Płeć: ogier Wiek: 4 Lata Rasa: Hanowerska Wzrost: 175 cm Właściciel: Mia Alight Cena: £2300 Doświadczenie w skokach: 10 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 44 Doświadczenie z lonżowania: 24 Kondycja: 26 Szybkość: 10 Klasa startów: Ujeżdżenie: L
Wysłany: 2020-01-06, 21:38
Od razu po powrocie z padoku zajrzałem do żłobu z nadzieją, że może ktoś postanowił podzielić się ze mną marchewką, ale ku swojemu rozczarowaniu dostrzegłem tam tylko jedno jabłko. Od niechcenia ugryzłem kawałek, zdecydowanie nie mając ochoty na przeżuwanie tej paskudnej konsystencji i zastygłem w bezruchu. Moja uwaga skupiła się na otoczeniu, w którym wyłapałem cichy dźwięk ludzkich kroków, które mimo że nie były tu żadną nowością wyczuliły mnie na otoczenie. Ruszyłem do drzwi, w końcu decydując się pogryźć zalegający w pysku kawałek i wysunąłem łeb na korytarz z postawionymi uszami. Swoją drogą postarałem się żeby dzisiaj nawet one pokryły się błotem, które gdzieniegdzie jeszcze nie obeschło.
Płeć: kobieta Wiek: 32 lata Wzrost: 165 cm Ostatni trening: Ujeżdżeniowy z Renaissance. Pieniądze: £484 Punkty doświadczenia: 17 Skoki: 4 Ujeżdżenie: 9 Cross: 2 Obycie z koniem: 2
Wysłany: 2020-01-06, 22:25
Stawiła się w stajni przed południem na życzenie jednego z jeźdźców, za zadanie mając ruszyć świeżo przybyłego konia przed zbliżającymi się zawodami. Pozostawiwszy swoje rzeczy, przygotowała sobie stanowisko na myjce, jeszcze słodko nieświadoma tego, jaką niespodziankę dla niej przygotował ogier. Dzięki temu jednak nie musiała potem chodzić po potrzebne rzeczy, mając wszystko na miejscu, więc pozostało jej tylko udać się po Renaissance. Odnalezienie jego boksu zajęło jej kilka chwil, ale kiedy tylko jej się to udało i zobaczyła, w jakim był stanie, westchnęła z politowaniem na widok tej całej panierki. Przywitała się z ogierem, a słysząc o jego przyjaznym charakterze weszła zaraz do boksu i przystąpiła do zakładania kantara z już doczepionym uwiązem. Następnie wyprowadziła go na korytarz i skierowała się na myjkę, gdzie uwiązała go na dwa uwiązy, tam mając możliwość obejrzenia jego dzieła sztuki z odległości. Karus z pewnością wyglądał na wielce zadowolonego, ale sama Audrey już zdecydowanie mniej. Nie pozostawało jej nic tylko przystąpić do zeskrobywania błota z jego sierści za pomocą szczotek, co miało kosztować ją więcej wysiłku i czasu niż się spodziewała. Skrupulatnie pozbywała się jednak zanieczyszczeń z jego ciała, żeby doprowadzić go do porządku i stanu użytkowania - dopiero wtedy, po wcześniejszym wyczyszczeniu kopyt i wyczesaniu grzywy i ogona, przystąpiła do siodłania. Na grzbiet tradycyjnie założyła czaprak z podkładką oraz siodło z dopiętym popręgiem. Nogi zabezpieczyła ochraniaczami ujeżdżeniowymi, a po okiełznaniu hanowera zabrała kask oraz bat i wyprowadziła go ze stajni w kierunku hal, za cierpliwość nagradzając kostką cukru.
