NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Tor wyścigowy Belmont Park
Autor Wiadomość
Blue Moon
Wyścigowiec


Płeć: klacz
Wiek: 5 Lata
Rasa: Pełna Krew Angielska
Wzrost: 170 cm
Właściciel: Brian Donney
Cena: £3250

Doświadczenie w skokach: 13
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10
Doświadczenie z lonżowania: 13
Kondycja: 156
Szybkość: 205
Klasa startów: dead last

Wysłany: 2016-06-01, 22:36   

Klacz od dawna była w doskonałej formie, miała co prawda epizodyczny trening i zawody. Noga także, przestała jej dokuczać. Klacz nawet nie zauważyła, że zyskała właściciela, bo to jeszcze za wcześnie. Jej dawny pan, gdzieś przepadł bez śladu, może choć Nath się dobrze nią zaopiekuje? Oby, bo warto. Klacz była bardzo przyjacielska, towarzyska, chętna do zabaw (w granicy rozsądku), choć z początku mogła być nieco wycofana, bo nie zna, ale po kilku chwilach znajomości, otwiera się bez problemu. Co na pewno dało się zauważyć, nie do końca zawsze, obciąża jedną z zadnich nóg, która obecnie jest całkowicie sprawna.

W końcu nadszedł czas wyścigu, kara skierowana na tor, wyraźnie się rozochociła, strzygła uszami, wszystko uważnie obserwując. Z wejściem w bramki w przypadku karej, był drobny problem. Opierała się przez kilka krótkich chwil, jednak finalnie weszła do środka. Kiedy drzwiczki się zamknęły, parsknęła nerwowo, bo kojarzyły się z pewnym przykrym incydentem. Jednak kobiety spokój, opanowanie i pewność siebie, spowodowały, że i ona się w końcu uspokoiła. Rzekłabym, że w sam raz, bo zaraz mieli zacząć. Kiedy bramka się otworzyła, klacz nauczona doświadczeniem, mocno odbiła się nogami od podłoża, robiąc pierwszy spory sus w przód. Zaraz jednak, jej kroki były wyraźne, zamaszyste, a ona sama nabierała tempa poprzez wyciąganie mocno przed siebie, wszystkich nóg. Odbijała się od ziemi rytmicznie, szybko, idąc na końcu stawki. Co nie koniecznie się jej podobało, wolałaby pognać szybciej, tuż obok nich. Jednak zafiniszować, miała dopiero na samym końcu, więc jeszcze daleko daleko z przodu. Poruszały się blisko barierek, ale nie przytulały się do nich zbytnio.
_________________
In yours eyes
There's a heavy blue.

imię: One to love and one to lose » Blue Moon
właściciel: Sweet divine a heavy truth » Brian Donney.

rodzice: Prince Royal II x Soneria
dokumenty: passport
moje: gallery



potomstwo: Water or wine don't make me close »
o. Keenashaw (o. Soul Eater),
kl. Bite the Dust (o. Scho Can Do)
osiągnięcia: I wanna feel the way that we did that summer night » link
 
     
Aiden Craven
Dżokej


Płeć: mężczyzna
Wiek: 22 lata [16.04.1998]
Wzrost: 177 cm
Zawód: dostawca pizzy / student
Partner: too shy to say, but I hope you stay

Ostatni trening: Ophelia - korytarz skokowy
Podopieczny: Soul Eater, Shenanigans, Daybreaker
Pieniądze: £4875

Punkty doświadczenia: 125
Wyścigi: 104
Obycie z koniem: 21

Wysłany: 2016-06-02, 21:28   

Zachowanie Crescendo nie było dla Aidena żadną nowością. Zdążył poznać jego możliwości na treningu i mimo to nie zraził się do ogiera, chociaż nieraz był bliski nieszczęścia w jego obecności. Dzisiaj jednak to nie jego zmartwieniem było przygotowanie ogiera do wyścigu. Miał go tylko poprowadzić w gonitwie, ale to jeszcze nie oznacza, że ominęły go pewne "atrakcje". Nikogo chyba nie powinno zdziwić to, że ich parze najdłużej zajęło wejście do bramki z racji dębującego konia, który próbował trafić kopytami prowadzących go mężczyzn i który bronił się przed wejściem do bramki. Aidenowi przyszło tylko zacisnąć zęby i za wszelką cenę utrzymać się na grzbiecie wierzchowca. Gdy już się wydawało, że nic z tego będzie, konia udało się uspokoić na tyle, ażeby umieścić go w bramce startowej.

