Lillien - 2016-03-06, 21:46 Ubrana w lekki czarny płaszcz kroczyła powoli parkową alejką, wszechobecny zmierzch i otulająca ją mgła wywołały na jej policzkach delikatne rumieńce. Wilgoć doszczętnie skręciła jej blond pukle, opadające teraz w zwojach na ramiona kobiety. Niosąc w dłoni papieros, zaciągała się nim tak często jak tylko była w stanie, na szczęście płuca wyrabiały z tym szaleńczym tempem, pozwalając umęczonej duszy zaznać trochę spokoju. Potrzebowała rozmowy z kimkolwiek, kto nie był w to wszystko zamieszany, niestety Misza był od jakiegoś miesiąca poza zasięgiem, więc pozostała jej samotność, bicie się z myślami i przemyślenie tego wszystkiego co działo się wokół.
Czy tak naprawdę wciąż była szczęśliwa ? Niezaprzeczalnie tak, w boku mężczyzny, którego kochała, była niezmiernie szczęśliwa, ale ostatnio coś jakby zaczęło się psuć. Początkowe uczucie i żar zaczynało powoli gasnąć, obwiniała się za to wszystko, chciała jakkolwiek uratować sytuację, niestety bezskutecznie. Zbywał ją choć niewinne to jednak zauważalnie.
Czuła, że go traci i to bolało ją najbardziej. Nie ufał jej w takim stopniu w jakim powinien, z problemami nie zgłaszał się do niej tylko do swojej byłej, nadal pozostawiał ją samą wieczorami , tłukąc się niewiadomo z kim i po co po mieście, bez niej. Wiedziała, że potrzebuje przestrzeni, jak każdy człowiek. Nie mogła jednak znieść tego, że tak bardzo oboje się od siebie oddalili.
Sięgając po kolejną fajkę, odpaliła ją drżącą dłonią, zapuchnięte i zaczerwienione od płaczu oczy, zakryła pod osłoną kaptura bluzy, którą zdążyła na siebie wrzucić, zanim wyszła ubrana w ten wiosenny i kompletnie nie chroniący przed chłodem płaszczyk.Bastian Collins - 2016-03-07, 19:52 Gdyby nie fizjologiczne potrzeby Farciarza to jego właściciel prawdopodobnie nie wybrałby się dzisiaj nigdzie, postanawiając spędzić leniwy dzień w domu w towarzystwie kilku piw i dostarczonej pod drzwi pizzy. Miał wybitnego lenia, nie spał całą noc i nawet nie chciało mu się do nikogo otwierać gęby. Dog Niemiecki, który chciał być wybitnie grzecznym psem, nawet po kilku prośbach właściciela nie załatwił swych potrzeb gdziekolwiek, toteż Collins zlitował się nad skomlącym zwierzakiem i włożywszy na tyłek pierwsze z brzegu spodnie, wyprowadził zwierza, stwierdzając ostatecznie, że spacer całkiem dobrze mu zrobi.
Spuściwszy psa ze smyczy zapalił papierosa, a ich krótki spacer szybko przeistoczył się w długą wędrówkę. Farciarz zdecydowanie miał ochotę się wybiegać, a Sebastianowi zdecydowanie polepszył się nastrój i wróciły chęci do życia. Spędziwszy na dworze nieco ponad godzinę uznał, że czas wrócić do planów upicia się w samotności i zjedzenia cholernie tłustej pizzy, gdy podczas gwizdania na psa dostrzegł nieopodal znajomą twarz. Podszedł bliżej, nieco zdziwiony faktem trzymanego przez kobietę papierosa, ale już po kilku krokach nie miał wątpliwości, że zapłakana osóbka to Lillien. Mimo, że widział ją tylko raz w życiu to zapamiętał jej buzię szczególnie dobrze – była w końcu miłością jego przyjaciela i musiał kojarzyć jej wygląd, choćby dlatego, żeby przypadkiem nie dobierać się do niej gdzieś w barze.