/zt
_________________
W sprawie szczepień proszę pisać na GG/Discord lub priv na Mię! <3
remember what the people said, when it's said and done
L E T...I T...G O
» f r i e n d s » i don't wanna be forgotten
even worse, i don't wanna be alone
...........› t a y l o r » f a m i l y » change can be amazing
so i pray for the best, i pray for the best for you
...........› a d e l e...s o l v e - siostra
Płeć: ogier Wiek: 4 Lata Rasa: Hanowerska Wzrost: 175 cm Właściciel: Mia Alight Cena: £2300 Doświadczenie w skokach: 10 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 44 Doświadczenie z lonżowania: 24 Kondycja: 26 Szybkość: 10 Klasa startów: Ujeżdżenie: L
Wysłany: 2020-01-06, 22:47
Na widok młodej kobiety, odstąpiłem od drzwi pozwalając jej wejść ale nie odsunąłem się daleko. Ciągle zainteresowany nową osobą, powiodłem chrapami po jej ręce w poszukiwaniu smakołyków, ale ostatecznie musiałem pogodzić się z ich brakiem nad czym ubolewałem w szczególny sposób. Zawód sprawił, że schyliłem łeb do leżącego w rogu siana, ale jak się szybko miało okazać, nie miałem czasu na jedzenie. Pozwoliłem sobie założyć kantar, posłusznie ruszając za nią na myjkę jakby w ogóle nie obchodziło mnie otoczenie. Dopóki żadna z mijanych klaczy nie miała rui nie zwracałem na nie uwagi, ostatecznie lekko zacinając się przed wejściem. Nigdy tego nie lubiłem, chyba świadom, że za chwilę zedrą ze mnie panierkę i o ile pozwoliłem zrobić ze sobą wszystko, moja mina nie zdradzała raczej szczególnego zadowolenia. Dopiero kiedy zostałem osiodłany, wykazałem się nieznacznie większym zainteresowaniem, znów odwracając głowę w stronę nieznajomej i stawiając uszy. Miałem nadzieję na wyjazd w teren, ale i tym razem moje nadzieje zostały rozwiane. Na szczęście cukier osłodził mi gorycz rozczarowania.
/zt
Płeć: kobieta Wiek: 19 lat Wzrost: 167 cm Ostatni trening: Teren - Lopin to the Party Podopieczny: Aristo Pieniądze: £1400 Punkty doświadczenia: 16 Western: 8 Obycie z koniem: 8
Wysłany: 2020-01-07, 11:13
Wprowadziła Lopin po terenie do stajni, od razu kierując się na myjkę. Założyła klaczy kantar na szyję, po czym rozpoczęła od zdjęcia ciężkiego siodła z grzbietu gniadej, a także reszty sprzętu z grzbietu, by mogła odetchnąć. Zdjęła jej również wszystko z nóg, co jej wcześniej założyła, a także sprawdziła nogi i kopyta, czy wszystko w porządku, rozczyszczając strzałki kopystką z kamieni i wszelkich innych nieczystości, które mogły tam pozostać po terenie. Na sam koniec zostawiła sobie zamienienie ogłowia i kantara miejscami, a po wstępnym ogarnięciu Lopin, wyszła z nią w stronę jej boksu. Pozwoliła sobie jeszcze chwilę tam posiedzieć, biorąc garść siana i wycierając głównie grzbiet klaczy wiązką, jak i również łopatek, zadu i szyi. Pożegnała się za pomocą kawałka marchewki podsuniętego pod pysk, by potem zdjąć kantar z jej pyska i wyjsć z jej małego mieszkanka, odwieszając uwiąz i kantar na haku obok drzwi i żegnając się jeszcze czułym pogłaskaniem po kości nosowej.
zt
_________________
Ze względu na dużą ilość koni w kolejce do kowala, wizyty będą się odbywały w max. dwóch postach.
Płeć: ogier Wiek: 9 lat Rasa: Hanowerska Wzrost: 189 cm Właściciel: Drew Cena: £2900 Doświadczenie w skokach: 60 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 34 Doświadczenie z lonżowania: 56 Kondycja: 74 Szybkość: 75 Klasa startów: Skoki: P
Wysłany: 2020-01-07, 21:55
W sumie to nawet lepiej, że Drew postanowił sam odrobaczyć Volano. Zawsze to bezpieczniejsze dla weterynarza, niż jakby on sami miał to robić i się na siłować z karoszem. Czarci pomiot? Ale on przecież jest nie winny. Widząc właściciela pod boksem podszedł do drzwiczek, by się z nim przywitać i zjeść kawałek marchewki. Niechętnie jakby wyczuwając że coś się święci, wpuścił właściciela do środka i uważnie go obserwował. Dał sobie ubrać kantar bez większych oporów, ale dalej już nie było tak łatwo. Nie dał sobie tak łatwo wetknąć pastę do pyska, a także ją zaaplikować. Starał się wyszarpnąć facetowi, przez co nie przyszło to Drew wcale tak łatwo. W końcu jednakże mu się to udało, a ogier niechętnie ale jednak przełknął niedobrą pastę. Skulił uszy i prychnął na faceta, próbując go też trochę uwalić tym specyfikiem. Nie chciał smakołyka ani też wyjść z boksu, a przy tym tak się opierał jak osioł że ani drgnął. To też chyba spacer i czyszczenie musiał odłożyć na potem, bo nie wchodziło to teraz w rachubę.
