Aaren Wayford - 2015-12-27, 23:03 - Raczej Ci, którzy mieli taką sposobność, wciąż utrzymują ze mną kontakt.- co prawda niewielu ich było, dlatego, że Aar ostrożnie dobierała sobie kolegów, z którymi później trafiała do łóżka. Wysokie wymagania i wybredny gust brunetki, nie sprzyjały każdemu. Nie była przyzwyczajona do otrzymywania komplementów od kogokolwiek. Dlatego też nie przywiązywała do nich szczególnej wagi, bardziej interesowały ją czyny lub gesty, a nie słowa.
Chemia niezaprzeczalnie istniała pomiędzy tą dwójką, ale z czystym sumieniem mogła też przyznać, że Bastian był jedną z niewielu osób, z którymi rozmowa mogła biec bez końca. Swobodnie dobierając słowa, meandrując pomiędzy ukrytymi podtekstami mogła prowadzić niewybredną grę, która przynosiła im obu korzyści. Każde mogło się czegoś dowiedzieć o tej drugiej stronie, a tym bardziej mówić o tym, o czym oboje chcieli mówić, oszczędzając sobie pewnych szczegółów.
Obserwując zadowolonego psiaka mimowolnie się uśmiechnęła, radość zwierzaka nie miała sobie równych, tak samo jak wdzięczność malująca się w jego bursztynowych psich ślepiach.
- Przyjaciół tak jak rodziny, samemu się nie wybiera. - zawsze się napatoczy taki jeden albo drugi i okazuje się zaskakująco dobrym kompanem nie tylko do rozmów, ale też do realizacji najbardziej idiotycznych pomysłów.
Może każdy miał gdzieś wewnątrz to drugie, mniejsze i ckliwe serducho ? Nawet taka Aaren, która na pierwszy rzut oka zdawała się wręcz zniechęcać kogokolwiek do rozmowy ze sobą. Wyraziste rysy twarzy i mowa ciała, mówiły o tym, że jest jedną z tych kobiet, które każdego są w stanie sprowadzić na złą drogę.
- Potrafię być przekonywująca, nie tylko wobec podwładnych.- tajemniczo się uśmiechając powiodła językiem po linii śnieżnobiałych zębów, posyłając mężczyźnie tajemnicze spojrzenie.
- Każdy orze jak może, a jak trzeba wyjechać za pieniędzmi, to nie ma innego wyjścia.- doskonale to rozumiała, sama jednak nie miała potrzeby opuszczania Eastbourne, z dala od rodzinnego domu, czuła się tu swobodnie.
- Powiedzmy, że tęskniłam.- kładąc dłoń na jego kolanie, pokusiła się o zakreślenie krótkich zawijasów na materiale spodni. W swoich działaniach była może trochę nazbyt bezczelna, nie dbała o to. Liczyło się tu i teraz.Bastian Collins - 2015-12-27, 23:21 Nawet jeśli chciałby kontynuować wszystkie inne tematy, na temat których właśnie rozmawiali, to zupełnie o nich zapomniał kiedy dziewczyna położyła dłoń na jego kolanie, podsycając gest wcześniejszym stwierdzeniem o byciu przekonywującą. Jednym ruchem dłoni sprawiła, że zapomniał o bożym świecie. Wyjazd do Niemiec nie był co prawda postem od seksu, choć jak powszechnie wiadomo - Niemki nie należą do grona najpiękniejszych kobiet na świecie, więc kiedy już udało mu się jakąś wybrać, a potem sprawić by i ona wybrała jego - to naprawdę było można ogłosić świętem narodowym.
Ze względu na rzadkie kontakty z kobietami, teraz jego ciało było bardziej wrażliwe na każdy, nawet najmniejszy, dotyk, a przede wszystkim łaknęło go z kilkukrotnie zwiększoną siłą niż zwykle. Oczywiście nie można interpretować tego także nader przesadnie - nic w spodniach jeszcze się nie poruszyło, choć nie trzeba było już wielkich starań aby zaraz miało to nastąpić. I nigdy w życiu nie uznałby tego gestu za bezczelny. Prędzej za.. zbyt skromny?
