Ethan Keane - 2015-07-19, 22:13 Już sam nie wiedział czy ten dzień jest bardziej słoneczny czy burzowy. Pogoda raz po raz płatała figle, kiedy przez kilka minut świeciło słońce, którego gorąca nie dało się znieść, aby po chwili lunąć ostrym deszczem. Nie lubił takiej niezdecydowanej atmosfery. Ciężko było się ubrać odpowiednio, a on nie miał ochoty na chorowanie. Albo przeżywanie chorób ze swoim synem, który bardzo często coś łapał i któreś z rodziców musiało sobie brać wolne aby z nim być.
Ale mniejsza. Teraz był już wieczór, a Ethan wybrał się na krótki spacer po mieście. Odwiózł właśnie Briana do jego matki, po wspólnie spędzonym weekendzie, i potrzebował trochę czasu w samotności na świeżym powietrzu. Wsunąwszy dłonie w kieszenie luźnych spodni szedł przed siebie wolnym krokiem, od czas do czasu zerkając na kręcących się dookoła ludzi. Nie było ich tutaj zbyt dużo. Całkiem możliwe, że zniechęceni pogodą woleli nie wyściubiać już dzisiaj nosów z domu.
Po jakimś czasie w końcu dotarł do parku i postanowił w nim odpocząć. Ruszył więc w stronę jedynej ławki, na którą padało mało latarnianego światła i usiadł na niej, odpalając przy tym papierosa. Przy Brianie starał się nie palić, a tego brakowało mu przez cały weekend. Oczywiście nie ograniczał palenia do zera, ale w ciągu dnia wymykał się na fajkę tylko kiedy mały spał lub sam się bawił – co nie zdarzało się często. Teraz w końcu mógł się delektować ulubioną trutką.Kathrin - 2015-07-19, 22:27 Jak miała w zwyczaju, tak też teraz udała się na samotny spacer po parku. Szczególnie nocą, gdy był on owiany przyjemną lecz niebezpieczną aurą tajemnicy, a w dodatku zapach deszczu unosił się w powietrzu. Pozwalało to na spokojny, głęboki i niczym nie zmącony oddech, lecz w przypadku blondynki wiązało się to także z paleniem ulubionych wiśniowych fajek.
Dawniej Jack zabraniał jej nie tylko palić ale i szwendać się nocą po parku, tylko tym razem nie było Jacka w okolicy, nie było go w ogóle. Zniknął z jej życia zostawiając otwartą ranę, która powoli zaczynała się zabliźniać.
Ubrana w jeansy i bluzę, której kaptur przykrywał złote pukle włosów kroczyła przed siebie bez większego celu. Ale to także jej nie przeszkadzało, sam spacer doskonale działał na bezsenność, koił zszargane w ciągu dnia nerwy i wyciszał. A tego Kathrin potrzebowała najbardziej, aby codziennie stawiać czoła nie tylko tęsknocie ale i tym idiotom z pracy, którzy traktowali ją jak narzędzie do zarabiania pieniędzy i podpisywania kolejnych kontraktów. Wbrew pozorom modeling nie był taki cudowny i cukierkowy jakim go malowano.
Spalając jednego papierosa powoli sięgała po kolejnego do kieszeni, nie była nałogowym palaczem, dzisiaj jednak jej organizm wolał o nikotynę bardziej niż kiedykolwiek.
- Cholera.- burknęła pod nosem próbując odpalić najwyraźniej zamokłą zapalniczkę. Podnosząc spojrzenie zatrzymała je na mężczyźnie, który siedział na ławce. Nie zastanawiając się dłużej podeszła do nieznajomego, mając jedynie nadzieję, że poratuje ją w kryzysowej sytuacji.
