To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Tor wyścigowy - Tor wyścigowy Belmont Park

Aiden Craven - 2019-07-20, 15:41

Galopując rozpędzonym koniem po torze, patrzył tylko na to, by klacz nie zmieniła toru ani nogi, z której galopowała. Nie poganiał jej jeszcze bardziej czując, że teraz poruszali się w optymalnym tempie. Jak wspomniałam, ten dosiad nie miał trwać dłużej niż przez prostą i zakręt, więc lada moment Aiden i Thunderhead znaleźli się przed zakrętem, w który blondyn wprowadził klacz w zasadzie nie zmieniając tempa, ale balansem swojego ciała zapobiegał zmianie nogi czy wypadnięciu na któryś z zewnętrznych torów. Po pokonaniu zakrętu nie rozpędzał bardziej kasztanki, tylko znowu zaczął zwalniać, jako że pomiar na tym odcinku został zebrany i trening mógł dobiec końca. Zwolnił klacz do kłusa i zanim przeszedł do stępa, poczekał aż jej oddech uspokoi się w tym chodzie. Wtedy też zwolnił i zeskoczył z jej grzbietu, przełożył wodze przez szyję i poklepał arabkę po szyi, by następnie udać się z nią w drogę powrotną do stajni. zt
Thunderhead - 2019-07-29, 20:20

Klacz galopowała aktywnie przed siebie, idąc naprzód z zadu i skupiając się w pełni na swoim zadaniu. Zgodnie jednak z oczekiwaniem Aidena, nie rozpędzała się jeszcze w pełni. Poza tym za momencik czekał ich zakręt, więc nie było to wskazane. Klacz nie zmiennym tempem weszła w ów zakręt, by w równowadze go pokonać. Wyjechali tym samym zaraz na przeciwległą prostą, nie rozpędzając się jednak po jego pokonaniu tylko wręcz przeciwnie - zaczęli zwalniać. Przeszli najpierw do kłusa a potem stępa, by na koniec się zatrzymać. Po zejściu chłopaka na ziemię, udali się w kierunku stajni.

z.t

Delfinek - 2020-02-09, 11:05

Przyprowadzili Awake na tor wyścigowy, który klacz już znała, ale nim jeszcze Delfin będzie ją mogła zabierać samą i wprowadzać do bramek, trochę zajmie takie rzucanie i bieganie bez bramki.
Już na miejscu trafili na okrąg przeznaczony do rozgrzewania koni, tam stajenny trzymał Awake a Delfin dopełniała wszystko w na ostatni guzik, zacieśniając popręg, ustawiając strzemiona i poprawiając półderkę, która subtelnie przesunęła się na jedną stronę. Po tym mężczyzna pochwycił za nogę Delfina, wrzucając kobietę na grzbiet klaczy, nie pozwalając młodziutkiej Soul na wykonanie większego kroku, dopóki Francuzka nie pochwyciła strzemion i wodzy.
Pierwsze kilka kółek w stępie było w asekuracji stajennego, pewnie bardziej dla tego, że właścicielka klaczki i jej znajomy nie mogli się nagadać, niż przez nagromadzenie energii Awake, ale dzięki temu po tych kilku kółkach stajenny rozpiął derkę, zabrał ją i pożegnał klacz pogłaskaniem po szyi, wracając do swojej normalnej pracy, zaś wtedy Delphine skupiła calutką uwagę na gniadej.
Wpierw trzymała ją na dość krótkiej wodzy, obejmując łydkami jej ciało na tyle, na ile pozwalały stosunkowo krótkie puśliska. Mimo to nie były to puśliska na maksymalnej wysokości, bowiem dzisiejszy trening wyścigowy miał na celu także zgranie i cóż- musiał być bezpieczny, a takim środkiem ostrożności na młodych koniach wyścigowych były dłuższe strzemiona. Początkowo w stępie, Francuzka pozwalała sobie nawet na głaskanie Soul, krótkie pochwały jeśli szła spokojnie, zaś gdy poprosiła ją o kłus lekkim ruchem bioder i łydką, trzymała już stale wodzy. Cały czas anglezowała dość wolno, narzucając tym po części tempo folblutki, zaś pomoce jakimi ją traktowała były momentami lekko przerysowane, ale dzięki temu bardzo czytelne. Na razie po prostu kręciły się w jedną stronę po okręgu, zmieniając to po kilku minutach poprzez przejechanie po średnicy i jazdę w drugim kierunku.