Na jego ustach pojawił się grymas niezadowolenia kiedy ujrzał, że blondynka miała kiepski nastrój i w dodatku sporo się dziś napłakała, o czym świadczyły jej podkrążone i zaczerwienione oczy, w towarzystwie rozmazanego makijażu. Niemniej, mimo swej niechęci i wątpliwych umiejętności bycia czyimś wsparciem, postanowił podejść do kobiety, obok której rozparł się wygodnie na ławce i podał sobie do ust kolejnego papierosa, poprzedniego wyrzucając kilka kroków wcześniej i przydeptując butem.
- Co słychać? – zagaił, prędko zwracając głowę w stronę blondynki i przyjrzał się jej uważnie, delikatnie marszcząc przy tym brwi i czoło. Nie będzie jej zmuszał do spowiedzi i sam nie wiedział dlaczego w ogóle nie przeszedł obojętnie i nie udał się do domu. Gdyby nie fakt, że Lil jest kobietą Alexisa, to pewnie postąpiłby właśnie w taki sposób.Lillien - 2016-03-07, 22:46 Podobnie jak Bastian straciła chęć na wszystko, co ludzkie i normalne dla człowieka w jej wieku. Najchętniej zaszyłaby się w sypialni, zasłaniając okna ciemnym zasłonami, pod warstwą koca i kołdry zawinięta w kokon, ubrana jedynie w piżamę, bez jedzenia, bez nikogo obok. Niestety podobnie jak brunetowi dokuczała jej nieustanna bezsennośc, nie potrafiła już tak doskonale wyciszyć się i utonąć w czyichś objęciach, myśli pędziły niespokojnie, dając jej co wieczór uczucie takie jakby siedziała w pieprzonym rollercoasterze.
Jej spowite łzami spojrzenie przykuł pies, swobodnie i radośnie pląsający po trawniku. Był tak beztroski, szczęśliwy i zadowolony w życia. W którym liczyła się tylko pełna miska i czule głaszcząca jego łeb, dłoń właściciela. Zwierzęta kochają bezwarunkowo i szczerze, dla nich nie liczy się nic poza tym, że po prostu jesteś obecny w ich życiu, całym sercem ofiarowują Ci bezinteresownie wszystko, co mają, w zamian nie oczekując nic.
Zadrżała niespokojnie spinając się cała, gdy tylko wysoki i postawny mężczyzna usiadł tuż obok niej na ławce. Przez światło latarni padające z zza jego pleców nie dostrzegła znajomej twarzy, nie rozpoznała w niej Bastiana. Odsuwając się odruchowo od towarzysza, zaciągnęła się mocniej fajką, z której popiół strzepała pukaniem opuszka w filtr.
Dopiero szorstki i zachrypnięty głos sprowadził ją na ziemię, odwróciła twarz w jego stronę dostrzegając znane jej rysy twarzy. - Bastian.- szepnęła sama nie wierząc w to, że to właśnie on siedział w tej chwili obok niej na ławce. - Nie widać ?- uśmiechnęła się wymuszenie, próbując zakryć te zapłakane oczy pod dużym, naciągniętym na jej głowę kapturem.
- To Twój pies ?- próbując jakkolwiek zacząć rozmowę, odwrócić jego uwagę od swojego stanu, zaczęła grać. Przynajmniej to jej wychodziło w życiu, potrafiła bezbłędnie operować swoimi emocjami i uczuciami, w jednej chwili z przygnębionej życiem kobiety stając się pogodną i zaciekawioną rozmową osobą. I choć nie była w stanie ukryć tego jak wyglądała, zmęczenia i masy zmartwień trawiących ją od wewnątrz, to przynajmniej próbowała, udawała normalność. W końcu to takie proste, nikt nigdy nie chciał rozmawiać ze smutasami, tylko Ci pozytywnie nastawieni do życia ludzie, wieczni optymiści, zyskiwali rzesze fanów. Niestety przykra prawda jest taka, że to właśnie Ci, którzy najwięcej i najczęściej się uśmiechają, są tak naprawdę najbardziej i najboleśniej przybici.Bastian Collins - 2016-03-08, 18:10 On chyba nie stracił całkowicie chęci do życia. To tylko dziś miał taki dzień, w który najchętniej nie wychodziłby z domu i obżerałby się wszystkim co tylko wpadłoby w jego ręce. Iście kobiecy, pochmurny nastrój zdawał się doskwierać także tej, niby, silniejszej części świata i raz po raz dawał o sobie znać po złych doświadczeniach, które ostatnimi czasy nieustannie towarzyszyły Collinsowi.
