To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Tor wyścigowy - Tor wyścigowy im. św. Wiktorii

Vesiputous - 2014-08-19, 11:50

Oj ty to masz jakieś skojarzenia, jaa to tam nic dziwnego nie widzę w tych słowach :lol: !
No jasne, znajdź mi tylko parę mało ambitnych koni, to je dogoni z tej połowy. :lol:
Coraz bardziej się rozluźniał, czując jak i jego jeździec swobodnie się poczuwa. Pogłaskany po szyi głośniej parsknął, lekko chyląc łba. Generalnie i tak jeszcze trochę zszedł z szyją, wyciągając ją do przodu i balansując nią zgrabnie.
No, niech tam Jo uważnie liczy, bo Vesi się zmęczył już mocniej niż zwykle po takim dystansie, ale to ze względu na nieudany pierwszy raz. Szyję miał już nieźle mokrą, co zapewne mógł zauważyć chłopak. No i dyszał dość potężnie. A tu jeszcze zakręt w takiej prędkości! Zwolnił tylko trochę jak to mu zawodnik przykazał i jakieś dwie krótkie chwile nawet się wyrabiał, ale potem stwierdził, że to z wiele na jego aktualne siły i przyhamował mocniej. Dużo mocniej, zwieszając na chwilę łeb bardzo nisko. Rozluźnił się cały na chwilę, łapał oddech. Pokonał tak zakręt do końca i jeśli mężczyzna go nie zebrał po wyjściu na prostą od razu, to jeszcze parę metrów tak sobie luźniej biegł.
Prędko jednak pozbierał się kiedy go wujek Dżo o to poprosił, zakręcił zadem mocniej pod siebie, zadnie kopyta wrył się w ziemię, pozwalając na efektowne przyśpieszenie. I znowu biegł mocno, wyciągnięty bardzo przyzwoicie, ale wciąż to nie było to, na co go stać. W kolejne zakręty wszedł już jednak nie zwalniając jak ostatnie. Mocniej nogi zaangażował do złapania równowagi dla całego ciała, chociaż kosztowało go to niemały wysiłek.
I wypadli na ostatnią prostą! Jaszczur poczuł przyzwolenie ze strony bruneta na to, by sobie poszaleć, a i sam już wiedział, że to końcówka. Rozciągnął kończyny jeszcze mocniej, zagarniając tyle terenu ile mógł, przebierał nimi równie prędko. Kaszlnął raz po drodze, a do końca trasy oddychał już bardzo głośno. Biegł najszybciej, jak mu na to obecny stan pozwalał. I wydawało mu się, że jest bardzo dobrze, ale w rzeczywistości niewiele to było lepsze od wcześniejszego tempa. A może po prostu wcześniej biegł za szybko? Pewnie tak. Na początku się zestresował złym startem, a potem dopiero powoli stres z niego schodził, a zanim zszedł, to zbyt mocno angażował niepotrzebne mu mięśnie. Więc to wszystko działało teraz na jego niekorzyść, nie mógł w pełni rozwinąć skrzydeł na mecie. Starał się bardzo i wydawało mu się, że to maksimum jakie z siebie wyciska, ale zwyczajny trener dałby radę stwierdzić, że nie było tego przyśpieszenia takiego, jakim powinno być na końcu.
Dał więc radę pokonać tor do końca, ale na ostatku swoich sił. Był wykończony bardziej niż zazwyczaj. Po pokonaniu mety od razu widocznie zwolnił, zwieszając niżej ryj. Cały był mokry.

