To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Tereny zielone - Ławki

Mia - 2016-03-24, 20:46

Dylan napisał/a:
[...]

....Ich znajomość była na tyle charakterystyczna, że przez to czasami dziwna. Często zachowywali się jak typowe przyjaciółeczki w gimnazjum/podstawówce, a innym razem byli gotowi rzucić się sobie do gardeł, wyzywając się w każdej wypowiedzi. Dlatego też, przynajmniej Mia, nie zwracała już uwagi na te wszystkie obrazy, odpłacając mu się tym samym <3.
....- No to udowodnij to, panie kapitanie drużyny - powiedziała, czując, że powoli zaczyna łapać haczyk. Widząc, że w końcu wstaje, odsunęła się od niego na pół kroku, nieco zbyt odważnie mierząc go wzrokiem.
....Nie spodziewała się jego kolejnego posunięcia, więc nie uniknęła bolesnego wbicia kija między jej żebra. Dobrze wiedział, jak bardzo ona tego nienawidzi, a robiąc to twardym narzędziem... wydał na siebie wyrok :lol2: . Rozmasowała obolałe miejsce, bo bądź co bądź ileś tam siły miał i zabolało to w jakimś stopniu. Kiedy krzyknął "berek", spojrzała na niego wzrokiem zmęczonego rodzica, ale ostatecznie przynajmniej się ruszył, a o to jej chodziło. Dlatego też zaraz zerwała się do biegu, wykorzystując fakt, że była od niego zwinniejsza i szybsza. Kiedy była wystarczająco blisko, skoczyła mu na plecy, z pewnością zatrzymując go w ten sposób. A jeśli to nie pomogło, po prostu sprzedała mu kosę, spektakularnie wywracając na trawę :lol2: .

Dylan - 2016-03-27, 14:21

A tam zwinniejsza i szybsza! Wierząc w swoje możliwości niczym mała, radosna sarenka bez najmniejszego ładu i składu przemieszczał się między nielicznymi drzewami, przez dłuższy moment radząc sobie z uciekaniem od Mii. Niestety, wszystko co piękne kiedyś się kończy - ostatecznie dwudziestolatce udało się go dogonić. Nie spodziewając się jej następnego posunięcia, wraz z momentem, w którym Alight znalazła się na jego plecach, zachwiał się dramatycznie, wydając z siebie zduszony jęk rozpaczy. :lol2: Chyba przeceniała jego umiejętności, skoro oczekiwała, że w takiej sytuacji zachowa równowagę: poleciał do przodu, najpewniej gdzieś po drodze pozbywając się ciężaru ze swoich pleców, bo szczerze wątpię w to, że ciemnowłosa wytrzymała te dzikie turbulencje. Z tej sytuacji nie było wyjścia, więc walcząc o odzyskanie panowania nad swoim ciałem, w wyjątkowo nieskoordynowany sposób odchylił się po raz ostatni do tyłu, by poddać się i boleśnie klepnąć na dupsko. Ups. Posłał Mii groźne spojrzenie, mimo wszystko uśmiechając się mimowolnie.
- Jeden do jednego - oznajmił wyraźnie rozbawiony, zawieszając na niej wzrok. Zastanawiał się, jak głupio musieli wyglądać biegając w ten sposób i głęboko żałował, że nie widział min przechodzących w okolicy ludzi.

Anonymous - 2016-04-01, 23:39

Nadya napisał/a:
[...]