Usiadłszy obok niej nie przestawał przyglądać się dziewczynie, która już na pierwszy rzut oka nie wyglądała na zbyt zadowoloną. Może była dobrą aktorką, ale kolor jej buzi i oczu natychmiastowo nasuwał na myśl nadejście apokalipsy lub, co gorsza, problemy z facetem. Mężczyzna pokręcił głową słuchając słów blondynki i także na moment zwrócił się w stronę psa, który właśnie obszczekiwał jeden z leżących na ziemi patyków, zupełnie jakby wyzywał go na pojedynek martwej natury z żywą. Niedługo jednak pastwił się nad swoją ofiarą a ta już w chwilę później wylądowała jednym z końców w jego pysku, by w ciągu kilku szczęknięć zębów doszczętnie zostać rozszarpaną.
- Mój – odpowiedział krótko, dziwiąc się jak szybko zwierzęta potrafią sobie znaleźć zajęcie i odwrócił głowę w stronę Lilki, nie zamierzając jej odpuścić. Sam nie wiedział dlaczego w jakikolwiek sposób poczuwał się do poprawienia jej nastroju. Gdyby nie była dziewczyną Alexisa pewnie nawet nie siliłby się na jakiekolwiek słowa, ale ta sytuacja i ich zażyłe relacje zmieniały podejście bruneta. Może choć raz się do czegoś przyda? Jeśli nie jako pocieszyciel to może zwyczajnie będzie mogła wysmarkać się w jego bluzę?
- Mów co zrobił. Mam go zjebać? – mruknął, od samego początku będąc pewnym, że sprawa toczy się wokół Alexisa. Ten, pożal się Boże, macho zawsze łamał kobietom serca! Nie mówię, że w przeciwieństwie do Bastiana, ale ten przynajmniej się z nimi nie wiązał, a tym samym nie dawał nadziei na cokolwiek więcej. Nigdy też niczego nie obiecywał, a panie, które z nim sypiały były tego w pełni świadome.Lillien - 2016-03-08, 20:13 Jego spojrzenie nie było w tej chwili tym, czego chciała, przyzwyczaiła się jednak do tego, że zazwyczaj oczy wszystkich skierowane są właśnie w jej stronę, bycie aktorką też czegoś uczyło, chociażby właśnie ignorowania nie tylko spojrzeń ale też opinii innych.
Przyglądała się z zadowoleniem psu, to był chyba jedyny pozytywny moment dzisiejszego dnia, beztroska zabawa z patykiem, czego chcieć więcej do szczęścia. Niektórym najwyraźniej nie potrzeba nic więcej, prostota – to jest w tym wszystkim piękne.
- Piękne psisko.- przyznała z uznaniem, nieustannie koncentrując się na zabawie czworonoga, odciągał jej myśli od ponurej rzeczywistości i była w stanie ignorować napastliwe spojrzenie bruneta, jednak bezskutecznie. Jego kolejne pytanie sprawiło, że zaciągnęła się mocniej fajką, prostując na ławce.
