Płeć: mężczyzna Wiek: 24 lata Rasa: Człowiek Wzrost: 195 cm Podopieczny: Bijou Caramel ll Dragon Age ll Shadowfax Pieniądze: £1045 Punkty doświadczenia: 55 Skoki: 27 Ujeżdżenie: 10 Cross: 3 Wyścigi: 3 Obycie z koniem: 12
Wysłany: 2015-07-05, 14:04
Jakby doprawdy słyszał o niej teraz historię co wyczyniała to chyba by nie uwierzył, może po prostu musiała trafić na kogoś odpowiedniego? A może potrzebowała ruchu i dlatego go dopuściła? Kij wie. Przez jej zachowanie nie miał wątpliwości że kochała biegać a to najważniejsze, pociągnięty za koszulkę dał jej pstryczka (delikatnego ledwo odczuwalnego ale jednak) w chrapy kiwiąc palcem tak czy siak udali się w kierunku bramek.
-Spokojnie mała, przecież już to robiłaś. - widząc jej reakcję poklepał delikatnie jej siwą szyję, nader spokojny ton docierał do jej uszu. Mam nadzieje że w końcu udało im się wejść do bramek ewentualnie przy drugiej próbie odpuścił stając z nią na linii mety/w bramkach i czekając na start. Można założyć że skądś się wyłonił stajenny który miał ich puścić na tor, po kilku sekundach od dania mu że są gotowi otrzymali sygnał wtedy machinalnie facet wszedł na odpowiednie ustawienie puszczając klacz na tor jednocześnie prosząc wcześniej o galop.
Płeć: klacz Wiek: 7 lat Rasa: koń pełnej krwi angielskiej Właściciel: ------------ Cena: £2100 Doświadczenie w skokach: 13 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10 Doświadczenie z lonżowania: 10 Kondycja: 25 Szybkość: 60
Wysłany: 2015-07-05, 20:33
Bardziej prawdopodobne było to, że po prostu potrzebowała ruchu i dlatego obchodziła się z nim dość 'cierpliwie'. Chociaż nie mogła powiedzieć, iż go nie polubiła. Może to z powodu jego równie trudnego charakteru? Nie znała go zbyt długo... ale najwyraźniej potrafiła wyczuć takie rzeczy. Dreptała niespokojnie w miejscu, nadal z powątpiewaniem spoglądając na bramki startowe. Było to dla niej dziwne, ponieważ wcześniej nie miała z nimi większego problemu jako jedna z nielicznych koni z jej dawnej stajni. Pewnie to z powodu zbyt długiej przerwy w treningach. Nie zareagowała na pstryknięcie w chrapy, jak zaczarowana spoglądając właśnie na bramki. Jednak szła nadzwyczaj pewnie w ich stronę, parskając cicho. Zastrzygła uszami w stronę Leona, czując na swojej szyi krótkie klepnięcie, którym prawdopodobnie chciał dodać jej otuchy. Zwiesiła szyję, próbując się skupić nad tym, co miało ją czekać dosłownie za kilka chwil. Przed samym startem musiała znaleźć chwilę na kompletne wyciszenie, co w dużej mierze pomagało siwej. Pewnie ku mocnym zdziwieniu Leona, bez większych problemów weszła do bramek startowych, z napięciem czekając na znak do startu. Czuła, jak adrenalina powoli rozchodzi się do jej nóg. Chociaż brzmiało to dziwnie, naprawdę tak było. Swój wzrok skupiła na drodze przed sobą. Kiedy usłyszała znak do startu, gwałtownie i przede wszystkim szybko wyrwała przed siebie.
