Kathrin - 2016-02-11, 22:15 Zapewniam Cię, że rozstałaby się z nim szybciej niż przypuszczasz . Kath i macierzyństwo nie idą razem w parze, chociaż kiedyś o mało co nie wpadła. Także ten, noo ... He He. - Wieczna optymistka Mirabell.- zaśmiała się szturchając ją delikatnie łokciem, ta to tylko by marudziła.
A co do urlopu to zobaczymy co da się zrobić, Katka nie taka biedna więc może zafunduje Mirce na urodzinki jakiś wypad . Kto wie ;>.
- Zabić może bym nie zabiła, no ale wiesz. Kobieta jest zdolna do wszystkiego jak jest zazdrosna.- zaśmiała się, także proszę Mirki, proszę uważać . - Najgorsze jest to, że żadnego z nich nie chciałabym zawieść. - wzdychając sięgnęła do kieszeni po swoje fajki, zaczynając się bawić pudełkiem.Mirabell - 2016-02-11, 23:09 Nie prawda. Wiem lepiej.
To już też wiadomo czemu jest już tak odpowiedzialna i czemu opierdzieliła Mirkę ;>.
W odpowiedzi na jej stwierdzenie jedynie się uśmiechnęła. No co ona na to poradzi, że więcej marudzi niż się uśmiecha niż kiedyś. Może też bardziej otworzyła oczy i wie, że jednak życie nie jest tak piękne jak przez pewien okres czasu jej się wydawało.
Aż tak to by pewnie nie pozwoliła Kath. Mir pracuję, więc zawsze może sobie odłożyć. Pewnie nie tyle co przyjaciółka, ale nigdy na swoją wypłatę nie marudziła, więc ... po prostu musiały by to omówić, obgadać. Z odłożeniem pieniędzy nie miała by problemu.
-No wiem, wiem.-zaśmiała się, kręcąc głową na boki. Podniosła swoje cztery litery, by przygasić peta w koszu, który był obok nich.-Rozumiem, w końcu i jeden i drugi jest dla Ciebie ważny. To przecież zrozumiałe.-odparła, zaraz siadając znów na swoje miejsce.Kathrin - 2016-02-11, 23:37 Oj no, człowiek uczy się na błędach, czyż nie ? A skoro Kath już raz przeżyła stan przedzawałowy to teraz jeszcze ostrożniej do tego podchodziła. W dodatku martwiła się o tą swoją Mirkę, nic dziwnego, że ją opieprzyła, niech ona też lepiej uważa.
Z czasem po prostu wszyscy dojrzewamy i dopiero wtedy dostrzegamy, że dorosłe życie wcale nie jest takie kolorowe, że niesie ze sobą naprawdę wiele problemów. A odpowiedzialność za swoje czyny wcale nie jest taka beztroska jak kiedyś.
Prezentu nie dasz mi zrobić ? Babo podła ! Nawet się nie obejrzysz a te bilety wylądują razem z prezentem urodzinowym w Twoich łapkach .
- Czuję się bezradna w tej sytuacji. Jacka nadal kocham, no a Lucas. Też jest dla mnie ważny.- śledziła ją wzorkiem, dopiero gdy usiadła bezkarnie oparła głowę o jej ramię i przymknęła oczy oddychając powoli ale nierówno.
- Czasem mam wrażenie, że bycie samą byłoby o wiele łatwiejsze. Ci mężczyźni potrafią namieszać nam w głowie. - otwierając w końcu tą paczkę wyciągnęła z niej fajka wkładając filtr do ust, podpaliła papieros zaciągając się intensywnie papierosowym dymem. Czuła jak szarość wypełnia jej wnętrze, by po chwili wydostać się przez ledwie uchylone usta blondynki.
- To wszystko jest tak do dupy.- burknęła strzepując popiół pod swoje nogi wprost na chodnik.Mirabell - 2016-02-12, 00:16 Dokładnie, a najgorsze, że przez całe życie :d. Następnym razem będzie się upewniać czy facet założył gumkę.
Czasem jeszcze w młodym wieku pomagali, doradzali rodzice, a teraz to niestety muszą sobie radzić sami bez niczyjej pomocy, ewentualnie doradzić się koleżanki.
No wiesz jak Cię kocham! <3 Mogę Ci pozwolić dać jej prezent, ale nie taki drogi no!