– Nic nie zrobił, po prostu jakoś ostatnio chyba oboje się wypaliliśmy. - przyznała prosto z mostu i najbardziej ogólnie jak potrafiła, przecież nie powie mu, że bolą ją spotkania Alexis’a z tymi wszystkimi blondynkami, że wciąż czuje obawę przez tym, że mógłby ją zdradzić. Już wcześniej z Viki, choć nie byli wtedy jeszcze w związku, to jednak dał jej powód do obaw. Nie chciała go stracić, bała się tego najbardziej na świecie, nic innego nie wywoływało w jej umyśle takiej paniki. - Boję się, że go stracę.- przyznała głośno myśląc, nie zdała sobie nawet sprawy z tego, że wypowiedziała to na głos. Rzucając spaloną fajkę na mokry chodnik obserwowała jak pomarańczowy żar niknie w najbliższej kałuży.Bastian Collins - 2016-03-08, 20:33 Problem w tym, że Alexis pod względem kobiet był naprawdę podobny do Bastiana a to nie świadczyło dobrze w kwestii związku. Obaj panowie od zawsze bardzo doceniali piękno kobiet, które uwielbiali obdarzać swoją obecnością i tysiącami komplementów. Byli w tym naprawdę dobrzy, potrafili urzec kobiety swoim wdziękiem, którego od pewnego czasu zdecydowanie nadużywali. Ale.. z życia przecież trzeba brać pełnymi garściami i czerpać jak najwięcej przyjemności, co nie? Jednak tej informacji nie zamierzał przekazać Lillce. Nie chciał jej jeszcze bardziej dołować.
- Przypałętał się do mnie kiedy byłem za granicą. Ma na imię Farciarz – oświadczył, decydując się na powiedzenie tych kilku słów tylko ze względu na to, że mogły w jakiś sposób pocieszyć blondynkę. Wiedział, że dziewczyny lubią zwierzęta, a jego Dog naprawdę cieszył oko, szczególnie teraz, kiedy zagoiły się wszystkie jego rany i zdecydowanie przybrał na wadze, jednocześnie odzyskując radość i ochotę do życia.
Usłyszawszy kolejne słowa dziewczyny pokiwał głową z porozumieniem. Od początku domyślał się, że o to chodziło toteż ani trochę nie zdziwił się tym co powiedziała. Ostatni raz zaciągnął się papierosem, który wyrzucił gdzieś na ziemię a jedną ze swoich dłoni ułożył wzdłuż oparcia ławki, niemal obejmując przy tym Lillian. Nie dotknął jej jednak – nie znali się na tyle dobrze, by zamierzał naruszać jej sferę osobistą.
- Ax to kretyn, ale chyba nie jest na tyle głupi żeby dopuścić do waszego rozstania – oświadczył, chwilę później popadając w zadumę. Nigdy nie był dobrym pocieszycielem, ale może mógł spróbować? Wiedział, że słowa nie wystarczą, szczególnie te, które padają właśnie z jego ust. Nic innego nie mógł jednak w tej chwili zrobić, chyba że dziewczyna wyraziłaby chęć utopienia smutków w alkoholu. Wtedy zdecydowanie służył pomocą.
- Nie wiem co się między Wami stało, ale jeszcze ostatnim razem gdy się spotkaliśmy to bronił Cię jak lew, chociaż.. – urwał i zamyślił się przez dłuższą chwilę a na jego czole pojawiła się pionowa zmarszczka. Ostatnio widzieli się w barze, a Ax był z Ethanie. Czy to przez nią ten cały płacz i nerwy? Ciekawe… Nic nie powiedział, choć dziewczyna zdecydowanie mogła wyczuć, że Bastian coś wie.Lillien - 2016-03-08, 21:08 Zdawała sobie doskonale sprawę z tego, że Alexis ma słabość do pięknych kobiet, szczególnie blondynek. W końcu sama była jedną z nich, niemniej jednak wiedziała też o tym, że po alkoholu ten jej facet głupieje zupełnie. Mimo to akceptowała taki stan rzeczy, w końcu jak się kogoś kocha to nie tylko za zalety ale też za wady.
- Przygarnąłeś go ? Miło z Twojej strony.- rozmowa o psie dawała jej jakikolwiek punkt zaczepienia w tym wszystkim, pozwalała nie zwariować i nie wybuchnąć płaczem tuż przy najlepszym kumplu jej mężczyzny. Nie mogła tak po prostu płakać tu przy nim, nie wypadało obarczać kogoś swoimi problemami.
Kątem oka zerknęła na jego dłoń, pochylając się nieznacznie do przodu, podciągnęła jedno z kolan pod brodę i oparła ją na nim. Stroniła od kontaktu fizycznego z kimkolwiek innym niż Ax, ostatnio pod tym względem jeszcze bardziej się wyczuliła, po prostu pragnęła bliskości tylko jednej osoby, nikogo więcej. Doceniała mimo to zaangażowanie w rozmowę i chęć pomocy ze strony Bastiana.