Awake My Soul - 2020-02-10, 20:33

Mimo tego, że Awake niedawno pomyślnie zakończyła proces zajeżdżania, to jej mentalność nie uległa dużej zmianie. Trudno się dziwić - wciąż była młodziutka i głupiutka, i niestety nie wyrosła z ciągnięcia do koni, za którymi teraz rżała nad uchem stajennego, przeszkadzając tej dwójce w rozmowie. Tor kojarzyła już sobie z bieganiem, więc gdy się na nim pojawili, gniada zrobiła się jeszcze bardziej niespokojna, ale raczej w takim pozytywnym tego słowa znaczeniu. Trzymana przez stajennego dość mocno napierała na jego rękę i mimo wszystko próbowała iść, co pewnie skończyło się kręceniem w miejscu, podczas czego Awake ciągle patrzyła gdzieś w dal i otwierała szeroko pysk, tym sposobem reagując na nacisk wywierany przez wędzidło. Na samo wsiadanie udało jej się ustać w miejscu na ułamek sekundy, ale z Delfinem na grzbiecie odchyliła uszy i zniecierpliwiła się jeszcze bardziej. Na szczęście stępowanie w ręku nie trwało długo, a bez tego było już Awake trochę lżej, choć idąc już "samodzielnie" jeszcze bardziej myślała o torze. Jej uwagę odwracało tylko głaskanie i słowa Delphine, na które gniada reagowała strzyżeniem uszu. Stępowała co prawda aktywnie, ale stawiała dość drobne kroki, co nie zmieniło się także podczas kłusa, choć wtedy było jej trudniej ze względu na wolne tempo anglezowania. Przez pewien czas szła więc nierytmicznie, bardzo często uciekając łbem w górę i generalnie poruszając się dość chwiejnie. Najwyraźniej nie rokowała na łatwiutkiego konia, ale za to może z sercem do ścigania się. Chyba najwyższa pora by odkryć jakim stylem biega się jej najlepiej...
Delfinek - 2020-02-29, 12:57