- Myślę, że możemy nadrobić moją nieobecność - odezwał się w końcu, kiedy krew przestała gromadzić się w jednym miejscu na jego ciele i ponownie rozprowadziła się po całej sieci żył. Mężczyzna ułożył palce na dłoni brunetki i przesunął ją nieco wyżej po udzie, w stronę krocza, ale zatrzymał ją w rozsądnej odległości od rozporka. - Mógłbym od razu wynagrodzić Ci to, że zniknąłem bez pożegnania - dodał w chwilę później, poruszając przy tym brwiami. Nie czuł się jakoś specjalnie winny temu, że wyjechał bez słowa, ale dlaczego by nie użyć tego jako pretekstu?Aaren Wayford - 2015-12-27, 23:38 W jej mniemaniu ten gest był wręcz niewinny, nie sądziła, że wywoła nim aż taką burzę zmysłów, a tym bardziej rozbudzi jego statecznie usadowione na ławce ciało. Tylko igrała z ogniem, tak jak on, wspominał przecież wtedy pod prysznicem, że lubi się nim bawić.
Obserwując reakcję bruneta, ugryzła się w język. Czyżby za daleko się posunęła tym małym gestem, za mocno go sprowokowała ?
W przeciwieństwie do niego, a może odpowiednie byłoby stwierdzenie – podobnie jak on, nie była wyposzczona. Ktoś mocno dbał o zaspokojenie jej potrzeb fizycznych, ale skoro On miał kogoś na boku, to czemu ona miałaby nie postąpić podobnie, szczególnie, gdy tuż obok siedział istny wulkan seksu.
- Chyba nie tylko za mną się stęskniłeś, a za czymś innym też.- podpuszczając go celowo do wypowiedzenia tego na głos, pastwiła się nad męską naturą bruneta. Całe szczęście, że ten jeden subtelny gest nie przyczynił się do wyraźnego wzwodu w spodniach.
Przesuwając dłonią wyżej, nie stawiała oporu, dając się prowadzić tam gdzie chciał.
- Twoja propozycja brzmi interesująco, kontynuuj.- zamierzała trochę z nim jeszcze poigrać, nie chcąc tak łatwo dać mu tego, czego w tej chwili pragnął i potrzebował.
Nie zabrała dłoni jeśli nadal trzymał na niej swoją dłoń, natomiast jeśli dał jej wybór, powróciła nią na kolano, pastwiąc się nad jego zmysłem dotyku.Bastian Collins - 2015-12-27, 23:53 Do burzy emocji z pewnością przyczyniła się długa podróż mężczyzny i fakt posiadania obok siebie naturalnie pięknej kobiety, która podniecała go nie tylko swą aparycją ale także silnym czynnikiem posady, którą zajmowała. To, że pracowała w wojsku cholernie go fascynowało i nawet nie starał się tego ukrywać.
Zabrał swoją dłoń z jej dłoni, a kiedy zjechała nią na kolano, podniósł wzrok na rozpiętą kurtkę dziewczyny, a następnie na jej twarz.
- Może stęskniłem się za czymś innym z Tobą - odparł, wzruszając przy tym ramionami, aby w chwilę później nachylić się ku brunetce i skierować usta w stronę jej ucha. - Kontynuujmy u mnie w domu - wyszeptał, jedną z rąk przesuwając ku pustej przestrzeni między oparciem a siedziskiem ławki, by po chwili ułożyć ją na talii brunetki.Aaren Wayford - 2015-12-28, 00:02 - Wiesz, że na takie przyjemności trzeba sobie zasłużyć ? A Ciebie naprawdę długo nie było.- dodała jakby z wyrzutem, chcąc uzmysłowić mu, że jeszcze chwilę się z nim podroczy zanim przejdą do rzeczy. Doskonale wiedziała czego chciał, a sama nie była pewna czy chce mu to dać. ;>
- Szybko przechodzisz do konkretów.- przyjemny dotyk w okolicy pleców nakłonił ją do podniesienia się ku górze, wykorzystując do tego znakomicie wyrzeźbione mięśnie, z gracją rozprostowała kości. Czekając tylko na Bastiana, który najpewniej zrobił to samo.Bastian Collins - 2015-12-28, 00:19 - Wiem - odparł, przesuwając kciukiem po jej ciele, okrytym jedynie cienkim materiałem przyległej koszulki - dlatego będziesz miała okazję zasłużyć u mnie w domu - dodał po krótkiej chwili uśmiechając się przy tym wrednie. Co mógł poradzić, że nie umie powstrzymać się przed takimi głupimi żartami? Sam tłumaczył sobie, że to nawet całkiem zabawne i urocze, ale chyba takie było tylko w jego myślach.