- Raczej nie, nie wiem.- przyznała, naprawdę dopuszczając do siebie myśl o tym, że brunet mógłby ją zdradzić. Im bardziej wydawało jej się to absurdalne i głupie, tym częściej się nad tym zastanawiała.
- Chociaż ?- złapała go za słówko, które jej nie umknęło. Bała się usłyszeć cokolwiek, mimo to chciała znać prawdę, nawet tą najgorszą. Jedynie wspomnieniem o tym, że jej bronił podniosło blondynkę na duchu.Bastian Collins - 2016-03-08, 22:11 Określenie „Miło z jego strony” zdecydowanie nie pasowało do Bastiana, choć w tym przypadku muszę się zgodzić – to było miłe. Mężczyzna nie umiał patrzeć na męczące się zwierzę i wprost nie wyobrażał sobie jak ktoś może skazać czworonoga na takie życie. Stan, w którym dog się znajdował był godny pożałowania, a serce krajało się gdy spojrzało się na niego choć przez sekundę. Decyzja była szybka i jedna – teraz tylko będzie musiał wybrać się z Farciarzem do weterynarza aby sprawdzić czy na pewno wszystko z nim w porządku, choć pies nie wykazywał żadnych cech, które miałyby świadczyć inaczej.
Zganił się w myślach za ostatnie wypowiedziane zdanie. Wiedział, że Lillianne nie odpuści i będzie ciągnęła go za język, a on nie chciał kablować na Alexisa. Ostatecznie jednak nie robił z Ethanie nic złego w pubie, więc właściwie dlaczego miał to ukrywać? Jeśli odpowiednio przedstawi jej tę historię być może uda mu się udobruchać blondynkę i nie zrazić jej do swojego przyjaciela.
- Kiedy ostatnio się spotkaliśmy Alexis był w pubie. Siedział z moją byłą-niedoszłą – oświadczył, wzruszając przy tym ramionami. Dużo historii można było podciągnąć pod taką relację – ot, choćby taką, że Ethanie chciała wrócić do Bastiana i dlatego omawiała plan działania z Alexisem. Takie spotkanie wcale nie musiało świadczyć o jakiejkolwiek zdradzie i właśnie dlatego Collins nie przedstawił sytuacji w taki sposób. Nie wiedział jednak czy w jakikolwiek sposób mogło to uspokoić blondynkę.
- Nie ma co płakać jeśli nie znasz szczegółów – dodał po krótkiej chwili, wzrokiem ponownie odnajdując psa i to na nim skupiając całą swoją uwagę.Lillien - 2016-03-08, 23:38 Jego słowa nie wpłynęły nijak na jej oblicze, nie zmieniło się nawet o milimetr. Ufała Alexisowi, może nie aż w takim stopniu jakby chciała, mimo to starała się aby zaufanie, którym go darzyła nie zostało przez nią kompletnie zignorowanie. W końcu ją kochał, był przy niej nieustannie i zapewniał, że w tej kwestii nic się nie zmieniło.
- Mhym.- mruknęła przytakując jedynie na to, że jego słowa do niej dotarły. - Czuję, że to nie wszystko, co chcesz mi powiedzieć.- była blondynką, cholernie inteligentną blondynką, która nigdy nie dawała za wygraną. Skoro zdecydował się o tym mówić, to najwyraźniej miał jakiś powód. Przypadkowe spotkanie w pubie nie wzbudziłoby jego zainteresowania tak bardzo, aby zdecydował się o tym mówić.
Nie zaczęła snuć domysłów, to było kompletnie bez sensu, oczekiwała faktów i prawdy. Nie dała się ponieść fantazji i wyobraźni, nie tym razem.