-Wiesz już jakie jest moje zdanie.-spojrzała na jej łepek, który miała na swoim ramieniu, pogładziła ją jeszcze po blond kudłach.-Ja za Ciebie żadnej decyzji niestety nie podejmę.-dodała po chwili wypuszczając powietrze.
-O tak i to o wiele.-kiwnęła głową i wróciła do tych czasów, kiedy dawno drugiej połówki nie miała, nie miała też za bardzo problemów, wszystko było dobrze. W sumie trochę tęskniła za tymi czasami, wtedy była też inna. Zgadzała się też oczywiście w pełni z Kathrin.
Podgryzła(?xd) dolną wargę słuchając nadal dziewczyny, poprawiając sobie jeszcze włosy.-Niestety nikt nie powiedział, że będzie łatwo.Kathrin - 2016-02-12, 23:26 Oj nie pierdol Mirka, od Kath prezentu nie przyjmiesz ? Ta zniewaga krwi wymaga ! - Nooo wiem.- westchnęła ciężko, nadal trzymając ten łepek na jej ramieniu. Życie takie ciężkie, głowa też taka ciężka.
Czasami obecność drugiej połówki naprawdę była przyjemna, miło jest się do kogoś przytulić chociażby idąc spać czuć, że ktoś jest obok. Nie zawsze jednak wszystko jest takie kolorowe i wypełnione masą serduszek. Kłótnie, kompromisy, rozstania oraz powroty. Wszystko to odbija na nas swoje piętno, sprawia, że człowiek walczy z własnymi uczuciami jednocześnie chcąc znaleźć najlepsze rozwiązanie.
- Czasem chciałabym tak po prostu się odciąć.- przymykając oczy westchnęła cicho, zaraz też po omacku zaciągając się kolejną porcją duszącego dymu.Mirabell - 2016-02-13, 00:15 Przyjmie, ale nie taki drogi no!;_;
Gładziła dziewczynę po głowie, zaraz to obejmując ją ramieniem i przytulając do siebie <3. Tak w ogóle to jak chciała to niech trzyma tak tą głowę, jej nie przeszkadza, jeszcze.
Czasami? Chyba częściej niż czasami tak mi się wydaję. Tak to już niestety jest. Życie polega na podejmowaniu decyzji i szukaniu najlepszych rozwiązań, na łez pełen szczęścia, ale też i na rozczarowaniach, które łamią serca. Na to już niestety nie poradzimy i należy się z tym niestety pogodzić.
-Wierzę Ci, na prawdę.-odparła, wstając zmuszając ją do podniesienia głowy.-Chodź przejdziemy się.-oznajmiła wyciągając w jej kierunku dłoń.Kathrin - 2016-02-13, 00:39 Oj tam jaki drogi, czasem trzeba się wykosztować na ukochaną przyjaciółkę <3.
Skoro mogła to nadal trzymała główkę, przytulana i głaskana powoli zaczęła się odprężać pod wpływem kojącego dotyku. Nikt nie zrobi Ci tak dobrze jak przyjaciółka .
- Gdzie Ty chcesz łazić Mircu ?- spytała zdziwiona jej propozycją, niechętnie podniosła główkę kończąc palić fajkę. - Chodźmy się napić.- rzuciła wstając i z entuzjazmem w oczach patrząc na Mirkę, oj tak zdecydowanie tego potrzebowały. Nic nie daje takiej frajdy jak picie z przyjaciółką, najwyżej później będą szukać kogoś to odprowadzi je do domku .Mirabell - 2016-02-13, 17:03 No, ale nie aż taki! Już przemilczę ten temat, bo widzę, że nie dasz za wygraną
Tylko, żeby jej tak nie zasnęła na jej ramieniu o.o . Widzisz ... po co Ci druga połówka, jak przyjaciółka zrobi Ci dobrze. Rozejrzała się po parku ot tak. Jedną rączkę schowała do kieszeni kurtki, bo drugą nadal wyciągała w stronę Kathrin.
-Nie wiem. Prosto, przed siebie.-oznajmiła, patrząc na jej twarz. Pociągnęła ją delikatnie, żeby ruszyła te swoje dupsko xd.
-Wiesz co ... namówiłaś mnie. -biedna Mirka, wszyscy z nią ostatnio piją. Zrobicie z niej alkoholika ;_;, ale przecież najlepszej przyjaciółce nie można odmawiać!