Podniósł się z ławki w kilka sekund po dziewczynie i ponownie stanął niebezpiecznie blisko niej. Ruszył dłonią ku jej twarzy aby zebrać w palce kilka kosmyków, które zasłoniły duże, głębokie oczy.
- Nie lubię owijać w bawełnę - odparł, a jego palce wsunęły się we włosy brunetki by przytrzymać jej głowę podczas gdy Collins pochylił się by złożyć namiętny pocałunek na jej ustach. Nie był przy tym zbyt natarczywy, ale chciał pocałować ja tak by poruszyć każdą komórkę w jej ciele, postawić na baczność wszystkie włoski i wreszcie - sprawić by już nie miała dylematów i wątpliwości. By ruszyła do jego mieszkania bez droczenia się z nim o coś, co sprawi obopólną przyjemność i by nabrała na niego takiej ochoty, jaką on miał na nią. Przyciągała go niczym magnes i jednym, małym ruchem pobudziła trybiki kierujące jego myśli tylko na jeden tor. Najwspanialszy tor na świecie.
I kiedy w końcu przestał rozkoszować się smakiem jej ust, odsunął głowę, wpatrując się w twarz brunetki pożądliwym spojrzeniem.Aaren Wayford - 2015-12-28, 00:34 Kuszący dotyk mężczyzny pobudzał nieustannie zakończenia jej nerwów, sprawiając, że ciało brunetki raz po raz przeszywały przyjemne dreszcze.
Znajomość z nim przynosiła same korzyści, nie zamierzała stawiać długo oporu, aby przypadkiem się nie zniechęcił. Z drugiej strony nie chciała tez, aby traktował ją jako swoją osobistą zabawkę, chociaż myślę, że o to mogła być akurat spokojna. Każde z nich miało na myśli to samo, więc nawet nie mieli do siebie o to żalu.
Nie będąc urażona jego żartem, odwzajemniła uśmiech, ukierunkowując go na równie złośliwy jak jego sam.
- Zauważyłam.- uśmiechając się, wpatrywała się w jego oblicze, ciekawa kolejnej zagrywki, kolejnego ruchu z jego strony.
Nie zawiodła się.
Odwzajemniła pocałunek, zmysłowo pieszcząc jego wargi. Rozsmakowując się w nich na nowo, przypominając sobie każdą z ulotnych chwil w jego towarzystwie, owocną w ciekawe i naprawdę przyjemne doznania.
Łapiąc w dłonie jego kurtkę lekko za nią szarpnęła, mocniej napierając nim na siebie. Ostatecznie oderwała się od jego ust, podgryzając jeszcze dolną wargę bruneta, pozostawiając po sobie niedosyt.
Nie dała mu wygrać, choć muszę przyznać, że jego plan zadziałał. Rozbudził jej zmysły, kierując myśli na odpowiedni tor. - To prowadź.- mruknęła, puszczając jego kurtkę i lekko się odsuwając.Bastian Collins - 2015-12-28, 09:01 Nie trzeba było kilkukrotnie mu tego powtarzać. Dwa słowa dziewczyny wystarczyły aby chwycił ją za rękę, zagwizdał na psa, o którym niemalże zapomniał i w trójkę ruszyli w stronę jego lokum. Oczywiście trasa nie obyła się bez ukradkowych dotyków czy nasyconych pożądaniem spojrzeń..
ztx2.Aaren Wayford - 2015-12-28, 13:50 Pozwalając na ten drobny gest w postaci trzymania za rękę, do której raczej nie przywykła, udała się z nim w stronę mieszkania.