- Jakich szczegółów, o czym Ty mówisz ?- spięła brwi, unosząc głowę tak by móc wbić w oblicze pytające ale i zdeterminowane spojrzenie. Skoro już zaczął to niech kontynuuje, może być pewien, że nie odpuści. Jeśli cokolwiek Ax mu o niej opowiadał, to zapewne nie pominął tego, że strasznie uparta z niej bestia. ;>Bastian Collins - 2016-03-10, 18:20 W zasadzie Alexis nie opowiadał o niej nic specjalnego. Uniósł się jedynie, w akcie zazdrości, kiedy Bastian wspomniał coś o Lilce i temat zwyczajnie się urwał. Z pewnością nie zamierzali rozmawiać o niej przy towarzyszącej im wtedy blondynce, nie chcąc zanudzić jej opowieściami o kimś kogo zwyczajnie nie znała. Brunet z resztą także widział ją jedynie raz w życiu, toteż nie mieliby nawet jak poprowadzić tego typu rozmowy.
Uniósł w górę brew kiedy dziewczyna zadała swoje pytanie. Nie miał na myśli niczego konkretnego, więc jedynie wzruszył ramionami, nadal śledząc wzrokiem poczynania Farciarza, który najpierw obszczekał swój patyk – a raczej to, co z niego zostało – następnie obsikał go i odszedł na moment, by w chwilę później dokładnie obwąchać. Zwierzęta są takie słodkie i cudowne.
- Chodzi mi o to, że martwisz się na zapas i robisz z igły widły – Bastian znany był z tego, że nie owijał w bawełnę i często mówił w oczy całą prawdę, nawet jeśli ta nie była przyjemna lub zwyczajnie nie mogła poprawić humoru. Nadal obojętnym spojrzeniem zaszczycił, tym razem, twarz dwudziestotrzylatki – założę się, że jak wrócisz do domu wpadniecie sobie w ramiona i zapomnisz o całej sprawie – dodał po chwili i zagwizdał na psa, który poleciał za jakąś suką na drugi koniec parku.Lillien - 2016-03-10, 20:41 Na brak odpowiedzi z jego strony zareagowała smutnym grymasem i cichym westchnieniem. Może faktycznie martwiła się na zapas. Obserwowała w skupieniu pisko, jednocześnie przyjmując do wiadomości kolejne słowa bruneta. - Możliwe, tak już mamy, my kobiety.- przyznała wpatrując się w jego oblicze z zainteresowaniem. W jej przypadku o wiele lepsze było zderzenie z prawdą niż głaskanie po główce.
- Tak romantycznie jest tylko w bajkach Bast.- przyznała uśmiechając się nikle w jego stronę, a odnośnie powrotu do domu, zerknęła właśnie na zegarek widniejący na lewym nadgarstku. - Już późno, będę się zbierać. Ax pewnie zaraz rozpocznie poszukiwania.- pokręciła głową z politowaniem, Ax to wariat nie wiadomo co mu przyjdzie do głowy .
- Dzięki za rozmowę, trzymaj się.- pożegnała się z brunetem i opuściła park.
/ztJillian - 2016-03-10, 20:58 Pojawiła się w Eastbourne stosunkowo niedawno, kilka dni wystarczyło by zdążyła pokochać nie tylko atmosferę ale i architekturę tego miasta, oczarowało ją mnogością przytulnych uliczek i tymi małymi uroczymi domkami przepełnionymi przeogromną ilością zieleni wokół nich.
Wracając właśnie ze swojego nowego biura, które dopiero późnym wieczorem mogła zamknąć pod klucz, sięgnęła w głąb torby po paczkę papierosów, którą wygrzebała po długich i żmudnych poszukiwaniach. Wkładając filtr do ust, odpaliła zręcznie papieros, pozwalając szaremu nikotynowemu dymowi wypełnić dogłębnie swoje płuca. Delikatna mgła spowijająca park, dodawała temu miejscu nie tylko uroku ale i tajemniczości.
Ciemnie kosmyki kasztanowych włosów, ozdobionych dodatkowo turkusowymi końcówkami, wiły się pod wpływem wiatru spowodowanego dość energicznym tempem kobiety. O tej porze lepiej się nie zatrzymywać, a tym bardziej nei narażać nikomu w parku. Idąc dziarskim krokiem, wpadła niespodziewanie na wielkie psisko, które przemknęło jej tuż przed nogami. Niechcący następując mu na łapę, usłyszała donośny skowyt, a następnie warczenie, nim zdążyła się odsunąć pies wpił się zębiskami w nogę tuż nad jej kolanem. - Cholera !- krzyknęła czując przeszywający ból i zagłębione w swoich mięśniach kły doga.