Jonah Wrens - 2014-08-19, 13:19

Bo robisz to specjalnie.. :lol2: Mhm, takie niskie ambicje ma, hę?
Nie dobrze, powinienem był go trzymać cały czas na krótkich foulach, nie dając mu się aż tak rozciągnąć. Za wiele kosztował go cały tor, a ja jeszcze mu niepotrzebnie dołożyłem. Błąd nowicjusza, albo po prostu jestem głupi. Westchnąłem głośno, delikatnie przywierając łydkami do jego boków, oddałem mu tyle wodzy, żeby sam mógł zwolnić. Nie musiał pędzić, a jeżeli nie korzystał z tego przywileju powoli zacząłem go ograniczać.
Na mecie widząc reakcję siwka zakląłem pod nosem od razu ściągając go do kłusa. Byłem zły na siebie, więc ogier oczywiście dostał pochwałę w postaci obustronnych klepnięć szyi i głosowej pochwały. Anglezowałem prowadząc go jeszcze mimo wszystko przez kilkadziesiąt metrów. Nie mogłem mu pozwolić gwałtownie zwolnić, bo dopiero uderzyłoby w niego zmęczenie, a nazajutrz najpewniej nie mógłby ruszyć nawet ogonem. Po wymuszonych metrach usiadłem w siodło i rzuciłem luźno wodze na jego szyję, jedynie trzymając za sprzączkę. To raczej wystarczyło, żeby folblut zrozumiał, że może swobodnie przejść do stępa. Jeżeli dalej by chciał kłusować (w co wątpię), wspomogłem się dosiadem.
Stępowałem z nim jakieś siedem minut i zatrzymałem go zeskakując z siodła. Strzemiona zabezpieczyłem i jeszcze prowadzałem tak Księżniczkę z piętnaście minut. Chciałem żeby sobie trochę odpoczął, nabrał więcej powietrza w płuca. Gdy już wyglądał trochę lepiej wyprowadziłem go do stajni. Gładząc jego spoconą szyję.
/zt

Vesiputous - 2014-08-19, 22:57

Jaaa...? Nie, ależ skąd!
Ależ wujku Dżo, nie zrzucaj całej winy na siebie! >: Gdyby nie pierwszy zły start, to by się to lepiej skończyło. Jakby Jaszczur mógł wiedzieć, jak się jego jeździec źle czuł z tym, to... rozchyliłby mu ramiona :lol: !
Strzepnął ryjem, gdy brunet zaklął pod nosem. Zupełnie jakby chciał powiedzieć: Ej, nie przesadzaj, nie jest tak tragicznie". Dla wzmocnienia wagi tych "słów" nie zwolnił do kłusa od razu jak mu to zawodnik przykazał, tylko troszkę jeszcze pociągnął tym roboczym galopem. Ale tylko parę metrów i potem już kłusował. Pochwalony parsknął głośno i kłusował dalej, kołysząc lekko zadem. Rozluźniał się jak mógł, wyciągając szyję do ziemi.
Do stępa przeszedł faktycznie gdy tylko wodze zostały mu odpuszczone, ale nie dlatego, że sam bardzo ciągnął w dół z tempem, ale po prostu wykonał polecenie. Czuł się już lepiej, po złapaniu oddechu. Ale mimo wszystko chciał już wrócić do boksu.
Spokojnie potem stępował jeszcze pod brunetem i obok niego, a jak go zaczął prowadzić do stajni, to Vesi mu oparł pysk na ramieniu.
    zt.

Anne Howard - 2016-03-26, 22:57

Wprowadziła klacz w znajome jej okolice, cały czas pilnując, aby przypadkiem nie wybiegała przed nią. W razie czego mocno trzymała wodze, nie pozwalając na żadne ekscesy. Angielka uśmiechała się delikatnie, mogąc w końcu robić coś, dla czego tak naprawdę żyła. Aczkolwiek do końca nie była pewna, czy dzisiejsze przyjście w to miejsce będzie mogło zakończyć się jazdą. To wszystko zależało tylko od tego, w jakim stopniu Blue będzie chciała z nią współpracować. Jej rozmyślania przerwał stajenny, który dysząc podał kobiecie długą lonżę, o co prosiła go już kilka minut wcześniej. Nie lubiła zbytnio obiektów wysypanych piachem, ponieważ sama preferowała trawiaste. Wprowadziła klacz na tor, więc mogła się dziwić, czemu jeszcze jej nie dosiada... Na co być może przyjdzie jeszcze pora. Zacmokała do karej, chcąc, aby teraz skupiła na niej całą swoją uwagę. Powoli zbliżały się do obiektu, który ponoć budził jeszcze u Blue przerażenie - bramki startowe. Ostatecznie będąc jakieś czterdzieści metrów od nich Howard podpięła do jej ogłowia lonżę, nie kłopocząc się na razie odpinaniem wodzy. Dopiero gdy podeszły bliżej, Angielka rozwinęła ją na większą długość, pozwalając, aby kara bezstresowo zapoznała się z obiektem strachu. Dała jej na to nieograniczoną ilość czasu.
Blue Moon - 2016-04-03, 17:56

