To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Tor wyścigowy - Tor wyścigowy Belmont Park

Rozalia - 2019-01-01, 15:15

Po zakręcie następowała prosta, na której uniosła się wyżej, popuszczając mu tempo do około 70% jego możliwości, aby stopniowo z przebiegiem prostej go spowalniać. Dlaczego? Otóż wracamy do poprzedniego postu - posłuszeństwo. Ogier musiał zgadzać się na jej wymagania, aby z czasem móc stosować najróżniejsze techniki i radzić sobie pośród koni rozpędzonych na torze. Musiał słuchać się tego, co wymaga Rosalie i do tego dążymy. RIJORU był koniem nowym, do tego niezbyt obeznanym z większymi wyścigami, stąd takie próby były ważne.
Finalnie przed kolejnym zakrętem spowolniła go do totalnego maksimum, coby dalej szedł galopem, ale bardzo wolnym jak na wyścigowca. Aby to zrobić ściągnęła mocniej wodze i przysiadła lekko, obciągając pięty mocniej do dołu.

Kobayashi - 2019-01-03, 16:28

Doskonale wyczuł zmianę w dosiadzie dziewczyny, dzięki czemu po wyjechaniu zakrętu zaczął nabierać prędkości, robiąc coraz to szerze foule, a tylne kończyny wyrzucając bardziej pod kłodę. Nie miał stałego parcia na jak najszybszy bieg, więc Rosalie mogła swobodnie manipulować jego tempem. Z każdym treningiem przekonywał się coraz bardziej do tego, że nie warto przeciwstawiać się ludziom, którym coraz bardziej ufał w kwestii prowadzenia po torze. Aczkolwiek wytracenie prędkości do wolnego galopu niezbyt mu się podobało, więc protestował próbując przyspieszyć i tym razem już nie oszczędzając jej dłoni, starając się o poluźnienie ściągniętych przez nią wodzy.
Rozalia - 2019-01-03, 22:20

Co ciekawe teraz postanowiła... zakończyć trening! Zwolniła ogiera na ile mogła, pozwalając mu galopować, lecz starając się o jak najluźniejszy, najspokojniejszy galop. Przetrzymywała go na pysku, lekko zmieniając dosiad, aby pochwalić ogiera słownie, jeśli grzecznie zwolnił. W takim tempie postanowiła pokonać dalszy fragment toru, na razie jednak skupmy się na odcinku. Cóż, siwy nie do końca chciał współpracować - no nic dziwnego, dla niego to nowość a nie każdy wyścigowiec miał takie przygody, które wymagały hamowania. Miała je jednak Rosalie, która z zatrzymaniem rozpędzonego konia na torze miała problem. I to właśnie na treningu. Dlatego postanowiła teraz to na wstępie u ogiera sprawdzić, przećwiczyć, coby móc się na kolejnych treningach skupić na tempie i kondycji. Nie znaczy to, że odbywali inny trening niż wyścigowy - ależ owszem, ale nie zapominajmy, że wyścigi to nie tylko pęd bez opamiętania. To wyćwiczona technika, zgranie i dopasowanie. Do tego właśnie dążymy.
Kobayashi - 2019-01-09, 20:49

Do pełnego rozluźnienia niestety tak blisko nie było, bo o ile ogier galopował wolno, to nie czuł się komfortowo. Rzeczywiście jego treningi w poprzedniej stajni diametralnie różniły się od tego, ogier niezbyt rozumiał intencji dziewczyny, która oczekiwała od niego wolnego biegu, a on przecież był stworzony do tych szybkich!
W dalszym ciągu nie przekonał się do tego tempa, w zamian coraz bardziej gotując się w środku, co można było zauważyć nawet przez lekko uniesiony, szastający na boki ogon, który wskazywał na spięte plecy. Bardzo mocno i wysoko wyrzucał przednie kończyny, a jego kroki w pewnym momencie zaczęły przypominać obszerne skoki.

Rozalia - 2019-02-03, 17:05

Zaczynała ogiera powoli zwalniać, coby przejść do bardzo skopojnego galopu, w którym zmieniła dosiad na bardziej obciążający. Pozwoliła ogierowi dalej galopować, coraz silniej działając na pysk i zmieniając dosiad, aby finalnie zwolnić do kłusa aż finalnie do stępa. W nim wyjechała z toru, klepiąc ogiera po szyi, by zeskoczyc z siodła, podpiąć lonżę i na finalne rozstepowanie wziąć ogiera właśnie na niej. To pierwsze koty za ploty, nie chciała się za bardzo zucac na głęboką wodę, bowiem nie znała ogiera. Chciała sprawdzić jak reaguje, jaki ma chód, czy jest plastyczny. Na coś więcej mogłaby pozwolić sobie kiedy indziej, kiedy już Siwka pozna lepiej. Sama Delphi go przecież nie znała.
Po rozstepowaniu ruszyła z ogierem w kierunku stajni, dając mu marchewkę i gładząc po szyi. Zt