- Uciekaj !- starała się jakoś odgonić psa, ewentualnie złapać go za obrożę i odciągnąć od siebie. Na szczęście skutecznie, chociaż rana nieprzyjemnie zaczęła sączyć krew, która po chwili przysłoniła cały materiał jeansów.Bastian Collins - 2016-03-10, 21:35 Nie powiedziawszy już żadnego słowa kiwnął głową i odprowadził dziewczynę wzrokiem. Doskonale wiedział, że za chwilę będzie płakała ze szczęścia, bo takie właśnie były czasem „wymyślone problemy w związkach”. Z resztą user nie idiota i potrafi sobie poczytać inne tematy! :D
Nawet nie zauważył kiedy zaczęło się ściemniać. Zbyt zajęty paleniem kolejnych papierosów i przyglądaniem się szalejącemu Farciarzowi, który miał niekończące się pokłady energii, zupełnie stracił poczucie czasu. Otrząsnąwszy się z letargu, właśnie podnosił się z ławki i chciał zagwizdać na zwierzę aby zbierać się do domu, kiedy przerwał mu głośny psi skowyt, któremu chwilę później zawtórował kobiecy krzyk. Bastian nigdy wcześniej nie spotkał się z agresją w zachowaniu doga niemieckiego, ale nigdy też nie zrobił mu krzywdy. Świadomie czy nie pies miał zupełnie inne rozumienie niektórych zachowań, a jego reakcja była instynktowna i natychmiastowa.
Jako że znajdował się dość daleko od psa i jego ofiary, biegiem rzucił się w ich stronę.
- Farciarz, kurwa – krzyknął do niego, aby choć na chwilę odwrócić uwagę wciąż warczącego zwierzęcia, ale dog nie odwrócił łba ani na moment, wpatrując się wściekłymi oczyskami na bolejącą kobietę. Dopiero kiedy mężczyzna dopadł go chwilę później uspokoił się trochę, choć w pierwszym odruchu chciał zaatakować także jego. Bastian prędko zapiął zwierzę na smycz i przywiązał do ławki, aby nie przyszło mu na myśl kolejny raz zaatakować ofiarę, do której teraz dopadł się Bastian.
- Pozwól – powiedział tylko i bez zbędnych wstępów ukucnął przy dziewczynie, aby przyjrzeć się jej nodze. Nie wyglądało to za dobrze. Farciarz przebił się przez materiał spodni i zranił kobietę tak mocno, że krew zdawała się być dosłownie wszędzie. Zagryzł nerwowo dolną wargę i nie zważając na to, czy dziewczyna tego chce czy nie, spróbował podwinąć jej jeansy nad ranę aby ocenić czy dzieje się z nią coś poważniejszego. Jeśli udało mu się to zrobić to syknął krótko i podniósł wzrok na twarz brunetki.
- Zaufasz mi żebym się tym zajął czy dzwonić po karetkę? – zapytał, w myślach przeklinając Farciarza. Nie mógł go jednak winić – niegdyś ludzie zrobili mu wielką krzywdę, która wciąż istniała w jego pamięci. Bastian z pewnością dałby radę opatrzyć ranę, ale jeśli będzie musiał wezwać pogotowie.. to najprawdopodobniej każą mu uśpić psa. Wszystko było w rękach brunetki.Jillian - 2016-03-10, 23:36 Donośny męski głos przeszył ciszę, wypełnioną jedynie przyspieszonym oddechem brunetki. Zdążyła się w tak krótkim czasie zorientować, że najwyraźniej zbliżający się do nich osobnik, jest nikim innymi jak właścicielem psa. Drżącymi rękoma trzymała swoją nogę, starając się jakkolwiek pohamować krwawienie. Czuła jak materiał spodni nasiąka co raz bardziej i robi się nie tylko lepki ale i gorący. - Ja pierdolę.- jęknęła uciskając ranę co wywołało jeszcze większy ból i dyskomfort. Dopiero teraz dostrzegła umięśnioną sylwetkę bruneta, stojącego tuż obok. - Nie.- rzuciła w pierwszym odruchu, rana bolała i to cholernie, dlatego też nie chciała aby ktokolwiek jej dotykał. Zorientowała się, że ma pod ręką szalik, a właściwie na swojej szyi, ściągnęła go szybko i podała mężczyźnie. - Możesz obowiązać i ścisnąć nim nogę, tuż nad raną ?- poprosiła, sama nie będąc w stanie tego zrobić, w dodatku ciemnowłosy miał znacznie więcej siły od niej, a chodziło tu przecież o chwilowe odcięcie dopływu krwi do zranionej kończyny.