_________________
rodzice: Vivaldo Van Het Costerveld x Arnica De La Barre
dokumenty: passport moje:gallery
[img]xxx[/img]
Podkuty na przody, ostatnie przekucie - 27.01.2020
Płeć: ogier Wiek: 2 Rasa: koń pełnej krwi angielskiej Wzrost: 164 cm Cena: £2000 Doświadczenie w skokach: 7 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10 Doświadczenie z lonżowania: 10 Kondycja: 32 Szybkość: 32 Klasa startów: first winner
Wysłany: 2020-01-07, 22:29
Aurelie napisał/a:
. . .
Z wyraźnym zainteresowaniem zwrócił uszy w stronę dziewczyny, gdy ta znalazła się pod jego boksem, śmiało i bez choćby cienia zawahania wyciągając doń pysk, zaczepnie trącając jej dłoń zanim ta jeszcze w ogóle zdążyła dotknąć różowych chrap. Z podobnym zadowoleniem i zaciekawieniem odniósł się także do zaproponowanego kawałka warzywa, nie zwlekając z porwaniem go z ręki Aurelie i ochoczym schrupaniem, co poprzedziło intuicyjne schowanie się w głąb boksu, aby tam bezpiecznie rozprawić się ze smakołykiem. Dzięki temu oszczędził zarówno sobie, jak i Aurelie wątpliwej przyjemności upraszania się o miejsce w boksie. Z wejściem kobiety do boksu wiązała się mimowolna ekscytacja - Shinrinyoku natychmiast połączył to z szansą na opuszczenie czterech ścian boksu, w związku z czym natychmiast zaczął nerwowo przestąpywać z nogi na nogę i wyglądać na korytarz przez jej ramię, zdając się niewzruszony jej obecnością. Nie miał również obiekcji przed założeniem kantara, nie utrudniając Aurelie tej czynności i dzięki temu szybko opuszczając u jej boku boks. Jak można było się spodziewać, już w pierwszych kilku krokach sprawdził, na ile mógł sobie pozwolić, ochoczo ruszając naprzód bez czekania na dziewczynę, ale uspokojenie go nie było znów aż tak trudne. Nadal był nadmiernie wszystkim poruszony i co drugą chwilę podkłusowywał w miejscu lub zadzierał łeb, aby przyjrzeć się czemuś wnikliwie, ale na tym kończyły się jakiekolwiek niepożądane zachowania. Pozostawiony sam sobie na myjce na szczęście nie zdążył wpaść na żaden pomysł, choć ewidentnie niecierpliwił się musząc tak dużo czasu spędzić sam w jednym miejscu. Po powrocie kobiety uspokoił się na tyle, aby nie przeszkadzać jej specjalnie w zabiegach pielęgnacyjnych, choć po raptem kilku minutach szczotkowania dopadło go znudzenie, które objawił grzebaniem i machaniem jednym z przodów, jakby chcąc upomnieć się o uwagę Aurelie.
Płeć: ogier Wiek: 6 lat Rasa: Koń Luzytański Wzrost: 162 cm Ostatni trening: 9.02.20 - trening ujeżdżeniowy - Jessie Właściciel: Jessie Cena: £2150 Doświadczenie w skokach: 10 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 37 Doświadczenie z lonżowania: 21 Kondycja: 25 Szybkość: 10 Klasa startów: Ujeżdżenie: L
Wysłany: 2020-01-08, 18:38
Ukryj:
Jessie napisał/a:
Wybór luzytana na nowego konia do ujeżdżenia, trzeba przyznać, był spontanicznym pomysłem Jessie, który musiała teraz jakość ugryźć. Po sprowadzeniu konia ze słonecznego Półwyspu Iberyjskiego, dała mu czas na zaaklimatyzowanie się w nowych warunkach i poświęciła go jedynie na karuzele, lonże i wybiegi. Nadszedł jednak ten czas, gdy wypadało wreszcie pójść do pracy i właśnie z takim zamiarem Jess pojawiła się dziś w stajni.
