostatni trening: 21.02.2020 - join up z Sethem
Właściciel: Seth
Cena: £2000

Doświadczenie w skokach: 46
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 41
Doświadczenie z lonżowania: 64
Kondycja: 65
Szybkość: 64
Klasa startów: WKKW: 1*

Wysłany: 2019-04-08, 20:20   

BRIAN DONNEY & ELUSIVE - WKKW ENTRY - PRÓBA SKOKOWA

Trzeciego dnia zawodów czekała ich próba skokowa, a wcześniejsze dwie próby poszły im średnio szczerze mówiąc. Klacz nie znała za dobrze faceta, a to znaczy że nie ufała mu zbytnio. Na szczęście był on uparty jak osioł i nie odpuszczał, a to w sumie dobry znak. Klacz w tymczasowej stajni zdążyła się już zaaklimatyzować, więc kiedy Brian trzeciego dnia przyszedł pod jej boks przyjęła go na chłodno ale spokojnie. Zawędrowała za nim na myjkę, gdzie dała się szybko i sprawnie wyczyścić, włosie zapleść w koreczki i osiodłać. Kiedy się na moment oddalił sprawdziła wytrzymałość uwiązów, by udać się ostatecznie za nim na rozprężąlnie i tam zabrać się za stosowną rozgrzewkę do zawodów. Zaczęli od stępu na luzie, potem przeszli do wyższego ustawienia i w nim wykręcili kilka figur na obie strony. To samo zrobili w kłusie, pokonując dodatkowo drągi. Ostatecznie przeszli do galopu, gdzie po identycznym początku skoczyli kilka ustawionych przeszkód. W końcu zwolnili do stępa, czekając w nim na wywołanie.

W końcu zostali wywołani na parkur, więc klacz zgodnie z poleceniem Briana wróciła do wcześniej wypracowanego ustawienia i po przejściu do kłusa pojawili się na parkurze. Okrążyli go dookoła zapoznając się z przeszkodami, przyglądając się im badawczo. Na klaczy jednakże nie robiły większego wrażenia, bo faktycznie nie należała do strachliwych. Jednak wszystko mogło się zawsze wydarzyć. W końcu zatrzymali się w pobliżu budki sędziowskiej, gdzie po ukłonie mężczyzny klacz najpierw przeszła do kłusa a potem do galopu z prawej nogi. Wtedy skierowali się na pierwszą z przeszkód, dopracowując do stacjonaty ostatnie detale. Poruszała się wyraźnie z zadu, pozostając lekka na przodach i na elastycznym kontakcie. Galop był w jej wykonaniu energiczny i okrągły, więc po naprostowaniu się do przeszkody klacz wbiła w nią wzrok się na niej skupiła. Wyszła do skoku w wyznaczonym przez jeźdźca miejscu, złożyła pod siebie nogi w locie i zanurkowała nosem w dół i przód balansując ciałem w locie i przefruwając na czysto nad przeszkodą numer jeden. Lądowanie dalej wypadało na prawo, by kontynuować z niej galop do drugiej przeszkody. Pojechali do stacjonaty numer dwa po obszernym łuku, skracając nieznacznie trasę do niej i przyklejając się do ósemki nieco. Poprawnie wpisała się w zakręt zachowując w nim równowagę i tempo, by kolejno naprostować się do drugiej przeszkody i dojechać do miejsca wybicia. Po kilku sekundach przefrunęli na czysto nad przeszkodą, zostawiając lądowanie na prawo. Pojechali kawałek po prostej, by zakręcić lekko na prawo na okser. W zakręcie osiadła na zadzie i podniosła się na przodach do trójki, skupiając się na pokonaniu odpowiednim przeszkody. W odpowiednim miejscu ponownie wyszła do skoku nad przeszkodę, wykonując w locie baskil nad przeszkodę i lądując za nią dalej na prawo. Po galopowali po prostej jadąc na krótką ścianę, dodając lekko w tempie i wyjeżdżając obszerny zakręt do szeregu 4ab. Minęli najpierw przeszkodę numer sześć, by się podnieść w ostatniej fazie zakrętu do szeregu i skupić na nim wzrok. Spokojnym i pewnym tempem dojechała do członu A, wychodząc do skoku w odpowiednim miejscu. Przefrunęła na czysto nad nim, by po lądowaniu od razu podnieść się do członu B i w tempie rozjechać dystans między przeszkodami. Ostatecznie i drugą stacjonatę pokonali na czysto, a tym samym i cały szereg. Podczas lądowania zmieniła nogę na lewą, by kontynuować z niej galop na okser numer pięć. Pojechali po prostej, dodając lekko w tempie w zakręcie do przeszkody. Wyjechali poprawnie zakręt na lewo do przeszkody, jadąc spokojnie i aktywnie do przeszkody. Podnosząc się do przeszkody w ostatniej fazie zakrętu i po dojechaniu do miejsca wybicia, wyszła w nim do skoku nad przeszkodę. Zaprezentowała w locie baskil - nienaganny, by po lądowaniu dalej kontynuować galop z lewej nogi. Ruszyli dalej na wprost, by po kawałku zaręcić na lewo do stacjonaty. Dojechali do niej na spokojnie, wychodząc do skoku nad nią i pokonując na czysto w dobrym stylu. Lądowanie dalej wypadało na lewo, gdzie pojechali do dwóch ostatnich przeszkód po ciaśniejszym łuku. Przykleili się przy tym do trzeciej przeszkody, wyjeżdżając poprawnie zakręt i wychodząc na prostą do przeszkody numer siedem i osiem. Podniosła się wraz z pomocami jeźdźca najpierw do siódemki, by pokonać ją w dobrym stylu i na czysto. Po lądowaniu skupili się od razu na ósmej przeszkodzie która stała w jednej linii na wprost, jadąc spokojnie i w jednostajnym tempie do niej. Wyszła w miejscu wybicia wybranym przez Briana do skoku, wykonując ostatni baskil w przejeździe i lądują na czysto za przeszkodą numer osiem. Tym samym pokonała cały parkur na czysto i w dobrym stylu, a po minięciu celowników zwolnili stopniowo przez kłus do stępa i w nim zjechali z parkuru.

z.t
_________________
Cause it's ya ya ya ya
Blah Blah Blah Blah.

imię: State of trance, how you feelin? - Elusive
właściciel: If you're ready for this let mee see those hands and - Seth Allen.

rodzice: Hickstead x Oktave
dokumenty: passport
moje: gallery



potomstwo: All we ever do is go ya ya ya - brak
osiągnięcia: And we don't even care about what they say - link
 
     
Nicol Illas
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 24 Lat
Wzrost: 172 cm

Ostatni trening: 16.09.2019 - rozruch z Why Not
Podopieczny: Hemingway Z ll Why Not
Pieniądze: £3820

Punkty doświadczenia: 70
Skoki: 39
Ujeżdżenie: 11
Cross: 9
Obycie z koniem: 15


Wysłany: 2019-04-08, 22:27   

NICOL ILLAS & WHY NOT - WKKW ENTRY - PRÓBA UJEŻDŻENIOWA

Nicol kiedy zauważyła zawody WKKW które się pojawiły i odkryła że mogła w nich wystartować z Why Not, nie wahała się ani moment z zapisanie ich na nie. Ledwo się znały, ale kobieta wierzyła w nie i była pełna optymizmu i nadziei. W przed dzień zawodów spakowana we wszystko co jej potrzebne i kasztance, zapakowała ostatecznie również klacz do przyczepy i udała się na miejsce zawodów. Tam ulokowała ją w tymczasowej stajni, by zostawić ją do dnia następnego w spokoju. W dniu pierwszej próby czyli ujeżdżeniowej, zjawiła się z samego rana w stajni i po krótkiej wizycie w socjalu udała się pod boks kasztanki. Przywitała się z nią i zaraz zabrała na myjkę, tam ją dokładnie wyczyściła, a włosie zaplotła w koreczki. Wtedy ubrała ją w konkursowy sprzęt ujeżdżeniowy, by odesłać wraz z luzakiem na rozprężąlnie. Ona sama w tym czasie przygotowała się wizualnie do zawodów, by po chwili dołączyć do klaczy na rozprężalni. Tam odebrała ją z rąk mężczyzny i zabrała się za porządną rozgrzewkę, szczególny nacisk kładąc na rozluźnienie i wyczulenie na pomoce. Przeszły wszystkie trzy chody zaczynając od stępa, kłusa i na koniec do galopu. Wykonując kilka podstawowych figur, które znajdowały się w ich przejeździe. Wszystko wykonując na obie strony, ponieważ chciały się równomiernie rozgrzać. Po wszystkim zwolniła ją od galopu przez kłus do stępa, gdzie oczekiwały na wezwanie na czworobok konkursowy.

Niedługo zostały na niego wywołany, więc Nicol wzięła głęboki oddech i skupiła się na wykonaniu zadania. Pozbierała ją do wcześniej wypracowanego ustawienia, zapraszając ją ponownie na elastyczny kontakt i angażując jej zad w pracę. Wtedy dołożyła łydki do jej boków i wypchnęła z krzyża w kłus, by to w nim pojawić się w okolicy czworoboku konkursowego. Okrążyły do raz dookoła podczas którego kobieta anglezowała w siodle, starając się narzucić jednolite tempo z klaczą. Starała się także doszlifować ostatnie niedociągnięcia przed wjazdem na czworobok, ale nie będzie narzekać na żaden z wyników jaki osiągną w tych zawodach ponieważ to próbne i ich pierwsze wspólne. W końcu wykręciły obszerny łuk na linię środkową, by wjechać przez szranki w A na czworobok. Trzymała ją w łydkach zamkniętych po jej bokach, a także w równym korytarzu z wodzy uważając by nie spływała jej z linii prostej do X. Wysłała jej kilka półparad i przed punktem docelowym jedną pełną, zablokowała ruch miednicą, odchyliła się w siodle i ściągnęła wodzę do siebie. Nie dopchnęła jednak należycie nóg klaczy pod kłodę, co zaowocowało zatrzymaniem w punkt ale dość krzywym i nie równym. Ukłoniła się w kierunku sędziów, by zachęcić klacz do powrotu do kłusa. Wykonały jednak przed tym krok w stępie, dopiero ponowne mocniejsze sygnały od Nicol spowodowały jej przejście do kłusa. Trzymała ją w korytarzu z pomocy do końca prostej, gdzie pod C ustawiła ją na prawo i wygięła ją zaraz od wewnętrznej łydki i poprowadziła na zewnętrzną wodzą pod krótką ścianę. Tak samo wygięła ją w narożniku, gdzie na długiej ścianie już w M zjechały na serpentynę o jednym łuku. Wygięła ją od tych samych pomocy co w narożniku jadąc po łuku do X, by tam ją naprostować i wygiąć od tych samych pomocy jak w lustrzanym odbiciu do powrotu na ścianę w F. Tam od razu zaczęła ją przygotować do kolejnej zmiany, a konkretnie do przejścia w wyższy chód. Po kilku półparadach w narożniku dociążyła prawą stronę siodła, docisnęła wewnętrzną łydkę do popręgu a zewnętrzną przesunęła za i wypchnęła z krzyża w wyższy chód. Przejście nie było najgorsze, ale nie wiedzieć czemu klacz jej gasła w galopie. Tempo było dość wolne, a kobieta starała się je nieco poprawić. Wyjeżdżając kolejny narożnik i tym samym na długą ścianę, gdzie udało jej się nieco pogonić klacz do poprawnego tempa mocniejszą łydką. W połowie długiej ściany w B zeszły na pierwsze 20m koło, gdzie od razy wygięła ją od wewnętrznej łydki pozostawionej na popręgu. Zewnętrzną przesunęła za, pilnując nią zadu kasztanowatej klaczy. Wewnętrzną wodzą nadawała jej zgięcie w potylicy, a zewnętrzną prowadziła klacz po kole. Zamknęły koło w punkcie w którym zaczęły, by powrócić pod ścianę i od razu zacząć się przygotowywać do zmiany chodu tym razem w dół. Przed H przytrzymała klacz do kłusa, by wyjechać kolejne dwa narożniki i ponownie znaleźć się na długiej ścianie przeciwległej do tamtej co poruszali się przed chwilą. Po dojechaniu do jej połowy czyli B zeszli na kolejne 20m koło, gdzie ponownie wygięła ją od tych samych pomocy co przed momentem. Jednak ona zaczęła wraz z zejściem na koło anglezować w siodle, jednocześnie stopniowo zaczynając wypuszczać wodzę w dół, zachęcając rudą do zejścia głową w dół i przód. Jednocześnie zaczęła palcami bawić się na wewnętrznej wodzy, zachęcając ją do życia z ręki. Zejście w dół udało im się dość dobrze, a wraz z końcem koła kobieta zaczęła ją zbierać do poprzedniego ustawienia. Czego klacz jakoś nie przyjęła zbyt chętnie, bo się cała spięła. Nicol musiała opuścić na krótki moment, jednocześnie wracając na czasie już w tym czasie. Wtedy dociążyła mocniej jej zad, zbierając ponownie wodzę na kontakt i starając się by to zagrało. Spięcie pewne dalej im towarzyszyło, ale przynajmniej choć w nie najlepszy sposób ale wróciły do wcześniejszego ustawienia. W nim skierowały się na krótką ścianę, wyjeżdżając narożnik i kierując się tym samym do A. Przed tym punktem wysłała jej kilka półparad, by przytrzymać ją zaraz do stępa. Klacz znowu utraciła impuls przez co spowodowało że nie szli zbyt energicznym stępem, nie odpowiednio wtedy poszerzyły swoje ramy i nie wyraźnie zaznaczyły swoje kroki. Gasnące tempo jakoś im dzisiaj towarzyszyło przez większość wykonywania programu. Wyjechały narożnik by w K zjechać na przekątną czworoboku, gdzie oddała jej wodzę ponownie zachęcając do zejścia w dół i przód. Także do rozluźnienia co o dziwo klacz przyjęła ochoczo, a Nicol tylko przy tym podążała za jej ruchem biodrami i pilnowała łydkami jej ruchu po linii prostej przez X do M. Przed tym punktem po półparadach zebrała ponownie klacz do wcześniejszego ustawienia, o dziwo udało jej się tym razem uzyskać nieco lepsze tempo. Nie było jeszcze idealne wpadające w pośrednie, ale mimo wszystko lepsze. Wyjechali narożnik i znaleźli się na krótkiej ścianie, gdzie przed C wysłała jej kilka półparad uprzedzających o kolejnej zmianie. W tym punkcie dołożyła łydki do jej boków i wypchnęła z krzyża w wyższy chód, by po wyjechaniu narożniku w H zejść na drugą serpentynę o jednym łuku. Wyjechali podobnie jak tą poprzednią, gdzie wysłała jej dokładnie te same pomoce co wtedy. Zamknęli ją w K, gdzie od razu przygotowała ją do kolejnej zmiany. Bliżej punktu A po półparadach, wysłała jej ponownie pomoce do zagalopowania z lewej nogi tym razem. Klacz ponownie miała trudności na początku z utrzymaniem równego, energicznego tempa. W pewnym momencie udało się jej to naprawić, ale mimo wszystko punkty za wysokie nie będą. Wyjechali narożnik na długą ścianę, by w B zejść na 20m koło ostatnie w ich przejeździe. Wyjechały je nawet dość nienagannie, a po jego zamknięciu od razu przygotowała klacz do ostatniej zmiany chodu. Przed M przytrzymała klacz do kłusa, by poprowadzić ją przez kolejne dwa narożniki by w połowie długiej ściany w E skręcić w lewo. Poprowadziła ją przez środek czworoboku w kierunku B, gdzie za X wyprostowała ją i przestawiła na pomoce na prawo. Tam skręciła pod ścianą w tą stronę, by pojechać dalej wzdłuż szranek. Kolejno przez narożnik i po łuku na linię środkową w A, gdzie przytrzymała ją w zamkniętych łydkach po jej bokach. Nie zapomniała o równym korytarzu z wodzy i kilku półparadach poprzedzających X, by wysłać jej jedną pełną paradę w punkt wraz z pomocami do zatrzymania. Znowu wyszło im krzywe, ale już teraz nie ma czasu na poprawki. Ukłoniła się sędziom, zrzuciła wodzę i sprowadziła klacz z czworoboku na długiej wodzy. Mimo że były niedociągnięcia i wiele miały do poprawy, kobieta i tak była z niej mega dumna. Poklepała ją w pochwale po szyi i zjechały z czworoboku na rozprężalnie.