Na pewno się ktoś przypałęta, a jak nie to zadzwonią po taksówkę.xdKathrin - 2016-02-14, 23:43 Ja nigdy nie daję za wygraną !
Jak zaśnie to obudzisz i tyle, tylko nie spychaj na ziemię to się Katka odegra .
Oj no nie zrobi jej tak dobrze jak płeć męska, tutaj nie porównuj. Chyba, że Mira jest bi, a ja nic o tym nie wiem O.o
- Ma się ten dar przekonywania, no nie ?- niechętnie i leniwie podnosząc się z ławki, poprawiła swój płaszczyk i spojrzała na Mirkę. - No ruszaj dupsko.- pogoniła ją co by tak się nie obijała Mirabellka jedna. Chwytając ją pod ramię zaczęły iść powoli w stronę jakiegoś miejsca, gdzie można by się napić.
/zt x 2
(pisz już w jakimś klubie czy coś <3 )Genevieve - 2016-03-02, 14:18 Od jakiegoś czasu stopniowo, acz nieubłaganie chudła i bledła. Niemal nic nie jadła, pierwsze sygnały wyniszczenia organizmu zastąpiły oznaki choroby. Coraz częściej wymiotowała po posiłkach, choć od bulimii różnił ją przede wszystkim sposób jedzenia. Nie obżerała się do oporu, ale ciężko powiedzieć jak długo. Zamiast tego zaczęła coraz mocniej odczuwać zmęczenie czy zimno. Nawet teraz, ubrana w grubą bluzę, drżała na całym ciele. Jeszcze dwa miesiące temu, choć było znacznie zimniej, nie zdarzało się to tak często. Uparcie jednak siedziała na tej ławce, dygocząc i łkając cicho, z „braku” powodu. Pogorszyło jej się. Jakaś cząstka normalności alarmowała jeszcze uparcie, że dzieje się coś złego, ale Vieve już nie potrafiła wyplątać się ze szponów własnej podświadomości. Zmuszając się do jedzenia, coraz częściej szkodziła tym sobie nieświadomie. Wszak lepiej zjeść choć parę kęsów i nie zwymiotować, niż całą kanapkę i zwrócić ją wraz z poprzednim posiłkiem, czyż nie? Blondynka jednak panikowała, nie wiedząc nawet co będzie dla niej najlepsze. Teraz myślała nad swoim życiem, znowu. Co gorsza, upiła się przed wyjściem z domu. Tak drobnej osobie nie trzeba było przecież wiele.Ilian - 2016-03-02, 17:05 Akurat wracał z firmy, stąd było niedaleko. Postanowił zrobić niejaki spacer, bo może po drodze zajdzie do kwiaciarni. Wtem na jednej z ławek rozpoznał znajomą mu dziewczynę. Minął ją, ale szybko się cofnął.
-Ekhm. Wszystko w porządku, Vieve? - Zagadnął spuszczając głowę, próbował się jej dosadnie przyjrzeć. Następna, która się zaniedbała? Ratunku. Kiedy się trafi ktoś dla odmiany?
Nie spodziewał się, że ją spotka. Myślał, że kiedy ostatni raz się widzieli, więcej się to nie wydarzy. Szczególnie, że zawsze go olewała. Właśnie, po co się w ogóle zatrzymywał? I tak zaraz go podirytuje, on ją i sobie pójdzie. Może dlatego, że teraz wyglądała naprawdę marnie, a on nie był z tych, co zostawiali rozchorowanych, czy rozchwianych emocjonalnie w potrzebie.Genevieve - 2016-03-02, 17:19 Zbawienne działanie alkoholu wpłynęło kojąco na zmysły blondynki. Nieobecnym wzrokiem powiodła po sylwetce Iliana, milcząc przez chwilę i próbując powstrzymać płacz. Nie widziała jego mimiki, kiedy słone kropelki rozmywały wszystko, na czym spoczął jej wzrok. Uwaga Vieve nie skupiła się na mężczyźnie dłużej niż pół minuty, znów spadając na martwy punkt, ulokowany gdzieś w szarej trawie pod jej stopami.