Kobayashi - 2019-02-03, 18:05

W końcu poddał się działaniom dziewczyny, po niezmiernie meczącym go psychicznie kawałku wolnego galopu przeszedł do energicznego, ale sztywnego kłusa. Zarzucił kilkakrotnie łbem i głośno parsknął, ostatecznie przechodząc do stępa. Zszedł z toru i od razu, gdy Rosalie podpinała lonże do wędzidła, zaczął próbować się o nią ocierać, czując właśnie taką potrzebę. Na lonży stopniowo się wyciszał, odpuszczając w niektórych partiach swojego ciała. Kiedy już uspokoił się jego oddech i tętno, wyruszył u boku dziewczyny z powrotem do stajni, po drodze nie stwarzając większych problemów i przyjmując chętnie marchew.
zt/

Aiden Craven - 2019-04-20, 23:41

Niespiesznym krokiem dotarł wreszcie z Shenanigans na tor. Wyjątkowo byli na nim zupełnie sami, ale Aiden nie potrzebował dziś partnera do sparingu i nie zamierzał się z nikim ścigać. Ustawił klacz przy barierce i dosiadł ją, pierw sprawdzając popręg. Nie wkładał jednak jeszcze stóp w strzemiona, podczas stępa woląc jeździć bez nich, w końcu nogi jeszcze zdążą mu się zmęczyć. Dał gniadej lekką łydkę do stępa i zaczął jazdę właśnie od tego. Jechał samym środkiem tory, ale jeśli Shen denerwowała się tym widokiem, to często zabierał ją na wolty lub zawracał przez półwolty, żeby nie prowokować jej do biegu, na co zapewne miała największą ochotę.
Shenanigans - 2019-04-23, 18:38

Całą drogę trzymała bardzo wysoko łeb, będąc dzisiaj wyjątkowo rozproszona tym, co działo się na dworze. Dodatkowo tempo, w jakim poruszał się chłopak niekoniecznie jej pasowało, więc dosyć często próbowała caplować, za co pewnie nie raz jej się oberwało. Przystanęła przy barierce i jeszcze zanim Aiden zdążył wygodnie usadowić się w siodle ruszyła naprzód, dalej sztywno trzymając szyję w górze. Widok toru rzeczywiście działał na nią pobudzająco, więc wplatanie figur było w tym przypadku nawet konieczne. Jak zwykle na początku rozgrzewki była cała sztywna, zbytnio nie angażując ciała we wpisywanie ciała w serwowane jej łuki.
Aiden Craven - 2019-04-24, 01:13

Wiedział, że niestety niewiele z tym zrobi, dopóki klacz trochę nie pobiega. Widok toru i przestrzeni był po prostu silniejszy dla takiego konia. Dlatego Aiden postanowił odwrócić kolejnej rozgrzewki. Co prawda najwygodniej byłoby mu pierw wylonżować klacz albo puścić ją w karuzeli, ale skoro już siedział na jej grzbiecie, to musiał poradzić sobie w inny sposób. Gdy postępowali przynajmniej te piętnaście minut, bardzo energicznym krokiem, blondyn włożył stopy w strzemiona i lekko "puknął" boki gniadej kostkami, pozwalając jej wejść w kenter. Trzymał ją, żeby nie wyrwała mu się do galopu i jadąc półsiadem, prowadził ją po wewnętrznej krawędzi toru. Liczył na to, że jeżeli pozwoli jej trochę pobiegać, to spuści z niej parę i zyska jej uwagę, która pozwoli mu na porządne przygotowanie jej do długiego biegu, który dziś dla niej zaplanował.
Shenanigans - 2019-04-25, 00:01

Widać było, że nawet pomimo aktywnego stępowania przez te piętnaście minut klacz bardzo niecierpliwiła się, wciąż zerkając w dal toru, czasami w ogóle zapominając o obecności Aidena na grzbiecie, co dla niego było zapewne problematyczne. Za pozwoleniem przeszła w powolny galop, chcąc wyzwolić energię, dodatkowo oddała raz z zadu, próbując przy tym zyskać więcej wodzy. Po tym incydencie było już raczej spokojnie, poruszała się po wyznaczonym torze, chociaż chłopak musiał być czujny, bo klacz nie raz to sprawdzała, próbując przyspieszać, opierając się mocno na wodzach.
Aiden Craven - 2019-04-29, 22:26

Było to dla niego problematyczne, ale też prawdę mówiąc nie spodziewał się niczego innego. Jego treningi często polegały na tym, że siadał na cokolwiek i jechał w takim tempie, w jakim udawało mu się utrzymać konia... I wszystko wskazywało na to, że dzisiaj będzie podobnie, ale że miał wziąć Shenanigans na kondycyjne galopy, to właściwie było to nawet wskazane.
Oddanie z zadu wybiło go z lekko równowagi, ale podparł się o szyję klaczy i szczęśliwie nie wyleciał z jej grzbietu, choć parę takich strzałów czy baranków mogłoby go spotkać z ziemią. Tylko w tej krótkiej chwili poluźnił wodze, poza tym mocno je trzymając, by nie sprowokować klaczy do wejścia w galop.
Prowadził ją w kenterze przez dłuższą chwilę, aż wreszcie zaczął do niej mówić, głosem próbując zwolnić przy jednoczesnym dociążeniu jej zadu. Gdy zwolniła do kłusa, zawrócił przez półwoltę i przynajmniej do startowego punktu chciał jeszcze pokłusować, czasem wjeżdżając na wolty, na których sprawdzał czy Shen stała się choć trochę bardziej elastyczna, czy jednak nie.