z.t
_________________
How long till you play me the song
That will make belong to you?

personalia: One dance with my baby tonight » Nicol Illas
wiek: And we'll dance til the night is through » 22 lata.

partner: I used to be so ready to run » xxx.
pms: My philosophy don't let nobody come too close » 0.

przyjaciele: To handle my love » brak
wrogowie: I want it to be you ooh » brak.

moje: Hyundai Tucson, phone, house, gallery
osiągnięcia: Play me the song, play me the song » link
 
     
Why Not
WKKW'ista


Płeć: klacz
Wiek: 9 lat
Rasa: koń westfaldzki

Ostatni trening: 16.09.2019 - Nicol Illas - rozruch
Właściciel: Nicol Illas
Cena: £2500

Doświadczenie w skokach: 35
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 31
Doświadczenie z lonżowania: 21
Kondycja: 36
Szybkość: 26
Klasa startów: WKKW: ENTRY

Wysłany: 2019-04-08, 22:27   

NICOL ILLAS & WHY NOT - WKKW ENTRY - PRÓBA UJEŻDŻENIOWA


Błogo nieświadoma kobyła dzień przed wyjazdem na zawody siedziała w boksie, drzemiąc sobie i czasami coś jedząc. W pewnym momencie została zapakowana do przyczepy i udała się w miejsce zawodów razem ze znajomą twarzyczką człowieczą, którą już co nieco zdążyła poznać. Co prawda, nie była to jakaś nie wiadomo jaka przyjaciółka, ale kasztanka akceptowała ją i nawet lubiła. Pomimo, że była przyzwyczajona do przyczep i wszelkich przenosin, w jej środeczku tliła się niepewność, którą ukazała również podczas przyjścia do nowej stajni. Strzygąc uszami na wszystkie strony i zaatakowana zupełnie innymi, nieznanymi zapachami trafiła do tymczasowego boksu, jednak coś czuła, że więcej Nicol nie ujrzy. Parsknęła cicho, zaczynając skubać siano i przyzwyczajać się do nowego domu, bo w końcu właściciele już raz ją przenieśli gdzieś indziej. Dlaczego taka sytuacja nie miała się powtórzyć? Jakież było jej zdziwienie, gdy następnego dnia ujrzała swoją właścicielkę, na której widok postawiła uszy na sztorc i spojrzała wzrokiem pełnym energii. Wieczorem i wczesnym rankiem zrobiła się markotna, a teraz czuła, jak wstępują w nią nowe siły! Wierciła się nieco na myjce, nie mogąc się doczekać i niejako nie wytrzymując zbytnio napięcia przedzawodowego. Luzakowi nieco w kość dała, wyglądała tak, jakby w nią demon wstąpił! Jeźdźcowi też nie dała forów, a co! Dla każdego porcja dodatkowego stresu i nerwów przez nieujarzmionego konia! Dopiero po naprawdę dłuższym czasie zdołała rozluźnić krok, energię przekształcając w tą pozytywną, gdzie energicznie pracowała zadem i tylnymi kończynami, a także rozluźniła grzbiet i mięśnie szyi, pozwalając nieść się nogom. Figury wykonywała poprawnie, czasem nawet zahaczając o ocenę "dobrze". Nigdy nie była dobra w robieniu tych śmiesznych kółek, ale zrobi to, co będzie w stanie!

Chyba się zaczęło. Świadczyło o tym nagłe uderzenie stresu w dziewczynę, na co klacz skierowała ucho do tyłu. Opanowała jednak emocje, dlatego nie pozostawało jej nic innego, jak skupić się na zadaniu. Przyjęła kontakt, żując wędzidło w pysku, po czym dość elastycznym i żwawym krokiem przyspieszyła do kłusa, angażując przy tym zad. Gdy obie wjechały na pole czworoboku konkursowego, poczuła w ciele mieszaninę negatywnych uczuć, które zasłoniła determinacja, aby jak najlepiej wykonać zadanie. Wjechały na linię środkową, a po stronie kasztanki została jakość chodów, która była w tym akurat chodzie dość dobra. Szczególnie, że wcześniej miały chwilę, aby popracować nad współpracą w kłusie. Machnęła ogonem, czując jak zbliża się coś poważniejszego przez zwiększoną częstotliwość półparad, a uszy z miejsca przed sobą skierowały się ku Nicol, a koniec końców pozostało tylko jedno. Zahamowanie było dość gwałtowne, co sprawiło, że niezbyt dobrze rozłożyła ciężar ciała. Po chwili skorygowała to, obciążając wszystkie nogi i pozwalając jeźdźcowi się ukłonić, a sama czekała na dalsze sygnały z napiętymi mięśniami, aby móc natychmiastowo zareagować. Nadmiar energii z niej nie bardzo zszedł, miała ochotę ruszyć przed siebie już-natychmiast, ale ostatnimi resztkami woli powstrzymała nogi przed pójściem sobie do przodu. Sygnał był za słaby, aby mogła natychmiast zareagować i przejść do kłusa, przez co ruszyła się energicznie, ale na pewno nie tym chodem, co powinny. Skorygowane zostało to natychmiastowo przez jeźdźca, na co gładko przeszła do kłusa roboczego, swobodnie stawiając nogi po podłożu. Rozluźnienie, nad którym pracowały gdzieś zostało utracone po drodze, przez co wyglądała na nieco spiętą, szczególnie że to był ich pierwszy wspólny start, a za bardzo ze sobą nie współpracowały. Przy C została ustawiona na prawo. A przynajmniej mogłaby być ustawiona, gdyby nie to, że praktycznie sterowało się nią niczym kłodą dryfującą na oceanie, koniec końców wpasowując się w niego dość dobrze i mogąc zostać podprowadzoną pod krótką ścianę. Następne wygięcia nie wyglądały aż tak bardzo źle, klacz stopniowo zaczęła się rozluźniać i serpentynę dość ładnie przejechała, gdzie najpierw jechały po łuku do X, a następnie wyginając się w F do powrotu na ścianę. Czuła napięcie ze strony człowieka, przeczuwając przez działanie presji, że zaraz będzie nowe zadanie. Nawet można by rzec, że płynnie zmieniła kolejność i sposób stawiania nóg na podłożu, przechodząc do galopu, jednak przez spięcia nieodpowiednich mięśni nie mogła uwolnić całego potencjału. W głównej mierze było to widoczny przez wolniejsze tempo i dość krótki wykrok. Wciągnęła więcej powietrza do nozdrzy, rozszerzając je, chcąc się uspokoić i przejechać jak najlepiej. Cały plan, aby zaprezentować się z jak najlepszej strony poszedł się palić! Teraz na pewno ją sprzeda, bo sobie nie poradziła na wyjazdowych zawodach! Tempo zbliżało się do normalnego, przez co nie wydawało się, że tak źle się prezentują, co pozwoliło nieco odciążyć psychikę Why Not i pozwolić jej na stopniowe odblokowanie się na czworoboku. W narożniku doszły nareszcie do perfekcji... No, prawie. Ale zawsze lepszy rydz niż nic! Nadal była nieco sztywna, szczególnie w okolicach szyi, ale ładnie pracowała zadem i miały odpowiednie tempo tym razem. Gdzieś w połowie ściany przy B zeszły na koło, które nawet nie wyszło jak jajo! Ani jak nie wiadomo co, a prawdziwe, piękne koło! Kobyła parsknęła lekko, zadowolona z takiego obrotu spraw. Nawet ładnie się wygięła i wpasowała w ramy tejże figury, co było dla niej samej szokiem. Wróciły w to samo miejsce, by wrócić na ścianę, po czym zastrzygła uchem w kierunku jeźdźca, co zaczął ją przygotowywać na następne zadanie. Halo, ja się tu dopiero zaczynam dobrze bawić! Zwolniła do kłusa dość płynnie i poprawnie, przez co jakość przejść między chodami wzrosła. Szkoda, że nie działa to wstecz, bo być może nie zostałyby ocenione tak surowo! Przejechała dwa narożniki, wyginając się odpowiednio do pomocy i wpasowując się w róg prostokąta całym swoim ciałem, wyznaczając ślad do zaokrąglenia go, przez co znalazły się na drugiej z długich ścian. O to niespodzianka! W B ponownie zeszły na 20 metrowe koło, jednak to nie było takie zwykłe koło! Poczuła, jak co jakiś czas grzbiet zostaje odciążony przez wstawanie jeźdźca podczas anglezowania, a wodza zostaje stopniowo odpuszczana. Głowa klaczy zaczęła wyciągać się do przodu i obniżać do dołu, jednak cały czas z zachowanym impulsem od zadu, zaokrąglając swoje ciało podczas tego ćwiczenia. Przymknęła lekko oczy, czując nagły przypływ spokoju. Wyobraziła sobie, że są tu tylko we dwie, a to nie jest jeden z ich pierwszych dni współpracy. Żadnego stresu, żadnej napinki. Jedynie one i spokój. Oczywistym było, że zbyt chętnie powrotu na kontakt nie przyjmie, machając ogonem i niemal niezauważalnie zadzierając głowę, przez chwilę chcąc się bronić z przytulonymi do czaszki uszami, czując odpuszczenie, jednak po jakimś czasie Nicol ponownie spróbowała, a Why przyjęła kontakt tym razem bez większych walk. Ponownie wróciła do poprzedniego ustawienia, podsuwając mocniej zad pod kłodę i zaokrąglając szyję tak, aby to potylica była najwyższym punktem i zginając stawy skokowe odpowiednio do obciążenia pracą. Przed A ponownie dostała sygnały poprzez półparadę, przez co przed nią dość ładnie przeszła do stępa, nie hamując zbyt gwałtownie ani zbyt ślamazarnie, wyglądało to wszystko płynnie i ładnie. Jednak odpuściła nieco sobie pracę zadem, przez co również zwolniła, pozwalając sobie na chwilę odpoczynku w taki właśnie sposób. Niezbyt dobry, ale jedyny, jaki wykombinowała. Nie mogła przecież zbuntować się i wyskoczyć z czworoboku... Czy mogła? Niee, to głupie. W K zjechały na przekątną, a zakręt był pokonany równie leniwie, co cały ten przejazd, jednak plusem było Who to, że nie zjeżdżała gdzieś na boki i nie próbowała skubać kwiatów z donic. No... Zazwyczaj przynajmniej. Podczas pokonywania przekątnej, ponownie wodza zaczęła być oddawana, nacisk zwalniany, a kasztanka zaczęła dążyć do tego, aby podążyć za opadającym kontaktem i go nie przerwać, ponownie rozluźniając się podczas manewru i nawet zaczynając przeżuwać wędzidło. Jedno ucho skierowała ponownie na Nicol, przeczuwając, co zaraz nadejdzie i nie ciesząc się za bardzo z chwili relaksu. Została zebrana, tym razem nie buntując się przeciwko kontaktowi i przyjmując go. Wtedy po prostu nie spodziewała się czegoś takiego, pomimo że go ćwiczyły, rozkojarzyła się nieco i zamyśliła, a być może też i ręka jeźdźca była wtedy zbyt gwałtowna. Została przywrócona do ustawień fabrycznych poprzez zebranie się przy M, przyspieszając nieco tempa i już teraz wpadając w pułap stępa pośredniego, co wcześniej nie bardzo się udało. Wygięła się w narożniku, odpowiednio go wyjeżdżając (w tym akurat była dobra!), a przed C dostała kolejną prośbę o zmianę. Jejku, ile tego wszystkiego. Cały czas trzeba myśleć i pracować, dodatkowo męczył ją fakt, że musiała z cierpliwością czekać na sygnały po półparadzie, nie wiedząc zbytnio, co jej będzie dane zrobić. Przeszła dość płynnie i dobrze do kłusa, cała energię czerpiąc z zadu, a za to w H została poprowadzona na kolejną serpentynę, gdzie za sprawą pomocy jeźdźca zdołała się odpowiednio wygiąć i przy tym wpasować w łuki i uzyskać odpowiednie wyprostowanie na prostej przed następnymi zakrętami. Niezbyt lubiła tą figurę, była dla niej zbyt napchana wszystkim. Po co robić zakręty na środku ujeżdżalni, jak nie jest to ani narożnik, ani koło, zupełnie bez sensu! Ale jeździec nasz pan, nie może podważać jego dziwnych pomysłów, nie będąc świadoma, że program ktoś sobie z góry układa. W K ją zamknęli, a już w A miało dojść do kolejnego zadania. Ludzie, dajcie żyć! Zagalopowanie było dość energiczne, iskry do zapłonu widocznie poszły od zadu i nogi płynnie zmieniły swoją kolejność stawiania ich na ziemi, jednak już po pierwszej fouli zwolniła uznając, że tak będzie bardziej efektywnie wyglądać! Sędziowie w końcu lubią albo wolno, albo szybko, nie ma nic pośredniego. Przez to, że Nicol nieco walczyła z jej tempem i chciała klaczy narzucić swoje, nie był to zbyt miły widok przez to, że kobyła co rusz zmieniała szybkość chodu, co skutkowało nierównościami i brakiem ogólnej harmonii między nimi. W końcu przestała walczyć pozwalając JUŻ OSTATECZNIE na galop roboczy, który sam w sobie był ładny, dość okrągły i idący od zadu. Szkoda, że tak późno to pokazała. Narożnik został pokonany perfekcyjnie, by potem wejść na koło w galopie, które miało taką samą średnicę jak reszta. Skandal! Wyższy chód oznacza wyższe zapotrzebowania, a nie ona teraz ma urządzać jakieś wygibasy, bo ktoś wstawił dwójkę zamiast... Czwórki czy piątki przed zerem. Jednak pomimo wewnętrznego marudzenia wyjechała je ładnie, dobrze dopasowując się do rysunku koła i stwarzając swoimi kopytami piękny ślad. No niemal dzieło sztuki no! Nic tylko cmokać z zachwytu. Miała nadzieję, ze wpiszą tam w noty co najmniej piętnaście, bo i ładnie pracowała zadem, i dobrze się wyginała, i nawet pozostawała rozluźniona, w końcu znajdując z jeźdźcem jakiś wspólny język. Nie to, że znała się na tych notach. Ani na liczbach. Przed M przeszła do kłusa dość płynnie, zwalniając niemal niezauważalnie i przechodząc do dwutaktowego chodu roboczego. Tym razem była już rozluźniona i zdecydowanie wyższe były jej jakości chodów, dobrze zginała stawy skokowe i podsuwała je pod tułów, a także akcja nóg była dość wysoka i efektywna, na równym poziomie unosząc oba kopyta. W E skręciły w lewo, zakręt wyjeżdżając odpowiednio dobrze i wspaniale się wyginając. Została poprowadzona przez środek, by na X zostać wyprostowana i wygięta w zupełnie inną stronę, na co zareagowała niemal natychmiastowo, ustawiając się odpowiednio do pracy w innym zakręcie. Co jak co, ale zwrotna to ona była! Przekonali się o tym ci, którzy nie wytrzymali napięcia przy jej zwrotach i często gryźli piach, także nie problem było uwidocznić tę cechę, co zrobili jeszcze starzy właściciele. Praktycznie to... Oni wszystko zrobili. Ale ciii. Skręcili pod ścianą w stronę, w którą została ustawiona, wjeżdżając w kolejny narożnik nienagannie i po pięknym oraz cudownym łuku kierując się na linię środkową. Wyprostowała się, krocząc dość żywo w kierunku sędziów, by zostać zatrzymana na samym środku czworoboku, jednak znowu jakoś dziwnie obciążyły jej się nogi. Co jest, nigdy się tak nie plątały jak teraz! Jedna noga została wyciągnięta na przód, przez co jedna strona ciała była bardziej obciążona od drugiej, jednak jeździec nie korygował... Więc widocznie tak musiało być. Gdyby była człowiekiem to prawdopodobnie by teraz wzruszyła ramionami. Czy to oznacza już, że koniec? Wodza została jej oddana, na co wyciągnęła głowę i rozluźniła się całkowicie, parskając raźno i idąc w kierunku wyjścia, a następnie rozprężalni. Według kasztanki, ten przejazd był całkiem niezły! Szczególnie pod koniec, gdy obie się w końcu zgrały i mogły wykonywać odpowiednio dobrze następne zadania, które sobie Nicol wymyśliła albo od kogoś dostała. Sadystka! Była nieco zmęczona przez wysiłek umysłowy, jaki musiała włożyć w ten przejazd i stres, który zjadał ją na początku od środka. Ale za to jaka teraz była grzeczna!