Płeć: kobieta Wiek: 24 lata Podopieczny: Eight Belles :3 Pieniądze: £965 Punkty doświadczenia: 9
Wysłany: 2015-07-06, 11:38
Nie była zbyt zadowolona z tego, że muszą wejść akurat na tor z piaskiem. Sama wolała trawiaste, ale niestety z powodu odbywających się tam zawodów nie mogła z niego skorzystać. Cały czas pewnie trzymała wodze w rękach, prowadząc klacz przy sobie. Obok niej szedł stajenny, który w razie czego miałby jej pomóc przy otworzeniu bramek. Była ciekawa, czy Blue nie ma z nimi problemów. A nawet jeśli, to postarają się ten problem rozwiązać. Znała kilka metod, który były w miarę skuteczne. Żałowała też, że nie znaleźli sobie żadnego partnera do treningu. Być kiedyś uda się dziewczynie kogoś namówić na coś takiego. Zmarszczyła brwi na widok hali do rozgrzewki. Pokręciła zrezygnowana głową, po czym ruszyła kostką w stronę toru. Budynek o tej porze był jeszcze opustoszały, za co cicho podziękowała. Martwiła ją jedynie pogoda. Nie powinna forsować klaczy na tak długim dystansie, jeśli ostatni trening miała... dawno temu. Na pewno nie zamierzała zamęczać Blue na ich pierwszym wspólnym treningu. Kiedy weszły już na nawierzchnię toru, w końcu na twarzy dziewczyny pojawił się uśmiech. Stajenny, zgodnie z zaleceniem, podał jej lonżę, a sam powędrował w kierunku bramek startowych. Podpięła ją pod ogłowiem, odsuwając się od karej na pewną odległość. Zacmokała, jednocześnie prosząc o przejście do stępa. Uważnie obserwowała chód klaczy, aby upewnić się, czy aby na pewno niczego nie przeoczyła. Kiedy wykonała już kilka kółek, przyszedł czas na kłus.
Płeć: klacz Wiek: 5 Lata Rasa: Pełna Krew Angielska Wzrost: 170 cm Właściciel: Brian Donney Cena: £3250 Doświadczenie w skokach: 13 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10 Doświadczenie z lonżowania: 13 Kondycja: 156 Szybkość: 205 Klasa startów: dead last
Wysłany: 2015-07-07, 21:03
Klaczy szczególnie tor nie przeszkadzał znaczy w sensie to jaki był, klacz szła spokojnie u jej boku bez żadnych cyrków przewidując miejsce do którego szli jednak nie miała już takich obaw jak w przypadku wyjścia z Brianem. Po przyjeździe do Orchu klacz długo nie miała treningu bo wszyscy rezygnowali przez to że nie łatwo dała się wyciągnąć z boksu, tor sam w sobie nie robił na niej nadal wrażenia na widok bramek nieco kuliła uszy by zaraz je postawić tak na przemian jak się pojawiały i znikały. Ładnym stępem czy kłusem szła do przodu bez żadnych obiekcji, czasem An mogła jeszcze zauważyć że nieco nie dociąża rannej niegdyś nogi ale tylko w stępie.
_________________
In yours eyes There's a heavy blue.
imię: One to love and one to lose » Blue Moon właściciel: Sweet divine a heavy truth » Brian Donney.
rodzice: Prince Royal II x Soneria
dokumenty: passport moje:gallery
potomstwo: Water or wine don't make me close »
o. Keenashaw (o. Soul Eater),
kl. Bite the Dust (o. Scho Can Do)
osiągnięcia: I wanna feel the way that we did that summer night » link
Płeć: mężczyzna Wiek: 24 lata Rasa: Człowiek Wzrost: 195 cm Podopieczny: Bijou Caramel ll Dragon Age ll Shadowfax Pieniądze: £1045 Punkty doświadczenia: 55 Skoki: 27 Ujeżdżenie: 10 Cross: 3 Wyścigi: 3 Obycie z koniem: 12
Wysłany: 2015-07-07, 21:07
Może umówią się na częstsze treningi? On chyba kochał "trudne" konie, a raczej wychodził z założenia że nie ma trudnych tylko są ludzie którzy nie potrafią sobie z nimi dać rady. Starał się robić wszystko by nie podpaść siwej, nie zrobić czegoś za co mogłaby go nienawidzić jednocześnie nie pozwalając jej na zbyt wiele. W bramkach poprawił jeszcze wszystko na ostatni guzik, szykując się do startu w końcu jak wspominałam zostali wypuszczeni na tor co prawda sami ale może się to kiedyś zmieni? Może, chyba zapomniał jak to jest dosiadać wyścigowca bo nieco nim zarzuciło podczas startu ale utrzymał względną równowagę nie wywalając klaczy z rytmu czy ustawienia. Na kontakcie ale na odpowiedniej długości wodzy zostawił siwą puszczając jej ciało w ruch do przodu, przypominał jej jedynie o tempie oraz odpowiednim torze po którym się mieli posuwać tak jakby brali udział w normalnej gonitwie z innymi.