/totalnie przeoczyłam ten trening, przepraszam, poprawiam się/

Delfina w żaden sposób nie odrzucało zachowanie Awake. Nie był to pierwszy młody wyścigowiec z jakim miała przyjemność pracować, zaś jak łatwo się domyślić- nie każdy był tak milutki i grzeczny jak Awake, której rwanie się do biegu i tęsknota do innych koni, były całkowicie naturalne. Przede wszystkim nie była agresywna a to rokowało już bardzo dobrze, bowiem w taki sposób większość młodych wyścigowców lubiła pokazywać swoje chęci. Na nieszczęście klaczy, kłus był najważniejszym etapem w rozgrzewce młodego wyścigowca, dlatego przy pierwszych poważniejszych treningach trwał dość długo i obejmował dość wolne tempo, niewygodne i nielubiane przez konie. W nim krążyły wpierw w jedną stronę przez dobre kilka minut, następnie w drugą, nim anglezowanie Delfina zmieniło się na trochę szybsze, osadzone w wyższym unoszeniu tułowia, które cały czas pozostawało jednak w lekkim zgięciu. Działała stale na kontakt, pozostawiając go elastycznym dla delikatnego pyska folblutki, z drugiej jednak strony, nie był to kontakt pozwalający jej na za dużo. Jak każdy młody koń po zajeżdżeniu, a przed rozpoczęciem prawdziwej wyścigowej pracy, musiała nauczyć się, że to właśnie silny kontakt jest jej najlepszym przyjacielem, gdyż to jedna z niewielu pomocy, jakie może otrzymać od dżokeja. Miała jednak tą przyjemność (zaś dla Delfina było to utrudnienie), że ręka kobiety nigdy nie będzie miała tyle siły i jej nawet ''stanowcze działanie'' nie będzie na tyle upierdliwe co męskie.
Ponownie w tym szybszym kłusie rozjechała klacz na obie strony, jeszcze na sekundę przechodząc w stęp, aby po kolejnych dwóch kołach w kłusie skierować się w stronę toru. Nie miała zamiaru startować z bramek, na które przyjdzie czas gdy ktoś z pracowników stajni będzie wolny, a klacz będzie wystarczająco obyta z samym torem. Dlatego przed wjazdem bezpośrednio na tor, Delphine poprawiła jeszcze cały sprzęt, pogłaskała jeszcze raz Awake po ciepłej szyi, aby poprosić ją o kłus i omijając bramki, trafić na tor. Zebrała mocniej wodze i obejmowała klacz łydkami, aby pochwycić za mały pęk grzywy i już na wolnej przestrzeni, podnieść się z siodła. Łydki trzymała dość nisko, cały czas dotykające brzucha klaczy na mniej więcej połowie wysokości jej kłody, zaś wodze trzymała na szyi, płynnymi ruchami wzdłuż szyi ewentualnie skłaniając ją do wydłużenia czy skrócenia kroku. Bat także znajdował się w dłoni Delphine, miał on jednak być zabezpieczeniem na czarną godzinę, jako metodę na przykład utrzymania klaczy w ruchu w przód, bowiem u młodych koni na początku treningu wyścigowego, często widać taką chęć biegu, że przy hamowaniu, próbują nawet biec bokiem, czy zadem. :lol2:
Skłonieniem go galopu był stymulujący ruch wodzy i cmoknięcie, bowiem więcej dla rozgrzanej i rozochoconej do biegu klaczy nie było potrzeba. W galopie zaś, wodze Delfina działały jak blokady, zaś utrudnieniem i spowolnieniem był dosiad Delfina, bardziej obciążający niż zwykły, wyścigowy. Był przede wszystkim bezpieczniejszy, a także wymagał większej pracy i siły mięśni klaczy.
/ zostawiam Ci pole ponownie do opisania jej zachowania c:/

Awake My Soul - 2020-04-11, 21:26

W warunkach mniejszego podekscytowania Awake z pewnością wolałaby poruszać się właśnie tym wolnym, spokojnym kłusem, bo łatwiej jej było zachować w nim równowagę. Obecnie jednak najchętniej "odfrunęłaby" gdzieś hen daleko, co sprzyjało pędzeniu, do którego wciąż uparcie dążyła mimo tego, że Delphine próbowała jej w tym przeszkodzić. W związku z tym czas, jaki poświęciły rozgrzewce w kłusie, musiał być prawdziwie wyczerpujący. Dla klaczy było to stresujące, że jest sama i nie może biegać, więc szybko zaczęła się pocić z nerwów, a właścicielka zapewne z wysiłku, bo Awake - mimo iż była cienka w porównaniu do dorosłych, trenujących koni - to wciąż miała dużo więcej siły niż drobna Delphine. Dlatego to całe machanie łbem i próby wywożenia kobiety musiały być dla niej męczące.
Zmęczenie miało jednak swoje plusy, w końcu nie od dziś wiadomo, że mózg konia znajduje się w jego nogach, więc gdy Awake tak trochę pobiegała szybszym kłusem i pospalała się przed dobry kwadrans, to powoli zaczęła myśleć i odbierać bodźce z otoczenia. W związku z tym po skierowaniu się na tor nie rzuciła się na oślep przed siebie, tylko szła mocno wyciągniętym stępem, niosąc wysoko łeb i mocno mieląc wędzidło w pysku. Cały czas miała szeroko otwarte oczy i łypała nimi na boki, wyraźnie szukając innych koni, bez których było jej zwyczajnie łyso. Zaproszona do kłusa zaczęła się rozpędzać, skuszona otwartą przestrzenią, ale zamiast ochoczo wejść w galop, zarżała przenikliwie i długo, cały czas mając nadzieję na to, że ktoś jej odpowie i do nich dołączy. :< Sprowokowana do galopu przeszła do niego, ale absolutnie nie zapowiadało się na to, by miała w nim bić rekordy prędkości. Natomiast wyraźnie się uspokoiła po tym, jak pozwolono jej biec, bo cały czas jej przecież o to chodziło. Od razu krótko parsknęła i lekko się rozluźniła, nie walcząc już tak z Delphine, której zadaniem było jakkolwiek pokierować ten galop, tak, by Awake coś z niego wyciągnęła.