Długo by opowiadać ze szczegółami, ale do starego domu, nie ma po co wracać. Mogła brać kotkę ile w lezie, ta nie będzie miała nic przeciwko 8-) Ta kocica sama miała dwa lata, była dorodnym kotem, więc na dobrą sprawę sama mogłaby mieć dzieci - na szczęście nie ma. Black mruczała cicho, machając od czasu do czasu końcówką ogona, obserwowała kobietę i jej poczynania. Kiedy została poczęstowana orzeszkami, nachyliła się nad nie i powąchała, ale szybko się cofnęła i otarła o kurtkę kobiety. Wiewiórką nie była :lol2: Orzeszki to chyba nie najlepszy pomysł, wystarczyła puszka dla kota, coś suchego, bo od dłuższego czasu nie jadła i zaraz kościotrupa będzie przypominać. Czarna zawsze mogła iść z nią, w końcu do zoologa z kotem chyba wpuszczą nie? W końcu klient nasz pan :D

Mia - 2016-04-19, 18:32

....Całkowicie zapomniała o tym, że w parku nie byli sami, przez co tak samo jak Dylan biegała jak sarenka, goniąc Bambiego i z zawziętością nie dając mu chwili spokoju. Również nie spodziewała się tego, żeby ta sierota w ten sposób zareagowała na jej obecność na plecach. Na całe szczęście dzięki Pleasure zdążyła nauczyć się ewakuacji z czyjegoś grzbietu, więc zdążyła uciec w bok, tym samym unikając zgniecenia dwudziestolatka sobą. Z trudem utrzymała się na nogach, ale finalnie wyprostowała się i spojrzała na bruneta z góry, uśmiechając się od ucha do ucha i nie zwracając żadnej uwagi na jego spojrzenie.
....- Wstawaj, pierdoło - powiedziała, zakładając dłonie i czekając, aż szanowny książę raczy podnieść cztery litery. Nie zamierzała mu w tym pomagać, co to to nie, nie ma tak dobrze :lol2: . Co prawda zwątpiła już w całkowite ośmieszenie się pod nazwą "lacrosse", ale liczyła, że go chociaż na spacer wyciągnie czy coś. - Nie no, spoko, poczekam - dodała, kiedy ten zignorował jej prośbę i dalej nie zamierzał ruszać się z ziemi. Aby podkreślić swoje słowa, przestąpiła z nogi na nogę, posyłając mu znudzone spojrzenie.

Nadya - 2016-04-20, 14:00

Tak czuła, że z tych orzeszków nic nie wyjdzie, więc po prostu zgarnęła garść, resztę schowała na swoje miejsce w jej kieszeni. Chrupiąc orzeszki znowu spojrzała na czarną kotkę. Oczywiście teoretycznie mogłaby ją wziąć do zoologicznego, ale czy Black by tak po prostu za nią poszła?
Chyba warto spróbować. Pogłaskała kotkę przelotnie za uchem, zgarnęła torebkę, w której miała jeden wieli bałagan i wstała z ławki, przeciągając się. Zrobiła krok w przód i obejrzała się na swoją towarzyszkę?
- Pójdziesz za mną Black? - zapytała, czując się przy tym idiotycznie, ale co tam. Na razie skupiała się na tym by ją nakarmić jakimś kocim żarłem.

Dylan - 2016-04-21, 20:32

Zupełnie nie przejął się faktem, że ziemia była chłodna i jak na Anglię przystało, wilgotna, beztrosko siedząc sobie na trawie i z wzrokiem wbitym w Mię, uśmiechając się jak idiota. Nie wiedział do końca, co do tak bawiło, ale coś na pewno - może to, co przed chwilą zrobił, a może jej bojowe nastawienie. W przeciwieństwie do niej, wiedział, że próba zachęcenia go do jakiejkolwiek aktywnej formy spędzania czasu skończy się fiaskiem. Ale pozwalał jej żyć w nadziei, że ta misja zakończy się powodzeniem. :lol:
- Uważaj kogo nazywasz pierdołą - oznajmił poważnie, nie mogąc jednak powstrzymać uśmiechu, a co za tym idzie - nie do końca spełniając swój zamysł. Lustrował ją bardzo uważnie, a jego uwadze nie umknęło znudzone spojrzenie i przestępowanie z nogi na nogę. To go tylko zachęcało do przedłużania tego wszystkiego, powinna o tym wiedzieć. :lol: - A jakie będę miał z tego korzyści?
Uniósł badawczo jedną brew do góry, zawieszając na niej wyczekujące spojrzenie. Niespecjalnie spieszyło mu się do wstawania. Przecież przy takim manewrze można nie daj Boże schudnąć!