Płeć: kobieta Wiek: 24 lata Podopieczny: Eight Belles :3 Pieniądze: £965 Punkty doświadczenia: 9
Wysłany: 2015-07-07, 21:37
Zmarszczyła zaniepokojona czoło, widząc, że ma nadal delikatne problemy z tamtą nogą w stępie. Natomiast, kiedy przeszła do kłusa, nic takiego nie było widać. Ciekawa była, jak by to wyszło jej w galopie, a nawet w dość szybszym chodzie. Po kilku minutach monotonnej rozgrzewki zwinęła lonżę, wcześniej prosząc o zatrzymanie. Powiesiła ją na białym płocie, momentalnie będąc już przy klaczy. Poklepała ją po szyi, następnie przechodząc do wnikliwej analizy wzrokowej dawno zranionej nogi. Z wahaniem wskoczyła na grzbiet Blue, oddychając głęboko, z wyraźną ulgą. Dawno nie widziała świata z takiej perspektywy, dlatego też była ona nadzwyczaj przyjemna. Ścisnęła boki klaczy łydkami, kierując ją od razu w stronę bramek startowych. Przejście do kłusa zasygnalizowała wcześniej półparadą. Momentalnie skróciła wodze, ale bez bez przesady, żeby przez cały czas czuć kontakt z pyskiem karej. Po drodze zrobiły kilka wolt, ósemek, aby do niemal zera zminimalizować ryzyko kontuzji. Zatrzymały się prawie przed samymi bramkami, ponieważ Ann chciała dać jej chwilę na obejrzeniu ich dokładnie, chociaż klacz na pewno wiedziała, do czego służą.
Płeć: klacz Wiek: 5 Lata Rasa: Pełna Krew Angielska Wzrost: 170 cm Właściciel: Brian Donney Cena: £3250 Doświadczenie w skokach: 13 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10 Doświadczenie z lonżowania: 13 Kondycja: 156 Szybkość: 205 Klasa startów: dead last
Wysłany: 2015-07-07, 22:06
W szybszych chodach miała teraz problem by ją "nie dociążać" pewnie to w ogóle mało realne by musiała używać jej jako ostatniej pod pury. Klacz ładnie, szybko reagowała na jej polecenia zerkając kątem oka raz po raz na Anne sprawdzając jej zachowanie tym samym. Kiedy amazonka jej nakazała potulnie się zatrzymała czekając na ciąg dalszy, klacz nie miała zapędów zabójcy więc nie musiała się martwić o wypadek na niej przynajmniej nie z winy karej. Po otrzymaniu sygnałów ruszyła wyznaczoną trasą, można powiedzieć że kolorowo nie było dopóki nie podeszły na bardzo bliską odległość klacz zachowywała spokój. Po drodze przeszły do aktywnego kłusa wykonując kilka podstawowych figur, jednak kiedy były tuż przed skuliła uszy furkając nerwowo, nawet się zatrzymała i przez moment w ogóle nie chciała się ruszyć. Bramki startowe to jednak była dla niej nadal spora trauma, zatrzymanie, spokój oraz obejrzenie na pewno jej pomogły klacz z każdą sekundą wyraźnie się uspakajała przestawała wydawać dźwięki czy przebrała nogami w miejscu, postawiając jedno ucho. Po uspokojeniu jej na pewno wprowadzenie będzie protsze choć klacz pełną piersią odetchnie dopiero kiedy znajdą się daleko od nich.
