Alexis - 2015-08-28, 22:44 Sorry padam z nóg a muszę też powoli kończyć.
- Jasne, jeszcze się rozchorujesz.- stwierdził troskliwie. Ona i jej odporność. Wszystko przez te pety!
Wstał zwinnie czekając na nią, jeśli było trzeba podał jej rękę aby pomóc.
Długo siedzieli, nawet Ax zdążył zesztywnieć.
- Masz ochotę na gorącą czekoladę?- mruknął zachęcająco. Wiedział co dobre.
Jeśli chodzi o niego napije się czegoś ciepłego w jej towarzystwie.
Powolnym spacerkiem oddalili się a gdzie to sie dopiero okaże.
/ztMirabell - 2015-08-28, 22:50 -Od kiedy Ty się tak przejmujesz moją odpornością?-powiedziała pytająco podnosząc brew ku górze.
No już się musiał doczepić. A ograniczyła i o!
Nie no. Bez przesady, dała sobie radę, jakoś podniosła te swoje ciężkie cztery litery xd.
-Jasne.-przytaknęła kiwając kilka razy głową.
Żeby już nie przedłużać po prostu wyszli.
ztMirabell - 2015-08-28, 22:50 -Od kiedy Ty się tak przejmujesz moją odpornością?-powiedziała pytająco podnosząc brew ku górze.
No już się musiał doczepić. A ograniczyła i o!
Nie no. Bez przesady, dała sobie radę, jakoś podniosła te swoje ciężkie cztery litery xd.
-Jasne.-przytaknęła kiwając kilka razy głową.
Żeby już nie przedłużać po prostu wyszli.
ztAlexis - 2015-09-26, 23:56 Wracając z klubu dopisywał mu szampański nastrój. Wyluzowany. Rozpięty. Najebany jak SS z prawdziwego zdarzenia. Uśmiechnięty. Niczym nie przejmujący się... Oj dawno nie pamiętał kiedy miał okazję czuć się tak jak teraz. Głównie dlatego, że unikał sytuacji w których miał do czynienia z alkoholem.
Nie był przekonany nawet co do tego czy idzie sam czy nie. Co za różnica. Czuł że towarzystwo go nie opuściło. Gadał coś. Do siebie, czy do kogoś, nieważne.
Droga sie dłużyła. Wszystko za sprawą tego iż nie szedł w linii prostej jeno dwa kroki w prawo, jeden do przodu, znowu zawahanie, chwiejny krok na lewo, pijacki odchył w tył i powtórka. Nie że tego nie planował. Słysząc muzykę poruszał się w jej rytm przez co wyglądało to jak wyglądało.
Szedł i szedł aż zajebał w jakąś ławkę. Zmuszony do zatrzymania się nie ogarnął co właściwie zrobił. Napierdalał go mięsień uda także zajął się rozmasowywaniem tegoż miejsca. Szczęście w nieszczęściu go spotkało. Stał pod świecącą latarnią więc coś tam widział a przynajmniej ktoś lub coś widziało jego. Bo to ławka go potraciła nie odwrotnie. Właśnie zaczął z nią o tym dyskutować.Rouv - 2015-09-27, 00:12 Psisko od dłuższego czasu krążyło po mieście zupełnie bez sensu. Obeszło niemal całą okolicę, a swą podróż zakończyło właśnie w parku. Dlaczego nie w domu swojej właścicielki? Był niemal pewien, że i tak nie zostanie wpuszczony do środka, poza tym spanie poza domem to większa frajda niż spanie w domu. Póki głód mu jakoś specjalnie nie doskwierał mógł pozwolić sobie na pozostawanie w oddali od mieszkania. Nie da się ukryć, że kiedy dog począł krążyć po parku było już dość ciemno i jedynymi obiektami dzięki którym Rouv cokolwiek widział były latarnie.
Nie czuł się zmęczony mimo, że przez cały dzień nie zatrzymał się ani na moment - wręcz przeciwnie energia nie potrafiła znaleźć ujścia z jego ciała i wręcz go rozpierała. Przebiegł między ławkami, przy okazji wpadając w kałużę. Brudna woda i błoto ochlapało jego długie łapy i brzuch, chociaż to i tak pewnie niczego nie zmieniło, bo pies był tak brudny, jak jeszcze nigdy dotąd. Piasek, kurz, błoto, brudna woda i Bóg wie co jeszcze, a to wszystko zalegało na i w sierści owego czworonoga. Zatrzymał się i spiął lekko mięśnie, kiedy zarejestrował jakiś ruch w pobliżu. Nie spodziewał się tutaj nikogo, a już na pewno nie człowieka. W dodatku dobrze znanego człowieka, którego dość szybko udało mu się rozpoznać. Machnął ogonem i wesołym truchtem podbiegł do mężczyzny prowadzącego rozmowę z ławką. Chociaż nie wiem, czy te nieudolne próby dogadania się można było nazwać rozmową. Wystawił jęzor na wierzch i podszedł bliżej, już z daleka obwieszczając swą obecność nieco stłumionym szczeknięciem.
