To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Tereny zielone - Ławki

Aaren Wayford - 2016-02-01, 20:37

- Nadal wisisz mu kasę, o tym nie pozwolę Ci zapomnieć. - nie chciała narażać zarówno siebie jak i bruneta, może na ten moment mu odpuściła, aczkolwiek z pewnością będzie nalegała na oddanie tych pieniędzy. Czy był to tylko pretekst do spotkania ? Dopiero teraz zauważyła, że faktycznie tak mogło to wyglądać w jego oczach, ona odbierała to zgoła inaczej. Chciała tylko odzyskać pieniądze ale jak zwykle w jego obecności wszelkie plany szły w zapomnienie.
- Cokolwiek. Nie lubię, gdy się ode mnie odcinasz.- godziła się na to bo nie miała wyjścia, nie zależało jej na tym aby ograniczać jego wolność, by mieć go non stop przy sobie. Wiedziała, że jest niezależny, podobnie jak ona sama. Dlatego nieuchronnie zawsze do siebie wracali, tylko po to aby spędzić te kilka dni w swoim nie do końca normalnym towarzystwie.
Wtuliła się w jego klatkę piersiową łaknąc tego obezwładniającego dotyku, czuła jak ciepło rozchodzi się po jej drobnym ciele, jak całe obecne dotąd w mięśniach napięcie, ulatnia się gdzieś w eter. Opierając głowę o jego ramię milczała nie potrafiąc odezwać się słowem, tak bardzo tego pragnęła. Znów poczuć się bezpieczną, chronioną przed całym światem, schowaną w jego objęciach. Nigdzie nie czuła się swobodniej i lepiej niż właśnie tu.
- Wiem. - unosząc nieśmiało wzrok, wbiła go w przenikliwą zieleń jego oczu. Jego obecność w żaden sposób nie była w stanie rozwiązać jej problemów, pomóc jakkolwiek w wybrnięciu z tego gównianego położenia w jakim się znalazła. Ale nawet jeśli miała spędzić nim tylko kilak godzin to gotowa była poświęcić wszystko. Dawał jej to czego nie potrafił dać jej nikt inny, oferował spokój, bezpieczeństwo i błogą beztroskę. - Chcę.- szepnęła nie zrywając kontaktu wzrokowego, mógł zauważyć w jej oczach strach zmieszany z jednoczesną ulgą, którą czuła w związku z jego obecnością.
Świadomość tego, że nigdy się z niego nie wyleczyła nie była jej obca, doskonale o tym wiedziała, czuła to niezdrowe uzależnienie. Lecz próby uwolnienia się z kajdanek, którymi już dawno skuł jej ręce nie przynosiły żadnych rezultatów. Było to coś na rodzaj symbiozy, gdzie każde potrzebowało tego drugiego i choć na co dzień potrafili funkcjonować samodzielnie to po pewnym czasie, nawet po omacku byli gotowi się odnaleźć.

Anonymous - 2016-02-01, 23:34

Bez słowa objął ją ramieniem tak, by w drodze do jej mieszkania mogąc ją trzymać cały czas blisko siebie. Nie pytał nawet o to, czy odpowiadało jej takie rozwiązanie. W ogóle nic nie mówił, odzywał się tylko zapytany. /zt
Aaren Wayford - 2016-02-01, 23:40

Wracając u jego boku nie zwracała uwagi na nic innego, czuła, że nawet sama jego obecność jest w stanie chociaż na chwilę ukoić jej nerwy, odsunąć na bok udrękę.
Milcząc dorównała mu kroku, razem z nim kierując się do mieszkania.

