Logan Lerman - 2016-03-17, 21:37 Nadchodzącego mężczyznę zauważyłem dopiero wtedy, kiedy poświecił mi latarką z telefonu w twarz. Gwałtownie odskoczyłem w tył, uderzając plecami o oparcie ławki. Uznawszy, że nie zamierza zrobić mi krzywdy, odetchnąłem z ulgą.
- Nie mam zielonego pojęcia, jak trafić do mieszkania - wyznałem, patrząc na niego błagalnie - Jestem Logan - dodałem, wyciągając ku niemu dłoń.
Miałem okazję lepiej się mu przyjrzeć. Wyglądał na niewiele starszego ode mnie. Ciekawe, czy też jeździł konno? Po chwili zauważyłem, że dalej tupię nogą. Próbowałem przestać, bo jeszcze uzna mnie za kompletnego dziwaka.Maurice - 2016-03-17, 21:50 Trochę głupio mu było,gdy przestraszył go tą swoją latareczką,więc złapał się za twarz i przeciągnął ją po niej kilkakrotnie.
-Przeprasza,nie chciałem cie przestraszyć - Mruknął cicho i nieco przestąpił z nogi na nogę.
-W sumie też jestem tu nowy,możemy poszukać naszych mieszkań razem. - Odparł i uśmiechnął się zaraz kończąc.
-Jeśli oczywiście tego chcesz.- Westchnął cicho i z chęcią podał chłopakowi swą dłoń,dosyć mocną ją zaciskając.
-Maurice.Miło mi.- Przedstawił się i ponownie delikatnie wygiął usta w geście uśmiechu. Nie zwrócił zbytnio uwagi na tupanie nogami,w końcu to mógł być jego sposób na odstresowanie,prawda?
-Nie chciałbyś się przejść po okolicy? To świetna okazja na pogadanie.-Zaproponował i ukradkiem skontrolował ekran telefonu,głównie w celu sprawdzenia godziny.Logan Lerman - 2016-03-17, 22:01 - Nie ma sprawy - odparłem, uśmiechając się - Właściwie, to chętnie się przejdę. Może po drodze znajdziemy te nieszczęsne mieszkania.
Wstałem z ławki, a że Maurice popatrzył na ekran telefonu, by sprawdzić godzinę, to ja też. Z tym, że zamiast telefonu używałem zegarka. Zazwyczaj w ogóle nie zabierałem komórki z domu, bo w przypływie emocji zdarzało mi się zadzwonić do kogoś i palnąć coś głupiego. Nie, żebym się tym jakoś szczególnie przejmował.
- Też jeździsz konno? - zapytałem, bo nurtowało mnie to od kilku chwil.
Ruszyliśmy chodnikiem przed siebie. Co jakiś czas zerkałem na boki, ale udawało mi się skupiać uwagę na nowym znajomym. Kiedy zapomnę leków, jest to dość trudne.Maurice - 2016-03-17, 22:19 Gdy już przemierzali spokojnie teren parku Maurice przyglądał się dokładnie otoczeniu,wręcz podziwiał tutejszą naturę. Jednakże jego wzrok na chwile przyległ do Logana,dokładniej wtedy,kiedy zapytał go o jazdę konną.
-Oczywiście,jednak nie miałem jeszcze okazji jeździć w tutejszej stajni.-Odpowiedział mu nieco flegmatycznie,nie ciesząc się zbytnio z wypowiedzeniem zdania.
-Domyślam się,że ty także jeździsz- Znów zerknął na niego i uniósł delikatnie jedną z brwii. Raczej nie zajmująca się końmi osoba nie zapytała by o właśnie taką rzecz. Czując nieco doskwierający jego dłoniom chłód,schował je do pojemnym kieszeni,lewą ręką bawiąc się w głęboko ukrytymi kluczami.
-Jeździłeś już tutaj?-Zapytał z ciekawości,może Logan mógłby w przyszłości zaprowadzić go do owego ośrodka,albo mogliby nawet razem pojeździć.Kto wie. Był bardzo ucieszony z faktu,że poznał kogoś w tym nowym miejscu,teraz bardzo mu zależało na znalezieniu znajomych.Logan Lerman - 2016-03-17, 22:51 Robiło się chłodno, ale specjalnie mi to nie przeszadzało. Zapomniałem nawet o mieszkaniu, do którego nie mogłem trafić. W zasadzie to o wszystkim, co mnie denerwowało.
- Tak - odpowiedziałem na pierwsze pytanie - Dzisiaj miałem swój pierwszy trening. Po prawdzie, rozważam nawet kupno jakiegoś konia.
Wpadł mi do głowy całkiem fajny pomysł, nie wiążący się w żadnym stopniu z ryzykiem wpadnięcia w kłopoty. Raczej nie.
- Możemy pojechać razem w teren. Jest szansa, że się nie zgubię - zaproponowałem z uśmiechem.