Chwilę przed startem Aiden całkowicie się wyciszył, a może raczej starał się osiągnąć wewnętrzny spokój, co przy jego osobowości było ciężkim wyczynem. Zupełnie nie pomagał mu fakt, że tak naprawdę po raz pierwszy startował w gonitwie i to nie na najłatwiejszym koniu, ale mimo to był pełen optymizmu. Norma. Trzymając palce mocno zaciśnięte na napiętych, krótko trzymanych wodzach, w niskim półsiadzie oczekiwał otworzenia się bramek. Gdy wspomniana chwila nadeszła, a bomba poszła w górę z jednoczesnym otwarciem się bramek, zmotywował ogiera do wyskoczenia naprzód. Niestety spóźnili się dosłownie u ułamki sekund w przeciwieństwie do innych konkurentów, co miało dość znaczący wpływ na całość przebiegu. Niemniej nie tracił wiary w możliwości konia i po prostu robił swoje, na początek trzymając go u końca stawki i starając się dorównać tempa Blue Moon, która podobnie jak oni, została w tyle, co było najpewniej celowym działaniem.
_________________


I'm just a l o s t boy, with my head up in the clouds
I'm just a lost boy, never keep my feet on the ground
> A I D E N . C R A V E N <

I always have to feel the rush, the heartbeat , the s p e e d
I have a passion for things I know could easily hurt me
● horse racing ♥ , skateboarding ●

My only friend was the man in the moon and
sometimes e v e n he would go away too...
● Ryann, Chloe, Jessie, Mia, Hayley, Anais, Aaren ●

In my dreams we're kissing, it wakes me up
but you've gone missing. > 1 <
We'll be young, that's how we'll stay
And with your hand in my hand
I am closer now to finding Neverland
● ... ? ♥ ●



…………………………………………………………………………….. wścieklik ©
 
     
Crescendo
Wyścigowiec


Płeć: ogier
Wiek: 3 lata
Rasa: Folblut
Cena: £2300

Doświadczenie w skokach: 7
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10
Doświadczenie z lonżowania: 10
Kondycja: 26
Szybkość: 115
Wysłany: 2016-06-02, 22:06   

Do gonitwy przygotowali go tym razem stajenni, choć nie było to łatwym zadaniem. W Orchardzie Crescendo nie miał ani jednego człowieka, do którego mógłby czuć minimum szacunku, przez co pozwalał sobie na znacznie więcej niżeli w Japinii. Potrzebował bowiem opiekuna o twardej, solidnej ręce, gotowego uderzyć i wywrzeć psychiczną presję. Inaczej niestety obcowanie z Siwym było trudne. Nieutemperowany kopał, gryzł i stroił fochy, szukał pretekstu, tak jak dzisiaj. Już od początku gonitwy sprawiał problemy. Odmówiwszy wejścia do bramek startowych dębował raz za razem. Nie były to jednak jedynie niegroźne podrzucenia przodów. Przeciwnie, ogier wspinał się wysoko i wymachując kopytami w powietrzu próbował trafić któregoś z prowadzących go ludzi. Szarpał łbem, kopał, kiedy już stanął. Nie pomagały żadne próby „wepchnięcia” go do środa, czy to z grzbietu, czy z ziemi. Na bat reagował agresją, próbował odskakiwać, szarpiąc za sobą mężczyzn, którzy go trzymali. Ostatecznie wszedł z założonym na czerep kocem, bo podobno jak coś wydaje się głupie, a działa, to wcale głupie nie jest. Nie minęła jednak chwila, a znów się zaczęło. Kiedy poczuł na zadzie dotyk obicia drzwiczek, wyrwał do przodu. W tej chwili ktoś zabrał z jego łba płachtę, ale ogier i bez tego wiedział co się święci. Znał ten schemat na pamięć, jak zaprogramowany i wcale nie miał ochoty się ścigać. W geście buntu zaczął rzucać się na boki. W swoim otoczeniu, po prawej i po lewej stronie słyszał rżenie, oddech innych koni. Łypał nań ślepiami, rzucał łbem, wspinał się, stanowiąc realne niebezpieczeństwo dla siebie i Aidena. Ostatecznie jednak stanął na chwilę, sędzia oddał sygnał, bramki otwarły się, a Crescendo... zaczął dębować. Wyskoczył z bramek na dwóch nogach, ostatecznie plasując się na końcu stawki. Zaraz jednak ruszył cwałem, doganiając pozostałych w dzikim rozkazie instynktu i wyuczonych schematów. Poczuł opór jeźdźca, ale nie chcąc zwolnić szarpnął tylko łbem. Ostatecznie pozwolił jednak się oszczędzać i wbił w lukę na samym końcu idąc prosto jak burza.
_________________
 
     
Eva
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 24 lata
Wzrost: 175 cm
Podopieczny: Loathsome Shuffler ll Lux in Tenebris
Pieniądze: £3105

Punkty doświadczenia: 68
Skoki: 6
Ujeżdżenie: 14
Cross: 8
Wyścigi: 31
Obycie z koniem: 9


Wysłany: 2016-06-03, 14:43   

Porywała się lekko z motyką na słońce, biorąc nie znanego konia na wyścig. Jednak nie zamierzała się poddawać, chciała ich jak najlepiej zaprezentować. Postępowała z nim konsekwentnie, ale nie brutalnie,