_________________
In yours eyes There's a heavy blue.
imię: One to love and one to lose » Blue Moon właściciel: Sweet divine a heavy truth » Brian Donney.
rodzice: Prince Royal II x Soneria
dokumenty: passport moje:gallery
potomstwo: Water or wine don't make me close »
o. Keenashaw (o. Soul Eater),
kl. Bite the Dust (o. Scho Can Do)
osiągnięcia: I wanna feel the way that we did that summer night » link
Płeć: kobieta Wiek: 24 lata Podopieczny: Eight Belles :3 Pieniądze: £965 Punkty doświadczenia: 9
Wysłany: 2015-07-08, 19:44
- Spokojnie, mała - poklepała klacz uspokajająco po szyi, widząc jej zdenerwowanie. Chyba jeszcze nie spotkała się koniem wyścigowym, który nie miałby problemu z wejściem do bramek startowych. Zaczynała śmiało wierzyć, że takie po prostu nie istnieją. Zawróciła ją kłusem, czekając, aż jej przejdzie. Dopiero w momencie, kiedy była w miarę spokojna, po raz kolejny podjechały pod same bramki. Jeśli nie skutkowało, powtarzały proceder do skutku. Za każdym razem dawała karej możliwość bezstresowego obwąchania bramki, czy też nawet ciekawskiego wetknięcia łba do środka. Nie chciała jej w żadnym wypadku stresować czymkolwiek. Zbyt dobrze wiedziała, jakie mogą być później skutki takiego postępowania, jeśli ktoś chce wpoić coś czterokopytnemu na siłę.
Płeć: klacz Wiek: 5 Lata Rasa: Pełna Krew Angielska Wzrost: 170 cm Właściciel: Brian Donney Cena: £3250 Doświadczenie w skokach: 13 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10 Doświadczenie z lonżowania: 13 Kondycja: 156 Szybkość: 205 Klasa startów: dead last
Wysłany: 2015-07-09, 17:05
U niej to problem po wypadkowy wcześniej spokojnie do nich podchodziła, wchodziła itd. Zawróciły od bramek gdzie klacz miała krótką chwilę by się uspokoić, mieliła intensywnie ale nie przesadnie wędzidło. Z drugim najazdem było znacznie lepiej klacz nadal nie znacznie kuliła uszy ale nigdy nie będzie to dla niej idealnie bez stresowe, ciało również było wyraźnie mniej napięte niż wcześniej. Z staniem obok nie miała problemu ale sama z siebie tam nie wejdzie Z człowiekiem na grzbiecie czy obok klacz nie miała aż takiego stresu jak zwykle, gorzej jakby rzeczywiście na siłę czy sama miała tam wejść.
_________________
In yours eyes There's a heavy blue.
imię: One to love and one to lose » Blue Moon właściciel: Sweet divine a heavy truth » Brian Donney.
rodzice: Prince Royal II x Soneria
dokumenty: passport moje:gallery
potomstwo: Water or wine don't make me close »
o. Keenashaw (o. Soul Eater),
kl. Bite the Dust (o. Scho Can Do)
osiągnięcia: I wanna feel the way that we did that summer night » link
Płeć: kobieta Wiek: 23 Wzrost: 162 cm Partner: your face is like a melody, it won't leave my head Ostatni trening: Zawody ujeżdżeniowe z Escudero & Michelangelo [18.05.2019] Podopieczny: Echo D'Arsouilles, Escudero IV, Michelangelo, Quarantino Pieniądze: £11500 Punkty doświadczenia: 153 Skoki: 42 Ujeżdżenie: 40 Cross: 13 Wyścigi: 17 Obycie z koniem: 34
Wysłany: 2015-07-10, 22:08
Stępowała w stronę toru, wybierając jak najbardziej okrężną drogę i tym samym fundując Vesiemu przy okazji krótki spacer dookoła całego Orchard Stable. Niemniej jednak kiedy dotarli już do właściwego miejsca wydarzeń, wjechała na tor, na którymś ktoś się przygotowywał. Nie przejęła się tym specjalnie, twierdząc, że para pewnie zdąży przebiec dystans nim oni się w spokoju rozprężą. Przez dobre piętnaście minut stępowała sobie z Jaszczurem to tu, to tam - raz podjechali bliżej bramek, raz kręcili się na środku, a raz bliżej barierek. Przy okazji dała ogierowi szansę na przypomnienie sobie tego miejsca, a w razie gdyby odczuwałby strach przed jakąś rzeczą, pozwalała mu się z nią zapoznac, ewentualnie uspokajając czy zachęcając do podejścia do niej. Wydawało jej się, że jej podopieczny nie będzie miał specjalnych oporów przed niczym, jednakże zachowała należytą ostrożnośc, nie pozwalając by jej czujnośc była uśpiona chociażby przez kika chwil. Na podstawie zachowania Vesiego stwierdziła, czy lonża będzie konieczna - jeśli tak, zsiadła i zajęła sie wiadomą rzeczą*, a jeśli nie wymagała tego sytuacja - postępowała dodatkowe pięc minut na luźnej wodzy, z czasem powoli ją skracając i zachęcając ogiera do współpracy. Oczywiście nabierała je stopniowo, dając Jaszczurowi czas na oswojenie się z poniekąd nowym uczuciem w pysku. Na razie tolerowała drobne bunty w postaci zadzierania łba, niemniej jednak z każdą kolejną chwilą wymagając coraz więcej i prosząc o skupienie z jego strony. Aktualnie skupiała się na odpowiednim rozluźnieniu, na ustawienie miała dopiero przyjśc pora za chwilę.