O konie nie byłoby trudno, w końcu w Orchardzie takowych nie brak, a tylko nieliczne miały właścicieli, którzy nie chcieli oddawać ich innym pod siodło.Nadya - 2016-03-18, 18:10 Właśnie to zastanawiało Nadyę: co robi raczej zadbana kocica samotnie w parku. Oczywiście nie mogła mieć całkowitą pewność, że jest samotna, jednak nie zauważyła w pobliżu żadnej kociej mamy płaczącej za swym maleństwem. Sama lubiła koty, ale takie podejście do nich, czy do jakichkolwiek innych zwierząt było jej zdaniem głupie. Black mogła się zgubić, lub ktoś ją porzucił - takie nasuwały jej się wnioski, jednak nie analizowała ich specjalnie, póki co ciesząc się grzejnikiem na kolanach i gładkim futerkiem, które głaskała.
W kieszeni poza garścią monet znalazła rozpoczęte opakowanie orzeszków ziemnych i nadjedzonego batonika, co oczywiście nasunęło jej myśl, że powinna zrobić porządek z kieszeniami, chociaż dobrze wiedziała, że i tak do tego nie dojdzie.
- Lubisz orzeszki? - spytała wesołym tonem, głaszcząc kotkę wolną ręką, skoro ta nie miała nic przeciwko. Wyjęła dłoń z kieszeni, z kilkoma orzeszkami na niej i podsunęła ją czarnej. Kto wie? Są gusta i guściki, kto powiedział, że u zwierząt jest inaczej. Ostatecznie jednak orzeszki wylądowały w jej buzi, tylko po to, by brunetka mogła się przyjrzeć reakcji Black. Oczywiście mogłaby iść do zoologicznego. Mogłaby porzucić ciepły grzejnik, ale czy gdyby wróciła, kotka nadal by na nią czekała? Lub czy poszła by za nią? Trudno przewidzieć.Maurice - 2016-03-19, 13:32 W sumie Maurice także z chęcią wykupiłby dla siebie konia,ale niestety obecnie nie był jakoś specjalnie bogaty. Zdecydowanie przydałaby mu się jakaś dodatkowa robota,nawet po to,aby mieć jakieś zajęcie poza końmi. Jego propozycja była na tyle atrakcyjna,że chłopak nie mógł jej odrzucić.
-Z wielką chęcią.-Rzucił z wyczuwalnym entuzjazmem i dodał.
-O ile jakieś konie będą chciały wozić mi dupę -Z natury lubił żartować,chociaż nie zawsze mu się to udawało,co Logan pewno zauważy,jeśli tylko ich znajomość potrwa dłużej.
-Długo już jeździsz? Chociaż domyślam się,że tak.-Zapytał i kopnął delikatnie kamyk,leżący na chodniku. Robił już się śpiący,jednak nie przeszkadzało mu to w kontynuowaniu rozmowy z Loganem.Logan Lerman - 2016-03-19, 17:41 Zaśmiałem się, słysząc odpowiedź Maurice'a. Bawiły mnie każde żarty, nawet spalone i było to dość kłopotliwe, kiedy towarzystwo milczało, a ja zwijałem się ze śmiechu.
- Kilka lat. Pewnie coś koło trzech - odparłem - A ty?
Powoli zbliżaliśmy się do jakiegoś osiedla. Istniał cień szansy, że któreś z mieszkań należało do mnie. Bloki wyglądały całkiem ładnie, nie były jakoś specjalnie zniszczone. Jak na taką cenę, jaką zapłaciłem, to wręcz cudowne warunki. Przynajmniej na zewnątrz.Maurice - 2016-03-20, 13:25 Wyszczerzył się mocniej gdy towarzysz się zaśmiał i chcąc nie chcąc odruchowo poprawił swoją nienagannie wyglądającą fryzurę,o którą bardzo starannie dbał. Można było rzec,że w łazience siedział dłużej,niż niejedna dziewczyna
-Też gdzieś około 3-4 lat-Odpowiedział i postanowił po krótniej chwili dopowiedzieć.
-Tyle,że ostatni raz jeździłem za czasów,kiedy mieszkałem z rodzicami.-Kończąc wypowiedź westchnął cicho,tak jakby z smutku.
-Jestem tutaj głównie po to,żeby powrócić do jazd,których mi brakowało. -Również zauważył pobliskie bloki,które wyglądały podobnie jak w jego rodzinnym mieście.Od razu wzbudziły w nim pozytywne wspomnienia,pochodzące głównie z czasów,gdy jeszcze nie wyjechał się uczyć.
-Właściwie to skąd jesteś? -Zapytał i zapatrzył się przez chwilkę w czyjeś okno,zastanawiając się,czy rzeczywiście gdzieś tutaj znajduje się mieszkanie Logana.Logan Lerman - 2016-03-20, 13:36 - Z Los Angeles - odpowiedziałem, przygryzając wargę - Ale widzisz... Dostałem eksmisję do ciotki na wieś. Tam nauczyłem się jeździć.