/zt

Ryder - 2016-02-04, 23:46

Kroczył przed siebie nie zważając na kierunek. Nie znał dobrze miasta, więc błądzenie po jego zakątkach przydawało mu się. Wolał poznać każde możliwe miejsce, szczególnie te najbardziej ukryte. Mogłoby mu to pomóc w biznesie i nie tylko.
Tym razem dotarł na alejkę otoczoną licznymi drzewami. O tej porze nie wiele ludzi kręciło się w tym miejscu. Czasem można było zauważyć oddalającą się postać wyprowadzającą psa, czy zakochaną parę. Ryder nie zwracał na nich uwagi. Wszystkie jego myśli były skoncentrowane na Walii. Na Gabrielle, o której tak okrutnie zapomniał. Od jej śmierci co roku wracał na ten jeden dzień do rodzinnego miasta, tylko po to, żeby zostawić swój ślad w miejscu jej pochówku. Pierwszy raz od 2 lat nie zrobił tego, co powodowało u niego szaleńczą złość w stosunku do samego siebie.
Wyciągnął z kieszeni pomiętą paczkę papierosów i zapałki, które dopiero kupił w kiosku. Był roztrzęsiony. Wiedział, że wszystko jest w stanie wyprowadzić go teraz z równowagi- szczególnie kolejna połamana zapałka.
-Kurwa!- Wrzasnął groźnie i rzucił w ciemność kartonikiem. Nie miał siły męczyć się z kawałkami drewna. Potrzebował zapalić, ale nawet to sprawiało mu teraz trudność. Dlatego właśnie zaczął klepać kieszenie w poszukiwaniu zapalniczki. Wiedział, że ją ma. Był pewien, że skryła się w którejś z jego kieszeni. Jednak w takim stanie człowiekowi nic nie może się powieść. Zatrzymał się i zrzucił z siebie kurtkę, by wytrzepać ją całą. Cała zawartość wysypała się na wilgotną ścieżkę. Pomiędzy lufkami, papierami, telefonem i kolejną paczką zapałek nie znalazł zapalniczki. Męczył się jeszcze kilka minut, szarpiąc kurtkę niczym ofiarę, by w końcu cisnąć ją w ziemię i opaść na ławkę obok.

Isabelle - 2016-02-05, 00:02

Od ostatniej awantury w domu ciotki nie wyściubiała nosa zza drzwi swojego pokoju. Przytłaczało ją to wszystko, w szczególności, że słyszała każde słowo tej rozmowy. Czuła rozgoryczenie spoglądając za każdym razem na smutną twarz Laury, kiedy wymieniały spojrzenia. Wiedziała, że ciocia ogromnie mocno to przeżywa, zresztą nie tylko ona. Dlatego tez od tamtego dnia rzadko kiedy opuszczała dom, chcąc pozostać i nieco umilić czas starszej pani. Bo miała wrażenie, że tylko ona w pełni jej została.
Tego wieczoru jednak postanowiła zażyć nieco świeżego powietrza - potrzebowała tego. Nie zapomniała także wziąć swojego polaroida z myślą, że może zrobi kilka fajnych zdjęć po zmroku. To zawsze jakieś zadanie, niż siedzenie w pokoju i patrzenie się w ścianę. A ostatnimi czasy zauważyła, że zdarzało jej się to zbyt ciężko.
Właśnie skończyła rozmowę telefoniczną z Ciotką, chcąc uprzedzić ją o tym, że niedługo wraca do domu. Nie chciała przysparzać jej jeszcze większej ilości problemów, wiedząc, że i tak ma już nich zbyt wiele. Pożegnała się, po czym spojrzała na wyświetlacz komórki, który ukazywał jej ostatnie połączenia. Zsunęła palcem niżej, a przed oczami wyświetlił jej się numer Tonego. Przez chwilę korciło ją, by nacisnąć zieloną słuchawkę i wykręcić numer, ale... pewnie i tak by nie odebrał.
Odgoniła od siebie tę myśl, blokując wyświetlacz i chowając telefon do kieszeni. Ruszyła dalej, kierując się przez alejkę w parku. W tym momencie jej celem było dostanie się na najbliższy przystanek autobusowy, by wrócić do domu.
Ciszę przecięło głośne warknięcie, które nie umknęło jej uwadze. Zatrzymała się w pół kroku, odwracając ku osobie, która owy dźwięk wydała. Spięła mięśnie, obserwując w ciemności nieznajomą sylwetkę, która wcale nie wyglądała przyjaźnie. Rozum nakazywał jej oddalić się stąd jak najszybciej, ale sparaliżowane ciało odmówiło posłuszeństwa. Zacisnęła mocniej dłonie na pasku od torby, czując jak ciepło rozchodzi się po jej ciele, a serce zaczyna mocniej bić. W końcu zmusiła się do tego, aby zrobić kilka kroków w tył, mając nadzieję, że pozostanie niezauważona.