Standardowo przywitała się z końmi, ale Waldek jako jeden z nielicznych nie wystawiał łba na korytarz w oczekiwaniu na marchewkę, co stworzyło Jess możliwość do zgadywania - śpi czy śpi?
- Dzień dobry - przywitała sympatycznie śpiocha, gdy już zajrzała do jego boksu, wstrzymując się chwilowo z wrzuceniem marchewy do żłobu. - Jeszcze śpisz? - Zapytała, ciekawa tego, czy Valiente na jej widok się podniesie, czy jednak dalej będzie wylane i pozwoli do siebie podejść. By to sprawdzić, otworzyła boks, wydłużając jednak moment samego wejścia by dać bułankowi czas na reakcję.
W najgorszych snach nie podejrzewał, że w końcu nadejdzie dzień, w którym przyjdzie mu pójść ponownie do roboty. W słonecznej Hiszpanii nie miał za wiele czasu na odpoczynek i naprawdę ciężko pracował, aby pod tą pierzynką z tłuszczyku kryły się solidnie wypracowane mięśnie. Odkąd przyjechał do Eastbourne troszku mu się przytyło, ale kto by się tym przejmował. Do tej pory nie było problemu z dopięciem popręgu, więc sam Waluś nie czuł się zbyt puszysty.
Drzemiąc beztrosko zastrzygł uchem słysząc głos właścicielki, ale mimo to udawał mocno śpiącego nie reagując na obecność Jess w żaden sposób. Dopiero, gdy drzwi boksu się uchyliły, podniósł łeb dostrzegając tym samym Brunetkę, ale nawet jej obecność nie skłoniła go do podniesienia się do góry. Pozwolił do siebie podejść i pogłaskać, jeśli Jess się zdecydowała na pomizianie swojej Bułeczkowej przytulanki.
Płeć: ogier Wiek: 13 lat Rasa: Koń andaluzyjski Wzrost: 168 cm Ostatni trening: Ujeżdżeniowy z Sherry. Właściciel: Taylor Crack. Cena: £2300 Doświadczenie w skokach: 10 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 137 Doświadczenie z lonżowania: 42 Kondycja: 42 Szybkość: 20 Klasa startów: Ujeżdżenie: N
Wysłany: 2020-01-08, 21:51
Ostatnimi czasy Escudero wiódł leniwe życie, a jedyną rozrywką były dla niego okazjonalne wyjście na karuzelę, dzięki którym nie podupadła całkiem jego kondycja. To jednak nie miało uchronić go przed przybraniem formy misia zbierającego tłuszcz na zimę, który teraz był skrzętnie ukrywany pod przyciasną już derką Zajęty swoją porcją siana, nie przejmował się zanadto tym, co działo się na korytarzu, będąc już częściowo przyzwyczajonym do tego, że mało kto się interesował jego osobą, co też mu pasowało i dzięki temu mógł poddać się zimowej prokrastynacji.
_________________
escudero iv Fuego III × Escalera
zachwycający urodą i sympatycznym charakterem
pod siodłem wrażliwy, niewybaczający błędów, o ogromnej
ekspresji i dynamice ruchu. nosi miękko i wygodnie, jego
galop z spektakularnymuphillem przyciągnie każde oko.