Nadszedł wielki czas, kobieta z pomocą faceta, została wprowadzona do boksu. Mieli pewne trudności, bo gniadosz nie koniecznie do nich chciał wejść. Nie wiadomo czy dekoncentrowały go konie, ludzie, atmosfera, wszystko naraz? A może jeszcze coś innego. W końcu jednak, znaleźli się w środku, kobieta poklepała go po szyi, szykując się do biegu. Poprawiła się w strzemionach, ustawiając cielsko dość nisko względem konia. Mocno trzymała wodzę, głęboko oddychając. W końcu, to było to ! Bramki się otwarł, a ona docisnęła mocno łydki na bokach ogiera, który nie wyszedł od razu z bramki, dopiero chyba wyprzedzający go przeciwnicy, go do tego zmotywowali. Kiedy wystrzelił w końcu z bramki, wysunęła nadgarstki w przód, utrzymując wciąż niską pozycję. Chwilowo zajmowali jedno z ostatnich miejsc, tuż za Creską, który wyszedł chwilę przed nimi. Starała się go prowadzić blisko barierki, cierpliwie czekają na właściwy moment puszczenia go mocniej w przód.
_________________
Tanto Tiempo Caminando junto a ti
Aun recuerdo el día en que te conocí.

personalia: El amor en mi nació tu sonrisa me ensenor » Eva O'cross
wiek: Tras las nubes siempre va a estar el sol » 22 lata.

partner: Te confieso que sin ti no se seguir » brak.
pms: Quiero mirarte Quiero sonarte Vivir contigo cada instante » 0.

przyjaciele: En tus ojos veo el mundo de color » Adam Ouvard, Chris Moore, Jasper Nowell.
wrogowie: Quiero ltenerte junto a mi » brak.

moje: Opel Mokka, fone, house, gallery
osiągnięcia: En tus brazos descubrí yo
el amor el amor » link
 
     
Alexander Sahajev
Człowiek beton.


Płeć: mężczyzna
Wiek: 31 lat.
Pieniądze: £5845

Punkty doświadczenia: 22
Wysłany: 2016-06-03, 18:07   

Powoli zakładał na siebie swój strój dżokejski. Zaczynając od bryczesów, poprzez buty, podkoszulek a także kasak w barwach swojego konia. Później formalnością było założenie kasku i gogli, które miały uchronić jego głowę przed zderzeniem dziesiątego stopnia z ziemią. Alexander kiedy już skończył ruszył w kierunku padoku gdzie oczekiwały już na nich wszystkich koni i odnalazł wzrokiem swojego wierzchowca. Dosłownie. Od jakiegoś czasu Daiquiri należał do niego, tak więc nie mógł się doczekać kiedy pobiegnie na nim swój pierwszy wyścig. Jego kroki kierowały się prosto do prowadzonego ku torowi konia, a gdy do niego dotarł, jeszcze w stępie, odbił się od ziemi i lekkim susem wskoczył ma grzbiet kasztanka. Pogladził lekko jego szyję, a następnie ułożył się wygodniej na i tak małym siodle.
Teraz należało czekać aż dojdą do bramek startowych, które stały kawałek dalej od wejścia i trzeb anajpierw było przejść krótką paradę aby tam dotrzeć. Mężczyźnie nie pozostawało nic innego jak miziać konia i czekać aż tam dotrą, ponieważ prowadzącemu jego konia nie specjalnie się spieszyło. Kiedy pojawili się przed bramkami poczekał aż wprowadzą ogiera do środka i mając nadzieję, że nie było problemów, począł ustawiać się w pozycji do wyjścia.
Poprawił nogi w strzemionach i uniósł się w siodle a następnie złapał lejce pewniejszym zaciskiem dłoni zaraz przy grzywie Dai. Założył gogle i wystarczyło poczekać parę sekund, zanim bramki się otworzyły. Był zadowolony z wyjścia jakie zaprezentował kasztan, ponieważ praktycznie wyszedł jednocześnie z innymi konmi. Poprowadził dwulatka do zewnętrznej starając się ustawić go mniej więcej w środku stawki i dał mu kontynuować pęd w jednostajnym tempie które miało zarówno nie minąć stawki jak i nie dać się jej wyprzedzić.
_________________
О чем ты говоришь со мной?


rosyjski beton o imieniu Alexander.
31 || dżokej

    >> podopieczni: Daiquiri
    >> treningi: 2
    >> osiągnięcia:

1 msc / Daiquiri / 1000m
1 msc / Daiquiri / 1000m


без приема.
 