Ryder - 2016-02-05, 00:20

Siedział jeszcze chwilę na ławce tylko po to, by uspokoić zdenerwowany oddech. Kiedy tylko jego serce wróciło do normalnej pracy, podniósł się z niej i chwycił kurtkę z ziemi. Nie widział sensu w zbieraniu zawartości swoich kieszeni. Nie było w niej nic wartościowego. Chwycił jedynie już nieco przemoknięte opakowanie zapałek i ruszył przed siebie. Początkowo nie zwracał uwagi na otoczenie. Skupił się na rozpaleniu papierosa i tym razem mu się to udało. Z ulgą zaciągnął się nikotyną. Dym wypełnił jego płuca, każdą komórkę jego gardła i podniebienia. Wydmuchnął go powoli i podniósł wzrok. Wtedy zauważył kobietę wrytą w ziemię kilkanaście kroków od niego. Nie widział jej twarzy, jednak wydawała mu się podejrzanie znajoma. Sam nie wiedział czy ma dziś jeszcze ochotę na towarzystwo, lecz mimo to skierował się w jej kierunku. Coś podpowiadało mu, że nie powinien iść w jej stronę. Jakby jego organizm stawiał się jego krokom. To dlatego właśnie robił mu na przekór, chciał sprawdzić co budziło w nim taki niepokój.
Kobieta cofnęła się kilka kroków. Boi się go? Może wygląda na narwańca, ale nigdy nie zwykł robić krzywdy płci pięknej. Szedł wolno wbijając wzrok w twarz dziewczyny. Im bliżej niej był, tym bardziej czuł, że powinien zawrócić. Kiedy znalazł się 10 metrów od niej był w stanie zobaczyć jej twarz. Osoba, którą poznał spowodowała, że stanął jak wryty. Dlaczego dzisiaj?! Pokręcił głową i odwrócił się od niej, krocząc przed siebie.
-Kurwa....- Mruknął pod nosem modląc się o to, by dziewczyna nie poznała jego wizerunku. Nie chciał jej towarzystwa. Była ostatnią osobą, którą chciał spotkać.
Wepchnął rękę do kieszeni i zarzucił kaptur na głowę. Był pewien, że Isabelle poznała jego osobę. Zaklinał w duchu, że nie posłuchał się swojego organizmu i ruszył w jej kierunku. Nie odwracał się, nie wiedział czy dziewczyna podąża jego śladem. Zacisnął rękę w pięść i dokończył papierosa. Nie rozumiał, dlaczego ten dzień okazał się być tak nieprzychylny dla niego. "Dlaczego wszystko musi mi dziś o niej przypominać..." Pomyślał i zamknął oczy zagryzając dolną wargę. Zapomniał o tym, że dopiero był pobity, dlatego niemal natychmiast zaczęła sączyć się z niej krew, co ponownie wprowadziło go w złość. Przyśpieszył kroku, nie zatrzymując się nawet na ułamek sekundy.

Isabelle - 2016-02-05, 00:49

Nie chciała tu być. Po raz kolejny zdała sobie sprawę, że wychodzenie z pokoju dzisiejszego wieczoru było zły pomysłem. W szczególności, że jej podejście do życia zmieniło się znacznie, odkąd zamieszkała w Eastbourne. Coraz częściej czuła strach i odpychało ją to od ludzi. Miała ochotę zamknąć się w pokoju i nigdzie z niego nie wychodzić. Tak było i w tym przypadku, jednak teraz nie mogła nic na to poradzić, a bardzo chciałaby stać się niewidzialną, choć na jedną krótką chwilę.
Była dość niska, toteż po części wyróżniała się z tłumu. Była dość charakterystyczna, jeśli o to chodzi.
Widząc wstającego z ławki mężczyznę, poczuła jak w żyłach zaczyna buzować jej adrenalina. Ale zaraz, czego ona tak właściwie się boi? Fakt, było ciemno, a o tej godzinie łatwiej jest naciąć się na kogoś nieprzyjemnego, ale... przecież ten ktoś wcale nie musi się nią przejąć. Może po prostu sobie pójdzie, w ogóle nie zwracając na nią uwagi? Wierzyła w to, że tak będzie. Zmusiła ciało do tego, by ruszyło przed siebie, chcąc jak najszybciej ominąć nieznajomego. I wszystko byłoby w jak najlepszym porządku, gdyby wtedy nie parkowa lampa, która "przypadkiem" oświetliła jego twarz. W jej życiu przewijało się mnóstwo osób, na których w większości nie zwracała uwagi. Te rysy jednak znała, zbyt dobrze.
Do jej głowy od razu zaczęły napływać obrazy, wspomnienia, jakby ktoś puścił w jej świadomości film z rzutnika. Znała go. Był chłopakiem jej najlepszej przyjaciółki z dzieciństwa. Była normalna, dopóki go nie spotkała. Ale skąd, do jasnej cholery, się tu wziął?!
Słysząc ciche przekleństwo, powiodła wzrokiem za oddalającą się postacią. Nie, to niemożliwe, żeby go spotkała...
Poczuła, jak zaczyna boleć ją żuchwa, i w tym momencie zorientowała się, że mimowolnie zaciska mięśnie szczęki. Wpuściła do płuc haust powietrza, który brutalnie podrażnił jej gardło zimnem. Zdała sobie także sprawę z tego, że przestała oddychać dokładnie w momencie, kiedy światło padło na twarz Ryder'a.
Chciała krzyknąć, zatrzymać go. Jednak nie umiała wydać z siebie żadnego dźwięku. Jakby coś złapało ją za gardło i ścisnęło z taką siłą, żeby straciła dech. Zacisnęła dłonie w pięści, po chwili czując piekący ból.