Mia - 2016-04-26, 17:38

....Przywykła już do tego, że byli tak oryginalną i niepowtarzalną parą. Nie było to dla niej złe; nawet to, że w tym momencie byli w centrum uwagi, cieszyło ją. Była szczęśliwa z Dylanem i tylko to się dla niej liczyło. Dogadywali się jak nikt inny dzięki długoletniej znajomości, która w końcu zaczęła się od przyjaźni. Nie spodziewała się tego, aby jej błagania miały jakiś skutek, za dobrze znała dwudziestolatka i jego upartość godną osła. Mimo to świetnie bawiła się, udając wiecznie pewną swoich możliwości i tego, że wyjdzie na jej, chociaż to graniczyło z cudem.
....- Sugerujesz coś? - Mruknęła, unosząc kąciki w lekkim uśmiechu. Była przyzwyczajona do tego, że zawsze starał się ją zirytować i nie reagowała na to tak nerwowo, jak kiedyś. - Zależy, czego ode mnie oczekujesz - odpowiedziała, uśmiechając się tajemniczo. A teraz niech się domyśla, o co jej chodziło :lol2:

Anonymous - 2016-05-07, 09:23

---
Elizabeth White - 2016-05-19, 20:09

Wieczorną porą przyszła w określone miejsce i przycupnęła na jednej z ławek. Nie widziała się z Ann kupę czasu, toteż cieszyła się na to spotkanie jak nigdy.
Nie widząc na horyzoncie znajomej sylwetki rozsiadła się wygodniej, poprawiła swoją skórzaną ramoneskę i założyła nogę na nogę. W międzyczasie wyjęła z kieszeni też telefon i leniwie zaczęła przeglądać portale społecznościowe, wzrokiem uważnie śledząc migające obrazki. Była nieco wcześniej niż się umówiły, toteż cierpliwie czekała na swoją towarzyszkę. Zawsze wolała przyjść nieco wcześniej niżeli się spóźnić, nawet jeśli chodziło o zwykłe, koleżeńskie spotkanko.

Anne Howard - 2016-05-19, 20:51

Propozycja spotkania z Elizabeth wyszła dość spontanicznie, a raczej nie powinna mieć czego żałować. Angielka miała dość siedzenia bezczynnie w domu. Ostatnio skończyła się rozpakowywać, więc poniekąd to zajęcie stało się nieaktualne. W każdą czynność starała wkładać maksimum skupienia, wyłączając myśli biegające po głowie. Te przyjemne... i mniej przyjemne. Zacisnęła usta w wąską kreskę, widząc przed sobą majaczące kontury nielicznych drzew wśród połaci wszechobecnej już zieleni. Jeszcze tak nie dawno dopiero co wiosna wkraczała w decydującą fazę, a niedługo będziemy mogli witać lato. Powoli zaczynało się zmierzchać, przez na cienki sweterek musiała narzucić jeszcze skórzaną kurtkę - jej nieodłączną towarzyszkę. Starała się zakładać ją przy każdej okazji, uparcie twierdząc, że pasuje niemal do wszystkiego.
Przy okazji ostatnich zakupów zauważyła, że musi przerzucić się o jeden rozmiar mniejszy. W normalnych okolicznościach byłaby z tego faktu niezwykle zadowolona, ale nie teraz. Dokładnie wiedziała, co jest tego przyczyną. Zacisnęła usta w wąską kreskę, próbując odegnać wspomnienia, które do tej pory często nękały ją w snach. Z lepszym lub gorszym zakończeniem. I tak była dość chuda, więc ten przeskok jak na ten moment nie był zbyt widoczny, ale co z osobami, które znały ją wcześniej? Chociaż akurat one nie widziały się tak długo, więc... raczej mogła być spokojna. Wątpiła, czy zauważy jakąkolwiek zmianę. Znacznie przyśpieszyła, na końcu alejki dostrzegając znajomą sylwetkę. Stukot obcasów kobiety roznosił się echem wśród pustego parku, a ta w ekspresowym tempie dotarła do Kanadyjki.
- Cześć - powiedziała, ledwo studząc swój zapał w tonie głosu. Była naprawdę szczęśliwa, mogąc spotkać się z znajomą. Mimo, iż tak naprawdę poznały się przez brata Howard. Usiadła obok dziewczyny, spoglądając na nią z wyraźną radością.