Oparł ciężki łeb na nodze Niemca i wytarł brudny, zaśliniony pysk o jego spodnie. Po chwili również jedna z wielkich i jakże brudnych łap znalazła się na kolanie Alexisa, a sam Rouv stęknął przeciągle chcąc zwrócić na siebie większą uwagę.Alexis - 2015-09-27, 00:29 - Kuuurwa, litości! Ciszej- złapał się za pulsujące skronie. Bolała go głowa nie wspominając już nic o zawrotach i dziwnym poczuciu kręcenia się w kółko.
Nie był w stanie rozpoznać czy to szczekanie psa, czy odzew sowy. Chuj go to obchodziło. Miało przestać! Natychmiast
Piasek, kurz, błoto, brudna woda i Bóg wie co jeszcze odbiło się na Alexisowych spodniach. Za to powinna być kara śmierci. Nie dziś. Dziś można brudzić jego markowe spodnie. Spodnie można łatwo ściągnąć. To nie problem.
Zamglonym spojrzeniem zlustrował czworonożny 'obiekt' który go napadł.
Nie rozpoznał Rouvena za nic w świecie. Chyba dlatego był dla niego miły..
- Pie..piee..pieseczek!- Aż sie autentycznie wzruszył. Pochyliwszy sie nad osobnikiem wyciągnął doń rękę,długo celował aż wreszcie poklepał psa po łbie. Nie głaskał, klepał.
-Wiesz, ale żem zajebał..- poskarżył się od razu towarzyszowi i ponownie dłoń odstawił na udzie. Ten ból to nic. Rano dopiero odczuje prawdziwe skutki nocnej wędrówki.
- Nie szczekaj kuurwa, nie szczekaj!- panikował kiedy ten zabierał po swojemu głos. Ojj komicznie to wszystko wyglądało, przejebane masz Alexis.Rouv - 2015-09-27, 00:49 Usłyszawszy wzruszony głos mężczyzny, uszy psa drgnęły delikatnie, a on sam przekręcił nieco swoje wielkie łebsko. Tak, właśnie takie zachowanie Alexisa mu odpowiadało: nie czepiał się i nie był dla doga taki wredny, jak zwykle bywał i niech nie myśli, że Rouv tego nie wykorzysta.
Opierając pysk na kolanach Niemca, przeniósł na niego większy ciężar swego ciała i odwrócił głowę, coby chociaż jednym okiem obserwować drogę, jaką musiała przebyć ręka mężczyzny nim dotknęła nakrapianego cielska. No cóż, taka forma pieszczoty może nie była tak przyjemna, jak głaskanie ale to zawsze coś, nieprawda? Długi i mokry język psa zwisł na boku jego pyska, a po chwili spod fafli zaczęła wydobywać się ślina, która powolnie skapywała na spodnie Alexisa. Skoro spodnie można łatwo ściągnąć, to czemu miałyby się nie pobrudzić jeszcze nieco? Rouv tym razem przekręcił całe swoje cielsko, uprzednio usadzając zadek na ziemi. Jedną łapą wciąż opierał się o nogę towarzysza, zaś drugą uniósł i machnął nią w powietrzu, spoglądając na imprezowicza z dołu. Nawet nie starał się zrozumieć o co mu chodzi, lecz w słowa się wsłuchiwał z mniejszym czy większym zainteresowaniem. Bez znaczenia.
Pozycja, w której znalazł się dog szybko stała się niewygodna, dlatego zlazł z mężczyzny i tym razem przednie łapy oparł na ławce. Wyciągnął nieco szyję i przybliżywszy pysk do twarzy dwudziestoparolatka przejechał po jego poliku językiem. Najpierw raz, coby sprawdzić jego reakcję, a później jeszcze kilkakrotnie powtórzył czynność, wyciągając szyję coraz bardziej. No i jak tu go nie kochać? ;-DAlexis - 2015-09-27, 01:04 Oooo bracie, nie myśl nawet o tym by perfidnie i z premedytacją podstępem zabiegać o Axa względy. On najpierw tobie a potem sobie łeb urwie za to wszystko co dziś zrobi. Podświadomie. O ile wgl cokolwiek zdoła zapamiętać.