Ryder - 2016-02-05, 01:02

Czuł jej świdrujące spojrzenie na plecach. Dlaczego ona tu się zjawiła? Czy i tu chciała zarzucić go poczuciem winy? Dlaczego akurat w dniu dzisiejszym? Dlaczego w urodziny Gabrielle?!
Przez jego głowę przewijał się stos pytań. Na żadne z nich nie potrafił znaleźć odpowiedzi. To dlatego stanął i odwrócił się ponownie w kierunku dziewczyny. Wbił w nią chłodne spojrzenie i szybko ruszył w jej stronę nie wierząc temu co właśnie robi. Nie miał najmniejszej ochoty rozmawiać z nią w dniu dzisiejszym, jednak nigdy nie zostawia nierozwiązanych spraw, a ich spór nigdy nie doszedł do konsensusu. Gwałtownie zatrzymał się tuż przed nią.
Nie widział jej dwa lata. Ostatnio zobaczyli się na tym nieszczęsnym pogrzebie. Wcale nie miał siły na to spotkanie.
-Co Ty tu w ogóle robisz?- Warknął w jej stronę. Musiał bardzo panować nad swoim ciałem, które, niczym magnez, odpychało się od Isabelle. Jego pięści były zaciśnięte mocno w kieszeniach kurtki. Cała jego szyja i twarz pokryta była widocznymi żyłami, a w jego oczach widać było wściekłość. Ze wszystkich osób na świecie to właśnie jej nie chciał zobaczyć najbardziej. Krew buzowała się w nim. Zwykle do kobiet odnosił się z szacunkiem, jednak Isabelle nienawidził każdym skrawkiem ciała i umysłu. Zatruwała jego życie od początków jego znajomości z Gabrielle.
Wyrzucił papierosa pod nogi i zgasił go butem.
Patrzył na kobietę z góry, dzieliło ich zaledwie kilka metrów. Gdyby ona była mężczyzną, patrzyłby na jej zakrwawioną twarz i swoje zdarte kostki u dłoni.
Mimo że Isabelle nigdy nie zrobiła mu nic bezpośrednio, darzył ją niechęcią od pierwszej chwili ich poznania. Nigdy nie była za jego związkiem. Zawsze liczyła na zakończenie go, przez co często wdawał się w kłótnie z jedyną osobą, którą kiedykolwiek kochał. To właśnie powodowało jego nienawiść. Nie potrafił patrzeć na nią z szacunkiem, gdyż był go pozbawiony

Isabelle - 2016-02-05, 01:23

Miała nadzieję, że na tym skończy się ta mała odskocznia dnia codziennego, jeśli w ogóle można było to tak nazwać, Wpatrywała się w jego oddalającą się sylwetkę, nieświadomie. Teraz myślami była całkowicie w innym miejscu. Niestety widok jego osoby spowodował, że przytłoczył ją natłok myśli. Myśli, z którymi biła się dawno temu i które jakimś cudem udało jej się odgonić w najdalszy zakątek umysłu. Mimo to one znów powróciły, z jeszcze większą mocą. Przez niego.
Miała nadzieję, że nigdy więcej go nie spotka, dlaczego los musi jej płatać coś takiego? Jeśli coś idzie źle, to już na całej linii, prawda?...
Odskoczyła mimowolnie w momencie, kiedy sylwetka Rydera nagle wyrosła przed nią. Nie spodziewała się, że zmieni zdanie i wróci. Najwidoczniej musiał mieć ku temu jakiś powód, jednak nie miała zamiaru dochodzić jaki. Napięła się, chcąc wyprostować sylwetkę i wyglądać choć w pewnym stopniu na pewną siebie. Serce jednak waliło jej tak mocno, że nie umiała się opanować, a całe jej ciało zaczynało powoli drżeć z nadmiaru emocji. Mimo to, spojrzała mu prosto w oczy, odcinając się tym samym, chłodnym spojrzeniem. Zmusiła się do tego, aby nie odwrócić wzroku.
~ Nie Twój interes. - odcięła, mechanicznie, nie do końca zastanawiając się nad słowami. Ale nie, nie miała zamiaru mówić mu, że się tu przeprowadziła. Zapewne wtedy nie dałby jej w ogóle spokoju, a był
ostatnią osobą, którą chciała widywać, choćby jeszcze kiedykolwiek. ~ Mogłabym Cię zapytać o to samo. - dodała po kilku sekundach, starannie dobierając każde słowo.
Starała się trzymać od niego na dystans, by w razie potrzeby mieć wystarczająco dużo miejsca i czasu na ucieczkę, której nie wykluczała. Jednak jeśli podjęła konfrontację, chciała doprowadzić ją do końca, przynajmniej na razie.