wizerunek Emporio
....osiągnięcia III miejsce w zawodach ujeżdżeniowych kl. P6 z Taylor
III miejsce w zawodach ujeżdżeniowych kl. N5 z Taylor
Płeć: ogier Wiek: 10 lat Rasa: Zangersheide Wzrost: 185 cm Właściciel: Nadya Cena: £2150 Doświadczenie w skokach: 50 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 59 Doświadczenie z lonżowania: 70 Kondycja: 71 Szybkość: 70 Klasa startów: Ujeżdżenie: P
Wysłany: 2020-01-08, 22:02
Niby małe odciążenie, ale zawsze jakieś nie? On zawsze wszystko znosił ze stoickim wręcz spokojem. Czy to w ogóle dziwiło Nadyę? Raczej nie powinno, bo nie znają się zbyt krótko. Boy ogólnie charakteryzował się spokojnym charakterem, co okazywał na co dzień w stajni i pod siodłem. Rzadko kiedy okazywał złego siebie, ale gdzieś w głębi to w sobie miał i zawsze mogło mu się coś odmienić. Jednakże nic na to nie wskazywało. Kiedy dostrzegł kobietę pod swoim boksem, podszedł do niej i przywitał się z nią. Wpuścił ją do swojego boksu bez szemrania, dając się następnie wymiziać. Z ubraniem kantara kobieta też nie miała problemu, a nawet z aplikacją pasty. Choć ogier z tego powodu nie był specjalnie zadowolony, ale przełknął ów maź. Zjadł podarowany kawałek marchewki, by pójść z nią dość niechętnie na spacer ale jednak. Na myjce również mało chętnie spędził czas na czyszczeniu, by w końcu wrócić do boksu i zająć się sobą.
_________________
rodzice: Baloubet De Rouet x Germanie
dokumenty: passport moje:gallery
Płeć: mężczyzna Wiek: Dwadzieścia siedem lat rozczarowań to ja. Wzrost: 185 cm Zawód: zawodowy bokser wagi ciężkiej Partner: Przytul mnie tak mocno, długo. Wypierdalaj z mojej bajki, zawsze byłaś dla mnie nikim. Tylko ty się dla mnie liczysz... - Aaren. Podopieczny: Soendergaard d'Acier, Atomic Lady; Zgredek - pies Pieniądze: £2940 Punkty doświadczenia: 93 Skoki: 50 Ujeżdżenie: 6 Cross: 16 Obycie z koniem: 21
Wysłany: 2020-01-08, 22:38
Tym razem jego klienci mieli więcej szczęścia, bo gdy umówili się z Tonym na konkretny dzień, Wayford rzeczywiście pojawił się tego dnia w stajni, a nie tydzień później, jak zwykle miał to w zwyczaju. Dla osób myślących o nadchodzących zawodach w Orchardzie była to dobra wiadomość, w końcu zawsze to trochę mniej nerwów, których nieobecny kowal z pewnością potrafił wiele przysporzyć.
Wiedząc, że dzisiaj będzie to nie jeden, a kilka koni, rozstawił się ze sprzętem na zewnątrz, żeby nie blokować korytarza. Zaparkował blisko drzwi, więc wszystko miał pod ręką, co na pewno było sporym ułatwieniem.
Pierwszym koniem, po którego poszedł, był Escudero. Zlokalizowanie ogiera nie było trudnym zadaniem, w stajni niewiele było siwych andaluzów, więc Tony wkrótce pojawił się przy boksie trzynastolatka i cmoknął do niego, chcąc go tym sposobem oderwać od siana i skupić na sobie. Wziął uwiąz i kantar, po czym otworzył boks i wszedł do środka, raczej nie mając żadnych obaw względem tego niedużego, okrągłego konika.
Przywitał się z nim, "ubrał" i wyprowadził z boksu na zewnątrz, gdzie czekał już na nich stajenny, którego Tony poprosił o pomoc podczas pracy, skoro właścicielka nie była teraz dostępna. Standardowo zaczął od wyczyszczenia andaluzowi kopyt, począwszy od lewej przedniej nogi. Kopystką starannie wybrał wszelkie zanieczyszczenia i przy okazji to obejrzał, to opukał kopyto, upewniając się, że wszystko gra. Co najwyżej mógł ponarzekać na to, że kopyta Escudero były nieco małe jak na konia o takiej masie, no ale może już taki urok. Gdy wszystkie kopyta były już czyste, wrócił do lewej przedniej nogi i ponownie poprosił konia o podanie nogi, a potem z pomocą obcęgów zaczął odginać podkowiaki trzymające podkowę, żeby ją po prostu zdjąć. Jeśli tylko koń współpracował, czyli nie wyrywał nogi, zajęło mu to dosłownie chwilę; zdjętą podkowę i gwoździe odłożył na bok, po czym zaczął robić to samo z drugim przodem.
_________________
<div style="width:250px;color:gray;font-family:times;font-size:8px;text-transform:uppercase;letter-spacing:2px;text-align:center;line-height: 9px;"> WSZYSTKIE DEMONY I DIABŁY SĄ TUTAJ. WIĘC POMYŚL: JAK PUSTE MUSI BYĆ PIEKŁO?