 
     
Kanishok
[Usunięty]

Wysłany: 2016-06-03, 21:15   

Odkąd trafił do Orchardu jedynymi ludźmi z jakimi miał kontakt byli stajenni, którzy nie do końca wiedzieli jak powinni się z nim obchodzić. Ogier korzystał z tego pełną garścią, wchodząc mężczyzną na głowy. Przez to koń poczuł się tak, jakby był ponad wszystkich i wszystko, stwarzając jeszcze większe problemy. Nie inaczej było w dniu gonitwy. Podczas przygotowań do wyścigu ogier niejednokrotnie pokazywał na co go stać, sprzeciwiał się i stawiał jawny opór. W drodze do boksów sytuacja wcale nie przybrała lepszego obrotu, właściwie można by rzec, że pogorszyła się. Napawają się atmosferą panującą dookoła, ogier zaczął mocno się spisać i prezentować z najgorszej strony. Stale się zatrzymywał, szarpał mocno łbem, zmuszając prowadzących go mężczyzn do bardzo wytężonej pracy mięśni, by tylko utrzymać gniadego. Nie brakowało również wyrzucania przodów, co robił tuż przed wejściem do boksu. Nie miał najmniejszego zamiaru wchodzić do tej niewielkiej przestrzeni, a zawzięcie stawiając opór partia nerwowo i rżał agresywnie, tupał z niezadowoleniem i jawnym sprzeciwem oraz szarpiąc paskiem kłapał zębami tuż przed ciałami mężczyzn. Każda próba wprowadzenia go do bramki kończyła się identycznie. Jednak ostatecznie wszedł do środka, furkocząc chrapami i obijając cielskiem o ścianki. Na dotyk zareagował z równie dużą niechęcią i agresją, której poziom wzrósł jeszcze bardziej, gdy z obydwu stron przebywała równie podekscytowane konie. Szarpnął gwałtownie w przód, bijąc piersią w bramkę, którą kolejno załączył kopytem. Cofnąwszy się przyjęli uszy do pomylić, a wtedy tor stanął przed nim otworem. Mimo to Yuki nie wystrzelił od razu, zwlekajac z wyjściem z boksu jeszcze przez chwilę. W końcu szarpnął mocno, wyskakując z miejsca, co najpewniej było spowodowane presją wywartą przez innych uczestników wyścigu. Dopiero teraz zaczął cwałować, przyjmując dzikie tempo. Uparcie brnął do przodu i nie zwracając uwagi na jeźdźca za wszelką cenę usiłował wyprzedzić konie, biegnące teraz przed nim. Nie dopuszczał do siebie możliwości planowania się na ostatnim miejscu, dlatego gnał zawrotnym tempem i będzie to robić póki nie stawi się na przodzie, albo całkiem niepoprawnie z sił. Był agresywnie postępującym koniem, więc nawet jeśli miałby walczyć o lepsze miejsce w stawce to nie zawahałby się przed tym...
 
     
Daiquiri
Wyścigowiec


Płeć: ogier
Wiek: 3 lata
Rasa: Pełna krew angielska
Wzrost: 162 cm

Ostatni trening: karuzela - 05.2020
Właściciel: Eviline Rodriguez
Cena: £4650

Doświadczenie w skokach: 7
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10
Doświadczenie z lonżowania: 10
Kondycja: 178
Szybkość: 177
Klasa startów: reasonable runner

Wysłany: 2016-06-03, 21:27   

Daiquri podobnie jak wszyscy jego konkurenci przejawiał wysokie podekscytowanie zbliżającym się wyścigiem, ale mimo to nie był szczególnie problematyczny w trakcie przygotowań. Bez problemów został przekazany w ręce Sahajeva, a następnie wprowadzony do bramki już z dżokejem na grzbiecie. Wszedł do boksu bez większych sprzeciwów, w napięciu oczekując momentu zwolnienia się bramek. Kiedy te otworzyły się, Daiquri wyszedł ze swojej bramki niemal równocześnie z innymi końmi. Szybko jednak odłączył się od nich, plasując się gdzieś po środku - między tymi, które od początku twardo parły do przodu, a tymi, które celowo pozostały w tyle, z późniejszym zamiarem wyjścia naprzód. Sam biegł w na tyle mocnym tempie, aby utrzymać obraną przez Alexandra pozycję i jak na razie wychodziło mu to zaskakująco dobrze. Siedzące mu na ogonie konie zdecydowanie były dobrą motywacją do trzymania tempa, podobnie jak biegnący przed nim konkurenci, od których starał się za mocno nie odstępować.
_________________

MINĘ CIĘ NA OSTATNIEJ PROSTEJ


 
     
Mistrz Gry


Wysłany: 2016-06-03, 23:23   

Niewielka liczba koni sprawiła, że uczestnicy prędko ustawili się w stawce. Póki co prowadzenie obejmował Soul Eater, niedaleko za nim Blue Moon idąca niemal łeb w łeb z Crescendo i tuż za nimi ostatni koń - Tetsuyuki. Przed końmi pierwszy zakręt i wyjście na przeciwległą prostą.
 