- Cześć, pożyczysz ognia ?- uśmiechnęła się tym swoim firmowych uśmiechem, w końcu jej praca polegała na poznawaniu co raz to nowych osób, więc dlaczego tym razem uśmiech miałby nie zadziałać ?Ethan Keane - 2015-07-20, 00:15 Park późną porą był pełen niespodzianek, szczególnie dla ładnych, młodych kobiet. Nic dziwnego, że ów mężczyzna zabraniał jej samej wybierać się na takie przechadzki. Nigdy nie wiadomo kto czai się gdzieś wśród krzaków lub siedzi na ławce i pali papierosa. Z drugiej strony nawet w biały dzień dzieją się najtragiczniejsze rzeczy. Czy więc pora i miejsce tak naprawdę miały duże znaczenie, jeśli ktoś chciałby zrobić drugiej osobie krzywdę? Może zwiększały prawdopodobieństwo, ale tak naprawdę nie stanowiły jakiejś reguły.
Minęło kilka chwil od odpalenia papierosa do pojawienia się dziewczyny, a więc w tej chwili jego pet lądował na ziemi i został przygnieciony butem. Dopiero teraz ujrzał zbliżającą się do niego postać, w której szybko rozpoznał kobiecą sylwetkę mimo bluzy z kapturem, którą miała na sobie. Wyrwała go właśnie z rozmyślań nad zatrudnieniem niani dla Briana, ale gdy dowiedział się w jakim celu do niego podeszła nie zamierzał mieć o to pretensji. Sam był na wielkim nikotynowym głodzie toteż kiedy wyciągał ogień dla dziewczyny, sam także zapragnął zapalić kolejnego papierosa. Najpierw jednak kobieta, bądźmy grzeczni.
- Cześć – odpowiedział jedynie i wystawił w jej stronę rozżarzoną zapalniczkę. Kiedy na końcu jej smakowego papierosa zaczął tlić się żar, przysunął ją do własnych ust i wciągnął w płuca porcję dobrego, ciężkiego dymu. Dopiero po chwili rozpoznał wiśniowy aromat i skrzywił się krótko, zastanawiając jak właściwie można to palić. Jasne, raz na jakiś czas dla urozmaicenia – dlaczego nie? Ale jeśli ktoś palił to świństwo na co dzień to… Ethan po prostu tego nie rozumiał.
Zarzucił prawą stopę na lewe kolano i kolejny raz zaciągnął się papierosem. Noc była bezwietrzna, dlatego mógł robić kółka z dymu, kiedy wypuszczał go ustami. Teraz zdecydowanie delektował się papierosem bardziej niż go palił.
- Chyba nie palisz tego na co dzień, co? – zapytał, zwracając głowę w stronę dziewczyny, jeśli ta nie zdążyła jeszcze odejść. Wolną dłoń ułożył na udzie i zaczął wystukiwać palcami tylko sobie znane melodie.Kathrin - 2015-07-21, 01:16 Nie obawiała się jakoś szczególnie o siebie, potrzeba wybrania się wieczorem do parku była o wiele silniejsza niż obawa przed tajemniczym nieznajomym. Głównie z tego względu, że wciąż miała nadzieję na spotkanie z Jackiem, niestety jej poszukiwania nadal kończyły się fiaskiem.
Ciesząc się ratunkiem ze strony swojego wybawcy, którego imienia nawet nie poznała zaciągnęła się mocno dymem wiśniowej fajki. Po którą zgodnie z przypuszczeniami sięgała rzadko, od czasu do czasu pozwalała sobie mało wybrednie nawet na takie mało znaczące nikotynowe ukojenie.
- Dziękuję.- gotowa była się zbierać z powrotem w swoją stronę, jednak pytanie mężczyzny zatrzymało ją w miejscu na jakiś czas, dlatego zanim postanowiła zabrać się z powrotem do spacerowania po parku postanowiła uraczyć mężczyznę odpowiedzią. Przynajmniej to była mu winna za poratowanie w kryzysowej sytuacji.