Shenanigans - 2019-05-03, 18:48

Klacz była dzisiaj wyjątkowo zaparta w swoich przekonaniach, bo zawsze odpuszczała i podporządkowywała się dżokejowi, a tym razem nawet sprowadzenie jej do kłusa z pomocą głosu i dosiadu było trudne. Na mocniejsze działanie wodzy też zdawała się być oporna, unosząc łeb i rozdziawiając pysk. Nie mniej jednak Aidenowi udało się wyegzekwować przejście do kłusa, w którym zawrócili przez pół woltę. Niestety w dalszym ciągu pozostawała pospinana, a na łukach była prosta jak kłoda, czasami nawet odginając się, ale w odwrotnym kierunku. Przynajmniej chwilowo nie próbowała przyspieszać, ale dalej idąc energicznym i niezbyt przyjemnym dla chłopaka kłusem.
Aiden Craven - 2019-05-05, 23:36

Czasami bywa i tak. Wszystko wskazywało na to, że dziś do porozumienia nie dojdą, ale blondynowi nie było to aż tak potrzebne do szczęścia. Najważniejsze było dla niego to, że podczas kłusa i wolnego galopu Shenanigans rozgrzała się na tyle, by długi bieg nie zaszkodził jej zdrowiu. Tętno klaczy wyraźnie wzrosło, a poniekąd taki był cel tej "rozgrzewki", więc gdy zawrócili do punktu wyjścia, Aiden ponownie wykonał półwoltę i wtedy już tor stanął przed Shenanigans otworem. Pierw jednak przytrzymał ją do stępa, w którym spróbował ewentualnie podciągnąć popręg, w razie potrzeby wjeżdżając na tę okoliczność na woltę, co by mu gniada nie wyrwała do przodu. W końcu ją wyprostował i za chwilę znowu pozwolił ruszyć kłusem, lecz nie trwało to długo, bowiem po chwili lekko stuknął ją kostkami i nieznacznie odpuścił kontakt na pysku, umożliwiając wejście w galop, na czas którego przeszedł do wysokiego półsiadu, którym zamierzał stawiać opór powietrzu, co by nie było jej tak łatwo galopować. Z początku szukał dobrego, bazowego tempa, jadąc bliżej wewnętrznej krawędzi toru, ale nie przy samych barierkach.
Shenanigans - 2019-05-09, 22:17

Po dotarciu do docelowego miejsca klacz zwolniła do stępa, w którym już wjechała na półwoltę, po niej zwracając się w już odpowiednim kierunku jazdy. Nie było potrzeby podciągania popręgu, ale kiedy go sprawdzał, nie kombinowała, dalej idąc tym samym tempem. Dobrze, że pamiętał o takiej kontroli, bo wizja zsunięcia się siodła w biegu nie była zbyt ciekawa.
Widok wolnej przestrzeni przed sobą od razu ją ożył, więc nie musiał długo czekać, aż klacz przejdzie do kłusa. Równie chętnie za jego pozwoleniem zagalopowała, chociaż na początku próbowała sama wyznaczyć tempo, to chłopak skutecznie ją zwalniał. Czasami sprawdzała jednak, czy trzyma wodze wystarczająco mocno, podrzucając i wyciągając łeb w przód, ale była na przegranej pozycji. Wraz z pokonywanymi metrami prędkość poruszania się stabilizowała, a kroki stawały się równiejsze.

Aiden Craven - 2019-05-16, 11:40

Nie pozwalał sobie nawet na chwilowe poluźnienie kontaktu wiedząc, że klacz od razu wykorzysta ten moment, a wtedy nie mógłby już nic z tym zrobić. Nie miał jednak wrażenia jakoby ją przytrzymywał, bowiem cały czas szła mu w ręce, czasem tylko napierając na nie jeszcze mocniej. Współpracował ręką z ruchem jej łba, tym samym pozwalając, by jej ciało pracowało niczym rozpędzona lokomotywa, do której śmiało można by porównać Shenanigans, chociaż biegła zdecydowanie wolniej niż podczas wyścigu. Zbliżając się do zakrętu zadbał o to, by z niego nie wypadli, ani by klacz nie zmieniła nieoczekiwanie nogi. Balansując odpowiednio swoim ciężarem ciała, pomógł gniadej w bezpiecznym pokonaniu zakrętu, w którym lekko ją przytrzymał, dopiero na prostej pozwalając znowu wrócić do poprzedniego tempa. Wzrokiem śledził trasę przed nimi i jednocześnie starał się chronić przed wiatrem, chowając się nieco za szyją Shen, lecz bez znacznego rezultatu. Pogoda była czasem bezlitosna, ale klaczy najwyraźniej wcale to nie przeszkadzało.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group