-Dooobry pieesior!- zawołał bo przecież to nie tak oczywiste że nakrapiany go słyszał. Coś mu uszy nie sterczały.
Dłoń Niemca jakoś tak bezwładnie zjechała z psa kiedy ten zmienił pozycję. Trzymając ją od teraz na łopatce zwierzaka wprawił w ruch swe paznokcie tylko po to go go podrapać. Tak od serca. On nie ma pcheł, prawda? :D
- No kolego..- pogroził mu palcem wycierając wilgotne spodnie. Fuj, ohydna, śmierdząca ślina została mu na palcach. Błyskawicznie wtarł ją w sierść doga. Niech ma. Producent w końcu!
Rozsiadając się na ławce wyprostował zmęczone, miękkie w kolanach nogi.
Co za ulga. To nie do opisania. Gdyby jeszcze ta latarnia zgasła. Hm...można by rzucić kamieniem to zgaśnie, ale skąd kamień wytrzasnąć? Ax niczego podobnego nie widział. Ziewnął przeciągle hacząc w międzyczasie palcem o obroże psa. Na raz poczuł jak jęzor Rouva prześlizguje sie po licu Niemca. Skrzywił się za pierwszym razem. Za drugim idiotycznie uśmiechnął.
- Ale Ty uczuciowa jesteś.- objął psa przesuwając dłońmi po jego grzbiecie.
Był pewny, że to suka!
-Biedne, maleństwo z Ciebie..głodna jesteś na pewno.-gadał do 'niej' niego.
- Nazwę Cię Bona, jak ta królowa Polska...czy Włoska..albo francuska. Co ty na to?- twórczy Ax w swym żywiole.
/ nie mogę już...nie mogęRouv - 2015-09-27, 01:30 Oj no psisko musi korzystać skoro ma do tego okazję, kto wie kiedy kolejny raz Alexis doprowadzi się do takiego stanu i będzie wobec doga tak przyjaźnie nastawiony. Do czasu aż wytrzeźwieje Mirka pewnie się odbrazi to i biednego Rouva obroni. To w końcu jego mamusia, a przecież one dbają o swoje dzieci i bronią ich za wszelką cenę. Tak? Bo może ogłupiałemu nieco dogowi coś się pojebało?
Nawet gdyby go słuchał, to zapewne byłoby mu się domyślić sensu tych słów jeszcze trudniej niż zwykle. Aczkolwiek za każdym razem, kiedy Niemiec się odzywał radary dwulatka poruszały się minimalnie. Z takim zamglonym, pijackim wzrokiem nic dziwnego, że nie był w stanie zauważyć tego gestu. Cienki ogon Rouva zaczął kołysać się na boki i zamiatać brudy z chodnika, kiedy mężczyzna zaczął go drapać. Tak, to zdecydowanie lepsze niż klepanie. Pchły? Być może jakieś by się znalazły, ale czy to ważne?
Gdy Ax wytarł się o niego, psisko nieco się cofnęło, jakby wiedząc o co chodzi i chcąc tego uniknąć. Może jednak nie jest aż tak głupi? Chociaż... To tylko marzenia.
Może gdyby Rouv był bardziej posłuszny i rozumny przyniósłby jakiś kamień, jeśli tylko Niemiec by o taki poprosił. Jednak to nie realne i powinien o tym wiedzieć nawet w takim stanie, chyba, że nie pamiętało się z jakim czworonogiem ma się do czynienia. Przerwał swoje soczyste całusy w chwili, w której mężczyzna zabrał głos. Pies cofnął nieco głowę i spojrzał nań jakby pytająco. Nim zdążył jakkolwiek zareagować został otulony, a skoro tak to jego jęzor przejechał teraz po jasnych włosach Niemca. To dopiero plan, zostanie fryzjerem. ^^
Skoro tak to pewnie zdziwi się, kiedy dotrze do niego, że Rouv to chłopiec.
Dog wpatrywał się w Alexisa i kręcił łbem raz na lewo, raz na prawo. Nie był pewien o co mu chodzi - jak zwykle zresztą. Jednakże Bona... No cóż, imię niczego sobie.