Ryder - 2016-02-05, 13:03

Nigdy nie czuł do nikogo tyle niechęci i żalu jak do tej osoby. Choć sam czuł się winny sytuacji jaka miała miejsce.
Utkwił w niej swoje zimne spojrzenie.
-Przyjechałaś tu przez nią?- Warknął i podniósł brodę. Musiał powstrzymywać się z całych sił, by nie wybuchnąć. Był bliski wpadnięcia w szał, jednak mimo nienawiści jaką darzył Isabelle, nie miał najmniejszego zamiaru robić jej krzywdy.
Nie znał jej dobrze. Miał wiele okazji do rozmów z nią, jednak wszystkie słowa jakie słyszał od niej atakowały jego związek. Wiedział, że każda jego kłótnia z Gabrielle miała przynajmniej zalążek jej interwencji.
-Nawet po jej śmierci nie dasz mi spokoju!?- Warknął ponownie. Jego głos nieco się załamał, jednak on sam wyglądał na niewzruszonego.
Gabrielle była miłością jego życia, gdy zniknęła on miał ochotę zniknąć za nią. Wiedział, że ona właśnie tego chciała. Mimo miłości jaka ich łączyła, istniała nienawiść. Oboje życzyli sobie śmierci, choć żadne z nich w rzeczywistości jej nie chciało. Relacja była toksyczna, nie dziwne dlaczego najlepsza przyjaciółka G nienawidziła go tak bardzo.
Nie odwracał swoich chłodnych, niebieskich oczu od twarzy Isabelle. Szukał odpowiedzi. Chciał wiedzieć, dlaczego znajduje się dokładnie w tym samym miejscu.

Isabelle - 2016-02-05, 13:27

Czuła coraz większy napływ paniki, jednak dzielnie ją zwalczała, chcąc pozostać niewzruszoną i chłodną dla zwykłego obserwatora. Mimo to czuła, że jeśli tak dalej pójdzie, długo nie wytrzyma. Starała się odpierać jego ataki z całych sił, jednakże z każdą sekundą zmniejszał się jej upór i po prostu poddawała się atakującemu. Nie miała w sobie tyle siły by utrzymywać to długo, w szczególności, że jego agresja nasilała się.
Zacisnęła mięśnie szczęki, aż delikatnie zarysowały się n jej twarzy. Nie spuszczała beznamiętnego wzroku z jego twarzy, chcąc przyjąć wyraz pełen zażenowania i pogardy.
Nie odpowiedziała na jego pierwszy zarzut. Jedynie zmrużyła delikatnie oczy, a usta zacisnęła w prostą linię. Nie będzie się przed nim tłumaczyć, w szczególności, że chce wszystko wymusić na niej jedynie agresją. Zdążyła na razie trzymać ciało w ryzach na tyle, by się temu przeciwstawić.
~ Gdyby nie Ty, nie umarłaby. - wycedziła, starając się, aby jej ton głosu przybrał najbardziej chłodną barwę, na jaką było ją stać. Zapewne tymi słowami przelała czarę goryczy, jednak jak na razie nie zdawała sobie z tego sprawy. Cały czas kontrolowała odległość między nimi, chcąc pozostać poza jego zasięgiem.