Chociaż byliśmy już na osiedlu, nie miałem zielonego pojęcia, gdzie jest moja klatka, a co za tym idzie również mieszkanie. Przypomniałem też sobie o jutrzejszym rozdawaniu posiłków bezdomnym. Coś czuję, że na czas nie wstanę.
- A ty? Skąd ty przybywasz? - zapytałem zaciekawiony. Każdy człowiek ma swoją historię, a ja lubiłem ich słuchać.
Usilnie starałem się przypomnieć numer bloku. Cholera, ale głupi jestem. Trzeba to było gdzieś zapisać.Maurice - 2016-03-20, 20:42 Nieco zdziwił go fakt,że musieli go eksmitować. W końcu wyglądał na porządnego chłopaka,który raczej nic złego nie mógł zrobić.
-Rozumiem.-Rzekł nieco ciszej.
Sam chciałby mieć gdzieś rodzinę na wsi,widocznie jednak nie było mu to pisane. Urodził się w jednym z większych miast Francji,często odwiedzanym przez zagranicznych turystów i nie tylko. Logan z łatwością mógł wpaść na to,że był francuzem,bo Maurice posiadał ten typowy akcent.
-Bordeaux- Mają tam całkiem niezłe wino,chociaż chłopak gustował raczej w innych alkoholach. Z pewnością pomógłby mu trafić do jego mieszkania,ale miał takie same pojęcie co do numeru bloku jak i sam Logan
-Hmmm czeka nas sporo szukania.-Stwierdził patrząc na te wszystkie budynki.Logan Lerman - 2016-03-20, 21:00 W porę zorientowałem się, jak moje wyzwanie musiało zabrzmieć, więc szybko dodałem:
- Mam ADHD... Dlatego mnie tam wysłali.
Zbyt często się do tego nie przyznawałem, chociaż nie starałem się również tego ukryć. Kiedy Maurice powiedział, że pochodzi z Francji, dotarło do mnie, że przecież mówi z akcentem. Nigdy tam nie byłem, może czas to zmienić.
- No... tak, chyba tak - odparłem zamyślony - Wydaje mi się, że mieszkam pod piątką. W każdym bądź razie właścicielka nazywa się Jackson.
Rozglądałem się po blokach, szukając oznakowań, aż w końcu natrafiłem na właściwe. Ostatecznie nie było tak trudno. Jest szansa, że jutro trafię sam.
- To tutaj. Dziękuję za pomoc. Może chciałbyś jutro gdzieś wyjść?Maurice - 2016-03-21, 21:08 ADHD w jego pojęciu nie oznaczało niczego złego,chociaż mogło Loganowi znacznie uprzykrzać życie. Zauważył,że znajomy raczej odróżnia się od innych ludzi,jednak jakoś specjalnie mu to nie przeszkadzało,a wręcz miał na to wylane. W końcu nikt nie jest idealny.
Podążył w stronę jego mieszkania,w duszy będąc szczęśliwym,że chłopaczyna przypomniał sobie te ważne numery.
-Wiesz ogólnie to mieszkam na innym osiedlu,ale na szczęście wiem jak tam trafić - Rzucił.
-Mogę już do siebie,albo możemy pójść do ciebie,jeśli chcesz- Już Kolejny raz z jego ust padła propozycja. Maurice'mu było raczej obojętnie gdzie zaraz pójdzie,w oby miejscach by zasypiał,bo zmęczenie zaczynało dawać się we znaki.Logan Lerman - 2016-03-21, 21:31 Bardzo to było śmiesznie, naprawdę Też bym wiedział, gdybym wcześniej odwiedzał to miasto czy coś. Miałem nadzieję, że brat przywiózł mi walizki i zostawił w mieszkaniu. Inaczej byłoby słabo.
- W takim razie chodź. Mam nadzieję, że ta pani jeszcze czeka i mnie nie zabije za lekkie spóźnienie - wzruszyłem ramionami, uśmiechając się.
Było już tak późno, że samotny powrót Maurice'a do domu to nie najlepszy pomysł. Dlatego uznałem, że może przenocować u mnie. Rano moglibyśmy iść razem do stajni albo pozwiedzać okolicę. Otworzyłem drzwi i ruszyłem na górę, uważnie oglądając każde drzwi. Któreś były moje.
/ztMaurice - 2016-03-22, 22:07 Przytaknął mu,mrucząc pod nosem ciche "ok". Nocowanie u nowo poznanego człowieka chyba nie było zbyt rozsądne,aczkolwiek Maurice był przekonany w tym,że Logan był dobrym człowiekiem no i raczej nie zabije go,gdy ten będzie spał. Wśliznął się do klatki i podążał na kolegą,także przyglądając się numerom drzwi. Ostatecznie trafili do tych,które były głównym celem ich poszukiwań.