zt
_________________



Rezerwuję wizerunek konia Lutz
 
     
Notesique Nox
Ujeżdżony


Płeć: klacz
Wiek: 4 lata
Rasa: KWPN
Właściciel: Jessie Wrens
Cena: £1975

Doświadczenie w skokach: 41
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 40
Doświadczenie z lonżowania: 14
Kondycja: 30
Szybkość: 35
Wysłany: 2019-04-08, 22:38   

OLIVER PELERIEUX & NOTESIQUE NOX - WKKW ENTRY - PRÓBA UJEŻDŻENIOWA


Kara klacz wjechała roboczym kłusem na czworobok. Nox poruszała się naprzód energicznie w regularnym podwójnym rytmie, jej zadnie kopyta wkraczają w ślady pozostawione przez przednie. Wkroczyła na linię środkową, utrzymując się na niej prawidłowo. Mężczyzna przygotował należycie klacz do zatrzymania, więc nie zdziwił ją fakt faktycznej chęci, więc wykonanie było dla niej znacznie prostsze. Zatrzymała się równo w punkt, niemniej mrowił ją fakt, że miała nieruchomo pozostać w miejscu. Budka sędziowska, która stała naprzeciwko nich była elementem, która ją dodatkowo deprymowała. W jej głowie już zrodził się pomysł cofnięcia się, skoro nie mogła iść w przód. Niemniej Olivier wyczuł ten fakt i w porę udało mu się temu zapobiec, na jego szczęście. Ponownie przeszli do kłusa w oparciu o tempo, które ustalili wcześniej. Czym bliżej zbliżali się tej felernej budki, Olivier wyczuwał coraz mocniejszą niechęć. Jednak wiedział jak sobie z nią skutecznie poradzić, ale było to równoznaczne z widocznym usztywnieniem. Wraz z odejściem z "zasięgu" budki, klacz stopniowo się rozluźniała. Minąwszy narożnik, rozpoczęli serpentynę o jednym łuku. Kare cielsko wyginało się wedle woli jeźdźca i w dodatku nie utraciła tempa podczas wykonywania tejże figury. Ukończywszy serpentynę, niedługo później została wysłana do galopu. Przejście to okazało się płynne, a większą zasługę miał w tym zastępca Jessie. Będąc prowadzona równym, energicznym galopem dopiero w literze E, zjechała na koło o średnicy dwudziestu metrów. Jej przód jak i zad poruszały się w jednej linii, pozostawiając jeden ślad. Zamknąwszy koło, para ponownie zwolniła do kłusa. Czując energię galopu, próbowała iść nader energicznie, jednak została szybko sprowadzona na ziemię. Zwłaszcza, że zbliżali się do loży sędziowskiej, która wydawała się równie straszna, co na początku. Jako, że mężczyzna ustawił ją na zewnętrznej wodzy, pozostawiając ją na wyraźnym kontakcie, kary łeb nie był skory do rozglądania. W połowie drugiej ściany ponownie nakreślili pełnowymiarowe koło, lecz tym razem Olivier zachęcał ją do znacznego rozluźnienia poprzez stopniowe oddawanie wodzy. Klacz widocznie rozciągnęła się w dół i do przodu, co mogło cieszyć jeźdźca. Na drugim półkolu, potknęła się, co wybiło Nox z rytmu, usztywniając się na momencie. Odzyskała pewność siebie wraz z powrotem do kontaktu. W pewnym momencie została przytrzymana do stępa, przechodząc do niego płynnie w równowadze. Stępując, z najbliższego narożnika zjechali na przekątną, gdzie mieli zaprezentować stęp swobodny. Notesique uznała to za chód nad wyraz relaksujący, podczas którego kara miała nie dość, że luźną wodzę, to ten zabieg pozwalał jej na całkowitą zdolność i dobrowolność wyciągnięcia i opuszczenia głowy i szyi. Taka dobrowolność spowodowała, że Nox rozejrzała się, a to doprowadziło do wzdrygnięcia się. Co jak co, ale loża sędziowska wciąż tam stała i wciąż baczyła na nią. Więc zboczyła nieco ze śladu, ale szybko została powstrzymana w swych zamiarach - cokolwiek by nie planowała. Kiedy wodze zostały nabrane ponownie, a para wróciła do znanego im już ustawienia, które było wygodne i dla niej, jak i akceptowalne dla niego, to w literze C zakłusowali. Kobyła zaczęła się śpieszyć, ale po paru krokach udało się jeźdźcowi dogadać z nią w celu unormowania tempa. Na długiej ścianie powtórzyli serpentynę o jednym łuku, co wyszło im dobrze. Zatem po powrocie mogli na spokojnie zagalopować, ale tym razem z lewej nogi. Pozostając pod pełną kontrolą, w odpowiednim miejscu zeszła na koło o średnicy dwudziestu metrów, wyginając się należycie. Dzięki temu rysunek koła został zachowany. Po zamknięciu zwolnili do kłusa, w którym pozostali do końca przejazdu. Dojechawszy do E, skręcili do środka czworoboku. Po przecięciu linii środkowej jeździec widocznie wyprostował klacz na 2-3 kroki kłusa, po których ustawił ją na prawo i skręcił w tę właśnie stronę, jadąc już bezpośrednio do A. Tam skręcili na linię środkową, tym razem już pewnie jadąc do X, w którym wykonaliśmy poprawne, równe zatrzymanie kończące czworobok. Olivier ukłonił się, a następnie para opuściła czworobok.
_________________
...
...

Help me, it's like the walls are caving in.
Sometimes I feel like giving up.
But I just can't. It isn't in my blood




N O T E S I Q U E | N O X
o: Lockhard m: Notesique Sollenamento Hell

■ właściciel: została wyhodowana w Orchard Stable,
i była jej własnością przez jakiś czas, lecz teraz
Jessie Wrens nabyła ją, by wyprowadzić na wyżyny sukcesu.

■ moje: paszport, sprzęt

■ uwagi: klacz została dopiero co zajeżdżona, więc nic
dziwnego, że wciąż ma problemy z zachowaniem równowagi.
Czasem ma wrażenie, że ciągle potyka się o własne nogi.





I'm crawling in my skin. Sometimes I feel like giving up.
But I just can't. It isn't in my blood.

I I


Kuta na przody, ostatnia wizyta kowala: 21.01.2020.
 
 
     
Nadya
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 25 lat {18.01}
Wzrost: 171 cm
Zawód: architekt (nie pracuje), jeżdziec
Partner: bottle of whisky will do the trick

Ostatni trening: 04.2019 - skokowy - Jim Beam Rye
Podopieczny: Jim Beam Rye, Prescription Boy
Pieniądze: £2495

Punkty doświadczenia: 68
Skoki: 22
Ujeżdżenie: 29
Cross: 8
Obycie z koniem: 9


Wysłany: 2019-04-08, 23:09   

NADYA BRAVO & ONE IN A MILLION - WKKW ENTRY - PRÓBA SKOKOWA


Po całkiem udanej próbie ujeźdżeniowej i znacznie mniej udanej crossowej nadszedł trzeci dzień zawodów, czyli parkur. Zjawiłam się odpowiednio wcześniej w stajni, usiłując się skupić wyłącznie na czekających mnie dzisiaj wyzwaniach sportowych, a nie na czymkolwiek innym, chociaż pokusa, aby zatopić się w innych sprawach była silna. Zawitałam pod boks kucynki One Million, z którą startowałam w tych zawodach, nie mając możliwości startu z Jimem, którego oddałam pod skrzydła Briana. Przywitałam się z klaczą i zabrałam ją na myjkę, gdzie już czekał cały potrzebny sprzęt. Wyczyściłam ją dokładnie, osiodłałam i poszłam ogarnąć siebie, wracając do One Million po kilku minutach. Odwiązałam ją i zabrałam na rozprężalnię, gdzie kiedy już znalazłam się na jej grzbiecie poprosiłam ją o stęp początkowo na lużnej wodzy, zmieniając tylko od czasu do czasu kierunek jazdy. Po kilku minutach nabrałam wodze na kontakt, aktywizując ją i prosząc o większe zaangażowanie. Następnie wykręciłyśmy kilka figur na obie strony, a kiedy uznałam że taka rozgrzewka w stępie jest wystarczająca, dodałam jej wodze do kłusa, w którym nasza rozgrzewka wyglądała podobnie, poza tym, że po przećwiczeniu kilku figur już na kontakcie przejechałyśmy też przez drągi. W galopie po wstępnej rozgrzewce skoczyłyśmy też kilka ustawionych na rozprężalni przeszkód, dostosowanych do naszych potrzeb. Póżniej stopniowo zwolniłyśmy przez kłus do stępa. W nim krążyłyśmy po obiekcie, oczekując na swoją kolej.