Ryder - 2016-02-05, 13:50

Był pewien, że te słowa padną z jej ust. Nie sądził jednak, że będą one tak bolesne. Zacisnął mocniej pięści i żuchwę. Nieświadomie zgrzytnął zębami. Dźwięk rozniósł się po całej jego głowie powodując dreszcze i nieprzyjemne buczenie w głowie. Głos dziewczyny odbijał się echem w jego umyśle.
Dlaczego jej tak nienawidzisz, przecież ona ma rację... pomyślał zaklinając samego siebie. To prawda, gdyby nie on, gdyby nie narkotyki, Gabrielle żyłaby do tej pory. Gdyby nie on, nigdy nie zaczęłaby ćpać. Czuł się winny, nie potrafił odejść od osoby, którą kochał, dla dobra jej życia. Powinien był ją zostawić wtedy, kiedy wszystko zaczęło zagrażać jej dobru. Może Isabelle miała w tym wszystkim rację. To on ją zabił.
-Tyle chcesz mi powiedzieć?- Zapytał. Był załamany. Można było poznać po nim w jakim jest stanie. Był kompletnie zniszczony, wypluty. Jego mięśnie rozluźniły się, a oczy odkryły prawdziwy żal. Chciał usłyszeć wszystko co Isabelle ma mu do powiedzenia. Niech mu wygarnie. Niech rzuci się na niego z pięściami. Należy mu się. Całe cierpienie powinno zostać na nim do końca życia.
-Gdybyś nigdy się w to nie mieszała, wszystko wyglądałoby inaczej-Oznajmił robiąc krok w jej stronę. Może w rzeczywistości cała wina nie leżała na nim? Dlaczego tylko on musi czuć się tak podle. Ponownie spiął mięśnie i wyciągnął ręce z kieszeni. Szaleństwo w jego oczach było ciężkie do opisania. Mimika zmieniała się u niego bardzo szybko.
-Szanowałem Ciebie tylko dla niej. Jesteś tak samo nikim jak ja- Wyszeptał i zrobił kolejny krok w jej stronę.

Isabelle - 2016-02-05, 14:31

Oskarżała go o śmierć Gabrielle, i wiedziała, że w tej kwestii ma rację. Nikt nie przekonałby jej, że było inaczej. Gdyby wtedy nie poznała Rydera, nie wpakowałaby się w ten cały syf i narkotyki, a co za tym idzie, nie zaćpałaby się na śmierć. A on jej nie powstrzymał. Było dla niej jasnym, że cała odpowiedzialność leży po jego stronie.
Prychnęła z pogardą, nie mając zamiaru mówić mu niczego więcej. On wiedział, co o nim myślała. Wypominała mu to wiele razy, nie tylko bezpośrednio po śmierci Gab, ale i również kiedy jeszcze żyła. Widząc jego diametralną zmianę, poczuła nagły przypływ pewności siebie. Teraz to ona miała okazję być atakującym, a jego kolejna wypowiedź tylko ją podsyciła.
Zaśmiała się szyderczo, z politowaniem kręcąc głową.
~ Nie oszukuj się. - mruknęła, wracając zaraz do poprzedniego, chłodnego wyrazu. ~ Myślisz, że gdyby mnie nie było, wyglądałoby to inaczej? Śmieszny jesteś. Nie powstrzymałeś jej tak czy siak. - prychnęła, mrużąc mocniej oczy w napływie nagłego gniewu.
Widząc, że zaczyna się do niej zbliżać napięła mięśnie, zaraz odwdzięczając mu się tym samym. Za każdym razem kiedy robił krok w przód, ona cofała się, chcąc mieć kontrolę nad sytuacją.
~ Odsuń się! - warknęła, starając się, aby jej głos zabrzmiał stanowczo i groźnie. W tym momencie była na przegranej pozycji. Nie dość, że była stosunkowo niska w porównaniu do niego to na pewno o połowę słabsza fizycznie - w bezpośrednim starciu nie miałaby żadnych szans.

Ryder - 2016-02-06, 17:53

Odsunął się kilka kroków i splunął na ziemię. Nie miał zamiaru się jej tłumaczyć. Nie życzył sobie również jej towarzystwa.
-Nie masz prawa mówić takich rzeczy- Warknął i odsunął się jeszcze kilka kroków. Marzył o odejściu z tego miejsca.
Wręcz jakby na jego prośbę, telefon zawibrował w jego kieszeni. Odczytał szybko sms i bez żadnego wyrazu odpisał pośpiesznie.
Rzucił wrogie spojrzenie w stronę Isabelle.
-Mam nadzieję, że to nasze pierwsze i ostatnie spotkanie- Oznajmił i wycofał się jeszcze bardziej, ruszając w wyznaczonym przez samego siebie kierunku.

z/t

Isabelle - 2016-02-06, 18:00

Kiedy Ryder opuścił teren Parku, ona również nie pozostała tu długo.

z.t



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group