Anne Howard napisał/a:
[...]


Klacz nie miała w naturze wyprzedzać, gdyby mogła pewnie by zwalniała, ale nie dało się. Szła dość kulturalnie obok dziewczyny, kierując się w stronę toru. Chyba Blue by się w ogóle załamała bez pobiegania sobie :lol2: To, że ma kłopoty z bramką, nie znaczy, że nie biega. W końcu ostatnio zajęła drugie miejsce w wyścigu i bramki jakoś przebolała. Co do pracy, kara raczej w tej kwestii była bezproblemowa. Kiedy weszły na tor, Blue przemieliła wędziło i wpatrywała się w An. Przerażenie, to nieco zbyt mocne słowo :lol2: Skierowała się z dziewczyną pod bramki, skuliła co prawda uszy, ale nie zrobiła na razie nic więcej. Jak będą tylko tak stać, to się zestarzeją i nic nie porobią już nigdy.

Anne Howard - 2016-04-04, 21:08

Najwyraźniej pomyliła się trochę co do fobii klaczy do bramek - z tym było już o wiele lepiej, niż na ich pierwszym spotkaniu na torze. Wymruczała coś cicho pod nosem, zastanawiając się, czy mam tak od razu rezygnować z lonży. W sumie równie dobrze mogłaby i tak zrobić rozgrzewkę, aczkolwiek nie równałaby się z tym, co mogą przecież zrobić z grzbietu. Podeszła wraz z karą do zewnętrznej barierki, czekając, aż podejdzie do niej stajenny i zabierze od niej niepotrzebną już lonżę. Podeszła do dobrego boku klaczy, aby przypadkiem nie wsiąść z tej, co nie trzeba i zgrabnie odbiła się od ziemi, po chwili lądując pewnie na jej grzbiecie. Niemal od razu zebrała wodze, chcąc złapać wyczuwalny kontakt z pyskiem. Na spokojnie dała karej łydkę jako sygnał do przejścia w stęp, na razie w kierunku przeciwnym do bramek. Dopiero potem zobaczy, jak zareaguje na to, aby rozpocząć sam bieg z wyjścia właśnie z tej maszyny. Z lekkim uśmiechem spoglądała na lekko kołyszącą się szyję karej, nie mogąc nacieszyć się podziwiana ziemi z takiej perspektywy. Był to jeden z dni, kiedy miała lepszy humor. Jeszcze w najniższym chodzie zaczęła 'kręcić' wraz z nią wężyki, ósemki, koła i serpentyny, aby po kilku minutach spróbować tego w kłusie poprzedzonego półparadą. Cały czas jednocześnie zachęcała ją do aktywnego chodu, chcąc, aby ta rozgrzewka spełniła swój właściwy cel. Dopiero, gdy będzie miała dość elastyczny krok, będą mogły zacząć coś poważniejszego.
Blue Moon - 2016-04-11, 17:05

O tam od razu pomyliła, po prostu nie było tak źle, jak to opisywali w jej karcie. Klacz nie miała tutaj zdania i tak robiła, to co kobieta będzie jej kazała. Ruszyła wraz z kobietą do zewnętrznej barierki, czekały tam chwilę na stajennego, który zabrał lonżę. Kiedy była gotowa, poczekała cierpliwie, aż kobieta usadowi się na jej grzbiecie i po sygnale, przeszła do stępa. Na kontakcie, stępowały po torze w innym kierunku, niż ten w który się biega. Chodząc w tym chodzie, wykręciły sobie, różne wężyki, ósemki, koła i serpentyny. Po kilku minutach przeszły w wyższy chód, powtarzając te same ćwiczenia również w nim. Klacz słuchała się kobiety, dobrze przykładając do powierzonych jej zadań.
Alexander Sahajev - 2016-04-22, 12:58