Liam - 2020-05-07, 23:32

Liam wkroczył na tor z Daiquirim, kierując się do zewnętrznej części ogrodzenia, gdzie przystanął, by poprawić ogierowi popręg. Rozejrzał się przy tym dookoła i nieco uspokoił, bo nie było tu żywej duszy, prócz ich dwójki, a akurat nie miał zamiaru brać dzisiaj udziału w starciu charakterów. Nie tylko konie bywają nietowarzyskie podczas pracy, Liam nie za bardzo przepadał za obserwacją obcych ludzi podczas treningów na torze i bardzo nie chciał by ktoś miał okazję obserwować Daia przy pracy. Kurcze, właśnie zdał sobie sprawę, że bronił jego prywatności :lol2:
- No to co młody? Możemy zaczynać? - Zapytał, jednocześnie wsiadając w siodło z pomocą ogrodzenia. Kilka chwil zajęło mu pełne przygotowanie się do bardziej konkretnego ruchu, ale nie chciał tym zanudzać ogiera, więc wypchnął go z bioder na luzaku wprzód. W tym czasie poprawiał lewe strzemię, które jakoś niewdzięcznie postanowiło przestać współpracować, a raczej "samo" się skróciło względem prawego. Także chwilę zajęła mu poprawa tego stanu rzeczy, przez co przyjął jedną z tych dziwnych póz w siodle i liczył na to, że ogiera nie poniesie zaraz otwarta i rozległa przestrzeń toru :lol:

Daiquiri - 2020-05-08, 12:21

W drodze na tor Liam musiał zwracać uwagę na tempo, jakim się poruszali, bo Daiquiri wziął sobie do serca prośbę o energiczny stęp i wciąż próbował wyprzedzać prowadzącego go mężczyznę, niewiele też robiąc sobie z nacisku wędzidła na pysk. Po prostu gdy chodziło o bieganie, to ciężko było mu powściągnąć emocje.
Mimo to pozwolił Liamowi na to, by go dosiadł nie tocząc przy tym walki o życie, choć kosztowało go to sporo wysiłku. Kiedy już mógł iść do przodu, niezwłocznie ruszył z miejsca stępem i wyciągnął nos, próbując przy tym wydłużyć wodze i zyskać trochę większą kontrolę nad sytuacją. Na szczęście Liama, nie było nikogo innego na torze poza nimi, więc Dai nie wpadł na wspaniały pomysł zerwania się galopem, choć gdy poczuł, jak mężczyzna dziwnie przychyla się w siodle, to spojrzał na niego kątem oka i odchylił uszy, odrobinę spływając przy tym w bok. Nic jednak nie wskazywało na to, żeby nieoczekiwanie miał się rzucić do galopu, choć niewykluczone, że gdyby usłyszał teraz jakiś nagły, głośny dźwięk, to nie zastanawiałby się długo nad reakcją. :lol:

Liam - 2020-05-09, 13:33

Choćby miał truchtać obok ogiera, to i tak by to zrobił, w końcu o to chodziło, może dzięki tej podróży dzieciak szybciej się rozgrzeje. Liamowi zresztą też się to przydało, ostatnio był strasznie zasiedziany :lol:
Hiszpan odpuścił wodze, trzymając je asekuracyjnie na tyle, by w razie potrzeby szybko je zebrać, a tak wolał najpierw zająć się strzemieniem nie ukręcając przy tym ogierowi szyi (co pewnie by się stało gdyby próbował trzymać go na kontakcie, bo Liam często był nieuważną ciapą w tej kwestii i orientował się z dużym opóźnieniem). Wolał, żeby ogier sobie już kroczył, wiedząc, że pewnie nie byłby w stanie utrzymać go nieruchomo do czasu ogarnięcia problemu ze sprzętem.
Dopiero, gdy uporał się ze wszystkim, pogłaskał ogiera po szyi i poklepał po boku, by następnie zgarnąć wodze i włożyć stopy do strzemion. Po kilku minutach (trzech zdrowśkach i dwóch ojcze nasz) dał znak ogierowi do kłusa. Nie był pewien, czy Dai rozumie kłus, jako kłus, czy jako galop, ale jeszcze nie na pełnej petardzie, więc przygotował się do obu okoliczności :lol2:

Daiquiri - 2020-05-12, 21:38

Zebranie wodzy było już dla Daia jasnym sygnałem, że zaraz będzie upragnione bieganie, dlatego pierw odchylił uszy do tyłu, a potem jeszcze trochę bardziej przyspieszył stępa. Liam nie musiał długo czekać na odpowiedź kasztana, który w reakcji na sygnały mężczyzny pierw zakłusował, a potem wszedł w baaaardzo wolny, spokojny kenter, jakby próbował udawać, że wciąż poruszają się kłusem, a nie prawie galopem. 😇 Bardzo rwał się dziś do biegu, ale wciąż kłóciło się w nim to, co chciał, a czego nie wolno, dlatego zdecydował się na kompromis, licząc na to, że ujdzie mu płazem. Na ogół bardzo łatwo się podporządkowywał, ale czasem, gdy bardzo mu zależało, próbował jednak trochę ponegocjować. Jeśli Liam pozwolił mu tak przebiec chociaż kilkaset metrów, to pozostał spokojny, a nawet stał się skłonny do tego, by jednak zwolnić do kłusa i stopniowo się rozgrzać. Jeśli jednak mężczyzna próbował to na nim wymusić już-teraz, to ogier w pierwszej chwili wparł się bardziej na rękę i sprawdził możliwości Rodrigueza.
Liam - 2020-05-13, 17:01

Pokręcił głową w reakcji na Dajaczowe działania, ogier najwyraźniej był kolejnym koniem, który wymagał zmęczenia i to najlepiej już, teraz, natychmiast. Przymknął z lekka oka na to zaciąganie kenterem, ale nie pozwolił mu na więcej, utrzymując go cały czas w tym tempie, niech będzie, że kłus jest dla czworobokowych lamusów... :lol2:
Próbując wybić ogierowi z głowy zwiększenie tempa do kwalifikowanego galopu, posyłał ogiera na koła, zacieśniając je w razie potrzeby, przez co na torze wyglądali całkowicie nierealnie. Dopiero na samym końcu Liam stwierdził, że lepsze będą ósemki, co od razu zarządził i próbował w nie wkraść lekkie zmiany w tempie, ażeby się dzieciak nie nudził i też uzmysłowił sobie, że ok, możesz mieć większe tempo, ale od czasu do czasu trzeba zwolnić, by móc ponownie przyspieszyć.
No... Znęcał się trochę nad ogierem, ale nie był to już niesforny dwulatek, który wygrywa nie tylko talentem, ale też młodością i co za tym idzie większą kondycją i siłą (woli chyba :lol2: ).

Daiquiri - 2020-05-14, 10:33

Zabrany na koło po raz pierwszy, skręcił z wyczuwalnym oporem i opóźnieniem, za dobrze wiedząc, z czym wiąże się poruszanie po kole. Siłą rzeczy trudno było mu się na nim rozpędzić, a skoro właśnie na to miał ochotę, to już wiadomo dlaczego nie był przychylny do tego pomysłu. Ostatecznie jednak uległ i wykonawszy pierwszą woltę, z kolejnymi już tak nie dyskutował, pozwalając Liamowi wykonywać swoją robotę. Właściwie zadane ćwiczenia w postaci wolt i ósemek zniechęciły go w próbach forsowania do tego tempa, że był bliski powrotu do kłusa, co nawet zrobił, jeśli mężczyzna pozwolił mu na taką decyzję. A chyba nie powinien, bo to jednak znowu wyszło z inicjatywy Daia, a nie jeźdźca, którego ogier słuchał tylko pozornie. No niestety, mimo kolejnego roku na karku mentalnie wciąż był dwulatkiem, co oznacza, że przedtem już w ogóle był jak niesforny źrebak. :lol2:
Jeśli jednak pozostali w tym kentero-galopie, to okazało się, że kasztan prowadził się dobrze, powoli nabierając coraz większej ogłady i tym samym zwalniając równie chętnie, co przyspieszając, choć początkowo dysproporcja między tymi dwoma czynnościami mocno rzucała się w oczy.