/ztNadya - 2015-12-28, 19:34
Black napisał/a:
Kotka od dawna siedziała w okolicy, nudziło ją samotne życie, nie było komu uprzykrzać, kogo męczyć, kto by ją nakarmił czy wyczesał z naciskiem na karmienie. Śnieg dla niej nie był nowością, zdawała się go w ogóle nie zauważać, zauważyła postać kobiety która zasiadła na jednej z ławek. Postanowiła wykorzystać nadarzającą się okazję, zeskoczyła z dotychczasowej kryjówki wprost na ławkę. Pech chciał, że skacząc na jej oparcie ześlizgnęła się z niego i spadła na dziewczyną przy okazji wbijając pazurki w jej kurtkę. Nie wyrządziła raczej zbyt dużej szkody bo zaraz spadła obok Nad i napuszyła się na nią.
Nadya w ogóle nie zwróciła uwagi na kotkę, możliwe nawet, że jej nie zauważyła w związku z gęstniejącym mrokiem. W związku z tym drgnęła, gdy czarna kotka zeskoczyła na jej ławkę a przez to i na nią. Czarne kocisko wbiło pazury w jej kurtkę, ale Nadya i tak tego nie poczuła. Zaraz też kot zeskoczył z niej na ławkę. Kobieta biorąc głębszy oddech przyjrzała się sprawczyni tego zamieszania.
- Czy to ma być jakiś koci terroryzm? - spytała, wiedząc, że tak naprawdę mówi do siebie, bo Black nie zrozumie jej słów. - Albo to taki nowatorski sposób wywoływania pecha?
Wierzcie lub nie Nadya wierzyła w pecha, jednak jednocześnie uwielbiała czarne koty bardziej niż jakiekolwiek inne. Poza tym nie był to piątek trzynastego. Przyjrzała się kotce uważnie - w miarę możliwości bo obiło się już ciemno. Po chwili powoli wyciągnęła dłoń w stronę terrorystki. Chciała zobaczyć, czy da się pogłaskać.Anonymous - 2016-01-20, 23:28
Nadya napisał/a:
[...]
No cóż koty raczej nie spadają z nieba, a czarnego na białym tle łatwo zauważyć. Jak widać jednak na załączonym obrazku chyba nie zawsze, nie jej wina, że ten cholerny śnieg tu leży ! Przypuszczalny atak na Nad się udał Koci terroryzm, cóż na pewno byłby mniej niebezpieczny niż ten pochodzący z wiadomych krajów, ale pech to chyba jakby ci przez ulice przebiegła nie, a nie spadła z ławki? Prychnęła w odpowiedzi na jej słowa, gdyby znalazła zawieszkę na obroży to by choć wiedziała jak się zwie, widząc rękę pochwąchała ją, miauknęła coś bliżej nie zrozumiałego i wepchała się jej na kolana, w końcu cieplej nie? A może ma coś do żarcia?Nadya - 2016-01-21, 09:21 No niby tak, ale kto wie z tym pechem. Na razie nie miała okazji zorientować się co do obróżki kotki, jednak po tym jak czarna powąchała wyciągniętą w jej stronę dłoń, a potem wskoczyła na jej kolana miała okazję się przyjrzeć obróżce. Sytuacja była korzystna dla nich obu. Co prawda Black będzie cieplej, ale i Nadya będzie mogła sobie ogrzać trochę kolana. Wtedy właśnie zauważyła różową obróżkę na szyi kotki i poszukała zawieszki z imieniem, która oczywiście tam była.