Kiedy ta przyszła wróciłyśmy do poprzedniego ustawienia, po tym jak poprosiłam ją o kłus roboczy, którym wjechałyśmy na parkur, najpierw poświęcając uwagę ustawionym tu przeszkodom, zwłaszcza tym, które mogłyby sprawić nam najmniejsze trudności jak choćby szereg 4ab. Następnie ruszyłyśmy w pobliże budki sędziowskiej. Tam ją zatrzymałam, ukłoniłam się i po chwili najpierw dodałam jej łydki do kłusa, by po kilku krokach dodać jej łydki i lekko wypchnąć ją z bioder do galopu, przy tym obciążając bardziej prawe strzemię i prosząc ją o galop z tej nogi. Ruszyłyśmy na pierwszą przeszkodę, po drodze uzgadniając tempo galopu, które odpowiadało nam obu. Pomimo, że dobrze się z One nie znałyśmy, mając okazję do wspólnej pracy tylko na niektórych zawodach, nie miałyśmy jakichś dużych trudności z komunikacją. Naprostowałyśmy na linię na której znajdowały się celowniki i nieopodal pierwsza przeszkoda. Po drodze kucynka otrzymała ode mnie skupiające półparady. Minęłyśmy celowniki, o czym siedząc w siodle zamknęłam ją w pomocach, doprowadziła do stacjonaty, gdzie zasugerowałam jej najlepsze rozwiązanie jeśli chodzi o miejsce do wybicia, dodając jej łydkę. Udało nam się wybić w tym miejscu, po czym oddałam jej wodze na kontakcie, przeszłam w półsiad i zdążyłam za jej ruchem, prosząc dalej o lądowanie na prawo. Odeszłyśmy spod przeszkody, galopując początkowo po prostej. Wyciągając wnioski z naszej próby terenowej postanowiłam na tym przejeździe nie skracać sobie drogi, za to postawić na nieco mocniejsze tempo, jednak nie takie, w wyniku którego mogłybyśmy zaliczyć zderzenie czołowe z przeszkodą, zamiast nad nią przeszkodzić. Skręciłyśmy po łuku na dwójkę, między przeszkodami numer 5 i 8. Na łuku wysłałam jej półparady, wyginając ją prawidłowo od wewnętrznej łydki. Naprostowałyśmy kawałek dalej na stacjonatę, stojącą blisko ogrodzenia. I tym razem wróciłam w siodło, zamknęłam ją w pomocach, wyrównałam do przeszkody i bez żadnych zgrzytów dogadałyśmy się co do miejsca do wybicia, co poskutkowało ładnie oddanym, czystym skokiem. I tym razem obciążyłam bardziej prawą stronę, prosząc o lądowanie na prawo i podjęcie galopu z tej nogi. Podejmując również dobre tempo sprzed przeszkody ruszyłyśmy najpierw po prostej, aby w pewnym momencie lekko zakręcić na trzecią przeszkodę - tym razem był to okser. W zakręcie posłałam jej kolejną półparadę i podniosłam ją do przeszkody, aby mogła ją sobie wcześniej dobrze obejrzeć. Zaraz naprostowałyśmy do przeszkody, usiadłam głębiej w siodle, zamknęłam ją solidnie w pomocach i wzięłam bardziej na siebie, po chwili jeszcze wyrównując ją do przeszkody. Dojeżdżając na środek oksera zasugerowałam jej dobre miejsce do wybicia dodając łydkę. W zaplanowanym miejscu udało nam się wybić z siłą płynącą z zadu i wznieść nad trójkę. Następnie oddałam jej wodze przy szyi, uniosłam się z siodła w półsiadzie i zgrałam z nią w skoku, tym razem również dyktując lądowanie na prawo. Pogalopowałyśmy najpierw po prostej, w stronę ogrodzenia, aby następnie skręcić po dość obszernym łuku na szereg 4ab. I tym razem jednak nie zdecydowałam się na skracanie sobie trasy, stawiając na mocniejsze, solidne tempo. Od czasu do czasu posyłałam klaczy półparady, wyginając go od wewnętrznej łydki, co pozwoliło nam się ładnie wpisać w łuk. W jego końcowej fazie podniosłam ją do przeszkody, tak aby mogła sobie obejrzeć cały szereg. Naprostowałyśmy do członu a, mając jeszcze dość czasu, aby odpowiednio się przed przeszkodą przygotować. Siedząc w siodle zamknęłam ją w pomocach, w których doprowadziłam ją na środek stacjonaty, aby dodać jej łydkę we właściwym miejscu, w którym udało nam się wybić. Nieoczekiwanie jednak One postanowiła się wybić prawie, że w kosmos i chociaż udało nam się pokonać na czysto 4a, chociaż nie był to tak ładny stylowo skok jak poprzednie, to przez próbę utrzymania się na jej grzbiecie i przy tym zgrania z nią w skoku nabawiłam się skurczu pleców. Jednocześnie lądowanie wypadło tak, że musiałyśmy się postarać, aby się zmieścić do członu b, co nam się udało w tym sensie, że wybiłyśmy się nad drugą stacjonatę, jednak w związku z dokuczającym mi skurczem, ograniczającym moją mobilność, oraz z mniejszą ilością miejsca do przeszkody wybicie to wypadło tak, że podczas skoku zaliczyłyśmy zrzutkę, a to oznaczało punkty karne. Nic się jednak oczywiście nie dało na tu poradzić, więc skupiłam się na następnej przeszkodzie. Podczas tego niefortunnego skoku udało mi się przestawić pomoce na lewo, tak aby po lądowaniu kucynka ruszyła z tej nogi na piątą przeszkodę. Najpierw pogalopowałyśmy po prostej, kierując się w stronę narożnika, aby zakręcić w lewo na okser, decydując się na obszerniejszy najazd, popędzając One, aby przyspieszyła, mimo, że nadal dokuczał mi skurcz. Na łuku wyginałam ją od wewnętrznej łydki, starając się o to, aby zaprezentować możliwie ładny rysunek tego łuku, posyłałam jej też półparady, a przy końcu zakrętu podniosłam ją do piątej przeszkody. Następnie naprostowałyśmy, zaraz usiadłam z powrotem głębiej w siodło, zamknęłam ją dość porządnie w pomocach i wzięłam bardziej na siebie, wyrównując jeszcze tempo przed przeszkodą, zanim po dojechaniu na środek oksera zasugerować jej jak najlepsze miejsce do wybicia, tym razem zostawiając znacznie mniej miejsca na samowolkę w rodzaju wybijania się w kosmos. Udało nam się wybić we właściwym miejscu i zaraz oddałam jej wodze przy szyi, zaprezentowałam półsiad i podążyłam nadgarstkami za jej ruchem, na tyle, na ile miałam taką możliwość. Tym razem na szczęście pokonałyśmy przeszkodę na czysto i w dość dobrym, przyjemnym dla oka stylu. I tym razem obciążyłam bardziej lewą stronę, prosząc One Million o lądowanie na tę stronę. Po krótkiej chwili galopu po prostej, znowu osiągając mocniejsze, ale bezpieczne tempo skręciliśmy lekko na szóstą przeszkodę. Po drodze wysyłałam kucynce półparady, chcąc aby pozostała cały czas skupiona, wyginając ją też od wewnętrznej łydki, odzyskując nieco więcej sprawności i mobilności. Skurcz zaczął mi odpuszczać. Naprostowałyśmy na stacjonatę, zaraz usiadłam w siodło, zamknęłam ją w pomocach i doprowadzając pod stacjonatę dogadałyśmy się co do najlepszego miejsca do wybicia, co poskutkowało udanym skokiem i pokonaniem stacjonaty na czysto. I tym razem obciążyłam bardziej lewą stronę i z tej nogi ruszyłyśmy galopem na siódmą przeszkodę. Zaraz też poprosiłam One o lekkie dodanie, skupiając się nadal na wypracowaniu dobrego czasu, mimo obszernych najazdów. Kawałek po prostej, w stronę ogrodzenia, po czym zakręciłyśmy w lewo, na linię dwóch przeszkód, wymijając po drodze trójkę. Po drodze nie zapomniałam o półparadach, po czym w końcówce zakrętu podniosłam klacz, aby mogła sobie wcześniej obejrzeć obie przeszkody, które tak jak wspomniałam stały w jednej linii. Po naprostowaniu do oksera wróciłam w siodło, zamknęłam ją w solidnym szeregu z pomocy, wzięłam bardziej na siebie i wyrównałam do siódemki. Dojeżdżając pod okser zasugerowałam jej optymalne miejsce do wybicia, dodając w nim łydkę, po czym wzniosłyśmy się nad przeszkodę i zaraz oddałam jej wodze na kontakcie, zaprezentowałam półsiad i nadążyłam za jej ruchem, zgrywając się z nią w skoku. Do stojącej nieco dalej stacjonaty nie napędzałam One dodatkowo, jedynie wracając do tempa sprzed zakrętu, posyłając jej jeszcze po drodze półparadę. Bez problemów dotarłyśmy od stacjonatę, gdzie i tym razem w porozumieniu wybiłyśmy się w dobrym miejscu, co razem wzięte sprawiło, że oddałyśmy ponownie udany skok. Tej zrzutki nie dało się wymazać, ale i tak byłam zadowolona. Podgoniłam ją jeszcze, dopóki nie minęłyśmy celowników, wtedy zwolniłam kucynkę najpierw do kłusa, potem do stępa, którym po chwili opuściłyśmy parkur, aby na rozprężalni się rozstępować. Podczas tej końcowej pracy nie szczędziłam jej głaskania i pochwał.
zt
 
     
One Million
WKKW'ista


Płeć: klacz
Wiek: 10 lat
Rasa: German Riding Pony
Wzrost: 145 cm
Właściciel: Jessamine
Cena: £1900

Doświadczenie w skokach: 49
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 46
Doświadczenie z lonżowania: 70
Kondycja: 71
Szybkość: 72
Klasa startów: WKKW: PONY

Wysłany: 2019-04-08, 23:11   

NADYA BRAVO & ONE IN A MILLION - WKKW ENTRY - PRÓBA SKOKOWA

Dla kucynki były to pierwsze zawody od jej wypadku na torze i ogólnie mimo wszystko można zaliczyć je do udanych. Na czworoboku dobrze sobie poradziła, a co do próby crossowej w sumie nie można się jej było dziwić nie? Trzeciego dnia jednak zawodów czekał ich parkur i może pójdzie im bardzo dobrze? Kto wie. Powitała spokojnie Nadyę pod swoim boksem, by dać się zabrać na myjkę i tam szybko i sprawnie dać wyczyścić oraz osiodłać. Spokojnie odczekała nieobecność kobiety, by wkrótce udać się za nią na rozprężalnie i tam rozgrzać odpowiednio do zawodów. Przećwiczyły wszystko w trzech chodach: stęp, kłus, galop kręcąc przy tym masę różnych figur. W kłusie przećwiczyły na drągach dodatkowo, a w galopie skoczyły kilka ustawionych tutaj na rozgrzewkę przeszkód. Wszystko wykonując na obie strony, by się równomiernie rozgrzać. Po stosownej rozgrzewce zwolniły przez kłus do stępa, by w nim oczekiwać wezwania na parkur konkursowy.