- Nie, sięgam po nie sporadycznie. Tak jak dzisiaj, mam dobre wspomnienia z tym zapachem.- wyjaśniła myślami wracając właśnie do wspomnianych obrazów z przeszłości. Na jej twarzy namalował się nawet przelotny uśmiech, który blondynka szybko zamieniła na beznamiętny wyraz twarzy. I choć wspomnienia zaliczały się do tych szczęśliwych to zaraz po nich przychodziła tęsknota i rozgoryczenie, na które nie mogła sobie pozwolić. Była dorosłą kobietą, w dodatku bardzo samodzielną i przy tym potrafiącą o siebie zadbać. Czasem tylko tęskniła za kimś, kto zadbały o nią. Nie miała szczęścia do mężczyzn w życiu, zawsze gdzieś znikali zostawiając ją samą, najgorsze jest to, że nawet nie obiecywali, że wrócą. Po prostu umykali wraz z płynącym nieubłaganie czasem.Ethan Keane - 2015-07-22, 00:49 Przyjrzał się uważnie dziewczynie, kiedy odpalała papierosa, choć jakoś specjalnie nie zależało mu aby zapamiętać jej wygląd. Ot, kolejna istota, która chciała pożyczyć zapalniczkę czy poczęstować się papierosem. Odejdzie równie szybko jak przyszła, a on jutro nie będzie pamiętał, że taka sytuacja w ogóle miała miejsce. Odebrał od dziewczyny zapalniczkę i wsunął ją do kieszeni, po czym wygodnie rozłożył się na ławce. Obie ręce założył za głowę i rozkoszował się zapachem czystego, świeżego powietrza. Pachniało zupełnie tak, jakby było po burzy.
- To dobrze – tylko tyle był w stanie z siebie wykrztusić. Nie zwracając większej uwagi na obecność dziewczyny, która już zapewne zaczęła odchodzić przymknął oczy i odchylił głowę do tyłu. Błoga cisza była czymś, czego potrzebował po intensywnym weekendzie ze swoim synem. Maluch stał się jeszcze bardziej rozbrykany niż wcześniej i niekiedy ciężko było za nim nadążyć. I tak miał na tyle dobrze, że nie zajmował się nim codziennie. Pewnie by sobie poradził, ale za to miałby co nie miara powodów do narzekań. I jeszcze więcej argumentów do popołudniowej drzemki.Dajana - 2015-07-26, 20:30 Życie pracującej kobiety doprawdy jest okrutne. Zwłaszcza jeśli obowiązki służbowe zmuszają cię do pozostawienia miejsca w którym próbujesz ułożyć sobie wszystko od nowa. Niestety. Poświęcając się dla kariery nie zawsze w porę reagujemy na zmiany, jakie wkradają sie do naszego dotychczasowego życia siejąc w nim popłoch.
Zgrabna brunetka przechadzała się kocim krokiem przez wszelkie możliwe uliczki tegoż toksycznego miasta. Było co najmniej tak obce jej, jak ona jemu. Stukając miarowo swymi nowymi szpilkami kroczyła z niebywałą gracją wprost przed siebie. Nie wyglądała jak zgubiona istota. Nie wyglądała też jak ktoś, kto ma coś w planach. Spacerowanie bez celu było jednym z jej ulubionych wieczorowych zajęć. Tym razem wieczór dopiero nadchodził a ona niestrudzenie kroczyła i kroczyła podkręcając tempa jak gdyby wychodziła komuś na spotkanie. Była milcząca. Na jej twarzy nie gościł najmniejszy cień uśmiechu. Już na pierwszy rzut oka wydawała się być czymś zdenerwowana.
Choć nie do końca planowała postój na widok ławki, którą odnalazła spojrzeniem, nie zdołała odmówić swoim nogom krótkiego spoczynku. Chwili relaksu. Sam na sam. Z sobą samą.