*jeśli zaistnieje taka potrzeba, opiszę to w kolejnym poście
_________________
loteria 28.05 - czysty przejazd w zawodach skokowych/próbie skokowej
Vesiputous Wyścigowiec Is it a bird? Or is it a plane? Oh well, Vesi!
Płeć: ogier Wiek: 4,5 roku. Rasa: folblut. Cena: £3150 Doświadczenie w skokach: 10 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 25 Doświadczenie z lonżowania: 16 Kondycja: 61 Szybkość: 103
Wysłany: 2015-07-10, 22:39
Od drogi ze stajni zaczął troszkę psocić, idąc bardzo żywym tempem. O ile szybko go Tay nie poskromiła, to zaczęło się w nim buzować i próbował wejść w kłus. W stajni już odpuścił, tak. Ale na dworze! Och, na dworze w świeżym powietrzu! Jego młodzieńczy umysł troszkę zaczął wariować, bo i nie tak ostatnio miał trening.
No ale, jeśli Tay go odpowiednio i spokojnie upomniała, jakoś tam jeszcze popsioczył rzucając łbem, ale już nie dodawał zbytnio tempa. Aczkolwiek czuć było, że jest spięty i chciałby sobie wyskoczyć i już teraz pobiec.
Wchodząc na tor uciekł kłusem w bok i zaczął niemalże piaffować z przejęcia. Jednak jak wcześniej - dużo kombinował, ale nieciężko było go przekonać do uspokojenia się i jakiejś kooperacji. Jechał stępem, tak jak mu właścicielka kazała. No i z każdą minutą oddychał coraz spokojniej, odpuszczał. Nie bał się niczego na torze. Wąchał z daleka barierki przechodząc obok nich, zerkał na bramki i pracującą nieopodal klacz. Nie interesował się nią. Był pochłonięty swoim spacerowaniem - obserwował otoczenie, idąc żwawo. Nasłuchiwał uważnie Taylorki, oczekując jakichkolwiek sygnałów od niej.
Płeć: kobieta Wiek: 23 Wzrost: 162 cm Partner: your face is like a melody, it won't leave my head Ostatni trening: Zawody ujeżdżeniowe z Escudero & Michelangelo [18.05.2019] Podopieczny: Echo D'Arsouilles, Escudero IV, Michelangelo, Quarantino Pieniądze: £11500 Punkty doświadczenia: 153 Skoki: 42 Ujeżdżenie: 40 Cross: 13 Wyścigi: 17 Obycie z koniem: 34
Wysłany: 2015-07-10, 23:25
Oczywiście nie reagowała nerwowo, znając humorki swojego wierzchowca i wiedząc, że nie potrzeba ani złości, ani siły, żeby go uspokoic. Stanowczymi, aczkolwiek ani trochę agresywnymi sygnałami przywoływała go do porządku, działając uspokajająco i absolutnie się na niego nie denerwując. Nie przejęcie z jego strony i przyspieszenie do wyższego chodu zareagowała tylko anielskim spokojem i znów to wyciszającymi pomocami, sugerującymi, acz nie narzucającymi mu stęp. Kiedy tylko ten ustąpił i zaczął nieco więcej swojej uwagii przywiązywac do jeźdźca, tak jak mówiłam, zaczęła delikatnie pracowac z głową, prosząc jak na razie tylko o rozluźnienie. Z czasem zaczęła bawic się trochę ustawieniem - pojeździli trochę z głową lekko do wewnątrz, trochę do zewnątrz i trochę na wprost. Raczej nie dawała mu zbyt dużo szans na nudę, bo to i pewnie niekorzystnie wpłynęłoby na całokształt rozgrzewki.