- Black. No nie powiem, pasuje ci. - powiedziała, a wraz ze słowami z jej ust wydobyły się kłęby pary. Ponownie spróbowała pogłaskać Black po łebku, jednak jeżeli ta była z tego niezadowolona Nadya zrezygnowała z pieszczoty. Próbowała znaleźć na zawieszce jakieś dane właściciela kotki. Ktoś musiał dać jej obróżkę, więc przynajmniej w założeniu powinna mieć właściciela. Być może Black po prostu poszła "w długą" i się zgubiła. Próby znalezienia jakichś informacji o właścicielu zapewne zakończyły się niepowodzeniem.
- Jesteś głodna? - spytała. Raczej nie nosiła w kieszeniach kocich biszkoptów, bo przecież chociaż darzyła sympatią koty żadnego w domu nie miała. Może jednak w jej przepastnych kieszeniach znajdzie się coś zdatnego do jedzenia dla Black?Aaren Wayford - 2016-01-30, 23:35 Pojawiła się w parku zgodnie z umową, ubrana w ciemny płaszcz sięgający celowo tuż przed kolano. Rozpuszczone pukle kruczoczarnych włosów swobodnie opadały na jej ramiona, stanowiąc idealny kontrast z bladą skórą brunetki i krwiście czerwonymi pełnymi ustami.
Powoli spacerując wzdłuż parkowej alejki niosła papieros w dłoni, co raz zaciągając się intensywniej papierosowym dymem, by po chwili wypuścić go przez usta, tak by swobodnie zamajaczył na tle ciemnych drzew.
Błękitne tęczówki owiane ciemnym cieniem, odznaczały się mocno na tle czerni, która towarzyszyła jej dzisiejszej nocy. Zerkając na wyświetlacz telefonu spięła brwi, miała nadzieję, że brunet jej nie wystawi. Chodziło jej tylko i wyłącznie o załatwienie spłaty długu, chciała uporać się z tym szybko i bez większych problemów. A tym bardziej nie chciała wspomagać się bronią, schowaną teraz w skórzanym pokrowcu przypiętym do jej uda.Anonymous - 2016-01-31, 00:40 Wyszedł z domu w samej bluzie, przez pierwsze kilkanaście minut nawet nie czując chłodu, który wieczorami dawał się we znaki. Wiatr otulał go lodowatymi podmuchami, ale nie wywołał nawet najlżejszego drżenia. Szedł przed siebie raźnym krokiem, z zaciągniętym na głowę kapturem, w zasadzie doskonale zlewając się z mrokiem nocy ilekroć wymykał z zasięgu światła ulicznych latarni.
Nie miał ochoty tu być. Nie tylko dlatego, że wczoraj miał ciężki dzień i dziś odczuł jego echo. Nawet nie czuł bólu, pomimo tego, że nos pozostawał piekielnie wrażliwy. Samo wspomnienie o tym, ile bólu przysporzyło mu własnoręczne nastawienie go sprawiało, że miał ochotę się porzygać. Pomimo upływu kilkunastu godzin. Wciąż czuł metaliczny zapach, a także posmak krwi. Nic dziwnego, że chodził struty... Ale nie to sprawiło, że demonstrował swoje niezadowolenie w każdym ruchu.
Naprawdę miał lepsze rzeczy do roboty niż spotykanie się z Aaren w tajemniczych sprawach, choć dziś mógł zrobić wyjątek. Mógł spędzić kolejną noc z Holly, ale nawet na jej towarzystwo nie miał najmniejszej ochoty. Odnosił wręcz wrażenie, że jej obecność straciłaby na swojej wyjątkowości... a nie chciał psuć jedynego, co było piękne w tym, psia krew, zasranym życiu. Jego własne było jak popieprzona sinusoida. Wykańczała go ta zmienność. Dwie doby temu był bliski zachłyśnięcia się szczęściem, by teraz całować bruk, co nawet nie było niczyją zasługą.