     
Taylor
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 23
Wzrost: 162 cm
Partner: your face is like a melody, it won't leave my head

Ostatni trening: Zawody ujeżdżeniowe z Escudero & Michelangelo [18.05.2019]
Podopieczny: Echo D'Arsouilles, Escudero IV, Michelangelo, Quarantino
Pieniądze: £11500

Punkty doświadczenia: 153
Skoki: 42
Ujeżdżenie: 40
Cross: 13
Wyścigi: 17
Obycie z koniem: 34


Wysłany: 2016-06-04, 10:31   

Mimo, że już na samym początku wyścigu udało im się wyjść na prowadzenie, Taylor nie uważała, żeby mogło to w jakikolwiek sposób zaburzyć taktykę wierzchowca. Póki narzucali raczej dość łagodne i spokojne tempo, nie przejmowała się aż nadto pozycją, wiedząc, że najistotniejsza z tego wszystkiego będzie ostatnia prosta i to właśnie na niej zamierzała walczyć o pierwszą pozycję. Na razie była skoncentrowana wyłącznie na tym, żeby utrzymać jedno, bardzo spokojne tempo galopu i upragnioną pozycję, czyli możliwość jechania wzdłuż wewnętrznej barierki. Wypatrując pierwszego zakrętu, na moment wyjrzała zza bujnej grzywy Soula, a widząc, że nieubłaganie się do niego zbliżają tuż przed wejściem w niego delikatnym sygnałem poprosiła Eatera o minimalne dodanie, nie chcąc pomimo wejścia w łuk stracić na tempie - owszem, nie zależało jej tak bardzo na pozycji, niemniej jednak wolała nie ryzykować znalezieniem się na szarym końcu bo wiedziała, że wtedy sprawa z wyjściem na prowadzenie będzie bardzo utrudniona. Dociążając w zakręcie zewnętrzne strzemię w celu zmierzenia się chociaż trochę z siłą odśrodkową, minimalnie przesunęła wewnętrzny nadgarstek do przodu, działanie zewnętrznej wodzy koncentrując na ograniczaniu karosza i utrzymaniu go na właściwym śladzie. Podobnie jak poprzednio, na prostej pozwoliła mu działać na własną rękę, pilnując, aby tempo nie było za szybkie ani męczące - w końcu potrzebowali jeszcze sił na samą końcówkę wyścigu, który póki co zapowiadał się dość obiecująco.
_________________

loteria 28.05 - czysty przejazd w zawodach skokowych/próbie skokowej
 
     
Soul Eater
World's Champion
Wyścigowiec


Płeć: ogier
Wiek: 3 lata
Rasa: Koń pełnej krwi angielskiej
Właściciel: Aiden Craven
Cena: £5150

Doświadczenie w skokach: 11
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 11
Doświadczenie z lonżowania: 20
Kondycja: 201
Szybkość: 228
Wysłany: 2016-06-04, 13:25   

Ogier galopował cały czas po jednym śladzie, nie mając najmniejszego zamiaru zwalniać. To, że znajdował się na przodzie co nieco kłóciło się z jego techniką wcale mu nie przeszkadzało. Gdyby chciał znaleźć się na końcu musiały dość mocno zwolnić, co mogłoby zaważyć na wyniku wyścigu. Poza tym późniejsze przebijanie się z powrotem na sam przód mogłoby być dość uciążliwe.
Wyciągając nogi przed siebie, wbijał mocno kopyta w podłoże, by mieć dobre wybicie dla każdego kolejnego kroku. Mimo, że nie przyspieszał jakoś przesadnie to wydawać by się mogło, że z każdą kolejną fulą oddalał się od reszty. Trudno mu się było przed tym powstrzymać, bo chciał za wszelką cenę utrzymać obecną pozycję, a tętent kopyt goniących za nim koni tylko go zachęcał do podkręcenia tempa. Nie zapominał jednak, że ma kogoś na grzbiecie. Taylor skutecznie powstrzymywała go przed jakimś większym przyspieszeniem. Widząc przed sobą zakręt i czując pozwolenie podkręcił nieco swoje tempo, nadal pilnując się śladu. Po wyprostowaniu się na przeciwległej prostej nie zwalniał już, ciągle utrzymując wcześniejsze tempo.
_________________

There's no point now, broken anyway
I try to stop my breath
Even knowing the truth won't unravel
Me until my death



Paszport i osiągnięcia: klik
Moje: x
Potomstwo:
og. Keenashaw (m. Blue Moon)
kl. Awake My Soul (m.Shenanigans)
kl. Stellar Vestige (m. Genesis Chain)



Rezerwuję wizerunek konia Triple Threat.
 
 
     
Brian
Zawodnik
Allrounder
randomly awesome


Płeć: mężczyzna
Wiek: 29 lat (30.01)
Wzrost: 178 cm
Zawód: szlachta nie pracuje, szlachta jeżdzi konno
Partner: the pain and the pleasure all come together

Ostatni trening: skokowy z Bolero
Podopieczny: Blue Moon, Bolero de Ravel, Chaos Amir, Jackpatches, Sensationet | Samson
Pieniądze: £2384

Punkty doświadczenia: 187
Skoki: 69
Ujeżdżenie: 25
Cross: 18
Wyścigi: 62
Obycie z koniem: 15


Wysłany: 2016-06-04, 13:46   
   Tytuł: Hodowca


Miał startować w gonitwie dwulatków na koniu, którego dopiero miał poznać, w dodatku to były jego pierwsze wyścigi od dłuższego czasu. ale czy to mogłoby go zrazić? No skądże. Przed zawodami upewnił się, że sprzęt jest gotowy. Sam zgarnął Jackpatches z boksu i zajął się jej oporządzeniem i osiodłaniem, żeby złapać lepszy kontakt z kasztanką. Kiedy klacz była już gotowa sam zniknął na chwilę, by przebrać się w strój dżokeja, w tym czasie dwulatka została zaprowadzona na padok. Tam Brian ją znalazł i dosiadł. Przed startem rozgrzali się porządnie, co było dla bruneta kolejną szansą by poznać lepiej klacz, na której startował.