- Mam nadzieję, że jest zaczepiony.- odpowiedziała w reakcji na jego słowa, rana faktycznie krwawiła dość mocno ale najpewniej nie wymagała szycia, tylko zwykłego opatrunku. Znajdowała się na tej wysokości, że obecnie żadne z nich nie było w stanie ocenić jej stanu, a zdejmowanie spodni w parku było ostatnim czego pragnęła w tej chwili Jill.
- Pomożesz mi dojść do ławki ?- spytała chcąc chociaż na chwilę odpocząć, zanim rozpocznie morderczą wyprawę na szpilkach do własnego domu, lub w miejsce, gdzie mężczyzna będzie mógł jej pomóc. Czekając na wsparcie ze strony Bastiana, wzrokiem powiodła po sylwetce psiska, kręcącego się tuż przy ławce. - Piękny pies.- przyznała, cała Jill. Co z tego, że przed chwilą o mały włos nie wyrwał jej nogi XD.Bastian Collins - 2016-03-12, 15:51 Uniósł brew słysząc odmowę z ust brunetki, która w chwilę później poprosiła go o pomoc. Gdyby nie chodziło w tym wszystkim o Farciarza to pewnie odszedłby i nie przejął się jej dalszym losem, z tym że.. naprawdę nie chciał stracić psa. Odkąd przygarnął czworonoga zupełnie inaczej mieszkało mu się w swoich czterech ścianach i zdążył przyzwyczaić się do obślinionych rzeczy i głośnego chrapania o każdej porze dnia i nocy.
Nie odezwawszy się słowem odebrał od dziewczyny szalik i zawiązał go w sposób odcinający dopływ krwi – o ile w ogóle istniała możliwość zrobienia tego porządnie za pomocą części garderoby, którą miała na wyposażeniu. Upewnił się, że dziewczyna przynajmniej nie krwawi w takim stopniu jak jeszcze przed chwilą i podniósł się z kucek, aby w chwilę później pomóc także jej podnieść się z ziemi. Poczekał aż dziewczyna utrzyma równowagę opierając ciało na jednej nodze i wedle jej prośby pomógł jej dojść do ławki – oczywiście innej niż ta, do której został uwiązany Dog. Rzucił wzrokiem na zwierzę i odetchnął głośno, ponownie zwracając uwagę na dziewczynę.
- Ta, szczepiony – odparł, a kiedy dotarli na miejsce pomógł Jillian usiąść, jeśli wykazała taką ochotę. Sam nie zamierzał siadać. Wkurwiony na psa ponownie dobył papierosa z paczki i odpaliwszy go prędko zaciągnął się zbawiennym tytoniem, wypełniwszy w ten sposób płuca przyjemnym dymem. Mruknął pod nosem coś niezrozumiałego, ale wiązankę przekleństw, która z pewnością miała wydobyć się w jego ust, przerwała brunetka, która zaskoczyła go w tym momencie jeszcze bardziej niż przed chwilą. Uniósł w górę brew, przez chwilę nie mogąc znaleźć na to żadnego słowa, ale ostatecznie wzruszył jedynie ramionami.
- I właśnie o tym teraz myślisz? – zapytał pomiędzy kolejnymi pociągnięciami papierosa, uśmiechając się kpiąco pod nosem. Doprawdy kobiety czasem go zadziwiały.