Zainteresowany tym co do niego mówiono wpełzł na ławkę całym swoim wielkim cielskiem. Zasiadł tuż obok i przybliżył swój pysk niebezpiecznie blisko twarzy Axa, lecz nie zrobił niczego poza tym. Co jeszcze się wydarzy? Może taniec z Królową Boną? Alexis - 2015-09-27, 15:44 /Zabije Cię za ten post :D Chodzi mi o ilość znaków oczywiście...
To że dziś sie kumplują nie oznacza, że jutro przestaną. A sorry. Stop. Cofnij. Poprawka. To Alexis- jutro nie będą.
A propo Mirki mogłaby w końcu po Axa przyjść bo skończy sie na tym, że spędzi noc pod chmurką z tą swoją nową suczka Boną. Przeczuwam mega awanturę o psa. Nowość. Ax swojej Bony nikomu nie odda <3
Wszystko było ok aż do momentu w którym jęzor psa zainteresował się włosami Niemca.
- O nie, nie moja droga. Tak się nie bawimy!- odepchnął na bok ten 'jej' masywny pysk. Po raz kolejny gęsta ślina skapnęła wprost na jego spodnie.
Ławka okazała się być za mała na psa i najebanego Alexisa. Niechlujnie podnoszący sie mężczyzna zepchnął z niej najpierw "jej wysokość' a następnie łapiąc równowagę stał już w pionie opierając sie jedną ręką o latarnie. Zawroty głowy narastały z każdym gwałtowniejszym ruchem. Czekał, aż mu przejdzie.
-Bona, Boonaa!- wołał za psem, który zdaje się gdzieś mu zwiał. Zaczął namierzać go spojrzeniem. Może poszedł 'ochrzcić' krzak i Ax wreszcie przekona się na własnych oczach, ze to nie samiczka tylko samiec?Rouv - 2015-09-27, 19:16 //Za mało? Mogę więcej!
A szkoda, bo zapowiadała się naprawdę wspaniała przyszłość z Rouvem i Alexisem w roli najlepszych przyjaciół na zawsze.
Może lepiej żeby nie przychodziła? Zapowiedziała, że urwie psisku łeb, kiedy go spotka, a to wszystko przez jego krótką nieobecność w domu. Przecież dziecko kiedyś w końcu musi wyfrunąć z gniazda, Rouv już do tego Mirkę przyzwyczaja, ale najwidoczniej ona tego nie docenia.
Zamknął mordę, przygryzając przy tym te swoje długie, ociekające śliną fafle. W takim ułożeniu na pewno w niczym nie przypominał dostojnej królowej, prędzej jakiegoś nadwornego błazna albo coś w ten deseń. Ale mniejsza o to. Na pysku psa pojawił się jakby delikatny grymas, spowodowany odtrąceniem. No jak to tak? Dog mruknął pod nosem, wyglądając na obrażonego, jednak po chwili znów spojrzał na mężczyznę pytająco. Nie miał pojęcia po co w ogóle rusza się z miejsca, skoro do tej pory było im całkiem wygodnie... To jest tak było w mniemaniu Rouva, bo rozsiadł się jak na jej wysokość przystało i nie zwracał większej uwagi na wygodę, czy też niewygodę Alexisa. Tak czy inaczej nie zamierzał się opierać, i kiedy Niemiec zepchnął go z ławki po prostu z niej zlazł i stanął tuż obok, wciąż mu się bacznie przyglądając. Co też on wyprawiał? Psisko mlasnęło cicho i oblizało pysk, nie pomijając również czarnego nosa, z którego kapała jakaś wydzielina. Czyżby Bona się przeziębiła?
Cofnął się nieco, nie odrywając przy tym wzroku od Axa, nieudolnie próbującego złapać pion. Ostatecznie nakrapiane cielsko oddaliło się, a po chwili całkowicie zniknęło z pola widzenia Niemca. Okrążył jakieś drzewo o mało na nie nie wpadając, przez panującą dookoła ciemność. Po tym incydencie zniżył łeb i niemal przykleił nos do ziemi. Był pewien, że gdzieś tutaj znajduje się ten obiekt, który wcześniej tu zostawił. Krążył w zupełnej ciemności, w oddali jeszcze przez chwilę, dopóki nie usłyszał znajomego głosu. Tak, zareagował na głos, gdyż imienia całkowicie nie kojarzył, mimo, że mężczyzna wcześniej poinformował go o tym, że to jego nowe imię. Wraz z owym dźwiękiem poderwał łeb do góry i nastawił uszy. Nasłuchiwał przez chwilę bełkotu towarzysza, ale nie wrócił od razu. Dopiero capnąwszy w pysk ogromny kij wartkim krokiem podszedł, a właściwie przybiegł do Alexisa.