Już zaraz po wyjściu ze stajni Alexander jednym zgrabnym ruchem odbił się od podłoża i dosiadł Soul Eatera nie dając mu przejąć kontroli. Powoli, stępem, prowadził go w kierunku toru wyścigowego, gdzie miał nadzieję dzisiaj poćwiczyć z ogierem i być może nawiązać jakąś lepszą relację. Nie pospieszał go, dał się rozejrzeć, aby zwierzę rozeznało się w sytuacji. Z pewnością Rosjanin nie będzie mu robił męczącego treningu, ale może trochę pogalopują... albo po prostu dostanie lekki jogging.
Delikatnie dał sygnał kostką aby Soul ruszył dalej i z pomocą osób nadzorujących tor delikatnie wyprowadził go przez podniesione boczne belki na piaszczyste podłoże.

Soul Eater - 2016-04-22, 18:28

Kiedy ponownie poczuł na sobie tak dobrze znany ciężar od razu ruszył stępem do przodu. Nie próbował przejmować kontroli ani nic, po prostu spokojnie sobie dreptał. Ciekawe na jak długo taki pozostanie. Jedynie strzygł uszami i rozglądał się na boki, gdy dostrzegł jakiś bardziej interesujący obiekt. Uniósł łeb w górę, gdy dotarli na dobrze znany mu tor. Bez żadnych problemów dał się na niego wprowadzić i dalej idąc stępem patrzył na rozciągającą się przed nim przestrzeń. Najchętniej już by sobie pobiegał. Nawet próbował przyspieszyć, ale facet skutecznie mu to uniemożliwiał. Przeżuł w pysku wędzidło i wydał z siebie ciche podekscytowane rżenie.
Alexander Sahajev - 2016-04-22, 20:36

Mężczyzna dokładnie rozejrzał się po torze. Kilka par trenowało sobie, jedni bardziej wyczerpująco, inni mniej, ale wszyscy dość dokładnie. Nie miał zamiaru do nikogo dołączać, po prostu pogalopuje sobie i zobaczymy czy będzie z tego coś więcej, czy nie. Ponownie dał sygnał do stępa, lecz tym razem po chwili Soul mógł poczuć, że jego jeździec chce aby nieco przyspieszył. Musi go najpierw rozruszać, a stępu od stadniny miał wystarczająco. Pokłusują trochę, a później najwyżej przejdą do galopu. Alexander zwracał dokładną uwagę na to jak pracują mięśnie konia i wyraźnie zauważył, że dawno nie pracowały. Ciężki trening mógłby go uszkodzić, tak więc lepiej nie ryzykować tych kilkuset tysięcy na leczenie, jak nie odszkodowanie. Pogładził w kłusie lekko grzywę Eatera, po czym lewą ręką założył google na oczy i kierował konia środkiem toru.
Soul Eater - 2016-04-22, 20:57

Czując jak mężczyzna dociska łydkę do jego boku przyspieszył do kłusa. Dobrze, że przed treningiem pobył trochę na padoku, bo nie byłoby tak przyjemnie. Tam zdążył się wyszaleć, więc teraz posłusznie wykonywał polecenia jeźdźca bez brykania, czy jakiegoś gwałtowniejszego przyspieszania z własnej woli. Może raz mu się zdarzyło, czy tam dwa. Szastnął energicznie ogonem o swoje kare boki i wypuścił głośno powietrze przez nozdrza. Takiego ruchu pod jeźdźcem mu brakowało, kto by pomyślał, że można się za tym stęsknić. Z drugiej strony wiedział, że takie treningi były bardzo potrzebne jeśli chciało się wygrywać gonitwy, a jakby nie patrzeć on miał zamiar być tym 'najlepszym'. Jak każdy wyścigowiec jakiego udało mu się poznać. Zastane mięśnie powoli budziły się do pracy po tak długiej przerwie, oby tylko później nie dały mu popalić.
Alexander Sahajev - 2016-05-05, 11:57

/wybacz!