W końcu zostały wywołane, więc zgodnie z poleceniem kobiety wróciła do wcześniej wypracowanego ustawienia i po przejściu do kłusa, skierowała się na parkur. Pokręciła się z Nadyą wpierw między przeszkodami, by się z nimi zapoznać szczególnie z szeregiem 4ab. Ostatecznie zatrzymując się po chwili pod budką sędziowską i ruszając zaraz po ukłonie kobiety wpierw kłusem, a potem galopem z prawej nogi. Od razu skierowały się na pierwszą przeszkodę, wypracowując po drodze odpowiednie tempo. One pozostawała na elastycznym kontakcie i miała poprawnie podstawiony zad pod kłodę, poruszając się energicznym galopem z wyraźnie zaokrągloną foulą. Naprostowały się wkrótce na pierwszą z przeszkód, skupiając się na jej pokonaniu i już po chwili wybijając się do skoku z wyznaczonego do tego miejsca. Klacz gładko uniosła się do lotu nad przeszkodę, składając się i wyciągając w locie nad przeszkodą. Lądowanie dalej na prawo, by pojechać najpierw po prostej a potem zakręcić na prawo po szerokim łuku na drugą przeszkodę. Była kucykiem, ona sama z siebie nie potrafiła wykrzesać super szybkości jak większe konie nawet jakby chciała :lol2: Pojechały po łuku w równowadze i z zachowaniem tempa na dwójkę, między przeszkodami numer 5 i 8. Zaraz się prostując do przeszkody blisko ogrodzenia i dojeżdżając po kilku foule do miejsca wybicia, tam gładkie wyjście do skoku i przelecenie na czysto nad przeszkodą w niezłym stylu. Po lądowaniu na prawo pojechały kawałek na wprost, by zakręcić na trzecią przeszkodę po lekkim łuku. Podniosła się do przeszkody w dystansie, by spokojnie dojechać do miejsca wybicia i w nim ponownie wyjść do skoku nad przeszkodę. Od razu wykonała baskil w locie, tak aby przefrunąć gładko a przede wszystkim na czysto nad okserem. Po lądowaniu na prawo pogalopowali kawałek na wprost w stronę ogrodzenia, aby następnie skręcić po dość obszernym łuku na szereg 4ab. Nie skróciły i tym razem trasy do przeszkód, jadąc jednak mocniejszym tempem. Wygięła się poprawnie w zakręcie od pomocy kobiety, wyjeżdżając go w równowadze i z zachowaniem tempa. W końcowej jego fazie podniosła się do przeszkody, wyrównując tempo i skupiając wzrok na podwójnym szeregu. Naprostowały się zaraz do członu A, by w skupieniu i pełnym zaangażowaniu dojechać do miejsca wybicia i w nim wyjść do skoku nad przeszkodę. Przeleciała na czysto nad nim, ale przez to że za mocno chciała i za bardzo skok wyszedł bardzo w górę i lądowanie było dość twarde. Klacz nie zdążyła się ogarnąć i kobieta chyba też nie, bo dojechały do członu B i wyszły do lotu jednak miejsce wybicia nie było odpowiednie i klacz ściągnęła ze sobą górny drąg podczas lotu. Udało im się chociaż podczas lotu zmienić nogę na lewą, by po lądowaniu z niej kontynuować galop na piątą przeszkodę. Pojechały wpierw na wprost, by zakręcić na lewo na przeszkodę numer pięć. Niemal jadąc na nią z narożnika parkuru, jadąc oczywiście obszernie do przeszkody i nieco mocniejszym tempem. Wyjechała poprawnie zakręt wpisując się nieźle w niego, tak aby w jego końcowej fazie podnieść się do przeszkody i po dojechaniu do miejsca wybicia wyjść do skoku nad przeszkodę. Podciągnęła w locie kończyny pod siebie i zanurkowała nosem w dół i przód, balansując ciałem nad przeszkodą aby pokonać ją na czysto. Na szczęście tym razem im się to udało, więc po lądowaniu na lewo za przeszkodą na czysto skupili się na kolejnej stacjonacie. Znowu pojechały kawałek na wprost, by zakręcić na lewo na szóstkę. Po naprostowaniu się klaczy do przeszkody, dojechała kolejno do miejsca wybicia i w nim wyszła do skoku nad przeszkodę. Przefrunęła nad piątką na czysto i w dobrym stylu, by po lądowaniu na lewo dalej kontynuować w tej nogi galop. Teraz na nie czekały ostatnie dwie przeszkody ustawione w jednej linii i na nich trzeba było się już skupić. Po lądowaniu dodała w tempie lekko do siódmej przeszkody, wyjeżdżając obszerny zakręt do niej. Najpierw na wprost, a potem właśnie zakręcając na okser i prostując się do niego. Klacz podniosła się do niego, osadzając się na zadzie i podnosząc na przodach by spokojnie dojechać do miejsca wybicia i wyjść do skoku nad siódemkę. W locie wykonała nienaganny baskil, by już podczas lądowania wbić wzrok w ósmą ostatnią przeszkodę. Stała ona nieco dalej od siódemki jak było wspomniane w linii prostej od poprzedniej przeszkody, gdzie One po lądowaniu za siódemką wróciła do tempa sprzed niej i pewnie, spokojnie dojechała do miejsca wybicia do stacjonaty wychodząc w nim po raz ostatni do skoku w tym przejeździe. Przefrunęła i nad tą przeszkodą na czysto, kończąc parkur w nie najgorszym czasie z punktami karnymi za zrzutkę. Ale jak na zawody po ciężkiej kontuzji, to wynik i tak był bardzo dobry. Dodała w tempie do celowników, by po ich przekroczeniu zwolnić najpierw do kłusa a potem stępa i w nim zjechały z parkuru.

z.t
_________________
She'll make you curse, but she a blessing
She'll rip you shirt within a second.

imię: A little bit psycho - One in a Million
właściciel: At night she screamin - Jessamine Smith.

rodzice: October Obbisisian x Shuga Babes
dokumenty: passport
moje: gallery



potomstwo: No, no you'll play along - brak
osiągnięcia: You'll be coming back, back for seconds - link
 
     
Oliver Pelerieux
Zawodnik
Skoki


Płeć: mężczyzna
Wiek: 29 lat
Wzrost: 186 cm
Partner: I thought I'm healing but the truth is, I just stopped feeling.

Ostatni trening: kondycyjny - 09.03.20 - Shockwave
Podopieczny: Cruzeiro, Shockwave, Soldat, Ophelia, Fleau de Baian, Odalco, Gloria Victis || Niespodzianka
Pieniądze: £4670

Punkty doświadczenia: 292
Skoki: 186
Ujeżdżenie: 22
Cross: 42
Wyścigi: 3
Obycie z koniem: 37


Wysłany: 2019-04-08, 23:59   

OLIVER PELERIEUX & NOTESIQUE NOX - WKKW ENTRY - PRÓBA SKOKOWA


Drugiego dnia zawodów nieoczekiwanie wszystko się popsuło i nie bardzo wiedziałem, co jest przyczyną takiego, a nie innego zachowania Nox, które utrzymało się także do dzisiaj. Już podczas rozprężenia miałem problemy z rozluźnieniem i skupieniem klaczy, która była wyraźnie rozkojarzona. Przed wjechaniem na parkur nie udało mi się tego naprawić, więc pojawiłem się na nim siedząc na tykającej bombie. W tym sensie, że nie do końca wiedziałem, czego się spodziewać po Nox - wczoraj zachowywała się dokładnie tak samo i dopiero na samym końcu trasy pojawiły się istotne problemy, które miejmy nadzieję, nie powtórzą się dzisiaj na parkurze.
Nie przedłużając - zatrzymałem klacz, ukłoniłem się i po dźwięku dzwonka zagalopowałem na prawo. Wyjechałem spomiędzy przeszkód na pierwszą przeszkodę, stosunkowo wcześnie siadając w siodle, nie bez powodu zresztą. Czułem jak Nox próbuje spłynąć z najazdu na prawo, więc zamknąłem ją w łydkach i w korytarzu z pomocy doprowadziłem do przeszkody, i tak skacząc nieco bliżej prawej krawędzi. Po udanym skoku i odejściu spod przeszkody wróciłem do niedużego półsiadu i szerokim łukiem poprowadziłem klacz na kolejną stacjonatę, w dystansie starając się ją trochę rozluźnić na ręce i od łydki, choć z krótkotrwałym skutkiem. Mimo to z powodzeniem doprowadziłem Nox do kolejnej przeszkody i wysłałem ją do skoku z pasującego miejsca, czego niestety nie można było powiedzieć o kolejnej przeszkodzie - kara nie dała się skrócić w linii do oksera, więc skoczyliśmy z daleka, żeby nie dorabiać dodatkowej, mini-foule. Poskutkowało to spłaszczonym lotem, ale wciąż spokojnie ponad drągami, więc zadbałem tylko o to by nie zostać ręką i nie przeszkodzić klaczy w oddaniu skoku. Podobne problemy z prowadzeniem Nox miałem podczas jazdy na szereg, z którego jednak udało nam się wyjść utrzymując dotychczasowy stan punktów karnych, czyli okrągłe zero. Ostatni skok wykończyliśmy lądowaniem na lewo, w które pojechałem prowadząc Notesique szerokim łukiem na okser ustawiony przy ogrodzeniu. Z racji tego łatwiej było mi przypilnować karą, która wciąż nie do końca była poddana mojej woli i miała swoją wizję pokonywania parkuru - wystarczyło, że podczas najazdu pilniej przypilnowałem ją z lewej, po czym posłałem do kolejnego skoku. Wyszedłem za jej ruchem do półsiadu i oddałem jej rękę, pozwalając wyciągnąć się w stopniu, w którym tego potrzebowała. Po wylądowaniu i odejściu spod przeszkody wróciłem w siodło i skierowałem Nox ku kolejnej przeszkodzie, po drodze próbując ją trochę rozluźnić i skupić za pomocą półparad. Jadąc ją aktywnie dołem, nie pozwalałem się skrócić, a także pilnowałem ją w pomocach, chcąc zapobiec ewentualnemu wyłamaniu. Dojechawszy do stacjonaty dałem klaczy łydkę, po czym wyczekałem odbicia i zgrałem się z nią w ruchu, starając się nie przeszkadzać w skoku. Zakończywszy go, zatoczyłem ostatni zakręt na linię zbudowaną z dwóch przeszkód. Starannie, nie za głęboko wyjechałem go w taki sposób, by po wyjściu na przeszkodę wycelować w sam jej środek i zostawić jeszcze miejsce i czas na reakcję. Nox mogła więc przyjrzeć się przeszkodzie i psychicznie przygotować na to, że czeka ją jeszcze jeden (a właściwie dwa) skoki. Pod koniec parkuru opór stawiany przez karą zdawał się być już mniejszy, ale mimo to pozostałem uważny podczas najazdu, również tym razem stosując swego rodzaju korytarz z pomocy i pewnie siedząc w siodle, dzięki czemu bez niespodzianek udało mi się doprowadzić Nox do siódemki i ponownie wysłać do skoku. Szczególną uwagę zwróciłem na lądowanie, nie pozwalając by klacz spłynęła w którąkolwiek stronę, jako że końcowa przeszkoda była ustawiona właśnie na wprost - w paru foule dojechaliśmy do niej i po raz ostatni wzbiliśmy się w powietrze ze wskazanego przeze mnie miejsca.
Wylądowawszy odjechałem płynnie spod przeszkody, mijając celowniki. Dopiero po tym zacząłem stopniowo zwalniać aż do stępa, w którym poluźniłem Nox wodze i pogłaskałem ją po szyi, jako że mimo nerwów spisała się całkiem nieźle. Zjechaliśmy z parkuru.
 
 
     
Nicol Illas
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 24 Lat
Wzrost: 172 cm

Ostatni trening: 16.09.2019 - rozruch z Why Not
Podopieczny: Hemingway Z ll Why Not
Pieniądze: £3820

Punkty doświadczenia: 70
Skoki: 39
Ujeżdżenie: 11
Cross: 9
Obycie z koniem: 15


Wysłany: 2019-04-09, 00:15   

NICOL ILLAS & WHY NOT - WKKW ENTRY - PRÓBA SKOKOWA

Trzeciego dnia zawodów miała się odbyć próba skokowa, gdzie Nicol naprawdę nie mogła się doczekać i była jednocześnie pełna nadziei i optymizmu. Ujeżdżenie poszło im nie najgorzej, ale cross już naprawdę super ! Była wczoraj taka zadowolona i niesamowicie dumna z nich, no znaczy głównie z klaczy ale jednak. Wcześnie rano stawiła się w stajni, by po krótkiej wizycie w socjalu udać się pod boks rudej. Przywitała się z nią i po chwili wyciągnęła na myjkę, gdzie dokładnie ją wyczyściła, włosie zaplotła w koreczki i ubrała w konkursowy sprzęt do skoków. Wtedy odesłała wraz z luzakiem na rozprężalnie, by samemu się przygotować się do startu. Po jakieś chili pojawiła się na rozprężalni i odebrała Why od faceta, gdzie zaraz zabrała się za porządną rozgrzewkę z siodła. Postawiła na dokładne rozgrzanie we wszystkich chodach na obie strony, o prawidłowe rozciągnięcie i wyczulenie na pomoce. Wykręciły kilka podstawowych figur rozciągających w każdym tempie, wplatając dodatkowo w to w kłusie drągi i cavaletii. Natomiast w galopie oddając kilka skoków nad okserem czy stacjonatą. W końcu zwolniła ją przez kłus do stępa, gdzie oczekiwały na wezwanie na parkur konkursowy.