W końcu gdy byli gotowi ruszyli w stronę bramek, prowadzeni przez pracownika stajni. Brian cały czas uważnie obserwował zachowanie Jackpatches, uspokajając ją, jeśli miała problem z wejściem do bramki. Gdy już się w niej znaleźli lekko głaskał klacz, jednocześnie przygotowując się do startu, Poprawił się w strzemionach, unosząc z siodła wyścigowego i pochylając naprzód, pewniejszym ruchem ujmując lejce. Pozostało mu tylko z bijącym sercem poczekać na sygnał i otwarcie bramek. Przy samym starcie nie ograniczał Jackpatches, starając się jednak by klacz miała jak najlepsze wyjście, które chyba nie wyszło im najgorzej. Gdy bramki się otworzyły i konie ruszyły naprzód kasztanka opuściła boks prawie w tej samej chwili, w której Scho Can Do. Opierając się na "strategii" klaczy, czyli tym, że zaczynała dość rozważnie, dopiero pod koniec efektownie finiszując, starał się po prostu by nie odstawała za bardzo od stawki, ani żeby nie zostali zablokowani przez pozostałych dżokejów.
 
 
     
Jackpatches
Wyścigowiec


Płeć: klacz
Wiek: 2 lata
Rasa: Pełna Krew Angielska
Właściciel: Brian
Cena: £2950

Doświadczenie w skokach: 7
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10
Doświadczenie z lonżowania: 10
Kondycja: 124
Szybkość: 126
Klasa startów: dead last

Wysłany: 2016-06-04, 16:02   

O tam da radę <3 Klaczy to również był pierwszy wyścig, szczególnie od momentu przyjazdu do tej stajni. Klacz chętnie, podążyła za Brianem, kiedy ten stawił się pod jej boksem. Cierpliwie zniosła zabiegi oczyszczające oraz siodłanie, ruszyła ze stajennym na padok. Gdzie poczekała na Briana, po krótkiej rozgrzewce, czekali już na kluczowy moment.

W końcu nadszedł upragniony czas, klacz nieco szarpała się z pracownikiem stajni, nie chciał wejść do boksu. Stres chyba ją zżerał, ostatecznie jednak, dała się wprowadzić do boksu. Głaskanie po szyi, nic jej nie pomagało, parskała i kuliła uszy naprzemiennie, mieląc pyskiem na prawo i lewo. Kiedy bramki się tylko otworzyły, klacz zrobiła ogromny sus w przód, opuściła bramki prawie równo z innymi końmi. Zaraz regulując tempo biegu, trzymając się gdzieś pewnie pośrodku, dopiero końcówka miała być efektowna. Klacz równo przebierała nogami po podłożu, mocni się od niego odbijając i biegnąć naprzód.
_________________
It's like you still lay with me
Whisper all the things that make me go mad.

imię: Hand me a drink, I need it now - Jackpatches
właściciel: I want a place with on time - Brian Donney.

rodzice: Big Brown x Jantama
dokumenty: passport
moje: gallery

[img]xxx[/img]

potomstwo: Know it's my fault we don't speak - brak
osiągnięcia: I'm in the room we used to sleep - link
 
     
Nathalie Wheller
Lady disaster.


Płeć: kobieta
Wiek: 29 lat.
Pieniądze: £895

Punkty doświadczenia: 26
Wysłany: 2016-06-04, 16:47   

Nathalie starała się kierować Blue tak, aby utrzymywała stałe tempo w pogoni za Soulem, a także żeby już skoro tak się ustawiła, to nie dawała się wyprzedzić. Pilnowała też, aby jej klacz nie zmieniła nogi na której biegnie, bo mogło się to skończyć tragicznie, szczególnie że wkrótce mieli wejść w pierwszy zakręt. Nie goniła przeciwnika będącego z przodu, ponieważ obecnie nie miała aż takiej potrzeby, jednocześnie nie pozwalała mu się aż za nadto oddalić. Czekała na odpowiedni moment do dania karej bakcyla to przyspieszenia.
Trzymała pewnie wodze w rękach i nieco uniosła tyłek do góry aż tak mocno już nie wstrzymując swojej podopiecznej i delikatnie odwróciła głowę w tył sprawdzając jak daleko są przeciwnicy. Szybko jednak znów przyglądała sie przestrzeni przed sobą. Wchodząc w zakręt odsunęła zwierzę nieco dalej od wewnętrznej barierki ponieważ większe prawdopodobieństwa zahaczenia o nią następowało gdy, logiczne, była bliżej a tego raczej nikt nie chciał. W tym momencie odstęp od płotek był zdecydowanie nieistotny. W zasadzie... rzadko kiedy był. Australijka nie biegła po tym samym torze co jej przeciwnik z przodu z prostego powodu - nie chciała żeby Moon nażarła sie piachu, a oczy kobiety miały być zasłonięte przed wyrzucany przez Eatera piasek.
Nie zwolniła Blue kiedy wchodziły w zakręt, bo klacz nie biegła na tyle szybko żeby miało się coś stać. Pochyliła się nieco bardziej chowając za jej grzywą, żeby powietrze lepiej opływało po ich parze a następnie ustawiła już pewniej ją na torze wewnętrznym wbiegając na przeciwległą prostą.
_________________
    Diabeł tkwi w szczegółach... ewentualnie młodych dziewczynach.