Elizabeth White - 2016-05-21, 18:57

Leniwie uniosła wzrok znad telefonu i rozejrzała się na boki, w dalszym ciągu oczekując przyjścia Anne. W końcu wypatrzyła jej drobną sylwetkę majaczącą na horyzoncie, a na jej ustach momentalnie wymalował się pokaźny i w stu procentach prawdziwy uśmiech. Zablokowała urządzenie dzierżone w ręce i schowała go do kieszeni kurtki, następnie zasuwając suwak w celu uniknięcia zgubienia (co ze zdolnościami Elki nie było trudne). Oparłszy dłonie na kolanach prowadziła kobietę wzrokiem, długo czekając na owe spotkanie. Nie zamierzała kryć swojego zadowolenia, toteż uśmiech nie znikał z jej twarzy ani na moment. Łagodnie przyglądając się Pannie Howard poczekała aż tak zasiądzie obok i odgarnęła za ucho niesforne kosmyki swoich bujnych włosów. Nie mogąc się powstrzymać, przytuliła do siebie kobietę, w między czasie jej odpowiadając. Dopiero po dłuższej chwili wypuściła ją ze swoich objęć i odsunęła się nieco, nie tracąc jednak ani trochę swojego entuzjazmu.
- Gdzie Ty się włóczyłaś tyle czasu? - zagadnęła, szukając powodów ich rozłąki. Swego okresu dogadywały się bardzo dobrze, razem plotkowały i imprezowały, więc Elizabeth nie rozumiała do końca co się z tym wszystkim stało. Potraciła dużo znajomości, między innymi Bastiana, aczkolwiek powoli zamierzała wszystko odbudować.
- Opowiadaj co tam u Ciebie - ponagliła ją kolejnym pytaniem, dopiero po chwili uświadamiając sobie, że Anne może poczuć się przez nią nieco osaczona. Miała jednak nadzieję, że nie uzna owych pytań jako ataku na jej osobę i zrozumie nawał radości jaki targał drobnym ciałem Kanadyjki.

Anne Howard - 2016-05-21, 20:00

Nie powinno tak bardzo przesadzać. Nie wiedziała, jak bardzo Anne miała skłonności do gubienia drobnostek - nie zliczy, ile par kolczyków, naszyjników czy bransoletek zginęło w obrębie jej pokoju. Żadne poszukiwania nie przynosiły rezultatów. Howard spoglądała na swoją swoją z iskrami w oczach, nie potrafiąc się doszukać żadnej zmiany w wyglądzie kobiety. Nadal była tak piękna, jak zdołała ją zapamiętać. Zaśmiała się cicho, równie ochoczo odpowiadając na uścisk. Odetchnęła głęboko, czując, że wreszcie być może znalazła spokój. W jednej chwili potrafiła zapomnieć o wszystkim, co dręczyło ją do tej pory. Jeśli to działało, powinna bardziej się otwierać. Ale jakaś część umysłu Angielki dzielnie wzbraniała się przed jakimkolwiek kontaktem z światem zewnętrznym. Chciała, żeby ta chwila trwała tak długo, jak się da. W końcu wyzbyła się niepotrzebnych wspomnień... przynajmniej na ten moment. Uśmiech nie schodził z twarzy dziewczyny, a nawet poszerzył się jeszcze bardziej, kiedy to towarzyszka zapytała, czemu tak długo się nie widziały.
- Różnie - odparła, jednocześnie wzruszając ramionami. - Najwięcej czasu spędziłam w Kanadzie... A resztę czasu spędziłam ponownie objeżdżając Europę. Powinnaś jechać kiedyś ze mną do Lizbony. Spodobałoby Ci się tam!
Perspektywa wspólnego urlopu z Elizabeth nie było takim złym pomysłem. Mogły razem jakoś to zorganizować i wyjechać. Uciec chociaż na chwilę od zgiełku, chociaż nie było co porównywać z tym, co czaiło się na ulicach Nowego Yorku w godzinach szczytu. A najbliższa, dobra stajnia z zapleczem sportowym o dziwo znajdowała się pół godziny drogi od granic miasta. Spięła się nieznacznie, kiedy została zasypana kolejnym pytaniem.
- Czasem lepiej, czasem gorzej - wyszeptała na tyle głośno, aby Kanadyjka mogła bez problemu ją usłyszeć. - Najważniejsze jest to, że daję sobie jakoś radę.
Nie chciała zgłębiać się w szczegóły i miała nadzieję, że nie będzie drążyć tematu. Znów idealnie poskładany świat runąłby jak domek z niestabilnych, cienkich kart. Splotła ich smukłe palce, unosząc kąciki warg.