Czuł jak ciało konia pracuje. Każdy ruch czy mięsień przechodził przez niego jak pozytywna wibracja. Soul nie musiał czekać długo aby dostać sygnał do przyspieszenia do lekkiego galopu, ponieważ cwałować łeb na szyję nie będą ze względu na jego znikome przygotowanie do typowego workoutu. Alexander trzymał lejce przy szyi konia nie pozwalając mu na zbyt duże przyspieszenie i delikatnie uniósł się w strzemionach przybierając postawę bardziej wyścigową. Czuł już przyjemny wiatr na twarzy i muskającą ręce grzywę ogiera. Przebiegnijmy się.

Soul Eater - 2016-05-05, 13:39

Ogier dość szybko przeszedł w lekki galop, nie rozpędzając się od razu zbytnio. Jego mięśnie zaczynały pracować na większych obrotach, tym samym rozbudzając się z zastania. Wiatr rozwiewał mu grzywę, która swoją drogą wręcz prosiła się o przycięcie. Zapewne gdyby miał właściciela byłby bardziej zadbany, a tak od stajennych nie mógł oczekiwać zbyt dużo. Chyba, że sam się o to upomni w niekoniecznie przyjemny sposób. Przemielił wędzidło w pysku, strzygąc uszyskami na wszystkie strony. Wodze zaciśnięte po bokach jego szyi trzymały go w ryzach, więc cały czas galopował tym samym tempem, bez szaleństw.
Alexander Sahajev - 2016-05-05, 13:47

Alexander wciąż powstrzymywał konia od rozpędzenia się do nie wiadomo jak szybkiego tempa. Jego luźne ręce pewnie trzymały lejce, a dosiad obciążał zad konia uniemożliwiając mu jakiekolwiek zmiany biegów. Nie zmieniał swojej pozycji uważnie obserwując wierzchowca. Kiedy przebiegli kilkadziesiąt metrów, przybliżył ogiera bardziej do wewnętrznej, by na zakręcie nieco go zwolnić unikając jakichkolwiek wywrotek czy poślizgnięć. Na całe szczęście to r miał to do siebie, że nie miał ostrego zakrętu i nie musiał zwalniać go aż tak bardzo. Mężczyzna utrzymywał ogiera w stałym tempie lekkiego galopu choć kusiło go bardzo aby sprawdzić całkowite możliwości konia. Wiedział jednak, ze musi się powstrzymywać aby nie zrobić mu krzywdy, jego życie było sporo warte i miałby wyrzuty sumienia do końca życia. Mimo wszystko popuścił nieco wodze kiedy byli na przeciwległej prostej, aby Soul mógł nabrać tempa, jednak nie przyspieszał go coby go nie przemęczyć.
Soul Eater - 2016-05-05, 14:04

Zbliżył się bardziej do wewnętrznej, na zakręcie nieco zwalniając swoje tempo. Miał już nieprzyjemności związane z wchodzeniem w zakręt przy zbyt dużej prędkości, więc nie trzeba mu było dwa razy powtarzać. Do najbliżej gonitwy chciał mieć wszystkie nogi całe. Czując większy luz nie miał zamiaru z tego nie skorzystać. Automatycznie zaczął się rozpędzać, dając większy upust siedzącej w nim energii. Może jego tempo nadal nie było jakoś specjalnie zabójcze, ale na pewno odczuwalnie szybsze. Rozciągająca się przed nim prosta wręcz kusiła, by zaczął cwałować przed siebie jak wariat, ale nie zapominał, że ma na sobie dżokeja, który pewnie szybko doprowadziłby go do porządku. Zwykle pracował z kobietami, więc je lubił trochę wykorzystywać, ale do facetów miał ciut więcej szacunku.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group