    ■ Pod opieką: Blue Moon, Midnight Moon
    ■ Treningi: 1
    ■ Osiągnięcia:
    - 1 msc / 1400m / Blue Moon
    - 2 msc / 1000m / Shenanigans
    - 1 msc / 1400m / Soul Eater
 
 
     
Noa
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 26 lat
Rasa: Człowiek
Podopieczny: Champagne
Pieniądze: £14350

Punkty doświadczenia: 129

Wysłany: 2016-06-04, 18:18   
   Tytuł: Hodowca


Noa z reguły trzymała się z dala od wyścigów – pociągały ją bardziej inne dyscypliny, a w szczególności ujeżdżenie. Nie licząc paru epizodów, gdy była młodsza (i bardziej narwana, ale cicho sza, dawno temu i nieprawda) , to jednak dopiero w Orchard Stable raz na ruski rok decydowała się nieco zaszaleć i wziąć udział w tej „konkurencji”.
Na grzbiet rozstępowanego ogiera wsadził ją znajomy luzak, wcześniej Noa szykowała się do startu. Co prawda, bardziej przyzwyczajona była do samodzielnego dbania o wierzchowca, jednak zamieszanie przed startem uniemożliwiłoby jej jednoczesne dobre przygotowanie siebie i Zetka. Ograniczyła się więc tylko do porannego dokładnego wyczyszczenia siwka, by załapać z nim choć cienką nić porozumienia. Co prawda, nieźle się przy tym zgrzała, ale przyzwyczajenie robi swoje. Nie on pierwszy jest wyższym koniem od niej. Niemniej, nadszedł czas na krótkie „przygotowanie się” przed startem. Rozgrzewka przed wyścigiem znacznie różniła się od innych rozprężeń, jednak przestawienie się nie sprawiało amazonce problemu. Chciała przede wszystkim „wyczuć” ogiera, a także na powrót przyzwyczaić się do specjalnego siodła i znacznie krótszych strzemion, niż miało to miejsce w wypadku ujeżdżenia. Rozgrzewka (w którą wchodził przede wszystkim kenter) i co jakiś czas przemawianie do Zetki. W razie jakichkolwiek problemów skupiała się najpierw na tym, by wysiedzieć w siodle (balans ciała), a następnie na delikatnym opanowaniu ogiera. Grunt, żeby się nie zmęczył przed wyścigiem. W końcu, razem z resztą, stępem podjechała w okolice bramek startowych, czując już delikatne zdenerwowanie, które powinno minąć tuż po starcie. Ostatnie poprawki, jeśli chodzi o kask, gogle, osprzęt, w barwach raczej niczego nie szukała, no bo… logiczne. Wejście do „maszyny” nie okazało się aż tak problematyczne, jak się spodziewała, co nastawiło ją pozytywnie, jeśli chodzi o dalszą współpracę z ogierem. Wypuściła powietrze przez usta, starając się pozostać „trzeźwą” i dobrze kalkulować sytuację. Charakterystyczny dźwięk otwieranej bramki jak zawsze spowodował u niej mocniejsze „podskoczenie” serca, niemniej nie spóźniła się i wiernie „podążyła za wierzchowcem”. Z racji swojego wzrostu podczas wyścigowego półsiadu praktycznie nie było jej widać zza grzywy Zetka, niemniej ona na widoczność nie narzekała. Wyjście mieli dobre, równe z przynajmniej dwoma końmi (bardziej głową na boki nie ruszała, przynajmniej na razie). Podczas pierwszych paru metrów będzie musiała rozstrzygnąć o położeniu. Nie mogła znajdować się zaraz za „first winnerem” (czy też koło niego), ponieważ tego Zetterholm mógł nie wytrzymać. Wykluczało się też pozostanie na końcu stawki, wraz z końmi taktycznie układanymi pod „dead last”, ponieważ ogier nie dałby rady wystrzelić razem z nimi. Pozostawał im środek, Noa zdecydowała, że lekko wychodzący do przodu (ze względu na „krótkość” trasy), ale bez przesady. Na razie niech ogier napatrzy się trochę na konkurencję, która również będzie biegła w środku. Dodatkowo, w miarę możliwości próbowała się znaleźć jak najbliżej „wewnętrznej”, ale bez przepychania się, czy też nadmiernego ścigania z innymi, chcąc jak na razie wykorzystać dobry start Zetterholma. Miała nadzieję, że ten nie ma w planach wyrwania jej któregoś ramienia ze stawu barkowego. Grunt, żeby jak na razie nie gnał na złamanie karku. Cóż, nie trzeba chyba wspominać, że starała się dążyć do wyznaczonej przez siebie pozycji, chociaż na razie ciężko było cokolwiek przewidzieć.
_________________