Płeć: ogier Wiek: 13 lat Rasa: Koń andaluzyjski Wzrost: 168 cm Ostatni trening: Ujeżdżeniowy z Sherry. Właściciel: Taylor Crack. Cena: £2300 Doświadczenie w skokach: 10 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 137 Doświadczenie z lonżowania: 42 Kondycja: 42 Szybkość: 20 Klasa startów: Ujeżdżenie: N
Wysłany: 2020-01-08, 23:08
Ku uciesze Tonego Escudero nie miał sprawiać żadnych problemów przy tym zabiegu. Z charakteru mógł czasami wydawać się aż ospały, co mogło być dość mylące - w rzeczywistości był opanowany, ale przy tym wymagający i ostrożny. Przywitał mężczyznę dość obojętnie, nawet nie przerywając jedzenia, co zrobił dopiero, gdy tamten wszedł do środka. Anthonego zapewne mógł już dobrze kojarzyć, spędziwszy w Orchardzie dobrych kilka lat i najpewniej przez ten okres nie zmieniwszy kowala. Postawiwszy uszy na sztorc, dał sobie bez problemu nałożyć kantar i wyszedł za nim na korytarz, idąc aktywnym krokiem, ale nie spiesząc się. Wyjście na zewnątrz nieznacznie go ożywiło, ale nie na tyle, aby miało to utrudniać mu pracę - jedynie raz czy dwa zaczepił stajennego czy samego Wayforda, oczekując więcej uwagi czy jakichś smaczków, ale ostatecznie zrezygnował z tego pomysłu i pozwolił mu kontynuować swoją robotę. Nogi do czyszczenia podawał bez większego oporu, swój ciężar rozkładając na pozostałych trzech kończynach. Nie wyrywał ich, cierpliwie oczekując, aż mężczyzna sam pozwoli odstawić mu nogę, chociaż dość szybko wykazywał pierwsze oznaki znudzenia. Zaowocowało to znalezieniem sobie kolejnego zajęcia, jakim było bawienie się końcówką uwiązu, od czego nawet zbywanie stajennego nie zdołało go odciągnąć.
_________________
escudero iv Fuego III × Escalera
zachwycający urodą i sympatycznym charakterem
pod siodłem wrażliwy, niewybaczający błędów, o ogromnej
ekspresji i dynamice ruchu. nosi miękko i wygodnie, jego
galop z spektakularnymuphillem przyciągnie każde oko.
wizerunek Emporio
....osiągnięcia III miejsce w zawodach ujeżdżeniowych kl. P6 z Taylor
III miejsce w zawodach ujeżdżeniowych kl. N5 z Taylor
Płeć: mężczyzna Wiek: Dwadzieścia siedem lat rozczarowań to ja. Wzrost: 185 cm Zawód: zawodowy bokser wagi ciężkiej Partner: Przytul mnie tak mocno, długo. Wypierdalaj z mojej bajki, zawsze byłaś dla mnie nikim. Tylko ty się dla mnie liczysz... - Aaren. Podopieczny: Soendergaard d'Acier, Atomic Lady; Zgredek - pies Pieniądze: £2940 Punkty doświadczenia: 93 Skoki: 50 Ujeżdżenie: 6 Cross: 16 Obycie z koniem: 21
Wysłany: 2020-01-09, 00:39
Przeważnie ignorował zaczepki koni, ale na początku pracy, gdy nie był jeszcze zmęczony, zdarzało mu się na nie reagować. Dopóki były przyjazne, odpowiadał na nie spokojnie, czasem nawet z uśmiechem; podobnie było dziś w przypadku Escudero, na którego pierw się obejrzał, a potem połaskotał go palcami po chrapach zanim znowu schylił się po jego nogę. Wtedy to już stajenny stał na straży tego, by ogier nie przeszkadzał Wayfordowi podczas rozkuwania, ani tym bardziej podczas pozostałych etapów dokonywania korekty kopyt i zakładania nowych podków, jako że wymagało to od niego większego skupienia.