W każdym razie ujrzał Aaren już z daleka, nie mając żadnego problemu z rozpoznaniem jej. To pewnie działało w dwie strony, ale mimo to zsunął kaptur z głowy. Zanim zdążyła się obrócić przodem (zakładając, że podszedł gdy akurat spacerując szła w tę samą stronę, co on), objął ją ramieniem w przyjacielskim geście. Wow. Wykrzesał z siebie resztki entuzjazmu. Jednak jakby nie patrzeć, niczym mu nie zawiniła, nieprawdaż? Nic też się nie zmieniło poza tym, że po prostu o niej zapomniał na jakiś czas, czy może raczej oddał się innej osobie. Nawet o tym nie myślał... ani teraz, ani nigdy wcześniej.
- Cześć - rzucił, nie wypuszczając jej z uścisku. Co więcej, nachylił się trochę tak, jakby zamierzał ją pocałować, ale gdzieś w połowie dystansu jasnym się stało, że jeszcze nie upadł na głowę. Po prostu na kilometr czuł, że miała kija w dupie i nie mógł odpuścić sobie okazji do tego, by ją podrażnić chociażby naruszaniem przestrzeni. W kościach czuł, że będzie na niego cięta. Zdziwiłby się, gdyby nie.Aaren Wayford - 2016-01-31, 01:03 Nie tylko jego życie uległo zmianom, to co działo się ostatnio w życiu brunetki przeszło jej najśmielsze oczekiwania. Znajomość z Ilianem, załatwianie spraw Bastiana, a teraz jeszcze ta pieprzona mafia. Ci na górze nie mogli jej dać spokoju, na siłę trzymali ją tu pod groźbą zrobienia krzywdy ojcu. I gdyby nie to, że właśnie ojciec ją wychował, dał jej to co odebrała matka, a przynajmniej próbował, to nigdy nie przejęłaby się tym, że jego życie wisi na włosku.
Zmęczona natłokiem emocji, wrażeń i doznań szukała ucieczki w co raz to bardziej zajmujące zajęcia. Dlatego też wykonanie swojej dzisiejszej roboty, przeniosła na ten, a nie inny wieczór. Chciała załatwić to szybko, bezproblemowo. Niestety problem właśnie pojawił się tuż za nią, swoimi mackami sięgając od razu pod skórę, perfekcyjnie pobudzając ciało do wspomnień związanych z tą szczególną osobą. Chciała już się odwrócić i syknąć coś nieprzyjemnego, ale znajomy zapach perfum tak przyjemnie drażnił zmysł jej powonienia, że na tą jedną krótką chwilę odpuściła wypuszczając z ust głośno powietrze. Napięła wszystkie mięśnie stawiając je w gotowości, świadoma tego jak mocny ma na nią wpływ zagryzła dolną wargę w skupieniu.
- No cześć.- rzuciła zapewne ku jego zdziwieniu bez zbędnej agresji czy niechęci w głosie. Naparła mocniej na jego ramię, chcąc uwolnić się z ucisku. Kontakt cielesny w przypadku tej dwójki nie wróżył nic dobrego. Powoli odwróciła się przodem do jego osoby, wzorkiem napotykając pięknie rozpieprzony nos. - Dlaczego Ty zawsze pakujesz się w najgorsze górno ?- westchnęła przykładając filtr do ust. Miała na myśli nie tylko nos, ale też pieniądze, które wisiał Ryderowi. - Znów złamany ?- co prawda było to pytanie retoryczne, widziała znaczącą opuchliznę, a do tego gamę kolorów jej towarzyszącą. Sięgając lodowatą i zmarzniętą lewą dłonią w kierunku jego twarzy, przytknęła smukłe palce, zapewne przynosząc chwilową ulgę.
- Posłuchaj. - westchnęła ciężko zabierając dłoń i odgarniając niesforny kosmyk włosów z jego twarzy. Widzisz Tony, jesteś winien pewnej osobie dość sporą sumę pieniędzy, a ja jestem tu po to, abyś na pewno je zwrócił. Rozumiesz ?- nie chciała mówić wprost, że bawi się w kogoś kto ściąga długi z innych, dopóki oboje zachowywali spokój, zamierzała przeprowadzić to spotkanie kulturalnie.