Usiadła zatem ostrożnie zakładając nogę na nogę. Poprawiła włosy. Pogrzebała w torebce. Wyjmując z niej dietetyczny batonik z jakimś wymyślatym musli nerwowo skruszyła go w dłoni i spokojnie poczęstowała ptaki, które zlatując się hurtem sprawiły, że na jej twarzy pojawił się przelotny uśmiech. Wiedziała że nie jest sama. I nie wyczuwała jedynie obecności skrzydlatych. Znaczenie wcześniej zauważyła ludzi, którzy podobnie jak ona przyspawali sie do ławki/ek. Młodzież. Jakaś staruszka z psem. Pijany robotnik. Nieznajoma para. Dziecko z piłką w rękach. Zarejestrowała wszystkich. Dziewczyna mimo to wykazywała obojętność wobec nich.Ethan Keane - 2015-07-26, 20:46 Jeszcze przez chwilę czekał by sprawdzić, czy dziewczyna się odezwie, ale kiedy tego nie zrobiła wzruszył tylko ramionami. Musiał być dzisiaj w kiepskiej formie skoro nie potrafił zagadać do niej na tyle, by rozmowa płynnie potoczyła się dalej. A może zwyczajnie nie chciał? Zapach wiśniowych papierosów zaczął drapać go w nos, a mężczyzna zakaszlał cicho i nie chcąc dłużej bezczynnie siedzieć podniósł się z ławki.
- No, to miłego wieczoru – rzucił na odchodne do nieznajomej, aby w następnej chwili ruszyć przed siebie w kierunku domu. Albo klubu. Jeszcze nie zdecydował, a noc była młoda, więc szybko trzeba było decydować się na jakiś plan. I wtedy, kiedy już obierał kierunek do jednego z pubów przed oczyma ukazała mu się… nie, to niemożliwe. Zamrugał kilkukrotnie, aby upewnić się czy wzrok go nie myli, ale nie było drugiej osoby na świecie, która tak wyraźnie rzuciłaby się w jego oczy. Tak, to z pewnością była ona. Zniknęła, pozostawiając go samego w czeluściach tego miasta, aby powrócić po kilku miesiącach i, być może, ponownie zawitać w jego świecie. No dobrze, jego także nie było przez pewien czas, ale nie pomyślał, że jeszcze kiedyś się z nią spotka. I to zupełnym przypadkiem.
Nie zastanawiając się długo pewnym krokiem ruszył w stronę brunetki aby zająć tuż obok jej ławki. Przesunął językiem po wargach i ukłonił się nisko.
- Księżna Dajana – mruknął w ramach powitania i wyprostował sylwetkę, a na jego twarzy można było zauważyć uśmiech numer pięć. Cieszył się z tego spotkania i choć był cholernie zaskoczony, to uczucie ustąpiło miejsca zadowoleniu. Ciekaw był co u niej słychać. Chyba trochę schudła, o ile w ogóle było to możliwe w jej idealnej sylwetce. On zaś zdecydowanie przybrał na wadze, ale dodatkowe kilogramy przeobraziły się w mięśnie dzięki czemu wyglądał naprawdę lepiej niż wtedy, gdy widzieli się ostatnim razem.Dajana - 2015-07-26, 20:59 Przypadki, zdecydowanie to one rządzą tą machiną życia. Dajana wcale nie chciała 'odświeżać' znajomości z tym panem. Próbowała zapomnieć. Zwykle przychodziło jej to łatwo. On jednak odbił swe piętno w jej umyśle. Zbyt bardzo go polubiła by ot tak móc go przekreślić. Nie oznacza to jednak, że żyją w zgodzie. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że ten mężczyzna olał ją w chwili w której potrzebowała najbardziej jego przyjaźni. Bo skoro nie przyjaźń ich połączyła to co? Nie daruje mu tego. Nie odezwał się do niej. nie napisał. Nie dawał znaków życia. Podobnie jak ona, lecz różnica pomiędzy tą dwójka tkwi właśnie w tym, że to ona jest alfą a przynajmniej tak sobie wmawia. Przez ten ognisty charakter trudniej jej znosić wszystko, co pozornie zwyczajne.