Jak można się było spodziewać, na śliskiej i nieco wilgotnej trawie długie łapy psa straciły dobrą przyczepność i ten posunął niekontrolowanie w przód, wpadając wprost na Niemca. Napomknę tylko, że Rouv zrobił to z tak dużą siłą, że nawet ta latarnia nie pomogła mu się utrzymać na nogach. Alexis - 2015-09-27, 19:48 /spadaj xD oddam
Rouv wyfrunął z gniazda? Tak ty tłumaczysz to wyrwanie się na suki? No wiesz...szkoda, że nikt Mireczce szczenią nie pooddaje. Wtedy to dopiero byłyby jaja. A Mirka miałaby życie jak w Madrycie.
-Boona, Boo..-urwał niczym przerwany hejnał mariacki, już wiedział gdzie się znajduje. Za to stracił grunt pod nogami.
Przeklął coś niezdarnie przekręcając się na bok. To bolało!
- Ale żem wyjebał, widziałaś?- spytał towarzyszkę próbując oprzeć się o doga aby pomóc samemu sobie w żmudnym procesie wstawania. Wtem zauważył na jej obroży numer telefonu. Tak, to już coś!
-Czekaj, stój,nie ruszaj się..- przemawiał potokiem nieznanych komend do psa w międzyczasie próbując unieruchomić jego cielsko. Mało co dojrzał na tej blaszce.
Siedząc na tym jakże twardym i zimnym chodniku wyjął telefon.
- Co bona, dzwonimy i mówimy, że już u nich nie mieszkasz?- słowa przemienił w czyny. Wyjmując telefon wstukał numer. Oczywiście przekręcony co najmniej w 4 cyfrach.
Rozmawiając z Bóg wie kim o psie posmutniał bo fajnie się gadało a tu jeb, rozłączył się cwaniak. Jebnął telefonem aż mu bateria wypadła. Jął ją po omacku szukać klepiąc dłonią płytki chodnika.
- Ja pierdole..- wstał acz nie przemyślał tego. Przecież zaraz i tak będzie musiał się schylić. O ile z góry dojrzy taki prowizoryczny czarny prostokącik. Rouv - 2015-09-27, 21:35 //Okej ^^
A jak to inaczej wytłumaczyć, żeby Mira nie załapała o co tak naprawdę chodzi? A z drugiej strony czy Rouv byłby w ogóle zdolny do zmajstrowania dzieciaków? On chyba nawet nie bardzo orientował się co do czego służy.
Sam czworonóg również wylądował na ziemi. Zarył mordą o jakże twardy chodnik i to ani trochę nie było przyjemne. Jednak szybko pozbierał się do kupy, choć zmuszenie długich łap do utrzymania równowagi w pierwszych sekundach było trudne. Oblizał pysk, który teraz wydawał się być jeszcze bardziej zaśliniony i brudny. Nawet zgubił gdzieś swój prowizoryczny aport. No i masz ci! A tyle go szukał. :/
Spojrzał na mężczyznę, gdyż ten znów zaczął do niego mówić. Nastawiwszy uszy, przekręcił nieco łebsko i spiął lekko mięśnie, coby nie przewrócić się od razu, kiedy Niemiec się o niego mocniej oprze.
Kiedy zaczął mówić do psa tyle słów na raz, Rouv nieco zbaraniał. Cofnął uszy w tył, a za nimi podążyło całe jego cielsko. Zamiast posłusznie wykonać to o co prosił go Ax, ten robił na przekór.
Kiedy sytuacja nieco się uspokoiła, dog usiadł na chłodnej ziemi i uważnie przyglądał oraz przysłuchiwał się mężczyźnie. Doprawdy ciekawiło go to, co mieszkaniec zaraz wymyśli.
Gdyby nie przekręcił numeru zapewne dodzwoniłby się do Mirki, może by przyszła?