Elizabeth White - 2016-05-24, 20:33

Z zafascynowaniem przysłuchiwała się opowiadaniom dziewczyny, przy okazji wspominając w myślach swoje wojaże. Jedno było pewne - podróżowanie miała we krwi, a Anne narobiła jej tylko ochoty na kolejną wycieczkę. El wiedziała jednak, że na takową prędko się nie wybierze, bo miała kupę roboty w Eastbourn, a ostatnio i tak wydała fortunę na kolejną podróż do Australii.
- Z pewnością. Lizbona od dawna figuruje na mojej liście miejsc do odwiedzenia - odparła, kusząc się na lekki uśmiech. Wiedziała jednak, że zazwyczaj takie propozycje kończyły się fiaskiem, a ze wspólnych wyjazdów i tak nic nie wychodziło. Było to szczególnie uporczywe dla Kanadyjki, która jako perfekcjonistka musiała mieć wszystko zapięte na ostatni guzik.
Do końca wysłuchała opowieści Angielki, nie kryjąc swojego zafascynowania. Postanowiła nie dociekać jednak szczegółów, stwierdziwszy, że gdyby kobieta chciała, to powiedziałaby o nich sama. Wiedziała jak ważna jet prywatności i nie zamierzała jej naruszać. Mimo to ciekawiło ją jak układało się życie Panny Howard. Doskonale pamiętała w jakim klimacie przebiegło ich ostatnie spotkanie i martwiła się nieco o dziewczynę. Bądź co bądź nie dokończyły owej rozmowy i El ostatecznie nie dowiedziała się co było powodem smutku dwudziestolatki.
- Widziałaś się ostatnio z Sebastianem? - zagadnęła po chwili nieco niezręcznej ciszy, zaciekawiona tym, czy Collins nie zapomniał całkiem o swojej młodszej siostrze. Nie była jednak pewna, czy nie uprzedziła faktu jako, że mężczyzna również niedawno wrócił do miasta.