- We własnej osobie.- mruknęła drapieżnie krzyżując od razu ręce na piersiach. Nie miała najlepszego humoru. Nawet widok Ethana przyjęła z taką nieusprawiedliwioną obojętnością. Może to zazdrość?
- Przegoniłeś mi towarzystwo.- zauważyła posyłając mu mordercze spojrzenie. I z kim ona będzie dyskutować? Jej gołębie i wróbelki poleciały w swe strony. A batonik sie skończył...
- Nie patrz na mnie z góry.- zwróciła sie do niego tym chłodnym, jakże szorstkim głosem. Starała sie za wszelka cenę odgonić go od siebie. Zniechęcić. Cokolwiek. Nie chciała wymiany spojrzeń, uciekała raczej wzrokiem.
Straciła nie tylko kilka kilogramów. Straciła tę pewność siebie. Arogancję. Dziś była wybitnie do siebie nie podobna. Po prostu coś przeżywała. Żeby nie powiedzieć, że się załamała. Ta wrodzona duma nie pozwalała jej na jakiekolwiek przejawy złego samopoczucia, mimo to zdradzała się na każdym kroku. Każdym gestem. Ruchem. Słowem.Ethan Keane - 2015-07-26, 21:10 Ethan sam nie wiedział dlaczego właściwie ich znajomość potoczyła się różnymi torami. On miał dziecko, któremu wtedy musiał poświęcić więcej czasu przez nieobecność matki, ona karierę. Pamiętał o niej każdego dnia, choć i jemu ciężko było się do tego przyznać nawet przed samym sobą. Ale nie pamiętał żeby się pokłócili. Nie pamiętał by rozstali się w złej atmosferze toteż nieco zdziwiła go oschłość i niechęć brunetki. W przeciwieństwie do niej chciał odświeżyć znajomość i poświęcić jej więcej czasu jeśli tylko miałaby na to ochotę. Jego życie towarzyskie było praktycznie martwe, ale całkiem możliwe, że u niej coś się zmieniło i nadzieje na wzbudzenie między nimi ognia, który tlił się od zawsze, będą musiały odejść w niepamięć. Ale nie zniechęcał się. Chciał porozmawiać, dowiedzieć się co u niej słychać, a przede wszystkim musiał się dowiedzieć co ją trapi. Wyczuwał to na kilometr.
- Jak mogłem przerwać taką ważną rozmowę – odparł i otworzywszy usta zasłonił je dłonią, jakby w geście zszokowania czy niedowierzania. Już w następnej chwili siedział obok dziewczyny i nachylał się w jej stronę aby złożyć krótkiego buziaka na jej policzku. Czy się przyjaźnili? Cóż, można było to tak nazwać, choć nie przypominam sobie, aby ich rozmowy dobrze się układały. Świetnie natomiast dogadywali się w łóżku. Na tyle że za każdym razem kiedy przypominał sobie jakąś pikantną scenkę z Dajaną po jego ciele przechodził przyjemny dreszcz. Zamyślił się przez chwile, pozwalając sobie na oderwanie się od rzeczywistości, aby po jakimś czasie oprzytomnieć i znów skupić uwagę na brunetce. Nie cieszyła się na jego widok, a to był zły znak. Nigdy w ten sposób nie reagowała. Co więc mogło się stać?
- Hej, co jest? – zapytał i widząc, że dziewczyna kolejny raz ucieka od niego wzrokiem złapał w palce jej brodę aby przekręcić jej buzię w swoją stronę. Radość z jego twarzy zeszła, a w jej miejsce wstąpiło zaintrygowanie i pozioma zmarszczka sygnalizująca zmartwienie. Co by się między nimi nie działo to nie chciał żeby była smutna.Dajana - 2015-07-26, 21:28 To właśnie w nim ją urzekało i wkurwiało zarazem(jeśli możliwe jest takie połączenie), że on zbyt dobrze ją znał. Pozostanie jedynym facetem z którym miała o czym pogadać. Przed którym nie miała oporów się otworzyć.