Liam - 2020-05-16, 15:45

Liam pokręcił głową, widząc zmianę w chodzie, którą zainicjował Dajacz.
- Nie no, stary... Nie będziemy się już cofać, sam tego przecież chciałeś. - Mruknął, uważając, że ogier zdecydowanie po właścicielce ma te zmiany nastroju :lol2: Próbował ogiera bardziej zaangażować, ale używając jak najmniej kostek, które w jego mniemaniu nie powinny być często używane. Wyrysował Daiowi koło z większą średnicą, by przejść przez to małymi krokami, a kto wie, może będzie to w miarę pomocne i odblokuje ogiera, a następnym razem będą ćwiczyć zwężenia w jednostajnym tempie. W razie ostateczności użył tych nieszczęsnych kostek, zawsze lepsze to od hukówki.
Nie męczył ogiera długo. Nie miało to sensu, końskie dziecko i tak było niewybiegane, a dłuższa rozgrzewka tylko by go już bardziej zmęczyła niż rozciągnęła. Kończąc koło, wyprowadził ogiera na prostą i z użyciem łydko-kostek poprosił go o galop, wychodząc za nim ręką. No zobaczymy jak Dai na to zareaguje :lol

Daiquiri - 2020-05-20, 12:07

Majtnął na niego uchem, słysząc, że marudzi coś pod nosem, ale nie przejął się tym za bardzo. Skoro i tak nic mu to nie mówiło, to co będzie udawać, że jest inaczej? :lol2: Poczuł za to, że Liam raczej nie pójdzie na takie ustępstwo i przestał próbować go oszukiwać (przynajmniej na razie) i przez chwilę uczciwie pracował. Pomogło mu w tym też zwiększenie średnicy koła, na którym rzeczywiście był w stanie przyspieszać i zwalniać bez większego wysiłku. Oczywiście na mniejszym kole również było to możliwe, ale powiedzmy, że niektórzy tutaj nie lubili się za bardzo wysilać.
Mimo wszystko udało się im spełnić założenia rozgrzewki, bo po niej Daiquiri zdecydowanie był już gotowy na bieg, na co wskazywało jego tętno i oddech. Rozgrzane mięśnie również były gotowe na większy wysiłek, więc gdy Liam wreszcie pozwolił mu pójść przed siebie, kasztan nie zwlekał ani chwili i od razu chętnie wyciągnął lekko galop, stawiając uszka do przodu. Nie trwało to jednak długo, bo zaraz położył je pod naporem wiatru i jeśli nic nie stało mu na przeszkodzie, to zaczął nabierać prędkości. Wolał biegać w towarzystwie, ale z nim czy bez niego, i tak był zaprogramowany na bieganie gdy znajdował się na torze.

Aiden Craven - 2020-06-04, 14:00

Chociaż wyścigowców, w porównaniu do całej reszty, była w Orchardzie zaledwie garstka, to i tak ciężko było trafić na pusty tor. Aidena to jednak absolutnie nie zniechęcało, w końcu nic też nie stało na przeszkodzie, by trenować między innymi parami.
Przyszedł z Shenanigans na tor, podprowadzając ją do ogrodzenia, z którego dosiadł klaczy tuż po tym, jak poprawił strzemiona i podciągnął lekko popręg. Przed jakimkolwiek biegiem musiał ją standardowo rozgrzać, co leżało wyłącznie w jego rękach. Obserwując inne konie trenujące w okolicy, jednocześnie stępował gniadą po środkowej części toru, nie zabierając nikomu "bieżni". Oczywiście nie rozpraszało go to na tyle, by zapominał o Shen, bo to jednak ona była tutaj najważniejsza. Podstawą był energiczny stęp, w trakcie którego blondyn dosyć często zakręcał i zmieniał kierunki, nie tylko po to, by porozciągać klacz, ale również po to, żeby nie kusić jej za bardzo otwartą przestrzenią. Wreszcie, po paru minutach takiego stępa, Aiden zaprosił Shenanigans do kłusa, w nim chcąc wykonać podobny zestaw ćwiczeń, co pomogłoby im w przygotowaniu się do nadchodzącego galopu.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group