Po wstępnej rozgrzewce w stępie poprosiła o zakłusowanie, a ów prośbę poprzedziła kilkoma niezbyt gwałtownymi półparadami. I znów, jeśli Jaszczur wykazywał się nadmiarem energii, działała uspokajająco, przypominając cierpliwie, ale absolutnie nie nerwowo o swojej obecności i prosząc o jego uwagę. Sygnały dostosowywała do jego zachowania - jeśli kompletnie ją ignorował, były nieco wyraźniejsze, a jeśli odpowiadał w porządku, były - choc odczuwalne - raczej dosyc subtelne.
_________________
loteria 28.05 - czysty przejazd w zawodach skokowych/próbie skokowej
Vesiputous Wyścigowiec Is it a bird? Or is it a plane? Oh well, Vesi!
Płeć: ogier Wiek: 4,5 roku. Rasa: folblut. Cena: £3150 Doświadczenie w skokach: 10 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 25 Doświadczenie z lonżowania: 16 Kondycja: 61 Szybkość: 103
Wysłany: 2015-07-12, 23:17
Pomoce zastosowane przez Taylor bardzo korzystnie wpłynęły na zachowanie jej wierzchowca. Oczywiście nie od razu, a i Vesi chwilę się posprzeczał jeszcze wyraźniej. Potem jednak miarowo uspokajał się i relaksował, z każdą chwilą jakby oddychając spokojniej. Parokrotnie zareagował na jej sygnały przemieleniem wędzidła w pysku, no i powoli opuszczał głowę. Szyja była coraz mniej spięta i zaczynała delikatnie odpowiadać na jej wygięcia. Wpierw ogier miał problem z utrzymaniem stępa w linii prostej przy wychyleniu głowy za pion. Powiem wręcz, że duży problem. Kompletnie schodził z linii; Taylor musiała bardzo wyraźne sygnały wystosować, aby zrozumiał o co chodzi. Wykonywał takie ćwiczenia już wcześniej, oczywiście że tak, ale najwidoczniej trzeba mu było przypomnieć.
Wszedł w kłus, tak jak się można było spodziewać, bardzo żywo. Mimo rozluźnienia i skupienia, które już udało mu się osiągnąć, wyższy chód przewrócił mu znów na krótko w głowie. Poleciał bardzo szybko przed siebie, podnosząc ryj i sztywniejąc na pysku. Ale, jak zostało wyrzeczone - na krótko. O ile tylko Tay go konsekwentnie i szybko przywołała do porządku, to zwolnił do życzonego tempa i po paru chwilach odpuścił spięcie pyska. Opuścił mordę troszkę, parskając w takt swoich kroków. Po paru minutach też stał się wygodniejszy w grzbiecie, no i jakość chodu się mu poprawiła.