Wielu ludzi uważa to za słabość, sama Dajana nauczona została nikomu nie ufać i z nikim się nie wiązać. Los niemal zawsze zrobi ci na przekór, pewnego dnia poznasz wyjątkowo bliską ci osobę. Zrobisz dla niej znacznie więcej, niż mogłoby sie wydawać. A przy tym tylko z nią potrafisz bawić się na całego. Zapominać o przeklętych zasadach. Swych chorych racjach. To cenne. A wszystko co cenne to też drogie w utrzymaniu, pielęgnacji. Tak też i było z ich relacją.
- Wszystko widocznie możesz..- odrzekła leniwie nie przywiązując szczególnej wagi do swych słów. Wpatrzona w to co przed nią zignorowała na moment faceta. Totalny zawias.
Trąciła go łokciem po klacie gdy skradł jej buziaka na którego nie była przygotowana. Niby nic takiego. Pozwalała mu nie raz na więcej..teraz jednak wszystko wydawało się być takie pojebane, skomplikowane. Miała dość siebie i swego życia. Musi zaszaleć. Upić sie do nieprzytomności.
Ethan, przygotuj się psychicznie.
-Nic kurwa, nic.- podsumowała. Trudno było mówić o tym wszystkim co ją bolało. Niepowodzenia ostatnio ją nie oszczędzają.
-Ethan wytłumacz mi do kurwy nędzy..-zaczęła się 'nastrajać' bojowo.
- Z której strony ja jestem gruba ?- to pytanie było retoryczne. Dajana zrzuciła parę kilogramów, ale mimo to usłyszała co usłyszała. Jej marzenie o modelingu legło w gruzach. Znów dorabia jako tancerka. I nie chciała wgl ciągnąć tej rozmowy. Żeby nie naciskał zmieniła temat.
-Nie ważne.- zaśmiała się z wymuszenia. On nie zrozumie. Jest od czegoś innego, nie od rozmów.
- Co u ciebie? Jak Brian?- rozpogodziła się trochę co mógł stwierdzić po swobodzie która zagościł w jej głosie. Odwróciła się bliżej niego. Dopiero teraz zauważyła zmiany. Taa mięśnie, pewnie tłuszczykiem obrasta. Zaraz to sprawdzi. Ethan Keane - 2015-07-26, 21:43 Ble, mam dziś wstręt do alkoholu, ale wątrobę Ethana mogę poświęcić. Specjalnie dla Dajany!
Wysłuchał wszystkiego co dziewczyna miała do powiedzenia i z tonu głosu oraz przekleństw wywnioskował, że jest nie tylko smutna, ale też rozżalona i baaardzo zdenerwowana. Domyślił się o co chodzi co w zasadzie nie było trudne i wbrew jej myśleniu zrozumiał o co chodzi. Objął ją ręką i przyciągnął w swoją stronę chcąc dać dziewczynie trochę wsparcia po czym pogłaskał ją dłonią po ramieniu. Mogła odpychać go od siebie tyle razy na ile tylko miała ochotę, a on nie zamierzał jej na to pozwolić. Skoro był jedyną osobą, przed którą mogła się otworzyć to teraz musiał tylko jej o tym przypomnieć i przedrzeć się przez mur, który wokół siebie wybudowała. Swoją drogą był bardzo cierpliwy. Żeby poradzić sobie z jej charakterkiem trzeba mieć w sobie dużą wolę walki i podchodzić z dystansem do pewnych spraw. Miał nadzieję, że mu się to uda i być może ich relacja wejdzie na kolejny etap, w którym będą potrafili ze sobą rozmawiać.