- On mnie zabije – szepnęła w odpowiedzi, garbiąc się ze strachu i bezsilności. Wiedziała, że atak na Tonego był głupotą, a chłopak nie przepuści jej już kolejnego potknięcia. Ale wtedy, w uliczce, działała impulsywnie. Nie myślała nad konsekwencjami, naiwnie wierząc, że uda jej się przełamać własne opory. Nadaremnie, wpakowała się tylko w jeszcze większe tarapaty, a teraz bała się każdego dnia wyjść z domu. Nie miało znaczenie dokąd. Udowodnił jej już przecież, że nawet w drodze do osiedlowego sklepiku, może zaciągnąć ją dosłownie dokąd tylko zechce.Ilian - 2016-03-02, 18:33 Działanie alkoholu zwykle bywało nieprzewidywalne. Jednym poprawiało nastrój innych wręcz pchało w melancholijne sidła.
-Kto Cię zabije?- Zmarszczył czoło natychmiastowo przy niej kucając. Następna.
Ułożył rękę na jej kolanie.
-Nikt Cię nie skrzywdzi dopóki ja jestem , rozumiesz? Kto Cię skrzywdzi? Postanowiłaś się zemścić na tym, który wyrządził krzywdę Tobie? - Zacisnął nieznacznie palce na jej nodze podkreślając, że wciąż jest przy niej i nie ma żadnych złych zamiarów. Dlatego też zaraz ją puścił. A doskonale pamiętał ich wcześniejsze rozmowy i jej zachowania.
Nie była to łatwa sytuacja dla blondyna, szczególnie że ostatnio dzieją się jakieś chore rzeczy. Nigdy nie przypuszczał, że trafi na gorsze miasto niż swoje rodzinne, które i tak było pełne mafii i bandytów. Liczył, że tutaj się od tego uwolni, ale nie. Najwidoczniej los chce spłatać jego więzy z mafią. Nie wróżyło to niczemu dobremu.Genevieve - 2016-03-02, 18:48 - Tony – pociągnęła nosem jak dziecko, które zmaga się z atakiem paniki. Nerwowo bawiła się skrawkiem bluzy, używając go od czasu do czasu jako chusteczki, by w końcu zawiesić na nim wzrok przez krótką chwilę.
- Ty też mnie zostawisz, jak wszyscy – Szepnęła słysząc jego zapewnienia. Drżącymi rękoma objęła się w pasie, czując, że zaczyna boleć ją brzuch. Zaciskało jej się gardło, płacz przybrał na sile, a Genevieve już wszystko się pomieszało. Nie miała pojęcia co działo się na jawie, a co uznała za wymysł. Znów przyjęła istnienie Aaren, nie mogąc w żaden sposób połączyć podstawowych puzzli swojej historii. Tylko na teraz, na czas, w którym była nietrzeźwa.
- Ja chcę tylko zapomnieć... nie zrobiłam nic złego, prawda? – dużą część pytań pominęła, puszczając w niepamięć, niezdolna do odpowiedzi. Potrzebowała teraz wsparcia tak bardzo, że zaledwie spięła się przy dotyku. Nic więcej, chyba pierwszy raz go nie odtrącając.Ilian - 2016-03-02, 19:03 -Tony? - Powtórzył nie rozumiejąc z początku. Tzn docierało do niego, że to imię tego, który najprawdopodobniej ją skrzywdził. Zanotował to od razu.
-Co Ty pie*dolisz? Kto Cię zostawił? Zaraz. Zostawił Cię ktoś wiedząc o tym, w jaki sposób skrzywdził Cię ten cały Tony? -
Postanowił siąść obok niej, siadł na ławce okrakiem aby do niej skierować się przodem. Odwrócił nieznacznie dziewczyne do siebie. Poczuł alkohol, więc westchnął jedynie głośno wpatrując się w jej wychudzoną i zapłakaną twarz. Matko boska, znów się w nim obudzi matka teresa?
- Zależy co zrobiłaś.. ale jeśli zrobiłaś coś w obronie własnej, to nic złego. Zgadza się. - Przysunął ją bliżej siebie ostrożnie, powoli. Nie robiąc żadnych gwałtownych ruchów co by jej nie wystraszyć.
- Powiedz mi jeszcze. Mieszkasz gdzieś niedaleko? A może powinnaś zamieszkac gdzie indziej jeśli ten drań wie.. gdzie Twoje lokum. -
Może za dużo informacji, ale starał się jej pomóc najlepiej jak potrafił. Nie było to łatwe, ale.. musiało się jakos udać.