Noa Revenesky

PODOPIECZNI





SHERIDAN

Zakupiony przez Revenesky jako sześciolatek, Sheridan okazał się koniem o ponadprzeciętnym talencie do ujeżdżenia, inteligentnym, jednak dość oschłym w relacjach z ludźmi. Leniwy, jego największą miłością jest jedzenie i spanie, co znacznie zaokrągliło jego kształty, dlatego przez swą właścicielkę nazywany jest Pączkiem. Oaza spokoju, chociaż niesprzyjające warunki zewnętrzne potrafi wykorzystać jako argument do niesubordynacji. Koń na klasę GP, jednak ostatnio coraz częściej pojawiają się plany, by iść z nim nieco w wyższą hiszpańską szkołę jazdy. Obecnie ma starannie dobraną rozpiskę żywieniową. (c)





CHAMPAGNE

Pięknie ruszająca się i ze świetnym baskilem klacz rasy KWPN. Na tym jej zalety się kończą. Pomimo talentu do WKKW oraz bardzo dobrej wydolności Champ jest jednocześnie koniem z piekła rodem, który najchętniej rozniósłby każdy napotkany parkur w drzazgi. Trudna w prowadzeniu, a także trudna podczas oporządzania, jest koszmarem dla jeźdźców, a własną zawodniczkę najchętniej wdeptałaby w ziemię. Ich współpraca bardzo opornie idzie do przodu, niemniej pomimo nerwowego charakteru nie można odmówić tej klaczy osiągnięć. Jeszcze nie wysłała swojej właścicielki do szpitala, co niewątpliwie również jest plusem. (c)
 
 
     
Zetterholm
Wyścigowiec
Flying master.


Płeć: ogier
Wiek: 2 lata.
Rasa: Koń pełnej krwi angielskiej.
Właściciel: Cecile Chaptal
Cena: £2150

Doświadczenie w skokach: 7
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10
Doświadczenie z lonżowania: 13
Kondycja: 36
Szybkość: 37
Wysłany: 2016-06-04, 18:35   

Zetterholm odczuwał lekkie zaniepokojenie w dniu dzisiejszym co od rana objawiało się jakimś większym poruszeniem niż zwykle. Natomiast miał to do siebie że nie przejawiał agresji czy też apatii, lecz po prostu zwiększało mu się jego ADHD. Może to i dobrze zważając na to, że wkrótce miał przebiec spory odcinek sprintem. Noa nie miała z nim jakichś szczególnych problemów kiedy już pojawiła się przy jego jestestwie, lecz Zetka ak to Zetka wyraźnie pokazywał swoją ciekawość do wszystkiego, a na dziewczynę prawie wcale nie zwracał uwagi. Raz czy dwa może szturchnął ją w ramię i prychnął wydychając gorące powietrze, poza tym - bardziej interesował go tutejszy teren czy inne konie.
Przy dosiadzie również nie sprawiał problemów, w zasadzie - Noa była tak lekka i niewielkich rozmiarów że prawie by jej nie czuł gdyby nie fakt różnych pomocy którymi starannie go naprowadzała.
Nie miał jakiegoś szczególnego lęku przed bramką. Wcześniejsi trenerzy dobrze przygotowali go do wychodzenia z nich jak i czucia się wyluzowanym w środku. Luzacy nie mieli najmniejszego problemu aby wprowadzić go do wewnątrz a tam Noa na spokojnie mogła zrobić ostatnie poprawki w swoim ułożeniu na jego grzbiecie. Kiedy rozbrzmiał gong i bramki otworzył się, Zetterholm naparł wręcz na nią w momencie otwierania się i wyszedł jednocześnie z kilkoma innymi końmi. Pierwsze parę kroków wyglądało jak zajęcze susy, lecz po chwili stanął na dobrą nogę i przeszedł do szybkiego jednostajnego galopu. Dziewczyna na jego grzbiecie zaczęła ustawiać go w stawce coby nie wpadł na pomysł szarżowania w przód i zważając na jego taktykę ustawiła go gdzieś w środku kierując nieco bliżej wewnętrznych barierek. Ciemne oczy ogiera lustrowały przeciwników zarówno przed nim jak i obok niego, lecz był posłuszny woli swojego dżokeja i nie ruszał do przodu zanim nie otrzyma sygnału. W końcu był tak nauczony i tak musi najwyraźniej być.
_________________

Rezerwacja wizerunku koni Mohaymen&Frosted
XxXxXxX
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 7