- Pokaż mi tego kto tak powiedział a nogi z dupy powyrywam – odparł, nadal pokrzepiająco głaszcząc ją po ramieniu. Jak to w ogóle możliwe, że ktoś jej powiedział, że jest gruba? Miała cudowne ciało, teraz może nawet zbyt szczupłe i piękną, kobiecą figurę. Czy mogli wymagać więcej niż takiego ciała i ładnej buzi? A brunetka posiadała obie te cechy.
- Słuchaj, jeśli jedni nie potrafią Cię docenić musisz spróbować z innymi i zrobić wszystko by tamtym opadła kopara. A wiem, że umiesz to zrobić – dodał po krótkiej chwili. Prawdę mówiąc on bardzo chętnie oglądałby jej zdjęcia w jakimś katalogu. I to nie tylko dlatego, że cholernie mu się podobała i sprawiała, że świat robił się jakiś dziwnie inny, ale dlatego, że miała predyspozycje.
Temat Briana odstawił na chwilę na bok. Nie chciał odpuścić jej tematu, choć wiedział, że jest jej to nie na rękę. Musiał sprawić by chciała z nim rozmawiać i odstawiła nerwy na bok. Dopiero wtedy będą w stanie coś osiągnąć.Dajana - 2015-07-26, 21:59 No ja myślę. Tylko wątrobę? Aleś rozrzutny...
Jest zdolna do normalnych rozmów. Problem polega na tym iż nikt jej nie rozumie bądź właśnie robi z niej kogoś kim nie jest. Dajana to inteligentna osoba. Nie mówi nic skoro nic nie ma do powiedzenia. Nie żali się. Nie narzeka. Nie komentuje. Ma wyjebane. Przychodzi jednak taka chwila w której i jej zaczyna brakować kogoś z kim można by pogadać ot tak. Kogoś kto nie ocenia. Nie traktuje ją zawsze poważnie. Denerwują ją natomiast znajomości tz pobieżne. Mało co kogoś zna a ta osoba od razu chce poznać każdy szczegół, ujarzmić jej temperament, doradzić w kwestiach, które są dla Dajan tematem tabu. Jest samotnikiem z wyboru, o. Ma ogromny, niemożliwy do sforsowania mur wokół siebie, mówi niezrozumiałym językiem a na domiar złego zachowuje się jak księżna jednocześnie będąc równie piękna. Partia dla Ethana.
Wbrew temu co zakładał ona nie broniła się przed jego bliskością. Wsparła jedynie głowę na jego ramieniu. Nadal milcząc posyłała mu łobuzerskie spojrzenia.
- Nie bo zrobisz znacznie więcej.- miała dystans do tego, mimo że żartował znalazła w nim oparcie. Bardziej nastawiała się na to, że jak zwykle stanie przeciw niej. Lubił jej przecież dogadywać na każdym kroku. Z wzajemnością zresztą.
- Na razie opadają im ręce.- wtrąciła z nieszczerym uśmiechem. Odetchnęła głębiej.
- Nie zrobię im na złość. Wszystkim nie da się dogodzić, czyż nie? - tak bardzo chciałaby sie tym nie przejmować, ale mówić mogła wiele, w głębi ciągle przełykała gorzki smak porażki.
Było jej tu miło acz jak na Dajane przystało musiało dziać się znacznie więcej.
-Chodźmy gdzieś.- zaproponowała zrywając się zwinnie i łapiąc blondyna za rękę. Oby wstał bo nie będzie tej kupy mięśni dźwigać a bez niego nie idzie.
- Mam ochotę się..- urwała bo musiała to przemyśleć. Tyle pomysłów podbijało jej umysł. Co jeden to lepszy. chciałaby zrobić wszystko naraz.Ethan Keane - 2015-07-26, 22:10 Wątrobę, wątrobę! Nie można mieć wszystkiego.
Mimo, że bardzo często sobie dogadywali, to blondyn wiedział, w którym momencie trzeba przystopować żeby nie przegiąć. I nie zamierzał kopać pod nią jeszcze większego dołu, skoro była w potrzebie i potrzebowała pocieszenia. Może trochę dojrzał, może się stęsknił, może chciał się nią nacieszyć zanim jeszcze zaczną robić docinki. Poza tym wierzył, że uda jej się osiągnąć swój sukces bo doskonale wiedział z jakim zacięciem walczyła o swoje. Fakt – znał ją. Choć ich relacja nie była długa, acz intensywna, to zdążył dowiedzieć się o niej sporo rzeczy. No i nie próbował jej zmieniać. Akceptował w pełni ten fascynujący wulkan energii i dzikie zwierzę, ukryte pod jej skórą. Z nią nigdy nie można było się nudzić.
- Nie od razu osiąga się sukces. A Ty jesteś stworzona do tego by być modelką – puścił dziewczynie oczko i przytulił ją do siebie jeszcze mocniej. Lubił czuć się potrzebny i cieszył się, że brunetka to docenia. Dobrze czasem było mieć przy sobie spokojną Dajanę, choć nie ukrywam, że stęsknił się też za jej drugą twarzą. Pełną agresji i dzikości.
Podniósł się chwilę po dziewczynie, kiedy zaczęła ciągnąć go za rękę i uśmiechnął się kącikiem warg. Nachyliwszy się do ucha brunetki udawał, że przez chwilę się zastanawia, aby w końcu otworzyć usta i dokończyć rozpoczęte przez nią zdanie.
- Bzykać? – zapytał stając niebezpiecznie blisko dziewczyny. Był na siebie trochę zły, że w takiej sytuacji potrafił myśleć tylko o seksie, ale robiło mu się gorąco już na samo wspomnienie pieprzenia z Dajaną. A teraz, gdy stała obok niego, musiał uważać, aby przypadkiem nie stanęło mu coś jeszcze.
Nie czekając na odpowiedź dziewczyny postanowił sam zadecydować gdzie pójdą. I chyba nikogo nie zdziwi fakt, że jako kierunek obrał swój dom, w którym mogli zrealizować większość rzeczy, na które dziewczyna miała ochotę. A przynajmniej taką miał nadzieję.
Ztx2Dajana - 2015-07-26, 22:15 Szkoda, jelita są ciekawszym obiektem do zabaw. Potwierdzone klinicznie!
- Wątpię. Zajmę się czymś bardziej interesującym- fuknęła przez zaciśnięte zęby. Nie to nie. Pchać się nigdzie nie zamierza. Zawsze może coś dla tych 'żywych wieszaków' projektować. ;>
- Nie, muszę się napierdolić - oznajmiła pozbawiaj ac go wszelkich nadziei.
W sumie nieświadomie. Za to jak stanowczo.
Poszli
/ztAlexis - 2015-08-27, 20:03 Wpadł przelotem jak tylko odebrał wiadomość od Mirki i znaleźli oboje troche czasu na spotkanie się.
Samochód zostawił gdzieś na parkingu w ceterum miasta. Wolnym spacerowym krokiem doszedł tu w ok.15 minut aczkolwiek wszystkie ławki pozostawały niepozajmowane. Wynika więc z tego fakt, że chyba się nie spóźniał a dziewczyna na niego nie czeka. To dobrze. Będzie miał więcej czasu na odstresowanie sie w samotności a przede wszystkim nie powie mu nic głupiego w stylu 'zawsze musze na ciebie czekać'. xD
Ewidentnie dopisywał mu dobry humor. Nawet coś przyciasnawe jeansy włożył (to nie rurki)
Zajmując miejsce na wybranej ławce w ciszy obserwował sobie to miejsce. Myślał także nad tym czym dziś zaskoczy go exdziewczyna. Każde kolejne spotkanie z nia było w jakimś sensie wyjątkowo trudne.