Po zdjęciu wszystkich podków Tony rozprostował się na chwilę i popatrzył po siwku zupełnie tak, jakby jego zapał do pracy już się skończył. Może po prostu udzielił mu się klimat i zaraził się tym od przysypiającego z nudy andaluza?
Oczywiście nie zostawił tak tego i po krótkiej przerwie wrócił do pracy; kolejnym krokiem było skrócenie lekko przerośniętego rogu kopytowego z pomocą obcęgów i wybranie martwej podeszwy nożykiem. Ponownie zaczął od przedniej nogi, lubiąc się trzymać jednego schematu; pewnie zamknął nogę konia w uścisku swoich ud i "odświeżył" kopyto w wspomniany sposób. Po odstawieniu nogi pochwalił krótko Escudero za to, że wciąż wykazywał chęć współpracy, po czym z nieco większą ostrożnością poprosił o tylną nogę, którą dość mocno rozciągnął, o ile oczywiście ogierowi nie przeszkadzała w tym żadna przypadłość.
Po zrobieniu kopyt nie zapomniał o opiłowaniu ich, na czas czego stawiał nogi Escudero na stojaku, dzięki czemu nie nadwyrężał sobie bardziej kręgosłupa i miał większą swobodę w manewrowaniu pilnikiem. Na koniec już tylko przymierzył koniowi nowe podkowy, które zapewne musiał nieco wymodelować przed ich przybiciem. Starannie i mocno pozaginał wbite podkowiaki, po czym opiłował ich ostre krawędzie, na tym już prawie kończąc swoją pracę. Wykończył ją posmarowaniem koniowi kopyt olejem, dzięki któremu ładnie się błyszczały.
Poprosił stajennego o przespacerowanie się z andaluzem w linii prostej, do boksu, by Tony mógł ocenić, czy wszystko gra, a gdy tak było - Escudero został odstawiony do boksu.
_________________
<div style="width:250px;color:gray;font-family:times;font-size:8px;text-transform:uppercase;letter-spacing:2px;text-align:center;line-height: 9px;"> WSZYSTKIE DEMONY I DIABŁY SĄ TUTAJ. WIĘC POMYŚL: JAK PUSTE MUSI BYĆ PIEKŁO?
Płeć: ogier Wiek: 7 lat Rasa: koń westfalski Wzrost: 179 cm Ostatni trening: przejazd odznakowy z Sethem Właściciel: Taylor Crack Cena: £2500 Doświadczenie w skokach: 10 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 63 Doświadczenie z lonżowania: 34 Kondycja: 33 Szybkość: 11 Klasa startów: Ujeżdżenie: P
Wysłany: 2020-01-09, 00:56
Okres zimowy także dla Michelangelo łączył się z częściowym odstawieniem od pracy, co nie wywierało na nim dobrego wpływu - już z korytarza wydawał się podminowany, kiedy nerwowo krążył po swoim boksie, kłapiąc zębami na sąsiadujące mu konie i kładąc po sobie uszy, ilekroć ktoś przechodził obok. Zamieszanie związane z wizytą kowala nie ułatwiało mu uspokojenia się, chociaż dla Anthonego największym wyzwaniem miało być najprawdopodobniej samo wyprowadzenie ogiera, którego największym problemem była właśnie przestrzeń osobista. Na razie Michałek był jednak całkiem nieświadomy zbliżającej się wizyty, co miało się szybko zmienić, naturalnie ku jemu niezadowoleniu. Opuszczenie jego boksu na ogół przychodziło mu z trudem, więc siłą rzeczy takie słodkie lenistwo było mu całkiem na rękę. Właścicielka oraz Astrid dbały o to, aby pozostał w formie, więc nie stracił tak na mięśniach, co w zestawieniu z jego dość wysokim wzrostem nie zachęcało do starcia z nim
_________________
in the room the women come and go, talking about _________ ______________˗ˏˋ m i c h e l a n g e l o ˎˊ˗
Płeć: kobieta Wiek: 27 lat Wzrost: 168 cm Zawód: żona bogatego mężczyzny :P Partner: I may not ever get my shit together but ain't nobody gonna love you better - Jonah Ostatni trening: ujeżdżeniowy - Bloo Podopieczny: Abaddon, Blooregard Q. Kazoo, Charleston Disasterpiece, Sternkämpfer CS, Insostenible, Duran Duran, Fandango, Foudre Rouge, I So Bad, Lavard Sontesique, Maven, Notesique Nox, Red Hot Chili, Sambuca, Strawberry Wine, War Admiral, Watchman, Valiente, Veuve Clicquot, Visueno Pieniądze: £4270 Punkty doświadczenia: 635 Skoki: 200 Ujeżdżenie: 249 Cross: 77 Wyścigi: 4 Obycie z koniem: 105
Wysłany: 2020-01-09, 12:41
Tytuł: Hodowca
Ukryj:
Valiente napisał/a:
W najgorszych snach nie podejrzewał, że w końcu nadejdzie dzień, w którym przyjdzie mu pójść ponownie do roboty. W słonecznej Hiszpanii nie miał za wiele czasu na odpoczynek i naprawdę ciężko pracował, aby pod tą pierzynką z tłuszczyku kryły się solidnie wypracowane mięśnie. Odkąd przyjechał do Eastbourne troszku mu się przytyło, ale kto by się tym przejmował. Do tej pory nie było problemu z dopięciem popręgu, więc sam Waluś nie czuł się zbyt puszysty.