W końcu usłyszała ich dane przez głośniki, więc pozbierała rudą do wcześniej wypracowanego ustawienia. Chciała aby Why poprawnie zaangażowała zad w pracę, a także weszła z nią na elastyczny kontakt. Poprosiła ją o przejście do kłusa, by w nim pojawić się z rudą na parkurze konkursowym. W czasie kiedy poprzednia para kończyła swój przejazd, ona pokazała jej stojące tutaj przeszkody uprzednio zwalniając ją do stępa. W końcu nadeszła ich pora więc zatrzymała Why i ukłoniła się jury, by kolejno odesłać ją najpierw do kłusa a potem galopu z prawej nogi. Starając się zachować aktywne i równe tempo, poprowadziła klacz w kierunku pierwszej przeszkody stacjonaty. Po naprostowaniu klaczy do przeszkody, zamknęła ją w łydkach i w równym korytarzu z wodzy doprowadziła do miejsca wybicia. Posłała jej przy tym kilka półparad po drodze w celu skupienia jej na sobie, a owym miejscu wybicia wypadającym bliżej z pod przeszkody odesłała klacz łydką do skoku. Od razu podążyła za jej ruchem podnosząc się do półsiadu i oddając jej stosowną ilość wodzy do skoku. Podczas lądowania odchyliła się w siodle i wróciła w niej, by po lądowaniu kontynuować dalej galop z prawej nogi. Podniosła się także do niskiego półsiadu, zachęcając klacz łydką do dodania w tempie. Poprowadziła ją dość ciasno za ósmą przeszkodą po łuku na dwójkę, gdzie w zakręcie podparła ją wewnętrzną łydką i poprowadziła na zewnętrznej wodzy. Mniej więcej na wysokości 4b siadła w siodło i cofnęła ramiona biorąc klacz tym samym na siebie, aby wyrównać tempo do przeszkody i ustabilizować je. Wraz z naprostowaniem klaczy do przeszkody zamknęła ją w korytarzu z pomocy i po doprowadzeniu do miejsca wybicia, odesłała klacz w nim do skoku nad przeszkodę. Podążając za jej ruchem zgrała się z nim, by już wbić wzrok w trzecią przeszkodę która stała niedaleko. Po lądowaniu pozostała w siodle, podnosząc od razu klacz z osadzeniem jednoczesnym jej bardziej na zadzie i podniesieniem na przodach. Tak aby spokojnie rozjechać linię do oksera numer trzy na wyliczoną ilość foule, pojechały najpierw kawałek na wprost by zakręcić na prawo na trójkę. Miejsce do wybicia wypadało teraz dalej od przeszkody, ale pokonanie jej okazało się dla nich czymś prostym i zaraz puściły przeszkodę w nie pamięć. Lądowanie dalej na prawo, by już mentalnie skupić się na szeregu 4ab. Poprowadziła ją spokojnie po obszernym łuku za przeszkodą numer sześć na prostą do dwu członowego szeregu, podpierając ją w zakręcie stosownymi pomocami tak aby wyjechała go w równowadze i bez utraty tempa. Po naprostowaniu Why do szeregu automatycznie podniosła klacz, zamykając ją w łydkach i korytarzu z wodzy oraz wysyłając jej półparady w celu skupienia jej na sobie. Mimo że to stacjonata wybrała dalsze miejsce do wybicia, chcąc wylądować blisko za przeszkodą i zmieścić się ze skokiem nad drugą stacjonatą. W owym miejscu odesłała klacz do skoku zgrywając się z jej ruchem w locie, by podczas lądowania od razu wziąć Why na siebie i spokojnie rozjechać linię do 4b i przeskoczyć przeszkodę na czysto. Jednocześnie zostawiając szereg za sobą nie naruszony, co Nicol przyjęła z ulgą i radością. Jak dla niej on właśnie był najtrudniejszy w przejeździe ich, ale trzeba było skupić się na pozostałych przeszkodach. W końcu nigdy nic nie wiadomo nie? Podczas lotu jeszcze poprosiła klacz o zmianę nogi na lewą poprzez dociążenie lewej strony siodła, by lądowaniu kontynuować galop właśnie z tejże nogi. Po zetknięciu się Why z podłożem podniosła się też do niskiego półsiadu, zachęcając ją ponownie łydką do dodania w tempie. Pojechała nieco szerzej do oksera numer pięć, wykręcając obszerniejszy łuk do przeszkody. Nie chciała zaryzykować wpadką z cięcia zakrętu kiedy jak na razie parkur szedł im tak dobrze. W końcowej fazie zakrętu siadła w siodło, cofając ramiona i biorąc rudą na siebie. Tym samym wyrównując tempo do przeszkody i zamknąwszy ją w korytarzu z pomocy wraz z półparadami doprowadziła do miejsca wybicia. W nim odesłała Why do skoku nad przeszkodą, przechodząc od razu do półsiadu z wstaniem w strzemionach i oddając jej odpowiednią ilość wodzy do skoku. Lądowanie zachowała na lewo, by dystans do szóstki wysiedzieć w siodle i rozjechać spokojnie linię do tej przeszkody na wyliczoną wcześniej ilość foule. Najpierw poprowadziła ją na wprost, by potem łagodnie zakręcić na lewo na stacjonatę. Pokonały szóstkę bez większego problemu, przelatując nad przeszkodą na czysto. Tym samym zostały im dwie ostatnie przeszkody do pokonania i Nicol bardzo się skupiła na jak najlepszym doprowadzeniu klaczy pod nie i pokonaniu ich bezbłędnie. Najpierw jednak przeszkoda numer siedem do której pojechały po łuku za trójką, gdzie Nicol podparła klacz wewnętrzną łydką i poprowadziła ją na zewnętrznej wodzy. Prostując zaraz Why do przeszkody, zamykając ją w korytarzu z łydek i prowadząc na równych wodzach z półparadami do miejsca wybicia. Tam oczywiście łydką odesłała ją do skoku nad okser, zgrywając się kolejno z jej ruchem w locie. Od razu też wbiła wzrok w ósma przeszkodę, która stała w linii prostej od przedostatniej przeszkody. Po lądowaniu zdecydowała się odważnie zaatakować przeszkodę, zaryzykować i postawić wszystko na jedną kartę. Wraz z zetknięciem się Why z podłożem dodała łydkę do jej boku, zachęcając ją do dodania w tempie i mocnego zaatakowania przeszkody. Ostatecznie opłaciło się to i to bardzo, ponieważ przeleciały nad przeszkodą pewnie i na czysto ! A to oznaczało czyste pokonanie parkuru w dobrym czasie, brawo one ! Po minięciu celowników stopniowo zwolniła Nocol Why przez kłus do stępa, klepiąc ją po szyi w pochwale i zjeżdżając zaraz z nią z parkuru.

z.t
_________________
How long till you play me the song
That will make belong to you?

personalia: One dance with my baby tonight » Nicol Illas
wiek: And we'll dance til the night is through » 22 lata.

partner: I used to be so ready to run » xxx.
pms: My philosophy don't let nobody come too close » 0.

przyjaciele: To handle my love » brak
wrogowie: I want it to be you ooh » brak.

moje: Hyundai Tucson, phone, house, gallery
osiągnięcia: Play me the song, play me the song » link
 
     
Elizabeth White
Zawodnik
Allrounder


Płeć: kobieta
Wiek: 26 lat (18.04.1993)
Wzrost: 175 cm

Ostatni trening: 26.02.2020 - skokowy - Petit Coeur
Podopieczny: Volstrup'gaards Comet, Fabiola, Petit Coeur, Shamrock, Panta Rhei, Carisma, Despacito, Florencio II, Latte Macchiato
Pieniądze: £4638

Punkty doświadczenia: 314
Skoki: 161
Ujeżdżenie: 72
Cross: 53
Wyścigi: 2
Obycie z koniem: 28


Wysłany: 2019-04-09, 00:47   

ELIZABETH WHITE & DESPACITO - WKKW ENTRY - PRÓBA UJEŻDŻENIOWA


Pierwszego dnia zawodów czekała ich próba ujeżdżeniowa, z którą Elizabeth wiązała największy niepokój. Wiedziała, że potem pójdzie już z górki podczas crossu jak i skoków, ale dzisiaj musieli się wykazać zgraniem - które w dalszym ciągu dopracowywali - i precyzją. Z technicznego punktu widzenia Despacito był przygotowany dobrze, ale z praktycznego trzeba było wziąć pod uwagę buzujące w nim hormony i to, że czasami lubił sobie ''odfrunąć''.
Po wcześniejszym pojawieniu się w stajni, Elizabeth zadbała by dopracować najmniejszy szczegół w przygotowaniach, coby razem z ogierem prezentowali się nienagannie. W końcu co się nie dojeździ, to się dowygląda, prawda? Następnie pojawili się na rozprężalni, a brunetka już teraz zaczęła testować nastawienie gniadego, sprawdzając jaki ten ma stosunek chociażby do innych koni, od których swoją drogą starała się trzymać z daleka. Skupiła się głównie na rozluźnieniu i poprawieniu reakcji na pomoce, nie męcząc zbytnio Despa przed przejazdem. Ot, rozgrzała go we wszystkich chodach i porozciągała na łukach, robiąc również trochę przejść, dodań/skróceń. Po takiej rozgrzewce pozwoliła na stęp, podczas którego nie mogła się w pełni rozluźnić, nieustannie mając oko na swojego łobuza.
Gdy zostali wezwani na czworobok, Elizabeth posłała gniadosza do kłusa, w pierwszym momencie robiąc rundkę dookoła szranek, podczas której ustaliła z nim ogólną formę chodu i poprawiła ustawienie. Dopiero wtedy wprowadziła Despa na czworobok, od razu zamykając go w szczelnym korytarzu z pomocy, nie chcąc by ten spływał jej z linii środkowej. Chwilę przed dojechaniem do X, głębiej siadła w siodle i zablokowała dolny odcinek kręgosłupa, przygotowując się do pełnej parady, którą wykonali sekundę później. White łydkami dopchnęła tyły pod kłodę i upewniając się o nieruchomości swojego rumaka, zebrała wodze w jedną dłoń, by oddać ukłon. Niestety właśnie w tym momencie ogier odstawił lewy przód, co totalnie zaburzyło uzyskany dotychczas obrazek. Amazonka starała się to jednak zignorować, kłaniając się i wtedy na nowo układając wodze w palcach, by po chwili zainicjować kłus. Samo przejście pozostawiało wiele do życzenia, więc Kanadyjka skupiła się teraz by sam kłus był przyzwoity. W C skręcili w prawo, a White starannie upchnęła cielsko gniadosza w narożniku, by następnie od M skierować się na serpentynę o jednym brzuszku. Usiłowała wytyczyć zgrabny łuk do X, skąd odbiła z powrotem na ścianę, kończąc ów manewr w F. Teraz od razu skupiła się by uzyskać prawidłowe wygięcie w narożniku, co miało im ułatwić zagalopowanie na dobrą nogę. Zsynchronizowanym działaniem łydek oraz bioder wypchnęła Despacito do wyższego chodu, nie pozwalając mu się za bardzo rozpędzać. Miękko podążała biodrami za foulą, na środku kolejnej ściany sprowadzając kopytnego na koło. Prowadziła go na zewnętrznej wodzy, wewnętrzną subtelnie rozluźniając i nadając odpowiedni tor jazdy. Podczas gdy wewnętrzna łydka pozostała na wysokości popręgu i pilnowała impulsu, zewnętrzna lekko cofnięta dbała o to, żeby zad nie pozostał na zewnątrz. O ile pierwsza połowa figury wyszła perfekcyjnie, to druga była już gorsza, a sam rysunek został nieco zaburzony. Wracając na ścianę, amazonka była już mentalnie przygotowania do zwolnienia, które poczynili gdzieś między E i H. Nawet jeśli ogier trochę się posypał, starała się szybko naprawić wszelakie braki w kłusie, bo mieli na to niemal połowę obwodu czworoboku. Dopiero w B czekało ich kolejne koło, a wjeżdżając na nie, El zaczęła rytmicznie anglezować. Jednocześnie stopniowo oddawała wodze, ich delikatną pracą zachęcając do rozluźnienia i wyciągnięcia szyi zarówno w dół jak i w przód. W tym samym czasie łydkami pilnowała ogólnego kształtu figury, przed domknięciem figury wracając na kontakt. Wróciła również w siodło i teraz dopiero na środku krótkiej ściany zainicjowała kolejne przejście - do stępa pośredniego. Już od pierwszych chwil w tym chodzie mobilizowała swojego podopiecznego do aktywnego przebierania nóżkami, przy względnym zachowaniu rozluźnienia. Jednocześnie odwodziła go od pomysłu zakłusowania, z najbliższego narożnika sprowadzają go na przekątną. Teraz dla odmiany był czas na stęp swobodny, podczas którego El oddała wodze i pozwoliła ogierowi się rozluźnić. Usiłowała wytyczyć przy tym precyzyjną linię do M, posiłkując się łydkami, bo co innego jej w tej sytuacji pozostało. Wraz z powrotem na ścianę, powrócili do pośredniej formy chodu, a następnie w C Elizabeth posłała Despa do kłusa roboczego. W tym momencie program zatoczył koło i zaczął się powtarzać, a dziewczyna już wiedziała, na co w szczególności musi zwrócić uwagę, by nie doprowadzić do tych samych błędów. Po rozprawieniu się z serpentyną o jednym brzuszku, zagalopowali w narożniku i B weszli na koło, które było dużo lepsze pod względem kształtu od poprzedniego. Wracając na ścianę, brunetka zwolniła do kłusa roboczego, w E skręcając w lewo, zaś w B w prawo. Takim sposobem chwilę później ponownie znaleźli się na linii środkowej, na której zatrzymali się dokładnie pośrodku placu, co było związane z końcem ich dzisiejszego występu. White ukłoniła się, po czym sprowadziła Despacito z czworoboku stępem na luźnej wodzy, oczywiście chwaląc go za dzisiejszą współpracę.
_________________

    ...............Breakfast at Tiffany's and bottles of bubbles
    ...............G i r l s..w i t h..t a t t o o s..w h o..l i k e..g e t t i n g..i n..t r o u b l e
    ..............................» E L I Z A B E T H..W H I T E «


    T H E Y..C A N..S A Y..W H A T ..T H E Y ..L I K E
    I just want you close where you can stay forever
    You can be sure that it will only get better. it's complicated » Bastian
    So I love when you call unexpected, cause I hate when the moment's expected.
    ..............................pms » 1

    ...............L a s h e s..a n d..d i a m o n d s,..A T M..m a c h i n e s
    ...............BUY MYSELF ALL OF MY FAVORITE THINGS


    Real protective with my soul, where you been?
    
Is your GPS even on, where you been?

    f r i e n d s » OLIVER, AILEEN, ANNE HOWARD



    @edit by Delfinek


30% zniżki na zakup konia
 
     
Despacito
WKKW'ista


Płeć: ogier
Wiek: 7 lat (28.04)
Rasa: TBX - krzyżówka xx z SF
Wzrost: 178 cm
Właściciel: Elizabeth White
Cena: £5338

Doświadczenie w skokach: 65
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 68
Doświadczenie z lonżowania: 35
Kondycja: 50
Szybkość: 52
Klasa startów: WKKW: 1*

Wysłany: 2019-04-09, 00:50   

ELIZABETH WHITE & DESPACITO - WKKW ENTRY - PRÓBA UJEŻDŻENIOWA


Elizabeth niepotrzebnie obawiała się ujeżdżenia, bo chociaż Despacito był wielkim dzieciakiem, to jednak ogarniętym, nawet jeśli czasem hormony uderzały mu do głowy. Nigdy nie było to na tyle silne, by rzeczywiście mogło przeszkodzić mu w pracy. W nowej stajni i nowym miejscu sporo rżał i nadmiernie się wszystkim ekscytował, ale pod siodłem jakby nabrał większej ogłady, dzięki czemu rozprężenie przebiegło w pokojowej atmosferze.
Niedługo po tym, jak dobiegło końca, Desp skierował się kłusem w kierunku czworoboku, poprowadzony tam przez swoją właścicielkę i amazonkę w jednym. Równym, żwawym kłusem wbiegł na czworobok, poruszając się precyzyjnie po linii środkowej, obustronnie domknięty w łydkach i oparty lekko na ręce. Zatrzymał się we wskazanym przez Elizabeth miejscu, wchodząc zadem pod kłodę, równo ustawiając kończyny i nie uciekając z ustawienia. Zabrakło mu jednak cierpliwości by stać nieruchomo w miejscu do powtórzenia sygnału do ruszenia, więc ruszył lewą, przednią nogą, co chyba nie było dziwne... Stanie w miejscu nie było czymś, w czym był dobry. Naturalnie miało to wpływ na następujące po tym ruszenie kłusem, co jednak zdołał zatuszować już po paru krokach, w samym kłusie prezentując się całkiem dobrze. U końca linii środkowej skręcił w prawo, nie próbując ściąć zakrętu ani najbliższego narożnika, co zawdzięczał dokładności panny White, która na każdym kroku wspierała go pomocami. Wychodząc na długą ścianę, z pomocą Elizabeth zapoczątkował serpentynę o jednym łuku, która w rzeczywistości była łagodnie wygiętą w stronę środka czworoboku linią, po której Despacito poruszał się lekko wygięty wokół łydki Elizabeth, dwukolorowymi ślepiami łypiąc na najbliższą okolicę. Ukończywszy serpentynę, zagalopował w narożniku z prawej nogi, dość ładnie wchodząc w galop - co prawda nie ruszył mocno pod górę, ale nie można było też powiedzieć, by jego foule była płaska. W połowie długiej ściany Elizabeth zabrała go na duże koło, galopując po którym nie miał problemu z prawidłowym wpisaniem się ciałem w łuk. Rozluźniany przez Elizabeth subtelnymi półparadami pozostawał giętki i plastyczny. Niestety, jak to młody koń, czasem jeszcze gubił równowagę, co tym razem zaowocowało bardzo udanym początkiem koła, a znacznie gorszym końcem, co było często spotykane. Wróciwszy na ścianę, po jednej foule zwolnił do kłusa, lekko unosząc przy tym łeb. Amazonka jednak prędko sprowadziła go na ziemię, dzięki czemu wrócił do ręki, co miało znaczenie choćby dla kolejnego elementu. Otóż gdy znaleźli się na przeciwległej długiej ścianie, amazonka ponownie zabrała Despa na koło, na którym anglezując zaczęła go wypuszczać do dołu - dzięki temu, że był lekko oparty na ręce, podążył w ślad za nią do dołu, rozciągając górną linię. Ładnie pracując grzbietem, nie wypadł z rytmu i tym razem wykonał poprawny rysunek koła, po zamknięciu którego wrócił na ścianę w poprzednim, nieco wyższym, ale "młodzieńczym" ustawieniu. Wkrótce zwolnił do stępa, nieznacznie potykając się sekundę po przejściu. Idąc w nim wyraźnie kołysał głową, pracując całym grzbietem oraz szyją, jednocześnie stawiając obszerne, elastyczne kroki, co stało się jeszcze bardziej widoczne podczas stępa swobodnego na przekątnej, kiedy to Elizabeth oddała mu całą wodzę. Prawdę mówiąc lekko się przy tym rozkojarzył, ale na szczęście nie wpadł na żaden błyskotliwy pomysł. Wróciwszy na ścianę, powrócił do stępa pośredniego i pokonał w nim narożnik, za którym program przewidywał ruszenie kłusem. Zakłusował idealnie na wysokości C, od początku idąc z werwą, ale lekko i pod kontrolą, dzięki czemu zwyczajnie dobrze się prezentował pod jeźdźcem. Od tego momentu program się powtarzał, co oznacza, że na długiej ścianie ponownie wykonali serpentynę, a po niej zagalopowali, tym razem z lewej nogi. Ponownie samo przejście nie było doskonałe, ale już sam galop nie był najgorszy, choć z pewnością mogli jeszcze na nim popracować na treningach, by w przyszłości uzyskać z niego jeszcze więcej. Następnym elementem, który się powtarzał, było koło w połowie długiej ściany, którego rysunek znacznie się poprawił w stosunku do pierwszej próby. Po zamknięciu go Despacito zwolnił do kłusa i tym razem, dojechawszy do E, nie rozpoczął kolejnego koła, tylko zmienił kierunek przez środek czworoboku, w przeciwległym punkcie skręcając w prawo. Chwilę później skręcili w A na linię środkową, w której połowie wykonali zatrzymanie kończące przejazd - dla odmiany niezaburzone przez Despacito, który tym razem zapanował nad sobą i grzecznie, nieruchomo stał w miejscu aż Elizabeth pozwoliła mu ruszyć i zejść z czworoboku.
_________________
DESPACITO
[o. Desperado m. Petit Coeur]
> BY BLOOD A KING, IN HEART A CLOWN <

future eventing star - because I use showjumping to warm up


 
     
Bloo
WKKW'ista


Płeć: ogier
Wiek: 6 lat
Rasa: KWPN

Ostatni trening: 12.04.2020 - ujeżdżeniowy - Jess
Właściciel: Jessie
Cena: £4150

Doświadczenie w skokach: 100
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 105
Doświadczenie z lonżowania: 32
Kondycja: 67
Szybkość: 68
Klasa startów: WKKW: 3*

Wysłany: 2019-04-09, 00:51   

OLIVER PELERIEUX & BLOOREGARD Q. KAZOO - WKKW 3* - PRÓBA SKOKOWA



Wszedł na parkur sprężystym kłusem, z zaciekawieniem rozglądając się na boki. Mimo, że zmęczenie po crossie było odczuwalne, to właśnie dostał jakby zastrzyku nowej energii, lekko, niemal niewyczuwalnie ekscytując się na nadchodzące skoki. Bez obiekcji przeszedł do stępa i chwilę później również zatrzymał się w wytyczonym miejscu, czekając aż Oli się ukłoni. Bloo zaś przez ten czas odetchnął głęboko i zrolował na sekundę szyję, by po dźwięku dzwonka płynnie wskoczyć w galop. W ów chodzie już od początku nie testował cierpliwości swojego jeźdźca, nie mają nawet ochoty na pędzenie przed siebie. Ot, szedł po prostu aktywnym, zdrowym tempem, ładnie pchając się od zadu i pozostając pod pełną kontrolą. Jego uszy były ustawione na sztorc, a ciekawskie spojrzenie wyczekiwało pierwszej przeszkody, która wkrótce pojawiła się przed nimi. Ogier uniósł wyżej głowę, ale nie próbował wyciągnąć Pelerieuxa, idąc niezmienionym tempem, prosto na środek drążków. Zachęcony łydką, oddał ładny technicznie skok, nie przesadzając z zapasem, ale jednocześnie skacząc na tyle asekuracyjnie, że żaden drążek nie miał nawet prawa spaść na ziemię. Wylądował na lewą nogę i energicznie odszedł spod oksera, teraz po łuku jadąc na dwójkę. Nie miał problemu z wyjechaniem zakrętu, jak i nie zdziwił ani nie zniechęcił go widok kolejnego elementu, do którego podszedł z totalnie spokojną głową. Chwilę później oddał kolejny, tym razem trochę mocniejszy, skok i nad przeszkodą zmienił nogę na prawą. W niedalekiej odległości mieli kolejny okser, który nie straszył go swoją wysokością ani formą, więc ogier rozprawił się z nim z palcem w nosie. Po bezpiecznym lądowaniu po drugiej stronie, zaktywizował galop, będąc dzisiaj nad wyraz plastycznym w kwestii dodań czy skróceń. Już z daleka patrzył się na swojego przeciwnika, ale nie przejawiał oznak strachu, szedł pewnie po wytyczonej trasie, co było wręcz do niego nie podobne. Czyżby zaczął dorośleć? Odbił się w miejscu wskazanym przez Olivera i starannie złożył przody, chwilę później miękko lądując na podłożu. Teraz czekał ich kolejny ostry zakręt, z którym Bloo poradził sobie bardzo dobrze, nie wypadając z ustawienia, ani się w żaden sposób nie gubiąc. Utrzymywał okrągłą, przyjemną foulę i ślepo wsłuchiwał się we wskazówki swojego jeźdźca, wykazując dzisiaj naprawdę duże zaangażowanie. Sam zakręt sprawił jednak, że ogier spłynął nieco na jedną ze stron, ale nie odmówił skoku. Następnie chętnie wydłużył swój wykrok do szóstki, na chwilę się zatracając i trochę ją atakując. Nie poskutkowało to jednak ściągnięciem drągów, a srokacz ładnie wyratował sytuację, wysoko i daleko sadząc z zadu. Wylądował na lewą nogę i dzięki pomocom mężczyzny, dobrze wyjechał zakręt, co zapewniło im dobry najazd na szereg. Ogier nie miał nawet wątpliwości co w tej sytuacji powinien uczynić, więc po rozprawieniu się z pierwszym członem, był już skupiony na drugim, który poszedł im równie dobrze. No i teraz na horyzoncie pojawił się ''enemigo número uno''. Srokacz nigdy nie był fanem dziwnych przeszkód, a w szczególności tych z imitacją wody, więc troszkę się biedny speszył na ten widok. Mężczyzna musiał go pilnować już z daleka, bo Kazoo dyskretnie sprawdzał, czy szansa ucieczki na bok jest w ogóle możliwa. Wycofał się również, nie wykazując już takiego entuzjazmu jak przedtem. Finalnie nie wyłamał, ale skoczył trochę ''za ciężko'', co zaowocowało punktami karnymi za naruszenie tafli wody. Tym jednak kopytny w ogóle się nie przejął, będąc w euforii, że tego twora mają już ze sobą. Zrekompensował chwilowe zmieszanie pięknie pojechanym szeregiem, nad którym to nie zastanawiał się ani chwili. Następnie kolejny zakręt i kolejna stacjonata. Zmęczony już srokacz, nic nie próbował kombinować i szedł potulny jak baranek, bezbłędnie zgrywając się ze swoim jeźdźcem. Podobnie było z przeszkodą zamykającą parkur, nad którą to skoczek zaprezentował nienaganny baskil i po minięciu celowników, zadowolony przeszedł do stępa. Od razu zwiesił niżej głowę, głęboko oddychają i próbując unormować swój oddech. Cofnął ucho w reakcji na pochwałę i nigdy się nie spiesząc, zszedł z parkuru.
_________________
❋❋❋
 
     
Caroline Hathaway
Zawodnik
Allrounder


Płeć: kobieta
Wiek: 27 Lat
Wzrost: 175 cm
Partner: Love is growing around us! On a calm, bright night, finally the world begins to live in harmony, magic feeling power - Drew
Podopieczny: Nearly Perfect ll Ricochet Fire
Pieniądze: £2595

Punkty doświadczenia: 106
Skoki: 44
Ujeżdżenie: 14
Cross: 22
Obycie z koniem: 26


Wysłany: 2019-04-09, 12:59   

CAROLINE HATHAWAY & RICOCHET FIRE - WKKW ENTRY - PRÓBA SKOKOWA

Trzeciego dnia zawodów Caroline dość wcześnie pojawiła się w stajni przed odbyciem części skokowej wraz z Ricochet Fire. Próba ujeżdżeniowa nawet nie poszła im źle i kobieta była z niej zadowolona, próba crossowa już niestety poszła im dość fatalnie. Jednak kobieta końcem końców i tak była dumna z Fire i zadowolona. Po krótkiej i szybkiej wizycie w socjalu udała się pod boks achałki, by się z nią przywitać. Po chwili już wylądowały na myjce, gdzie kobieta zabrała się za dokładne wyczyszczenie klaczy, zaplotła jej włosie w koreczki i ostatecznie osiodłała w sprzęt do skoków odpowiedni do występów na konkursach. Wtedy odesłała ją z jednym z luzaków na rozprężalnie, gdzie sama się szybko i sprawnie przygotowała do startu i zaraz do niej dołączyła. Tam po odebraniu jej od luzaka dosiadła ją i zabrała się za porządną rozgrzewkę z siodła, skupiając się na odpowiednim rozciagnięciu i wyczuleniu achałki na pomoce. Rozgrzała ją we wszystkich trzech chodach, wykonując przy tym proste figury. W kłusie popracowały jeszcze moment na drągach i cavaletti, a w galopie skoczyły kilka razy stacjonatę i okser. Wszystko równomiernie powtarzając na obie strony, tak aby po wszystkim zwolnić przez kłus do stępa i w nim oczekiwać na wezwanie na parkur konkursowy.

W końcu usłyszała jak ich wywołano przez głośniki, więc pozbierała klacz do wcześniej wypracowanego ustawienia czyli podstawienia zadu i powrotu na elastyczny kontakt. Wtedy jeszcze poprosiła ją o przejście do kłusa, by pojawić się w ten sposób na parkurze konkursowym. Tam po kilku krokach zwolniła ją do stępa, by pokręcić się pomiędzy przeszkodami i zapoznać klacz z nimi. Kiedy już nadszedł ich czas, zatrzymała klacz i ukłoniła się w kierunku sędziów by zaraz poprosić klacz o przejście do kłusa. Kolejno po kilku krokach dociążając prawą stronę siodła, dołożyła łydki do jej boków i wypchnęła z krzyża w najwyższy chód i skierowała się z nią w kierunku pierwszej przeszkody. Wyjechała do niej dość obszernie, prostując zaraz do wcześniej wspomnianej przeszkody i skupiając klacz na sobie za pomocą kilku półparad. Jednocześnie zamknęła ją w łydkach oraz poprowadziła go w korytarzu z wodzy do miejsca wybicia, które zasygnalizowała jej łydką. Wypadło ono bliżej pod przeszkodą, a Caroline od razu podążyła za jej ruchem przechodząc do półsiadu z wstaniem w strzemionach i oddając jej odpowiednią ilość wodzy do skoku. Podczas lądowania odchyliła się i wróciła w siodło, pozostawiając galop z prawej nogi. Podniosła się przy tym od razu do niskiego półsiadu, zachęcając klacz łydką do dodania w tempie w dystansie do drugiej przeszkody. Poprowadziła ją dość ciasno do zakrętu na drugą przeszkodę, wyjeżdżając dość blisko ósmej przeszkody po łuku na stacjonatę. W zakręcie podparła ją łydką i prowadziła na zewnętrznej wodzy, tak aby klacz zachowała w zakręcie tempo i równowagę. W ostatniej fazie zakrętu siadła w siodło, cofnęła ramiona i wzięła achałkę na siebie by wyrównać tempo i ustabilizować je. Zamknęła ją także w korytarzu z pomocy i wysyłała kilka skupiających półparad, by doprowadzić ją do miejsca wybicia i w nim łydką odesłać do skoku nad przeszkodę. W locie zgrała się z jej ruchem, wbijając od razu wzrok w trzecią przeszkodę i skupiając się na niej. Lądowanie dalej wypadło na prawo, a po nim wysiedziała dystans do oksera numer trzy jednocześnie podnosząc klacz do przeszkody. Bardziej przy tym dociążyła jej zad i odchyliła się w siodle, skupiając ją na sobie i domykając w pomocach. Pojechały kilka foule na wprost by zakręcić na prawo na trójkę i pokonać ją za kilkanaście sekund na czysto. Lądowanie dalej na prawo, a je czekało dość trudne zadanie ponieważ miały do pokonania teraz szereg. Drogę do niego Caroline wysiadywała w siodle, jednak skracając sobie dystans do przeszkód. Poprowadziła klacz blisko przeszkody numer sześć, wyjeżdżając tuż za nią po łuku na przeszkody 4ab. Naprostowała ją do stacjonaty 4a, zamknęła ją w pomocach i podniosła do przeszkody. Jednak nie mogła przewidzieć wszystkiego, ponieważ klacz w połowie drogi do miejsca wybicia potknęła się o nie równość na podłożu i wytraciła równowagę. Kobieta jeszcze chciała to ratować i mimo wszystko odesłała klacz do skoku łydką, jednak ta ostro w reakcji na nią wyhamowała przed przeszkodą. Na szczęście dla kobiety udało jej się utrzymać w siodle, ale punkty karne już załapały. Zabrała ją raptownie spod przeszkody, wykręcając sporą woltę między przeszkodami przez środek parkuru. Po krótkiej chwili ponownie naprowadziła klacz na tą samą przeszkodę, wykonując wszystko tak samo jak poprzednio i modląc się o oddanie teraz skoku. Nie chciała powtórki z crossu, a jej modły ostatecznie zostały wysłuchane. Przefrunęły na czysto nad członem 4a, lądując blisko za przeszkodą co było spowodowane dalszym miejscem wybicia do niej. Tak by podnieść od razu klacz po lądowaniu i na wyliczoną ilość foule zmieścić się ze skokiem nad drugim członem. Ostatecznie pokonały cały szereg na czysto, ale za drugim razem jednakże chociaż w ogóle im się to udało. Podczas lotu przestawiła pomoce i dociążyła bardziej lewą stronę siodła, prosząc klacz o kontynuowanie galopu z lewej nogi po lądowaniu. Przeszła także przy tym do niskiego półsiadu, zachęcając ponownie klacz do dodania w tempie do przeszkody numer pięć. Jednakże nie skracając sobie jednocześnie przesadnie dystansu do przeszkody, bo już nie chciała ryzykować kolejną wpadką. W zakręcie podparła ją wewnętrzną łydką, prowadząc na zewnętrznej wodzy. Podczas końcowej fazy zakrętu siadła w siodło, cofnęła ramiona i wzięła achałkę na siebie wyrównując tempo do przeszkody. Jednocześnie podnosząc ją do oksera i angażując bardziej zad w pracę z lekkimi przodami. Zamknęła ją też w korytarzu z pomocy prostując zaraz do przeszkody i doprowadzając do miejsca wybicia, gdzie łydką odesłała ją do skoku nad piątkę. Podążając za jej ruchem przeszła do półsiadu i oddała jej stosowną ilość wodzy do skoku, by podczas lądowania odchylić się i wrócić w siodło. Galop po lądowaniu dalej był z lewej nogi, a Caroline wysiedziała dystans do szóstki w siodle jadąc do niej spokojnie i na wyliczoną ilość foule. Pojechały kilka foule na wprost, by zakręcić na lewo na stacjonatę i pokonać ją zaraz na czysto. Lądowanie na lewo i skupienie się na wyjechaniu ostatniej linii dwóch przeszkód, a potem już tylko meta. Podparła ją pomocami w obszernym zakręcie do oksera numer siedem, podnosząc ją do przeszkody i skupiając na sobie. W zamkniętych pomocach doprowadziła ją do miejsca wybicia, by i przed ostatnią przeszkodę pokonać na czysto. Podczas lotu postanowiła postawić wszystko na jedną kartę, więc po lądowaniu zachęciła achałkę do dodania w tempie łydką do stacjonaty numer osiem - ostatniej przeszkody. Odesłała ją do skoku w wyznaczonym do tego miejscu, by zgrać się z jej ruchem w locie i przefrunąć nad ostatnią przeszkodą na czysto. Po lądowaniu popędziła ją do celowników, by po ich minięciu pochwalić klacz należycie po szyi i jednocześnie zwolnić przez kłus do stępa i sprowadzić z parkuru na rozprężalnie.

z.t
_________________
Friends till the end
Never break never bend.

personalia: Now we're standing together » Caroline Hathaway
wiek: we're never alone Our dreams are alive, wherever we may go » 27 lat.

partner: Finding my feet the right melodies to key » Drew ♥
pms: Now we're standing together, we're never alone » 1.

przyjaciele: Friends understand make your smile, hold your hand » brak
wrogowie: The friendship like the like the music we love » brak.

moje: Mazda RX, Kia Ceed, fone, house, gallery
osiągnięcia: The first friend that I l' d go to
When I reached out you'd always be there for me » link
 
     
Sensual Seductress
WKKW'ista
I love carrots and carrots love me


Płeć: klacz
Wiek: 5 lat
Rasa: koń hanowerski
Wzrost: 169 cm

Ostatni trening: Ujeźdżenie z Ruth
Właściciel: Ruth
Cena: £2350

Doświadczenie w skokach: 34
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 31
Doświadczenie z lonżowania: 28
Kondycja: 28
Szybkość: 28
Klasa startów: WKKW: ENTRY

Wysłany: 2019-04-09, 15:17   

DELPHINE LOEVITONE & SENSUAL SEDUCTRESS - WKKW ENTRY - PRÓBA UJEŻDŻENIOWA


Faktycznie Delphine nie była jej całkiem obca. Dzięki jej przyjazdowi do Orchardu, nowej właścicielce, a potem jej specjalnemu stanowi poznała szereg nowych ludzi. Z jednymi się dogadywała lepiej, z innymi gorzej. Drogę do stajni, w której odbywały się zawody przeżyła dość dobrze i bezstresowo. Następny dzień powitał ją w atmosferze nieco nerwowej, pełniej podekscytowania, jak to bywa na zawodach. Uwodzicielka była jeszcze dość młoda, nie miała wielkiego doświadczenia i taka atmosfera wciąż miałą na nią przynajmniej lekki wpływ. Dlatego niecierpliwie krążyła po swoim boksie, dopóki nie pojawiła się u niej Delphine, aby zabrać ją na myjkę, gdzie ją wyczyściła i osiodłała. Podczas tych czynności Seductress jak to ona, miała trzy grosze o dodania tu i tam, ni utrudniając jednak jakoś bardzo tych czynności kobiecie. Następnie rozgrzały się we wszystkich chodach. Podczas rozgrzewki Sisi powoli zaczynała się angażować i skupiać na tym co robiła, chociaż zdarzały jej się jakieś fanaberie. Potem Delphine zostawiła ją pod okiem luzaka na rozstępowanie, co klacz wykorzystała, aby trochę zagrać mu na nerwach. Wkrótce po tym jak kobieta już w pełnym rynsztunku do niej wróciła, wywołano je na czworobok.
Poproszona o to przez Delfina, bez jakichś większych oporów przeszła do kłusa, w którym pojawiły się w okolicach czworoboku. Najpierw okrążyły szranki, co było okazją dla klaczy, aby się z nimi zapoznać. Starała się skupiać na nich, jak i na osobie Delphine i tylko czasem jej uwaga koncentrowałą się na tym, co nie trzeba. W A skręciła na linię środkową, dość ładnie jej się trzymając i nie spływając na boki, przy tym poruszając się cały czas aktywnym i zazwyczaj równym tempem, a półparada od kobiety pomogła jej w utrzymaniu skupienia. W X otrzymując paradę zatrzymała się dość prosto i w punkcie, utrzymując się w nieruchomości, chociaż łatwo się niecierpliwiła. Inną sprawą było to, że pani masztalerz była dość niska, a Seductress mierzyła prawie 170 centymetrów w kłębie. Ta różnica gabarytów mogła powodować pewne niedociągnięcia. Kiedy kobieta dopełniła formalności i się ukłoniła, Sisi ochoczo i płynnie ruszyła galopem dalej po linii środkowej, do momentu aż w C wygięła się, zaokrąglając w zakręcie w prawo, w ten sposób w C zjeżdżając pod ścianę. Kontynuowała na razie aktywny i stały kłus pod krótką ścianą, ścinając narożnik i pod długą, dopóki w M nie zjechała na serpentynę. I tutaj pociągnęła tendencję równego tempa, pewnie wyjeżdżając proste linie i dość dokładnie wyginając się na łuku.
Zjeżdżając z serpentyny na ścianę w F ochoczo zagalopowała pod nią z prawej nogi. Dalej, o ile amazonka jej pilnowała Sisi nie miała wielkich możliwości, aby w tym chodzie zaszaleć, niestety. I tym razem ładnie wpasowała się w narożnik, aby następnie przejechać pod krótką ścianą, nadal równym tempem i dość skupiona. W podobny sposób wyjechała kolejny narożnik, kontynuując galop na wprost pod długą ścianą do E, gdzie idąc za sygnałami od Delphine odbiła na koło o średnicy 20 metrów w prawo. Na kole pomimo dość szczerych chęci, aby dobrze wypaść, odpowiednio się wygiąć i wpasować w rysunek figura jej tendencja do przyspieszania się odwróciła, Seductress czując się niepewnie zaczęła zwalniać, a przynajmniej próbowała, na tyle na ile miała taką możliwość. Następnie zamknęła koło, wyrównując do ściany. Kawałek dalej w połowie między E i H, otrzymując półparadę z powodzeniem zwolniła do kłusa roboczego. W nim kontynuowała poruszanie się pod ścianami, przy tym ścinając poprawnie dwa narożniki, zachowując równe, ale cały czas aktywne tempo. Z długiej ściany zjechała w B, na koło o średnicy 20 metrów w prawo. Poprzednio miała problemy na kole i na tej figurze one również się pojawiły, początkowo Sisi nie miała problemu z obniżeniem i wyciągnięciem łba, ale wraz z tym, zwalniała tempo, a później poproszona o powrót do góry zrobiła to, o co poprosiła ją Delfin, jednak przy okazji się spinając, co niestety popsuło im całą figurę.
Po zamknięciu tego feralnego koła ruszyła pod ścianą dalej kłusem roboczym. Jednak spięcie, które pojawiło się u niej w pewnym momencie na figurze towarzyszyło jej dalej pod długą ścianą. Przez to kłus był niestabilny, a ona gubiła koncentrację, strzygąc raz po raz uszami, oraz pracę zadu. Tak wygięła się na narożniku i zjechała pod krótką ścianę, niestety nadal prezentując kiepską jakość kłusu, dopóki w A idąc za pomocami od kobiety przeszła mimo wszystko nawet płynnie do stępa. W tym chodzie udało im się jakoś ogarnąć, a Delfince odzyskać prawidłowy dosiad. Wyjechała kolejny narożnik, i pod długą ścianą praktycznie zaraz, bo w K odbiła na przekątną, jednocześnie prezentując się dość dobrze w stępie swobodnym, pomimo pewnych początkowych problemów. Przed M otrzymała kolejne półparady, które pomogły jej w utrzymaniu skupienia, po czym przy powrocie pod ścianę przeszła z powrotem do stępa pośredniego, nim kontynuując ruch na przód pod ścianą i na narożniku, na którym oczywiście dzięki wparciu ze strony Delfina odpowiednio się wygięła. Na krótkiej ścianie chwilę kontynuowała stęp pośredni, po cym w C po otrzymaniu półparad i odpowiednich sygnałów od kobiety dość płynnie przeszła do kłusa roboczego. W nim ruszyła dalej po prostej, zachowując aktywne, równe tempo. Ponownie wygięła się na narożniku i zjechała na długą ścianę, po czym w H skręciła spod ściany na serpentynę. Tu dalej zachowywał równe, energiczne tempo pewnie wyjeżdżając linie proste, jak i wyginając się poprawnie na łuku. Zjechała z powrotem na długą ścianę, po czym ścięła narożnik i przed A zagalopowała z lewej nogi.
Poruszając się galopem przejechała pod krótką ścianą, ścięła kolejny narożnik i znalazła się pod długą ścianą. Tutaj udawało jej się na razie pozostać skupioną i poruszać się aktywnym, stabilnym tempem, dopóki w B nie zjechała na koło, na którym co prawda wyginała się od jej łydek, wpisując w koło i zachowując jego rysunek, jednak przy tym tracąc na nim tempo. Po zamknięciu koła na ścianie przeszłą do kłusa roboczego między Bi M, następnie poruszając się na dłuższą chwilę pod ścianami, w E jeszcze zjechała w lewo, przejeżdżając przez środek czworoboku, i skręcając pod ścianę w B. Nieco dalej wyjechała kolejny narożnik, a na krótkiej ścianie w A zakręciła z kolei na linię środkową. Tu, w X otrzymując pełną paradę się zatrzymała, a gdy Delfin się ukłoniła Seductress nie szarpiąc się szczególnie z kobietą ruszyła stępem na luźnej wodzy, którym po chwili opuściły obiekt.
zt
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 9