Anne Howard - 2016-05-24, 22:37

Mimo swojego nader młodego wieku Howard przemierzyła niemal całą Europę, w zasadzie nie potrafiąc nigdzie zagrzać miejsca na dłużej... Aczkolwiek sama jeszcze nie wiedziała, jakie ma plany względem tego miasta. Niby kupiła tutaj dom i ostatecznie zdołała się w nim urządzić, ale dziewczyną nadal targały wątpliwości. Skinęła nieznacznie głową, biorąc pod uwagę to, że jeśli i ona zdołałaby załatwić wszystkie formalności, naprawdę mogłoby się im to udać. Znała Lizbonę, więc bez większych problemów mogłaby zapoznać ją z miejscami w które nie dociera zwyczajny turysta. Czasami opłacało się spacerować po mieście godzinami, nie zważając na tępy ból łydek, aby w końcu odkryć miejsca do tej pory zasłonięte kurtyną milczenia. Uwielbiała wpatrywać się w most Vasco da Gama, a lśnienie lamp odbijało się tęsknie w jej oczach. Do tej pory pamiętała kawiarnię, przy której siadła wieczorami. Uciekanie od męczących i uciążliwych problemów nadal wychodziło brunetce najlepiej!
Spojrzała na nią ukradkiem, ciesząc się, że nie drążyła tematu dalej. Być może kiedyś zbierze się na odwagę i wydusi to z siebie. Tak naprawdę tylko Angielka i Bastian znali prawdę. I niech tak zostanie. Drgnęła nieznacznie, kiedy Elizabeth wywołała imię brata, o którym właśnie myślała. Jakby się nudząc zaczęła wybijać na udzie palcami nieregularny rytm, wyjątkowo długo zbierając się do odpowiedzi.
- Dość dawno się nie widzieliśmy - odparła, wzruszając ramionami. - Nawet gdyby wyjechał, to w zasadzie dowiedziałabym się o tym ostatnia. Czyli wszystko po staremu.
Zaśmiała się gardłowo, krótko, kręcąc przy tym głową. I znowu się zaczyna. Niekiedy miała ochotę wytargać go za włosy i powiedzieć, co o nim myśli... a tamtego wieczora pokazał się jej z strony, której jeszcze nie widziała. W ogóle nie wiedziała, że takową posiada. Nie widziała go od tamtej sytuacji, co z resztą było Howard bardzo na rękę. Nie musiał widzieć, jak bardzo zaczęło jej nie zależeć na tym, aby zrobić z swoim życiem cokolwiek.
- Chociaż kontaktował się z tobą? - zapytała, biorąc głęboki wdech. Nie spoglądała w oczy Kanadyjki. Bardziej zaczęły ją interesować własne dłonie, które zaczęły drżeć. Szybko je więc zacisnęła, nie chcąc powodować kolejnych pytań.

Elizabeth White - 2016-05-27, 17:05

Z lekkim niepokojem obserwowała zachowanie swojej towarzyszki. Nie umknęła jej ani ucieczka wzrokiem, ani zabawa palcami, co nie było naturalnym zachowaniem. W tym samym momencie zaczęła żałować, że poruszyła temat Sebastiana. Nie wiedziała jednak, że Ann nie ma ochoty o nim rozmawiać, a w myślach niestety czytać nie potrafiła. Walczyła z sobą, by nie zacząć dopytywać o więcej. Nie chciała jednak przypierać Angielki do muru widząc, że i tak toczy ze sobą wewnętrzną walkę.
- Spotkaliśmy się ostatnio na rajdzie organizowanym przez Orchard - zaczęła, w międzyczasie przypominając sobie jak to dokładnie było. Gdyby nie to, to kto wie czy zobaczyliby się do tej pory? Wnioskując ze słów Bastiana, ten nie zamierzał już więcej znikać jej bez słowa. Doskonale wiedziała jednak jak to już z nim bywało, toteż podchodziła do tego z lekkim dystansem. Nie chciała po prostu się zawieść, jeśli znowu coś nie pójdzie po ich myśli. Miała już dość wrażeń po spotkaniu sprzed wyjazdu mężczyzny.
- A co będzie dalej, to się zobaczy - dopowiedziała po chwili i posłała kobiecie nikły uśmiech. Nie chciała znowu zostać w Eastbourn sama, a prócz paru osób nie miała tu nikogo. Bała się tego. Myślę, że to nawet było głównym powodem jej licznych podróży. Próbowała uciec gdzieś, gdzie będzie jej lepiej. Wiedziała jednak, że cokolwiek by nie zrobiła to tak czy siak wróci do tego okropnego miasta. Za bardzo była z nim związana, żeby od tak się od niego uwolnić.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group