Drzemiąc beztrosko zastrzygł uchem słysząc głos właścicielki, ale mimo to udawał mocno śpiącego nie reagując na obecność Jess w żaden sposób. Dopiero, gdy drzwi boksu się uchyliły, podniósł łeb dostrzegając tym samym Brunetkę, ale nawet jej obecność nie skłoniła go do podniesienia się do góry. Pozwolił do siebie podejść i pogłaskać, jeśli Jess się zdecydowała na pomizianie swojej Bułeczkowej przytulanki.
W Anglii jest chłodno, tłuszczyk jest przydatny, żeby nie marznąć!
Ten widok sprawił, że mimowolnie się uśmiechnęła. Oczywiście nie trzeba było długo czekać na to, by podeszła do śpiącego konia. Gdyby tylko mogła sobie na to pozwolić, całe dnie tuliłaby leżące koniki. <3 Ukucnęła więc obok i z uśmiechem pogłaskała Bułka po nosie, a potem po masywnej szyi, ostatecznie wsuwając palce pod kołnierz derki, żeby trochę podrapać luzytana. Rzadko się zdarzało, żeby nowe konie były takie wyluzowane, ale Waldek widocznie miał to we krwi.
- Nie chce ci się do roboty, co? - Wymruczała, niestety musząc go rozczarować, bo od tego nie było ucieczki. Co prawda poświęciła mu parę minut na pieszczoty i przytulanki, ale po upływie tego czasu wstała i głośnym cmoknięciem, a także głosem, zachęciła Valiente do tego samego. Mimo wszystko był to dość pobudzający dźwięk, więc liczyła na to, że przypomną mu się hiszpańskie czasy i zerwie się na równe nogi. Jeśli nie, to w zanadrzu miała jeszcze metodę kija i marchewki.
Płeć: kobieta Wiek: 25 lata Pieniądze: £3925 Punkty doświadczenia: 23 Skoki: 10 Ujeżdżenie: 6 Wyścigi: 3 Obycie z koniem: 6
Wysłany: 2020-01-09, 14:24
Shinrinyoku napisał/a:
...
Znużenie dwulatka nie umknęło jej uwadze, więc starała się robić wszystko szybko, tak by się nie zniecierpliwił staniem w jednym miejscu. Dodatkowo po jakiś czas go zaczepiała, czy po prostu do niego mówiła, chcąc umilić mu jakoś ten czas spędzony na myjce. Liczyła się z tym, że młode konie często były pełne energię i potrzebowały dużo uwagi, więc nie denerwowała się, gdyby w końcu zaczął się wiercić.
Skończywszy szczotkować, zajęła się jego kopytami, zaczynając najpierw od przednich kończyn. Zjeżdżała dłonią od łopatki, do samej pęciny, dodatkowo prosiła go o podanie krótką komendą. O ile nie utrudniał jej tego zabieraniem nóg, to sprawnie poradziła sobie z przodami i kolejno tyłami. Na koniec poczęstowała go jeszcze kolejnym kawałkiem marchwi i podpięła do kantara lonżę, dopiero wtedy odpinając uwiąz. Udała się z nim na basen przez łącznik w stajni, znów przykładając uwagę do tego, by nie caplował.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum