To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Tereny zielone - Ławki

Anonymous - 2016-03-02, 19:05

Pozwoliłem sobie na to, aby zostać w tyle na krótką chwilę. Niech jednak nikogo to nie zmyli. Cały czas miałem Genevieve na oku. Widziałem, jak podchodzi do niej obcy dla mnie mężczyzna i właśnie to skłoniło mnie, aby podejść. Chociaż nie czuł, aby obecność Iliana pogorszyła samopoczucie dziewczyny, to obdarowałem go nieufnym spojrzeniem. Zrobiłem to, co miałem w zwyczaju - usiadłem na ławce przed obojgiem i nieruchome, przenikliwie spojrzenie utkwiłem w Ilianie zupełnie tak, jakbym czekał na jeden fałszywy ruch z jego strony. Nie byłem przyjaźnie nastawiony, ale też daleko było mi do toczenia piany z pyska bez powodu. Póki co wyglądałem na wyraźnie zaniepokojonego i czujnego, na co miało wpływ wiele czynników. Przede wszystkim roztrzęsienie dziewczyny. Nie miałem pojęcia o czym rozmawiają. Szkoda, bo rozwiałoby to wiele moich wątpliwości.
Genevieve - 2016-03-02, 19:24

Drgnęła wyraźnie na dźwięk imienia swojego oprawcy. Właściwie niemal zawsze kiedy o nim mówiła, szeptała, wręcz bojąc się, że mógłby to usłyszeć i zamordować ją za gadanie, jak obiecał na samym początku. To, że dotąd tego nie zrobił, o niczym nie świadczyło. Nie w spaczonej, zastraszonej rzeczywistości Vieve.
- Tak, ale ja nie chciałam im powiedzieć. Oni... nic nie zrozumieli – odrobinę bełkotała, chaotycznie sklejając ze sobą słowa. Pozwoliła mu się odwrócić delikatnie, ale wciąż uciekała wzrokiem jakby próbowała obronić się przed naciskiem jego spojrzenia. Bała się dostrzec w nim taką samą pogardę, jaką widziała dotąd.
- Ale ja musiałam pójść na policję, a ona go stamtąd wyciągnęła... – Nawet nie dostrzegła chwili, w której się zbliżył. Siedziała kompletnie nieruchomo, zdruzgotana jakby zdarzenia, o których mówi, działy się zaledwie parę chwil temu.
- Przeprowadziłam się... – urwała, jakby jakaś niewidzialna blokada ucięła jej język. Nie mogła mu powiedzieć, że została porwana spod domu. Wyśmiałby ją, to się przecież nie zdarzało.

Ilian - 2016-03-02, 19:35

Jeszcze nie zauważył psa, zbyt skupiony był na dziewczynie.
-Ale mnie powiedziałaś i zamierzam Cię chronić. Nie zostawię Cię samej. Prędzej pomógłbym Ci wsadzić go do pierdla. - Wyraźnie nerwy brały górę u blondyna. Nie mógł znieść cierpienia Vieve. Obserwowanie jej w takim stanie było dla niego czymś podłym i chciał to czym prędzej zakończyć.
-Kto go stamtąd wyciągnął? I dlaczego? Wiedziała co Ci zrobił, a mimo to go wyciągnęła?-
Ściągnął brwi gubiąc się powoli w jej zeznaniach. Próbował to złożyć w całość, choć nie należało to do rzeczy łatwych.
- Przeprowadziłaś się? Dałas radę tak sama? - Pokręcił głową chcąc jakby ocucić się z amoku, w który powoli przy niej popadał.

Genevieve - 2016-03-02, 19:56

Spojrzała na niego uważnie, nie dowierzając, że ktoś chciał jej jeszcze pomóc. Przez chwilę nie umiała nic na to odpowiedzieć, ale poszarzała twarz wyraźnie się zmieniła. To chyba ulga rozluźniła jej mięśnie i pozwoliła się wyciszyć. Przestała płakać.
- Aaren – odwróciła głowę w stronę Maximusa i podciągając pod siebie nogi, objęła je ramionami, jakby chcąc dodać sobie otuchy.
- Bo... ty nie rozumiesz... – zarzuciła cicho, garbiąc się jeszcze bardziej. Zamknęła oczy, przed którymi pojawiały się jakieś obrazy, znów zaczęła płakać, chowając twarz w dłoniach.
- Zgwałcił mnie wtedy, a ona powiedziała, że tego chciałam – to chyba bolało najbardziej i nie pozwalało zaufać nikomu więcej. Czuła się zdradzona i oszukana, pozostawiona na pastwę losu przez osobę, którą traktowała jak siostrę.
- Sprzedałam prawie wszystko – tylko dlatego miała jeszcze za co żyć, choć pozostawało pytanie na jak długo?

Ilian - 2016-03-02, 20:02

-Słucham? Aaren Vaugier? - Potrząsnął główą wręcz z niedowierzeniem.
-Nie no ,nie pomyliłaś jej czasem z kimś? - Dezorientacja wymalowana na jego twarzy aż raziła.
Ta kobieta, którą znał , a nawet zaczął coś do niej czuć.. broniła gwałciciela? Coś tu nie grało. Jeśłi to prawda, świat blondyna stanie zaraz do góry nogami.
Znerwicowany sunął niespokojnie ręką wzdłuż swego karku zaciskając nań swoje palce. Chwilę później druga ręką sunął od czoła do brody swej buzi. Chwilowo miał wrażenie jakby zabrakło mu tlenu.
Rozumiał jej walkę z mafią, ale może.. może on był jej członkiem i musiała mu wtedy pomóc? Może to było jej cholerne zadanie, by wyłowić takiego chu*a zza krat. Nie no, to wszystko powoli zaczęło się trzymać kupy i jej nie trzymać. Zgłupiał, dosłownie zgłupiał.
- A pracujesz gdzieś? Brakuje Ci na coś pieniędzy? Może uda mi się Ci jakoś pomóc. Tylko musisz ze mną współpracować Vieve. Słyszysz? - Chwycił ją znów za kolano i szturchnął delikatnie. Chwilę później złapał za rękaw jej bluzy.
- Genevieve , posłuchaj mnie. Ja Ci pomogę, tylko musisz opowiedziec mi wszystko od początku, do konca rozumiesz? Spóbuję coś z tym zrobić. Wywalczyć by się do Ciebie nie zbliżył nigdy więcej, rozumiesz? - Jego palce musnęły wierzchnią dłoń blondynki.

Genevieve - 2016-03-02, 20:24

Przestraszyła się jego reakcji, co było tak widoczne jak jeszcze nigdy dotąd. Dosłownie to widziała tamtego dnia, kiedy Aaren poznała prawdę i nie chciała, by scenariusz powtórzył się z Ilianem. Nieśmiało przytaknęła, czując że zaraz ucieknie. O mało nie zerwała się z miejsca, ale własne ciało ją zdradziło i nie wykonało polecenia mózgu. Była na to zbyt mocno pijana, ale w świetle kolejnych słów, dobrze, że nie uciekła.
- Nie mogę nigdzie pracować...za bardzo się boję – szept stał się mokry od płaczu i wyraźnie zachrypnięty, ale kiedy kazał jej powiedzieć wszystko, zastanowiła się, w końcu przytakując. Patrzyła na Maxa, dłuższą chwilę zbierając się, żeby w ogóle zacząć. Potem miało już pójść łatwiej.
- To był mój pierwszy dzień w Eastboutrne... chciałam iść na spacer, do parku. Ale zrobiło się ciemno i... myślałam, że nikogo tam nie ma. Usiadłam na huśtawce, a potem go zobaczyłam. Miał kaptur na głowie... nie pamiętam jak wyglądał. Kopnęłam go, ale jak zaczęłam krzyczeć to zaprowadził mnie do jakiejś ciemnej uliczki. A ja byłam dziewicą... – zacisnęło jej się gardło, nie pozwalając powiedzieć nic więcej. Drżąc przeniosła wzrok na Iliana, jakby w zmarszczkach na jego twarzy chciała wyczytać prawdziwe emocje. Zablokowała się na tym etapie, dłuższą chwilę tylko łkając.
- Później mnie porwał... i zabił jakiegoś chłopaka. Mnie też zabije...

Anonymous - 2016-03-02, 20:34

Nie mogłem dłużej na to patrzeć. Przystąpiłem nerwowo z nogi na nogę, aż wreszcie podniosłem się, cicho skamląc. Niewiele myśląc, oparłem się przednimi łapami o ławkę. Jedną z nich położyłem na kolanie Genevieve i odtrąciwszy od niej Iliana, poprzez jakże sugestywne zepchnięcie jego dłoni z jej nogi, zacząłem trącać zapłakaną twarz dziewczyny nosem. Gdyby mężczyzna próbował mnie odsunąć, albo dotknąć blondynki, byłem gotów nawet zawarczeć. Nie życzyłem sobie aby się wtrącał. Próbując poprawić Vieve nastrój, zacząłem wtulać w nią łeb, okropnie się denerwując jej nagłym wybuchem. Nie przeszkadzał mi nawet zapach alkoholu.
Ilian - 2016-03-02, 20:46

-Później Cię porwał...? I zgwałcił? I zabił jakiegoś chłopaka? - Starał się to jakoś sklecić , chociaż nie było to nic prostego.
- Znajdziemy Ci pracę, najwyżej będziesz pracowała ze mną. Hm? Tylko najpierw musisz wziąść się w garść, słyszysz? Gien. Może jedźmy do mnie do domu. Bo zaraz mi tu zamarzniesz. - Mruknął wielce przejęty. Objął ją niepewnie i rękami pocierał jej ramiona, co by się tak nie trzęsła.
- Nie zabije Cie. Słyszysz? Nie zabije. - Przeliterował to parę razy , a jedną z dłoni połagodził jej policzek wycierając łzy.
Poczuł jednak psa, automatycznie się nieznacznie odsunął, ale tylko nogami.

Genevieve - 2016-03-02, 21:45

Widząc reakcję psa, zaczęła gładzić spokojnie jego czerep, czekając aż łzy przestaną toczyć się po porcelanowych policzkach. Obecność dobermana uspokajała ją na tyle, że pozwoliła Ilianowi się objąć.
- sprawdził jaki mam adres, ale myślałam, że nigdy więcej go nie spotkam. Tylko, że na imprezie u Aaren wyszło, że się znają i... potem okazało się, że mój ojciec ma jakiś dług. I wtedy wciągnął mnie do samochodu, groził mi bronią Aaren, a potem strzelił. Zacisnął palce na ranie... – na samą tę myśl zzieleniałam jakbym miała zaraz zwymiotować. Nie musiałam wspominać, że omal nie umarłam. Wszystko było widać, po mojej minie.
- Kiedy byłam w szpitalu, dowiedziała mnie Aaren. Miało być już dobrze, ale jak u niej mieszkałam to... usłyszałam któregoś dnia, że uprawiają seks za ścianą. Miałam atak paniki, przypomniałam sobie jak to bolało i co mi wtedy mówił. I jeszcze... wyszedł stamtąd prawie nagi. Śmiał się ze mnie, uderzyłam go wazonem. Chciałam tylko uciec, gdyby nie Max... zabiłby mnie, wiesz? Był w furii, wrzeszczał, a ja zaczęłam się ciąć... wtedy był pierwszy raz – podniosłam rękaw bluzy pokazując sine, poorane bliznami nadgarstki, jakby w ramach dowodu. Przymknęłam oczy.
- Ostatnio, nie wiem dlaczego, dźgnęłam go nożem. Chyba... znów spanikowałam. Nie wiem… - Szeptała, jak na spowiedzi, na propozycję odruchowo przytakując. Była zbyt mocno rozemocjonowana, nie panowała nad sobą w najmniejszym stopniu i odsłaniając się przed Ilianem nawet nie zdawała sobie sprawy z ryzyka. Wbrew pozorom nie chciała niczego niszczyć Aaren.
- Tak sobie myślę, że on już mnie zabił... sama się zabijam przez niego... – uśmiechnęła się smutno, ocierając łzy. O dziwo, zrobiło jej się jakoś lżej.

Ilian - 2016-03-02, 22:57

Próbował to wszystko przyswoić. NIe był w stanie sobie wyobrazić teraz Aaren uprawiającej sex z facetem, który zgwałcił Vieve. To nie mogło być prawdą. A fakt, który dodała na koniec tylko powidół go torem myślenia takim iż właśnie nim się ostatni tydzie zajmowała brunetka.
Blondyn chyba zaraz osiwieje. Potrzebował zdecydowanie czegoś mocnego.
- Jak zabiorę Twojego psa, to pojedziemy do mnie? - Wypaliłem nagle. Nie byłem w stanie dalej tu siedzieć i się nią opiekować o ile sam nie wpadnę w procenty. Potrzebowałem ich w tej chwili niemiłosiernie. Po tych wyznaniach prędko się z Aaren nie spotka. Najpierw musi to poukłądać w głowie i dojść do pewnych wniosków. Gdyby nie Max.. dotarło do niego, że chodzi o psa, odwrócił się w jego kierunku. Miał ochotę go pogłaskac, ale widząc jego wzrok ostatecznie zrezygnował. Aczkolwiek obrzucił zwierze wdzięcznym spojrzeniem i dodał cicho "zuch chłopak".
-Przestań. Nie zabije Cię, ani Ty nie zabijesz się przez niego. Bo Ci na to nie pozwolę, jasne? - Szturchnął ją znów w bok.
-Dasz się zawieść do mnie? Daje słowo, że nic CI nie zrobię. Chcę jedynie pomóc Tobie i sobie. Bo kobieta, o której mówisz. Przez ostatni okres czasu stała się dla mnie bardzo ważna. Ale.. widocznie nie znałem jej prawdziwej strony. Muszę chyba się czegoś napić. Ty masz o tyle łatwiej, że jesteś już po procentach. Ja nie. - Westchnął rozgoryczony, a jego spojrzenie powiodło w kierunku ciemnego nieba. Odchylił głowę i wypuścił głośno powietrze ustami.
Znów trafił na niewłaściwą kobietę. Nie powinien był być zaskoczony, ale jednak.

Genevieve - 2016-03-03, 00:39

Słysząc pytanie, podniosła wzrok wahając się jeszcze krótką chwilę. To, że ogrzewał ją w uścisku pozwalało zapomnieć o strachu, ale nie na tyle, by bez oporów mogła wyrazić zgodę. Wciąż miała mocno zaburzone poczucie bezpieczeństwa, jednak wiedziała też, że nie będzie go to dziwić. Dowodem były wszystkie zapewnienia blondyna i świadomość, że obok niej będzie Maximus. Zanim odpowiedziała, zastanowiła się jeszcze, wciąż gładząc psa pomiędzy uszami. Już na pierwszy rzut oka dało się dostrzec relację, jaka powstała na przestrzeni czasu pomiędzy tą dwójką. Doberman nie tylko czuwał nad dziewczyną cały ten czas, ale też pocieszał i tulił wielki, podpalany łeb do jej ciała, kiedy tylko czuła się przybita i samotna. Dla dziewczyny ten pies stał się centrum świata, dlatego akceptacja Iliana, nawet mimo wrogiego nastawienia stworzenia, wpłynęła na Genevieve kojąco. Chyba nawet bardziej, niżeli pozostałe wypowiedzi.
- Dlaczego tak ci na tym zależy? – wybąkała całkiem trzeźwo, patrząc na niego kiedy zaczął mówić, ale wzmianki o Aaren w najśmielszych snach się nie spodziewała. Znów w oczach pojawiła się panika na wiadomość, że Ilian jest w jakiś sposób związany z brunetką. Dla Vieve to był tylko jeden sygnał: ktoś kogoś straci. Przestraszyła się tego, niemal natychmiast oplatając rękoma głowę psa. Nie powinna była mówić mu niczego, nawet pod wpływem alkoholu. Teraz Aaren będzie miała wyrzuty, znów nazwie ją dziwką, ale przecież to nie tak miało wyglądać.
- Nie chcę jej spotkać... – szepnęła zaczynając drżeć na nowo.

Ilian - 2016-03-05, 16:08

-Dlatego , że nie skrzywdziłabyś muchy, gdyby ten drań nie wyrządził Ci krzywdy. Jesteś zbyt dobra, czuję się za Ciebie odpowiedzialny. - Oznajmił przyglądając się jej uważnie.
Obserwował każdy jej ruch, mimikę jej twarzy, gesty jej ciała. Sygnały, które wysyłała nawet nieświadome niepokoiły go, a jej słowa sprawiły, że niemalże zsunął się z ławki.
-Nie spotkasz. Daję Ci slowo. Póki co , boje musimy pojechać tam gdzie będziemy bezpieczni. Odpłyniemy przy alkoholu, na drugi dzień wytrzeźwiejemy, zrobię nam porządne śniadanie.. ale później przysiądziemy do najważniejszego. Rozmyslimy plan. To co, jedziesz ze mną? Będziesz bezpieczna. -
Naciskał, bo chciał jak najprędzej by oboje byli bezpieczni. Jej groził Tony, jemu mafia. Znajomosć z Aaren jak widać, na tej dwójce odbiła się dość mocno, a może nawet za mocno.
Co będzie dalej? Narazie oboje muszą się z tym uporać , pomysleć, ochłonąć.. Podjąć nowe kroki.

Genevieve - 2016-03-06, 14:58

Przemilczała jego wypowiedź, a gładząc psisko pomiędzy uszami, łkała jeszcze cicho. Nie miała pojęcia skąd tyle wiedział, ale miał rację. Kiedyś nie potrafiłaby podejść do człowieka i pchnąć go nożem. Kiedyś wydawało jej się też, że nigdy tego nie zrobi, bo życie jest zbyt piękne żeby spędzić je w więzieniu. A jednak niestety życie nie było ani piękne, ani nawet odrobinę przewidywalne. Nie w jej przypadku.
- Dobrze – rzuciła bez przekonania, wcale nie czując się zachęcona perspektywą śniadania, wspólnego wymyślania planu, a już tym bardziej picia. Spożywanie alkoholu z drugim człowiekiem zwykle zacieśniało więzy, było czymś na rodzaj rytuału, podczas którego ludzie poznawali się lepiej, ba! Myśleli nawet, że się rozumieją. A potem trzeźwieli. Niemniej czuła, że chłodne, wieczorne powietrze niebezpiecznie prowadzi do trzeźwości umysłu, a tego nie chciała. Już teraz odczuwała podświadomy strach przed tym, co mu powiedziała. To wystarczyło, by przed oczami pojawiła jej się twarz Tonego sycząca, że jeśli komuś powie...
- Nie musisz nic wymyślać. Nic się nie zmieni – przerabiała to już niejednokrotnie. Najpierw z Gustavo, któremu niedługo po gwałcie zaufała odrobinę, później już w zupełnej samotności. Za każdym razem było tak samo; plany obracały się przeciwko niej. Teraz już nie miała na nie siły, kompletnie zrezygnowana i zastraszona.

Anonymous - 2016-03-06, 19:25

Pochyliłem łeb, pozwalając dziewczynie na głaskanie. Ze spokojem przyjmowałem jej pieszczoty, z czasem zaczynając nadstawiać łeb, całkiem odruchowo. Jej dotyk uspokajał mnie równie mocno, co ją moja obecność. Co prawda wciąż łypałem spode łba na Iliana, ale wyraźnie nie stanowił on zagrożenia dla Genevieve. Rzadko kiedy spotykałem się z tym, że czyjaś obecność nie wzbudzała w niej niechęci, toteż chyba musiałem po prostu zaakceptować nowy stan rzeczy. Jeszcze nie wiedziałem, że wszyscy razem do niego pójdziemy. Pewnie nie spodobałby mi się ten pomysł, ale inne rozwiązanie nie wchodziło w grę. Nie dałbym się zostawić samemu.
Ilian - 2016-03-06, 19:49

Słysząc zgodę dziewczyny, chwyciłem ją delikatnie za dłoń. Obdarzyłem ją troskliwym wzrokiem.
-Pójdziemy razem do auta, tam wsiądzieciesz z Maxem i pojedziemy do mnie. - Na pewno nie do mieszkania, gdzie była jego współlokatorka. Tym razem musiał zawieźć ją do swojego jeszcze nie urządzonego w pełni mieszkania.
Ostrożnie pozwolił im wsiąść do auta po czym odjechali / /ztx3



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group