Uważnie wsłuchiwał się w rozmowę, pochylając przy tym lekko głowę i próbują dosłyszeć również to, co mówił drugi osobnik. Bo Axowi nie wspomniało się, żeby dać na głośno mówiący. :/
Dog powstał gwałtownie i uniósł jedną z przednich łap, kiedy telefon Niemca wylądował na ziemi. Kompletnie zgłupiały przyglądał się co też robi Ax, natomiast sam nie ruszył się z miejsca. Dopiero kiedy towarzysz wstał, Rouv zaczął krążyć w pobliżu, aż pod jego mokrym pyskiem znalazła się rzecz, której wcześniej szukał chłopak. ;> Pochwycił baterię w pysk, ale jak można się było spodziewać zrobił to mało ostrożnie i niewielki "kwadracik" został wymemłany w pysku psa. Przygryzł go nawet kilka razy, ale nie na tyle, by poważnie go uszkodzić. Potem podszedł do dwudziestoparolatka i zaczepił go łapą, oznajmiając tym samym, że ma jego własność. Odda czy nie odda? Alexis - 2015-09-28, 16:59 Rouv to Rouv. Nie wie do czego służy to i owo a pomimo tego dzięki matce naturze zawsze coś zmajstruje. Już Ty mi nie mów, że Rouven nigdy Mireczce na nogę nie naskoczył! I że swoich mniejszych ziomków nie gwałcił. Był wtedy szczeniakiem to może nie pamięta, lecz zapewne coś tam za uszami już mu się nazbierało.
wyśmiał psa podczas wstawania jakie zademonstrował. Przypominał wtedy nowo narodzonego źrebaka, który po raz pierwszy próbuje postawić sie na nogi. Tak samo pokracznie sie rozjeżdżał. Proporcje jeno nie te.
Docenił fakt, iż pies nie nie przeszkadzał mu w trakcie prowadzenia konwersacji. W nagrodę znowu poklepał go po łbie. Fajna ta jego nowa Bona. O wiele mądrzejsza od wcześniej spotkanych i poznanych ogoniastych. I nawet umie aportować a przynajmniej na pierwszy rzut oka tak wygląda bo jak pies potrafi przynieść "coś" wyszukanego a w dodatku zachęca swą postawą do wspólnej zabawy to to na pewno inteligentne psisko! Przynajmniej w pojęciu pijanego Axa.
- Coo jeest Bona, chcesz pooapoor-to-wać.- miał problem z poprawną wymowną tych zdaje się trudniejszych słów. Zwinnie pochyliwszy się nad psem włożył dłoń do paszczy czworonoga w celu odebrania przedmiotu. Rouv zapewne nie pozwolił, dlatego już piszę, że dłoń na siłę wcisnął by ten musiał wypluć!
Mężczyzna cudem utrzymał w zaciśniętej dłoni ten śliski 'kwadracik', bardziej przypominający prostokącik. Już się zamachnął. Już miał go mu rzucić. Na szczęście szare komórki zarejestrowały, skojarzyły a co ważniejsze połączyły logiczne elementy pamięci Niemca. To jego bateria! Ohhh Boże...
Wstrzymując rękę w ostatnim momencie energicznie opuścił ją na dół aż mu nieszczęsna bateria z dłoni się wyślizgnęła. Przykucnął gwałtownie niczym gołąb atakujący z góry ledwo co rzucony okruch chleba. Wszystko po to, by być uprzedzić Bone i zgarnąć "kwadratowy prostokącik" dla siebie. W razie czego gotowy był na przepychankę z nią 'bark w bark'. Zabolały go kolana gdyż trochę nimi o ten zimny chodnik zarył. Jeśli go psisko nie przewróciło podniósł sie z prowizorycznych klęczek i doprowadził telefon do użyteczności.
Pogroził dogowi palcem chwiejąc sie przy tym na bok.
- Bona, nie szczekaj.- kategorycznie jej zakazał bo przecież wydawało się mu na okrągło, że ona wydaje z siebie dziwne dźwięki, które tylko on z tej dwójki słyszał.
- Chooodź, idz-iemy- pobuczał pod nosem nim zrobił pierwszy z kolejnej serii kroków. Kroczył przed siebie z tym że po półłuku. Zatrzymując się przy każdej ławce wyciągał w bok dłoń rozwartą w palcach i w ten sposób studził zapał potencjalnej przeciwniczki. Mówiąc żeby zostawiła go w spokoju i nie atakowała odchodził sztywnym krokiem oglądając się przez ramię. Tak w razie czego. Psem nie przejmował sie wcale. Praktycznie zapomniał o jego obecności. Chyba że to pies nie pozwolił mu o sobie zapomnieć i poruszał sie w polu widzenia mężczyzny. Oddalił się.
/ztRouv - 2015-09-30, 17:24 Coby nie przedłużać.