Płeć: kobieta Wiek: 23 Wzrost: 162 cm Partner: your face is like a melody, it won't leave my head Ostatni trening: Zawody ujeżdżeniowe z Escudero & Michelangelo [18.05.2019] Podopieczny: Echo D'Arsouilles, Escudero IV, Michelangelo, Quarantino Pieniądze: £11500 Punkty doświadczenia: 153 Skoki: 42 Ujeżdżenie: 40 Cross: 13 Wyścigi: 17 Obycie z koniem: 34
Wysłany: 2015-07-13, 14:31
Rozumiała wyjście z wprawy wierzchowca: nadal spokojna, powoli "tłumaczyła" mu zadanie. W razie konieczności posłużyła się barierką, jadąc tuż obok niej; utrzymując konia prostego w tułowiu delikatnie (o wiele subtelniej, niż gdyby nie miał z tym cwiczeniem problemów) zasugerowała wygięcie do wewnątrz, niemniej jednak jednocześnie z tymże sygnałem pomagając Jaszczurowi zewnętrzną łydką i dbając o to, by jego zad nie przemieszczał się razem z głową. Jeśli udało im się przez dwa-trzy kroczki utrzymac pion odpuściła i poklepała czterolatka, jeśli jednak nie, ponowiła próbę, cały czas trzymając się tej samej metody. W podobny sposób spróbowała wygięcia do zewnątrz - wewnętrzna łydka pilnowała, by Jaszczur nie schodził ze śladu, natomiast napięcie wewnętrznej wodzy w połączeniu z subtelnymi półparadami zewnętrznej delikatnie, acz stanowczo prosiły go o wykonanie tego zadania (oczywiście tłumaczyła mu jak najjaśniej potrafiła, nie chciała mu tutaj niczego utrudniac). Zakładając, że jakoś doszli do porozumienia - bo Taylor nie poddawała się za szybko, nie tracąc także swojej złotej cierpliwości - tak jak napisałam, poprosiła o kłus, spodziewając się tego nagłego powrotu energii. Pozwoliła Jaszczurowi zrobi kilka swoich nerwowych susów, zaraz potem blokując w pewnym stopniu miednicę i stałym, stanowczym aczy nadal delikatnym dla jego pyska działaniem ręki prosiła o zwolnienie, bo niezdrowo biegac tak sztywno. Tutaj również kontynuowała pracę z pyskiem, zaczynając od zera, zupełnie tak, jakby niczego wcześniej nie wypracowali - stopniowo prosząc o zejście z głową i odpuszczenie w szyi jak i potylicy. Z wygięciami wstrzymywała się jeszcze przez dłuższą chwilę i spróbowała jednokrotnie, nadal stosując tą samą metodę, co przedtem, polegającą na bardzo jasnych sygnałach i ewentualnej pomocy barierek. O ile to się w tym wypadku sprawdziło, powtórzyła to dwukrotnie na każdą stronę, bo i o regularnych zmianach kierunku nie zapomniała. W ten sposób pokręcili się dobre dziesięc minut. Po upływie tego czasu Taylor znów przeszła do stępa, oddając Jaszczurowi wodze i niespiesznie pokierowała się w stronę bramek, do których niemniej jednak jeszcze go nie wprowadzała. Włóczyła się wraz z nim tuż obok nich, zakładając oczywiście, że musieli czekac, aż druga para je opuści. A zatem z tej perspektywy obserowała start nieznanej sobie klaczy.
_________________
loteria 28.05 - czysty przejazd w zawodach skokowych/próbie skokowej
Płeć: klacz Wiek: 7 lat Rasa: koń pełnej krwi angielskiej Właściciel: ------------ Cena: £2100 Doświadczenie w skokach: 13 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10 Doświadczenie z lonżowania: 10 Kondycja: 25 Szybkość: 60
Wysłany: 2015-07-14, 13:25
Nie miałaby nic przeciwko. W jej wieku ważne jest, aby miała zapewnione dużo ruchu, co ostatnio zostało mocno zaniedbane. Drżała na całym ciele, czując, jak powietrze smaga ją po pysku. Dopiero po parunastu metrach wbiegła w właściwy sobie rytm. Parsknęła, czując lekkie zawahanie po ruchu rąk Leona, co faktycznie odbiło się momentalnie na wodzach. Zmrużyła oczy, żeby jak najmniej małych drobinek piasku wpadało siwej pod powieki. Zawsze jak na złość wiatr się zmagał, ale jakoś starała się ten problem zniwelować do granic możliwości. Z lekkim trzeszczeniem w wszystkich stawach wygięła się pod odpowiednim kontem, mocno wbijając kopyta w ziemię, swoją siłę wybicia kierując odpowiednio do przodu, aby zwiększyć odpowiednio z każdą chwilą prędkość coraz bardziej . Niemal czuła, jak palą ją żywym ogniem. Co dziwne, tak naprawdę czuła zbytniego zmęczenia. Przede wszystkim liczyło się to, że dla sprawiało jej to niesamowitą radość. Niby dzięki temu przypadkowemu obserwatorowi mogłoby się wydawać, że zostaje przez to cały czas na luzie i nie przejmuje się, jakim tempem biegnie. Nic bardziej mylnego. W każdej sytuacji dawała z siebie wszystko, nawet jeśli był to samotny trening, gdzie nie ma dodatkowej adrenaliny z powodu małej rywalizacji z swoim 'partnerem', który biegnie obok.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum